<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>sw-josemaria &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/sw-josemaria/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "sw-josemaria"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 16:24:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (6)]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 14:09:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii-6/</guid>
<description><![CDATA[Po Wiecznym Mieście śladami Założyciela Opus Dei: Piazza Esedra. W roku 1953, Josemaria Escriva,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Po Wiecznym Mieście śladami Założyciela Opus Dei: Piazza Esedra</strong>. W roku 1953, Josemaria Escriva, <strong>chorujący na cukrzycę, musiał regularnie odwiedzać klinikę na Via Nazionale, by robić badania krwi</strong>.<!--more--> „Pewnego dnia - opowiadał później Don Alvaro del Portillo - ponieważ nie mogliśmy od razu wrócić do domu, poszliśmy na śniadanie do kawiarni przy Piazza Esedra. Zamówiłem kawę i rogalika dla każdego z nas. Podszedł do nas pewien żebrak, i poprosił naszego Założyciela o jałmużnę. Ten natychmiast zareagował: <em>Nie mam ani grosza. Wszystko, co mam to, to śniadanie. Mam je, ponieważ mi je ofiarowano.</em> - powiedział tak, ponieważ ja płaciłem - <em>Weź je i niech cię Bóg błogosławi.</em> Wtedy ja szybko zaproponowałem mu swoje śniadanie, mówiąc, że mogę zamówić jeszcze jedno, ale on odparł: <em>Nie, nie, już w porządku. Ja już jadłem moje śniadanie.</em>"</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.opusdei.pl/art.php?p=4522">www.opusdei.pl</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (5)]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 13:01:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii-5/</guid>
<description><![CDATA[O św. Josemarii odpowiada bp Javier Echevarria, Prałat Opus Dei. Nieść Krzyż z maestrią - Czę]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>O św. Josemarii odpowiada bp Javier Echevarria, Prałat Opus Dei. Nieść Krzyż z maestrią - Często pytał nas wprost: <strong>Ile tuzinów zwyczajnych umartwień znajdujesz?</strong> Kiedy go poznałem, <strong>schorowanego z powodu cukrzycy</strong>, zauważyłem, że podejmuje wiele wyrzeczeń aby, z wdziękiem i elegancją, przyjmować skutki tej ciężkiej choroby.<!--more--></p>
<p>Umartwiał się przede wszystkim przez to, że wypełniał jasny plan pracy; rezygnował ze swoich osobistych upodobań; wręcz rygorystycznie podporządkowywał się rozkładowi domowych zajęć, nie zwalniając się z czegokolwiek ani usprawiedliwiając, nawet w przypadku choroby.</p>
<p>Z naturalnością unikał wygodnych pozycji ciała podczas pracy i w trakcie dnia: nie opierał się plecami na oparciach foteli czy krzeseł. Gdy siedział, nie zakładał nogi na nogę. Całe lata, do końca swojego życia, korzystał z wysokiego krzesła, które nie pozwalało mu oprzeć nóg na podłodze.</p>
<p>W 1954 roku w taki sposób opisał ten nieustanny wysiłek w codziennych sprawach, aby je ofiarowywać Panu: <strong>Nie mogę się upierać, by polować tu na lwy. Po pierwsze dlatego, że ich tu nie znajdę, a po drugie, jeśli nie stoję na warcie, czujny, odcinając to wszystko, co mnie nie jednoczy z Bogiem, nie będę zdolny dostrzec cokolwiek z tego, o co mnie poprosi. Natomiast szukając tej wrażliwej miłości, pełnej subtelności w rzeczach małych, nasze codzienne życie, od rana do nocy, stanie się służbą, nieustanną pokutą dla chwały Bożej. Ta praca, nad tym co małe, in pauca fidelis!, posłuży nam ponadto ku pokorze, ponieważ wieczorem zawsze dojdziemy do przekonania, że nie mamy żadnych zasług. W rachunku sumienia muszę często mówić: Josemaría jest niezadowolony z Josemaríi. Było wiele rzeczy, które mogłem zrobić, a nie chciałem tego uczynić. Jeżeli nie ćwiczymy się w rzeczach małych, pysznie możemy uznać się za zwycięzców; ponieważ przez to fałszywe doświadczenie możemy pomyśleć, iż w wielkich sprawach na pewno będziemy wierni, pomimo tej codziennej rzeczywistości, w której tak rzadko potrafimy być wielkoduszni.</strong> - </p>
