<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>normalnosc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/normalnosc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "normalnosc"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 05:50:11 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kultura jako maszyna?]]></title>
<link>http://kulturka1990matfiz.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 19:16:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://kulturka1990matfiz.wordpress.com/2008/10/07/kultura-jako-maszyna/</guid>
<description><![CDATA[ Ależ się wszyscy garną do pracy. Jak to mówią &#8220;dobrymi chęciami jest piekło wybrukowan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://chelm.gda.pl/~lcf/tv.jpg" alt="" width="300" height="186" /> Ależ się wszyscy garną do pracy. Jak to mówią "dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane". Coś pewnie w tym jest. W chwili obecnej nie pozostaje mi nic innego jak zwalić wszystko na kompletny brak czasu, przygotowania do matury, późne powroty do domu... tak, tak. Jest godzina 19, a ja dopiero od godziny jestem w domu i korzystając z chwili przeznaczonej teoretycznie na odpoczynek poobiedni - tworzę :D</p>
<p>Nie ma co liczyć na jakąś piękną fikcję literacką, bo mimo, iż zdarzało mi się wcześniej pisać tego typu notatki na blogach to nie były one jakieś specjalnie wyjątkowe czy godne pochwały. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Ale jak to ja, oczywiście zaczynam pisać kompletnie nie na temat.</p>
<p>Otóż, dzisiaj, nie wiedząc kompletnie co począć, zaczęłam pytać ludzi w poszukiwaniu inspiracji z czym kojarzy im się temat naszej pracy.</p>
<p>Pierwsze co usłyszałam od jednego "zinternetyzowanego" kolegi to to, że mam opisać jego profil na portalu epuls.pl. Jednakże wg mnie nie jest to zbyt dobry pomysł. Owszem, dzięki temu wpadłam na pomysł opisania serwisów społecznościowych, od których obecnie aż roi się w internecie. Ale to dopiero w jednym z następnych odcinków.</p>
<p>Tocząc swobodne rozmowy z moim dość dobrym znajomym usłyszałam takie oto porównanie: "<strong><em>kultura  masowa to sprawnie działająca maszyna</em></strong>". Coś w tym jest. Ale o co konkretnie chodziło osobie, która tak powiedziała. Poprosiłam o rozwinięcie tej myśli. "<em>Wszystko jest ustawione i zgrane prawie w stu procentach. Ludziom wlewa się do głowy informacje, manipuluje się nimi na tyle, że gdy ktoś się wyłamie i zrozumie co się dzieje zostaje zniszczony. Ludzie są tak wierni sloganom, że głowa boli. Śmierć sprzedaje się najlepiej. Zaraz potem skandal i sex.</em>" Co racja to racja.</p>
<p>Dalsza część tej rozmowy:</p>
<p>"<em>W Polsce panuje przekonanie, że uczciwością się do niczego nie dojdzie. I tak jest naprawdę. Bo tak wszyscy uważają. Taka jest kultura.</em>"</p>
<p>Tak wszyscy uważają, ale czasami może zdarzyć się tak, że to co wszyscy (większość) uważają wcale prawdą nie jest. Można się mylić.</p>
<p>"<em>Nie zmienia to faktu. To tak jak z płaską ziemią. Mówili, że płaska, a kto uważał inaczej - ginął.</em>"</p>
<p>I tak jest do tej pory. Odmienne zdanie najczęściej jest odsuwane na dalszy plan, bo przecież wiekszość ma rację. Mówi się, że normalność to pojęcie względne. Ale czym jest owa normalność? Za normalne uznawane jest to co zostało przyjęte i zaakceptowane przez większość. Chociaż ostatnimi czasy modna staje się oryginalność. Ale czy to co oryginalne nadal jest oryginalne, kiedy oryginalnym być przestaje? Przestaje, bo oryginalność staje się powszechnie akceptowana, a co za tym idzie, każdy chce być oryginalny i jest przy tym w pełni akceptowany, czyli przyjęty przez większość, a co z tego wynika - normalny.</p>
<p>A jakie są najważniejsze wartości w dzisiejszym świecie?</p>
<p>"<em>Teraz liczą się - obok umiejętności kopiowania - przede wszystkim takie wartości muzyczne i artystyczne, jak kalendarzowa młodość (najlepiej nie mieć więcej niż 25 lat), coś, co masy uważają za sex appeal (a jest to - przyznajmy - sex appeal rodem z agencji towarzyskiej), naturalna "umiejętność" gadania od rzeczy, kompletny brak samokrytycyzmu i nieprawdopodobny tupet (nie mylić z odwagą artystyczną prawdziwych muzycznych nowatorów) lub obrotny "menago". Najlepiej jednak dysponować tym wszystkim naraz.</em>"</p>
<p>Co jeszcze mogę dodać... powyższe słowa mówią już chyba wszystko o teraźniejszej kulturze, która niekiedy bywa uważana za totalny brak kultury.</p>
<p>Więcej o kulturze masowej w następnym odcinku . . .</p>
<p style="text-align:right;">Alex</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Konkrety]]></title>
<link>http://foolieton.wordpress.com/?p=130</link>
<pubDate>Sun, 24 Aug 2008 11:37:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>beautyfool1</dc:creator>
<guid>http://foolieton.wordpress.com/2008/08/24/konkrety/</guid>
<description><![CDATA[777. Konkrety
PP, nepotyzm partyjny /obsadzanie krewnymi lub „swoimi” kasowych stanowisk/ to pra]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>777. Konkrety</strong><br />
PP, nepotyzm partyjny /obsadzanie krewnymi lub „swoimi” kasowych stanowisk/ to praktyka rodem ze średniowiecza. Cofnęliśmy się więc? Wynika że tak. Obsadzanie spółeczek skarbu państwa „swoimi” to nagminność. I zarzut dotyczy – wszystkich formacji politycznych. Nie będę robił wyliczanek, zainteresowanych odsyłam do blogu www.erynia.salon24.pl. Najbardziej bulwersujący przykład w KGHM /Miedź Polska/. Sitwa PO i...nowomoda. Na wstępie, po obsadzeniu się, podjęli w kierownictwie uchwałę o milczeniu /zero kontaktów z dziennikarzami, zero informacji dot. spółki – teraz ich spółki, rozumiem/. PP, typowa omerta, na wzór mafijnej zmowy milczenia. Antycypacja. Z wyprzedzeniem. Wracam do faktu obsadzania swoimi. Pytanie. A kto ma tam ciągnąć kasę w spółkach skarbu państwa? Opozycja??! Ludzie przypadkowi i obcy??! Wreszcie, na ostatnim miejscu, prawdziwi fachowcy, wybrani w drodze konkursów lub przez załogi przedsiębiorstw? Oto jest pytanie. W zasadzie proste. I odpowiedzi też są tu proste, tylko że komplikują się. Politycy komplikują. Wygrali wybory, wszystko ich. A zawsze jedni mówią, że drudzy zawłaszczają. KGHM. Sitwa PO. Wystarczy spojrzeć, kiedy wskoczyli. Po wygraniu wyborów przez PO? Horror. Trzeba to odpolitycznić. Niech tam kierują po prostu fachowcy. Jeśli spółka skarbu państwa, wystarczy nadzór ministerialny. Tylko nie taki jak w przypadku „trójkąta Buchacza”, nadzór-widmo /wspierająco-umywający ręce/, dzięki czemu /o, dzięki!/ „wyciekło” tam z trzech spółek skarbu państwa ponad 200 milionów złotych. Na dzień dzisiejszy NIK zgłosił ów fakt do prokuratury, ale nie wiadomo czy w ogóle będzie dochodzenie, bo wszyscy brali, wszyscy grabili, za i ze wszystkich opcji. Pewnie więc umorzą, „za porozumieniem stron”. „Ponad podziałami”. Oczywiście w tym skurwiałym systemie, prokuratura żeby ruszyć na poważnie dupe w tej sprawie, musi otrzymać zielone światło od rządzących aktualnie polityków, a kto jej da? Grupy „trzymające władzę” in corpore?<br />
PP, aktualnie nie mamy dobrych partii /PO-PiS/, nie mamy też dobrego systemu politycznego. Rzecz w tym, że nikomu nie zależy żeby było czytelnie i przejrzyście. A nam wyborcom, zależy. W tej chwili pierwszym i najważniejszym krokiem winna być likwidacja przystawek. Do spodu. Wypadły Samoobrona i LPR, teraz trzeba uziemić pozostałe. Sposób jest prosty. Tylko dwie partie wchodzą do parlamentu. Historyczne, wspólne, jednogłośne głosowanie PO i PiSu. Nic więcej. A dalej, proszę bardzo, niech PSL mobilizuje swój elektorat żeby zająć w wyborach II miejsce i nie wypaść, to samo lewica. Nie ma wyborców? Nie ma papu w sejmie i warcholenia, kupczenia-dupczenia głosami. Tak, moi drodzy politycy. Polityka jest bezwzględna. Wiemy o tym my, więc musicie się dowiedzieć również wy, i poznać to na własnej skórze. Niech wreszcie Polska stanie na progu normalności. Bo do tej pory, od 89 roku, jeszcze tego progu nie osiągnęła.<br />
