<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wielkanoc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wielkanoc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wielkanoc"</description>
	<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 21:14:59 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Pasja]]></title>
<link>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 20:22:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>trendexpert</dc:creator>
<guid>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[&#8220;PASJA&#8221; jest wstrząsającym opisem ostatnich 12 godzin życia Jezusa Chrystusa. To zdec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"PASJA" jest wstrząsającym opisem ostatnich 12 godzin życia Jezusa Chrystusa. To zdecydowanie najmocniejsze przedstawienie Pasji z jakim spotkaliśmy się do tej pory w kinie. Film jest wierny przekazom historycznym, biblijnym oraz teologicznym. Aby podkreślić autentyczność historii, aktorzy posługują się dwoma wymarłymi językami: aramejskim i łaciną.<br />
Film twórcy "Breavheart - Waleczne Serce", wywołuje wiele emocji i kontrowersji.<br />
"Pasja" to obrazowe dzieło sztuki prowokujące do poważnego myślenia i refleksji nad śmiercią Chrystusa osoby o różnych przekonaniach religijnych.<br />
Jest to film o wierze, nadziei, miłości i przebaczeniu - a więc o tym, czego bardzo potrzeba w dzisiejszych burzliwych czasach.<br />
-	To jeden z najlepszych filmów, jakie w życiu widziałem - powiedział KAI ks. prof. Waldemar Chrostowski, wybitny biblista.<br />
- Nikt nie przedstawił męki Chrystusa w podobny sposób - podkreśla Mariusz Łukomski prezes firmy Monolith Films, która jest polskim dystrybutorem filmu.<br />
"Ktokolwiek, oglądający ten film - wierzący, czy nie - będzie zmuszony stawić czoło centralnej tajemnicy męki Chrystusa i samego chrześcijaństwa. Jeśli takie jest odkupienie to, jaka musi być wina?"<br />
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary<br />
"Pasja Mela Gibsona przedstawia wydarzenia ostatnich godzin przed ukrzyżowaniem Chrystusa zgodnie z nauką Kościoła i Pismem Świętym"<br />
Kard. Dario Castrillon Hoyos<br />
"Ci, którzy nazywają Pasję filmem antyżydowskim i domagają się niewpuszczenia jej do kin, mogliby domagać się wycofania ze sprzedaży Nowego Testamentu - bo film opowiada tę samą historię"<br />
Franciszek S. Sikorski - Głos<br />
"Przez cały film nieprzerwanie czuje się siłę kosmicznego dramatu, którego my wszyscy jesteśmy jakąś częścią."<br />
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary<br />
"Film Mela Gibsona to triumf sztuki i wiary - jest tak potężny, jak orędzie, które zawiera..."<br />
Kard. Dario Castrillon Hoyos<br />
"W całym zamieszaniu wokół Pasji nikt nie zainteresował się jakością filmu. A przecież Gibson nie tylko grywał twardzieli, lecz także wyreżyserował dwa doskonale przyjęte obrazy: "Człowiek bez twarzy" i "Waleczne serce". Może więc i tym razem stworzył nie tyle dzieło świętokradcze, co po prostu dobry kawałek kina?"<br />
Tadeusz Zachurski - Newsweek<br />
"Pasja jest znakomitym wyrazem wrażliwości artystycznej i religijnej. Dla wielu Katolików, którzy obejrzą te sceny, Msza nigdy nie będzie już ta sama."<br />
Augustine Di Noia - Watykańska Kongregacja Doktryny Wiary<br />
Chcę pokazać człowieczeństwo Chrystusa i jego aspekt boski. Sposób przedstawienia jaki wybrałem jest według mnie bardzo realistyczny i tak bliski, jak tylko możliwe temu, co postrzegam jako prawdę. "Pomysł nakręcenia tematu ukrzyżowania przyszedł Gibsonowi do głowy 10 lat temu i wolno nabierał kształtu. Reżyser uważa, że historia, którą opowiada jego film jest bardzo aktualna. Szczególnie, że dzieje się w tak burzliwym miejscu na Ziemi...   	</p>
<p>"Pasja" Mela Gibsona jest tak ważnym dziełem, ponieważ podkreśla ludzkie uczucia, cierpienie i mękę ukrzyżowania Jezusa Chrystusa. Przez stulecia stworzono tak wiele obrazów i rzeźb przedstawiających ukrzyżowanie, że scena ta stała się standardowym symbolem religijnym i motywem artystycznym. W ten sposób straciła moc "rażenia". Nawet słowa "Męka Pańska" pisane, odczytywane i wymawiane miliony razy straciły swoją siłę i znaczenie. "Pasja" przywraca Męce i Ukrzyżowaniu właściwą wagę, dramatyzm i potęgę, porusza widza do głębi. Ukazuje prawdę: prawdziwą mękę poniżenia, chłosty, Drogi Krzyżowej, ukrzyżowania. Czujemy się, jak byśmy tam właśnie byli. Jesteśmy świadkami autentycznego cierpienia i autentycznej mocy.<br />
Scenariusz "Pasji" opisujący ostatnie 12 godzin z życia Jezusa z Nazaretu, został stworzony przez Mela Gibsona i Benedicta Fitzgeralda na podstawie przekazów<br />
z ewangelii św. Mateusza, Marka, Łukasza i Jana.<br />
Wszystkie postaci w filmie posługują się językami, jakimi porozumiewano się w tamtych czasach: Żydzi, w tym Jezus i apostołowie, mówią po aramejsku, Rzymianie - "uliczną łaciną". Greka, która była w powszechnym użyciu pośród ówczesnej inteligencji, nie odegrała tu szczególnej roli.<br />
"Pasja" była filmowana we Włoszech, w dwóch miejscach: w pięknym mieście Matera w południowym regionie Basilicata, nieopodal miejsca, gdzie Pier Paolo Pasolini kręcił w 1965 "Ewangelię wg św. Mateusza" oraz w wytwórni Cincecitta na przedmieściach Rzymu.<br />
W Cincecitta Studios powstała gigantyczna scenografia, której autorami byli Francesco Frigeri i Carlo Gervasi. Skonstruowano wielki kompleks składający się ze świątyni,<br />
w której kapłani sądzą Jezusa, dziedzińca przed pałacem Piłata i miejsca chłosty.<br />
Gibson zasugerował operatorowi Celebowi Deschanelowi (Patriota, Pierwszy krok w kosmos), aby wzorował się na malarstwie włoskiego mistrza baroku - Caravaggio, którego obrazy słyną z niezwykle realistycznych światłocieni i spektakularnego kontrastu między światłem a mrokiem.<br />
Gibson: "Uważam, że jego malarstwo jest piękne: gwałtowne, mroczne, uduchowione, o osobliwym, dość niesamowitym klimacie."<br />
40 procent zdjęć kręcono w nocy lub we wnętrzach, w których przesłonięte zostały źródła światła, aby stworzyć wrażenie światła z trudem przedzierającego się z ciemności<br />
Maurizio Millenotti (Hamlet, 1900-człowiek legenda, Malena) zaprojektował kostiumy zgodnie z historyczną wiedzą na temat strojów z epoki. Ręcznie szyte stroje miały również za zadanie wzmacniać wizualny efekt "Caravaggia" i utrzymane były w tonacjach czarnej, brązowej i beżowej.<br />
Choć większość ekipy stanowili Włosi (a większość obsady pochodziła z Włoch i Europy Wschodniej), to jednak zespół speców od charakteryzacji, pod wodzą Keitha Vanderlaana i Grega Cannoma (Hannibal, Piękny umysł, Piraci z Karaibów), przybył z Hollywood.<br />
Gibson zdawał sobie sprawę, że potrzebni będą najlepsi fachowcy od makijażu i charakteryzacji na świecie, którzy będą w stanie wykreować bezkompromisowy i wstrząsający autentyzm scen biczowania i ukrzyżowania. James Caviezel wcielający się w postać Jezusa, codziennie poddawany był trwającej 7 godzin charakteryzacji.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielkanoc]]></title>
<link>http://imavreme.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 21:32:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>imavreme</dc:creator>
<guid>http://imavreme.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[
Dla młodych ludzi mieszkających w Skopje, sacrum i profanum nie wykluczają się nawzajem i zdaj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110233.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-43" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110233.jpg?w=300" alt="" width="329" height="265" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Dla młodych ludzi mieszkających w Skopje, sacrum i profanum nie wykluczają się nawzajem i zdają się współgrać niczym czerń i biel na symbolicznym przedstawieniu zwanym znakiem tao. W wielką sobotę prawosławni zbierają się przed cerkwiami przezd północą, w oczekiwaniu na zmartwychwstanie. Wierni trzykrotnie okrążają cerkiew, trzymając w dłoniach zapalone świece, a po północy wchodzą do cerkwi, by przypieczętować spotkanie. Wśród młodzierzy, największą popularnością cieszy się Soborna Crkva – największa, główna cerkiew w centrum miasta. Kiedy po 23:00 dotarłam na miejsce, zdziwił mnie tłum ludzi, tak duży, że o wejściu do cerkwi nie było mowy. Nie widziałam też owych okrążeń świętego miejsca, stojąc ze znajomymi, znajdowałam się w grupie tych, którzy uroczystość Wielkosobotnią łączą ze spotkaniem towarzyskim. Brak uczestnictwa w okrążaniu i wchodzeniu do cerkwi, tłumaczy się zbyt dużym tłokiem a samo świętowanie posiada szeroki wachlarz dowolnych interpretacji; niektórzy rozpoczęli spotkania z alkoholem już przezd przyjściem do cerkwii.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><!--more--></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110230.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-44" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110230.jpg?w=300" alt="" width="341" height="254" /></a></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Zapalone świeczki trzeba trzymać w dłoni do północy. Przy okazji zapalania świeczek pojawia się szereg niepisanych reguł, by nie rzec: przesądów, jak na przykład: nie odpalaj świecy od świecy (ale, czy to nie chodziło o papierosa?;)) czy też podpalanie świeczki przez osobę płci przeciwnej. Gdy wybija północ, „krshi se jajca”, co w luźnym tłumaczeniu oznacza rozbijanie jajek, które to sformułowanie budzi wiele skojarzeń i komentarzy, szczególnie wśród panów:) Jajka rozbija się, uderzając czubkiem jajka, z góry, w jajko trzymane przez drugą osobę. Kiedy skorupka pokruszy się z obu stron, jajko trzeba obrać i zjeść, jako znak zakończenia postu. Z tego co zauwarzyłam, o ile większość dziewczyn przynosi pisanki w torebkach, panowie upychają je dpo kieszeniach, co wygląda dość zabawnie i co im samym dostarcza powodu do żartów i wesołości:)</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></span><span><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Times New Roman;"> <a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110246.