<p><em>Klasyczna zasada chrześcijańskiej ascezy mówi o umartwieniu przy posiłkach. Odwołuje się do przykładu Jezusa, który pościł na pustyni (Mt 4,2), był głodny w drodze (Mt 21,18), czuł się spragniony (J 4,7). </em></p>
<p>Nawet nie usiłował skosztować jakiejkolwiek potrawy poza godzinami posiłków. Obiady trwały kilka minut, gdy nie przyjmował gości. Od czasu do czasu rezygnował z soli i z cukru do kawy z mlekiem, również <strong>po wyleczeniu cukrzycy</strong>. Były takie okresy – zawsze za zgodą jego kierownika duchowego – w których przez dwa lub trzy dni był na surowym poście, pił tylko trochę wody i zjadał kawałek chleba. (...)</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.opusdei.pl/art.php?p=26579">www.opusdei.pl</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (4) i Álvaro del Portillo]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 12:52:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii-i-alvaro-del-portillo/</guid>
<description><![CDATA[Innym wymiarem poświęcenia Álvaro w latach czterdziestych były podróże, w których towarzyszy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Innym wymiarem poświęcenia Álvaro w latach czterdziestych były podróże, w których towarzyszył Założycielowi składającemu wizyty hiszpańskim biskupom, żeby informować ich o pracy Dzieła. Była to prawdziwa mordęga. Jeździli niemal bez zatrzymywania się, kiepskim samochodem i zniszczonymi po wojnie domowej, bardzo wyboistymi drogami. Poza tym, <strong>od momentu, kiedy u Św. Josemaríi stwierdzono cukrzycę</strong>, w porze zastrzyków z insuliny, zatrzymywali się, gdzie się dało, i prosili, żeby pozwolono im skorzystać z jakiegoś pokoju albo odpowiedniego pomieszczenia.<!--more--></p>
<p>Podczas tych podróży wykuwała się dobrze udokumentowana przyjaźń Św. Josemaríi Escrivy z hiszpańskim episkopatem. W tej serdecznej relacji uczestniczył również Álvaro. Tak było natychmiast w przypadku biskupa Leopoldo Eijo y Garay, ordynariusza Madrytu. Oczywisty jest jego wielki podziw dla Założyciela Opus Dei, ale jego sympatia do Álvaro del Portillo nie pozostawała w tyle.</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.opusdei.pl/art.php?p=25026">www.opusdei.pl</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (3)]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 12:07:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii-3/</guid>
<description><![CDATA[Inna jednak sprawa niepokoiła członków Rady: czy założyciel fizycznie jest w stanie znieść tr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Inna jednak sprawa niepokoiła członków Rady: czy założyciel fizycznie jest w stanie znieść trudy podróży, a także ciężar prac, które spadną na niego w samym środku upalnego lata? Wszyscy oni wiedzieli, że <strong>cukrzyca stwierdzona jesienią 1944 roku, kiedy pękł mu wrzód na szyi, była coraz bardziej zaawansowana.</strong> Według lekarskiej opinii Juana Jiméneza Vargasa, który dokładnie śledził przebieg choroby, «tylko cudem jeszcze żył».<!--more--></p>
<p>Don Josemaría zdawał sobie sprawę, że jeśli chodzi o chorobę, znajdował się bardziej w rękach Opatrzności niż lekarzy. W miarę, jak upływały kolejne miesiące, a choroba się rozwijała, coraz większa stawała się niepewność, co do jej przyczyn, podobnie, jak to miało miejsce jeszcze w Burgos, gdy wykryto u niego objawy gruźlicy oraz krwotoki z gardła. <strong><em>Nigdy nie byłem w gorszej formie fizycznej i moralnej</em></strong> – pisał do don Álvara 13 czerwca 1946 roku. Sytuacja ta bardzo przypominała tamtą z czasu rekolekcji w klasztorze Santo Domingo de Silos, we wrześniu 1938 roku. <strong><em>Widzę, że</em></strong> — pisał wówczas — <strong><em>nie tylko nie jestem zdolny popychać Dzieła naprzód, ale niezdolny siebie samego zbawić. [...]. Nie rozumiem tego! Czy nadejdzie choroba, która mnie oczyści?.</em></strong></p>
