<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>reklamy-i-marketing &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/reklamy-i-marketing/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "reklamy-i-marketing"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 20:09:37 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nagrody dla pracowników... wg. Interii]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=160</link>
<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 20:45:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=160</guid>
<description><![CDATA[Przeglądając dzisiejsze RSSy wpadł mi w oko artykuł na Interii o tym, że wielki boom gospodarcz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeglądając dzisiejsze RSSy wpadł mi w oko <a href="http://biznes.interia.pl/news/czarny-scenariusz-mozliwy,1168897/74a9c05ac3c5863066de76a9bb655149">artykuł</a> na Interii o tym, że wielki boom gospodarczy kończy się (czy jest medium, które nie sieje tej paniki?)</p>
<p>Jednak większą ciekawostkę w tym artykule stanowi pewien link - zobaczcie sami, co Interia podlinkowało pod "nagrodami" (dla pracowników):</p>
<p><a href="http://goldenrose2.files.wordpress.com/2008/08/nagr1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-161" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/nagr1.jpg?w=300" alt="" width="300" height="216" /></a></p>
<p><a href="http://goldenrose2.files.wordpress.com/2008/08/nagr2.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-162" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/nagr2.jpg?w=300" alt="" width="300" height="217" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[iPhone - znów akcja?]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=156</link>
<pubDate>Tue, 26 Aug 2008 20:07:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=156</guid>
<description><![CDATA[Nie pisałam o iPhonie (wszędzie tego było pełno, nie było sensu powtarzać) i choć - przyznaj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie pisałam o <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Iphone">iPhonie </a>(wszędzie tego było pełno, nie było sensu powtarzać) i choć - przyznaję - początkowo sama się nakręciłam i miałam ochotę go kupić (szczególnie, że akurat kończy mi się umowa), to jakoś po tygodniu czytania różnych opinii (np. <a href="http://antyweb.pl/po-co-mi-iphone/">takich</a>), trochę mi przeszło.</p>
<p>Ale nie o tym ma być ten wpis. O <a href="http://technologie.gazeta.pl/technologie/10,93352,5615381,Dlugie_kolejki_po_iPhone_a_.html">sztucznych kolejkach Orange</a> chyba wszyscy słyszeli, podobnie jak i o <a href="http://komorkomania.pl/2008/08/21/era-impreza-na-razie-taka-sobie/">niezbyt tłumnych imprezach "otwarcia sprzedaży"</a>. Ale dziś zainteresowało mnie coś innego.</p>
<p><a href="http://www.coffeeheaven.pl/">Coffee Heaven</a> w <a href="http://www.galeriakazimierz.pl">Galerii Kazimierz</a>, późne popołudnie. Dwa stoliki ode mnie siedzi parka, on bawi się iPhonem. Jeśli ktoś zainteresowany podejdzie - chętnie pokazuje, nawet daje się moment "pobawić". Zachwala, choć podkreśla, że to "to cacko, choć tylko 2G", a na "3G czeka, przywiozą kurierem". Pół godziny później widzę podobną scenkę w którejś kawiarni na Kazimierzu, jeszcze późnej w innej CH (tu już jest 3G). Przypadek, czy kolejna akcja? Jeśli przypadek, to zaskakujący (wszędzie panowie, wszędzie bawią się tak, by było widać, co trzymają i wszyscy chętnie pokazują i opowiadają o telefonie), jeśli akcja, to przynajmniej wzbudza zainteresowanie. Zapewne niedługo dowiemy się.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ach, na ucztę iść do Wierzynka ;) (choć Timbaland nie chciał)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Mon, 25 Aug 2008 14:42:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[Marki &#8220;Wierzynek&#8221; chyba nikomu przybliżać nie trzeba. Pseudo Timbaland nie jest już t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Marki <a href="http://wierzynek.com.pl/">"Wierzynek"</a> chyba nikomu przybliżać nie trzeba. Pseudo <a href="http://http://pl.wikipedia.org/wiki/Timbaland">Timbaland </a>nie jest już tak popularne w niektórych kręgach, ale jednak w innych bardzo znane. Pozornie nic ich nie wiąże, ale...</p>
<p>Promocja Wierzynka nie od dziś jest dyskusyjna. Swego czasu miałam okazję obserwować różne osoby przewijające się przez restauracyjny dział marketingu, siedzące w nim 3, czasem 6 miesięcy.   Czemu tak krótko? Nie wiem - mnie tam nie było, nie widziałam. Ale agresywność wypowiedzi na forach, nierzadko zachowania podchodzące pod spam, itp. sugerowały czasem sporą presję na wyniki w bardzo krótkim czasie i przy niewielkich (stosunkowo) środkach. Linka nie podam - kto ma ochotę, pewnie znajdzie niejedno na serwisach społecznościowych...</p>
<p>Ciekawa jestem czy <a href="http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/888957.html">ten pomysł</a>, to też kwestia presji na wyniki, czy też kogoś, kto bardzo chciał być/poczuć się PRowcem, ale nie miał materiału lub pomysłu na news... Zresztą sam tekst jest... sama nie wiem... nieprzemyślany? a może miał być kontrowersyjny? Wystarczy zerknąć tylko na jeden z cytatów - <em>"Znana ze swojego konserwatyzmu właścicielka restauracji obawiała się, że "imprezowe towarzystwo" się rozpije i "zabrudzi" podłogę"."</em></p>
<p><a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5623881,Timbaland_a_sprawa_sandacza_po_polsku.html">Kłamstwo</a> wysłane do mediów, w świecie telefonów i szybkiej komunikacji ma bardzo krótkie nogi, a w rzeczywistości 2.0 - jeszcze krótsze.</p>
<p>I choć Wierzynek tani nie jest, to i nie jest tak drogi, by wielu czytelników polskiego Internetu nie było na niego stać. Wbrew komentarzom pod tekstem na temat zazdrości i nieznajomości restauracji, które albo są pisane przez osoby właśnie nie znające W., albo przez samych pracowników... Pytanie, czy tego typu wpadka będzie miała wpływ na odwiedzalność restauracji? Nie wiem - ale z drugiej strony w Krakowie są setki innych, równie dobrych restauracji, więc wybór jest wystarczający duży...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Empik... zapomniał przedłużyć domenę?!]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=131</link>
<pubDate>Mon, 11 Aug 2008 13:20:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=131</guid>
<description><![CDATA[Chyba wystarczy jak wrzucę zrzuty ekranu:
empik.com (czyli główny adres Empiku):

A to właściwa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chyba wystarczy jak wrzucę zrzuty ekranu:</p>
<p><a href="http://www.empik.com">empik.com</a> (czyli główny adres Empiku):</p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/empik.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-132" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/empik.jpg?w=300" alt="" width="300" height="217" /></a></p>
<p>A to właściwa strona Empiku, pod adresem <a href="http://www.empik.pl">empik.pl</a> (z pięknie widocznym <strong>empik.com</strong>)</p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/empikpl.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-133" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/08/empikpl.jpg?w=300" alt="" width="300" height="217" /></a></p>
<p>Taka marka... (czyżby ich dostawca domen nie przypomniał im, że domena wygasa? A może jedyna osoba, która się tym zajmuje poszła na urlop? w końcu mamy sierpień ;) ).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ruchome faviconki i 36.6]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=108</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:54:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=108</guid>
<description><![CDATA[Udało mi się nie ulec dwóm ostatnim modom blogowym - w ub. tygodniu Pekao i jego wycieknięte CV,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Udało mi się nie ulec dwóm ostatnim modom blogowym - w ub. tygodniu Pekao i jego wycieknięte CV, a wcześniej "brudasy/śmieciarze z 36.6". Dziś jednak nawiążę do tej ostatniej marki (za chwilę).</p>
<p>Parę dni temu, przypadkiem trafiłam na stronę <a href="http://www.czech.cz/">Czech</a>. Strona jak strona - w miarę nowoczesna, w miarę uporządkowana, choć kolorowe dymki sprawiają, że nie jest napuszona, tylko nawet przyjazna. To jednak, co mnie zaskoczyło, to... ruchoma faviconka. To chyba pierwsza strona, na jakiej takową widzę, na dodatek w Firefoxie (i 2 i 3) ruch faviconki jest widoczny także na otwartej karcie. I trudno ją zignorować :)</p>
<p>Czy to przyszłość faviconek? Nie wiem. Niemniej na razie niewątpliwie jest wyróżnikiem :)</p>
<p>A teraz przyjrzyjcie się tym dymkom na stronie, szczególnie temu czerwonemu i zielonemu. Nic Wam nie przypomina? A gdyby zrobić z niego ramkę? Coś jakby... <a href="http://www.36i6.pl/">36.6</a>?</p>
<p>Nie, nie sugeruję, że to plagiat, (byłby raczej dość odległym), ale inspiracja. I to mniej udana inspiracja chyba... ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pozostało wrażenie...]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=115</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 19:49:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=115</guid>
