<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>moje-obserwacje &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/moje-obserwacje/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "moje-obserwacje"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 11:11:50 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Rowerowe obserwacje.]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=89</link>
<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 17:15:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=89</guid>
<description><![CDATA[Tak się składa, że jeżdżąc na rowerze zaobserwowałem wiele zjawisk i zachowań ludzkich, któ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak się składa, że jeżdżąc na rowerze zaobserwowałem wiele zjawisk i zachowań ludzkich, które powtarzają się za każdym razem, gdy jeżdżę rowerem. Postaram się je poniżej opisać.<!--more--></p>
<p>Jeżdżąc w po leśnych ścieżkach nie raz spotkać można ludzi. Czy to młodych, zakochanych, czy to kochającą się rodzinę spacerującą w niedzielne popołudnie, czy to 70 letnich rencistów, którzy w 4-6 osobowych grupkach nie mając co robić chodzą po lesie. Ci ostatni upodobali sobie chodzenie całą szerokością leśnej drogi, Mają prawo, niech sobie chodzą. Nie o to chodzi, chodzi o to, w jaki sposób „usuwają” się z drogi, abym ja mógł przejechać. Otóż sprawa ma się następująco:, jako, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny, dlatego też wszędzie, gdzie się da stosuję się do tego przepisu. No i jadę sobie, przede mną grupka rencistów, kilka metrów przed nimi „pyknięciem” klamki hamulca (zamiast dzwonka – równie skuteczne…) informuję, że nadjeżdżam i wypadałoby umożliwić mi dalszy przejazd. No i umożliwiają, ale dlaczego na pobocze nie zejdzie najbardziej wysunięta na prawo osoba? Zamiast tej osoby, z drogi schodzi najbardziej na lewo wysunięta osoba, co równa się z tym, że muszę bawić się w slalom. Bywają przypadki, że osoby idące z brzegu nie przesuwają się wcale, za to, osoby idące na środku próbują zejść na bok. Co za tym idzie wchodzą pod nogi tym z brzegów, co równa się dziwnymi sytuacjami np. potknięciem się osób, które szły po boku.</p>
<p><strong>Ścieżka rowerowa – szczyt debilizmu. </strong><br />
Piesi mają chodnik, zmotoryzowani mają jezdnię, rowerzyści mają ścieżki rowerowe. W Polsce jest ich tyle, co kot napłakał. Jak są budowane to bez pomyślunku. Zamiast korzystać z tańszego asfaltu, robione są z kostki brukowej, po której nie jeździ się przyjemnie… Często jest tak, że ścieżka rowerowa budowana jest obok chodnika. Gwarantuję wam, że piesi zamiast iść po swoim chodniku pójdą po mojej ścieżce… No szlag by was trafił. Jeszcze pretensje mają jak się je zahaczy albo za szybko wyprzedzi… Polak potrafi.<br />
Innym sposobem blokowania ścieżki rowerowej jest parkowanie na niej samochodów. Nic tylko przejechać kluczem po powierzchni lśniącego lakieru, a niech się chuj nauczy parkować jak należy.</p>
<p><strong>Rower kontra samochód.</strong><br />
Czasami jest tak, że trzeba jechać ulicą, po której jeżdżą samochody. Jest to tzw. jazda ekstremalna. Nie dość, że musisz uważać na wystające włazy kanalizacyjne, potłuczone szkło, porozjeżdżane koty, to na dodatek musisz uważać na to, aby dojechać do celu na swoim rowerze, a nie w najlepszym przypadku w ambulansie na operację...<br />
Większość rowerzystów traktowana jest przez kierowców samochodów jak intruzi. „A chuj mu w dupę” myślą. Ja jadę 70km na godzinę, on ledwo tym rowerem 20 ciśnie…A niech ma nauczkę. Łysym nie powinno się dawać prawa jazdy. To już zaobserwowałem dawno. Przy wyprzedzaniu większość kierowców zachowuje duży odstęp ode mnie. Oczywiście łysy w BMW ma mnie gdzieś. Wyprzedza tak, że jeden fałszywy ruch z mej strony i kolizja gotowa. Kolejny przypadek jest wtedy, kiedy to nadjeżdżające z naprzeciwka auto wyprzedza inny samochód przy okazji wymija mnie. Większość zachowuje się rozsądnie i wie, że się nie zmieści. Łysy nigdy. Swoim BMW wdupi się wszędzie…</p>
<p><strong>Moda na skuter.</strong><br />
Nie wiem, kto dał taki przepis, że małymi skuterami można jeździć na „dowód osobisty” kończąc 18 lat. Bez jakiegokolwiek pojęcia o zasadach panujących na drodze. Chuj mnie strzela jak widzę tych gówniarzy (tak, tak – kto by się przejmował tą 18, jeżdżą już nawet 15-latki), którzy ścigają się po jezdni mając w dupie wszystkich innych. A do frustracji doprowadza mnie fakt, że nie wiedzą jak zachować się np. na skrzyżowaniu. Blokują drogą, bo boją się ruszyć. Skręcenie w lewo u nich powoduje sranie w gacie. Potrafią tylko w prawo, przy krawężniku…</p>
<p><strong>Gówniarze na marketowych wyrobach rowero - podobnych.</strong><br />
Nie ma przyjemniejszego widoku niż 12 latek próbujący pokonać stromy podjazd na swoim wypasionym, (bo wyposażonym w 2 amortyzatory, 2 tarcze hamulcowe i jak to mówią „18 przeżutek”) sprzęcie. Jaka szkoda, że te gnioty ważą po 25 kilogramów.<br />
Inną zabawną rzeczą jest próba ścigania się z innymi rowerzystami. Już wiele razy takie dzieciaki próbowały mnie wyprzedzić…, Jaka szkoda, że to niewykonalne na takiej maszynie.<br />
A propos wyprzedzania: nie ma nic przyjemniejszego niż wyprzedzić jakiegoś rowerzystę, którego zobaczy się w oddali, a po chwili jest się przed nim :D</p>
<p>To chyba tyle. Jak mi się coś przypomni to dopiszę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wakacyjna nuda, czyli plany, plany i po planach]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=87</link>
<pubDate>Sat, 05 Jul 2008 14:51:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=87</guid>
<description><![CDATA[10 miesięcy szkoły, które kończy się upragnionymi 2 miesiącami wakacji. Pech chce, że majowo-]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>10 miesięcy szkoły, które kończy się upragnionymi 2 miesiącami wakacji. Pech chce, że majowo-czerwcowe plany i wizje licznych wakacyjnych eskapad i imprez z kumplami znikają tak szybko jak hamburgery w ustach obleśnie grubego Amerykanina. <!--more--></p>
<p><strong>Pomysł pierwszy: Wisła wita.</strong></p>
<p>Wakacyjny wypad w gronie znajomych w góry. Wersja o tyle fajna, że ja wraz z częścią kumpli miałem jechać rowerem. Były plany, były nawet już pierwsze wersje tras, były rozmowy na temat posiłków podczas jazdy. Był nawet regulamin stworzony bardziej dla żartów mający na celu zabezpieczenie się przed dziwnymi problemami uczestników…</p>
<p>Początkowo chętni na wyjazd to ja i kolega. To był pierwszy skład, który kilkanaście razy powiększał się i zmniejszał. Z 2 osób urósł do bodajże 8, potem zmalazł do 4, potem wzrósł do 6 i ostatecznie wynosi zero.<br />
Powodów, dla których się nie udał było kilka. Ja chciałem jechać tam głównie z tego powodu, że po raz pierwszy zrobiłbym na rowerze ponad 100 km w ciągu jednego dnia. Ot, taki mały schizm z mojej strony. Kocham to, nic na to nie poradzę… Kolega, który prawie cały czas ze mną jeździ też był bardzo napalony na ten wyjazd. Ale jego niezbadana psychika nagle podpowiedziała mu „nie dasz rady wrócić” i to samo mi zakomunikował kilka tygodni przed wakacjami…<br />
Ja pierdole. Zrozumiałbym argument, że nie da rady tam dojechać, ale nie da rady wrócić? Trudno, Wisła nie zostanie podbita.<br />
Ostatecznie kumple pojadą do Krościenka nad Dunajcem… Niestety znalezienie pracy uniemożliwiło mi wyjazd razem z nimi…</p>
<p><strong>Pomysł drugi: Działkowe maratony.</strong></p>
<p>Biba za bibą. Ognisko za ogniskiem, grill za grillem. Plany były, ale na planach się kończy. Niestety jedyny właściciel działki ma nagłe problemy z zorganizowaniem ognisk, które były obiecywane przed wakacjami. A już, co poniektórzy w tym ja cieszyli się, że będą mieli okazję razem napić się wódki i wspólnie pobawić się…</p>
<p><strong>Zgasić Słońce!</strong></p>
<p>Reakcja na 4 pory roku typowego Polaka:<br />
1.	Jesień - wieje zimny wiatr, leje deszcz, jest ślisko, szaro, ponuro. Lepiej siedzieć w domu.<br />
2.	Zima - jest zimno, pada śnieg, wieje zimny wiatr, jest szaro, buty mokną od chodzenia po śniegu. Lepiej siedzieć w domu.<br />
3.	Wiosna - zimny, nieprzyjemny wiatr, wiosenne niespodziewane opady deszczu, a czasami nawet śniegu. Lepiej siedzieć w domu,<br />
4.	Lato – jest gorąco, wokół latają owady, żar leje się z nieba, od czasu do czasu popada. Bywają burze z piorunami. Lepiej siedzieć w domu.</p>
<p>Jakiego ja mam pecha, że moi najbliżsi kumple są typowymi Polakami. Psioczyli i psioczyli, że cały czas jest za zimno na długie wypady. Zrobiło się ciepło i co? I kurwa lepiej siedzieć w domu, bo Słońce zabija. Nie ważne czy chciałbym coś porobić o 9, 11, czy 19. Jest ciepło, siedzimy w domu.</p>
<p><strong> "Zdam prawko, będziemy jeździć samochodem”.</strong></p>
<p>Pełnoletność sprawiła, że wielu spośród moich znajomych zapisała się na kurs prawa jazdy. Nim go zdali snuli wizje całodniowych weekendowych wypadów za miasto…Nawet nie było problemów z brakiem samochodu. Mówili: „auto jest, będzie prawko i możemy jeździć…”.</p>
<p>No i co? Prawko jest, wycieczek i auta nie ma. Nagle w jednym przypadku ojciec ciągle kursuje (jak on kurwa może ciągle kursować jak jebane 8 godzin spędza na kopalni pracując), a drugim przypadku auto jest, ale od popołudnia, ale wtedy już nie opłaca się nigdzie jechać. Szkoda tylko, że jedyną osobą, dla której nie opłaca się jechać jest syn właściciela auta…</p>
<p><strong>Posiedźmy na ławce.</strong></p>
<p>Ponoć nie ma nic fajniejszego niż posiedzieć sobie w gronie kumpli do późnego wieczora na ławce. Ciepła letnia noc, browar, ewentualnie pepsi dla abstynentów, multum tematów do rozmów, wygłupy, ciekawe akcje. Dlaczego ponoć? Ano dlatego, że tą wersję znam tylko i wyłącznie z opowiadań jednego z klasowych kolegów ;).<br />
Szkoda, że z moimi znajomymi takiego czegoś zorganizować się nie da. Jedyne, na co ich stać to 40-60 min. spacer dookoła dzielnicy. Jak jebane wyjście z psem, żeby się wysrał i wyszczał i w domu był spokojny. Chociaż nie do końca, bo mój wujek z psem wychodzi na dłuższe spacery…</p>
