<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>moja-narzekania &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/moja-narzekania/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "moja-narzekania"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 14:43:30 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ja nie dansior, ja jebak.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=190</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 20:14:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=190</guid>
<description><![CDATA[Świnia się nie rusza
Taniec towarzyski pokazywany w telewizji jest sztucznym tworem.
Od trzech lat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Świnia się nie rusza</p>
<p>Taniec towarzyski pokazywany w telewizji jest sztucznym tworem.</p>
<p>Od trzech lat, czyli od czasu wielkiego antenowego sukcesu programu „Taniec z gwiazdami", media donoszą, że narodziła się nowa świecka tradycja – taniec towarzyski. Potem jeszcze był sukces programu „You Can Dance" i, w mniejszym stopniu, „Gwiazdy tańczą na lodzie". Do tego swobodnie dorzuca się jeszcze popularność musicali „Metro” i „Upiór w operze”, a także tanecznego show Nataszy Urbańskiej „Przebojowa noc”. Tyle że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistym zainteresowaniem Polaków tańcem. Jeśli nawet szkoły tańca przeżyły zwiększone zainteresowanie, to są to liczby małe, w skali ogólnopolskiej – niemierzalne. Dotyczą raczej setek, a nie dziesiątków tysięcy osób. Nawet słynna „Akademia tańca Marcina Hakiela", laureata pierwszej edycji „Tańca z gwiazdami", to raczej szkółka niedzielna.</p>
<p>Nie próbuj tego w domu!<br />
„Taniec z gwiazdami" był formatem ryzykownym i wizjonerskim. Wcześniej w Polsce nie odniósł sukcesu żaden program o tańcu. Choćby w przeciwieństwie do rozmaitych konkursów wokalnych. Tyle że z tańcem towarzyskim jest dokładnie odwrotnie, aniżeli z seksem z rosyjskiego dowcipu o filmach porno: lepiej go oglądać, niż uprawiać. Nawet jeśli ktoś zauroczony blichtrem i lekkością ruchów, seksownie wykrojonymi strojami pięknych kobiet i ich erotycznymi pozami, pobiegł się zapisać do szkoły tańca, to po pierwszej lekcji miał dosyć, bo nie ma nic bardziej siermiężnego i aseksualnego niż mechaniczne powtarzanie kroków w takt muzyki. To tak, jakby od razu po nałożeniu łyżew próbować kręcić piruety na lodzie. Może to grozić „śmiercią lub kalectwem".<br />
W programie „You Can Dance" mają szanse tylko uczestnicy, którzy taniec uprawiają wyczynowo od lat, są wygimnastykowani i wytrenowani jak sportowcy. To, co robią na parkiecie, sprawia wrażenie luzu i dobrej zabawy, ale w istocie jest zaprogramowane, wyuczone, okupione harówką i bólem. Stłuczenia, złamania i trwałe kontuzje wśród zawodowych tancerzy – musicalowych czy estradowych – są na porządku dziennym. Program, zamiast zachęcającej nazwy „You Can Dance", powinien się raczej nazywać „Don’t Try This At Home". Zresztą uczestnicy tanecznych programów nie ukrywają, że „telewizyjny” poziom osiągają po końskiej dawce ćwiczeń pod okiem fachowców. Nic dziwnego, że im się chce. Tańczące gwiazdy są motywowane nie tylko możliwością zrobienia kariery (nietrudno zauważyć, że to raczej gwiazdy trzeciej wielkości), ale i horrendalnymi stawkami. Jak donosi prasa plotkarska, Kasia Figura wynegocjowała 20 tys. zł za odcinek, a Mariusz Pudzianowski – nawet 50 tys. zł!</p>
<p>Dla tych słabo zmotywowanych taniec towarzyski staje się najwyżej nieszkodliwym bzikiem, a szkoły tańca – jak to bywało – enklawami dla życiowych nieudaczników, samotnych i nieśmiałych, którzy pragną tam poznać „miłą i kulturalną osobę o poważnych zamiarach". Bo do dyskoteki iść się boją. Dla wszystkich, którzy podziwiają taniec w telewizji, musi się on wydawać czymś wzniosłym i romantycznym, związanym z dobrymi manierami i tradycyjnym podziałem na role męską i żeńską: wyfraczony mężczyzna prowadzi, a eteryczna kobieta opiera się na jego silnym ramieniu. Kulturalna rozrywka dla kulturalnych ludzi. W przeciwieństwie to tego naćpanego małoletniego bydła, obmacującego się w nieludzkim łomocie w klubach techno.</p>
<p>Tańczyć każdy może</p>
<p>Taniec towarzyski pokazywany w telewizji jest sztucznym tworem. Dawne bale były jedyną możliwością poznania, wzięcia za rękę, przytulenia w tańcu osoby płci przeciwnej, choć koniecznie tego samego stanu. Bez popadania w przesadny freudyzm, według którego taniec zawsze był sublimacją popędów i kompleksów oraz rodzajem zachowań godowych człowieka, trudno się zgodzić z przekonaniem, że był on tylko niewinną czynnością towarzysko--estetyczną. Te przesłanki od dawna nie istnieją, więc i taniec towarzyski stał się rozrywką dla ludzi nie do końca akceptujących rzeczywistość.<br />
Według szacunków FTB, największego wortalu zajmującego się muzyką klubową, w Polskich klubach jest ponad pół miliona miejsc. Przeważnie są pełne – w sobotnią noc zatem bawi się w nich spory odsetek populacji naszego kraju. Dla większości młodego pokolenia sobotnia impreza jest oczywistością. Nie ma pytania „czy", tylko „gdzie" i „z kim" się bawić w weekend.<br />
Jest to pierwsze tak „rozrywkowo" zorientowane pokolenie Polaków. Jeszcze ich rodzice wszystkie potrzeby towarzyskie, jak choćby spotkania ze znajomymi i rodziną, imieniny, urodziny, załatwiają w domu. Nawet w sylwestra bawią się na „domówkach". W domu też gotują i jedzą obiady, co, choć jest niepraktyczne, pełni, ich zdaniem, ważną funkcję integracyjną. To oczywiście pozostałość tradycyjnego wychowania, karykatura przedwojennego stylu życia w dworkach szlacheckich, chodzenia „w gości" i tradycyjnej polskiej gościnności.<br />
Młode pokolenie myśli przeciwnie: chodzenie do pubów i klubów uważa nie tyle za rozrywkę, ile styl życia, formę przebywania w przestrzeni publicznej. Podobnie jak w krajach Europy Zachodniej uważają, że mieszkanie jest azylem, do którego obcych się raczej nie wpuszcza, a wszystkie instynkty towarzyskie, z tańcem włącznie, realizuje się w miejscach do tego przystosowanych, czyli w lokalach. Taniec w nich jest czymś naturalnym – i jest dokładnym przeciwieństwem tańca towarzyskiego. Jest swobodny, improwizowany i „autorski". Zwłaszcza że nieskrępowany ruchami drugiej osoby, bo taniec parami w klubie nie istnieje. Każdy rusza się dla przyjemności i jak mu się podoba, a nie po to, by się podobało innym. Nikt tego nie uczy ani nie ćwiczy. Jeśli ktoś nie ma za grosz poczucia rytmu, podstawowej koordynacji ruchowej, hołduje kretyńskiej choreografii w stylu Ministerstwa Głupich Kroków, pozostaje sztywny albo przesadnie energiczny, to jest to jego sposób ekspresji.</p>
<p>Taniec nietowarzyski</p>
<p>Ale są okoliczności, w których światy tańca towarzyskiego i klubowego się zderzają. Oprócz niezbyt lubianego przez klubowiczów sylwestra to oczywiście wakacje. Chodzenie do klubów stanowi żelazny punkt spędzania wczasów w kurortach. Po zachodzie słońca nie ma tam co robić, więc by nie oszaleć z nudów, trzeba gdzieś wyjść.<br />
Dla didżeja to zupełnie inny rodzaj grania, bo trzeba zagrać dla publiczności, która na co dzień w klubach nie bywa i traktuje je nieufnie. Oczywiście, ludzie wychowani na „Tańcu z gwiazdami" nie znają trendów i klubowych przebojów. Na najpopularniejszy obecnie, nieco surowy i zgrzytliwy nurt minimal-electro-house, który stał się współczesną odmianą disco, ktoś przyzwyczajony do „kulturalnej" muzyki tanecznej reaguje paniką i ucieczką. Dlatego najlepiej zacząć od przebojów znanych z radia. Didżeje mówią na to pogardliwie „grać Radio Eska". Nie chodzi zresztą tylko o muzykę – „wakacyjni klubowicze” przeważnie nie wiedzą, jak się zachować. Przychodzą za wcześnie, bo się nudzą, a poza tym są przyzwyczajeni wcześnie kłaść się spać i nie wyobrażają sobie balangi do rana. Odświętnie ubrani stawiają się więc na napisaną na plakacie godzinę rozpoczęcia, choćby na 21.00, kiedy didżej gra jeszcze „rozbiegówkę”. Doświadczeni klubowicze zjawiają się dopiero po północy. I tu pojawia się bolesna konsternacja, bo oni by chcieli, żeby już coś się działo, a tu nikt nie chce zacząć. Stoją pod ścianami, przy barze, obserwują, plotkują i czekają „kto zacznie pierwszy”.<br />
