<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>rozmyslania &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/rozmyslania/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "rozmyslania"</description>
	<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 20:49:51 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zdjęcia z wakacji]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=116</link>
<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 17:58:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=116</guid>
<description><![CDATA[To, co piękne szybko się kończy. Jednak kilka chwil można zachować na dłużej, kilka w umyśle]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>To, co piękne szybko się kończy. Jednak kilka chwil można zachować na dłużej, kilka w umyśle, a jeszcze inne na papier przelać można (w tym przypadku na e-papier ;) - dop. Paweł). Dlatego właśnie zostawiamy tu kilka tych, które dało się uratować z straszliwej niepamięci.   ~Ania</p>
[gallery]
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wakacyjny lansik]]></title>
<link>http://johannisbeere.wordpress.com/?p=40</link>
<pubDate>Sun, 03 Aug 2008 13:43:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>johannisbeere</dc:creator>
<guid>http://johannisbeere.wordpress.com/?p=40</guid>
<description><![CDATA[Człowiek, jako stworzenie stadne, hołduje często bardzo prymitywnym instynktom. Mając już swoj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Człowiek, jako stworzenie stadne, hołduje często bardzo prymitywnym instynktom. Mając już swoją małą społeczność, pragnie zająć w niej niemałą pozycję. Szczególnie jest to widoczne w okresie letnim, kiedy nie grzeszymy nadmiarem pilności oraz nie jesteśmy przeładowani masą obowiązków. Wakacje to bardzo dobry czas, by się wylansować, wykreować swój wizerunek, i to tak, żeby każdemu z naszych znajomych z zazdrości oko zbielało.<!--more--></p>
<p>Na tej właśnie chęci stworzenia self-image'u bazuje popularność portali typu "myspace", "fotka.pl" czy innych tam weblogów. Wirus autokreacji dopadł także naszą starą, dobrą naszą-klasę. Może właśnie powinnam napisać inaczej- na owym portalu "lansik" nabiera nowej głębi, gdyż przekrój wiekowy użytkowników jest bardzo szeroki. O ile portale społecznościowe typu "grono" są odwiedzane głównie przez młode osoby, o tyle nasza-klasa staje się także dla osób w wieku mniej i bardziej średnim okazją do pochwalenia się wczasami w Grecji, wnukiem czy wyremontowanym domem. Szczególnie sprzyja temu funkcja powiadomień- dzięki niej mamy pewność, że mało kto przegapi aktualizację naszej galerii.</p>
<p>Każda grupa wiekowa chwali się czymś innym. Zauważyłam ostatnio wśród osób w wieku ok. 17-23 tendencję do "chwalenia się" cudzymi dziećmi. "To ja i córka siostry", "To ja i moja chrześnica", "To ja i syn sąsiadów". Biedne noworodki, a może jeszcze biedniejsi ich rodzice- zdjęcie niewinne, ale cel już bardziej diabelski: Jeśli zobaczę w "niedawno dodanych zdjęciach" dawno niewidzianą znajomą z noworodkiem na rękach, na pewno przejrzę jej galerię, bo będzie mnie gryzła ciekawość, czy to jej pociecha, czy może nie. Nie widzę innej możliwej przyczyny fotografowania się z cudzymi dziećmi- może mam małą wyobraźnię, a może zbyt sarkastyczne podejście do społeczeństwa.</p>
<p>Często też widuję zdjęcia znajomych należące do ich portfolio. Im dziewczyna w podstawówce była mniej lubiana i brzydsza, tym odważniejsze zdjęcia wrzuca do internetu. Oczywiście, każda fotka przedstawiająca dziewczynę w bikini musi być ozdobiona wielkim napisem studia fotograficznego, gdzie zdjęcie zostało wykonane. To tak po prostu, żeby nikt nie miał wątpliwości, jak wielką modelką przez ostatnie lata się stała, oraz że fotograf potrafi obsługiwać Photoshopa. Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem tego już całkowicie. Nie widzę powodu, by chwalić się zdjęciem w bieliźnie na portalu, którego celem jest odnawianie kontaktów z dawno nie widzianymi ludźmi.</p>
<p>Próżnością grzeszą nie tylko dziewczęta, ale i chłopcy. 16-letnie pannice dodają sobie w polu zatytułowanym "nazwisko rodowe" nazwisko swego chłopaka z zaznaczeniem, że w przyszłości zostaną jego żoną. W ten sposób powstaje nowa nomenklatura: Karolina Nowak (przyszła Kowalska), Monika Maciejewicz (wkrótce Krawczyk). [podane imiona i nazwiska są moim własnym wytworem, bo nie o to chodzi, by konkretne przypadki reklamować na moim blogu]. Panowie natomiast robią sobie zdjęcia za kierownicą samochodu. Ba, żeby jeszcze było co fotografować! A tu pospolitość skrzeczy, chciałoby się powiedzieć: Pan Karol i jego polonez, pan Marian i wysłużona Skoda. Nie te czasy, panowie, żeby dziewczęta na czterodrzwiowe sedany podrywać!</p>
<p>Co ja mogę jeszcze dodać? Sama nie wpisuję się w nurt "lansu", ale lubię czytać opisy na gg. Komunikator, można by powiedzieć, od dłuższego czasu żyje już własnym życiem. Tu to dopiero ciekawostek można się doczytać!</p>
<p>"Turcja- wycieczka:D"</p>
<p>"Norwegia z Agatą, wracam 04.08 i chuj"</p>
<p>"O 5.00 wracam z pracy- hmm...spać czy iść do kościoła?"</p>
<p>Oczywiście, lansem obowiązkowym jest znajomość angielskiego. Opisy w języku nie-ojczystym są szczególnie w cenie. Zatem, podsumowując, moi mili, dam Wam jedną radę na przyszłość: jeśli jedziecie do Holandii, co zauważyłam stało się ostatnio bardzo modne, nie piszcie " Holland!!! w opisie gg. Taki kraj nie istnieje. Holandia to po angielsku The Netherlands, gwarantuję Wam to jako studentka tłumaczeniówki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyjeżdżamy.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=98</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 16:41:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=98</guid>
<description><![CDATA[Już jutro się zobaczymy. Długie i męczące czekanie zawsze się opłaca. I to nawet wbrew mojemu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Już jutro się zobaczymy. Długie i męczące czekanie zawsze się opłaca. I to nawet wbrew mojemu przekonaniu, któremu Paweł stanowczo zaprzecza ( za co go kocham jeszcze bardziej), że "my to jednak mamy pecha". Dziś wiem, że to nie prawda. Jesteśmy największymi szczęściarzami...</p>
<p>Do zobaczenia po wakacjach!</p>
<p><strong>"Przez szybę"</strong></p>
<p><strong>Pociąg sunie po torach<br />
świat zamiera w niemym uśmiechu<br />
gdzieś w drzewach zachodzi słońce<br />
leniwe, a jednak w dziwnym pośpiechu.</strong></p>
<p><strong>Ten dziwny pośpiech bladych promieni<br />
on mnie do Ciebie przybliża<br />
on mnie utula, gdy ramion Twych nie ma<br />