<p>Jest jedna osoba, która zarzuca coraz to lepszymi pomysłami typu „pojedźmy w południe do centrum Katowic, bo muszę coś kupić w elektroniku” No jak chuj chce mi się jechać 2 autobusami w ścisku gdzieś do centrum handlowego… Na szczęście nie tylko mi ten pomysł wydawał się głupi.</p>
<p>Nie ma to jak wakacje w gronie kumpli…<br />
I znowu nie pozostaje mi nic innego jak sobie pojeździć na rowerze...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Boruc, Roger, 9 cieni…]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 18:15:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=86</guid>
<description><![CDATA[Nowy trener, nowe nadzieje, nowe sukcesy, nowe porażki. Tak i było tym razem. Polska drużyna pił]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nowy trener, nowe nadzieje, nowe sukcesy, nowe porażki. Tak i było tym razem. Polska drużyna piłkarska pierwszy raz w historii awansowała do Mistrzostw Europy. Za sprawą zagranicznego trenera Leo Beenhakkera, który to przebudował prawie całą drużynę nasi piłkarze zakwalifikowali się do tego turnieju.<!--more--></p>
<p>Pech chce, że historia lubi się powtarzać. W miarę dobrze rozegrane kwalifikacje, a potem bardzo słabe mecze<br />
Mecz z Niemcami rozegrali „po japońsku”, tzn. jako-tako. Polak, którego Polska kiedyś nie chciała strzelił nam 2 gole, z których się nie cieszył. Widać, że pod publiczkę można zrobić wszystko – nawet nie cieszyć się z tego, że drużyna, w której się gra jest krok dalej w mistrzostwach.<br />
Ale mecz z Niemcami nie przekreślał nam awansu. Przecież mieliśmy jeszcze 2 spotkania, które z palcem w dupie mieliśmy wygrać. No i? Kurwa, nie wygraliśmy. Nie pokonaliśmy nawet pastuchów z Chorwacji…</p>
<p><strong>Polakom odebrało mowę.</strong></p>
<p>Polska tradycja nakazuje, aby za niepowodzenia rodaków na jakiejkolwiek imprezie czy to sportowej czy muzycznej winić wszystko, co możliwe. W tym przypadku kozłem ofiarnym okazał się sędzia, który to w meczu Polska – Austria niesprawiedliwie podyktował jedenastkę.<br />
Nikt nie miał przed oczami błędu, który sprawił, że po spalonym objęliśmy prowadzenie. Wszyscy skupili się na niesprawiedliwym karnym. W necie pojawiły się dziesiątki obrazków, które ukazywały angielskiego sędziego i wulgarne napisy w jego kierunku skierowane.<br />
Nawet premier chciał go zabić…</p>
<p>A ja na złość wam wszystkim, wam polaczkom, wam, którzy to myślicie, że jak wywiesicie biało-czerwone flagi na dowód zjednoczenia się z polską drużyną powiem, że cieszę się z decyzji sędziego.<br />
To nie nam należało się zwycięstwo tylko Austriakom. To oni walczyli w pierwszej połowie jak lwy, to oni potrafili odebrać piłkę naszym piłkarzom, którzy byli od nich oddaleni o kilkanaście metrów.</p>
<p>Mecz z Chorwacją był jak kiepski żart, który opowiadają kiepscy aktorzy w kiepskim „Maratonie uśmiechu”. Nie wygraliśmy z rezerwowymi zawodnikami…</p>
<p><strong>Najzabawniejsza jedenastka Europy, czyli 2 piłkarzy i 9 pajaców.</strong></p>
<p>Artur Boruc. To on był najsilniejszym punktem naszej reprezentacji. Chwała mu za to, co robił. Gdyby nie on nasza drużyna przegrywałaby z wynikiem przybliżonym do dwucyfrowego…<br />
Roger, drugi zawodnik naszej reprezentacji. Starał się jak mógł, ale nie dał rady pokonać przeciwników, bo nie tylko z nimi musiał się zmagać. Musiał omijać także 9 kołków, które chodziły po boisku…</p>
<p>Brak słów na to, co się wydarzyło. Byli w dobrej formie na eliminacjach. Wszyscy myśleli, że forma będzie także na tej ważnej imprezie. Trener zapewniał…</p>
<p>A wyszło jak zawsze.</p>
<p>Boruc, Roger, 9 cieni…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[L.U.C &amp; RAH - "Homoxymoronomatura". O koncercie słów kilka...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Sun, 18 May 2008 18:32:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=85</guid>
<description><![CDATA[Artyści mieli do czynienia z sobą 2 lata temu, kiedy to wspólnymi siłami stworzyli kawałek „2]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artyści mieli do czynienia z sobą 2 lata temu, kiedy to wspólnymi siłami stworzyli kawałek „2 pokoje”. Klimatyczny, niemalże hipnotyzujący utwór sprawił, że w głowach wielu fanów obu artystów przechodziły myśli, aby stworzyli razem coś więcej. No i stało się.<!--more--></p>
<p>Powstała "Homoxymoronomatura". Po dokładnym przesłuchaniu tej płyty masz dwie opcje: albo ją pokochasz, albo znienawidzisz. Nie ma nic pomiędzy. Słuchanie pojedynczych kawałków jest tak samo głupie, jak wybieranie jednego z rozdziałów książki, która tworzy spójną całość – rozdział może okazać się ciekawy, ale co z tego, jeśli nie wiesz, co było przed nim, a co będzie po nim?</p>
<p>Jestem w grupie osób, które tą płytę pokochały. Dla mnie jest to sztuka przez „duże S”. Arcydzieło. Coś, czego do tej pory w muzyce, której słucham nie było. Artyści ukazują człowieka, którego nazywają wirusem homo sapiens. Wirus ponad wszystko upodobał sobie hiperkonsumpcje, gromadzi i kupuje wszystko, co możliwe, niekoniecznie potrzebnego. Człowiek jest zagubiony. Telewizja, reklamy, omamiły go. Jak grzeczne dziecko słucha się rodziców, tak wirus robi to co każą mu media.</p>
<p>Płyta traktuje także o problemie negatywnego działania człowieka na środowisko. Ocieplający się klimat, dziura ozonowa, kwaśne deszcze, zaśmiecanie środowiska etc. Nasz bohater, wraz z innymi, swoim zachowaniem i swoimi czynami prowadzi do totalnej zagłady planety, na której żyje. Artyści określają to takimi słowami:</p>
<p>„globalny reset zbliża się do ziemii<br />
ostatnie dni na to by myślenie zmienić,<br />
globalny reset zbliża się do ziemii<br />
oni nadal ślepogłuchoniemii<br />
globalny reset zbliża się do ziemii,<br />
wtórna reakcja chemii”</p>
<p>Płyta jest klimatyczna, fragmentami mroczna, w tekstach da się wyczuć ironię, sarkazm. Osoby przyzwyczajone do stylu Luca nie zawiodą się i tym razem. Jego zabawa słowem, tworzenie neologizmów, akcentowanie słów są po prostu fantastyczne. Rahim natomiast rymuje w sposób, który u niego podoba mi się najbardziej, tzn. prosto, celnie i dosadnie.</p>
<p>Atutem płyty jest to, że słychać na niej żywe instrumenty. Skrzypce, trąbka, wiolonczela idealnie pasują do elektronicznych brzmień. Nadają smaczku, dzięki nimi melodia nabiera klimatu. Przysłowiową „kropkę nad i” stawiają piękne wokale Justyny Antoniak i Marii Peszek.</p>
<p>Homoxymoronomatura Live.</p>
<p>Luc i Rahim są chyba pierwszymi w Polsce artystami, którzy skonfrontowali muzykę hip-hopową, trip-hopową, jazzową ze spektaklem - teatralnym. Ich koncert miałem okazję zobaczyć dzięki nagraniu puszczonemu na Tvp Kultura. Wywarło to na mnie wielkie wrażenie.<br />
Artyści ubrani w białe kombinezony, dym, gra świateł, mim, który „robi za” bohatera płyty, zdjęcia i filmy pokazywane za pomocą projektora…<br />
To wszystko sprawia, że na ponad godzinę zapominasz o otaczającym Cię świecie. Jest tylko scena i Ty.</p>
<p>Zawsze powtarzałem, że słuchając muzyki wolę wersje koncertowe. Dlaczego? A może, dlatego, że jest ona „prawdziwsza”?. Chodzi mi o to, że podczas koncertu słychać prawdziwy głos wykonawcy, słychać to jak i kiedy oddycha, często też dodaje coś od siebie, wychodząc poza tekst piosenki…<br />
Nie lubię przekombinowanego komputerowo dźwięku, wycinaniu momentów, w którym się oddycha. Chce słyszeć człowieka, a nie robota…</p>
<p>20 kwietnia w katowickim Rondzie Sztuki miał miejsce koncert promujący Homoxymoronomature. Za namowami kolegi wybrałem się na niego.</p>
<p>Na rondzie byłem już 2 godziny przed rozpoczęciem koncertu…<br />
Wszystko się trochę opóźniło. Próba, wpuszczanie do środka, początek koncertu…<br />
Po wejściu do środka i usadowieniu się na krześle zauważyłem Luca. Stał pod sceną jak gdyby nigdy nic. Po chwili z pod sceny podszedł do barku po piwo. Rahima też po jakimś czasie zauważyłem. Bardzo mnie to zaskoczyło, że panowie bez żadnych oporów chodzili po pomieszczeniu. W ich zachowaniu nie dało wyczuć się żadnego gwiazdorstwa, żadnego podziału na – artysta – słuchacz. Ucieszyło mnie też to, że wśród ludzi, którzy przyszli na koncert nie było żadnych psycho fanów, albo niepełnosprytnych 15latków, którzy na samą myśl o członku byłej Paktofoniki dochodzą do orgazmu…<br />
Co jakiś czas kilku osobowe grupki nieśmiało podchodziły do Luca i Raha prosząc o autograf. Korzystając z okazji wymieniali przysłowiowe „2 słowa”.</p>
<p>Ja wraz z 2 kumplami także podszedłem do Luca, aby nam się podpisał. W trakcie podpisywania odpowiedział na kilka przygotowanych na szybko pytań.<br />
Między innymi zdradził nam swoją tajemnicę dotyczącą tworzenia tekstów. Otóż swoje teksty „bierze z łokcia”;). Był także zaskoczony faktem, że da dużo ludzi obejrzało w internecie fragment wywiadu, w którym przyznał się do tego, że podczas Fryderyków sprzedawał telefony komórkowe.</p>
<p>Długo wyczekiwany koncert zaczął się. Widownia liczyła około 100 osób – było kameralnie. Po kilku kawałkach zauważyłem, że tłum był dość sztywny. Myślałem, że będę jedynym „sztywniakiem” w całym gronie, a tu proszę. Ruszały się jednostki. Choć w trakcie wszyscy się rozkręcili. Oczywiście oprócz Luca i Raha nie zabrakło żywych instrumentów, mima no i pięknego wokalu w wykonaniu przeuroczej pani, która na koniec koncertu swoim głosem spowodowała, że męska częśc publiczności zauroczyła się w niej w jednym momencie…<br />
Dali z siebie wszystko. Luc powalał swoimi możliwościami wypowiadania słów. Nie zabrakło także freestyle’u Raha.</p>
<p>Moje słowa i tak nie opiszą tego, co tam się działo.<br />
To trzeba przeżyć samemu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fotka.pl - Twórcom gratuluję pomysłu ;)]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=84</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 14:32:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=84</guid>
<description><![CDATA[Fotka.pl. Strona internetowa, która stała się stałym elementem życia wielu „Trendi Bejbi”. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Fotka.pl. Strona internetowa, która stała się stałym elementem życia wielu „Trendi Bejbi”. Dzień bez kOm3ntAsHa i dania najlepszej psiapsiułce „dyszki” jest dniem straconym… Miliony dziewczyn i chłopców stworzyło nową grupę, nową społeczność. Społeczność „fotki pe el”. Prostota strony przyniosła jej twórcom sukces przez duże „S”.<!--more--></p>
