<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>smiech &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/smiech/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "smiech"</description>
	<pubDate>Sun, 18 May 2008 14:35:52 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[„parodia”]]></title>
<link>http://kariatka.wordpress.com/?p=62</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 10:01:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>kariatka</dc:creator>
<guid>http://kariatka.wordpress.com/?p=62</guid>
<description><![CDATA[„parodia”
runęłam z mostu
na twarz
padam z nóg i drżę
a podobno
lekarstwa pomagają
dali mi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>„</strong></em><span style="font-family:Arial,sans-serif;"><em><strong><span style="font-size:small;">parodia”</span></strong></em><span style="font-size:small;"></p>
<p>runęłam z mostu<br />
na twarz<br />
padam z nóg i drżę<br />
a podobno<br />
lekarstwa pomagają<br />
dali mi<br />
elastyczny krzyż<br />
owinę go wokół palca<br />
nie ja za nim<br />
on za mną pójdzie<br />
ukrzyżować słowa<br />
na nic się zdały<br />
modlitwy do ścian<br />
pokuta i msza<br />
i tak tlenu brak</span> </span></p>
<p>Karia</p>
<p>Stare, aczkolwiek ma w sobie cos... cos ze mnie z tamtych lat, te moje czarne mysli, te moje schizofrenie... to tanie pijanstwo, beztroskosc pelna problemow egzystencjonalnych... ta ja, 16, 17 lat?</p>
<p>I jeszcze poszukiwanie tej zagubionej wiary, ktora do dzis sie nie onalazla. Z kazdym dniem chyba coraz bardziej trace poczucie jakiejkolwiek boskosci.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmiertelnie poważne dziecko]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/?p=216</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 22:05:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/?p=216</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/5P6UU6m3cqk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/5P6UU6m3cqk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[prawdopodobnie najśmieszniejszy gość na ziemi,will you please welcome - the one and only BILLY CONNOLLY!]]></title>
<link>http://venividicarpediem.wordpress.com/?p=35</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 23:48:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>venividicarpediem</dc:creator>
<guid>http://venividicarpediem.wordpress.com/?p=35</guid>
<description><![CDATA[Wkrótce dodam parę słów, tymczasem  polecam obejrzenie tych klipów. Uwaga, nieźle przeklina al]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wkrótce dodam parę słów, tymczasem  polecam obejrzenie tych klipów. Uwaga, nieźle przeklina ale to Billy Connolly, jemu wolno.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/sXit0FTxa1U'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/sXit0FTxa1U&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Gc2w81tYMS0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Gc2w81tYMS0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pogadajmy o cyckach]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=98</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 15:32:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=98</guid>
<description><![CDATA[Z tygodnika Przekrój:
Pogadajmy o cyckach
Potną nożyczkami twój ulubiony sweter, wyśmieją maki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z tygodnika <b>Przekrój</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=3530&#38;Itemid=50" rel="nofollow" target="_blank" title="Pogadajmy o cyckach">Pogadajmy o cyckach</a></b><br />
Potną nożyczkami twój ulubiony sweter, wyśmieją makijaż, wyrzucą stanik. Telewizyjne specjalistki od mody Trinny Woodall i Susannah Constantine nie są twoimi przyjaciółkami. I właśnie dlatego robią taką furorę<br />
Trinny i Susannah uczą, jak się ubierać, ale przede wszystkim, jak się nie wstydzić własnego ciała, nawet jeśli dalekie jest od doskonałości. Same też pokazują swoje słabe strony<br />
Ciekawe, czy taka akcja udałaby się w Polsce? Niemal tysiąc kobiet w każdym wieku przychodzi na rynek – powiedzmy w Zamościu – i pozwala specjalistom dobrać sobie stanik. A później wszystkie w jednej chwili ściągają bluzki, demonstrują światu nową bieliznę i rzucają pod niebo stare biustonosze! To udało się oczywiście dwóm słynnym Brytyjkom, gdy w ramach programu „Trinny i Susannah rozbierają Wielką Brytanię” (w Polsce emituje go TVN Style) postanowiły zająć się kwestią biustu. – Jako naród ignorujemy nasze cycki – uznała Susannah i miała rację, skoro aż 70 procent biorących udział w programie Brytyjek miało źle dobrany stanik. Myślicie, że to błahostka? Jesteście w błędzie, bo fatalny biustonosz to nie tylko kawałek materiału, który ciśnie i uwiera – to dyskomfort, wrażenie, że wygląda się kiepsko, kompleksy, osłabione poczucie własnej wartości... Rozbierając Wielką Brytanię z ciuchów, Trinny i Susannah tak naprawdę obnażają emocje. Nieprzypadkowo swój program nazywają „misją”.</p>
<p>Rewolucja w szafie<br />
– Chcemy, żeby kobiety kochały swoje ciała – deklarują Trinny i Susannah, a panie, które wpadną w ich ręce, słyszą: „Ubrałaś się jak kierowca ciężarówki”, „Czujesz się niepewnie, bo jes­teś zaniedbana”, „Spalmy ten łach!”. Dostaje się też mężczyznom: „A cóż to? Kryzys wieku średniego?” – skrzywiły się na widok siwiejącego faceta w szortach i różowym T-shircie.<br />
Niektórych potrafią doprowadzić do łez (za co bywają  krytykowane), ale widzowie, którzy oglądają programy w zaciszu domowym, oczywiście w rozciągniętych dresach, uwielbiają te bezlitosne komentarze. – Przyjaciele nigdy ci nie powiedzą, że źle wyglądasz. A my nie jesteśmy twoimi przyjaciółmi – tłumaczą Trinny i Susannah i dodają, że nigdy nie krytykują osób, ich wieku ani ciała, a jedynie ich stroje.<br />