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-45" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110246.jpg?w=225" alt="" width="245" height="334" /></a> <a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110247.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-46" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110247.jpg?w=225" alt="" width="256" height="333" /></a></span></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></span><span><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Times New Roman;"> <a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110249.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-47" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110249.jpg?w=300" alt="" width="274" height="204" /></a> <a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110250.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-48" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110250.jpg?w=300" alt="" width="289" height="201" /></a></span></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Znajomi z etno zadbali o to, byśmy obrzędu rozbijania jajek doświadczyły na własne<span> </span>skórze, a póżniej, byśmy razem z nimi świętowały pierwsze godziny Wielkiej Soboty. W klubie Bonita, jednym z wielu otwartych tego wieczoru, przy turbo hitach i hiszpańskich balladach, piwie i koniaku... tutaj zbyt duży tłok absolutnie nie przeszkadzał:)</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Ciekawe podejście do spraw religijnych wśród młodych osób spostrzegłam także przy okazji spotkania w Wielki Piątek, kiedy dwie dziewczyny, pijąc koniak i żartując, powiedziały z pełną powagą, że cały dzień pościły. Przypomina mi to muzułmańskie spożywanie trunków tyłem do mekki. A i na pewnych szerokościach geograficznych Allah przecież nie widzi :)</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">W Wielką Niedzielę Skopje dosłownie opustoszało. Minimalny ruch samochodowy uwidocznił przemieszczających się przez miasto Cyganów. Pod mostem przy dworcu kolejowym pojawiły się już przed kilkoma dniami dwa namioty, dopełniając znany mi wcześniej obraz pasących się tam koni. W Niedzielę rodziny spotykają się na obiedzie, wyjeżdżają do krewnych poza miasto. Otwarte, jak zawsze, są kioski ze słodyczami, papierosami i alkoholem, oraz, gdzie niegdzie,<span> </span><em>burekdżilnice</em>.</span><span><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Times New Roman;"> <span> </span></span></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span><span><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Times New Roman;"><span><a href="http://imavreme.files.wordpress.com/2008/04/p1110252.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-49" src="http://imavreme.wordpress.com/files/2008/04/p1110252.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a> </span></span></span><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Times New Roman;"> </span></span></span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czarnogora i ciagly brak kompa...]]></title>
<link>http://balkanblues.wordpress.com/?p=149</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 07:34:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>tain bo</dc:creator>
<guid>http://balkanblues.wordpress.com/?p=149</guid>
<description><![CDATA[ja Was przepraszam ale wpadam na bloga/net na chwilke w pracy&#8230;tu nie ma kafejek internetowych:]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>ja Was przepraszam ale wpadam na bloga/net na chwilke w pracy...tu nie ma kafejek internetowych:((( wiec radze sobie jak moge.</p>
<p>Na Wielkanoc i tzw Uranak (majowka) jedziemy do ciotki w Czarnogorze. Niestety z tesciowa:( ale coz. Mimo to sie ciesze bo pogapie sie troche na morze a moj syn bedzie pierwszy raz w zyciu nad morzem!! Szykuje sie do napisania posta o upadlym miescie Bor gdzie mozna kupic mieszkanie 50 metrow kw za kilka tys euro i do posta o nadopiekunczej matce bo mnie to poruszylo, i jedyne co ta matke wiaze z temtyka bloga to to, iz jest Serbka...ale napisac musze. jak moj maz przestanie mi grzebac po laptopie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna przyszła...]]></title>
<link>http://blackops.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 10:47:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Black Ops</dc:creator>
<guid>http://blackops.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[
&#8230;choć wschodnia Polska jak zwykle ma przerąbane. 
Ok, zajączek pochodzi ze świątecznego ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://scrapsofreality.net/blogimg/easteregg1.jpg" alt="Erm... zajączek?" /></p>
<p>...choć wschodnia Polska jak zwykle ma przerąbane. </p>
<p>Ok, zajączek pochodzi ze świątecznego poniedziałku i zapewne zdążył się przeterminować. Ale kto wie, z wiosnami to nigdy nic nie wiadomo...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niedziela Milosierdzia Bozego]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/03/30/niedziela-milosierdzia-bozego/</link>
<pubDate>Sun, 30 Mar 2008 17:42:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/03/30/niedziela-milosierdzia-bozego/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)








Zawsze możemy zwrócić się do Boga z ufnością i otrzymać potrzebne ła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="4" width="0" /></p>
<table align="right" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0">
<tr>
<td><a href="http://www.naszdziennik.pl/photo.php?pict=0bpo02.jpg&#38;dat=20080329&#38;id=po02.txt" target="_BLANK"></p>
<div class="BUT10"><img src="http://www.naszdziennik.pl/data/20080329/photo/po02.jpg" border="0" height="336" width="200" /></div>
<p></a><img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="2" width="2" /></td>
</tr>
</table>
<p><b>Zawsze możemy zwrócić się do Boga z ufnością i otrzymać potrzebne łaski. Jednak w naszym kalendarzu są dni szczególne. Jednym z nich jest Święto Miłosierdzia Bożego, które przeżywamy w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Święto to jest dniem szczególnej czci Boga w tajemnicy Jego miłosierdzia. Ma ono swoje źródło w orędziu Pana Jezusa przekazanym św. Siostrze Faustynie. "W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego... W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski" (Dz. 699). "Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar" (Dz. 699). "Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar" (Dz. 699). Święto to jest czasem łaski dla wszystkich dusz, a zwłaszcza dla grzeszników. Z Eucharystią przyjętą w tym dniu związana jest największa obietnica: zupełnego odpuszczenia win i kar. To taka sama łaska, jaką otrzymujemy tylko w sakramencie chrztu świętego. Komunia Święta musi być przyjęta godnie, po dobrze odprawionej spowiedzi, bez przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, w duchu: nabożeństwa do miłosierdzia, ufności do Boga i uczynków miłości wobec bliźnich. Pan Jezus pragnie, aby w tym wyjątkowym dniu obraz miłosierdzia był publicznie - liturgicznie uczczony, by duszpasterze głosili prawdę o niezgłębionym miłosierdziu Boga, aby ludzie świadczyli uczynki miłosierdzia wobec bliźnich i z ufnością korzystali z sakramentu pojednania i Eucharystii. </b></p>
<p>Pierwszą niedzielę po Wielkanocy ogłosił Świętem Miłosierdzia dla całego Kościoła powszechnego Jan Paweł II podczas kanonizacji Siostry Faustyny 30 kwietnia 2000 roku.<br />
<b>MB</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zmartwychwstanie]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=133</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 09:49:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=133</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak
 
 
W dniu 26 lutego 2007 r. reżyser James Cameron powiedział: „Znaleź]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-family:Arial, sans-serif;"><span style="font-size:small;"><strong>Autor: Szymon Matusiak</strong></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">W dniu 26 lutego 2007 r. reżyser James Cameron powiedział: „Znaleźliśmy 10 sarkofagów, w których spoczywają szczątki Jezusa i jego rodziny”. <!--more--> Nakręcił na ten temat film dokumentalny dla kanału Discovery. Tymczasem jeden z najwybitniejszych archeologów izraelskich, Amos Kloner obalił twierdzenia Camerona, twierdząc, że Jezus był skromnym cieślą, więc Jego rodziny nie było stać na wystawny pochówek i własną grotę grobowcową. Z kolei wielu historyków podkreśla, że nieprawdopodobne jest, aby kilkupokoleniowa rodzina pochodząca z pogardzanej Galilei została pochowana w Jerozolimie. Poza tym Stephen Pfann z Uniwersytetu Ziemi Świętej twierdzi, że rzekome imię Jezus napisane na grobie, należy odczytywać „Hanun”. Istnieje też podejrzenie, że cała ta historia jest fałszerstwem spreparowanym w celu wypromowania filmu Camerona. Takie fałszerstwa już miały miejsce, np. rzekoma trumna Jakuba, „brata Jezusa” okazała się oszustwem. To wydarzenie to jeszcze jeden przykład, że niewierzący ludzie usiłują podważyć podstawy chrześcijaństwa, by zdobyć wielkie dochody. Przypomnijmy sobie zatem fakty na temat zmartwychwstania Chrystusa, tym bardziej, że zbliżają się Święta Wielkanocne. </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><strong>Jezus naprawdę zmartwychwstał</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Na początek przywołajmy kilka faktów dotyczących zmartwychwstania naszego Pana. Jego nieśmiertelny duch nie umarł (Łuk. 23:46). Śmierci uległo jedynie Jego ciało. Jego śmierć była konieczna dla naszego zbawienia, gdyż Syn Boży zabrał na krzyż nasze grzechy, złożywszy za nie doskonałą, przebłagalną ofiarę (Izaj. 53:5, 6; 1 Piotra 2:24, 25; Hebr. 9:12-14, 26b). Jezus przez Swoją śmierć pokonał również diabła (Hebr. 2:14, 15).