<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>odwaga &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/odwaga/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "odwaga"</description>
	<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 22:19:53 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Rok Herberta]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=349</link>
<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 17:05:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=349</guid>
<description><![CDATA[
Rok Zbigniewa Herberta
&#8220;W tym roku przypada 10 rocznica śmierci Zbigniewa Herberta. Z tej ok]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/herbert.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/herbert.jpg?w=230" alt="" width="230" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-350" /></a><br />
<a href="http://www.herbert2008.pl/">Rok Zbigniewa Herberta</a><br />
"W tym roku przypada 10 rocznica śmierci Zbigniewa Herberta. Z tej okazji Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął w lipcu ub.r. uchwałę o ustanowieniu roku 2008 Rokiem Herberta.<br />
W dobie kryzysu wartości i bolesnego zwątpienia stał twardo po stronie zasad: w sztuce kanonu - piękna, hierarchii i rzemiosła, w życiu - kodeksów etycznych, jasno odróżniających pojęcie dobra i zła. (...) Wprowadził do polszczyzny formułę - przykazanie - słowa "Bądź wierny. Idź" - czytamy w sejmowej uchwale.<br />
Mottem Roku jest cytat „We mnie jest płomień, który myśli” pochodzący z wiersza „Napis”.</p>
<p><a href="http://www.rp.pl/temat/93270.html">Rok Herberta</a></p>
<p><a href="http://www.rp.pl/artykul/93270,167626_Kalendarium_zycia_Zbigniewa_Herberta.html">Kalendarium życia Zbigniewa Herberta</a></p>
<p><strong>Zbigniew Herbert zmarł 28 lipca 1998r. w Warszawie.</strong></p>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_Herbert">Zbigniew Herbert</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=TZqGq69Uw_g&#38;feature=related">Zbigniew Herbert-film</a></p>
<p><a href="http://www.zbigniew-herbert.com/">W świecie Pana Cogito</a></p>
<p><em><strong>To wcale nie wymagało wielkiego charakteru<br />
nasza odmowa niezgoda i upór<br />
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi<br />
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku</strong></em></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=ogjCogTJVLU">Zbigniew Herbert - Przesłanie pana Cogito</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=sx_9aH32Tl8&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 1/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=p_CcbOALqvE&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 2/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=_9t4tqrW9dA&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 3/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Npdfvb5QFDw&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 4/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=7OYTh5Tjhm4&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 5/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=HBa_m8qbdOk&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 6/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=cx0u9-XZLUc&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 7/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=SzFQO_gheII&#38;feature=related">Zbigniew Herbert - Obywatel Poeta 8/8</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=08fTkWazwX4">Zbigniew Herbert o narodzinach III RP</a></p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=7zNEbvYKSxI&#38;feature=related">Zbigniew Herbert o Michniku</a></p>
<p><a href="http://www.jacektrznadel.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=30&#38;Itemid=31">Jacek Trznadel - Rozmowa ze Zbigniewem Herbertem </a><br />
"HERBERT: – I teraz następuje właśnie problem zniewolenia elity. „Językoznawca” powiedział, że nie trzeba kupować narodu, wystarczy mieć tych inżynierów dusz i to zupełnie załatwia problem zniewolenia. Władza potrzebowała legitymizacji i legitymizacja wyszła od strony inteligencji tak zwanej twórczej, przede wszystkim od literatów. Więc ja z tego interesu wyszedłem, bo nie chciałem uczestniczyć w tej imprezie. Pytałem innych, dlaczego zostali... Ten okres nie pozostawił ani dzieł wybitnych, ani nawet znośnych."<br />
"Jedyna rzecz, którą noszę ze sobą, to <a href="http://skfm.dyktatura.info/download/stalin01.pdf">rozprawa o językoznawstwie Józefa Wissarionowicza.</a> W chwilach, kiedy zawodził Pickwick, czytam to i wraca mi dobry humor. Gigantyczny żart, groteska, satyra na racjonalizm"</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przekraczanie własnej granicy]]></title>
<link>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 10:21:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>P.</dc:creator>
<guid>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[Przekraczanie własnych granicz wymaga wiele odwagi. Odwagi spojrzenia na własne życie z perspekty]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przekraczanie własnych granicz wymaga wiele odwagi. Odwagi spojrzenia na własne życie z perspektywy ptaka. Spojrzenia w kontekście pragnień, oczekiwań oraz celów, które temu życiu w młodzieńczym wieku dawaliśmy. Celów naiwnych, ale uskrzydlających duszę i sprawiających, że każdy dzień mógłby być piękny, gdybyśmy mogli robić to, co dawało nam wewnętrzne poczucie radości.Pamiętam jeszcze to uczucie, gdy wyobrażałem sobie zasłuchane w mój głos tłumy; pamiętam dźwięki i drżenie strun gitary, gdy zwinnymi placami wygrywałem tę jedyną melodię, która zamieniała tłum w ludzi jednego pokolenia, we wspólnotę, której muzycznym guru byłem ja. Co z tych marzeń pozostało? Zweryfikowała je rzeczywistość i nawet nie ta pochodząca z zewnątrz, ale ta wewnętrzna. Uznałem, że nie mam głosu i koniec.</p>
<p>Marzenia, które wynosiły nad na pełny ocean, sprawiały, że żaglowiec miał się pięknie prezentować z białymi żaglami pełnymi wiatru, zamieniły się w wilgotną, ciemną grotę, w której siedzi nasza młodzieńcza dusza. Pomarszczona, ślepa na jedno oko, która wykrzywionymi ustami cedzi parę słów do pustych murów lub cieni, które na nie rzuca dogasające ognisko. Ale w jaskini jest bezpiecznie. Może niezbyt przyjemnie, ale spokojnie. A po drugiej stronie świetlistego kręgu, gdy wyjdziemy na światło, czeka nas tłum podobnych ambicji innych ludzi. Ambicji, które nie uznają harmonijnego współistnienia. Toczą potyczki w szrankach niczym średniowieczni rycerze.</p>
<p>Tu zaś potrzeba odwagi spartańskiego hoplity z gwardii 300 Leonidasa. Tylko wtedy można dokonać rzeczy niemożliwych. Przekroczyć granicę mimo wszystko, aby tuż przed śmiercią mieć w głowie tę jedną myśl, że nasze życie miało konkretny sens, że nie poszło na marne. Ze ten boski pierwiastek życia, zasiany w każdym z nas, winien mieć misję do spełnienia. Winien, dać z siebie jakąś wartość dla świata. Spartański hoplita wiedział, o co walczy i za co ginie. Za wolność swoich dzieci, z poczucia odpowiedzialności za ojczyznę. A ja? Teraz marzę o Afryce. Tylko czy starczy odwagi?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Don Kichot - obłąkany głupiec czy.........?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=624</link>
<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 22:28:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=624</guid>
<description><![CDATA[
 This is my quest,
To follow that star &#8211;
No matter how hopeless,
No matter how far.

