<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wies &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wies/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wies"</description>
	<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 23:50:40 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[bez pradu we wsi Warszawa.]]></title>
<link>http://pajeczaki.wordpress.com/?p=515</link>
<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 12:52:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>pajeczaki</dc:creator>
<guid>http://pajeczaki.wordpress.com/?p=515</guid>
<description><![CDATA[Do przeciążenia sieci energetycznej doszło gdy w Pekinie sportową walkę toczyli polscy siatkarz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>Do przeciążenia sieci energetycznej doszło gdy w Pekinie sportową walkę toczyli polscy siatkarze i piłkarze ręczni. Wtedy to, w Warszawie tysiące ludzi włączyło prawie jednocześnie telewizory. Następnie zaczęli gotować w czajnikach elektrycznych wodę na kawę. Do awarii ostatecznie doszło gdy w biurowcach ruszyły klimatyzatory.</em></p>
<p><a href="http://wiadomosci.onet.pl/1810507,450,item.html" target="_blank">http://wiadomosci.onet.pl/1810507,450,item.html</a></p>
<p>ktory mamy stopien zasilania? dwudziesty?? bo sie pogubilam :D</p>
<p>a niedalej jak w poprzedniej notce narzekalam, ze na mojej wsi nie bylo pradu po nawalnicy... ale to sila wyzsza byla!</p>
<p>ps. u kogo jeszcze nie bylo pradu? wpisujcie miasta/wsie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[0002]]></title>
<link>http://vadbr.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Mon, 18 Aug 2008 07:50:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>vadbr</dc:creator>
<guid>http://vadbr.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://vadbr.files.wordpress.com/2008/08/imgp9586abc4.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-28" src="http://vadbr.wordpress.com/files/2008/08/imgp9586abc4.jpg?w=229" alt="" width="229" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nudziło nam się...]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=106</link>
<pubDate>Thu, 14 Aug 2008 08:10:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=106</guid>
<description><![CDATA[No to przestało. Mamy w stodole siano na zimę, normalka. Część tegoż jest z pierwszego, upalne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No to przestało. Mamy w stodole siano na zimę, normalka. Część tegoż jest z pierwszego, upalnego pokosu. Następne - niestety, już nie. No i zaczęło nam dostarczać skoków adrenaliny. Przy jakiejś tam okazji wsadziłam rękę w środek tego kłębka (tak mniej więcej 600 - 700 kg ustawione w piramidkę) i ... prawie mnie oparzyło! Zrzuciliśmy z piętra, rozcieliśmy i strach nas obleciał, co by było, gdyby... Co by było, to wiadomo, stodoła drewniana, 200 m kw. sucha, dobrze by się paliło.</p>
<p>Przegląd reszty (12 szt) wykazał, że tylko 5 nadaje się do zostawienia w stodole bez obowiązku pełnienia dyżurów nocnych. Na szczęście ta partia nie była jeszcze zapłacona, wizyta u producenta - i zabrał te kociołki. Nawet nie protestował, myślę, że wiedział, co jest grane. W sumie - pretensji do człowieka nie mam, tyle, że psia krwia, siana będzie trochę skromnie. A, tam, może na wiosnę znowu będą prosić o wzięcie...</p>
<p>To tak tym dedykuję, co uważają, że na wsi to tylko nieroby, naciągacze i wogóle, zabrać dopłaty i podwyższyć KRUS. Zaprosiłabym do zrzucania i przetaczania takiej beli (my robiliśmy to w dwie baby i mój ślubny), w stresie, co w środku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wieczny bałagan]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=102</link>
<pubDate>Wed, 13 Aug 2008 12:11:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=102</guid>
<description><![CDATA[Znowu przeleciałam po Interii i znowu sie zdenerwowałam. Zdjęcia z Janowa Podlaskiego: opis aukcj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znowu przeleciałam po Interii i znowu sie zdenerwowałam. Zdjęcia z Janowa Podlaskiego: opis aukcji i trochę o Kwesturze, a fotka - Pianissima.<br />
Później garść informacji o kolejnych podwyżkach. No i najlepsze - co też słyszłam rano w radio: niektóre polskie firmy na początku 2009 roku planują przenieść produkcję do... Bangladeszu. Tam szwaczka pracuje za 25 $ miesięcznie i ma 1 (jeden ) dzień wolny w miesiącu! Super!<br />
A u nas już pola prawie puste, zostały tylko ziemniaki. Widać już jesień. Jest ciepło i deszczowo. Za dzień, dwa wybiorę się na szukanie grzybów, moje ulubione zajęcie. Bardzo lubię zbierać, przydałoby się jakieś stworzenie z Bangladeszu w celu późniejszego obierania tych grzybów.... Ja nie lubię. Nawet stać by mnie było żeby zapłacić...<br />
Oj, przegapiłam - znowu prezydent się, hmmm "zagalopował" - wypowiedź w Tbilisi. Nie wiem, ale faktycznie, może jakąś ustawę o obowiązkowych okresowych badaniach trzeba wprowadzić na stanowiskach rządowych i szczególnie w odniesieniu do prezydenta? W kwestii tego ostatniego - wnioskowałabym o opinię psychologa i psychiatry również...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pomoc sąsiedzka, a Polska D]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=45</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 23:04:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=45</guid>
<description><![CDATA[Kilka dni temu doznałam olśnienia&#8230;
Długi czas nie mogłam się nadziwić, jak to jest, że ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka dni temu doznałam olśnienia...<br />
Długi czas nie mogłam się nadziwić, jak to jest, że nie istnieje tu coś takiego jak pomaganie po sąsiedzku w drobnych, ale upierdliwych sprawach codziennych. Nie pójdę do sąsiadów pomóc zbierać pyry, bo w zamian MUSZĘ przyjąć dwa - trzy wory tych że, a nie lubię w piwnicy bałaganu. Nie pójdę pomóc przy nauce konia, bo dowiem się, że "nie trzeba", chociaż widzę, że człowieczyna ledwo zipie, a konisko miota nim jak chce. Jak potrzebuję pożyczyć jakąś rzecz, to usłyszę, że właśnie się popsuła.<!--more--><br />