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Chrystus umarł w piątek, a zmartwychwstał w chwalebnym ciele w niedzielę, na trzeci dzień (Łuk. 23:50-24:3). Wielu świadków widziało Pana wskrzeszonego z martwych (1 Kor. 15:1-8). Spotkanie uczniów ze zmartwychwstałym Mistrzem natchnęło ich odwagą i siłą – byli małym ruchem, który po śmierci swego Założyciela wydawał się skazany na wymarcie, lecz po Jego powrocie do życia rozwinęli się w wielki, ogólnoświatowy Kościół. Byli gotowi umrzeć za swą wiarę, bo wiedzieli, że ich Pan żyje (1 Kor. 15:30, 32). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Rozważmy teraz, jakie lekcje płyną dla nas ze zmartwychwstania Mesjasza.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;"><strong>Zmartwychwstanie Pana służy pełnej realizacji naszego zbawienia </strong></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Pewnego razu znany kaznodzieja, Moody zorganizował szeroko zakrojoną kampanię ewangelizacyjną, która odbywała się w kilku miejscach na raz. Chcąc ją przeprowadzić skorzystał z pomocy innych mówców. Jeden z nich wygłaszając swoje przemówienie, ze zdziwieniem stwierdził, że wśród słuchaczy znajdował się sam Moody. Potem, podczas spotkania kaznodziejów zapytał Moody’ego o zdanie na temat jego wystąpienia. Ten zganił go za to, że mówił jedynie o śmierci Chrystusa. „Ale przecież o zmartwychwstaniu Pana chciałem powiedzieć następnego wieczoru!” – odparł mówca. Moody odrzekł: „O zmartwychwstaniu Jezusa trzeba było powiedzieć od razu, bo umarły Zbawiciel nie może nikogo zbawić!”.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">W opowiadaniu tym kryje się wielka prawda. Czy ludzie mogliby się nawracać do Chrystusa, gdyby On nie żył? (1 Piotra 2:3, 4). Poza tym, chociaż Jezus umierając złożył doskonałą, jednorazową ofiarę za grzechy, na śmierci Chrystusa nie kończy się proces realizacji naszego zbawienia. Na przykład Zmartwychwstały wstawia się obecnie za nami jako nasz Arcykapłan i Orędownik (Rzym. 8:33, 34; Hebr. 4:14-16; 1 Jana 2:1, 2). Dzięki temu, że jest Pośrednikiem Nowego Przymierza i jedynym Pośrednikiem między absolutnie świętym Bogiem a nami, możemy w imieniu Jezusa bez lęku zwracać się do Boga Ojca (1 Tym. 2:5, 6). Jego pośrednictwo w Nowym Przymierzu jest gwarancją tego, że otrzymamy to, co nam obiecano – nieśmiertelne życie w niebie (Hebr. 9:15). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Co więcej, wyniesiony do chwały Chrystus jest Władcą ponad wszystkim i Głową Kościoła, i czynnie przewodzi Swemu Kościołowi (Efez. 1:20-23). Oczywiście gdyby nie zmartwychwstał, nie mógłby tego czynić.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Dzięki temu, że zmartwychwstał Pan, posłał nam Pocieszyciela, Ducha Świętego (Jana 16:7). Kościół bez Ducha Świętego byłby martwy.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Tylko żyjący Mesjasz będzie mógł powrócić w chwale i dopełnić dzieła naszego zbawienia (Hebr. 9:27, 28). Jedynie Zmartwychwstały Jezus będzie mógł dokonać powszechnego zmartwychwstania, odbyć sąd nad zmartwychwstałymi, ukarać winnych i dać nagrodę sprawiedliwym (Jana 5:22, 23, 28, 29; Dzieje 17:31; 2 Tym. 4:1). Tylko za pośrednictwem żywego Chrystusa Bóg Ojciec doprowadzi do harmonii w świecie duchowym i materialnym, uprzednio naruszonej przez grzech (Kol. 1:20; Efez. 1:9, 10). Wreszcie jedynie żyjący Król Jezus doprowadzi posłuszną ludzkość z powrotem do Boga, jako jej jedynego początku i końca, i Sam również się podda Bogu Ojcu (1 Kor. 15:28).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;"><strong>Zmartwychwstanie Chrystusa jest zapowiedzią naszego zmartwychwstania</strong> </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Słowo Boże w wielu miejscach mówi o tym, że zmarli wierzący zmartwychwstaną na podobieństwo Chrystusa (Rzym. 6:5; 8:11; 1 Kor. 6:14; 1 Tes. 4:13, 14). Z tych powodów Pan Jezus został nazwany „pierwiastkiem tych, którzy zasnęli” i „pierworodnym z umarłych” </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">(1 Kor. 15:20; Kol. 1:18).</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">To prawda, że po śmierci nasze ciała ulegają rozkładowi, natomiast dusza żyje dalej (Mat. 10:28). Nie znaczy to, że człowiek jest tak samo nieśmiertelny jak Bóg. Dusza przestałaby istnieć, gdyby Stwórca jej nie podtrzymywał słowem Swojej mocy (Hebr. 1:3; Ps. 36:10). Dusza wiernego sługi Bożego spotyka się z Chrystusem w niebie, zaś dusza potępionego od razu idzie do piekła (Filip. 1:21-24; Łuk. 16:22-24). Podczas powtórnego przyjścia Chrystusa wszyscy zmarli zmartwychwstaną w ciele. Nie wiemy, jakie ciała otrzymają potępieni, wiemy tylko, że pójdą na wieczne męki (Mat. 25:41; Obj. 20:10). Zbawieni otrzymają chwalebne ciała, podobne do chwalebnego ciała Zbawiciela (Filip. 3:20, 21). Ciała te będą miały nadludzkie właściwości i będą przystosowane do życia w niebie </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">(1 Kor. 15:42-54). Czyż nie cieszy nas to, że – jeśli okażemy się prawdziwie wierzącymi - będziemy wiecznie żyli z Bogiem i że nie będziemy już cierpieć, będąc wolni od najmniejszej skazy grzechu, od chorób i cierpień?</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Część chrześcijan niesłusznie odstąpiło od nadziei zmartwychwstania pod wpływem średniowiecznej pogardy dla ciała. Wielu źle zrozumiało wypowiedzi apostoła Pawła na temat konfliktu ciała z Duchem, podczas gdy Paweł pisząc o ciele miał na myśli grzeszną naturę ludzką. Pamiętajmy też o tym, że nowe ciała będą pozbawione wszystkiego, co w naszej naturze jest zmysłowe i zwierzęce. Ludzie nie będą też zawierać małżeństw i płodzić dzieci (Mat. 22:30). Nadzieja chrześcijańska tym różni się od nadziei głoszonej na przykład przez religie Wschodu, że głosi odkupienie zarówno ducha, jak i ciała (Rzym. 8:23). Wyzwolenie obejmie nawet stworzenie, bowiem Bóg stworzy nowe niebo i nową ziemię (Rzym. 8:20, 21; 2 Piotra 3:13). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;"><strong>Zmartwychwstanie Chrystusa jest symbolem nowego życia wierzących</strong> </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Apostoł Paweł wykazał, że śmierć Mesjasza symbolizuje śmierć chrześcijan dla grzechu, natomiast Jego zmartwychwstanie oznacza odnowione życie, jakie mają prowadzić po swoim odrodzeniu (Rzym. 6:1-11). Nie możemy poprzestać na uważaniu siebie za wskrzeszonych do nowego życia, lecz rzeczywiście żyć nowym życiem. Jeśli już należysz do Zmartwychwstałego, wydawaj owoc dla Boga (Rzym. 7:4). Nie żyj dla siebie, lecz dla wskrzeszonego Pana (2 Kor. 5:14, 15). Czy nadzieja skłania cię do gorliwego trudzenia się w służbie Bożej i do życia ku Jego chwale? (1 Tym. 4:10; 1 Kor. 10:31; 15:58). </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-size:small;">Jeśli jeszcze nie oddałeś/oddałaś swego życia Bogu, to posłuchaj apelu z Listu do Efezjan 5:14: „Obudź się, który śpisz, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.” </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ostatnie tango w Buenos Aires]]></title>
<link>http://elosito.wordpress.com/?p=125</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 08:16:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>elosito</dc:creator>
<guid>http://elosito.wordpress.com/?p=125</guid>
<description><![CDATA[24 marca - poniedziałek wielkanocny.
Późno wstaliśmy czego od razu trochę żałujemy ale to prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>24 marca - poniedziałek wielkanocny.</p>
<p>Późno wstaliśmy czego od razu trochę żałujemy ale to przecież wakacje, więc bez gwałtu. Śniadanie jemy w domu. Płatki, jogurty, kawa. Trochę dziwnie jak na Święta. Przepiękny dzień. Słońce, delikatny wiaterek, temperatura około 22 st C. Chcemy jeszcze zobaczyć jakiś kawałek Buenos. Wojtek proponuje Ogrody Japońskie (Jardin Japones) w naszej dzielnicy. Bardzo przyjemny, leniwie-rodzinny świąteczny spacer.</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-754.jpg" title="0803_robocze_bsas-754.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-754.jpg" alt="0803_robocze_bsas-754.jpg" /></a></p>
<p>Jak zwykle w kontekście azjatyckich ogrodów kamienie, szemrzące strumyczki, jeziorka i potworowate karpie ...</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-759.jpg" title="0803_robocze_bsas-759.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-759.jpg" alt="0803_robocze_bsas-759.jpg" /></a></p>
<p>Zdumiał mnie tu jeden obiekt - tzw. lorneta turystyczna. Sama jej obecność w niedużym założeniu parkowym już dość dziwna a dodatkowo została doprowadzona do kuriozum przez szczególne jej usytuowanie.</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-763.jpg" title="0803_robocze_bsas-763.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-763.jpg" alt="0803_robocze_bsas-763.jpg" /></a></p>
<p>Czas na lunch. Wojtek zapragnął abyśmy wybrali się do takiej lokalnej knajpki z zawsze zamkniętymi na klucz drzwiami. Niestety okazało się, że już jest nieczynna o tej porze (w Buenos większość nieturystycznych miejsc zamykają w środku dnia między 15 a 16 i otwierają ponownie około 19-20). Obiecaliśmy sobie (a właściwie Wojtkowi bo Joanna i ja tu już byliśmy przecież) że zjemy tu dzisiejszą - ostatnią wspólną w Buenos - kolację. W końcu wylądowaliśmy w jakimś przypadkowym miejscu z całkiem niezłymi empanadas (rodzaj pieczonego pierożka) i z niewiarygodnie drogim (jak na Argentynę) piwem (12 peso kufel).</p>
