<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>podstawowka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/podstawowka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "podstawowka"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 11:07:24 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Dni Wiosek :P - Program]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=175</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 14:42:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=175</guid>
<description><![CDATA[W najbliższy weekend dni Piotrkowa. Wystąpią: piątek - Amnezja (20.30), sobota - Elektryczne Git]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W najbliższy weekend dni Piotrkowa. Wystąpią: piątek - Amnezja (20.30), sobota - Elektryczne Gitary (20.00), niedziela - Skaldowie (19.00).</p>
<p>Źródło: www.piotrkowianie.com</p>
<p>.</p>
<p>Za tydzień dni Rozprzy. Oto program:</p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">PROGRAM OBCHODÓW V DNI ROZPRZY</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"><span style="text-decoration:underline;"> 14 CZERWCA 2008</span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 9:00 – 12:00 Zawody Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych<span> </span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 16:45<span> </span>Przemarsz korowodu z Rynku Piastowskiego na stadion sportowy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:00<span> </span>Otwarcie V Dni Rozprzy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:05 Koncert Orkiestry Dętej OSP Rozprza</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:25<span> </span>Występ zespołu teatralnego TOTU TOTAM DPS Łochyńsko</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:45 Program wokalno – instrumentalny 36 Drużyny Harcerskiej im. Zygmunta Kałużnego</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 18:05 Występ dzieci z Przedszkola w Rozprzy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 18:25 Programy artystyczne dzieci i młodzieży ze Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Rozprzy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 19:05 Występ uczniów ze Szkoły Podstawowej w Milejowie</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 19:25 Występ Koła Gospodyń Wiejskich z Milejowa</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 20:00 Koncert zespołu <span style="color:#ff6600;"><strong><span style="text-decoration:underline;">VERBA</span></strong></span> – gwiazda wieczoru</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 21:30<span> </span>Koncert zespołu EFEKT z Kłudzic – muzyka do tańca</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"><span style="text-decoration:underline;"> 15 CZERWCA 2008</span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 14:40 Powitanie Gości</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 14:45<span> </span>Występy artystyczne dzieci i młodzieży z Przedszkola i Zespołu Szkolno – Gimnazjalnego w Niechcicach</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 15:25<span> </span>Zespół Ludowa Biesiada<span> </span>z Czarnocina</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 15:45 Koncert Orkiestry Dętej z OSP Mierzyn</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 16:05<span> </span>Program artystyczny dzieci ze Szkoły Podstawowej w Mierzynie</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 16:25 Występ Koła Gospodyń Wiejskich z Mierzyna</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 16:45<span> </span>Program artystyczny uczniów ze Szkoły Podstawowej w Straszowie</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:05 Program artystyczny dzieci ze Szkoły Podstawowej w Nowej Wsi</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:25<span> </span>Koncert Orkiestry Dętej z OSP Longinówka</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 17:45<span> </span>Występ Koła Gospodyń Wiejskich z Rozprzy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 18:10<span> </span>Kabaret Widelec</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 20:00 Koncert zespołu <span style="color:#ff6600;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>CLIVER</strong></span></span> – gwiazda wieczoru</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> 21:30 JAMARO DROM - muzyka romska</span></p>
<p class="MsoNormal">Źródło: www.rozprza.pl</p>