Opowieś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/06/1don.jpg" /><br />
<span style="font-family:verdana;font-size:x-small;"><span style="color:#808080;"><em> This is my quest,<br />
To follow that star --<br />
No matter how hopeless,<br />
No matter how far.</em></span><br />
</span><br />
Opowieść o Don Kichocie, którą oglądałem    wiele lat temu w wersji musicalowej "Człowiek z La Manchy", poruszyła    mnie głęboko i wywarła wielki wpływ na kierunek mojego życia. Don Kichot rzekomo    żyje złudzeniami, bo wierzy, że życie nie jest takie, jak się wydaje, lecz jest    nieprawdopodobnie wspaniałe. Każde wydarzenie jest cudowne i inspirujące, każda    osoba – wcieleniem cnoty.</p>
<p>Opowieść mówi o więźniu hiszpańskim    z XVII wieku, który czeka na proces za głoszenie herezji. Człowiek ten, w obliczu    tortur i prawdopodobieństwa śmierci z rąk inkwizycji, postanawia pokazać współwięźniom,    że życie ma wielką wartość. Angażuje ich w charakterze aktorów w wymyślony przez<em> </em>siebie musical opowiadający o szalonym bohaterze – Don Kichocie.</p>
<p>Don Kichot, przeczytawszy wiele książek    o rycerzach, wyrusza na poszukiwanie chwaty. Przywdziewa starą zardzewiałą zbroję,    bierze miecz i lancę i zasiada na starym, kościstym rumaku. Jego przyjaciel,    Sancho Pansa, zgadza się zostać jego giermkiem. Tak więc udają się w podróż,    aby pokonywać "niegodziwych", bronić słabych i walczyć o cnotę i chwałę    w imię Boga i Ojczyzny.</p>
<p>Na początku wędrówki spotykają złych    gigantów, którzy dziwnie przypominają wiatraki. Sprawiedliwy rycerz bohatersko    staje do walki. Niestety, wychodzi z niej pokonany, ze złamanym mieczem, lancą    i licznymi sińcami.</p>
<p>Pewnego dnia osobliwa para przybywa    do malej gospody, ale Don Kichot wierzy, że jest to zamek, a właściciel gospody    jest królem. Bardzo to wszystkich rozśmiesza. Wszak rycerzy nie ma już od trzystu    lat. Ale poczciwy Don Kichot zostaje dobrodusznie potraktowany przez rozbawionych    gospodarzy i dostaje pokój.</p>
<p>Jak przystało na rycerza, Don Kichot    musi mieć wybrankę swego serca – damę, której zadedykuje swe bohaterskie czyny.    Wpada mu w oko dziewka kuchenna, która jest także miejscową prostytutką. Ale    w swym zbłąkanym umyśle nasz dzielny rycerz nie widzi sprzedajnej dziwki, lecz    piękną księżniczkę, i usiłuje ją przekonać, bez powodzenia, że jest damą z wielkiego    rodu.<br />
Dulcynea prosi, żeby ją zostawił w spokoju, chyba że ma zamiar płacić    za jej usługi.<br />
Lecz on opowiada jej o swych "poszukiwaniach", swym    "niemożliwym marzeniu". Mówi o ludzkiej tragedii, o poddawaniu się    cierpieniu, chorobie, złym myślom i czynom.<br />
O tym, że żadna kobieta ani żaden    mężczyzna nie ma pojęcia o radości, honorze, odwadze i cnocie, kiedy żyje w    nieszczęściu i w biedzie. O człowieku, który po nędznym, pełnym cierpienia życiu,    po licznych torturach umiera z ręki wrogów i nie pyta, dlaczego umiera, ale    dlaczego żył.<br />
Mówi, żeby nie bać się marzeń i jak najczęściej marzyć o najbardziej    niemożliwym. Żeby być przygotowanym do walki przeciwko niezwyciężonym; znosić    nieznośny smutek; docierać tam, gdzie nawet najdzielniejsi boją się dotrzeć;    prostować to, co nie da się wyprostować; kochać bezwarunkowo; iść naprzód mimo    największego wyczerpania; sięgać po najwyższe gwiazdy.<br />
Mówi, że sam będzie szedł    dalej, nawet jeśli będzie to beznadziejne, nawet jeśli będzie oznaczało przekroczenie    bram piekła w obronie niebiańskiej sprawy. I jeżeli pozostanie wierny swej drodze,    to umrze spokojnie, nawet gdy go wyśmieją i wyszydzą, bo będzie miał pewność,    że zostawił po sobie odrobinę lepszy świat – świat, który wydawał się nie do    zniesienia.</p>
<p>Biedna, oszołomiona dziewka wpada w    gniew i domaga się, by Don Kichot zobaczył życie takim, jakie ono jest, i ją    taką, jaka jest. Po co pokazywać niebo stworzeniu, które pełza, istocie wykorzystywanej    przez mężczyzn i szybko zapominanej.<br />
Jego pełne łagodności szaleństwo nie pomaga jej, wręcz przeciwnie: z ludzi,    którzy ją skrzywdzili, on jest najokrutniejszy. Czy nie widzi, jaki ból zadał    jej swą szczerością, jak ograbił ją z gniewu, z możliwości odwetu, a zostawił    jej tylko rozpacz?<br />
Zniesie gwałt i krzywdę i odpłaci za nią, ale nie może znieść    łagodności.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/sZE4KGB6Wt4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/sZE4KGB6Wt4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
Słowa piosenki : <a href="http://www.countrygoldusa.com/impossible.asp">http://www.countrygoldusa.com/impossible.asp</a></p>
<p>Wykrzyczawszy to, wypada z pokoju, rzucając    mu w twarz brudną ścierkę. Zamiast się obrazić, Don Kichot radośnie przyjmuje    ów kawałek materiału jako dar pożegnalny, wierząc, że zaakceptowała go jako    swego rycerza. Przecież zwyczaj nakazuje, by dama na znak akceptacji wręczyła    rycerzowi proporzec, który będzie chronił go w czasie bitwy.<br />
A więc Don Kichot dumnie przywiązuje szmatę do swej złamanej lancy. </p>
<p>Rodzina, zawstydzona jego dziwactwami,    układa plan ściągnięcia go do domu. Wynajmuje aktorów, którzy przebierają się    za rycerzy i wyzywają go do walki. Don Kichot przyjmuje wyzwanie "złych    rycerzy". Gdy odważnie staje twarzą w twarz ze swym znacznie przewyższającym    go liczebnie wrogiem, wszyscy jego przeciwnicy otaczają go kołem i odkrywają    swe lustrzane tarcze.<br />
Don Kichot patrzy po kolei w te lustra i po raz pierwszy    widzi, jak wygląda w oczach innych – jak stary, stuknięty głupiec, goniący za    głupimi marzeniami.<br />
Rozpaczliwie usiłuje ocalić chwałę, honor, odwagę i swój    niemożliwy do spełnienia sen, ale <strong>widzi zbyt dużo swoich odbić</strong>. Nie wytrzymuje    tego. Chwieje się, zwala na ziemię i popada w obłęd (być może tak jak my wszyscy).</p>
<p>Po długoletnich poszukiwaniach jego    stary przyjaciel, giermek Sancho Pansa, odnajduje go jako bardzo starego, załamanego    człowieka na łożu śmierci.<br />
Umierając, Don Kichot otwiera na chwilę oczy, ale    nie poznaje Sancho Pansy. Nie poznaje także eleganckiej damy, która stoi u jego    łoża.<br />
Dama przypomina mu o jego dawnych dniach wielkości i chwały. Ale on nic    nie pamięta. Kobieta mówi mu, że miał rację, wierząc w swoją drogę, że myliła    się reszta ludzkości, ślepa na jego przesłanie.<strong> <span style="text-decoration:underline;">Jego miłość przekształciła</span> prostytutkę    w pełną godności damę; jego cnota, sprawiedliwość, miłość, odwaga i jego prawda    były prawdziwą rzeczywistością, a iluzją było cierpienie</strong>. Don Kichot przygląda    się jej z pustym wyrazem twarzy; widać, że nadal nie pamięta.<br />
Sen umarłych (nieświadomość)    był z nim zbyt długo. Dama okazuje    mu swą wielką miłość, cicho nucąc "Niemożliwe marzenie" ("The    Impossible Dream"). (Jest to tak piękna i inspirująca piosenka, że zawsze    płaczę, kiedy ją słyszę). Chce w ten sposób obudzić jego wspomnienia i przypomnieć    mu, kim on naprawdę jest.</p>
<p>W zakamarkach pamięci Don Kichota coś    zaczyna się poruszać.<br />
W końcu przypomina sobie wielkie dni swojego życia w prawdziwej    rzeczywistości. Tuż przed śmiercią siada na chwilę z wysiłkiem i zaczyna śpiewać    razem z nią, przywołując na mgnienie oka (i na wieczność całą] swą dawną chwałę.</p>
<p>Don Kichot nauczył mnie, że <strong>cała bieda,    znój, choroby i rozpacz, które widział wokół, nie są prawdziwą rzeczywistością.    To tylko powierzchnia rzeczy, a wiara w to, że są autentyczne, fałszuje rzeczywistość</strong>.<br />
Jeżeli, w całym swym cierpieniu, ludzie rozejrzą się wokół i z pełną świadomością    <strong>poszukają dobra w życiu, znajdą je.</strong> <strong>Znajdą piękno, miłość, doskonałość i radoś</strong>ć.    We współczesnym świecie mordercy, gwałciciele i handlarze narkotyków są tak    samo ofiarami uśpionego społeczeństwa, jak ich ofiary. Wojna, choroby, głód    i wszystko, co zaprzecza ludzkiemu szczęściu, jest tylko wyrazem przekonań opartych    na wierze w powierzchowne iluzje zwane nieszczęściem.<br />
<strong>Prawda ta jest ukryta    przed oczyma większości ludzi, ponieważ ich oczy przykrywa kurz iluzji cierpienia.</strong></p>
<p>Opowieść o Don Kichocie mówi o umiejętności    widzenia poza pozorami. Czy to on był obłąkany, czy też był jedynym człowiekiem    przy zdrowych zmysłach? Czy był głupcem, czy też inni dali się omamić urojeniom?    Jeśli to on miał urojenia, <span style="text-decoration:underline;">ja wolę takie urojenia niż wszystko inne.</span></p>
<h3><span style="color:#000000;"><strong>ODWAGA</strong></span></h3>
<p><strong> Po co poświęcać tyle czasu swym negatywnym    nastawieniom? </strong><br />
<strong>Dopóki jesteśmy ich świadomi, mamy nad nimi kontrolę.</strong><br />
Konstruktywnie    używając swej negatywności, uwalniamy się od niej przez samoobserwację.<br />
Wymaga    to odwagi. Potrzebujemy odwagi, aby spojrzeć w twarz naszym lękom i urojeniom    po to, by zobaczyć, że one nigdy nie istniały; baliśmy się patrzeć, ponieważ    wyobrażaliśmy sobie, że są prawdziwe. Obserwowanie ich wyzwala nas.<br />
Ale potrzebujemy    odwagi, aby patrzeć. Dlatego taka praca nad sobą nie jest zbyt popularna.</p>
<p>Uśpieni ludzie nie wiedzą, że mają odwagę.<br />
Każdy ją ma.<br />
Ci, którzy zaczynają się budzić, zaczynają także odkrywać swą odwagę.<br />
Jest to skarb, o którym uśpieni mogą tylko marzyć i fantazjować.</p>
<p><em>C. Sisson  Wewnętrzne przebudzenie</em></p>
<p><strong>Jeśli ten post Ci się spodobał, może zaciekawią Cię także:<br />
</strong><br />
• <a href="../2007/11/19/cierpienie-moze-byc-najcenniejsza-lekcja-historia-dana/">Historia Dana<br />
</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/11/list-ojca-do-syna/">List ojca do syna. Wyznanie.</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/07/najwlasciwszy-moment/">Najwłaściwszy moment</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/28/nie-zadreczaj-sie/">Nie zadręczaj się!</a></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pozytywne myślenie nie wystarczy!]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=560</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 22:40:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=560</guid>
<description><![CDATA[
Wszyscy mamy marzenia, prawda?