<p>Prawdopodobnie tutaj kryje się sens owego tajemniczego zdania z listu, który kilka tygodni wcześniej pisał do Rzymu: <em><strong>Coś sprawia, że ta sytuacja przypomina mi tamtą: nie wiem dlaczego... Ależ tak, dobrze wiem dlaczego.</strong></em> Założyciel wracał pamięcią do czasów Burgos i tam szukał korzeni jakiegoś przeczucia.</p>
<p>Widząc, w jak kiepskim jest stanie fizycznym, udał się po poradę do lekarza. 19 maja 1946 roku doktor R. Ciancas zrobił mu badania, stwierdzając znacznie podwyższony poziom cukru w moczu. Tego samego dnia zbadał go znany internista, dr Rof Carballo, który potwierdził cukrzycę i zalecił, żeby zrobić krzywą poziomu cukru.</p>
<p>Jednomyślna opinia członków rady brzmiała, że podróż do Rzymu jest konieczna. Oznajmili to Ojcu, który im podziękował i wytłumaczył im, że widział jasno w obecności Boga, że musi jechać do Wiecznego Miasta, jakakolwiek by była ich decyzja.</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.opusdei.pl/art.php?p=17170">www.opusdei.pl</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (2)]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 09:51:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii-2/</guid>
<description><![CDATA[Ojciec ciężko chorował. Przynajmniej od roku 1944 cierpiał na ostrą formę cukrzycy. „Zdaniem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ojciec ciężko chorował. Przynajmniej <strong>od roku 1944 cierpiał na ostrą formę cukrzycy</strong>. „Zdaniem lekarzy – jak wtedy mówił – mogę umrzeć w każdej chwili. Kiedy kładę się do łóżka, nie wiem czy wstanę następnego dnia. A kiedy rano wstaję, nie mam pojęcia czy dożyję wieczora”. Zajmujący się nim lekarz, znany specjalista, powiedział mu przed podróżą: „Ja nie biorę odpowiedzialności za pańskie życie”. Ale należało jechać, więc pojechał. <!--more--></p>
<p><strong>1946. Podróż do Rzymu</strong></p>
<p>Udał się do Barcelony, skąd miał popłynąć do Genui. W stolicy Katalonii zgromadził swoich synów i zwrócił się do nich w medytacji. To nie jego zdrowie przysparzało mu trosk, lecz droga prawna Dzieła. „Panie, czy mógłbyś pozwolić na to, bym, w dobrej wierze, oszukał tyle dusz? Ale wszystko to robiłem dla Twej chwały, wiedząc, że była to Twoja wola! Czy to możliwe, by Stolica Apostolska powiedziała, że przyszliśmy o sto lat za wcześnie? Zobacz, zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą! Nigdy nie chciałem nikogo zwodzić. Nie chciałem niczego innego niż służyć Tobie. Czy możliwe, bym skończył teraz jako oszust?” Członkowie Dzieła w Barcelonie słuchali poruszeni słów Ojca, który nauczył ich, aby pomimo oszczerstw, oddali się w pełni Boskiej Opatrzności.<br />
Razem z młodym historykiem prawa José Orlandisem udał się na pokład parowca J.J. Sister. Gdy tylko wpłynęli do zatoki Lwiej, na morzu rozszalał się dziki sztorm, niebezpiecznie burzący fale przez ponad 20 godzin. Wszyscy, począwszy od kapitana a skończywszy na ostatnim z pasażerów, dostali choroby morskiej. Ponadto wisiało nad nimi realne niebezpieczeństwo zatonięcia. Ksiądz Josemaría już i tak ciężko chorował na cukrzycę. Mimo tego próbował jeszcze żartować: „Zdaje się, że diabłu nie podoba się, abyśmy dotarli do Rzymu!” – powiedział do jednego ze współtowarzyszy podróży. </p>
