<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ucieczka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ucieczka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ucieczka"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 03:25:32 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nałogi - pragnienie ucieczki ]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=772</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 08:20:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=772</guid>
<description><![CDATA[
Temat wzmożonej senności prowadzi nasze rozważania bezpośrednio do nałogów, gdyż i w tym prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/07/narkoty.jpg" alt="" /><br />
Temat wzmożonej <span style="color:#0000ff;"><a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/07/19/tajemnica-ludzkiego-snu/">senności</a></span> prowadzi nasze rozważania bezpośrednio do nałogów, gdyż i w tym przypadku problemem centralnym jest ucieczka.<br />
Wszyscy nałogowcy czegoś szukają, ale zbyt szybko zaprzestają poszukiwań i zadowalają się środkiem zastępczym. Poszukiwanie powinno zakończyć się znalezieniem. Rzekł Jezus: „Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniach, aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią" (Ewangelia św. Tomasza log. 2).</p>
<p>Wszyscy wielcy bohaterowie w mitologii i literaturze czegoś poszukiwali - Odyseusz, Don Kichot, Parsival, Faust- i nie ustawali w swych poszukiwaniach, dopóki nie znaleźli. Poszukiwania narażały ich na niebezpieczeństwa, prowadziły przez chaos, rozpacz i ciemność. Gdy jednak znaleźli to, czego szukali, wszystkie poniesione trudy wydawały się niczym wobec efektu.<br />
Każdy człowiek jest tułaczem, który w swej tułaczce przybija do najbardziej osobliwych brzegów duszy - nie powinien jednak nigdzie zakotwiczyć na stałe, lecz dalej szukać, aż znajdzie.</p>
<p>Kogo jednak odstraszają próby i niebezpieczeństwa, trudy i bezdroża, staje się człowiekiem uzależnionym. Dokonuje projekcji celu swych poszukiwań na coś, co po drodze już znalazł, i kończy poszukiwania. Wchłania swój cel zastępczy, ale nie czuje się syty.<br />
Usiłuje więc <strong>uciszyć głód</strong> wciąż nowymi porcjami „tego samego" pożywienia zastępczego, nie zauważając przy tym, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Staje się uzależniony, ale nie przyznaje się, że pomylił cel i że powinien kontynuować poszukiwania.<br />
W miejscu zatrzymuje go <strong>strach, wygodnictwo i zaślepienie</strong>. Każde zatrzymanie się w drodze może uzależnić. Zewsząd słychać głosy syren pragnących zatrzymać wędrowca - uzależnić go.<br />
Różne są formy uzależnienia.<br />
Powodują je pieniądze, władza, sława, posiadanie, wpływy, wiedza, przyjemności, jedzenie, picie, asceza, wyobrażenia religijne, narkotyki. Cokolwiek by to było, wszystko ma swoje uzasadnienie jako forma doświadczenia i wszystko może stać się środkiem powodującym uzależnienie, jeśli nie potrafimy się od tego oderwać.</p>
<p>Nałóg to przejaw tchórzostwa przed <strong>nowymi doświadczeniami.</strong> Ten, kto pojmuje swe życie jako podróż i wciąż jest w drodze, nie jest uzależniony, lecz poszukujący.<br />
Aby tego doświadczyć, trzeba jednak uznać się za człowieka bezdomnego. Kto wierzy w przywiązanie, już jest uzależniony.<br />
Wszyscy mamy swoje środki uzależniające, które odurzają naszą duszę. Nie środek jednak stanowi problem, lecz nasze wygodnictwo.<br />
Środek uzależniający ujawnia co najwyżej to, za czym dany człowiek tęskni. Nasze spojrzenie będzie nieco jednostronne, gdy pominiemy w rozważaniach środki akceptowane powszechnie (bogactwo, pracowitość, sukces, wiedza itp.). Tutaj scharakteryzujemy jednak tylko te, które uchodzą powszechnie za patologiczne.</p>
<h3>Wilczy apetyt</h3>
<p><strong>Życie to uczenie się</strong>. Uczenie to integrowanie i przyjmowanie do świadomości - zasad odczuwanych dotychczas jako pozostające na zewnątrz ja. Ciągłe wchłanianie nowego prowadzi do poszerzania świadomości.<br />
Można „strawę duchową" zastąpić „strawą materialną", a to z kolei prowadzi do „<strong>poszerzenia ciała</strong>".<br />
Nie zaspokojony głód życia przerzuca się na ciało i daje o sobie znać w formie głodu. Tego głodu jednak zaspokoić się nie da, gdyż pustki wewnętrznej nie sposób zapełnić pożywieniem.</p>
<p>Miłość to otwieranie się i przyjmowanie. Osoba cierpiąca na żarłoczność <strong>przeżywa miłość tylko na poziomie ciała</strong>, gdyż nie jest w stanie uczynić tego w swej świadomości. Tęskni za miłością, ale nie otwiera granic swego ja, lecz tylko swoje usta, i pożera, co się da. Rezultat - „otyłość na pocieszenie". Cierpiący na wilczy apetyt poszukuje miłości, potwierdzenia, uznania - niestety na niewłaściwej płaszczyźnie.</p>
<h3>Alkohol</h3>
<p>Alkoholik tęskni za zdrowym, bezkonfliktowym światem. Nie jest to cel niewłaściwy, tyle, że on chciałby go osiągnąć, unikając konfliktów i problemów. Nie jest gotów świadomie uporać się z konfliktowością życia i rozwiązać problemów pracą. Uśmierza je więc, sięgając po alkohol, który daje mu złudzenie, że żyje w zdrowym świecie.<br />
Najczęściej alkoholik poszukuje też bliskości drugiego człowieka. Alkohol tworzy jednak <strong>karykaturę tej bliskości, likwidując wszelkie zahamowania,</strong> zacierając różnice społeczne i umożliwiając szybkie zbratanie się bez prawdziwej głębi i więzi dwojga osób. Sięganie po alkohol jest próbą zaspokojenia potrzeby zdrowego, bezkonfliktowego i braterskiego świata. Wszystko, co stoi na drodze do tego ideału, musi zostać spłukane.</p>
<h3>Papierosy</h3>
<p>Palenie papierosów najściślej wiąże się z płucami i drogami oddechowymi. Jak pamiętamy, oddychanie to czynność łącząca się z komunikowaniem, kontaktem i swobodą. Palenie jest próbą stymulowania i zaspokajania tych potrzeb.<br />
Papieros zastępuje <strong>prawdziwe komunikowanie się i prawdziwą swobodę</strong>. Właśnie do tych pragnień człowieka odwołują się reklamy papierosów: wolność kowboja, latanie bez ograniczeń, podróże do dalekich krajów, towarzystwo beztroskich ludzi - wszystkie te tęsknoty naszego ja można uciszyć papierosem. Można zrobić wszystko - w imię czego?<br />
Może kobiety, przyjaciela, wolności? Albo też wszystkie te prawdziwe pragnienia zastąpić papierosem, którego dym przysłania nam właściwy cel.</p>
<h3>Narkotyki</h3>
<p>Haszysz (marihuana) łączy się z podobnym kręgiem tematycznym co alkohol. Człowiek <strong>ucieka od swoich problemów i konfliktów w stany przyjemnego odurzenia</strong>. Haszysz pozbawia życie „twardości" i ostrych konturów.<br />
Wszystko wydaje się łagodniejsze, a wyzwania oddalają się.</p>
<p>Kokaina i podobne środki pobudzające mają działanie odwrotne. Wzmagają wydajność i tym samym pozwalają łatwiej osiągać sukcesy.<br />
Za sięganiem po środki pobudzające kryje się potrzeba „sukcesu, osiągnięć i uznania", gdyż narkotyk jest tylko jednym ze środków wzmagających siłę tworzenia.<br />
<strong>Poszukiwanie sukcesu jest zawsze poszukiwaniem miłości, aprobaty, akceptacji</strong>.<br />
Dlatego na przykład kokaina jest szczególnie rozpowszechniona w branży filmowej i estradowej. Głód miłości jest tutaj specyficznym problemem zawodowym. Artysta tęskni za miłością i ma nadzieję zaspokoić tę tęsknotę przychylnością widzów. (Fakt, że to nie jest możliwe, czyni go z jednej strony coraz „lepszym", z drugiej - coraz bardziej nieszczęśliwym!)<br />
Niezależnie od tego, czy sięga po środki pobudzające, czy nie, jego prawdziwym nałogiem jest sukces, który ma mu zastąpić miłość.</p>