usypia w ramionach przydrożnego krzyża.</strong></p>
<p><strong>Pociąg po torach sunie<br />
W ciemnościach znikają krzyże<br />
Nie usnę - obiecuję sobie<br />
Przecież jestem coraz bliżej</strong></p>
<p><strong>Ciebie.</strong></p>
<p><img class="aligncenter" src="http://www.photo-libre.fr/paysage/Med/Rz_22.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p style="text-align:center;">"Niech się wali cały świat, nie odnajdą nigdy nas..."</p>
<p style="text-align:center;">/Sumptuastic, "Za jeden uśmiech Twój"/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdańsk - Boze Ciało 2008]]></title>
<link>http://mickimouse.wordpress.com/?p=89</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 22:13:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>mickimouse</dc:creator>
<guid>http://mickimouse.wordpress.com/?p=89</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://mickimouse.files.wordpress.com/2008/05/pic-0464gda.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-90" src="http://mickimouse.wordpress.com/files/2008/05/pic-0464gda.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["O człowieku"]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 16:04:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=63</guid>
<description><![CDATA[Kiedy rozmyślam, jakże tendencyjnie, o sensie istnienia człowieka i o tym, co tak naprawdę na ś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy rozmyślam, jakże tendencyjnie, o sensie istnienia człowieka i o tym, co tak naprawdę na świecie jest dla nas w pełni, co w pewnym stopniu możemy zmienić, a czego nie powinniśmy ruszać swoimi niszczycielskimi dłońmi, to dochodzę do wniosku, że dla dla człowieka w pełni jest on sam, to, co możemy ewentualnie zmienić, to my sami, a to czego nie powinniśmy ruszać, zmieniać, ani przywłaszczać sobie, to drugi człowiek. A jest inaczej. Chyba odwrotnie.</p>
<p><strong>"O człowieku"</p>
<p>On jeden chodzić potrafił<br />
swoimi ścieżkami<br />
on jeden wierzył<br />
w boga<br />
on jeden<br />
nie w zabobony</p>
<p>zabobony<br />
w niego wierzyć chciały<br />
nawet wtedy, gdy był<br />
już na straconym</p>
<p>On jeden ma dwie ręce<br />
kręgosłup prosty<br />
myśli<br />
rozważa</p>
<p>A jednak odrzuca dłonie<br />
garb mu rośnie<br />
gdy tylko okazja się nadarza<br />
umysł we własnej bezmyślności<br />
tonie.</p>
<p>On jeden to coś<br />
nazwał miłością<br />
Wykupił kredyt zaufania<br />
bez prowizji<br />
i żyrantów<br />
A dzielić się nie potrafił<br />
ostatnią, wyschniętą kością.</p>
<p>Zabrakło serca do spłacenia<br />
a drugiego w lumpeksie<br />
nie sprzedają<br />
Stracił dom, rodzinę<br />
marzenia,<br />
wolność pod zastaw dając.</p>
<p>On jeden zapragnął<br />
człowieka zastąpić<br />
elektrycznością</p>
<p>Słowa pustą wiadomością</p>
<p>Dom własną przynależnością.</p>
<p>On jeden cały świat miał<br />
w garści<br />
On jeden<br />
Życie zaprzepaścił.</strong></p>
<p><img src="http://www.photo-libre.fr/gens/Med/Rz_36b.jpg" alt="" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W imię Ojca i Syna i Ducha świętego?]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 20:22:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Wiara zawsze była, jest i będzie przedmiotem chyba najbardziej żarliwych dyskusji i polemik. Przy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiara zawsze była, jest i będzie przedmiotem chyba najbardziej żarliwych dyskusji i polemik.</strong> Przynajmniej tych, które czasem sam na sam ze sobą prowadzę: tych dyskusji, podczas których moje ja kłóci się same z sobą, tych polemik, kiedy to mieszają się we mnie argumenty za i przeciw, a zderzenie się tych dwóch frontów, ciepłego i zimnego chciałoby się powiedzieć, prowadzi do tornada, jakiego nawet w "Twisterze" zobaczyć się nie da. Tornada w duszy.</p>
<p>Z jednej strony dzwony nawołują do wierzenia, z drugiej wszystko zaprzecza jakoby Ktoś tam w górze patrzył na nas i nam pomagał ( pomagał? gdzie?- nasuwa mi się od razu- harujemy, jak mrówki w mrowisku, a złośliwość świata i tak daje sie we znaki <strong>). Więc co robić?  Czy my ( jeszcze się z nimi utożsamiam ) katolicy, mamy w co wierzyć? Mamy z czego być tak dumni?</strong></p>
<p>Wiara z własnej woli mogłaby być wartościową, ale narzucona przez media katolickie, wpajana przez ortodoksyjnych księży i wtykająca swój spiczasty nos w sprawy polityki i życia osobistego jest obowiązkiem prawie tak męczącym, jak szkoła dla ucznia. Aż żałość bierze, kiedy słyszę słowa poetki- Krystyny Sylwestrzak: <strong>"Najwięcej wyznawców ma wiara w plotkę"</strong>. Są tak prawdziwe...</p>
<p><strong>"Schody do nieba"</strong></p>
<p><strong>Brakuje nam<br />
kilku schodów<br />
by w jasność<br />
z ciemności<br />
wkroczyć</strong></p>
<p><strong>jeszcze modłów<br />
godzin brak<br />
gdy dusza pości<br />
by z bogiem się<br />
zjednoczyć<br />
by do nieba<br />
podejść w gości</strong></p>
<p><strong>brakuje<br />
poręczy<br />
by nie spaść<br />
w dół<br />
wody rześkiej<br />
łyku<br />
chleba pajdy pół.</strong></p>
<p><strong>my biedni<br />
my straceni<br />
my laicy<br />
niedziele świętujemy<br />
dewotki<br />
przy niemej dzwonnicy</strong></p>
<p><strong>w święta ucztujemy<br />
my dumni<br />
papieża rodaka mamy<br />
my katolicy</strong></p>
<p><strong>od siedmiu boleści<br />
słów świętych schody<br />
runęły<br />
zanim poznaliśmy<br />
ich święte treści<br />
dziś wiemy tylko,<br />
że On pościł<br />
dni czterdzieści</strong></p>
<p><strong>z ambony<br />
oczekujemy zbawienia<br />
my zmęczeni<br />
my pokutujący<br />
my- grzesznicy</strong></p>
<p><strong>nie wierzymy w świątyni<br />
w ciemnicy<br />
się nie modlimy<br />
nie mnożymy chleba</strong></p>
<p><strong>w szarówce wiary żyć wolimy<br />
daleko schody<br />
daleko nam do nieba.</strong></p>
<p><img src="http://www.obrazki.info/obrazy/swie_candles4.jpg" alt="" width="300" height="280" /></p>
<p>(...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zranionej matce.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=53</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 19:25:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=53</guid>