Każdy z nas chce wierzyć, że jest kimś specjalnym, niezwykłym, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/05/angel2345679.jpg" alt="" /></p>
<p>Wszyscy mamy marzenia, prawda?</p>
<p>Każdy z nas chce wierzyć, że jest kimś specjalnym, niezwykłym, że może wywrzeć niepowtarzalny wpływ na życie swojej rodziny, przyjaciół, innych ludzi.<br />
Każdy z nas miał w życiu moment, w którym bardzo dokładnie wiedział, czego chce i na co zasługuje. Jednak zbyt <strong>wielu z nas</strong> <strong>odrzuca swoje marzenia, kiedy pojawiają się życiowe problemy</strong>.<br />
Odkładamy do lamusa własne aspiracje, zapominamy, że to od nas zależy nasza przyszłość, tracimy wiarę w siebie i nadzieję.<br />
Celem mojego życia jest przypominanie ludziom takim jak ty i ja, że siła pozwalająca zmieniać naszą przyszłość drzemie w nas samych. Już dziś każdy z nas może obudzić w sobie tę siłę i znów sięgnąć po marzenia.<br />
<strong>Pozytywne nastawienie stanowi z pewnością bardzo dobry punkt wyjścia. </strong><br />
Bez wątpienia bowiem chcesz skupić się na sposobach zażegnania problemów, na rozwiązaniach, a nie na wszystkim tym, co jest „złe".<br />
<strong>Jednak samo pozytywne nastawienie nie wystarczy, aby odmienić twoje życie.<br />
</strong>Musisz dysponować strategiami, planami, które doprowadzą cię krok po kroku do <strong>zmiany sposobu myślenia</strong>, odczuwania i postępowania od dziś na resztę życia.</p>
<p>Czy nie jest prawdą że każdy z nas chce w swoim życiu coś zmienić na lepsze?<br />
Niemal wszystkie zmiany, które chcemy wprowadzić w naszym życiu, dzielą się na dwie kategorie:<br />
- albo chcemy zmienić sposób odczuwania (mieć więcej pewności i wiary w siebie, pokonać własne obawy,  pozbyć się frustracji, czuć się szczęśliwym lub inaczej osądzać wydarzenia z przeszłości),<br />
- albo też pragniemy zmienić własne działania (inaczej się zachowywać, jak choćby rzucić palenie, picie lub pozbyć się nawyku odkładania wszystkiego na później).</p>
<p>Problem polega jednak na tym, że bardzo <strong>niewielu z nas wie, jak spowodować te zmiany</strong> i jak sprawić, by były <strong>trwałe</strong>.</p>
<p>Jedyne, czego potrzebujesz, aby zacząć ten proces, to <strong>wiara, że zmiana jest możliwa.</strong><br />
Przeszłość się nie liczy.<br />
<strong>Cokolwiek nie powiodło ci się w przeszłości, nie ma żadnego wpływu na to, co zrobisz dziś.</strong> A to, co zrobisz w tej chwili, ukształtuje twoje przyszłe życie.<br />
Właśnie teraz musisz stać się swoim własnym sprzymierzeńcem.<br />
Nie wolno ci zamartwiać się tym, co stało się w przeszłości.<br />
Zamiast tego skup się na sposobach rozwiązania nękających cię problemów - <strong>nie wolno ci ich rozpamiętywać. </strong><br />
Czy chcesz rozpocząć tę podróż?<br />
Zacznijmy więc.</p>
<h3><span style="color:#000000;">Poczucie przytłoczenia wydarzeniami... i jak sobie z nim radzić</span></h3>
<p>Często w życiu następują wydarzenia, nad którymi nie potrafimy panować.<br />
Firma, w której pracujemy, redukuje etaty i zostajemy zwolnieni, porzuca nas współmałżonek, choruje ktoś z rodziny, umiera ktoś bliski, rząd cofa dotację dla programu, w ramach którego pracujemy.<br />
W takich właśnie okolicznościach możemy się czuć, jakby nie było zupełnie nic, co moglibyśmy zrobić, aby odmienić bieg wydarzeń na lepsze.<br />
Być może doświadczyłeś na własnej skórze sytuacji, w której robiłeś wszystko, co możliwe, aby pomóc rodzinie, znaleźć pracę, wspomóc przyjaciela lub po prostu poczuć się szczęśliwszym, i żadne z twoich posunięć nie przynosiło pożądanych rezultatów.<br />
<strong><br />
Kiedy próbujemy czegoś nowego i nasze próby spełzają na niczym, często boimy się spróbować po raz kolejny.<br />
Dlaczego?</strong><br />
<strong>Ponieważ każdy z nas pragnie uniknąć cierpienia!</strong></p>
<p>Nikt nie chce ponieść kolejnej porażki, nie chce dać z siebie wszystkiego tylko po to, by rozczarować się po raz kolejny.</p>
<p>Często po wielu takich rozczarowaniach przestajemy próbować!<br />
Wtedy właśnie dochodzimy do przekonania, że nic już nie pomoże.<br />
Jeśli dotarłeś w życiu do takiego właśnie punktu, w którym nie chcesz nawet spróbować podjąć jakiejkolwiek próby, to doprowadziłeś się do stanu zwanego „<strong>stanem wyuczonej bezradności".</strong><br />
Po prostu nauczyłeś się, wbiłeś sobie do głowy, że jesteś „bezradny".<br />
Dobra wiadomość brzmi: mylisz się!<br />
Potrafisz i możesz wszystko odmienić.<br />
Możesz zmienić całe swoje życie już dzisiaj, zmieniając sposób, w jaki je postrzegasz, oraz podejmowane przez ciebie działania.</p>
<p><em>„Nigdy się nie zniechęcam, ponieważ każda kolejna próba zakończona niepowodzeniem stanowi krok naprzód." </em><br />
<span style="color:#888888;">Thomas Edison</span></p>
<p>Pierwszym krokiem na drodze do zmiany twojego życia jest pozbycie się negatywnego przekonania, że nie masz wpływu na sytuację, w której się znalazłeś, że jesteś bezradny.<br />
Jak to zrobić?<br />
Często ludzie twierdzą, że nie są w stanie niczego zmienić, ponieważ w przeszłości podejmowali już różne próby i żadna z nich się nie powiodła.<br />
Jednak zapamiętaj zdanie, które powtarzam od wielu lat: <strong>TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE RÓWNA SIĘ TWOJEJ PRZYSZŁOŚCI</strong>.<br />
Liczy się nie to, co było wczoraj, lecz to, co dzieje się w tej właśnie chwili.<br />
Jakże wielu ludzi chce jechać naprzód, patrząc we wsteczne lusterko! Jeśli i ty będziesz jednym z nich, z pewnością się rozbijesz.<br />
<strong>Musisz więc skoncentrować się na tym, co możesz zrobić dziś, aby polepszyć swoją sytuację.</strong></p>
<h3>
<span style="color:#000000;"> Wytrwałość popłaca</span></h3>
<p>W rozmowach z ludźmi często słyszę: „Próbowałem już tysięcy sposobów i żaden nie wypalił."<br />
Zastanów się tylko!<br />
Z pewnością nie próbowali nawet sto razy, pewnie nawet i nie dziesięć.<br />
Większość z nich podjęła zaledwie kilka prób zmiany swojej sytuacji i kiedy te się nie powiodły, przestali robić w ogóle cokolwiek.<br />
Dam ci przykład.<br />
Czy kiedykolwiek słyszałeś o pułkowniku Sandersie?<br />
(Pułkownik Sanders, emerytowany oficer Armii Stanów Zjednoczonych, założyciel sieci barów Kentacky Fried Chicken)<br />
Z pewnością.<br />
W jaki sposób pułkownik Sanders odniósł swój wielki sukces?<br />
Czy urodził się bogaty? Czy miał bogatą rodzinę? Czy studiował na najlepszych uniwersytetach, jak Harvard? A może pracował na swój sukces od wczesnych lat młodości?<br />
Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: <strong>nie</strong>.</p>
<p>Pułkownik Sanders zaczął realizować swoje marzenia dopiero w wieku sześćdziesięciu pięciu lat!<br />
Co skłoniło go do działania?<br />
Był bez grosza i nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc.<br />
Otrzymał pierwszy czek emerytalny na kwotę stu pięciu dolarów i zawrzał z wściekłości. Jednak zamiast narzekać na społeczeństwo albo wypisywać nieuprzejme listy do Kongresu Stanów Zjednoczonych, zadał sobie pytania: „Co mającego wartość dla innych ludzi mogę robić?<br />
Co mogę im dać?" Zaczął się nad tym zastanawiać. Pierwsza odpowiedź na te pytania brzmiała: „Mam przepis na kurczaka, który smakuje wszystkim znajomym. Może więc mógłbym zarobić trochę pieniędzy, sprzedając ten przepis restauracjom?"<br />
Wtedy natychmiast przyszła kolejna myśl: „Nie, to śmieszne. Pieniądze ze sprzedaży mojego przepisu nie wystarczą nawet na zapłacenie czynszu za mieszkanie. Gdybym więc nie tylko sprzedał mój przepis, ale też pokazał, jak przygotować potrawę? A jeśli kurczak okaże się tak smaczny, że restauracja się rozwinie? Jeśli właściciele zdobędą w ten sposób więcej klientów, to pomnożą zyski i być może dadzą mi jakiś godziwy procent od tych dodatkowych zysków?"</p>
