<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>przyjaciel &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/przyjaciel/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "przyjaciel"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 15:33:42 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Patologiczna rodzina]]></title>
<link>http://arleta.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 10:00:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arleta</dc:creator>
<guid>http://arleta.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Arleta P.:
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzini]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><a href="http://arleta.wordpress.com/" title="Arleta - Każdy człowiek ma swoją cenę" target="_blank">Arleta P.</a></b>:<br />
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzinie. Skąd mi się to wzięło, żeby właśnie o tym pisać? Otóż przeczytałam we Wprost felieton Skiby, który napisał, że bez patologicznych rodziców nie można zrobić niczego ciekawego w życiu. Felieton nawet mi się podobał, bo mało było w nim żonglerki słownej z której znany jest Skiba, za to były normalne myśli. I chociaż się z nimi nie zgadzam, to muszę przyznać, że gdyby autor zawsze pisałby w ten sposób, a nie silił się na śmieszne kombinacje znaczeniami słów, które wychodzą mu mało śmiesznie, czytałabym go dużo częściej.<br />
Tak. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i nie musiałam chodzić do szkoły pod górkę ani przez pole minowe. Nie miałam konfliktu pokoleniowego z rodzicami, nikt mnie nie bił kablem od żelazka, moja mama nie oddała mnie za pół litra wódki, nikt nie przegrał mnie w karty w burdelu, nie sprzedał za działkę narkotyków, nie zostawił w pobliskim rowie, nie podrzucił jak paczkę z niechcianą odzieżą do domu dziadków.<br />
I żyję. Przyjechałam do Warszawy z maleńkiej wsi na Podlasiu (niecałe dwadzieścia chałup). Dostałam się na najlepszy uniwersytet w Polsce z niezłym wynikiem i przetrwałam na nim pierwszy rok na wydziale na którym było prawie dziesięciu chętnych na jedno miejsce. Podobno pierwszy rok jest najtrudniejszy... Mam własne pieniądze i nie muszę już o nic prosić mojego ojca, chociaż wiem, żeby nigdy nie odmówił mi pomocy. Mam nowych przyjaciół, chociaż przyjechałam, tutaj sama i nie miałam nikogo znajomego w Warszawie. Poradziłam sobie, bo moi rodzice zawsze byli dla mnie dobrzy, nauczyli mnie samodzielności i odpowiedzialności za siebie i bardzo mnie kochali. Czasami było mi ciężko, czasami chciałam się poddać i rzucić to wszystko w diabły, ale nie zrobiłam tego, bo wiedziałam, że życie nie polega na tym, żeby uciec, ale na tym, żeby z niego korzystać. I żyć.<br />
Skiba nie ma racji. Można odnieść w życiu sukces jeśli ma się zwyczajną i kochającą się rodzinę. Ojciec pedofil i alkoholik oraz matka prostytutka i złodziejka nie jest wcale do tego potrzebna. Według mnie tylko nieudacznicy powołują się na swoich przodków i próbują podleczyć swoje kompleksy ich sukcesami, albo właśnie tym, że są wspaniali właśnie dlatego, że pokonali koszmary z dzieciństwa. Nie pokonali, bo jeśli na każdym kroku powtarzają, że matka ich biła, a ojciec pił to nadal w nich to jest. Nadal są pod ich wpływem. Nadal.<br />
Nie interesują mnie pokręcone nieszczęśliwe dorosłe dzieci, które nie potrafią się odczepić od maminej spódnicy. Nie interesują mnie ich problemy, bóle egzystencjalne, kompleksy i wszystko inne co ich dotyczy. Chcę być szczęśliwa i dlatego emo-dorośli są u mnie na starcie skreśleni. Jęczcie sobie we własne poduszki i skarżcie się sobie nawzajem ze swoich urojonych problemów. Mnie dajcie żyć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak kipu...]]></title>
<link>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 19:43:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>beetweenblankpages</dc:creator>
<guid>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[
Przyjaźń to jest taka dziwna rzecz, której się nie da zdefiniować.  Właściwie to może się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.fotoo.pl/hosting-zdjec/img/296299f2c160c92ff13faf653cc0c079/frayed_knot.jpg" alt="kipu" width="637" height="364" /></p>
<p>Przyjaźń to jest taka dziwna rzecz, której się nie da zdefiniować.  Właściwie to może się i da, ale chyba i nie ma potrzeby. Można by sobie wkleić kilka podniosło-patetycznych cytatów typu:  P<em>rzyjaciel to ten, który zostaje, gdy inni odchodzą, </em>lub <em>Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać</em> albo coś w tym duchu i stylu. Przyjaźń to po prostu "coś" więcej. To "coś", które tak trudno jest zdefiniować, a które powoduje, że ktoś zajmuje szczególne miejsce w twojej pamięci. Od przyjaciela oczekujemy tego, co sami dla niego zrobilibyśmy.</p>
<blockquote><p>"To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie."</p></blockquote>
<p>No właśnie... Tak przyjaźń można zdefiniować - jako szczególny związek oparty na porozumieniu, wzajemnym zaufaniu, chęci pomocy. Kiedy któregoś z tych elementów zabraknie, coś się nieodwracalnie zmienia. Niby nic się nie stało, ale jest jakiś cichy żal, że ktoś nie zdobył się względem nas na "coś więcej". Ten malutki krok, który oddziela przyjaciela od zwykłego znajomego. Tego kroku zabrakło i zrobiło się przykro. Jeszcze bardziej przykro zrobiło się po uświadomieniu sobie, że ta osoba nie ma tej świadomości, że tego "czegoś" zabrakło. Zwłaszcza jeśli się tego oczekiwało a dana osoba miała możliwość zaoszczędzenia ci przykrości, pomocy, która ją samą nic nie kosztowała. A może i kosztowała by, a nawet nie tyle kosztowała, co mogłaby spowodować, że sam nie osiągnie jakieś korzyści. Przykro...</p>
<p>Gdzieś czytałam, że z miłością i przyjaźnią jest  tak jak z przecięciem nitki, którą można związać, ale supełek na zawsze zostanie. Z więzią łączącą przyjaciół podobnie, można o owym supełku nie pamiętać, ale jest i gdzieś na dnia duszy czy pamięci zostanie jakiś ślad, cień wątpliwości. Ślad, który może spowodować, że następnym razem tej osoby już zaufaniem nie obdarzymy a przynajmniej już nie takim jak kiedyś. Nie zwrócimy się już z prośbą o pomoc, bo gdzieś będzie ta zadra tkwiła, że nie warto.</p>
<p>Mówi się też, że "Nie wchodzi się dwa razy po tej samej rzeki", niby tak, ale... Sama wchodziłam nie tylko drugi raz, ale po raz kolejny i po raz kolejny do tej samej rzeki z bardzo różnym rezultatem.  Może nie chodzi o to, aby nitka była cała, ale aby supełki niczym inkaskie kipu przypominało nam o tym jak łatwo jest zerwać tę wątłą nić porozumienia. Przypomina mi się jak w jednej powieści dziewczyna powiedziała do swojego chłopaka "Wiesz, chciałabym abyś miał już naderwane ucho". Potem pokazała swojego ukochanego misia z dzieciństwa, z guziczkami zamiast oczu, naderwaną nogę, wyleniałym futerkiem. Brzydkiego, ale ukochanego, bo do takiego stanu doprowadziły go setki przytulań, przespanych razem nocy, pocałunków wylanych łez. To trochę tak jak z twarzą staruszka, każda zmarszczka jest świadectwem uśmiechów, bólu, płaczu...</p>
<p>Niech więc nasza lina, będzie nawet pełna węzełków, supełków, postrzępiona, ale mocna, mocniejsza każdą wspólnie wygraną walką... Jak kipu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[po drodze z Pieskiem]]></title>
<link>http://zbiodra.wordpress.com/?p=21</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 13:42:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>makowski</dc:creator>
<guid>http://zbiodra.wordpress.com/?p=21</guid>
<description><![CDATA[a konkretnie po pasach na rozdrożu.

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>a konkretnie po pasach na rozdrożu.<br />
<a href="http://www.pracownia52.pl/www/gallery/main.php?g2_itemId=18359"><img src="http://www.pracownia52.pl/www/gallery/main.php?g2_view=core.DownloadItem&#38;g2_itemId=18359&#38;g2_serialNumber=1"></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Przepraszam"]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 10:47:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[Pomimo faktu że zawsze chcę robić dobrze,
nie zawsze mi dobrze wychodzi wbrew sobie
dlatego chce ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pomimo faktu że zawsze chcę robić dobrze,<br />
nie zawsze mi dobrze wychodzi wbrew sobie<br />
dlatego chce wam dać parę tych wersów,<br />
<strong>przeprosić za to na co nie ma miejsca w sercu. </strong></p>
<p><strong>Przepraszam bliskich, że mnie ciągle nie ma, </strong><br />
że <strong>gdy jestem potrzebny jest tylko pokój pusty</strong> i brzmienia z płyty<br />
zamiast prawdziwego głosu tak bardzo bym chciał na to znaleźć sposób,<br />
ale jestem jeden ciężko się rozdzielić czyli być w dwóch miejscach<br />
wiec musze dzielić, ale <strong>przyjdzie dzień w którym będziecie mnie widzieli </strong><br />
i ten utwór będzie, historią kiedyś.<br />
<strong>Przepraszam przyjaciół jeśli jeszcze mam takich, że często jestem w drodze<br />
do wszystkich tylko nie do was ale myślę o was, o tych sytuacjach które były</strong> i będą tak to moje słowa.</p>
<p><strong>Chcę by było dobrze, ale czasem jest nie tak.</strong></p>
<p><strong>Wciąż jednak wierzę, że kiedyś uda się.</strong></p>
<p><strong>Przepraszam ludzi, którzy się zawiedli, nie odpisałem oddzwoniłem to że coś ważnego mieli. </strong><br />
Nie nagrałem, dograłem się do waszych tekstów,<strong> nie miałem czasu od tak pogadać w przejściu. </strong><br />
Przepraszam tych, którzy wciąż czekają bym nagrał coś innego na jakiś inny temat,<br />
może z innym producentem pod inne bity inne rytmy tak by zrzedły miny.<br />
<strong>Przepraszam Boga, że czasami wątpie w dobroć tego świata w ludzi ich intencje,<br />
że chciałbym być innym a jestem jaki jestem, </strong>przepraszam siebie że muszę przepraszać.<strong><br />
Że chcę być ideałem. Innym szczęście dawać</strong>, że po prostu doszło do tej sytuacji ,<br />
że za pomocą tekstu prosić o to <strong>byście zrozumieli i dali szanse nową</strong>.</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#181818;">DKA "Przepraszam"</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/yM9LaXs6Lc/dka_-_przepraszam_by_pit" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Dka - Przepraszam (by pit)" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żyję w celibacie, bycie kurwą i z kurwą - z wyboru.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/04/20/zyje-w-celibacie-bycie-kurwa-i-z-kurwa-z-wyboru/</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 22:10:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/04/20/zyje-w-celibacie-bycie-kurwa-i-z-kurwa-z-wyboru/</guid>
<description><![CDATA[Jako, że dzisiaj miałem wolne od pracy a, i nikomu nigdzie nie chciało się iść włączyłem te]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że dzisiaj miałem wolne od pracy a, i nikomu nigdzie nie chciało się iść włączyłem telewizor który od pewnego czasu pełni w moim domu funkcję półki na kurz. Jak zwykle w takich chwilach oglądałem mało muzyczne Mtv i program True Life, który w moim odczuciu jest jedynym wartościowym programem w całej pierdolonej kablówce. Przedstawiono historie trójki ludzi którzy żyli, a raczej próbowali żyć w celibacie. Zaskakującym było to, że byli młodzi, piękni, obcowali z wieloma ludźmi, mieli bardzo dużo znajomych a co najważniejsze większość z nich wielokrotnie uprawiała seks, dokonali tego wyboru w momencie kiedy pukali wszystko i wszędzie – czyli generalnie pozazdrościć – nie był to przypadek w którym wybrali celibat tylko i wyłącznie dlatego, że nikt przed nimi nie chciał rozkraczyć nóg.<!--more--></p>
<p>Ich wybory miał całkowicie różne podstawy:</p>
<p>Jeden i tu szczerze się przyznam, że rozumiem tego człowieka bo umie sobie wyobrazić przez co przeszedł postanowił, żyć w celibacie po wypadku samochodowym, kiedy ciężarówka uderzyła w jego samochód na autostradzie. Tak, takie przypadki zostawiają większą, lub mniejsza bliznę na psychice i postanowienia i wnioski jakie wyciągamy w takich momentach są często niedorzeczne. Uznał, że miał tego wypadku nie przeżyć od tego momentu, zaczął żyć w zgodzie z Biblią. No i spróbujcie sobie wyobrazić jaka była jego desperacja, skoro umawiając się z modelką pozująca dla Playboya – tym bardziej jest mi przykro, która w dodatku leciała na niego – nie puknął jej! Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie. Żaden normalny mężczyzna nie opanowałby się i powiedziałby: "Jebać Biblię i dałby się nawet pokroić, żeby podupić obiekt westchnień milionów amerykanów". Rany boskie… przecież tego wymaga honor mężczyzny. Skończony kretyn. Skończony kretyn i pedał.</p>
<p>Następnemu szczerze współczułem bo nie chciał kochać się ze swoją dziewczyną… która była brzydka i gruba, chociaż dla niego to nie stanowiło problemu dalej nie mógł – dlaczego? – dlatego, że jego dziewczyna przespała się z innym, a on obawiał się, że ona jest zarażona adidasem. Z tego co wnioskowałem, ona się przeleciała z swoim byłym z powodu celibatu jej chłopaka. Zaskakujące prawda?  A on ją przyjął z otwartymi ramionami, twierdząc, że "czuje coś do niej i nie chce tego zniszczyć". Chłopie o czym ty gadasz, ona nie potrzebowała miłości, czułych słówek i macania. Tylko ostrego jebania. Ot co, jest taki niezindeksowany rodzaj kobiet które pod otoczką niezmiarkowanych uczuć i górnolotnych wyznań, tudzież od czasu do czasu pokazowych aktów oddania czekają z upragnieniem, żebyś skończył pierdolić głupoty i zabrał się za nią od tyłu. Nie polecam nikomu mieć takiej dziewczyny. Naprawdę. No i w tym przypadku było tak samo, ona obiecała się przebadać pod względem adidasa a on obiecał się zabrać za nią. Czysta kalkulacja. Ku jej zdziwieni po wyniku negatywnym, on w dalszym ciągu nie chciał na nią wejść – nie trzeba być idiota, żeby stwierdzić, że on po prostu nie chciał się z nią ruchać i każdy pretekst był dobry na odwleczenie tej chwili. Męska pizda.</p>