<p>Po lunchu rozstaliśmy się z naszym synem. Wojtek planował powylegiwać się w jakimś parku na trawie, a my spacerkiem udać się na jedną z popołudniowych milong. Popołudniowe milongi w Buenos mają wielki walor - sporo wolnego miejsca umożliwiającego tango z tylko umiarkowanym kisielem (czyli można trochę poszaleć). Są też mniej skodyfikowane, a więc łatwiej prosić itp. Postanowiliśmy wybrać miejsce jeszcze nam nie znane i padło na milongę El Firulete w Confiteria Ideal (Suipacha 384). Gdy przybyliśmy na miejsce trochę nas zatkało. Dotychczas kluby-milongi w których byliśmy przypominały albo osiedlowe domy kultury, albo zaadaptowane hale przemysłowe, albo spore mieszkanie przerobione na lokal taneczny. Tu zobaczyliśmy piękny stuletni budynek (1912 r.) wykończony marmurami i granitami z ogromną salą kolumnową na parterze i nieco mniejszą (chyba) salą kolumnową na piętrze.</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-781.jpg" title="0803_robocze_bsas-781.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-781.jpg" alt="0803_robocze_bsas-781.jpg" /></a></p>
<p>Parter to kawiarnia (a może restauracjo-kawiarnia), gdzie tego wieczora miały odbyć się pokazy tanga argentyńskiego. Na piętrze po prostu milonga.</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-774.jpg" title="0803_robocze_bsas-774.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-774.jpg" alt="0803_robocze_bsas-774.jpg" /></a></p>
<p>Sektory męskie i żeńskie chociaż czytelne (jak zwykle gości usadza gospodarz wg własnego widzimisię) to jakoś tak ułożone, że nie ma naprawdę fatalnych miejsc (choć rzecz jasna są lepsze i gorsze). Joanna dostała znowu najlepszą możliwą miejscówkę (to tak oczywiste jak nasze płatki z jogurtem na śniadanie). Przez kilka godzin tańczyła nie tylko wszystkie tandy ale wszystkie co do jednego utwory. Gdy chciałem mieć ją w parze musiałem dawać znaki już gdy schodziła do stolika na cortinę (tu i wszędzie gdzie byliśmy w Buenos wszyscy grzecznie opuszczają parkiet na czas cortiny i schodzą do swoich stolików). Milonga tego popołudnia w Confiteria Ideal w ogóle miała urzekający klimat. Piękne historyczne wnętrza, 70-80-cio letni żigolo jak z jakiś karykatur Lotreca, damy pamiętające - bez żadnej przesady - początki tego miejsca i pozostające w oczekiwaniu na zaproszenie do tanga, lampy dające koloryt oświetlenia naftowego, ponury kelner w białej marynarce i czarnej muszce, transowo tańczące pary... . Joanna poszła naprawdę w tango. Jak twierdziła nigdy jeszcze nie tańczyło się jej tak dobrze jak tego popołudnia, a zwłaszcza milongi (których z zasady nie tańczymy razem bo słabo się w nich czujemy). Trzeba przyznać, że absolutna większość Argentyńczyków przychodzących tu, do El Beso czy do Plaza Bohemia prowadzi bardzo dobrze lub znakomicie.</p>
<p>Ja miałem też swoją uciechę. Siedziałem przy jednym stoliku z niezwykłym męskim okazem od którego chłonąłem milongową praktykę. Macho-żigolo dla którego czas zatrzymał się chyba w latach 40. XX w. Postawny (tu oznacza to około 175 cm wzrostu), szeroki w barach, z wydatnym mięsisto-krogulczym nosem i wystającym podbródkiem, z którego zwieszały się kotary opalonej skóry, oko lekko przekrwione, czarne, generujące nieco omdlewające spojrzenie "spode łba", włos niezbyt już gęsty, farbowany na niemal czarny kasztan, obficie brylantynowany, zaczesany w lśniący plerez schodzący głęboko na kark, pod nochalem cieniutki czarny wąsik pociągnięty niemal do połowy policzka (tylko lekko w skos w dół), z bokobrodami w kształcie damskiej nóżki z wyrazistą łydką (!) i z bucikiem trącającym swoim czubkiem na policzku koniec tychże wąsików. Tabakowa marynarka dwurzędowa z szeroką i długą klapą, rozpięta na trzy guziki biała koszula i fular jakby przemieszany z wylewającym się obfitym siwym kudłem, spodnie w pionowe pasy i kant jak brzytwa... . Całość mocno doświadczona życiem, intrygująca, zrelaksowana i pewna siebie. Każde stąpnięcie jak na przyssawkach. Każdy skręt ciała w zmiennej dynamice zwolnionej sprężyny. Objęcie jak w miłosnym uścisku z kadru niemego kina. Ikona klasycznego tanga argentyńskiego. Tego dnia nie miałem żadnych problemów z proszeniem Argentynek (no może troszkę trudno było wyhaczyć te młodsze "sztuki"). Szczególnie jedna partnerka była dla mnie jak brylant. Była w nieokreślonym wieku kogoś kto "jest tu od zawsze". Być może jej mama urodziła ją gdzieś tu, obok, między tandami w czasie cortiny 50-60 lat temu. Jej prawe oko było praktycznie wciśnięte w głąb oczodołu od nieustannego od lat opierania się tą częścią twarzy o kolejnych milongueros. Tańczyła bosko. Odgadywała w ułamku sekundy każdą intencję mojego prowadzenia, a tam gdzie intencji mi zbrakło lub sprzeczne intencje się nieco przeplotły (przyznam, że mi się wciąż zdarza czasem) przejmowała na 2 sekundy prowadzenie "wstawiając nas" w jakąś dającą mi się dalej rozwinąć sytuację. Płynęła i pozwalała mi płynąć. Gdy raz zablokowałem nas miedzy jakimiś nadmiernie kisielującymi parami i wyszeptałem jej zduszone "sorry siniorita..." - wymruczała latynoskim altem coś jakby "no importante..." i jednym zdecydowanym i idealnie płynnym samowolnie narzuconym mi krokiem wydostała nas z opresji i powirowaliśmy dalej. Na koniec tandy - jakby z zadowoleniem - poklepała mnie lekko po pośladku mrucząc coś po hiszpańsku. Cudowny wieczór!</p>
<p>O ósmej udaliśmy się na kolację z Wojtkiem do Parrilla San Cayetano. Oczywiście nie można ot tak sobie wejść ale drzwi otwarto nam z klucza. Było niemal całkowicie pełno, więc posadzono nas na nieco trzeszczącej antresoli. Za plecami biegły grubaśne rury wentylacyjne, a nieco nad głowami wirowały mocno kolebiąc się - jakby chciały odlecieć - wielkie wiatraki mieszające powietrze. Przyznam, że dopóki nie wypiliśmy trochę "domowego" vino tinto nie miałem pewności czy tu jest całkiem bezpiecznie. Tym razem obsługiwał nas bystry, uroczy i wesoły Banderas. Joanna jak zwykle rybę (smaczna ale dość zwykła), wszyscy sałaty completa. My z Wojtkiem na przystawki zimne ozorki marynowane w balsamico i jelita z grilla z jakimś nadzieniem (chyba z krwi). Ozorki znakomite, a jelita ... ciekawe przeżycie. Na drugie Wojtek wziął bife de lomo (polędwica). Re-we-la-cja! Ja wziąłem bife de chorizo (polędwicę krzyżową). Re-we-la-cja! Uznaliśmy z Wojtkiem, że tutejsze mięsa są lepiej robione niż w świetnej "Anastasji". Jeśli jeszcze zauważyć, że tutejsze ceny są na poziomie 50% zwykłych restauracyjnych to jest to najlepsza mięsna knajpa jaką znaleźliśmy w Buenos. Niestety wysiadł im ekspress i nie mogliśmy wypić kawy.</p>
<p>Spacer do domu, pakowanie. Jutro o 11.00 trzeba wsiadać w taxi.</p>
<p>janusz</p>
<p>PS - ten zapis powstał na lotnisku w Madrycie w drodze do Warszawy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niedziela wielkanocna]]></title>
<link>http://elosito.wordpress.com/?p=120</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 07:28:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>elosito</dc:creator>
<guid>http://elosito.wordpress.com/?p=120</guid>
<description><![CDATA[23 marca - niedziela.
O 10.00 wkraczają do nas z walizkami Aldona i Arnaud. Musieli zwolnić mieszk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>23 marca - niedziela.</p>
<p>O 10.00 wkraczają do nas z walizkami Aldona i Arnaud. Musieli zwolnić mieszkanie, a do wyjazdu na samolot mają jeszcze ze dwie godziny. No i przyjemnie wspólnie zjeść śniadanie wielkanocne. Dzielimy się jajkami i w miłym klimacie biesiadujemy i gadamy. Arnaud śmieje się, że Polacy serwują na śniadanie Francuzowi w Argentynie niemieckie rogaliki. Ano rzeczywiście tak jakoś kosmopolitycznie w tym Buenos.</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-690.jpg" title="0803_robocze_bsas-690.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-690.jpg" alt="0803_robocze_bsas-690.jpg" /></a></p>
<p>Wreszcie czas rozstania. Żal, mimo że zaraz będziemy się widzieć w Warszawie.</p>
<p>Z życzeniami dzwonimy do rodzin w Polsce. Skype jak zwykle bardzo ułatwia kontakty na odległość. Dostajemy też sms-y od Aldony, że jechali godzinę, taxi kosztowała tylko 60 peso, dodatkowo trzeba mieć po 18 $ amerykańskich od osoby opłat lotniskowych, foliowanie walizek po 30 peso od sztuki. Foliowanie - wyjaśniam jeśli ktoś nie wie o co chodzi - jest rodzajem pieczętowania bagażu. Trudniej go okraść ale też trudniej do niego dołożyć jakąś kontrabandę (Argentyna jest jedną z dróg "eksportu" latynoskiej koki więc takie obawy nie są bezpodstawne).</p>
<p>Decydujemy się na wycieczka do San Telmo. San Telmo to stara, niegdyś bogata dzielnica Buenos. W XIX wieku została opuszczona przez bogaczy z powodu panującej tam żółtej febry. Wówczas powstały (lub rozwinęły się dzielnice Palermo i Recoleta).</p>
<p><a href="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-694.jpg" title="0803_robocze_bsas-694.jpg"><img src="http://elosito.wordpress.com/files/2008/03/0803_robocze_bsas-694.jpg" alt="0803_robocze_bsas-694.jpg" /></a></p>
<p>San Telmo to kolejna typowa pułapka turystyczna. Decydujemy się na opisaną w jakimś przewodniku knajpkę bezmięsną. Ponieważ jest późno na lunch to jemy tam jakieś kanapki. Białe wino - zachwalane jako biodynamiczne - jest skwaśniałe i odsyłamy je (chyba po raz pierwszy w życiu). W zamian dostajemy zdecydowanie lepsze.</p>
<p>Jedziemy na popołudniową milongę w Plaza Bohemia. Joasia ma tylko niezłe miejsce w drugim szeregu i wciąż tańczy, a ja dość dobry róg, z którego nieźle widać pierwszą ligę Argentynek. Jest dość ciasno ale daje się tańczyć. Niestety moje typy (Asia twierdzi później, że zdecydowanie zbyt ambitne) znowu mnie ignorują. Ale tańczę z drugą ligą i wiem, że gdybym decydował się na turystki to mógłbym nie siadać. Obojgu nam wydaje się, że lekcje u Fernando i Vilmy jakoś procentują (choć nie umiemy nazwać dokładnie jak). W każdym razie odnajdujemy - po raz pierwszy na milongach w Buenos - jakąś większą przyjemność (a nie wyłącznie ekscytację nowością i trudnością). Żałujemy, że wcześniej nie chodziliśmy częściej na popołudniowe milongi.</p>
<p>Kolację jemy z Wojtkiem w domu.</p>
<p>janusz</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Święta, święta..]]></title>
<link>http://msitko.wordpress.com/?p=281</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 00:20:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sitek</dc:creator>
<guid>http://msitko.wordpress.com/?p=281</guid>
<description><![CDATA[Święta spędzam w Białogórzu. I, uwaga, byłem w kościele. Ale po kolei.
