<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>potwory-i-spolka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/potwory-i-spolka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "potwory-i-spolka"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 15:12:38 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zima wasza, wiosna nasza]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/02/03/zima-wasza-wiosna-nasza/</link>
<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 11:48:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/02/03/zima-wasza-wiosna-nasza/</guid>
<description><![CDATA[Szef Potworów i spółka siedzi nad laptopem. Mozolnie coś wstukuje jednym palcem, zerkając co ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szef Potworów i spółka siedzi nad laptopem. Mozolnie coś wstukuje jednym palcem, zerkając co chwila znad okularów na ekran. W zaaferowaniu, raz po razie, koniuszkiem języka oblizuje wargi. Czoło potem sperlone.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Cicho wchodzi Kuchcik i zza pleców pyta - Co Szef robi?<br />
- Aaaaa - Szef podskakuje przerażony i strąca laptopa, który z hukiem uderza o podłogę.<br />
Kuchcik z troską podnosi go – Nic się nie stało, działa Szefie. O nasza-klasa!<br />
- No i czego ludzi straszysz – oburza się Szef  - A co, nie mogę kolegów szkolnych poszukać?<br />
- Szef profil Donaldu Tusku ogląda...<br />
- Muszę wiedzieć, kto jego przyjacielem jest!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wchodzi Gosiu, zwany nie wiadomo czemu Edgarem Peron. Od ostatniego czasu jeszcze bardziej się zaokrąglił. Przybyły mu dwa złote sygnety i grubo ciosana (również złota) bransoleta.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Coś ty się tak złotem obwiesił, jak Biskup w Boże Ciało? – zaciekawia się Szef<br />
- Musiałem w coś zainwestować oszczędności. gdy z funduszy wycofałem – odpowiada skwaszony
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szefowi obce są bóle giełdowe rodaków. Nie posiada konta, a wszystko co zaoszczędzi, oddaje Mamie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"> - Rozmawiałeś ze Śniadętym? - pyta go Szef.<br />
- Si, Boss – Gosiu lubi się popisywać znajomością włoskiego, który zna od dziecka -  Listę z datami dał.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef przegląda listę a uśmiech na jego twarzy robi się coraz szerszy.<br />
- Na to na długo odechcę się władzy naszemu Donaldu – uśmiecha się złośliwie.<br />
- Zima wasza, wiosna nasza – rechocze Gosiu<br />
- Pielęgniarki kiedy?<br />
- Jak się zwiedziały, że Szef kazał je zagłuszać, to powiedziały Śniadętemu, że ma się w d* pocałować i one same zdecydują kiedy zaczną strajkować. - odpowiada Gosiu.<br />
- Kij im w oko, niech w ich miejsce wepchnie inspektorów drogowych.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Gosiu wychodzi a Szef wraca do przerwanego żeglowania po narodowym systemie wszystkich Polaków.<br />
- A skąd Szef ma laptopa? - pyta nagle Kuchcik, które zna leworęczność Szefa w sprawach technicznych.<br />
- Zbysiowi Niszczarce zabrałem. Czego to tak wolno, do cholery działa!? - Szef robi się czerwony na twarzy wali pięścią w stół. Kuchcik znając krewki charakter pryncypała, zapobiegawczo się odsuwa.<br />
- No nie!!!! - krzyczy Szef, wstaje i rzuca laptopem o podłogę, po czym skacze po nim.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><font size="3">Z laptopa odzywa się nagle piskliwe ciche: SILENCE!!! I KILL YOU!</font></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">---</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/11/17/trzy-zdania/">Poprzedni odcinek</a></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trzy zdania]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/11/17/trzy-zdania/</link>
<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 11:13:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/11/17/trzy-zdania/</guid>
<description><![CDATA[
- Siadaj Kuchcik, bierz pióro, będziesz pisał, podyktuje.
- Ja? - dziwi się Kuchcik - Stawiam l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img221.imageshack.us/img221/6177/fraglesi20071117mb5.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
- Siadaj Kuchcik, bierz pióro, będziesz pisał, podyktuje.<br />
- Ja? - dziwi się Kuchcik - Stawiam litery niezbyt skoro.<br />
- Siadaj!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Kuchcik siada przy stole i zaczyna z mozołem gryzmolić. Szef nachyla się nad nim<br />
- Co to jest?<br />
- B – odpowiada Kuchcik<br />
- To? - pokazuje Szef i robi się czerwony na twarzy<br />
- B duże – odpowiada ponownie Kuchcik - A capite, Proszę Pana.<br />
- B? - to kreska - gdzież dwa brzuszki?<br />
- Jeden w spodzie, drugi w górze.<br />
- Do cholery! - Szef bierze papier - B, B duże. Kto pomyśli, może zgadnie. No, no, pisz Kuchcik a dokładnie.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef  dyktuje:</p>
<p>Bardzo proszę... prę panie...<br />
Prę panie... me wezwanie...<br />
Prę panie, wziąć w sposobie,<br />
Prę panie... wziąć w sposobie,<br />
Jako ufność ku osobie...<br />
Prę pana, sił  i wytrwałości<br />
Prę pana, w niełatwej działalności</p>
<p>Przerywa i pokazując palcem<br />
- Cóż to jest?<br />
Kuchcik podnosi się<br />
- Kleks, proszę Szefa, lecz w literę go przerobię.<br />
- Jak mi jeszcze kropla skapie, to cię trzepnę tak po łapie, aż platformę wspomnisz sobie. Czytaj!<br />
Kuchcik obciera pot aż po karku.<br />
- No! jak tam było? - ponagla Szef</p>
<p>Kuchcik czyta:<br />
Bardzo proszę, prę panie,<br />
prę panie, me wezwanie,<br />
prę panie, wziąć w sposobie....</p>
<p>Szef wyrywa i drze papier<br />
- Niech cię szatani chwycą, z taką pustą mózgownicą! “Prę panie" - cymbał pisze! Wynocha! Sam napiszę! Trzy zdania, nie więcej!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">---</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/10/22/przegrana-bitwa-a-nie-wojna/">Poprzedni odcinek</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przegrana bitwa ale nie wojna]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/10/22/przegrana-bitwa-a-nie-wojna/</link>
<pubDate>Mon, 22 Oct 2007 12:11:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/10/22/przegrana-bitwa-a-nie-wojna/</guid>
<description><![CDATA[