<p>Ostatnia historia była opowiadana przez kobietę. Średnio ładna, wielkie piersi, długie nogi, blondynka- czyli w zasadzie normalna, bez rewelacji. Taki opis plus celibat brzmi obiecująco, ale nic mylnego. Kolejny przykład kobiety o której wspominałem wcześniej. Zaczęła się umawiać z chłopakiem – którymś już z rzędu – i postanowiła, że przestanie zdradzać swoich partnerów obiecując im oddanie – dobre postanowienie, uwarunkowane beznadziejną przeszłością. Tak to już jest, że szmata zostanie szmatą. Kurwy z kobiety nie da się wyrwać w żaden sposób. Dlatego też nie potrafię zrozumieć chłopaka który wiedząc, że ona pracuje w barze nocnym, że była dymana milion razy w najróżniejsze sposoby i jak się postarasz, zrobi Ci loda na 1 randce i tak ją przygarnął, w dodatku poszedł z nią do jakiegoś popierdolonego programu w którym bez pruderii opowiada o swoim przebiegu miliona i jednego bata w dupie. Ach ta pierdolona subtelność. Dziewczyna przez cały program mówi o swoim oddaniu dla chłopaka, że przestanie zdradzać – co to za oddanie? Wydaje mi się – wiem, staroświecki jestem – ale oddanie, wierność nie powinno być zaznaczane, po prostu jest i koniec albo nas nie ma, o tym się nie rozmawia, to MUSI być i jest gwarantą normalnego związku – robisz mu łaskę, że jesteś mu wierna? - a nie w tym przypadku namiastką normalności. I co się dzieje, ona chodzi po najróżniejszych imprezach – sama, na których spotyka mężczyzn, byłych chłopaków i grono ludzi nazwanych dla potrzeb politycznych "oni mnie jebali" – i na każdym kroku zaznacza, że musi być oddana swojemu chłopakowi, tudzież od czasu do czasu dzwoniąc do niego i opowiadając z trumfem w głosie o odparci kolejnych zalotników. I jak to się wszystko kończy? Chłopak nie interesuje się ludźmi z którymi obcuje jego dziewczyna, nie chcę jej wyrwać stamtąd, ale to nie najlepsze w tej historii - zaczyna ją zdradzać z jakaś inną dziewczyną, a to świnia- pomyślicie? Po raz kolejny nic mylnego. On był taki sam jak ci którzy ją ruchali, po prostu liczył na udany seks za darmo w każdą chwilę kiedy przyjdzie mu na to chęć, usłyszał celibat i doszedł do wniosku, że nie będzie się umawiać z kurwą tylko dla umawiania i mówienia sobie słodkich słówek, a jego czasowa tolerancja i wyrozumiałość wynikała z jego sądów, że ona po pewnym czasie przestanie zatruwać swoje i jego życie krótkim, a jakże uciążliwym w znaczeniu słowem - celibat.</p>
<p>Każda historia smutniejsza i bardziej chora od poprzedniej, a ostatnimi czasy rzadko zdarzało się, że jedna notka zajmowała wszystkie (prawie) kategorie.</p>
<p>Taka rada od mnie: nie umawiajcie się z kobietami które zrobią Wam na pierwszej randce loda bo w związku z nią nie znajdziecie niczego więcej poza wstydem, udawanymi uczuciami i nieprzespanymi nocami pełnymi myśli "już ją ktoś przeleciał czy jeszcze nie".</p>
<p><em>Tak właśnie będą wyglądać najbliższe notki, nie mam czasu pisać rozwiązłych tekstów będę wszystko wrzucał w formie, prostych, nieposegregowanych myśli.</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przyjaciel]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 22:55:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.wordpress.com/?p=36</guid>
<description><![CDATA[Przyjaciel
Właściwie to poznaliśmy się przez internet  
Kiedy dobiegał już końca mój pobyt n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przyjaciel</p>
<p>Właściwie to poznaliśmy się przez internet :)</p>
<p>Kiedy dobiegał już końca mój pobyt na wyspie małych palm, wrzosowisk i celtyckich kościółków zawitałem do kafejki internetowej , gdzie na koncie poczty elektronicznej znalazłem Twoje zdjęcia. Otwierałem je z niemałym wzruszeniem i z niecierpliwością, byłem strasznie ciekaw tego, jak wyglądasz. Fotografie przedstawiały Ciebie śpiącego, takim głębokim, pierwotnym, na wskroś czystym snem.  Nie pozwalały więc wyczytać wiele z Twojej twarzy,  poza chyba jednym. Że tutaj Jesteś.</p>
<p>Parę dni później byłem już w domu, u Ciebie. Pamiętam, że gdy stanąłem w progu, spałeś, zupełnie jak na tych zdjęciach, ale wydaje mi się, że też krótko potem zbudzieś się. Narzuciło mi sie od razu takie wrażenie, że przybyłeś prosto z dalekiego wszechświata, z tej iskrzącej się nieskończoności, że w dużej części wciąż tam jesteś i będziesz lądował u nas na Ziemi delikatnie i bardzo powoli. Wziąłem Cię zaraz na ręce niewprawione, nieporadne, które przy wsparciu pozostałych wokoło dopasowały się do Twoich wymagań. I pamiętam jeszcze, że zdziwiło nie, że tak szybko oddychasz. Myślałem, że coś Ci jest, ale okazało się, że po prostu tak masz. Pamiętam też, że główkę miałeś bardzo miękką,  i jeszcze że pachniałeś nowym życiem, wpatrzony byłeś w wieczność, we wszystko. No i pamiętam, że kompletnie nie wiedziałem co Ci powiedzieć i chyba w końcu nie powiedziałem nic.</p>
<p>Potem w nocy spaliśmy razem, a ja miałem wowczas dziwną właściwosć, że przez sen zabierałem ludziom, z którym i spałem, kołdry i insze okrycia. O poranku zobaczyłem, że leżymy wciąż razem, ale ja mam na sobie Twój maleńki kocyk. Poczułem, że jesteś taki swój, mój, swój, Twój. Że jesteś.</p>
<p>Potem wydarzyło się bardzo dużo rzeczy i ciagle się nowe i nowe dzieją, które dzianiem swoim zajmują  pamięć, pochłaniają koncentrację. Dlatego pewnie choć kiedyś rejestrowałem dokładnie całość wydarzeń, z naszego pierwszego spotkania pamietam takie urywki. Dlatego też noszę się z zamiarem zapisania tych rzeczy, które jeszcze z tego świętego czasu kojarzę. Potem złożę je w kopercie z tekturki, którą zalakuję taką starodawną pieczęcią i ktoregoś dnia wsunę Ci pod poduszkę.</p>
<p>Ale to potem. Narazie powoli. Kawałek po kawałku... Trochę tygodni po tamtych zdarzeniach, kiedy nasza znajomość  rozwijała się żwawo, spytałem Cię, czy zostaniesz moim przyjacielem. Powiedziałem, że ja bardzo chcę być Twoim. Takim przyjacielem najlepszym, najbardziejszym dla którego nie ma miejsca w słowniku na pojęcia w rodzaju: granica, bariera albo dystans. Mówiłem, że będziemy wspólnie wędrować zboczami połonin i razem zwijać żagle, gdy zaskoczy nas burza na jeziorku.  Że wymieniać sie będziemy filmami, pierogami z lodówki i skarpetami z szafy. Od siebie nawzajem będziemy się uczyć świata i swoje świety sobą wzbogacać. A śmieszyć nas będą te same absurdy i bzdury. I tak dalej mówiłem i tego typu fikuśne myślokształty biegły w podskokach przeez mnie pprosto do Ciebie, a Ty się wtedy uśmiechnąłeś, czując je jak pulsują wokół Ciebie, akceptując tym wtedy, mówiąc im po prostu "tak".</p>
<p>W ten sposób zostaliśmy przyjaciółmi.</p>
<p>Szczerze powiem, że kamień spadł mi z serca, bo do tamtej pory obawiałem się, że będziemy tylko tatą i tylko dzieckiem. A to mi raczej nie leżało. Nie lubię, po prostu określenia dziecko. Samo to słowo jest wszak rodzaju nijakiego. Podobnie jak drzewko, słonko, zwierzątko. A przecież człowiek, każdy każdy człowiek, posiada płeć. To jego niezmywalna cecha.. Kiedy takie nijakie "dziecko" nie ma płci, w sferze naszych myśli robi się jakoś mniej człowiekiem,a  bardziej podpada pod jedną kategorię ze słonkiem i zwierzątkiem. I kiedy się tak o nim mówi/myśli... - od razu łatwiej z nim postępować jak z nie-całkiem człowiekiem, mała anomalią, i upierdliwym wybrykiem natury. A ja nie chciałem iść w ogóle tym tropem. Nie z Tobą.</p>
<p>Bo nie ważne czy umiesz mówić, czy uczysz się siadać i przewracasz przy tym, , czy może jeszcze nie widziałeś światła, czy potrafisz już sam zjeść albo zasnąć czy jeszcze niekoniecznie... Bez względu na którym etapie rozwoju jesteś, jesteś duszą, istotą, osobą, Życiem, takim, które trzeba kochać. Nie z góry, z dominacją zmieszaną z politowaniem, ale równo, jak druha, bratnią duszę, jak prawdziwego przyjaciela. I robić to mocno, naprawdę mocno. Od góry do dołu, cztery razy wokoło i jeszcze za uszami. Właśnie tak.</p>
<p>Tak Cię będę kochał Przyjacielu.</p>
<p>Rainman</p>
<p><a href="http://trzecieoko.files.wordpress.com/2008/04/w-cztery-oczy.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-37" src="http://trzecieoko.wordpress.com/files/2008/04/w-cztery-oczy.jpg" alt="" width="460" height="345" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[<b>Nieproszony gość</b>]]></title>
<link>http://lysaowca.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 19:35:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://lysaowca.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Dzień dobry.
Ja tu nie jestem z przymusu, nie jestem także na siłę tu zaciągnięty, ani nie daw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzień dobry.</p>
<p>Ja tu nie jestem z przymusu, nie jestem także na siłę tu zaciągnięty, ani nie dawano mi łapówki w postaci garści cukierków bym tylko coś naskrobał, napisał, nabazgrał. Nie. Ja to robię z własnej dobroci serca i naprzykrzania się osobom, czy też owcom, trzecim. Takie znęcanie się nad zwierzętami.</p>
<p>Choć od razu muszę też przyznać, że posiadanie takiego zwierzaka na własność, ma swoje dobre strony. Oczywiście, trzeba karmić, wyprowadzać na spacery, czesać i tym podobne pierdółki, ale dobrze wytresowany pies, lub jak w tym przypadku owca, może stać się najlepszym przyjacielem człowieka. Przyniesie kapcie, da się pogłaskać po główce, czy przytuli się zimą, kiedy ogrzewanie w budynku siądzie na amen. Ale trzeba uważać, bo w środku nocy, można zostać obudzonym, kiedy do policzka przylgnie zimny nos. Tak, owca - najlepszy przyjaciel człowieka, podobnie jak każda inna potwora należąca do domowej menażerii, lubi budzić właściciela w środku najlepszego snu, tylko dlatego, że zachciewa się im pieszczot. Odwracanie się plecami do zwierzaka, nie dość, że nie pomaga, to jeszcze może się skończyć ugryzieniem w szyję. Więc trzeba się choć trochę przebudzić, pogłaskać po główce, podrapać za uszkiem, przytulić do siebie i starać się zasnąć, kiedy owca, zwierz jak zwierz, myśli, że to element zabawy.</p>
<p>A potem już tylko spać i śnić o haremach babek marmurkowych i pierników nadziewanych. Do kolejnego dotknięcia ciepłego ciałka zimnym ciałem bestialskim. I znów powtórzyć rytuał, i znów, i znów. Aż do znudzenia. Niestety owce wyczuwają, kiedy nam się nie chce i wynajdują nowe rozrywki. Wyrzucają z łóżka na podłego, odciągają od komputera prosząc o posiłek, przygniatają, kiedy człowiek ma w końcu ochotę wyjść ze świątyni snu. Lub też z całej siły uderzają właściciela w brzuch, a potem dziwnym wzrokiem na niego patrzą - jakby śmianie się nie było tym, do czego chciały doprowadzić. Ale takie uderzenie delikatnej potworki może tylko rozbawić i zmusić do przytulenia kochanej pieszczochy.</p>
<p>I ucałowania jej w zimny nos.</p>
<p>Dobranoc.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ksiądz]]></title>
<link>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 20:45:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Małgorzata</dc:creator>
<guid>http://kimjestemkim.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Nie wszyscy wiedzą, ale mam znajomego Księdza&#8230; Byłam z nim na wyjeździe, i z przyjaciółk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wszyscy wiedzą, ale mam znajomego <b>Księdza</b>... Byłam z nim na wyjeździe, i z przyjaciółką <b>Magdą</b>. Pojechaliśmy w góry, we troje. Oczywiście my łaziłyśmy same, a on jeździł do swoich znajomych...bo był tam kiedyś w parafii. Oczywiście wszystko się skończyło... Kiedy zaczął nas podrywać jakiś 50'letni facet...na lodowisku...</p>
<p>Wystraszyłyśmy się, więc stanęłam pod bandą i udawałam że rozmawiam z księdzem. Zaczęłam się wydzierać :<br />
<i>Wujek?</i>  (Bo tak mówiłyśmy do niego przez cały wyjazd, ogólnie często tak do niego mówimy) <i>Wujek zaraz przyjdzie? Naprawdę? To super!</i></p>
<p>Ale ten facet nie dawał za wygraną.  W końcu zadryndałam ans erio, i wszystko mu powiedziałam. Ksiądz mało zawału nie dostał... był za ok. 5 minut(rekord w jego wykonaniu, bo zanim się wytoczy, mija dobre 20 minut...tak było przynajmniej codziennie jak czekałyśmy na niego po śniadaniu, obiedzie, kolacji itp.)</p>
<p>Stanął pod banda i zaczął wypytywać, który to. Wyglądał an serio jak by chciał mu przyłożyć. Stwierdziłyśmy, że dla dobra sprawy, zejdziemy z lodowiska.</p>
<p>Poszliśmy we troje do chińskiej restauracji, potem połaziliśmy po starym mieście. W tym czasie zdążył sie na nas kilka razy obrazić ;p Najpierw zwiałyśmy i schowałyśmy się za koszem od śmieci(on w tym czasie czytał jakąś gazetkę, po 10 minutach skapł sie ,że nas nie ma;p) Potem zaczęłyśmy nawijać o tym 50 latku. Że taki stary itp. itd. Tylko zapomniałyśmy, że wujaszek w kwietniu kończy 50 lat i się na nas za to obraził(za starego ;p). Pół godziny mu tłumaczyłyśmy, że starość ocenia się po wyglądzie. On chyba przechodzi kryzys wieku średniego, albo coś w tym stylu... -.-</p>
<p>Od tamtej pory jeździłyśmy z nim...do jego znajomych -.-  A on jak to on... uwielbia dokuczać... Bo wie, że ja się nie potrafię bronić -.- ok, komuś w swoim wieku dowalę, ale rodzice mnie wychowali, żebym miała szacunek do starszych. I trudno mi tak... A on to wykorzystuje... Magda to co innego, potrafi dowalić, więc jej raczej nie dokucza.</p>