<description><![CDATA[Może dzisiejszy dzień to nie najlepszy moment na prowadzenie jakichś zbyt głębokich, a i w doda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Może dzisiejszy dzień to nie najlepszy moment na prowadzenie jakichś zbyt głębokich, a i w dodatku bardzo osobistych wywodów ( jak zwykle - to już staje się nudne ) quasi filozoficznych. <strong>Może ja do tego nie mam ani kawałka myślącej głowy, może Ty wcale ( jestem tego pewna ) nie masz ochoty tego czytać.</strong> Bo kto dziś ma czas na poświęcenie większej ilości czasu sobie, a tym bardziej innym? ( nazwano by go egoistą albo -ironicznie- filantropem). Biegamy od miejsca do miejsca, ze szkoły do domu, z domu do pracy, ze sklepu na pocztę... Czasem okrutny ( jakże to oklepane ) los wyrzuca nas nagle do worka z zupełnie inną sytuacją, czasem też, choć chyba nieporównywalnie rzadziej ( pewnie pesymizuję...) wśród tego całego życiowego bałaganu jakiś przebłysk uśmiechu nieśmiało wyjrzy zza rogu. Efemera wodząca ludzi za nosy i zostawiająca samiuteńkich w szczerym polu, na pastwę samotności, na pożarcie tęsknocie, na miejsce do wykopania sobie łopatą smutku miejsca na wieczny odpoczynek. Więc i tak źle i tak niedobrze. <strong>Czasem kopiemy sobie ten dół na własne życzenie, może z lenistwa zapominając, że wyjść z niego można, że można, a nawet trzeba dostrzec w życiu coś więcej niż beznadzieję.</strong> Że mamy serce, które potrzebuje żyć. Że mamy parę oczu, które potrzebują dostrzegać to, co piękne, że nasze uszy są głodne czyjegoś ciepłego głosu, niczym usta słodyczy czekolady, a może i pocałunku...a może i bardziej tego pocałunku niż czekolady.</p>
<p>Więc, Kochani...nie wykopujmy sobie tego dołu przedwcześnie. Poruszmy serce, które chce, byśmy żyli, które czeka na kilka kropel krwi, którą mogło by przetłoczyć przez swoje zeschnięte komory. Serce to dziś najbardziej porządany, brzydko i kolokwialnie się wyrażę, towar, bo dziś niewiele ludzi go ma...</p>
<p><strong>"Zranionej matce"</p>
<p>Matka nauczyła mnie<br />
spijać krew<br />
z czyjegoś bólu<br />
bólu człowieczego</p>
<p>Matka wpoiła mi w usta<br />
aloes na cierpienie<br />
człowieka bliskiego<br />
obcego człowieka</p>
<p>Matka powiedziała:<br />
Stawiaj czoła<br />
Nie uciekaj.</p>
<p>Nie odwracaj wzroku<br />
od zakrzepniętej krwi</p>
<p>Nie oddalaj dłoni<br />
Od bolesnych blizn</p>
<p>Patrz, dotykaj<br />
Jak Twój ból, ból obcego</p>
<p>ja pytałam<br />
dlaczego? dlaczego?</p>
<p>Matce mówiłam<br />
ja mam ból swój<br />
Ty masz swój</p>
<p>Matce powtarzałam<br />
ja czuję swoje<br />
Ty swoje czuj</p>
<p>Matce szeptałam:<br />
po co cierpieć za drugiego?</p>
<p>Matka pytała:<br />
Dlaczego taka jesteś? Dlaczego?</p>
<p>Stawiłam więc czoła<br />
aloes<br />
na bliznę człowieka położyłam<br />
Trędowatego ujęłam za ręce</p>
<p>Spijam krew z obcych ran<br />
Ludzie pytają dlaczego?</p>
<p>Krew napędza serce<br />
Serce to jedyne,<br />
co naprawdę mam.</strong></p>
<p><img src="http://www.arirang.co.kr/A_UpFile/%5CBlog_Manage_Image%5Cheart_sky(4).jpg" alt="" width="490" height="408" /></p>
<p>Czasem warto, mimo męczących lektur, posłuchać naszych wieszczów:</p>
<p><strong>"Miej serce i patrzaj w serce".</strong></p>
<p>/Adam Mickiewicz/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sztuka chodzenia]]></title>
<link>http://brudnopis.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 23:31:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>zplasteliny</dc:creator>
<guid>http://brudnopis.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[Czas otwiera oczy, uczy stawiać kolejny krok. Choć ciemność wciąż depcze mi po piętach, coraz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czas otwiera oczy, uczy stawiać kolejny krok. Choć ciemność wciąż depcze mi po piętach, coraz rzadziej udaje się jej mnie ogarnąć. Idę, czasem potykam się, upadam i znów raczkując zdzieram kolana. Ale nieważne. Dopiero się uczę. Wstaję. Powoli stawiam kolejny krok. Jeden po drugim. Krok za krokiem, a każdy krok to nowy początek, tej samej drogi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moje Słonko w Krakowie]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 22:47:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Weekend, jak ze snów. Kłopoty odpływają z nurtem Wisły, deszcze mogą padać ile chcą, tęskno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Weekend, jak ze snów. Kłopoty odpływają z nurtem Wisły, deszcze mogą padać ile chcą, tęsknota spada z hukiem z diabelskiego młyna. Dwa dni - tylko Ty, dwa dni -  tylko ja. A tyle było obaw, tyle niespokojnych myśli, które jak śnieg, zimne, stopiły się w mgnieniu oka, jakby były ogrzane promieniami słońca, i podlały ziemię, z której wyrosły i rozkwitły nieśmiałe przebiśniegi miłości. Tak, to nie ta pora na przebiśniegi. Jest wiosna pełną parą, choć i pogoda czasem zawodziła. Ale było pięknie, prawda?</p>
<p>Nie da się tego opisać słowami...ani wspólnego siedzenia nad Wisłą, ani pomarańczy na kopcu Kraka, ani wspólnego przesiadywania w pokoju, ani lodów straciatella w Galerii Kazimierz, ani ostatniego rzędu w kinie, ani żadnego buziaka...skradzionego i nie.</p>
<p>Pomimo to kilka niezdarnych rymów udało mi się sklecić w jedną niezdarną całość, w nikłą mgłę tego, co naprawdę się zdarzyło.</p>
<p><strong>"Tutaj"</strong></p>
<p><strong>Pociągu gwizd<br />
peronu gwar<br />
już jesteś tu<br />
już oczy lśnią<br />
ten błysk<br />
to nie magia<br />
to nie czar.</strong></p>
<p><strong>To tutaj sen<br />
iskrzy w starciu<br />
z rzeczywistością<br />
To tutaj płacz<br />
przechodzi w pył<br />
rozgrzany radością</strong></p>
<p><strong>To tutaj oczy moje<br />
błądzą<br />
coś zmieszane<br />
To tutaj usta drżą<br />
spragnione<br />
zabłąkane<br />
To tutaj w trawie leżą<br />
dwa ciała przytulone<br />
To tu dwa serca biją</strong><strong> równo,</strong></p>
<p><strong>bo złączone.</strong></p>
<p><a href="http://aniaipawel.files.wordpress.com/2008/05/kopiec_wandy.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-51" src="http://aniaipawel.wordpress.com/files/2008/05/kopiec_wandy.jpg?w=300" alt="kopiec_wandy" width="300" height="187" /></a></p>
<p><strong>Kocham Cię, Misiaczku, wszystko będzie dobrze:*</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[U dobrodziejki w domu.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 21:11:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=44</guid>