A czemu tak jest? Ano, właśnie kilka dni temu moja młodsza przybiegła do domu z nowiną, że zarobiła 50 groszy... Pytam gdzie i za co? "A, zbierałyśmy (z córką sąsiadów - przyp. mój) szyszki w ogrodzie i mama A. zapłaciła mnie i A. po 50 groszy." W tym momencie zła krew znowu mnie zalała, ale po chwili właśnie dotarło do mnie tutejsze rozumowanie - "nic nie ma za darmo" - i tego właśnie uczy się dzieci już od małego. A potem pewno rodzice wielce szacowni się dziwią, jak na polecenie wykonania czegoś słyszą: "A za ile?"<br />
Na szczęście młodsza ma co nieco oleju w głowie i wie, jaka jest różnica między pomocą, a pracą. Dopowiedziałam jej tylko, że jeśli ktoś prosi o pomoc, to najpierw niech sprawdzi, czym to grozi...i czy aby ta pomoc jest potrzebna. Bo drugą stroną medalu jest chęć bezpardonowego wykorzystywania wszystkich na okolo. Sąsiad, tata A. pracuje na zmiany. Wracając ze zmiany rannej jest we wsi ok. 15 z minutami - w porze, kiedy moja młodsza przyjeżdża ze szkoły autokarem. Nie zdażyło się jeszcze, żeby poczekał na nią te 5 minut i przywiózł, za to mój ślubny jeździ o 13:00 po jego córkę, obojętnie, czy mu się chce, czy nie - szkoda dzieciaka. Po wakacjach chociaż to odpadnie, będą już przyjeżdżać o jednej porze. I tak się toczy to życie w Polsce D, takie trochę surrealistyczne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[modern world - anouk]]></title>
<link>http://audiolabirynt.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Tue, 08 Jul 2008 00:49:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>halfie522</dc:creator>
<guid>http://audiolabirynt.wordpress.com/?p=29</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/dK26ojnNtW4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/dK26ojnNtW4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[San]]></title>
<link>http://rzekasan.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 16:07:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>temeszow</dc:creator>
<guid>http://rzekasan.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[San (ukr. Сян) - rzeka w południowo-wschodniej Polsce, prawobrzeżny dopływ Wisły. Długość ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>San (ukr. Сян) - rzeka w południowo-wschodniej Polsce, prawobrzeżny dopływ Wisły. Długość - 443,4 km. Na odcinku ok. 55 km tworzy granicę między Polską i Ukrainą (kilkaset metrów od źródeł, aż do wielkiego zakola wokół Łysani koło Smolnika nad Sanem). Powierzchnia zlewni - 16 861 km² (14 390 km² w Polsce, 2 471 km² na Ukrainie).</p>
<p>Źródło Sanu znajduje się na terenie Ukrainy, na wysokości około 950 m n.p.m., na południowo-wschodnich zboczach Piniaszkowego w Bieszczadach Zachodnich, w pobliżu miejscowości Sianki. Na granicy Polski i Ukrainy, przy słupku granicznym 224, znajduje się źródło jego pierwszego lewego dopływu, przy którym władze ukraińskie ustawiły obelisk błędnie informujący, iż jest to witik riki Sian (źródło rzeki San). Rzeczywiste źródło Sanu znajduje się wyżej, około 200 m na południowy-zachód od obelisku.</p>
<p><a href="http://temeszow.pl/okolice/cisza">San</a> w górnym biegu płynie na północny zachód, przepływa przez Bieszczady, gdzie tworzy malowniczy przełom pomiędzy Otrytem a Tołstą . Na odcinku bieszczadzkim na Sanie utworzono dwa sztuczne zbiorniki wodne: Jezioro Solińskie i Jezioro Myczkowskie. Następnie w okolicach Sanoka San skręca na północ i przepływa przez Pogórze Środkowobeskidzkie, oddzielając od siebie Pogórze Przemyskie i Pogórze Dynowskie. W okolicach Dynowa skręca na wschód i, meandrując, dociera do Przemyśla. Na odcinku od źródła do Przemyśla San jest rzeką górską. Na wschód od Przemyśla, na terenie tzw. Bramy Przemyskiej, zatacza łuk na północ i ponownie, tym razem już ostatecznie, przyjmuje kierunek północno-zachodni. Na tym odcinku rzeka płynie Doliną Dolnego Sanu, stanowiącą część Kotliny Sandomierskiej. San zbiera liczne niewielkie dopływy z Pogórza Dynowskiego i Płaskowyżu Kolbuszowskiego na zachodzie oraz z Płaskowyżu Tarnogrodzkiego i Równiny Biłgorajskiej na wschodzie. Dolina Sanu jest na tym odcinku szeroka (do 10 km), pełna starorzeczy, wypełniona przez łąki i lasy łęgowe. <a href="http://temeszow.pl/okolice/cisza">San</a> uchodzi do Wisły na północ od Sandomierza.</p>
<p>Dolina Sanu na odcinku od Przemyśla do Sandomierza stanowi korytarz komunikacyjny, którym biegną droga krajowa 862 i linia kolejowa Przemyśl–Rozwadów. W dolinie dolnego Sanu leżą Jarosław, Radymno, Przeworsk, Sieniawa, Leżajsk, Krzeszów, Ulanów (stolica flisaków), Rudnik nad Sanem, Nisko i Stalowa Wola. W dolinie górnego Sanu leżą Lesko, Zagórz, Sanok,<a href="http://temeszow.pl/">Temeszów</a> Dynów i Przemyśl. Jak większość naszych dolin rzecznych, również i San zagrożony jest planami hydrotechnicznymi na całej długości swojej doliny i koryta.</p>
<p>Początki osadnictwa celtyckiego na terenie dorzecza Sanu sięgają IV wieku p.n.e. Celtowie osiedlili się w południowej części dorzecza, nad górnym i środkowym Sanem, w okolicach dzisiejszego Sanoka. Na terenie tym do chwili obecnej zlokalizowano 26 stanowiska archeologiczne z materiałami, które należy przypisać kulturze celtyckiej. Do najlepiej przebadanych należą osady w miejscowościach Pakoszówka, Sanok-Biała Góra oraz Trepcza. Na stanowisku w m. Trepcza jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku znaleziono m.in. złotego statera celtyckiego. Prawdopodobnie wczesnośredniowieczna nazwa tych ziem określonej jako Galicja wzięła swój początek od jakiegoś plemienia celtyckiego.</p>
<p>Przed okresem wędrówek ludów tereny znajdujące się w dorzeczu Sanu należały do związku plemiennego Lugiów. W pierwszych dziesięcioleciach IX wieku obszar ten był siedzibą Lędzian, którzy następnie dostali się pod panowanie koczowniczych Madziarów.</p>