<p>Ludzie, nie wiadomo, czemu, rejestrują się tam i umieszczają swoje fotki robione zazwyczaj aparatem, który mają w swoich komórkach. Zdjęcia w 99,9% przypadków nie posiadają żadnych walorów estetycznych. Najśmieszniejszy jest fakt, że osoby, które wrzucają tam swoje facjaty, robią to według czytelnych schematów. Oto i one:</p>
<p><strong>Obiektywem w twarz.</strong><br />
Zdjęcie robione przez osobę, która chce je umieścić na swoim profilu. Wiadomo, że typowa przebojowa „bejbi” nie ma jakiejkolwiek wiedzy teoretycznej o fotografowaniu, o kadrze, o proporcjach itd. Typowa „bejbi” nie wie też (o ile ma w miarę nowy aparat cyfrowy) o tym, że jest coś takiego jak samowyzwalacz. Dlatego też najpopularniejszym sposobem cykania fotek jest cykanie ich na „wyciągniętych” maksymalnie do przodu rękach. Są to fotki robione metodą prób i błędów „na oko”. Bo przecież robiąc sobie samemu zdjęcie nie ma możliwości idealnego objęcia twarzy przez obiektyw. Powiedziałem „twarzy”? Ano właśnie.</p>
<p><strong>Od góry.</strong><br />
Nieco sprytniejsze stworzonka, wpadły na pomysł zrobienia sobie fotki od góry, po skosie. Schemat jest ten sam: Ręce wyciągnięte maksymalnie do przodu, z tym, że nie trzymamy aparatu naprzeciwko twarzy, a podnosimy go jak najwyżej tylko potrafimy. Przy wyciągniętych rękach, podnosimy także swoją buzię, tak wysoko, aby objął ją obiektyw. Fotka wychodzi przekomicznie śmieszna. Wyobraźcie sobie to: stoicie wyprostowani, Wasze ręce są wyciągnięte pod kątem do góry, Wasza twarz podąża za rękoma…To nie jest naturalna pozycja. Żeby było zabawniej do takiego ujęcia trzeba zrobić ustami „dziwny dziobek” i wyraz twarzy. Parodia, mówię Wam parodia.</p>
<p>Powyższa poza jest idealną do pokazania swoich piersi. Takich fotek jest na fotka.pl najwięcej.</p>
<p><strong>Lustereczko powiedz przecie…</strong><br />
Każdy w domu ma lustro, każdy wie, do czego służy. Aparat + lustro + obiekt do fotografowania = kiepska fotka…<br />
Nie umiem pojąć cóż pięknego jest w robieniu zdjęcia „do lustra”. Słyszałem o piciu do lustra, ale o robieniu fotek? Zdjęcie wygląda słabo, ale za to czasami tło jest ciekawe…Wersja z lustrem ma także swoją odmianę. Obok lustra stoją zapalone świeczki. Szukałem w internecie jakiegoś punktu odniesienia, ale nie znalazłem. Chyba do końca życia palące się świeczki przy lustrze będą dla mnie tajemnicą…</p>
<p><strong>Wakacje, znów będą wakacje, wakacje będą znów…</strong><br />
Fotki z wakacji są chyba jedynymi, które prezentują sobą jakikolwiek poziom. Zazwyczaj ładne tło, naturalna poza, w większości zdjęcie robi ktoś inny niż obiekt, który chce być sfotografowany. Ot, co, takie „albumowe zdjęcie”.</p>
<p><strong>Wyginaj śmiało ciało.</strong><br />
Pole do popisu ogromne. Na łóżku, (o czym napiszę w kolejnym schemacie), na huśtawce, w kuchni, na stołku itd. Nie ważne, gdzie, ważne, żeby nie mieć naturalnej sylwetki.<br />
Na kucaka, z powyginanymi nogami, na brzuchu, na plecach, w pół skłonie. Chodzi o pochwalenie się jędrnym biustem, pupą, brzuchem, nogami. Chodzi, ale nie wychodzi ;)</p>
<p><strong>Łóżko, moje królestwo.</strong><br />
Sypialniane łóżko, na którym znajduje się kobieta, osłonięta pościelą pobudza zmysły. Takiej fotki na „Fotce” nie znalazłem. Były podobne…<br />
W stroju kąpielowym. Dziwna poza, opalenizna z solarium i różowy kostium kąpielowy. Żal.<br />
W kozaczkach. Różne rzeczy ludzi kręcą; w sypialni pewnie też. Ale ja bym nie chciał, aby obcas z zimowego buta zahaczył o moje przyrodzenie.</p>
<p><strong>Pokaż mi dom, czyli rodziców nie ma, córeczki harcują.</strong><br />
Biały top i króciutkie szorty, a to wszystko na tle salonowego barku, wypełnionego po brzegi tanimi winami rodziców ;) Barkowe tło ma na celu dodanie „imprezowego stylu bycia”, albo pokazania życia w luksusach. Jeśli o luksusy chodzi to możemy zaprezentować telewizor, komputer, nową lodówkę w kuchni, albo samochód ojca.</p>
<p><strong>Szalona noc.</strong><br />
Nie ważnie gdzie, nie ważne, z kim. Ważne, żeby w ręce mieć butelkę jakiegokolwiek alkoholu. Jeśli w dłoniach trzyma więcej butelek niż zdoła unieść żul w swoim wózku, laska jest pro.</p>
<p><strong>Moje kochanie, na wieki wieków. Amen.</strong><br />
Zdjęcie z ukochanym. Fotografuje osoba trzecia, bo para się właśnie całuje. Miłość na pokaz. I tyle w tym temacie.</p>
<p>Opisałem najpopularniejsze schematy zdjęć, z jakimi można się spotkać na tej stronie. Zdjęcia pozbawione jakiejkolwiek wartości, celu. Robione po to, by pokazać „siebie” w sposób nienaturalny.</p>
<p>Każda osoba ma także możliwość napisania kilku słów o sobie. Osoby, lubiące specyficzne poczucie humoru zapraszam do czytania tego działu. Wykluczające się nawzajem cechy charakteru to chyba jedna z podstawowych głupot, które Fotkowicz popełnia. Na przykład: cichy/głośny, nieśmiały/śmiały itd. Można także wybrać ulubione sporty. Znam przypadek, gdzie osoba wybrała chyba wszystkie możliwe. Z tego, co wiem, zupełnie się nim nie interesuje i nie ma o nich pojęcia. Po co więc taki zabieg? Nie wiem…</p>
<p><strong>Komentarze.</strong><br />
Szczyt, szczytów. Daj mi 10, ja dam tobie. Oceniają się głównie na zasadzie: Psiapsiułka-psiapsiułce, chłopak-dziewczynie. Koło wzajemnej adoracji. Gdy ktoś dla zabawy, da „jedynkę” wyzywany jest od zakompleksionych itd. Po co są inne oceny niż 10? Chyba tylko po to, aby się dowartościować. „Patrz, mam same dziesiątki, a przecież mogli mi dać 8…”</p>
<p><strong>Klany!!</strong><br />
Grupa, do której może się wpisać każdy Fotkowicz. „Zboczuszki”, „Prison Break” itd.</p>
<p>Opisałem z grubsza całą stronę.<br />
Użytkownikom strony „fotka.pl” współczuję.<br />
Twórcom strony „fotka.pl” gratuluje pomysłu i wykonania go. Dla mnie są geniuszami. Zgromadzić tylu debili w jednym miejscu i mieć z tego pieniądze…<br />
Biję pokłony.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie jesteś Boże?]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=83</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 17:19:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=83</guid>
<description><![CDATA[Jako, że wychowałem się w głęboko wierzącej rodzinie (jak to brzmi…) od dziecka żyłem z ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że wychowałem się w głęboko wierzącej rodzinie (jak to brzmi…) od dziecka żyłem z kościołem za pan brat. Msze święte, nabożeństwa itp. nie są mi obce.<br />
Za bajta ( jak to brzmi nr.2) nie rozumiałem jeszcze wielu rzeczy i słuchałem się mamusi. Wiedziałem, że jest niedziela i trzeba iść do kościoła, bo Bozia się obrazi ;). Dorastając Kościół zaczął mi przeszkadzać, zacząłem się coraz bardziej zastanawiać nad sensem wiary, nad obecnością Boga itd.<!--more--></p>
<p>Niedziela. Wraz z kolegą idę na Mszę Świętą. Wchodzimy na chór, siadamy w ławce…Zacząłem się rozglądać dookoła, wpadłem jakby w trans i zacząłem w myślach mówić do siebie. Zadałem sobie pytanie: „Boże gdzie jesteś?” Mój wzrok okrążał wielkie złote żyrandole, na których świeciło się ponad 20 żarówek w pięknych kloszach. Mój wzrok szedł jeszcze wyżej. Dotarł do sufitu. Biały sufit, na którym z płatków złota zrobione były jakieś wzorki przypominające gałązki i kraty. Opuściłem głowę nieco niżej. Oczy wpatrywały się teraz w tabernakulum, które swoim złotym kolorem odbijało światło lamp. Nieco wyżej tabernakulum wisi złoty krzyż, do którego przybita jest figurka Jezusa. Nad krzyżem jak i dookoła niego umocowane były złote kwadraty, prostokąty, romby, które przypominać mają promienie. Pytanie, które zadałem sobie wcześniej, znowu przeszło w ciszy w mojej głowie. „Boże, czy w tym złocie mam Cię szukać? Przecież od dziecka na katechezie mówiono mi, żeby żyć skromnie, że przepych i bogactwo to grzech. Boże, jeśli grzechem jest posiadanie willi z basenem, drogiego samochodu, to, dlaczego ty zamieszkałeś w tym mieniącym się złotem domu?. Dlaczego Jezu, wisisz na złotym krzyżu? Niejeden żebrak dałby się do niego przybić tylko po to, aby te złoto dotknąć. Dlaczego Jezu ten krzyż nie jest z drewna? Z tego, co mi mówiono Ciebie przybili do drewna. Jezu, w dzień przed Twoją śmiercią, gdy byłeś wśród swoich uczniów, wypowiedziałeś następujące słowa: „Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy…” Na tą pamiątkę na każdej Mszy podczas komunii św. możemy „jeść” Twoje „ciało”. Dlaczego, Jezu znajduje się ono w złotym tabernakulum?” „Czy Ty też stołowałeś się w złotych pokojach?. Mówili mi, że żyłeś w ubóstwie. Jezu, przed Twoją drogą krzyżową kaci biczowali Cię, a potem na Twej głowie osadzili koronę, koronę z cierni. Czy ona też była złota? Dlaczego te wzorki, które widzę są złote? Dlaczego wszystkie mieni się złotem? Dlaczego?!?”</p>
<p>Moją medytację przerwała tłusta, ogromna kobieta, która próbowała przepchać się przeze mnie i usiąść obok. Nawet „przepraszam” nie powiedziała, które jest słowem idealnie pasującym w takiej sytuacji. Chcę się wydostać z autobusu, mówię „przepraszam” i ludzie odsuwają się i mogę przejść. Tak samo w kinie, teatrze itd. A ona nic. Siadła i dyszała. Po chwili znowu wróciłem do moich rozważań. „Boże, gdzie jesteś? W tej kobiecie? Mówiłeś: „traktuj bliźniego jak siebie samego”, czy ta kobieta o tym już nie pamięta? Czy ona także chciałaby być pchana i deptana? Boże, co jest?”.</p>
<p>Ludzie zaczęli zajmować kolejne miejsca. Przede mną usiadły dwie młode dziewczyny, które nie wyglądały na takie, które przyszły tu, aby się modlić. Paplały i paplały. Gdy ktoś zwrócił im uwagę, one tylko parsknęły jak koń i po chwili robiły to, co do tej pory. „Boże, kazałeś dzień święty święcić. Dlaczego je tu wpuściłeś? Dlaczego, Boże pozwalasz, aby 2 smarkule przeszkadzały ludziom w rozmowie z Tobą? Dlaczego Boże?”. Msza w końcu się zaczęła. Przed ołtarzem znalazł się ksiądz, który na sobie miał ornat w czerwonym kolorze, ze złotymi wstawkami. „Jezu, czy Ty, na co dzień też się tak ubierałeś? Czy w swoich naukach wspominałeś coś o ubieraniu drogich, pozłacanych ubrań? Jezu, zawsze mówiłeś, że wśród zwykłych ludzi, a nie bogaczy chcesz przebywać. Co tu się Panie dzieje?”.</p>