Zawsze zaczynają dziewczyny. Zupełnie jak na potańcówkach na koloniach. Wynika to stąd, że „prawdziwi" mężczyźni przywiązani do podkreślania różnic płci (wąsem, piciem piwa, brakiem manier, swobodnym stosunkiem do higieny osobistej) uważają taniec za niemęski. Najlepiej oddaje to rosyjskie powiedzenie: „Ja nie dansior, ja jebak", które w swobodnym tłumaczeniu brzmi: „prawdziwy mężczyzna nie tańczy". Dlatego też zaraz po kobietach na parkiet wychodzą geje. Przeważnie we własnych grupach albo w towarzystwie koleżanek, wszak „geys are the best girls’ friends”. Koleżanki praktykują wówczas niespotykany poza Polską „taniec wokół torebek”. Dama wieczorem bez torebki się nie ruszy, szatnia w klubie nieczynna, bo jest lato, a przy stoliku nie zostawi, bo gwizdną. Z torebką tańczyć nie sposób, zatem cała grupka dziewcząt kładzie torebki na kupkę przed sobą na parkiecie i tańczy wokół nich jak wokół ogniska.</p>
<p>Prawdziwi mężczyźni czekają. Piją, obgadują, trochę się boją kobiet, ale nie dają tego po sobie poznać. Muzyka zawsze się im nie podoba, więc robią coś z punktu widzenia klubowego savoir-vivre’u niedopuszczalnego: idą do didżeja z dobrą radą, co powinien grać. Może to być wszystko: od Feela, przez „Jesteś szalona", po Metallicę. Kiedy didżej nie bierze sobie tych rad do serca, zaczynają się reklamacje: klient płaci, klient wymaga. Można więc usłyszeć okrzyk: „Zagraj coś dla ludzi, bo mi się świnia nie rusza!" – co mniej więcej znaczy: „Zmień muzykę, didżeju, bo moja dziewczyna nie chce tańczyć".<br />
Dla „prawdziwego mężczyzny" taniec jest czynnością intymną. Wybierając się do klubu w kurorcie, idzie tylko „się napić". Nie wyobraża sobie siebie tańczącego. Żeby tak się jednak stało, powinny być spełnione odpowiednie warunki, czyli musi być ciemno, głośno i oczywiście muszą być piękne kobiety. Przecież bez powodu „się nie będzie wygłupiał". I warunek najważniejszy – alkohol. Przy jego dostatku poprzednie warunki tracą na ważności. Tacy „celebransi”, zwani „niedobitkami” albo „nocą żywych trupów”, miotają się w akcie szaleństwa. Nie przyjmują do wiadomości ogłoszenia końca imprezy. Tańczą nawet po wyłączeniu muzyki. Tyle że jest to już taniec mało przypominający ten z „Tańca z gwiazdami”.</p>
<p style="text-align:right;">Źródło: <a href="http://http://www.wprost.pl/ar/132403/Swinia-sie-nie-rusza/" target="_blank">www.wprost.pl</a></p>
</blockquote>
<p>Dziwi mnie dlaczego większość facetów na samą myśl o tańcu łapie się za głowę i zaczyna coś marudzić, że to nie dla nich. Że taniec jest tylko dla kobiet. Częstym poglądem w społeczeństwie jest nazywanie mężczyzn, którzy przede wszystkim potrafią tańczyć, a także taniec praktykują, gejami. Nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego. Otóż, moi drodzy panowie, taniec jest bardzo pociągający, a jeśli chcecie zwrócić na siebie uwagę jakiejś kobiety to to jest bardzo dobry sposób.</p>
<p>Problemem faktycznie może być nieumiejętność poruszania sie w tańcu. Jednak wydaje mi się, że próbowac zawsze warto.</p>
<p>Może i ja sie w końcu zmobilizuję, żeby pójść na kurs...</p>
<p>Wpis z dedykacją dla:</p>
<p>* Dominika - tancerza, którego namawianie mnie na kurs jak na razie nie przyniosło rezultatów, ale próbuj dalej, może w końcu się uda. ;)</p>
<p>* Tomka - może w końcu zmienisz zdanie? Ty wiesz o co chodzi. ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nalewka lekiem na alergię?]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=178</link>
<pubDate>Tue, 10 Jun 2008 11:32:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=178</guid>
<description><![CDATA[W stanie lekkiej agonii jestem ostatnio. Sama nie wiem czemu. Coś się dzieje czy tylko ja mam uroj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W stanie lekkiej agonii jestem ostatnio. Sama nie wiem czemu. Coś się dzieje czy tylko ja mam urojenia jakieś? Mniejsza z tym.</p>
<p>Mama dziś do mnie przyszła. Przyniosła mi butelkę jakiejś nalewki na spirytusie. o___0</p>
<p>Oni z tatą ostatnią czytają jakieś książki o uzdrowiecielach (z czego mi się trochę chce śmiać, bo niby jak można wyleczyć przepuklinę w kręgosłupie tylko za pomocą jakiejś tam energii? - moje racjonalne myślenie się we mnie odzywa). No i właśnie wyczytali w tej książce, że jakiś gość leczy alergie. A od dawien dawna wiadomo, że ja ową alergię niestety posiadam. Wyczytali tam też, że dobrym lekiem na alergię są inhalacje ze spirytusu z jakimiś tam ziołami. I stąd ta nalewka na spirytusie przyniesiona przez mamę. Ja mam to wąchać podobno. I podobno ma mi to pomóc. Ciekawe.</p>
<p>Ja tam mimo wszystko wierzę w nieco bardziej tradycyjne tudzież naukowe formy leczenia i pozostanę przy swoich tabletkach.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Puste słowa.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=176</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 20:15:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=176</guid>
<description><![CDATA[Wypijmy do dna za te serca,
złamane oszukane, za miłość i
za każdy stracony przez nią czas,
za]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wypijmy do dna za te serca,<br />
złamane oszukane, za miłość i<br />
za każdy stracony przez nią czas,<br />
za każdą która będzie nowa,<br />
za kobiet puste słowa,<br />
<em><strong>i za samotne noce, pijemy jeszcze raz.</strong></em></p>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/1huDphjvrL/cliver-_puste_slowa" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Cliver- Puste słowa" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Łooosiemnastkowo.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=146</link>
<pubDate>Sat, 22 Mar 2008 21:07:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=146</guid>
<description><![CDATA[W czwartek obchodziłam swoje osiemnaste urodziny. Hah. A co, muszę sie pochwalić. I tort był. I ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W czwartek obchodziłam swoje osiemnaste urodziny. Hah. A co, muszę sie pochwalić. I tort był. I 18 róż czerwonych dostałam. I szampana butelkę wypiliśmy... w sumie najwięcej to ja wypiłam. No ale nieważne.</p>
<p>Dorosła już jestem. Tfu! Pełnoletnia. Jak to Tomek powiedział, że dorosła to ja już jestem od dawna. Emocjonalnie. Przynajmniej wg Niego. Miło, kiedy ktoś tak mówi. Ja siebie uważam za myślącą dosyć dorośle, ale z momentami, kiedy zachowuję się gorzej niż dziecko. Co oznacza gorzej niż dziecko? Wg mnie... jak rozhisteryzowana kobieta :D No cóż, zdarza mi się wybuchać i mówić w nerwach różne głupoty. Ale powoli zaczynam nad tym panować. Chociaż swoich przejawów egoizmu i chamstwa już się chyba nie pozbędę.</p>
<p>Ale ja dużo o sobie gadam. Jejku. Straszne. W ogóle to szykuję imprezę osiemnastkową. Taką, taką... huczną :P Hehe. Zobaczymy co z tego wyjdzie, bo w tym tygodniu idę dogadać szczegóły. A jeśli wszystko wyjdzie tak jak chce to pozostaje tylko znajomych zaprosić się bawimy ;-) Ale o tym niedługo poinformuję wszystkich na priv. Nie traktujmy mojego bloga jako źródła informacji o nadchodzących imprezach.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień kobiet.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=132</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 16:29:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=132</guid>
<description><![CDATA[Tak. Należałoby wspomnieć o tym dniu co nieco. Zwłaszcza w celu wychwalenia naszych wspaniałych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak. Należałoby wspomnieć o tym dniu co nieco. Zwłaszcza w celu wychwalenia naszych wspaniałych facetów z klasy :) Naprawdę zasłużyli na pochwałę :)</p>
<p>A oto co nam sprezentowali:</p>
<p align="left">&#160;</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://img180.imageshack.us/img180/7936/p3094828lw6.jpg" /> <a href="http://img170.imageshack.us/img170/8451/p3094838vi2.jpg" target="_blank"><img src="http://img255.imageshack.us/img255/9546/p3094838av7.jpg" height="320" width="284" /></a></div>
<p align="left">Film. Samodzielnie nagrany. Pięknie zapakowany. "<i>Genialna reżyseria, przemyślany scenariusz, wyśmienita gra aktorska oraz miejscami zaskakujące improwizacje sprawiają, że film staje się niedoścignionym dziełem</i>." - Oto fragment opisu, który możemy przeczytać na opakowaniu. Cóż. Nie sposób się z tymi słowami nie zgodzić.</p>
<p align="left">Podsumowując: Niektórzy faceci się spisali ;* W przeciwieństwie do innych, niektórych :P :D</p>
<p align="left">Jestem złośliwa. Wiem. Otwarcie się do tego przyznaję i nic na to nie poradzę :P</p>
<p align="left">Jeszcze raz dziękuję wszystkim za życzenia :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ustawowe równouprawnienie w Polsce?]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=128</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 15:55:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=128</guid>
<description><![CDATA[