Zaczęły kilkanaście lat temu od modowych felietonów w „The Daily Telegraph”, ale prawdziwą popularność przyniosły im dopiero programy dla BBC „Jak się nie ubierać”, w których robiły rewolucję w szafie osób zgłoszonych do programu przez znajomych. Darły swetry, cięły nożyczkami dżinsy, niszczyły spódnice, nie szczędząc właścicielom garderoby gorzkich słów. Od 2007 roku realizują dla ITV cieszące się ogromnym powodzeniem programy o rozbieraniu Wielkiej Brytanii. Są autorkami książkowych bestsellerów, konsultantkami w programie Oprah Winfrey, a dla „Good Morning America” komentowały w tym roku stroje gwiazd na rozdaniu Oscarów. Ich sukces nie polega jednak na grzaniu się w blasku sław, ale na kontakcie ze zwykłymi ludźmi, którym radzą, jak się ubierać, żeby wyeksponować atuty i ukryć wady. Nie namawiają do morderczych diet ani operacji plastycznych, nie doradzają, żeby wydawać setki funtów u projektantów. Do swojej różowej przymierzalni zapraszają kobiety, często z małych miejscowości, zahukane, zaniedbane. Ściągają z nich dresy, spódnice na gumce, za luźne koszule, za duże biustonosze i dokonują cudownych metamorfoz, robiąc zakupy w najbliższych sklepach. Inspiracji nie szukają bynajmniej w luksusowych pismach. – Nie patrzymy okiem redaktorek mody – mówi Susannah. – Owszem, „Vogue” pokazuje piękne rzeczy, to właściwie sztuka. Ale w ogóle ich nie obchodzi, jak to wygląda na kobietach!<br />
Nie dopuszczę do tego!<br />
– Uważacie, że dobrze jest mieć cycki w pasie? – zwróciły się w odcinku poświęconym stylowi starszych osób do grupki statecznych 70-latek. Otwartość prowadzących szybko udziela się uczestniczkom programu, które przestają wstydzić się siebie, innych, kamery i pokazują swoje zniszczone przez wiek ciała. Trinny i Susannah w programie oglądanym przez setki tysięcy ludzi potrafią stworzyć atmosferę intymności, to jak wizyta u przyjaciółek na ploteczkach, gdzie kobiety wyznają sobie różne rzeczy, a nawet... macają się po cyckach. Macanie biustów to absolutnie ulubiona czynność prowadzących.</p>
<p>Sympatię i zaufanie do prowadzących na pewno zjednuje im to, że same też się odsłaniają: cały świat wie, że Trinny była alkoholiczką i miała problemy z zajściem w ciążę, wszyscy mogą współczuć Susannah chorobliwej nieśmiałości i lęków. Trinny wciąż opowiada o swoich mikroskopijnych piersiach, Susannah o za dużym biuście i rozciągniętym porodami brzuchu. Gorzej, kiedy się rozbiorą i staną wśród uczestniczek (gorzej dla uczestniczek oczywiście), bo obie – choć grubo po czterdziestce – wyglądają rewelacyjnie. Jak łabędzie wśród brzydkich kaczątek. Liczy się jednak to, że też ściągają spódnice i pozwalają się oceniać. Śmiało sprawdzają na sobie różne modowe patenty – ale nie tylko. W odcinku, o którym mowa, Susannah pozwoliła charakteryzatorom przeobrazić siebie w 70-latkę. Kiedy zszokowana patrzy w lustro na pomarszczoną kobietę z obwisłym biustem i brzuchem, trudno uwierzyć, że ta scena mogła być wyreżyserowana. A już na pewno nie, kiedy przerażona powtarza kilka razy: „Nie dopuszczę do tego, nie dopuszczę do tego”.</p>
<p>Brytyjki kapitalnie potrafią rozgrywać emocje, angażują się w kupowanie bluzek, jakby chodziło o czyjeś życie – zresztą pewnie czasem chodzi. – Kobiety zawsze troszczą się o innych, o siebie na końcu – tłumaczy Trinny. I tu terapeutycznej mocy programu nie da się zakwestionować: pozwala on uczestniczkom zwrócić uwagę na ich własne potrzeby, opanować kilka prostych patentów na poprawienie wyglądu, a tym samym samopoczucia. Jest w tym afirmacja ciała, akceptowanie przemijania, uczenie się własnej kobiecości. Chodzi przecież o to, żeby polubić siebie, a programy o rozbieraniu Wielkiej Brytanii udowadniają, że nie tyle z modą, ile z tym właśnie jest tu kiepsko (aż strach pomyśleć, jak by to wyglądało w Polsce!).</p>
<p>Czasem trudno dociec, co było pierwsze: fatalny strój czy fatalny nastrój. Gdy – dość często – zarzuca się Trinny i Susannah nadmierne koncentrowanie się na tym, co zewnętrzne, obstawanie przy tym, że nowa bluzka może uczynić cuda, ta druga zdecydowanie przekonuje: – Jeszcze nie spotkałam pewnej siebie kobiety ubranej byle jak.</p>
<p>„Jesteśmy takie jak wy” – sugerują Trinny i Susannah, co nie do końca jest prawdą. Obie wywodzą się bowiem z brytyjskiej klasy wyższej, są świetnie wykształcone, zawsze były zamożne, mieszkają w najlepszych dzielnicach Londynu i zarabiają mnóstwo kasy. Choć obcałowują swoje podopieczne, a Susannah ma w zwyczaju pożyczać im swoje staniki, ich prawdziwymi przyjaciółmi są Elton John czy Mick Jagger. Protekcjonalne pochylanie się pań z wyższych sfer nad „plebsem” to najczęstszy zarzut stawiany przyjaciółkom. I oczywiście natychmiast odrzucany przez fanów programów, a to oni decydują, komu pozwolą się pouczać.</p>
<p>To zresztą pewien paradoks, że żyjemy w czasach, w których telewizja zarabia krocie dzięki przekonywaniu nas, że nie jesteśmy w stanie sami­ posprzątać mieszkania ani go urządzić, powiesić prania, wychować dziec­ka, ugotować jajka ani kupić spodni. Wszystkiego od początku do końca muszą nauczyć nas specjaliści. Telewizyjne lekcje będą nas słono kosztować, bo nagle okazuje się, że normalny człowiek nie może funkcjonować bez setek niezbędnych­ przedmiotów w rodzaju garnka do tagine’u i trzech rodzajów wkładek do biustonosza. Programom Trinny i Susannah spokojnie można zarzucić nakręcanie konsumpcyjnej spirali, szczególnie że same projektują i sprzedają ubrania. I tu dochodzimy do zasadniczego pytania: czy naprawdę chodzi w tym wszystkim o demokratyzację mody, czy raczej jej terror? Nie jestem pewna. W każdym razie chyba nie wyjdę dziś z domu. Boję się otworzyć szafę.</p>
<p>Małgorzata Sadowska</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego się śmiejemy?]]></title>
<link>http://discoveryourself.wordpress.com/?p=104</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 14:06:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>simonlap</dc:creator>
<guid>http://discoveryourself.wordpress.com/?p=104</guid>
<description><![CDATA[