Podziemna kwatera organizacji Potwory i Spółka. Zgromadzili się prawie wszyscy. Dziwnym trafem b]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img524.imageshack.us/img524/640/fraglesi20071022nb0.jpg" height="578" vspace="10" width="473" /><br />
Podziemna kwatera organizacji Potwory i Spółka. Zgromadzili się prawie wszyscy. Dziwnym trafem brak pucołowatego Michałka i pyzatego Adasia.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Powoli gaśnie uśmiech na twarzy Szefa. Na ekranie pojawiają się kolejne słupki. Wódz Potworów i Spółka milczy i zapada się coraz głębiej w skórzany fotel. Obecni boją się odezwać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Siorbający nosem Kuchcik udaje, że musi coś tam posprzątać w kuchni. Zbysiu Niszczarka przybiera kolor ściany. Może Szef go nie zauważy. Gosiu  Edgar Peron powoli przesuwa się w stronę drzwi mamrocząc "Mamma mia". Lutek, trzeci bliźniak, bąka o konieczności wyprowadzenia Saby. Twarz Kamyka, szefa wojowników Ninja, robi się coraz bardziej pociągła. Ciężki to dla niego czas. Przeżyty ostatnio zawód miłosny a teraz utrata ukochanego stanowiska.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Tyle kasy poszło w p.... – wzdycha w końcu ciężko Szef – no i dobiorą się nam do dupy...<br />
- Jareczku, proszę cię, nie martw się – Jola Piguła gładzi Szefa po głowie – Wiesz jak to ci szkodzi na serce.<br />
- Może Szef zadzwoni do brata i zrobi się im 13 grudnia - proponuje durnowaty Joachimek<br />
- Milcz! – ucina Szef – przystępujemy do realizacji plan B. Wszyscy wiedzą co mają robić?<br />
- Tak jest Szefie – odpowiadają hurralnie<br />
- Wywieźć i schować dokumenty - dyryguje Szef - Pamiętać o skasowaniu dysków! No już! Do roboty! Znaleźć mi tych bęcwałów, Michałka i Adasia<br />
- Co z nimi zrobić, Szefie? - pyta spec od mokrej roboty Jacek Bilbord<br />
- Wybór należy do ciebie – pada brzmiąca jak wyrok odpowiedź – I pamiętać wszyscy: to przegrana bitwa, wojna trwa nadal. Już wkrótce damy im palić</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Schowaj babci dowód]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/10/02/schowaj-babci-dowod/</link>
<pubDate>Tue, 02 Oct 2007 07:51:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/10/02/schowaj-babci-dowod/</guid>
<description><![CDATA[- Kasztanki tikitaki i malaga – podśpiewuje mimowolnie Szef  i tanecznym krokiem wchodzi do salon]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- Kasztanki tikitaki i malaga – podśpiewuje mimowolnie Szef  i tanecznym krokiem wchodzi do salonu, w podziemnej kwaterze organizacji Potwory i Spółka.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- Szef radosny taki – mówi Kuchcik, ubrany w kuchenny fartuch w kwiatki – dobrze poszło<br />
- Wyśmienicie Morda ty moja! - uśmiech na twarzy Szefa mówi sam za siebie<br />
- Podać kolację?<br />
- Tak! Głodnym jak wilk!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kuchcik krząta się po kuchni nucąc pod nosem. Do Salonu wchodzi Gosiu. Jest lekko wnerwiony, bo wraca z otwarcia kolejnej inwestycji, która okazało się, że została otwarta dwa lata temu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Nagraliście? - pyta Szef - Sprawdź kto najlepiej klaskał a kto najsłabiej<br />
- Oczywiście Szefie – odpowiada ponuro Gosiu – rozstrzelać?<br />
- Nie, powiesić – rechocze Szef – a co ty taki ponury?<br />
- Wirusa załapał w Internecie – podpowiada milczący dotąd pucołowaty Michałek – Gołej Angeliny Jolie mu się zachciało oglądać<br />
- Apropos tego, jak mu tam, Internatu  - Szef zupełnie nie zna się na nowinkach technicznych – złapaliście tego gościa co to wymyślił tą akcję “Schowaj babci dowód” ?<br />
- Nie ale Zbysiu wypuścił już na niego swoje psy gończe – odpowiada Michałek.<br />
- Szefie, Ludek dzwoni – przerywa im Kuchcik – mówi, że zatrzymali burmistrza Helu  i posłankę z....<br />
- Nie Jola? - przerwa mu szybko Szef<br />
- Gdyby Jola, to by nie powiedzieli, że zatrzymali posłankę – uspokaja Gosiu – Od platfusów he he<br />
- Tak trzymać! - Szef promienieje – wyłapać te liberalne psy, co do jednego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mordo ty moja]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/25/mordo-ty-moja/</link>
<pubDate>Tue, 25 Sep 2007 06:28:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/25/mordo-ty-moja/</guid>
<description><![CDATA[
W salonie organizacji Potwory i Spółka trwa właśnie poranna odprawa. Panowie rozparli się w fo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img477.imageshack.us/img477/3261/fraglesi20070925hs2.jpg" height="316" vspace="10" width="473" /></p>
<p>W salonie organizacji Potwory i Spółka trwa właśnie poranna odprawa. Panowie rozparli się w fotelach. Palą cygara. Wszystkim udzielił się dobry nastrój Szefa. Kampania idzie jak po sznurku. Już za niecały miesiąc przejmie pełnie władzy.</p>
<p style="margin-bottom:0;"><!--more-->- Szefie, może krewetkę albo ananasa? – pyta Kuchcik z pełnymi ustami – zostały po tych filmowcach<br />
- Kiełbasy daj a nie jakieś burżujskie frykasy – odpowiada Szef<br />
- Frykasy to są ale dla ciemnego luda – mówi pucołowaty Michałek – Ananas kupiłem za siedem zeta  a krewetki kosztowały lekko ponad dychę, he he he<br />
- Jak ja kocham ten nasz plebs, wszystko kupią  – rechocze Edgar, który ma już lekko w czubie –  Polejcie Mordy wy moje!<br />
- By żyło się lepiej panowie! - wznosi toast Ludek<br />
- By opozycja się tak nas nie czepiała – dopowiada Kuchcik<br />
- I to z jaką agresją! - dopowiada milczący dotąd Kamyk, Szef wojowników Ninja, z żółtymi   literkami na plecach.<br />
-  Opozycja autostrady będzie budować – mówi Szef – własnoręcznie.... łopatami<br />
- Komu bezę? – pyta Kuchcik, który jak wiadomo uwielbia łakocie<br />
- Beze je się łyżeczką, debilu! - mówi Szef – cała gęba wysmarowana, w lustrze się przejrzyj.  Edgar, zawieziesz te nowe teczki do Wprost a ty Ludek, umów mnie z Ojcem Dyrektorem<br />
- Autostrada? – pyta Ludek<br />
- Nie, tunel wzdłuż Wisły. Z Torunia do Warszawy – śmieje się Szef<br />
- Budowanie! Budowanie! - mamrocze Edgar i dodaje – Szef pamięta o moim uzdrowisku dla Mamusi?</p>
<p style="margin-bottom:0;">Szef go nie słyszy bo zajęty jest klepaniem pucołowatego Michałka w wydatny pośladek.<br />
- Mordo ty moja -  mówi rozanielony – pracuj tak dalej!