<p>Msza się skończyła. W kościele znajdowały się jeszcze złote stojaki na świece, grube i wielkie złote ramy obrazów itp.</p>
<p>,„Po co to wszystko Boże? Czy ludzie nie odwiedzaliby Cię gdyby w Twoim domu nie było złota? Czy zwykłe drewno na Twojej boskiej liście przebojów nie ma już miejsca? W złotym kościele jest Ciebie więcej niż w zwykłym drewnianym?”</p>
<p>Pamiętam jeszcze czasy, kiedy chodziłem do starego kościoła, który z racji wieku został wyburzony, bo nawet Bóg nie powstrzymałby spadających kawałków ścian i sufitu na podłogę. Kościół był skromny, taki „starodawny”, drewniany. Teraz już się takich nie buduje, to oczywiste. Ale czy od razu trzeba pokrywać ściany złotem, a krzyż w kolorze innym niż złoty nie jest krzyżem? Dlaczego w kościołach jest przepych? Dlaczego mam wrażenie, że jestem w pałacu, ekskluzywnym hotelu? Dlaczego nie czuję tego klimatu, tej tajemnicy, która powinna towarzyszyć mi podczas pobytu w świątyni? Zamiast tego czuję obłudę i wstręt. Zapach kadzidła zastąpił fetor, który powstaje po mieszance tanich perfum, które stare, obrzydliwie grube paniusie wylewają na siebie, bo muszą pokazać się w towarzystwie. Dlaczego nie mogę się skupić na modlitwie, tylko muszę znosić szepty, śmiechy, pokrząkiwania, płacz i larmo, które wywołują małe dzieciaki? (swoją drogą, czy dziecko, które przed kilkoma miesiącami urodziło się, rozumie gdzie jest? Te głupie matki biorą swoje pociechy do kościoła tylko po to, aby pokazać całemu światu swój skarb. Coś jak lans nowoczesnym telefonem komórkowym, albo nowymi felgami w aucie. Bo nie oszukujmy się – one nie przychodzą po to, aby się modlić. Wiele razy obserwowałem takie okazy, które przez 60 minut nie wypowiadają słów modlitw, a jedynie „ciiii”, „patrz kochanie, jesteśmy w kościółku, ciiiii, no już…”).</p>
<p>Boże? A czy Ty w ogóle istniejesz? Udowodnij, że istniejesz. Haaa, i tu mnie masz, co? Wiara na tym polega, aby bez udowadniania wyznawać Cię. Ale, z jakiej racji? Jest tyle niedomówień, tyle kłamstw, tyle sprzecznych teorii, tyle naukowych faktów, które wykluczają Twoje istnienie. Dlaczego nam to Boże zrobiłeś? Bawisz się w zgaduj zgadula, ale nie dajesz podpowiedzi. Dlaczego mam wierzyć, że to Ty stworzyłeś naszą planetę i nas, jeśli na geografii pani mówiła, że dawno temu w kosmosie nastąpił prawdopodobnie wielki wybuch i to on spowodował ukształtowanie się planet? A życie rozpoczęło się w wodzie, a my jesteśmy „inteligentniejszymi małpami”, a nie istotami, które to Ty ulepiłeś.</p>
<p>Powiedziałeś „nie zabijaj”. Dlaczego TVN, 24 co chwila wspomina o zamordowanych cywilach w imię wolności Iraku? Dlaczego Twoi pracownicy, łącznicy, którzy są pomostem między Tobą a nami, tzn. księża żyją w grzechu? Nie mówię, że wszyscy, ale przypadki molestowanych dzieci przez „twoich” są faktami. I co Ty na to? Jesteś Wszechmogący, a pozwalasz na takie rzeczy? Wystawiasz nas na próbę? A może Ty właśnie sterujesz tym księdzem, tak, a nie w inny sposób, abyśmy potem zadawali sobie pytania, które właśnie zadaję ja? Jesteś nie fair, a nam każesz być? Gdzie jest sprawiedliwość? Nadejdzie dzień, w którym osądzisz nas wszystkich sprawiedliwie, tak? A dlaczego my nie mamy prawa mówić o Tobie źle? Jeśli nie reagujesz na zło, które jest dookoła nas?</p>
<p>Jest tyle pytań, a tak mało odpowiedzi, jest tyle kontrowersji, a ludzie wierzą. Jak myszy podążające w laboratoryjnym labiryncie za zapachem sera, tak my podążamy za Tobą. Ale myszy na końcu swej drogi dojdą do sera, a czy my dojdziemy do tego, co nam obiecujesz? A jeśli się okaże, że nie? Kogo, wtedy będziemy obwiniać? Jeśli Ty nie istniejesz, to pretensję mogę mieć do tych, którzy o Tobie mówią? Którzy wbijają mi do głowy, że jesteś i czuwasz?</p>
<p>Daj znak, a uwierzę, bo obecnie przestaję…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielka Noc, ale klimatu brak…]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2008/03/23/wielka-noc-ale-klimatu-brak%e2%80%a6/</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 19:04:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2008/03/23/wielka-noc-ale-klimatu-brak%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Krytykowałem już wpychającą się każdą możliwą dziurą komercję, która towarzyszy Bożemu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Krytykowałem już wpychającą się każdą możliwą dziurą komercję, która towarzyszy Bożemu Narodzeniu. O tym poczytać możecie <a href="http://stuq.wordpress.com/2007/11/04/komercjalizacja-swiat-czyli-kilka-slow-o-bozym-narodzeniu/">TU</a>. Pomijając migające choinki i reklamy na 2 miesiące przed świętami Boże Narodzenie ma coś, czego wyczuć nie potrafię w świętach Wielkanocnych. Jak łatwo się domyśleć chodzi o KLIMAT.<!--more--></p>
<p>Jesteście w ciepłym mieszkanku, w którym z kuchni unoszą się piękne zapachy przygotowywanych potraw. Z niecierpliwością czekacie na tą pierwszą gwiazdkę, która pojawić się ma na niebie. Zasiadacie do uroczystej kolacji, w gronie rodziny, łamiecie się opłatkiem, za oknem pruszy śnieg. Pachnąca choinka, a na niej migające lampki. Tak wyglądają święta w grudniu.</p>
<p>A jak jest z Wielkanocą?<br />
Nigdy nie wiadomo, kiedy będzie. Raz jest w marcu, raz jest w kwietniu. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie pogoda. Raz są upały, a raz sypie śniegiem. Wszyscy pamiętają jeszcze Boże Narodzenie, a tu nowe święto. W odróżnieniu do radosnych świąt narodzin Jezusa, te są smutne.</p>
<p>W grudniu dzieciaki biegną z świecącymi się lampionami do kościoła na roraty. Wielkanoc poprzedza post, nie ma rorat, za to w kościele odprawiana jest droga krzyżowa, pieśni o nastroju raczej żałobnym nie sprawiają, że człowiek chce świętować. W grudniu wszyscy są weseli, uśmiechnięci. Na te święta po prostu się czeka. Te Wielkanocne po prostu są. I trzeba je obchodzić, bo taka jest tradycja. Bo tak trzeba. Pomińmy jednak obrzędy kościelne. Zajmijmy się świętowaniem w domu, w gronie rodziny.<br />
Wigilia Bożego Narodzenia: 12 potraw, każda pięknie pachnie i równie dobrze smakuje, jest to kolacja, więc jeść można i można. Wielkanoc: przyjęte jest, że uroczyste jemy śniadanie. Nienawidzę jeść śniadań. A tu trzeba. Jajko, zupka z chrzanem, kiełbaską, czosnkiem itd, trochę później wielkanocna babka i kawa. To ostatnie już jakoś wchodzi. Cóż mi za przyjemność świętowania przy stole z samego ranka? Żadna…</p>
<p>Niedziela mija, potem poniedziałek, dzień, w którym niedojebane dauny osiedlowe, kradną swoim matkom wiadra, napełniają je wodą i leją ludzi, którzy mają na tyle odwagi, że wychodzą na dwór…<br />
I co? I koniec. Do szkoły, do pracy, raus. Święta były, minęły. Wrażeń brak. W grudniu po Bożym Narodzeniu mam jeszcze cały tydzień wolnego, z racji tego, że jestem uczniem. Wszystko to kończy się pięknym pokazem sztucznych ogni i powitaniem Nowego Roku. Człowieka wraca do normalnego życia. Jest wypoczęty, w głowie ma nowe postanowienia, cele itd. Po Wielkanocy nie zostaje nic. Święto te ważne jest tylko i wyłącznie dla osób głęboko wierzących, dla których dzień zmartwychwstania Pana jest najważniejszym dniem. Dla reszty jest to kilka dni odpoczynku od szkoły, pracy.</p>
<p>A może to przez pogodę? W grudniu zimno, śnieg, szaro, wcześnie robi się ciemno. Człowiek chętnie się od tego odcina podczas świąt i zaszywa się w ciepłym domu. A w Wielkanoc? Wiosna się zbliża, o ile już jej nie ma, do późnego popołudnia jest jasno, pączki na drzewach, w miarę ciepło… Ludzie coraz bardziej ożywieni, czekają na lato. Nie w głowie im święta, a spacery, imprezki, planowanie wakacji itd.</p>
<p>Nawet jako takiego szału nie ma, jeśli o promowanie tych świąt chodzi. Bożemu Narodzeniu towarzyszy „promocja”. Kolędy w marketach, reklamy w tv, migające światełka itp. A w Wielkanoc? Kilka pisanek, kurczaków, w telewizji jakieś puszyste króliki poskaczą w reklamach i koniec. Świąt jako taka komercja nie dopadła…</p>
<p>A może, dlatego, że nie dopadła to ludzie traktują to święto tak jak traktują?</p>
<p>A może tak, a może mi się tylko zdaje…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A brzuszek rośnie….]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=79</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 12:31:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=79</guid>
<description><![CDATA[Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją drugą pasją. Jem prawie wszystko. Ale po kolei.<!--more--></p>
<p>Zupy.<br />
Rosół. Numero uno w moim rankingu zup. Mógłbym go jeść codziennie. Za każdym razem smakuje inaczej, za każdym razem jest zajebiście smaczny. Makaron, włoszczyzna, dużo gotowanego czosnku i świeża zielona pietruszka, a to wszystko zalane przepięknie złotym bulionem. Poezja. Na miejscu drugim stoi pomidorowa – oczywiście z makaronem. Wywar robiony na bazie świeżych pomidorów, ewentualnie z puszki, a nie samego koncentratu. Gęsta jak sos, kwaskowato-słodka. To jest to. Najniższy stopień podium zarezerwowany dla kapuśniaka. Kwaskowaty, podawany z potłuczonymi ziemniaczkami posypanymi zeszkloną cebulką. Na drugi dzień od ugotowania jest jeszcze lepszy. Pod podium znajdują się m.in. barszcz biały, żurek, barszcz z zieleniatkami, zupa z buraczków – tych młodych, wiosennych, krupnik etc. Nie cierpię jedynie koperkowej i pomidorowej z ryżem.</p>
<p>Ale samą zupą się nie najem. Obiad bez mięsa to nie obiad. Zjem każde, jest tylko jeden warunek. Musi być smażone/pieczone. Kurczak, indyk, udka, kotlety, mielone, etc. Z ziemniaczkami i jakąś sałatką – to jest to. Smażona ryba także jest czymś przepysznym. O ile jest rybą, a niezamrożonym filetem, który po odprowadzeniu wody waży tyle, co płatek śniegu i smakuje jak…No właśnie. Jak smakuje filet? Jedząc go niby coś się czuje, – ale ryba to nie jest…<br />