Istotą śmiechu jest jego społeczne podłoże. Ludzie samotni, stroniący od towarzystwa, są naj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img width="632" src="http://discoveryourself.wordpress.com/files/2008/03/71da932363.jpg" alt="71da932363.jpg" height="387" style="width:473px;height:311px;" /><a href="http://discoveryourself.wordpress.com/files/2008/03/71da932363.jpg" title="71da932363.jpg"></a></p>
<p><strong>Istotą śmiechu jest jego społeczne podłoże. Ludzie samotni, stroniący od towarzystwa, są najczęściej określani jako mrukliwi i ponurzy.</strong></p>
<p>Dla odmiany „dusze towarzystwa” są zazwyczaj postrzegane jako osoby dowcipne. Ludzie, którzy potrafią dobrze rozśmieszać innych, są bardziej cenieni, nawet jeśli ich pozostałe talenty są mierne. Okazuje się również, że osoby uznawane za dowcipne mają większe powodzenie u płci przeciwnej. I mężczyźni, i kobiety deklarują, że wysoko cenią sobie poczucie humoru u partnera. Gdy przychodzi do oceny atrakcyjności konkretnych osób, okazuje się, że kobiety nadal wybierają tych mężczyzn, którzy potrafią je rozśmieszyć. Natomiast kobiety, które są bardzo dowcipne, wcale nie są przez mężczyzn uważane za atrakcyjne seksualnie. Panowie rozróżniają zdolność „wytwarzania” dowcipu, czyli rozśmieszania innych, oraz „reagowania” na dowcip, czyli tego, na ile ktoś potrafi docenić ich żart. U partnerek seksualnych cenią wyłącznie to drugie. Kobiety natomiast jednakowo cenią u partnera obie składowe poczucia humoru.</p>
<p>Dlaczego? Jedną z odpowiedzi znaleźć można w książce Geoffreya Millera „Umysł w zalotach”. Autor uważa, że zdolność do „wytwarzania” dowcipu świadczy o błyskotliwości umysłu i tym samym jest świadectwem „dobrych” genów mężczyzny. Dlatego cecha ta jest ceniona przez kobiety. Z kolei dla mężczyzny śmiech, którym reaguje kobieta, jest wyrazem aprobaty dla jego osoby. Jeśli na randce dziewczyna ani razu nie „złapie” dowcipów chłopaka, można mieć pewność, że drugiej randki już nie będzie. Zdaniem Millera, pozytywna reakcja na męskie dowcipy jest sygnałem, że kobieta może być zainteresowana mężczyzną. Ewolucja obu cech („wytwarzania” dowcipu przez mężczyzn i reagowania śmiechem przez kobiety) związana była z doborem płciowym. Kobiety wybierały mężczyzn z poczuciem humoru, zaś mężczyźni nie tracili czasu na kobiety, które nie doceniały ich żartów. Być może dlatego James Bond zyskuje na uroku dzięki swojemu poczuciu humoru, natomiast śmiać będziemy się raczej z dowcipów Whoopi Goldberg, a nie Angeliny Jolie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Ja"]]></title>
<link>http://kariatka.wordpress.com/?p=60</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 17:31:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>kariatka</dc:creator>
<guid>http://kariatka.wordpress.com/?p=60</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Ja&#8221;

okruszek przyjemności
spada na podłogę
zaplątano w moje oczy
widok kamienia
ka]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i><b>"Ja"</b></i></p>
<p><i><b></b></i><br />
okruszek przyjemności<br />
spada na podłogę<br />
zaplątano w moje oczy<br />
widok kamienia<br />
karłowate Ja biegnie<br />
ku przyszłości<br />
spóźniam sie znów<br />
na poranne przyjemności...</p>
<p><i><b>Karia Rimoz</b></i></p>
<p>Stare, moze na dniach cos nowego... moze :D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wszystko o śmiechu]]></title>
<link>http://neurofilia.wordpress.com/2008/03/12/wszystko-o-smiechu/</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 13:55:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>neurofilka</dc:creator>
<guid>http://neurofilia.wordpress.com/2008/03/12/wszystko-o-smiechu/</guid>
<description><![CDATA[
    Na blogu Radiolab można znaleźć bardzo dobre audycje popularnonaukowe, które pochodzą z Pu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:justify;">
<div style="text-align:left;">    Na blogu <a href="http://blogs.wnyc.org/radiolab/">Radiolab</a> można znaleźć bardzo dobre audycje popularnonaukowe, które pochodzą z Publiczej Stacji Radiowej w Nowym Jorku. Jedna z ostatnich <a href="http://www.wnyc.org/shows/radiolab/episodes/2008/02/22">audycji</a> dotyczy śmiechu. Porusza tematykę funkcji, jakie pełni śmiech w naszym życiu, sposobów rozprzestrzeniania się śmiechu, ewolucji i wielu innych kwestii związanych z tym zjawiskiem. Duża część audycji opowiada o śmiechu u innych gatunków zwierząt, co jest szczególnie ciekawe w świetle ostatnich badań nad śmiechem u szczurów. Program można sobie spokojnie <a href="http://audio.wnyc.org/radiolab/radiolab022208.mp3">ściągnąć</a> i słuchać w autobusie. Niech Was tylko nie wystraszy początek audycji, ja już myślałam, że źle trafiłam.. :)</div>
<p>    A to śmiejący się szczur łaskotany przez doktora Pankseppa.. To co słyszymy to oczywiście dźwięki przekonwertowane na taką długość fali, którą odbieramy naszym uchem.</p>
</div>
<p> <span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/qObklTM5I2Y'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/qObklTM5I2Y&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Babie lato]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/03/02/babie-lato/</link>
<pubDate>Sat, 01 Mar 2008 23:39:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/03/02/babie-lato/</guid>
<description><![CDATA[Poznań pełen doznań. W oparach herbaty i matowej szarlotki grzeję się w cieple lampki i wyczyni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Poznań pełen doznań. W oparach herbaty i <b>mat</b>owej szarlotki grzeję się w cieple lampki i wyczyniając sentyment bezbrzeżny po ścianach, firanach i otomanach sączę wieczór przez słomkę. W trąbkę zwijam język, minuty ciche nanizuję na porywczość zaoknia i tak tonę w wieczornieniu, mym zmęczeniu, Twym ciepleniu - mając słodką pewność na to, że jest dobrze, że jest Lato.</p>
<p><font color="#800000"><b>Mat</b>owe szarlotki to wspaniały dar, dar od ludzi dobrej woli. W Poznaniu jest ich teraz więcej. I z nimi łatwiej wierzyć w to, że ten świat nie zginie w dzisiejszym, jutrzejszym, czy inszym huraganie. Oni przezwyciężają przestrzenie, deszcze i wszelkie niebezpieczne porywy. Mijają bez wahania ludzi wyprowadzających psy-latawce na spacer. Mają jeden cel: być blisko bliżej i śmiać się wspólnie, i dzielić się pierworodną szarlotką na połamanych talerzach, sklejając w ten sposób spełnienie naszych tęsknot.<br />