<p class="MsoNormal">.</p>
<p class="MsoNormal">A za dwa tygodnie dni Radomska. Wystąpią:</p>
<p class="MsoNormal">Sobota: STEREO, KOBRANOCKA, ANDRZEJ PIASECZNY.</p>
<p class="MsoNormal">Niedziela: MARCIN DANIEC, STRACHY NA LACHY, HEY.</p>
<p class="MsoNormal">Źródło: www.radomsko.pl</p>
<p class="MsoNormal">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[<b>opowiastka</b>]]></title>
<link>http://lysaowca.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 23:09:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ola</dc:creator>
<guid>http://lysaowca.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[ode mnie o mnie dla mnie
&#8220;to będzie dla wszystkich, dla każdego mały fragment, chyba właś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">ode mnie o mnie dla mnie</p>
<p style="text-align:left;">"to będzie dla wszystkich, dla każdego mały fragment, chyba właśnie dlatego najbardziej będzie dla mnie"</p>
<p class="center"><a href="http://lysaowca.wordpress.com/files/2008/05/piesio.jpg"><img src="http://lysaowca.wordpress.com/files/2008/05/piesio.jpg" alt="" width="499" height="326" /></a></p>
<p>Na środku łąki stoi topola, zasadzona przez mojego dziadka. Zaraz obok jest stara, zabita deskami studnia, którą babcia mnie straszyła. Mówiła, że stamtąd licho wyjdzie i mnie porwie, jeśli będę niegrzeczna. Ale jakoś nigdy nie wyszło. Przestrzeń między jedyny drzewem na łące, a studnią wypełniają krzaki dzikiej róży. Wielkie niegdyś gospodarstwo z każdym dziadkiem-ojcem, stawało się coraz mniejsze. Dzieliło sie między dzieci, siostry i braci. Aż stało się malutkimi, oddzielnymi pólkami.</p>
<p style="text-align:left;">Po lewej stronie łąki było moje królestwo. No prawie moje. Bo było tam wielu zdobywców przede mną i ze mną zresztą też. I była tam też babcia, co piekła ciasta i przynosiła ciepłe mleko od krowy. Był mój ogródek, 'troszkę' zapuszczony - niem miałam serca wyrywać roślinek.. I były drzewa i domki na drzewach, ciocie i wujkowie i kuzyni. I był piec zbudowany z bratem, studnia którą malowałam, boisko do kosza i wiewiórki kradnące orzechy, i hamak i zboże, dużo zboża, tajemnicze miejsce z hurtownią czterolistnych koniczynek. Była też wielka straszna stodoła przerobiona na warsztat, pełen trocin i siana. Były warzywa i owoce. Nie było tylko nudy.</p>
<p style="text-align:left;">Po prawej stronie był straszny opuszczony kawałek ziemi. Miejsce pełne pokrzyw, z przepyszną papierówką, tajemniczy spalony dom - pełen tajemnic i skarbów i piór z porwanych poduszek i starych konfitur cioci, których nigdy nie chciała stamtąd zabrać. I było tam jeszcze jedno miejsce, ubóstwiane przez ludzi najmniejszych - Marcinowa chatka wypełniona gołębiami, chomikami, świnkami morskimi, królikami, psem i innymi stworami z marzeń małych odkrywców.</p>
<p style="text-align:left;">Niedaleko była górka, zaraz za stawami, zimowa górka. Na której zjeżdżało się sankami. Była Postoła, gdzie grzyby były równie częste co niewypały. Była Zalesianka, nazywana Małą Wisłą. Były Łabędzie i stawy i kaczki i jeże. Było wszystko. Było pełno kryjówek, te milsze jak strych w 'starym domu' i odrobinę mniej przyjemne, jak podmostowie pełne pająków i kości różnych zwierzątek.</p>
<p style="text-align:left;">Tam były całe wakacje, ferie, tam była beztroska i najpiękniejsze dni. Prawdziwy Dom i Rodzina. I moja Banda!</p>
<p style="text-align:center;">*    *    *</p>
<p style="text-align:left;">W żłobku, w przedszkolu w podstawówce było fajnie. W żłobku pierwszy narzeczony i dwie psiapsióły pluszakowe. W przedszkolu kolejny 'przyjaciel' i kolejne już, poważniejsze bliskie koleżanki. Pierwsze strachy i rozterki, zazdrość i smutek, śmiechy i zabawa. No i nie zapominajmy o placu zabaw! Były bale karnawałowe i snucie podstępnych planów z bratem. Tańce z panem od tańców, harce i swawole!</p>
<p style="text-align:left;">I była babcia, nadal, co rozpieszczała. 'Można leżeć do drugiej, bo później mama wraca z pracy i obu się nam dostanie!' I niedoceniane leżakowanie. było wszystko, było pięknie, no i był ten plac zabaw!</p>
<p style="text-align:left;">W podstawówce też było miło i przyjemnie. Klasę z przedszkola znałam w sporej części, więc nieśmiała nie byłam. Były wyjazdy, lekcje, nauka. Były bójki i gra w nogę sportu było co niemiara, ruchu i pierwsze bunty! Pierwsze wielkie tygodniowe miłości. I przyjaźnie 'do końca życia'.</p>