<p>Ale wrócę do znajomych. Pojechaliśmy do jego znajomych i zaczął mi tam dokuczać .  A wiecie, on ich zna, z czasów jak oni mieli po tyle lat co ja i Magda. Tam gdzie byliśmy w górach, to jego pierwsza parafia.</p>
<p>Ci ludzie odrazy stwierdzili, że im też dokuczał, jak mieli tyle lat co ja i żebym się nie przejmowała. On potrafi być wredny... Dziewczyna, która jest moim cholernym wrogiem, kiedyś sie przez niego popłakała. Nie czułam z tego powodu satysfakcji. Było mi przykro. Przykro, ponieważ jeden z dwojga moich najlepszych przyjaciół(Magda to ten drugi ;p), bardzo komuś dokuczył. Nawet ją pocieszałam. Nadal jej nie lubię, ale nie chcę żebyś ktoś płakał, przez moich przyjaciół(chociaż między naszą trójką jest duża różnica wiekowa)... I ostatnio to jego dokuczanie robi się coraz bardziej denerwujące... Mi też się czasami chce płakać... Co mam zrobić? On w Kwietniu kończy 50 lat, głupio mi go zjechać. Do tego musimy mu z Magda zrobić jakąś mini imprezkę... Ona zawsze pamięta o nas na Boże Narodzenie, Urodziny czy imieniny. Ech...Dołek</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak wyrywać dupy, pomimo odpychającego wyglądu! Nawet te zajęte (ale nie sraniem).]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/14/jak-wyrywac-dupy-pomimo-odpychajacego-wygladu-nawet-te-zajete-ale-nie-sraniem/</link>
<pubDate>Fri, 14 Mar 2008 19:17:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/14/jak-wyrywac-dupy-pomimo-odpychajacego-wygladu-nawet-te-zajete-ale-nie-sraniem/</guid>
<description><![CDATA[Prawdą oczywistą jest, że mężczyzna do normalnego funkcjonowania potrzebuje 3 rzeczy: poruchać]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Prawdą oczywistą jest, że mężczyzna do normalnego funkcjonowania potrzebuje 3 rzeczy: poruchać, napić się i pogadać z kumplami. O ile 2 ostatnie rzeczy są mocno powiązane i nie stanowią problemu a ich konsekwencjami może być co najwyżej pusty portfel z przeciętą kartą bankową i kac w niesamowitym rozmiarze. Pierwszą zasadniczo można próbować zastąpić niezliczonymi, samotnymi orgiami przed monitorem i opowieściami w których zatapiamy kolegów i własne sumienie – "nasze niezapomniane nocne podboje" – ot co.<!--more--></p>
<p>Problem rodzi się w momencie kiedy, własna prawica już nie wystarcza, a koledzy przestają wierzyć w nasze bajania… tak, ta pora przychodzi dla każdego. W takim przypadku mamy 2 opcje: albo ma się ryj na tyle metro seksualny, że większość kobiet mijających Cię na ulicy staję się z szybkością biegu do klopa z kupą w spodniach mokra, albo ma się taką mordę, że nawet problemem staje się dostanie darmowego Echa Miasta (tak, to cały ja), zdarza się coraz częściej, że na ulicach można dostrzec "metro seksualne sieroty" czyli okazy niemieszczące się w całości w żadnym gatunku wyglądające na cwaniaków. Jeśli mieścisz się w 1 opisie to puste, pełne, albo półpełne laski (uwaga autora: poziom wypełnienia laski jest odwrotnie proporcjonalny do łatwości wyrwania) możesz wyrwać na każdej dyskotece i ogólnie wszelkich skupiskach gdzie blachary i rycerze ortalionu chętnie poginają, 3 opcja też wchodzi w grę ale tylko w przypadku tych ekstremalnie pustych i wyposzczonych. Tak na marginesie jeśli Twoim obiektem zainteresowaniem są takie kobiety, to szczerze Ci współczuję.</p>
<p>Oczywistym pytaniem staje się co zrobić w momencie kiedy nie możemy wyrwać lachona imponując mu naszym wyglądem, czarem osobistym czy ilością wypitych piw bez rzygania.</p>
<p>Jedyna droga do zdobycia naszej wymarzonej kobiety to droga poprzez przyjaźń, trochę ciężka i 'chałupnicza' ale skuteczna, stając się jej przyjacielem możesz odwrócić jej cały świat do góry nogami a Ona nawet nie zauważy.</p>
<p>Kluczem do wszystkiego stają się pozory – bezinteresownego zainteresowania jej jakże cudowną, wspaniałą i niespotykaną osobowością. Stopniowo: najpierw delikatne podchody a z czasem sytuacja w której uzależnia się od Twojego zdania i opinii, w których jesteś rozjemcą w najprostszych rzeczach, traktując Cię nieświadomie jako własny, wewnętrzny głos sumienia. Twoje zdanie staje się jej zdaniem. Może być to dyskusyjne szczególnie dla samych kobiet, ale trudno jest zaprzeczyć ponieważ niektóre z Was są tak zbudowane, że uważają się za nieomylne chociaż Wasza opinia jest zbudowana na zdaniu innych. Płynie to z problemu określenia własnej wartości. Jeśli ktoś jest w stanie wpisać się w wasze życie do takiego stopnia to może zrobić z wami wszystko co mu tylko przyjdzie do głowy, a Wy będziecie uważały to za własną decyzję.</p>
<p>Zakładając, że żyje w luźnym związku. Tego się nie dowiesz się od niej ale z chwilą zacznie porównywać – nie na głos, w środku małej główki – Ciebie z jej obecnym chłopakiem albo byłymi chłopakami albo z kimkolwiek kto jej przyjdzie do głowy, w takim bilansie zaczniesz wychodzić na plus i zyskiwać w rankingu. Tak czy inaczej staniesz się jej punktem zaczepnym, szablonem, patrząc przez pryzmat Twojej osoby będzie popadała w błędne koło w środku którego będziesz Ty - osobą idealną, w osobach które będą jej się podobać będzie szukała cech które wykazujesz Ty. W tym momencie możesz przeholować i dać jej ewentualny pretekst typu: "nie zasłużyłam na Ciebie" itd. Bardzo szybko musisz jej to wybić z głowy.</p>
<p>Relacje o takim charakterze utrzymuj do czasu, aż wydarzy się w jej związku bardzo smutne wydarzenie budujące drogę do rozpadu jej związku, drogę po której swobodnie wejdziesz – każda ważniejsza kłótnia może być możliwością do rozpoczęcia "otwierania jej oczu" na niedoskonałości dotychczasowego partnera.</p>
<p>Niby to przyjaciel – ale pamiętaj - nie możesz przekroczyć określonej linii, cały czas musisz wykazywać zainteresowanie nią jako obiektem seksualnym, kobietą która Ci się w końcu podoba. Możesz jej prawić sute komplementy na temat ciała, stroju, flirtować itd. Ale NIGDY, powtarzam: ale to nigdy nie możesz próbować sobie jej kupić, drobne prezenty są mile widziane ale ich cena nie może być większa niż wartość jaką reprezentują. Z praktycznego punktu widzenia – nie zapominaj, że lubisz się napić i na to też jest potrzebna kasa. Nie możesz zapominać o ważnych dla niej rzeczach: imieninach, urodzinach, rocznicy pierwszego ruchania w pupę… o datach które zostały zapomniane przez innych a dla niej są ważne. W żadnym wypadku nie możesz stać się dla niej spedalonym przyjacielem albo kimś w rodzaju starszego brata. Jeśli doszedłeś do tego punktu praktycznie jesteś już na przegranej pozycji patrząc pod kątem waszego przyszłego związku, już nigdy nie będzie Cię traktować jako człowieka z którym może spędzić resztę, albo krótką chwilę - mniej więcej trwającą do rana - życia. Sprawy zostawiane opaczności bożej mają tendencje do komplikacji, tak więc ogranicz zaufanie do tego, jak już podejmujesz tak radykalne kroki doprowadź to do końca.</p>
<p>W każdym związku jak wiadomo przychodzą ciężkie chwile, na początku jest wszystko ładnie a potem nie stąd ni zowąd zaczyna się pierdolić… w jej związku też przyjdzie taka chwila która może być dla Ciebie jedyną szansą. Pamiętaj, że Ona traktuje Cię jak głos sumienia i z Twoim zdaniem pomimo werbalnych sprzeciwów będzie się wewnętrznie zgadzała. Próbuj jej delikatnie sygnalizować to, że jej chłopak jest psim chujem i z tego nieszczęsnego związku należy się go jak najszybciej pozbyć a Ona jeśli wszystko pójdzie dobrze wpadnie Ci w ramiona w których musi znaleźć spokój i bezpieczeństwo które przez ten cały czas jej obrazowałeś. Możesz używać argumentów: "nie zasłużył na Ciebie", "nie docenia takiego skarbu" i inne teksty które dla normalnej kobiety są oczywiste i nie wywołują żadnych uczuć.</p>
<p>Główną zasadą jest niepopełnianie takich błędów jak ten poprzedni. Nawet jeśli z niewyjaśnionych i nieistotnych przyczyn rozstaniecie się, w pamięci będziesz cały czas istniał jako ten najlepszy z najlepszych, a Ona praktycznie nie będzie żywić do Ciebie żadnej urazy wspominając ze łzą w oku chwile które spędziła z Tobą co jest koniec końców furtką do kolejnego związku – jeśli uznałeś, że było to prawdziwe uczucie i chciałbyś być dalej z nią.</p>
<p>Oczywiście nie wszystkie kobiety są zajęte, kiedy jednak nikt nie stoi nam na drodze sytuacja i cała procedura może być łatwiejsza i szybsza w realizacji, chociaż o ironio jest potrzebny ktoś na kogo można zrzucić winę i móc kontrastować z nim.</p>
<p>PAMIĘTAJ: TWOJA KOBIETA NIE MOŻE MIEĆ TZW. "BRACI" – PAMIĘTAJ, ŻE ONI MOGĄ BYĆ O KROK DALEJ NIŻ TY. NAWET JEŚLI SĄ TAK ODPYCHAJĄCY, ŻE…. JA PIERDOLE!! JEŚLI CHCESZ UTRZYMAĆ ZWIĄZEK NA DOBRYCH RELACJACH A CO NAJWAŻNIEJSZE NIE DAĆ SIĘ WYKOPAĆ Z INTERESU PRZEZ JAKIEGOŚ PAJACA INTERESUJ SIĘ SWOJĄ KOBIETĄ, ROZMAWIAJ Z NIĄ I NIE BAGATELIZUJ TEGO, CO JEST DLA NIEJ WAŻNE.</p>
<p>Przemyślenia Mojegostarego: po raz kolejny sami wyciągnijcie wnioski... może się wam wreszcie kurwa uda, jakbym nie napisał o ruchaniu to pewnie jedyną osobą która przeczytała ten tekst w całości byłby… nikt, osobiście też nie czytam tekstów które nie mają w tagach nawet małego słowa "seks", coś mi spada ilość wulgaryzmów w tekstach.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Najgorsze jest zepsucie najlepszego (zepsute najlepsze staje się najgorszym)...]]></title>
<link>http://kocieoczy.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 19:42:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>kocieoczy</dc:creator>
<guid>http://kocieoczy.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Dziś było tak, jak się w sumie mogłam spodziewać&#8230; Nic dobrego się nie stało. Wcześniej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś było tak, jak się w sumie mogłam spodziewać... Nic dobrego się nie stało. Wcześniej wspomniana koleżanka dalej ze mną nie rozmawia, druga za to nie ma chyba pojęcia jak się zachować. Jest 'rozerwana' pomiędzy mną i Patrycją, która mimo, że ze nie zamierza się już ze mną kumplować, zapytała o moje samopoczucie, zamieniła kilka słów, ale to nie była rozmowa... W szkole dzisiaj długo nie posiedziałam. Jedna godzina lekcyjna wystarczyła do totalnej załamki... Nie wytrzymałam już psychicznie tej całej sytuacji. Mama, jak to mama, gdy tylko zobaczyła, że coś jest nie tak, zwolniła mnie u wychowawcy (który nagle się mną zainteresował...) i zawiozła do domu. Położyłam się spać i gdy wstałam czułam się już trochę lepiej. Niby wcześniej obiecałam sobie, że będę silniejsza od nich wszystkich (czyt. wrogów z klasy), ale po prostu jakoś mi to nie wychodzi... Może po prostu jestem za słaba, ale mimo wszystko tak szybko nie zrezygnuję. Mam nadzieję, że tylko trochę się pomęczę, a później na przykład przywyknę lub sytuacja się polepszy. Może też zamiast do znajomych przywiążę w końcu większą wagę do nauki? Szkoły tak na prawdę nie chcę zmieniać ze względu na niektóre osoby, którym pewnie zrobiłabym przykrość przenosząc się, ale też ze względu nawet na samo przywiązanie do niej i poziom, bo to na prawdę dobra szkoła, mimo krążącej w okolicy złej opinii... Odczekam trochę i zobaczę jak będzie.</p>
<p>Jutro za to dołączy do grupy wczoraj wspomniana laska, która jest jedną z osób, za którymi nie przepadam najbardziej... Ciekawa jestem jak poradzi sobie na tym kierunku i czy pomoc wychowawcy w nadrobieniu zaległości w czymś pomoże...? Tak ogólnie, co do niej... Od początku roku widać było, że za sobą nie przepadamy.Różne głupie docinki, plotki, itp. Ale dość niedawno się 'pogodziłyśmy'. Myślę, że stało się to tak 'zewnętrznie', ale wewnątrz siebie nadal jesteśmy sobie wrogie. Powodem była prawdopodobnie groźba wychowawcy, że jeśli klasa się nie zgra, odda nas komuś innemu. Dzisiaj nie wiem czy podjęłam słuszną decyzję godząc się z nią, nie wiem, czy nie wolałabym zmiany wychowawcy, praktycznie nic już chyba nie wiem...</p>
<p>Zauważyłam za to, że  przysłowie, które śledzi mnie już od najmłodszych lat, na którego temat nie jeden raz rozmawialiśmy w szkole, coś w sobie ma... "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" &#60;- jakoś tak to szło... Już nie tylko wierzę w to w teorii, ale przekonałam się też w praktyce. Teraz, gdy prawie cała klasa się ode mnie odwróciła, tylko nieliczne osoby (w różny sposób, ale to zawsze coś) mnie wspierają i na nich widocznie mogę polegać. Szczerość to jedna z ważnych cech moim zdaniem. Wolę usłyszeć gorzką prawdę niż słodkie kłamstwa, które i tak kiedyś wyjdą na jaw. Fałszywych ludzi, którzy są mili tylko, gdy czegoś potrzebują, po prostu tępię i nie trawię.</p>
<p>PS: Dziękuję tym kilku osobom, które miałam na myśli pisząc  pierwsze zdania w akapicie wyżej oraz rodzicom za wsparcie, o! :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[10 rzeczy, których powinnaś się pozbyć od zaraz.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=117</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 23:44:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=117</guid>
<description><![CDATA[    10 RZECZY, KTÓRYCH  POWINNAŚ SIĘ  POZBYĆ OD ZARAZ
1. Papierosów. Oczywiście jeśli palisz.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div style="margin-left:40px;"><span style="font-weight:bold;"><font size="5">    10</font> RZECZY, KTÓRYCH  POWINNAŚ SIĘ  POZBYĆ OD ZARAZ</span><br />
1. Papierosów. Oczywiście jeśli palisz.<br />
2. Ubrań, w które mieścisz się tylko  po ciężkiej grypie żołądkowej.<br />
3. Mężczyzny, który nie dotrzymuje  danego słowa. Nigdy.<br />
4. Przyjaciółki, która sprawia, że po rozmowie  z nią zawsze czujesz się gorzej, a nie lepiej.<br />