</font><br />
Poznań o tej porze roku jest jak klejące się oko cytryny - słodki, cierpki i na temat. Idealnie komponuje się z miodem wieczorów i fenomenem poranków, gdy słońce, jak mokra pszczoła, a kołdra jak trzmiel rosochaty. Kwiaty nie więdną, a panny się nie starzeją. Choć to jest ich pokoleją.</p>
<p><font color="#800000">Widzieć słonce w oku cyklonu, klęski żywiołowe wykorzystywać radośnie do gromadzenia się z bliskimi wokół najcieplejszego miejsca - to potrafią nieliczni. Między nami jest lato nawiewane przez zachodni wiatr, który osiąga zawrotne prędkości i umożliwia błyskawiczne podróże w stylu Mary Poppins. PKP tego nie przebije, nawet przy pomocy tak pięknych towarzyszek podróży jak ta jasnowłosa, która reagowała uśmiechem na kolorowanie pociągu różową kredką. Najpierw numerek w przedziale, potem reszta świata.<br />
</font><br />
Jestem szczęśliwa, bo jesteś. Dziś przy mnie, dymnie, ogniście, soczyście. Masz dwie dłonie kobiece, maki we włosach, pożary w oczach, jesteś szalona i przeurocza.<br />
Za każdym razem, gdy wjeżdżasz w ten klejący się i doznaniowy Poznań, to tak, jakby Niebo zstępowało w cwałowaniu na Ziemię - dziękuję Ci za to, że jesteś. Za słowa, za gesty, cieplenie. I za to, że chichrasz się ze mną z głupich głupot, fikołki okołopowałowe wyczyniasz, masz wyrozumiałość ogromną dla mojego marudzenia i wielką zdolność radzenia sobie z mymi fantasmagoriami. Porami sama siebie zadziwiam, że umiem być tak nieznośliwa.<br />
Dzięki Ci za Cię pierdoło, jesteś i jestem szczęśliwa.</p>
<p><font color="#800000">Mamy czas. Mamy kubki niekończącej się herbaty, mamy pewność tego co między nami i w nas. Znamy swoje myśli niepokorne, lęki i przyczyny wielokrotnych śmierci. Ze śmiechu, szczęścia, niecierpliwości miłości - padając z iksami i rozdziawionymi paszczękami na buźkach. Odpoczywajmy w tym pokoju. Dzięki za tę przestrzeń, w której mogę patrzeć na lato błyszczące w kącikach Twoich oczu. Niech zawsze płynie szczęściem Miła.<br />
</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O kobietach]]></title>
<link>http://keti.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 11:52:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>keti</dc:creator>
<guid>http://keti.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[
Od jednego cyklu do drugiego, od jednej fazy księżyca do kolejnej. Ciągle uzależnione od hormon]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">
Od jednego cyklu do drugiego, od jednej fazy księżyca do kolejnej. Ciągle uzależnione od hormonów, kawy, zakupów i dobrego kremiku. Takie jesteśmy, no i co z tego? Jakie to wspaniałe, że istnieją takie rzeczy jak: nowa  sukienka, torebka czy obłędne buciki, które pozwalają nam poczuć się lepiej (wyobraziłam sobie właśnie minę czytającej to intelektualistki, ale i o niej będzie.
</p>
<p style="text-align:left;">
Być przez chwilę kimś wyjątkowym, kimś lepszym. Na moment zapomnieć o tłuszczyku wylewającym sie tu i ówdzie, cellulicie, dwudziestoletniej asystentce, pękających naczynkach na nogach, zapchanych porach, obgryzionych skórkach.<br />
Czasami przez jeden moment istnieję tylko ja i ona – nowa torebka, sukienka, butki, bluzeczka, spódniczka - niezwykła, ale zawsze z wyprzedaży.
</p>
<p style="text-align:left;">
Albo to uczucie kiedy po całym dniu podczas którego z reguły większość rzeczy nie chce rozwijać się zgodnie z moimi oczekiwaniami, wieczorem tonę w balsamie niezwykłym, który to wiadomo, że odmieni moje ciało w ciągu jednej nocy, a już piorunujący efekt nastąpi najdalej po 14 dniach, bo to przecież potwierdziło 97%  badanych kobiet, a badania nie kłamią!
</p>
<p style="text-align:left;">
Nie ma różnicy między kobietami intelektualistkami, które zdobywają kolejne tytuły, produkują kolejne dyplomy, a tymi, które przesadnie często biegają do fryzjera, na solarium i do centrów handlowych. Zawsze chodzi o to samo - chcemy czuć sie dobrze.         Czuć się dobrze we własnej skórze, odczuwać uwielbienie, poparcie i miłość. Mamy tylko różne sposoby na osiągnięcie tego stanu i żaden sposób nie jest lepszy czy gorszy.
</p>
<p style="text-align:left;">
To poczucie aby być tą jedną jedyną w swoim rodzaju, tą niezwykłą z nadprzyrodzoną mocą i wiedzą.<br />
Jestem wyjątkowa! - tak o sobie myśli każda z nas, sęk w tym, że cały świat jeszcze o tym nie wie. Dlatego właśnie robimy trzeci fakultet, doktorat, cichutko kwilimy nad gramatykę czwartego języka jakże obcego, robimy skomplikowane i bolesne zabiegi kosmetyczne, i zużywamy stawy na wycieczkach po przecenach.
</p>
<p style="text-align:left;">
Wszystkie jesteśmy takie same, a jednak tylko niektóre z nas są szczęśliwe.
</p>
<p style="text-align:left;">
I jak wiemy z własnego doświadczenia lub z amerykańskich filmów, poziom naszego trwałego szczęścia nie jest związany z IQ, czy z wielkością nowych piersi, czy z kolorem włosów czy też z ilością kasy na koncie.
</p>
<p style="text-align:left;">
Zauważyłam, że te szczęśliwsze z nas mają duży dystans do siebie. Znają swoją naturę i nie traktują rzeczy nazbyt serio szczególnie kiedy są “przed”. Śmieją się często, również z siebie. Korzystają ze swoich doświadczeń i wiedzą, że jeden problem goni następny, a co było sprawą życia i śmierci wczoraj, tydzień temu dzisiaj zupełnie jest już nieważne, więc po co te ciągłe dąsy i dramaty, które odstraszają przyjaciół.
</p>
<p style="text-align:left;">
Te mądrzejsze z nas zawsze trzymają się w okolicy logicznego środka. Znaczy to tyle, że jeśli zaczął się czas przecen to czemu by nie pospędzać trochę czasu w galeriach handlowych. Skoro jest zima to czemu by nie pochodzić do kosmetyczki, aby latem skóra dobrze nam służyła.<br />
Jeśli jest deszczowy dzień to czemu by nie powrócić do Bułhakowa, Prusa czy jeszcze raz wyruszyć w głąb człowieka z Kapuścińskim.
