<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>polska &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/polska/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "polska"</description>
	<pubDate>Tue, 13 May 2008 07:22:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Lemingi górą!]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1511</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 19:02:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1511</guid>
<description><![CDATA[
Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mniej więcej zdiagnozowany. Oczywiście, te diagnozy są różne, w zależności od tego, po której stronie pan socjolog, politolog – czasem fachowiec, a częściej tylko domorosły – siedzi. Czy po stronie wygranych, przegranych – czy poza układem (tfu!) politycznym.</p>
<p>I tak zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości widzą źródło swojej porażki w kontrofensywie właśnie układu politycznego III RP, wspomaganego nieprzychylnymi mediami i mitycznym udziałem – manipulacją służb specjalnych, ze szczególnym naciskiem na WSI. Znany publicysta post upeerowski, Stanisław Michalkiewicz nazywa to z rosyjskiego „razwiedką”, nie zdając sobie chyba sprawy, że użycie tego sformułowania w jego felietonach (a jest prawie w każdym) świadczy o tym, że jego podświadomość jest przesiąknięta sowieckim sposobem pojmowania rzeczywistości, jako spisku wszechogarniającego i wszechobecnego.</p>
<p>Zwycięzcy chętnie by widzieli laur zwycięstwa jako zwieńczenie swojej doskonałości politycznej i planu, który uwiódł elektorat, gdzie znaki i programy nowoczesnego i odnowionego państwa XXI wieku w Unii Europejskiej zostały zaakceptowane bezwarunkowo. Ładny premier, ładna partia, ładny program, polityka miłości i wszystko jasne – i dążymy ku nowoczesnemu państwu w Unii Europejskiej.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Kompletnych badań po wyborach jeszcze nie było, poza pewnymi danymi statystycznymi, powszechnie znanymi – jeszcze nie znalazłem opracowania przekrojowego – a opracowań komentatorów politycznych stale obecnych w mediach czytać nie będę – bo są oni właśnie stale przywoływani, i z reguły mówią to, co chce usłyszeć pytający ich dziennikarz. Tu wyjątkiem jest tylko Marek Migalski, bo on mówi to, co chce usłyszeć Prawo i Sprawiedliwość, i Jadwiga Staniszkis – bo ona mówi pisze i mówi tak,  jak wieszczyła Pytia... wszystko można podłożyć pod jej opinie...</p>
<p>Nikt nie pyta się właściwie tych, którzy zdecydowali o zwycięstwie Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej – czyli młodych, z miast, wykształconych. Tych, którzy po raz pierwszy tak gremialnie wstali z leżanek, nie wyjechali w plener, odstawili piwo i... odstawili Jarosława Kaczyńskiego od władzy – prawdopodobnie na stałe.</p>
<p>Ostatnio pojawił się w komentarzach, w internecie, choć i w maintsreamie termin dość obraźliwy – lemingi.<br />
Określa się tym mianem tych, którzy nieświadomie według krytyków, bez analizy stanu polityki i państwa, bez zastanowienia się poszli do urn, wiedzeni stadnym instynktem – i wybrali według krytyków źle. Źle bo bezideowo.</p>
<p>Tylko, właśnie – czy na pewno ci ludzie, to ogromne, kilkumilionowe „stado” jest naprawdę bezideowe – czy może jednak w ich zachowaniu jest coś, co jest zgodne z kierunkiem rozwoju polityki, państwa, pojmowania interesu swojego i społeczeństwa?</p>
<p>Najczęściej, głównie tego rodzaju pejoratywne oskarżenia o instynkt stadny, o brak idei państwa i brak poczucia odpowiedzialności padają z ust „prawicowych” komentatorów – czyli zbliżonych do Prawa i Sprawiedliwości.</p>
<p>Można z ich ust usłyszeć słowa pogardy, że nie poszli za jedynie słuszną linią partii jedynego wodza i jedynej słusznej, patriotycznej myśli. Krzyczą tak ci, którzy sami w pogardzie mają innych, prawdziwych i autentycznych twórców nowej Polski, których głównym narzędziem jest pomówienie. Zakrzykując własne kompleksy i własne poczucie niedowartościowania – usiłują zwalić winę za swoja porażkę na innych – oskarżając ich o zdradę ideałów – tak, jakby ich ideały były najważniejsze, niepodważalne. Słowa o patriotyzmie, jakimi chętnie sobie wycierają na każdym kroku usta – są traktowane instrumentalnie i bezwstydnie, podobnie jak inne słowa – wytrychu – interes narodowy albo katolicka Polska, honor – i oczywiście – Ojczyzna.</p>
<p>Ludzie ci zawłaszczyli przez dwa lata swoich rządów sukcesy opozycji demokratycznej – a człowiek, który nie przesiedział w „internacie” ani jednego dnia i robił wszystko przez lata kariery politycznej dla rozbicia społeczeństwa, budując atmosferę rozliczeń i spychania dużej części społeczeństwa na margines – chce sobie przypisać większość zasług.</p>
<p>Ci właśnie krytycy, ludzie z właściwościami, które sami sobie przypisują – próbują przypisać młodemu pokoleniu brak rozumu i pojęcia o sprawach społecznych i państwa.</p>
<p>Na szczęście – nie jest to możliwe, nie uda się, biologia, prawa natury i samoświadomość młodego społeczeństwa pozwolą te zmurszałe, chore poglądy, podszyte kłamstwem, zniwelować i w rezultacie pokonać.</p>
<p>Młode pokolenie jest liczniejsze, jest lepiej wykształcone, nie ma kompleksów, nie ma garbu świadomości komunizmu, nie patrzy się w przeszłość – tylko do przodu. Jest świadome swojej siły, swojej przewagi intelektualnej, swoich możliwości i wolności od zasad i idei, które ich ograniczają. Idei podległości źle rozumianych tradycji i idei podporządkowania się wartościom, które obumierają pod pręgierzem przemian cywilizacyjnych.</p>