 Kobiety i mężczyźni będą traktowani jednakowo. Zasada ta dotyczy między innymi zarobków: os]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<div class="div-header"> Kobiety i mężczyźni będą traktowani jednakowo. Zasada ta dotyczy między innymi zarobków: osoby wykonujące tę samą pracę będą musiały zarabiać tyle samo. Dotyczyć to będzie nie tylko etatowców, jak teraz, ale też związanych z firmą umowami o dzieło i zlecenia - zapowiada "Polska".</div>
<div class="div-content">Zmiany zamierza wprowadzić rząd. Projekt ustawy o równym traktowaniu, do którego dotarła gazeta, przygotowało już Ministerstwo Pracy. Nowe przepisy poprawią też w innych dziedzinach sytuację osób wykonujących pracę na umowę-zlecenie. Dotychczas na dyskryminację ze względu na płeć mogli skarżyć się tylko pracownicy etatowi.</p>
<p>Firmy nie będą mogły podczas naboru zastrzegać, że szukają do pracy w recepcji tylko młodych kobiet, a do ochrony obiektu - jedynie rosłych mężczyzn. Nowe przepisy lepiej ochronią przed molestowaniem seksualnym. Do tej pory skarżyć się na molestowanie w pracy mogły tylko osoby zatrudnione na etat. Teraz będą to mogli robić wszyscy pracujący.</p>
<p>- Przepisy odniosą się też do usług. Np. za molestowanie będzie mógł odpowiadać kierowca autobusu, który pozwoli sobie na uwagę o podtekście seksualnym wobec pasażerki lub barman za niewłaściwe zachowanie w stosunku do klientki - mówi Grzegorz Wrona, prawnik z Departamentu do spraw Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji w Ministerstwie Pracy.</p>
<p>To nie wszystkie nowości. Zmienić się muszą np. cenniki zakładów fryzjerskich. Kobiety i mężczyźni będą płacić tyle samo za określoną usługę. - Jeśli mam krótkie włosy, to dlaczego wydaję więcej niż mężczyzna? - pyta Urszula Nowakowska, przewodnicząca Centrum Praw Kobiet.</p>
<p>Projekt zmienia również przepisy dotyczące organizacji pozarządowych. Nie będą mogły przyjmować do swojego grona tylko osób określonej płci, rasy czy orientacji seksualnej. W konsekwencji członkiem każdej organizacji feministycznej będzie mógł wkrótce w Polsce zostać mężczyzna.</p></div>
<div class="div-content"> 			Każdy przekonany o tym, że jest dyskryminowany, będzie mógł wystąpić do sądu o odszkodowanie (nie mniejsze niż minimalne wynagrodzenie za pracę). Będzie też mógł poprosić o pomoc policję, a ta skieruje sprawę do sądu grodzkiego. Sprawcy będzie groziła grzywna - co najmniej 3 tys. zł. Przyjęcia tych przepisów domaga się UE. Wejdą w życie jeszcze w tym roku.</div>
<div class="div-content"></div>
</blockquote>
<div class="div-content" align="right">
<pre>Źródło: wprost.pl</pre>
</div>
<div class="div-content" align="left"></div>
<div class="div-content" align="left"> Jak najbardziej jestem za równouprawnieniem. Co prawda kobiety to słaba płeć, ale to nie znaczy, że mamy zarabiać mniej niż mężczyźni zajmujący te same stanowiska. Świat idzie do przodu i kobiety mają większe ambicje niż tylko siedzienie w domu, pranie, sprzątanie, gotowanie czy zajmowanie się dziećmi. Więc dlaczego miałyby być ograniczane przez to, że są kobietami??</div>
<div class="div-content" align="left"> Do artykułu był taki komentarz: "<i>A kiedy mężczyźni będą mieli takie same prawa jak kobiety? Np. osiąganie wieku emerytalnego?</i>". Co ja mam w tym temacie do powiedzenia... hmm... jak już powiedziałam, kobiety to słabsza płeć i może właśnie dlatego wcześniej osiągają wiek emerytalny? Jejku... żeby osiemnastolatka (no prawie :P) rozwodziła się nad wiekiem emerytalnym. Przecież całe życie przede mną. No ale skoro zaczęłam...</div>
<div class="div-content" align="left"> Zdarza się, że mężczyźni nie są w stanie pracować wcześniej niż kobiety, ale to jest rzadkość. W społeczeństwie panuje przekonanie, że skoro mężczyzna jest wysoki i wygląda na dość silnego to już jest super zdrowy i może wszystko. Już samo to, że jest mężczyzną! Otóż nie! To jest bardzo błędne myślenie. Jako przykład mogę podać dzisiejsze zdarzenie w sklepie z kosiarkami. Mój tata rozmawiając z panem sprzedawcą powiedział, że zależy nam, żeby kosiarka była dosyć lekka i dało się nią łatwo manewrować. Na co pan sprzedawca odparł coś w stylu "<i>No tak... pan to może sobie dźwigać dowolną kosiarkę, ale kobiety już mogą mieć z tym problem</i>". Zmierzyłam tego pana wzrokiem. Chyba nawet nie wiedział jak bardzo się myli. W ramach wyjaśnienia mój tata ma poważne problemy z kręgosłupem (dyskopatię) i nie może dźwigać ciężarów większych niż karton z sokiem, wykonywać gwałtownych ruchów i jeszcze paru innych rzeczy, bo mogłoby to się źle skończyć. Dlatego kiedy np trzeba przenieść komputer etc spada to z reguły na mnie :/</div>
<div class="div-content" align="left">No ale to jest tylko wyjątek. Dobra. Koniec mojego rozwodzenia się w tym temacie. Ale skoro panom tak bardzo przeszkadzałoby równouprawnienie w wynagrodzeniach za pracę to może faktycznie należałoby wyrównać wiek emerytalny?</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jeszcze jeden krótki wpisik.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=125</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 22:02:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=125</guid>
<description><![CDATA[I znowu wyszło, że miałam rację. Nie powiem tego głośno komuś, kogo cała sprawa dotyczy. Ale]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I znowu wyszło, że miałam rację. Nie powiem tego głośno komuś, kogo cała sprawa dotyczy. Ale muszę to z siebie wydobyć, dlatego piszę o tym tutaj.</p>
<p>I niech mi ktoś jeszcze kiedyś powie, że nie mam racji!</p>
<p>Shit! ;/</p>
<p>W ogóle jakiś dziwny dzień dzisiaj. Z kim nie rozmawiam to zaraz się kłótnia zaczyna. Niedobrze.  To może już lepiej się nie będę odzywać wcale.</p>
<p>Dwa razy dzisiaj film "Hitch" oglądałam. Całkiem fajny. Polecam. To tak w ramach wyjaśnienia dlaczego na Wojtka powiedziałam dr Randka :D</p>
<p>Ehh. Dlaczego ja zawsze muszę mieć rację??</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[No i koniec wolnego.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=119</link>
<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 18:05:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=119</guid>
<description><![CDATA[W zamyśle tej notatki było opisanie jak spędziłam ferie. Ale czy to ma sens? Chyba jednak zaczyn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W zamyśle tej notatki było opisanie jak spędziłam ferie. Ale czy to ma sens? Chyba jednak zaczynam cenić sobie swoją prywatność, bo nie będę opisywać całych ferii dzień po dniu. Chociaż ogólne podsumowanie będzie trochę trudne, więc należałoby opisać wszystko po kolei.</p>
<p>Można powiedzieć, że ferie zaczęły się dla mnie 3 dni wcześniej, bo już od środy siedziałam w domu. Szkoda tylko, że z gorączką i okropnym bólem gardła. Postanowiłam, że na sobotę muszę być zdrowa. W końcu sobota to mój ulubiony dzień tygodnia. Zupełne obiboctwo, a często wieczorem jakiś mały wypad w teren. Ale w międzyczasie umówiłam się na niedzielę, więc sobotę spędziłam w domu doprowadzając się do zdrowia (wypijając butelkę syropu i pochłaniając tonami tabletki). Niedziela upłynęła bardzo milusio. Tomek przyszedł do mnie przed czasem. Najpierw siedzieliśmy u mnie, później przenieśliśmy się do niego. Obyło się tego dnia bez spięć z rodzicami. Takie dni mi sie podobają. Niczego więcej do szczęścia nie potrzebuję. Po prostu.</p>
<p>I na tym w sumie można zakończyć tą przyjemniejszą część ferii. Większość czasu, który miałam przez te dwa tygodnie spędziłam na pracach w domu, bieganiu po urzędach w celu załatwienia spraw dla rodziców, oglądaniu filmów, których trochę mi się zebrało, spaniu do południa i rozmyślaniu. Miałam jechać do dziadków na parę dni, ale niestety byłam ciągle potrzebna w domu. Najgorzej zaczął się ostatni weekend. Padł mi drugi komputer. I od tego momentu zaczęło się wszystko psuć, ze wszystkimi się kłóciłam. Dobrze, że chociaż mój tata zachował zimną krew i mnie trochę uspokoił. Mimo to sobota minęła pod znakiem awantur o byle co. W niedzielę już nawet z łóżka mi się nie chciało wstawać. I nawet leżąc w łóżku potrafiłam kogoś nieźle zjechać telefonicznie. Dopiero wieczorem po spotkaniu poprawił mi się humor. Mogłabym Komuś zaśpiewać "Jesteś lekiem na całe zło...". Bo to prawda.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie bez komputera jest piękne :D]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=116</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 18:40:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=116</guid>
<description><![CDATA[Wróciłam!! Ale i tak uważam, że życie bez komputera jest piękne!!  