I tym oto opty...<br />
24.08.08</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mezczyzna i Kobieta]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=655</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 20:38:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/07/15/mezczyzna-i-kobieta/</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)


Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektua]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#808080;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="color:#808080;"><br />
</span></p>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#808080;"><strong><img src="http://iskry.pl/images/stories/Autorzy/Ma_Zur.jpg" alt="" hspace="4" vspace="1" width="59" height="87" align="left" />Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektualna przyozdabia ją pełnym blaskiem...<br />
</strong></span></div>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#808080;font-size:x-small;">Geje ponoć są najlepszymi przyjacielami płci pięknej. Kobiety posiadające w otoczeniu geja o bardzo cieplutkim i czułym serduszku, obierają go sobie na powiernika swoich najskrytszym tajemnic. Przyjaciel gej sprawdza się najlepiej gdy powierzane mu tajemnice dotyczą pożycia z mężczyzną nie-gejem (czyli po prostu – z mężczyzną). Gdyby on był tak czuły jak ty westchnie kobieta, dodając zaraz: gdybym mogła z nim rozmawiać tak jak z tobą..., dochodząc wreszcie do finalnego: gdyby on był taki jak ty... i posiada tu przynajmniej trzy wizje zamykające gdybanie. Ale, ale, jedna chwilka. Panie te pomijają zabawną drobnostkę: gdyby ich mężczyzna był „taki jak ty” – czyli gejem – sączyłby piwo wysłuchując o innym złym, bezwzględnym, nieczułym brutalu, który nie potrafi się domyślić najprostszych rzeczy i  nie ma bladego pojęcia o miłości.</span><span style="color:#808080;"><br />
</span></div>
<div></div>
<div></div>
<div></div>
<p align="justify"><span style="font-family:Tahoma;color:#808080;font-size:x-small;">Czy faktycznie? Czy o miłości większe ma pojęcie pedał nazywający się „księżniczką”? Czy my, kobiety, chcemy przejść przez życie z mydłkowatym panem z łezką w oku miast szabli u boku? Chcemy być kochane przez słodkie i głupiutkie rybki, kotki, żabki, czy przez rycerzy na karych rumakach, którzy olśnią nas nie tylko zbroją ale i intelektem? I wreszcie – czy wolimy związać nasz los z peplającą babskie bzdury infantylną kukiełką przypominającą mężczyznę, czy z mężczyzną takim, jakim jest naprawdę (dziś raczej – jakim powinien być)? Wolimy czuć się mądrzejszymi i widzieć małość naszej drugiej połowy, czy wybieramy otwieranie ust z podziwu nad jego wiedzą, mądrością, bystrością?</p>
<p>Rzecz jasna – jaka kobieta taka wola zaś jaka wola takie wybory. Jedne panie preferują żabki inne księciów. A książęta, jak to książęta: mają swoje zasady, zwyczaje, cele często dla kobiety niezrozumiałe. I w którymś momencie kobieta zbrojnego księcia musi się zastanowić czy godzi się na czyszczenie zbroi  i tęskne machanie chusteczką, gdy ten wyrusza na wojnę, czy woli sama przywdziać wyczyszczoną zbroję i jadąc stępa na karym rumaku, rzucić pocałunek machającej chusteczką żabci. </span></p>
<p align="justify"><span style="font-family:Tahoma;color:#808080;font-size:x-small;"><br />
Te z kobiet, które wybierają księciów, siłą rzeczy powinny uznać ich wyższość i przewodnictwo. A gdy uznają, nie muszą kruszyć kopii o umiejętność władania mieczem. Do tego jednak potrzebne jest przyznanie, że jest się w czymś gorszą. I jakże ciężko wytłumaczyć kobiecie, że bycie gorszą we władaniu mieczem nie jest poniżeniem! Na czym ma polegać wyższość naszych książąt? Przede wszystkim na fakcie, że byle gałąź nie zrzuci ich z konia – czyli na umiejętności dostrzegania i pokonywania przeszkód do czego potrzebna jest.. inteligencja. Inteligencja pozwala naszym obrońcom władać tym światem. Im inteligentniejszego księcia usiedlimy własnym wdziękiem, tym - w nagrodę za własną inteligencję - wieść będziemy lepsze życie.. Gdy zaś wybierzemy głupszą od nas żabcię, może i poczujemy się książętami my same ale.. Jakże cudownie mieć u swego boku inteligentniejszego i bardziej światłego mężczyznę, który pozwala nam odkrywać niezgłębione jeszcze tajemnice tej rzeczywistości. Który mówi nam, że wilk przebrany za babcię nie jest babcią i nie możemy przy całej dobroci naszego serca nieść jej w takiej sytuacji koszyczka z jedzeniem. Który nas chroni i uczy. Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektualna przyozdabia ją pełnym blaskiem, który wzbudza zazdrość u niewiast związanych z głupszymi od nich mężczyznami. I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi! Jak pięknie gdy w pełnym zaufaniu i braku lęku przed ośmieszeniem może go zapytać na jakiej zasadzie działa internet..</p>
<p>Jednak w obecnych czasach mówić, że jest się dumną z bycia głupszą od swojego męża, znaczy upadlać się i być najzwyklejszą idiotką z ciemnogrodu. Słychać nawet głosy, że poniżanie siebie jako osoby, swojej wartości jest chęcią zwrócenia na siebie uwagi i uzyskania rozgłosu, gdy takie wierutne „bzdury” głosi kobieta publicznie. I w takim przeświadczeniu wyrastają dzieciaki, które w sztafecie pokoleń przekazywać będą równość płci dalej. I w takiej rzeczywistości wymagania kobiet spadają do krytycznego minimum, zaś przez pychę zaczerpniętą z bezwartościowej papki sączonej do mózgów z każdym ruchem kciuka na pilocie, każdą przerzuconą stroną kolorowego pisemka, czy kolorowej książki zamiast wznosić się na wysokości kobieta wybiera upadek. Upadek, który w dodatku ogłaszany jest jej zwycięstwem... Miast dążyć do doskonalenia siebie przy kimś mądrzejszym, wybiera sobie przygłupa, który podziwia jej mądrość. Niesamowita plątanina nieporozumień..</span></p>
<div></div>
<div></div>
<div></div>
<p align="justify"><span style="font-family:Tahoma;color:#808080;font-size:x-small;"><br />
Z nauczycielem, za moich czasów, nie kłócono się o poziom wiedzy, tylko zamykało posłusznie buzię i słuchało, co ma nam do przekazania. Pała z klasówki oznaczała tylko tyle, że ktoś z nas się nie nauczył bo albo jest leniwy albo imbecyl, ale nie oznaczało, że jest mniej wartościowy od nauczyciela. Stwierdzenie, że ksiądz, który życie spędził na czytaniu Biblii i zna ją lepiej niż przeciętny wierny, którego znajomość Biblii ogranicza się do niedzielnych czytań w Kościele, nie jest ujmą, ale okazją aby stał się dla nas wzorem. Kucharz, który dwadzieścia lat piecze powiedzmy czosnkowe bułeczki, zrobi to lepiej niż ja według przepisu choćby z najlepszej książki kucharskiej.</p>
<p>Dlaczego to, co działa bezbłędnie w różnych dziedzinach życia, nie chce działać w przypadku zestawienia kobiety z mężczyzną? Ponieważ powyższe przykłady tyczą się indywidualnych umiejętności, które wedle równouprawnieniowego bełkotu każdy posiada w jednakim stopniu i do których nie wiedzieć czemu zalicza się inteligencję. A kobietą od początku stworzenia kieruje zazdrość. Nie może być ktoś od niej „lepszy”. Dlatego powiedzieć kobiecie, że jest mniej inteligentna od mężczyzny znaczy okrutnie ją znieważyć. Takie już jesteśmy: gdy widzimy kobietę ładniejszą, mądrzejszą, zdolniejszą, rodzi się w nas zazdrość. Nie z innych powodów walka o równość obiera tak głęboko... emocjonalne formy – zazdrość wpisana jest w naszą naturę. Co ciekawe – najbardziej czują się upokorzone te kobiety, które faktycznie zbyt dużym intelektem nie grzeszą.</p>