<p>Heroina z kolei umożliwia totalną <strong>ucieczkę od konfrontacji ze światem</strong>, w którym żyjemy.</p>
<p>Środki psychodeliczne (LSD, meskalina, grzyby) należy w pewien sposób oddzielić od narkotyków wyżej wymienionych.<br />
Powodem sięgania po nie jest (mniej lub bardziej świadomy) zamiar przeprowadzenia doświadczeń z własną świadomością i przeniesienia się w sferę transcendentalną.<br />
Niełatwo odpowiedzieć, czy rzeczywiście otwierają nowe wymiary świadomości, gdyż<strong> problem nie leży w samym narkotyku, lecz w świadomości tego, kto go zażywa</strong>.<br />
Do człowieka należy zawsze to tylko, co sam sobie wypracował.  Im wyższy poziom świadomości, tym łatwiejsze zrozumienie tego czego się doświadcza i tym mniejsza podatność na uleganie zwodnemu i hipnotyzującemu czarowi wizji.</p>
<p>Na ogół trudno jest zrozumieć i przyswoić sobie nową sferę świadomości powstałą w rezultacie zażywania narkotyków i <strong>nie zostać przez nią zdominowanym</strong>.</p>
<p>Im dalej ktoś posuwa się po tej drodze, tym groźniejsze stają się dla niego narkotyki i również tym więcej ich potrzebuje.<br />
Wszystko, co da się osiągnąć za pomocą takich narkotyków, można osiągnąć i bez nich. A pośpiech to prawdziwie niebezpieczny narkotyk!</p>
<p><em>Dethlefsen - Przez chorobę do samopoznania</em></p>
<p><em></em><strong>Zobacz także :</strong><em><br />
</em></p>
<p>• <a href="../2008/07/19/2008/05/24/spogladaj-glebiej/">Spogladaj głębiej…</a></p>
<p>•<a href="../2008/07/19/2008/07/03/nowy-stan-swiadomosci/"> Nowy stan świadomości</a></p>
<p>• <a href="../2008/07/19/2008/07/06/zintegruj-w-sobie-meskosc-i-kobiecosc/">Zintegruj w sobie męskość i kobiecość </a></p>
<p>• <a href="../2007/11/25/swiat-to-energia/">Świat to energia!</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/03/ciala-duchowe-wedlug-jogi-kundalini/">Ciała duchowe według Jogi Kundalini</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/06/134/">Co tak naprawdę wiemy o świecie?</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tajemnica ludzkiego snu]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=771</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 22:19:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=771</guid>
<description><![CDATA[
Podobnie jak jedzenie i seks - sen jest podstawową, instynktowną potrzebą człowieka.
Jedną trz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/07/horsess.jpg" /></p>
<p>Podobnie jak jedzenie i seks - sen jest podstawową, instynktowną potrzebą człowieka.</p>
<p>Jedną trzecią część naszego życia przesypiamy. Bezpieczne, przytulne, wygodne miejsce do spania ma istotne znaczenie zarówno dla zwierząt, jak i ludzi. Potrafią, mimo zmęczenia, przemierzyć kawał drogi w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca odpoczynku. Zaburzenia snu przejmują nas lękiem, a bezsenność uważamy za jedno z największych zagrożeń.<br />
Dobry sen łączy się na ogół z różnymi nawykami - z określonym łóżkiem, określoną pozycją, określoną porą dnia itd.  Zakłócenia tych przyzwyczajeń mogą zaburzyć nasz sen.</p>
<p>Sen jest fenomenem jedynym w swoim rodzaju.<br />
Wszyscy potrafimy spać, choć nikt nas tego nie uczył, a jednak nie wiemy, jak to się dzieje.<br />
Spędzamy jedną trzecią swego życia w tym stanie świadomości, nie wiedząc o nim prawie nic.</p>
<p>Tęsknimy za snem, a mimo to nieraz czujemy zagrożenie płynące ze świata snu i marzeń sennych. Chętnie bagatelizujemy owe lęki, mówiąc: „To tylko sen" lub „Sen-mara, Bóg-wiara". Chcąc być uczciwym wobec siebie, musimy jednak przyznać, że w marzeniach sennych żyjemy i <strong>przeżywamy rzeczywistość tak samo realnie</strong>, jak to czynimy na jawie.<br />
Jeśli się nad tym zastanowimy, możemy wyciągnąć wniosek, że świat naszej świadomości na jawie też jest iluzją, śnieniem, podobnie jak nasze nocne marzenia senne, i że oba te światy istnieją tylko w naszej świadomości.</p>
<p>Skąd bierze się wiara, że nasze życie na jawie jest realniejsze i prawdziwsze niż nasze życie we śnie?<br />
Co upoważnia nas do postawienia przed słowem sen słówka tylko? Każde doświadczenie naszej świadomości jest zawsze jednakowo rzeczywiste - niezależnie od tego, czy nazwie się je faktem, marzeniem sennym czy fantazją.<br />
Mogłoby być pożyteczną zabawą umysłową takie zmienianie biegunów postrzegania przeżyć na jawie i we śnie, aby wyobrazić sobie, że w marzeniach sennych prowadzimy życie ciągłe, przerywane rytmicznie fazą snu, która odpowiada naszemu życiu codziennemu.</p>
<p><em>„Wangowi śniło się, że jest motylem. Przysiadał wśród traw i kwiatów. Latał to tu, to tam. Nagle obudził się i nie wiedział już, czy jest Wangiem, który śnił, że jest motylem, czy motylem, któremu śniło się, że jest Wangiem."</em></p>
<p>Takie zmiany biegunów to dobre ćwiczenie, aby przekonać się, że ani jeden, ani drugi stan nie jest bardziej prawdziwy i bardziej realny. Czuwanie i sen, świadomość na jawie i we śnie są biegunami wzajemnie się równoważącymi. Posługując się analogią, można powiedzieć, że odpowiednikiem dnia i światła jest czuwanie, życie, aktywność, a odpowiednikiem nocy i ciemności - wypoczynek, nieświadomość i śmierć.<br />
<strong>Analogie:</strong><br />
jang -		jin<br />
męski	 -		żeński<br />
lewa półkula mózgu	 -		prawa półkula mózgu<br />
ogień		 -		woda<br />
dzień	 -			noc<br />
czuwanie	 -		sen<br />
życie	 -			śmierć<br />
dobro	 -		zło<br />
świadomy	 -		nieświadomy<br />
rozum	 -		uczucie<br />
racjonalny -		         irracjonalny</p>
<p>Zgodnie z tą archetypową analogią mówi się, że sen jest młodszym bratem śmierci.<br />
Zasypiając, za każdym razem ćwiczymy się w umieraniu.<br />
Zaśnięcie wymaga od nas <strong>zapomnienia o wszelkiej kontroli</strong>, celowości, aktywności. Wymaga całkowitego oddania się i pra-ufności, zdania się na to, co nieznane.<br />
Snu nie da się sprowadzić pod przymusem, siłą woli, wysiłkiem. Każda aktywna chęć zaśnięcia jest najpewniejszą metodą, by nie zasnąć. Nie możemy zrobić nic więcej poza stworzeniem sobie dogodnych warunków i cierpliwie czekać ufając, że to nastąpi, że sen przyjdzie.</p>
<p>Nie powinniśmy również śledzić tego procesu - już samo to przeszkodzi nam w zaśnięciu.<br />
Wszystko, czego zażąda od nas sen (i śmierć), nie należy do naszych mocnych stron.<br />
Za bardzo tkwimy w biegunie aktywności, zbyt dumni jesteśmy z naszego działania, za bardzo uzależnieni od naszego intelektu i naszej sceptycznej kontroli, aby pozwolić sobie na całkowite oddanie, zaufanie, rozluźnienie.<br />
Nie powinniśmy się więc dziwić, że bezsenność (obok bólu głowy!) należy do najczęściej występujących zaburzeń zdrowia naszej cywilizacji.</p>
<p>Nasza kultura, ze względu na swą jednostronność, spowodowała, iż wszystkie kontrbieguny przysparzają nam problemów.<br />
Boimy się uczuć, tego, co irracjonalne, nieświadome, cienia, zła, ciemności i śmierci.<br />
Kurczowo trzymamy się rozumu i naszej świadomości na jawie i <strong>wydaje nam się, że pozwoli nam ona zrozumieć wszystko. </strong><br />
Nie potrafimy zrozumieć że w ten sposób oglądamy tylko jedną stronę lustra, nie potrafiąc zintegrować przeciwnej strony, która jest kluczem do spełnienia.<br />
Jesteśmy spięci, wybrakowani, niekompletni.<br />
A kiedy słyszymy żądanie: „oddać się całkowicie", wzbiera w nas lęk, gdyż utrata kontroli wydaje się zbyt duża.</p>
<p>Mimo to wciąż pragniemy snu i czujemy jego potrzebę.<br />
Tak jak noc należy do dnia, tak cień należy do nas, a śmierć do życia.</p>