W piątek zostałam na kil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciłam!! Ale i tak uważam, że życie bez komputera jest piękne!! :D</p>
<p>W piątek zostałam na kilka dni całkowicie odcięta od świata. Padł mi drugi komputer. I to nowy komputer. Kupiony może półtora miesiąca temu. Moooooże. No super. W pierwszej chwili panika. W końcu jak ja mogę żyć bez komputera? Wszyscy wokół mnie wiedzą, że jestem uzależniona w kompa i netu. Ale jak widać nie mają racji. Bo do dnia dzisiejszego żyłam bez komputera i jakoś bardzo nie odczułam jego braku. Wręcz przeciwnie. W końcu miałam czas na wiele pożyteczniejszych rzeczy. Mogłam sobie spokojnie wyjść z domu wieczorem, nie przejmując się tym, że ktoś będzie coś ode mnie chciał na gg, że przyjdzie mail potwierdzający dokonanie zakupu w sklepie internetowym czy, że spadną statystyki na wordpressie czy gdzieś tam indziej. Miałam wreszcie czas na gruntowniejsze porządki w pokoju. Na rozmowę z rodziną.</p>
<p>Dzisiaj, kiedy dostałam z powrotem swój komputer (co prawda na razie ten stary - bez 2GB RAM-u, procka czterordzeniowego i najnowszych kart graficznych, muzycznych czy jakichś tam innych), nie wiedziałam co mam na nim robić. Jakoś tak... nie brakowało mi go. Miałam wiele planów związanych raczej ogólnie z moim życiem. I wcale do ich wykonania nie był i nie jest potrzebny mi komputer. No ale skoro już go mam to... no dobra... system wgrany. Sterowniki też. Net zainstalowany. Co dalej? Sprawdziłam pocztę. Zainstalowałam gg. Sprawdziłam co się zmieniło na wordpressie, epulsie i naszej klasie. W między czasie na kompie przybyło kilka programów takich jak Winamp. Wrzuciłam trochę muzyki. Ale myślami tak naprawdę byłam i nadal jestem gdzie indziej. Jakoś mi ten komputer do szczęścia wcale potrzebny nie jest. Potwierdzić to mogę tym co się wydarzyło wczoraj wieczorem. Cały dzień spędziłam w łóżku. Myślałam, że to przez brak komputera. W końcu uzależniona niby jestem od netu, więc co mam robić kiedy dostępu do netu brak? Ale wieczorem okazało się, że to nie komputera i internetu mi tak naprawdę brakowało. Stęskniłam się po prostu za pewną osobą. I dopiero wieczorem po naszym spotkaniu sobie to uświadomiłam.</p>
<p>Ale wracając do tych dziwnych zbiegów okoliczności, które ostatnio mają miejsce w moim domu... w ciągu dwóch miesięcy popsuły się telewizor, dwa komputery (w tym jeden nowiusieńki!!), telefon bezprzewodowy, odtwarzacz mp3, maszynka do mięsa, lampa się spaliła... wszystko podłączone do prądu. Dziwny zbieg okoliczności? Otóż najprawdopodobniej nie. Mój tata idąc tym tropem sprawdził napięcie w gniazdkach. 250 V. A ile powinno być? 230-240!! Że też ja akurat wtedy byłam zajęta składaniem mebli ;/ Zrobiłby się zdjęcie i można by dochodzić się o odszkodowanie od elektrownii. A tak lipa. Bo znów dziwnym zbiegiem okoliczności chwilę przed tym jak przyjechali panowie z elektrowni poinformowani o takowym zajściu przez mojego tatę, napięcie spadło do 240. I tak do dnia dzisiejszego się utrzymuje. Tak więc o odszkodowaniu za cały uszkodzony sprzęt można zapomnieć. Jak pech to pech. Bywa. Koszty naprawy musimy pokryć sami. Super. Zakup kamery zostanie przesunięty w czasie. Wyprawienie osiemnastki też stanęło pod znakiem zapytania.</p>
<p>A na koniec fragment piosenki usłyszanej dziś w radiu:</p>
<p><i>   Dzisiaj uwierzyłam,<br />
że do szczęścia mi wystarczy,<br />
bym przy Tobie była,<br />
byś codziennie na mnie patrzył.<br />
Niby tak zwyczajnie,<br />
Ale oczy mówią wiele.</i></p>
<p><i>Uwierzyłam znów</i></p>
<p><i>Ten blask,<br />
który inni we mnie dostrzegają.<br />
Niech trwa,<br />
bo dotąd miałam go za mało.<br />
Ten blask,<br />
by zaistnieć potrzebuje Ciebie<br />
Tylko mnie kochaj  </i></p>
<div align="right">
<pre><font color="#181818">Goya "Tylko mnie kochaj" </font></pre>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Taki dzień. I piotrkowskie imprezy.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=115</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 17:12:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=115</guid>
<description><![CDATA[Jejkuuuu, jak ja nie lubię takich dni jak ten dzisiejszy, gdzie praktycznie cały czas siedzę sama]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jejkuuuu, jak ja nie lubię takich dni jak ten dzisiejszy, gdzie praktycznie cały czas siedzę sama w domu i się nudzę. Zamieniam tylko pare słów na gg, kilka smsów i na tym się kończy moje rozrywkowe życie towarzyskie. Nienawidzę tego. Jak tak za długo to trwa to mi odbijać z lekka zaczyna. Żebym chociaż miała jakieś zajęcie, ale gdzie tam. Nawet obiadu mi nie pozwolono ugotować. Ma ktoś ochotę na wypad do kina?</p>
<p>Dobrze, że nie wszystkie dni tych ferii, które dobiegają do końca, takie były. W sumie to mam 3 dodatkowe dni wolnego, bo jeszcze rekolekcje. Fajnie. Na wtorek sobie coś planuję. Fajnego. xD Ciekawe co z tego wyjdzie. Jak się wszystko uda to będzie baaardzo szalony dzień ;)</p>
<p>Aha. Korzystając z okazji, że już tu tak sobie bezsensownie piszę, to napiszę o dwóch imprezach, które odbędą się "na dniach" w Piotrkowie Trybunalskim.</p>
<p align="center">______________________________________________</p>
<h3><font color="#ff0000"><u><b>PUNKY REGGAE LIVE 2008</b></u></font></h3>
<p>zagrają:<br />
<b>FARBEN LEHRE</b><br />
farbenlehre.plocman.pl<br />
<b>KONIEC ŚWIATA</b><br />
koniecswiata.art.pl<br />
<b>LENIWIEC</b><br />
leniwiec.band.pl<br />
+ GOŚCINNIE NA TRASIE<br />
<b>THE STYLACJA</b><br />
thestylacja.art.pl</p>
<p><b>24.02 (niedziela), godz. 18:00</b> - Piotrków<br />
<b>klub: Rock'N'Roll</b><br />
adres: ul. Wojska Polskiego 63<br />
bilety: (przedsprzedaż/dzień koncertu): 22/26 PLN<br />
zagrają: Farben Lehre + Koniec Świata + Leniwiec + The Stylacja</p>
<p>przedsprzedaż biletów:</p>
<p>* Rock'N'Roll, ul. Wojska Polskiego 63<br />
* Sklep Muzyczny Edyta, Rynek Trybunalski 1<br />
* Cafe Bar Piwnica, ul. Słowackiego 62</p>
<p align="center"> ______________________________________________</p>
<h3><font color="#ff0000"><u>FLASH MOB</u></font></h3>
<p align="left"><b>26.02.2008 godzina 17</b></p>
<p>Po raz kolejny zapraszamy wszystkich do udziału w zabawie.<br />
Poprzedni flash mob wypalił dzięki Wam, za co wszystkim dziękujemy.</p>
<p>Co to jest flash mob?<br />
No właśnie, pewnie nie wszyscy wiedza więc moze wytłumaczę wspierajac się no cóż wikipedią ;P<br />
Flash mob to określenie, którym przyjęło się określać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. W akcji uczestniczą nieznani sobie ludzie znający jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj akcje takie są organizowane za pośrednictwem Internetu.</p>
<p>Wtorkowa akcja.<br />
Miejscem spotkania będzie <b>Rynek Trybunalski </b>[tam co są wykopy teraz xD]. Przychodzimy ofc conajmniej trzy minuty wcześniej, w możliwie małych grupkach lub pojedynczo. Nie czekamy aż ktoś zacznie, po prostu wolno spacerujemy lub siedzimy, Możecie coś jeśc, pic [ale bez alkoholu proszę^^], czytac, rozmawiac, wiązac buta, cokolwiek.<br />
