<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ochota &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ochota/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ochota"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 12:30:15 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Burmiś się rozbija]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=452</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 07:48:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.wordpress.com/?p=452</guid>
<description><![CDATA[Burmistrz potrafi prowadzić samochód. Chwała mu za to, że potrafi aż tyle, zwłaszcza, że pomo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Burmistrz potrafi prowadzić samochód. Chwała mu za to, że potrafi aż tyle, zwłaszcza, że pomoc społeczna w jego wykonaniu zdaje się opierać głównie na utrudnianiu emerytom dostępu do sklepów spożywczych (wszak wszyscy wiemy, że emerytowi bardziej przyda się <a href="http://andhy.com/2007/12/08/warszawa-w-sieci-bankow/">kolejny bank na ulicy Grójeckiej</a> niż sklep). Mniejsza o większość. Burmistrz dba o swój image 'społecznika' i 'lubi' emerytów. Tym razem w ramach troski o image '<strong>przejechał się</strong>'. </p>
<p>Zastanawiając się jak daleko od Żywca był nasz '<a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86767,5086541.html">burmiś</a>' polecam lekturę poniższego artykułu:</p>
<blockquote><p><strong>Wiceburmistrz Ochoty Maurycy Seweryn (SdPl) wysłał się sam, do Sokołowa Podlaskiego, na spotkanie koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Wziął z urzędu samochód służbowy, który po drodze rozbił.</strong></p>
<p>Maurycy Seweryn działa w mazowieckich władzach SdPl. Ma za sobą funkcję rzecznika Marka Borowskiego. Jest jednym z nielicznych warszawskich polityków Socjaldemokracji, którym partia dała posady we władzach wykonawczych. Maurycy Seweryn w zarządzie Ochoty odpowiada za pomoc społeczną.</p>
<p><!--more--></p>
<p><strong>Służba w marynarce</strong></p>
<p>W pewną kwietniową niedzielę zdecydował się wyjść z tą tematyką poza stołeczny urząd. W odpowiedzi na zaproszenie seniorów ruszył służbowym samochodem na wschód. O misji podwładnego burmistrz Ochoty Wojciech Komorowski (PO) dowiedział się w poniedziałek, gdy Seweryn przyszedł powiedzieć mu, że rozbił samochód, który trzeba ściągnąć do Warszawy i wstawić do warsztatu.</p>
<p>Przekonywał, że był to wyjazd służbowy. - Na który wysłał się sam - komentuje Komorowski.</p>
<p>Maurycy Seweryn podkreśla szlachetny cel podróży. - Jechałem na zebranie prezydium koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. W celu wymiany doświadczeń - słyszę.</p>
<p>Dlaczego o wyjeździe nie wiedział jego przełożony? - Seniorzy przysłali zaproszenie w piątek, próbowałem dzwonić do burmistrza. Nie udało się - wyjaśnia Maurycy Seweryn.</p>
<p>Był zdeterminowany. Uznał, że pojedzie. Jak tłumaczy, w jego karierze urzędniczej, nieprzewidywalne sytuacje to standard. - Reaguję szybko. Staram się być aktywnym burmistrzem - charakteryzuje się Seweryn.</p>
<p>Potem daje przykład takiej postawy. Wspomina, jak zachował się, gdy zaproszenie na szkolną uroczystość dotarło do urzędu na chwilę przed imprezą.</p>
<p>- Koledzy z zarządu byli zajęci. Podjąłem więc błyskawiczną decyzję, że sam pójdę - wspomina. - Mimo że był to dzień biurowy i nie założyłem garnituru. Byłem zmuszony wystąpić w marynarce.</p>
<p><strong>Co Sokołów do Ochoty</strong></p>
<p>Na stronie internetowej wiceburmistrz opisuje różne organizacje, z którymi dotąd współpracował. Dużo miejsca jest o działkowcach, dzieciach, nie ma słowa o kontaktach z kołem Związku Emerytów i Rencistów z Sokołowa. Pytam, dlaczego seniorzy ze wschodniego Mazowsza zaprosili do siebie urzędnika z Ochoty.</p>