<description><![CDATA[Znajoma zapytała mnie jakie książki albo filmy zrobiły na mnie takie wrażenie, że pamiętam do]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znajoma zapytała mnie jakie książki albo filmy zrobiły na mnie takie wrażenie, że pamiętam do dziś. Spodziewała się chyba arcydzieł, zobaczyłam to po jej minie...</p>
<p>A na mnie największe wrażenie zrobiły rzeczy, na które nie byłam gotowa. Czytałam mając 4 lata, więc po wiele książek sięgałam znacznie wcześniej niż moi rówieśnicy. Chyba dlatego mam w pamięci wyryte igrzyska z Quo Vadis i scenę ukrzyżowania. Czytałam je jako 7-letnie dziecko. Podobnie jak oślepienie Juranda z Krzyżaków. Mając 10 lat czytałam Kamienie na szaniec. Niewiele później zapisało mi się tak mocno w pamięci.</p>
<p>W tym samym czasie obejrzałam scenę z kryminału Dempsey i Makepeace na tropie (czy to się tak pisało?), gdzie niepokornego, czy niebezpiecznego człowieka wrzucono w dół z mokrym betonem...</p>
<p>Później przeczytałam wiele innych książek - pamiętam Diunę, Pielgrzyma, Cesarza, Imię róży. Polecę każdemu, ale mimo to mam świadomość, że te - niewątpliwie nawet bardziej wartościowe książki - wyryły się mniej we mnie niż tamte, wspomniane wcześniej.</p>
<p>Nie byłam gotowa - dlatego pamiętam. Wszystko, co nas silnie zaskakuje, zostawia niezatarte wrażenie. Dlatego tak wielu marketerów sięga po szok.</p>
<p>Ale czasem wrażenie zostawiają również rzeczy, które nie szokują, potrafią budzić emocje bez szoku. Jak tango, które z każdym kolejnym tańcem sięga po najgłębsze emocje, do których czasem nie chcemy się przyznać. Jeśli dojrzeliśmy do tanga (ja dojrzałam mając 27 lat - wcześniej nie robiło na mnie żadnego wrażenia, poza przyjemnością płynącą z samego tańca). Wrażenie potrafi też pozostawić muzyka - szczególnie operująca chórem. Poezja, która potrafi operować słowem i nastrojem z bieguna na biegun (jak w wierszu "Od wczoraj już nie jestem polskim obywatelem"). Czasem szok - choć zostaje - zostawia tak negatywne emocje, że nie są one warte skojarzeń, jakie budzą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polskich gwiazd wizerunek]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=102</link>
<pubDate>Mon, 14 Jul 2008 20:24:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=102</guid>
<description><![CDATA[Pisałam kilka tygodni temu o internetowym wizerunku bydgoskiego Focusa. Dziś, podczas przygotowywa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pisałam kilka tygodni temu o <a href="http://goldenrose2.wordpress.com/2008/05/22/amatorski-wizerunek-focus-parku/">internetowym wizerunku bydgoskiego Focusa</a>. Dziś, podczas przygotowywania listy potencjalnych ambasadorek pewnej marki, przyjrzałam się internetowemu wizerunkowi naszych gwiazd i gwiazdeczek.</p>
<p>Zaczęłam od <a href="http://www.liszowska.pl/">Joanny Liszowskiej</a> (przypadkowo) - strona w odpowiedniej domenie, całkiem przyzwoicie zrobiona, do tego porządny namiar na menadżera (mail, telefon). Do samej gwiazdy kontaktu nie ma, ale to jej święte prawo - w końcu po to ma Macieja, żeby sama nie musiała odbierać dziesiątek telefonów i maili (nie mówiąc o spamie). Niezła biografia, rozbudowana galeria zdjęć, oferta - czego chcieć więcej? (no, razi mnie ciut słodka księga gości, gdzie nie ma żadnego negatywnego wpisu, więc - jak podejrzewam - jest ostro moderowana, ale mogę to wybaczyć).</p>
<p>Następna była <a href="http://olgabonczyk.art.pl/new/">Olga Bończyk</a>, gwiazda od tego samego menedżera. Strona ciut gorsza (w domenie art zamiast własnej i kuleje rozplanowanie graficzne), ale ciekawa. Niezła galeria, ciekawa część o pasjach. Kontakt także "prywatny".</p>
<p>Następna na liście znalazła <a href="http://kasiabujakiewicz.com">Kasia Bujakiewicz</a>. Choć mogłoby się wydawać, że akurat ona będzie mocno królować w serwisach alternatywnych, to zadbała o swój wizerunek całkiem nieźle. Osobiście strona graficznie mi się nie podoba, ale nie musi. Zawiera wszystko, co powinna, jest ciekawie zbudowana i - większość osób - znajdzie na niej wszystko co potrzebuje.</p>
<p>Liczyłam, że dalej będzie podobnie, ale srodze się rozczarowałam. Przede wszystkim szybko okazało się, że wiele gwiazd w ogóle nie ma swojej strony! Dzięki temu ich wizerunek tworzą <a href="http://www.pudelek.pl">pudelki</a>, <a href="http://www.kozaczek.pl">kozaczki</a> i inne tego typu serwisy. Jeśli jest inaczej, to ich strony są tak kiepsko wypozycjonowane, (a może zrobione całe we flashu albo obrazkach i nie ruszane), że w Google są tak daleko, że nie dotarłam. Nie udało mi się odnaleźć m.in. strony Joanna Koroniewskiej, (a agencję, która ją obsługuje, znalazłam przypadkowo), podobnie Magda Walach, czy Anna Dereszowska. Trudno obecnie przecenić wagę Internetu i jego wpływu na opinię, więc brak strony jest co najmniej dziwnym posunięciem marketingowym.</p>
<p>Jednak chyba nie lepszym posunięciem są niektóre strony - np. taka jak <a href="http://www.joanna-jablczynska.prv.pl/">Joasi Jabłczyńskiej</a>. Stronę chyba prowadzi koleżanka Joasi - nie jest ona zbyt aktualna w sensie trendów w tworzeniu stron, ale to nie miałoby aż tak dużego znaczenia, gdyby nie setki reklam, jakimi raczy strony swoich użytkowników prv, brak oryginalnej domeny, niedziałające forum i mail na onecie. To wszystko jest słodkie, o ile Joasia jest jedną z wielu przedstawicielek generacji nastolatek. Ale bycie gwiazdą zobowiązuje do czegoś więcej.</p>
<p>Z kolei o wizerunek Marty Żmudy Trzebiatowskiej dbają jej fani, tworząc stronę, kupując domenę, wrzucając zdjęcia. Szkoda, ze Marta nie dba o to sama, na szczęście ma dużo szczęścia do życzliwych jej ludzi, którzy pod <a href="http://martazmudatrzebiatowska.pl/">odpowiednią domeną</a> umieścili przychylny jej serwis, a nie np. przeróbki erotyczne.</p>
<p>W dzisiejszym świecie, gdy domena nie kosztuje wiele (a za pierwszy rok są to często grosze), a hosting i zrobienie strony dla dobrze zarabiającej gwiazdy też nie powinno być żadnym problemem (w końcu nie musi to być strona z firewerkami, wystarczy zwykły html, w zamian za dobre i przemyślane zbudowanie całości), lekceważenie Internetu jest niezrozumiałym posunięciem. Chciałabym wierzyć, że to kwestia zbytniej zajętości, ale od czego w takim razie jest menedżer/agencja?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kościół jako operator komórkowy]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=101</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 22:16:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=101</guid>
<description><![CDATA[W ub. tygodniu, oglądając jedną z telewizji śniadaniowych, usłyszałam, że Kościół przymier]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W ub. tygodniu, oglądając jedną z telewizji śniadaniowych, usłyszałam, że Kościół przymierza się do zostania we wrześniu  operatorem komórkowym. Z jednej strony trochę zaskakująca propozycja, z drugiej hierarchowie kościelni są w biznesie od dawna - zaczynając od Benedyktynów, przez gdańskiego potentata w zakresie wody i wina, aż do toruńskiego medialnego koncernu.</p>
<p>Samego pomysłu nie będę oceniać - myślę, że Kościół ma tak dużą siłę przebicia, że szybko znajdzie abonentów wśród starszych osób, które jeszcze często są "grupą niezagospodarowaną", a nawet grupą zaniedbaną. Skomplikowane oferty, przekaz reklamowy kierowany tylko do młodych osób, młodzi sprzedawcy, którzy często nie mają ochoty, ani umiejętności tłumaczyć zawiłości korzystania z aparatu 70-letniej babci - to wszystko odrzuca starszych ludzi jako klientów istniejących sieci. Przykładem trafionego produktu były anteny satelitarne i dekodery, które pozwalają starszym osobom odbierać w dobrej jakości TV Trwam - Cyfra, Polsat, czy Neostrada nie trafiły do nich, ale prościutki dekoder TV Trwam - tak.</p>
<p>Ciekawostką była wypowiedź zaproszonego księdza, który mówił, że to realizacja myśli Jana Pawła II o wykorzystywaniu wszelkich możliwych środków do ewangelizacji. I właściwie to był jedyny "haczyk", jaki został wykorzystany. Znacznie więcej zawierały informacje prasowe (Ewangelia przesyłana SMSem, specjalne myśli świętych - np. Św. Augustyna, czy Franciszka, specjalne serwisy do odsłuchiwania, wiadomości o pielgrzymkach, czy imprezach ewangelicznych/kościelnych, itp.). Niestety, o tym wszystkim przedstawiciel "zapomniał" - pojawiło się to w portalach internetowych. Tyle tylko, że - jak przypuszczam - znacznie większa część grupy docelowej oglądała poranną telewizję. Internet to dla wielu starszych osób, (a w końcu one w większości będą stanowić target tej sieci, tym bardziej, że pojawiają się sugestie, że oferowane telefony będą proste i z dużymi klawiaturami) czysta abstrakcja - nie umieją się po nim poruszać, literki są małe, a na ekranie raczej niewygodnie się czyta, więc nie korzystają z niego. Po co w takim razie najlepsze informacje puszczać drogą, która nie wiedzie do grupy docelowej?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Festiwal Skarby Urody... I wizerunek firm kosmetycznych]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=96</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 21:35:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=96</guid>