Jednak proszę pilnowac godziny, tudzież nie tracic z pola widzenia osoby rozpoczynającej [znowu ta sama dziewczyna z gazetą, nie trudno będzie ją z kimś pomylic. Zamiast zwykłej gazety w ręku będzie trzymała...czasopismo dla dzieci 'Mój mały kucyk'xD]. Punkt 17, gdy dziewczyna otworzy gazetę...ZASTYGACIE. Tak, zatrzymujecie się w bez ruchu. Mile widziane zatrzymanie się zachowując pozę, np pokazujac jakis obekt osobie obok czy też stawiajac krok do przodu. Ludzie mogą do Was podchodzic i przyglądac się ale nie zwracajcie na nich uwagi.<br />
Po około 2 minutach, gdy osoba rozpoczynająca się poruszy i przejdzie dalej kontynuujecie to co robiliscie przed zastygnięciem. Ale to nie koniec ;]. Możliwie jak najszybciej, przechodzicie na deptak [krzywda] i sytuacja się powtarza. Osoba rozpoczynająca zastygnie otwierajac gazetę[wiec uważnie jej pilnujcie], a Wy wraz z nią. Znów po 2 minutach będziecie szli dalej tym razem w strone dworca. Na dworcu, po stronie PKP po raz trzeci powtórzycie to co wcześniej. Częśc będzie na schodach a częśc w ich poblizu. Uwaga, osoba rozpoczynająca będzie NA SCHODACH PROWADZĄCYCH NAD TORAMI. Po 2 minutach rozbiegniecie się w takiej jakby hmm panice?^^</p>
<p>*bądźcie te pare minut wcześniej w Rynku Trybunalskim<br />
*przed 'zastygnieciem' udawajcie że nic się nie dzieje, spacerujcie, rozmawiajcie. To jest ważne, by nie wzbudzac podejrzeń<br />
*ze Starówki na Krzywde a z Krzywdy na dworzec przejdźcie możliwie jak najszybciej, poruszajac sie małymi grupkami.</p>
<p align="left">Więcej informacji na ten temat można znaleźć <a href="http://www.flashmobpt.fora.pl/" target="_blank">TUTAJ</a>.</p>
<p align="center">  ______________________________________________</p>
<p align="left">Kto się wybiera?? :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znowu chora... ale chociaż na chwilę szczęśliwa ;)]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2008/01/21/77/</link>
<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 11:32:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2008/01/21/77/</guid>
<description><![CDATA[I znowu jestem chora. I muszę siedzieć w domu. Ale czego się można było spodziewać po tym mara]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I znowu jestem chora. I muszę siedzieć w domu. Ale czego się można było spodziewać po tym maratonie w zeszłym tygodniu. Chodzenie spać o 3 w nocy, spanie 3 godziny, później szkoła i ganianina po mieście w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Też mnie koło czwartku dopadła jakaś infekcja znowu. Aptfu. Nie lubię chorować.</p>
<p>W sobotę to już myślałam, że mi przechodzi... a raczej chciałam tak myśleć. No i musiałam stwarzać pozory, bo by mnie rodzice z domu wieczorem nie wypuścili z gorączką i co by było. Hehe. A nic by nie było. Nie miałabym takiego zajebistego humorku, który w sumie trwa do chwili obecnej. Chociaż z tego sobotniego entuzjazmu to już niewiele zostało. Wraca szara rzeczywistość niestety. Szkoda. Przez moment byłam szczęśliwa :)</p>
<p>Chciałabym, żeby takie dni jak ta ostatnia sobota zdarzały się częściej. Może tak będzie? Hmm? ...</p>
<p>Ale czasem i słodkie lenistwo się przydaje. Fajnie sobie tak rano spać do której się chce. Nie martwić się, że muszę zaraz wstać i gdzieś jechać. Móc sobie założyć słuchawki na uszy i słuchać piosenek. Poczytać książkę, zaczętą chyba z miesiąc temu. Tylko ciekawe jak szybko mi się to znudzi.</p>
<p>A na koniec jeszcze fragment książki, którą właśnie czytam.</p>
<p><i>"Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie samemu najgorszym jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha, kto nas porzucił, dla kogoś, kto nie chce nas opuścić. Żyjemy samotnie, jeśli nikt nas nie kocha: mając żonę lub męża, czynimy z małżeństwa niewolę"</i></p>
<div align="right">
<pre> <font color="#808080">Paulo Coelho "Pielgrzym"</font></pre>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trochę przemyśleń.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2008/01/13/troche-przemyslen/</link>
<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 15:17:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2008/01/13/troche-przemyslen/</guid>
<description><![CDATA[Po pewnej rozmowie wczorajszej, trochę czasu poświęciłam znów na przemyślenia. Mało pewnie ci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Po pewnej rozmowie wczorajszej, trochę czasu poświęciłam znów na przemyślenia. Mało pewnie ciekawe dla większości, ale co tam, napiszę.</p>
<p>Żaden facet mnie nigdy tak naprawdę w ch**a nie zrobił. Tak, to prawda. A dlaczego tak się nigdy nie stało? Bo ja się nie ładuję w związki z dopiero co poznanymi chłopakami, czy chłopakami, których znam miesiąc, czy dwa. Bo w takim czasie to się nikogo poznać tak naprawdę nie da. I nigdy nawet jeśli wydaje Ci się, że po miesiącu znasz już kogoś bardzo dobrze to tak nie jest. Żeby z kimś być trzeba najpierw mieć w tej osobie przyjaciela - przyjaciela, którego poznaje się w biedzie, który nie zostawi Cię, kiedy będziesz tego najbardziej potrzebować. Bo zarówno przyjaźń jak i związek to nie są tylko piękne chwile, ale także wzajemne wsparcie, kiedy ma się problemy, możliwość powiedzenia o wszystkim drugiej osobie, zaufanie, pewność, że Cię nie zostawi przez jakiś kaprys. A jaką możesz mieć pewność po dwóch miesiącach miłych spotkań?!?</p>
<p>Zastanawiam się jaki związek ma nauka z miłosnymi humorami. Otóż ma. Myślałam, że tylko ja tak mam, ale nie. Jak się człowiek zakocha szczęśliwie, to aż chce się żyć, a co za tym idzie nauka nie sprawia większych problemów jeśli tylko nie spędza się całego wolnego czasu z bliską nam osobą. A kiedy tylko pojawiają się problemy zaczynamy myśleć jak im sprostać i po prostu nie w głowie nauka. Można siedzieć nad książką kilka godzin, czytać ją, ale i tak się nic nie zapamięta, bo tak naprawdę myśli sie o kimś i o tych wszystkich problemach. Jaka rada na to? Ehh. Nie wiem. Nie znam lekarstwa.</p>
<p>Często znajomi zgłaszają się do mnie ze swoimi problemami. Chcą pogadać, poradzić się. Jedyną chyba sytuacją w związku, kiedy nie umiem nic doradzić chociaż bym bardzo chciała, jest co ma zrobić osoba, która kocha/tęskni za kimś, z kim nie może być. Sama jestem w podobnej sytuacji i może właśnie dlatego, że sama nie znajduję w miarę rozsądnego rozwiązania nie potrafię powiedzieć co w takiej sytuacji powinni zrobić inni. Bo odkochać się ot tak po prostu się niestety nie da. Bo jak to ktoś powiedział: <i>"Łatwiej się zakochać nie kochając, niż odkochać kochając..."</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żal pozostanie...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2008/01/12/zal-pozostanie/</link>
<pubDate>Sat, 12 Jan 2008 15:06:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2008/01/12/zal-pozostanie/</guid>
<description><![CDATA[Kilka wpisów wstecz napisałam &#8220;Niczego nie będzie żal&#8221;. Będzie żal. Jest. Jest i j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kilka wpisów wstecz napisałam "Niczego nie będzie żal". Będzie żal. Jest. Jest i już zawsze będzie.</p>