<p>- Jestem społecznikiem, osobą znaną - mówi Seweryn. Potem przyznaje, że miała to być jego pierwsza wizyta na wschodnich rubieżach naszego województwa. - Traktowałem to jako doświadczenie, które procentuje na przyszłość.</p>
<p>Nieco mniej entuzjazmu mają niedawni koledzy Seweryna z dzielnicowego SLD (obie partie współpracowały jako LiD).</p>
<p>- Co ma Sokołów Podlaski do Ochoty? Co to za wymiana doświadczeń w niedzielę? Jeśli pan wiceburmistrz tak przejmuje się seniorami, niech obejmie opieką tutejsze środowisko, bo tamto ma własnych samorządowców - mówi jeden z działaczy SLD. - A jeśli już, niech korzysta z prywatnego samochodu.</p>
<p>Podobny pogląd ma burmistrz Wojciech Komorowski. Mówi, że Maurycy Seweryn złamał obowiązujące w ratuszu zasady. Według nich na każdy wyjazd poza miasto, czy też korzystanie z samochodu służbowego w dni wolne od pracy musi być pisemna zgoda przełożonego.</p>
<p>- Kolega Seweryn nie przekonał mnie, że podróżował po Polsce, wypełniając obowiązki stołecznego samorządowca - mówi burmistrz.</p>
<p>Zapewnia, że Maurycy Seweryn dostałby zgodę na wypożyczenie samochodu służbowego, ale na ustalonych przez ratusz warunkach.</p>
<p>- Mógłby wziąć samochód, ale zaliczyłbym mu to jako wyjazd prywatny. W praktyce oznacza to, że musiałby zapłacić za benzynę - precyzuje Komorowski. - Obciążymy wiceburmistrza kosztami za zużycie samochodu. Zapłaci 600 zł za holowanie. Chcemy też sprawdzić, czy po wypadku nie przepadną nam zniżki za bezwypadkową jazdę. Przyznam, że coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przytrafiło.</p>
<p><em>Źródło: <a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5228467.html?skad=rss">Gazeta Wyborcza Stołeczna</a></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kościół Niepokalanego poczęcia na pl. Narutowicza]]></title>
<link>http://sirencityboy.wordpress.com/?p=180</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 18:24:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>sirencityboy</dc:creator>
<guid>http://sirencityboy.wordpress.com/?p=180</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://sirencityboy.files.wordpress.com/2008/04/nar.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-181" src="http://sirencityboy.wordpress.com/files/2008/04/nar.jpg" alt="" width="332" height="495" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czyżby...? Już...?! Tak szybko...???]]></title>
<link>http://kubuswirus.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 12:54:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kubuś Wirus</dc:creator>
<guid>http://kubuswirus.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Ten dzień, dzień na miarę naszych możliwości zbliżał się. Może i nie wielkimi krokami - rac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ten dzień, dzień na miarę naszych możliwości zbliżał się. Może i nie wielkimi krokami - raczej spokojnym, co i rusz stopowanym kroczkiem Pilcha przechadzającego się jeszcze po krakowskich Plantach. Lecz i tak fakt pozostawał faktem. Z wdziękiem dandysa spóźniającego się na premierę własnej sztuki, nadeszła wiekopomna chwila.<!--more--> System ukazywania pozostałego czasu do przyjazdu najbliższego tramwaju, stał się. Prawie. Lecz ja i tak poczułem, że moc truchleje.</p>