<description><![CDATA[Byłam dziś na Festiwalu Skarby Urody, organizowanym przez sieć sklepów Rossman. Wystawcami były]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Byłam dziś na <a href="http://media.rossmann.com.pl/PressOffice/PressRelease.100396.po">Festiwalu Skarby Urody</a>, organizowanym przez sieć sklepów <a href="http://www.rossmann.com.pl/">Rossman.</a> Wystawcami były firmy, których produkty sprzedawane są w R. Badania skóry, włosów, makijaże, masaż stóp, ulotki, próbki. Jak na większości tego typu Targów. Ale nie będę tu opisywać kto i co robił, ani co dawał - wolę się skupić na tym, czemu (od strony firmy) m.in. służą takie targi, czyli kto zyskał, a kto stracił...</p>
<p>Na Targi dojechałam tuż przed 16, w niedzielę. Niezbyt może wcześnie, ale w końcu impreza trwa do 18, więc miałam jeszcze 2 godziny. Miałam oczywiście świadomość, że ostatnie pół godziny to już czas powolnego składania stoisk (sama nieraz stałam na stoiskach targowych), ale półtorej godziny to szmat czasu. Okazało się, że... jednak nie, bo już o 16 stoisko Oceanic (czyli producent m.in. kremów AA) było złożone! Czyli, na moje oko, zaczęli składać ok. 15 - na drobne 3 godziny przed końcem. Został jakiś marny stojak z ulotkami i kilka mini-książeczek z opisami diamentowej serii AA i Kayah na okładce...</p>
<p>Realną podróż zaczęłam od <a href="http://www.garnier.pl/_pl/_pl/ambre_solaire/index.aspx">Garnier</a> - lubię tę firmę, więc chętnie poszłam zbadać skórę i włosy. Niestety, kilka minut później stwierdziłam, że dziewczyny na stoisku chyba (mam nadzieję mówiąc szczerze) są z tzw. łapanki. Zaproponowany mi krem miał jeszcze jakiś sens, ale już tonik dla nastolatek nie bardzo... A gdy dziesięcioletniej dziewczynce wyszła "słaba gęstość skóry" (jak podejrzewam - aparat po kilkunastu godzinach pracy miał dość), a pani to zupełnie nie zdziwiło, przestałam pytać. Nie lepiej było z panią od włosów - gdy okazało się, że nie mam specjalnie problemów, to nie miała żadnego pomysły, co mi zaproponować, jaki produkt doradzić (a farbuję włosy, więc wystarczyło sięgnąć po odżywkę do włosów farbowanych, czy coś takiego). Dla wizerunku firmy - totalna klapa...</p>
<p>Kolejna firma - <a href="http://www.loreal.pl/_pl/_pl/index.aspx">Loreal</a>. Podobny aparat, zupełnie inne wyniki. Wyglądam młodo, propozycja kremu dla nastolatek... Ale pani zachowywała się znacznie profesjonalniej - bez rewelacji, ale pozytywnie (do makijażu nie chciało mi się stać w kolejce, więc się nie wypowiem).</p>
<p>Przy <a href="http://www.soraya.pl/">Sorai</a> szczęka mi opadła... Godzina 16:15 - pani chowa kosmetyki. Przy okazji kilkoma z nich obdarowuje inne 2 panie (koleżanki - jak się później okazało z tego samego stoiska, z innej części). Na moje pytanie o peeling, zostałam zapytana, czy mam gabinet kosmetyczny. Gdy odpowiedziałam, że nie, dowiedziałam się, że to "nie dla mnie, bo to kosmetyki profesjonalne, dla gabinetów" i pani po prostu zaczęła mnie ignorować. Gwóźdź do trumny pół godziny później dobiły panie z tej drugiej części stoiska. Zapytałam o składnik szminek, na który jestem uczulona (pytałam, czy Sorayowe szminki go zawierają, czy nie). Rozumiem, że panie mogą nie wiedzieć - ale co za problem był poprosić mnie o zostawienie maila i sprawdzenie. W zamian usłyszałam, żebym poszła sobie do drogerii i pomaziała się (to cytat), to zobaczę, czy mnie uczuli, czy nie... Wielkie dwie rysy na wizerunku firmowym...</p>
<p>Na szczęście były również firmy, które potrafiły się odnaleźć (nie wiem - lepiej przeszkolone osoby, czy lepsza kontrola - nie wnikam). Pani z <a href="http://www.canpol.com.pl/">Canpola</a>, która nie tylko dała mi gratis gryzaczek (to niedroga rzecz, ale miły gest) dla Siostrzeńca, ale dokładnie objaśniła jakie uchwyty na butelki są,  czym się różnią, itd. Była 17:10, a ona - choć na pewno na nogach, jak wszyscy, była uśmiechnięta, chętna do pomocy. Podobnie pani z <a href="http://www.hipp.pl/">Hippa</a>, której wręcz było przykro, że tak mało próbek jej zostało.</p>
<p>Kolejne firmy z dużym plusem, to<a href="http://www.compeed.com/"> Compeed</a> i <a href="http://www.neutrogena.com/">Neutrogena </a>(wspólne "stopowe" stoisko). O 17:30 miałam dokładnie pokazane plasterki, wkładki i co tylko było. Objaśnione jak działa, co należy, a czego nie należy robić. Mimo, że nie dostałam żadnej próbki, to wrażenie bardzo pozytywne.</p>
<p>Polecam też stoisko <a href="http://www.olay.pl/">Olay</a> - mimo, że też oferują badanie skóry, to jest ono zupełnie inne od pozostałych i chyba najciekawsze. Nie wiem na ile prawdziwe, ale ciekawie było zobaczyć porównanie skóry na przedramieniu i na twarzy, a także ilość kolagenu, melatoniny (i piegi robiące się na skórze, choć niewidoczne na naskórku jeszcze), oraz hemoglobiny. Do tego konsultantki, które sprawiają wrażenie całkiem kompetentnych. Plus dla firmy (byłam ciut wredna zadając zbyt dociekliwe pytania, ale nie zmienia to pozytywnego wrażenia, jakie firma zrobiła).</p>
<p>Podobnie firma <a href="http://www.prawdziwepiekno.pl/campaign.aspx">Dove</a>, która częstowała pysznymi sokami (jutro idę na poszukiwania limonkowego), była chętna do rozmów, pokazywania nowych produktów (no, może poza panią z Pro-Age, ale rozumiem, że nie byłam dla niej grupą docelową).</p>
<p>Na koniec było też kilka firm, które robiły wszystko, by nie rozmawiać z klientkami (np. podawanie ze spuszczoną głową ulotki i próbki, tak, by klient nie chciał o nic pytać), ale przynajmniej nie zrobiły złego wrażenia, choć wystawiając się firma niewątpliwie straciła pieniądze, bo taki sam efekt mogła uzyskać stawiając w Rossmanie hostessę, która tak samo mogłaby rozdać te same ulotki i próbki znacznie niższym kosztem.</p>
<p>Sumując ten długi wpis (mam nadzieję, że ktoś dotarł do tego miejsca :)) - nie wystarczy przygotować ładnych materiałów, próbki, rozstawić stoisko, postawić ludzi. Trzeba ich jeszcze odpowiednio przeszkolić (nie tylko w temacie produktów, ale również w temacie obsługi klienta na targach - jak przyciągnąć, zatrzymać, porozmawiać, co mówić, a czego w życiu nie). A dodatkowo - skontrolować. Oczywiście, wysyłka pracownika z Warszawy, czy Poznania np. do Krakowa, bez wątpienia podniosłoby koszty wystawienia się na Targach, ale może pomogłoby uzyskać pozytywny wizerunek na kolejnych edycjach, zamiast rysowania kolejnych rys za ciężkie pieniądze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Simsy bliskie Second Life (marketingowo)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=94</link>
<pubDate>Fri, 06 Jun 2008 13:05:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=94</guid>
<description><![CDATA[Pierwsze były The Sims - gra komputerowa pozwalająca na sterowanie &#8220;życiem&#8221; wybranej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsze były The Sims - gra komputerowa pozwalająca na sterowanie "życiem" wybranej (lub samodzielnie zbudowanej) rodziny. Na początku nie były bardzo skomplikowane, ale z czasem stawały się.</p>
<p>W międzyczasie powstało Second Life - tu też były awatary (nawet dość podobnie tworzone i edytowane), też były domy, nawet praca. Tyle, że zamiast zaprojektowanych z góry reakcji i komputerowych ludzików, są reakcje mniej przewidywalne - za awatarami są prawdziwi ludzie. Czasem tacy, jakich widzimy na ekranie (mam na myśli płeć i ogólny wizerunek), czasem całkiem inni (inna płeć, czy też skromna księgowa, która w SL realizuje marzenia o bycie gwiazdą rocka, czy seksualną dominą).</p>
<p>Między The Sims i SL była jednak jedna poważna różnica. W tym pierwszym obecność firm i marek znanych z życia codziennego graczy była mocno ograniczona (najpierw McDonald, później długo nic,  wreszcie H&#38;M, teraz Ikea). W SL - przeciwnie - choć nie potykamy się o znane marki na każdym kroku, to wiele można bez trudu odnaleźć - bawić się konkretnymi, znanymi nam przedmiotami, ubierać w ciuchy z odpowiednią metką (wiele z nich to kopie prawdziwych kreacji), jeść to co lubimy. Poza tym w SL mamy sklepy - a nawet całe domy towarowe, w których - obok całej masy bezmarkowych (w sensie real life) rzeczy, możemy znaleźć też te markowe; mamy też billboardy i reklamy w prasie - jak w życiu.</p>
<p>Po kilku latach Electronic Arts dojrzał wielką marketingową szansę. I tak <a href="http://www.gamestar.pl/news/news.asp?id=148396">w zapowiadanym</a> <a href="http://thesims3.ea.com/home.php?languageCode=16">The Sims 3</a> (przełom 2008/2009), obok tego co było dotychczas mają być również aleje z witrynami sklepowymi i billboardami - czyli wchodzimy w marketing podobny do SL (tyle, że łatwiejszy, bo nie trzeba stawiać żadnego avatara-pracownika, który mówi, kontaktuje się z ludźmi w SL i jest "twarzą second-firmy").</p>
<p>Czy to zadziała? W grach już od pewnego czasu (z mniejszym lub większym natężeniem, a także sukcesem) pojawiają się różnego typu reklamy. Co do skuteczności - można się zastanawiać, szczególnie, że część firm reklamujących się w SL doszła do wniosku, że jest to reklama na tyle koszto- i czasochłonna, że nie do końca opłacalna. Ale może zmiejszenie kosztów i nakładu pracy wyrówna tę opłacalność...?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Młodzi w Łodzi ]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=89</link>