<p>Chciałabym cofnąć czas o rok. Dokładnie o rok. Szkoda, że się nie da. Bardzo żałuję, że wtedy czegoś nie zrobiłam. A teraz jest to cholernie trudno nadrobić. Wręcz nie da się tego nadrobić. A ja nie potrafię się z tym pogodzić. To tak cholernie boli, że już czasami nie daję rady. Tak trudno to wytrzymać.</p>
<p>To, że to tutaj piszę i tak nie ma większego znaczenia. I tak nic nie zmieni. Ci, którzy powinni to przeczytać, bo to ich dotyczy i tak tutaj nie zajrzą.</p>
<p><i>"Chwile prawdy i łez...</i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>w końcu wszystko ma gdzieś tam swój kres...</i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>dzień podobny do dnia...</i></p>
<p><i>rano praca... wieczorem do dna...</i></p>
<p><i>Nauczyłam się żyć tak by piękny wydawał się świat...</i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>Tylko nocą bez słów znów opuszczał mnie mój duch...</i></p>
<p><i>...budziłam się...</i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>Chwila prawdy i łez<br />
i wiedziałam dokładnie jak jest<br />
na ulicy był tłum<br />
kiedy stałam samotnie jak pies<br />
byłeś tylko o krok<br />
wszystko wrzało od krzyków i klątw.  </i></p>
<p><i>Myślałam do cholery to chyba tylko sen<br />
wciąż progi i bariery<br />
zmieniają życia bieg.  </i><i>"</i></p>
<p>Dlaczego zawsze jest tak, że wiem, że będzie źle, a mimo wszystko łudzę się, że będzie dobrze... tak jak ja bym tego chciała? Ale praktycznie zawsze sprawdza się ten czarny scenariusz. Hmm... jakiś dar jasnowidzenia czy po prostu umiejętność odczytywania niektórych zachowań i sygnałów biegnących z zewnątrz?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Święta vol. 2]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/12/26/swieta-vol-2/</link>
<pubDate>Wed, 26 Dec 2007 19:32:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/12/26/swieta-vol-2/</guid>
<description><![CDATA[Ojej. Ojej. Od czego by tu zacząć. Od początku może. Dzień jak zwykle zaczął się nudno [czyt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ojej. Ojej. Od czego by tu zacząć. Od początku może. Dzień jak zwykle zaczął się nudno [czyt. wstałam ok 13-14, zjadłam śniadanie w łóżku i na fotel pod kocyk... do komputera]. I tak siedząc przed kompem minęło kilka godzin. Ok 16 rodzinka postanowiła w końcu wybyć do siebie. Oczywiście nie sprawdzili czy jeżdżą autobusy i ja zamiast iść do brata musiałam znowu włączyć komputer i sprawdzać rozkłady. Ehh. No ale dobra. Sprawdziłam. Pojechali. A my samochodzikiem sobie pojeździliśmy po okolicy. Tym sposobem trafiłam do Wioli. Chłopaki kupili piwka, no i jakos tak czas miło upływał (; Strasznie chcieli wiedzieć gdzie ja mieszkam, ale tak z Wiolą nimi zakręciłyśmy, że w końcu myślą chyba, że ja naprawdę za granicą mieszkam xD</p>
<p>Zimno strasznie było, a Tomkowi się nie chciało ruszyć z domu, więc stwierdziłam, że czas wracać. Jaka cisza o tej godzinie "na mieście". Super. Szkoda tylko, że tak zimno. Można by sobie dłużej połazić tudzież posiedzieć. W każdym razie zdążyłam się jeszcze ustawić na spotkanie w "cuś tam, cuś tam" [dla wtajemniczonych]. Ale nadal nie wiem co z sylwestrem. Hmm. Coś się jeszcze wymyśli (;</p>
<p>Po powrocie do domu, oczywiście okropnie zziębnięta, uparcie poszukiwałam sposobu na rozgrzanie się. Hmm. Z pomocą przyszła ... wódka xD Konkretnie wódka z sokiem pomarańczowym lub żurawinowym. Nawet da sie wypić. A podobno ja nie piję ;o</p>
<p>Tak btw Marek [nie chce, żeby tak go nazywać, więc na specjalne życzenie: nie Marek, tylko Bunny, ewentualnie BlazingBunny] sobie założył bloga i stwierdził, że będzie miał większą czytelność niż ja. Hah. Zobaczymy :D Nie sztuką jest zdobyć czytelników, sztuką jest ich przy sobie zatrzymać. Jak na razie są tam dwa marne wpisy, w których nie wiadomo o co chodzi ;x No. To by było na tyle jak na razie odnośnie jego twórczości xD</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Święta trwają...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/12/25/swieta-trwaja/</link>
<pubDate>Tue, 25 Dec 2007 18:51:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/12/25/swieta-trwaja/</guid>
<description><![CDATA[W sumie to całkiem ciekawie się te święta zaczęły. Chociaż początkowo mieliśmy je spędzić]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W sumie to całkiem ciekawie się te święta zaczęły. Chociaż początkowo mieliśmy je spędzić w bardzo skromnym gronie, bo tylko ja i moi rodzice, to jednak moja siła perswazji przeważyła i zjechali się jeszcze dziadkowie i ciocia.</p>
<p>Co dziwne w nocy z 23 na 24 nie mogłam spać. ;o Ja? Niemożliwe. Księżyc mnie obudził i jakoś tak nie mogłam już zasnąć. Rozmyślałam sobie. A.. to akurat normalne. Ja wiecznie o czymś rozmyślam. Może lepiej już przestać? Bo tylko głowa boli od tego myślenia. O sercu już nie wspomnę ;p</p>
<p>Wstałam dosyć wcześnie, bo jeszcze przed 9. Niedługo potem rodzinka zwaliła sie do nas na chatę. Ehh. Sama tego chciałam. Ale looz. Zaczęło sie gotowanie. Zupa grzybowa, kluski z makiem, karp na 10 różnych sposobów, pierogi z kapustą i grzybami... długo by wymieniać. Ale około godziny 13 tacie przypomniało się, że w kuchni trzeba założyć lampę. A oczywiście komu przypadło w udziale to zadanie? Oczywiście mnie. Dziewczynie! 17 - letniej! No prawie 18 :p Dwóch facetów w domu, a ja musiałam włazić na drabinę, odkręcać śrubki, zdejmować jakieś aluminiowe coś, przykręcać kabelki w kostkach... ehh. W sumie to mama chciała to zrobić, ale jak jej te kabelki zaczęły wyłazić z kostek to sie wkurzyła i powiedziała, że ta lampa nie będzie założona, po czym poszła do pokoju. Ale Alex uratowała sytuację i założyła lampę. Na elektryka się nadaję xD Szkoda, że mnie prąd nie kopnął... może by mi wyleciały z głowy niektóre trochę głupie pomysły.</p>
<p>Po około godzinie wojny z tą lampą nadszedł czas na właściwe przygotowania. Przestawianie stołu, znoszenie krzeseł, ustawianie rodzinki, układanie serwetek i całej zastawy na stole, znoszenie tego całego jedzenia. Jak się mieszka w dość dużym domku, gdzie kuchnia jest na górze, a salon na dole to jednak trochę wysiłku przy tym wszystkim jest. A ile zmywania później! ;o Dobrze, że chociaż to zmywanie mnie ominęło.</p>
<p>W końcu wszystko było przygotowane. Muzyczka świąteczna w głośniczkach cichutko grała. Rodzinka na miejscach. Czas zaczynać. Początkowo dziadek, jako najstarszy w rodzinie miał wygłosić krótkie przemówienie i modlitwę, ale jako, że lepiej to wychodzi mojemu tacie to właśnie jemu przypadło w udziale to zadanie. Później było łamanie się opłatkiem i życzenia... przede wszystkim zdrowia. Jak ważne jest zdrowie docenia się, gdy już sie je straci lub ma się poważne problemy z nim. Później przyszedł czas na świąteczne obżarstwo. Tyyyyyle teeego. Ojej. Ledwo oddychałam po tym wszystkim. Kolejną bardzo ważną częścią wigilijnej kolacji były prezenty. Full śmiechu przy tym było. I tak nam jakoś czas miło upływał. Dawno nie spędziłam całego dnia z uśmiechem na twarzy. Szkoda, że tak rzadko sie takie dni zdarzają... ten spokój, ta atmosfera. Jednej rzeczy mi tylko brakowało. Ale myślę, że na dniach da się to nadrobić. Ot, jakoś tak optymistycznie już przewiduję to wydarzenie ;)</p>