<description><![CDATA[Już późno. Już prababka noc grubym pledem gęsto czarną nicią sztywną tkanym okryła okolice,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Już późno. Już prababka noc grubym pledem gęsto czarną nicią sztywną tkanym okryła okolice, tylko gdzieniegdzie gwiezdne prześwity, niczym na pledzie dziurki ze starości przez mole czasu wyżarte, jakby chłód przepuszczały do śpiących spokojnie pod nim. <strong>Puls  miasta zwolniony, temperatura spada. To chyba już druga faza snu, gdy po głowie krążą majaki przedziwne, kolorowe, że aż myśl sie nasuwa: skąd one tam, no skąd ten kalejdoskop kolorów, kształtów, wydarzeń, ludzi? Skąd sceny niczym z horrorów? </strong>A może te barwne obrazki z głowach śpiochów wirujące to dzieło pani Dobrodziejki...może koszmary to skutek niedbałości ich Zaklinacza, który w romans z ową Dobrodziejką wdał się poważny...Że hę?- zapyta ktoś. Odpowiem: Że wiersz.</p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><strong>"U dobrodziejki w domu"</p>
<p>Zawieś na moment oczy<br />
na wieszaku<br />
mego wzroku,<br />
rozgość się...<br />
Buty zmęczenia,<br />
podeszwy zdarte<br />
od powolnych kroków<br />
postaw za drzwiami<br />
otrzep włosy<br />
ze śniegu przeszłości<br />
usiądź przy stole<br />
oto uczta przed nami<br />
słodkie wino<br />
świeży chleb<br />
ryba bez ości.</p>
<p>Na moment zapomnij,<br />
że kiedyś<br />
przy podobnym nawet stole<br />
na krzesłach<br />
wyściełanych zdradą<br />
czarną polewkę podało Ci<br />
oko piękne<br />
oko zielone<br />
oko boskie sokole,<br />
co serce<br />
zimną wzroku<br />
przebiło Ci szpadą.</p>
<p>Tak, wiem- niewygodne<br />
taborety skrzypiące<br />
stare<br />
W powietrzu woń<br />
spalenizny<br />
To w kominku<br />
gorejący ogarek<br />
Na ścianach<br />
łun krwawych blizny<br />
Dobytek mój<br />
cały<br />
w posagu Ci dziś daję<br />
czyny wzniosłe i banały<br />
szepty, krzyki<br />
śmiechy, łzy<br />
oto biorę dziś ze sobą<br />
oto w progu domu staję,<br />
Domu, w którym jesteś Ty.</p>
<p>Tu, na strychu<br />
w starym kufrze namiętności<br />
pośród pyłu<br />
swych dotyków<br />
pośród kurzu<br />
swoich słów<br />
nasze tu złożymy kości<br />
Ty - zaklinacz koszmarów<br />
Ja - dobrodziejka snów.<br />
***</strong></p>
<p><img src="http://www.photo-libre.fr/rural/Med/Rz_53b.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zaćmienie.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=43</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 18:27:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=43</guid>
<description><![CDATA[Dziś czytając swoje dawne wiersze, swoje dawne wypociny o tym, jak to źle być samotnym, swoje m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś czytając swoje dawne wiersze, swoje dawne wypociny o tym, jak to źle być samotnym, swoje młodzieńcze łzy przemienione w słowa, czuję, że dzięki mojemu Słońcu, wszystkie te stare uczucia, narzekania niedojrzałej nastolatki mogę z pewnością uznać za <strong>przedawnione, przeterminowane, zapomniane</strong> i to już bezpowrotnie. Chwile samotnego włóczenia się po Krakowie lub siedzenia z psem na skraju kamieniołomu odeszły, choć i momentami samotność doskwiera z racji naszej odległości...Pomimo to sentyment do wierszy o tematyce zwyczajnie smutnej i momentami, choć mam nadzieję, nie bardzo, zbliżającymi się do czegoś, co nazywa się "emo", nadal w sobie noszę i czasem, między nawałem mojej własnej moralizatorskiej poezji albo powątpiewaniem w Boga ubranym w rymy, znajdzie się wiersz przygnębiający, zapewne o nieszczęśliwej miłości, bo ten temat nigdy się nie skończy.</p>
<p>W sumie powinnam już skończyć to nawijanie, jednak tu w tym miejscu chciałabym przeprosić moje Słonko, któremu nieświadomemu, że zaraz ten wpis znajdzie się w moim, jak i jego blogu, może się to kolejne moje wierszydło nie spodobać...Bo w końcu kochamy się i taka tematyka, co jak co, nie pasuje do nas ani trochę. <strong>Tak, tak, to miłość tak pięknie działa na człowieka...prawda, Pawełku?</strong></p>
<p>No to sedno sprawy:</p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><strong>"Zaćmienie słońca"</p>
<p>Wydarłam Ci<br />
ostatni kąsek słońca<br />
ze spierzchniętych ust<br />
spływały jeszcze<br />
lepkie promienie</p>
<p>Ty to słońce<br />
w szepty zmieniałeś<br />
pod ciepłym wzrokiem<br />
w bezgłośnie mruczenie<br />
Ty to słońce<br />
ukradkiem skradałeś<br />
spośród chmur<br />
chowałeś przed cieniem.</p>
<p>A dziś?<br />
Tak głodna<br />
wyglądam przez okno.</p>
<p>-Patrz! Zaćmienie.</strong></p>
<p><strong>***</strong></p>
<p><img src="http://www.photo-libre.fr/nature/Med/Rz_53.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
<p><strong>Kocham Cię, Skarbie.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[w życiu jak w bajce]]></title>
<link>http://brudnopis.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 13:48:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>zplasteliny</dc:creator>
<guid>http://brudnopis.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Puchatek spojrzał na obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jes]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>"Puchatek spojrzał na obydwie łapki. Wiedział, że jedna z nich jest prawa, i wiedział jeszcze, że kiedy już się ustaliło, która z nich jest prawa, to druga była lewą, ale nigdy nie wiedział, jak zacząć."<br />
</em><br />
ja już chyba wiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Urzeczywistnić sny.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 14:47:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[Reymont powiedział kiedyś:&#8220;Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia&#8221;. J]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Reymont powiedział kiedyś:<strong>"Rzeczywistość jest z tej samej przędzy co i marzenia"</strong>. Jeśli ten niewątpliwie wielki pisarz miał pełną słuszność po swojej stronie, to dlaczego my, "przyziemna hołota" (za Mrożkiem), w tej naszej ziemskiej tułaczce wciąż narzekamy na tę naszą, XXI-wieczną ( ale i każdą, bo skargi nie rozwinęły się na przestrzeni wieków, a były cechą wrodzoną każdego człowieka ) rzeczywistość. <strong>Narzekamy na kolejną przegraną w Lotku, cierpimy na chroniczny brak pieniędzy, ulegamy przewlekłemu brakowi wiary w to, że cokolwiek na naszym globie może być lepsze, radośniejsze, pomyślniejsze.</strong> Lecz czym tak naprawdę jest narzekanie, jakim lichem, jak sądzimy przychodzącym z zewnątrz, skoro wszelka motywacja jest w nas samych? To w naszych zakurzonych umysłach śpią bezgłośnie <strong>aspiracje, marzenia, cele</strong>,<strong> </strong>których nie budzimy głośnym śmiechem, których nie podjudzamy do czynów patrząc w niebo, na słońce - światło naszego życia, zagłębiając wzrok w otchłanie oceanów - wodę, która daje byt. Czas ruszyć tę ludzką machinę, obudzić marzenia śpiące w nas i ucieleśnić je. Urzeczywistnić, bo -to zdaje się być niewiarygodne- <strong>wszystko jest możliwe</strong>, wszystko jest w zasięgu ludzkich dłoni.</p>