<p>Nazwa rzeki ma etymologię prawdopodobnie pra-indoeuropejską, w znaczeniu "wartki, bystry strumień" (taki <a href="http://temeszow.pl/okolice/cisza">San</a> właśnie jest na odcinku aż do Przemyśla). W języku Gallów san znaczyło "rzeka". Nazwy rzek Shannon (irl. Siannan), Saona, Seine i San mają wspólny źródłosłów. W źródłach nazwę rzeki podawano jako Sanъ, reku Sanъ, k Sanovi, nad Sanomъ (1152), Sanu (1287), San 1339, Szan 1406, Sanok 1438, Saan 1439, Sayn 1445, San 1467, Szan 1517, Schan 1526.</p>
<p>W latach 70. XX wieku opracowano projekt budowy kaskady górnego Sanu, w skład której miały wchodzić (oprócz dwóch istniejących zbiorników): zapora i zbiornik wodny w Niewistce, zbiornik wyrównawczy w Dynowie oraz stopnie wodne w Wybrzeżu, Kupnej i Tarnawcach. Projekt ten został jednak zarzucony.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Falowanie nieba]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=33</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 22:39:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=33</guid>
<description><![CDATA[Jako, że dziś niedziela, to sobie daruję smarowanie nudnych, wioskowych wieści. A , muszę się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że dziś niedziela, to sobie daruję smarowanie nudnych, wioskowych wieści. A , muszę się pochwalić - leśnik "okazał" zadowolenie, że syn już w Necie siedzi. Tyle mojego, no i znowu "sława" poszła - ta tam na kolonii, o, to ona zna się na tych takich komputerach, ona uczona. A niech tam, przynajmniej tyle mojego.<br />
Ostatnia wiejska plaga - dziki. Niby rzecz zwyczajna na wszelkich terenach wsiowych, ale zaczyna być tak jakoś niebezpiecznie. W samo południe mój ślubny udał się z młodszą do lasu po patyk do czgoś tam potrzebny i o mało nie zostali pogonieni przez duże stado. Na szczęście, nasza suka, z dużą domieszką foksteriera, dała znać wcześniej, że coś nie tak. Sąsiad pole pyrów prądem ogrodził, bo nie daje rady. Było polowanie, takie "odstraszające", jedna sztuka została ubita, a po pół godzinie stado było z powrotem. Tak, ten rok mamy dzikowy, szkoda, że nie skarb (jest taka powieść "Dzikowy Skarb"). Poprzednie lata były bobrowe, teraz susza skutecznie te, co prawda miłe, lecz szkudne zwierzątka wypłoszyła. A swoją drogą muszę wybrać się na sesję foto z bobrowisk, obraz, jak po meteorycie tunguskim.<br />
Lato się w kalendarzu zaczęło i ruszyło nowe pokolenie szukających Bursztynowej, co i raz ktoś po łąkach lata z talerzem w garści i słuchawkami na uszach. Komnaty co prawda nie znajdą, ale saperzy będą mieli znowu więcej pracy, jak co roku.<br />
Wrzucam wczorajsze dwa zdjęcia. Dawnymi czasy, kiedy pływałam kajakiem z żagielkiem po mazurskich szlakach, na widok czegoś takiego na niebie wiosłowała bym niczym Kaczor Donald do brzegu, a WOPR zganiał by całą brać żeglarską "pod karą". Mam nadzieję, czegoś tragedia na Mazurach ludzi nauczyła, bo z tego, co widzę i czytam - ludziska jakby stracili poczucie niebezpieczeństwa.</p>
[gallery]
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hey! Wakacje, wieś, grzyby, itp. ]]></title>
<link>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=88</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 20:38:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
<guid>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=88</guid>
<description><![CDATA[Sorry, że piszę tak rzadko, ale to akurat nie moja wina. Wina internetu. Nie mogę się zalogować]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Sorry, że piszę tak rzadko, ale to akurat nie moja wina. Wina internetu. Nie mogę się zalogować, bo co chwila przerywa. Teraz się poprawił, ale pisze szybko i krótko, a więc mogą być błędy. Chciałam się tylko pochwalić, iż dostałam sie do LO, wczoraj były wyniki ^^ Do klasy mat-fiz-inf Co do <a title="liceal" href="http://mojeliceum.wordpress.com/2008/06/27/madrycka-parada-prostytutek/">licealisty : </a></p>
<p>Pamiętasz mnie jeszcze? ;) Odwiedzaj co jakiś czas, bym pisała częściej, ale cóż...siła wyższa...internet... ech</p>
<p>Teraz byłam ze znajomymi na wsi. 4 dni tam spędziłam... Pierwszego: SZOK. Kurde, ale zadupie. Ale następne 3 były super :) Naprawdę mi się podobało :) Było zarąbiście :) W sierpniu znów tam jadę...na grzybki ^^ dodaję tez nową kategorię "Wakacje", bede w niej opisywać moje "przygody" i wypady w wakacje :)</p>
<p>A napiszę jeszcze tylko coś z  zakończenia roku szkolnego... ogólnie... popłakałam się, bo te 3 lata były super. Więcej opisze gdy internet się ustabilizuje :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znowu Internet]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Fri, 27 Jun 2008 09:40:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj wpadł do mnie &#8220;sąsiad&#8221; (ok. 1,5 km) z lekkim obłędem w oku. Cóż, była kil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj wpadł do mnie "sąsiad" (ok. 1,5 km) z lekkim obłędem w oku. Cóż, była kilka dni temu burza... Parę części w maszynie u niego padło i oprócz tego modem (zwykły - ZX coś tam). I co on teraz ma zrobić? Syn, absolwent naszej szkoły - właśnie poszedł do gimnazjum - z wszelkimi nagrodami - warczy na niego, że nie ma Neta! OK, wytłumaczyłam łopatologicznie co i gdzie zgłosić. A, dla informacji - sąsiad - człowiek jakoby światły - leśnik z licencjatem...<br />
Przywiózł nowy modem, trochę inny kształt, do tego płyta. Włączyli i ... nie ma Neta! No przecież, że nie ma, bo TP co kawałek zmienia sterowniki, ale trzeba by o tym wiedzieć. Dobra, pojechaliśmy do nich, siadam do maszyny, robię, co należy, Net jest.I tak spojrzawszy na ekran XP (daaawno już nie widziany) zrobiło mi się tak jakoś słabo. Niedługo braknie miejsca na skróty do gier. Gry - jakoś można się nauczyć instalować, a psia kość modem - o, to już trzeba specjalisty! Jest to jedna z maszyn, które przygotowywałam po dotarciu internetu do naszej wioski. Moje zabezpieczenia - niestety, działają...<br />