Kompletnie nie pojmuję ludzi, którzy zachwycają się surowym mięsem czy to w postaci tatara czy nie daj Boże Sushi! To pierwsze jeszcze jakoś strawię. To drugie miałem okazję skosztować pewnego razu. Było to dla mnie traumatyczne przeżycie. Coś jak uczestnictwo w programie Fear Factor. Tylko cholera nikt mi nie płacił, wręcz przeciwnie, sam sobie to gówno kupiłem…<br />
Ta okropna kelnerka, która poleciła wziąć kawałek „na raz” w usta…<br />
Żułem to cholerstwo jak krowa trawę na łące. Opcja wyplucia nie wchodziła w grę. Połknięcie też nie…<br />
Żułem, żułem, żułem. Rosło w ustach i wcale nie chciało znikać. Jakoś się przełamałem i w końcu to połknąłem. Walka była długa. Utkwiło mi to w pamięci jak Buka z Muminków. Na samą myśl mnie skręca i zawartość żołądka podchodzi do gardła…</p>
<p>Kolejnymi daniami, bez których nie wyobrażam sobie mojego życia są: pierogi – obowiązkowo z kapustą i grzybami, krokiety z farszem identycznym jak w pierogach. Gołąbki w sosie pomidorowym, placek ziemniaczany (nie mylić z plackami ziemniaczanymi), leczo, pizza (domowa na gruuuuubym cieście).</p>
<p>A po obiadku pora na DESER.<br />
Zjem chyba każdy. Kocham słodkie…<br />
Lody, ciasta, galaretki, ciasteczka, kremy, budynie, czekolady, czekoladki, cukierki. Nie ważne, jakie. Ważne, że dużo. Czym słodsze tym lepsze. Po dwugodzinnej intensywnej przejażdżce na rowerze w lato litrowe pudełko z lodami waniliowymi, kawałkami owoców i cytrynowym syropem są jak lekarstwo.</p>
<p>Orgazm. Orgazm w podniebieniu…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przebudzenie...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 12:27:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[Po długiej przerwie (ponad miesiąc temu ukazała się moja ostatnia notka) wracam do pisania. Nie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Po długiej przerwie (ponad miesiąc temu ukazała się moja ostatnia notka) wracam do pisania. Nie wiem, co sprawiło tak długo zastój. Może pogoda, może brak weny, a może lenistwo...<br />
Swoją drogą nic ciekawego w moim życiu się nie wydarzyło żeby to opisać...<!--more--></p>
<p>Zientarski rozpieprzył auto, na które mój ojciec nie zarobiłby przez całe swoje życie, PZN na zbity pysk wywalił trenera polskiej kadry w skokach narciarskich. Emma, ale nie Watson przeleciała Polskę (sąsiedzi z niższych pięter w moim bloku truchleli, bo talerz satelitarny przed moim oknem o mało, co nie wyleciał...), Rozpoczyna się nowy sezon Formuły 1, który Kubica zaczyna od drugiego miejsca w kwalifikacjach…</p>
<p>Za niedługo Wielkanoc. Z dnia na dzień coraz więcej bloków w mojej dzielnicy ma popisane mury napisami GKS, albo jebać Ruch. Dzisiaj patrząc przez okno zobaczyłem nowy napis na ścianie sąsiedniego bloku – „KURWY” – chodzi rzecz jasna o te chorzowskie…Nie licząc marca zostały mi trzy miesiące uczęszczania do szkoły, potem wakacje i klasa maturalna.</p>
<p>Na mojej Konnektowej liście kontaktów zawitał kolejny EMO, którego dodałem tylko po to, aby w te szare dni móc się z czegoś pośmiać. Mój mózg nie pojmuje jak DZIEWIĘTNASTO letni mężczyzna może użalać się w opisach na wszystko, co może…Na tą chwilę tj. 13:06 owy emo ma nas wszystkich gdzieś i życzy nam porażenia piorunem. Przy okazji życzy też tego sobie…</p>
<p>„Frazy wyszukiwarek” na moim $w33t bl0gA$Q (jakby to napisała pusta blond cipka z kosmiczną próżnią w główce) wyłapały ciekawe zwroty. Jakiś człowiek chciał „wyruchać własną mamę”, inny zaś (pewno jakiś inżynier) poszukiwał „zdalnie sterowanej dupy”. Kolejny stanowczo twierdził, że „Adolf jest Polakiem”.</p>
<p>Idzie wiosna, statystyki tematu <a HREF="http://stuq.wordpress.com/2007/11/04/kocham-cie-jak-to-latwo-napisac/">„» Kocham Cię - jak to łatwo napisać...”</a> idą w górę. „Frazy wyszukwarek” z dnia na dzień wyłapują teksty typu „słodki i milutki opis dla chłopaka”, „on mnie kocha”, „miłosna prowokacja”…</p>
<p>Euro 2012 coraz bliżej… Projekty stadionów są, ale zrealizują je chyba jedynie graficy z EA SPORTS, tworząc specjalną edycję gry FIFA EURO 2012…</p>
<p>Coraz bardziej żałuję pewnych życiowych błędów, które popełniłem. Są na tyle paskudne, że nie da się ich cofnąć. Mówi się trudno, żyje się dalej…</p>
<p>Ludzie wchodzący do autobusów stosują coraz to nowsze techniki, aby wyprzedzić konkurencję w drodze do siedzenia. Niestety tak się składa, że ukradłem teamowi F1 Ferrari sekretne plany konstrukcyjne bolidów i wykorzystuje je na własne potrzeby wyprzedzając konkurencję w drodze na posadzenie swych 4 liter…Stójcie sobie chamy, za te 39 zł należy mi się wygodna podróż…</p>
<p>Ocieplenie klimatu ma negatywny wpływ na nauczycieli w mojej szkole. Odjebało im już tak bardzo, że boję się, co będzie dalej…<br />
Pierwszy przypadek łysego emo, albo jak wolicie emo bez grzywki – jest nim mój ksiądz katecheta…</p>
<p>Kończąc.</p>
<p>Z braku laku zacząłem kombinować z wyglądem tej strony. Jak Żyd pod górkę kombinuję ale chyba wrócę do zielonego szablonu.</p>
<p>Koniec i kropka.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Debiu(s)ty ;)]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Tue, 05 Feb 2008 13:05:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[Jędrne, opalone, nie za duże, nie za małe, kształtne. Na ich widok każdy normalny facet wariuje]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jędrne, opalone, nie za duże, nie za małe, kształtne. Na ich widok każdy normalny facet wariuje, wpatruje się, wzrokiem wręcz skanuje ich powierzchnie, milimetr po milimetrze…<br />
Damskie piersi, bo o nich mowa od kilku lat znalazły dla siebie nowe zastosowanie. To już nie tylko wabik na facetów...<br />
<!--more--><br />
Duży, poprawiony operacyjnie biust jest obecnie chyba największym elementem promującym większość ówczesnych pseudo gwiazdek…<br />
Popatrzmy wstecz, kilkanaście lat w tył. Irena Santor, Ewa Demarczyk, Maryla Rodowicz, Krystyna Feldman, Beata Tyszkiewicz – to tylko UŁAMEK piosenkarek, aktorek, kobiet estrady, które kilkanaście lat temu były na topie, przetrwały do dzisiaj i nadal „udzielają się” czy to w filmie, czy polskiej piosence. Kilkanaście lat temu jak każda „gwiazda” musiały mieć swój debiut. Świat jakoś musiał o nich usłyszeć.</p>
<p>Lecz czy ich debiut sprowadzał się do pokazania całej Polsce swoich piersi? Czy jakiś chirurg plastyczny przyczynił się do sukcesu wyżej wymienionych i nie tylko pań?. Z tego, co mi wiadomo to NIE.</p>
<p>No to teraz zadajmy sobie pytanie? Co, jeśli nie sztuczne, wielkie piersi sprawiło, że paniom udało się „przebić” i utrzymać na „rynku”? Układ planet? Temperatura, mniejsze zanieczyszczenie środowiska? Raczej nie… A może po prostu TALENT?</p>
<p>Talent, upór, ciężka praca sprawiły, że „gwiazdy” minionych lat dalej błyszczą…Tylko tyle, a raczej aż tyle. Bo obecnie te 3 rzeczy można przypisać garstce ówczesnych piosenkarek, aktorek, artystek,…No, bo, po co kilka lat uczyć się powiedzmy aktorstwa, po co kolejne kilka lat występować w teatrach, o których nikt nie słyszy, po co zaczynać od zera, targać własne nerwy, wydawać własne ciężko zarobione pieniądze, na jakieś przedsięwzięcia związane z zawodem skoro można bez problemu wsadzić sobie silikon, poleżeć te 2 dni w szpitalu, wrócić do domu, pójść na solarium, zrobić sobie sesje zdjęciową i w mgnieniu oka zostać gwiazdą?</p>
<p>Duże cycki + tekst o miłości = kariera/sława/kasa/skandale/afery/medialny szum.<br />
Ależ genialny wzór. Nic dodać, nic ująć. Czegoż taka gwiazdka by mogła więcej chcieć? Dzięki chirurgowi zapewniła sobie dogodne życie do końca swych dni. Zero artystycznych wartości, zero przekazu, zero zmysłu estetyczności, – ale w TV „sprzedaje się” świetnie. A tępy odbiorca z chęcią na nią patrzy, nie daj Boże – z chęcią jej słucha…</p>
<p>Jak nisko upadł ten świat, jak nisko upadł człowiek? Gorzej chyba być nie może, jeśli włączając telewizję w reklamach, teledyskach widać tylko i wyłącznie gołe laski, które są tam tylko po to, aby odbiorca zwrócił na nie uwagę…Słowa są nie ważne, ważny jest rozmiar „D” albo i lepiej bez żadnego wstydu eksponowany światu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trudny język...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2008/01/12/trudny-jezyk/</link>
<pubDate>Sat, 12 Jan 2008 09:18:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2008/01/12/trudny-jezyk/</guid>
<description><![CDATA[Ić stąd, idź ztąd, jóż, jusz, wżucać, kasze&#8230;
To tylko UŁAMEK z tego wszystkiego, co m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ić stąd, idź ztąd, jóż, jusz, wżucać, kasze...</strong></p>
<p>To tylko UŁAMEK z tego wszystkiego, co mogę zobaczyć czytając fora, rozmawiając z ludźmi na czatach, komunikatorach internetowych itd.<br />
Jestem Polakiem, mam 18 lat. Od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczę się języka polskiego. Nigdy „orłem” z tego przedmiotu nie byłem. Nie uczyłem się słówek ze słowników na pamięć. Nikt mnie nie torturował abym nauczył się poprawnie pisać po polsku. Ale do cholery, przecież to, że „ŻE” pisze się tak, a nie inaczej, a „każdy” piszemy przez „zet z kropką”, a nie przez „er zet” powinien wiedzieć każdy człowiek, który ukończył szkołę podstawową...<!--more--></p>
<p><strong>Dysortografia, dysleksja, dyscośtam, dyscośtam...<br />
A może po prostu debilizm, kretynizm, imbecylizm, idiotyzm?</strong><br />
Dziwne, że chodząc do podstawówki nikt nie wywijał nauczycielce kartką z zaświadczeniem od lekarza, mówiącym o tym, że pacjent nie umie pisać poprawną polszczyzną. Jedni byli lepsi, drudzy gorsi. Normalka – jedni wolą matmę, inni polski. Ale nie usprawiedliwia to faktu, że ktoś robi takie błędy...<br />
Jak już wyżej wspomniałem mistrzem ortografii nie jestem. Bywa, że popełniam błędy, – ale błędy te powstają w słowach, których nie używam codziennie. Ale gdy już ten błąd zrobię i zdołam go wyłapać, albo ktoś mi zwróci uwagę to więcej go nie powtórzę. A teraz? Każdy cep może sobie załatwić zaświadczenie o swojej ułomności...</p>
<p><strong>Dysortografia, dysleksja, dyscośtam, dyscośtam...<br />
A może po prostu LENISTWO?</strong><br />