<p>Sen codziennie sprowadza nas na próg między tym, co z tej a tym, co z tamtej strony, prowadzi nas w obszary mroku i cienia naszej duszy, pozwala, <strong>byśmy przeżyli w marzeniach sennych to, czego nie przeżywamy na jawie</strong>, i przywraca nam równowagę.</p>
<p>Kto cierpi na bezsenność, a ściśle mówiąc, ma kłopoty z zasypianiem, temu <strong>trudno wyzbyć się swej świadomej kontroli</strong> i powierzyć siebie temu, co nieświadome.<br />
Dzisiejszy człowiek prawie nie oddziela dnia od nocy i zabiera swoje myśli i działania w krainę snu.</p>
<p>Przedłużamy dzień w noc, dokładnie tak samo, jak chcemy metodami świadomości dziennej analizować ciemne strony naszej duszy. Nie potrafimy świadomie dokonać zmiany biegunów.</p>
<p>Człowiek cierpiący na bezsenność powinien przede wszystkim nauczyć się świadomie kończyć dzień, aby całkowicie oddać się nocy i jej prawidłom.<br />
Następnie powinien zatroszczyć się o swoje obszary nieświadome, aby odkryć, czego się lęka. Przemijalność i śmierć to dla niego tematy najważniejsze. Brak mu pra-ufności i zdolności do oddania. Za bardzo identyfikuje się z człowiekiem czynu.<br />
Sen i orgazm* to namiastki śmierci, i ludzie o silnie rozwiniętym ja odczuwają je jako zagrożenie. Dlatego najpewniejszym środkiem nasennym jest <strong>pogodzenie się z ciemną stroną życia.</strong></p>
<p>Stare sztuczki, jak na przykład liczenie baranów, są skuteczne tylko dlatego, że wyłączają rozum. Wszelka monotonia nudzi lewą półkulę mózgu i zmusza ją do <strong>zaniechania dominacji</strong>.<br />
<strong>Tę prawidłowość wykorzystuje się we wszystkich technikach medytacyjnych. </strong><br />
Skoncentrowanie się na jednym punkcie albo na oddechu, powtarzanie mantry albo koanu prowadzi do przełączenia się z lewej półkuli na prawą, z dziennej strony na nocną, z aktywności na bierność.<br />
Jeśli komuś ta naturalna zmiana rytmu sprawia trudności, powinien zatroszczyć się o zaniedbany biegun.<br />
Tego domaga się występujący u niego symptom.<br />
Daje mu mnóstwo czasu na uporanie się z lękami nocnymi. Symptom i w tym wypadku wyzwala uczciwość: wszyscy cierpiący na bezsenność boją się nocy.<br />
I słusznie.</p>
<p>Patologiczna senność z kolei wskazuje na  odwrotne problemy.<br />
Ten, kto mimo wystarczającej ilości snu ma kłopoty z obudzeniem się i wstawaniem, powinien się zastanowić nad swoim lękiem przed wyzwaniami dnia, przed aktywnością i działaniem.</p>
<p>Przebudzenie się i nowy dzień oznaczają ruch, działanie, a co za tym idzie i <strong>odpowiedzialność</strong>. Jeśli komuś trudno wkroczyć w świadomość dzienną, ucieka w świat marzeń sennych i nieświadomości dzieciństwa, i chce uchylić się przed wyzwaniami i odpowiedzialnością, jakie niesie życie.<br />
Określa się to jako <strong>ucieczkę w nieświadomość. </strong><br />
Zasypianie to namiastka śmierci, przebudzenie - narodzin. Fakt narodzenia i uzyskania świadomości może napawać lękiem w równej mierze co noc i śmierć.<br />
Problem tkwi w jednostronności - rozwiązanie to znalezienie środka, równowagi, to zarówno ...jak ... Dopiero wtedy człowiek będzie mógł pojąć, że narodziny i śmierć to jedno.</p>
<h3>Zaburzenia snu</h3>
<p>Bezsenność powinna skłonić nas do zadania sobie następujących pytań:<br />
1. Na ile jestem zależny od władzy, samokontroli, rozumu?<br />
2. Czy potrafię się od wszystkiego oderwać?<br />
3. Czy mam rozwiniętą umiejętność oddania się i praufności?<br />
4. Czy martwię się ciemnymi stronami swojej duszy?<br />
5. Jak duży jest mój lęk przed śmiercią - czy w dostatecznej mierze starałem się z nim uporać?<br />
Patologiczna senność prowokuje do następujących pytań:<br />
1. Czy uciekam od aktywności, odpowiedzialności i świadomości?<br />
2. Czy żyję w świecie marzeń sennych, bojąc się obudzić w świecie realnym?</p>
<p><span style="color:#808080;"><span style="font-size:10pt;font-family:&#34;">*Orgazm to jakby śmierć w miniaturze, gdyż również wymaga od nas ode­rwania się od swego ja. Jest to bowiem zespolenie dwóch biegunów - ja i ty - a to może nastąpić jedynie pod warunkiem otwarcia granicy swego ja. Kto uparcie trzyma się swego ja, nie przeżyje orgazmu (to samo odnosi się do zasypiania</span></span>).</p>
<p><em>Dethlefsen - Przez chorobę do samopoznania</p>
<p></em><strong>Zobacz także :</strong><em><br />
</em></p>
<p>• <a href="../2008/05/24/spogladaj-glebiej/">Spogladaj głębiej…</a></p>
<p>• <a href="../2008/06/26/zrodlo-natchnienia-jest-w-tobie/">Źródło natchnienia jest w Tobie</a></p>
<p>• <a href="../2008/06/27/bez-granic/">Bez granic</a></p>
<p>•<a href="../2008/07/03/nowy-stan-swiadomosci/"> Nowy stan świadomości</a></p>
<p>• <a href="../2008/07/06/zintegruj-w-sobie-meskosc-i-kobiecosc/">Zintegruj w sobie męskość i kobiecość </a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[odejście na chwilę]]></title>
<link>http://gorzko.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 12:52:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>niesłodzona</dc:creator>
<guid>http://gorzko.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[
Ja się czuję bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najbardziej. Bardzo mi jest dobrze ze sobą same]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<h3>Ja się czuję bardzo bezpiecznie, jak jestem sam. Najbardziej. Bardzo mi jest dobrze ze sobą samemu. Ja od razu powiem temu, który mnie odkryje, żeby się na mnie nie gniewał, jak sobie będę odchodził trochę co jakiś czas.</h3>
<p>Tych, którzy mnie odkryli proszę o wybaczenie za takie odchodzenie, ale to tylko na chwilę, na moment, by chronić Was, siebie.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bez tytułu]]></title>
<link>http://gorzko.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 22:34:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>niesłodzona</dc:creator>
<guid>http://gorzko.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Uwolnić bym się chciała z tych więzów ciała, uciec jak najdalej od tego obrazu w lustrze, któ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Uwolnić bym się chciała z tych więzów ciała, uciec jak najdalej od tego obrazu w lustrze, który widzę co dzień - zmyć ślady samej siebie, odciąć się od swoich myśli, które bardziej mnie przerażają, straszą niż uspokajają. Nie potrafię, próbowałam, ale nie potrafię, nie umiem, nie chcę zaakceptować siebie - po prostu - bycie sobą, nijaką, totalnie inną niż wszyscy widzą boli.</p>
<p style="text-align:justify;">Wypalają mnie myśli, słowa, które kołyszą się we mnie - próbowałam siebie zrozumieć - nie umiem, próbowałam siebie polubić - nie da się.</p>
<p>Chciałabym uciec od tego zgiełku miasta, przepędzić fałsz, zbudzić się w trawie, pod Jabłonią, lekko skrytą w cieniu, z uśmiechem słońca się przekomarzać, szamotać się w jeziorze - sama, na chwilę, dłuższą, krótszą - totalnie bez techniki, cywilizacji - zachłysnąć się wiatrem, wolnością samą w sobie - bez zastanowienia w jaki uśmiech dziś się ubiorę, jakie dodatki w postaci gestów, słów dobiorę.</p>
<p>Stop. Chcę oddychać, spokojnie, łapczywie, chcę zrozumieć siebie.</p>
<p>Niech wiatr przepędzi szare miraże złudzeń, rtęć zakrzepłej krwi - słowa bolą, szkoda, że wypalają wnętrze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[... gorączka]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=150</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 09:22:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=150</guid>