5. Swojej prywatnej sekstaśmy.<br />
6. Pragnienia, żeby przespać  się z kimś znanym.<br />
7. Pracy, która odbiera  ci radość życia,  energię i czas. W zamian  za co, tak naprawdę?<br />
8. Strachu przed pokazaniem, na co cię stać: w łóżku, w pracy, na parkiecie. Bądź z siebie dumna!<br />
9. Horroru, który przeżywasz na wspomnienie tej żenującej chwili, którą przeżyłaś... rok temu.<br />
10. Poczucia, że za wszelką cenę  musisz sprostać oczekiwaniom  innych osób. Otóż nie musisz.</div>
<div style="margin-left:40px;"></div>
<div style="text-align:right;">
<pre style="color:#181818;">Źródło: Glamour</pre>
</div>
<p>1. Papierosy to najgorsza rzecz dla kobiety. Który facet lubi się całować z palącą kobietą? No może są tacy co lubią albo nie ma to dla nich większego znaczenia, ale ja osobiście takich nie znam. A kobiety niech sobie odpowiedzą na pytanie czy lubią całować się z palącym mężczyzną? Hmm. No to już powinnyście wiedzieć dlaczego lepiej odstawić fajki jak najdalej od siebie.</p>
<p>2. No po co trzymać takie ubrania w szafie? Lepiej zrobić miejsce dla nowych. I tak raczej mało prawdopodobne jest posiadanie tak silnej woli, żeby schudnąć na dłużej tak, aby mieścić się normalnie w te ubrania. A jak będą one gnić w szafie, to szafa się w końcu rozleci.</p>
<p>3. Facet, który nigdy nie dotrzymuje słowa nie jest wart kobiety i jej zaufania. Po prostu. Chyba nic więcej mówić nie muszę?</p>
<p>4. Co prawda w przyjaźni powinno się mówić prawdę prosto w oczy, ale... zawsze jest jakieś ale. Rozmowa z przyjaciółką ma pomóc, a nie pogrążyć.</p>
<p>5. Nooo. Gdyby takie coś ujrzało światło dzienne to nie chciałabym być w skórze osoby, która grała główną rolę w takim filmie.</p>
<p>6. I tak to się nigdy nie spełni. To jest raczej statystycznie niemożliwe. No dobra, z tymi statystykami to może trochę przesadzam, ale ten argument tak mądrze brzmi.</p>
<p>7. W jakim celu ta męczarnia? Tylko po to, żeby mieć z tego pieniądze? Przecież jak się chce to można znaleźć sobie pracę, z której będą nie tylko pieniądze, ale również zadowolenie i radość z jej wykonywania.</p>
<p>8. "Pokaż na co Cię stać! Ile sam(a) jesteś wart(a)!" - i tego się trzymajmy. Strach nie jest dobrym doradcą.</p>
<p>9.  Co było, a nie jest nie pisze się w rejestr. Skup się na tym co możesz zrobić i nie rozpamiętuj tego się się kiedyś wydarzyło. Czy ktoś jeszcze oprócz Ciebie pamięta o takich sytuacjach sprzed... hoho... bardzo długiego czasu? Nie. Więc Ty też zapomnij.</p>
<p>10.  A co Cię obchodzą oczekiwania innych? Skup się na tym czego Ty tak naprawdę chcesz. Trochę zdrowego egoizmu nikomu nie zaszkodzi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wywiad z Licealistą]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 13:35:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[Na dziś jest niespodzianka! Wywiad z szesnastolatkiem, który w trzy miesiące stworzył najpopular]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na dziś jest niespodzianka! Wywiad z szesnastolatkiem, który w trzy miesiące stworzył najpopularniejszego bloga na polskojęzycznym wordpressie przebijając wszystkich starych wyjadaczy. Wywiad z <b><a href="http://mojeliceum.wordpress.com/" title="Moje Liceum - Pamiętnik licealisty" target="_blank">Licealistą</a></b>:</p>
<p><b>Masz chyba najpoczytniejszego bloga na polskim wordpressie? Codziennie czyta Cię niemal pięć tysięcy osób. O takim wyniku większość blogerów może tylko pomarzyć.</b><br />
Tak, to chyba prawda, że spośród polskich użytkowników wordpressa mam najpoczytniejszego bloga. Mój blog istnieje dopiero trzy miesiące. W tym czasie odwiedziło go ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób. Mam nawet trochę stałych czytelniczek i czytelników. Kilkoro z nich czasami komentuje moje wpisy, ale większość tylko czyta.</p>
<p><b>Co zrobić, żeby mieć tak popularnego bloga?</b><br />
Zaczynałem od dwóch wejść pierwszego dnia. Pewnie jak wszyscy tutaj miałem tak, że na początku tego, co tutaj pisałem, właściwie nikt tego nie czytał. Potem z tych kilku wejść dziennie zrobiło się kilkadziesiąt, potem kilkaset i w grudniu czyli po miesiącu pisania było już kilka tysięcy. Sam byłem zdziwiony tym, że tak wiele osób interesuje to, co mam do powiedzenia. Teraz chyba już przyjmuję to jako naturalny stan rzeczy. Jakiś czas temu mój stryjek dał mi pewną radę – rób to, co cię interesuje. Resztą nie zawracaj sobie głowy. A co może interesować szesnastolatka? Dziewczyny. Gdybym prowadził bloga o problemach filozoficznych dziewiętnastowiecznych filozofów byłoby to całkowicie nienaturalne i zapewne sam uznałbym siebie za kompletnego dewianta. Szesnastolatek nie może być normalny interesując się takimi sprawami. Jest poza tym wówczas niewiarygodny. Bo jakim autorytetem może być szesnastoletni filozof-historyk. Sądzę, że większość moich czytelniczek i czytelników wyczuwa instynktownie, że moje wpisy są jednak autentyczne. Wynikają z prawdziwych przeżyć i z mojego własnego doświadczenia.</p>
<p><b>No, to może powiedz coś o tej prawdziwości zdarzeń…</b><br />
Kilka osób zarzucało mi już, że to co tutaj wypisuje nie może być prawdziwe. Ktoś mi to nawet próbował udowodnić. To prawda, że czasami zmieniam nieco szczegóły zdarzeń, trochę je filtruję i próbuje robić z każdego wpisu samoistną historię, którą da się przeczytać w oderwaniu od reszty. Wszystkie imiona, którymi posługuję się na moim blogu są zresztą wymyślone. Tylko jedna osoba występująca tutaj ma autentyczne imię, takie jakie nosi w realu, ale nie powiem która. Trochę jest w tym dbałości o moją anonimowość, a trochę też muszę zadbać o anonimowość moich znajomych. Większość z nich nie wie, że o nich piszę. Tylko moi dwaj przyjaciele – Kuba i Paweł – są poinformowani o istnieniu tego bloga. Paweł nawet przez pewien czas coś tutaj dopisywał. Głównie podczas mojej nieobecności i mam nadzieję, że tutaj jeszcze wróci.</p>
<p><b>Nie krępuje cię opisywanie takich intymnych zdarzeń z twojego życia?</b><br />
Właśnie dlatego między innymi chcę pozostać anonimowy. Publiczne pisanie o tym, że przespałem się z jakąś dziewczyną jest w polskim społeczeństwie na pewno traktowane z oczekiwaniem na sensację. Chociaż bardzie wstydliwe byłoby pewnie pisanie dla mnie o tym, co o niektórych myślę. Na pewno nie będę też zamieszczał żadnych prywatnych zdjęć, choć zapewne miałbym co zamieszczać. Trochę interesuję się fotografią i robię sporo zdjęć. Szczególnie ostatnio. Nic w tym nie ma profesjonalnego, bo moja cyfrówka to zwyczajny fotopstryk, który ma co najwyżej opcję włącz lampę – wyłącz lampę. Ale mi to wystarcza. Fotografię traktuję jako narzędzie, a nie jako sztukę. Z dobrym sprzętem obecnie każdy może przy odrobinie wysiłku robić świetne zdjęcia nie różniące się od prac znanych fotografów. Podobno któryś z tzw. wielkich mistrzów fotografii powiedział, że każdy człowiek robiąc zdjęcia na chrzcinach i weselach raz w życiu robi zdjęcie, jakiego on nigdy nie będzie w stanie zaaranżować.</p>
<p><b>Uciekasz od tematu.</b><br />
No, to już wracam… Nigdy nie miałem kłopotu z mówieniem (a tym bardziej z pisaniem) o sobie. Może mam ekshibicjonistyczną, ekstrawertyczną naturę. Pewnie, że niektóre sprawy i wydarzenia z mojego życia zachowuję wyłącznie dla siebie. Ale nigdzie nie zadeklarowałem się, że będę pisał o wszystkim. Czasami też nie chce mi się o czymś pisać i też o tym nie piszę. Lenistwo to jedna z moich najważniejszych wad. Lubię pisać o dziewczynach, to najbardziej inspirujący temat i najbardziej interesujący. Dziewięćdziesiąt procent wielkiej sztuki mówi o tym, że ktoś kogoś kocha, albo się z tym kimś kocha. Pozostałe dziesięć jest niewarta uwagi…</p>
<p><b>A jaki jest twój ideał kobiety? Masz w ogóle jakiś?</b><br />
Tak, jak każdy. Lubię dziewczyny, które są po prostu dziewczęce. Większość dziewczyn jest naturalnie ładna, a co najmniej polowa jest piękna. Zupełnie nie rozumiem kompleksów dziewcząt na temat swojego wyglądu. Najczęściej problemem jest to, że nie są wstanie podkreślić swoich atutów i skupiają się na ukrywaniu błędów natury. I kończy się to tym, że widać tylko te błędy, bo cały czas dziewczyna stara się na przykład zasłonić pieprzyk na czole jakąś grzywką, cały czas sprawdza, czy te włosy nadal tam są czy może rozwiał je wiatr… I tylko przyciągają do tego miejsca uwagę. Moja rada do wszystkich dziewczyn: skupcie się na tym co w sobie lubicie, podkreślcie to, a potem zapomnijcie, że istnieje cokolwiek poza tym. Męski wzrok podąża za kobiecymi dłońmi, a jeżeli wasze dłonie nieustannie będą sprawdzały czy nie widać defektów, to na pewno wskażą chłopakowi, którym jesteście zainteresowane, co chcecie ukryć.</p>
<p><b>A może ty jesteś po prostu mało wybredny, jeżeli chodzi o dziewczyny…</b><br />
W wieku szesnastu lat trudno być wybrednym jeżeli w organizmie ma się szalejące hormony. Sama Matka Natura to tak urządziła, że będąc nastolatkiem nieustannie myśli się tylko o tym, jak tu zaciągnąć jakąś koleżankę do łóżka. Zresztą dziewczyny myślą podobnie o chłopakach więc ma się ułatwioną sprawę. Ale są trzy kategorie dziewczyn, które już na wstępie mnie odstręczają. Pierwsza grupa to palaczki. Nie cierpię dziewczyn, które palą papierosy; jest to obrzydliwe, wieśniackie i koszmarne. Raz w życiu całowałem się z dziewczyną, która pali i już więcej nie chcę tego powtarzać. Druga grupa to właścicielki tatuaży i kolczyków. Wygląda to okropnie i kojarzy mi się z długoletnim wyrokiem w ciężkim więzieniu. Jeżeli kolczyki to tylko w uszach i właśnie kolczyki a nie klipsy czy jakiś inny substytut. Maleńkie błyszczące kolczyki w dziewczęcych uszach są bardzo seksowne i pociągające. Gdzie indziej – to dla mnie obrzydlistwo. Trzecia grupa to dziewczyny, które robią wszystko by nie wyglądać jak dziewczyna. Ciężkie buty, workowate spodnie, o trzy numery za duże bluzy z kapturem, albo ćwiekowane kurtki… totalne nieporozumienie. Dziewczyna powinna wyglądać jak dziewczyna. Sukienka, spódniczka, jak spodnie to też w kobiecym kroju podkreślającym krągłości, seksowna, elegancka, ponętna…</p>
<p><b>Z tego co mówisz wynika, że bardziej zwracasz uwagę na strój i zachowanie niż na samą urodę dziewczyny.</b><br />
Bo szesnastolatka prawie zawsze sama z siebie jest ponętna. Taka natura.</p>
<p><b>Po co właściwie piszesz bloga skoro chcesz i tak pozostać anonimowy?</b><br />
Mówiłem już, że to objaw mojego ekshibicjonizmu?... A na poważne, to chyba taka forma dogadania się ze sobą. Nie z innymi, ale ze sobą. Wydaje się nam, że wszystko mamy już dobrze przemyślane i zaplanowane, ale kiedy przychodzi nam o tym powiedzieć mamy z tym trudność, albo odkrywamy, ze to co do tej pory myśleliśmy jest jakieś całkowicie oderwane od rzeczywistości. Dopiero, kiedy o tym się komuś opowie, albo opisze to, co się myśli – sprawa zaczyna jasna. Tylko zwerbalizowane poglądy mają dla mnie rację bytu. Jeżeli nie potrafię przekazać swoich myśli innym to są one bezwartościowe, bo to co nie ma nazwy dla nas nie istnieje. A opisanie czegoś i nazwane to pierwszy krok do opanowania sytuacji. Może to pisanie bloga to jakaś forma psychoanalizy dla ubogich. Klasycznym medialnym stereotypem psychoanalityka jest starszy łysawy pan, który kładzie swoich pacjentów na leżance i każe im opowiadać o sobie, a potem inkasuje za to 300 dolarów z godzinę. Ja mam wszystko teraz całkowicie za darmo. Z tą różnicą, że codziennie ponad cztery tysiące psychoanalityków zbiera się u mnie na konsylium. Takiej opieki psychologicznej jak ja nie ma nawet Britney Spears…</p>
<p><b>Nie chcesz chyba powiedzieć, że pisanie bloga jest chorobą psychiczną?</b><br />
Pisanie bloga chorobą może nie, ale zaburzeniem psychicznym jest na pewno. To nie jest normalne, że mówi się o swoich intymnych przeżyciach tysiącom ludzi. Podobno większość ludzi ma taki dyżurny nocny koszmar, że stają nago przed dużą grupą ludzi. Ja nigdy tego nie miałem. W ogóle nie mam koszmarów nocnych, nie boję się ciemności… Pisanie bloga to coś w rodzaju takiego pokazania się nago i pomachania ludziom – zobaczcie jaki jestem. Większość ludzi w takiej sytuacji zapadłaby się pod ziemię ze wstydu. Ale oni nie piszą blogów. Albo piszą o polityce albo hodowli szczurów w mieszkaniu. Mnie to nie kręci.</p>
<p><b>Masz bardzo sprecyzowane poglądy polityczne.</b><br />
Tak, to prawda. Nie wiem skąd właściwie mi się to wzięło. Moi rodzice ani obie babcie właściwie nie interesują się polityką. Tyle tylko, że chodzą na wybory. Ale to już chyba w Polsce i tak dużo, bo większość Polaków nawet głosować nie chodzi. Jak byłem mały to z moimi kolegami z ulicy bawiliśmy się w partyzantów, konspirację… w wieku dziesięciu lat zostałem dowódcą dwudziestoosobowego oddziału partyzantów złożonego z moich kolegów i trzech koleżanek. Kilkadziesiąt metrów od mojego domu zaczynał się las i to był nasz las w którym gromiliśmy Niemców i Rosjan. Wysadzaliśmy pociągi, odbijaliśmy zakładników, podkładaliśmy bomby… takie chłopięce zabawy. Potem trzeba nas było opatrywać i tym zajmowały się nasze koleżanki-sanitraiuszki.</p>
<p><b>To już wtedy zaczęły się twoje doświadczenia z płcią przeciwną?</b><br />
Każdy dzieciak chyba zaczyna do zabaw w doktora. Ja nie byłem pod tym względem inny i jakiś wyjątkowy. Widuję się zresztą z tymi dziewczynami, z jedną chodziłem nawet do tej samej klasy w gimnazjum, ale nic z tego więcej nie wynikło. To były dziecięce zabawy w poznawanie świata i siebie. Ale bardzo dobrze ten czas wspominam.</p>
<p><b>Ale zabawa w wojnę w dzieciństwie chyba nie powoduje, że ma się potem jakieś określone poglądy polityczne?</b><br />