Ale koniec pisania o sobie. Zajmijmy się teraz tymi, którzy z premedytacją piszą źle, wiedząc o tym bardzo dobrze. Krew mnie zalewa, pisząc dosadniej „chuj mnie strzela” jak po raz „enty” jakiś kretyn wie, że „stąd’ pisze się właśnie tak, a nie tak – „ztąd”, a jednak pisze tą złą wersję; żeby było śmieszniej, nie, wróć...Żeby było żałośniej ci wszyscy, idioci argumentują się, że im jest wygodniej napisać to słowo źle. Kurwa mać, powinna być kara chłosty za takie coś...<br />
I piszą z premedytacją wszystkie te „trudne” słowa źle. Tak na złość, na przekór innym...<br />
Ale to tylko o nich świadczy...</p>
<p>Inną sprawą jest manifestowanie swojej UŁOMNOŚCI w szkole.<br />
Aż razi ta ich „wyższość” nad nauczycielem, który zwraca im uwagę, że piszą jak im się podoba...<br />
I wiedzą, że chuja im nauczyciel zrobi, bo maja tą jebaną „D” i chwalą się tym jakby było to coś pozytywnego. Tylko nie wiem, kto jest bardziej pojebany w tej sytuacji: Dorosły, nauczyciel, osoba, która powinna nauczyć ich, a także w jakimś stopniu wychować, czy ten powalony analfabeta.<br />
W ogóle, co za kretyn wymyślił te wszystkie pojęcia zaczynające się na „D”? Wiadome jest jedno,- był równie pojebany jak te wszystkie matoły, które nie umieją zapamiętać kilku słów, których używają codziennie. To może idźmy dalej i ułatwmy życie w innych dziedzinach:<br />
- Dyszopia – nieumiejętność zrobienia zakupów<br />
-Dysworksja – nieumiejętność znalezienia pracy – o!, To by się przydało. Już widzę te miliony cwaniaków, którzy wywijają świstkami w urzędzie, aby dostać jakiś zasiłek od choroby, którą mają...<br />
Można tak wymyślać bez końca.</p>
<p><strong>A może po prostu jebane LENISTWO?</strong><br />
Jeśli osobnik, niepotrafiący poprawnie napisać „trudnego słowa” potrafi włączyć komputer, to potrafi też to słowo napisać tak jak trzeba...Kwestia treningu...<br />
Tylko, po co? Skoro można sobie załatwić „D” i mieć więcej czasu na jakiś tam egzaminach w szkole itd. Właśnie! Egzaminy....Znam przynajmniej jeden przypadek osoby, która, kombinowała, aby dostać „D” i móc pisać dłużej maturę...Czy się mu udało czy nie – nie wiem....<br />
Ale sam fakt woła o pomstę do nieba...</p>
<p>Poza tym, co to za podejście do sprawy! A może by tak zamiast niszczenia papieru na jakieś zaświadczenia lepiej zorganizować matołom 2 godziny dodatkowo w szkole na naukę poprawnej polszczyzny? Zamiast iść na łatwiznę kazać im się tego nauczyć, co? Ale nie, bo, po co. Lepiej dać debilowi „D” i po sprawie. I „D”ebil do końca życia debilem zostanie, bo skoro ktoś mu zafundował prezent nie wolno go zmarnować. Nie żebym mu zazdrościł, – ale wkurwia mnie to podejście do sprawy okrutnie.</p>
<p><strong>Widać,- jaki kraj tacy ludzie...<br />
Jednym słowem paranoja!</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień dobry, czy jest Tina?...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2008/01/03/dzien-dobry-czy-jest-tina/</link>
<pubDate>Thu, 03 Jan 2008 18:24:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2008/01/03/dzien-dobry-czy-jest-tina/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;Tak albo podobnie zaczyna się NAJDURNIEJSZA REKLAMA JAKĄ KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁEM.
Reklamy V]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...Tak albo podobnie zaczyna się NAJDURNIEJSZA REKLAMA JAKĄ KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁEM.<br />
Reklamy Vanisha przy tej to nic. Widziałem ją już kilkanaście razy, nie jest to nowa reklama, ale drażniła mnie tak długo, że już nie wytrzymałem i musiałem o tym napisać, aby sobie ulżyć.</p>
<p>Reklama wygląda następująco:</p>
<p>Do kiosku wchodzi babka, w pośpiechu pyta się czy jest Tina...<br />
Za ladą stoi głupiutka sprzedawczyni, która odopowiada, że jest i to jaka...<br />
No ok, niby normalne - ale dlaczego kurwa za ladą jest wielgachna półka, na której ślepy zobaczy, że jest ona wypełniona po brzegi ową gazetą...!!!!!!!!!!<br />
Czy baba, która wchodzi jest idiotką? Czy tekściarz, który pisał scenariusz do tej reklamy jest daunem? Czy nikt tego kurwa nie sprawdził?!!!!!!!!!!!!!<br />
To tak jakby wejść do lasu i spytać się kolegi czy są drzewa, albo wejść do rowerowego, zahaczając o tylne koło spytać się czy są rowery...</p>
<p>No kurwa mać :&#124;</p>
<p>A można było dodać jedno proste słowo: "NOWA".</p>
<p>Czy jest NOWA Tina?<br />
Albo:<br />
Czy jest nowy numer Tiny?</p>
<p>Czyż nie brzmi lepiej?<br />
Drażni dalej...ale mniej niż to co jest do tej pory...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Em A Gie I Ka – czyli stuQ kontra psychofani... ]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2008/01/03/em-a-gie-i-ka-%e2%80%93-czyli-stuq-kontra-psychofani/</link>
<pubDate>Thu, 03 Jan 2008 15:42:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2008/01/03/em-a-gie-i-ka-%e2%80%93-czyli-stuq-kontra-psychofani/</guid>
<description><![CDATA[Paktofonika – polski zespół hiphopowy ze Śląska (Katowice,Mikołów), powstał w 1998 r. Zosta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Paktofonika</strong> – polski zespół hiphopowy ze Śląska (Katowice,Mikołów), powstał w 1998 r. Został rozwiązany wiosną 2003 r. Każdy fan polskiego HH to wie.</p>
<p><strong>Skład:</strong><br />
Piotr „Magik” Łuszcz (1978-2000), eksczłonek zespołu Kaliber 44.<br />
Wojtek „Fokus” Alszer (ur. 1980), eksczłonek Kwadrat Skład, obecnie Pokahontaz<br />
Sebastian „Rahim” Salbert (ur. 1978), eksczłonek zespołu 3xKlan, obecnie Pokahontaz</p>
<p><strong>Wydali 2 albumy:</strong><br />
- Kinematografia – 2000 rok<br />
- Archiwum kinematografii – 2002 rok<!--more--></p>
<p>Po wydaniu Kinematografii fani polskiego HH oszaleli. Pfka była „number one”.<br />
W osiem dni po wydaniu pierwszego albumu, 26 grudnia ze swojego mieszkania wyskoczył jeden z członków składu – Magik.</p>
<p>Boomom – płacz i zgrzytanie zębów, – co się stało? Jak to? To nie możliwe, on, on, on nie mógł. Ano mógł, skoczył i jeb – po chłopaku.<br />
Po jego śmierci skład koncertował, a po 2 latach wydali ostatni album z nagraniami Magika puszczanymi z taśmy...<br />
Dla swoich fanów przygotowali jeszcze koncert pożegnalny w katowickim Spodku.</p>
<p>Jednak koniec Paktofonika nie oznaczał końca tworzenia hip-hopu przez 2 pozostałych członków. Założyli nowy skład – Pokahontaz, w składzie tym wydali album „Receptura”. Poza tym Rahim stworzył wspólny projekt z Lucem – członkiem Kanału Audytywnego. Poza tym Rahim wydał „Dynamol”.</p>
<p>Ale nie o Paktofonice chcę tu pisać, a o psycho fanach, którzy są <strong>"Magikowymi onanistami"</strong>.<br />
Paktofonika, w czasach, kiedy wydała swoją pierwszą płytę, popularność odniosła między innymi także przez to, że polska scena hip-hopowa nie była tak rozwinięta jak dzisiaj. Więc proste było to, że będzie o nich głośno. Po śmierci Magika psycho fani stworzyli nową religię, nowy kult – wierzyli w boskość tego zwykłego człowieka z Bogucic. Do dzisiaj na hip-hopowych forach powstają tematy dotyczące Magika. Wszyscy go wychwalają, GDYBAJĄ, co by było gdyby żył, w rocznicę jego śmierci stawiają jakieś powalone „świeczki” na opisach, na forach, gdzie tylko się da. Jeśli już przy śmierci jesteśmy. W dniu Wszystkich Świętych te głupieją do tego stopnia, że za coś wspaniałego stawiają sobie pójść na cmentarz, odwiedzić jego grób i zapalić znicza – ambitne – iść zapalić znicza komuś, tylko, dlatego, że był popularny. Żeby nie było, że uogólniam – proszę przykład, którego doświadczyć mógł „mójstary” rozmawiając z jakąś koleżanką na GG:</p>
<p>- Beatka: wiec w czwartek na groby z rodzicami a potem z <strong>qmplem na grob Magica</strong><br />
- mójstary: czemu do magika akurat?:&#62;<br />
- Beatka: <strong>norma...poza tym qmpel czesto tam jest</strong><br />
- Beatka: a w wszystkich swietych <strong>fajnie isc tam jest..</strong><br />
- Beatka: co roku <strong>duzo ma zniczy</strong><br />
- mójstary: średnie rozumiem słowo "fajnie" ;/<br />
- mójstary: uhmm<br />
- Beatka: wiesz co ja chociazby pamietam o nim caly rok.. czy jak slucham pfk czy cos<br />
- mójstary: no to brawo ;/<br />
- Beatka: co ci nie pasi?<br />
- mójstary: bo głupoty gadasz<br />
- mójstary: nie znałąś człowieka, chodzisz na grób bo dużo zniczy i pamiętasz jak słuchasz jakiejś piosenki<br />
- Beatka: nie ze duzo zniczy<br />
- Beatka: moze to byc samotny grob<br />
- Beatka: moge nie znac<br />
- Beatka: ale chuj nikt nie zabrania..<br />
- Beatka: to ze go nie znam osobiscie.. nic nie zakazuje<br />
- Beatka: <strong>dziadka tez nie znalam a tez pale</strong></p>
<p>Pozwoliłem sobie trochę skrócić, wątki, które wg. mnie nie były na temat :P</p>
<p>Ale jest to świetny przykład, psycholali, która dziadka stawia na równi z kolesiem, który tworzył rap...W ogóle cóż za podejście – jak już jest taką fanką to mogłaby, chociaż z szacunku do niego napisać poprawnie jego ksywę...</p>
<p>Pozostawmy tą kwestę, przejdźmy do kolejnej.<br />
Analizowanie jego tekstów dzień po dniu, tydzień po tygodniu i tak przez kilka lat...Sam zaczynałem od Paktofonika, ale bez przesady...Rozkminiać to można Fisza, Ostrego, Kanał Audytywny – gdzie trzeba się wysilić, aby wyłapać wszystkie podteksty i smaczki, – ale nie Paktofonikę. Która w większości kawałków leci zwykłymi, prostymi rymami... np: wcale, korale; dowód, powód; aktach, faktach...</p>
<p>Jakby tego było mało ci kretyni do tego stopnia wkręcili się w „Magikoznastwo”, że znaleźli ukryte przekazy, które padły z jego ust, po puszczeniu jego zwrotek od tyłu...<br />
Śmiechu warte...<br />
Chcecie ukyty przekaz puszczony od tyłu? To macie, specjalnie dla was, stuQ wam przygotował – przeanalizujcie to sobie „ziooooomy”:</p>
<p><strong>.ICÓRW EIN SAW OD I EJYŻO EIN GÓB ZSAW ,INABEJOP EICŚETSEJ </strong><br />
albo:<br />
<strong>EICŚETSEJ INABEJOP, ZSAW GÓB EIN EJYŻO I OD SAW EIN ICÓRW.   </strong></p>
<p>Tak samo męczy mnie gdybanie, co, by było gdyby Paktofonika dalej tworzyła. Ano prosta odpowiedź: ze względu na swą popularność jakoś by się trzymała...</p>
<p><strong>Kończąc:</strong><br />