Rano wstałem po siód]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoBodyText"><img src="http://www.zgora.pl/muzeum/archiwum/2005/pisanki_pisanki1.jpg" align="left" height="320" hspace="5" vspace="5" width="282" />Święta spędzam w Białogórzu. I, uwaga, byłem w kościele. Ale po kolei.</p>
<p class="MsoBodyText">Rano wstałem po siódmej, spałem tylko kilka godzin, bo do późnej nocy grałem najpierw z mnóstwem ludzi w CS’a, potem ćwiczyłem nożowanie z jednym , nowo poznanym kumplem – w jeden wieczór nauczyłem się mnóstwa rzeczy, potem nawet, przez pewien czas przodowałem w ilości zabitych antyterrorystów na jednym z serwerów.. No więc, wstałem, szybko się umyłem, spakowałem laptopa, aparat, ubrałem jasną koszulę, czarne sztruksy, i byłem gotów jechać do dziadków na śniadanie. W domu rozgardiasz – dwa dni temu tato wrócił do domu, na tydzień, może dłużej, by spędzić z nami święta. Dochodziła ósma rano, za pół godziny miał pojawić siętransport. Dzieciaki ubrane, kilka reklamówek z zapakowanym jedzeniem czekało na ganku, sałatki w półmiskach, sernik, jakiś tort, obok zamrażarki na ganku stanął mój plecak i reklamówka z rzeczami dzieciaków. Około wpół do dziewiątej przyjechały dwa auta, zapakowaliśmy się, każdy trzymał na kolanach półmisek z ciastem lub sałatką, i pojechaliśmy.<!--more--></p>
<p class="MsoBodyText">Na miejscu zastaliśmy już lekko zastawiony stół, mnóstwo pisanek z różnych źródeł, święcona kiełbasa, szynki, chleb, sól, i kilka baranków z cukru. W ogóle baranków u nas jest dużo, jest czwórka małych dzieci, wiek 3-8 lat, każdy niech dostanie po jednym od dziadków, rodziców do koszyczka, i od wujostwa.. No nic. W końcu usiedliśmy wszyscy do stołu, udało nam sięwszystkim zebrać, babcia jak zwykle chciała donosić<span>  </span>co chwilę talerze, szklanki i widelce. I tak – najpierw pomodliliśmy się. Potem mogliśmy zacząć jeść. Żurek był rewelacyjny, z chrzanem i jajkami. Babka również – kosmos. Na stole osobno stało jedzenie poświęcone, z wszelkich koszyczków, a osobno jedzenie zwykłe, niepoświęcone. Po żurku i pierwszej turze ciast na stole pojawiły się inne ciasta, więcej pisanek, i jeszcze kilka mniejszych, ciekawych babek, także z kilku źródeł. Jednak – ludzie zaczęli zbierać się do kościoła, na godzinę 10:00. Białogórze jest małą wsią, nie ma 300 mieszkańców, może w porywach, gdy rodziny zjeżdżają się z zagranicy, a więc i sama miejscowość jest dosyć niewielka, za to bardzo ładna, przyjemna, spokojna, z mnóstwem świetnych spacerowych i rowerowych ścieżek – kościół znajduje się mniej więcej w środku, każdy ma blisko. Ale do rzeczy – postanowiłem pójść do kościoła, w celu poprawienia oceny mojej religijnej moralności u reszty rodziny. Podziałało.</p>
<p class="MsoBodyText">Ogólnie w kościele jako takim nie byłem – stałem w przedsionku, razem z Damianem Ch, z którym nie raz i nie dwa grałem w piłkę na boisko. Na kazaniu wszedłem do internetu, OperaMini wymiata na całej linii, sprawdziłem sobie obie skrzynki pocztowe na WP.PL, sprawdziłem, czy są nowe komentarze na blogu, i najbliższą pogodę na yahoo!. Uwielbiam mobilność. W przedsionku słuchałem, jak ludzie powtarzają dane kwestie za xiędzem, wstają, kiedy im każe -<span>  </span>wyobraziłem sobie, że gdyby przyciemnić wnętrze, zapalić kilka pochodni, takie mamrotanie ludzi z zewnątrz mogłoby wyglądać jak jakaś czarna msza, naprawdę. Ale! Dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Na kazaniu, gdy schowałem telefon do kieszeni, i opierając się o ścianę słuchałem kazania, do moich uszu dotarły słowa księdza na temat zbaczania z jasnej ścieżki wiary. Dowiedziałem się, że ci, ”którzy zboczyli (...? ) i nie wierzą w Boga, zmartwychwstanie Jezusa, zmierzają drogą ciemności do grzeczu, ich życie jest puste, nie ma sensu, i, być może, może wydawać nam (czy im) się, że jest inaczej, że mamy(mają) po co żyć – ale życie doczesne jest tylko etapem w dążeniu do życia wiecznego, a więc powinniśmy zaufać wierze, a kto zbacza z jasnej ścieżki życia, jest kuszony przez istotę zwaną Szatanem, i na pewno spotka się z nim po śmierci”.W tym momencie popatrzyłem na księdza, a on, nie wiem, może złudzenie, patrzył w naszą stronę. Tyle zapamiętałem, dalej nie słuchałem, bo cofnąłem się, schowałem za drzwiami , i zacząłem gadać z Damianem na temat wczorajszego stania przy ‘Bożym Grobie’ – dowiedziałem się, że w Zachrystii było piwo, niektórzy kiwali się w przód i w tył, jeden prawie sie przewrócił, wpadłby głową do grobu Jezusa.. Dowiedziałem się, że jeden ze strażaków, ubrany w ciężki hełm, z toporkiem na ramieniu, zaczął lekko bujać się, i śpiewać cicho ‘hej dziewczynoooo, spójrz na misiaaaa, aa...’, cały czas odchodził łach, było śmiesznie, fajnie i sympatycznie. W duże męskie strażakowe stroje ubrane były drobne dziewczyny, musiało to naprawdę świetnie wyglądać. Magda, Gośka, z wielkim hełmem na głowie – na pewno będzie co wspominać na ogniskach. Organista podczas kazania wyszedł z telefonem komórkowym z kościoła, głośno trzaskając drzwiami, śnieg sypał, Damian usiadł sobie na parapecie w przedsionku nie widziany przez nikogo z zewnątrz kościoła, ja oparłem się o ścianę, wsadziłem przez przypadek rękę do wody święconej przy wejściu – słowem, było ciekawie. Największą radość sprawiło mi jednak pójście do komunii – postanowiłem pójść, olewając spowiedź, po ten smaczny opłatek. Już dawno go nie jadłem, teraz są jakby bardziej słodkie, niż były kiedyś. Gdy kulturalnie przyklęknąłem za osobą biorącą opłatek, kumpel z ławki wytrzeszczył oczy, wstałem,<span>  </span>wziąłem komunię, a wracając zrobiłem do niego głupią minę, parsknął śmiechem, babcie obok patrzyły się jak by chciały posłać nas do wszystkich diabłów. Przysiadłem się, msza się skończyła, luzik. Ale bawiłem się świetnie, głupawka była cały czas.</p>
<p class="MsoBodyText">W domu, gdy mój brat powiedział (bo też był w kościele), że byłem u komunii, jakoś to znieśli. Ja powiedziałem tylko, że jak ktoś ma z tym problem, to jest to jego problem, nie mój, bo mi to wisi. Przecież wszyscy wiedzą, że ta cała kościelna szopka jest na pokaz.. Także – luzik, w kościele było fajnie, ja żyję, zjadłem swięconkę, i nic mi sięnie stało,Enter.</p>
<p class="MsoBodyText">Teraz siedzę z dużą lampką wina obok, i piszę.<span>  </span>Rodzice z Piotrkiem i Gośką zostają na noc u dziadków, ja jednak zamierzam wrócić do domu, gdyż CS czeka, muszę też klikać w reklamy (ale o tym może w następnym poście), no i w ogóle przebywanie z dużą rodziną jest fajne, ale – męczące, a ja chcę się spokojnie wyspać, może nadrobię zaległości szkolne.. No nic, zobaczymy.</p>
<p class="MsoBodyText">Później...</p>
<p class="MsoBodyText">Jednak nocuję, jest za zimno i ciemno, by wracać trzy kilometry do zimnego domu, tylko dlatego, że jest tam Internet..</p>
<p class="MsoBodyText">Już dawno się tak nie najadłem. Bogisik wyborny, śledzik.. to śledzik, <span> </span>z ciastem się nie rozstaję, popijam herbatką – jestem pełny.</p>
<p class="MsoBodyText">Dobra, życząc wszystkim Wesołych Świąt, idę spać. Branoc.</p>
<p class="MsoBodyText">I.. 3mcie się ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zmęczenie]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=506</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 21:02:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=506</guid>
<description><![CDATA[Zmęczyłam się tymi świętami. Jednak nie od przepicia. Piłam tylko herbatę i kawę&#8230; Alko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zmęczyłam się tymi świętami. Jednak nie od przepicia. Piłam tylko herbatę i kawę... Alkohol dewastuje wygląd. Nie trzeba nawet być alkoholiczką. Raz w życiu wystarczyło się upić, i obejrzeć potem w lustrze. Najważniejsze jednak było to, że mimo iż nogi odmawiały posłuszeństwa, umysł pozostał trzeźwy do końca :).</p>
<p>P.S.<br />
Jakiś program przypomniał mi ten utwór, ale wtedy tego nie słuchałam. Później mi się obiło o uszy, jak i reszta punka-rocka. "Nie wiem czego chcę, ale wiem, jak to osiągnąć."</p>
<p><b>Sex Pistols "Anarchy in the UK" (1976) </b><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/XnXFzKsmu_A'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/XnXFzKsmu_A&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ten wspaniały dzień]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/ten-wspanialy-dzien/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 16:31:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/ten-wspanialy-dzien/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

 
Zmartwychwstanie jest największą nadzieją chrześcijanina. Skoro Bóg ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">