<p>Ludzie ci, młoda, przyszła elita Polski, obudziła się w odpowiednim momencie, aby pokazać swoją siłę, swoją chęć odsunięcia po 18 latach tych, którzy już tylko uzurpują sobie prawo do decydowania o losie całego społeczeństwa. Określenie tych ludzi, tej nowej, kształtującej się warstwy polskiej klasy średniej mianem lemingów – świadczy tylko o tym, że to co z tymi ludźmi stało, czyli tak zwany projekt IV RP był ideową i intelektualną wydmuszką.</p>
<p>Młode pokolenie, bez słuchania starszych zbudowało sobie samo własny projekt społeczny i moralny, który już funkcjonuje. Wiedzą, że dla powodzenia swojego – i swojej, przyszłej, lub obecnej rodziny konieczne jest dobre wykształcenie, znajomość języków, że podstawą życia nie jest walka o coś, co wymyślił Dmowski czy Jan Paweł II – lecz praca w której mogą się zrealizować. Ludzie ci dla dobra swojego – i w przyszłości kraju – uczą się dodatkowego języka i robią po studiach dodatkowe kursy. A Unia Europejska jest dla nich nie wrogiem – ale szansą na normalny kraj i życie.</p>
<p>Ludzie ci mogą nie lubić gejów, mogą nie zgadzać się z prawem do usuwania ciąży, ale nie będą potępiać ludzi i zachowań innych, ponieważ tolerancja i otwartość, zrozumienie prawa drugiego człowieka o decydowaniu o o sobie – jest dla nich nową ideologią. Nową, nienazwaną – ale ona nie potrzebuje definiowania i kategoryzowania – nie stawia sztucznych barier, zakazów i nakazów.</p>
<p>Podstawą ich wspólnych relacji jest wolny i swobodny związek – co nie oznacza, że związek bez wartości, ślubu, czy sakramentu. Nie interesują ich sprawy ideowe, które w Polsce zostały sprowadzone przez „oszalałych” lustratorów do sprawa rozliczeń i prób wypchnięcia części społeczeństwa poza nawias, a z kolej doktrynerscy katolicy chcieliby zabrać im resztę swobody i wolności, a dyskusje o wartościach sprowadzili do spraw aborcji, in vitro i mszy niedzielnej, jako miejsca spotkań „prawdziwego Polaka”.</p>
<p>Polska i ojczyzna zaczyna się dla nich za rogiem. Interesuje ich obszar małej ojczyzny, bezpieczeństwo swoje, rodziny, ulicy – ale także interes państwa i jego przyszłości. Są jednocześnie pragmatyczni i na swój sposób konserwatywni – wiedzą, że to co osiągną, jest ich i dla nich – i tylko dla tych, którym chcą dać. Dlatego zawsze będą patrzyli na tych, szczególnie na tych polityków, którzy będą chcieli im zabrać – nie motywując dlaczego, po co – i co z tego w przyszłości będą z tego miału ich dzieci. Dlatego populizm, a szerzej – politycy, tacy jacy są w Polsce są im obcy.</p>
<p>To „stado” społeczne, pogardliwie zwane lemingami, jest mądre zbiorowym rozumem. Ono już nie daje się manipulować, jest odporne na przekazy medialne, na socjotechniczne zagrania. Nowoczesny, młody leming idzie do przodu – ale nie pcha go instynkt zagłady – lecz chęć rozwoju. I wbrew pozorom – te lemingi mają poglądy i nie są apolityczne – są lewicowi, prawicowi, konserwatywni, liberalni – ale w odpowiednim momencie wybiorą drogę pragmatyzmu państwa i społeczeństwa.</p>
<p>Prawdziwe lemingi, czyli „ciemny lud” - powoli już umiera, odchodzi w polityczny niebyt.</p>
<p>I dlatego możemy być spokojni, kto w rezultacie w Polsce będzie sprawował władzę i rząd dusz, kiedy dzieci tych tych młodych, wykształconych, którzy teraz dali mandat Donaldowi Tuskowi – wejdą w wiek wyborczy...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To już pewne! wracamy !!]]></title>
<link>http://szon26.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 15:13:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>szon26</dc:creator>
<guid>http://szon26.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[12.05.08 16:14
No i już wszystko wiem. Wczoraj odbyłem rozmowę z moją kobietą i z współlokato]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>12.05.08 16:14</p>
<p>No i już wszystko wiem. Wczoraj odbyłem rozmowę z moją kobietą i z współlokatorami. Postanowienie powrotu jest już pewne. Teraz pozostaje zakończyć sprawę Irlandii. Co ciekawe na wielu forach internetowych dotyczących wyjazdu za granicę sporo jest porad co powinnyśmy załatwić zaraz po przyjeździe, gdzie, jak i po co. Niestety w drugą stronę jest gorzej. Praktycznie nie ma żadnych porad co należy załatwić przed wyjazdem z Irlandii. No bo po za tym że zwolnić się z pracy, kupić bilet i spakować się to pewnie jeszcze kilka innych spraw też trzeba pozamykać tylko jakich, gdzie, po co i jak. :) Na to na ten moment nie mam odpowiedzi. Przede wszystkim to mam zamiar odzyskać moje pieniądze, które mi się należą za pracę na budowie, a na które czekam już od miesiąca. I w ten sposób w Irlandii czuję się jak w Polsce. Chociaż tam o dziwo na zarobione pieniądze nie musiałem czekać zawsze były kiedy miały być.</p>
<p>Dzisiaj do mnie zadzwoniła kobieta z jednej agencji rekrutacyjnej. W sprawie pracy. Ale czy ja jej jeszcze szukam? Nie!! Teraz to mam to gdzieś. Ważne dla mnie jest teraz to że wracam. I oby 2 czerwca był jak najszybciej. Wracam na studia. Wracam do Polski. Może zacznę pracę - raczej na pewno. No i właśnie a propos pracy w Polsce - dwa artykuły.</p>
<p><a href="http://www.tvn24.pl/0,1549404,0,1,wiadomosc.html">Pierwszy dotyczy zarobków w Polsce</a><br />