</p>
<p style="margin-bottom:0;">---</p>
<p style="margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/08/alleluja-i-do-przodu/">poprzedni odcinek</a></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Alleluja i do przodu!]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/08/alleluja-i-do-przodu/</link>
<pubDate>Sat, 08 Sep 2007 08:38:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/08/alleluja-i-do-przodu/</guid>
<description><![CDATA[
Ciężko wstaje dzień w podziemnej kwaterze organizacji Potwory i Spółka. W sali konferencyjnej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img394.imageshack.us/img394/7622/fraglesi20070908ri1.jpg" height="517" vspace="10" width="473" /></p>
<p>Ciężko wstaje dzień w podziemnej kwaterze organizacji Potwory i Spółka. W sali konferencyjnej  walają się butelki. Stół zawalony odpadkami po nocnej libacji. Dobiega gremialne chrapanie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Chrapie Gosiu w objęciach Ludka. Chrapie Zbysiu  pod stołem. Niesforna grzywka opadła mu na oczy. Chrapie Kuchcik. Jego głowa leży w talerzu z niedojedzoną sałatką. Chrapie Jacuś i dwa przytulone króliczki. Chrapie reszta ferajny, strudzona nocnym fetowaniem sukcesu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Do sali wpada, cudownie odmieniony, pełen energii, Szef.<br />
- Pobudka! Wstawać pijaki! - wrzeszczy i kopie leżących – do roboty!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wszyscy poruszają się niemrawo. Kuchcik podnosi umorusaną w sałatce warzywnej, twarz.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Ale cschoo chooodzi Szeeefieee? – pyta Kuchcik<br />
- Tylko wam picie i d* w głowie – Szef jest wściekły – Wstawać!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef sam stroni od wszelkich używek, w tym niewiast. Wczoraj oddalił się jednak świętować w towarzystwie wybranki serca. Impreska mogła więc  się rozkręcić na całego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Wygraliśśśmyyy Szefie – mamrocze Gosiu – Peeełen suukcesss<br />
- Na sukces to jeszcze trzeba zapracować – przywołuje go do porządku Szef – Pełna mobilizacja! jadę teraz wizytować wały a jak wrócę to wszyscy trzeźwi, umyci, ogoleni, meldują się na odprawie!<br />
- Szefieeee, mam przyyygotować teeeczki? - pyta Jacuś<br />
- Przekaż je Zbyszkowi, teraz on pokieruje akcją “Danzig”<br />
- Ale.... - próbuje nieśmiało zaprotestować Jacek<br />
- Nie ma dyskusji! – ucina Szef i gładzi czule Zbysia po głowie – Mój ty konanie.... A teraz jak to mówi mój przyjaciel: Alleluja i do przodu!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">---</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/08/29/upadek/">Poprzedni odcinek</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upadek]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/08/29/upadek/</link>
<pubDate>Wed, 29 Aug 2007 19:03:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/08/29/upadek/</guid>
<description><![CDATA[
Szef organizacji Potwory i Spółka rozmyśla, zanurzony głęboko w fotelu. Pogaszone wszystkie ś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img403.imageshack.us/img403/9784/fraglesi20070829ql7.jpg" height="376" vspace="10" width="473" /></p>
<p>Szef organizacji Potwory i Spółka rozmyśla, zanurzony głęboko w fotelu. Pogaszone wszystkie światła, oprócz małej lampki. Twarz spowija głęboki smutek. Po gabinecie cicho krząta się Kuchcik. Wierny sługa, w tych ostatnich dniach.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- Wszyscy mnie zdradzili – wzdycha ciężko Szef – Uciekli jak szczury!<br />
- Nieprawda Szefie – protestuje Kuchcik o lekko rozbieganych oczętach  – ja jestem, Ludek, Gosiu, Zbysiu niszczarka, Jacek Bilbord<br />
- Co tu tak śmierdzi butaprenem? – nagle zauważa Szef i próbuje wywąchać źródło zapachu<br />
- Buty od szewca właśnie odebrałem – odpowiada, spłoszony nie wiadomo czemu, Kuchcik<br />
- Acha – uspokaja się Szef i zapada głębiej w fotelu<br />
- To może zrobię Szefowi herbatki z cytrynką ?
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef nie zwraca uwagi i dalej ciągnie swój monolog. Poprawia okrywający go czarny skórzany płaszcz. W podziemnej kwaterze, a właściwie bunkrze, jest zimno i wilgotno. Nie działa ogrzewanie. Powietrze czuć lekko stęchlizną. Gdzie te czasy gdy biło tu serce narodu?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Wszystko stracone, czerwone hordy oblegają, zaraza liberalna!<br />
- Może Szef przejdzie się na świeże powietrze?<br />
- Nie! Nie! Tam jest niebezpiecznie! - protestuje zapytany - Zaryglujcie wszystkie wejścia!<br />
- Wszystko jest dobrze pilnowane – uspokaja Kuchcik – W razie czego Szef wsiądzie w ten swój  podziemny  pociąg, który zawiezie na lotnisko...<br />
- Nie ucieknę jak szczur! Wolę popełnić samobójstwo a wy razem ze mną<br />
- Wszyscy? Z Szefem?- Kuchcik jest przerażony<br />
- Tak! Wszyscy kłamcy i oszuści! - ciągnie łamiącym się głosem Ojciec Narodu - Nawet ten Kazimierz, do niedawna miałem go za syna, a teraz gryzie dłoń, która go wykarmiła</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef zapada w ponure milczenie. Jest niespokojny. Ma dreszcze.<br />
- A co robi Jola?  Jest u siebie? - ożywia się nagle<br />
- To może pójdzie Szef do niej? - proponuje z nadzieją Kuchcik – rozerwie się...<br />
- Nie teraz, zresztą ona znowu zacznie się żalić, że jej tu nudno i że ma dość tego miejsca.<br />
- Kamyk chciał się z szefem widzieć<br />
- Nie chce go widzieć! To wszystko przez to jego partactwo! Rozstrzelać!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Liberum Veto]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/06/12/liberum-veto/</link>
<pubDate>Tue, 12 Jun 2007 12:20:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/06/12/liberum-veto/</guid>
<description><![CDATA[
W progu gabinetu, leży szef Potworów i Spółka ubrany w szlachecki strój. Pręży odsłonięta ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img406.imageshack.us/img406/4796/fraglesi20070612oq5.jpg" height="594" vspace="10" width="473" /></p>
<p>W progu gabinetu, leży szef Potworów i Spółka ubrany w szlachecki strój. Pręży odsłonięta pierś. Wchodzi Edgar Peron, dłubiąc w zębach. Wraca z obiadu, który spożył w miłym towarzystwie pań kolejarek.</p>
<p><!--more-->- O! co Szef robi? - patrzy zdumiony na swego bossa – jaki fajny gajerek!<br />
- Nie widzisz durniu, że ćwiczę? - odpowiada szef i poprawia koszulę na piersi – dobrze rozwarta?  aby nie za mocno?<br />
- Szef ćwiczy protest a la Rejtan – podpowiada cicho Kuchcik, który też leży ale w drzwiach do toalety – obaj tak sobie ćwiczymy od ponad godziny.<br />
- Przeciwko czemu Szef będzie protestować?<br />
- Przeciwko Europie. Jestem za pierwiastkiem kwadratowym<br />
- Acha – Edgar robi mądrą minę choć z matematyki miał przeważnie tróję na szynach<br />
- Położę się w progu i będę protestował jakem polak, po moim trupie!<br />
- Szefie, ale oni nam kasę dają, gotowi nas jeszcze wywalić - mówi lekko przestraszony Edgar<br />