<p>Ostatecznie dotarli do Genui, gdzie w porcie czekał na nich don Álvaro. Samochodem udali się do Rzymu, zmierzając się ze wszystkimi niedogodnościami, jakie niesie ze sobą podróż poprzez kraj wyniszczony II wojną światową.</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.pl.josemariaescriva.info/index.php?id_cat=1055&#38;id_scat=723">www.pl.josemariaescriva.info</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z życia św. Josemaríi (1)]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Tue, 29 Apr 2008 09:50:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/29/z-zycia-sw-josemarii/</guid>
<description><![CDATA[Św. Josemaría udał się do Bazyliki Świętego Krzyża Jerozolimskiego 4 sierpnia 1946 roku. Prze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Św. Josemaría udał się do Bazyliki Świętego Krzyża Jerozolimskiego <strong>4 sierpnia 1946 roku</strong>. Przebywał w Rzymie dopiero 2 miesiące, od 23 czerwca. Od swojego przybycia do Wiecznego Miasta pracował intensywnie w upale owego lata i <strong>pomimo dolegliwości cukrzycy</strong>, nad przygotowaniem dokumentów, które miał złożyć, by uzyskać <em>Decretum Laudis</em>. Krok ten oznaczał aprobatę Dzieła jako instytucji z prawem papieskim o charakterze powszechnym.<!--more--> Świętemu Josemarii zależało na tej aprobacie, która ułatwiłaby rozwój pracy apostolskiej Opus Dei, dlatego bardzo się starał, by skrócić czas przygotowań.</p>
<p>4 sierpnia, kwadrans przed siedemnastą, Kardynał Prefekt odpowiedniej Dykasterii, miał spotkanie z księdzem Álavro del Portillo na temat terminu przedstawienia dokumentów. To wtedy Założyciel Opus Dei zdecydował spędzić niedzielne popołudnie modląc się w Bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego, podczas gdy ksiądz Álvaro rozmawiał z Kardynałem.</p>
<p>Łatwo wyobrazić sobie, jak musiała wyglądać modlitwa św. Josemarii owego popołudnia: z ufną prośbą, pełna wiary a jednocześnie akceptująca Wolę Bożą. Przy relikwiach Męki z pewnością myślał znowu, że <em><strong>znaleźć na drodze Krzyż Jezusa Chrystusa, to znak, że idziemy Jego śladami</strong></em>. </p>
<p>Ostatecznie <em>Decretum laudis</em> zostało przyznane przez Stolicę Świętą ponad sześć miesięcy później, 24 lutego 1947 roku. Choć takie opóźnienie było powodem przykrości dla Założyciela Opus Dei, przyjął je nie tracąc pokoju, jako okazję przylgnięcia do Krzyża. Taką postawę przekazał swoim dzieciom:</p>
<p><em><strong>Zawsze pogodni i zachęceni wobec przeciwności, kiedy się pojawią. Wobec tego, co ludzie nazywają niepowodzeniami. Sukces lub niepowodzenie polega na życiu wewnętrznym. Sukces polega na ufnym przyjęciu Krzyża Chrystusowego, na wyciągnięciu otwartych ramion, bo dla Jezusa, jak i dla nas, Krzyż jest tronem, jest wyniesieniem miłości, jest szczytem zbawczej skuteczności, by prowadzić dusze do Boga. Prowadzić naszym świeckim sposobem: przez obecność, przyjaźń, pracę, słowo, naukę, modlitwę i umartwienie.</strong></em></p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.pl.josemariaescriva.info/index.php?id_cat=1735&#38;id_scat=1679">www.pl.josemariaescriva.info</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Guatemala: św. Josemaría patronem diabetyków]]></title>
<link>http://patrondiabetykow.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 21:36:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>tp</dc:creator>
<guid>http://patrondiabetykow.wordpress.com/2008/04/27/guatemala-sw-josemaria-patronem-diabetykow/</guid>
<description><![CDATA[ La Asociación de pacientes diabéticos de Guatemala ha publicado un folleto sobre el fundador del ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gt.opusdei.org/art.php?p=3114"><img src='http://patrondiabetykow.wordpress.com/files/2008/04/wmcdiabet.jpg' alt='s' class='alignleft' /></a> La Asociación de pacientes diabéticos de Guatemala ha publicado un folleto sobre el fundador del Opus Dei para presentar a 15.000 enfermos de diabetes la figura del beato Josemaría, con ocasión del centenario de su nacimiento. <a href="http://gt.opusdei.org/art.php?p=3114">El fundador del Opus Dei fue nombrado patrono de los diabéticos católicos de la Asociación en 1999.</a></p>