Sama zabawa pewnie nie. Ale w międzyczasie dowiedziałem się, że w tym lesie mój pradziadek właśnie podczas II wojny światowej robił dokładnie to samo w co my się bawiliśmy. Uczestniczył w czymś, co potem historycy nazwali <i>podlaską bitwą o szyny</i> i między innymi dzięki niemu Niemcy mieli strasznie utrudnione dostarczanie zaopatrzenia na front wschodni. Po prostu zawsze na odcinku pomiędzy Siedlcami a Brześciem w którymś miejscu tory kolejowe były albo wysadzone, albo rozkręcone, albo zatarasowane. Do dziś na polach wzdłuż torów można znaleźć przerdzewiałe łuski po pociskach z wysadzonych transportów broni. Gdzieś w tym czasie dowiedziałem się, że inny mój pradziadek został zamordowany przez Rosjan w katyńskim lesie tylko dlatego, że był polskim żołnierzem, jego brat został zamęczony w Treblince przez Niemców. Od tamtego czasu narasta we mnie atawistyczne przekonanie, że cokolwiek by się nie działo zarówno Rosjan jak i Niemców należy uważać za wrogów. A każdego Polaka, który z nimi współpracuje jako kolaboranta i sprzedawczyka.</p>
<p><b>To mocne słowa.</b><br />
Bo wszystko, co dotyczy poważnych spraw powinno być stanowcze i jednoznaczne. Żadnego rozmemłania, dzielenia włosa na czworo. Dlatego właśnie moje przekonania polityczne są tak zdeklarowane. Stałem się prawicowcem dlatego, że Rosjanie i Niemcy byli lewicowcami. Rosjanie reprezentowali socjalizm ludowy, a Niemcy socjalizm narodowy. Dopiero kilka lat później do tej mojej deklaratywnej prawicowości doszła podbudowa intelektualna. Po prostu wiem, że każda lewicowa władza tylko okrada obywateli i daje jej złudzenia.</p>
<p><b>Lewica to złodzieje?</b><br />
A jak nazwać podatki w wysokości 70 albo 80 procent tego co człowiek wypracował. Tak mamy w Polsce. Nawet biblia mówi, że dziesięcina (czyli 10 procent tego, co się zarabia) to podatek już i tak wysoki. A co państwo nam daje za ten haracz? Opiekę medyczną w której 3 lata trzeba czekać na wizytę u okulisty, szkoły rodem z dziewiętnastego wieku, sądy, które wypuszczają bandytów na wolność, a może policję która czai się w krzakach z radarem zamiast zamykać bandziorów…</p>
<p><b>Nie lubisz szkoły i swoich nauczycieli? Zawsze kiedy o nich piszesz mówisz o nich per <i>nauczycielstwo</i>?</b><br />
A jak można lubić ludzi, którzy tylko czekają na to, że państwo da i podwyżkę i zmniejszy i tak już żenujący zakres obowiązków? Jedna z moich nauczycielek regularnie czytuje pismo <i>Wróżka</i>, wszyscy głosują na postkomunistów, regularnie spóźniają się na lekcje po piętnaście minut, nie starają się ich nawet porządnie prowadzić…</p>
<p><b>Narzekasz, że nauczyciele spóźniają się na lekcję?</b><br />
To tylko obrazuje ich podejście do obowiązków jako pracowników szkoły. Może i jako uczeń się cieszę, że się raz czy drugi spóźnili, ale to tylko jako uczeń. Jako obywatel muszę po prostu stwierdzić, że ukradli oni mój czas i czas moich koleżanek i kolegów, okradli naszych rodziców z pieniędzy zapłaconych jako podatek, bo na pewno potem żadna z nauczycielek nie poszła do dyrektorki i nie powiedziała. <i>Spóźniłam się na lekcję. Proszę potrącić mi za te piętnaście minut z poborów.</i></p>
<p><b>Nikt przecież by tak nie zrobił…</b><br />
Nikt w prywatnej firmie by się nie spóźnił, bo za trzecim czy czwartym razem wyleciałby z pracy na bruk. A nauczycielstwo spóźnia się całkowicie bezkarnie i domaga się za to podwyżek. Uważam to za skandaliczne i dlatego trudno mi jest patrzeć ciepło na jakikolwiek element ciała pedagogicznego w moim liceum. Bo dziwnym trafem właśnie takie lewicujące i lewicowe nauczycielstwo wypuszczało jednak na świat bardzo prawicowo nastawioną młodzież. Może to odbywało się na zasadzie przekory i młodzieńczego buntu, ale to młodzi ludzie w mojej szkole byli elementem liberalnym i konserwatywnym, a nauczycielstwo zawsze czerwonym komunistycznym betonem. W latach pięćdziesiątych w mojej szkole zawiązała się patriotyczna organizacja piętnasto- i szesnastoletnich chłopaków i dziewczyn, która postanowiła idealistycznie porwać się z motyka na słońce i zwalczać komunistów. Kilkoro z nich chciało nawet wysadzić pociąg wiozący radzieckich dyplomatów i generałów. Zostali aresztowani i wywiezieni do więzienia na lubelskim zamku. Do tego samego więzienia, który był wówczas częścią niemieckiego obozu koncentracyjnego Treblinka i gdzie Niemcy zamordowali mojego pradziadka. Dostali kilkuletnie wyroki. Ale o tym dowiedziałem się od mojej babci, a nie od nauczycielstwa w liceum.</p>
<p><b>Gdybyś mógł to na kogo byś dziś zagłosował? Na SLD chyba nie?</b><br />
Większości członków SLD należy się trybunał stanu za zdradę… Bardzo szanuję braci Kaczyńskich i nie wątpię w ich patriotyzm. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że o ile większość polskich polityków wolałaby zostać dyplomatami Francji, Rosji, Niemiec albo Wielkiej Brytanii i tylko dlatego są polskimi politykami, bo nie mogą być francuskimi, rosyjskimi, niemieckimi czy brytyjskimi to bracia Kaczyńscy są polskimi politykami, bo to właśnie jest dla nich całkowicie satysfakcjonujące. Bardzo podziwiam ich patriotyzm, ale na pewno nie zagłosowałbym na nich ze względu na ich poglądy gospodarcze. Ich program Polski solidarnej jest programem Polski socjalnej, która sprawi, że Polska coraz bardziej będzie się pogrążała w lewicowej utopii, a gospodarka grzęzła w marazmie. Pod tym względem program partii Donalda Tuska jest nieco lepszy, ale to też nie jest mój ideał. Bo jak na razie Tusk więcej mówi niż robi. Dla mnie jest on człowiekiem całkowicie niewiarygodnym jako polityk. Tusk skupia się tylko na tym, żeby go wszyscy kochali, a niewiele robi dla Polski. Wolałbym, żeby zamiast redagował Fakt albo gra w piłkę zajął się konkretną pracą: spełnił obietnice wyborcze obniżenia podatków, zaczął prywatyzować koleje i górnictwo, zliberalizował przepisy…</p>
<p><b>Zagłosowałbyś więc na PO?</b><br />
Nie. Nie zagłosowałbym. Dlatego, że w PO nie ma nikogo, kogo mógłbym nazwać polskim patriotą.</p>
<p><b>O SLD wolę nie pytać?</b><br />
No, tak… O postkomunistach nie chcę nawet myśleć.</p>
<p><b>To może któraś z mniejszych partii? PSL, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin? Demokraci?</b><br />
PSL to parta ludzi, którzy nie mają jakichkolwiek poglądów, ale bardzo chcieliby rządzić. I zrobią wszystko żeby dostać kilka stołków. Samoobrona to populiści i ekspozytura SLD. Na LPR mógłbym się zastanowić, bo akurat patriotów tam nie brakuje, ale znów, podobnie jak w PiS, ich poglądy na gospodarkę to czerwony bełkot, który proponuje prosta drogę do Trzeciego Świata. O Demokratach mogę tylko powiedzieć tyle, że nie wiedziałem, że oni jeszcze istnieją… Chyba tylko w umyśle Adama Michnika.</p>
<p><b>Jakie są twoje plany na przyszłość?</b><br />
A jakie może mieć plany szesnastolatek? Na razie chcę przetrwać liceum i zrobić maturę. Mówię przetrwać, bo straciłem już nadzieję, że się w tej szkole czegokolwiek nauczę. Potem pewnie pójdę na jakieś studia. Ale kompletnie jeszcze nie wiem na jakie. Mam jeszcze dwa i pół roku na podjęcie decyzji.</p>
<p><b>A kim byś chciał być w przyszłości? Z dziesięć albo dwadzieścia lat?</b><br />
To raczej mało zależy od mojego chcenia czy niechcenia. Mój ojciec jest rolnikiem, albo jak się teraz ładnie to nazywa – producentem rolnym. I ja jako jedynak odziedziczę jego gospodarstwo.</p>
<p><b>Nie szkoda ci zmarnować swój talent do pisania i zostać rolnikiem?</b><br />
Nie sądzę, żebym miał jakiś wybitny talent do pisania. Poza tym wejście Polski do Unii sprawiło, że chłopi teraz mnóstwo czasu poświęcają na pisanie. Wnioski, deklaracje, kwity, tona papieru… Każdy rolnik został teraz nawet kartografem z przymusu i raz na rok musi dla Unii narysować mapę swoich włości. Także od pisania się nie uwolnię…</p>
<p><b>Myślałeś już może o wydaniu swojego bloga jako książki?</b><br />
Nie pierwsza się mnie o to pytasz… Nie, nie myślałem. Na razie nikt mi tego nie zaproponował. I raczej pewnie nie zaproponuje. Na pewno sporo jeszcze przede mną w tej kwestii. Na męską wersję Doroty Masłowskiej jakoś się chyba nie kwalifikuję. Nie umiem posługiwać się takim bełkotem stylistycznym jak ona. Piszę za prostym językiem bez ozdobników i zawijasów i nie sądzę, żeby mogło to zainteresować jakieś wydawnictwo, a teraz jest trend do pisania jak najbardziej koślawo i bełkotliwie. Nad tym cmokają wszyscy znawcy literatury.</p>
<p><b>Ale przecież codziennie tyle osób chce cię czytać?</b><br />
No, to będą mogli mnie czytać na ekranie komputera. Albo wydrukować sobie kilka stron na domowej drukarce, choć osobiście myślę, że to zbytek zachodu.</p>
<p><b>Chciałam cię jeszcze zapytać o Andżelikę? Jak ona się czuję?</b><br />
Teraz jest już nieźle. Mój przyjaciel Kuba o nią dba tak, że tylko pozazdrościć. Czasami nawet mam ochotę wpaść pod samochód… nie, żartuję… sam nie chcę i nikomu tego nie życzę. Andżelikę czeka najbliższy miesiąc w szpitalu, a potem dość długa rehabilitacja. A potem jeszcze dłuższy i boleśniejszy proces wyzwalania się spod wpływu rodziców.</p>
<p><b>Kila słów na zakończenie do fanów?</b><br />
Nie, na razie nie mam jeszcze fanów i pewnie nigdy nie będę miał. A czytelniczkom i czytelnikom mojego bloga chciałbym podziękować za codzienne wizyty. Nabijajcie statystki. To miłe tak na nie patrzeć. A w ogóle to częściej komentujcie to co piszę… I zapraszam serdecznie na <a href="http://MojeLiceum.wordpress.com/" title="Moje Liceum - Pamiętnik licealisty" target="_blank">http://MojeLiceum.wordpress.com/</a>...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nagie zdjęcia z Lindsay Lohan]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/31/nagie-zdjecia-z-lindsay-lohan/</link>
<pubDate>Thu, 31 Jan 2008 14:37:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/31/nagie-zdjecia-z-lindsay-lohan/</guid>
<description><![CDATA[Okrutne. Finansowe problemy Lindsay są na tyle poważne, że pożyczyła pieniądze od swojego był]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Okrutne. Finansowe problemy <b>Lindsay</b> są na tyle poważne, że pożyczyła pieniądze od swojego byłego chłopaka<a href="http://ireneusz.s.wierzejski.org/" title="Ireneusz S. Wierzejski">.</a> Jednak to nie wszystko<a href="http://ireneusz.s.wierzejski.info/" title="Ireneusz S. Wierzejski">.</a> Lindsay nie nagra płyty?!<br />
Bóg ukaże tego handlującego kokainą grzesznika<a href="http://ireneusz.s.wierzejski.com.pl/" title="Ireneusz S. Wierzejski">.</a><br />
Jej majątek oceniano na 7 milionów dolarów.<br />
Doprowadziła do szału mnóstwo ludzi. Borykająca się z nałogami gwiazdka wydała astronomiczne sumy na markowe ciuchy i luksusowe dodatki.<br />
<b>Lindsay</b> błaga znajomych o pożyczki! <b>Lindsay</b> <i>zaliczyła</i> aż trzech przystojnych Włochów w ciągu doby.<br />
Wielokrotnie pisaliśmy o jej ekstrawaganckich wydatkach. Na dodatek <b>Lohan</b> po raz kolejny zagrała w swoją ulubioną grę, czyli odbijanego. Uszczęśliwiona <b>Lindsay</b> poleciała na <b>Capri</b>, żeby odebrać nagrodę.<br />
<b>Giles</b> szuka nabywcy zainteresowanego prywatnymi zdjęciami <b>Lindsay</b>, zrobionymi podczas ich krótkiego związku. Specjalne czujniki zablokowały kółka i wózek nie dał się ruszyć z miejsca. Parę dni wcześniej <b>Lohan</b> odrzuciła jego propozycję wspólnego spędzenia weekendu stwierdzając, że prezenter <b>MTV</b> <i>chce ją tylko zaciągnąć do łóżka</i>. <b>Lindsay</b> odsiedziała już jeden dzień w więzieniu i odrobiła nakazane jej prace społeczne. Byłoby wspaniale, gdyby zdecydowali się związać na dłużej.<br />
Jednak jej znajomi z grupy stwierdzili, że aktorka nudziła się na spotkaniu i poszła tam tylko na pokaz. <b>Lindsay</b> <i>zaliczyła</i> aż trzech przystojnych Włochów w ciągu doby. Następnego dnia widziano ją już z innym włoskim przystojniakiem. No chyba, że mowa o imprezach, alkoholu, narkotykach i kolejnych romansach.<br />
Straciła również wiele tysięcy na opłaty prawne, kary i grzywny za swoje wykroczenia i wybryki drogowe popełniane w stanie nietrzeźwym. Jednak media donoszą, że romans <b>Lindsay</b> i <b>Jennera</b> rozwija się w najlepsze. <b>Lohan</b> nie chciała, aby paparazzi uwiecznili na zdjęciu jej potajemną schadzkę z <b>Brodym</b>. Aktorka i <b>Tony Allen</b> świetnie się rozumieli i miło spędzali ze sobą czas.<br />
Jednak na zdjęciach z sylwestrowej imprezy widać, jak ochoczo pije szampana, prosto z butelki. Jurorzy docenili jej pracę i przyznali wyróżnienie <i>za całokształt twórczości</i>! Byłem zszokowany, ze to ona zrobiła pierwszy krok - dopiero po chwili zrozumiałem, że ja też mam się rozebrać. Niedawno pisaliśmy, że <b>Lindsay Lohan</b> odwiedziła wyspę <b>Capri</b>. To był dobry seks, ale nie sadzę, żebyśmy się jeszcze spotkali.<br />
Bliski przyjaciel <b>Lindsay</b> w wywiadzie dla amerykańskiej gazety powiedział, że <i>ona bardzo żałuje wyrzuconych w błoto pieniędzy</i> i <i>teraz musi poukładać sobie życie od nowa</i>. Ani kawałka piosenki. Miała niedopasowaną bieliznę: czarny stanik i szmaragdowe majteczki. Jakie są szanse, że tak skończy <b>Lindsay</b>?<br />
Krytycy podejrzewają, że organizatorom festiwalu po prostu zależało na obecności jakichkolwiek popularnych osób. <b>Lindsay</b> wybrała dwie wieczorowe suknie i poprosiła, aby sprzedawczyni odłożyła je dla niej. Aktorka zaliczyła wiele ośrodków odwykowych i uczęszczała na spotkania Anonimowych Alkoholików, lecz mimo tego nadal gustuje we wszelkiego rodzaju używkach.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paparazzi i naga pierś Britney]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/paparazzi-i-naga-piers-britney/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:22:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/paparazzi-i-naga-piers-britney/</guid>