- Niech wywalają! Mam to gdzieś! Pierwiastek or muerte! Liberum Veto!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Targowica]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/05/18/targowica/</link>
<pubDate>Fri, 18 May 2007 06:10:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/05/18/targowica/</guid>
<description><![CDATA[
- Rozstrzelać ich! Wszystkich! bez wyjątku! - wódz IV RP macha histerycznie skórzaną spicrutą]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img204.imageshack.us/img204/6804/fraglesi20070513qv6.jpg" height="513" vspace="10" width="437" /></p>
<p>- Rozstrzelać ich! Wszystkich! bez wyjątku! - wódz IV RP macha histerycznie skórzaną spicrutą.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Ubrany jest w mundur i wysokie, wypolerowane na glanc oficerki. Jego głos zdradza oznaki wściekłości<br />
- co oni sobie myślą? Będą mi tu targowicę urządzać? Pod mur!<br />
- Szefie, nie możemy – mówi cicho Ludek zwany też trzecim bliźniakiem<br />
- Nie możemy – odważają się następni, Gosiu, Kuchcik, Kamyk, Zbysiu niszczarka i inni<br />
- Jeszcze nie – dodaje Bulterier z wielce tajemniczą miną
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wódz krąży jeszcze chwilę po gabinecie, uspokaja się. W końcu przysiada na  na fotelu. Wzdycha i patrzy na swoich wiernych towarzyszy walki. Po chwili milczenia, mówi:</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Dowiedzieć się, kto wyraził zgodę na to spotkanie na uniwersytecie i zwolnić<br />
- Szefie, nie możemy tak sobie zwalniać rektorów – oponuje ponownie Ludek<br />
- Jeszcze... - ponownie dodaje Bulterier<br />
- No to wyciągnąć szybko teczkę i przeciek zrobić – Szef już uspokojony – jak brak to dopisać<br />
- Tak jest ! zajmę się tym natychmiast - mówi Kamyk, trzaska obcasami i wychodzi<br />
- Jeszcze wyplenię tą liberalną, czerwoną zarazę – autor <a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/02/moja-walka/">książki “Moja Walka"</a><br />
- Tak Szefie! Porządek musi być! – dodaje Ludek<br />
- Dobrze Panowie, pora brać się do pracy – Szef wstaje z fotela - Jaki więc macie pomysł na ten trybunał ?<br />
- Rozstrzelać? - pozwala sobie na żart Kuchcik.<br />
- Za niedługo - dorzuca Bulterier i znowu uśmiecha się jak Mona Liza.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef i zgromadzeni rechoczą. Napięcie opadło.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ostre strzelanie]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/05/11/ostre-strzelanie/</link>
<pubDate>Fri, 11 May 2007 07:44:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/05/11/ostre-strzelanie/</guid>
<description><![CDATA[
Do podziemnej kwatery Potworów i Spółka wchodzi młodziutki posieł Areczek zwany Młynarczykiem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img383.imageshack.us/img383/1008/fraglesi20070511bp1.jpg" height="310" vspace="10" width="432" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Do podziemnej kwatery Potworów i Spółka wchodzi młodziutki posieł Areczek zwany Młynarczykiem.<br />
- Jest Szef? – pyta Kuchcika, który na szklanym blacie stołu, rozdziela nożem na małe działki kopczyk białego proszku – a co ty właściwie robisz?
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Kuchcik patrzy na niego szklanym, nieobecnym wzrokiem. Na szyi ma kolorowe koraliki, we włosach kwiaty. Na meblach i podłodze rozstawione są świeczki i kadzidełka. Rozlega się indyjska muzyka.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Nie spytasz jak było w szkole? - pyta cicho Kuchcik i kiwa się w takt muzyki – o hare, hare...<br />
- Kreski dla nas robi – wtrąca się Gosiu - Od starego kumpla dostał ostatnio przesyłkę i zaprosił nas na degustację. Tylko trochę za dużo nawąchał się jak mu się koperta otwarła i odleciał<br />
- Ech wam tylko jedno w głowie! - młody jest wyraźnie oburzony – z komuną walczyć! kraj wyzwalać!<br />
- Ot idealista – mówi Gosiu – Kuchcik a pamiętasz ty butapren?<br />
- Aj łaj aj – cmoka rozmarzony Kuchcik – pokirałbym taki z dobrego rocznika, np z 1975. Tylko aby kwaskowaty był!<br />
- Idźcie wy w cholerę – młody robi się czerwony na twarzy – To w końcu gdzie jest Szef?<br />
- Na strzelnicy – odpowiada Gosiu – wyciął portret tego głównego z TK, domalował celownik i ostro strzela<br />
- Strzela? - młody głupieje – z czego ?<br />
- Kupiłem mu wiatrówkę – chwali się Kuchcik – w promocji za 89 zł. Prawdziwe magnum! Nie trzeba zgody osoby dorosłej. Jak zamówisz teraz to jeszcze śrut dostaniesz...<br />
- Szef bardzo się ucieszył. Mówił, że w młodości nie mógł strzelać na strzelnicy bo za niski był i lady nie sięgał – dopowiada Gosiu – odstresowuje się, he he
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Słońce Tatr]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/02/28/slonce-tatr/</link>
<pubDate>Wed, 28 Feb 2007 06:54:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/02/28/slonce-tatr/</guid>
<description><![CDATA[   	 	 	 	 	 	 	
Szef organizacji Potwory i Spółka siedzi, rozparty niczym basza, na swoim tronie.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img124.imageshack.us/img124/2857/fraglesi20070228cr6.jpg" height="661" vspace="10" width="437" /><title></title>   	 	 	 	 	 	 	<!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef organizacji Potwory i Spółka siedzi, rozparty niczym basza, na swoim tronie. Obok niego stoi jeden z jego najwierniejszych żołnierzy, Andrzej zwany Księżycem w pełni.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Trzech pracowników, ciężko sapiąc, wnosi olbrzymi telewizor plazmowy. Za chwilę 19.30. Pora wiadomości... pardon... dziennika telewizyjnego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Dziennik Andrzejku ? Już nie wiadomości?<br />
- Tak Szefie. Nasz elektorat wychował się na dzienniku. Do dzisiaj mówią: włącz bo zaczyna się dziennik...<br />
- Masz rację synku, Mamusia też tak mówi
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Leci nowa czołówka. Obrazy szczęśliwości przenikają się z ujęciami wodzów polskiej rewolucji. Nadlatują litery układający się w napis: TVP Trwam a poniżej  DT czyli Dziennik Telewizyjny.  Całość wieńczy dobrotliwie uśmiechająca się twarz marszałka, Słońca Tatr.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dziennik prowadzi dwójka spikerów. Ksiądz z małą koloratką oraz ubrana po wiktoriańsku pani w wieku balzakowskim.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Serdecznie witamy Państwa – mówi egzaltowanym głosem spikerka – Dziś nasz Marszałek, Słońce Tatr, Przywódca solidarnej IV RP, wstał jak zwykle o godzinie 4.15. Po krótkiej gimnastyce, Wódz spożył lekko strawne śniadanie a następnie udał się na mszę<br />
- Nasz Wódz wstaje tak wcześnie by móc więcej czasu poświęcać dobru naszej ojczyzny – wtrąca spiker – Podobnie jak Napoleon poświęca niewiele czasu na sen<br />
- Po mszy, Wódz zwołał radę ministrów gdzie zapoznał się ze stanem realizacji zadań na poszczególnych odcinkach. Wszystko krótko i treściwie ale jakże efektywnie. Nasz umiłowany Wódz, Słońce Tatr, Ojciec Narodu, śpieszył się bowiem na spotkanie z aktywem robotniczym, członkami organizacji Potwory i Spółka w fabryce łożysk tocznych w Łożyskach dolnych...