<p>Wielu ludzi wpada na wspaniałe pomysły.<br />
Jednak pułkownik Sanders potrafił nie tylko wymyślać wspaniałe plany, ale też i wprowadzać je w życie. Zaczął więc chodzić od restauracji do restauracji i każdemu właścicielowi mówił: „Mam wspaniały przepis na kurczaka i sądzę, że jeśli go wykorzystasz, zwiększysz zyski firmy. Za mój przepis chcę procent od tych zysków."<br />
Wielu właścicieli restauracji śmiało mu się w twarz: „Wynoś się stąd, starcze, zanim się zdenerwuję! Ale zanim wyjdziesz, powiedz mi, po co nosisz ten głupi biały garnitur." Czy pułkownik Sanders się załamał? Nie! Posiadł bowiem pierwszy klucz do sukcesu, który ja nazywam siłą osobowości:<br />
- Siła osobowości oznacza konsekwencję podejmowanych działań: <strong>ilekroć coś robisz, uczysz się czegoś nowego i znajdujesz sposoby, by następnym razem zrobić to lepiej</strong>.</p>
<p>Pułkownik Sanders z pewnością wykorzystał siłę osobowości! <strong>Zamiast załamywać się negatywnym wynikiem rozmowy z poprzednim restauratorem, zastanawiał się, jak bardziej skutecznie przekazać swój pomysł kolejnemu</strong>.<br />
I jak sądzisz, ile razy usłyszał „nie", zanim wreszcie padła pożądana odpowiedź? Otóż odmówiono mu tysiąc dziewięć razy, zanim usłyszał „tak".</p>
<p>Przez dwa lata podróżował po całych Stanach Zjednoczonych, często sypiając na tylnym siedzeniu swojego zdezelowanego samochodu. Jednak każdego ranka budził się z coraz większą chęcią podzielenia się swoim pomysłem z kolejnym właścicielem restauracji.<br />
Często jego jedynym pożywieniem były próbki kurczaka, które przygotowywał przed każdym kolejnym spotkaniem. Ilu ludzi potrafiłoby tak jak on znosić bez mrugnięcia okiem dwa lata odmów, ilu potrafiłoby nie załamać się po usłyszeniu tysiąca dziewięciu „nie"?<br />
Niewielu, ale pułkownik Sanders był jednym z nich.</p>
<p>Jestem przekonany, że większość z nas nie podjęłaby nawet dwudziestej pierwszej próby, nie mówiąc już o setnej czy tysiącznej.<br />
A przecież czasem trzeba próbować właśnie tak wiele razy, aby odnieść sukces. Wszyscy najwięksi ludzie sukcesu w historii świata mieli co najmniej jedną wspólną cechę: nie można ich było zniechęcić. Nie przyjmowali do wiadomości odpowiedzi negatywnej.<br />
Nie pozwalali, by cokolwiek powstrzymywało ich przed realizacją własnej wizji.<br />
Czy wiesz, że Walt Disney trzysta dwa razy spotkał się z odmową, zanim w końcu udało mu się znaleźć źródło finansowania dla „Najszczęśliwszego miejsca na ziemi"?<br />
Wszyscy bankierzy sądzili, że jest szalony.<br />
A przecież nie był.<br />
<strong>Kierował się własną wizją i pragnieniem, by zmienić ją w rzeczywistość</strong>.<br />
Dziś miliony ludzi skorzystało z radości Disneylandu, jedynego w swoim rodzaju świata, który powołała do życia decyzja jednego człowieka.<br />
Kiedy mieszkałem w mojej kawalerce, tak ciasnej, że musiałem prać w wannie, często przypominałem sobie te i inne podobne historie.<br />
Musiałem ciągle sobie powtarzać, że <strong>żaden problem nie trwa wiecznie</strong>.<br />
Żaden nie jest w stanie wpłynąć na całe moje życie.<br />
<strong>Każda trudność przeminie, jeśli podejmę pozytywne i konstruktywne działania, by jej zaradzić</strong>.</p>
<p><em>A. Robbins  "Listy od przyjaciela"</em></p>
<p><strong>Powiązane posty<br />
</strong></p>
<p>• <a href="../2007/10/09/hello-world/">Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/17/czy-istnieja-jakies-ograniczenia-tylko-wtedy-gdy-w-nie-wierzymy/">Czy istnieją jakieś ograniczenia -<br />
czy tylko wtedy gdy w nie wierzymy?</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/29/moc-tworzenia-i-moc-niszczenia-przekonania/">Moc tworzenia i moc niszczenia - nasze przekonania</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/09/podswiadomosc-kluczem-do-bogactwa/">Podświadomość - kluczem do bogactwa</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[S.P. O. Krapiec ]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=547</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 20:54:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=547</guid>
<description><![CDATA[(prawy.pl)
Odwaga bycia sobą
Zmarł wielki człowiek
Są tacy ludzie koło których nie da się prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(prawy.pl)</p>
<p><strong>Odwaga bycia sobą</strong><br />
Zmarł wielki człowiek</p>
<div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_intro">Są tacy ludzie koło których nie da się przejść obok nie przystając choć na moment. Wyróżniają się z jednolitego tła codziennej przeciętności. Mają odwagę powiedzieć coś mocnego, wielkiego, odważnego. Takiego człowieka poznałem w czasach przygotowań do mojego egzaminu maturalnego. Dzięki niemu zainteresowałem się św. Tomaszem z Akwinu i pośrednio dzięki niemu moja praca pisemna z języka polskiego była dowodem istnienia Miłości czystej i pięknej. Tym człowiekiem był o. Mieczysław Krąpiec.</div>
<table style="border:1px double #d1d4db;float:left;width:420px;margin-right:0;margin-bottom:10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="width:410px;text-align:center;"><img class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img" src="http://prawy.pl/r2_grafa_prop.php?nazwa_obrazka=./admin/felietony/gfx/38258.jpg&#38;px=400" alt="" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc">“Człowieczeństwo jest odwagą bycia sobą w sytuacji kolizji wartości, z których należy wybrać to, co słuszne” - można powiedzieć, że całe jego życie było spełnianiem tych jego słów. W codzienności był twardy w obronie Prawdy, ale jednocześnie dobry i łagodny wobec każdego spotkanego człowieka.</p>
<p>Pozostawił po sobie piękny ślad w duchowości i nauce – lubelską szkołę filozoficzną, zwaną czasem “polską szkołą filozofii klasycznej”. Powstała ona podczas ogromnych trudności których źródłem była oczywista niechęć władz komunistycznych wobec Kościoła i rozwoju nauki poza skrzydłami komunizmu. Program tej szkoły nakierowany był na wypracowanie nowej wersji klasycznej filozofii realistycznej, tak, by mogła ona stanowić odpór dla marksizmu ogłaszającego się jako realizm. Dziś spuściznę tych badań zawiera “Powszechna Endyklopedia Filozofii”.</p>
<p>O. Krąpiec całe życie poświęcił krzewieniu kultury i humanizmu chrześcijańskiego wśród młodych.  Ludziom których spotykał na codzień dodawał swą szlachetnością I pogodą ducha sił I wytrwałości w pracy. Apelował kiedyś: “Zadaniem odpowiedzialnych wychowawców i nauczycieli jest pokazać uczniom, że prawdziwą wartość ma jedynie to, co przychodzi z trudem. Polsce i światu potrzeba ludzi o mocnych charakterach.” Był narodowcem. Nie zgadzał się na kompromisy gdy chodziło o sprawy polskie.  “Życie wasze nic nie będzie znaczyć, jeżeli nie przekażecie kultury narodowej, niezależnie od nakazów ministerstwa” - mówił do nauczycieli w czasach liberalnych rządów.</p>
<p>Czy wypełnimy jego wolę?</p>
<p><strong>Jan Kotlarz</strong></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie bój się zmian]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=419</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 06:05:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=419</guid>
<description><![CDATA[