<p>Sny i czyny to ta sama przędza. Ta sama, moi kochani...</p>
<p style="text-align:left;"><strong>***<br />
</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>"Obudzić marzenia"</strong></p>
<p><strong>Budzę się ze słońcem<br />
ze słońcem z łóżka wstaję<br />
ziewam<br />
przeciągam się<br />
pod kołdrą<br />
sen leniwy, jeszcze świeży<br />
otulony ciepłem<br />
zostaje.</strong></p>
<p><strong>Łóżka nie zaścielę<br />
niech jeszcze sobie drzemie<br />
sen cichy<br />
sen sen tak błogi<br />
niech śpi<br />
dziecko, któremu nasze brzemię<br />
rzucamy wciąż pod nogi.</strong></p>
<p><strong>Marzenia rzucamy<br />
w łóżko rzucając ciało<br />
śnimy<br />
pragniemy<br />
a ciągle nam mało</strong></p>
<p><strong>Mało siły,<br />
by to dziecko<br />
wprowadzić<br />
w świat prawdziwy<br />
mało wiary<br />
w to, że niemowlę<br />
będzie chodzić, mówić<br />
za dużo obaw,<br />
że nazwą fałszywym</strong></p>
<p><strong>za dużo zwierząt<br />
wśród ludzkości<br />
za dużo sępów,<br />
co obgryzą jego ciałko<br />
wiotkie<br />
do ostatniej kości.</strong></p>
<p><strong>I śpi to dziecko<br />
naszych marzeń<br />
Główkę pełną aspiracji<br />
zatapia w podusi<br />
Rączki pełne werwy<br />
ustka pełne słów<br />
zamyka,<br />
bo świat karze<br />
zamyka, bo musi<br />
Bo nóżki za krótkie,<br />
za słabe<br />
Bo pogoń za niczym<br />
w ziemię go wtłacza</strong></p>
<p><strong>Biegnij więc, dziecko,<br />
w przeciwną stronę<br />
roznoś szczęście<br />
marzenia w czyny przeistaczaj,<br />
a nade wszystko<br />
wbrew swym wrogom<br />
przebaczaj, przebaczaj, przebaczaj.</strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>***</strong></p>
<p style="text-align:left;"><img src="http://www.photo-libre.fr/mer/Med/Rz_105.jpg" alt="" width="500" height="375" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Początek końca.]]></title>
<link>http://slowianka.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 20:52:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>slowianka</dc:creator>
<guid>http://slowianka.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Zaczynam od podstaw. Specyficzne początki. Ukażę wam tutaj parę perspektyw. Różnych. Przynajmn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;padding-left:30px;">Zaczynam od podstaw. Specyficzne początki. Ukażę wam tutaj parę perspektyw. Różnych. Przynajmniej mam taki zamiar. Na ile się uda- zobaczymy. Pisanie jest bardzo skuteczną formą ekspresji… Ja jednak jestem tylko uczniem. Swoistym studentem życia i obserwacji, który taszczy za sobą z dnia na dzień coraz to większą walizkę ‘czegoś’. ‘Czegoś’- każdy nazwie ten bagaż inaczej. Może niektórzy zbiegną się w swoich opiniach, aczkolwiek… Każdy zajmuje inną perspektywę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Jestem człowiekiem, który nie wierzy w istnienie czegoś takiego jak ‘obiektywizm’. Jak to zwykłam mówić- rzecz subiektywizmu przewyższa wszystko! Mogę się mylić. Refleksyjność i zgoda z tym, że ktoś może sądzić inaczej, mieć inne poglądy, odmienne zdanie. Życie… A ja taka mała strasznie nie lubię zamkniętych kół, więc nie stwierdzę że mam 100% rację, sądzę tylko że tak jest, śmiem przypuszczać, stawiać hipotezy i pytania, podejrzewać, i wyrażać własne zdanie. Czyż to nie wspaniały przykład subiektywizmu, który tak wielu z ludzi ubiera na siłę w skafander opatrzony napisem- obiektywizm- bo moje, bo ja na 100% mam racje, bo to jedyne słuszne, bo jestem obiektywny? Nie?</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;padding-left:30px;">Obserwacja czyni mistrza, a może jedynie pozwala na obcowanie z ‘mistrzem’. To coś jak stwierdzenie mojego kolegi, że ‘Poetą się bywa, a nie jest’, albo że ‘prawdziwy poeta powinien mieć/nosić szalik’… Ciężko wywnioskować co jest prawdą, co ma sens. A może łatwo? Z doświadczenia własnego jednak wiem, że te najprostsze z pytań zadają nam najwięcej trudu przy udzieleniu jednoznacznej nań odpowiedzi. A po co? A dlaczego? A na co? A jak to? A skąd to? Gdzie? Kiedy? Jak? Czy?-<img class="alignnone" src="http://zdj_cie000" alt="" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">-zadawane w różnych kontekstach i okolicznościach…</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;">Temat dokończę jutro, kiedy będę miała więcej sił…</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;">Pozdrawiam,</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;">Joanna.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Będzie inaczej]]></title>
<link>http://brudnopis.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 01:39:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>zplasteliny</dc:creator>
<guid>http://brudnopis.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Choć wokół pełno jeszcze cieni, a bursztynowe światło lamp, potrafi wykraść jedynie kilka ce]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Choć wokół pełno jeszcze cieni, a bursztynowe światło lamp, potrafi wykraść jedynie kilka centymetrów nocy...<br />
Wierze, że jutro będzie inaczej.  Noc zamilknie. Słońce zamknie oczy gwiazd, a jego poranny brzask poczynając od wysokich czerwonych dachów i miejskich balkonów spłynie powoli na ziemię.<br />
Obudzi mnie śpiew słowika i trzepot motylich skrzydeł.<br />
I świat będzie inny.<br />
Dziś nauczę się Iść - powiem.<br />
Odnajdę cel i  tak ot, po prostu, Pójdę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[polityka zagraniczna w demokracji]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 19:12:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[// Notkę napisałem jakiś czas temu (tuż po wyborach) i leżała sobie w brudnopisie, więc może]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>//</strong> Notkę napisałem jakiś czas temu (tuż po wyborach) i leżała sobie w brudnopisie, więc może być trochę nieaktualna, ale warto zwrócić uwagę jak przewidziałem konflikt prezydent-premier.</p>
<p>Ostatnio zaczęłem się zastanawiać, co to teraz będzie z naszą polityką zagraniczną? Mieliśmy rządy PiSu, które sprawiały wiele problemów zarówno naszym zachodnim, jak i wschodnim sąsiadom. Zaś po zwycięstwie PO w wyborach, ci sądziedzi wraz ze Wspólnotą Europejską się bardzo ucieszyli. A jest jeszcze prezydent, któremu nie koniecznie muszą się podobać poczynania nowego rządu... Krótko mówiąc - skrajnie różna polityka zagraniczna. Nie jest tutaj ważne, kto ma rację, ale brak konsekwencji w prowadzeniu rozmów. Jedni zaprzepaszczą starania drugich, a przecież potrzebna jest stabilizacja. Szykuje nam się sporo nieporozumień, a wszystko dzięki śmiesznej demokracji.</p>