<description><![CDATA[Dedié aux femmes qui ont perdu homme et enfants dans la massacres de srebrenica
home mama yéo
fiè]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">Dedié aux femmes qui ont perdu homme et enfants dans la massacres de srebrenica</p>
<p>home mama yéo<br />
fièvre, la fièvre me prend<br />
sa main maniant la faucille au hazard<br />
la fièvre me prend<br />
tu es comme le chêne liège que l'on dépouille de son écorce et que l'on laisse<br />
et que l'on blesse<br />
home<br />
nul ne sait, et le vent a soufflé<br />
sur le chêne-liège blessé<br />
les slaves ont noyé tes songes et moi le mensonge me ronge<br />
tu cherches les tiens dans une poignée de sable<br />
que la fièvre apporte la réflexion au fou qui sans honte abéit aux ordres sombres<br />
lorsque la haine préside<br />
dans le noir pleurent les sylphydes !</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:right;">DobaCaracol</p>
<p style="text-align:right;"><img class="aligncenter" src="http://img70.imageshack.us/img70/741/img4501nogr5.jpg" alt="" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[obejmij ... //]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=148</link>
<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 17:39:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=148</guid>
<description><![CDATA[obejmij mnie
drzewo tysiąca rąk
chcę słyszeć tysiące szeptów
we włosach
zostać powiernikiem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;">obejmij mnie<br />
drzewo tysiąca rąk</p>
<p style="text-align:right;">chcę słyszeć tysiące szeptów<br />
we włosach</p>
<p style="text-align:right;">zostać powiernikiem tajemnic<br />
strażnikiem mrugnięć</p>
<p style="text-align:right;">chcę się tożsamić z tysiącem oddechów<br />
tracić się i odnajdywać</p>
<p style="text-align:right;">wtłaczać ciało w tysiące pergaminów<br />
prowadzić w zagubienie</p>
<p style="text-align:right;">obejmij mnie<br />
drzewo tysiąca twarzy</p>
<p style="text-align:right;">chcę wejść<br />
w twe korzenie</p>
<p style="text-align:right;">bo zamiast soku<br />
wyczuwam<br />
wolność</p>
<p><img src="http://img381.imageshack.us/img381/2343/70678230ul3.jpg" alt="" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zapamiętaj]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=146</link>
<pubDate>Mon, 26 May 2008 16:21:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=146</guid>
<description><![CDATA[
zapamiętaj kolor
zapach
kształt
to wystarczy
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://img507.imageshack.us/img507/2258/img4062sg3.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:center;">zapamiętaj kolor<br />
zapach<br />
kształt</p>
<p style="text-align:center;">to wystarczy</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Operacja świt (2006)]]></title>
<link>http://filmspot.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Sat, 24 May 2008 00:10:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>filmside</dc:creator>
<guid>http://filmspot.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Opis: Film &#8220;Operacja świt&#8221; opowiada autentyczną historię amerykańskiego pilota niemi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Opis</strong>: Film "Operacja świt" opowiada autentyczną historię amerykańskiego pilota niemieckiego pochodzenia, Dietera Denglera, który został zestrzelony i pojmany w Laosie podczas wojny w Wietnamie. Dengler zorganizował pełną niebezpieczeństw ucieczkę dla małej grupy pilotów, w tym Duane'a Martina.</p>
<p><!--more-->~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p><strong>Reżyseria</strong>: Werner Herzog<br />
<strong>Scenariusz</strong>: Werner Herzog<br />
<strong>Zdjęcia</strong>: Peter Zeitlinger<br />
<strong>Muzyka</strong>: Klaus Badelt<br />
<strong>Obsada</strong>: Christian Bale, Steve Zahn</p>
<p>~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p><strong>michnik</strong>: Filmu byłem ciekaw od pierwszej chwili, gdy o nim usłyszałem. Herzog, Bale, Zahn, Badelt - osoby, których w życiu nie spodziewałbym się zobaczyć na jednej liście płac. I pomimo, że nazwisko reżysera poniekąd odstraszało, to w końcu dałem się skusić.  Nie sądziłem, że to powiem (ale miałem taką cichą nadzieję), ale film zdecydowanie polecam.</p>
<p><strong>Durden</strong>: Przede wszystkim to wyczyn aktorski Bale'a, który pokazał klasę. Jest niesamowity. Podziwiam gościa, zarówno jego talent (tutaj naprawdę pokazał klasę) jak i poświęcenie dla roli (znów skubaniec schudł i to zdrowo, tyle tylko, że na naszych oczach). Wspaniały dramat z bardzo dobrymi zdjęciami, konsekwentnie budowanym napięciem i muzyką Badelta, tak skromnie nam dawkowaną.</p>
<p><strong>Andrev</strong>: Właściwie to nie wiem komu polecić ten obraz, wielbicieli wielkiego Niemca spotka zawód, natomiast zwykli oglądacze filmów wynudzą się za wsze czasy. Jako wyznawca Herzoga czekałem na ten film, ale niestety nie jestem zadowolony, chyba najsłabszy w dorobku.</p>
<p><strong>Murcielago</strong>: Film jest podobno zrobiony na faktach, trzeba przyznać, że Dieter Dengler łatwego życia nie miał, przezył coś takiego.. godne podziwu. Domyslam sie, że w rzeczywitosci było o wiele gorzej niz to pokazuje film... Bale'a po raz pierwszy widzialem w American Psycho...  Podziwiam jego klase, widac, ze nie wybiera łatwych ról, roznorodni bohaterowie... i zawsze sobie daje rade.</p>
<p><strong>Kanar</strong>: Bardzo dobry film. Kolejny film Herzoga po dokumentalnym "Grizzly Man", który zrobił na mnie duże wrażenie. Ciekawa historia, dobra muzyka i doskonały Christian Bale. Sam film ani trochę nie nudzi i wciąga jak najlepszy thriller.</p>
<p><strong>Kaiser</strong>: Do ochów i achów się przyłączam - rewelacja, szczególnie Bale, który znowu poświęcił się dla roli (czy on nie przesadza?) i pokazał klasę. Świetny, przejmujący film. Polecam.</p>
<p><strong>Lotnik</strong>: Film dobry. Podobno mało Herzogowski, ale przyznam, że nie znam dokonań tego reżysera. Będę musiał to nadrobić. Bale i Zahn grają rewelacyjnie, zdjęcia są fantastyczne, a film przedstawia ludzki dramat w sposób przemawiający do wyobraźni i wrażliwości ludzkiej (dla tych, którzy ją posiadają oczywiście).</p>
<p><strong>hoSe</strong>: Wydawałoby się, że Wietnam ustąpił miejsca zamieszkom na bliskim wschodzie i będziemy oglądać piaski i pola naftowe zamiast dżungli w dalekiej Azji. A jednak. Herzog odkurzył temat mimo, że nic nowego nam nie pokazał. Ani razu nie miałem przed oczami innego filmu i nie odniosłem wrażenia, że skądś to znam.</p>
<p><em>źródło: MovieForum.pl</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nicość   (by kuriaki)]]></title>
<link>http://scypion.wordpress.com/?p=39</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 09:25:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>kuriaczek</dc:creator>
<guid>http://scypion.wordpress.com/?p=39</guid>
<description><![CDATA[
Nie było mnie tam wśród tych dusz zagubionych
pełnych nadziei, spętanych niewidocznymi więzam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:top;" src="http://img90.imageshack.us/img90/3104/130320041017111611zz6.jpg" alt="" width="265" height="205" /></p>
<p style="text-align:center;"><span class="postbody">Nie było mnie tam wśród tych dusz zagubionych<br />
pełnych nadziei, spętanych niewidocznymi więzami,<br />
beznamiętnie szukając pomocnej dłoni...<br />
tej jedynej... znanej, zapamiętanej<br />
Nie było mnie tam...</span></p>