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przez najbliższe 30 minut relacja spikerów przetykana jest obrazkami z poprzedniego dnia Szefa. Wódz udziela cennych rad i wskazówek. Wódz trzyma dzieci do chrztu. Wódz po ojcowsku karci skazanych. Wódz zamyślony na papierami. Wódz przemawia z trybuny rzucając gromy na wrogów.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"> Andrzej "Księżyc w pełni" z zadowoleniem patrzy na rozanielonego Szefa.<br />
- To był wspaniały pomysł z wyrzuceniem Bronka. Kryptomason, tfu! jego mać! - mówi Szef - o takiej telewizji marzyłem. Prawdomówna, obiektywna, rzetelna!
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kancelaria IV RP]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/02/06/kancelaria-iv-rp/</link>
<pubDate>Tue, 06 Feb 2007 10:27:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/02/06/kancelaria-iv-rp/</guid>
<description><![CDATA[ 	 	 	 	 	 	

W skórzanych fotelach siedzą Szef organizacji Potwory i Spółka oraz Antek Oszołom]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><title></title> 	 	 	 	 	 	<!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img215.imageshack.us/img215/8844/fraglesi20070206uq8.jpg" height="547" vspace="10" width="437" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W skórzanych fotelach siedzą Szef organizacji Potwory i Spółka oraz Antek Oszołom. Popijają drogą whiskey. Antek raczy się wytwornym cygarem. Świętują zwycięstwo.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- No tośmy Szefie, kota pogonili Radkowi  Nielotowi – zagaja Antek, wyraźnie zadowolony<br />
- Bardzo dobrze, bo już mnie wnerwiał z tą swoją światowością. Nie trzeba nam takich. Co chwila   szpanował tym swoim angielskim.<br />
- Szefie, ale to ja chciałem zostać ministrem obrony<br />
- Wiem Antek, obiecałem ci to, ale musisz trochę poczekać. Niech na razie łba podłoży ten Szczygieł. Jak coś pójdzie nie tak w Afganistanie to zwali się na niego i na Nielota<br />
- Co ma pójść nie tak?<br />
- Cały kontrwywiad żeś siepaczu wykosił i się pytasz? - Szef rechocze<br />
- Szef kazał to zrobiłem a po zatem należało im się za to, że mi kiedyś mordę obili.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przyjacielską pogawędkę przerywa zaaferowany Kuchcik.<br />
- Przepraszam Szefie ale architekci makietę przynieśli<br />
- Makietę? – dziwi się Antek<br />
- Tak, chodź zobacz – zaprasza Szef.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Panowie wchodzą do sali konferencyjnej. Na środku stołu stoi olbrzymia makieta czegoś co wygląda jak szklany pałac.<br />
- Ożeszku, a co to? - Oczy Antka robią się ogromne jak spodki<br />
- Kancelaria IV RP – odpowiada z dumą Szef – I co się dziwisz?<br />
- Ogromna! – z dumą podpowiada z tyłu Kuchcik – ja dostanę ten mniejszy budynek, o tutaj<br />
- Szkło, stal i marmury najlepszego gatunku, robi wrażenie, co? – duma rozpiera Szefa – młody może się schować z <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3899516.html">tymi swoimi podgrzewanymi chodniczkami</a>, he he he<br />
- Gdzie to stanie? - pyta praktycznie Antek i pozwala sobie na dowcip – chyba nie we  Włoszczowej?<br />
- W Wilanowie, koło świątyni Opatrzności Bożej<br />
- Ale tam nie ma już miejsca – Antek zna tamte tereny – tam powstały nowe osiedla.<br />
- To się wyburzy. W czym problem?<br />
- No a kasa? - docieka dalej Antek<br />
- Kasa, kasa, kasa – przedrzeźnia Szef – w budżecie się ujmie, Zyta już mi obiecała a Jacuś Bilbord zaproponował żeby zrobić obowiązkową zbiórkę narodową.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Strzeżonego Pan Bóg strzeże]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/12/strzezonego-pan-bog-strzeze/</link>
<pubDate>Fri, 12 Jan 2007 14:23:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/12/strzezonego-pan-bog-strzeze/</guid>
<description><![CDATA[ 	 	 	 	 	 	

Korytarzami organizacji Potwory i spółka idzie raźnie mały rycerz z wielkim miecze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><title></title> 	 	 	 	 	 	<!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 	--></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img265.imageshack.us/img265/1966/fraglesi20070112ca6.jpg" height="328" vspace="10" width="437" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Korytarzami organizacji Potwory i spółka idzie raźnie mały rycerz z wielkim mieczem. Podśpiewuje hymn organizacji: My chcemy władzy, IV RP jest już czas, My chcemy kasy....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- No co jest Panowie ? - spod hełmu dobiega charakterystyczny głos Szefa<br />
- To Szef ? - Kuchcik podbiega pierwszy – prawdziwa zbroja, a niech mnie!<br />
-  Prawdziwa! – potakuje Szef – a pod spód włożyłem kamizelką kuloodporną bo strzeżonego Pan Bóg Strzeże.<br />
- Przecież Szefowi nic tu nie grozi – Kuchcik stara się być przymilny, wie, że Szef jest aktualnie na niego cięty – ale jaki zajefajny miecz, Szef ma !<br />
- Nie dotykaj głupku miecza bo ostry jest - karci Kuchcika Szef</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rozpoczyna się przegląd podwładnych Szefa.<br />
- Polaczek jest?<br />
- Jestem Szefie – zza pleców wysuwa się Jerzy zwany Hajłejem<br />
Wyraźnie widać strach w jego oczach. Szef odkłada miecz, rozsiada się na tronie. Patrzy srogo na Hajłeja.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- No, no – cmoka i kiwa głową  - Dupy acan dajesz. No i gdzie setki kilometrów autostrad, które ciemnemu ludowi obiecałem?<br />
- Budujemy Szefie ale..... -<br />
- Nie chcę słyszeć żadnego ale! Staraj się bo cię o głowę skrócę tym mieczem he he, żartowałem – Szef wczuwa się w rolę rycerza – kmiotku, staraj się bo oddam cię Ludwikowi. Tak na marginesie to z nim też sobie zaraz porozmawiam.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Widać, że Szef nie jest zadowolony. Budowa IV RP postępuje więcej niż marnie. Opór materii jest wielki a do tego ta wściekła opozycja, o hienach z niezależnych mediów nie wspominając. Rozmowy będą ciężkie, oj ciężkie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Balcerek może zostać!]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/04/balcerek-moze-zostac/</link>