 </p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Zmartwychwstanie jest największą nadzieją chrześcijanina. Skoro Bóg wzbudził martwego Jezusa do nowego życia, wzbudzi tak samo również tych, którzy do Niego należą. Nad zmartwychwstałym Chrystusem śmierć nie ma już mocy; <!--more--> Jego ciało jest nowe, nieznikome, czyli nie podatne na zmiany wywołane przez grzech. Chrystus (w swej ludzkiej naturze) żyje na wieki w zupełnie literalnym sensie; śmierci dla Niego już nie ma, nie ma choroby, nie ma cierpienia. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Zrobił to Ojciec przez Ducha. Bóg w Liście do Efezjan mówi nam, że ten sam Duch działa już w nas (1:19-20). To ta sama moc, nie jakaś inna, gorsza, przyciagneła nas do Chrystusa; a skoro ta sama, to słusznie obecność Ducha jest nazwana gwarancją (rękojmią) naszego wiecznego dziedzictwa 5 wersetów wcześniej. Bo tak jest: obecność Boża w naszym życiu dowodzi tego samego pragnienia Ojca względem nas, które widzimy na przykładzie śmierci i zmarwtychwstania do życia Jego Syna. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Nasz Zbawiciel w swej ostatniej modlitwie o Kościół przed męką pokazał nam, jakie nosi w sercu pragnienie: „Chcę, aby ci, których mi dałeś, byli ze mną, gdzie ja jestem, aby oglądali chwałę moją, która mi dałeś” (J 17:24). Chrystus chce nas mieć przy sobie, w wieczności. Podobnie Ojciec - „przeznaczył [kochających Go, czyli powołanych] aby stali się podobni do obrazu Syna jego, a On żeby był pierworodnym pośród wielu braci” (Rz 8:29); a to wszystko w „chwale, która ma się objawić” (w. 18), w porównaniu z którą „utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą.” </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Obecnie doświadczamy „wzdychania w sobie, oczekując odkupienia ciała naszego” (w. 23). Tak własnie jest – wszelkie zmiany w procesie uświęcenia nie są całkowite, więc w tej sprawie nic innego nam nie pozostaje jak czekać, oczywiście w posłuszeństwie, a nie nieróbstwie, na powrót Jezusa Chrystusa w chwale. Powrót, który łączy się własnie z „odkupieniem ciała naszego”, czyli zmartwychwstaniem w nowym, nieskażonym ciele. „Co sieje się jako skażone, bywa wzbudzone jako nieskażone” (1Kor 15:42) – rodzimy się w grzechu, ale zmartwychwstajemy w czystości; „sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe” (w. 43-44). </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Będzie to wspaniały moment: „wszyscy zostaniemy przemienieni, w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos traby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nieskażeni, a my [chrześcijanie w tym czasie żyjący] zostaniemy przemienieni” (w. 51-52. Niezależnie od tego, czy umrzemy zanim przyjdzie Chrystus, czy też doczekamy w tym ciele tego Wielkiego Dnia Pana, zostaniemy przemienieni. Chromi będą chodzić; zniedołężniali i inwalidzi, będą cieszyć się pełnią sprawności; cierpiący całe życie na choroby będą całkowicie zdrowi; ślepi i głusi będą widzieć i słyszeć; zgarbieni się wyprostują, kulawi zaczą chodzić. A wszyscy jednocześnie będa uwolneni od tego wszystkiego, co krępowało ich serca w starym ciele do życia dla Boga; od ulegania pokusom z zewnątrz i własnej grzeszności – której po prostu w nas nie będzie. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Do tego czasu musimy jeszcze przejść przez przykre doświadczenie obumierania starego ciała, czyli fizycznej śmierci. I tak musi być, bo „to, co siejesz, nie ożywa, jeśli nie umrze” (1Kor 15:36). Aby stać się nowym życiem, tak jak nasienie, musimy umrzeć. Pan Jezus podobnie postrzegał swoją śmierć – aby dać życie innym, musi wpierw obumrzeć: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje” (J 12:24). Ziarno, dopóki nie obumrze, pozostaje ziarnem i nie rodzi życia. To jego umieranie przynosi nowe życie. Tak samo jest i z nami – śmierć jest tym własnie etapem. Nasze obecne ciało jest jedynie ziarnem, w którym tkwi nowe życie, ziarnem, które musi koniecznie obumrzeć, aby owo nowe mogło się pojawić. Musimy umrzeć, aby zmartwychwstać. </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Ale i umieramy, aby zmartwychwstać. Dlatego Bóg przez Pawła przypomina i zachęca: „nie chcemy bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli [w Panu], abyście się nie smucili, jak drudzy, którzy nie mają nadziei” (1Tes 4:13). Nie smućmy się jak ci, którzy nadziei nie mają, bo umieramy, aby zmartwychwstać: „Albowiem jak wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał, tak też wierzymy, że Bóg przez Jezusa przywiedzie z nim tych, którzy zasnęli. Przeto pocieszajcie się nawzajem tymi słowy” (w. 14, 18). </font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Panie, przyjdź!</font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;font-style:normal;" lang="pl-PL"><font color="#000000"></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielkanoc w Meksyku]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2008/03/24/wielkanoc-w-meksyku/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 15:35:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2008/03/24/wielkanoc-w-meksyku/</guid>
<description><![CDATA[Święta Wielkiej Nocy w Meksyku to całotygodniowa celebracja: procesje, przebierańcy, tańce, mod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="center">Święta Wielkiej Nocy w Meksyku to całotygodniowa celebracja: procesje, przebierańcy, tańce, modlitwy - tłumne i w mniejszych grupach, zorganizowane i ad hoc. </p>
<p>W oparach palonych ziół:<br /><img style="max-width:800px;" src="http://spywriter.files.wordpress.com/2008/03/indians.jpg" /></p>
<p>Diabeł:<br /><img style="max-width:800px;" src="http://spywriter.files.wordpress.com/2008/03/devil.jpg" /></p>
<p><img style="max-width:800px;" src="http://spywriter.files.wordpress.com/2008/03/crucifixion.jpg" /></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zydzi a Jezus Chrustus]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=458</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 14:26:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=458</guid>
<description><![CDATA[(prawy.pl)
Refleksja po Wielkim Piątku
Żydzi nie chcą Jezusa
 Kilka dni temu włoska prasa rozpis]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(prawy.pl)</p>
<p><b>Refleksja po Wielkim Piątku</b><br />
Żydzi nie chcą Jezusa</p>
<div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_intro"> Kilka dni temu włoska prasa rozpisała się na temat fali krytyki, jaka spłynęła na JŚw. Benedykta XVI ze strony włoskich rabinów, którzy nie są usatysfakcjonowani ze zmiany, jaką Papież zaprowadził w Mszale trydenckim. Strona żydowska czuje się dotknięta m.in.. zachowaniem imienia Jezusa Chrystusa! Mogłoby się wydawać, że Kościół po II Soborze Watykańskim nie może stać się obiektem ataków wyznawców judaizmu.</div>
<div>
<table style="border:1px double #d1d4db;float:left;width:420px;margin-right:0;margin-bottom:10px;">
<tr>
<td style="width:410px;text-align:center;"><img src="http://prawy.pl/r2_grafa_prop.php?nazwa_obrazka=./admin/felietony/gfx/37439.jpg&#38;px=400" class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img" /></td>
</tr>
<tr>
<td>&#160;</td>
</tr>
</table>
<p><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc"> Tym bardziej, po długim pontyfikacie Jana Pawła II, który upłynął pod znakiem rzekomego pojednania ze „starszymi braćmi w wierze”. Jak się jednak okazuje przeszkodą na drodze consensusu jest sam katolicyzm.</p>
<p>JŚw. Benedykt XVI, przez wielu uważany za papieża kontrrewolucji, postanowił wykonać w kierunku żydów gest, łagodzący ich obawy, co do „uwolnienia” Mszy trydenckiej i dlatego polecił zmienić tekst modlitwy na Wielki Piątek, znajdującej się w „przywróconym” niedawno Mszale. Z tekstu usunięto, uważane przez żydów za obraźliwe, słowa “zaślepiony lud” oraz fragment dotyczący ”wybawienia z ciemności”. Teraz modlitwa brzmi następująco: „Módlmy się także za żydów. Aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, by uznali w Jezusie Chrystusie zbawiciela wszystkich ludzi.(…) Wszechmogący wieczny Boże, który chcesz, żeby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, spraw łaskawie, aby z wejściem wszystkich narodów do Twego Kościoła, cały Izrael został zbawiony.” Jak widać również sama modlitwa zmieniła swój charakter- nie jest już bowiem modlitwą o „nawrócenie żydów”, tylko modlitwą „za żydów”.</p>
<p>Obok promulgacji dokonanej w 1962 r. przez bł. Jana XXIII, który usunął słowa „perfidus” i „perfidia” i zmianami, jakie w wielkopiątkowej modlitwie zaprowadził Paweł VI (utrzymanymi zresztą w duchu soborowej deklaracji „Nostra aete”), promulgacja Benedykta XVI może być uznana za największe ustępstwo względem strony żydowskiej. Dziwi zatem nieustępliwość rabinów z Ricardo de Segninim na czele, którym to nie wystarcza.  Satysfakcjonujące byłoby dla nich, najlepiej pominięcie imienia Jezusa w tej modlitwie! Jak to wyrazili rabini: „Modlitwa o to, by żydzi poznali Chrystusa - jedynego zbawiciela, to krok wstecz o kilkadziesiąt lat”. Komentarz jest chyba zbędny…</p>
<p>Zamrożenie dialogu ekumenicznego przez stronę żydowską, zmusiło JEm. Ks. kard. Waltera Kaspera, odpowiedzialnego za dialog z judaizmem do tłumaczeń dlaczego   pozostawiono słowa odnoszące się do centralnej roli Jezusa Chrystusa (w tekście Wielkopiątkowej modlitwy – przyp. A. M.). Niemiecki kardynał podkreślał, że jest to zgodne z opracowanym w 2000 roku dokumentem „Dominus Iesus” o “jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła”. Kardynał tłumaczył się zupełnie tak, jakby mówienie o Zbawicielu było objęte cenzurą!</p>
<p>Jak donosi „La Repubblica”, złość żydów wywołała również audiencja generalna, podczas której JŚw. Benedykt XVI zwracając się do pielgrzymów z rodzinnej miejscowości Piusa IX, mówił o jego “nieustraszonej i odważnej służbie na rzecz Kościoła”. Dla żydów nie do przyjęcia jest kilka ciepłych słów o autorze „Syllabusa”, który jako błąd wskazał wolność religijną. Sprawa wydaje się poważna, skoro swoje trzy grosze wtrąciła Liga Przeciwko Zniesławieniu z Jerozolimy, która to nie przepuszcza żadnej okazji, aby wywęszyć jakieś przejawy „nietolerancji” czy „antysemityzmu”. No, a gloryfikacja Jezusa z Nazaretu czy wspomnienie głowy Kościoła rzymsko-katolickiego, to w istocie antysemityzm pierwszego stopnia!</p>
<p>To, że kolejni Papieże promulgowali Mszał św. Piusa V, nikogo nie dziwi. Korekty zaprowadzili m.in.: Klemens VIII (1604 r.), Urban VIII (1634 r.), Leon XIII (1897 r.), św. Pius X (1911 r.), Pius XII (1955 r.) i bł. Jan XXIII (1960 i 1962 r.). Jednak dopiero te ostatnie zmiany znacząco wpłynęły na charakter modlitwy za żydów. Bł. Jan XXIII, pionier aggiornamento usunął fragmenty, które miały rzekomo antysemicki charakter, aby zademonstrować akt dobrej woli w kierunku wyznawców judaizmu. Podobny ruch wykonał JŚw. Benedykt XVI, ale okazało się, że to już „starszym braciom w wierze” nie wystarcza. Czy jesteśmy zatem świadkami procesu, wobec którego, próby utrzymania status quo jawią się niemal jako „kontrrewolucja”?<br />