<description><![CDATA[Niektóre z nich były bardzo osobiste. To już nie jest zabawne, czy nawet szokujące, to coś prze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niektóre z nich były bardzo osobiste. To już nie jest zabawne, czy nawet szokujące, to coś przerażającego. Ich znajomość miała się zakończyć jeszcze tego samego wieczoru, ale tak się nie stało. Na miejscu okazało się, że piosenkarka wdała się w bójkę ze swoim najlepszym przyjacielem, <b>Samem Lutfi</b>.<br />
Wziąłem więc kij bejsbolowy i zadzwoniłem do mojej asystentki.<br />
<b>Ghalib</b> pisze.<br />
<b>Britney Spears</b> znów zaczęła się spotykać z <b>Adnanem Ghalibem</b>. Jedną z alternatywnych tożsamości wokalistki jest <i>brytyjska dziewczyna</i>. Źródła twierdzą, że w czasie weekendu <b>Britney</b> spędziła z nim szaloną noc. Wielu ludzi myśli, że ją zna albo rozumie… ale potrzeba czasu, aby dostrzec, jaka ona jest.<br />
<b>Spears</b> musi mieć świadomość, że nagranie z nawet najmniejszym skrawkiem jej piersi natychmiast obiegnie cały świat. Wydaje mi się, że <b>Britney</b> miała nadzieję, że jest w ciąży ze mną. Ostatnie dwa dni spędziłem w <b>Santa Barbara</b>. <b>Britney</b> jest cudowna.<br />
<b>Britney</b> rzuciła reportera, gdy odkryła, że chciał sprzedać jej zdjęcia za okrągłe 10 milionów dolarów. To by było straszne, w jej obecnej sytuacji coś takiego nie może się wydarzyć. Odwiedzałem ich codziennie, pomagając w domu i w pracy. Jest to zrozumiałe, dziewięć miesięcy to za krótko, aby poważnie myśleć o małżeństwie. Udostępniona dziennikarzom część materiału filmowego dostarczyła światu kolejnych dowodów na to, że <b>Britney</b> ma problemy ze swoją osobowością.<br />
Nie słucha rodziny, ani przyjaciół. Sąsiedzi piosenkarki zeznali, że to <b>Sam</b> rozpoczął kłótnię, a następnie wyżywał się na zapłakanej <b>Britney</b>. <b>Britney Spears</b> po raz kolejny potwierdziła pogłoski o tym, że cierpi na rozszczepienie osobowości. Przybyły na miejsce patrol był zmuszony siłą rozdzielić <b>Britney</b> i jej nieoficjalnego menadżera.<br />
Podobno planował upozorować własne porwanie. Złożyła papiery na początku tygodnia. Zobaczcie wideo, które nakręcili nowi <i>przyjaciele</i> <b>Britney</b> - paparazzi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nawrócenie Britney na islam?]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/nawrocenie-britney-na-islam/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:19:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/nawrocenie-britney-na-islam/</guid>
<description><![CDATA[Złożyła papiery na początku tygodnia. Britney chce następnego paparazzi! Materiał filmowy obna]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Złożyła papiery na początku tygodnia. <b>Britney</b> chce następnego paparazzi! Materiał filmowy obnaża najbardziej intymne chwile z życia gwiazdy, ukazując byłą księżniczkę pop jako zagubioną i samotną kobietę. Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>. Ona całkowicie mu ufała.<br />
Zalecamy wyprowadzkę i role w ambitnych produkcjach bez przemocy. <b>Britney</b> rzuciła reportera, gdy odkryła, że chciał sprzedać jej zdjęcia za okrągłe 10 milionów dolarów. Mam nadzieję, że już wkrótce wrócę do <b>Los Angeles</b> i będę w kontakcie z panną <b>Spears</b>. Nie jestem bez serca… nie mógłbym tego zrobić <b>Britney</b>, nie teraz. Paparazzi zobaczyli wniosek o sądowy zakaz zbliżania się do wokalistki.<br />
Przypomnijmy: piosenkarka przeżyła niedawno poważne załamanie nerwowe. Jeden z uczestników libacji wyznaje. Na koniec <b>William</b> stwierdza, że wszyscy, którzy myślą, że jego bratanica sięgnęła dna, bardzo się mylą. Nie wiem. Romans <b>Britney Spears</b> i paparazzi <b>Adnana Ghaliba</b> jest skończony.<br />
Podobno najbliższy przyjaciel <b>Britney</b>, <b>Sam Lutfi</b>, pokazał kopię dokumentów dwóm dziennikarzom. Zeszłej nocy miał miejsce kolejny dramatyczny incydent z udziałem <b>Britney Spears</b>.<br />
Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>. Jednak zamiast poddać się leczeniu, <b>Britney</b> organizuje szalone imprezy.<br />
Każde jej nieszczęście będzie dla niego czystym zyskiem. Ujawnione przez prasę przecieki potwierdzają wydarzenia sprzed miesiąca, kiedy <b>Britney</b> spotkała się z członkami zespołu w legendarnym klubie </b>The Stone Pony</b>. <b>Adnan</b> nie zdołał jednak dostać się do środka, gdyż <b>Sam</b> kazał ochroniarzom go zatrzymać.<br />
Szybko doszedł do wniosku, że najlepiej będzie, jak przekona do siebie opinię publiczną. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Jednak <b>Timberlake</b> twierdzi, że nie decyduje się na ten krok z powodu... <b>Britney Spears</b>! <b>Britney</b> i <b>Adnan</b> zaczęli planować małżeństwo i jej nawrócenie na islam. To dzięki niemu reporterzy - jego kumple z agencji - zrobili im zdjęcia podczas kupowania testu ciążowego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podwójna osobowość Britney Spears]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/podwojna-osobowosc-britney-spears/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:47:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/podwojna-osobowosc-britney-spears/</guid>
<description><![CDATA[Brytyjka pojawia się coraz częściej. Jeden z uczestników libacji wyznaje. Na koniec William stwi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>Brytyjka</i> pojawia się coraz częściej. Jeden z uczestników libacji wyznaje. Na koniec <b>William</b> stwierdza, że wszyscy, którzy myślą, że jego bratanica sięgnęła dna, bardzo się mylą. Jeden ze świadków zawieranej pomiędzy firmą <b>Sony</b> a <b>Britney Spears</b> umowy twierdzi, że studio muzyczne wokalistki podpisze kontrakt z nowojorską grupą <b>Mean Venus</b>.<br />
Ale <b>Adnan</b> bez przerwy ją zawodził. Co robiła nastoletnia <b>Britney</b>? Potem zapowiedziała, że nie zgodzi się na pospieszny rozwód, ani żadne warunki dyktowane przez <b>Britney</b>. Znowu pojawiają się razem na mieście i wygląda na to, że ich stosunki nie uległy ochłodzeniu. <b>Brtiney Spears</b> i <b>Adnan Ghalib</b> nieustannie zaskakują.<br />
<b>Britney</b> rzuciła paparazzi! Pomyślałem, że ujawnienie tej informacji pomoże wielu mężczyznom na świecie, którzy mają problemy z erekcją. Aktor nie wiedział, że mieszka obok toksycznej gwiazdy aż do tej feralnej nocy, kiedy <b>Britney</b> w blasku fleszy została wywieziona ze swojej rezydencji do szpitala. Nie byłem przygotowany na spotkanie z <b>Brit</b>. Wszyscy zgodnie przyznają, że <b>Spears</b> powinna zupełnie zerwać kontakty z rodziną i sama przywrócić swoje życie do porządku.<br />
Podobno za każdą ustawioną sesję dostawał 500 tysięcy dolarów! Pierwsze doniesienia o zakazie zbliżania się pojawiły się w internecie.<br />
Zobaczcie wideo, które nakręcili nowi <i>przyjaciele</i> <b>Britney</b> - paparazzi. <b>Britney</b> bardzo dobrze się czuła w towarzystwie <b>Felipe</b>. Skłamałbym jednak, mówiąc, że nie planuję ożenić się z moją ukochaną. To, co widać na okładce to ciało znacznie młodszej dziewczyny, która na pewno nie ma za sobą dwóch ciąż. Jednak <b>Timberlake</b> twierdzi, że nie decyduje się na ten krok z powodu... <b>Britney Spears</b>! Pomyślałem, że ujawnienie tej informacji pomoże wielu mężczyznom na świecie, którzy mają problemy z erekcją.<br />
Dziennikarz, któremu <b>Adnan</b> proponował sprzedaż filmu, z oburzeniem opisuje całe zajście. Nazwała piosenkarkę porywaczką mężów. Nie. Następnie prorokuje tragiczny koniec gwiazdy pop, której pozostało już tylko jedno wyjście z szamba, w jakie sama się wpakowała - popełni samobójstwo.<br />
Zgodnie z najświeższymi doniesieniami prasowymi, <b>Adnan</b> żąda astronomicznych sum za publikację sześciu kaset z prywatnej filmoteki <b>Britney Spears</b>. I co? Jeden ze świadków zawieranej pomiędzy firmą <b>Sony</b> a <b>Britney Spears</b> umowy twierdzi, że studio muzyczne wokalistki podpisze kontrakt z nowojorską grupą <b>Mean Venus</b>. Szybko doszedł do wniosku, że najlepiej będzie, jak przekona do siebie opinię publiczną.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jeszcze o Britney Spears]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/jeszcze-o-britney-spears/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:46:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/jeszcze-o-britney-spears/</guid>
<description><![CDATA[Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby. Afera dotycząca rozwodu Adnana dopiero się zacz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli to wszystko, sąd nie spełni jej prośby. Afera dotycząca rozwodu <b>Adnana</b> dopiero się zaczęła, ale fotograf już serwuje mediom kolejny smakowity skandal. Za wideo, na którym zataczająca się piosenkarka ma problemy z założeniem bielizny, deklarujący dozgonną miłość fotograf chce 2 miliony dolarów. Patrzyłem jak <b>Brit</b> świetnie się bawi, próbując wszystkiego po kolei.<br />
Wyglądało to jak scena żywcem wyjęta ze <i>Szklanej pułapki</i>! <b>Britney</b> chce następnego paparazzi! Rok później <b>Spears</b> sięgnęła po marihuanę, a na swoich osiemnastych urodzinach wciągnęła pierwszą kreskę kokainy. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji.<br />
Jest o wiele wspanialsza, niż myślą ci, którzy podobno ją znają. Potem zapowiedziała, że nie zgodzi się na pospieszny rozwód, ani żadne warunki dyktowane przez <b>Britney</b>. Wzbudza zaufanie, prawda?<br />
Nie słucha rodziny, ani przyjaciół. <b>George</b>, życie to nie film. W najnowszym numerze czasopisma znajduje się raport poświęcony księżniczce pop i jej niekończącym się problemom. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta. Co za ironia! <i>Brytyjka</i> pojawia się coraz częściej. Siedząc na podjeździe, załamana księżniczka pop na próżno wołała swojego chłopaka, ściskając ulubionego pieska i płacząc.<br />
Oczywiście że tego nie zrobiłem! Najlepszym tego przykładem jest <b>George Clooney</b>. Nadużywał jej zaufania, oszukiwał. Jednak zamiast poddać się leczeniu, <b>Britney</b> organizuje szalone imprezy. <b>Britney</b> bardzo dobrze się czuła w towarzystwie <b>Felipe</b>. <b>Britney</b> nie może założyć bielizny - wideo za 2 miliony dolarów. Piosenkarka zażądała, żeby <b>Adnan</b> postarał się o rozwód i to jak najszybciej.<br />
Każde jej nieszczęście będzie dla niego czystym zyskiem. <b>Justin</b> nie oświadczy się przez <b>Britney</b>?!<br />
W najnowszym wywiadzie fotoreporter szczerze wyznał. <b>Britney</b> chce żyć! <b>Justin</b> tłumaczy, że martwi się o kondycję psychiczną swojej byłej dziewczyny. Popatrzyła na nas wybałuszonymi oczami i zaczęła krzyczeć: <i>Co wy tu k… robicie? Wyp…stąd! Kto wam pozwolił jeść moje jedzenie i pić mój alkohol? Wywal ich stąd, <b>Sam</b>!</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Panna Spears i Adnan Ghalib]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/panna-spears-i-adnan-ghalib/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 11:45:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/panna-spears-i-adnan-ghalib/</guid>
<description><![CDATA[Piosenkarka przeżywa trudne chwile i Timberlake obawia się, że wieść o jego zaręczynach mogła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Piosenkarka przeżywa trudne chwile i <b>Timberlake</b> obawia się, że wieść o jego zaręczynach mogłaby ponownie doprowadzić ją do załamania nerwowego. Znajomi fotografa ujawnili, że <b>Ghalib</b> chciał też wyciągnąć pieniądze bezpośrednio z kieszeni <b>Britney</b>. Nowy facet <b>Britney Spears</b> - fotograf <b>Adnan Ghalib</b>, który dorabia sobie testując pompki do penisa,  postanowił sprzedać kolejne szczegóły z prywatnego życia swojej <i>ukochanej</i>. Powiedział: <i>daj mi rozwód, jak najprędzej - <b>Britney</b> chce, żebym był wolny!</i>. Szalona impreza skończyła się równie niespodziewanie, jak się zaczęła.<br />
Redakcja magazynu doszła do wniosku, że <b>Spears</b> <i>straciła figurę</i> i że potrzebują kogoś z lepszymi kształtami. Nagłe zmiany decyzji, dziwne zaniki pamięci i niekontrolowane zachowanie to tylko niektóre z objawów. Ona na to: O czym ty, k…, mówisz? Jestem u siebie w domu. <i>Britney straciła swoje dzieci, fanów, bieliznę i rozum</i> - głosi okładka. Ledwie kilka dni po rozstaniu zaczęła szukać nowego chłopaka.<br />
Z szacunku dla mojej rodziny wyłączyłem telefon. Ona ma bardzo silny instynkt macierzyński i teraz odczuwa to samo, co czuła wtedy, gdy spodziewała się dziecka. Spytałem, czy wszystko w porządku, ona odparła, że tak. <b>Britney</b> zakłada własną wytwórnię płytową! To dzięki niemu reporterzy - jego kumple z agencji - zrobili im zdjęcia podczas kupowania testu ciążowego.<br />
Redakcja magazynu doszła do wniosku, że <b>Spears</b> <i>straciła figurę</i> i że potrzebują kogoś z lepszymi kształtami. Nasz związek trwa i powiem wam, że daleko mu do zakończenia.<br />
Wielu ludzi myśli, że ją zna albo rozumie… ale potrzeba czasu, aby dostrzec, jaka ona jest. <b>Adnan</b>, zatroskany o pożycie milionów mężczyzn, postanowił przeznaczyć nieco czasu na wypróbowanie dostępnych na stronie <b>Sex Heath Review</b> produktów.<br />