<p style="text-align:left;">Podstawówka to czas poznawania piękna i zła. Pierwszy alkohol i papierosy, pierwsze przyjaźnie i długie rozmowy. Spacery godzinami po parkach i pobliskich uliczkach.</p>
<p style="text-align:left;">Przyjaźnie podstawówkowe różnie wspominam. Zależy kiedy i z kim. Były te gorsze, co sprowadzały na 'złą drogę' i te lepsze pełne przygód. I te i te wspominam przewspaniale! Przygodowe przyjaźnie były wielkie. Odkrywanie nowego świata, bieganie od dziupli do dziupli. Nocowanie w Tybetańskiej Chacie, zbudowanej z kartonów i folii. Trzeba uważać rano. Bo przypięta na spinacze do ubrań folia nie wytrzymuje ciężaru nocnego deszczu. Były pierwsze 'prace dorywcze'. Zmagania ze złymi psami podczas nocnych wypraw rowerowych.<br />
Podpalanie łąki i gaszenie jej w popłochu, kiedy okazywało się, że sucha trawa dość dobrze się pali, i uciekanie z miejsca zbrodni. Podrywy nad rzeka sięgającą kolan. pogrzeb wiewiórki znalezionej na drodze i sekcja zwłok martwego kruka. Pierwsze próby strzeleckie do starych puszek, organizowane wystawy motyli i zabawa z 'zwariowaną forsę' z żabą w ręku. Były przygody było piękne życie. I dyskoteki szkolne!</p>
<p style="text-align:left;">Wtedy wróciłam do tańców. Wywijałam z kolegą z klasy niższym o głowę. Treningi judo wymagające wytrzymałości i skupienia, dawały się często w kość. Rozwijałam wszelkie talenty. Zarówno plastyczne jak i muzyczne. Lepiłam garnki z gliny, grałam na flecie i gitarze, śpiewałam w chórkach i malowałam obrazy!</p>
<p style="text-align:center;">*    *    *</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">cdn.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Amnezja przedurazowa]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 01:22:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Stało się - dojrzałem, na oczy przejrzałem,
Ujrzałem rzeczy, których wcześniej nie dos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="right"><span style="font-size:xx-small;"><em>"Stało się - dojrzałem, na oczy przejrzałem,<br />
Ujrzałem rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem.<br />
Stało się - wydoroślałem, bariery pokonałem,<br />
Poznałem to o czym pojęcia nie miałem"</em><br />
Rahim - Stauo się</span></p>
<p>Nie ma szumu drzew, nie ma stuku kropli deszczu o bruk, nie ma wyjących między gałęziami wichrów, nie ma zbędnych i grafomańskich ozdobników w stylu: "Za oknem czarne niebo, opasłe w chmury pasące się na łące gwiazd z księżycowym pastuszkiem, ziało nocną dziurą na nieboskłonie chcąc, próbując wyssać całość dzisiejszego dnia, aby przetworzyć go i zmienić na inny, nowy, lepszy dzień jutrzejszy. Każda chwila spływała, przecząc prawom fizyki, w górę, jak najdalej od szarych, podeptanych chodników i popielatych ulic z ziejącymi ubytkami." Nie ma i nie będzie, bo ja nic nie pamiętam.</p>
<p>Nie jestem człowiekiem bez twarzy. Mam twarz - bardzo wyraźną, bardzo konkretną, wyrażającą wszystko co się we mnie dzieje. Ale tylko co się dzieje teraz. To co było kiedyś jest za mną, a ja tego nawet nie pamiętam. Zginęły mi gdzieś lata przedszkola, podstawówki, gimnazjum, liceum. Zginęło mi gdzieś 19 lat życia. Nie pamiętam nawet moich 19 urodzin. Gdzieś były, kiedyś były, coś mi się kołacze po głowie. Ale to tylko przebłyski, niewyraźne. I nawet nie jestem pewien czy to na pewno dziewiętnastka. Może kończyłem wtedy lat 16, a może to w ogóle inna okazja. Szaleństwo.</p>
<p><em>"Wyprałem w pralce własny mózg i okazało się, że jestem pomidorowym przecierem."</em></p>
<p>Czuję się jakby ktoś wtargnął do mojej głowy, zrobił sobie wycinankę, większość powrzucał do kubła na śmieci, a to co zostało posklejał ze sobą, pozszywał w dowolnej kolejności. Złączył sen z jawą, moje 7 latek z trzecią klasą liceum, zimę w gimnazjum z wiosną 2006, 21 grudnia z dniem, kiedy dziadek poczęstował mnie pierwszy raz piwem. Ale to było tylko piwo, czy może jeszcze chleb z sosem? Tego nie wiem i już się nigdy nie dowiem.  A może jednak kiedyś coś mi wróci pamięć, zobaczę wszystko jak na talerzu. Mówi się w końcu, że przed śmiercią, człowiek dostaje krótki seans o swoim życiu. Może wtedy poznam całą prawdę o sobie. Tylko wtedy będzie już za późno.</p>