</p>
<p style="text-align:left;">
Jeśli jesień przejmuje chłodem czemu by nie pójść na solarium na chwilunię doświetlić mózg odrobinę.<br />
Jeśli w pracy się rozluźniło czemu by nie rozejrzeć się za jakimiś ciekawymi szkoleniami, może kurs jogi, może zajęcia na ściance wspinaczkowej, a może rzeczywiście nowy fakultet?<br />
Mamy nieograniczone możliwości, więc po co popadać w przesadę? Po co udawać kogoś innego? Przecież tu chodzi o moje szczęście nie o to co pomyślą inni - mąż, koleżanki, dzieci.....<br />
Pewnie, że nie można dać się porwać nadmiernemu pożądaniu bo oprócz zakupów i zabiegów kosmetycznych nie pozostanie za wiele przestrzeni na inne aktywności.<br />
Nie ma również sensu koncentrować się jedynie na wzmocnieniu swojego ilorazu inteligencji wypierając jednocześnie swą kobiecą naturę, tracąc w swych intelektualnych wywodach to co wrażliwe, ciepłe to co prawdziwe i ważne.<br />
Wszystkie mamy ten sam potencjał, ale wybieramy różne drogi realizacji.<br />
Obserwując i myśląc o tej babskiej naturze wnioski pewne wysnułam, że te szczęśliwe potrafią korzystać ze wszystkiego, nie próbują ukrywać swojej kobiecości, przy czym ich IQ znacznie przewyższa IQ amerykańskich raperów, więc nie muszą ciągle czegoś udowadniać, są jak wytrawna melodia, nigdy za słodka, nigdy za ostra, zawsze w smaku najlepszym.
</p>
<p style="text-align:left;">A jaka jesteś Ty?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kochanie, może jutro... czyli dlaczego unikamy seksu]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=84</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 11:50:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=84</guid>
<description><![CDATA[Z Naj:
Kochanie, może jutro&#8230; czyli dlaczego unikamy seksu
Mówi się, że facet zawsze chce, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <b>Naj</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.naj.kobieta.pl/naj3/index.jsp?place=Lead09&#38;news_cat_id=17&#38;news_id=2269&#38;layout=18&#38;page=text" title="Kochanie, może jutro... czyli dlaczego unikamy seksu" rel="nofollow" target="_blank">Kochanie, może jutro... czyli dlaczego unikamy seksu</a></b><br />
Mówi się, że facet zawsze chce, ale nie zawsze może, a kobieta zawsze może, ale... nie zawsze chce. On potrzebuje seksu po awanturze, kiedy w telewizji nie ma żadnego meczu albo gdy szef kolejny raz nie dał mu obiecanej podwyżki. Twój apetyt na miłosne igraszki jest najczulszym barometrem tego, co dzieje się w waszym związku, a także w twoim życiu. Kiedy mężczyzna nie ma ochoty, przypuszczamy, że jest chory, ma jakiś problem albo... kochankę. Kiedy to ty mówisz "nie", sprawa nie jest już taka prosta. Najpierw wykręcasz się bólem głowy, zmęczeniem, nawałem pracy. Później odwlekasz w nieskończoność moment położenia się spać, wkradasz się do sypialni na palcach i wsuwasz pod kołdrę cicho jak myszka, licząc, że on się nie obudzi. A on - najpierw prosi, namawia, potem nalega, zarzuca ci, że jesteś oziębła, aż w końcu ustępuje. Ale problem pozostaje.</p>
<p><b>Nic na siłę</b><br />
Seks najbardziej jednoczy związek, ale nie znosi przymusu. Może nawet wiele razy ulegałaś dla świętego spokoju, żeby spełnić małżeński obowiązek, a może ze strachu, że partner naprawdę znajdzie sobie kogoś. Jednak każde pójście do łóżka wbrew sobie coraz bardziej zabija twój apetyt na seks. Może nawet zastanawiasz się, czy nie powinnaś pójść do lekarza, bo może faktycznie coś z tobą nie tak. Spokojnie. Pierwszy krok to rozszyfrowanie, dlaczego odmawiasz zbliżenia. Nie jest to łatwe i wymaga szczerości wobec samej siebie. Ale w ten sposób przygotujesz się do wizyty u seksuologa, a może nawet sama sobie poradzisz. Przede wszystkim pamiętaj, że nie zawsze musisz czuć pożądanie. Jeśli np. dwa wieczory z rzędu boli cię głowa, za to trzeciego sama zapraszasz swojego mężczyznę do sypialni, to znak, że nie dzieje się nic złego. Gdy zaś mija kolejny miesiąc, a ty na samą myśl o zbliżeniu prawie dostajesz gęsiej skórki i widzisz, że cierpi na tym wasz związek oraz każde z was, zastanów się, o co chodzi.</p>
<p><b>Brak zrozumienia</b><br />
Seksuolodzy zgodnie twierdzą, że u kobiet seks silnie łączy się z więzią. Sam stosunek to dla nas nie tylko sposób rozładowania popędu, ale też forma okazywania miłości, bliskości, intymności, zaufania. Jeśli dodać do tego przekonania wyniesione z dzieciństwa, że grzeczne dziewczynki nie mają z "tych spraw" przyjemności, że to jedynie spełnianie obowiązku małżeńskiego, nic dziwnego, że zdarza nam się wykorzystywać seks jako: narzędzie manipulacji, metodę na karanie i nagradzanie czy szantaż emocjonalny. Choć jesteśmy coraz bardziej wyzwolone, nadal trudniej nam niż panom przyznać się do tego, że seks daje przyjemność i że mamy prawo do orgazmu. Że w sypialni dozwolone jest wszystko, na co obydwoje mamy ochotę, i niedozwolone to, na co ochoty nie mamy. Nawet najbardziej kochający partner często nie jest w stanie zrozumieć, że po wielkiej domowej awanturze wcale nie chcesz godzić się w sypialni. Że gdyby cię przeprosił albo wysłuchał tego, co masz do powiedzenia, to może ochota by się pojawiła. Ale on wcale nie pragnie dowiedzieć się, dlaczego mówisz "nie", bo on się na tych "babskich fanaberiach" nie zna. Dla niego odmowa to cios, ujma dla męskości. A im częściej ty mówisz "nie", tym on intensywniej nalega.</p>
<p>Najczęstsze nasze wymówki:<br />
1. Nie dzisiaj, boli mnie głowa.<br />
2. Nie teraz, dzieci jeszcze nie śpią.<br />
3. Jestem zmęczona, musisz teraz o tym myśleć?<br />
4. Tobie tylko jedno w głowie.<br />
5. Przestań, jutro muszę wcześniej wstać.<br />
6. Nic z tego, mam okres.</p>
<p><b>Kiedy iść do specjalisty?</b><br />