<a href="http://www.tvn24.pl/12692,1549037,wiadomosc.html">Drugi dotyczy zarobków w Katowicach i w większych miastach Polski.</a></p>
<p>Czy taka propaganda nie pomaga powracającym ? Pomaga. Tylko w konfrontacji z rzeczywistością to nie zawsze wygląda tak pięknie. Ale od czegoś trzeba zacząć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Syryjczyk: Powołanie odrębnego podmiotu nie jest konieczne]]></title>
<link>http://okoko.wordpress.com/?p=514</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 12:29:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://okoko.wordpress.com/?p=514</guid>
<description><![CDATA[Powraca pomysł powołania spółki Kasy Kolejowe, mającej zajmować się dystrybucją biletów kol]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Powraca pomysł powołania spółki Kasy Kolejowe, mającej zajmować się dystrybucją biletów kolejowych. "Rynek Kolejowy" rozmawiał na ten temat z Tadeuszem Syryjczykiem, byłym ministrem transportu, obecnie senior expertem w Zespole Doradców Gospodarczych TOR. <!--more--></p>
<p><strong>Rynek Kolejowy:</strong> Ministerstwo Infrastruktury chce stworzyć jeden system sprzedaży biletów. Odżywa pomysł utworzenia spółki zajmującej się dystrybucją biletów, nazywaną roboczo Kasy Kolejowe (lub Kasy Biletowe), postulowanego przez PKP. Czy mnożenie kolejnych spółek kolejowych to dobry pomysł?</p>
<p><strong>Tadeusz Syryjczyk, były minister transportu, senior expert w ZDG TOR:</strong> Wydzielenie spółek przewozowych i pojawienie się choćby symbolicznej konkurencji pomiędzy podmiotami wyłonionymi z PKP oraz wchodzącymi na rynek zahamowało spadek jakości usług komercyjnych, pojawiły się nowe oferty (np. TLK), a także pewien widoczny wysiłek w poprawę jakości obsługi. Wreszcie ludzie, którzy chcą coś zrobić i zrobią wiedzą, że ich wysiłek nie rozpłynie się w wielkiej strukturze pozbawionej klarownej misji. Zachowanie tożsamości własnej firm wyłonionych z PKP oraz pozostałych jest koniecznym warunkiem poprawy, da rządowi, samorządom i pasażerom ograniczone szanse wyboru. Poza tym, nawet jeżeli nie ma konkurencji wobec pasażera lub zleceniodawcy usługi publicznej, mogą zaistnieć elementy konkurencji parametrycznej - władze zlecające usługę i pasażerowie mają szanse porównać usługi a pomioty nie mogą tłumaczyć zaniedbań czynnikami obiektywnymi. Dotyczy to zwłaszcza sprzedaży, gdzie realizuje się pierwszy kontakt z klientem - pasażerem. Jest to argument przeciwko narzucaniu unifikacji sprzedaży biletów. Warto sobie uświadomić, że przewoźnik to obsługa klienta - jego pozyskanie i wykonanie usługi. Nawet tabor może być obcy (np. leasingowany). Tak jest w Wielkiej Brytanii na kolei, tak jest w niskobudżetowym lotnictwie.</p>
<p><strong>RK:</strong> Jak powinno zostać wykonane przeniesienie usługi sprzedaży biletów poza struktury samych przewoźników? Czy w ten sposób nie powstanie spółka będąca monopolistą?</p>
<p><strong>T.S.:</strong> Outsourcing sprzedaży biletów może mieć sens, ale powinien wynikać z decyzji podmiotu poprzedzonej analizą. Wybór podmiotu powinien - w przypadku firm publicznych - mieć charakter analogiczny do zamówień publicznych. Ewentualna spółka mogłaby powstać jako wspólne przedsięwzięcie przewoźników, ale wtedy powinna być poddana kontroli antymonopolowej. Wymuszenie przez PKP oddania lokali kasowych jednej spółce lub dobrowolna decyzja w tym kierunku - także. Wydaje się, że poprawna byłaby zasada, w myśl której dysponent pomieszczeń dworcowych ma obowiązek nie-dyskryminacyjnego traktowania przewoźników. Podobne regulacje są zapisane w prawie lotniczym. Jeżeli istnieje zagrożenie eliminacji przewoźników tą drogą i zwykła kontrola antymonopolowa jest nieskuteczna, to uzasadniony byłby przepis nakazujący nie-dyskryminacyjne traktowanie, a w przypadku fizycznej niemożliwości udostępnienia przewoźnikom lokali - obowiązek sprzedaży biletów każdego przewoźnika przez firmę (przewoźnika lub agenta), który dostęp do dworcowego lokalu uzyskał. W tym celu nie jest konieczne powołanie odrębnego podmiotu, zwłaszcza że będzie on powiązany z grupą przewoźników PKP, a więc nie jest receptą na neutralność sprzedawcy biletów względem przewoźników. W przypadku Mazowsza i Warszawy nie jest to kwestia teoretyczna wobec istnienia KM i SKM niezależnych od PKP.</p>
<p><strong>RK:</strong> Obecnie system rezerwacji miejsc należy do PKP Intercity, a samorządy, które przejmą przewozy regionalne, chcą by znalazł się on w PKP PR...</p>
<p><strong>T.S.:</strong> Nie są jasne intencje co do PKP Intercity. Z jednej strony w imię budowy wartości zamierza się oddać jej przewozy dalekobieżne wykonywane dotychczas przez PKP PR, po to aby wzmocnić pozycję spółki przed wejściem na giełdę (porządkowanie konkurencji?), z drugiej rozważa wyłączenie istotnego narzędzia kontaktu z klientem oraz dodatkowego źródła dochodów, jakim są kasy biletowe na głównych dworcach.</p>
<p><strong>RK:</strong> Z drugiej strony, niedawno pojawiła się konieczność współpracy pomiędzy PKP PR a prywatnym konsorcjum Arriva PCC na torach woj. kujawsko-pomorskiego. Musi być ona prowadzona ze względu na dobro pasażera. Niestety, często różnie to wygląda.</p>