Na miejscu okazało się, że piosenkarka wdała się w bójkę ze swoim najlepszym przyjacielem, <b>Samem Lutfi</b>. <b>Britney Spears</b> po raz kolejny potwierdziła pogłoski o tym, że cierpi na rozszczepienie osobowości. To by było straszne, w jej obecnej sytuacji coś takiego nie może się wydarzyć.<br />
Ostatnie dwa dni spędziłem w <b>Santa Barbara</b>. Myślałem, że ktoś się tam włamał! Piosenkarka przeżywa trudne chwile i <b>Timberlake</b> obawia się, że wieść o jego zaręczynach mogłaby ponownie doprowadzić ją do załamania nerwowego. Pomyślałem, że ujawnienie tej informacji pomoże wielu mężczyznom na świecie, którzy mają problemy z erekcją. Podstarzały spawacz z <b>Luizjany</b> przyznał nawet, że brał udział w jednej z organizowanych przez <b>Spears</b> libacji.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cena przyjaźni]]></title>
<link>http://tommalla.wordpress.com/2008/01/24/cena-przyjazni/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 21:11:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tommalla</dc:creator>
<guid>http://tommalla.wordpress.com/2008/01/24/cena-przyjazni/</guid>
<description><![CDATA[Ile warta jest przyjaźń? Pytanie te od wieków zadają sobie nawet najwybitniejsi filozofowie. Wie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ile warta jest przyjaźń? Pytanie te od wieków zadają sobie nawet najwybitniejsi filozofowie. Wielu próbowało już na nie z mniejszym lub większym skutkiem odpowiedzieć.</p>
<p>Od pewnego czasu, odpowiedzi na wszelkie pytania szukamy w internecie. Czy więc internet jest w stanie powiedzieć nam ile warta jest przyjaźń?</p>
<p>Tak! Ba! Poda nam nawet wartość w złotówkach! Ile jest więc warta przyjaźń? I gdzie można ją kupić?</p>
<p>Przyjaźń można kupić tam, gdzie kupić można wszystko, czyli na <a href="http://www.allegro.pl" title="Allegro" target="_blank">Allegro</a> i to za wcale niebanalną sumę... <strike>900 000 200,00 zł!!! Tak! Za okrągłe 900 mln złotych!</strike> W tej chwili sprzedający odrzucił oferty kilku żartownisiów. Cena spadła do prawie 2mln zł. [to i tak tony kapusty!] Powiecie "To żart!"... A gdzieżby tam! Oto dowód: <a href="http://www.allegro.pl/item301727041.html" title="OMfG..." target="_blank">[www]</a>.</p>
<p>Wydaje mi się, że właśnie jesteśmy świadkami dość ważnego wydarzenia społecznego. Jak to się skończy? Sam jestem ciekaw... Póki co z zapartym tchem przyglądam się licytacji, na której sumy rosną z prędkościa 100zł/5-10min....</p>
<p>Aukcja została usunięta przez pracowników Allegro. Dla wszystkich chętnych, wgrałem kopię na Rapidshare: <a href="http://rapidshare.de/files/38402027/allegro.zip.html" title="900 000 000 zł" target="_blank">[www]</a> .</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaskiniowy ludek...]]></title>
<link>http://miszczq.wordpress.com/2008/01/17/jaskiniowy-ludek/</link>
<pubDate>Thu, 17 Jan 2008 12:13:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gb.Ottis vel. MiszczQ</dc:creator>
<guid>http://miszczq.wordpress.com/2008/01/17/jaskiniowy-ludek/</guid>
<description><![CDATA[W 1923 roku p.n.e. (po narodzinach Ezuata - zbawcy świata, który w czterdziestym czwartym roku swo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W 1923 roku p.n.e. (po narodzinach Ezuata - zbawcy świata, który w czterdziestym czwartym roku swojego życia wytłukł całą wioskę, później na specjalnej rozprawie, twierdził, że oni wszyscy umarli za nasze grzechy i zmartwychwstaną, ale do dziś dnia, 2008 roku według kalendarza, z którego obecnie korzysta chyba każdy Polak, nic o takich zmartwychwstaniach nie wiadomo. Chociaż, miliony lat później, trafił się kolejny zbawca, który miał taki sam plan jak Ezuat, ale niestety był troszkę bardziej ułomny i zaczął od siebie, później niestety zabrakło mu sił na innych.) urodził się wspaniały człowiek, wyjątkowo inteligentny, wyjątkowo urodziwy i wyjątkowo wyjątkowy. Jego inteligencja mogła sprawić, że świat nagle ruszyłby do przodu, że ludzkość opuściła by swą epokę i wkroczyła do zupełnie nowej, nieznanej nam żyjącym obecnie (co i tak później zostałoby cofnięte przez fanatyków tego ostatniego znanego zbawcy). Jednak życie zupełnie inny los zgotowało nam, zupełnie inny los zgotowało Ananiasowi.</p>
<p>Niektórzy pewnie jeszcze nie wiedzą, ale niektórzy mądrzejsi mogą się już domyślać, że lata kiedy przyszło żyć Ananiasowi nie były latami współczesnymi, nie były nawet bliskie współczesności. Kiedy Ananias postawił na płaskiej ziemi jedną z dwóch swych stóp (nikt dziś już nie pamięta, czy najpierw postawiona została stopa lewa, czy prawa) nie było dezintegratorów molekularnych, nie było silników spalinowych, nie było elektryczności, nie było silników parowych, nie było fabryk, nie było domów... Nie było nawet koła (kwadraty były, ale znali je tylko uczeni, prócz uczonych kwadrat znał jeszcze Ananias, który w swym drugim roku życia narysował na ziemi kwadrat, a pod spodem wyrył patyczkiem "P=a*b", lecz wszyscy wzięli to tylko za dziecinne bazgroły, albowiem w tamtych czasach nie było jeszcze nawet pisma). Ananias żył w bardzo ciężkich czasach, w których wilki zjadały wilki (obecnie wilki dalej zjadają wilki, ale teraz czasy są bardzo lekkie), ale Ananias nie narzekał, podobnie jak i reszta ludzi, nie narzekał nikt, bowiem narzekanie zostało odkryte dopiero w kilkanaście lat po śmierci naszego głównego bohatera. Najpewniej już niemal każdy z nas (niemal, gdyż świadom jestem, że na ziemi istnieją idioci, którzy w obecnych czasach mniej posiadają wiedzy, niż głupek jej posiadał za czasów Ananiasa) orientuje się kiedy żył Ananias, oraz orientuje jak jak trudne to były czasy. Najwyższa wiec już pora, na przybliżenie wam historii tego wspaniałego człowieka.</p>
<p><b>Narodziny.</b><br />
W życiu każdego z nas nadchodzi taka chwila, kiedy to musimy się narodzić. Ten sam los czekał Ananiasa, wprawdzie mogło być inaczej, Ananias mógł się nie narodzić, mógł umrzeć podczas porodu, mógł zostać zjedzony przez dzikiego zwierza, mógł zostać zjedzony przez własnych rodziców, mógł podciąć sobie żyły, matka mogła go wyskrobać... Chociaż nie, zapomniałem, że skrobaczki do dzieci (model Skrob Turbo 1 z jedną głowicą skrobiącą) wyszedł dopiero w 1988 roku p.n.e. (obecnie model Turbo Skrob 4 posiada cztery głowice skrobiące i jedną głowicę dającą niesamowity efekt pełnego wyluzowania dostępny jest w sklepach za jedyne 125,99zł. KUP TERAZ!)... Więc wyskrobany nie mógł zostać, ale mogło go spotkać coś gorszego, co i tak odebrałoby mu życie. Na szczęście nic takiego się naszemu bohaterowi nie stało, urodził się w sposób całkowicie normalny, przy czym słowo normalny dotyczy czasów tamtych, a nie tych obecnych. Nie było porodówek, nie było lekarzy, nie było szpitali, nie było żadnej pomocy. Nawet kobiety były tak grube i brzydkie, że ponad 90% męskiego społeczeństwa wolała zapładniać siebie nawzajem. Grube kobiety jednak znalazły na to radę i ewoluowały, stały się wiatropylne (kilka tysięcy lat później pewien mężczyzna, który miał straszliwe opory przed stosunkami z mężczyznami, opracował genialny sposób na wyszczuplanie kobiet, zamykał kobiecinę w klatkę, a następnie karmił jedynie owocami, warzywami i wodą, po kilku latach mieliśmy chudą babeczkę). Kiedy więc jakiś samiec (dane ojca są nieznane) zapłodnił jakąś samicę, zaczęła się prawdziwa historia. Życie owej samicy nie powinno nas interesować, nie ona bowiem jest Ananiasem, jest zaledwie jego matką, a wtedy matka nie przywiązywała się do swojego dziecka. Kiedy po dwunastu miesiącach ciąży (ciąże wiatropylne właśnie tyle trwają) dziecko było wystarczająco duże i przestawało się mieścić w swej matce, po prostu opuszczało `lokal` i przez pierwszy okres matka ciągnęła je za pępowinę, aż do momentu gdy pępowina przerywała się. Wtedy Ananias zyskał wolność i... Całe jego życie zależało już tylko od niego, jeśli nie zadbał o jedzenie ginął, jeśli zadbał o to, że sam stawał się jedzeniem, także ginął. Zatem jedyne co musiał osiągnąć to przeżyć, przetrwać samemu w wielkim świecie gdzie wilki zjadają wilki i nie tylko. Jak wspomniałem na samym początku, Ananias był bardzo inteligentnym człowiekiem i przetrwał, ukrywał się gdy było niebezpiecznie, a pożywiał się gdy niebezpieczeństwo mijało. W taki oto sposób Ananias, przetrwał pierwszy okres swego życia i wkroczył w...</p>
<p><b>Lata młodości.</b><br />
Jeden z nas lubił grać w piłkę, jeszcze inny bawił się ze znajomymi, jeszcze inny dokuczał swym rodzicom, kolejny natomiast drażnił się z rodzeństwem, byli też tacy, którzy grali na komputerze, bawili się klockami, skakali na skakance, kręcili hula-hop, byli też i tacy, którzy całe dzieciństwo leżeli przeleżeli na kanapie, jednak Ananias nie mógł tego robić, głównie dlatego, że nie miał rodziców, nie miał rodzeństwa, nie miał znajomych, piłki, komputer, klocki, skakanka, hula-hop nie zostały wynalezione, natomiast zamiast kanap była miękka ściółka, jednak kto na niej się położył, ten natychmiast stawał się pożywieniem dla większego i silniejszego stworzenia. W latach kiedy Ananias przechadzał się po świecie nie było taryf ulgowych, zniżek dla dzieci, nie było niczego co mogłoby mu pomóc w trudnym dzieciństwie, Ananias jednak tym odróżniał się od innych, że rozumiał to i wiedział, że jeśli chce żyć musi zrezygnować z wszelkich zabaw i zbędnych przyjemności. Prawdziwą przyjemnością musi stać się zdobywanie pożywienia i wielka chęć przetrwania i tak też przez kolejne lata Ananias postępował. Ananias urodził się w mało przyjacielskich warunkach, a przynajmniej mało przyjacielskich dla małego dziecka, natomiast bardo przyjacielskich dla zwierząt, które małymi dziećmi żywią się zawodowo. Jeśli Ananias chciał przetrwać musiał postępować według prostego schematu, iść przed siebie, biec przed siebie, przemieszczać się, by w końcu osiągnąć miejsce, w którym życie daje warunki do przetrwania, a przynajmniej dla tak małego dziecka jakim był Ananias.</p>
<p>Podczas swojej długiej tułaczki spotykał wiele innych dzieci, niektóre były martwe, a inne żywe, spotykał też dorosłych, ci też dzielili się na dwie grupy, na dorosłych, którzy byli martwi i na takich dorosłych, którzy byli żywi. Ananiasowi bardziej podobały się Ci pierwsi, bowiem stanowili źródło pożywienia, a nie zagrożenia. Natomiast jeśli o dzieci idzie, to zdecydowanie preferował spotykanie żywych, martwe stanowiły marne źródło pożywienia, żywe zaś natomiast mogły posłużyć mu do jego gry, do walki o przetrwanie. Niestety inne dzieci nie rozumiały go, nie doceniały potencjału drzemiącego w jego pomysłach, nie doceniały niczego, były za głupie. Nie docierały nie do nich słowa Ananiasa, inne dzieciaki nie potrafiły docenić słów Ananiasa, nie rozumiały, że: "życie w większych społecznościach stanowiły znacznie większe prawdopodobieństwo na przetrwanie", "nawet małe jednostki są w stanie pokonać jednostkę znacznie większą, jeśli tylko podejmą wspólne działania i będą działać w zorganizowanych podgrupach", "spadek napięcia na rezystorze jest iloczynem prądu płynącego przez rezystor oraz rezystencji danego rezystora". Tego ostatniego nawet sam Ananias nie rozumiał, ale wiedział, że coś takiego jest, był tego świadom. Ananias był bardzo mądrym dzieckiem.</p>
<p>Ananias nie przejmował się jednak swymi niepowodzeniami, cieszył się z tego, że wciąż żyje, że ma pożywienie, był świadom, że jeśli tylko odpowiednio pokieruje swoim życiem to towarzysze podróży znajdą się sami. Wystarczy tylko odpowiednio pokierować swoim życiem, zorganizować pożywienie, miejsce do schronienia, zagwarantować bezpieczeństwo swym poddanym i wreszcie odpowiednio do nich przemówić. Niestety jednak to za dużo jak na czterolatka, Ananias musiał jeszcze poczekać, minimum te kilkanaście lat. Inni byli równie głupi wtedy, jak są i teraz, nigdy nie daliby sobą kierować młodemu, niezależnie jak inteligentnym człowiekiem on by był, większość woli być kierowanym przez starego i doświadczonego głupca. Ananias i to rozumiał doskonale. Pozostawało mu tylko czekać i mieć nadzieję, że uda mu się dorosnąć i stać się kimś, zanim coś zdąży go zjeść lub tylko zabić.</p>
<p><b>Życie młodzieniaszka</b><br />
Niektórzy z nas mają tyle szczęścia, że są w stanie dożyć lat młodzieńczych. Co z tymi, którzy tego szczęścia mieli mniej? Oni zostali pożarci, rozjechani przez pojazdy, zostali wyskrobani, umarli z głodu, zostali ukrzyżowani, ewentualnie rozstrzelani, a ostatnia zostali zniszczeni przez sesję. Ananias miał więcej szczęścia i jakoś udało mu się w tym ciężkim świecie przetrwać. Zapewne małą pomoc przyniosła mu tutaj dobrze rozwinięta cywilizacja, a właściwie jej brak, albowiem dzięki niej Ananias nie mógł zostać rozjechany, rozstrzelany, ukrzyżowany (mógł zostać ukołowany, czyli przybity kołkami do drewnianego okręgu, krzyż bowiem został wynaleziony później, ale mimo wszystko nie spotkał się on z wielkim przyjęciem przez ludzkość, dopiero 2000 lat wstecz od dnia dzisiejszego został rozsławiony za sprawą pewnego jegomościa, który właśnie na krzyżu zginął, od tamtej pory, krzyże są niemal w każdym miejscu), nie mógł też stać się ofiarą sesji. A wiecie czemu? Bo tego wszystkiego też jeszcze nie było. Mniej niebezpieczeństw oznacza większą szansę na przetrwanie, jednak nie tylko z powodu mniejszej ilości niebezpieczeństw Ananiasowi udało się przetrwać w niemal nienaruszonym stanie, to jego wrodzona inteligencja sprawiła, że w dzikim świecie nie miał sobie równych.</p>