Czasami twoje obniżone libido może doprowadzić do poważnych konsekwencji. Dlatego, jeśli czujesz, że sytuacja wciąż się tylko pogarsza, i widzisz, że sama sobie nie pomożesz, nie czekaj, nie wstydź się, tylko poproś o pomoc. Tu chodzi o dobro i szczęście twojego małżeństwa. Wizyta u seksuologa jest konieczna, gdy:</p>
<p>1. Współżycie sprawia ci ból.<br />
2. Czujesz, że wasz związek jest poważnie zagrożony.<br />
3. Nie umiesz sama zdefiniować, dlaczego nie masz ochoty na seks.<br />
4. Psychicznie czujesz potrzebę współżycia, ale ciało odmawia współpracy.<br />
5. Twój partner prosi, żebyście poszli do lekarza.</p>
<p><b>Kiedy najczęściej mówimy "nie"</b></p>
<p>1. Czujemy, że cały dom jest na naszej głowie.<br />
W kuchni zalegają brudne talerze, dzieci wołają jeść, ty miotasz się pomiędzy żelazkiem, pralką i lodówką, a on siedzi na kanapie z pilotem w ręku lub przed komputerem. Za to w nocy, gdy ty padasz ze zmęczenia, jemu zbiera się na amory.</p>
<p>2. Seks nie sprawia nam przyjemności. Nie cierpisz, kiedy on miętosi twoje piersi, czasami nawet cię to boli. Nie podoba ci się seks w łazience. Nie masz ochoty oglądać filmów erotycznych i czujesz się zażenowana, kiedy jego podnieca widok gołych kobiet w internecie. Jednak nie potrafisz mu o tym powiedzieć. Kiedyś raz próbowałaś, ale on powiedział, że nie masz fantazji.</p>
<p>3. Nie czujemy się kochane. Tyle razy miałaś ochotę tylko się do niego przytulić, poczuć się bezpiecznie w jego silnych, męskich ramionach, ale on natychmiast odczytał to jako zachętę do czegoś więcej i złapał cię za pupę. Próbowałaś tłumaczyć, że nie o to ci chodzi, ale on przycisnął cię mocniej i wyszeptał do ucha: "No chodź, nie drażnij się ze mną". Tyle razy pytałaś, czy cię kocha, a on na to: "Chodź do sypialni, tam pokażę ci, jak bardzo cię kocham".</p>
<p>4. Nie jesteśmy szczęśliwe w związku. Ostatnio coraz częściej się kłócicie. Masz wrażenie, że jego obchodzi tylko praca. Nie potraficie ze sobą rozmawiać. Za to w weekendy on chce się odprężyć w sypialni, i na dodatek niby w żartach powtarza ci, że to twój małżeński obowiązek.</p>
<p>5. Oboje jesteście zaganiani i zapracowani.<br />
Macie dla siebie coraz mniej czasu. Zmęczenie zabija wrażliwość i zdolność rozumienia, co się dzieje z każdym z was. Nie pamiętasz, kiedy ostatnio flirtowaliście ze sobą albo chociaż śmialiście się razem. Czujesz się samotna. Nie masz ochoty na seks z człowiekiem, który jest ci coraz bardziej obcy.</p>
<p>6. Mamy problemy ze zdrowiem. Jesteś po porodzie, po operacji ginekologicznej, a może zauważyłaś u siebie pierwsze symptomy zbliżającej się menopauzy? Czujesz się taka mało kobieca. Może nawet powiedziałaś o tym swojemu mężczyźnie, on uspokoił cię, że nadal mu się podobasz, ale ty i tak wiesz swoje. Jeśli nie akceptujesz swojego ciała, trudno jest ci czerpać satysfakcję ze zbliżenia.</p>
<p>7. W naszym życiu pojawił się ktoś inny.<br />
Przeciętny facet spokojnie może prowadzić dwa związki. Nas, kobiety, seks przywiązuje. Nie jesteś w stanie sypiać z mężem, kiedy twoje serce zajmuje inny mężczyzna albo kiedy wątpisz w wierność męża.</p>
<p>8. Stosujemy pigułkę antykoncepcyjną.<br />
Bardzo wiele kobiet narzeka wówczas na spadek libido. Zdarza się, że kolejna zmiana pigułki nic nie daje. Jesteś gotowa zrezygnować z tabletek, ale partner nie zgadza się na stosowanie prezerwatyw, bo uważa, że antykoncepcja to sprawa kobiety.</p>
<p>9. Macie różne biorytmy seksualne.<br />
Ty lubisz się kochać tylko wieczorem, on największy apetyt na seks ma rano. Nic dziwnego, o 6.00 poziom testosteronu jest u faceta najwyższy. I co z tego, skoro ty marzysz jedynie o dodatkowym kwadransie snu.</p>
<p>10. Różnią się wasze temperamenty.<br />
Przeciętnie mężczyzna szczyt możliwości seksualnych osiąga do 30. roku życia. Potem następuje powolny, ale systematyczny spadek. Kobieta największą frajdę z seksu zaczyna czerpać właśnie po trzydziestce. A tymczasem "do tanga trzeba dwojga".</p>
<p>11. Zniechęcają nas nawyki partnera.<br />
I nie chodzi jedynie o to, że on zapomina o wieczornym prysznicu, a jego przedpotopowe gatki śmieszą cię, a nie podniecają. Ważne jest to, jak mężczyzna zaprasza cię do sypialni. Dla niego w pytaniu: "Robimy coś, czy mam iść spać" nie ma nic złego, ty po takim pytaniu nie masz już ochoty na nic.</p>
<p>12. Rutyna zabija naszą miłość. Dla większości panów gra wstępna to zawracanie głowy, chyba że on czuje, iż bez tego ani rusz. A tuż "po", możesz co najwyżej wpatrywać się w jego plecy i wsłuchiwać w chrapanie.</p>
<p>13. Mamy z mężem inne potrzeby.<br />
I nie potrafimy o tym rozmawiać. Każdą próbę zachęty do rozmowy o "tych sprawach" panowie natychmiast odbierają jako zastrzeżenia do swoich sypialnianych umiejętności. Ty też się wstydzisz i nie wiesz, jak zacząć.<br />
<b>Anna Mróz</b></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spokojnie tu, spokojnie tam]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=53</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 18:05:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=53</guid>
<description><![CDATA[Wake up, Julia&#8230;
Otwieram oczy, zastanawiam się czemu patrzę z tak dziwnego kąta. Mam przed ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wake up, Julia...<br />
Otwieram oczy, zastanawiam się czemu patrzę z tak dziwnego kąta. Mam przed sobą niebieskie światło. Ale chyba żyję. No tak, przysnęłam przy kompie. Spojrzenie na zegar, potem na okno. Prawie siódma rano, oszfak. Idę spać. Chociaż pod krzywym dachem lepiej widać świat.</p>