<p><strong>Se extiende la devoción al beato Josemaría en Guatemala</strong><br />
<strong>2002.02.18</strong></p>
<p>En doce páginas, el folleto traza una breve biografía del beato y se detiene, sobre todo, en la diabetes que sufrió durante dos lustros largos, hasta que se curó en 1954. Fue uno de los casos más graves de diabetes con que se enfrentó el doctor Carlo Faelli. Se trataba de una diabetes "mellitus" que le deparaba frecuentes sorpresas: a veces no se tenía en pie, padecía infecciones, pérdida de la vista de un ojo, etc.<!--more--></p>
<blockquote><p>
<strong>Patronato de Pacientes Diabéticos de Guatemala<br />
11 Calle No. 1-04 Zona 1 01001 Guatemala City<br />
Guatemala Tel +502-23261616 Fax +502-23261660<br />
E-mail: info@papadigua.net<br />
Website: <a href="http://www.papadigua.net">www.papadigua.net</a></strong></p>
<p>Powyższa informacja adresowa wg strony:<br />
<a href="http://www.medicalwatches.com/organizations.html">International Diabetes Organizations<br />
142 Countries - Argentina to Zimbabwe</a></p></blockquote>
<p>La Asociación de pacientes diabéticos de Guatemala valora en el beato Josemaría su visión sobrenatural, su abandono total en Dios y el optimismo con el que llevó las molestias de la enfermedad. "Trabajaba y se movía como si estuviera sano: sin el cansancio que da el miedo de la psicosis de febrilidad que, a menudo, excita a los enfermos o los aplana. «—Señor —decía el fundador del Opus Dei— no sé si me levantaré mañana; te doy gracias por la vida que me des y estoy contento de morir en tus brazos. Espero en tu misericordia»", se lee en el folleto.</p>
<p>El beato Josemaría se curó de la diabetes el 27 de abril de 1954, de modo inexplicable. Acababan de ponerle una inyección, y estaba en el comedor junto a mons. Álvaro del Portillo, que años más tarde sería su primer sucesor al frente del Opus Dei. De pronto perdió el sentido e inmediatamente la piel le mudó de color. "Se puso rojo vivo, después de color violáceo, y por fin terroso. Y, sobre todo, se quedó como pequeñito, caído sobre un lado... Una cosa extrañísima", recordaba tiempo después mons. Del Portillo, que le dio la absolución y avisó inmediatamente a un médico.</p>
<p>El médico le dijo luego que un shock anafiláctico de más de diez minutos suele ser mortal. El que padeció el beato Josemaría duró quince, pero él no sólo sobrevivió, sino que a partir de ese momento quedó totalmente curado. "Cuando estaba a punto de perder el conocimiento, en cosa de pocos segundos —contó luego el fundador del Opus Dei «— el Señor me hizo ver mi vida como si fuera una película: me llené de vergüenza por tantos errores, y pedí perdón al Señor. Más no se puede pasar. Es como si me hubiera muerto".</p>
<p>El nuevo folleto se dirige principalmente a los 15.000 miembros de la Asociación, que en su mayoría viven en la capital del país, en Quetzaltenango y Coatepeque, aunque ha sido diseñado para difundir la devoción al beato Josemaría entre todos los diabéticos y sus familias. En una sesión ordinaria, el 13 de septiembre de 1999, la Junta Directiva de la Asociación de Diabéticos de Guatemala nombró al beato Josemaría Escrivá de Balaguer "Patrono de los pacientes diabéticos católicos". La Asociación se fundó hace 25 años, y algunos de sus miembros no son católicos.</p>
<p>Los objetivos de la Asociación son la detección temprana de la diabetes, la atención médica, la atenuación de las complicaciones de la enfermedad, la educación sobre la diabetes y la ayuda a los diabéticos de menos recursos económicos.</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://gt.opusdei.org/art.php?p=3114">gt.opusdei.org</a></p></blockquote>