<p>Przedszkole. Co się wtedy działo. Czy przez cały okres przedszkolny mieszkałem w swoim domu, czy może pierwsze lata spędzałem u babci w mieszkaniu? Może ominę niewiadome i przeje do tego, co wiem na pewno. Bawiliśmy się często z innymi dzieciakami na trzepaku, koło śmietnika, w piaskownicy przed klatką B. W tej klatce mieszkał Zyzek, mój kumpel z piaskownicy. Razem też chodziliśmy do przedszkola, później do podstawówki. W gimnazjum już chyba byliśmy w osobnych klasach. W międzyczasie też przestaliśmy rozmawiać. Ot - ochłodzenie stosunków. Jaki ja wtedy byłem mały, lubiłem oranżadę w proszku i gumy Donald oraz Turbo. Przyznam się także, choć trochę wstydliwie, że dość późno wyrosłem z sikania do łóżka i nawet na drzemce w przedszkolu zdarzało mi sie załatwiać potrzebę na łóżko polowe. Po jednym takim razie pamiętam, że jadłem sałatkę z rzodkiewką i smakowała strasznie. O, w naszej grupie był jeszcze Krzysiu, później zwany Krzysiem Metalem. Miał bardzo fajny zamek z rycerzami i wszyscy zawsze się z nim bawili i nie dopuszczali mnie do zabawy. Wtedy byłem smutny.</p>
<p>W podstawówce, przez pierwsze trzy lata naszą wychowawczynią była pani... jakoś tak na Z, chyba... Uczyła nas wszystkiego, jak to w nauczaniu początkowym. Mieliśmy tez sale informatyczną, gdzie chodziliśmy grać w Prehstorika na Win 3.11. Tak, to chyba było to. W drugiej klasie była komunia, dostałem zegarek i miałem imprezę w Dąbrówce. Takie kino. Dostałem Pegasusa, w którego młóciłem przez bardzo długi okres czasu - gry wymienialiśmy z tatą na targu, na Bema. W podstawówce cały czas spędzałem w towarzystwie bliźniaków Baranowskich. I Adama, ale ten się gdzieś przenosił. I nie wiem w której to było klasie, ale wystawialiśmy sztukę o wiośnie. Ja grałem Elegancika i Marzannę - podwójna rola, w tym jedna kobieca. Byłem zdolnym młodym aktorem. Pamiętam nawet początek mojego monologu: "<span style="font-style:italic;">Jestem Marzanna, prześliczna panna, ślicznie ubranna i uczesanna...". </span>Bardzo ironiczne to było,bo przecież jako Marzanna byłem brzydką babą, a jako elegancik - ślicznym chłopczykiem. Ale kto by się tam przejmował. Pierwsza i jedyna podwójna rola w życiu. W podstawówce też byłem zakochany w Ani, ale ona dała mi kosza na balu przebierańców (była przebrana za Pippi Langstrump), więc jakiś czas później, a może to była ta sama impreza, spytałem się Michaliny czy będzie ze mną chodzić. Związek się rozpadł, bo koledzy twierdzili, że nie mogę z nią być. Na szczęście do dzisiaj jesteśmy dobrymi znajomymi.</p>
<p>Podstawówka - to był też czas urodzin domowych. Kilka osób mnie zapraszało, bo byłem wtedy duszą towarzystwa, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zapraszała mnie Marta i Ania. Tylko te dwie imprezy pamiętam. Na jednej musiałem pić sok pomarańczowy, którego święcie wtedy nienawidziłem, na drugiej się popłakałem, bo uderzyłem nogą o kant łóżka. Wtedy uznano mnie za beksę.</p>
<p>Czas gimnazjum. Grałem księcia w przedstawienie o Śnieżce i Siedmiu Krasnoludkach. Królewna była brzydka. I prawie dostałem podwójną rolę, bo wcześniej miałem być tylko leśniczym, ale okazało się, że ówczesny książę nie może nauczyć się tekstu i musiałem go zastąpić. Tylko, że nikt nie znalazł zastępcy leśniczego i dopiero w ostatniej chwili dorzucono kogoś, kto nauczył się tekstu 5 minut przed przedstawieniem. Powiedziano mi, że dukam jak robot. Ale tak to jest, kiedy się nie wie ostatecznie kogo się gra. O, w tym czasie dostałem jednocześnie pochwałę i naganę zarazem, bo polonistka stwierdziła, że moje teksty ściągam z internetu. Ha, poczułem się doceniony, że moje teksty są tak dobre, ale też wręcz przeciwnie, że nie docenia się moich zdolności do pisania. Tak, pani polonistka, Masłowska, chciała mnie zostawić w klasie na następny rok, bo nie przynosiłem jej prac, a kiedy w końcu przyniosłem to właśnie miała miejsce powyższe nie- i docenienie moich tworów.</p>
<p>Był także pewien epizod, kiedy wziąłem kredę z klasy i narysowałem bramkę na murze. Przyszedł wicedyrektor i wziął mnie na dywanik do dyrektorki tego przybytku. Stwierdzili oboje, że dewastuję mienie szkoły (kredą!) i, że zamiast iść na lekcje mam wziąć gąbkę i iść to zmyć. Niby nic, ale pani dyrektor, straszna jędza swoja drogą, tak na mnie nakrzyczała, że się popłakałem. To nie było wychowawcze.</p>
<p>A może jednak nie mam czarnej dziury w głowie, może jednak pamiętam więcej niż mi się wydaje. Tylko muszę się skupić i popracować nad moim przecierem pomidorowym w czaszce. Jasne, wielu rzeczy, miejsc, czy zdarzeń nie pamiętam i nie przypomnę sobie nigdy, a niektóre fragmenty mojej pamięci łączą jawę ze snem, lub z tym, co sobie sam ubzdurałem. Wiem też, że gdzieś zniknęły mi wspaniałe chwile spędzone ze wspaniałymi ludźmi, ale może z czasem wszystko wróci. Trzeba mieć nadzieję.</p>