Gdy rodzice i nauczyciele karzą nas za niewłaściwe zrobienie czegoś, sprawia to, iż jako dziec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:'Tahoma','sans-serif';color:black;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/sb2YOg_dkQM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/sb2YOg_dkQM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:36pt;line-height:150%;"><span style="font-size:12pt;line-height:150%;">Gdy rodzice i nauczyciele karzą nas za niewłaściwe zrobienie czegoś, sprawia to, iż jako dzieci czujemy się głupi, zawstydzeni i godni pożałowania. Jeśli zdarza się to wystarczająco często, odruchowo zaczynamy się wahać przed próbą zrobienia czegokolwiek nowego. W sytuacji, gdy próby i niepowodzenia stają się dla nas nieprzyjemnym doświadczeniem, decyzja, że lepiej nie próbować, "wydaje się" nam mądrą.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:36pt;line-height:150%;"><span style="font-size:12pt;line-height:150%;">Niestety, to wyuczone zachowanie może zostać przeniesione do dorosłego życia. Gdy stajemy w obliczu nowej sytuacji, wyzwania czy nowego zadania, odruchowo wycofujemy się na z góry upatrzone pozycje. Podświadomie stajemy się znów dzieckiem, które boi się podjęcia próby zrobienia tego, co ma być zrobione, gdyż może to wzbudzić gniew Wielkich Ludzi. Nic dziwnego zatem, że w tym stanie umysłu wolimy się wycofać. „Nie, dziękuję". „Nigdy więcej".<br />
<strong>Sparaliżowani strachem nie osiągamy niczego. </strong><br />
Myślimy sobie: zamiast tego pójdę i zrobię sobie kawę albo poczytam gazetę, albo poobijam się trochę, sprzątając biurko; coś, co nie niesie ze sobą żadnego ryzyka porażki.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:36pt;line-height:150%;"><span style="font-size:12pt;line-height:150%;">Taka sytuacja wymaga zdecydowanego działania. Po pierwsze, przyznaj się do swego strachu przed porażką. Następnie spróbuj pogodzić się z faktem, że nam wszystkim się to zdarza; każdemu przytrafia się jakaś porażka, każdemu może zdarzyć się, że dostanie gorszą ocenę mimo wytężonych wysiłków. <strong>To część gry - w ten sposób się uczymy</strong>. <strong>Często jest to najlepszy sposób uczenia się</strong>, a niewątpliwie każdemu ekspertowi z dowolnej dziedziny przydarzało się to wiele razy podczas jego drogi na szczyt.</span></p>
<p><span style="color:#ffffff;">czas. ------------------------------------------</span><span style="color:#808080;">Czytaj Dalej :</span> <!--more--><strong><br />
</strong></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;text-align:justify;text-indent:36pt;line-height:150%;"><span style="font-size:12pt;line-height:150%;">Jeśli strach przed porażką działa na Ciebie paraliżująco i uniemożliwia Ci działanie, pamiętaj, że porażka nie jest największym złem jakie może Ci się przydarzyć.<br />
Najgorzej jest wtedy, gdy w ogóle nie podejmujemy prób.</span></p>
<p><em>Na bazie : Christine Ingham - Automotywacja na 101 sposobow</em></p>
<p><span style="font-family:'Tahoma','sans-serif';color:black;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zKViA_z6jwE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zKViA_z6jwE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong>Powiązane posty:<br />
</strong></span></p>
<p>• <a href="../2008/03/28/to-jest-twoje-zycie/">To jest Twoje życie</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/28/nie-zakladaj-nic-z-gory/">Nie zakładaj nic z góry</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/20/usmiechaj-sie-przelamuj-schematy/">Uśmiechaj się, przełamuj schematy!</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/21/czy-czujesz-ze-zaslugujesz/">Czy czujesz że zasługujesz?</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/01/zaufanie-w-realizacji-marzen/">Zaufanie - w realizacji marzeń</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/29/zycie-w-harmonii-receptura-wg-lazariewa/">Życie w harmonii</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/05/miejsce-wewnetrznej-przemiany/">Miejsce wewnętrznej przemiany</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/05/czy-wiesz-co-jest-ci-serwowane/">Czy wiesz co jest ci serwowane?</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[P.O.S.T. o straconym sezonie]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 17:52:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=25</guid>
<description><![CDATA[P  Pewnego popołudniowego przemarszu przyspieszenie prawie przerwało przygotowany plan przejścia ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span style="font-size:16pt;">P</span>  <span style="text-transform:uppercase;">P</span>ewnego popołudniowego przemarszu przyspieszenie prawie przerwało przygotowany plan przejścia pomiędzy pierwszym punktem – pobliskim parkingiem, pod przewidziany punkt postępujący – pole pełne połaci pszenicy i przeszkadzający perz. Presja przeprawy podpowiadała pokorę, przecież promień pętli projektował problemy przebrnięcia. Przeszkadzała przepaska przesiąknięta potem, planowałem później przesuszyć. Postępujące powiewy podszeptywały poprawę pogody. Podobno przyjaciel przygotował prowiant, poczułem przykrość po przetrzepaniu plecaka. Podczas przeskakiwania przez pachołek poczułem przemożne pulsowanie pod piszczelem, poczyniłem pełny przysiad precyzyjnie przeczekując przelotny problem. Ponad przeleciała prawdopodobnie pustułka. Przypadkowy postój pozbył podróż początkowego podniecenia, postanowiłem przejść pokracznie pod przystanek, poszukać przejeżdżającej pomocy.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">O</span><span>  </span>Opornie opowiedziałem okolicznym obywatelom o okropnej ozdobie obejścia obrzeży. Obrzęk oprócz opóźnienia osłabił okalający okład. Około opłotków omdlałem. Opieszale odzyskałem odwagę, oszczędnie okrążyłem okolicę oczekując odbudowy organizmu.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">S<span>  </span></span>Stopniowo spóźnienie spowszedniało, spowolniło swoja szczątkowość. Smutny skutek skoku schlebiał stoperowi skutecznie spisującemu stracone sekundy. Szukałem skądkolwiek sukursu. Szkoda subiekcji, strudziłem się szykując szus szosami, straciłem sprężynę sympatycznego samopoczucia, solidną sprawność. Sekret skręcenia – skłaniam się stwierdzić – stanowi słaby sezon, skończony szybkim spoczynkiem. Szanse strzela szlag, stop survivalom spartan, serpentynom szos, sile samurajów. Samosabotaż szybko się sprawdził. Stoi szpaler sosen, szpak sadzi susy, sformował się stłumiony szelest. Siedzę sobie.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">T<span>  </span></span>Także trzeba teraz trening trzeźwo typować. Tydzień twórczo tworzyć, topić trwogę, testować topografię. Twardziel to tułacz taszczący tony, taktyk terenowy, twardy tors, testosteron. Tudzież translokacja tłumaczy trudy trampa. Turystyka to talizman temperamentu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prosimy nie przeszkadzać]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=91</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 09:51:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=91</guid>
<description><![CDATA[Z miesięcznika Glamour:
Prosimy nie przeszkadzać
Czerpią radość z seksu i nie wstydzą się o t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z miesięcznika <strong>Glamour</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://" rel="nofollow" title="Prosimy nie przeszkadzać">Prosimy nie przeszkadzać</a></strong><br />
Czerpią radość z seksu i nie wstydzą się o tym mówić publicznie. Czy to odwaga? Perwersja? Nie, miłość! Trzy pary, zakochane w sobie do szaleństwa tylko w Glamour zdradzają sekrety swojej sypialni.<br />
UWIELBIAMY KOCHAĆ SIĘ NA ŁONIE NATURY<br />
Małgorzata Czaja, 32 lata, menedżer i Maciej Czaja, 32 lata, elektronik. Poznali się w liceum, razem od 12 lat.</p>
<p>Kochają się 2–3 razy w tygodniu, ale – jak twierdzi Małgosia – „to stanowczo za mało”. (Maciek: „Czasami jesteśmy zmęczeni i dlatego ciężko nam się zgrać”). Najbardziej lubią pozycję na jeźdźca. W seksie nie tracą czasu na zbędną grę wstępną, wolą szybko „wejść na szczyt”. Ponieważ łóżko działa na nich usypiająco, szukają doznań w miejscach publicznych.</p>
<p>Małgosia: Jesteśmy permanentnie zakochani w sobie. Znamy się już 17 lat i jeszcze nigdy się sobą nie znudziliśmy. Maciej: To wina hormonów!<br />