<pubDate>Thu, 04 Jan 2007 06:58:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/04/balcerek-moze-zostac/</guid>
<description><![CDATA[
Do podziemnej kwatery organizacji Potwory i Spółka tanecznym krokiem wkracza Andy Warhol.  Wyraź]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img525.imageshack.us/img525/505/fraglesi20070104uj3.jpg" height="583" vspace="10" width="437" /></p>
<p>Do podziemnej kwatery organizacji Potwory i Spółka tanecznym krokiem wkracza Andy Warhol.  Wyraźnie widać, że jest w dobrym humorze. Podśpiewuje: brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- Co wy tu chłopaczki majstrujecie, a?<br />
Szef, Jacek Bilbord oraz Kuchcik podskakują zaskoczeni. Przed chwilą przypatrywali się pracy niezastąpionego Pana Dareczka. Hackera z Gdańska.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Andy, co ty tu robisz? - Szef jest wyraźnie zaskoczony<br />
- Balowałem na mieście. Byłem obok to postanowiłem, że wstąpię na kielicha do was<br />
- Mmhhh ale ty masz ładny anzug – Mruczy Szef, który lubi patrzeć na dorodnych, dobrze zbudowanych mężczyzn. Niestety jemu natura poskąpiła wzrostu i urody - Pokaż no się, obróć się...<br />
- Jaruś, daj spokój - Andy jest wyraźnie zmieszany atencją Szefa<br />
- A ten pejczyk aby mocno bije? – dopytuje Kuchcik<br />
- Kuchcik, a tobie co? - Szef patrzy zdumiony – mykaj do kuchni i przynieś jakieś szkło
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Andy z zaciekawieniem patrzy na leżącego na zaimprowizowanym stole operacyjnym cyborga. Z otwartej klatki piersiowej wystają wiązki kabli, dyndają jakieś podzespoły</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Kto to? - pyta<br />
- Nowy prezes NBP – odpowiada Szef<br />
- Na prąd będzie? - Andy nie może wyjść z podziwu – Ot technika!<br />
- Młody nie mógł nikogo znaleźć, to postanowiliśmy przeprogramować Sławka Muzykanta – na jego miejsce zaś wstawi się Kazia Krzywoustego.<br />
- Ech ty ty, wszystkich na roboty pozamieniasz – śmieje się rubasznie Andy i wali mocno w plecy Szefa – ale sam z metalu jeszcze nie jesteś? he, he, he<br />
- Zwariowałeś? - oburza się Szef zaś Jacek Bilbord jak zwykle uśmiecha się enigmatycznie.<br />
- Jareczku ale wiesz, jak dla mnie to Balcerek może zostać. Polubiłem chłopa.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moja walka]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/02/moja-walka/</link>
<pubDate>Tue, 02 Jan 2007 17:45:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2007/01/02/moja-walka/</guid>
<description><![CDATA[
W sali konferencyjnej siedzi wierchuszka  Potworów i Spółka. Zaraz zacznie się spotkanie noworo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img384.imageshack.us/img384/9550/fraglesi20070102gd7.jpg" height="346" vspace="10" width="437" /></p>
<p>W sali konferencyjnej siedzi wierchuszka  Potworów i Spółka. Zaraz zacznie się spotkanie noworoczne, na którym Szef ujawni plany na nadchodzący rok. Czekając, Panowie dyskutują, sączą drinki, z tyłu paru gra w karty.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->- Witam Panów – Do sali wkracza sprężystym krokiem Szef.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wszyscy, jak jeden mąż, porywają się z miejsc. Prawe dłonie wyciągają w prastarym słowiańskim pozdrowieniu, które teraz jest obowiązującym pozdrowieniem organizacji.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Niech żyje Szef i organizacja nasza! - gromko odpowiadają</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef spogląda po wyprężonych jak struny najwierniejszych towarzyszach broni. Wszyscy założyli  galowe, czarne mundury. W pierwszym szeregu stoją: Edgar Peron, Kuchcik, Krwawy Ludwik i jego ukochany Jacek Bilbord. W drugim (nie bez powodu) Ździchu Wodnik, Zbyniu Niszczarka, Radek Nielot,</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Dziękuję, dziękuję - Szef jest rozpromieniony - spocznij!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szef staje za, niedawno zamówioną, kryształową mównicą. Wyraźnie ma problem z dosięgnięciem pulpitu.<br />
- Kto do cholery majstrował przy mojej mównicy?<br />
- Już poprawiam Szefie – Do pomocy rzuca się Jacek Bilbord. Nie chce aby wydało się, że poprzedniej nocy, gdy nikogo nie było w budynku, próbował swoich sił jako orator – Widocznie sprzątaczka
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- To był najlepszy rok od 17 lat. Naszych dokonań nie muszę wam wymieniać – zaczyna Szef rozglądając się czujnie po zgromadzonych - martwią mnie jednak sondaże</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Jackowi Bilbordowi  nie udało się zataić przed Szefem dość niekorzystnych wyników badań opinii społecznej. Siedemdziesiąt procent ludu nie potrafi docenić dokonań Słońca Tatr a tym samym  organizacji Potwory i Spółka. Na nic zdało się, tłumaczenie, że to ciemny lud.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Musimy się wziąść się ostro do roboty Panowie. W ciągu najbliższego pół roku media niezależne muszą zostać spacyfikowane. Odpowiedzialnym będzie Jacuś<br />
Szef spogląda z czułością na swoją prawą rękę. Czołowego bulteriera IV RP.<br />
- Tak jest Szefie – przytakuje tenże – wszystko mam już gotowe. Zacznę może od Adasia Lewaka<br />
- Mam nadzieje, że masz coś mocnego na niego? - dopytuje się Szef?<br />
- Oj tak - Enigmatyczny uśmiech nie wróży nic dobrego – ale na razie nie będę zdradzał szczegółów.<br />
- Jak Jacek upora się z mediami, to rozwalimy do końca przystawki – Szef uśmiecha się od ucha do ucha – a potem... no, dowiecie się potem. Tymczasem muszę się wam pochwalić. Napisałem książkę którą nazwałem "moja walka czyli jak budowałem IVRP". Pani Kasia rozda wam zaraz po egzemplarzu. Na jutro ma być przeczytane. Zrozumiano?