<p>Fredro napisał: Z kobietą nie ma żartów – w miłości czy w gniewie/ Co myśli, nikt nie zgadnie; co zrobi, nikt nie wie. Nie dajmy się, drogie Panie, ogłupić postulatom kobiet w spodniach a przyjaciela szukajmy nie w chorym na bycie gejem człowieku a w swoim mało domyślnym mężu i kochanku. Naprawdę lepiej i z pożytkiem dla nas pozwolić stroszyć piórka brutalowi, z którym stałyśmy się jednym ciałem niż frustrację topić w przyjacielu kochającym inaczej. A jak już powiernikiem naszych serc ma być płeć przeciwna – wybierajmy zdrowych i pełnowartościowych samców. Niech nasz mężczyzna będzie chociaż zazdrosny..</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Manifest kurpiowski]]></title>
<link>http://pochmara.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 10:13:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurp</dc:creator>
<guid>http://pochmara.wordpress.com/2008/02/17/manifest-kurpiowski/</guid>
<description><![CDATA[Aby wyjaśnić Państwu, skąd się bierze gniew Kurpia, trzeba zrozumieć filozofię, która leżu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Aby wyjaśnić Państwu, skąd się bierze gniew Kurpia, trzeba zrozumieć filozofię, która leżu u źródeł mojego świętego oburzenia. Zapraszam do lektury <a href="http://pochmara.wordpress.com/manifest-kurpiowski/" title="Manifest kurpiowski">Manifestu kurpiowskiego</a>.</p>
<p>Tak, jestem radykałem, libertarianinem i konserwatystą. Ale zastanówcie się Państwo, w jakim świecie żyjemy, skoro potrzeba politycznego radykalizmu, by domagać się prawa do tego, co najoczywistsze?</p>
<p>Świat stoi na głowie, a tych, którzy chcą z powrotem postawić go na nogi, nazywa się wywrotowcami.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kurp powraca!]]></title>
<link>http://pochmara.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Sat, 16 Feb 2008 21:59:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>kurp</dc:creator>
<guid>http://pochmara.wordpress.com/2008/02/16/kurp-powraca/</guid>
<description><![CDATA[Szanse, że amerykański, spadający satelita trafi w Polskę są praktycznie żadne. Jeszcze mniejs]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szanse, że amerykański, <a href="http://www.rp.pl/artykul/93295.html" title="spadający satelita" target="_blank">spadający satelita</a> trafi w Polskę są praktycznie żadne. Jeszcze mniejsze są szanse - a po cichu liczył na to każdy - że trafi akurat w okolice Wiejskiej w Warszawie...</p>
<p>Niestety. Żadna siła kosmiczna nie przyjdzie nam z odsieczą. Żaden spadający satelita, choćby się w atmosferze rozpadł na 460 kawałków, nie zdoła przywrócić w Polsce normalności.</p>
<p>Życie jest zbyt krótkie, by przeczekać socjalizm. A kurpiowska dusza - zbyt niecierpliwa, by w milczeniu znosić <i>dyktaturę ciemniaków</i>. Pora więc zakasać rękawy. Strzeżcie się - Kurp powrócił!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Badz normalny !]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/12/badz-normalny/</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 22:48:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/12/badz-normalny/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Lobby homoseksualne od lat próbuje dotrzeć do szkół z prowadzoną przez siebie p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Lobby homoseksualne od lat próbuje dotrzeć do szkół z prowadzoną przez siebie propagandą. Jego zabiegi często uzyskują poklask ze strony nauczycieli. W jednej ze szkół średnich w Neuqua na przedmieściach Chicago uczennica zwróciła się do sądu federalnego, aby uzyskać prawo do noszenia koszulki z napisem sprzeciwiającym się homoseksualnym praktykom, czego zakazała jej dyrekcja szkoły.</b></p>
<p>W wielu szkołach amerykańskich w kwietniu obchodzony jest tzw. dzień ciszy, podczas którego uczniowie zmuszani są do "solidaryzowania się z uciszanymi i prześladowanymi homoseksualistami". Uczniów nakłania się, aby w tym dniu nosili koszulki i różne emblematy promujące homoseksualizm. Zdecydowana większość podporządkowuje się reżimowi szkolnej poprawności politycznej.<br />
Jedna z uczennic szkoły średniej w Neuqua, na przedmieściach Chicago, Heidi Zamicnik w geście protestu przeciwko tej ideologicznej indoktrynacji przyszła w tym dniu ubrana w koszulkę, na której widniał napis: "Bądź szczęśliwy, nie bądź gejem". Protest dziewczyny wywołał natychmiastową interwencję władz szkoły. Dyrektor nakazał uczennicy zdjęcie koszulki, w przeciwnym wypadku grożąc wyciągnięciem konsekwencji. W opinii dyrekcji szkoły, zachowanie Zamicnik obraża uczucia innych. Po rozmowie z jej matką nauczyciel zgodził się, by zmieniła napis na "Bądź szczęśliwy, bądź normalny". Jednak w końcu dyrekcja nie zgodziła się i na takie hasło na jej koszulce.<br />
Uczennica za pośrednictwem adwokata złożyła pozew do sądu federalnego, aby szkoła pozwoliła jej w tym roku na noszenie koszulki z napisem sprzeciwiającym się homoseksualnym zachowaniom. Uważa ona, iż ma prawo do wyrażenia swojej własnej opinii.<br />
Przypadek Heidi Zamicnik to nie jedyny przykład dyskryminowania za poglądy krytykujące homoseksualizm. Uczniowie w odpowiedzi na narzucony przez lobby homoseksualne tzw. dzień ciszy organizują "dzień prawdy". W jego trakcie noszą koszulki z napisami propagującymi normalne zachowania. W jednej ze szkół w Sacramento (Kalifornia) 13 uczniów zostało zawieszonych za to, że odmówili zdjęcia koszulek z napisem "Homoseksualizm jest grzechem. Jezus może Cię uczynić wolnym".</p>
<p><b>Andrzej Kulesza</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 14]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/18/normalnosc-cz-14/</link>
<pubDate>Fri, 18 Jan 2008 19:29:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/18/normalnosc-cz-14/</guid>
<description><![CDATA[Patryk nie reagował na hałas. Dziwne. Klaskałem i klaskałem, ale nic to nie dawało. W końcu kr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Patryk nie reagował na hałas. Dziwne. Klaskałem i klaskałem, ale nic to nie dawało. W końcu krzyknąłem:</p>
<p>- Kernel panic.</p>
<p>Po czym zerwał się niespodziewanie i ze strachem rozglądał się po pokoju.</p>
<p>- Coś ci się śniło? - spytałem.<br />
- Okropny sen. - odpowiedział szybko, po czym zaczął się uspokajać i po chwili kontynuował - Najpierw zbudowaliśmy OG4, potem wypuściliśmy go na rynek. To było marzenie każdego człowieka na kuli ziemskiej. Ten robot zachowywał się jak człowiek. Postanowiliśmy wprowadzić nowy model robota - OG5. Zbudowaliśmy go, ty napisałeś soft. Było ok. Wypuściliśmy je na rynek. Pewnej nocy, gdy wracałem do domu, zostałem otoczony przez roboty, które szły pełne złości w moim kierunku chorobliwie klaszcząc swoimi metalowymi łapskami. Szły na mnie, szły. Wywołałem awaryjną komendą podsystem powłoki, który powodował, że robot czytał na głos ostatnie komunikaty I/O shell'a. Robot wrzasnął 'kernel panic', po czym obudziłem się. Cholera. Co za okropny sen.</p>
<p>Uśmiechnąłem się w duchu. On kontynuował:</p>
<p>- A ty co tak nade mną stoisz? - powiedział, po czym poprawił okulary.<br />
- Idziemy w głąb laboratorium pobawić się oł-dżi czwórką - odpowiedziałem.<br />
- Zabawa - uśmiechnął się szyderczo - To takie buty.</p>
<p>Wstał z fotela, otrzepał się, po czym ruszyliśmy za Marcinem.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/15/normalnosc-cz-13/">Poprzedni odcinek (13)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/02/03/normalnosc-cz-15/">Następny odcinek (15)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 13]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/15/normalnosc-cz-13/</link>
<pubDate>Tue, 15 Jan 2008 21:05:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/15/normalnosc-cz-13/</guid>
<description><![CDATA[Przeczytałem kilka zdań, ale w zasadzie nie skupiałem się na nich. Myślami błądziłem po krai]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeczytałem kilka zdań, ale w zasadzie nie skupiałem się na nich. Myślami błądziłem po krainie szczęścia. Kraina szczęścia zamieszkana przeze mnie i Olgę...</p>