<p>Pewnie i tak tego nie przeczytacie, bo dzisiejsza nota jest dość ciężkostrawna. Dobrze was rozumiem, ale dzisiaj pisałem bardziej dla siebie niż dla publiczki, ale dobrze, że to będzie tutaj - przynajmniej raz na jakiś czas tu zajrzę, bo gdybym zostawił to sobie w Wordzie to nigdy bym już go nie otworzył.  Wypijmy moje zdrowie.</p>
<p style="text-align:left;"><span style="font-size:x-small;"><em>Rob Dougan - Clubbed to death</em></span><br />
[audio http://lcd_88.w.interia.pl/Rob%20Dougan%20-%20Clubbed%20to%20death.mp3]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ilustracja "Do Szkoły"]]></title>
<link>http://lukasztyrala.wordpress.com/?p=135</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 15:26:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>lukasztyrala</dc:creator>
<guid>http://lukasztyrala.wordpress.com/?p=135</guid>
<description><![CDATA[
Do szkoły (To school)
Trochę nie na czasie, ale tak jakoś wyszło.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://lukasztyrala.wordpress.com/files/2008/03/ilustracja_do_szkoly.jpg' title='[Ilustracja] Do szkoły'><img src='http://lukasztyrala.wordpress.com/files/2008/03/ilustracja_do_szkoly.jpg' alt='[Ilustracja] Do szkoły' /></a><br />
<strong>Do szkoły</strong> (<em>To school</em>)</p>
<p>Trochę nie na czasie, ale tak jakoś wyszło.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mori znowu nie ma pomysłu na tytuł notki...]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/2008/01/14/mori-znowu-nie-ma-pomyslu-na-tytul-notki/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 21:53:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/2008/01/14/mori-znowu-nie-ma-pomyslu-na-tytul-notki/</guid>
<description><![CDATA[zOMG. Tyle się dzieje wokół mnie, nie nudzę się wcale, a jak przychodzi do pisania notki to nag]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>zOMG. Tyle się dzieje wokół mnie, nie nudzę się wcale, a jak przychodzi do pisania notki to nagle pomysły znikają, a pamięć wyświetla 403 przy próbie jej odczytania... Pozostaje tylko zacytować topic naszego uczelnianego kanału IRCowego: "Life is not fair, but root password helps!" ;)</p>
<p>Jak już część osób gdzieś tam wyczytała czy dowiedziała się od innych, nie udało mi się zaliczyć analizy. I to nie mnie jednemu, więc przynajmniej nie jestem sam. Szkoda tylko, że oznacza to, iż jestem 270 zł w plecy... Dobra, muszę przestać o tym myśleć i skupić się na zaliczeniu tej sesji - zwłaszcza, że jest w niej pejcz, jeszcze jeden kolos z MO (w dniu studniówki Kociaka - więc moje wyjście na nią stoi pod znakiem zapytania), JiTP, MD... Heh.</p>
<p>Mimo, że umierałem, byłem w czwartek na Kamiennej odrabiać jedne zajęcia, jeszcze sprzed Świąt, kiedy nie chciało mi się ruszyć tyłka z ciepłego mieszkania (a do tego pisałem program na JiTP), więc musiałem jechać odrabiać. Dzięki Bogu, nie byłem sam - Micho też był w takiej sytuacji. Najpierw więc pojawiłem się na dyskretnym wykładzie w środku nocy (o 7:30) i wpisałem się po raz pierwszy na listę obecności, a potem udałem się na WF. Miałem szczęście - najpierw Generał się spóźnił jakąś chwilę, potem trafiłem do części siatkarskiej hali - co oznaczało, jak się przekonałem, dużo lżejsza rozgrzewkę, a potem odstresowujące odbijanie piłki. Udało mi się do tego w miarę szybko zadomowić na ławeczce, więc WF zaliczam do bardziej udanych :P Szkoda, że w Czyżynach nie ma takiej rozgrzewki...</p>
<p>Ponieważ umowa z Plusem mi się kończy, wybraliśmy się z mamą do Carrefoura zobaczyć, co mi (jej :P) zaoferują. Można było więc wiąć umowę na 12 miesięcy, za pół ceny (więc 12.5 zł w moim przypadku), ale bez wymiany telefonu... Mama oczywiście była za, ale ja chciałem nową komórkę :P Więc rozsądne cenowo aparaty (czyli takie od złotówki do 49 złotych) w mojej taryfie (obecnie: Kubala 25) nie powalały... Ale wypatrzyłem <a href="http://www.plus.pl/oferta_indywidualna/telefony/telefon/?producent=Plusfon&#38;model=401i&#38;id=214" target="_blank">Plusfona 401i</a>. Ten szampański kolor średnio mi leżał (ale kiedyś była taka Nokia - tzn. z takim kolorkiem - i wtedy nikt się tego nie wstydził!), ale oprócz tego funkcje były całkiem, moim skromnym zdaniem, ciekawe. Wróciliśmy do domu (bo mama nie wzięła dowodu :P), skorzystałem więc z wolnej chwili i obejrzałem "wyższy" model <a