Bawcie się dalej w szukanie jakiś ukrytych słów, módlcie się dalej do niego, podpisujcie się na forach jako "Magic", palcie świeczki. A jak naprawdę jesteście jego fanami: to weźcie rozpęd i wyskoczcie z okna prosto na chodnik – najlepiej z dziewiątego piętra w bloku....<br />
Wtedy wasz Bóg, będzie z was dumny...i może o Was też będzie głośno. Najlepiej zróbcie to zbiorowo – wtedy na pewno zostaniecie zapamiętani...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[stuQnięte podsumowanie 2007 roku...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/30/stuqniete-podsumowanie-2007-roku/</link>
<pubDate>Sun, 30 Dec 2007 18:08:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/30/stuqniete-podsumowanie-2007-roku/</guid>
<description><![CDATA[Już za parenaście godzin przywitamy nowy, 2008 rok.
 Czas podsumować 2007&#8230;
1.	Największą ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Już za parenaście godzin przywitamy nowy, </font><strong><font COLOR="#000000">2008 rok.</font></strong><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Czas podsumować 2007...</font><!--more--></p>
<p><font COLOR="#000000">1.	Największą popularnością cieszył się chyba wątek dotyczący wygranej Polski i Ukrainy w organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 roku.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font></p>
<p><font COLOR="#000000">2.	Polacy mieli dość bliźniaków – doszło do nowych wyborów parlamentarnych, wybrano nowy rząd.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font></p>
<p><font COLOR="#000000">3.	Polska jedenastka pod dowództwem Leo Beenhakkera po raz pierwszy w swojej historii awansowała do Mistrzostw Europy w piłce nożnej.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font></p>
<p><font COLOR="#000000">4.	Jesteśmy w strefie Schengen...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> 5.	Autokar pełen polskich pielgrzymów spadł z francuskiego mostu – crazy driver ;)</font><font COLOR="#000000"><br />
</font></p>
<p><font COLOR="#000000">6.	Nasz „miszcz” Adam Małysz po raz kolejny zdobył Kryształową kulę i mistrzostwo świata w skokach narciarskich...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"></font></p>
<p><font COLOR="#000000">7.	Kubica spektakularnie rozbił drogi bolid BMW, w kaskaderkim stylu wyszedł cało z wypadku...</font></p>
<p><strong><font COLOR="#000000">Muzyka:</font></strong><br />
<font COLOR="#000000">Dzięki Bogu w tym roku miałem czego słuchać ;)</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> A to za sprawą takich płyt jak m.in.:</font><br />
<font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Kodex III - Wyrok</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Eldo – 27</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> O.S.T.R - HollyŁódź</font><br />
</font><font COLOR="#000000"> L.U.C &#38; RAHIM – Homoxymoronomatura.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Indios Bravos – Peace</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Vavamuffin – Inadibusu</font></p>
<p><font COLOR="#000000">2007 w moim osobistym życiu:</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Dostałem nowy rower – największe wydarzenie 07 w moim życiu – największe i najpiękniejsze zarazem.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Zdałem do 3 klasy technikum ::P – ale wyczyn...ha ha ha...;)</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Założyłem tego bloga...;)</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Poza tym nawiązałem kilka bardziej lub mniej udanych znajomości, niektóre z moich notek bardziej lub mniej zdenerwowały, co poniektóre osoby ;).</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Przez ten rok zauważyłem różne ciekawe zjawiska, uodporniłem się jeszcze bardziej na chamstwo, do niektórych spraw nabrałem dystansu....</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><strong><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> A najnieprzyjemniejszym wydarzeniem w tym roku było dla mnie bezapelacyjnie skosztowanie kawałka sushi</font></strong><font COLOR="#000000"> – tak to jest jak ulega się kolegom – TRAUMA – jak mnie kiedyś weźmiecie na tortury to tym mnie pokonacie :D. Na samą myśl mam mdłości...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">To tak w wielkim skrócie rok 2007 wg. mnie.</font></p>
<p><font COLOR="#000000"><strong>A czego oczekuję od 2008?</strong></font></p>
<p><font COLOR="#000000">A no na pewno życzyłbym sobie </font><strong><font COLOR="#000000">aparatu cyfrowego</font></strong><font COLOR="#000000"> – od 1 stycznia zaczynam toczyć bitwy z rodzicami – i mam nadzieję, że tak samo jak wygrałem „wojnę o rower”, wygram </font><strong><font COLOR="#000000">„wojnę o Fuji”</font></strong><font COLOR="#000000"> :P. Poza tym chciałbym dotrzeć rowerem w polskie góry – wraz z kolegą...Jeśli przy rowerze jesteśmy to chciałbym też nowe „rowerowe ubranko” – i to nie tyle życzenie, co już postanowienie....</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> No i oczywiście pomyślnie przebrnąć do 4 klasy technikum – bez żadnych niespodzianek po drodze...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Tych, których lubię – lubić jeszcze bardziej, tych, których nie lubię – spróbować polubić...</font></p>
<p>A no i wkońcu honorowo oddać krew - bo w tym roku wybierałem się, wybierałem się, wybierałem się i nie wybrałem...</p>
<p><font COLOR="#000000">PS:</font></p>
<p><font COLOR="#ff9900">A wam, drodzy Wordpressowicze, koledzy, koleżanki, przyjaciele, przyjaciółki na ten 2008 rok życzę wszystkiego dobrego ;) Co byśmy się spotkali cali i zdrowi za roook ;)</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hej kolęda, kolęda...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/29/hej-koleda-koleda/</link>
<pubDate>Sat, 29 Dec 2007 17:06:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/29/hej-koleda-koleda/</guid>
<description><![CDATA[Taką już mamy katolicy tradycję, że raz na rok w okresie Bożego Narodzenia ksiądz wraz z minis]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Taką już mamy katolicy tradycję, że raz na rok w okresie Bożego Narodzenia ksiądz wraz z ministrantami odwiedza nasze domy, aby pobłogosławić rodzinę, dom itd. specjalną modlitwą.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Co roku zastanawiam się, po co to, komu? Jaki w tym sens?</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Tak się składa, że kolędę miałem wczoraj, znowu cały ranek myślałem nad sensem tego wydarzenia i sensu nie znalazłem.</font><!--more--></p>
<p><font COLOR="#000000">Zauważyłem za to jak moja matka od rana sprząta, czyści, pucuje wszystko dookoła, tylko po to, aby umocnić się w przekonaniu, że wszystko jest cacy, bo przecież musi być, bo przecież przyjdzie ksiądz...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Nie trzeba dodawać, że w domu czysto było...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Ksiądz jest już moim bloku, włącza się wyczekiwanie, jak na coś niesamowitego....Pełne skupienie, napięcie. Jeszcze raz posprawdzane wszystko dookoła. Planowanie – gdzie siądzie klecha, gdzie staną ministranci, o zgrozo!, Przecież te 2 małe elfy noszą z sobą reklamówkę (reklamówkę trzymał mały rudy elf – pewno dlatego, że rudy jest bardziej odporny na ból :P – a reklamówka była duża i wyglądała na ciężką) i za zaśpiewanie kolędy – a raczej za próbę zaśpiewania jednej zwrotki kolędy muszą dostać coś słodkiego – nic nie muszą ;) – ale wytłumaczcie to mojej mamie...Jakby tego było mało noszą z sobą jakąś puszkę, do której trzeba im wrzucić jakąś monetę...W tym roku proboszcz przeszedł samego siebie – puszka była zamknięta na KŁÓDKĘ. To już kompletnie mnie zmiażdżyło...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> No to pięknie...Proponuję jeszcze jakąś specjalną kredę z nadajnikiem GPS, – co by mały ministrant kredy nie ukradł....</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Kolęda odśpiewana, proboszcz wbił na chatę, odmówił modlitwę, wygonił 2 elfy do następnego mieszkania. Siadł na moim ulubionym fotelu (bleeeh :D), i zaczął pierdzielić....</font></p>
<p><font COLOR="#000000">„Ooo, to fotel do komputera...?” – spytał się głupio, już mnie nosiło, ale zachowałem spokój...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> No, ale nic – przyczepił się brata – „ile siedzisz przed komputerem, masz tam zakodowane wszystko? Jesteś hakierem?” – brat coś mu odburknął...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Potem padło na mnie, – „Do jakiej szkoły chodzisz?” – To samo pytanie zadał mi 2 lata temu jak był na kolędzie...., No to mu odpowiedziałem....</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Przyczepił się ojca i matki – „Pan pracuje?, do kościoła chodzi?, a pani co robi?” – rodzice odpowiedzieli.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Na koniec narysował swój autograf na pół kartki w moim zeszycie do religii, dał jakiś podpisany przez siebie obrazek, wziął kopertę z kasą od rodziców i poszedł dalej...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Tyle larma, tyle przygotowań żeby wpuścić księdza na ok. 6 minutowe spotkanie...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Sensu tu brak. Nie czuję się lepiej, szczęśliwszy nie jestem, kuferka z pieniędzmi pod drzwiami nie znalazłem, w moim łóżku nie było super laski, wzrok mi się nie polepszył, żeby, chociaż ten sens się odnalazł, ale skąd. Po wizycie duszpasterskiej nic się nie zmieniło...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Coś te szamanizmy proboszczowi nie wyszły...</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chodź, pomaluj mi mur...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/28/chodz-pomaluj-mi-mur/</link>
<pubDate>Fri, 28 Dec 2007 10:17:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/28/chodz-pomaluj-mi-mur/</guid>
<description><![CDATA[Nie będę opisywać tutaj ustawek pomeczeowych, rozwalania szyb itd., Bo tego na własne oczy nie d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Nie będę opisywać tutaj ustawek pomeczeowych, rozwalania szyb itd., Bo tego na własne oczy nie doświadczyłem, póki, co w mojej dzielnicy tego nie doświadczyłem..</font><!--more--><font COLOR="#000000">. </font></p>