<p>Chce odejść. Na jak długo? Czy wróci? Czy będzie dzwoniła? Czy będzie sms'owała? Czy skrzywdziłem ją czymś? Nie mam pojęcia skąd jej się wziął ten pomysł, skąd taka decyzja. A najgorsza jest świadomość tego, że jak spytam się jej o prawdę to odpowie 'nie wiem'. Zawsze tak mówi, jak nie chce mi wyznać czegoś prosto z serca. Ma pewne sprawy, o których nie chce mówić. Tymi słowami mnie zbywa. Dostaję jednak na pocieszenie słodkiego buziaka i... I jest dobrze. Ale czy będzie?</p>
<p><!--more-->Zerknąłem na zegarek. Za dziesięć północ. Jutro o osiemnastej spotkam się z nią. Powinienem kupić jej jakiś prezent. Myślę... Posiedzę tutaj do szóstej, potem pojadę do domu, prześpię się, potem wyruszę na miasto po prezent dla niej. Tak, to dobry plan. Ale... teraz muszę przestać o tym myśleć. To zbija mnie z tropu. Miłość, uczucia. Mam pracę, muszę ją wykonać. Czy jestem złym człowiekiem, że teraz stawiam to wyżej niż mój smutek? Przecież nie mogę zadzwonić do Damy, bo ma wyłączony telefon i w zasadzie nawet nie wiem gdzie jest. Powinienem się wziąć zatem do pracy. Tak, zdecydowanie. Wstałem, podszedłem do stołu i zaparzyłem sobie kolejną kawę w ekspresie. Z filiżanką napełnioną tym pełnym energii płynem ruszyłem na fotel. Wygodnie się rozsiadłem i wróciłem do lektury. Po chwili zagłębiłem się w niej maksymalnie. To co tam czytałem było... Było zaskakujące.</p>
<p>Nagle zaskrzypiały drzwi.</p>
<p>- Chłopcy, bierzemy się do pracy! - krzyknał Marcin.</p>
<p>- Oczywiście, panie kapitanie. - odpowiedziałem z uśmiechem, odrywając się na chwilę od dokumentacji. Następnie chciałem wzrokiem spowrotem wrócić do materiałów, jednak usłyszałem:</p>
<p>- Obudź Patryka i chodź ze mną to pokarzę ci to w praktyce.</p>
<p>- Ciekawa propozycja - odpowiedziałem, po czym odwróciłem się w stronę Patryka i zacząłem klaskać mu nad uszami.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/12/normalnosc-cz-12/">Poprzedni odcinek (12)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/18/normalnosc-cz-14/">Następny odcinek (14)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 12]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/12/normalnosc-cz-12/</link>
<pubDate>Sat, 12 Jan 2008 18:25:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/12/normalnosc-cz-12/</guid>
<description><![CDATA[Zobaczyłem przy ścianie Marcina. Siedział przy biurku. Szkicował coś oraz gryzł miękki ołów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zobaczyłem przy ścianie Marcina. Siedział przy biurku. Szkicował coś oraz gryzł miękki ołówek. Zawsze kupuje sobie takie ołówki giętkie, a potem je zagryza. Twierdzi przy tym, że robi to nieświadomie.</p>
<p>Patryk popukał cicho w ścianę. Żadnej reakcji. Popukał głośniej. Znowu nic. W końcu krzyknął:</p>
<p>- Panie Marcinie, gości mamy.</p>
<p><!--more-->- Jedną... - urwał odpowiedź Marcin. Znów milczał. Rozsiedliśmy się na kanapie. Ja wziąłem coś z biurka do czytania, aby dowiedzieć się co nieco na temat planów rozbudowy OG4 i fuszce przypadającej mi - oprogramowanie tej myślącej kobyły. Patryk spojrzał na mnie, po czym powiedział:</p>
<p>- Zasadniczo pracuję, ale wiesz... Dziś jest piątek. - Po tych słowach odwrócił się na bok i zaczął spać. Ja czytałem uważnie każde słowo dokumentacji projektu OG4, która to od miesiąca nie była mi pokazywana w całości. Dziś jest inaczej. Mam wszystko to, co przede mną kryto. Sam pomysł wydaje mi się conajmniej nieziemski. Boję się zarazem takiej rewolucji. Ciekawe czy szef o tym wie.</p>
<p>- Jedną chwileczkę - powiedział cicho Marcin, nie odrywając się od biurka. Śmieszy mnie ta osobowość. Kiedy zagłębi się w jakąś czynność to nie ma z nim kontaktu. Jest cholernie jednowątkowy. Jeśli je obiad to je obiad, nic więcej. Jeśli czyta to czyta, nic więcej. Jeśli rozmawia z kimś to rozmawia. Podczas rozmowy z nim zawsze dziwnie się czuję. On nastawia zawsze sto procent odbioru na mówcę. Pod warunkiem, że akurat w danej chwili jego mózg przerzuci się na tryb 'rozmowa'. Ale jeśli tak jest - jest niemożliwy. Zapamięta każde wypowiedziane słowo. Potrafi cytować moje słowa, dokładnie tak jak je powiedziałem, z przed miesiąca, dwóch. Nie sprawia mu to problemów. Zawsze jeśli coś robi to maksymalnie się na tym koncentruje. Co jakiś czas, odrywając się od lektury, zerkałem na niego. Cały czas pracował. Ja czytałem. O mózgu, o świadomości robotów, o snach robotów. Trudno mi było to pojąć. Zerknąłem w kierunku Marcina i okazało się, że się we mnie wpatruje. Lekko się wystraszyłem, ale starałem się nie dać poznać tego po sobie. Spytał po chwili:</p>
<p>- Ciekawe?</p>
<p>- Ta...ak - zająknąłem się.</p>
<p>- To czytaj dalej, a ja idę po coś do jedzenia. - odpowiedział, po czym wyszedł z Laboratorium. Takie sytuacje z nim to normalka, ale kolejny raz byłem zaskoczony. On zaskakuje mnie codzień. Spojrzałem na prawo. Na fotelu drzemał Patryk.</p>
<p>- Super... - wzdechnąłem do siebie, po czym wróciłem do lektury.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/11/normalnosc-cz-11/">Poprzedni odcinek (11)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/15/normalnosc-cz-13/"><br />
Następny odcinek (13)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 11]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/11/normalnosc-cz-11/</link>
<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 08:40:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/11/normalnosc-cz-11/</guid>
<description><![CDATA[Szliśmy tym znanym mi od lat korytarzem. Jestem programistą SI, dlatego w Laboratorium 6 bywałem ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szliśmy tym znanym mi od lat korytarzem. Jestem programistą SI, dlatego w Laboratorium 6 bywałem często. 'Lab szóstka' to miejsce gdzie tworzy się prototypy robotów z wgrywanym oprogramowaniem sterującym SI. Moim oprogramowaniem. Następnie właśnie tam odbywają się jego testy na robotach - królikach (doświadczalnych). Czułem się jakbym szedł na rozstrzelanie. Chwila dłużyła się. Chciałem z niej wyłapać jak najwięcej szczęścia. Wydawało mi się, że to moja ostatnia...</p>
<p><!--more-->Patrzyłem się na naukowców na korytarzu. Wszyscy zajmowali się czymś, ale nie wiedzieli tego co my. Nie wiedzieli dokąd zmierza projekt OG4. W ursynowskim oddziale USR Patryk, Marcin, Dawid i ja jesteśmy elitą. Zawsze wiemy o wszystkim pierwsi, zawsze dostajemy ciężkie prace. Ciężkie...</p>
<p>Mijaliśmy automaty do kawy, do napojów. Minęliśmy Odkrywkę. Minęliśmy kawiarenkę. Przeszliśmy przez wielki hall, na środku którego stały rzeźby wszystkich wyprodukowanych przez nas robotów. Taka jakby kolekcyjka mała. Mała? Stworzyliśmy już 46 robotów. Nie licząc OG4. Te rzeźby miały wysokość około 15 metrów. Były powiększone dziesięciokrotnie w stosunku do wymiarów robotów rzeczywistych. Całkiem fajnie się prezentują. Całość wykonano z miedzi, dodając do tego zdobienia ze złota w najważniejszych miejscach robota, np. 'mózgu'. Patrzyłem na te roboty. Od początku do końca. Ewolucja... Pierwszy robot DM1 potrafił jedynie wykonywać proste komendy, głównie jeśli chodzi o przeniesienie czegoś lub podanie czegoś. Nie było jeszcze mowy o np. wyrzucaniu śmieci, ale jednak był to hit. Dobrze się sprzedał. Pomimo tego, że sam nie rozpoznawał mowy, a jedynie wykonywał komendy na wcześniej nagrane dźwięki. A więc pierwszym etapem po kupnie DM1 było długie nagrywanie kolejnych sekwencji własnego głosu. Własnego... No właśnie - robotem mogła sterować tylko jedna osoba. Ale i tak ludzie to kupili. To było coś nowego. Od wtedy do dziś wiele się zmieniło. Ale to co zrodziło się w głowach chłopaków z 'lab szóstki' to naprawdę coś niesamowitego.</p>
<p>Minęło kilka minut i byliśmy na miejscu. Całą drogę przeszliśmy w milczeniu. Patryk otworzył drzwi, po czym kiwnął ręką i powiedział:</p>
<p>- Proszę.</p>