Małgosia: Bardzo dobrze potrafię dostrzec, kiedy Maciej ma ochotę na seks. Robi takie „maślane oczka”. Lubię też zapach jego świeżo umytego i ogolonego ciała. Nie potrafię mu się wtedy oprzeć. Najbardziej lubię kochać się rano. I w nocy, ale Maciek nie znosi być budzony. Zaczepiam go delikatnie i pieszczę, nie wybudzając od razu, a on zaczyna marudzić.<br />
Maciej: Tak, wtedy zazwyczaj mruczę sobie coś pod nosem.<br />
Małgosia: Jak widzę, że jest mocno zaspany i moje nocne zaloty odnoszą słaby skutek, to odpuszczam. Ale częściej jednak wszystko kończy się po mojej myśli. Tak naprawdę, to nie ma złej pory i miejsca, jeśli oboje mamy ochotę na seks.<br />
Maciej: Dlatego zdarzyło nam się już parę „seksualnych wyskoków” w miejscach publicznych. Moim ulubionym jest ambona w lesie. Niesamowita panorama z góry i powiew świeżego wiatru sprawiają, że mój apetyt na seks jeszcze bardziej rośnie.<br />
Małgosia: Ambonę odkryłam podczas przejażdżek konnych. Jest zabudowana, wysoka i przypomina domek na drzewie. Któregoś dnia pojechaliśmy tam z Maćkiem na spacer z psami. Weszliśmy na ambonę, żeby pooglądać okolicę, no i tak jakoś wyszło, że zostaliśmy na dłużej. Od tamtej pory mieliśmy jeszcze parę „leśnych” wyskoków. Maciej: Odpowiada mi intymność pośród natury...<br />
Małgosia: Akurat nie było nikogo, kto mógłby nas zauważyć (chyba że sarny). Ale zdarzało nam się też uprawiać seks tam, gdzie byli ludzie, np. w morzu w Bułgarii.<br />
Maciej: Nie myśleliśmy wtedy o nikim, nie czuliśmy się skrępowani. I tak inni mówili w niezrozumiałym dla nas języku (śmiech).<br />
Małgosia: To była nasza podróż poślubna. Na plaży było dosłownie parę osób. Weszliśmy do wody, trochę popływaliśmy. Pamiętam, że fale najpierw sięgały nam do pasa, potem stopniowo zaczęły zakrywać nas coraz bardziej... Więc stwierdziliśmy, że nikt nie zauważy, co tam kombinujemy w wodzie.<br />
Maciej: A ja bym chciał kochać się w minimorisie. Czemu? Bo to się wydaje technicznie niewykonalne!</p>
<p>ZGŁĘBIAMY KAMASUTRĘ<br />
Magdalena Michalik, 27 lat, kierownik i Marcin Michalik, 27 lat, przedsiębiorca. Poznali się w górach, od trzech lat są małżeństwem.</p>
<p>Pierwszy raz uprawiali seks w noc poślubną. Od tamtej pory kochają się 4 razy w tygodniu. Razem chodzą do sex-shopu i oglądają gadżety – filmy, wibratory, kulki. Na razie na nic się nie skusili. Teraz wypróbowują nowe pozycje.</p>
<p>Marcin: Największej ochoty na nowe pozycje nabieram wówczas, gdy wyjeżdżamy razem na wakacje. Słońce, woda, relaks i żona na wyciągnięcie ręki sprzyjają fantazji. A jak Magda pojawia się w sypialni w koronkowej koszuli z odkrytymi plecami, to już po mnie...<br />
Magda: Niedawno dostaliśmy od znajomych Kamasutrę. Stwierdziliśmy, że to idealna okazja do tego, żeby urozmaicić swój seks. Przeprowadziliśmy już nawet „eksperyment łazienkowy”, ale skończył się siniakami i proszkiem do prania we włosach. Okazało się, że małe powierzchnie nie są wskazane do eksperymentów seksualnych (śmiech). Marcin: „Eksperyment łazienkowy” polegał na tym, że najpierw kochaliśmy się na pralce, potem na podłodze. Następnym razem wybierzemy większe pomieszczenie.<br />
Magda: Ja najbardziej lubię kochać się na łyżeczkę. Uwielbiam, gdy Marcin namiętnie całuje moją szyję i kark i przylega całym ciałem do mojego. Wtedy czuję się przy nim – silnym i męskim – taka malutka i bezpieczna... To uczucie sprawia, że seks jest niesamowity.<br />
Marcin: Ja tam wolę na leniuszka. Widzę wtedy Magdę w pełnej krasie – jak się porusza, mogę dotykać jej piersi, przyglądać się jej twarzy.<br />
Magda: Wypróbowaliśmy już wiele pozycji: klasyczną, siedzącą, siedzącą odwróconą, odwróconą klasyczną i na jeźdźca.<br />
Marcin: I wszystkie jak najbardziej polecamy!<br />
Magda: Kamasutra jest interesująca, chociaż Marcin jest większym jej entuzjastą.<br />
Marcin: Mnie najbardziej podobał się rozdział dotyczący przygotowania do miłości i tao seksu (tao wzmacnia zdrowie, więź partnerską i poprawia wydolność seksualną). Jednak niektóre z przedstawionych w Kamasutrze technik wymagają nie lada sprawności fizycznej i dlatego – przynajmniej na razie – pozostają poza naszym zasięgiem. Są to np. pozycje o takich wdzięcznych nazwach jak ptaki w locie, smok, biały tygrys, sosna czy kaczki. Jeśli ktoś chce rozszyfrować te nazwy, to polecam Kamasutrę! My tymczasem popracujemy nad naszą kondycją (śmiech).<br />
Magda: Eksperymentowanie z nowymi pozycjami dostarcza nam wielu nowych doznań.<br />
Marcin: Marzy mi się seks z Magdą u niej w biurze na stole. Ona jak zwykle ubrana w spódniczkę przed kolano, ale do tego bluzka z dużym dekoltem i koniecznie dwunastocentymetrowe szpilki na nogach. To dopiero by było coś!</p>
<p>WYSYŁAMY SOBIE SPROŚNE MMS-y<br />
Małgorzata Zajączkowska, 25 lat, kucharz i Kamil Łuniewski, 24 lata, barman. Poznali się w pracy, parą są od dwóch miesięcy.</p>
<p>Kochają się o każdej porze dnia i po kilka razy w ciągu nocy. Małgosia marzy o przypięciu Kamila kajdankami do łóżka. Zanim zostali parą, zdarzało im się uprawiać seks we trójkę, teraz chcą mieć siebie na wyłączność. Kuchnia, przedpokój, podłoga – każde miejsce jest dobre, jeśli właśnie mają ochotę na seks. Gdy Gosia była młodsza, zdarzało jej się kochać w samochodzie, na łódce albo w lesie. Dzisiaj wybiera domowe zacisze.</p>
<p>Kamil: Lubię, jak Gonia spaceruje po domu w samej bieliźnie. Gdy wychodzi z kąpieli owinięta tylko ręcznikiem. Lubię nawet jej luźne spodnie od piżamy, które wyglądają jak kalesony mojego dziadka (śmiech). Jest wtedy taka seksowna... Ale najbardziej lubię czuć jej nagie, delikatne ciało.<br />
Małgosia: Kiedy jestem z Kamilem, nie przestaję się uśmiechać. Kocham jego ciało, dołeczki w policzkach, tatuaże i kolczyk w języku. Kocham go za opiekuńczość, upodobanie do kreskówek i że kiedy mi gra na gitarze w nocy, sąsiadki się wkurzają. I za to, że tak wspaniale pasujemy do siebie w łóżku. Mogłabym wymieniać bez końca.<br />
Kamil: Kochając się po raz pierwszy, patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Czułem, że lewituję gdzieś w chmurach. To było wspaniałe uczucie, na które długo czekałem.<br />
Gosia: Nie potrafiłam oderwać się od Kamila. Stał się spełnieniem moich wszystkich marzeń. To było magiczne przeżycie.<br />
Kamil: Pierwszego MMS-a wysłałem Gosi, gdy była w pracy. Okazało się, że mój pomysł bardzo jej się spodobał. Szkoda, że nie widziałem wtedy jej miny (śmiech).<br />
Gosia: Od razu poprawił mi humor. Miałam ochotę rzucić wszystko i pobiec do domu. Ten MMS zadziałał na mnie jak płachta na byka. Co to było? Kamil, który po wyjściu z kąpieli wpadł na wspaniały pomysł, żeby stanąć przed lustrem i uwiecznić swoje odbicie na zdjęciu. Miałam ochotę odwdzięczyć mu się tym samym, ale byłam w pracy i nie miałam możliwości. Więc czekałam na więcej MMS-ów, które zdradzą kolejne szczegóły, ale dostałam tylko słodkiego SMS-a, którego treści nie mogę zdradzić.<br />
Kamil: Od tamtej pory co pewien czas wysyłam Gosi jakiegoś sprośnego MMS-a – swoje zdjęcie lub pokaz slajdów. Ale nie zdradzę nic więcej, bo to nasza słodka tajemnica.<br />
Gosia: Ważne, aby w MMS-ie nie było wszystkiego widać. Niedomówienie najbardziej podkręca atmosferę. Zaczynam wtedy jeszcze bardziej tęsknić za Kamilem. Dzięki takiej wiadomości mam swojego chłopaka cały czas przed oczami.<br />
Kamil: Bardziej podniecające mogłoby być chyba tylko to, gdyby Gosia zrobiła przede mną striptiz.<br />
Magdalena Fiejdasz</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O odwadze]]></title>
<link>http://odstresujsie.wordpress.com/2008/03/09/o-odwadze/</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 16:02:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Michalina</dc:creator>
<guid>http://odstresujsie.wordpress.com/2008/03/09/o-odwadze/</guid>
<description><![CDATA[Jedyną stałą jest zmiana.