<p style="text-align:center;">Nie było mnie w pieknym ogrodzie pełnym owoców miłości i zapomnienia<br />
gdzie w szczęściu pławią się tylko wybrańcy<br />
Jakże chciałbym w kolorze tęczy zaistnieć<br />
wśród magii uczuć trwać, doskonalić się<br />
Nie było mnie tam...</p>
<p style="text-align:center;">Siedzę nagi pod uschłym drzewem<br />
w zapomnieniu... szklane łzy rozpryskują się<br />
niczym serce trafiane boskim ostrzem<br />
próbuję...<br />
ozdobny sztylet uderzony w skamieniałe serce upadł<br />
Spoglądam w ziemię<br />
zapomnijcie o mnie...</p>
<p style="text-align:center;">Nie było mnie tam...</p>
<p style="text-align:center;"><em>(Autor: kuriaki)</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sennik]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 09:39:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[&#8220;To jest jak koszmar, a w nim pełno poczwar,
Ktoś mnie tu porwał i nie chce mnie oddać.
Ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><span style="font-size:xx-small;"><em>"To jest jak koszmar, a w nim pełno poczwar,<br />
Ktoś mnie tu porwał i nie chce mnie oddać.<br />
Jakby potwór wszedł w moją głowę<br />
I przepołowił ją na połowę.</em><br />
Rymoplastykon feat. Mona - Obudź mnie</span></p>
<p style="text-align:justify;">Chciałem pojechać do mojej kuzynki. No właściwie to nie chciałem, ale mimo to jechałem. Razem z mamą, Olą i Grzesiem. Pędziliśmy samochodem przez pola i lasy, jak to zwykle bywa po drodze do Manieczek (będących swego czasu siedzibą i własnością Józefa Wybickiego). Z naprzeciwka nic nie jechało, po naszej stronie jezdni w sumie też <em>nic poza nami</em>, ale to całkiem dobrze, bo jechaliśmy lewym pasem ruchu, co nawet w tym śnie było zakazane. Nagle wpadliśmy w portal przestrzenny, <em>gdzie trzysta kilometrów zmienia się w pięćdziesiąt metrów. </em>I tak - w miejscu, w którym normalnie było tylko <em>łyse pole</em>, pojawił się stary młyn z wiatrakiem, cały czarny zgniły, spróchniały, nadjedzony przez szkodniki i skrzywdzony wieloma kataklizmami, przypominający stracha na wróble, pojawiły się wysokie białe elektrownie wiatrowe, również w postaci wiatraków, tylko, że wyglądające na całkowicie nowe, natomiast całe polne siano zmieniło się w łąkę holenderskich tulipanów, takich, które według niektórych, byłyby niezłą ozdobą leju po bombie, której celem miałoby być starcie Poznania z powierzchni ziemi. To, co się jednak nie zmieniło to dwa kawałki lasu, jeden przy drodze, a drugi za polem pokrytym wiatrakami oraz stare chaty i spichlerze, które były bliskim rodzeństwem zniszczonego młyna bez jednej łopaty wiatraka.</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;text-align:justify;padding:0;">Nagle stało się coś jeszcze dziwniejszego. Z naszego samochodu wybiegła dziewczyna, której wcześniej w nim nie było, i pobiegła w stronę pola, lecz zamiast pędzić przez tulipany, zatrzymała się w przydrożnym rowie, który, jak po chwili zauważyłem, wypełniony był ropą naftową, nic dziwnego więc, że kiedy stanęła pośrodku rzeczki nafty, zniknęła w płomieniach, po tym jak doszło do jej samospalenia, takiego jakie miało miejsce w „<em>Roku diabła</em>”. Strumień ropy stanął w dzikich płomieniach. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie.</p>
<p class="MsoNormal" style="border:medium none;text-align:center;padding:0;"><strong>**********</strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Weszliśmy do kina – Ola, Radziu oraz ja. Bilety zostały przez mnie zamówione już wcześniej, żebyśmy mogli w spokoju wejść i nie martwić się o miejsca, tak że kiedy podeszliśmy do kasy, miły ekspedient podał nam zarezerwowane bilety, na których postawił czerwone pieczątki z moim imieniem i nazwiskiem. Jeśli chodzi o wystrój kina, to czułem się w nim trochę tak, jakbym ciągle przeżywał <span>déjà vu, jakby <em>Matrix </em>wciąż mieszał w naszym świecie. Ale jakoś mnie to całkiem nie obchodziło, bo po co mam się zastanawiać nad budynkiem. W końcu po co ja tu przyszedłem – do kina, czy na film? No więc kiedy odeszliśmy od kasy, wziąłem Olę oraz Radzia za ręce i po sprawdzeniu naszych biletów przez <em>zmęczonego życiem</em> biletera wkroczyliśmy na salę kinową. Film już się rozpoczął. Znaleźliśmy swoje miejsca w ostatnim rzędzie na brzegu po lewej (jeśli patrzyło się od strony ekranu) lub po prawej stronie (jeśli patrzyło się w stronę ekranu), ale tutaj spotkała nas niemiła niespodzianka. Ktoś nasze miejsca już zajmował. No więc podszedłem i powiedziałem, że to nasze miejsca i żeby się wynosili (oczywiście grzecznym i uniżonym tonem), ale pan zajmujący mój fotel stwierdził, że ich miejsca też są zajęte i, że mogę tamtych wyrzucić, to wtedy zamienimy się miejscami. Na co ja rzuciłem mu prosto w twarz, że mnie to nie obchodzi gdzie on będzie siedzieć, bo ja razem ze znajomymi chcemy już oglądać „<em>Piłę V” </em>(która już właściwie jakiś czas leciała – zaczęła się pokazaniem żywego człowieka przypominającego zwęglone zwłoki, który był przykuty łańcuchami do wysokiego krzesła), a on mi odrzuca, że NIE. No to zagadałem do biletera, który stał metr ode mnie i mu mówię co i jak. Poprosił mnie o bilet i zaraz kiedy mu go wręczyłem, wydarł się na mnie, że co ja sobie myślę, że to oszustwo drukować bilety, że mam ciekawy program, który wypisuje na wydrukach moje imię i nazwisko. I krzyknął na mnie, żebym się wynosił. </span>No to <strong>to</strong> już mnie całkowicie zdenerwowało. Jak to? Przecież sam mi podbijał bilet i sam mi go wręczał. No wkurwiłem się po prostu. Chwyciłem najbliższy fotel i rozwaliłem go o ścianę, potem następny, który razem w popcornem i napojem (pewnie <em>Coca-Colą</em>) rzuciłem w salę, ale jakby nikt tego nie zauważył. Oglądali film, na którym jakiś nastolatek się śmiał z dowcipu. Usiadłem na chwilę na oparciu fotela, Radziu zajął swoje miejsce, bo akurat było wolne, Ola poszła do toalety damskiej z różową hipopotamicą na drzwiach. No, ale kiedy tylko wróciła z toalety, wziąłem ją i zaprowadziłem na dół. Chciałem wyjść z tego kina, ale Ola zatrzymała mnie, pokazując wolne miejsca w pierwszym rzędzie. No, skoro chciała zostać to się zgodziłem, choć wciąż byłem zdenerwowany i tylko co jakiś czas zerkałem na ekran. Przez większość czasu przyglądałem się kobietom, w tym jednej czarnoskórej w żółtym płaszczu. Cały czas o czymś rozmawiały stojąc przede mną. Mówiły coś o przepowiedni, proroku, samochodach bestiach, zmutowanych dziewczynach, grzybach i miejscu w ministerstwie. Nie bardzo rozumiałem o co im chodzi. Co jednak działo się na ekranie? Otóż po chwili pomyślałem, ze to jakaś parodia Piły, bo pojawiła się Fiona (ta ze <em>„Shreka”</em>) w ramce z serduszek, potem ta kukiełka Pana Piły na rowerku, później jakaś scena, której nie widziałem, ale po której cała sala zaczęła buczeć a kilka osób zwymiotowało. Dużo zaczęło się też podnosić z krzeseł i wychodzić, a kiedy odwróciłem wzrok pokazany był tylko zakrwawiony skalpel na szaroczarnym tle. Ostatnie co pamiętam to narodziny dziewczynki, która później wyszła ze studni i podeszła do rowu wypełnionego naftą – spaliła się, a cała kałuża roby stanęła w płomieniach. Wszystko działo się w zwolnionym tempie.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:center;"><strong>**********</strong></p>