<p align="justify">Jeden z moich dawniejszych znajomych zwykł w takich sytuacjach wypowiadać następujący bon-mot: "Obejrzeliście właśnie Państwo dwa tysiące trzysta dziewięćdziesiąty piąty odcinek telenoweli »I-ReN-ka: Instrygi, Rozterki, Namiętności«. Ja chciałbym określić całą sytuację nieco krócej, acz dosadniej, popularnym polskim słowem akcentującym przecinek. Nie wiem, czy powinienem westchnąć z ulgą i radośnie obwieścić start czegoś, co powinno być już dawno wykonane, i to na pewno nie za unijne - ale miejskie pieniądze. Wiem za to z całą ponurą pewnością, że jest to wszystko tak cholernie TYPOWE, że aż już nie mam siły płakać.</p>
<p align="justify"><img src="http://kubuswirus.wordpress.com/files/2008/02/p2180973copy.jpg" alt="tablice2" /></p>
<p align="justify">Ja rozumiem, że kalibracja systemu opartego na GPS może być trudna. Ale żeby prywatny wykonawca nie mógł sobie z tym poradzić przez kilka miesięcy? Przecież już z daleka cała ta sprawa śmierdzi nawet laikowi totalnym biurokratycznym nieładem, nieudolnością urzędniczą i brakiem zdolności do wyegzekwowania czegokolwiek konkretnego. Nie rozumiem, w jaki sposób miasto może w takim przypadku aspirować do roli gospodarza inauguracji Euro 2012, czy miana Europejskiej Stolicy Kultury.</p>
<p align="justify">W ogóle ten wpis spóźniony nie jest, bo przez cały weekend bałem się go opublikować, nie chcąc wyjść na idiotę. Siedziałem w domu i niby Ordon na reducie przyjmowałem meldunki z miasta. "Coś się włączyło, mrygnęło i tyle"; "No działa, pod palmą, ale źle wskazuje"; "O! Jest, i wszystko w porządku"; "Na Ochocie bez zmian"; "No niestety, teraz w Centrum tylko jakieś hieroglify"; "Działa, ale tylko od Zawiszy".</p>
<p align="justify"><img src="http://kubuswirus.wordpress.com/files/2008/02/p2180966copy.jpg" alt="tablice1" /></p>
<p align="justify">Czasem myślę sobie, że poprzednia ekipa - tfu, wróć - ekipa dwie ekipy temu, była najlepsza. Kręciła przy mostach i tunelach lody jak się patrzy, ale przynajmniej nie tylko coś się działo, ale i działo się skutecznie. Zastanawiam się, czy dla Warszawy nie byłby najlepszy (choć na pewien czas) okres totalnej, faszystowskiej liberalizacji - patrzmy przez palce, niech kwitnie korupcja, niech zwykli, prości ludzie narzekają, że w nich to uderza - byle coś się zaczęło dziać, zamiast tego wiecznego, sennego marazmu. Sprywatyzujmy każdy chodnik - by był regularnie sprzątany; każdy przystanek - by nie był niszczony i wprowadzono zakaz palenia; każdy trawnik - i cieszmy się nienaganną zielenią... Ale na razie trzeba się borykać z tym, co jest. Drodzy czytelnicy! Odpowiedzcie mi proszę: czy wy na to w ogóle zwracacie uwagę? Czy takie rzeczy was obchodzą (nie mówię w tym momencie tylko o tej sprawie, ale o całym zjawisku)? Czy wiecie może, dlaczego tak się dzieje, i czy znacie jakiekolwiek remedium...?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sex bez zobowiązań?]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=111</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 01:00:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=111</guid>
<description><![CDATA[Wiele osób, głównie młodych, ale nie tylko, nie przywiązuje wielkiej wagi do tak delikatnej i i]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele osób, głównie młodych, ale nie tylko, nie przywiązuje wielkiej wagi do tak delikatnej i intymnej sfery jaką jest seksualność człowieka i czyni z niej miejsce na rozrywkę czy bezmyślne życie.</p>
<p>"Takim nieodpowiedzialnym zachowaniem wyrządzają oni krzywdę zarówno sobie samym jak i drugiemu człowiekowi. Okaleczają swoją seksualność i psychikę czyniąc z niej kosz na śmieci. Bo czy nie jest prawdą, że nasze zachowanie odzwierciedla nas samych. Czy tak być powinno? Czy nie po to żyjemy by nasze relacje z drugim człowiekiem były wyrazem głębokiej miłości i przyjazni. By nasze życie było wartościowe i piękne. Byśmy kochali i byli kochani." - tak uważa wiele ludzi. Głównie ludzi o poglądach nieco "staroświeckich" (?).</p>