<p>Co proponuje? Jestem rojalistą, więc najbardziej odpowiadał by mi król. W polsce powinna się wykształtować silna i stabilna władza jednostki, która będzie dbała o SWOJE interesy. A najlepszy sposób, w jaki król może dbać o swoje interesy, to tworzenie silnego państwa, które będzie utrzymywało jego i jego potomków, którzy po nim przejma zwierzchnictwo nad narodem. I niech broń Boże nie stara się dbać o interesu ludu. Wystarczy troska o kraj, który daje mu chleb - w dobrze rozwijającym się państwie, ludowi żyje się dobrze, a jak zostawi go w spokoju, to sam o siebie zadba, jeśli tylko nie będzie się z niego zdzierało tak wielkich podatków.</p>
<p>Niestety, ale absolutna władza króla w <em>wolnej</em> europie bez zamachu stanu raczej nie przejdzie. Proponuję zatem dążyć do jak największej separacji ligislatywy i egzekutywy, np. a wzór systemu prezydenckiego, jaki jest w Stanach Zjednoczonych. Tam prezydent, o bardzo szerokiej władzy, nie posiadający jednak inicjatywy utawodawczej, jest jednocześnie szefem rządu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ludzie nie szanują własności]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 21:00:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[Veni, vidi, ale nie vici. Zajęliśmy w Katowicach 2 miejsce, ale i tak poszło nam bardzo dobrze. P]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Veni, vidi, ale nie vici. Zajęliśmy w Katowicach 2 miejsce, ale i tak poszło nam bardzo dobrze. Przeciwnik w finale był co najmniej 2 klasy lepszy od nas - skill, zgranie i sprzęt. I tak nieźle, jak na team, który pierwszy raz ze sobą grał.<br />
~</p>
<p>Jakiś czas dostałem wyjątkowo wkurzający łańcuszek. Pisało w nim coś w stylu: <em>Jestem Wojtek, nie stać mnie na lekarstwa [tu widać jak wspaniale działa nasz system: płacimy za częsciowo "darmową" służbę zdrowia, a na to co na prawdę potrzeba nie zostaje już pieniędzy], wyślij tą wiadomość do 25 osób, a państwo mi da 50 groszy.</em> I zdenerwowałem się podwójnie. Primo: nienawidzę łańcuszków! Secundo: pomijając kwestię, że to są brednie, bo nie możliwe, aby państwo rzeczywiście płaciło te 50 groszy, to ludzie chętnie wysyłają ten łańcuszesz dalej, w ten sposób wydając moje i Twoje pieniądze. Fakt, że 50 groszy podzielone na jednego obywatela to mało, ale równie dobrze może to być 50 zł albo 50'000 złotych i ludzie dalej by chętnie je wydawali. Tu chodzi o zasady - precz od czudzych pieniędzy! Jeśli ktoś chce pomóc Wojtkowi, to niech wyśle przelew, ale ze swoich pieniędzy.</p>
<p>Taka mała uwaga od informatyka (ode mnie): wątpie, aby zliczanie ile razy dana wiadomość została przesłana była stosowania, chociaż jest możliwa z technicznego punktu widzenia. Takie liczenie może się odbywać jedynie po stronie serwerów gg, co wymaga nie tylko zgody twórców gg, ale również implementacji przez nich jakiegoś systemu filtrowania wiadomości na serwerze.<br />
Ale jak by się zastanowić, to twórcą gg jest jednocześnie założyciel partii socjaldemokratycznej (2 znienawidzone przeze mnie słowa zawarte w jednym), więc taka inicjatywa może być przez niego popierana. W końcu o to chodzi socjalistom - dzielić się cudzymi pieniędzmi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[po co żyję?]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 06:39:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[Moja niedawna rozmowa zmusiła mnie do pewnych filozoficznych refleksji na temat elementarnej kwesti]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Moja niedawna rozmowa zmusiła mnie do pewnych filozoficznych refleksji na temat elementarnej kwestii - <em>jaki jest sens życia</em>? Choć początkowo miałem pisać o moim życiu, to wyszło mi jakoś tak bardzo ogólnie.</p>
<p>Zauważyłem, że dla wszystkiego można zadać pytanie <em>po co</em>?<br />
Po co pracuję? - Aby mieć pieniądze. Po co mi pieniądze? - Aby kupić jedzenie. Po co kupuję jedzenie? - Aby je zjeść. Po co jem? - Aby zaspokoić głód. Po co zaspokajam głód? - Aby nie umrzeć (żyć).<br />
I tak zawsze wszystko sprowadza się do pytania <em>po co żyć</em>? Po co nam to wszystko?</p>
<p>Może moim życiem kieruje przeznaczenie? Nie jakieś fatum, tylko ciąg przyczynowo-skutkowy, które coś (Bóg?) zapoczątkowało jakimś zdarzeniem, a to, że piszę teraz notkę jest wynikiem reakcji chemicznych zachodzących w moim mózgu, które są wynikiem tego, że zjadłem całą tabliczkę czekolady z bąbelkami, co zaś jest wynikiem tego, iż miałem ochotę na coś do zjedzenia, coś słodkiego, a to wynika z... A zaraz z pewnością pójdę po coś do picia, bo kończy mi się <em>jupi</em> o smaku pomarańczy. Nic nie zależy ode mnie. Wszystko jest ustawione, a ktoś z góry patrzy na moje życie, jak na przewracające się kostki domina.</p>
<p>A jeżeli Bóg stworzył człowieka, tylko po to, aby został zbawiony, to jaki jest tego sens? Jak by nie został stworzony, to nie musiał by być przecież zbawiony. Dla samego faktu, aby człowiek istniał? Jedyna przyczyna tego wszystkiego, która mi się nasuwa, to że wszechmogącemu się bardzo nudziło. Kto wie - może stworzył istotę obdarowaną wolną wolą, aby urządzić sobie takiego Big Brothera? I być może pokochał te istoty, tak jak małe dziewczynki są wstanie pokochać swoje lalki?</p>
<p>To już zaczyna trochę podchodzić pod herezję... Ale czy można to wykluczyć? Skoro Bóg jest nie tylko miłosierny, ale potrafi się również gniewać na ludzi - wygnanie z raju, potop - to dlaczego nie mógł ich stworzyć właśnie z takich pobudek? Choć osobiście nie widzę w tym nic złego - czy kobieta, która zaszła w niechcianą ciąże, ale urodziła i pokochała dziecko jest złą kobietą?</p>
<p>Mam nadzieję, że przedstawiłem ciekawą hipotezę. Zapraszam do komentowania, aby poznać wasze opinie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[molestowanie]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 07:03:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Wiele się słyszy o molestowaniu w pracy. Zawsze budzi to sporo emocji, szczególnie, jeżeli jedn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele się słyszy o molestowaniu w pracy. Zawsze budzi to sporo emocji, szczególnie, jeżeli jedną ze stron jest osoba publiczna. Tylko, że ja nie rozumiem, jak można nazywać molestowanie coś, co często molestowaniem nie jest.</p>