<p><strong>T.S.:</strong> Przewoźnicy regionalni w zakresie przewozów komplementarnych współpracują przy sprzedaży biletów i to nawet w przypadku pozostawania na stopie wojennej jak w przypadku PKP PR - Arriva w Kujawsko-Pomorskim. Tam co prawda mamy do czynienia z różnymi problemami - np. zapowiadaniem pociągów, co jest usługą „stacyjną" i nie wiadomo czemu jest w ręku jednego przewoźnika, a nie PLK (dyżurny ruchu) lub dworca (PKP holding). Zlecania sprzedaży biletów innym przewoźnikom nie jest niczym nadzwyczajnym. Sądzę, że w Polsce dojrzewamy do rzetelnej analizy oczekiwań pasażerów i podejmowania działań, zwłaszcza w procesie zlecania przewozów, opartych na oczekiwaniach i na ocenie istniejących usług. Takie badania powinny być prowadzone niezależnie od podmiotów kolejowych, a służyć przy podejmowaniu decyzji zarówno im, jak i władzom publicznym</p>
<p><strong>RK:</strong> Czy zatem kierunek obrany przez kierownictwo PKP, związany z proponowanym powołaniem spółki biletowej ma szansę na doprowadzenie do poprawy usług sprzedaży biletów kolejowych w Polsce?</p>
<p><strong>T.S.:</strong> Polskie realia pokazują, że nie jest konieczne administracyjne wymuszanie współpracy i/lub tworzenie specjalnego podmiotu, aby pasażer miał możliwość zakupu biletu na połączenia kolejowe realizowane poprzez więcej niż jednego przewoźnika. Natomiast jest problemem, nie tylko w Polsce, doprowadzenie do integracji systemu transportu publicznego w aglomeracjach, a więc kolei, metra, tramwaju, autobusu itd. między innymi poprzez system wspólnego biletu, także elektronicznego, systemu Park&#38;Ride itd. W tym przypadku istotnie ważniejsze jest istnienie jednolitego systemu biletów i informacji oraz wymagań co do standardu usług, gdyż możliwości konkurowania są ograniczone. Możliwości tworzenia takich zintegrowanych systemów aglomeracyjnych mogłaby wzmocnić ustawa o transporcie publicznym, która nie ma szczęścia, pomimo że pierwsze prace podjęto już około 2000 roku.</p>
<p>Źródło: <a href="http://www.rynek-kolejowy.pl/index.php?p=wiecej&#38;id=8503" target="_blank">Rynek Kolejowy</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[WHATEVER, MINGER, CZYLI WSZYSCY JESTEŚMY PREMIERAMI]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/?p=166</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 09:52:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/?p=166</guid>
<description><![CDATA[
Cze ziomy!
Musita mnie przebaczyć, że dziś nie bendzie aż tak elokwentnie, jak siem przyzwyczai]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="post_content">
<p>Cze ziomy!</p>
<p>Musita mnie przebaczyć, że dziś nie bendzie aż tak elokwentnie, jak siem przyzwyczailiśta. Normalnie nastała normalność i zatraciłem część zdolności ostrości paczenia wraz z paczeniem z konta, z czego słynąłem na osiedlu.</p>
<p>Poczekajta, muszę się sztachnonć...</p>
<p>Ale wracajonc do meritumu. We wspaniały dzień przedwczorajszy nareszcie spadła w Polsce maska hipokryzji i prohibicji. Wiadomo, wszyscy jarajom, pijom i kradnom oraz wyrywajom laski, ale na skutek zamordystycznej polityki, którom w Polsce prowadził ksiądz z naszej osiedlowej parafii, potocznie siem zakłamywało, że nie wolno!</p>
<p>To jak żyć, ja siem pytam, no jak? W Polsce znaczy, bo a JuKej nie można kraść i pić w godzinach bycia zatrudnionym, bo można wylecieć z roboty. Ale na flacie to już można, bo flat jest polski przecie. Zresztą, nie mieszajmy kultur!</p>
<p>Warto mieć w sercu takie miejsce na ziemi, z którego wyrastają nam odnóża tylnie i gdzie tkwi źródło naszej odrębni, jako istoty luckiej. I to miejsce nazywa się Polska Rzeczpospolita Ludowa nr III/IV, czy cuś tak.</p>
<p>Nie ma nic gorszego, kiedy się okazuje, że takie miejsce zniknęło nagle stając się arcypodobnym do innych miejsc na planecie, jak na przykład JuKej.</p>
<p>Wienc cieszę się, że w Polsce, mojej Ojczyźnie, ostatnio się przewieczyło (odemkło siem wieko hipokryzji, w którom zawinienty był nasz naorodowy ethos, jak kurczak w celofan - przyznajta, ja to mam towar!)</p>
<p>W takim normalnym kraju, to wiadomo. Premier albo i królowa może zarzucić gorzałkę, ale siem nie przyzna z powodu hipokryzji, bo mówiom, że nie chcom, coby młodzież miała zły pszykład. I to jest zakłamanie, ale i cuś wiencej.</p>
<p>Bo zobaczta: nasz premier tuskuzajebistytakikul zarzucał zielę. I co został premierem. Znaczy: ziele mu pomogło uporzondkowując szare komóry w mózgowiu kształtując je w kształt mózgowia premiera.</p>
<p>A w JuKej jest wyzysk, którego doświadczam na co dzień, bo to ja na pszykład biegam po scaffolding, a królowa Jej Wysokość myka sobie karetom w kare konie. Ja pomykac nie mogem w godzinach pracy, bo muszem ganiać, a po pracy nie mam ani karet, ani koni.</p>
<p>Wienc się pytam: jak się to dzieje?</p>
<p>Ponieważ nie widzem żadnej istotnej róznicy pomiendzy mnom a krolowom, a już zupełnie pomięndzy mnom, a takim Gordon Brown (znaczy: ja bardziej elokwentny jestem i znam jenzyki), to znakiem tego jest jakaś inna, ukryta pszyczyna, że ja zaiwaniam z młotkiem, a oni nie.</p>
<p>Ale oni siem nie pszyznadzom, bo chcom uczymać swoje społeczeństwo w mrokach pszesondu i niewiedzy. Że niby, jak którenś chce zostać premierem albo kólowom, to nie może pić, jarać ziela, a już zupełnie nie może cuś podpierniczyć.</p>
<p>A człowiek jest tylko człowiekiem, nie?</p>