<pubDate>Wed, 28 May 2008 12:51:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=89</guid>
<description><![CDATA[Łódź prowadzi w tej chwili dwie akcje promocyjne miasta.  O tej z Kapitanem Kulturą było już ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Łódź prowadzi w tej chwili dwie akcje promocyjne miasta.  O tej z Kapitanem Kulturą było już wiele - pominę litościwie milczeniem. Jest jeszcze "<a href="http://goh.pl/mlodziwlodzi.html">Młodzi w Łodzi</a>", która - z założenia - ma zatrzymać młodych ludzi w mieście - zarówno najpierw na studiach, jak i później, jako absolwentów.</p>
<p>Akcja ruszyła w okolicach marca - nowoczesne logo, (które miało się nawet podobać graficiarzom), współpraca lokalnych firm (tych mniejszych i tych gigantów), billboardy, ulotki, reklamy w portalach (w tym na <a href="http://www.nasza-klasa.pl">Naszej Klasie</a>), w kinach, itp. Na zdjęcia - nie modele, a faktyczni studenci i ich wypowiedzi (chyba "dzięki" temu Kasia, która przy okazji jest "sylwetką kampanii" nie mówi niczego dobrego o Łodzi, tylko o samej kampanii i o tym, że ona (Kasia) jest dzięki niej na fali).</p>
<p>Kampania została rozplanowana na wiele miesięcy, z różnymi hasłami. Na początek -„Żyję i pracuję po Łódzku” – (Łódź jako miasto wielkich szans i perspektyw, z odniesieniem do "po ludzku"). Takie hasła pojawiły się 1 maja.  Od września 2008 roku hasło zmieni się na „Łódź przełamuje stereotypy”, a wiosną 2009 pojawi się kolejne - „Łódź robi karierę”.</p>
<p>Obok standardów i haseł - miały być konkrety - <a href="http://praktyki.uml.lodz.pl/">portal praktyk i staży</a>, pomoc finansowa, bezpłatne lektoraty. Monitoring rynku pracy ma ułatwiać dopasowanie polityki miasta do potrzeb.</p>
<p>I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że Łódź dała się wkręcić w obecny trend "brakuje pracowników technicznych, resztą się nie martwmy". I tak wszędzie w wywiadach, tekstach prasowych, silnie podkreślane jest to, jak dobrze jest w Łodzi inżynierom, jak dobrze będą zarabiać, (a nawet już zarabiają), itp. Równocześnie jednak na forach można spotkać wypowiedzi, że nie inżynierom, a informatykom, (bo to ich pensje są przytaczane i to im rzeczywiście łatwo jest znaleźć pracę w Łodzi). Podobnie jak i wypowiedzi osób, które inżynierami nie są (ale absolwentami łódzkich uczelni tak), że o nich w programie zapomniano, że do większości oferowanych pomocy dostęp mają przede wszystkim młodzi inżynierowie (priorytet), że oni nie widzą swojego miejsca w tym mieście, które nie bardzo ma im coś do zaoferowania.</p>
<p>W programie widać głównie dwie uczelnie - Uniwersytet Łódzki i Politechnikę Łódzką, podczas gdy liczba uczelni łódzkich oscyluje wokół liczby 20. Zapewne są mniejsze niż promowane, ale czy im i ich absolwentom nie jest przez to trudniej? Marka uczelni przyciąga do niej nowych studentów, a dodatkowo otwiera drzwi absolwentom w wielu firmach. Z drugiej strony... Mam świadomość, że dużych i znanych łatwiej się promuje. A właściwie - to oni są lokomotywą akcji.</p>
<p>Zaskakuje też bardzo skromna liczba praktyk oferowana na wspomnianym portalu praktyk i staży - mimo, że jako partnerzy programu, pokazanych jest aż 25 pracodawców, to zaledwie kilku z nich zgłosiło swoje praktyki do portalu (jest 31 stanowiska, z tego aż 11 od Corning Cable, a z pozostałych 20 część pochodzi od firm nie mających statusu partnera). Na czym w takim razie polega partnerowanie programowi - na zgodzie na umieszczenie swojego logotypu na stronie i wpis na własnej, że jest się partnerem?</p>
<p>Niezależnie od tego - sam program jest całkiem niezłym pomysłem, choć wymaga doszlifowania i większego otwarcia, aby miał szansę odnieść poważny sukces.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Amatorski wizerunek Focus Parku]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 14:40:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=85</guid>
<description><![CDATA[Focus Park to największa galeria handlowa w Bydgoszczy (i w województwie). Zrobiona nieźle, podob]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Focus Park to największa galeria handlowa w Bydgoszczy (i w województwie). Zrobiona nieźle, podobnie jak w<a href="http://www.manufaktura.com/PL/index.asp"> Łodzi</a>, z uwzględnieniem zabytkowej zabudowy, z ciekawym wykorzystaniem jej (rewitalizacja).</p>
<p>Jestem kilka dni w Bydgoszczy, postanowiłam tam zajrzeć. Jak zawsze - najpierw sięgnęłam po stronę w internecie. <a href="http://google.pl">Google</a>, wpisałam "Focus Park Bydgoszcz". Na pierwszym miejscu wyświetliła mi się <a href="http://www.focusbydgoszcz.pl">taka strona</a>:</p>
<p><a href="http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/239de0b19e66693d.html" target="_blank"><img src="http://images33.fotosik.pl/261/239de0b19e66693dm.jpg" width="150" height="113" border="0"></a></p>
<p>Krótko przejrzałam wieści z otwarcia i... zamknęłam kartę. Dopisałam do wyszukiwania "sklepy" i... ze zdziwieniem zobaczyłam na pierwszym miejscu ponownie tę samą stronę. Przyjrzałam się jej dokładnie. Okazało się, że ten amatorsko wyglądający blog to... nieoficjalna strona, ale zawierająca na tyle dużo informacji i tak dobrze wypromowana, że nie tylko wyskakuje na pierwszym miejscu, ale sprawia wrażenie strony oficjalnej (dopiero na dole jest dopisek, że jest nieoficjalną). Wrażenie podparte jest odpowiednią domeną - http://www.focusbydgoszcz.pl</p>
<p>Strona zawiera m.in. godziny otwarcia, część sklepów, newsy, ale jej wygląd, styl pisania wiadomości i liczba reklam <a href="https://www.google.com/adsense/login/pl/?hl=pl&#38;sourceid=aso&#38;subid=ww-en-ha&#38;medium=sem&#38;gsessionid=jGCLzgrLk6s">AdSense</a> nie robią dobrego wrażenia. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że znalezienie <a href="http://www.focuspark-bydgoszcz.pl/">właściwej (oficjalnej) strony</a> to ciężka praca (znalazłam dopiero na 7 stronie wyszukiwania - jak na oficjalną stronę firmy to bardzo daleko). Wcześniej namierzyłam ją poprzez <a href="http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=261648">forum</a>, ale to przypadek.</p>
<p>Dzięki temu dla wielu osób stroną Focus Parku pozostanie ta pierwsza (na kilku stronach znalazłam link do niej właśnie jako do strony FP). Nie robi to dobrego wrażenia - raczej jakby firma zaoszczędziła na kosztach promocji w Internecie i co prawda kupiła domenę, ale całość postawiła na darmowym Wordpressie (nie ma w tym nic złego) z darmowym formatem (bardzo kiepskim) i zatrudniając studenta na godziny, który gdzieś już kiedyś blogował, ale nie ma niestety doświadczenia w blogowaniu  korporacyjnym, ani w pisaniu notek prasowych...</p>
<p>Strona oficjalna również nie ustrzegła się błędów. M.in. <a href="http://www.superpharm.pl/">apteka - drogeria SuperPharm</a> zamiast znaleźć się w spisie sklepów "urodowych", znalazła się w "usługach", na wykazie są również sklepy/restauracje, których realnie jeszcze nie ma (ponoć mają być w lecie uruchamiane), ale to akurat drobiazgi. Większą wpadką jest dział historia, który zaczyna się od słów "Wkrótce w Bydgoszczy nastąpi otwarcie nowej galerii rozrywkowo-handlowej..." , w momencie gdy od otwarcia minął miesiąc.</p>
<p>Strona jest zrobiona "w obecnym nurcie" - kolorowa, we flashu, choć brak mi jakiś elementów interakcji - newslettera, newsów (niby jest dział aktualności, ale nieciekawie utrzymany - 1 news na temat otwarcia, prawie żadnych zdjęć). Niemniej czas chyba na poważne zajęcie się wizerunkiem galerii w Internecie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biedronka kropki wyprała, teraz je wybiela...]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=84</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 14:28:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=84</guid>
<description><![CDATA[Pamiętacie aferę związaną ze sklepami Biedronka i walczących z nią pracowników? Pewnie tak, c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pamiętacie aferę związaną ze sklepami Biedronka i walczących z nią pracowników? Pewnie tak, choć było to już 2-3 lata temu.</p>
<p>Kilka dni temu pojawiło się zdanie, że <a href="http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,85994,5205360.html">Biedronka wyprała swe kropki</a> - ostra kampania pokazująca firmę jako <a href="http://www.biedronka.pl/str/2/i/171.php">odpowiedzialną społecznie</a> (hmmm), do tego zapadające w pamięć reklamy (szynka z Biedronki była naprawdę świetnym pomysłem, chyba najlepszym z całej kampanii).</p>
<p>[dailymotion id=x2bfg3&#38;v3]</p>
<p>I tak Biedronka nie tylko nie padła, ale powoli, uparcie rozrasta  się dalej.</p>
<p>Takie jest prawo rynku - prawdopodobieństwo, że ludzie masowo przestaną kupować w tanim markecie dlatego, że wykorzystuje on pracowników (wskażcie mi taki, który tego nie robi) było nikłe, a o aferach w końcu się zapomina. Ale mimo to osoby przygotowujące kampanie, szczególnie PRowe chyba powinny mieć je na względzie.</p>