<div style="text-align:justify;padding:0 0 1pt;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">I nagle ludzie oszaleli, zaczęli wybiegać z kina, walczyć ze sobą. Nie mogłem znaleźć Radzia, więc tylko pociągnąłem Olę za sobą i wyciągnąłem ją na zewnątrz. Zewnętrze wyglądało jak Poznań, ale po chwili doszedłem do tego, że jestem w Gnieźnie. Co więcej - jestem tam sam i jestem kobietą, bardzo podobną do mojej mamy i mieszkam na Różanym Potoku. Wyszedłem właśnie z lasu, za przejazdem kolejowym i ruszyłem ulicą Umultowską, na której po prawej stronie stało mnóstwo wraków, leżało dużo śmieci i opuszczonych budek z jedzeniem oraz kiosków, po lewej stronie natomiast było wielkie bagno z karłowatymi, czarnymi drzewkami. Nie pamiętam co się wtedy stało, ale uświadomiłem sobie (a może uświadomiłam), że ktoś mnie goni, jakiś przystojniak, a ja chcę jak najszybciej uciec.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Biegnę i biegnę, uciekam, a do tamtego faceta, do którego dołączają się coraz to nowsi ludzie, chcący mnie zabić. Wśród nich poznaję wszystkich – każdy z nich był wtedy na seansie „Piły V”. Krzyczą do mnie „czarownica”, „bezbożnica”. A ja uciekam alejkami, uprawiam <em><span>le parkour</span></em> skacząc po centrum handlowym. Kątem oka zauważam, że niektórzy ludzie, Ci, co siedzieli najbliżej ekranu, zamieniają się w krwiożercze bestie podobne do potworów w Harrogath z <em>Diablo</em>, tylko, że z odpowiednio większymi szczękami. Nagle, w jednej z wąskich uliczek, zauważyłam ogrodnika, który przycinał żywopłot, dość wysoki, żeby się za nim ukryć. Nie myśląc dużo przeskoczyłem ogrodzenie i schowałem się. Usłyszałam za sobą, że ludzie i monstra pobiegli dalej, więc się wyprostowałam i chciałam podziękować ogrodnikowi za schronienie, ale ten miał twarz, jak ożywiony trup - bladą, bez tęczówek i źrenic i zanim się spostrzegłam z ziemi wyrósł echinops z <em>Wiedźmina</em> i próbował mi odgryźć głowę. Nie zastanawiając się nad sytuacją, odepchnęłam krwiożerczy kwiat od siebie, rzuciłam się na ożywieńca i wyleciałam z ogrodu. Ale ten przystojniak, goniący mnie wcześniej, zauważył co robię, więc wsiadł do swojego monster trucka i ruszył z piskiem opon w moją stronę. Na szczęścia samochód był duży, więc mogłam lawirować między wąskimi uliczkami zostawiając go w tyle i przypominając sobie gdzie mieszkam, pobiegłam tam, słysząc za sobą non-stop ryczącą auto-bestię. Na szczęściu udało mi się przebiec Umultowską, całkowicie zaśmieconą., zagraconą i pokrytą wrakami starych samochodów i dobiegłam do swojego domu mieszczącego się obok nowego, ceglanego kościoła z zaokrąglonymi rogami. I kiedy tylko podjechał do mnie pan w wielkim samochodzie, wcisnęłam czerwony, pulsujący przycisk i otwarły się wszystkie drzwi garażowe, z których po kolei wyjeżdżały samochody – scena wyglądała podobnie do tej z <em>„Szybkich i Wściekłych”. </em>Mateusz (nie wiedziałam kto to taki, ale czułam się tak jakby był mną) wsiadł w wielką, zmutowaną limuzynę, żyjącą własnym życiem, pokrytą grzybami i mutagenami – coś pomiędzy Wyspą Sheogaratha w <em>Oblivionie</em>, a gildią Simic w <em>MtG</em>. Ta potwora zaryczała na monster trucka przeciwnika i starła się w nim w boju. A ja sama zaczęłam znów uciekać, mając nadzieję, że nikt mnie nie zobaczy w tym rozgardiaszu.</p>
</div>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Uciekałam i uciekałam, mijając grupę kobiet, którą widziałam wtedy w kinie (choć wiedziałam, że mnie wtedy w kinie nie było), które znów o czymś rozmawiały, ale kiedy tylko przebiegałam kolo nich, rzuciły się na mnie i złapały. Już myślałam, ze jest po mnie, ale one stwierdziły, ze chcą mi pomóc, abym nie rzucała się w oczy, bo one chcą przejąć jej stanowisko transportu w ministerstwie i otworzyć z powrotem wszystkie fabryki samochodów w tym mieście. Prowadziły mnie ulicą, pokazują, że wszystko zostało zniszczone, opuszczone, a cała wina spoczywa na tym filmie oraz na tym, że fabryki samochodowe nie działają. Prowadziły mnie tak i opowiadały, opowiadały i prowadziły. Spytałam się dlaczego oni chcą mnie zabić, a one nie. Na co murzynka (prawdopodobnie szefowa) odpowiedziała mi, że to wina tego, że spłodziłam mutanta, bo uprawiałam seks sama ze sobą. Moja córka była potworem, podobnym do ghula chorującego na <em>haryypotterową</em> groszopryszczkę. W końcu doszłyśmy do granicy lasu, na pole na którym stały elektrownie wiatrowe i szczerzący się ubytkami młyn, kiedy jakieś monstrum rzuciło się na kobiety. Poznałam w tym potworze moją córkę, chwyciłam ją za rękę i pobiegłam w stronę rowu wypełnionego jakimś gęstym czarnym płynem (choć sama nie wiedziałam po co), gdzie nagle poczułam ciepło i zobaczyłam pasek ognia odchodzący od nas, po czym uświadomiłam sobie, że to my jesteśmy tym ogniem i tak długo jak znajdziemy coś palnego możemy się przemieszczać w tym samym tempie co pożar lasu. Poczułam się jakby wszystko działo się w zwolnionym tempie.</p>
<p style="text-align:center;"><em><span style="font-size:x-small;">Rymoplastykon feat. Mona - Obudź mnie</span></em><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xVz2mTyuJM4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/xVz2mTyuJM4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[***]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 08:06:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[***
chronię w sobie
i zachowam
na czas wieczności
wszystkie gatunki mojej duszy
wynajduję na nowo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">***</p>
<p>chronię w sobie<br />
i zachowam<br />
na czas wieczności<br />
wszystkie gatunki mojej duszy</p>
<p>wynajduję na nowo<br />
od nowa<br />
trucizny dla lęku<br />
i zła przyczajonego za murem</p>
<p>kiedy idę<br />
krzyczy za mną<br />
i skręcam w przepaść</p>
<p>nie umiem patrzeć<br />
w swoje oczy<br />
kiedy<br />
śpię za dnia</p>
<p class="MsoNormal">
<p><!--[if !supportLineBreakNewLine]-->prześladują mnie<br />
wszystkie gatunki mojej duszy<br />
<!--[endif]--></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[                   - bunt - ]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=137</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 16:11:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=137</guid>
<description><![CDATA[Bunt
czas na bunt
wewnętrznego cichego
z głośnym
i kiedy odezwą się we mnie
armie światów
wew]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:center;">Bunt</p>
<p style="text-align:center;">czas na bunt<br />
wewnętrznego cichego<br />
z głośnym</p>
<p style="text-align:center;">i kiedy odezwą się we mnie<br />
armie światów</p>
<p style="text-align:center;">wewnątrz</p>
<p style="text-align:center;">cisza<br />
zabije ciszę<br />
swoim oddechem<br />
<!--[if !supportLineBreakNewLine]--><br />
<!--[endif]--></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Plotka zdementowana]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=171</link>
<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 17:20:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Filip Stańczyk</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=171</guid>
<description><![CDATA[Dyrektor Sportowy Śląska Wrocław na łamach witryny plk.pl zaprzeczył, jakoby Atkins wykazał ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img138.imageshack.us/img138/8807/lsknewshs5.gif" alt="" width="72" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img212.imageshack.us/img212/9393/atkinsnewsxi6.jpg" alt="" width="64" height="75" />Dyrektor Sportowy Śląska Wrocław na łamach witryny plk.pl zaprzeczył, jakoby Atkins wykazał niesubordynację nie stawiając się na treningach. Amerykanin podobno jest po prostu na zwolnieniu chorobowym od powrotu z rozgrywek o Puchar Polski i ma wznowić pracę z drużyną w piątek. Mówi się jednak, że Rashid był widziany na treningu już dziś.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Atkins ucieka po raz trzeci]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=170</link>