<p>I dlatego aż mi siem na wontrobie ciepło zrobiło, jak w Polsce opadła z hukiem wspomniana maska i sam pan premier wyznał, że droga do bycia premierem wiedzie pszez tanie wina i ziele, a pani Pitera, która najlepiej siem zna na etyce powiedziała, że ho! ho! nie takie to nasi wybrańcy zarzucali rzeczy, a nawet ona w czasie szkoły równo ciągła z taniego wina na ławce w parku.</p>
<p>Do ziela siem nie pszyznała, ale jak na niom paczę, to ona nie takie ziela zarzuca.</p>
<p>Bała siem jednak pszyznać, bo jest czenściowo w oparach zakłamania i musi się od premiera jeszcze niejedno nauczyć.</p>
<p>No w każdym razie od dzisiaj gimnazjaliści mogom wyluzować, bo wiadomo, że od siedzenia w szkole i zakuwania tych durnych fizyk z matematykom plus Mickiewicz, to siem tylko oczy psujom, a w parku przy obecnej pogodzie, obok wina czy ziela, można siem strzaskać na mohoń i ładnie wyglondać na plaży w Cetniewie w nadchodzących letnich miesioncach, o czym powinny pamientać wszystkie gimnazjalistki, bo bez modnego <em>tan</em>, niczym Doda, nie da się wyrwać żadnego dresa ze stolicy z beemkom, ani zamożnego migranta z London.</p>
<p>I dlatego tesz uznałem za znak czasu, że moi rodacy wcale nie majom za złe, że "lody krencone bendom" w temacie szpitali i w specjalnej ankiecie uznali, że im to wisi, jak kilo kitu na agrawie.</p>
<p>Wiadomo, że lody bendom krencome, bo one krencone być muszom. Każdy przecie nie jest gapom i cuś musi skrencić, bo jak inaczej ma siem dorobić? Całe zycie bendzie do roboty łaził, jak w JuKej? A gdzie czas na wszechstronny rozwój osobowości?</p>
<p>Dlatego... poczekajta, bo mi pszygasło... Dlatego dobrze, że prawda wypłynęła na jaw (w zasadzie: na powierzchnię jawy), bo wszystkie moje plambery i bildery i panie Zosia the nurse noszom w swoich <em>plastic bags</em> z Sainsburasa jusz nie tylko że buławem, ale wprost powołanie na najwyższe stanowiska w administracji rzondowej i samorzondowej.</p>
<p>Także, Thanks from the mountains, premierze tuskuzajebistytakikul!</p>
<p>Dzisiaj k... Wy, ale jutro Ja, whatthefcuk, yo mingers!</p>
<p>Naraz ziomy!</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gandzia i polityczny PR]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1510</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 09:29:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1510</guid>
<description><![CDATA[
„Newsweek” zamieścił coś w rodzaju zajawki książki o Donaldzie Tusku. Dziennikarze tygodni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>„Newsweek” zamieścił coś w rodzaju zajawki książki o Donaldzie Tusku. Dziennikarze tygodnika przesłuchują<br />
premiera z jego życia i ujawniają pewne fakty – a właściwie nie tyle fakty, co ich otoczkę.</p>
<p>Bo o tym, że Tusk wychował się na podwórku (a nie w willi z nadania komunistów) wiemy. I że jego dzieciństwo nie było udane, bo ojciec był srogi, a pieniędzy się nie przelewało (rodzice nie współpracowali z aparatem komunistycznym) – to też wiemy. Jak również to, że działalność opozycyjna i rodzinna kazała Tuskowi walczyć twardo o pozycję w życiu (a nie tkwić w pieleszach mamusi) – i to jest znane.</p>
<p>Tusk liznął życia – i to jego twardych, brudnych elementów. Był kontestatorem wartości – aby później, z dystansu doświadczenia życiowego do nich wracać. Dorastał intelektualnie dość długo – nie był to tak ukształtowany i świadomy człowiek i polityka, jak choćby Jan Maria Rokita, który już w 1989 roku był krakowskim liderem. Może dlatego, że Tusk kumulował doświadczenia długo i były one różnorodne – to procentują one dopiero teraz – ale za to skutecznie.</p>
<p>Media – nie tylko tabloidowe – skupiły się na dwóch elementach z tego wywiadu. Pierwszy to jego nawrócenie do Kościoła Katolickiego – i ślub kościelny w 2005 roku, kiedy dzieci już były dorosłe, a małżeństwo nie tylko długie, ale i po przejściach.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Nie znam motywów tej decyzji Tuska – może i była ona podyktowana koniunkturalizmem i konformizmem. Nie podejrzewam go o to, że tego rodzaju decyzje podyktowane zostały potrzeba ducha. Wprawdzie dorastał późno – ale taka zmiana postaw nie jest zbyt częsta.</p>
<p>Niestety, ten konformizm jest w Tusku bardzo widoczny. Przekłada się na styl rządzenia, na dobór ludzi do współpracy, na podejmowane decyzje. Tusk jest dość silną osobowością – jednak jest podatny na wpływy grup – zresztą wiadomo, że jego siłą (i słabością, co uwidaczniania się coraz bardziej w jego zespole w KPRM) jest grupa doradców, głównie z Gdańska.</p>
<p>Niestety, ten konformizm zaowocował dość wyraźnym uleganiem wpływom hierarchii kościelnej, co było widoczne w sprawach dyskusji o in vitro, maturach z religii – a nawet w <span style="text-decoration:line-through;">sprawie jego uczestnictwa w ingresie Sławoja Leszka Głódzia w Trójmieście</span>. Zapowiadano, że politycy PO będą omijać tego arcybiskupa szerokim łukiem – a jednak Tusk uległ zapewne namowom doradców. (<em><span style="color:#ff6600;">hm, pomyliłem się w sprawie tego ingresu... ale nie zmnienia to faktu, że DT jest wobec KK zbyt uległy</span></em>).</p>
<p>Druga sprawa – to podpalanie przez premiera w czasach jego pracy w spółdzielni Przyjaźń „marychy”, przy czym otwarcie się przyznał, że w przeciwieństwie do Billa „Cygaro” Clintona – sztachał się dymkiem...</p>
<p>Informacja ważna, jak na polskie warunki, w Holandii zapewne zdziwienie wzbudziło by to, że w ogóle ktoś chce na ten temat mówić... to jest przecież zupełnie naturalne. Ale w Polsce, kraju konserwatywno – katolickim (przynajmniej oficjalnie)?</p>