<p>Ale jednak w dzisiejszym świecie coraz częściej można spotkać się z tzw seksem bez zobowiązań. Co w ogóle rozumiemy przez seks bez zobowiązań? Czy jest to seks z jednym partnerem, którego znamy, być może lubimy, ale mimo wszystko nie chcemy się z nim wiązać? Czy może jest to seks z każdą napotkaną osobą, do której poczujemy jakiś pociąg fizyczny?</p>
<p>Wg mnie to to pierwsze. Druga sytuacja to już zwyczajna prostytucja. Przynajmniej wg mnie. Może nie powinnam tego oceniać, bo nie temu ma służyć ta notka. Chociaż gdyby patrzeć na definicję słownikową to prostytucja jest sprzedażą usług seksualnych za pieniądze lub inne korzyści. A w przypadku, o którym mówię mowa raczej o seksie dla sportu czy dla przyjemności.</p>
<p>Tak swoją drogą pewnie wiele osób nie spodziewałoby się przeczytać takiego wpisu na moim blogu, ale cóż. Jednak się taki wpisik pojawił. I bynajmniej nie dlatego, że mnie taka sytuacja dotyczy. Bez głupich myśli proszę. Ja jednak jakieś tam zasady moralne mam. Po prostu jak już przeglądam jakieś fora, to i trochę przemyśleń do głowy przychodzi. No i czemu by o tym na blogu nie napisać.</p>
<p>Bardzo często spotykamy się z taką postawą jak przedstawiona w tej wypowiedzi:</p>
<blockquote><p>Ja nie widzę w seksie bez zobowiązań nic złego - jeżeli są dwie osoby, które potrzebują fizycznej bliskości a boją się z kimkolwiek związać to proszę bardzo :)<br />
Jednak osobiście, na dzień dzisiejszy, potrzebuję 'zobowiązania' by się z kimś przespać, po prostu nie kręci mnie wskakiwanie do łóżka każdemu facetowi tylko dlatego że on mi sie podoba i w tym momencie mam na niego ochotę.</p></blockquote>
<p>Inni - tak, ale ja - nie.</p>
<p>Wszystko, czyli podejście do poruszanego tematu to kwestia gustu, smaku, wartości i wychowania (czyli tego co nam rodzice przekazali oraz tego w jakim środowisku się wychowywaliśmy). Dla niektórych takie działanie byłoby nie do pomyślenia ze względu na wiarę - seks tylko z jedną osobą (i jeszcze najlepiej dopiero po ślubie :P).</p>
<p>Inna sprawa to ocena osób, które godzą się na taki "sport". Kobietę, która sypia z facetem/facetami, bo ma na to ochotę często określa się mianem dziwki czy ku...y. Czyli ogólnie negatywnie. Natomiast facet, który sie tego dopuszcza jest umieszczany na piedestale i nazywa się go playboyem czy jakoś w tym stylu. Jak to na tym forum zostało powiedziane: "Dlaczego o kobiecie, która godzi się i uprawia seks bez zobowiązań nie mówi się, że jest to kobieta wyzwolona? Tylko od razu k...wa?"</p>
<blockquote><p>Kobiety są trochę inaczej zbudowane. Ich psychika nie dopuszcza (zazwyczaj) wolnych związków tylko dla przyjemności. One muszą być z kimś związane. To my samce dopuszczamy możliwość skoku w bok bez zobowiązań bo taka jest nasza natura.</p></blockquote>
<p>Dla wielu nie do przyjęcia jest, że kobieta mogłaby tak postępować. Ale przecież to jej ciało - jej sprawa. Po co oceniać? Nie wiemy dlaczego ludzie tak naprawdę to robią, jakie mają motywacje do tego, więc nie oceniajmy. No przynajmniej ja nie wiem. Osobiście bardzo nie lubię, kiedy ludzie nie wiedząc nic o kimś, oceniają go. A później sami będąc w podobnej sytuacji zachowują się tak samo, mimo, że wcześniej zaklinali, że tak by nie postąpili. Czyta hipokryzja. To tak odbiegając na chwilę od tematu.</p>
<p>Całkowicie odrębną sprawą jest co by było, gdyby przydarzyła się wpadka. Ale tego problemu to chyba nie muszę poruszać. W końcu antykoncepcja w czasach obecnych jest już ogólnie dostępna, więc jeśli tylko ludzie są w miarę dojrzali to pomyślą o tym w odpowiednim czasie.</p>