<p>Jest jeszcze trochę spraw, które wykraczją poza ten cały matrix. Które potrafią sprawić, że wstanę rano i na przykład wsiądę do pociągu Gałczyński, w przepełniony ludźmi i dusznością zaspany dzień. Żeby poczuć bliskość, żeby powiedzieć "znowu Poznań". Żeby wspólnie przejechać się tramwajem 28, spacerować po kocich łbach i przysypiać w klimatycznym, niszowym kinie Malta. A nocą śmiać się do bólu z gimnazjalistycznych obaw (umrę!!! nie umrzesz!) i wpychanych do wszystkiego koni. Cieszyć się nawet zbyt krótką kołdrą, która pozostawia nagie stopy perwersyjnie odkryte, ale jednocześnie zmusza do tulenia się.<br />
Koń niejedno ma imię.</p>
<p>Coś mnie boli. Wydaje mi się, że pękło mi jakieś naczynko w oku. O trzeciej zapalam światło, staję przed lustrem. Nie, to tylko kolejna godzina przed ekranem. Czerwone oczy, jak Voldemort. Taki trochę tani chwyt, zniechęcający do jakiegoś bohatera. Masz czerwone oczy - jesteś zły. Ja bym wygląd antybohatera zostawiła w spokoju. To co w istocie rzeczy niefajne, z zewnątrz jest bardzo często niezwykle atrakcyjne. Jednak celowe zbijanie luster, żeby na siebie nie patrzeć, to niezdrowy objaw. Może stąd ten przesąd. Znowu się zdenerwowałam.</p>
<p>Coś na uspokojenie zapijać kawą, to jest dopiero paradoks.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fenomen Jozina z Bazin]]></title>
<link>http://iwielokropek.wordpress.com/?p=69</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 15:34:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wielokropek</dc:creator>
<guid>http://iwielokropek.wordpress.com/?p=69</guid>
<description><![CDATA[
Jozin jest jak złudzenie optyczne – niektórzy je dostrzegają, niektórzy nie rozumieją, bo ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="bl_body">
<p>Jozin jest jak złudzenie optyczne – niektórzy je dostrzegają, niektórzy nie rozumieją, bo nie widzą nic, a niektórzy z fascynacja wpatrują się w wirujące kółka twierdząc ze widzą tam ukryte obrazy, ukryte znaczenie.</p>
<p>Internet powoli zastępuje już podstawowe źródła rozrywki, jakimi są telewizja i radio – oczywiście dalej istnieć będą i cieszyć się popularnością, lecz z dnia na dzień atrakcyjność ta blednie...</p>
<p>Chyba nie ma już osoby, która by o <a class="ge_a" href="http://pl.youtube.com/watch?v=zOJA6rdoV1w" target="_blank">Jozinie z Bazin</a> nie słyszała. Przypadkowy film, ktoś uznał za zabawny, może wieśniacki - puścił w świat ludziom na YouTube. Szybko, bo zaledwie w przeciągu kilku tygodni filmik obiegł Polskę – od linku do linku, od osoby do osoby. Machina ruszyła.<br />
Potem twórczość ludzka i wyobraźnia zaczęła się rozwijać niczym przemysł krewetkowy – zaczęli dzielić się swoją interpretacją „Jozina” – nie zawsze z dobrym skutkiem, ale jednak. Powstały tysiące filmów, piosenek, skeczów, nawet doszedł do mnie kawał o Jozinie.<br />
Media. Kabarety mocno czerpią „inspirację”, Onet.pl - patronat nad trasą koncertową Ivana Mladika i jego grupy, TVN, TVP, nawet Polsat, potem festiwal w Opolu... ciekawe co dalej...</p>
<p>Właściwie nie wiem co tak urzekającego jest w tej czeskiej przyśpiewce – czy to baki Ivana i jego seksowne ciuszki z muchą wielkości XXL, czy tez szaleńczy, opętańczy taniec Ivo Pesaka – brodatego stwora sprawiającego wrażenie jak gdyby nieźle sobie zażył przed występem – niektórzy twierdzą, że tajemnica jego kultowego już tańca tkwi w... braku szyi – tego nie wiedzą nawet najstarsi (czescy) górale. A może to tajemniczy gość za szybką, który wyskakuje ni z gruchy ni z pietruchy gdzieś w ostatniej minucie „teledysku”... rozwarte gardło, szeroki okrąg ust namiętnie wbitych w pół metra kwadratowego szybki... przypominający pewną rybkę akwariową o wdzięcznej nazwie „glonojad”. No i nie sposób nie wspomnieć o tajemniczej kapeli grającej na dziwacznych instrumentach.</p>
<p>W rankingach kultowych filmików Jozin zajmuje pierwsze miejsca – wyprzedził nawet <a class="ge_a" href="http://www.maxior.pl/film/18410/Wkrecajaca_piosenka" target="_blank">hipnotyzująca fińską piosenkę z porem </a>i pieśń <a class="ge_a" href="http://www.wrzuta.pl/audio/hw5nM6jb2c/" target="_blank">o biedronce</a>. Były już „Kanikuły”, <a class="ge_a" href="http://pl.youtube.com/watch?v=9BV4OGqnuiQ" target="_blank">Achmed – martwy terrorysta </a>a sam Jozin być może odbierze splendor niepokonanemu Chuckowi Norrisowi...<br />
Dobrze, że w przeciwieństwie do Chucka – nie podają nas do sądu o darmową reklamę ;] W końcu ten filmik to jeszcze jedna szansa na sporą kasę... Jeszcze jedna szansa na ostatni – największy zryw w ich karierze. Wczoraj jeszcze emeryci w kapciach majsterkujący karmnik dla ptaków w przydomowym garażu - jutro gwiazdy polskiej sceny muzycznej - a to wszystko dla jaj.</p>
<p>I jak tu nie kochać Internetu ;]</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uśmiechaj się - przełamuj schematy!]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=340</link>
<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 04:44:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=340</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Jest bardzo ważne, by nauczyć się z siebie śmiać.&#8221; - Kathenne Mansfield
Lekcja hu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/02/ecstas.jpg" /><i><span style="color:black;letter-spacing:0.25pt;"></p>
<p>"Jest bardzo ważne, by nauczyć się z siebie śmiać." - </span><font color="#999999">Kathenne Mansfield</font></i><span style="color:black;"></p>