<p>Dla większości – jak ma nadzieję – społeczeństwa ta informacja nie ma żadnego znaczenia. Gorszy u polskiego polityka byłby coming out, że ktoś się „zaciągał” Kościołem Katolickim, a tak naprawdę – to wierzy tylko w swój rozum... ale takiego odważnego jeszcze w Polsce zapewne długo nie znajdziemy. Wątpię, żeby zobaczył polskiego polityka, który będąc znany z wizyt w kościele, nagle dokonuje aktu apostazji...</p>
<p>Wynurzenia Tuska na temat gandzi zostaną jednak poddane politycznemu PR. Nie zostawia się takich tematów bez komentarzy i nie traci się szansy, aby to odwrócić przeciwko konkurentowi.</p>
<p>Palenie marihuany (oficjalnie) jest zachowaniem niemoralnym – i zapewne zostanie przez politycznych strategów wykorzystane do uderzenia w Tuska, jako deprawatora młodzieży. Tusk zrobił błąd (piajarowski), że nie odciął się wyraźnie od tego i jeszcze powiedział (zgodnie z prawdą, co z kolei może być jego kontrargumentem), że robił to dla zabicia stresu, z powodu ciężkiej pracy i kłopotów rodzinnych.</p>
<p>Tusk dał tym wywiadem solidny materiał dla politycznych speców, spin doktorów – swoich i przeciwnika.</p>
<p>Ale z drugiej strony, jako przeciwnika aktualnego mamy nieudacznika bez prawa jazdy, karty kredytowej, konta i rodziny – a w przyszłości „dmuchanego” profesora z doktoratem z komunistycznego prawa pracy i córką po rozwodzie, ożenioną z synem bonza lewicy... też ładny materiał do rozrobienia politycznego.</p>
<p>Wywiad w „Newsweeku” nie jest hagiografią, książka zapewne też nie będzie. Tusk jest na początku marszu ku prezydenturze i dobrze robi, że „bomby” rozbraja już teraz. Szczere (a na pewno dobrze zaplanowane) wypowiedzi o problemach rodzinnych, popalaniu trawki, kontestatora Kościoła Katolickiego, zderzone z ciężką pracą i działalnością opozycyjną i samoedukacją polityczną – tworzą oblicze polityka, którego blisko do pokolenia awangardy studenckiej Francji i Niemiec końca lat '60. To dobre, plastyczne oblicze, które dobrze potraktowane i obrobione – będzie w kontrze do płaskiego, jednowymiarowego – i już zniszczonego jedną kadencją urzędowania Lecha Kaczyńskiego.</p>
<p>Jeżeli oczywiście, po pierwsze, badania zdrowotne pozwolą obecnemu prezydentowi na ponowne kandydowania, a brat dalej będzie go pchał na fotel, na którym wygląda i zachowuje się tak, że pytania posła Palikota są i tak delikatne...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[czas.]]></title>
<link>http://skemblog.wordpress.com/?p=358</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 07:05:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>skem</dc:creator>
<guid>http://skemblog.wordpress.com/?p=358</guid>
<description><![CDATA[09:03 Biegnie nieubłaganie. Przybywa lat i/lub kilogramów, niektórym siwych włosów. I nic nie m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>09:03</strong> Biegnie nieubłaganie. Przybywa lat i/lub kilogramów, niektórym siwych włosów. I nic nie można na to poradzić, zupełnie nic.</p>
<p><strong>15:28</strong> Kilka godzin w wydziale komunikacji jak zwykle dało lekcję pokory, a chciałam tylko adres zmienić, to chyba nie jest takie trudne, a jednak. Posiadłam również tajemną wiedzę na temat zdejmowania i zakładania tablic rejestracyjnych, teraz już umiem. Poza tym dzinek piękny, w sercu maj, a na skórze po wczorajszym opalaniu "pokrzywka słoneczna", nie wiedziałam, że taka istnieje, dziś już wiem... Jak to całe życie człowiek się uczy... :).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Konstytucja]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=550</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 21:12:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=550</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Konstytucje mają to do siebie, że jeśli nie stoi za nimi obyczaj polityczny, tradycja ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#888888;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="color:#888888;"><strong><span style="font-family:Tahoma;font-size:x-small;">Konstytucje mają to do siebie, że jeśli nie stoi za nimi obyczaj polityczny, tradycja i  - co tu kryć - siła, są tylko kawałkiem zapisanego papieru. Często pełnią rolę zasłonki lub fartuszka na pokaz, takiej prawnej wioski patiomkinowskiej, dzięki której zamordyzm pokazuje, jaki jest demokratyczny.<br />
</span></strong></span></p>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#888888;font-size:x-small;">Konstytucja ZSRS była jedną z najpiękniejszych na świecie, dawała wszystkim wielkie prawa, ba, przewidywała nawet możliwość wystąpienia republiki z sowieckiego związku! Konstytucja PRL-u, prócz zapisu o dozgonnej konieczności kochania Sowietów, również zapewniała obywatelom wielkie swobody.</p>
<p>Z drugiej strony, istnieją sprawnie funkcjonujące demokracje kultury zachodniej - jak brytyjska, które konstytucji nie mają i wiedzie im się niczego sobie.</p>
<p>Przypominam to, byśmy wszyscy pamiętali, że demokracja nie zaczęła się w Polsce 3 maja 1791 roku, ba, powiedzieć można, że wówczas uległa znacznemu ograniczeniu.</p>