href="http://www.plus.pl/oferta_indywidualna/telefony/telefon/?producent=Plusfon&#38;model=601i&#38;id=224" target="_blank">Plusfona - 601i</a>. Powiem szczerze - przekonał mnie jego wygląd (za co wielu mnie pewnie za chwilę skrytykuje) i obrotowa kamera (nie wiem po co mi to, ale jest fajna :P). Wprawdzie był o 50 zł droższy (w tej cenie - tj. 99 zł - był z rozsądnych aparatów jeszcze tylko SE W200i, a to staroć jest), ale zdecydowałem, że mogę sobie coś kupić w końcu, poza tym czekają mnie z nim dwa lata... Zdecydowałem się zaryzykować i postawić na brandingowany przez Plusa <a href="http://www.mgsm.pl/katalog/zte/f230/" target="_blank">ZTE F230</a>, dołożyłem więc brakującą kwotę i pojechałem do Carrefoura żeby kupić telefon... Niestety, mieli tylko czerwony - który ma ładne wzorki, ale kolor wyjątkowo kobiecy. Wróciłem do domu z niczym. Na szczęście, mama wpadła na pomysł, żeby zadzwonić do innych punktów Plusa w Krakowie i zapytać, czy mają szarą 601-kę. Najzabawniejsze było to, że zadzwoniła do mPunktu w Galerii Kazimierz, zapytała, czy to salon firmowy Plusa, na co usłyszała grzeczną odpowiedź, że nie, że to mPunkt, więc mama się pożegnała i rozłączyła. LoL :D Tata musiał dzwonić, bo mamie głupio było :P Okazało się, że mają szarą 601i, więc wybraliśmy się po telefon :P Pani w mPunkcie była naprawdę miła (rzadkość wśród sprzedawców w dzisiejszych czasach), wszystko załatwiliśmy błyskawicznie. Ponieważ nie dzwonię raczej do nikogo w Plusie, nie skorzystałem z żadnego z dodatków do taryfy... Dwa zdjęcia telefonu dla ciekawskich: <a href="http://img170.imageshack.us/img170/7167/601i2xw2.gif" target="_blank">#1</a>, <a href="http://img99.imageshack.us/img99/6284/601i4zu1.gif" target="_blank">#2</a> + <a href="http://www.mgsm.pl/katalog/zte/f230/galeria/" target="_blank">inna galeria</a>. Zainteresowanych Plusfonem zapraszam na <a href="http://forum.plusfon.com/" target="_blank">ciekawe forum o Plusfonie 401i, Plusfonie 601i oraz Playsecie</a>. Sam wypowiem się o nim szerzej później, gdy więcej już z nim pożyję...</p>
<p>Na plus zaskoczyła mnie ostatnio nasza-klasa. Nie, oczywiście nie swoją prędkością - jeśli to ma być V światła to panowie przespali zajęcia z fizyki... To nawet prędkość dźwięku nie jest. StudentIX ciągle pozostaje dużo szybszą, choć znacznie mniej popularną alternatywą. Ale to właśnie popularność naszej-klasy jest jej atutem - ostatnio udało mi się znaleźć moje obie klasy z podstawówki (bo w piątej klasie zmieniałem szkołę) i część ludzi z nich... Zmienili się nie do poznania! Gośka wyszła za mąż, Kasia Sz., niegdysiejsza najładniejsza laska w podstawówce, teraz wygląda zupełnie inaczej (co nie znaczy, że źle). Jedyną dziewczyną, która wygląda podobnie jak wtedy jest dla mnie Gośka K. - od razu ją poznałem :D Faceci również się zmienili - ot, choćby Mateusz czy Tomek N., taki niepozorny kiedyś, dawno temu... Ale hitem dnia było zaproszenie od... Wychowawczyni z klas 5-6 w podstawówce! Szok :D Wspomniałem o tym mamie, która przecież w tamtych latach też w "dwójce" uczyła, zdziwiła się :D Sama wspomniała, że chciała kiedyś wejść na naszą-klasę, ale pisali, że nieczynne (stawiam na przyśpieszanie do prędkości światła). Ciekawe, może się skusi i też się zarejestruje :P</p>
<p>No, to na tyle update'u... Może następnym razem będę miał natchnienie i napiszę o czymś ważniejszym, co zmieni świat. Albo i nie.</p>
<p>PS. Zaszła zmiana w lewym menu - szukajcie, a znajdziecie ;)</p>
<p>Quick edit: Aaaa, bo zapomniałem. Skończyłem pisać <a href="http://sudoku.ir.pl" target="_blank">Sudoku</a>, które będziemy oddawać z Szankiem w środę. Zapraszam do rejestracji i testów. Najlepiej to wygląda pod Operą, bo to właśnie jej ciągle używam :D Komentarze odnośnie Sudoku proszę umieszczać jako komentarze albo wysyłać mailem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzie maleją...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/09/ludzie-maleja/</link>
<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 12:16:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/09/ludzie-maleja/</guid>
<description><![CDATA[Dawno temu, kiedy chodziłem do podstawówki w łatwy i szybki sposób potrafiłem rozróżnić, kto]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Dawno temu, kiedy chodziłem do podstawówki w łatwy i szybki sposób potrafiłem rozróżnić, kto ile ma lat i do jakiej klasy chodzi – oczywiście były to takie obliczenia „na oko” – związane ze wzrostem danej osoby...<br />