<p>Posłusznie wszedłem do środka.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/10/normalnosc-cz-10/">Poprzedni odcinek (10)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/12/normalnosc-cz-12/">Następny odcinek (12)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 10]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/10/normalnosc-cz-10/</link>
<pubDate>Thu, 10 Jan 2008 21:39:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/10/normalnosc-cz-10/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nowe funkcje inteligencji oraz odmłodzony design OG4&#8243;. Tytuł zdradzał już o czym je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Nowe funkcje inteligencji oraz odmłodzony design OG4". Tytuł zdradzał już o czym jest praca. Nie miałem ochoty czytać tego wszystkiego. Trzymałem to i czułem to w ręce. Kilkadziesiąt stron. Przeleciałem je patrząc na szkice. Jeden z nich zainteresował mnie. Bardzo. Przedstawiał mózg robota. Mózg... Tak to wyglądało jak mózg. Zacząłem czytać.</p>
<p><!--more-->"Mózg OG4 będzie naturalnie ewoluować. W jego tułowiu będzie się znajdował zbiornik tranzystorowy, gdzie będzie znajdował się płyn ze stałych tranzystorów, tzn. takich, które przyjmują konkretną wartość dożywotnio. Istnieć będzie opcja umożliwiająca 'zabicie' tych tranzystorów, aby wymazać pamięć robota. Płyn tranzystorowy będzie układał się w związki tworzące pamięć robota. Za odpowiednie ich ułożenie odpowiadać będzie układ RUP (Robot Układający Pamięć). OG4 będzie miał wgrany podstawowy kodeks robotów, w tym Trzy Prawa oraz podstawowy układ komunikacyjny (PUK). PUK będzie odpowiadał za to co robot odpowie na pytanie właściciela, jak zareaguje na jego smutek etc. Płyn tranzystorowy będzie potrzebny do tego, aby budować siatkę informacji na temat właściciela, ewoulować razem z nim, dostosować się do niego. Robot będzie pamiętał chwile spędzone z właścicielem...."</p>
<p>Podniosłem wzrok. Nie mogłem uwierzyć.</p>
<p>- Masz już coś zmontowane na podstawie tego? - spytałem.<br />
- Człowieku, my się bawimy z tym już od miesiąca w Laboratorium. Dlatego zostałeś dziś tam wezwany. Nie chcieliśmy ci na razie nic mówić, bo to dopiero wstępny projekt, ale mamy już go bardzo dopracowanego, mamy już prototypy. Teraz potrzebny będzie soft, który napiszesz...<br />
- Cholera, Patryk! Przecież to jest za ambitne.... - krzyknąłem, po czym spojrzałem na niego i milczałem chwilę. On odrzekł spokojnie:<br />
- Przecież nie ma opcji, że sobie nie poradzisz. To jest dla ciebie łatwizna...<br />
- Nie o to chodzi, ziomek. - wtrąciłem mu się w słowo - Wydaje mi się, że to będzie zbyt duża ewolucja, a wręcz rewolucja. Obecnie OG3 potrafi jedynie wykonywać przypisane mu komendy. Steruje się nim głosem. To wszystko. Ma Sztuczną Inteligencję, ale to paproszek na wysypisku śmieci. A wiesz co ty chcesz zrobić? Imitację ludzkiego życia.<br />
- Czy to źle? - spytał. Cały czas mówił spokojnie, a ja panikowałem.<br />
- Nie wiem, boje się. - odpowiedziałem już, tłumiąc mój lęk. Starałem się nad sobą zapanować.<br />
- Spokojnie. Chodźmy do 'lab szóstki'. Wszystko ci pokażę. - powiedział.</p>
<p>Ja siedziałem cały czas na kanapie. Trzymałem w ręce dokumentację prac nad OG4. Spojrzałem na Patryka. Milczał, ja też. Spojrzałem spowrotem na wydruk. Przejrzałem jeszcze raz szkice. Wstałem i powiedziałem:</p>
<p>- Dobra, idziemy. Obyśmy jednak nie spieprzyli ładu tego świata.</p>
<p><em>Ciąg dalszy nastapi...</em></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/09/normalnosc-cz-9/">Poprzedni odcinek (9) </a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 9]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/09/normalnosc-cz-9/</link>
<pubDate>Wed, 09 Jan 2008 17:41:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/09/normalnosc-cz-9/</guid>
<description><![CDATA[Wyrwałem się z zamyśleń, gdy uświadomiłem sobie, że stoję jak jakiś czubek pośrodku koryta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wyrwałem się z zamyśleń, gdy uświadomiłem sobie, że stoję jak jakiś czubek pośrodku korytarza, wpatrzony w podłogę. Przechodzący obok naukowcy dziwnie się na mnie patrzyli. Miałem smutny wyraz twarzy. Jestem wrażliwy. Ledwo hamowałem łzy...</p>
<p>Lekko chwiejnym krokiem ruszyłem w stronę automatu. Wziąłem kawę i ruszyłem do pokoju 208, do Patryka. W drodze myślałem o Oldze. Dużo... Znamy się już kilkanaście lat, może nawet dłużej. Pamiętam ją już z podstawówki. Zaczęliśmy ze sobą przebywać w gimnazjum. W liceum byliśmy już razem, a rozłączyliśmy się na studiach. Ja wyjechałem na studia do Japoni, a Olga do Holandii. Mimo tego cały czas byliśmy ze sobą w kontakcie. Jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Jest i była. Kiedy musieliśmy się rozstać na jakiś czas - wiedziałem, że miłość pozostanie w naszych sercach. To nie było trudne do przewidzenia. Olguś bardzo mnie kocha. Czasem nie była tego do końca pewna, dlatego robiła wiele prób. Takich jakby testów. Potrafiła przez tydzień się do mnie nie odzywać i tylko po to, aby sprawdzić czy po tygodniu nadal będzie chciała ze mną być. I zawsze ten test zdawałem...</p>
<p><!--more-->Przez cały okres studiów kontaktowaliśmy się via VoIP, via gg, z czasem, jak udało mi się przekonać moją Lubą to via XMPP. Nie było dnia, żebyśmy nie rozmawiali ze sobą. Widywaliśmy się również co kilka tygodni, a w święta cały czas. Święta... Niedługo moje urodziny! Czy to jest jakkolwiek związane z jej odejściem? Zacząłem się zastanawiać nad tym poważnie. Ona jest nieobliczalna, szalona, nigdy nie wiadomo co wymyśli. Ale za to ją lubię.</p>
<p>- Coś ci jest? - usłyszałem głos Patryka. Rozejrzałem się po sobie, potem gdzie jestem. Stałem przed jego pokojem. On kontynuował - Stoisz tutaj już... - zerknął na zegarek - dziesięć, a właściwie prawie piętnaście minut. Rusz się bo ci się żylaki zrobią - zażartował. </p>
<p>Uśmiechnąłem się do niego. Otworzył drzwi do swojego pokoju, które były lekko uchylone, po czym kiwnięciem ręki zaprosił mnie do środka. Potem nastąpił gest charakterystyczny dla niego - puścił mnie przodem. Patryk zawsze czeka na ostatnią osobę. Zawsze musi ostatni zamknąć drzwi. Nie wiem czemu. Taki już jest. </p>
<p>Usiadłem na jego kanapie. Spędziliśmy kilka minut w milczeniu. Starałem się na niego nie patrzeć, czekając na jego słowo, zdanie. Myślałem jednocześnie o mojej pracy i o moim życiu. Z racji tego, że jestem jednym z kilku najlepszych informatyków w Europie to mam tą pracę. Pozwalają mi tutaj stać godzinę na korytarzu i pić kawę. Nikt nie ma do tego zastrzeżeń, bo szefostwo wie, że muszą mieć mnie w swoim oddziale. Stworzyłem wiele oprogramowania umożliwiającego działanie robotów. Moje oprogramowanie jest unikalne. Mało kto wpadł by na takie pomysły jak ja. Ciesze się, że wykształciłem się na tyle dobrze, że teraz mogę siedzieć sobie z Patrykiem w pokoju i milczeć, a moje milczenie jest opłacane. Lubię USR. Gdyby nie to, że jestem z Olgą to zamieszkałbym tu. Pomimo tego, że mogę się spóźniać - na codzień staram się tego unikać. Czuję jakiś wewnętrzny obowiązek bycia punktualnym, chociaż tak na prawdę mogę się spóźnić nawet kilka godzin. W zasadzie nikt nie patrzy mi na siatkę godzin i na to ile przebywam w zakładzie. Guru USR oceniają moje zasługi. I to lubię.</p>
<p>Patryk wstał z fotela, podszedł do biurka obok którego siedziałem i podsunął mi dokumenty, które na nim leżały. Wziąłem je do ręki i zacząłem czytać.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/07/normalnosc-cz-8/">Poprzedni odcinek (8)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/10/normalnosc-cz-10/">Następny odcinek (10)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 8]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/07/normalnosc-cz-8/</link>
<pubDate>Mon, 07 Jan 2008 20:37:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2008/01/07/normalnosc-cz-8/</guid>
<description><![CDATA[Damulka&#8230; Moja&#8230; zadecydowała, że odejdzie ode mnie.
Wielki smutek.