<strong>Tak więc nasza szkoła dba o rozwój młodzieży - cztery lata przedmiotu o nazwie informatyka pooszło!</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patologiczna rodzina]]></title>
<link>http://arleta.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 10:00:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>RęcePrecz OdTybetu</dc:creator>
<guid>http://arleta.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Arleta P.:
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzini]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><a href="http://arleta.wordpress.com/" title="Arleta - Każdy człowiek ma swoją cenę" target="_blank">Arleta P.</a></b>:<br />
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzinie. Skąd mi się to wzięło, żeby właśnie o tym pisać? Otóż przeczytałam we Wprost felieton Skiby, który napisał, że bez patologicznych rodziców nie można zrobić niczego ciekawego w życiu. Felieton nawet mi się podobał, bo mało było w nim żonglerki słownej z której znany jest Skiba, za to były normalne myśli. I chociaż się z nimi nie zgadzam, to muszę przyznać, że gdyby autor zawsze pisałby w ten sposób, a nie silił się na śmieszne kombinacje znaczeniami słów, które wychodzą mu mało śmiesznie, czytałabym go dużo częściej.<br />
Tak. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i nie musiałam chodzić do szkoły pod górkę ani przez pole minowe. Nie miałam konfliktu pokoleniowego z rodzicami, nikt mnie nie bił kablem od żelazka, moja mama nie oddała mnie za pół litra wódki, nikt nie przegrał mnie w karty w burdelu, nie sprzedał za działkę narkotyków, nie zostawił w pobliskim rowie, nie podrzucił jak paczkę z niechcianą odzieżą do domu dziadków.<br />
I żyję. Przyjechałam do Warszawy z maleńkiej wsi na Podlasiu (niecałe dwadzieścia chałup). Dostałam się na najlepszy uniwersytet w Polsce z niezłym wynikiem i przetrwałam na nim pierwszy rok na wydziale na którym było prawie dziesięciu chętnych na jedno miejsce. Podobno pierwszy rok jest najtrudniejszy... Mam własne pieniądze i nie muszę już o nic prosić mojego ojca, chociaż wiem, żeby nigdy nie odmówił mi pomocy. Mam nowych przyjaciół, chociaż przyjechałam, tutaj sama i nie miałam nikogo znajomego w Warszawie. Poradziłam sobie, bo moi rodzice zawsze byli dla mnie dobrzy, nauczyli mnie samodzielności i odpowiedzialności za siebie i bardzo mnie kochali. Czasami było mi ciężko, czasami chciałam się poddać i rzucić to wszystko w diabły, ale nie zrobiłam tego, bo wiedziałam, że życie nie polega na tym, żeby uciec, ale na tym, żeby z niego korzystać. I żyć.<br />
Skiba nie ma racji. Można odnieść w życiu sukces jeśli ma się zwyczajną i kochającą się rodzinę. Ojciec pedofil i alkoholik oraz matka prostytutka i złodziejka nie jest wcale do tego potrzebna. Według mnie tylko nieudacznicy powołują się na swoich przodków i próbują podleczyć swoje kompleksy ich sukcesami, albo właśnie tym, że są wspaniali właśnie dlatego, że pokonali koszmary z dzieciństwa. Nie pokonali, bo jeśli na każdym kroku powtarzają, że matka ich biła, a ojciec pił to nadal w nich to jest. Nadal są pod ich wpływem. Nadal.<br />
Nie interesują mnie pokręcone nieszczęśliwe dorosłe dzieci, które nie potrafią się odczepić od maminej spódnicy. Nie interesują mnie ich problemy, bóle egzystencjalne, kompleksy i wszystko inne co ich dotyczy. Chcę być szczęśliwa i dlatego emo-dorośli są u mnie na starcie skreśleni. Jęczcie sobie we własne poduszki i skarżcie się sobie nawzajem ze swoich urojonych problemów. Mnie dajcie żyć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koza, a Polska D]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Mon, 16 Jun 2008 21:41:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[No tak, co ma koza do Polski D?
Może nic, a może jednak&#8230;
Pisałam, że ostatnia autochtonka ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No tak, co ma koza do Polski D?<br />
Może nic, a może jednak...<br />
Pisałam, że ostatnia autochtonka odeszła z tego świata całkiem niedawno. Opowiadała o codziennym życiu we wsi i o tym, co tu się hodowało i uprawiało. No i tak w każdym obejściu (czyli gospodarstwie), były kozy. Kilka sztuk, dwie, trzy, ile tam kto chciał. Krowy też były, i to dużo. A po co były kozy? No bo tutejsi już wtedy wiedzieli, że krowie mleczko to niestety, ale szczególnie dla dzieci raczej nie jest zbyt zdrowe. Owszem, na kaca dla bauera w postaci kwaśnego, albo kefiru - to i owszem, ale dziatwa była mlekiem kozim karmiona. Maluszki całkowite - tak pół na pół z wodą, a te dochodzące już do roczku - pełne. I tak raczej mniej było przypadłości pod tytułem "skaza białkowa".<br />
Dlaczego o tym?<!--more--><br />
A bo moja młodsza jest obrazem alergii na białko mleka krowiego do kwadratu, ona się z tym urodziła. Co prawda, posiada jeszcze inne uczulenia, które łącznie dają jej I grupę, ale jeszcze w wielkim mieście bardzo mądra pani dermatolog twierdziła,że kozie mleko jest takie samo, jak krowie, tylko się różni jedną jakąś tam cząsteczką. A ja wpadłam w Net i wiem, że:<br />
1. kozie mleko różni się wielkością cząsteczek, są o wiele mniejsze, a w związku z tym, lepiej przyswajalne,<br />
2. ma o wiele mniej karotenu, który często też jest alergenem (o, tak, młodsza coś o tym wie),<br />
3. Różnice w składzie są jednak o wiele większe, niż jedna cząsteczka.<br />
No i tak od wielu lat mamy kozy i mleko od nich (ha, nauczyłam się doić!). Młodsza "zalicza" ok. 1/2 litra dziennie i do tego ok. 20 - 30 dekagramów serka i jej stan się polepsza, powoli, ale jednak.<br />
Ale, nie o to chodzi!<br />
Jest w miasteczku upadająca mleczarnia, która ma być zamknięta. Są ogromne tereny, na których można wypasać setki kóz (tam, gdzie krowa nie pójdzie, albo dla niej zbyt marne). I co? I pipi, bo "pani, a kto by kozy trzymał, toż to największe bidoki kozy mają!" I to mi melduje człowieczek, co na zmianę łazi do lasu na wyrąb, albo do Opieki Społecznej po parę groszy...<br />