<p>Lekcja humoru uczy umiejętności wprowadzania lekkości i za­bawy do sytuacji, które inaczej można by odebrać jako katastrofę.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><b><span style="color:black;letter-spacing:0.15pt;">Jeśli chcesz traktować swoje perypetie życiowe lub gafy jako </span><span style="color:black;letter-spacing:-0.1pt;">lekcje, nie zaś błędy, poczucie humoru okaże się niezwykle pomoc</span></b><span style="color:black;letter-spacing:0.2pt;"><b>ne</b>. Kiedy nauczysz się śmiać ze swoich nieszczęść, będziesz </span><span style="color:black;letter-spacing:-0.05pt;">potrafił natychmiast dostrzegać w przykrych sytuacjach szansę </span><span style="color:black;letter-spacing:-0.1pt;">nauczenia się czegoś o absurdalności czynów ludzkich, szczególnie </span><span style="color:black;">swoich własnych.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><span style="color:black;letter-spacing:-0.05pt;">Humor i śmiech są również ogromnie ważne w relacjach mię</span><span style="color:black;letter-spacing:-0.1pt;">dzyludzkich. <b>Pośmianie się z kimś czyni cuda.</b> Moja przyjaciółka opowiadała mi, ze kiedyś podczas sprzeczki mąż zrobił wyjątkowo </span><span style="color:black;">komiczną minę, więc wybuchnęła śmiechem. Oboje uświadomili <span style="letter-spacing:-0.1pt;">sobie własną głupotę i zaśmiewali się, zażegnując konflikt dzięki przyjęciu nowej perspektywy. Jak stwierdził Victor Borge „Śmiech </span><span style="letter-spacing:0.05pt;">najlepiej skraca dystans między ludźmi".</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><span style="color:black;letter-spacing:0.05pt;">Istnieje wiele dowodów dobroczynnego wpływu humoru na </span><span style="color:black;letter-spacing:0.15pt;">zdrowie zarówno fizyczne, jak psychiczne. Serdeczny <b>śmiech </b></span><span style="color:black;letter-spacing:-0.05pt;"><b>obniża napięcie</b>, likwiduje stres i uwalnia endorfiny, które w na­</span><span style="color:black;letter-spacing:0.3pt;">turalny sposób poprawiają nastrój. W książce <i>Anatomy of an </i></span><i><span style="color:black;letter-spacing:0.1pt;">lllness </span></i><span style="color:black;letter-spacing:0.1pt;">(„Anatomia choroby") Norman Cousins opisuje reżim, </span><span style="color:black;letter-spacing:-0.15pt;">jakiemu się poddał, zęby przezwyciężyć poważną, wyniszczającą </span><span style="color:black;letter-spacing:0.6pt;">chorobę, na którą cierpiał. </span><span style="color:black;">Częścią tego reżimu był śmiech i humor w dużych dawkach. Książka ta, wydana w 1976 roku, zyskała popularność i została zaakceptowana przez środowisko lekarskie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><span style="color:black;">Śmiech oddala nieszczęście. <b>Uczy znajdować ulgę</b> i traktować <span style="letter-spacing:0.2pt;">siebie mniej poważnie, nawet w najtrudniejszych sytuacjach </span><span style="letter-spacing:-0.05pt;">Może tez pomóc odnaleźć <b>właściwą perspektywę</b>. Pewna młoda </span><span style="letter-spacing:0.05pt;">kobieta, Alisa, przez blisko rok planowała swoje wesele. Narze­</span><span style="letter-spacing:-0.1pt;">czeni zaprosili ponad trzysta osób na wystawne, oficjalne przyjęcie </span><span style="letter-spacing:-0.05pt;">w pięknej sali bankietowej Alisa chciała, zęby wypadło wspaniale, </span>więc dopilnowała wszystkiego z najdrobniejszymi szczegółami, <span style="letter-spacing:0.1pt;">nawet serwetek.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><span style="color:black;letter-spacing:0.1pt;">Nadszedł wielki dzień. Wszystko szło doskonale, dopóki na </span><span style="color:black;letter-spacing:0.05pt;">wózku me wtoczono kosztownego tortu weselnego. Kółko wózka </span><span style="color:black;">zahaczyło o drut i tort poszybował w powietrze, lądując ostatecz­<span style="letter-spacing:-0.1pt;">nie w postaci czekoladowo-lukrowej masy na parkiecie tanecznym. </span><span style="letter-spacing:0.25pt;">Wszyscy wstrzymali oddech, spoglądając na Alisę - sądzili, że</span></span> <span style="color:black;letter-spacing:-0.1pt;">zaraz się rozpłacze. Ku zdziwieniu wszystkich, spojrzała na tort, roześmiała się i zażartowała „Hej, zamówiłam przecież tort <i>wani­</i></span><i><span style="color:black;letter-spacing:-0.75pt;">liowy".</span></i></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-indent:14.2pt;line-height:12.95pt;"><span style="color:black;">A<i> </i>więc pozwólcie sobie na śmiech. Życie nie musi być śmiertelnie poważne. Będziecie zdumieni, jak pod <span style="letter-spacing:0.15pt;">wpływem humoru kryzys szybko przeistacza się w komedię.</span></span></p>
<p><i>Cherie Carter-Scott - Jesli życie jest grą oto jej reguły</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["dzięki Tobie"]]></title>
<link>http://kariatka.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 11:52:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>kariatka</dc:creator>
<guid>http://kariatka.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[&#8220;dzięki Tobie&#8221; 
tam gdzie mieszkam
historia momentami  wspomina czasy
kiedy jeszcze nik]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i><b>"dzięki Tobie" </b></i></p>
<p>tam gdzie mieszkam<br />
historia momentami  wspomina czasy<br />
kiedy jeszcze nikt o mnie nie wiedział<br />
a Kraków był bardziej drewniany</p>
<p>tam gdzie mieszkam<br />
powoli pękają kamienic ściany<br />
kiedy pod naporem smutnej starości<br />
Kraków chce być bardziej pijany</p>
<p>tam gdzie mieszkam<br />
mieszkam właśnie dzięki Tobie<br />
przechodniu całkiem przypadkowy<br />
w magicznym mieście Krakowie<br />
<i><b>Karia </b></i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kariatka.wordpress.com/2008/02/06/58/</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 20:47:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>kariatka</dc:creator>
<guid>http://kariatka.wordpress.com/2008/02/06/58/</guid>
<description><![CDATA[dziękuje \
=)
w trakcie
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><i>dziękuje</i></b> \</p>
<p>=)</p>
<p>w trakcie</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