Kiedyś już tak zro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Damulka... Moja... zadecydowała, że odejdzie ode mnie.</p>
<p>Wielki smutek.</p>
<p><!--more-->Kiedyś już tak zrobiła. Dostrzegała, że dużo pracuję. Miałem dla niej zbyt mało czasu, a ona nieznosi tego. Uwielbia być przytulana, noszona, lubi moje towarzystwo. W zasadzie tylko moje. Ma kilka przyjaciółek, ale najbardziej lubi być ze mną. Kiedy pracuję całymi dniami - ona czuje się źle. Wie, że robię to dla nas. Mimo tego kiedyś wyjechała, bo nie mogła tego znieść. Nie... To nie było nic złego. Rozstaliśmy się w uśmiechu, jednak odeszła. Na dwa tygodnie. Wróciła równo z deadlinem jednego z projektów, którymi zarządzam. Wróciła do szczęśliwego już i wolnego przez jakiś czas człowieka. Cieszyła się.</p>
<p>Dziś sytuacja się powtarza. Mam nadzieję... mam nadzieję, że jak wyjedzie to wróci. Wróci... Nie przeżyłbym bez niej więcej niż miesiąca. A i tak miesiąc przeżyłbym, jeśli byłbym pewny, że wróci. Kocham ją i nie potrafię inaczej. </p>
<p>Powiedziała, że spotkamy się jutro o 18 na Starym Rynku. Boje się. Boje się co postanowiła. Muszę przetrwać do jutra...</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-7">Poprzedni odcinek (7)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/09/normalnosc-cz-9/">Następny odcinek (9)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 7]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-7/</link>
<pubDate>Mon, 31 Dec 2007 01:22:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-7/</guid>
<description><![CDATA[Minęła chwila, a soczysty, ciepły płyn z odrobiną kofeiny, zaczął delikatnie wpływać do moj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Minęła chwila, a soczysty, ciepły płyn z odrobiną kofeiny, zaczął delikatnie wpływać do mojego żołądka przez gardło. Poczułem jak mój przełyk lekko się ogrzewa. Uwielbiam pić kawę.</p>
<p>Z filiżanką w ręce zrobiłem kilka kroków w kierunku biblioteki. Ustałem przed maszyną. Położyłem dłoń na ekranie. Po chwili na monitorze pojawiło się moje zdjęcie, statystyki ile czytałem w danym miesiącu, roku, jakiego rodzaju książki czytam oraz lista ostatnio wypożyczonych książek. Na tej ostatniej jedna pozycja widniała napisana czerwoną, pogrubioną czcionką. Emil, czyli komputer - bibliotekarz - odezwał się głośno:</p>
<p><!--more-->- 'Sekrety perswazji' wypożyczyłeś dnia 24 sierpnia 2026, czyli 2 miesiące temu. Aby życie we wspólnocie i nasza praca przebiegała sprawnie i bez problemów, należy oddawać ksiażkę w przeciągu miesiąca. Proszę o przyniesienie tej książki jak najszybciej, inaczej będę musiał powiadomić władzę naszego....</p>
<p>- Nie fatyguj się, Emil. Słyszałem to już kilka razy, ale i tak z tego nic nie wynika. Straszysz mnie, bo tak cię zaprogramowano. - zaśmiałem się, po czym kontynuowałem. - Przyszedłem tutaj po książkę, którą miałeś uszykować dla Patryka.... Zapomniałem jego nazwiska.</p>
<p>- Patryka? Wiesz ilu jest Patryków u nas na oddziale? A w całej Ursynowskiej filii? Myślisz, że ja jestem jakimś bogiem, żebym to wszystko wiedział? Kim czy może czym ja jestem? - zaczął zalewać mnie pytaniami.</p>
<p>- Gościu, dobrze wiem, że wiesz o jakiego Patryka chodzi, bo dał mi autoryzację na tą książkę i jest to zapisane przez Victorię. - zaśmiałem się.</p>
<p>- Pożartować nie można nawet - ze smutkiem odpowiedział Emil, po czym z jego szufladki wysunęła się książka. Po chwili, gdy zobaczył, że zbieram się w drogę, rzekł już normalnym tonem - Miłego dnia.</p>
<p>- Dzięki. - odpowiedziałem, nie spoglądając na niego, gdyż byłem wpatrzony w okładkę. To był szok. Na stronie tytułowej przeczytałem '100 sposobw na poderwanie dziewczyny.' Patryk i dziewczyna? Byłem bardzo zaskoczony. </p>
<p>Nagle w słuchawce usłyszałem głos spikerki informujący mnie o tym, że dzwoni moja Luba. Zgodziłem się na odebranie połączenia. Usłyszałem głos Olgi, po czym książka wypadła mi z ręki. Dlaczego podjęła taką decyzję?</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-6/">Poprzedni odcinek (6)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2008/01/07/normalnosc-cz-8/">Następny odcinek (8)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy jesteś robopatą?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/31/czy-jestes-robopata/</link>
<pubDate>Mon, 31 Dec 2007 00:27:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/31/czy-jestes-robopata/</guid>
<description><![CDATA[
 Robopata to wspaniałe słowo.
Oznacza ono osobę, która funkcjonuje niewrażliwie i mechanicznie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/12/android2.jpg" border="1" /><br />
<b> Robopata to wspaniałe słowo.<br />
Oznacza ono osobę, która funkcjonuje niewrażliwie i mechanicznie jak robot, i jest człowiekiem tylko z nazwy.</b></p>
<p>Jego istnienie nie jest ani ludzkie, ani nieludzkie; robopata nie posiada ludzkich właściwości, jest po prostu a-ludzki.<br />
<u>Cechy charakterystyczne robopaty<font color="#999999"> [ w mniejszym lub większym stopniu]</font>  posiada każdy z was. </u><br />
Zanim staniesz się oświecony, cechy te towarzyszyć ci będą jak cień.</p>
<p><b>1. Robopata zawsze śpi. </b><br />
Mówi, ale mówiąc śpi. Idzie, ale idąc śpi. Zaobserwuj siebie i ludzi. Ciągle robisz tę samą rzecz i nie ma potrzeby być wobec niej uważnym, można ją po prostu mechanicznie powtarzać.<br />
Robopata ciągle śni. Nie tylko w nocy, ale i podczas dnia. Śni na jawie nawet podczas wykonywania jakiejś czynności. Możesz sam się o tym przekonać. W jakimkolwiek momencie zamknij oczy i spójrz do wewnątrz, ujrzysz rozprzestrzeniający się sen, który jest jak gwiazdy. W ciągu dnia gwiazdy te wcale nie znikają, stają się po prostu niewidzialne. Twój umysł jest wypełniony snami.<br />
<b>2. Robopata nigdy nie interesuje się nowymi rzeczami</b>. Gdy już raz się czegoś nauczy, powtarza to ciągle. Nie robi niczego świadomie, jego działanie to puste gesty. Każdy ranek jest taki sam, każdy wieczór jest taki sam. I w życiu pojawia się nuda. Jak twoje życie ma być pasjonujące, gdy powtarzasz ciągle wyuczone schematy?</p>
<p><b>3. Inną cechą robopaty jest rytualizm. </b><br />
Robopata żyje rytuałami, nigdy nie robi niczego z sercem.<br />
Powie ci "dzień dobry", dlatego że ciągle to powtarza. Pocałuje żonę, ale będzie to tylko powtarzanie wyuczonego, pustego gestu. Robopata robi wszystko to, co powinno być zrobione; żyje w sposób sztywny i nawet jego tak zwane życie emocjonalne jest zrytualizowane i zaprogramowane. Nigdy nie robi niczego spontanicznie, pod wpływem chwili. Idąc do biura, już podczas drogi myśli o tym, co powiedzieć szefowi. Ciągle się przygotowuje, ciągle próbuje.</p>
<p><b>4. Robopata jest także dogmatyczny.</b><br />
Zawsze udaje, że jest wszystkiego zupełnie pewny. Nie dopuszcza do siebie żadnych wątpliwości, gdyż one powodują niepokój.</p>
<p><b>5. Robopata żyje przeszłością albo przyszłością. </b><br />
Nigdy nie ma go tu i teraz. Przeszłość jest dobra, gdyż nie możesz jej zmienić, jest skończona i zamknięta. Robopata czuje się bardzo wygodnie w przeszłości, a dzięki przyszłości może marzyć i pragnąć. Natomiast żyć teraźniejszością jest trudno, gdyż stwarza ona wiele problemów.</p>
<p><b>6. Robopata żyje w gmatwaninie wizerunków. </b><br />
Ciągle zastanawia się, jaki jest jego wizerunek, co inni o nim myślą - czy myślą, że jest dobry, święty, taki czy owaki. Nie martwi się tym, jak naprawdę można zmienić własne życie.</p>
<p><b>7. Robopata jest perfekcjonistą, nigdy nie jest zadowolony, ciągle odkrywa błędy.</b><br />
Jeśli chcesz być bezbłędny, nie możesz być prawdziwy, gdyż prawdziwość pociąga za sobą błędy. I dlatego wielu ludzi wybiera drogę najmniejszego oporu, nigdy nie idąc na całość; gdyż jest to niebezpieczne, mogą pojawić się błędy. Ludzie żyją bardzo ograniczonym rodzajem życia. A życie musi być wielowymiarowe, tylko wtedy staje się bogate. Robopata jest naprawdę biedny. Jego życie jest jednowymiarowe i ograniczone do jak najmniejszej ilości działań, by uniknąć błędów.</p>
<p><b>8. Robopata jest przeciwny radości, przeciwny życiu.</b> Jeśli ktoś inny się cieszy, robopata patrzy na niego z potępieniem.</p>
<p><b>9. Robopata nie ma w sobie współczucia</b>. Jest twardy wobec siebie i innych. Gra swoją rolę należycie, tak jak trzeba. Jego największa wartość to wydajność i ślepe wykonywanie rozkazów.</p>
<p><b>10. Robopata jest obłudny. </b>Zawsze czuje się bardziej święty niż ty. Jego cały wysiłek zmierza do tego, by być wyżej niż inni, by zawsze być na szczycie. Jego ego jest bardzo subtelne. Ludzie ci stają się mnichami, świętymi, politykami, purytanami, moralistami gotowymi wrzucić cały świat do piekła. To właśnie oni wymyślili piekło.</p>