<p>Polacy cieszyli się swobodami obywatelskimi i mieli wpływ na politykę kraju już od XV wieku. Polacy, czyli szlachta, bo poza szlachtą naród praktycznie nie istniał. Polacy stracili demokrację i wolność nie dlatego, że mieli złe prawo, lecz dlatego, że upadł obyczaj i zanikły cnoty obywatelskie, a szlachta, rozleniwiona dobrobytem i omamiona zwycięstwami wojskowymi, przestała kształcić dzieci i nie pozwalała królowi na utrzymywanie sprawnego wojska zaciężnego.</span></div>
<div><span style="color:#888888;"><br />
</span></div>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#888888;font-size:x-small;">Po prostu,  Rzeczpospolita Obojga Narodów, którą likwidowała Konstytucja 3 maja, wprowadzając scentralizowane państwo z monarchią dynastyczną (zapisano w niej, że rodziną panującą mają być Sasi: "Stanowimy przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, elektor dzisiejszy saski w Polszcze królować będzie.</p>
<p>Dynastia przyszłych królów Polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta, dzisiejszego elektora Saskiego, którego sukcesorom de lumbis z płci męskiej tron polski przeznaczamy. Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma...") była pierwszą w historii próbą odtworzenia starożytnego, rzymskiego ideału społeczeństwa obywatelskiego. Próbą częściowo udaną; ideał ten działa sprawnie pod jednym warunkiem, gdy obywatele są mądrzy, wykształceni, odpowiedzialni, wiedzą, co to cnota i poświęcenie dla dobra wspólnego. Dopóki Polacy byli w swej większości wykształceni i odpowiedzialni, dopóki ich Rzecz Wspólna była wielkim sukcesem na miarę całej cywilizacji zachodniej.</p>
<p>Nawet najlepsze prawo nie zmieni ludzi i ich zwyczajów. Dlatego nie można dzisiaj przy pomocy jakiegoś - choćby najlepszego - aktu ustawodawczego zmienić Afganistanu czy Iraku.</p>
<p>Oświeceniowa Konstytucja 3 maja stanowiła nieudaną próbę reformy podjętą przez polską masonerię. Fakt, że dzisiaj rocznicę jej nielegalnego uchwalenia (to inny temat) obchodzi się jako akt fundujący polskiej demokracji, jest jeszcze jednym szyderstwem pokazującym, iż nieważne, jak było, ważne, jak się pamięta...</p>
<p>Konstytucja 3 maja była też realizacją masońskiego przeświadczenia, że ludzie (wówczas chodziło wyłącznie o polską szlachtę) są tylko częściowo równi i pokaźna ich część nie dorasta do tego, by sama decydować o sobie. Dlatego ci bardziej oświeceni - muszą sprawy wziąć w swoje ręce i pokierować ludzkim bydłem tak, aby sobie krzywdy jakiejś nie zrobiło...</p>
<p>To smutne, degradujące i antychrześcijańskie przekonanie ciągnie się przez wieki zachodniej cywilizacji jak smród po gaciach, od czasów herezji gnostyckich.</p>
<p>Konstytucja 3 maja nie przyniosła więc Polsce niczego dobrego i prócz dobrej prasy, jaką zawsze miała w kręgach "oświeconych", niewiele nauki dla nas wynika z jej zapisów. Jeśli mamy czerpać z polskiej tradycji demokratycznej, to raczej tej XVI-wiecznej, obywatelskiej, kiedy kraj nasz ustawiał klocki w tej części Europy, z czasów Kochanowskiego czy Jana Zamoyskiego.</p>
<p>W końcu, jeśli budować tożsamość niepodległej Polski, to uczyńmy to na tych najszerszych, największych fundamentach. Wszyscy jesteśmy dzisiaj spadkobiercami ówczesnej szlachty i na nas spoczywa obowiązek pilnowania narodowego ognia. Naród polski rozszerzył się na  wszystkie stany i jeśli szukamy dzisiaj historycznego spoiwa - materiału na kanwę wielkiej nowoczesnej Polski, kraju, który zabezpieczy interesy i pozwoli 40 milionom ludzi odegrać należną im rolę w sercu Europy, to właśnie tam szukajmy złotego rogu.</p>
<p>Są na świecie narody, które własną tożsamość budują na przekazach sprzed  tysięcy lat. My spokojnie możemy odwołać się do tych sprzed tysiąca.</p>
<p>Dziwność naszej sytuacji polega na tym, że w rezultacie klęski wojennej pobito nam dowódców. Rządcy wstawieni na ich miejsce w PRL-u nawet nie czuli związku z II Rzeczpospolitą, o czasach odleglejszych nie wspominając. Dzisiaj ich dzieci wciąż boją się polskiej tożsamości i polskiego ducha, nadal boją się odkopać butelkę, z której wychodzi polski dżin.</p>
<p>Lekcja Konstytucji 3 maja dowodzi, że papier niczego nie zmienia, jeśli nie jest emanacją woli narodu. Pracujmy więc, aby u wszystkich dookoła; w naszych rodzinach, u naszych dzieci, u polskich sąsiadów, u wszystkich Polaków wolę tę obudzić. Obudzić przeświadczenie, że "w interesie wspólnym", to znaczy we własnym.</p>
<p>Słuchając w polskim radiu dyskusji o Konstytucji 3 maja, ze zdumieniem dowiedziałem się z ust pewnego "autorytetu", że ówcześni posłowie Sejmu Wielkiego "wbrew własnemu interesowi" nałożyli na swe majątki dziesięcioprocentowy podatek...</p>
<p>Proszę sobie wyobrazić, że nawet w dzisiejszej Polsce ludziom z tytułami profesorskimi nie przychodzi do głowy myśl, iż podatki w wolnym kraju płaci się we własnym partykularnym interesie, a jeśli tak nie jest, to są one jedynie haraczem wymuszanym przez  wewnętrznego lub zewnętrznego okupanta.</p>
<p>Niewolnictwo to stan umysłu, a nie sytuacja fizyczna!</p>
<p><strong>Andrzej Kumor</strong> Mississauga<br />
źródło: Tygodnik "Goniec" Toronto</span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Postanowienia...]]></title>
<link>http://szon26.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 16:13:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>szon26</dc:creator>
<guid>http://szon26.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[11.05.08 17:04
Postanowiliśmy razem z moją kobietą, że jeśli nie znajdę pracy do 20 Maja to wr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>11.05.08 17:04</p>