<p>Zaczęło się (z mojego punktu widzenia) od artykułu chyba w Tinie - pozornie nie związany, opisjący potrzebę profilaktycznych badań u kobiet (wiadomo - profilaktyka pozwala na wyleczenie wielu groźnych chorób, w tym raka), rozpisanie ile kobiet tego nie robi, zapomina nawet o umówionych wizytach, nie korzysta, ble, ble. A na końcu akapit, że np. pracownice Biedronki dostały od swojej firmy kupony na takie badania (wymienione nawet na jakie, ale nie napiszę, bo nie mam pod ręką), aby nie musiały czekać w kolejkach, ani samodzielnie za nie płacić... Akurat kobiety, które najbardziej były wykorzystywane, nagle stanęły w centrum troski o ich zdrowie... Podobny artykuł mignął mi potem w jeszcze 2-3 innych kobiecych czasopismach, a także na którejś kobiecej stronie... Zmasowany atak po prostu...</p>
<p>Potem doszła ta reklama, którą dziś wrzucił <a href="http://www.blog.mediafun.pl/index.php/2008/05/20/biedronka-mocna-rzecz/">Mediafun</a>:</p>
<p>[dailymotion id=x5flbd&#38;v3]</p>
<p>Mam niejasne wrażenie, ze po raz kolejny ktoś zamiast na jakość, poszedł na ilość. I w tej ilości przedobrzył (na zasadzie bezy z wielką ilością różowej masy - po jej zjedzeniu nie masz na taką ochoty przez wiele tygodni). Im bardziej ktoś intensywnie mi wmawia, że jest taki super, dobry i wspaniały, tym bardziej zaczynam się zastanawiać w czym tkwi problem i jaka afera za chwilę wypłynie...</p>
<p>A przy okazji - kojarzy ktoś, skąd jest tekst o bezie z różową masą? ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Snickersowy telefon]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=81</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 18:11:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=81</guid>
<description><![CDATA[Pierwszy był MBank w 2006 roku (październik, listopad? jakoś tak). Pierwsza firma, która zaofero]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwszy był MBank w 2006 roku (październik, listopad? jakoś tak). Pierwsza firma, która zaoferowała telefonię wirtualną - bez własnej sieci, korzystając z dzierżawionej infrastruktury. Jeszcze w 2006 takie działania zapowiedziało kilka innych firm (większość słowa nie dotrzymała ;)). Dzisiaj jest ich chyba 5 (<a href="http://mobile.pl/">MBank Mobile</a>, <a href="http://www.myavon.pl/MVNOSuite/home.page">myAvon</a>, <a href="http://wpmobi.pl/">WP Mobi</a>, głośny ze względu na zakazane reklamy <a href="http://www.mobilking.pl/">Mobilking</a> i <a href="http://www.carrefourmova.pl/">Carrefour Mova</a>). A dokładnie - 6. Bo miesiąc temu dołączył jeszcze <a href="http://www.snickersmobile.pl">Snickers Mobile</a> (jakoś wcześniej nie zauważyłam - czyżby <a href="http://goldenrose2.wordpress.com/2008/04/11/snickers-z-orzechami-laskowymi-gdzie-one-sa/">kolejne</a> kiepskie rozplanowanie marketingowe?).</p>
<p>To jednak pierwsza telefonia, która chyba bardziej ma na celu promocję samej marki (zauważcie, że to Snickers Mobile, a nie Mars Mobile - mimo, że właścicielem jest firma Mars Polska Sp. z o.o.) aniżeli zarobek na telefonach.</p>
<p>Kolejny sygnał, że taki jest cel, to sposób "sprzedaży", a właściwie rozdawania kart startowych - nie można ich kupić, tylko zdobyć wysyłając kody z batonów - im więcej kodów, tym większa szansa zdobycia karty (wg. informacji na stronie jest ich 100 000). Aby mieć pewność zdobycia (albo aby bardziej nakręcić liczbę sprzedanych batonów ;) ) na stronie można sprawdzać, na którym miejscu w rankingu jesteśmy. I tak do 13 czerwca - ci którzy wówczas znajdą się na miejscu 1-100 000, dostaną pocztą kartę do telefonu (ponoć będzie można wybrać dowolny numer, ale... to już kilka razy było - i jakoś nigdy tak do końca wyboru nie było; poza tym każda pula wcześniej czy później się wyczerpuje).</p>
<p>Kolejny krok to doładowania. Aby to zrobić trzeba kupić Snickersa i... trafić na kod promocyjny. Gorzej, że te kody mogą mieć wartość np. 20 groszy, co nie wystarczy nawet na wykonanie jednego połączenia (tak, za 50 i 500 zł też mają być, ale - jak to zwykle - takie są zapewne rzadkie). Inna droga doładowania to telefon stacjonarny (co wyklucza wcale niemałą grupę osób, którzy pozbyli się go). Na koniec droga standardowa (uff, też jest) ;)</p>
<p>CIekawy jest cennik. Nawet bardzo... Wedle tego, sieci abonamentowe nie istnieją (a może ze Snickersa nie będzie można się na nie dodzwonić?), podobnie jak sieć Avonu i Carrefoura. Chyba, że po dogłębnych badaniach okazało się, że grupa docelowa nie posiada w ogóle telefonów abonamentowych, ani też w A. i C. No i do rodziców ani innych osób mających takowe, nie dzwonią.</p>
<p>Niestety, tego typu cennik, to chyba najgorsze, co może być. Telefon do każdej wymienionej sieci kosztuje inaczej, na dodatek najtańsze połączenie głosowe, nie oznacza najtańszego SMSa, ani MMSa. Dzięki temu bardzo trudno mieć kontrolę nad własnymi wydatkami...</p>
<p>Całość dowodzi, że nie jestem grupą docelową (czego łatwo się domyślić), ale... <a href="http://www.snickersmobile.pl/po-co-mi-snickers-mobile/bonusowe-bonusy">To</a> mnie rozwaliło:</p>
<p><em><strong>"Wkręć się w szołbiznes.</strong><br />
Masz dość oglądania w reklamach wypacykowanych 30-latków udających, że jeżdżą na deskorolkach? Weź sprawy w swoje ręce i <strong>wystąp w reklamie Snickersa<sup>®</sup></strong>. Czekaj na szczegóły."</em></p>
<p>Czyli będąc (prawie) 30-latką, nie mam czego szukać ;) W takim razie nie będę. Przerzucam się na pistacje.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie minęło czasu wiele, aby wyrósł Piwik (konkurencja dla Google Analitycs)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=76</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 14:21:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=76</guid>
<description><![CDATA[Pamiętam jak w ubiegłym roku zastanawiałam się kiedy pojawi się sensowna konkurencja dla Google]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pamiętam jak w ubiegłym roku zastanawiałam się kiedy pojawi się sensowna konkurencja dla Google Analitycs. GA są świetne (cóż, na dzień dzisiejszy sama mam je zamontowane na większości stron, które prowadzę, albo w których pomagam, poza stronami na az.pl, które dają całkiem niezłe własne staty), ale mam podejście, że konkurencja to najlepsze co daje klientowi rynek :)</p>
<p>Taką alternatywą może być <a href="http://piwik.org/">PIWIK</a> - serwis i statystyki w tej postaci  istnieją od stycznia 2008, są kontynuacją <a href="http://www.phpmyvisites.us/">phpmyvisites</a>. Kontynuacją o niebo lepszą.</p>
<p>Co oferuje nam Piwik? Chyba wszystko, co porządne statystyki zaoferować powinny. Mamy:<br />
- wykres pokazujący listę odwiedzin w konkretnym dniu (dzięki czemu łatwo można śledzić czy nasze działania podejmowane w danym dniu, w kolejnych przyniosły jakieś efekty i jakie),<br />
- ilość wizyt w danych godzinach (liczone zarówno po czasie serwera strony, warto o tym pamiętać, jeśli nasza strona stoi na zagranicznym serwerze, w całkiem innej strefie czasowej, jak i po czasie odwiedzającego),<br />
- długość wizyt na stronie, z "jednorzutowym" wyszczególnieniem przeważającej liczby,<br />
- słowa kluczowe, po których odwiedzający trafiają do nas, z jakich wyszukiwarek,<br />
- systemy, przeglądarki, jakich używają nasi odwiedzający, a także (co chyba nawet ciekawsze) jakie mają zainstalowane pluginy, jakie rozdzielczości i szerokości monitora (tu możemy nierzadko znaleźć odpowiedź czemu odwiedzający szybko opuszczają naszą stronę, mimo ciekawego contentu),<br />
- ciekawe podsumowanie profilu odwiedzających (włącznie z tym ile osób zamknęło stronę po przejrzeniu tylko jednej strony),<br />
- oczywiście oprócz tego cała masa standardowych apletów - podział odwiedzających na kontynenty i państwa, śledzenie linków (klików u nas, ściągnięć plików, linków przychodzących), ustawienia tzw. kampanii, śledzenie przechodzenia po różnych stronach,<br />
- dodatkowo całość jest zorganizowana w widgetach, a stronę główną można sobie zaprojektować jak igoogle - dowolny wynik statystyk w dowolnym miejscu,<br />
- a to wszystko open source.</p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/05/staty.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-77" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/05/staty.jpg?w=300" alt="" width="300" height="234" /></a></p>
<p>Minus względem GA jest jeden, ale dla niektórych może być niemały. Zainstalowanie Piwika wymaga ściągnięcia pliku instalacyjnego, rozpakowania i zainstalowania na własnym serwerze obsługującym PHP i MySql. To w dzisiejszym hostingu praktycznie standard, ale dla wielu niezbyt zaawansowanych technicznie blogerów, czy małych firm, które budują stronę same, może to być mimo wszystko znacznie trudniejsze niż wklejenie tekstu do pliku strony, jak to ma miejsce w GA. Za to statystyki będą na własnym serwerze, co może przekonać tych, którzy już i tak obawiają się dominacji Google'a :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piersi do przodu...]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=72</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 18:13:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=72</guid>