<p><b>11. Alienacja jest ostatnią cechą robopaty.</b> Jest on wyalienowany od siebie, od innych i od natury. Nie wie, kim jest, wie tylko to, co inni o nim mówią. Nigdy nie spojrzał głębiej na własne istnienie. Patrzy jedynie w oczy innych ludzi i tam szuka własnego wizerunku.</p>
<p>Człowiek żył dotąd jak robopata i ciągle może tak żyć. Ale możesz z tego wyskoczyć i ten skok uczyni cię religijnym, przyniesie ci zrozumienie, da ci mądrość i oświecenie.<br />
<b>Jeśli chcesz być naprawdę normalny, bądź zdolny do bycia szalonym.</b> To jest to, czego nauczam. Jeśli zbyt usilnie próbujesz być normalny, staniesz się szalony. Wszyscy zbyt normalni ludzie są szaleni.<br />
Nie próbuj być normalny, a będziesz normalny. Kiedykolwiek nadarzy się okazja by być szalonym, odpręż się i oszalej. Zaręczam ci, że nigdy nie oszalejesz, pozostaniesz tak normalny, że nic ani nikt nie zakłóci twojej normalności.<br />
Słowo "idiota" jest piękne. Idiota to ktoś, kto żyje w niezależny sposób, robi swoje i nie obchodzi go to, co powie o nim świat. Idiotą jest ten, kto nie naśladuje. I nie ma to nic wspólnego z głupotą.<br />
Jeśli spróbujesz iść przez życie własną, niezależną drogą, wtedy będziesz nazywany idiotą. Tłum nie będzie cię szanował, gdyż tłum nie szanuje autentycznych ludzi.<b> Tłum szanuje maski i fałszywe osobowości.</b><br />
Jeśli naprawdę chcesz być mądry, bądź idiotą. A jeśli chcesz być idiotą, gromadź wiedzę. Bądź uczonym, a będziesz idiotą.<br />
Spróbuj wejść głębiej w ten <u>paradoks</u>.</p>
<p><b>Człowiek "z charakterem"</b> to martwy człowiek, który stworzył wokół siebie pancerz. Dał słowo, że na przykład nie będzie kłamał i dlatego nie kłamie. Chce kłamać, ale tłumi tę chęć z powodu charakteru, z powodu własnego ego. I nigdy nie może być autentyczny, szczery i otwarty. Jest zawsze zamknięty w grobowcu, jaki wokół siebie stworzył. Głęboka warstwa "charakteru" nie pozwala mu wyjść na spotkanie życia, na spotkanie tu i teraz.<br />
Dla materialnego umysłu, dla wyrachowanego umysłu, dla komputerowego umysłu, miłość jawi się jako rodzaj szaleństwa. A miłość jest jedyną normalnością. Normalność jest aromatem róż rozkwitających w twoim sercu.</p>
<p><i>Osho, Budda drzemie w Zorbie </i></p>
<p><b>Powiązane posty</b><br />
<br />
•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/01/12/bezrozumnie/">Bezrozumnie?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/02/24/odpowiedz-na-psychiczny-atak/">Odpowiedź na Psychiczny Atak</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/01/05/czy-wiesz-co-jest-ci-serwowane/">Czy wiesz co jest ci serwowane?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/02/11/zjednoczenie/">Zjednoczenie</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/01/01/ewolucja-indywidualna-czy-zbiorowa/">Ewolucja. Indywidualna czy zbiorowa?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/01/27/zaakceptuj-i-badz-wolny/">Zaakceptuj i bądź wolny...</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/10/09/dobro-i-zlo/">Co wpływa na nasze życie?</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 6]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-6/</link>
<pubDate>Mon, 31 Dec 2007 00:04:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-6/</guid>
<description><![CDATA[Nie musiałem długo iść. Całe szczęście. Lubię spacerować sobie z Olgą, ale nie gnać na z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie musiałem długo iść. Całe szczęście. Lubię spacerować sobie z Olgą, ale nie gnać na złamanie karku. Jeśli poruszać się pieszo to w spokoju, nie pośpiechu. Takie jest moje zdanie.</p>
<p>Minęło zaledwie 5 minut, a byłem na miejscu. Nikogo nie było w portierni. Założyłem słuchawkę, po czym przyłożyłem rękę do drzwi. W słuchawce usłyszałem głos Victorii - naszego głównego robota, odpowiedzialnego za zarządzanie tożsamościami pracowników USR:</p>
<p><!--more-->- Witaj Szymon. Patryk czeka już na Ciebie w pokoju 208. Następnie Wiktor ubiegał się o kontakt z Tobą. Jest w laboratorium numer 6. Jeśli gdzieś wyjdzie to cię poinformuję. Czego chcesz się napić?</p>
<p>- Zrób mi kawę capuccino. - odpowiedziałem do układu komunikacyjnego. W słuchawkę był wbudowany mikrofon. To całkiem nowa technologia. Gdy mówimy to ruch membrany zamieniany jest na impulsy i analizowany przez Victorię, gdy słyszymy, to membrana drży z powodu idących ku niej impulsów. Fajna sprawa. Następnie spytałem - A szef nie chciał mnie widzieć?</p>
<p>- Szef jest dziś zajęty. Będzie pisał raporty do Chicago.</p>
<p>- Ty, no racja. - odpowiedziałem zmierzając szybko w kierunku automatu. Vicky wyczuła to i powiedziała:</p>
<p>- Jeszcze chwilkę. Nie jestem magikiem. - powiedziała z nutką ironii w głosie.</p>
<p>- Dobra. Wydrukuj mi raporty dotyczące SI z wczoraj, to ja pójdę do Odkrywki. - rzekłem spokojnie.</p>
<p>- Nie ma sprawy. - Usłyszałem odpowiedź w słuchawce.</p>
<p>Odkrywka to potoczna nazwa na miejsce, gdzie znajdują się u nas skanery i drukarki. Szedłem długim korytarzem. Ściany były pomalowane na bialo. Mijałem różne pokoje, różne laboratoria. Uwielbiam wchodzić do laboratorium układów elektronicznych. Zapach grzanej kakofonii działa na mnie jak narkotyk. Jest wspaniały i w zasadzie chyba się od niego uzależniłem.</p>
<p>Wszedłem do odkrywki. Wydruk już na mnie czekał. Po chwili usłyszałem głos Patryka w słuchawce:</p>
<p>- Dalej bi dżiskusie! Czekam na Ciebie z pół godziny.</p>
<p>- Spoko, gardik, zaraz będę. Poszedłem po raporty. Wezmę kawkę i idę do Ciebie, o' key? - spytałem.</p>
<p>- Jak już będziesz koło automatu to weź dla mnie książkę z biblioteki. Jest już dla mnie przygotowana. Zaraz dam Ci prawo do odebrania jej.</p>
<p>- Spoko. Już idę.</p>
<p>Ruszyłem w kierunku automatu po kawę. Była już 21. Mnóstwo roboty mam. To będzie długa noc. Przyda się ta mała dawka kofeiny.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/20/normalnosc-cz-5/">Poprzedni odcinek (5)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-7/">Następny odcinek (7)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 5]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/20/normalnosc-cz-5/</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 19:39:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/20/normalnosc-cz-5/</guid>
<description><![CDATA[Usiadłem na krawężniku chodnika ze spluwą w ręce. Powoli uspokajałem swój oddech. Zaczynało ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Usiadłem na krawężniku chodnika ze spluwą w ręce. Powoli uspokajałem swój oddech. Zaczynało się już ściemniać. Nie było wielu ludzi na ulicy. Zresztą i tak miałem ich gdzieś, tak jak oni mnie. Po chwili schowałem Glocka do kabury, wstałem i ruszyłem w kierunku metra. Po drodze szukałem na ścianach wieżowców, pośród wyświetlaczy wyświetlających dane reklamy, zegara. Zegarka, ale również wyświetlanego na matrycy ekranu. Mój wzrok biegł od budynku do budynku. Jest.</p>
<p><!--more-->- Kurde, już pięć po wpół. - powiedziałem sam do siebie dosyć głośno, lecz i tak nikt nie zwrócił na to uwagi. Zagęściłem moje ruchy. Wkrótce byłem już w metrze. Moje szczęście. Akurat na przystanku stał pociąg zmierzający na Ursynów. Szybko do niego wsiadłem. W ostatniej chwili.</p>
<p>Teraz prosto do US Robotics - pomyślałem. Jest to firma amerykańska. Jakieś dziesięć lat temu zaczęła inewstować w rynki europejskie. Szefowie USR dobrze wiedzieli, że programiści europejscy są znacznie lepsi od ich rodzimych, ale ciągłe ich sprowadzanie nie opłacało się firmie. Postanowili oni więc utworzyć filie. Znajdują się one m.in. w Warszawie, Poznaniu, Berlinie, Amsterdamie, Paryżu. Ja pracuję w tej warszawskiej od jakichś sześciu lat. Wcześniej, już w liceum, pisałem wolne programy, w których umieszczałem prośbę o dobrowolne datki. Pisałem te programy bardzo długo, a rozwinęły się one znacznie. Dlatego dawało mi to jako - tako zarobek. Mieszkałem z rodzicami, dlatego aż tak nie przejmowałem się kwestiami utrzymania domu. Jednego miesiąca z datków miałem 500 zł, drugiego kilka razy więcej. Moje wynagrodzenie ciągle się zmieniało. Postanowiłem jednak zrezygnować z takiego trybu życia, kiedy oświadczyłem się Oldze. Chciałem zapewnić jej godziwe życie. Chciałem, żeby było jej ze mną dobrze. Chciałem, abyśmy mieli własny dom. Chciałem ją utrzymać... </p>