<p>A oto fragment pewnego artykułu (nie wiem jakiego, bo nie ja go znalazłam):</p>
<blockquote><p>Szczęśliwa singielka to romantyczka przez duże R. Nie jest przeciwniczką życia w związkach, nie jest nieatrakcyjną starą panną i uwielbia seks. Ale żeby się z kimś związać, musi poczuć, że zatrzęsła się ziema. A co, jesli zaczyna popadć w desperację z braku seksu? Na chwile odwiesza swoje zasady na kołek i może wskoczyć do łóżka z przystojnym kolesiem, którego spotkała w sobotnią noc, wiedząc dobrze, że to jedynie przygoda. Bo dewiza szczęśliwych singli brzmi:"Sypianie z kimś, kogo dopiero poznałaś albo też numerek z przystojnym Grekiem na Krecie to coś, o co naprawdę nie warto robić hałasu"."</p></blockquote>
<p>Nie powiem. Coś w tym jest. Byleby to się w zwyczajne "puszczanie" na lewo i prawo nie przerodziło.</p>
<blockquote><p> Sadze, że całym motorem napędowym i przyczyna, która skłania ludzi do takich zachowań jest tematowe "bez zobowiązań".... przyciąga ? - oczywiście !</p></blockquote>
<p>Ludzie decydują sie na takie poczynania, jeśli wiedzą, że nie będzie z tego żadncych większych konsekwencji. Że nikt nie będzie oczekiwał od nich później jakichś deklaracji na przyszłość.</p>
<blockquote><p>Przemyślałem to ostatnio i... na dyskotece widząc kogoś tylko raz w życiu nie ma problemu. Musi być tylko gwarancja, że więcej kogoś nie zobaczę... w innym wypadku - nie dzięki.</p></blockquote>
<p>Dlaczego tak? Ano dlatego, że gdyby te osoby się później spotykały mogłoby się pojawić między nimi dziwne napięcie, które utrudniłoby normalne kontakty międzyludzkie. Chociaż dla mnie osobiście nie do pojęcia jest uprawiać seks z kimś kogo w ogóle się nie zna i widzi się to osobę pierwszy i ostatni raz w życiu. Cóż. Kwestia wychowania chyba. Ale to już jest mylenie pojęć, "seks bez zobowiązań" a "przypadkowy seks" to dwie różne rzeczy. Wydaje mi się, że jednak seks bez zobowiązań to z osobą do której jakieś tam zaufanie się ma. A jakie zaufanie można mieć do dopiero co poznanej osoby?</p>
<p>Kilka słów podsumowania ode mnie. Uważam, że każdy powinien postępować zgodnie z własnym sumieniem. Jeśli się na to godzi i nie będzie żałować to proszę bardzo. Jest to sprawa dobrowolnego wyboru. Jedni to tolerują, inni nie. I każdy ma prawo do swojego zdania na ten temat i robienia ze swoim życiem tego, co uważa za słuszne. Byleby tylko nie łamać swoich własnych zasad.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Filtry Cafe]]></title>
<link>http://kubuswirus.wordpress.com/2007/12/17/wpis-4-czyli-przykladowy-probny-artykul-filtry-cafe/</link>
<pubDate>Mon, 17 Dec 2007 02:24:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kubuś Wirus</dc:creator>
<guid>http://kubuswirus.wordpress.com/2007/12/17/wpis-4-czyli-przykladowy-probny-artykul-filtry-cafe/</guid>
<description><![CDATA[
&nbsp;
Ochota to chyba najdziwniejsza dzielnica w Warszawie. Nie ma tak dobrze zdefiniowanego wizer]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><a href="http://www.flickr.com/photos/kubuswirus/2250338466/" title="bar w filtrach by Kubuś Wirus, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2387/2250338466_e6ec56939a.jpg" alt="bar w filtrach" height="375" width="500" /></a></p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">Ochota to chyba najdziwniejsza dzielnica w Warszawie. Nie ma tak dobrze zdefiniowanego wizerunku, jak Żoliborz, Mokotów czy Śródmieście, ale nie jest również peryferyjną sypialnią, jak Ursynów czy Gocław. Niby to jedna z tych "wielkomiejskich", starych dzielnic, ale leży jakby