<b><br />
Aleksander Majewski </b><br />
<i>za nczas.com</i>                                  </span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polska, Chrzescijanizm, Europa]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=457</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 14:22:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=457</guid>
<description><![CDATA[(prawy.pl)
                                 &#8220;Chrześcijańska Polska jest odpowiedzią dla zag]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(prawy.pl)</p>
<p><b>                                 "Chrześcijańska Polska jest odpowiedzią dla zagubionej ideowo Europy"</b></p>
<p>Kościół katolicki obchodzi dziś święto Zmartwychwstania Pańskiego, określane jako Święta Wielkanocne. Są one szczególnie radosne, ponieważ zmartwychwstanie Chrystusa jest symbolem Jego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, w którym chrześcijanie uczestniczą.</p>
<div>                                                                   <span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc">Przypomniał dziś o tym arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Arcybiskup przewodniczył uroczystej mszy rezurekcyjnej w Katedrze Oliwskiej. Zwrócił uwagę, że chrześcijańska Polska jest odpowiedzią dla zagubionej ideowo Europy, ale także i nadzieją dla naszego i nie tylko naszego kontynentu. Duchowny prosił zmartwychwstałego Chrystusa o pomoc w głoszeniu Ewangelii pokoju, miłości, międzyludzkiej solidarności i sprawiedliwości.</p>
<p>Metropolita gdański wyraził nadzieję, że w naszych sercach, naszych rodzinach, a szczególnie w ojczyźnie Chrystusa - Ziemi Świętej - zagości pokój i radość. "Niech zagości w Tybecie i w Kosowie, niech zagości na całej Ziemi. Bo Ziemia nie może być terenem śmierci, ale życia i radości." - mówił arcybiskup. Jak dodał, śmierć nie jest naszym celem, ale trudną drogą prowadzącą ku zmarwychwstaniu i życiu.<br />
Metropolita gdański zauważył też, że w dzisiejszych czasach neguje się istnienie Boga i jego zasad. Zwrócił też uwagę, że zamiast religijnych przykazań - dziś jako wartości nadrzędne dla człowieka wymienia się naukę i humanizm.</p>
<p>IAR/GJ</p>
<p></span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielkanoc]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 20:17:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[Hmmm&#8230; Święta. Jest w nich coś niezwykłego; coś niecodziennego. Coś co daje radość wszy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Hmmm... Święta. Jest w nich coś niezwykłego; coś niecodziennego. Coś co daje radość wszystkim, którzy nią nie pogardzą. Starym, młodym, ślepym, głuchym, mądrym, głupim... byleby tylko chcieli ją otrzymać. Byleby się nie zamknęli, nie ogrodzili.</p>
<p>Nie wiem jak to możliwe, że nagle wszyscy są odmienieni. Czy to prawdziwy cud, prawdziwy Jezus zmartwychwstały, czy tylko psychika ludzka, która lubi płatać figle. Wiem po sobie, że czasem do stanu euforii wystarczy naprawdę pozornie nic nie znaczący impuls (czasem film z happy endem, czasem wygrana ulubionego klubu w meczu). Ale jest to wtedy radość jednostki, lub co najwyżej grupy ludzi. Kto cieszy się dziś? Czy spotkanie z rodziną i bliskimi, zatrzymanie się na chwilę może być wystarczającym powodem do pobudzenia w nas tak ogromnych pokładów radości? Czy może źródło jest gdzie indziej...</p>
<p>Ja nie wiem. Kto wie niech powie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Święta. Kamil, Przekrzykiwanie się przy stole :/]]></title>
<link>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=65</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 19:39:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
<guid>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=65</guid>
<description><![CDATA[Rano poszłam na rezurekcje, na godzinę 7:00. Cały czas jestem w dołku. Maciek mnie rzucił.  Ro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rano poszłam na rezurekcje, na godzinę 7:00. Cały czas jestem w dołku. Maciek mnie rzucił.  Rodzina mnie uziemiła... wspaniale...po prostu. Na gg pisze tylko do mnie jakiś Kamil, tez z Warszawy. Całkiem fajny, wkurzył mnie tylko pierwszym pytanie. Wtedy wyobraziłam go sobie jako drecha, ale jest fajny. Rozmawiamy o Polityce i poprawił mi trochę humor.</p>
<p>Z dziadkiem o wiele lepiej, przenieśli go już na zwykły oddział. I dziadek, jak to dziadek.  Podrywa pielęgniarki, rozmawia tak głośno, że podobno nie trzeba pytac sie o nr sali, tylko iść za jego głosem ;p</p>
<p>W domu podobnie. Wszyscy, przy stole się przekrzykują,  obgadują sąsiadów, itp. itd. Moja rodzina chyba nie jest wyjątkiem...</p>
<p>Szczerze mówiąc humor naprawdę zaczyna mi się poprawiać,  dzięki Kamilowi :) Chyba anwet dam mu adres blog'a, żeby to sobie rpzeczytał. Niech się chłopakowi miło zrobi.</p>
<p>Dodam jeszcze, iż wczoraj, dostałam od koleżanki, bez okazyjnie, płytę  QUEEN! Kind of Magic!!! Jedyne, wczorajsze, miłe, wydarzenie :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielka Noc, ale klimatu brak…]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2008/03/23/wielka-noc-ale-klimatu-brak%e2%80%a6/</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 19:04:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2008/03/23/wielka-noc-ale-klimatu-brak%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Krytykowałem już wpychającą się każdą możliwą dziurą komercję, która towarzyszy Bożemu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Krytykowałem już wpychającą się każdą możliwą dziurą komercję, która towarzyszy Bożemu Narodzeniu. O tym poczytać możecie <a href="http://stuq.wordpress.com/2007/11/04/komercjalizacja-swiat-czyli-kilka-slow-o-bozym-narodzeniu/">TU</a>. Pomijając migające choinki i reklamy na 2 miesiące przed świętami Boże Narodzenie ma coś, czego wyczuć nie potrafię w świętach Wielkanocnych. Jak łatwo się domyśleć chodzi o KLIMAT.<!--more--></p>
<p>Jesteście w ciepłym mieszkanku, w którym z kuchni unoszą się piękne zapachy przygotowywanych potraw. Z niecierpliwością czekacie na tą pierwszą gwiazdkę, która pojawić się ma na niebie. Zasiadacie do uroczystej kolacji, w gronie rodziny, łamiecie się opłatkiem, za oknem pruszy śnieg. Pachnąca choinka, a na niej migające lampki. Tak wyglądają święta w grudniu.</p>
<p>A jak jest z Wielkanocą?<br />
Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie. Raz jest w marcu, raz jest w kwietniu. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie pogoda. Raz są upały, a raz sypie śniegiem. Wszyscy pamiętają jeszcze Boże Narodzenie, a tu nowe święto. W odróżnieniu do radosnych świąt narodzin Jezusa, te są smutne.</p>
<p>W grudniu dzieciaki biegną z świecącymi się lampionami do kościoła na roraty. Wielkanoc poprzedza post, nie ma rorat, za to w kościele odprawiana jest droga krzyżowa, pieśni o nastroju raczej żałobnym nie sprawiają, że człowiek chce świętować. W grudniu wszyscy są weseli, uśmiechnięci. Na te święta po prostu się czeka. Te Wielkanocne po prostu są. I trzeba je obchodzić, bo taka jest tradycja. Bo tak trzeba. Pomińmy jednak obrzędy kościelne. Zajmijmy się świętowaniem w domu, w gronie rodziny.<br />
Wigilia Bożego Narodzenia: 12 potraw, każda pięknie pachnie i równie dobrze smakuje, jest to kolacja, więc jeść można i można. Wielkanoc: przyjęte jest, że uroczyste jemy śniadanie. Nienawidzę jeść śniadań. A tu trzeba. Jajko, zupka z chrzanem, kiełbaską, czosnkiem itd, trochę później wielkanocna babka i kawa. To ostatnie już jakoś wchodzi. Cóż mi za przyjemność świętowania przy stole z samego ranka? Żadna…</p>
<p>Niedziela mija, potem poniedziałek, dzień, w którym niedojebane dauny osiedlowe, kradną swoim matkom wiadra, napełniają je wodą i leją ludzi, którzy mają na tyle odwagi, że wychodzą na dwór…<br />
I co? I koniec. Do szkoły, do pracy, raus. Święta były, minęły. Wrażeń brak. W grudniu po Bożym Narodzeniu mam jeszcze cały tydzień wolnego, z racji tego, że jestem uczniem. Wszystko to kończy się pięknym pokazem sztucznych ogni i powitaniem Nowego Roku. Człowieka wraca do normalnego życia. Jest wypoczęty, w głowie ma nowe postanowienia, cele itd. Po Wielkanocy nie zostaje nic. Święto te ważne jest tylko i wyłącznie dla osób głęboko wierzących, dla których dzień zmartwychwstania Pana jest najważniejszym dniem. Dla reszty jest to kilka dni odpoczynku od szkoły, pracy.</p>
<p>A może to przez pogodę? W grudniu zimno, śnieg, szaro, wcześnie robi się ciemno. Człowiek chętnie się od tego odcina podczas świąt i zaszywa się w ciepłym domu. A w Wielkanoc? Wiosna się zbliża, o ile już jej nie ma, do późnego popołudnia jest jasno, pączki na drzewach, w miarę ciepło… Ludzie coraz bardziej ożywieni, czekają na lato. Nie w głowie im święta, a spacery, imprezki, planowanie wakacji itd.</p>
<p>Nawet jako takiego szału nie ma, jeśli o promowanie tych świąt chodzi. Bożemu Narodzeniu towarzyszy „promocja”. Kolędy w marketach, reklamy w tv, migające światełka itp. A w Wielkanoc? Kilka pisanek, kurczaków, w telewizji jakieś puszyste króliki poskaczą w reklamach i koniec. Świąt jako taka komercja nie dopadła…</p>
<p>A może, dlatego, że nie dopadła to ludzie traktują to święto tak jak traktują?</p>
<p>A może tak, a może mi się tylko zdaje…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wesołych Świąt!]]></title>
<link>http://keenme.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 17:02:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ja</dc:creator>
<guid>http://keenme.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[    Dziś żadnego moralizatorstwa nie będzie. (Z góry przepraszam zawiedzionych).