<description><![CDATA[To akcja, która odbędzie się 10 maja w Złotych Tarasach. Ma uświadamiać kobiety jak ważny jes]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>To <a href="http://www.epr.pl/informacjedwa.php?id=11080&#38;com=36&#38;itemcat=2">akcja</a>, która odbędzie się 10 maja w Złotych Tarasach. Ma uświadamiać kobiety jak ważny jest dobry dobór biustonosza. I bardzo dobrze - sama noszę nietypowy rozmiar (kto mnie zna, to wie) i aż za dobrze wiem, jak często w sklepach panie ze zdziwieniem patrzą o co ja je proszę, skąd taki rozmiar wzięłam i usiłują mi wytłumaczyć, że nie wiem o co proszę i one mają tu dla mnie rewelacyjny biustonosz... za duży w obwodzie tylko o jakieś... 10 cm! Dlatego popieram z całej siły wszelkie akcje mające na celu uświadomienie i klientkom, i producentom, i sklepom, że rozmiar z miseczką E, F, czy nawet H nie jest żadnym wynaturzeniem i wcale nie oznacza od razu obwodu 150 w biuście, bo jest ściśle zależny od obwodu pod biustem... (Dla wyjaśnienia - klasyczne 90 w biuście, z obwodem 70 cm pod biustem, to... miseczka E, a przy obwodzie 65 pod biustem, to już G! (trudno uwierzyć, szczególnie, gdy w wielu sklepach już D to "duży rozmiar")). Dlatego jestem wielbicielką <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32203">Lobby Biuściastych</a> (sama dzięki temu forum wiele skorzystałam) oraz <a href="http://stanikomania.blox.pl">Bloga Stanikomania i nieocenionej Kasicy.</a></p>
<p>Z tego względu zapewne przyklasnęłabym akcji Piersi do przodu, a nawet promowałabym ją tu i wśród warszawskich znajomych. Zapewne, gdyby nie pewne <em>ale</em>...</p>
<p>To <em>ale</em>, to przede wszystkim partnerzy akcji - <a href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Menu10&#38;news_cat_id=-1&#38;layout=0">miesięcznik Claudia</a> i firma <a href="http://www.chantelle.com/">Chantelle Paris</a>... Zacznę od firmy - w Polsce raczej nie znajdę raczej nic na siebie w niej (choć w katalogu zdarzają się <strong>pojedyncze</strong> sztuki, to w sklepach raczej cieniutko z nimi), ale już dziewczyny, które noszą obwód poniżej 70 (czyli 60, 65), albo miseczkę, która jest powyżej F - nie mają czego szukać. Miseczki E i F to pojedyncze modele, najczęściej i tak niespotykane w polskich sklepach. Czyli... co i na kogo będą dopasowywać? Na dziewczyny, które bez większego problemu znajdą biustonosz na siebie w większości sklepów? A tym, które mają z tym problem, ponownie będą wmawiać, że przecież nie mają one F, czy G i wystarczy im D? (przeskoczenie z osławionego B na D to pewien krok, ale to banał, a nie profesjonalna akcja). Po drugie ceny Chantelle, to ceny raczej wyższej półki (choć nie najwyższej) - niemniej, nie sądzę, aby przeciętna czytelniczka Claudii była skłonna wydać na biustonosz 250-300 zł...</p>
<p>I tu przechodzimy do Claudii. Nie mam nic przeciwko temu magazynowi, czasem nawet czytam, choć niezbyt często. Ale <a href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead07&#38;news_cat_id=100&#38;news_id=1158&#38;layout=1&#38;forum_id=586&#38;page=text">ten artykuł i te zdjęcia</a> sprawiły, że uważam, ze Claudia nie ma zielonego pojęcia o biustach i bardzo źle je pokazuje. Tym samym - jest najgorszym z możliwych partnerów...</p>
<p>Obejrzyjcie zdjęcia sami, a potem uważnie przeczytajcie komentarze (wiem, jest ich bardzo dużo, przeczytajcie choć początek). Pozwolę sobie przytoczyć jeden z nich -  "<span class="forumt">Żeby było śmieszniej </span>biust 70B jest tu większy od 75B, a przecież to w 75B miseczki są większe... Absurd na absurdzie...; Inka"</p>
<p>Biusty na zdjęciach są źle określone rozmiarami (a już w komentarzach widać, że dziewczyny porównywały się ze zdjęciami), do tego - absurdalnie - pani z mniejszym biustem ma ręce w górze (co biust podnosi), a pani ze sporym biustem, siedzi, z rękami w dół, albo wręcz założonymi, z zaokrąglonymi ramionami, co automatycznie ściąga biust w dół...</p>
<p>Mimo wszystko mam nadzieję, że więcej będzie osób, które zyskają na tej akcji (nie mam na myśli partnerów, ani ambasadorek, choć bez wątpienia oni zyskają niemało), niż tych, które dalej dostaną zły rozmiar (obym się myliła, ale mam wrażenie, że dobierane będą modele z oferty partnera), a na dodatek uwierzą, że jest on właściwy...</p>
<p>A po cichu zasugeruję, aby następnym razem na partnera akcji wybrać np. polską <a href="http://www.samanta.pl/">Samantę</a>, albo <a href="http://gaia.com.pl/index.php">Gaję</a> które i rozmiarówkę mają znacznie szerszą i ceny przystępniejsze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Scarlet, czyli serial, który nie jest serialem (a czym - poniżej)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 14:35:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[Nowy serial Scarlet. Mignęła mi ta reklama&#8230; jakiś czas temu. Nie wiem, tydzień, może dwa.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nowy <a href="http://www.scarletseries.tv/main.aspx?lang=pl_pl">serial Scarlet</a>. Mignęła mi ta reklama... jakiś czas temu. Nie wiem, tydzień, może dwa. Pamiętam, że nawet pomyślałam, że szykuje się kolejny hit (nawet zaskoczyło mnie, że to serial, a nie film kinowy). Zwiastun był na tyle dobry, ze choć widziałam go raz, zapamiętałam. Piękna kobieta- z pozoru aktorka, w rzeczywistości także agentka. I on, tropiący jej tajemnicę (reporter? paparazzi? zakochany?). Gdzieś w tle snuła mi się też świetna muzyka (tak, to jeszcze kolejna rzecz na punkcie, której mam fioła - muzyka filmowa, ta przywodziła mi skojarzenie z muzyką z Twierdzy).</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/m74RYj6Bb3w'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/m74RYj6Bb3w&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Ale że lukę serialową mam wypełnioną i nie bardzo są szanse na wciśnięcie tam jeszcze czegoś, nawet nie skupiłam się na tym, kiedy ma on być. Z tego względu nie szukałam nic więcej. Do dziś, gdy w moje ręce, a właściwie w oczy wpadł ten <a href="http://hdtvmania.pl/2008/04/30/scarlet-sciema/">wpis</a>.</p>
<p>Okazało się, że... panna Scarlet to… <strong>telewizor</strong>, wyprodukowany przez LG. Miało być śmieszne, wciągające i frapujące. Śmieszne - chyba nie, wciągające - może, frapujące - chyba też nie. Bo nikt nie zastanawia się co to jest, tylko kiedy ma być ten serial.</p>
<p>Ciekawa jestem ile osób, które napaliło się na ten serial, teraz kupi telewizor... I ile zapytanych za miesiąc lub dwa na pytanie o Scarlet, odpowie, że to telewizor, a ile będzie pamiętać, że to miał być jakiś serial, ale chyba go w końcu nie puścili...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Seat - kolejna firma w Second Life]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=65</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 08:44:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=65</guid>
<description><![CDATA[Firmy przychodzą i odchodzą z Second Life. Zwinął (albo zwija) swoją wyspę Mercedes, w zamian ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Firmy przychodzą i odchodzą z Second Life. Zwinął (albo zwija) swoją wyspę Mercedes, w zamian - przychodzi Seat. Otwiera swoją wyspę (nazwaną - jakżeby inaczej - <span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">“SEAT auto emoción island”) 5 maja 2008 roku. (Przy okazji dowiedziałam się skąd nazwa SEAT :D - </span>Sociedad Espaniola de Automobiles de Turismo, a 5 maja ma urodziny, choć tym razem nie okrągłe, ale stąd data).</p>
<p>Na początek pokaże m.in. nową Ibizę (będzie darmowym autem, więc pewnie trochę się ich pojawi na ulicach SL miast), która w realu będzie pokazana/wprowadzana 2 tygodnie później.</p>
<p>Na wyspie będzie m.in. tor wyścigowy, salon pokazowy i sala konferencyjna. Poniżej - możecie zobaczyć ją sami (moim zdaniem jest trochę kanciasta, szczególnie ostatnie zdjęcie, pokazujące Klub Plażowy jakieś mało zachęcające trochę jest...)</p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_01.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-66" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_01.jpg?w=300" alt="" width="300" height="182" /></a></p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_02.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-67" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_02.jpg?w=300" alt="" width="300" height="169" /></a></p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_04.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-68" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_04.jpg?w=300" alt="" width="300" height="182" /></a></p>
<p><a href="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_05.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-69" src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/seat_sl_05.jpg?w=300" alt="" width="300" height="182" /></a></p>