na uboczu, mimo że wyrasta dookoła arterii ulicy Grójeckiej i Alei Krakowskiej. Składa się w zasadzie z trzech części: Ochoty "Starej", pomiędzy okolicami Placu Narutowicza a GUSem, "Stalinowskiej" - wzdłuż Grójeckiej, od Wawelskiej do Dickensa i trzeciej - z blokowiskami, hurtowniami i nowoczesnymi siedzibami firm. A wszystkie te trzy części łączy jeden, poważny i dotkliwy dla mieszkańców problem - braku ciekawych miejsc. Oczywiście, dla wielbicieli stołecznego folkloru niepowtarzalnym przeżyciem jest zwiedzenie bazaru przy Hali Banacha i baru "Ochotka". Jeśli jesteś uroczym panem w wieku średnim, na pewno zabierzesz swoją randkę do "Latającego Kufra". Wielbiciel arabskiego żarcia doceni też kebab przy Narutowicza. Ale te parę miejsc to klasyka. Poza nimi dzieje się niedużo, co dla dzielnicy z takim potencjałem jest naprawdę nieznośne.</p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify"><!--more-->Nietrudno wyobrazić sobie zatem moją radość, gdy dowiedziałem się, że w bezpośredniej bliskości Filtrów powstaje dedykowana im kawiarnia. W końcu to zasłużone miejsce dla warszawskiego życia kulturalnego - dość wspomnieć, że właśnie tam ulokował się w zamierzchłych wczesnych dziewięćdziesiątych pierwszy stołeczny klub z prawdziwego zdarzenia. W okolicach miał też swoją siedzibę pierwszy w Polsce miesięcznik <i>freaków</i> i zajawkowiczów - <i>DosDedos</i>. A jednocześnie strony te pozostawały względnie zapyziałą okolicą, kojarzącą się bardziej z szemranym towarzystwem komunalnym i wódeczką pitą pod chmurką.</p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">Filtry Cafe są więc światełkiem w ciemnym tunelu. Trójce trzydziestoletnich wizjonerów udało się stworzyć miejsce, które tak jak dobra muzyka - łagodzi obyczaje. Stara pralnia chemiczna, mimo swych skromnych 40 metrów kwadratowych, zmieniła się w miejsce przytulne, stylowe i klimatyczne. Znajdziemy tu nie tylko stolik, by przy aromatycznej espresso popracować w spokoju nad artykułem (w kawiarni jest Wi-Fi), ale i wygodne kanapy, na których możemy rozsiąść się z towarzyszką piątkowego wieczoru. A gdyby zdarzyło się tak, że wybranka się spóźnia - bez obaw. Obsługa zawsze będzie miała czas by zamienić kilka słów, a nawet pograć z nami w szachy.</p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">Ambicje dowodzących Filtrami nie sprowadzają się jedynie do kreowania niepowtarzalnej atmosfery i parzenia kawy. Niemalże od początku w kawiarni wystawiane są prace mniej lub bardziej zaprzyjaźnionych artystów. Ostatnimi czasami zachwycałem się obrazami <a href="http://filtrycafe.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12134965" title="Marta Mostowska w Filtry Cafe" target="_blank">Marty Mostowskiej</a>. W planach jest też kiermasz rękodzielniczy i turniej szachowy. Jak widać, ekipa Filtry Cafe idzie wytartym przez inne tego typu miejsca szlakiem, ale nie należy im mieć tego za złe. Wręcz przeciwnie, należy kibicować im w dalszym oczyszczaniu Ochoty z knajackiej atmosfery. I bić brawo za umieszczenie grafiki Liechtensteina na ścianie.</p>
<p align="justify"><a href="http://www.flickr.com/photos/kubuswirus/2250339620/" title="Untitled by Kubuś Wirus, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2394/2250339620_60955e6e75.jpg" height="375" width="500" /></a></p>
<p align="justify"><a href="http://filtrycafe.blog.pl/" target="_blank">Filtry Cafe</a>, ul. Niemcewicza 3, pomiędzy Asnyka i Raszyńską. Otwarte pon.-pią. 8-20, sob. 10-20, nd. 10-18 (jeśli grasz w szachy, możesz zostać trochę dłużej). Ceny od 7 pln. Można płacić kartą.</p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