Podział był prosty – ci najmniejsi w tym ja (najmniejsi na tamten czas...) – To odpowiednio pierwsza – trzecia klasa, ci wyżsi to czwarta-szósta, a ci najwyżsi to siódma i ósma klasa. I były to podziały w pełni uzasadnione, bo te kilka lat temu tak właśnie wyglądali ludzie.<!--more--></p>
<p>Przeskok do gimnazjum, (bo po drodze zmienił się system szkolnictwa...).<br />
O ile jeszcze mój rocznik pasował do moich podziałów – tzn. osoby wzrostem pasowały do wieku, to z roku na rok młodsze klasy były coraz niższe wzrostem...<br />
I tak ci z pierwszej gimnazjum wyglądali tak jakby żywcem wyjęto ich z 4 klasy podstawówki. No, ale nic, jakoś mnie to nie ruszało....</p>
<p>Jestem w 3 klasie technikum, od czasu do czasu gimnazjum ma lekcje w budynku technikum – to, co widzę jest nie tyle szokujące, co dziwne i zastanawiające.<br />
Czy społeczeństwo z roku na rok kurczy się?<br />
Oglądając tych maluchów mam wrażenie, że są grupką dzieciaków z podstawówki, którzy przypadkowo znaleźli się w budynku technikum...</p>
<p>Może mi się zdaje, ale wątpię...Kiedyś było tak, że dzieci były niskie, starsze dzieci były już średniego wzrostu, a młodzież była po prostu wysoka – oczywiście, w każdej grupie znalazła się osoba, która albo odbiegała wzrostem w górę albo w dół, – ale było to normalne. Teraz jest tak, że osoby młodsze rocznikowo ode mnie są lub stają się coraz niższe. Z roku na rok te dzieciaki są coraz mniejsze. Jeszcze z 3-4 lata i uwierzę w krasnoludki...</p>
<p>Bo to, co się dzieje jest nienormalne...</p>
<p></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rel.]]></title>
<link>http://kurwanatelefon.wordpress.com/2007/12/05/rel/</link>
<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 22:31:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurwanatelefon</dc:creator>
<guid>http://kurwanatelefon.wordpress.com/2007/12/05/rel/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i86.photobucket.com/albums/k116/kach_the_best/Katar002.jpg" align="left" height="500" width="450" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I poszedł Tomek do szkoły...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/11/23/i-poszedl-tomek-do-szkoly/</link>
<pubDate>Fri, 23 Nov 2007 15:01:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/11/23/i-poszedl-tomek-do-szkoly/</guid>
<description><![CDATA[I urodził się Tomek i przez 5 lat swojego życia nie wiedział, co go czeka jak pójdzie do szkoł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">I urodził się Tomek i przez 5 lat swojego życia nie wiedział, co go czeka jak pójdzie do szkoły...  </p>
<p>W wieku 6 lat musiał iść do przedszkola. I to chyba był najprzyjemniejszy moment w edukacji młodego człowieka. Po roku zabawy przyszedł czas na wielkie wydarzenie – przejście z przedszkola do szkoły. W perspektywie czasu Tomek stwierdził, że podstawówka była jedyną szkołą, które go czegoś przydatnego nauczyła. No, bo nauczył się pisać i czytać, nauczył się liczyć, po raz pierwszy miał do czynienia z lekcjami przyrody, historii, informatyki itd. Rok za rokiem świadectwo z paskiem, w czerwcu nagroda za to świadectwo.  <!--more--></p>
<p>I nadszedł czas pożegnania się z podstawówką, po sześcioletnim okresie czasu, który upływał w większości przypadków przyjemnie przyszedł czas na coś nowego. Ministerstwo Edukacji Narodowej wpadło na niedojebany pomysł zmiany w systemie szkolnictwa – wprowadzili gimnazjum.. No i nadszedł pierwszy dzień w nowej szkole. Nowe mury, nowe twarze, nowe znajomości, nowe problemy, nowe doświadczenia.   Można powiedzieć, że jest super. Nowsze znaczy lepsze – tak mówią. W tym przypadku było zupełnie inaczej. Totalna katastrofa. Po trzyletniej obecności w gimnazjum Tomek nauczył się wielu nowych rzeczy. Jakich? Nie, nie, nie, niczego z lekcji nie wyniósł, wręcz przeciwnie – każda lekcja sprawiała, że z coraz większym zniesmaczeniem podchodził do sprawy nauki. Świadectwo z paskiem już się nie pojawiło, nagród nie było. Ale jest coś, co młody człowiek z gimnazjum wyniósł: Chamstwo, przekleństwa, besztanie innych, walka o swoje racje, nieustępliwość to tylko niektóre rzeczy, które gimnazjum nauczyło Tomka. Można powiedzieć, że nauka zeszła na drugi plan. Zamiast fizyki, chemii i geografii on uczył się jak nie dać się innym, jak ściągnąć na sprawdzianie, jaką obelgą zarzucić w odpowiednim czasie...  </p>