Co jesteśmy w stanie zmienić? Niektórzy nie są w stanie dostosować]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jedyną stałą jest zmiana.<a href="http://odstresujsie.files.wordpress.com/2008/04/top-od-the-world-sxc614230_1328335-maly2.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-39" style="float:right;" src="http://odstresujsie.wordpress.com/files/2008/04/top-od-the-world-sxc614230_1328335-maly2.jpg" alt="" width="230" height="173" /></a></p>
<p>Co jesteśmy w stanie zmienić? Niektórzy nie są w stanie dostosować się do tego że zamknięto im ulubiony sklep, lub wpadają we wściekłość gdy żona zmieniła menu niedzielnego obiadu.</p>
<p>Są ludzie, którzy zmienili wszystko, styl bycia, życia, pracę rodzinę przyjaciół by walczyć o siebie. Dotychczasowy styl życia był destrukcyjny...</p>
<p>Do zmian dochodzimy przeważnie stopniowo. Najpierw zaczyna nas coś lekko uwierać, potem coraz mocniej i mocniej jest coraz z gorzej aż w końcu nie możemy tego wytrzymać i - albo zmiana sama do nas przychodzi albo sami skaczemy na głęboką wodę.</p>
<p>Aby coś zmienić potrzeba odwagi. Ueażam że odwagi nam potrzeba mądrej.</p>
<p>Przemyśleć sprawę, rozważyć jak najwięcej opcji, przemyśleć co się wydarzy po kolejnym ruchu - to trochę jak w szachach. To trudne, wymaga abstrakcyjnego myślenia, ale warto to zrobić aby później nie było rozczarowań.</p>
<p>Można też wizualizować  jak to będzie. Wizualizacja celu - znana powszechnie ot chociażby ze sportu jest wspaniałym i potężnym narzędziem pracy przy podejmowaniu decyzji. Wizualizacja polega na ( jak sama nazwa wskazuje) wyobrażaniu sobie różnych pożądanych obrazów tak aby stały się one rzeczywistością.</p>
<p>Im dokładniej to zrobimy - tym lepszy będzie efekt. Wyobrażałam sobie kiedyś, jeszcze na studiach, jakby  to cudownie było mieć swój własny pokój z oknem w dużym szklanym wieżowcu. Nie znając jeszcze wtedy zasad wizualizacji wyobrażałam sobie ten pokój, nawet wywieszkę z moim imieniem i nazwiskiem. Po roku miałam już ten pokój. Początkowo byłam zachwycona, praca też wydawał się wspaniała. Niestety nie  "dowizualizowałam"  paru istotnych szczegółów, które sprawiały, że po jakimś czasie nie mogłam już tam wytrzymać....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grzech tolerancji]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=124</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 20:35:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=124</guid>
<description><![CDATA[Może artykuł mało adekwatny do tego co teraz przeżywam. Zwłaszcza, że stwierdzam, że stałam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Może artykuł mało adekwatny do tego co teraz przeżywam. Zwłaszcza, że stwierdzam, że stałam się ostatnio chamską egoistką. Ale ogólnie ciekawy artykuł. Myślę, że warty przeczytania i głębszego zastanowienia się nad nim.</p>
<blockquote><p>  Nietolerancja zaskakująco często cechuje tych, którzy uważają się za szczególnie tolerancyjnych<br />
Czy należy być tolerancyjnym? Tylko ktoś bardzo odważny może się przyznać do tego, że nie jest lub – co gorsza – nie chce być tolerancyjny. Nic dziwnego, że jakiś czas temu Ryszard Legutko wzbudził powszechne oburzenie wśród polskich postępowych intelektualistów swoim wyznaniem, zawartym w tytule książki, że nie lubi tolerancji.</p>
<p>Miernik tolerancji<br />
Jeden z polemistów prof. Legutki, znany liberalny filozof prawa Wojciech Sadurski przekonywał, jak ważna jest tolerancja: „Kształtowanie w sobie umiejętności tolerancji jest istotną cnotą jednostkową. Nie jest to cnota łatwa ani mała: naturalnym odruchem na inność jest nietolerancja (zakazać, odrzucić, wyeliminować). Tolerancja jest reakcją wyuczoną. Ale ta nauka przynosi dobre rezultaty. Pozwala nam eliminować dezaprobatę płynącą z niskich pobudek – z uprzedzeń, agresji, egoizmu. Umożliwia nam życie w społeczeństwie bogatym różnorodnością, w otoczeniu pluralistycznym. Ale my również musimy mieć swobodę w komunikowaniu naszych poglądów innym – w tym także dezaprobaty dla ich postaw. Tolerancja wyklucza karanie, ale nie wyklucza dezaprobaty" („Rzeczpospolita”, 6 kwietnia 2002 r.).<br />
Nie jestem przekonany, czy rzeczywiście jedynym naturalnym odruchem wobec inności jest niechęć. Gdyby tak było, ludzie nie podróżowaliby tak chętnie, nie interesowaliby się zwyczajami innych, nigdy nie powstałaby etnologia, a ludy nie mieszałyby się z sobą. Równie naturalne wydają się zaciekawienie odmiennością i fascynacja egzotyką. To trochę zależy od naszej natury – jedni lubią odmienność, inni się jej boją. Na przykład tzw. geje z natury, jak się dzisiaj twierdzi, nie lubią anatomicznych i w ogóle seksualnych odmienności. Często to nietolerancja jest postawą wyuczoną. I tak jedynie ktoś, kto dobrze zna historię, nie jest skłonny tolerować pewnych poglądów, na przykład antysemickich, gdyż jest świadomy negatywnych skutków, jakie poglądy te przyniosły w przeszłości. I tylko osoby obdarzone świadomością narodową mogą wykazywać stanowczą nietolerancję wobec osób, które chcą je wynarodowić.<br />
Często nietolerancja przydarza się tym, którzy uważają się za szczególnie tolerancyjnych. Sam Wojciech Sadurski przez wiele lat nie krył swej dezaprobaty dla osób o innych niż on poglądach dopóki na seminarium w Lucieniu nie stwierdził, iż ulegał nietolerancyjnym wyobrażeniom o ich stanie umysłu. W przytoczonym cytacie potępia on dezaprobatę płynącą z niższych pobudek. Czy jednak sama ta klasyfikacja nie może być uznana za wyraz nietolerancji? Skąd wiadomo, że dezaprobata „Gazety Wyborczej" wynika z wyższych pobudek niż dezaprobata „Naszego Dziennika”?</p>
<p>Nadymanie przez wyśmiewanie<br />
Wolter, mistrz drwiny, twierdził w „Traktacie o nietolerancji", że „nie ma w tym nietolerancji, gdy ktoś wyśmiewa ludzi kiepsko rozumujących. (...) To dwie rzeczy nader odmienne: kpić sobie z człowieka, a prześladować go”. Dzisiaj wiemy jednak, że wyśmiewanie, drwina, marginalizowanie i stygmatyzowanie są praktykami, które świetnie zastępują dawne metody fizycznej eliminacji i kary. Nie przypadkiem mobbing został uznany za przestępstwo.<br />
Wyśmiewanie służy najczęściej potwierdzaniu własnej tożsamości i przynależności grupowej. Wyśmiewamy innych, by poprawić sobie samopoczucie. To polski zwyczaj narodowy. Fora internetowe pełne są wypowiedzi ludzi, którym wydaje się, że im bardziej wyszydzą kogoś, tym większą wagę będą miały ich argumenty i tym bardziej potwierdzą wyjątkowość swojej inteligencji. Tym mechanizmem nadymania się przez wyśmiewanie posługuje się program TVN 24 „Szkło kontaktowe". Nie tylko widzowie mogą się w nim pochwalić swoim dowcipem, ale i prowadzący dziennikarze mogą kadzić sobie nawzajem. Zapewne wydaje im się, że są Davidem Lettermanem i Jonem Stewartem w jednej osobie.<br />
Tolerancja najczęściej wynika z obojętności. Kiedy nas ani ziębi, ani grzeje to, co ktoś mówi i robi, możemy sobie pozwolić na daleko idącą tolerancję. Wielu Amerykanów o liberalnych poglądach w sprawach rasowych nigdy nie posłałoby dzieci do szkoły z przewagą dzieci afroamerykańskich. Francuzi uchodzą za tolerancyjnych, ale lęk przed polskim hydraulikiem spowodował, że głosowali przeciw europejskiej konstytucji. Słusznie więc odebrano im prawo głosu i teraz zarówno oni, jak i ci hydraulicy dostaną bez pytania o zgodę ową konstytucję jako traktat reformujący.<br />