<p>.</p>
<p><strong>* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * </strong></p>
<p>.</p>
<p><em>Wersja powyższego artykułu w j. angielskim</em></p>
<p>.<br />
<strong>DEVOTION TO BLESSED JOSEMARIA SPREADS IN GUATEMALA</strong><br />
<strong>2002.06.19</strong></p>
<p>The Association of Diabetics of Guatemala has published a booklet about Opus Dei’s founder to spread devotion to Blessed Josemaría Escrivá among Guatemala’s 15,000 diabetics, on the occasion of the centennial of his birth. The founder of Opus Dei, who suffered from diabetes himself, was named patron of Catholic diabetics by the association in 1999.</p>
<p>The booklet sketches a brief biography of Blessed Josemaría, paying special attention to the ten years he suffered diabetes before he was cured in 1954. His physician, Dr. Carlo Faelli, noted that it was one of the most serious cases of diabetes that he had ever seen. It was a case of diabetes mellitus, which affected his body in a variety of ways: sometimes he found himself unable to stand; at other times he easily caught infections; and he lost vision in one of his eyes.</p>
<p>The Association of Diabetics of Guatemala eulogizes Blessed Josemaría for his supernatural outlook, his total abandonment in the hands of God and the cheerful optimism with which he bore the effects of his illness. “He worked and moved about as if he were healthy, with none of the tiredness produced by fear that often affects sick people. ‘Lord,’ said the founder of Opus Dei, ‘I don’t know if I’ll rise tomorrow; I thank you for the life you’re given me and I’m happy to die in your arms. I hope in your mercy.’”</p>
<p>Blessed Josemaría was cured of his diabetes on April 27, 1954, in an inexplicable way. He had just been given an injection, and was in the dining room with Msgr. Alvaro del Portillo, who years later would succeed him as the head of Opus Dei. All of sudden Escrivá lost consciousness and his skin immediately changed color. “He turned a vivid red, then a kind of purple, and finally an earthlike color. And most of all, he appeared very small, fallen over on his side…. It was very strange,” recalls Msgr. del Portillo, who gave him absolution and called a doctor immediately.</p>
<p>The doctor later informed him that an anaphylactic shock of more than ten minutes is usually fatal. The shock that Blessed Josemaría suffered lasted fifteen minutes, and he not only survived it, but from that moment on he was totally cured. “When I was about to lose consciousness – it was a matter of seconds –” the founder later recounted, “the Lord made me see my life as if it were a movie: I was filled with shame for so many errors, and I asked the Lord pardon. It is impossible for one to go through a more powerful experience. It’s as if I had died.”</p>
<p>The new booklet is written chiefly for the 15,000 members of the association, most of whom live in the capital, in Quetzaltenango and in Coatepeque, though it is designed to spread devotion to Blessed Josemaría among all diabetics and their families. In a meeting on Sept. 13, 1999, the governing body of the Association of Diabetics of Guatemala named Blessed Josemaría “Patron of Catholic diabetic patients.” The association, some of whose members are non-Catholic, was founded 25 years ago. </p>
<p>The objectives of the association include the early detection of diabetes and its proper medical treatment, the treatment of complications arising from the disease, educating the public about diabetes, and providing financial help to diabetics who are in economic need.</p>
<blockquote><p>Źródło: <a href="http://www.opusdei.us/art.php?p=4051">www.opusdei.us</a></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