Będzie coś ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>    Dziś żadnego moralizatorstwa nie będzie. (Z góry przepraszam zawiedzionych).</p>
<p>Będzie coś niebanalnego (no ale tak jest zawsze ;-) ).  Coś nielicującego z kulturą masową ale korespondującego z dzisiejszym Świętem. Dante. Fragment <i>Boskiej komedii </i>(w przekładzie Aliny Świderskiej).</p>
<blockquote>
<p style="line-height:150%;">PIEŚŃ VII<br />
Beatrycze o wcieleniu i odkupieniu</p>
<p style="line-height:150%;">- Osanna, sanctus Deus sabaoth<br />
superillustrans claritate tua<br />
felices ignes horum malachoth.<br />
Tak kiedy głosu dźwięki dalej snuła<br />
na swoją nutę istota świetlana,<br />
co ją podwójna jasność w blaski skuła,<br />
razem z innymi uwielbiła Pana<br />
wzlotem tanecznym, i w niebios manowiec<br />
w tym roju iskier leciała porwana.<!--more--></p>
<p style="line-height:150%;"> Jam czuł zwątpienie i szeptałem: Powiedz,<br />
powiedz to pani swej. Niech z ust jej pada<br />
w twe serce balsam wonny jak jałowiec.<br />
Ale cześć ona, która mną owłada,<br />
jeśli usłyszę bodaj B lub Bice,<br />
skłania mi głowę, co jak w śnie opada.<br />
Tego nie zniosła długo Beatrycze<br />
i wnet rozpocznie, darząc mię uśmiechem<br />
takim, iż w mękach czułbyś zeń słodycze:<br />
- Wiem nieomylnie, iż pragniesz z pośpiechem<br />
usłyszeć, jako była sprawiedliwie<br />
pomszczona zemsta słuszna, acz nie z grzechem. <!--[if gte vml 1]&#38;gt;                                                  &#38;lt;![endif]--><!--[if !vml]--><!--more--><!--[endif]--><br />
Jać to rozwiążę zaraz niewątpliwie,<br />
a ty zaś słuchaj, bowiem moje słowa<br />
wyrok ci wielki ukażą prawdziwie:<br />
Nie chcąc się poddać woli, co dlań chowa<br />
wędzidło, człek ów co nie był zrodzony<br />
siebie i ród swój potępieniem psowa.<br />
Stąd rodzaj ludzki w błędzie pogrążony<br />
chorzał, niemocą złożon, wieków siła,<br />
aż Słowo Boże zejść chciało w te strony,<br />
aby naturę, co się oddaliła<br />
od Stworzyciela, złączyć z Swą Osobą<br />
czynem miłości, co sama starczyła.<br />
Teraz bacz, co się wykłada przed tobą:<br />
owa natura, z Twórcą swym złączona,<br />
choć dobra, szczera przed grzechu żałobą,<br />
lecz sama przez się była wypędzona<br />
z raju dlatego, że się oderwała<br />
i z drogi prawej i z wieczności łona.<br />
Męka więc krzyża, której się poddała,<br />
jeśli naturę uważamy sobie,<br />
słusznie się bardzo onej należała.<br />
Lecz gdy obróci się myśl ku Osobie,<br />
która cierpiała w tej naturze skryta,<br />
nikt krzywdy w gorszym nie widział sposobie.<br />
Stąd jednej rzeczy wartość rozmaita:<br />
i Bóg i Żydzi ucieszą się zgonem,<br />
drży odeń ziemia, a niebo powita.<br />
Nie zda-ć się teraz niewytłumaczonym,<br />
gdy słyszysz, jako zemsta sprawiedliwa<br />
słusznie pomszczona była czynem onym,<br />
lecz widzę, jak twój umysł się wyrywa<br />
z onej trudności, co go węzłem mota,<br />
i rada przerwać go twa chęć żarliwa.<br />
Mówisz: „tu widzę, w czym rzeczy istota,<br />
lecz nie rozumiem, czemu taką drogą<br />
Bogu odkupić nas przyszła ochota?..."<br />
Tej tajemnicy, bracie mój, nie mogą<br />
przebić niczyje oczy, jeśli dusza<br />
jest niedojrzała w miłości u kogo.<br />
Zaprawdę jednak, skoro się porusza<br />
tę sprawę często, a rozumie mało,<br />
powiem, co drogę tę obrać przymusza.<br />
Łaskawość Boża (od której odstało<br />
wszystko co ziemskie) płonąc w sobie, mnoży<br />
blaski, gdzie wieczne piękno zajaśniało.<br />
To, co wprost od Niej istność swoją tworzy,<br />
nie ma już końca, bowiem się nie zmywa<br />
Jej piętno, gdy raz pieczęć Swą położy.<br />
To, co wprost od Niej na kształt deszczu spływa,<br />
wolne jest całkiem, bowiem nie podlega<br />
woli żadnego dalszego tworzywa.<br />
Tym Jej zaś milsze, im więcej dostrzega<br />
w nim podobieństwa z Sobą, bowiem żary<br />
święte najżywiej w takim się spostrzega.<br />
Wszystkich tych rzeczy najbogatsze dary<br />
dostał ród ludzki; gdy czego nie stanie,<br />
szlachetność duszy nie dosięga miary.<br />
Grzech tylko wolność jej zabrać jest w stanie,<br />
do Najwyższego Dobra niepodobną<br />
czyniąc, gdy łaski zdjął promieniowanie.<br />
I w dawną godność już nie będzie zdobną,<br />
gdy nie zapełni pustki, co powstała<br />
przez zdrożną rozkosz, pokutą sposobną.<br />
Wasza natura, co zgrzeszyła cała<br />
w swoim nasieniu, dostojeństwo one<br />
razem z ogrodem rajskim postradała.<br />
Ni je odzyskać może... wyostrzone<br />
zwróć jeno myśli... żadną drogą, gdy nie<br />
przejdzie przez jedną z dwóch, co otworzone:<br />
Albo Bóg przez Swą uprzejmość jedynie<br />
wybaczy wszystko, albo człek sam z siebie<br />
zadość uczyni za swe błędy... Ninie<br />
wytężaj oko poprzez otchłań w niebie<br />
najwyższej wiedzy, ile ci starczyło<br />
mocy, by słowa me wniknęły w ciebie...<br />
Nie mógł ci człowiek własną swoją siłą<br />
zadość uczynić, bowiem tak głęboko<br />
posłuszeństwo go potem nie zniżyło,<br />
jak wprzód zuchwalstwem chciał się wznieść wysoko,<br />
toć jest przyczyna, dla której nie zdoła<br />
nikt zadość czynić z tą ziemska powłoką.<br />
Przeto Bóg jeno sam człeka powoła,<br />
aby mu pełnię przywrócić żywota<br />
przez jedną z dróg tych, lub obie pospoła.<br />
Ze zaś tym większa do dzieła ochota<br />
samego Twórcy, im się w nim okaże<br />
więcej skarb serca cenny na kształt złota,<br />
więc Dobroć, w świata rozlana obszarze,<br />
radość znalazła w tym, by wam pomocy<br />
przez wszystkie drogi Swe użyczyć w darze.<br />
Od dnia pierwszego do ostatniej nocy<br />
na żadnej z dróg tych nie było, ni będzie,<br />
działania równej piękności i mocy.<br />
Bóg się hojniejszy okazał w tym względzie<br />
dając sam Siebie, aby człeka zbawił,<br />
niż gdy na tronie przebaczenia siędzie.<br />
Żaden by inny sposób nie był sprawił<br />
takiej odpłaty, gdyby się Syn Boży<br />
nie był poniżył, gdy się w ciele zjawił.<br />
Teraz twej chęci jeszcze się przysporzy<br />
wiadomość nowa, którąć tak wywiodę,<br />
abyś tu widział jak i ja, nie gorzej.<br />
Mówisz: wszak widzę ogień, widzę wodę,<br />
ziemię, powietrze i co z nich złożone,<br />
że byt im krótki dany przez przyrodę,<br />
a wszak te rzeczy były też stworzone?...<br />
Zaś, jeśli słów mych sens nie ma być sprzeczny,<br />
winny by zostać zepsuciem nietknione.<br />
Anieli, bracie, i ów kraj serdeczny,<br />
kędyś się znalazł, od razu powstali<br />
tak jak są dzisiaj w swej postaci wiecznej.<br />
Lecz te żywioły, cośmy wymieniali,<br />
i wszystkie rzeczy, które z nich się tworzą,<br />
ze stworzonego byt swój czerpią dalej.<br />
Ręką materia ich stworzona Bożą,<br />
stworzona siłą, co moc twórczą daje<br />
tym gwiazdom, które się wkoło nich mnożą<br />
Dusza zwierzęca i roślin dostaje<br />
siłę żywotną z jasnego promienia<br />
tych boskich świateł, gdzie ruch nie ustaje,<br />
lecz wasze życie wyszło prosto z tchnienia<br />
Wiecznej Rozkoszy, co je tak zachwyca,<br />
iż dar ciągłego składa w nim pragnienia.<br />
Stąd zaś wywiedziesz już prosto, jak świeca,<br />
ciał zmartwychwstanie, gdy rozważysz lepiej,<br />
jako z postaci pierwszego rodzica<br />
i matki, ludzkie się ciało ulepi.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rezurekcje i ich następniki]]></title>
<link>http://sokpomaranczowy.wordpress.com/2008/03/23/rezurekcje-i-ich-nastepniki/</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 15:12:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Martika</dc:creator>
<guid>http://sokpomaranczowy.wordpress.com/2008/03/23/rezurekcje-i-ich-nastepniki/</guid>
<description><![CDATA[Tak tak, nie ma to jak obudzić się o 3.40.. Oczywiście obudzić się względnie, jeżeli za ukła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak tak, nie ma to jak obudzić się o 3.40.. Oczywiście obudzić się względnie, jeżeli za układ odniesienia przyjmiemy fizyczność. Bo co do obudzenia mentalnego to mogą być wątpliwości...<br />
W każdym razie.<br />
Wstając z łóżka w szczytnym celu nie ma się jego poczucia. Absolutnie. Absolutnie nie czuje się sakralności przyoblekania się w mundur, zakładania krawatu, zapinania guzików od marynarki. Absolutnie nie czuje się wzniosłości własnego poświęcenia. Są tylko dwie myśli... Spaaaaać.... Kaaaawyy...<br />
Jako, że w takiej sytuacji jedno z tych marzeń jest niemożliwe do zrealizowania, wybiera się półśrodek, tj. kofeinę. A kofeina + mordercza godzina + orkiestra... No cóż efekt jest taki, że gdy już siedziałam z Buką w straży, na pytanie Izotopa "z czego się śmiejecie?" zgodnie odpowiedziałyśmy radosne "nie wiemy". ;)<br />
I już nie będę się rozwodzić nad brakiem godności w kościele, gdy ściśnięci na chórze, próbowaliśmy wydobyć jakiekolwiek dźwięki, ani o deszczu, który sprawił, że chyba muszę zrobić sobie nową marszówkę... Ani o tym, że po powrocie do domu wyrobiłam normę dzienną snu, zakłócaną jedynie okrzykami M. Bajora z głośników mego taty "Rozpal mnie! Chcę mieć gorączkę!" i znudzonym głosem mej Rodzicielki "Piotr... obudziłeś dzieciaka...". Nie będę, bo jak zacznę, to skończy się jak zwykle rozpisywaniem się o jedzeniu... O domowym chlebie mojej babci, o pieczonych wędlinach, boczku, serach pleśniowych, kotletach z serem wędzonym, zrazach, kluskach śląskich, mazurkach i wszystkich innych cudach zaserwowanych przez Władczynie Kuchni. Ah!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