<p>Postanowiliśmy razem z moją kobietą, że jeśli nie znajdę pracy do 20 Maja to wracamy do Polski. W zasadzie to powinienem się cieszyć i w istocie tak jest. Czy się smucę ? W pewnym tego słowa znaczeniu na pewno. Na pewno nie będę miał w Polsce tyle swobody jaką mam tutaj. Na pewno nie będę mógł sobie pozwolić na pewne rzeczy jak tutaj. Na pewno będzie inaczej niż tutaj ale... przecież nie powiedziałem że nie wrócę ! Postanowiliśmy, że na razie wrócimy do Polski, ja skończę trzeci rok na WFie, będę miał chociaż jakiś papier. Eliska na razie chyba poszuka sobie pracy, a po roku może zacznie studia. I tak bym to widział. Najgorsze jest to że jak wrócę do Polski to będę musiał odbyć praktykę w gimnazjum jako nauczyciel wf, a wcale mi się nie chce. Po za tym w ogóle już nic nie pamiętam :( Nawet nie wiem czy umiałbym jeszcze taką lekcję wf przeprowadzić. No ale postanowienie mam skończyć trzeci rok - co potem - zobaczymy :)</p>
<p>Dzisiaj ważny dzień. Sportowych wydarzeń kilka w tym zdobycie Mistrzostwa Anglii w piłce nożnej przez moją ukochaną drużynę Manchester United. No a po za tym Kubica dzisiaj w GP Turcji był czwarty. </p>
<p>Co więcej z mojej strony... a no chyba tyle... pakowanie powoli czas zacząć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Matura z  Wos-u i autostradowe roszady Tuska]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=217</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 12:01:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=217</guid>
<description><![CDATA[Maturzyści myśleli, że sobie poskrobią o korzyściach z integracji a tu klops, zrobili im kawał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Maturzyści myśleli, że sobie <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5197991.html" target="_blank">poskrobią</a> o korzyściach z integracji a tu klops, zrobili im kawał  testu z ustroju organów ochrony prawnej i wstępu do prawoznawstwa. Hehehe. Centralna Komisja Egzaminacyjna popełniła przy tym, co najmniej jednego babola, ale to przecież nie nowina. No i jednym z tekstów źródłowych były miazmaty red. Żakoskiego. Błeee. Można dostać mdłości.</p>
<p>Mdłości można dostać też z innych <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5199314.html">powodów</a>. Czego te Bielano-Kamińskie nie wymyślą.</p>
<blockquote><p>[Prezydent] Jest zakochany w swojej żonie już od bardzo dawna i nie musieliśmy tutaj niczego kreować- mówi Bluetooth Bielan.</p></blockquote>
<p>Wykreowaliście fotografa, Adasiu. W odpowiednim miejscu i czasie, z tragarzami.</p>
<p>O mdłości przyprawiają też ruchy kadrowe naszego pre...pre... premiera. Tuski w piątek odwołał szefa Generalnej Dyrekcji od Autostrad, Pana Kopera. Pan Koper nabył się dyrem niecałe cztery miesiące. Za wiele toto nie pomoże. Teraz  by musieli powołać chyba PANA NEUTRONA, superbohatera od Monty Pythona.</p>
<blockquote><p><a href="http://orangecow.org/pythonet/sketches/neutron.htm">Mr Neutron</a>! The most dangerous and terrifying          man in the world! The man with the strength of an army! The wisdom of          all the scholars in history! The man who had the power to destroy the          world. <em>(animation of planets in space)</em> Mr Neutron. No one knows          what strange and distant planet he came from, or where he was going          to!... Wherever he went, terror and destruction were sure to follow.[no destrukcji:)) to nie potrzebujemy, ale ma takie moce, że może mu się uda coś zbudować]...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Im mniej, tym więcej]]></title>
<link>http://prawica.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 11:44:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jerzy Przeniczka</dc:creator>
<guid>http://prawica.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Ostatnie wyniki badania opinii publicznej informują, iż sześciomiesięczne rządy ekipy Donalda T]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnie wyniki badania opinii publicznej informują, iż sześciomiesięczne rządy ekipy Donalda Tuska skutkują niemal 50% poparciem. W pierwszym odruchu, człowiek uczciwy powinien staną do kolejki z gratulacjami - mamy w końcu dobry, skuteczny rząd.</p>
<p>Tak uczyniłbym z pewnością, gdyby nie kilka wątpliwości. Skąd bierze się takie poparcie? "Rząd zapowiedzi" - tak nazwałbym obecnie rządzących. Cięgle słychać, czego nie uczynią (ostatnią zapowiedzią jest plan oddłużenia szpitali). Zazwyczaj jednak nic się nie dzieje. Premier uśmiecha się z miłością, a jego ministrowie objawiają swoje nieudane pomysły. Wystarczy niewielka krytyka społeczna (bo na wielki krzyk żadne media sobie nie pozwolą) i pomysł schodzi z agendy. Rząd rakiem wycofuje się nawet ze swych sztandarowych pomysłów (np. odbiurokratyzowanie, liberalizm).</p>
<p>Rządzący chyba wzięli sobie do serca zasadę przekory Adamieckiego. Postanowili nic nie robić, by nie wywoływać oporu. Widocznie już żyjemy w kraju piękna, mądrości i dobrobytu, w którym lepiej niczego nie zmieniać, by zepsuć.</p>
<p>Poczekam jeszcze z rok lub dwa, i może wówczas pobiegnę z gratulacjami!</p>
<p>P.S. Ciekawe, jak zachowywałyby się media, gdyby Giertych wystąpił z propozycjami obecnej p. minister, a Ziobro ograniczał dostęp do zawodów prawniczych jak Ćwiąkalski.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