Ja sama do bogatych fakt, się nie zaliczam, ale, kurka wodna, znowu mnie szlag trafia, jak takie brednie słyszę. Nie da rady skrzyknąć tych ludzi i namówić do zarabiania! A tak dużo można z Unii wyciągnąć, trzeba tylko chcieć. A tu tylko - to się nie opłaca, tamto też nie, najlepiej to do miasta. A to idź jeden z drugim do tego "cudownego miasta" i zobacz, jak tam dobrze!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O patriotyzmie (jakim?) polskim i Podolskim.]]></title>
<link>http://rycerzepokalanej.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Sun, 15 Jun 2008 18:16:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>kuciownik</dc:creator>
<guid>http://rycerzepokalanej.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Słońce kręci się dookoła ziemi a banda kretynów wpadła na nowy, wspaniały, koncept. Miał by]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Słońce kręci się dookoła ziemi a banda kretynów wpadła na nowy, wspaniały, koncept. Miał być blog o modzie, miało być to, miało być tamto, miało wreszcie być siamto.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">W końcu stanęło na tym, co widać wyżej, czyli na… no na tym co widać.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Mój inauguracyjny wpis poświecę tematowi, który osobiście mam głęboko w rzyci, niemniej jednak wzbudza we mnie pewien niesmak. W sumie to normalne, bo jak smacznym mógłby być wyjęty z anusa pokarm? Ale nawet mimo tego niesmaku, z racji tego, że temat ów dzieli rodziny, niszczy miłości, i anuluje przyjaźnie, dorzucę doń swoje 3 grosze.</p>
<p class="MsoNormal">O co chodzi? O Podolskiego – Volskdeutscha.</p>
<p class="MsoNormal">A było to tak.</p>
<p class="MsoNormal">Włączam sobie GG (mam nowe, nie jestem buntownikiem, który uważa, że stare gg jest polskie a nowe masońskie), a tam opisy (tzw. statusy), w stylu „polak polakowi wilkiem”. Pominę fakt, że P. chciał grać w reprezentacji, ale coś tam PZPN nie pasowało. Nie obchodzi mnie to.<br />
Obchodzi, i złości mnie natomiast to, że debilni ludzie manifestują swój wiejsko-osiedlowo-podwórkowy patriotyzm, przez obrażanie kolesia, który na życie zarabia wbijaniem piłek do bramki. Nie do bramki swoich rodaków. Do bramki przeciwnej drużyny (kurwa!).</p>
<p class="MsoNormal">I będzie jeden z drugim skurwisyny narzekały… A ja wam mówię, wypierdalajcie z rowu, albo nie wykładajcie niemieckich towarów na półki w Auchanie. Zatkało? Nie? Dla mnie zachowanie wszystkich, którzy używają produktów zagranicznych jest ANTYPOLSKIE! To przez was, przez wasze skupowane z niemieckich śmietnisk 20 letnie BMW, Niemcy mają pieniądze na drużynę narodową i na podkupywanie, takich dajmy na to Podolskich.</p>
<p class="MsoNormal">Bo nie rozumiem, patrzę, czytam, głową w ścianę napierdzielam a pojąć nie mogę. Jak można się do kogoś przypierniczać, za to, że wykonuje swoją pracę. Chociaż nie Można. Na myśl przychodzi mi opowieść przytoczona przez zacnego KRS’a na wykładzie z Podstaw Zarządzania bodajże.</p>
<p class="MsoNormal">Do fabryki butów przylazł facet. Miał mały młoteczek. Młoteczek ten pozwolił mu złożyć więcej butów, niż jego ciężkomłotym kolegom. Koledzy owi prosili go o to, żeby przystopował. On nie posłuchał. Historia w takich przypadkach powtarza się zapętlona w winampie piosenka. Pracownik ów dostał przysłowiowy wpierdol. Po jakimś czasie fabryka wprowadziła małe młoteczki, ku ogólnej radości, tak pracowników jak i pracodawców. Wszyscy byli szczęśliwi oprócz gościa, który obity został.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">I na tym skończę, bo pisać mi się nie chcę a dodatkowo nie potrafię tego robić w sposób interesujący i zachęcający do czytania. Teraz na fali nowości postanowiłem coś skrobnąć. I skrobnąłem. O tym upośledzonym polskim poczuciu patriotyzmu (które zawsze idzie w parze z poczuciem krzywdy).</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Swoją drogą ciekawym ilu z tych patriotów pewnych naszego zwycięstwa i „zdrady we własnym obozie” kupiło sobie telewizor z media marktu… mieliśmy wszak wygrać 17:1.</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal">Pisanie o Webbie sobie odpuszczę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzie tej Ziemi]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 11:00:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=23</guid>
<description><![CDATA[Taa, od czego by tu zacząć?
Od lat trzydziestych XX wieku. Jak juz pisałam, te tereny nie były ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Taa, od czego by tu zacząć?<br />
Od lat trzydziestych XX wieku. Jak juz pisałam, te tereny nie były "nasze". W latach trzydziestych były tu duże poligony wojsk niemieckich. Ale, gdzie poligony, tam trzeba i zaplecze. Tak więc wybudowano szereg wsi - domy wraz budynkami gospodarczymi, ze studniami, szkołami, leśniczówkami i wszystkim, co potrzeba.<!--more--> Domy budowane w sposób właściwie jednakowy (w obrębie danej wioski), ale nie typowo "ulicówki", są rozrzucone, każde gospodarstwo "panowało" nad swoim kawałkiem (duużym) ziemi. Oprócz tego, było tu sporo dużych majątków ziemskich, należących do potomków rodów pruskich. Do tych nowych wsi wprowadzali się ludzie na bardzo dogodnych warunkach. I tak trwało do czasu pierwszych represji, jeszcze przed nadejściem frontu. A chodzi o zamach na Adolfa. W odwecie władze hitlerowskie mocno wybiły inteligencję na tych terenach i już wtedy dokonało się sporo zniszczeń. A później nadchodził front i ludność, spakowawszy, co można było, tłumnie szła w kieunku Królewca, wierząc, że uda im się ujść drogą morską, co nie było już wykonalne. Wrócili. I znowu się wynosili, tym razem prawie bez niczego, jak stali. Zostały puste domy, bez gospodarzy, za to z całym dobytkiem.<br />
Idealne miejsce na szaber...<br />
Natępny etap to "umacnianie władzy". Potomkowie "umacniaczy" do dziś tkwią na tym terenie i tworzą baardzo silną grupę, która trzyma w swoich rękach, to, co daje zyski.<br />