<p>Czy wspominałem już, że Ananias był człowiekiem bardzo inteligentnym? Heh, nim rzucisz we mnie tym kapciem, którego trzymasz w ręce musisz wiedzieć o nim coś jeszcze, coś co sprawi, że ostatecznie przekonasz się, że był naprawdę mądrym człekiem (w tym momencie autor opowiadania oberwał kapciem, lecz kto rzucał tego kapcia? Czyżby skromny, aczkolwiek inteligentny, Ananias poruszył przedmiot siłą woli? On jest tak inteligentny, że mógłby nawet i to!).</p>
<p>Podczas swych długich wędrówek Ananias nie tylko żarł i chował się, żarł i chował się, żarł i chował się, on starał się pojąć świąt otaczający go, zrozumieć co się tu dzieje, jak to się dzieje i kto to stworzył (siłę wyższą wykluczył natychmiast, szybko też odkrył dowód na to, że żadnego stwórcy nie ma, niestety dowód ten zaginął i prawdopodobnie jeszcze przez długi czas nikt tego nie dowiedzie). Ananias obserwował, ale nie tylko, wyciągał także wnioski. Szybko też odkrył, że nie ma różnicy czyś słaby czy silny, nie liczy się twa wielkość, czy siła, liczy się inteligencja i praca w grupie. W zasadzie to praca w grupie cechuje jednostki rozumne. Jedna mrówka jest mała i niewiele zdziałać może, ale jeśli kilka innych mrówek jej dopomoże, to już tej grupy nikt nie ruszy, to samo tyczy się pszczół, szarańczy i wielu innych małych stworzeń. Wśród dużych też panowała zasada grupowa, ale nie wszystkie wykazywały tyle inteligencji co te małe stworzonka. Wśród dużych stworzeń też występowały grupy, ale bardziej indywidualne niż grupowe. Przez cały czas trzymały się w grupie, ale gdy tylko pojawiało się zagrożenie, to każdy natychmiast czmychał w swoją stronę. Ananiasa naprawdę bawiło, kiedy dostrzegał jednego drapieżnika, który atakował stado zwierząt złożone z kilku tysięcy sztuk. Ananias wiedział, że w grupie siła, kiedy tylko to do niego dotarło i wiedział, że jeśli połączy z kimś swą siłę i swój rozum, to nic im nie stanie na przeszkodzie. Był świadom tego, że jeden mózg to jeden mózg, dwa mózgi mają potęgę dwóch mózgów, ale już trzy mózgi mają potęgę czterech rozumów. Dlatego też postanowił znaleźć sobie towarzysza.</p>
<p>Postanowić bardzo łatwo, jednak już zrealizować sobie ten cel jest znacznie trudniej. Zwłaszcza, gdy jesteś w dzikim świecie i napotkany towarzysz może okazać się twym wrogiem. Na początku więc, Ananias próbował się zjednoczyć z kimś, kto jest istotą nie przepadającą za mięsem, dlatego też na pierwszy ogień trafiły zwierzęta takie jak koń (Niektórzy twierdzą, że koń to "duże zwierzę roślinożerne o wydłużonej głowie i szyi, grzywie na karku i na czole, długim ogonie z włosia, długich nogach zakończonych kopytami i krótkiej sierści, hodowane głownie jako zwierzę wierzchowe i pociągowe", ale ja się z tym opisem nie zgadzam, dla mnie koń to "duże zwierzę co ma cztery nogi, a zero rąk, do tych czterech nóg doczepiony jest tułów, od dupy strony mieści się zazwyczaj ogon (chyba, że koń miał pecha), naprzeciwko ogona mieści się szyja (coś jak ogon, tylko krótsze i sztywniejsze), a do szyi przytwierdzona jest głowa, która zakończona jest potężnym ryjem. W tym ryju natomiast mieszczą się wielgachne zęby, równie wielkie dziurki w nosie. Jeszcze jedno, górna część szyi oraz głowy pokryta jest włosiem - i to właśnie jest koń!) oraz niedźwiedź (no, później się okazało, że to drugie zwierzę jednak wcale tak za roślinkami nie przepada, lubi sobie skubnąć to i owo, ale też małym Ananiasem nie wzgardzi, nasz bohater miał dużo szczęścia, że wyszedł z tego cało). I tutaj Ananias zrozumiał kolejną rzecz, że warto zacząć zaprzyjaźniać się nie z fanami roślinek (bo Ci są jacyś dziwni), lecz z istotami znacznie mniejszymi od osoby zaprzyjaźniającej się. Postanowił też zaprzyjaźniać się jedynie z osobnikami z tego samego gatunku co i on sam.</p>
<p>Po wielu dniach wędrówek Ananias spotkał dziwną istotę, która wyglądała niemal identycznie, z tą tylko różnicą, że była ona zupełnie innego koloru. Ananias przestraszył się jej, skojarzyła mu się z mrokiem, a mrok kojarzył mu się z tym człowiekiem innego koloru, nie chciał takiego towarzysza, odszedł. Później jednak bał się, że tamten może zechcieć jego, a tego Ananias nie chciał, użył swej inteligencji, odnalazł tę dziwną istotę, zabił i zjadł (ten, który chce zakrzyknąć iż jest to rasizm, niech wie, że w tamtych czasach rasizmu nie było, obcy dał się zjeść więc był gorszy). Kolejna napotkaną istotą, był także człowiek, tym razem o kolorze skór niemal identycznym, budową ciała natomiast nie dorównywał Ananiasowi. Ananias był spokojny, domyślał się, że przy tym osobniku może być spokojny. Ananias i Kokuos szybko zaprzyjaźnili się i postanowili razem brnąć przez życie. Później spotkali jeszcze kolejną istotę, ta była bardzo dziwna, w jednym miejscu wybrakowana, a w drugim obdarzona aż nazbyt hojnie. Ananias zdziwił się mocny, gdy ujrzał to dziwadło, długo myślał i zastanawiał się do czegóż ona została stworzona (Ananias świadom był faktu, że nic nie dzieje się przypadkiem, że każda istota jest częścią czegoś większego, że każdy jest potrzebny światu). Miał już pierwsze przypuszczenia, kiedy to Kokuos wyrżnął nowo napotkanej istocie kamienie w głowę i pozbawił ją życia. Z jednej strony Ananias żałował tego co się stało, a z drugiej strony... Przynajmniej był co żreć, a to było najważniejsze.</p>
<p><b>Pierwsza przyjaźń</b><br />
To już tylko dla wybranych. Nie każdy może liczyć, że przez całe życie uda mu się znaleźć przyjaciela, Ananiasowi się udało, Kokuosowi zresztą też. Razem wędrowali, razem rozmawiali, razem spali (wtedy nie było homoseksualizmu, sypianie z kimś było jedynie zaspokajaniem żądz, ujściem dla buzujących hormonów) i razem też robili wiele innych rzeczy. Na nieszczęście Ananiasa, Kokuos był głupim chłopcem, głupim w porównaniu z Ananiasem, ale i tak chłopiec stanowił ujście dla skomplikowanych myśli naszego wybrańca. Ananias miał sny, ciężkie sny, czasami budził się w nocy i wiedział, że musi podzielić się tym ze swoim przyjacielem, nigdy nie zwlekał tylko od razu wypalał: "Przerzutniki astabilne, nazywane też multiwibratorami, są układami relaksacyjnymi, samowzbudnymi, wytwarzanymi przebiegi okresowe o kształcie zbliżonym do prostokątnego, które charakteryzują się amplitudą, czasem trwania, czasem narastania, czasem opadania, zwisem, czasem przerzutu i amplitudą przerzutu.", "Ubuntu is an operating system consisting of free and open source software. With Ubuntu you can surf the web, read email, creat documents, spreadsheets and more! Ubuntu gives you power and flexibility for business, education and home use.", a czasem nawet: "Miszna &#60;hebr. <i>misznah</i> dosł. `powtarzanie, nauka`&#62; rel. &#60;&#62;: Postępował zgodnie z nauką Miszny. ż IV, CMs. ~nie, blm.". Odpowiedzi Kokuosa były zazwyczaj krótkie: "Rany, skąd Ty wiesz takie rzeczy? I co to wszystko ma znaczyć?", Ananias odpowiadał wtedy zgodnie z prawdą: "Nie wiem, naprawdę tego nie wiem, przyśniło mi się". Jednak prawda była ciut inna, wprawdzie to wszystko mu się śniło, na jawie tego nie rozumiał i nie był w stanie tego przyswoić, ale to tylko dlatego, że za dnia jego umysł zajęty był znacznie trudniejszymi zagadnieniami (gdyby nie fakt, że sam nie umiałbym tego przekazać zbyt dobrze, to napisałbym to tutaj, byście mogli zrozumieć jak wspaniałym był człowiekiem, jednak czy jego mądrość da się w ogóle zapisać ludzkimi słowami?). Mimo różnic umysłowych Ananias kochał swego przyjaciela Kokuosa, a Kokuos kochał swego przyjaciela Ananiasa. Wszystko zapowiadało się tak pięknie.</p>
<p><b>Dorosłe życie</b><br />
Tego już Ananias nie uświadczył, nie dożył swego dorosłego życia, poległ, świat okazał się dla niego zbyt trudny. A może to nie wina świata? A może to coś innego zadecydowało o śmierci Ananiasa? Ta z pewnością nie był godna tego młodego geniusza, ale niestety są na świecie rzeczy, które dzieją się po prostu. Musicie wiedzieć, że przez cały okres przyjaźni między Kokuosem i Ananiasem, ten drugi obdarowywał tego pierwszego różnymi wynalazkami, które miały na celu pomóc im przetrwać. Ananias wymyślił maczugę, łuk, kuszę, karabin maszynowy Ananias kaliber `88, prosty pojazd jeżdżący (napędzany siła ludzkich mięśni) oraz prosty samolot, który pozwalał na swobodne opadanie i upatrzenie ofiary, która z pewnością nie spodziewała się ataku z góry. Koukos był mu za to bardzo wdzięczny i w nagrodę dawał Ananiasowi swoje wynalazki takie jak naszyjnik z jarzębiny, garść kamieni, zielony patyk, zmiażdżoną glizdę i inne bardzo przydatne rzeczy.</p>
<p>Wszystko było pięknie do pewnego momentu, kiedy to Kokuos obudził się w nocy, wziął wielki kamień, uderzył śpiącego Ananiasa w głowę i pozbawił go życia. Jedyne co zdążył na koniec usłyszeć Ananias to słowa swego przyjaciela: "Jestem taki głodny...", po tym incydencie przestali być przyjaciółmi.</p>
<p><b>Koniec?</b><br />
Tak kończy się przygoda tego, który był najmądrzejszym z ludzi. Ale czy prócz swej mądrości nie wykazywał się czasem i głupotą? Mógł żyć, ale zbytnio chciał przyjaźni, nie był w stanie zrozumieć tego wszystkiego co pojawiało się w jego głowie, musiał się z kimś podzielić. Możliwe, że to właśnie dlatego szukał sobie towarzysza przygód, nie by przetrwać (przetrwałby świetnie i samemu, bez zbędnych przyjaciół, którzy stanowili tylko obciążenie), ale po to, by podzielić się tym, co rodzi się w jego głowie.</p>
<p>Dzień przed śmiercią Ananias odkrył coś jeszcze. Z pewnością było to coś fantastycznego, gdyż sam Ananias bardzo się cieszył, radość rozpierała jego serce, na twarzy pojawiał się błogi uśmiech, radował się całą swoją osobą... I wszystko byłoby pewnie dobrze, gdyby Ananias nie postanowił dzielić się tym właśnie ze mną... Lecz z drugiej strony, gdyby nie zdradził tego mnie, to... Wtedy nie ja bym dziś przekazywał wam te słowa, wtedy z całą pewnością Ananias odszedłby w zapomnienie...</p>
<p>Kokuos Miszczyński.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Do przyjaciela.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/2007/12/12/do-przyjaciela/</link>
<pubDate>Wed, 12 Dec 2007 17:32:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/2007/12/12/do-przyjaciela/</guid>
<description><![CDATA[  Przyjacielu mój&#8230;
Zdajesz sobie, stary, sprawę jak to wygląda dla innych? Ta nasza chora r]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>  Przyjacielu mój...</em></p>
<p>Zdajesz sobie, stary, sprawę jak to wygląda dla innych? Ta nasza chora relacja, która jednocześnie jest tak piękna i tak straszna dla innych? Taaak, wiem, że Ty, gdybyś usłyszał dwóch facetów obrażających się bez ustanku, stwierdziłbyś, że to są najlepsi przyjaciele. Też bym tak zrobił. Bo my się zachowujemy tak samo. Musimy wymyślać nowe obelgi, bo stare już są nudne i schematyczne. Musimy wymyślać coraz to nowsze sposoby denerwowania się i tu następuje różnica. Ja doskonale znam rzeczy, które Cię denerwują i je Ci wypominam, Ty również je znasz, ale Ty ich nie wykorzystujesz(no, przynajmniej nie w takim stopniu jak ja), Ty jesteś, stary, w gruncie rzeczy bardzo porządny. Co z tego, że zdarzają Ci się wybryki(niewinne w porównaniu z moimi)? Każdemu się to zdarza. A mi się zdarzają nieustannie, Tobie tylko czasami. Ty jesteś poważny, ja jestem wiecznie śmiejącym się trefnisiem. Ty jesteś mądry, ja jestem w gruncie rzeczy głupi. Ty umiesz znacznie więcej ode mnie, ja czuję więcej od Ciebie. I nie uważam, żeby cokolwiek z tego co wymieniłem, zmieniało to, że kocham Cię, Ty jebany w dupę katamito!</p>
<p>Tak, powiedziałem to. Autentyczne łzy mi poleciały z oczu. Tobie też to chciałem dawno powiedzieć, a też nie mogłem. Stary, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, jak wielką dla mnie jesteś osobą, jak przez te dziewięć lat stałeś się dla mnie jedną z najważniejszych osób, jeśli nie najważniejszą. Nigdy mi nie pomogłeś. Nigdy mi nie pomogłeś radą czy wyjściem z sytuacji - ja tego zwyczajnie nie akceptowałem. Ale samo poczucie, że jesteś, cholerny dupku, po mojej stronie, było jak pieprzony orgazm, czułem się taki wypiętrzony, taki wielki, że jesteś w jakiś sposób przy mnie. Czułem się wtedy zdolny przezwyciężyć wszystko i wszystkich, każdą trudność, każdy ból, każde rozczarowanie. Chciałbym, żeby to trwało wiecznie, żebyśmy byli przyjaciółmi niezależnie od tego kto kim będzie, kto gdzie będzie mieszkać i tak dalej. Nie chcę, żeby to się zatraciło, rozumiesz? Nie chcę!</p>
<p>Ja tego potrzebuję jak tlenu do oddychania. Dziwiłeś się ostatnio, gdy pisałem, że tęsknię. No bo jak to pisać do faceta, będąc facetem, że się do niego tęskni? Ale ja autentycznie tęskniłem, autentycznie było mi smutno, że nie mogę Cię zobaczyć, posiedzieć w Twoim towarzystwie, ponarzekać, że grasz w tego pieprzonego wiedźmina, przez którego nie mogę Cię dorwać na gg. Ja tego nadal potrzebuję. Chciałbym, nie, wybacz, stary, nie będę mówił czego chciałbym już. Nie do Ciebie. Niech to zostanie gdzieś we mnie. I tak jeden drugiemu czyta myśli, więc jakoś to odgadniesz, wierzę w Ciebie. Nawet nie wiesz jak w Ciebie wierzę, Ty przemądrzały nudziarzu, nawet nie wiesz jak...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Billy i Mandy - Przyjaciel Pilnie Poszukiwany]]></title>
<link>http://maaximusf.wordpress.com/2007/12/10/billy-i-mandy-przyjaciel-pilnie-poszukiwany/</link>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2007 08:12:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>MaaximusF</dc:creator>
<guid>http://maaximusf.wordpress.com/2007/12/10/billy-i-mandy-przyjaciel-pilnie-poszukiwany/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center">[dailymotion id=4lJknVvp15yQTdAVm]</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