<p>Koniec 3 klasy gimnazjum. Pierwszy poważny egzamin w życiu Tomka. Na luzie podszedł do niego, napisał jak napisał – nie najlepiej, nie najgorzej. Nadszedł czas wyboru dalszego kierunku edukacji. Padło na informatykę. Na tamten czas chłopak nie widział niczego lepszego. „No przecież nie pójdę do liceum ogólnokształcącego” – mówił.  Jak postanowił tak zrobił, wraz z paroma kolegami z gimnazjum dostał się do „wymarzonej” na tamte dni szkoły.  </p>
<p>Pierwszy rok w owej szkole był czymś w rodzaju zapoznania się ze wszystkim. Nowi koledzy, nowi nauczyciele, nowa szkoła...Powtórka z rozrywki... Pierwszy rok śmignął, nadeszła 2 klasa. Tomek wraz z kolegami myślał, że będzie informatykiem, że szkoła przygotuje go należycie do egzaminu maturalnego, egzaminu zawodowego. </p>
<p>Niestety jak się okazało ulubionym hasłem osób uczących w tej szkole było po prostu „<strong>jak się nie podoba to papiery i won!</strong>”. „<strong>Masz problem? To do dyrektora po papiery i won!</strong>”. Myślał, że będzie fajnie – no, bo przecież szkoła reklamowała się bardzo fajnie: </p>
<p>- miła atmosfera<br />
- przyjaźni ludzie,<br />
- wyrozumiali nauczyciele<br />
- nowe przygody </p>
<p>Szłoby wymieniać bez końca. No, ale fajnie nie było. Wraz z kumplami myślał, że będzie się czegoś uczyć, myślał, że odrobina jego wysiłku, nauka i uważanie na lekcji sprawią, że stanie się specem od komputerów... No to się biedaczek zdziwił. Można powiedzieć, że na przedmiotach zawodowych nie nauczył się niczego nowego – <strong>no może poza wiedzą z programowania i zagadnieniami związanymi z arkuszem kalkulacyjnym i bazami danych...</strong>To dla Tomka była nowość, z którą do tamtych chwil nie miał do czynienia.  </p>
<p>I siedzi wraz z 25 osobami, które od pierwszej klasy nie dały się i z jako takimi ocenami przechodzili do następnych klas. Dodać trzeba, że początkowo było ich 34... Dni mijają mu szybko, dzień w dzień to samo, zaryzykowałby stwierdzenie, że nawet gorzej... </p>
<p>Już nie łudzi się, że po tej szkole będzie informatykiem, już nie cieszy się, że jego specjalizacją są aplikacje internetowe, (bo tak się składa, że szkoła zrobiła psikus i nie zatrudniła kompetentnego człowieka i uczy ich debil, który przez tydzień w domu męczy jakieś gówno w javie, ciągnąc to z tutoriali i później na lekcji każe przepisywać kod do zeszytu – i tak od września...). Wraz z kumplami z klasy Tomek bluzga na siebie, szkołę i cały świat. </p>
<p>Chciał być informatykiem – jak zda egzamin zawodowy to będzie (statystyki mówią, że zdają nieliczni...). Chcieli, mieli ambicje, mierzyli wyżej niż wzrok sięga, no, ale <strong>szkoła szybko zweryfikowała ich pragnienia oblewając ich wiadrem strasznie zimnej wody</strong>. </p>
<p>I nachodzą Tomka myśli, że mógł iść do liceum, że mógł mieć szkołę bliżej siebie, na lepszym poziomie, że mógł chodzić do niej z myślą, że nauczy się czegoś. No, ale za późno na takie myśli, Tomek musi przeczekać do 4 klasy, musi zdać maturę i poważnie zastanowić się nad dalszym kierunkiem edukacji...  </p>
<p>Ktoś mądry kiedyś powiedział „<strong>jak się sam nie nauczysz to nikt cię tego nie nauczy...</strong>”.<br />
I tego trzeba się trzymać.<br />
Tylko, na jaką cholerę muszę chodzić do tej zasranej szkoły, <strong>na cholerę muszę się uczyć popieprzonych definicji</strong>?<br />
Tylko po to, aby zdać do następnej klasy, tylko po to, bo jakiś chory, pojebany człowiek z przykrym dzieciństwem został ministrem edukacji i teraz się wyżywa? Cały system polskiej edukacji jest chory – <strong>chodzimy do szkoły nie po to, aby czegoś się nauczyć, chodzimy tylko po to, aby zaliczyć kolejny sprawdzian</strong>, aby wszystko było zgodnie z założeniami tych „u góry”  </p>
<p>No to przecież mogę to olać, mam 18 lat, w świetle prawa nie mam obowiązku kończenia szkoły – no, ale co z tego? Wtedy będzie jeszcze gorzej, bo pracy nie znajdę – przecież nie mam średniego wykształcenia jeszcze (jak nie mam średniego to wyższego mieć też nie będę) – i kółko się zamyka – <strong>uczymy się dla papierków, podpisów, dyplomów, a nie dla siebie</strong> – taka prawda, ale nikt z tych rządzących tego nie dostrzega...  <strong>W życiu liczą się umiejętności praktyczne, a nie zasrane definicje</strong>. Nikt nikogo w pracy nie spyta o układ ikonek w programie, tylko będzie wymagał tego, aby wiedzieć, po co one tam są i do czego służą...   </p>
<p>Niestety szkoła twierdzi inaczej...</font></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