(...)</p>
<p>Instynkt prostaczy<br />
Zdaniem Durkheima, żywotne społeczeństwa nie mogą być po prostu całkowicie tolerancyjne: „Każdy silny stan świadomości jest źródłem życia; to podstawowy czynnik naszej żywotności; dlatego też wszystko, co zmierza do jego osłabienia, poniża nas i przygnębia; wywołuje uczucie niepokoju i niepewności podobne do tego, które odczuwamy, kiedy jakaś ważna funkcja przestaje spełniać swoje zadanie lub spełnia je wolniej". Tak więc powszechna tolerancja może być traktowana jako symptom osłabienia sił żywotnych, zobojętnienia i dekadencji. Powszechna tolerancja czyni niemożliwą politykę, gdyż ta z natury rzeczy zasadza się na konflikcie i walce, choćby tylko o głosy wyborców.<br />
Przekonanie, iż tolerancja oznacza, że wszystko jest dozwolone, że można robić, co nam się żywnie podoba, nie przychodziło na myśl tym, którzy pierwsi opowiadali się za tolerancją. Im chodziło o swobodę myśli, wolność wyrażania poglądów i zakaz narzucania ich siłą, a nie o dowolność zachowań czy brak moralnych i prawnych regulacji. Wolter pisał: „Niektórzy utrzymują, że skoro wolność myśli jest naturalnym skutkiem tolerancji, a ta wolność przywodzi moralność do zguby, nietolerancja jest konieczna dla szczęścia ludzi. Miejmy się na baczności, by swobody myślenia, powstałej dzięki używaniu rozumu, nie mieszać z niemoralnymi maksymami, które po wszystkie czasy są na ustach motłochu wszystkich krajów. To owoce instynktu prostaczego, a nie rozumu. Zaatakować i unicestwić je może tylko rozum". Od tego czasu jednak nasza wiara w rozum jako podstawę nowej moralności poważnie się zachwiała. A gdy głosi się konieczność tolerancji, najczęściej nie chodzi już o swobodę myślenia, lecz wręcz przeciwnie, o jej ograniczenie. Bo samodzielne myślenie bywa męczące i narusza dobre samopoczucie niemyślących, zwłaszcza gdy prowadzi do konkluzji niezgodnych z prostaczym instynktem.</p>
<div align="right">
<pre>Autor: Zdzisław Krasnodębski</pre>
</div>
</blockquote>
<div align="right">
<pre><font color="#181818">Źródło: Wprost </font></pre>
<div align="left">Sporo osób uważa się za tolerancyjne. Mówią, że nie są rasistami, że homoseksualizm jest dla nich obojętny. Ale czy tak jest naprawdę? Oj często chyba nie.  Niby nie mamy nic naprzeciw jakichś zachowaniom, pewnym osobom np o innym niż nasz kolorze skóry, ale jednak kiedy spotykamy na ulicy taką osobę to zaczynają się jakieś dziwne komentarze.Sama mam kumpele lesbijkę i wydaje mi się, że jestem osobą tolerancyjną. Przynajmniej pod tym względem. Bardzo dobrze się dogadujemy i jej orientacja seksualna nie ma dla mnie większego znaczenia. Uważam ją za bardzo wartościową osobę, na którą zawsze można liczyć.</p>
<p>Najlepiej będzie jak każdy sam się zastanowi nad tym tematem, bo moje słowa i tak raczej nic nie zmienią.</p></div>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chodź, pomaluj mi mur...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/28/chodz-pomaluj-mi-mur/</link>
<pubDate>Fri, 28 Dec 2007 10:17:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/28/chodz-pomaluj-mi-mur/</guid>
<description><![CDATA[Nie będę opisywać tutaj ustawek pomeczeowych, rozwalania szyb itd., Bo tego na własne oczy nie d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Nie będę opisywać tutaj ustawek pomeczeowych, rozwalania szyb itd., Bo tego na własne oczy nie doświadczyłem, póki, co w mojej dzielnicy tego nie doświadczyłem..</font><!--more--><font COLOR="#000000">. </font></p>
<p><font COLOR="#000000">Mieszkam w Katowicach, dokładniej w jednej z południowych dzielnic...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Owa dzielnica przez długi, długi czas żyła własnym życiem – chodzi mi o przynależność do jakiegokolwiek klubu piłkarskiego. A napisy związane z GKSem można było policzyć na palcach jednej ręki, do tego były tak małe, że przechodziło się obok nich nie zwracając na nie uwagi... Ostatnio ciule, – bo inaczej ich nazwać nie idzie dowiedzieli się chyba właśnie o tym, że jest taki spokój, że trzeba go zakłócić...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">I tak od kilku tygodni nie ma bloku, który nie byłby zatagowany tym zasranym napisem GKS, blok w blok, płot, w płot – wszędzie popieprzone zielone, żółte, czarne napisy wywyższające jakże żałosny klub piłkarski.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Do tego uchodząca za jedną ze spokojniejszych dzielnic, stała się już mniej bezpieczną. Gdy pytany o jakieś ekscesy, rozróby, bójki itd. kilka tygodni temu przez kolegę nie wiedziałem, o co mu chodzi, – jakie bójki, jakie rozróby? U mnie? Przecież u mnie jest spokój...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> No, ale ostatnio pomijając już te zasrane napisy zauważyłem grupki młodych zakapturzonych ciuli, którzy nie mając, co robić krążą po dzielnicy wydzierając modry i przeklinając...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Naprawdę ambitne, aby pod osłoną nocy przejść grupką osób pod cudzy blok i skradzionym sprayem, bo przecież łysy kretyn z zielono-czarnym szalikiem nie ma pojęcia, że puszkę z farbą się kupuje, a nie kradnie bazgrają te 3 litery, które przez 20 lat swojego życia nauczyli się do perfekcji, reszty alfabetu nie znając...Resztę słów składają z tych 3 liter, dodając do tego seplenie albo także wyuczone słowo „kurwa”. No jeszcze dodajmy do tego frazę „jebać ruch” i już „stuprocentowy fan gieksy” może śmiało się nim nazywać...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Ależ adrenalinę musicie czuć bazgrając te mury, to ryzyko, czy zaspany lokator otworzy okno i nie powie wam kilku słów, których nie zrozumiecie...Nie wiedząc, co odpowiedzieć mlaskniecie ustami i pójdziecie dalej...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Godne podziwu. Chcesz wrażeń łysy idioto? To napisz sobie te 3 literki na czole, załóż swój szalik i przejdź środkiem dnia w mieście, które GKSu nienawidzi ;). Może Chorzów? Będziesz mieć wrażenia – i na dodatek zagwarantuje ci je twój rówieśnik, tylko z szalikiem w innym kolorze ;).Albo pomaluj sobie mieszkanie, najlepiej pokój rodziców, tak, tak, rodziców, – bo przecież masz za mały mózg, aby usamodzielnić się i wkońcu mieszkać samemu...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Widocznie to jest jak epidemia, jest miejsce neutralne, trzeba je przejąć, jak na wojnie, zbadać teren, jak wolny to brać, i patrolować terytorium, aby już go nikt nie odebrał...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Jesteście żałośni...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">PS:</font></p>
<p><font COLOR="#ff9900">Polecam przeczytać też to <a HREF="http://mojstary.wordpress.com/2007/09/02/gowniarze-w-smyczach-klubowych/">http://mojstary.wordpress.com/2007/09/02/gowniarze-w-smyczach-klubowych/</a> równie ambitne zjawisko...</font></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