<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 16:00:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Filip Stańczyk</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=170</guid>
<description><![CDATA[Amerykański rozgrywający Śląska już trzeci raz pokazał się z jak najgorszej strony wszystkim ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img138.imageshack.us/img138/8807/lsknewshs5.gif" alt="" width="72" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img212.imageshack.us/img212/9393/atkinsnewsxi6.jpg" alt="" width="64" height="75" />Amerykański rozgrywający Śląska już trzeci raz pokazał się z jak najgorszej strony wszystkim sympatykom wrocławskiej drużyny. Atkins po powrocie z Sopotu do Wrocławia odciął się od świata i zniknął na 3 dni nie odbierając telefonów i nie przebywając też w swoim mieszkaniu.</strong></p>
<p>Nie pojawiał się na treningach aż do dziś, kiedy po prostu..wrócił. Nie ma jeszcze żadnej informacji dotyczącej miejsca pobytu Rashida w czasie zaginięcia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szansa Krzykały?]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=135</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 23:51:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Grzegorz Dydacki</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=135</guid>
<description><![CDATA[W ostatnim spotkaniu dobitnie przekonaliśmy się, jak kiepsko wygląda  gra  bez prawdziwego rozgry]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img86.imageshack.us/img86/1894/lsknewsmf5.gif" align="right" height="75" width="72" /><img src="http://img122.imageshack.us/img122/250/krzykaanewssh1.jpg" align="right" height="75" width="64" />W ostatnim spotkaniu dobitnie przekonaliśmy się, jak kiepsko wygląda  gra  bez prawdziwego rozgrywającego. Przy absencji Atkinsa za dostarczanie piłek do partnerów odpowiadał Robinson, jednak sytuacja w której na 2 minuty przed końcem znaleźli się wrocławianie była fatalna. Robinson był zmuszony do opuszczenia boiska za 5 przewinień i grę z konieczności prowadzić musiał niedoświadczony w tej kwestii Diduszko. Skutki były opłakane. W tej sytuacji dobrym rozwiązaniem może być sięgnięcie po doświadczonego Krzykałę, z którym Śląsk w ostatniej chwili podpisał kontrakt. Kibice byli zdziwieni takim ruchem, ale obecna sytuacja pokazuje, że może to być dobre rozwiązanie. Czyżby działacze już wcześniej przewidzieli ucieczkę Atkinsa?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żyj na huśtawce - żyj!]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/?p=131</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 11:47:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/?p=131</guid>
<description><![CDATA[
&#8221; &#8230; jeden jest rytm jeden rytm,
jeden jest węgiel i tlen,
zwykłą życia koleją
prac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img223.imageshack.us/img223/8643/img4684asfl6.jpg" /></p>
<p><font color="#333399">" ... jeden jest rytm jeden rytm,<br />
jeden jest węgiel i tlen,<br />
zwykłą życia koleją<br />
praca, posiłek i sen<br />
jeden przypada na dzień ..."</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podróż na Wschód]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 00:28:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=97</guid>
<description><![CDATA[
W końcu znalazł się bohater, któremu mogę dedykować spontaniczne samochodowe szwędactwa, tak]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div>
<p style="text-align:justify;">W końcu znalazł się bohater, któremu mogę dedykować spontaniczne samochodowe szwędactwa, takie na przykład, jak to wczorajsze. To dziwne, że w pewnym momencie powraca młodzieżowy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Hesse">Hesse</a>. I <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Rimbaud">Artur Rimbaud</a>, który przecież też w wieku dwudziestu kilku lat rzucił wiersze, aby w Afryce handlować bronią i niewolnikami. Rimbaud, który był jedynym przybyłym do mnie duchem lutowego <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sweatlodge">sweat-lodge</a>. I to, że wszędzie, w muzyce, książkach, ludziach, węszę ucieczkę od światów zapośredniczonych, światów "na pół gwizdka", światów, w których rozum i emocje nie współpracują, warcząc na siebie nawzajem.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">Patronem tych szwędactw jest oczywiście <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Christopher_McCandless">Chris McCandless</a>. Nie sposób o nim nie pomyśleć, wyjeżdżając z ośnieżonego miasta, w śnieżycy, przemierzając ostatnie rondo, wjeżdżając do lasu, przeszukując plejlistę odtwarzacza w poszukiwaniu najbardziej odpowiedniej muzyki.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj pojechałem naprawdę na Wschód.  Przez  <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojszki_(powiat_bia%C5%82ostocki)">Wojszki</a>, gdzie  prawie zawsze nad szosą widzę przelatującego  kruka, most na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Narew">Narwi</a>, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bielsk_Podlaski">Bielsk Podlaski</a>. Stamtąd w lewo, prosto do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Orla_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Orli</a>, która jest wyjątkowo milczącą i zawstydzoną niepamięcią o tamtejszych Żydach miejscowością. Nad Orlą góruje piękna, monumentalna <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Synagoga_w_Orli">synagoga</a>, której nie widać, choć jest największa. Jadę dalej na wschód: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dubicze_Cerkiewne">Dubicze Cerkiewne</a> z szyldami pisanymi cyrylicą, potem drogę przecina nowoczesny szynobus, gdy zbliżam się do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Werstok">Werstoka</a>. Od <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojn%C3%B3wka_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Wojnówki</a> jadę szutrem, bardzo blisko granicy. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Policzna_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Policzna</a>, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kuraszewo_%28gmina_Kleszczele%29">Kuraszewo</a>, w końcu docieram do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kleszczele">Kleszczeli</a>. Robi się ciemno, więc wracam przez Bielsk do miasta.</p>
</div>
<div>
<p style="text-align:justify;">Nie wiem tego jeszcze na pewno, ale może o to chodzi, w tym tkwi tajemnica i dramat McCandlessa, że on nie wrócił. Bo w tej krótkiej, bezcelowej wycieczce sensowna była ucieczka i powrót. Były klamrami spinającymi tę podróż i ten rozbity, niepokojący i drażniący dzień.</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasami bardzo się boję...]]></title>
<link>http://brudnopis.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 09:35:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>zplasteliny</dc:creator>