Zasiedlenia: pierwszymi byli mieszkańcy wsi pacyfikowanych w Akcji Wisła. Przywożono tu staruszków, kobiety i dzieci. Mężczyźni - przeważnie pozostali w lasach, w pobliżu swoich wsi na Ukrainie, lub siedzieli w obozach i więzieniach.<br />
Wyrzucano transport w jakiejś wsi i mówiono - tu!<br />
A co oni robili? Zamiast zasiedlać wieś, zasiedlali 1 dom. Ze strachu przed nową władzą i ze strachu, że jak wrócą chłopy, to pozabijają "za bratanie się" z komunistami.<br />
Do tego dołożono "dobrowolnych" osadników z centralnej Polski, a im w uznaniu dano niemieckich niewolników (to znaczy, tych Niemców, którzy nie mogli już uciec, nie mieli siły), jako siłę pociągową.<br />
Do dziś, w niektórych obejściach, mówią: o tam, pod płotem, to jest zakopany, ten i ten.<br />
Jedyny postęp, że czasami, ostatnimi czasy, ktoś na Zaduszki zapali tam świeczkę.<br />
Następni osiedleńcy: polscy Litwini.<br />
Oni dostali możliwość przeniesienia się do Polski w końcu lat czterdziestych, a później, po 56-stym roku. Tam - zostawili dobytek, gospodarstwa, tu - osiedlono ich w splądrowanych domach, gdzie musieli zaczynać "od zera". Ale ta grupa radziła sobie najlepiej, byli i są bardziej otwarci.</p>
<p>Skutek tych działań: są w pobliżu wsie, dość duże, w których blisko połowa mieszkańców nosi nazwisko A, a druga, grupa nosi nazwisko B. W każdej z tych grup panuje swoista moda na posiadanie wielu dzieci...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie ten dom, zakończenie]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=22</link>
<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 12:37:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=22</guid>
<description><![CDATA[Dokończę opowieść:
I tak, w ogłoszeniu ten dom posiadał wodę bieżącą, centralne ogrzewanie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dokończę opowieść:<br />
I tak, w ogłoszeniu ten dom posiadał wodę bieżącą, centralne ogrzewanie, łazienkę i 120 m kw. powierzchni.<br />
Rzeczywistość: woda bieżąca - i owszem, ze studni, jak się pompę i hydrofor naprawi, wymieni popękane rury - to będzie, centralne ogrzewanie - no cóż, jak będzie już woda, to się zobaczy, czy działa, jakiś piec ku temu przeznaczony jest. Łazienka - no to w porównaniu z innymi ofertami tego rodzaju - luks (tutejsze powiedzonko), jest pomieszczenie, a w nim stoi wanna (starszawa, żeliwna, taka bardziej na wodę dla krów), pod spodem rura gumowa, która ewentualną zawartość wanny wypuszcza w siną dal, czyli w ogród za domem. A urządzenie zwane sedesem? A, pani, to tam koło stodoły, ta drewniana budka...<!--more--><br />
Powierzchnia domu - 120 m kw.? Tak, ze strychem!<br />
Powiem szczerze, że gdyby nie piękno okolicy i brak wilgoci w budynku i piwnicy - nie wiem, czy bym się zdecydowała. Z uwagi na moją młodszą zaczęliśmy od wody, muszę mieć bieżącą dla niej. O dziwo, woda ze studni, chociaż studnia bardzo płytka i mało w niej wody - bardzo dobra, miękka. Centralne - okazało się być warte tyle, ile złom. W ostatnim pokoju było zimą ok. 13 - 15 stopni.<br />
Teraz - od dwóch lat mamy wodę z wodociągu, normalnego, i całe szczęście, bo było już tak, że wody w studni brakowało i trzeba było od sąsiadów nosić, a do najbliższych jest ok. 300 m (tu się sobie w okna nie zagląda). Ogrzewanie zmieniliśmy na kominkowe (rozprowadzone gąrące powietrze po całym domku).  Faktycznie mamy ok. 90 m kw. ( cztery pokoje, nieduże + duża kuchnia + łazienka). Wodę grzejemy elektrycznie (przepływowy na 380). I bardzo nam się tu podoba, chociaż nie powiem, że żyje się łatwo.<br />
A, kilka lat temu byli u nas Niemcy, starsi ludzie, którzy tu mieszkali. Opowiadali, jakie jeszcze tu stały budynki (połowy już dawno nie ma, ale to temat na inną opowieść), wody w studni było pełno.<br />
Pokłady wody w tej okolicy są ogromne, tyle, że głęboko pod ziemią, są nawet wody termiczne, tyle, że to wszystko jest, ale nie ma nikt pomysłu, co z tym zrobić, szkoda. Fakt, potrzeba na to duuużo kasy.<br />
I tak na koniec - z domem mamy 6.800 m kw. ziemi, ok. 100 drzewek owocowych, przeważnie wiśnie i śliwy (poniemieckie), trawiaste podwórze, bociany co roku na stodole ( 200 m kw.!), ciszę i krajobraz taki piękny...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie ten dom, cd.]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=21</link>
<pubDate>Tue, 10 Jun 2008 10:13:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=21</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj było już późno, ale muszę napisać, co mój mąż powiedział: &#8220;Babo, nie mogła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj było już późno, ale muszę napisać, co mój mąż powiedział: "Babo, nie mogłaś sobie narysować?"<br />
Ja: "Zapomniałam długopisa, a wiesz, pamiętałam, że na stodole bociany..." Tylko, że z asfaltu, to ich akurat nie widać...</p>
<p>Dobra, o zmaganiach z obejściem innym razem.</p>
<p>Teraz o tym, dlaczego mam dwa blogi:<!--more--><br />
Ano, bo jako baba dociekliwa chcę wiedzieć, gdzie co i jak. No i na przykład już wiem, że WordPress jest super silnikiem, ale na własnym serwerze. Na tutejszym masz ograniczone mocno możliwości, nic w kodzie nie zmienisz (za free). A opłaty wcale nie są niskie, jak się chce więcej. Kanały RSS - jak widzicie, nie działają, nie wiem, czy Wy możecie dodawac mój blog do RSS? Jedyne, co mi sie podoba - bardzo dobrze działające statystyki, ale podobne można osiągnąć  w Stat24, tylko, że kawałek kodu trzeba wstawić (tak jest na <a href="http://www.ubunciak.in5.pl/">ubunciaku</a>). Na googlowym jest sympatycznie, muszę bardziej jego techniczne sprawy rozgryźć, jeszcze nie potrafię go ocenić, ale chyba jest niezły.<br />
A wogóle, lubię mieć duuużo....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie jest ten dom?]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 21:42:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[Żeby trochę zmienić tą ponurą wizję świata opowiem, jak znalazłam tą wieś i dom.