<p>Seat liczy na, powiedziałabym, odświeżenie wizerunku w stronę młodych ludzi (reszta, czyli podkreślenie technologii i emocji, które ma wywoływać jazda tym autem - pozostają bez zmian). Liczy też na dużą interakcję z uczestnikami SL. Dodatkowo, w Klubie Plażowym jest otwierany także sandbox, gdzie nie tylko będzie można budować, ale także uczyć się, choć nie do końca wiem, czy S. ma zamiar przeprowadzać tam jakieś kursy, czy temat uczenia się został potraktowany jako coś, co dzieje się w każdym sandboxie, (a przy okazji zwiększy się trafic wyspy ;), o czym firma dobrze wie).</p>
<p>Czy Seat zrealizuje swoje marzenia i zostanie na długo w SL, czy za rok, półtora będzie zwijał swoją wyspę - zobaczymy...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dr House, a w tle 3 dyrektorów w 9 osobowej firmie...]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=60</link>
<pubDate>Thu, 24 Apr 2008 15:25:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=60</guid>
<description><![CDATA[Dr House to serial. W USA kultowy, u nas powoli też (oczywiście, nie przebije zapewne takich ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.fox.com/house/">Dr House</a> to serial. W USA kultowy, u nas powoli też (oczywiście, nie przebije zapewne takich "hitów" jak <a href="http://www.m-jak-milosc.pl/">"M jak Miłość"</a>, czy <a href="http://ww6.tvp.pl/2752.dzialy">"Klan"</a>, ale kieruje się do innej publiczności).</p>
<p>Jest nadawany w 2 telewizjach - <a href="http://www.tvp.pl/tvp2/">TVP2</a> i <a href="http://www.axn.pl">AXN</a> (co ciekawe, to Dwójka ubiegła AXN, pokazując większość odcinków trochę lub znacznie wcześniej; TVP2 całą pierwszą serię pokazywała co tydzień, zaczynając od 6 września 2007, podczas gdy AXN rozpoczął jej nadawanie dopiero 3 grudnia, ale pokazując odcinki codziennie nadrobił spóźnienie i ostatnie 5 odcinków pokazał jako pierwszy. Drugą serię AXN rozpoczął z blisko 2-miesięcznym opóźnieniem, ale pokazuje 3 odcinki tygodniowo, a Dwójka ponownie 1, dodatkowo Dwójka ma przerwy sportowe, więc tym razem AXN wychodzi na prowadzenie znacznie szybciej)...</p>
<p>Jeśli zakręciłam za bardzo w powyższym opisie, to zerknijcie na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_odcink%C3%B3w_serialu_Dr_House">tabelę na Wikipedii</a> - przedstawia to czytelniej :)</p>
<p>Pominę, że zaskakujące jest to, że płatna telewizja, należąca do koncernu HBO dała się wyprzedzić publicznej, znacznie biedniejszej, Dwójce, w pokazaniu tego serialu (tym bardziej, że nie była to walka o świeże odcinki - w USA leci obecnie 4, a nie 2, jak u nas, sezon tego serialu). To nie pierwsza tego typu wpadka AXN - wcześniej w pokazywaniu nowszych (bo nie nowych) sezonów Amazing Race ubiegła go...  Tele5.</p>
<p>Znacznie bardziej zaskakujące jest to, że HBO zdecydowało się... <a href="http://www.epr.pl/informacjedwa.php?id=10991&#38;com=36&#38;itemcat=2">wynająć specjalnie do obsługi tego serialu</a> odrębną agencję marketingową (<a href="http://www.adv.pl/">adv.pl</a>). Do obsługi świetnego bez wątpienia (i bardzo kiepsko początkowo zareklamowanego na AXN, poprzez nieciekawy wybór scenek i równie nieciekawy montaż reklamówki, w której wyglądał raczej na kiepski sitcom niż na dramat medyczny), ale już <strong>bardzo dobrze znanego </strong>w naszym kraju serialu, choć równie dobrych seriali ma w ofercie znacznie więcej, a dodatkowo nowe sezony ma na wyłączność (wszystkie CSI, czy Lost).</p>
<p>Po co wynajmować agencję do działań buzz-marketingowych i społecznościowych, skoro te działania już dawno zrobili sami internauci? Na forach od dawna są wątki o Housie, nawet na "babskim" forum, jedna z moderatorek ma jego zdjęcie w awatarze lub podpisie (zależnie od dnia ;) ). Na wielu forach i na blogach można znaleźć zachwyty na serialem, opisy odcinków, ciekawostki, cytaty. Po co płacić za coś, co już mamy? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to to, że HBO nie wie, że to ma, a agencja Adv.pl była bardzo sprytna przekonując ją do zapłacenia za coś, co już jest (tu, przykładowo jest <a href="http://www.housemd.fora.pl/">całe forum</a> poświęcone temu serialowi - zerknijcie sami na liczbę postów..., dodatkowo można przejrzeć trochę wątków na onecie, wp, plotku...), co funkcjonuje i czego nawet specjalnie nie będzie trzeba podtrzymywać.</p>
<p>Ktoś powie - biznes. Jeśli A chce za coś zapłacić, to czemu B nie ma za to wziąć pieniędzy. Racja. I od dawna wiadomo, że biznes, a etyka, to dwie różne rzeczy, a etyczny biznes dla wielu brzmi jak oksymoron. Dlatego nie ganię Adv, ja się tylko dziwię HBO...</p>
<p>A na koniec - tych tytułowych <a href="http://www.proto.pl/informacje/info?itemId=47691">3 dyrektorów w 9-osobowej firmie</a>. I ponoć w polskim PR to norma...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Motto każdego PRowca (i szefa też)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Tue, 15 Apr 2008 10:51:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Znalazłam na blogu &#8220;Biznes bez stresu&#8220;. Idealnie trafione.
&#8220;Nieważne, co mówisz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znalazłam na blogu "<a href="http://biz.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?2,1">Biznes bez stresu</a>". Idealnie trafione.</p>
<p><em><strong>"Nieważne, co mówisz. Ważne, co oni słyszą."</strong> </em> - Red Auerbach, trener Boston Celtics</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Empik - sklep produktów niedostępnych]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=53</link>
<pubDate>Tue, 15 Apr 2008 09:48:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=53</guid>
<description><![CDATA[Szukam właśnie fajnego pomysłu na prezent dla malutkiego Chrześniaka. I od paru dni myślałam o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szukam właśnie fajnego pomysłu na prezent dla malutkiego Chrześniaka. I od paru dni myślałam o Biblii na takich malutkich dzieci (no, dla Niego jeszcze nie, ale za rok, dwa - już tak :) ). Dziś rano dostałam kod rabatowy z <a href="http://www.empik.com">Empiku</a>, więc weszłam na ich stronę, wpisałam w wyszukiwarce "Biblia dla najmłodszych", wyskoczyło mi 50 pozycji. Nawet nie wiedziałam, że tyle różnych wydań dla dzieci jest! (Jakoś dotąd znałam 1, może 2 i to raczej dla starszych dzieci  - takich w granicach 8-10 lat).</p>
<p>Przejrzałam pierwszą stronę, coś nawet znalazłam, ale zaczęłam szukać kolejnych. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że... od pozycji 13 wszystkie artykuły są niedostępne!</p>
<p>To podsunęło mi kolejną myśl - kiedyś szukałam w Empiku pewnych książek - 2 i 4 miesiące temu były niedostępne. I nadal są! Jeśli coś, co jest na rynku (jedną z tych książek znalazłam w Merlinie, ale taniej kupiłam w księgarni na Podwalu, wydanie z ub. roku), jest w Empiku przez 4 miesiące niedostępne, to chyba już tego nie będzie...? I ile książek z całej oferty księgarni jest rzeczywiście możliwych do kupienia? 20-30%?</p>
<p>Co więcej, w październiku szukałam ciekawej książki o łowieniu ryb. Na stoisku były chyba 2 (nie mam na myśli książek typu "wędkarstwo w weekend", bo miała być prezentem dla kogoś, kto już długo wędkuje i zna się na tym), ale przecież Empik twierdzi, ze sprowadzą każdą książkę na rynku, jeśli nie ma jej na półce. Na drugi dzień przyszłam z dwoma tytułami książek, które chciałabym kupić, chcąc je zamówić. Ale... zostałam poinformowana, że ponieważ tych książek nie ma w systemie Empiku, to nie mogę ich zamówić. Owszem, każda książka, ale nie każda na rynku, tylko każda w systemie... :(</p>
<p>Kiedyś Empik był dla mnie ulubionym miejscem spędzania czasu - miliony książek, które uwielbiam, odkrywanie nowych tytułów, nowych wydań, itd. W dobie Internetu chyba już takim miejscem nie jest (a szkoda), a po tych ostatnich "odkryciach" jakoś zbladł w moich oczach jeszcze bardziej... (choć czasem i tak zakupy tam zrobię, bo mimo wszystko wybór nadal jest spory ;))</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Snickers z orzechami laskowymi - gdzie one są??]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 12:07:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Nie od dziś wiadomo, że jeśli w ogólnie (nie mówiąc, że szeroko) dostępnym medium pojawia si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie od dziś wiadomo, że jeśli w ogólnie (nie mówiąc, że szeroko) dostępnym medium pojawia się reklama czegoś, to to coś powinno być już dostępne. Inaczej oznacza to, że pieniądze poszły w błoto...</p>
<p>Kto dziś pamięta, że... Polaroida (a dokładnie aparat fotograficzny "wypluwający" zdjęcie od razu po jego wykonaniu) wymyślił Kodak? Prawie nikt, bo Kodak się mocno zareklamował, po czym nie dostarczył na czas do sklepów produktu. Kilka dni (może tygodni, nie pamiętam dokładnie) później w sklepach pojawił się produkt Polaroida. Ludzie nie chcieli czekać w nieskończoność i tak P. zbił kapitał na reklamie Kodaka i jego nieudolności dystrybucyjno-planistycznej.</p>