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A Donald niech się wali]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2006/11/20/a-donald-niech-sie-wali/</link>
<pubDate>Mon, 20 Nov 2006 17:39:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2006/11/20/a-donald-niech-sie-wali/</guid>
<description><![CDATA[
No Janek, bracie, daj mordę. Niech cię wycałuje
- Ależ Panie Jarosławie
- Tam zaraz panie, dla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img466.imageshack.us/img466/1001/fraglesi20061120ge3.jpg" height="293" vspace="10" width="437" /></p>
<p>No Janek, bracie, daj mordę. Niech cię wycałuje<br />
- Ależ Panie Jarosławie<br />
- Tam zaraz panie, dla ciebie Jaras</p>
<p><!--more-->- Jan Maria<br />
- A jakoś krócej?<br />
- Janek<br />
- No dobra, rozgość się i zdejmij ten kapelusz. Czego się napijesz? Jasia Wędrowniczka?</p>
<p>Szef Potworów i Spółka siedzi radośnie rozparty w fotelu. Udało się! Rysa w konkurencyjnej organizacji a może nawet rozpad. Czekał na to od dawna. Ostatnie wybory dały popalić organizacji. Okazało się, że ciemny lud miast i wsi nie za bardzo pragnie IV RP. Szef chodził wielce wściekły. Kto tylko mógł schodził mu z oczu. Jacek Bilbord zapadł się pod ziemię. Potwory i Spółka poniosły totalną klęskę w mateczniku PO, Pomorskiem. Nawet Edgar, którego zawsze było pełno, znikł jak kamfora. Włoszczowa nie odwdzięczyła się za peron. 3 miliony poszły w błoto.</p>
<p>- Janku, mój ty Janku. Z nieba mi spadłeś ale najpierw muszę cię przeprosić za te przykre słowa ostatnio..<br />
- Jarek, nie ma sprawy. Kto by się przejmował, toż to polityka, na pokaz. Ja też wam nieźle dosrywałem.<br />
- Oj tak ale nieważne</p>
<p>Do gabinetu wpada były hipis, zwany kuchcikiem<br />
- Czego? - Szef nie jest ostatnio łaskawy dla kuchcika.<br />
- Przepraszam Szefie, ważna informacja od gazowników. Ruscy powiedzieli 10% więcej albo będziemy sobie gaz wydobywać sami o ile go znajdziemy w ten naszej Polszie.<br />
- Ożeszku ! Ile?<br />
- 10% procent. Nasi targowali się długo ale ruskie twarde są. Władymir wściekły jak osa za te nasze weto i....<br />
- Ech, jak ja to ludziom teraz wytłumaczę. Jacka znajdźcie, niech coś wymyśli.<br />
Kuchcik schylony wychodzi tyłem, Boi się dostać w ucho, jak to nieraz bywało.</p>
<p>- Widzisz Janek z kim ja muszę pracować? gadu gadu a Jasiu stygnie. Na zdrowie!<br />
Panowie wychylają po potężnym łyku brązowej cieczy.<br />
- No! To co Janeczku, co chcesz za przejście do nas?<br />
- Jarek! A kto mówił, że ja chce przejść do was?<br />
- Ty bracie nie świruj, premierem od zawsze chciałeś być. To może premiera chcesz, a? Ja sobie odpocznę bo coś męczy mnie ta fucha.<br />
Jan Kapelusznik rozpiera się w skórzanym fotelu. Ciepło Jasine zaczyna rozpływać się po ciele. Błogo. On, taki inteligentny, taki wygadany, logiczny, praktyczny, pracowity. W końcu rządzi. Władza, władza, władza.... premier? hmm... za czas jakiś prezydent. Nie Krakowa. A Donald niech się wali.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Plan przecieków]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2006/10/04/plan-przeciekow/</link>
<pubDate>Wed, 04 Oct 2006 16:17:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2006/10/04/plan-przeciekow/</guid>
<description><![CDATA[
- No co  jest Panowie? - do centrum dowodzenia organizacji Potwory i Spółka wpada pupilek Szefa, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zdjecia.pl/files/fraglesi20061004.jpg" height="295" vspace="10" width="437" /></p>
<p>- No co  jest Panowie? - do centrum dowodzenia organizacji Potwory i Spółka wpada pupilek Szefa, Jacuś, zwany bilbordem - Co to za opierd* się? Do roboty! Jest Szef?<br />
- Nie ma, panie Jacku – odpowiada pookornie technik - u drogowców przemawia.<br />
- Wziął moje przemówienie czy Edgara ?<br />
- Pańskie. Całe przedpołudnie ćwiczył u siebie<br />
<!--more--></p>
<p>- No to dobrze – szeroka twarz pana Jacka promienieje – ech co za dzień! życie jest piękne!</p>
<p>Pan Jacek rozpływa się w zadowoleniu bowiem jego iście diabelski plan kontrolowanych przecieków zaczyna nabierać rozpędu. Przynosi owoce. Szef zapomniał już jego wpadkę z bilbordami. Czuje, że wraca do łask.</p>
<p>- Wskanowaliście już wszystko co przyszło od Antka?<br />
- Prawie panie Jacku. Dwoimy się i troimy – tłumaczy kierownik zmiany, Leon. Dawny kolega szkolny Jacka z gdańskiej podstawówki. Jacek po cichu obsadził swoimi ludźmi prawie wszystkei stanowiska w centrali PiS<br />
-  Migusiem, panowie, migusiem! Jutro puszczamy coś na Michnika a w piątek kolej na Polsat.</p>
<p>Pan Jacek siada za biurkiem szefa. Kładzie nogi na stół. Triumfalnie rozgląda się wkoło. Jest Bossem. To znaczy za niedługo będzie. Jak sytuacja sie uspokoi, Szef stanie się mniej podejrzliwy, wtedy on, tak często poniewierany, wyciągnie swojego asa z rękawa. To będzie koniec. Szefa koniec.</p>
<p>- Będę rządził, rządził, rządził... – nuci cicho po nosem – a Lesiak dostanie te swoje dożywotnie wczasy. Należy mu się. Na dominikanie, he he he<br />
- Pan Jacek coś mówi – pyta kierownik – może herbatki zrobić?<br />
- Nie, nic, nic. Nie trzeba Leonku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Do roboty panowie! do roboty!]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2006/09/27/do-roboty-panowie-do-roboty/</link>
<pubDate>Wed, 27 Sep 2006 16:57:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2006/09/27/do-roboty-panowie-do-roboty/</guid>
<description><![CDATA[- Szefie! Szefie! Szef szybko wstaję!