I tak, ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Żeby trochę zmienić tą ponurą wizję świata opowiem, jak znalazłam tą wieś i dom.<br />
I tak, jakieś 12 lat temu skończyliśmy działaność import-export na granicy (prawdziwej, na Odrze) i wróciliśmy do Wielkiego Miasta. To znaczy, wróciliśmy do blokowiska o powierzchni 42,5 m kw., na której to musiało jako tako zmieścić się pięć sztuk żywych ludzi, w tym: dwoje dzieci, mama, taka bardziej już chora, mąż no i ja.<!--more--><br />
Mąż dostał pracę (był zawodowym kierowcą, ale jest ode mnie 6 lat starszy, więc nawet wtedy już było mu ciężko przebierać). Jeździł dostawczakiem rozwożąc produkcję prywatnej firmy do hipermarketów w całej Polsce. Zatrudniony na pół etatu pracował ponad 280 godz. w miesiącu. Przyjeżdżał, np, ok. 23 -24 z Katowic, a na 8 rano miał być w Poznaniu, albo jeszcze dalej.<br />
A tu w blokowisku urodziny, imprezki, psy, w łazience słyszysz, co robi ten z góry, albo z dołu. Pomyślałam, że albo coś zrobimy, albo na mózg nam padnie. Zaczęłam studiować ogłoszenia. To był dobry czas na sprzedaż mieszkań w blokach, jakaś tam ulga sie kończyła. Fakt, dość szybko byli klienci, a tu coś tego nowego nie znaleźliśmy. W końcu stało sie tak, że mieliśmy podpisaną umowę przedwstępną (strasznie to mądrze brzmi) i w określonym terminie mielismy opuścić mieszkanie. No i zrobiłam listę, tego, co na oko z daleka wyglądało dobrze, w niedzielę jakąś pojechaliśmy w kilka miejsc. Dało to tylko to,że już wiedzieliśmy, jak czytac podteksty w ogłoszeniach. Np. łazienka - czytaj miejsce, gdzie może ktoś kiedyś ją zrobi, jak podłączy wodę, dobry dojazd - czytaj bez traktora ani rusz, i takie tam inne. W końcu sama wsiadłam w pociąg, bo mąż niestey, na tym pół-etacie nie mógł i pojechałam 300 km. Miałam trzy miejsca. Jedno - dom owszem, tyle,że na dachu eternit, okolica nudna, płaska, istna patelnia, brrr. Drugie: owszem, nawet do jeziora blisko, tylko drobiazg, prawa własności nie ustalone, bo ileś tam osób uprawnionych nie może się dogadać.<br />
No i ostatnie miejsce.<br />
Jadę rano autobusem (pociągi tu nie jeżdżą), wysiadam w miasteczku, patrzę na rozkład jazdy. I tak mi się trochę słabo robi, bo do wsi docelowej, to owszem, będzie autobus, ale o godzinie takiej, kiedy dawno powinnam być w drodze powrotnej do miasta, z którego mam pociąg, a wrócić muszę, bo...mąż na pół etatu...<br />
No to, taksi (nawet było), pytam, a daleko to? Nie, blisko, a do kogo, a to on wie. Dobra, jedziemy. Taksiarz już sie domyślił, po co jadę, reklamę po drodze okolicy puścił, a jak tu ładnie, a jak czysto, i tak w tym stylu dojechaliśmy, ostatnie 800 metrów od asfaltu to już wolniej, bo wstrząs mózgu nam groził. Jestem. Pierwsze wrażenie: chałupa jest, stoi, prosta, dach posiada. I zieleń. To był sierpień, Było pięknie. Zegarek! Mam 20 minut na obejrzenie, zdecydowanie, dobicie targu! Zmieściłam się w czasie! Utargowałam nawet...Taksiarz w drodze powrotnej bił rekord trasy, na PKS zdążyłam, kierowca tegoż autobusu już wiedział. A, to pani tam na kolonii dom kupiła? Kurde, jak to możliwe? A jednak...<br />
Mąż domu nie widział, a ja nawet nie bardzo potrafiłam opisać. Trochę dziwne, co? No, cóż, ma do mnie zaufanie.<br />
Jedziemy we wrześniu. Meblowóz przodem, my spokojnie, spacerkiem. Dojechaliśmy w okolicę, gdzie mamy mieszkac, tylko że już trochę ciemnawo było, a ja tak jakby zapomniałam, gdzie ten dom jest!<br />
Mąż dziwnie na mnie patrzy, ale nic, wracamy. I tak trzy razy, zanim drogę znalazłam...<br />
Pierwsza noc - nie zapomnę tej ciemności i ciszy...<br />
A następnego dnia: cdn.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Miejskie głupki]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 21:45:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[Za takich nas uważają. No, bo &#8220;panie, a czemu to tu przyjechali? Albo głupie, albo się cho]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za takich nas uważają. No, bo "panie, a czemu to tu przyjechali? Albo głupie, albo się chowają". Tak, mit dobrobytu miejskiego dalej istnieje. Tłumacz takim, że w mieście za byle koperek i inne takie, co tu rośnie w ogródkach - trzeba płacić. Że za mieszkanie dużo więcej, że przejazdy po mieście - to kupa forsy na autobusy, czy tramwaje. A zarobki? Co z tego, że większe, jak więcej trzeba wydać?<br />
I tym sposobem wychodzimy na takich, co to są jacyś podejrzani, albo stuknięci, że z tego dobrobytu wyjechaliśmy. No i co roku usiłują się utwierdzić, że mają rację. Jak? <!--more-->Ano, są teraz sianokosy, a my mamy zwierzęta (konie i kozy), więc potrzebujemy zapas na zimę. I co kawałek ktoś robi podchody: "pani, a w tym roku to siana nie będzie! Ale ja tam trochę więcej ukosił, to wam odsprzedam". No i pytam: "a po ile?". I zawsze to samo, dwa razy więcej, niż normalnie handlują. No, to stwierdzam, że chyba mi starczy mojego siana. A na wiosnę co roku chodzą i znowu: "pani, weźcie trochę siana, bo zaraz będzie świeże, a jeszcze stare w stodole leży!", i znowu "a po ile?", "oj, pani, weźcie aby za transport tylko!" I ten cyrk powtarza się dokładnie co roku. A, taka ciekawostka, wiecie, że według jednego z moich sąsiadów, to Niemcy już za Wisłą mieszkają? Żeby było jasne - pan, nazwijmy go B. pochodzi z Mazowsza, przybył w te okolice w latach pięćdziesiątych, pracował a jakże w PGR, potem w magazynie, a przed emeryturą był listonoszem. I to nie kawał, dla niego granica Polski z Niemcami - to linia Wisły...Ale on do szkoły chodził gdziesik tutaj...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kontrastowy pozytyw]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 11:59:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[Jako, że niedziela, coś na podniesienie ducha:
Była sobie dziewczyna w miasteczku, pielęgniarka,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że niedziela, coś na podniesienie ducha:<br />
Była sobie dziewczyna w miasteczku, pielęgniarka, poznała chłopaka z okolicy, pobrali się. W czasie, kiedy już było wolno, pojechali do Hiszpanii. On - zmywak, ona też coś ręcznego. Po pewnym czasie, ona założyła firmę remontową (spawalniczą bodajże), on odwiedzał miasteczko, coś tam kręcił. Teraz: fima rozrosła się, mają dobry, nawet jak na tamte warunki przychód. W międzyczasie zmarli jej rodzice, został dom niedaleko miasteczka.<!--more--> No i starego domu już nie ma, jest willa 300 m kw. fundamenty pod następny budynek, w planie basen półkryty. On jeździ Toyotą nówką, półciężarówką (jako, że nie jestem fanką motoryzacji - nie znam typu), wartą 30 tys. euro, ona - merc jakiś tam za 70 tys. euro. W planach - dom wypoczynkowy dla przyjaciół z Hiszpanii, zmęczonych corocznymi nawałami turystów i upałami, a w końcowym etapie - prywatny dom spokojnej starości. I jestem pewna, że to wypali!<br />