<p>W niedzielę mignęła mi w telewizji reklama Snickersa. Nie przepadam, choć, oprócz Bounty, to jedyny baton firmy Mars, który w miarę jest dla mnie jadalny. Moją uwagę przykuło jednak zakończenie, pokazujące nowego Snickersa - z orzechami laskowymi (dziś <a href="http://polinik.pl/2007/11/08/snickers-z-orzechami-laskowymi/">tu </a>znalazłam, że jesienią można je było wygrać w konkursie). Jeśli coś zawiera orzechy laskowe (albo nerkowce), to od razu mi ślinka cieknie. W poniedziałek obeszłam wszystkie półki ze słodyczami w markecie, w którym robiłam zakupy. Przez ostatnie dni przejrzałam (przy okazji) półki w kilku innych sklepach "naziemnych" i internetowych. Nie ma - nigdzie nie ma (a w większości sklepów nawet panie zerkały na mnie zdziwione o czym ja mówię). Podejrzewam, że kiedyś się pojawi. Tylko do tego czasu ja już zapomnę i/lub odechce mi się go szukać. Batonów jem na tyle niewiele i na tyle rzadko, że jeśli po prostu nie znajdzie się na wprost mnie, to go nie zauważę, bo nie zaglądam na tamte półki.</p>
<p>I tak firma Mars, spóźniwszy się, straciła klienta. W mojej osobie - jednego, ale podejrzewam, że takich jak ja, mogło być znacznie więcej...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szewc bez butów chodzi, czyli PRowiec w sytuacji kryzysowej]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=46</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 16:52:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=46</guid>
<description><![CDATA[3 kwietnia do PRowców z listy InternetPR dotarło zaproszenie do wzięcia udziału w ankiecie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>3 kwietnia do PRowców z listy InternetPR dotarło zaproszenie do wzięcia udziału w ankiecie<strong> "PR Polska 2008. Jacy jesteśmy?", </strong>sygnowane przez SMG/KRC i <a href="http://internetpr.pl/" target="_blank">Fundację InternetPR</a>. Ankieta anonimowa, ot, jakich wiele.</p>
<p>Kilka godzin później (może mniej, nie pamiętam dokładnie) rozgorzała dyskusja na temat tej ankiety. Dlaczego? Bo w ankiecie nie ma opcji "nie mam zdania" albo "nie widzę wpływu", a wymaga się przypisywania cech charakterystycznych dla... PRowca hetero- i homoseksualnego. (Skąd inąd wymaga się też przypisania cech PRowcowi do 30 roku życia i powyżej, a także Mężczyźnie i Kobiecie). Nie znam się na budowie ankiet, nie mam pojęcia, czy brak odpowiedzi <em>"nie mam zdania"</em> albo <em>"nie widzę wpływu" </em>jest prawidłowy, czy nie. Ja nie mam zdania - choćby dlatego, że nie znam (albo nie wiem, że znam) żadnego PRowca o homoseksualnej orientacji. Więc jak mogę mu przypisać jakiekolwiek cechy? Na zasadzie stereotypu, bo homoseksualista jest...? No właśnie, jaki? Są tak samo różni jak hetero (przypisanie hetero- 5 cech też było dla mnie abstrakcją, skoro wśród PRowców mam kolegę, który jest niezwykle skrupulatnym i porządnym człowiekiem, ale mam i takiego, który jest balaganiarzem totalnym - obaj są skuteczni, ale cechy "skuteczny" nie zauważyłam).</p>
<p>Nie znam się na budowie ankiety - nie jestem socjologiem, a moje badania marketingowe były na tyle proste, że nie musiałam się zagłębiać w jej prawidłową budowę. Ale na liście odezwały się głosy osób mających odpowiednie podstawy, że ankieta jest błędnie zbudowana, że wyniki, jakie zostaną uzyskane, będą przekłamane. I tu dochodzimy do clue - wytworzył się swego rodzaju kryzys, który szefostwo fundacji odebrało bardzo osobiście. Napiszę więcej - panowie poczuli się osobiście skrytykowani. I tak niestety zareagowali. 3 speców od PRu potraktowało krytykę ankiety nie jak kryzys (drobny de facto), ale jak osobisty atak. I w odpowiedzi zaatakowali osoby, które ośmieliły się cokolwiek zarzucić ankiecie.</p>
<p>Przykro było czytać gdy zostały wytoczone argumenty typu "nie ma pani jeszcze dyplomu" (z socjologii), albo "inni tak robią". Przykro było zobaczyć, że w świat poszło coś nie do końca przemyślanego, ale puściliśmy to "MY", więc nie przyjmujemy krytyki, tylko ma być tak jak jest i będziemy tego zaparte bronić.</p>
<p>I pomyśleć, że ci sami ludzie na studiach i warsztatach z PRu uczą czegoś zgoła innego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Linkujmy :)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 15:19:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[Jak zauważyliście zapewne, w prawym panelu pojawił się skromny button z napisem Linkujmy. Cała ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jak zauważyliście zapewne, w prawym panelu pojawił się skromny button z napisem Linkujmy. Cała akcja została powołana do życia przez <a href="http://netto.blox.pl/2008/04/linkujmy-to-nie-boli.html">Marcina Jagodzińskiego (netto</a><a href="http://netto.blox.pl/2008/04/linkujmy-to-nie-boli.trackback?key=a65e16cbd4">), </a><a href="http://yashke.com/2008/04/04/linkujmy-hipertextu-nigdy-nie-jest-za-malo/">Kubę Filipowskiego (yashke)</a>, i <a href="http://www.webstop.pl/2008/04/04/blogerzy-linkujmy-o-co-tak-naprawde-chodzi-w-tym-linkowaniu/">Bartka Raciborskiego (webstop)</a> dzisiaj, ja trafiłam na nią dzięki Marcinowi (netto mam w rss :) ).</p>
<p>Popieram całym sercem, bo dla mnie Internet jest tym, czym jest (czyli niezmierzoną kopalnią) dzięki powiązaniom. Dzięki nim też jest śmietnikiem, ale nic nie ma tylko jasnej strony. Gdyby nie linkowanie, ani blogi, ani żadne strony nie miałyby jakiejkolwiek szansy zaistnieć - nikt nie jest w stanie bawić się we wpisywanie w przeglądarkę potencjalnych adresów, ani przeszukiwać setek stron, które wypluje Google. To dzięki linkowaniu możemy poznać inny punkt widzenia, dzięki linkowaniu możemy popatrzeć z innej perspektywy (np. poprzez inną branżę, wiek, pochodzenie). I dzięki linkowaniu mamy szansę w ogóle przeczytać, dowiedzieć się o ciekawych rzeczach (ja choćby ja dziś o tej akcji, albo o tym, że prawdziwa hiszpańska paella nie zawiera w ogóle  owoców morza).</p>
<p>Jak napisał Bartek - nie chodzi o to, by być na początku łańcucha, by być zawsze tym, na kogo się powołują (nierealne, nawet guru czasem powołują się na kogoś innego), chodzi o to, by nie być tym, który łańcuch przerywa.</p>
<p>Dlatego wkleiłam ten button <a href="http://linkujmy.org"><img src="http://goldenrose2.wordpress.com/files/2008/04/popieram.png" alt="popieram.png" /></a>    i zachęcam Was do tego samego (i do linkowania rzecz jasna :) ).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Potęga statystyk (internetowych)]]></title>
<link>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=39</link>
<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 18:44:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>goldenrose2</dc:creator>
<guid>http://goldenrose2.wordpress.com/?p=39</guid>
<description><![CDATA[Statystyki odkryłam parę lat temu - dzięki interii (a dokładnie strefa.pl), która posiadaczom p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Statystyki odkryłam parę lat temu - dzięki interii (a dokładnie<a href="http://strefa.pl"> strefa.pl</a>), która posiadaczom płatnego hostingu oferowała naprawdę niezłe statystyki. Z czasem poznawałam je coraz lepiej, ucząc się ile ciekawych rzeczy można się z nich dowiedzieć.</p>
<p>Półtora roku temu doszły mi jeszcze statystyki <a href="http://google.com/analytics">Google</a> - świetne darmowe narzędzie. Wyciągnąć mogłam bardzo dużo - od tego w jakich godzinach ludzie wchodzą, skąd (oczywiście przy założeniu, że nie ukrywają swojego IP), ile czasu spędzają na poszczególnych stronach, a które zamykają bardzo szybko,na jakie linki klikają u mnie, z jakich do mnie trafiają (tu niestety nie ma możliwości zbadania trafiania z maili, ale odrobina znajomości php bez trudu to omija).</p>
<p>Na początku  najbardziej mnie interesowała liczba wejść na stronę - przyjemnie było patrzeć, jak (dzięki dość prostemu, ale upartemu) pozycjonowaniu pnie się w górę w Google, zwiększając liczbę odwiedzin. Pamiętam radość, gdy przekroczyła 20 dziennie, potem gdy 100. Po roku cieszyła mnie już mniej, bo zaczęłam szukać ile osób wraca do mnie. Strona nie była blogiem, ale stroną firmową - niemniej w specyficznej branży, więc jeśli wracało do mnie 40% w krótkim czasie, to była dobra liczba. I do niej dążyłam.</p>
<p>Na szczęście rzadko miałam problem z tym, że ktoś wszedł, otworzył kilka stron i szybko je zamykał. Były opisane czytelnie, linki były proste, więc nie było trudno trafić tam, gdzie się chciało. Dodatkowo sklep (no dobra, był też sklep :) ) oparty na <a href="http://www.oscommerce.pl/">OSCommerce</a> w wersji polskiej, z kilkoma udogodnieniami ułatwiał sprawę.</p>
<p>I cały czas dodatkowo fascynowało mnie jeszcze jedno -linki, których kliknięcie przekierowywało do mnie, ze szczególnym uwzględnieniem frazy, których wpisanie w wyszukiwarkę spowodowało wyplucie przez nią mojego linka - fascynujące czasem są pomysły ludzkie. Przykładowo dla tego bloga - "kodak sponsoruje olimpiada w Pekinie", "reinhold lifestyle o co chodzi" - to jeszcze całkiem logiczne. Ale co chciał osiągnąć człowiek wpisujący "pi... karty kredytowe"? Był zdenerwowany, czy miał jakiś cel?</p>
<p>Co dają statystyki? Wszystko - pod warunkiem  logicznej analizy i rozsądnych oczekiwań (chyba na zawsze zapamiętam rozczarowanie pewnej osoby, że nie da się wyśledzić dlaczego ktoś "z palca" wpisał nasz adres w przeglądarkę...). Pokażą kto, skąd, czy mu się spodobało i co najbardziej. Ale nie wolno nam zapomnieć,  że mimo najlepszych analiz, człowiek pozostanie nieprzewidywalny i może szukając biustonoszy firmy Gaia uparcie wpisywać Gaja i... nic nie znaleźć :D</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