<p>Postanowiłem się wtedy zatrudnić w US Robotics na Ursynowie. Moje zarobki były wysokie i cały czas wzrastały ze względu na to, że bez przerwy poszerzałem swoją wiedzę. Jestem z tego bardzo zadowolony, gdyż dzięki temu Olga nie musi pracować. Specjalnie wybrałem taką pracę, aby móc samemu utrzymać dom. Kocham moją Damę, wiem zarazem, że nie lubi pracy. Pracy, w której rządzi biurokracja. Mimo tego sposób w jaki zajmuje się domem jest naprawdę wspaniały. Kocham ją za to. Bardzo.</p>
<p>Olguś w wolnych chwilach pisze książki, opowiadania i wiersze. Publikuje je na swoim blogu internetowym. Jestem pełen zachwytu, że żyję z takim talentem - jej publikacje są znakomite....</p>
<p>Ursynów - wyrwałem się z zamyśleń, czytając ten napis na tabliczce informacyjnej. - Moje miejsce przeznaczenia - pomyślałem, po czym uśmiechnąłem się do siebie. Pociąg zatrzymał się na stacji. Wyszedłem z niego i ruszyłem przed siebie.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/19/normalnosc-cz-4/">Poprzedni odcinek (4)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/31/normalnosc-cz-6/">Następny odcinek (5)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 4]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/19/normalnosc-cz-4/</link>
<pubDate>Wed, 19 Dec 2007 20:20:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/19/normalnosc-cz-4/</guid>
<description><![CDATA[Szedłem szybko. Bardzo szybko. Nie jestem do tego przyzywczajony, nie spędzam właściwie czasu na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szedłem szybko. Bardzo szybko. Nie jestem do tego przyzywczajony, nie spędzam właściwie czasu na świeżym powietrzu, wypoczywając aktywnie. Od czasu do czasu pójdziemy na spacer z Olgą. Jednak wtedy nie narzucamy sobie takiego tempa, jakie zmuszony jestem narzucać sobie teraz. Oddycham głęboko ustami. Bardzo ciężko. Mocny oddech. Czuję jak mój organizm z każdym wdechem napełnia się tlenem. Czuję jak ten tlen wędruje moimi żyłami, cały czas tą samą drogą. Wdech i wydech, wdech i wydech, wdech i...</p>
<p><!--more-->- Uważaj palancie! - Z niemiłym wyrazem twarzy odezwał się jakiś chłopak w bardzo młodym wieku. Miał ciemne włosy i piekielnie nieprzyjemne spojrzenie. Jego oczy... Czułem tam płomień, tak silny, że patrzenie na niego mogłoby spowodować ślepotę. Ten szczeniak, wyglądający na około 15 lat, nie jest wyjątkiem w dzisiejszych czasach jeśli chodzi o kulturę osobistą. Rzekłbym, że to standard.</p>
<p>- Przepraszam - odpowiedziałem kulturalnie.</p>
<p>- Pocałuj mnie w dupę, kretynie. - Tego już nie zniosłem. To wszechpanujące chamstwo wśród młodzieży...</p>
<p>- Kto cię uczył kultury? Gdzie są twoi rodzice? - wrzasnąłem bardzo głośno, odwracając się w kierunku tego chłopaka. Szedł w swoją stronę, szeroko kołysząc barkami, lecz gdy usłyszał moje słowa odwrócił się bardzo zdenerwowany. Ruszył na mnie jak byk na torreadora, z odległości kilkunastu metrów, rozjuszony. Nikt z przechodniów nawet nie spojrzał w naszą stronę. Dzisiejszy świat jest pełen obojętności. Szybko wyciągnąłem mojego Glocka z kieszeni i naciągnąłem spust. Chłopak zatrzymał się jakieś trzy metry przede mną, odwrócił na pięcie. Szedł spoglądając do tyłu, na mnie, i rzucił:</p>
<p>- Jeszcze się porachujemy!</p>
<p>Pełen wściekłości powstrzymywałem się od naciśnięcia spustu. Najchętniej roztrzaskałbym jego czaszkę i wystrzelał w takiego chama cały magazynek mojego Glocka. Mimo tego nie mogę. Jestem człowiekiem. Szanuję ludzkie życie.</p>
<p>Zauważyłem, że moje tętno znacznie wzrosło. Czułem pulsującą krew w moich żyłach. Mój oddech... Ledwo dyszałem. Takie sytuacje to dla mnie wielki stres, a zdarzają się często. Nie chcę być jednak, tak jak inni, neutralny na chamstwo. Tylko czy to mnie nie zabije?</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-3/">Poprzedni odcinek (3)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/20/normalnosc-cz-5/">Następny odcinek (5)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 3]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-3/</link>
<pubDate>Tue, 18 Dec 2007 17:56:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-3/</guid>
<description><![CDATA[Po tych słowach poszła do łazienki. Spokojnie zajadałem posiłek. Ziemniaki, surówka, kotlet sc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Po tych słowach poszła do łazienki. Spokojnie zajadałem posiłek. Ziemniaki, surówka, kotlet schabowy, wszystko zalane ketchupem. Uwielbiam to. Ona dobrze o tym wie. </p>
<p>- Nie bądź taki, puść 'Stracone dzieciaki'. - Zarymowałem w między czasie, po czym uśmiechnąłem się do siebie.<br />
<!--more--><br />
Komputer Domu, jak oddany sługa, uruchomił magnetofon. Po chwili z głośników wydobyły się słowa Grammatika. Płyta z 2007 roku. To były dobre czasy dla rapu. Żałuję, że ta muzyka umarła. Nie ma w zasadzie teraz nikogo grającego rap. Większość prawdziwych odeszła z branży, część poumierała. Ci sztuczni zajęli się innymi rzeczami. A co słyszę teraz? Wszędzie dookoła mnie 'cheap tekno'. Idea rapu umarła już dawno. Kolesie przyzwyczajeni do zarabiania kasy za przeklinanie do rytmu szybko uciekli z tej branży. Pozostali tylko andegrandowcy. Mimo tego jednak żadko ich słychać, bo muszą zarabiać na chleb w inny sposób. Nie ma już tych wszystkich wytwórni. Mimo tego w naszych głowach pozostała ta muzyka i czasami spotykam się z kumplami i słucham starego rapu z XX wieku. Nie zdarza się to jednak często. Praca...</p>
<p>- Praca! - krzyknąłem, po wyrwaniu się z zamyśleń. Szybko ruszyłem z już pustym talerzem w kierunku zmywarki. Zbliżyłem się do drzwi łazienki. Olguś kąpała się. </p>
<p>- Kocham Cię - powiedziałem przez drzwi - idę.<br />
- Nie wejdziesz zobaczyć mnie? - powiedziała ze śmiechem.<br />
- Kocham Cię, muszę już iść - powiedziałem głośno stojąc już przy drzwiach od przedpokoju.<br />
- Uważaj na siebie i ...</p>
<p>Nie dosłyszałem jej ostatniego słowa, gdyż sięgałem już po kurtkę w przedpokoju. Miałem tylko 15 minut, więc oczywiste było, że się spóźnię. Ubrałem się i w pośpiechu wyszedłem, kierując się w stronę metra.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-2/">Poprzedni odcinek (2)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/19/normalnosc-cz-4/">Następny odcinek (4)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Normalność cz. 2]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-2/</link>
<pubDate>Tue, 18 Dec 2007 15:29:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-2/</guid>
<description><![CDATA[Nie minęło kilka sekund, jak ujrzałem w /home/byisk/zdjęcia nasze zdjęcia.
- Poszukaj zdjęć, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie minęło kilka sekund, jak ujrzałem w /home/byisk/zdjęcia nasze zdjęcia.</p>
<p>- Poszukaj zdjęć, na których Olga jest na pierwszym planie i załaduj je do gThumb'a i pokaż mi je. - powiedziałem spokojnie. - Następnie wyszukaj zdjęć, na których jestem razem z moją Damą i wyświetl je na tapecie salonu.<br />
<!--more--><br />
Minęło kilka sekund, zdjęcia wyświetliły się na ekranie. Chciałem je pooglądać, jednak usłyszałem głos mojej ukochanej z salonu:</p>
<p>- Szymuś, jesteś niemożliwy! - Powiedziała to tak słodko, że z radością ruszyłem w jej kierunku. Wszedłem do salonu i zobaczyłem to co chciałem - na ścianie pokoju wyświetlały się nasze zdjęcia. Nagle usłyszałem cieniutki głosik - Szymku, chodź do mnie - po czym Olga odsunęła się trochę, robiąc miejsce dla mnie na kanapie. Polożyliśmy się razem i zaczęliśmy powoli zasypiać. Komputer Domu wyraźnie to wyczuł i wyłączył nam telewizor, światło, a włączył magnetofon, puszczając SDM, tak jak ma to ustawione. Po chwili usnęliśmy. </p>
<p>Obudziłem się. Olga już krzątała się w kuchni. Po chwili przyszła do mnie z kolacją. Położyła posiłek na stoliku, nieopodal mnie. Stanęła i powiedziała:</p>
<p>- Zobacz która już jest godzina.</p>
<p>Po tych słowach puknęła się palcem wskazującym i środkowym dwukrotnie w nadgarstek, co Komputer Domu zinterpretował prawidłowo - na tapecie pokoju pojawił się zegarek. Była 19:48. Musiałem być na 20:30 w US Robotics. Spojrzałem na to, co przygotowała. Zauważyła, że przyglądam się temu posiłkowi. Powiedziała:</p>
<p>- To dla Ciebie, ja już jadłam.<br />
- Nie trzeba było, kochanie - odpowiedziałem. Zrobiła sztucznie groźną minę. Zbliżyła się powoli, po czym niespodziewanie rzuciła się na mnie i zaczęła całować. Jest bardzo szalona, ale uwielbiam to. Długo się całowaliśmy. Po pewnym momencie wstała i rzekła:</p>
<p>- To było na zachętę. Jedz! - krzyknęła z nutką ironii, po czym słodko się uśmiechnęła. Jest wspaniała.</p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/16/normalnosc/">Poprzedni odcinek (1)</a></p>
<p><a href="http://byisk.wordpress.com/2007/12/18/normalnosc-cz-3/">Następny odcinek (3)</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