<p>Jeżeli pani Kowalska chce się przyjąć u pracy u pana Nowaka, a pan Nowak w zamian za posadę zechcę, aby pani Kowalska zrobiła mu dobrze, to ma ona dwa wyjścia: 1 - poszukać innej pracy; 2 - zgodzić się. Żadnego molestowania tu nie widzę. Firma pana Nowaka, więc pan Nowak decyduje na jakich warunkach chce zatrudniać pracowników, a jak się komuś nie podoba, to niech nie szukają u niego pracy. Pani Ku... przepraszam: Kowalska po prostu przyjęła korzyść w zamian za stosunek.</p>
<p>Podobnie sprawa wygląda jeżeli chodzi o awanse. Na umowie o pracę jasno piszę czym ma się zajmować pracownik, a pracodawca nie musi go awansować. Ale może - i to on, jako właściciel firmy, decyduje <em>za co</em> komu daje awans. W końcu to łaska, jaką pracodawca okazuje pracownikowi.</p>
<p>W takich przypadkach jak wyżej, gdy kobiety (bo to głównie one padają ofiarami molestowania) się na to godzą, wątpię w ich moralność. A prostytucja jest karana (co narusza ich prawo do robienia z własnym ciałem co zechcą, swoją drogą).</p>
<p>Natomiast zupełnie inaczej sprawa ma się, gdy zamiast nagradzać, pracodawca karze pracowników, którzy nie chcą robić <em>czegoś ponad ich obowiązki</em>, np. zaciąga sekretarkę do łóżka (albo na biurko) pod groźbą zwolnienia z pracy. Wtedy mamy molestowanie. Ale oczywiście tylko, gdy przełożony rzeczywiście szantażuje podwładnych, a nie, gdy oboje tego chcą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasami bardzo się boję...]]></title>
<link>http://brudnopis.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 09:35:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>zplasteliny</dc:creator>
<guid>http://brudnopis.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Co gdy człowiekowi życie z rąk wypada i czuje, że zaraz je upuści&#8230; i wie, że   roztrzask]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Co gdy człowiekowi życie z rąk wypada i czuje, że zaraz je upuści... i wie, że   roztrzaska sie gdy upadnie. Nieważne gdzie: na chodniku, w szkole czy też w domu... Co wtedy robić? Co gdy się nie da poskładać, gdy pogubi się gdzieś cząstki siebie? Co z takim człowiekiem? Gdy życie rozbite, a on jak rozbitek w tym świecie, co wciąż szuka domu... co będzie, gdy go nie znajdzie?  Jaki będę w przyszłości?..<br />
A ze śmiercią, co gdy ktoś jej pragnie, czy tak można? Czy to jest ludzkie? Czy to jest grzech tak myśleć? Gdy wierzy się, że śmierć jest dopiero początkiem. ...albo  uciec. Jak dziecko. Wprost w otwarte ramiona matki. W końcu wciąż nim jestem. Prawda? ...poznaje jak dziecko, płacze jak dziecko marze... by tak jak one uciec... gdzieś tam w ramiona lepszego świata.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ekonomia i kobiety]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 23:11:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[Jakiś czas temu można było usłyszeć na v-blogu pana Janusza Korwin-Mikke stwierdzenie, że w ro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu można było usłyszeć na v-blogu pana Janusza Korwin-Mikke stwierdzenie, że w rozwijającej się gospodarce powinno się likwidować miejsca pracy. Oczywiste jest, że w interesie pracodawcy, jest zatrudniać jak najmniej ludzi. Chciałbym trochę rozwinąć ten temat o pewien społeczny aspekt sprawy, o którym JKM nie wspomniał.</p>
<p>Wielu pewnie się nie zgodzi z postawioną tezą - przecież ci ludzie stracą pracę! I bardzo dobrze, bo ich praca jest niepotrzebna. Zaraz wyjaśnię co w tym dobrego. Zapewne większość czytających wie dobrze, co to jest inflacja i deflacja. Jeśli nie, to znaczy, że społeczeństwo jest jeszcze głupsze, niż myślałem. W każdym razie, wraz ze wzrostem bezrobocia, rośnie również siła nabywcza pieniądza (nie uwzględniając szczególnego przypadku, jakim jest stagnacja, ale ona nas raczej nie będzie dotyczyła), czyli zarabiamy więcej, a także nasze oszczędności są więcej warte.</p>
<p>Tutaj wkraczamy do drugiej części tematu, czyli co mają do tego kobiety. Pytam się: po co wszystkim praca? Czy nie wystarczy, by zamiast dwóch, tylko jeden rodzic pracował? Dochodzę do wniosku, że skoro za te same 2000 zł mężczyzna będzie w stanie wyżywić rodzinę i jeszcze coś odłożyć, to kobiety nie muszą już pracować - to raczej one powinny się stać głównymi ofiarami likwidacji miejsc pracy. A raczej nie ofiarami, tylko wyzwolonymi z przymusu pracy, aby utrzymać rodzinę. Teraz mogą być same sobie szefami.</p>
<p>Jako konserwatyście marzy mi się, aby w już nie aż tak dalekiej przyszłości, wrócić do domu po pracy, gdzie żona przywita mnie z uśmiechem na twarzy mówiąc <em>Witaj w <strong>D</strong>omu</em>, zjeść obiad, a następnie spędzić czas razem z rodziną, po czym wieczorem móc spędzić intymne chwile z żoną, która mi nie powie, że jest zmęczona pracą i zajmowaniem się domem.</p>
<p>To nie jest wcale tak, że nie pozwalam kobietom spełniać ambicji, a ich miejsce jest tylko przy garach. Dla chcących pracować na pewno znajdzie się praca. Ale ja szukam kobiety, dla której największymi ambicjami są: wychowanie dzieci na dobrych ludzi, opiekowanie się ogniskiem domowym i bycie szczęśliwą u boku kochającego mężczyzny, a największą zapłatą za jej trud słowa: <em>Kocham Cię</em> i <em>Dziękuję</em> z ust najbliższych. Czyta taka mój blog?</p>
<p>Oczywiście nie samo pozbawienie ludzi pracy sprawi, że ludziom się polepszy - to jest tylko skutek. Skutek wielkich zmian, które są konieczne. A najważniejszą rzeczą z nich, którą należy się zająć, jest wolność gospodarcza i osobista - obecnie coraz bardziej ograniczana, nie tylko przez Warszawę, ale również Brukselę. Gdy pozbędziemy się barier dla rozwoju, jakie stawia nam państwo, wszystko samo będzie zmierzało we właściwym kierunku... Zadziała tzw. <em>niewidzialna ręka rynku</em>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[feministki]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 22:04:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[If you see an old man, sit down and take a lesson; if you see an old woman, throw a stone. - Afgańs]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>If you see an old man, sit down and take a lesson; if you see an old woman, throw a stone.</em> - Afgańskie przysłowie.</p>
<p>Już od dłuższego czasu zamierzałem coś o nich napisać. Żeby dobrze scharakteryzować feministki należy je podzielić na dwie zasadnicze grupy: <em>reformowalne</em> i <em>niereformowalne</em>. W literaturze można również spotkać się z określeniami: <em>głupie</em> i <em>głupsze</em>.</p>