- Co jest Edgar? Która godzina? Czy ty na głowę upadłeś?]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- Szefie! Szefie! Szef szybko wstaję!<br />
- Co jest Edgar? Która godzina? Czy ty na głowę upadłeś? Odwal sie!<br />
- Szefie, “kurwikowa” nagrała Lipińskiego! Afera!<br />
- Co? Gdzie? Jak?</p>
<p><!--more-->- W “Teraz My” pokazali<br />
- Co? W telewizji? W mojej telewizji? Bronek, dawać mi tu Bronka<br />
- Szefie! W TVN<br />
- Ożeszku.... Edgar! odwal się od kota, szybko, spodnie, dzwoń po chłopaków. Za 30 minut w bunkrze.</p>
<p>Podziemne centrum dowodzenia organizacji Potwory i Spółka. Mimo późnej pory (godzina pierwsza w nocy) wrze jak w ulu. Obecne jest całe ścisłe kierownictwo. Niektórzy zaspani, w marynarkach narzuconych na piżamki. Kurski paraduje w szlafroku w kwiatki.</p>
<p>- Szefie, już puszczamy, o tutaj na monitorku.</p>
<p>Szef ogląda w skupieniu nagranie. Twarz “Słońca Tatr” robi się coraz bardziej czerwona. Bliscy współpracownicy wiedzą co to oznacza. Odsuwają się. Szef zaraz wybuchnie. Lepiej być daleko.</p>
<p>- Co to do k* nędzy ma być?  Czy ten Lipiński do końca ocipiał? Dawać go!<br />
- Szefie, nigdzie go nie ma<br />
- Jak to nie ma? znaleźć choćby pod ziemią!<br />
- Szefie, co robimy?<br />
- Wy się mnie pytacie? Mówiłem: uważać z tym kaptowaniem. W parku, w kawiarni a ta łajza poszedł do jej pokoju hotelowego. Gdzie mój brat?<br />
- Eeee, pojechał na Hel i kazał przekazać, że Szef ma sam wypić to piwo. On nie ma zamiaru do narodu przemawiać.<br />
- I co ja mam teraz zrobić mądrale?<br />
- Może zdymisjonować? Przeprosić....<br />
- Kuchciński, ty to ciaglę przepraszasz, że żyjesz. Już ja ci przeproszę.<br />
- Idziemy w zaparte Szefie. Powiemy, że to wredny atak lewaków, liberałów i służb specjalnych. Prowokacja szefie, prowokacja. Ciemny lud uwierzy.<br />
- Jacuś, serce moje, ty zawsze wiesz co robić. Daj buzi, morda...<br />
- Szefie, nie trzeba, naprawdę nie trzeba. Szef wie, że ja dla Szefa wszystko<br />
- No dobra, a ty Kuchciński przygotuj się jutro na konferencję, ale porządnie!<br />
- Tak jest.<br />
- Marek odpowiada na komendy?<br />
- Tak Szefie, wymieniliśmy parę układów i teraz jest ok<br />
- To go zaprogramujcie na jutro i do roboty panowie! do roboty!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mało nas Jacuś, mało]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2006/09/26/malo-nas-jacus-malo/</link>
<pubDate>Tue, 26 Sep 2006 05:43:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2006/09/26/malo-nas-jacus-malo/</guid>
<description><![CDATA[
- Szefie, mogę?
- A Jacuś, serce moje, wchodź
- Chcemy Szefowi coś pokazać
- Co Jacuś?
- Nies]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zdjecia.pl/files/fraglesi20060926.jpg" height="227" hspace="10" width="457" /></p>
<p>- Szefie, mogę?<br />
- A Jacuś, serce moje, wchodź<br />
- Chcemy Szefowi coś pokazać<br />
- Co Jacuś?<br />
- Niespodzianka, Szefie, niespodzianka! A co Szef taki smutny?<!--more-->- Zeznawać musiałem na procesie Lesiaka. Grzebali w przeszłości. Z kartotekę Hiacynt wyjechali, na szczęście sędzia zgodził się na utajnienie moich zeznań.<br />
- Przecież Szef wie, że wszystko wyczyściliśmy.<br />
- Tak Jacuś, dobra robota. No ale co to za niespodzianka?<br />
- Chodźmy Szefie. To w piwnicy.</p>
<p>Piwnice organizacji Potwory i Spółka, zaadaptowany poniemiecki bunkier. W czasach zimnej wojny przygotowany na przyjęcie członków PZPR, obecnie PiS. Własne zasilanie, wewnętrzny system wentylacji. Zapasy żywności na rok dla 100 osób. Listę osób zatwierdzono na ostatnim tajnym posiedzeniu ścisłego kierownictwa.</p>
<p>- Szefie to nasze nowe centrum dowodzenia<br />
- O, nic nie mówiliście...<br />
- Chcieliśmy Szefowi zrobić niespodziankę. Zainstalowaliśmy właśnie nowy serwer z ZUS'u którego Miller nie chciał dać. Chłopaki wprowadzają właśnie zawartość wszystkich teczek.<br />
- Jacuś, pewni?<br />
- Szefie, osobiście sprawdzałem. Genetyczni patrioci. Wszystkie haki mamy tu zebrane w jednym miejscu. Wszystko co Zbyszek i Ludwik przekazali.<br />
- Dobrze, synku, a co to za wielki stół tam pośrodku?<br />
- Podejdźmy Szefie. To mapa sejmu. Widzi Szef, każdy poseł oznaczony małą chorągiewką i numerkiem. Jak któregoś uda się do nas przyciągnąć to mu dziewczyny chorągiewkę zmieniają.<br />
- Mało nas, Jacuś, mało<br />
- Szefie pracujemy ostro ale ciężko idzie bo boją się tych weksli jak cholera. Andy Warchoł miał świetny pomysł z nimi.<br />
- Jacuś, ale róbcie to subtelniej, dobrze?  Dzisiaj ta ..... wyborcza puściła podsłuchaną rozmowę jak Chmielewski tą młodą, jak jej tam...<br />
- Lewandowską<br />
- No właśnie. Czy ja was ciągle muszę uczyć jak to się robi? Do kawiarni zaprosić, na spacer do lasu. Lesiaka spytajcie, he he he<br />
- Szefie ale ona głupia... kobieta była, na głośnomówiącym słuchała<br />
- Jacuś , Czujność! Czujność! Czujność! A jak Waldek?<br />
- Szefie ciężko, oj ciężko. targuje się jak żyd<br />
- Jacuś, tylko bez antysemityzmów! Już ja się musiałem natłumaczyć w USA.<br />
- Szefie ale może uda nam sie szóstkę z PO wyrwać?<br />
- Taaa? A co im naobiecywaliście?<br />
- Nie ważne Szefie, i tak się ich potem wydyma<br />
- Tylko nie przegnijcie. A tak przy okazji to na czym staneło z tymi billbordami?<br />
- A dobrze Szefie. Zbyszek przytrzyma gdzieś sprawę, lud ciemny zapomni a wtedy się ukręci łeb.<br />
- Łeb to ja tobie ukręce jak ty mi jeszcze raz tak wyjedziesz!</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