<p>Ja optymistycznie? ;o Niespotykane. A jednak.</p>
<p><i>"To jest czas<br />
Kiedy wszystko jest łatwiejsze.<br />
Krótki czas<br />
Który nazywamy szczęście<br />
Słodki czas<br />
Kiedy mocniej bije serce<br />
To jest czas<br />
Piękny czas, lepszy czas </i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>Czas nadziei, rodzinnych spotkań, białych marzeń<br />
Czas okiennych wystaw gdzie mróz jest malarzem<br />
Gdzie przyjemny chłód, śnieg skrzypi pod butami<br />
Gdzie młodzieńczy żar nie złości ale bawi...</i></p>
<p><i>(...)</i></p>
<p><i>Czas, w którym możesz wszystko zacząć od nowa<br />
To jest ten czas, świąteczny czas<br />
Nie jesteśmy sami z naszymi marzeniami<br />
To ten czar, świąteczny czar<br />
Słyszysz? Właśnie tak... " </i></p>
<p>Nadszedł w końcu czas, aby pójść na pasterkę. Tak sie z kimś zgadywałam, ale w końcu poszłam "sama". Hehe. Specjalnie napisałam sama w cudzysłowiu, bo tak naprawdę nie poszłam sama, ale nie było ze mną kogoś. No nic. Trudno się mówi. W kościele mało brakowało, a bym zasnęła. Ale nie. Wytrzymałam do końca. W domku byłam troche po drugiej. I mimo, że już ledwo patrzyłam na oczy gorąca kąpiel to było coś czego potrzebowałam.</p>
<p>Spałam do 14. Fajnie tak nie martwić się o nic... czy się zdąży na busa, czy telefon nie zadzwoni, czy nie trzeba iść po zakupy...</p>
<p>Pierwszy dzień świąt mija trochę nudno. Rodzinne śniadanie, rodzinny obiad, w miedzy czasie siedzenie przed kompem i super ciekawe rozmowy na gadu, ewentualnie na czaterii. Ehh. Wolę bardziej aktywny tryb życia...</p>
<p>Ale ogólnie święta to dobry wynalazek. Teraz tylko pozostaje kwestia co z sylwestrem... hmm...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dać drugą szansę...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/12/10/dac-druga-szanse/</link>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2007 15:53:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/12/10/dac-druga-szanse/</guid>
<description><![CDATA[Do napisania tej notatki zainspirowała mnie wczorajsza rozmowa z Tomkiem, jak również rozmowa w k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Do napisania tej notatki zainspirowała mnie wczorajsza rozmowa z Tomkiem, jak również rozmowa w księdze w <a href="http://www.epuls.pl/club.php?lngClubID=747806">moim klubie na epulsie</a>.</p>
<p>Często zdarza sie tak, że zawodzimy się na kimś pozornie nam bliskim, komu ufamy. Komuś kogo nieświadomie obdarzyliśmy uczuciem. Ale należy wziąć wtedy pod uwagę, że nie ma ludzi idealnych i że każdy ma prawo do popełnienia błędu. Czy w takiej sytuacji nie powinno się zdobyć na danie komuś drugiej szansy? Bo jak to Błażej powiedział: "bo lepiej zaryzykować i żałować, niż żałować, że się nie zaryzykowało". I ja się z tym w 100% zgadzam.</p>
<p>Może warto spróbować raz jeszcze niż żałować później, że się nie zaryzykowało...?</p>
<p>Chociaż z drugiej strony niektórzy mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale moim zdaniem mimo wszystko powinno się spróbować jeszcze raz. Nawet jeśli za pierwszym razem coś nie wyszło czy sie na kimś przejechaliśmy.</p>
<p>Zaraz będzie, że co mi sie stało, że się tak z Błażejem zgadzam, ale pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jedną jego wypowiedź. "Poza tym, warto też spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie co samemu się źle zrobiło, bo my sami też popełniamy dużo błędów, a gdy chcemy zmienić coś na lepsze, najlepiej zacząć od siebie."</p>
<p>Nie zmieniajmy na siłę świata, bo to sie nam nie uda. Zacznijmy od niepozornych zmian w sobie, które mogą przynieść znacznie więcej korzyści choćby dla nas samych.</p>
<p>Tak więc... może warto dać komuś... a może też sobie drugą szansę? Bo lepiej żałować czegoś co się zrobiło, niż tego, że się nie zrobiło nic, aby podjąć "wyzwanie".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rozejrzyj się dookoła, bo może to czego szukasz jest na wyciągnięcie ręki...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/11/24/rozejrzyj-sie-dookola-bo-moze-to-czego-szukasz-jest-na-wyciagniecie-reki/</link>
<pubDate>Sat, 24 Nov 2007 15:55:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/11/24/rozejrzyj-sie-dookola-bo-moze-to-czego-szukasz-jest-na-wyciagniecie-reki/</guid>
<description><![CDATA[Na początek powiem, że ten wpis jest ze specjalną dedykacją dla pewnego chłopaka&#8230;  zaraz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na początek powiem, że ten wpis jest ze specjalną dedykacją dla pewnego chłopaka...  zaraz wyjaśnię skąd wziął się tytuł, a wtedy to On już powienien wiedzieć, ze o Niego chodzi ;]</p>
<p>Przeglądałam sobie ostatnio stare maile i natrafiłam na wiadomość, w której była czyjaś rozmowa. Nie mogę niestety ujawnić imion ani nazwisk. Zabrania tego ustawa o ochronie danych osobowych xD  Heh. A tak serio to... kto ma wiedzieć o kogo chodzi ten wie. I wystarczy.</p>
<p>W tej rozmowie jedna ze stron użyła właśnie tego tytułowego zdania. Szkoda, że niektórzy mają czasami tak duże problemy z rozszyfrowaniem o co... lub raczej o kogo chodzi. Ale jak to się mówi, faceci są ślepi. I raczej ciężko będzie to zmienić.</p>
<p>W tej rozmowie pojawiło się również kilka innych zdań, ale nie będę wszystkiego tutaj tak dokładnie opisywać. W sumie nie wiem, w jakim celu piszę o tym na blogu. Mogłabym komuś na priv. Ale jednak już zaczęłam tutaj, więc dokończę. I tak mało osób będzie wiedziało, że chodzi o... heh. Top secret ;D</p>
<p>"Fajnie, że we mnie wierzysz, bo ja sam przestaje"</p>
<p>Trzeba w siebie wierzyć. Od tego bardzo dużo w życiu zależy. Od tego zależy czy będziemy mieć szansę na szczęście, a kiedy ta szansa już się trafi, czy ją odpowiednio wykorzystamy. Aaa... no i specjalnie dla osoby, która to napisała: Pamiętaj, ja w Ciebie zawsze wierzę!</p>
<p>A wracając do tytułowego zdania. Może naprawdę warto rozejrzeć sie dookoła? Może w końcu zauważy się coś? Chociaż to co jest tak blisko i można to mieć ot tak, z reguły nie wydaje sie na tyle atrakcyjne, bo nie trzeba o to walczyć. Bo jest tak blisko.</p>
<p>Dodam jeszcze, że granie na dwa lub więcej frontów się nie opłaca. Wszystko prędzej czy później wyjdzie na jaw, a wtedy może być nieciekawie. Można stracić wszystko co sie miało. Tak więc, szczerość przede wszystkim. (;</p>
<p><em>"Boję się zbyt wielu niewinnych spraw i złowrogich spojrzeń, wtedy w domu zwykle ukrywam twarz... myśląc o Tobie... co robisz... co chciałbyś mieć..." </em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Samotność... monotonia... aaa... mam dość!]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/10/13/samotnosc-monotonia-aaa-mam-dosc/</link>
<pubDate>Sat, 13 Oct 2007 20:08:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/10/13/samotnosc-monotonia-aaa-mam-dosc/</guid>
<description><![CDATA[Jesienny wieczór.
Okropna cisza. Pustka.