<p>Feministki <em>głupie</em> (<em>reformowalne</em>) można zdefiniować jako: <em>śmieszne kobiety, których nie chce żaden facet</em>. Żeby nie było wątpliwości: nie dlatego nie chce ich żaden facet, bo są feministkami, tylko są feministkami, bo nie chce ich żaden facet. Są zazwyczaj mało atrakcyjne fizycznie, choć inteligencją również nie grzeszą. Są raczej niegroźne, a ich szeregi zajmują głównie hipokrytki, które tak na prawdę tylko marzą, by jakiś mężczyzna na nie spojrzał bez obrzydzenia i zrobił z nich materac do dmuchania. W koncu znajdzie się taki frajer, z którym będzie żyła długo i szczęśliwie zapominając o tej chorej doktrynie.</p>
<p>Druga grupa, feministki <em>głupsze</em> (<em>niereformowalne</em>) są o wiele groźniejsze, nierzadko ładne. Zostały feministkami dlatego, że jakiś facet je rzucił/wykorzystał/zranił/zdradził (niepotrzebne skreślić), bo miał dość ich ciągłego marudzenia, niewdzięczności i głupoty. One zaś tłumaczą sobie, że to nie ich wina, tylko <em>wszyscy faceci to świnie</em>, po czym wyruszają na krucjatę naprzeciw samcom. Jako oręż służy im niewyparzona gęba, zaś za tarczę biora poprawność polityczną.</p>
<p>Wielu naukowców wyróżnia wśród feministek <em>niereformowalnych</em> dodatkową podgrupę - feministki <em>totalnie niereformowalne</em> zwane również <em>najgłupszymi</em>. Nie wystarcza im, że faceci z najbliższego otoczenia się z nich śmieją. One pchają się jeszcze do radia, gazet i TV, aby się jeszcze bardziej upokorzyć. Tworzą partię polityczną, na której plakatach wyborczych występują nagie, a potem domagają się przeprosin za nazywanie ich ekshibicjonistkami.</p>
<p>I nikt mi nie wmówi, że kobiety wcale nie prowadzą gorzej.<br />
<img src="http://img176.imageshack.us/img176/9626/snapunknown200802192244ht2.jpg" alt="mózg kobiecy i męski" /><br />
<em>Na obrazku pisze: Obszary mózgu [lewy - kobiecy, prawy - męski] odpowiedzialne za prowadzenie samochodu, kopanie piłki, parkowanie tyłem i obsługę urządzeń mechanicznych. institute of Psychatry, London 2001<br />
Zdjęcie zrobione książce "Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą" Allana i Barbary Paese</em>.<br />
Bardzo ciekawa książka swoją drogą. Nie pytać skąd ją mam, bo nie wiem. Znalazłem ją kiedyś u mamy. Czytałem wybiórczo, nawet znalazłem 2 akapity o hentai. ;)<br />
--<br />
Wiem, że mało tu konkretów i jakichkolwiek argumentów, ale to miała być satyra i chyba mi się udało - jest w tym co piszę trochę prawdy. Przy okazji, trzymam kciuki za p. JKM - nominowanego do tytułu <em>szowinisty roku</em>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pieprzyć polityczną poprawność!]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 07:16:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[Nie macie państwo wrażenia, że ludziom się coś w głowach pomyliło? Wszystko za sprawą groźn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie macie państwo wrażenia, że ludziom się coś w głowach pomyliło? Wszystko za sprawą groźnej choroby, która przyszła do nas zza oceanu (Ojcowie-założyciele by się w grobie poprzewracali), zwaną <em>poprawnością polityczną</em>. Można się nią zarazić oglądając TV, czytając gazetę, chodząd do państwowej szkoły.<br />
Do czego to doszło... Amerykanie już nie mówią <em>Merry Christmas</em>. Jeszcze by obrazili jakiegoś ateistę. Teraz się mówi <em>Happy Holidays</em>. W stanie Kalifornia doprowadzono do tego, że z podręczników szkolnych mają zniknąć słowa <em>mama</em> i <em>tata</em>, <em>mąż</em> i <em>żona</em>. Zaś w Anglii zmuszono uczniów oraz nauczycieli (za oskarżenie o rasizm można stracić pracę), aby uczestniczyli w apelu z okazji zakończenia ramadanu... przebrani za muzułmanów. Wkrótce (nie śpieszy mi się jeszcze ;P) moje dzieci w szkole będą się uczyły, że istnieje alternatywa dla związku kobiety z mężczyną, bo poprawny politycznie minister edukacji tak rozkaże. Btw to może posłużyć jako argument za prywatyzacją szkolictwa - niech rodzic posyła dziecko do takiej szkoły, jaka mu się podoba.<br />
Społeczeństwu tak się w d... poprzewracało na punkcie poprawności politycznej, że gdybym chciał założyć jakiś klub tylko dla białych to został bym przez ludzi ukrzyżowany. Eeee... Pomyłka. Nie został bym ukrzyżowany... Religia jest przecież tematem tabu dla ludzi p.p. Ale co to komu tak na prawdę przeszkadza? Przecież nie wzywam do nienawiściu czarnych. Co innego gdyby oni chcieli założyć swój klub. Zaakceptowano by to i tłumaczono, że oni mają prawo, aby się gdzieś gromidzić, obgadywać swoje sprawy itd. To jest dopiero jawna dyskryminacja! Mniejszość ma większe prawa w społeczeństwie.<br />
Po raz kolejny powtarzam. Jesteśmy świadkami upadku cywilizacji. To tylko kwestia czasu, aż politpoprawni politycy pod wpływem lobby mniejszościowych wprowadzą jakieś <em>antydyskryminacyjne</em> ustawy i zarządzenia, że np. ¼ posłów to muszą być kobiety, zakaz trzymania dziewczyny przez chłopaka za rękę (że o całowaniu pod groźbą wysokich kar już nie wspomnę) w miejscu publicznym, albo nakaz, aby liczba pornoli w kiosku z udziałem gejów i lesbijek była taka sama, jak z parami heteroseksualnymi. Nie śmiej się! Zobaczymy za kilka za lat jak UE nas całkowicie pochłonie.<br />
Większość jest prześladowana. Bo jak wytłumaczyć fakt, że na niektóre uczelnie jakiś inteligentny, zdolny i obiecujący młodzienieć mógł się nie dostać, ponieważ część miejsc była rezerwowana dla czarnych?! Za niedługo ludzie będą przepraszać za to, że należą do większości.<br />
Na koniec polecam przeczytać <em>Elementarz politycznej poprawności</em> dostępny pod adresem <a href="http://szort.pl/9ja0z">http://szort.pl/9ja0z</a>. Autor tego tekstu trafił w dziesiątkę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piękne rzeczy]]></title>
<link>http://merigolde.wordpress.com/2008/01/20/piekne-rzeczy/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jan 2008 00:49:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>merigolde</dc:creator>
<guid>http://merigolde.wordpress.com/2008/01/20/piekne-rzeczy/</guid>
<description><![CDATA[Zdaje się, że już to pisałam, ale mamy się tu zajmować drobnymi, dużymi i całkiem dużymi pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zdaje się, że już to pisałam, ale mamy się tu zajmować drobnymi, dużymi i całkiem dużymi przyjemnościami. Jedną z większych, jakie znam, są prace Ewy Dacko. Ewa tworzy przepiękną biżuterię, choć to nie jedyna z rzeczy, jakimi się zajmuje. Tak naprawdę to wszystko, czego dotknie Ewa, staje się piękne.</p>
<p>Do niedawna jej prace można było podziwiać na forum rękodzielniczym i na blogu, teraz działa już autorska galeria Ewy -  <a href="http://ladnerzeczy.net" title="ŁadneRzeczy.net" target="_blank">www.ladnerzeczy.net - galeria biżuterii autorskiej i rękodzieła</a>. Oglądajcie i zachwycajcie się!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