<guid>http://brudnopis.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Co gdy człowiekowi życie z rąk wypada i czuje, że zaraz je upuści&#8230; i wie, że   roztrzask]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Co gdy człowiekowi życie z rąk wypada i czuje, że zaraz je upuści... i wie, że   roztrzaska sie gdy upadnie. Nieważne gdzie: na chodniku, w szkole czy też w domu... Co wtedy robić? Co gdy się nie da poskładać, gdy pogubi się gdzieś cząstki siebie? Co z takim człowiekiem? Gdy życie rozbite, a on jak rozbitek w tym świecie, co wciąż szuka domu... co będzie, gdy go nie znajdzie?  Jaki będę w przyszłości?..<br />
A ze śmiercią, co gdy ktoś jej pragnie, czy tak można? Czy to jest ludzkie? Czy to jest grzech tak myśleć? Gdy wierzy się, że śmierć jest dopiero początkiem. ...albo  uciec. Jak dziecko. Wprost w otwarte ramiona matki. W końcu wciąż nim jestem. Prawda? ...poznaje jak dziecko, płacze jak dziecko marze... by tak jak one uciec... gdzieś tam w ramiona lepszego świata.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ ...]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2008/01/08/120/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 08:36:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2008/01/08/120/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;
Nie można nam z drogi zejść o nie
czas nie po to jest,  nie po to jest
pozbiera wszystko ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">...</p>
<p>Nie można nam z drogi zejść o nie<br />
czas nie po to jest,  nie po to jest<br />
pozbiera wszystko co zostało<br />
choć to jest zawsze dla nas mało.</p>
<p class="MsoNormal"> Jak imię moje brzmi w noc ciemną<br />
kiedy się cisza bawi ze mną<br />
jak mnie w motyla czas zamieni<br />
kiedy wciąż lata pośród cieni.</p>
<p>Bo świat to lustro i nadzieja<br />
co zmienia wszystko i nie zmienia<br />
wysłucha wszystkich i nikogo<br />
by życie - nieopatrznie nazwać drogą.<br />
<!--[if !supportLineBreakNewLine]--><br />
<!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Nie można nam z drogi zejść o nie<br />
czas nie po to jest, nie po to jest<br />
pozbiera wszystko co zostało<br />
choć to jest zawsze dla nas mało.</p>
<p><img src="http://img138.imageshack.us/img138/2751/img4367jz6.jpg" height="480" width="542" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[w tę noc...]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2007/12/21/w-te-noc/</link>
<pubDate>Fri, 21 Dec 2007 22:00:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2007/12/21/w-te-noc/</guid>
<description><![CDATA[Marzenia przetrwają
w pieśniach z gitarą
na obcych planetach
w nieznanych poetach
marzenia podobn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><i><font color="#000000">Marzenia przetrwają<br />
w pieśniach z gitarą<br />
na obcych planetach<br />
w nieznanych poetach<br />
marzenia podobne<br />
bezbronne i dobre<br />
do innych co płyną<br />
by nigdzie nie zginąć</font></i></p>
<div align="center"></div>
<p align="center"><i><font color="#000000">w tę noc<br />
której nie ma już<br />
noc której nie<br />
ma już<br />
noc której nie<br />
ma już<br />
noc</font></i></p>
<div align="center"></div>
<p align="center"><i><font color="#000000">ze światów poznanych<br />
do krain wspaniałych<br />
w czas nieszczęśliwy<br />
przeniosą szczęśliwe<br />
niech zawsze się stają<br />
a później znikają<br />
jak sen z moich powiek<br />
co przyśnił się tobie</font></i></p>
<div align="center"></div>
<p align="center"><i><font color="#000000">w tę noc<br />
której nie ma<br />
już<br />
</font></i></p>
<div align="right">raz dwa trzy</div>
<p><img src="http://img216.imageshack.us/img216/1275/gwiazdzistanocbo2.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zapis]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2007/12/01/zapis/</link>
<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 20:33:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2007/12/01/zapis/</guid>
<description><![CDATA[ literacko
poetycko ze smakiem
i płynnie i sennie
zapisujesz mnie na niebie
zielono
ciągłą lini]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"> literacko<br />
poetycko ze smakiem<br />
i płynnie i sennie<br />
zapisujesz mnie na niebie</p>
<p align="center">zielono<br />
ciągłą linią<br />
do punktu czerwonego<br />
stop!</p>
<p align="center">sonet<br />
zaplątanych włosów<br />
gwiezdnych pyłów -  ja<br />
kichający anioł</p>
<p align="center">znak<br />
po znaku<br />
zapytuję o sposób<br />
powstania</p>
<p align="center">&#160;</p>
<p align="center">ciężkiego<br />
jak smoła procesu<br />
zapisania</p>
<p align="center">&#160;</p>
<p align="center">chwila pochłaniania<br />
trwania<br />
-<br />
odpowiadasz</p>
<p align="center">&#160;</p>
<p align="center"><img src="http://img103.imageshack.us/img103/8710/zapbasiaxb4.jpg" /></p>
<p align="center"> rys. Sebastian L. Kudas</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[... dni, których jeszcze nie znamy]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2007/11/22/dni-ktorych-jeszcze-nie-znamy/</link>
<pubDate>Thu, 22 Nov 2007 08:31:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2007/11/22/dni-ktorych-jeszcze-nie-znamy/</guid>
<description><![CDATA[Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?
Jak o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em><font face="Arial" size="3">Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?<br />
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?<br />
Jak oddzielić nagle serce od rozumu?<br />
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu?</font></em></p>
<p><em><font face="Arial" size="3">Jak rozpoznać ludzi, których już nie znamy?<br />
Jak pozbierać myśli z tych nie poskładanych?<br />
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję?</font></em></p>
<p><em><font face="Arial" size="3">Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele...</font></em></p>
<p><img src="http://img251.imageshack.us/img251/2733/img0074cy4.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[spojrzenie]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2007/11/09/spojrzenie/</link>
<pubDate>Fri, 09 Nov 2007 20:30:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2007/11/09/spojrzenie/</guid>
<description><![CDATA[***
tyle mówisz milcząc
spojrzeniem
jak uciekać
gdy bliżej
gdy cieplej
&nbsp;
boli
zamknie się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center">***</p>
<p align="center">tyle mówisz milcząc<br />
spojrzeniem</p>
<p align="center">jak uciekać<br />
gdy bliżej<br />
gdy cieplej</p>
<p align="center">&#160;</p>
<p align="center">boli</p>
<p align="center">zamknie się w sobie<br />
wszystko<br />
czego nigdy nie było</p>
<p align="center">gdy szukanie<br />
jak sen<br />
jak błysk</p>
<p align="center">&#160;</p>
<p align="center">boli</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[cisza]]></title>
<link>http://magnati.wordpress.com/2007/10/27/cisza/</link>
<pubDate>Sat, 27 Oct 2007 07:58:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>magnati</dc:creator>
<guid>http://magnati.wordpress.com/2007/10/27/cisza/</guid>
<description><![CDATA[~~~
stoję
i patrzę
w wirującą pustkę
cisza ma zapach truskawek
i ciepły głos znanej aktorki
c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>~~~</p>
<p>stoję<br />
i patrzę<br />
w wirującą pustkę</p>
<p>cisza ma zapach truskawek<br />
i ciepły głos znanej aktorki</p>
<p>cisza jest zwycięzcą<br />
plebiscytu trwania</p>
<p>cisza jest przyjemna<br />
i szorstka w dotyku</p>
<p>cisza jest bardzo towarzyska<br />
i ma wielu przyjaciół</p>
<p>odkryta przez przypadek<br />
wygrana na loterii</p>
<p>koi mnie</p>
<p>cisza</p>
<p align="right">t.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