Słychać tylko tykanie zegara, krople deszczu uderzające]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jesienny wieczór.</p>
<p>Okropna cisza. Pustka.</p>
<p>Słychać tylko tykanie zegara, krople deszczu uderzające o szybę, pracujący komputer i szczekanie psa gdzieś w oddali.</p>
<p>Żadnej motywacji do działania.</p>
<p>W sercu... pustka, żal, smutek, tęsknota, ból, niepewność.</p>
<p>Na chwilę, po rozmowie z dwójką najbliższych osób, zapaliło sie jakieś światełko nadziei, że może będzie lepiej. Jednak po chwili zgasło. Jak gdyby nigdy nie świeciło.</p>
<p>Włączam muzykę. Ona przynosi ukojenie. Na chwilę, ale jednak. Odlatuję w krainę wyobraźni. Wszystko jest takie realne. Takie piękne. Takie... cudowne. Ale kiedy padnie bateria, muzyka w słuchawkach milknie, wszystko wraca do szarej rzeczywistości. Wszystko to o czym marzyłam i co chwilę wcześniej było takie realne i możliwe do zrealizowania, teraz w mgnieniu oka znika. Pozostaje tylko szara, brudna i zła rzeczywistość. Często zmuszająca człowieka do monotonii. Powodująca depresje i smutny nastrój. Marzyć jest pięknie, lecz ten powrót do świata realnego bywa bardzo bolesny.</p>
<p>I znów rozmowa. I nasuwa się kolejny wniosek. Jeśli nie jest się pewnym co dalej, czego sie w danej chwili chce może warto zatrzymać sie i pomyśleć? Nie pędzić na oślep tam gdzie najłatwiej? Może lepiej zaryzykować. Może ryzyko sie opłaci. Może kiedyś, dzięki podjętym działaniom będziemy szczęśliwsi. Dzięki tej chwili zamyślenia, można tak wiele zyskać. Może dzięki tej chwili nie będzie okazji obudzić się za jakiś czas z myślą, że coś jest robimy źle. Że tak naprawdę chcemy czegoś innego. <strong><em>Bo kiedyś może być już za późno . . .</em></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kiedy z serca płyną słowa uderzają z wielką mocą...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2007/10/12/kiedy-z-serca-plyna-slowa-uderzaja-z-wielka-moca/</link>
<pubDate>Fri, 12 Oct 2007 14:29:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2007/10/12/kiedy-z-serca-plyna-slowa-uderzaja-z-wielka-moca/</guid>
<description><![CDATA[Dobra, czuję się już troszkę lepiej (a choruję już tydzień ;/), więc napiszę kilka słów p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra, czuję się już troszkę lepiej (a choruję już tydzień ;/), więc napiszę kilka słów podsumowania tego tygodnia. Miałam dużo czasu, lecz niestety choroba nie pozwoliła mi na pisanie dłuższych prac z polskiego, rysowanie krzesełek, czy rozwiązywania bardziej skomplikowanych zadań. A szkoda. No ale za to miałam czas na poobserwowanie ludzkich zachowań, przemyślenie ich.</p>
<p>Na początek będzie trochę o lekarstwach na wszelkie choroby. No może nie na wszystkie i niekoniecznie lekarstwa, ale spełnienie tych punktów to już połowa sukcesu do owocnego i szybszego zakończenia procesu leczenia ;) Oczywiście wszystko sprawdzone na sobie ;)</p>
<p>Ważny jest dobry humor i pozytywne nastawienie. Skąd je brać? Od znajomych, którym nie nadąża się odpisywać na smsy (i to nie jest żadna ironia, aluzja ani żaluzja xD). Ewentualnie jak ktoś jest w stanie dosiąść sie do kompa to proponuję wejść na epulsa i tam w jakimś klubie o emocjach wdać się w dyskusję. Oczywiście nie bądźmy na topie i nie używajmy, w przeciwieństwie do niektórych półinteligentnych istot uważających się za postawione nieco wyżej w rozwoju ludzkości od neandertalczyka, nadmiaru wulgaryzmów, emotek i innych temu podobnych wynalazków. Wręcz przeciwnie. Jeśli nie znamy 'mądrych', a raczej mądrobrzmiących wyrazów typu 'inteligibilny' ( a sami sobie poszukajcie co to znaczy jak nie wiecie ;p ) zajrzyjcie do internetu, a na pewno coś znajdziecie. A to co znajdziecie używajcie w swoich wypowiedziach podczas rozmowy w owym, wspomnianym wcześniej klubie. Zostaniecie pewnie uznani nie tyle za inteligentnych czy wykształconych, ale raczej za wywyższających się swoją wiedzą i inteligencją (ale to chyba w sumie dobrze?). Zapewne poleci też wiązanka wyzwisk i wulgaryzmów (to już mniej dobrze), no i obowiązkowo zdanie 'najeżdżające' na waszą rodzinę, stwierdzenie, że rodzice was bili, a teraz korzystając ze strony epuls.pl, podnosicie sobie i tak już zdecydowanie zawyżoną samoocenę (ehh... ) . Ale jaki ubaw można przy tym mieć. Może nie powinno mnie śmieszyć takie zachowanie, ale cóż poradzić. Próba walki analfabetyzmu z inteligencją, chociażby tą trochę naciąganą jest śmieszna na swój sposób i nieco groteskowa.</p>
<p>No ale przejdźmy dalej. Co zrobić, jeśli znajomi nie piszą na komórkę, komputera nie mamy lub nie czujemy się na siłach siedzieć przed nim... Zjeść całe pudełko czekoladek. Ale nie takich podrabianych. Prawdziwych, mlecznych. Wiem, wiem... teraz o takie trudno. Ja ze swojej strony mogę polecić Alpejskie Mleczko. Milka wymiata ;p Ciężko pewnie będzie mamę namówić na taki zakup, kiedy jest sie chorym, ale chyba macie jakieś sposoby na swoich rodziców? Mnie mama sama kupiła owe czekoladki. Pierwsza połowa opakowania poszła... w 15 minut :P Humor momentalnie sie poprawił. W końcu, gdyby ktoś nie wiedział, czekolada wpływa na podniesienie się poziomu hormonów szczęścia w organiźmie. Bo skoro nie można się całować będąc chorym (przecież nie chcemy nikogo zarazić!;)) to trzeba sie zadowolić czekoladkami.</p>
<p>Tak właściwie to by było na tyle. Najważniejsze jest to, aby nie leżeć całe dnie i noce samotnie w łóżku patrząc godzinami w sufit, bo można chorować dwa razy dłużej (a tego chyba nikt nie chce?! No w każdym razie ja po trzech dniach miałam już serecznie dosyć). Jak nie macie z kim pogadać czy jak sie nażreć czekoladek to słuchawki na uszy i jakaś rytmiczna, głośna piosenka w mp3. Byle nie smęty typu Verba. Ewentualnie kartka papieru do ręki (tak jak ja pisząc pierwowzór tej notatki) i nabazgrać jakiś wiersz czy opowiadanko (np. o tym jak postrzegacie świat, ludzi, na czym wam najbardziej w życiu zależy... tylko tak... od serca ;)) Bo jak będzie sie leżało bezczynnie przez cały czas to można nie tylko popaść w depresję, ale też stać sie zamkniętym w sobie i okropnie cynicznym. A to może mieć później poważne konsekwencje. Zwłaszcza przy próbie porozumienia sie z ludźmi.</p>
<p>_______________________________________________________________</p>
<p>To teraz sobie ponarzekam trochę na komunikację werbalną. A co. Nie wiedziałam, że słowa mogą tak mocno ranić. Powiedzmy, że nieważne już jest w moim przypadku czyje to słowa. Nie chcę już właściwie nic od tej osoby... Podsumuję jednak to wszystko, co się stało od pamiętnego poniedziałku 24 września 2007 w ten sposób: "Co mnie nie zabije, wzmocni mnie podwójnie". Ot co. Mało mnie to nie zabiło, ale i tym razem znalazł się taki ktoś, kto pomógł mi się podnieść. Dzięki Artur ;* Drugą osobą, która przez cały czas mnie wspierała i wspiera nadal to moja kochana przyjaciółka Wiolcia ;* Z tego miejsca wielkie buziaki dla Was ;* ;) No ale już koniec tych podziękowań i rozczulań. Było, minęło.</p>
<p>Nie wiedziałam, że słowa mogą tak bardzo ranić..., zwłszcza gdy nie są wypowiadane pod adresem osoby, którą ranią. Chociaż może, gdyby własnie najpierw padły jakieś szczere słowa wyjaśnienia to to by tak nie bolało... o tym jednak przekonujemy sie zazwyczaj trochę za późno. No i niektórzy nie są chyba tego świadomi lub... ranią specjalnie i tylko dlatego, że kiedyś ktoś inny ich tak potraktował. Ale to nie jest powód!!! Dobra.. spokojnie. Ponosi mnie znowu trochę. Za świeże jeszcze to wszystko.  Moje podejście do świata również sie zmieniło. Nabrałam dystansu do pewnych spraw. Stałam się bardziej uparta, nieustępliwa, cyniczna, uszczypliwa, wredna, a zarazem dojrzałam swoją wartość.  A to właśnie jest najważniejsze. Żeby znać swoją wartość. Może mam teraz lekko zawyżoną samoocenę, ale ale nigdy więcej nie pozwolę żadnemu facetowi się tak traktować.</p>
<p>Aaaa... w złą stronę idą te moje zapiski. Nie miało być o mnie. No w każdym razie nie całkowicie o mnie. Ale tak sie jakoś rozmarzyłam... hehe... kończę, bo nic już dzisiaj sensownego nie napiszę (a w ogóle w tym co piszę jest jakiś sens?! ;o )</p>
<p>Pozdrowienia dla Wioli, Tomka, Artura i całej reszty społeczeństwa, która czyta te głupoty.</p>
<p>A na koniec fragment piosenki "Tylko najwięksi" zespołu Akurat, którego ostatnio zaczęłam słuchać.</p>
<p>"Dwoje ludzi, kiedyś bliskich<br />
to co dawniej było rajem<br />
teraz nazywają piekłem<br />
obwiniając się nawzajem</p>
<p>Dwie rodziny obok siebie<br />
kiedyś nasączone zgodą<br />
czyją kto uraził dumę<br />
dzisiaj zgodzić się nie mogą</p>
<p>Dwa tłumy, kiedyś jeden<br />
z jednej strony barykady<br />
dziś osobno po dwóch ludzi<br />
chciało dobrać się do władzy</p>
<p>Dwa narody jedną ziemię<br />
wspólnych przodów i korzenie<br />
swoich bogów mają za nic<br />
w imię racji, rządz i granic</p>
<p>Tylko najwięksi potrafią wyrzec się zemsty . . . "</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