I psia krew, czy ktoś w tej pipi szkole opowiedział o tym dzieciakom - takiego wała!<br />
PS. Kozlov dziwił się w komentarzu, że nic nie uczą (w kwestii informatyki), nawet nie potrafią wspomóc tych, którzy czymś się wyróżniają, ma być rrrrówno .</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szkoła]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Thu, 05 Jun 2008 07:27:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Jest sobie w sąsiedniej wsi szkoła podstawowa, liczy ona w porywach do 150 głów w klasach 0 - VI]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jest sobie w sąsiedniej wsi szkoła podstawowa, liczy ona w porywach do 150 głów w klasach 0 - VI. W tejże szkole uczą się dzieci z kilkunastu wiosek. To też o czymś mówi, tereny wymierają, pustoszeją. Ale do sprawy.<br />
Szkoła (Gmina) ma obowiązek dostarczenia dzieci do szkoły i z powrotem.<!--more--> OK. I teraz tak: zajęcia rozpoczynają się o 8:00 (teoretycznie, bo poranna kawa nieraz dużo dłużej trwa), a gimbus jest w mojej wiosce o godz. 7:05, jedzie trzy kilometry i o godz. 7:20 jest "po kursie". Do autokaru córka ma kilometr drogi, nazwijmy to polnej. Czyli, aby zdążyć, musiałaby wychodzić z domu latem: 6:45, zimą: 6:30, a następnie obijać się na boisku. Powrót: dwa razy w tygodniu o godz. 13:30, reszta: 15:30. A kończy właśnie czwartą klasę. Od przyszłego roku będzie wracała zawsze o 15:30. Skutek: jeden z głównych powodów utrzymywania samochodu! No i zawsze musi być w nim paliwo.<br />
A za dwa lata: córka musi do gimnazjum...<br />
Fajnie, do szkoły gimnazjalnej w miasteczku jest 10 km. Ale władze gminy preferują "zbiorówkę", do której od nas jest blisko 40 km (w jedną stronę), a dzieci z dalszych wiosek, to już nie wiem, ile mają.<br />
W czym problem?<br />
<strong>W tym, że za transport dzieci do "zbiorówki" płaci Gmina, a za dzieci, których rodzice chcą im zdrowia oszczędzić - nie! Żeby było jasne: do miasteczka jest jedna, jedyna droga, którą dalej jedzie się do zbiorówki. Autokar musi jechać przez miasteczko, ale nie wolno mu zabierać dzieci, które chodzą do gimnazjum w miasteczku! </strong><br />
Przy dzisiejszych cenach, koszt miesięcznego dojazdu w obydwie strony to ok. 200 PLN. Ja będę miała taki kłopot "pojedynczy", tylko teraz wyobraźcie sobie, jak w rodzinie jest dwoje, troje gimnazjalistów?<br />
Ciąg dalszy tematu "szkoła" nastąpi...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[No i jeszcze jedno piszące stworzenie dołącza do Was...]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 11:52:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Jako, że ostatnimi czasy wątroba mi się przewraca ze złości na otoczenie - dojrzałam do tego, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że ostatnimi czasy wątroba mi się przewraca ze złości na otoczenie - dojrzałam do tego, żeby zacząć wywalać żale publicznie.</p>
<p>O czym te żale będą? No, o miejscu, w którym od 10 lat mieszkam, o o tym, że takie miejsca wogóle w Polsce istnieją, o zyciu we wsi, która ma 35 domów, o szkole w sąsiedniej wsi, do której jeździ moja córka, o moich pasjach, związanych z Siecią i grafiką, tworzoną w Gimpie pod Ubuntu 8.04.</p>
<p>Na poczatek - wystarczy, muszę teraz uczłowieczyć bloga. Na szczęście dobrze wiem, jak, bo moje młodsze dziecię robi to doskonale, ma bloga na silniku WP, ale na serwerze wykupionym i z własną domeną.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyptykowo - RPG - PGR]]></title>
<link>http://rajca.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 17:40:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rajca</dc:creator>
<guid>http://rajca.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Wiele drużyn niestrudzonych śmiałków próbowało swych sił wśród dzikich, Pollandzkich pól.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;">Wiele drużyn niestrudzonych śmiałków próbowało swych sił wśród dzikich, Pollandzkich pól.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Oto z odmętów chlewika wychynęła nowa grupka. Pierwszy- mężczyzna wielkiej postury. W dłoni dzierżący widły. Chwyt jego ogromnej dłoni zwiastował siłę i potęgę. Pawiania aparycja zaś niczym archanioł Gabriel niosła wieść: Oto jam jest ćwok jakich mało!</p>
<p style="margin-bottom:0;">Drugi niski zarówno wzrostem jak i intelektem zaopatrzony był w sierp- jawny skrytobójca!</p>
<p style="margin-bottom:0;">Trzecia z kolei niewiasta nieprzeciętnej urody, dumnie nosząca blizny po walce- z ospą. A w garści jej, kij pasterski. I magia krążyła wkoło, wraz z insektami z chlewu.</p>
<p style="margin-bottom:0;">I mistrz gry w postaci sołtysa.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Śmiałkowie, kierujecie się ku wyjściu z zagrody- MG rozpoczął sesję. Po chwili i braku reakcji ze strony graczy powtórzył- Idźta w cholerę huncwoty diabelne bo jak nie to was nahajką po plecach przeświecę!-  Tak wydane polecenie odniosło skutek zamierzony, a nawet nieco ponadto. Wojownik zaopatrzony w widły przeskoczył przez płot, lądując w świńskim błocie. Zaś z powodu kary do zręczności wbił sobie trzonek pod żebra.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Minus dwadzieścia ha-pe!- Sołtys znał zaawansowaną, branżową nomenklaturę.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Panie sołtysie, panocku złoty, a jakby tak lewelik za darmo, świniaka dam, świniaka panie!- Jawny skrytobójca zaoferował, miał największy współczynnik charyzmy i nawet zdołał się uśmiechnąć.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Ja ci kurwa psia twoja mać pozwolę korumpować pracownika państwowego. - Sołtys był to człowiek światły, oświecony i nieskazitelny. Chociaż za dwa świniaczki albo cielaka potrafił postawić pieczątkę gdzie trzeba.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Ej, hola, pyr!- czarodziejka, bynajmniej nie z księżyca, zawahała się.- A co my w ogóle mamy robić? No bo ja nie umie nic robić ino w izbie siedzieć.*</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Idzieta i zgadacie do en-pe-ca- kolejne fachowe słowo wywołało ogólną konsternację. Widłak, czyli woj uzbrojony w widły nadal obarczony karami związanymi ze wszystkim co miało wpływ na motorykę taplał się w błocie. Świniaczki powąchały go, ale mając do wyboru własny smurd i jego, wybrały to pierwsze. - Wy radzieckie tłuki, owcojeby durne. Mata zagadać do tego chopa co za obórką stoi i tyle.</p>
<p style="margin-bottom:0;">- Drużyna, wyruszyła. Jawny skrytobójca dłubiąc w nosie złapał uderzenie krytyczne, kalecząc mózg. Czarodziejka przez chwilę szła do tyłu. A Widłak dziabnął się w stopę. A obórka rysowała się w świetle słońca niczym portal do nowej rzeczywistości.</p>
<p style="margin-bottom:0;">* Kto powie skąd zaczerpnięte ten ma browara. Ty Przemysławie, kurde, nie!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