<p><font COLOR="#000000">Mieszkam w Katowicach, dokładniej w jednej z południowych dzielnic...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Owa dzielnica przez długi, długi czas żyła własnym życiem – chodzi mi o przynależność do jakiegokolwiek klubu piłkarskiego. A napisy związane z GKSem można było policzyć na palcach jednej ręki, do tego były tak małe, że przechodziło się obok nich nie zwracając na nie uwagi... Ostatnio ciule, – bo inaczej ich nazwać nie idzie dowiedzieli się chyba właśnie o tym, że jest taki spokój, że trzeba go zakłócić...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">I tak od kilku tygodni nie ma bloku, który nie byłby zatagowany tym zasranym napisem GKS, blok w blok, płot, w płot – wszędzie popieprzone zielone, żółte, czarne napisy wywyższające jakże żałosny klub piłkarski.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Do tego uchodząca za jedną ze spokojniejszych dzielnic, stała się już mniej bezpieczną. Gdy pytany o jakieś ekscesy, rozróby, bójki itd. kilka tygodni temu przez kolegę nie wiedziałem, o co mu chodzi, – jakie bójki, jakie rozróby? U mnie? Przecież u mnie jest spokój...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> No, ale ostatnio pomijając już te zasrane napisy zauważyłem grupki młodych zakapturzonych ciuli, którzy nie mając, co robić krążą po dzielnicy wydzierając modry i przeklinając...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Naprawdę ambitne, aby pod osłoną nocy przejść grupką osób pod cudzy blok i skradzionym sprayem, bo przecież łysy kretyn z zielono-czarnym szalikiem nie ma pojęcia, że puszkę z farbą się kupuje, a nie kradnie bazgrają te 3 litery, które przez 20 lat swojego życia nauczyli się do perfekcji, reszty alfabetu nie znając...Resztę słów składają z tych 3 liter, dodając do tego seplenie albo także wyuczone słowo „kurwa”. No jeszcze dodajmy do tego frazę „jebać ruch” i już „stuprocentowy fan gieksy” może śmiało się nim nazywać...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Ależ adrenalinę musicie czuć bazgrając te mury, to ryzyko, czy zaspany lokator otworzy okno i nie powie wam kilku słów, których nie zrozumiecie...Nie wiedząc, co odpowiedzieć mlaskniecie ustami i pójdziecie dalej...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Godne podziwu. Chcesz wrażeń łysy idioto? To napisz sobie te 3 literki na czole, załóż swój szalik i przejdź środkiem dnia w mieście, które GKSu nienawidzi ;). Może Chorzów? Będziesz mieć wrażenia – i na dodatek zagwarantuje ci je twój rówieśnik, tylko z szalikiem w innym kolorze ;).Albo pomaluj sobie mieszkanie, najlepiej pokój rodziców, tak, tak, rodziców, – bo przecież masz za mały mózg, aby usamodzielnić się i wkońcu mieszkać samemu...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Widocznie to jest jak epidemia, jest miejsce neutralne, trzeba je przejąć, jak na wojnie, zbadać teren, jak wolny to brać, i patrolować terytorium, aby już go nikt nie odebrał...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Jesteście żałośni...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">PS:</font></p>
<p><font COLOR="#ff9900">Polecam przeczytać też to <a HREF="http://mojstary.wordpress.com/2007/09/02/gowniarze-w-smyczach-klubowych/">http://mojstary.wordpress.com/2007/09/02/gowniarze-w-smyczach-klubowych/</a> równie ambitne zjawisko...</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Od zera do milionera, – czyli wyślij SMSa i zgarnij fortunę...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/11/od-zera-do-milionera-%e2%80%93-czyli-wyslij-smsa-i-zostan-milionerem/</link>
<pubDate>Tue, 11 Dec 2007 17:44:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/11/od-zera-do-milionera-%e2%80%93-czyli-wyslij-smsa-i-zostan-milionerem/</guid>
<description><![CDATA[Od kilkunastu miesięcy w telewizji modne stały się programy, w których rażąco plastikowe lale ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Od kilkunastu miesięcy w telewizji modne stały się programy, w których rażąco plastikowe lale i spedaleni do reszty faceci prowadzą durne kilkunastominutowe programy, w których zwykły szary człowiek posiadający telefon stacjonarny bądź też telefon komórkowy może wygrać pieniądze...</font><!--more--></p>
<p><font COLOR="#000000">Zasada tych programów jest dziecinnie prosta, opiera się na totalnie durnych „łamigłówkach” – o ile tak można nazwać takie rzeczy. Dla przykładu – z 6 przypadkowo ułożonych liter ułóż prawidłowy wyraz albo, co gorsza, wymyśl hasło zaczynające się od literki K...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Koszt smsa bądź też wykręcenia numeru kosztuje około 4 złotych. Prowadzący program, co jakiś czas podwyższają wartość wygranej z kilkuset złotych na kilka tysięcy. Oczywiście te kilka tysięcy wygrywa tylko i wyłącznie jedna osoba, którą albo wylosuje „komputer” albo, która wysłała już do nich tyle smsów, że ulitują się nad nią i dadzą jej te pieniądze.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">O ile rozumiem władze stacji telewizyjnych – zrobić program, wzbogacić się. Kto komu broni? Biznes jest biznes. To już durnych zwykłych ludzi zrozumieć nie mogę. Wiedzą, że te programy to tylko i wyłącznie ściema, która ma przynieść mega zyski telewizji. No, bo nie oszukujmy się, czym jest wydanie powiedzmy 2000 tysięcy złotych dla jednej osoby, skoro kilkanaście jak nie kilkaset tysięcy osób swoim durnym smsem sprawi, że ta nagroda jest jak kieszonkowe dziecka w porównaniu do tego, co zgarnie stacja.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Ale ludzie tego nie zauważają, dzwonią, próbują i nic z tego nie mają...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Ktoś, kto wymyślił tego typu biznes był geniuszem...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> W tak łatwy sposób nabić sobie kieszenie i to głupotą samych ludzi....</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Nic dodać nic ująć.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Ale zostawmy na chwilę prezenterów i stacje telewizyjne. Skupmy się na tych pozbawionych inteligencji ludziach, którzy omamieni słowami wypływającymi z ekranu telewizora jak w transie chwytają swoje telefony i dzwonią z nadzieją, że wygrają te 1000zł.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Myślą, że wydadzą te zasrane 3,66zł i będą mieć tysiączek. Jednak wielkie ich ogarnia zdziwienie, kiedy to, po wysłaniu smsa dostają wiadomość, że byli już, blisko ale niestety tym razem się nie udało. Ale oni nie poddają się, wręcz przeciwnie, dzwonią, smsują do upadłego. No, ale niestety, pech chciał, że nie wygrali...</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Jak nie dzisiaj to jutro – z tą myślą czekają do następnego dnia i znowu to robią, znowu nieskutecznie.</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Koleją głupotą ze strony tych ludzi jest fakt, że niektórzy są do tego stopnia głupi, że jak już im się uda połączyć to nie wiedzą w ogóle, o co chodzi i albo palną jakąś głupotę albo nie dadzą poprawnej odpowiedzi – chodzi mi o przypadki, kiedy to prowadzący tak mocno podpowiada, że niewidomy i głuchy wiedziałby, o co chodzi...</font></p>
<p><font COLOR="#000000">Kończąc mam tylko nadzieje, że wkońcu ludzie zobaczą, że ktoś robi ich ostro w balona ;)</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> I po prostu przestaną łudzić się, że wygrają, a zajmą się w tym czasie uczciwą pracą, dzięki której dostaną swoje upragnione pieniądze.</font><font COLOR="#000000"><br />
</font><font COLOR="#000000"> Gimnastykować palce możecie również skręcając długopisy ;) A nie wysyłając jak powaleni smsy, widząc, że i tak nie wygracie...</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzie maleją...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/2007/12/09/ludzie-maleja/</link>
<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 12:16:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/2007/12/09/ludzie-maleja/</guid>
<description><![CDATA[Dawno temu, kiedy chodziłem do podstawówki w łatwy i szybki sposób potrafiłem rozróżnić, kto]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font COLOR="#000000">Dawno temu, kiedy chodziłem do podstawówki w łatwy i szybki sposób potrafiłem rozróżnić, kto ile ma lat i do jakiej klasy chodzi – oczywiście były to takie obliczenia „na oko” – związane ze wzrostem danej osoby...<br />
Podział był prosty – ci najmniejsi w tym ja (najmniejsi na tamten czas...) – To odpowiednio pierwsza – trzecia klasa, ci wyżsi to czwarta-szósta, a ci najwyżsi to siódma i ósma klasa. I były to podziały w pełni uzasadnione, bo te kilka lat temu tak właśnie wyglądali ludzie.<!--more--></p>
<p>Przeskok do gimnazjum, (bo po drodze zmienił się system szkolnictwa...).<br />
O ile jeszcze mój rocznik pasował do moich podziałów – tzn. osoby wzrostem pasowały do wieku, to z roku na rok młodsze klasy były coraz niższe wzrostem...<br />
I tak ci z pierwszej gimnazjum wyglądali tak jakby żywcem wyjęto ich z 4 klasy podstawówki. No, ale nic, jakoś mnie to nie ruszało....</p>
<p>Jestem w 3 klasie technikum, od czasu do czasu gimnazjum ma lekcje w budynku technikum – to, co widzę jest nie tyle szokujące, co dziwne i zastanawiające.<br />
Czy społeczeństwo z roku na rok kurczy się?<br />
Oglądając tych maluchów mam wrażenie, że są grupką dzieciaków z podstawówki, którzy przypadkowo znaleźli się w budynku technikum...</p>
<p>Może mi się zdaje, ale wątpię...Kiedyś było tak, że dzieci były niskie, starsze dzieci były już średniego wzrostu, a młodzież była po prostu wysoka – oczywiście, w każdej grupie znalazła się osoba, która albo odbiegała wzrostem w górę albo w dół, – ale było to normalne. Teraz jest tak, że osoby młodsze rocznikowo ode mnie są lub stają się coraz niższe. Z roku na rok te dzieciaki są coraz mniejsze. Jeszcze z 3-4 lata i uwierzę w krasnoludki...</p>
<p>Bo to, co się dzieje jest nienormalne...</p>
<p></font></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
