<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>metafizyka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/metafizyka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "metafizyka"</description>
	<pubDate>Tue, 20 May 2008 18:55:10 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[uciecz-kota od wolności]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 09:28:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=29</guid>
<description><![CDATA[
„Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją&#8230;&#8221;
Na odrzwiach bramy ten się napis c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kotdante.files.wordpress.com/2008/05/outside2.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-28" src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/05/outside2.jpg" alt="" width="400" height="581" /></a></p>
<blockquote><p>„Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją..."<br />
Na odrzwiach bramy ten się napis czyta,<br />
O treści memu duchowi kryjomej.<br />
„Mistrzu — szepnąłem — z tych słów groza świta!"<br />
A on mi na to, jak człowiek świadomy:<br />
„Tu oczyść serce podłością zatrute,<br />
Tu zabij w sobie wszelki strach znikomy.<br />
Do miejsc my przyszli, gdzie czynią pokutę<br />
Owi, com mówił, boleści dziedzice,<br />
Duchy ze skarbu poznania wyzute".</p></blockquote>
<p>Dante Alighieri "Boska Komedia" Pieśń III</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie to odkrywanie]]></title>
<link>http://inspirujace.wordpress.com/?p=138</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 12:06:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wojciech</dc:creator>
<guid>http://inspirujace.wordpress.com/?p=138</guid>
<description><![CDATA[

Życie to odkrywanie, a nie przyrastanie. To, co przychodzi do nas w świecie zewnętrznym, znajdo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="snap_preview">
<div class="snap_preview">
<p><strong>Życie to odkrywanie, a nie przyrasta<strong>nie. To, co przychodzi do nas w świecie zewnętrznym, znajdowało się już wcześniej w naszym posiadaniu</strong></strong><strong></strong><strong> w świecie wewnętrznym.</strong></p>
<p>~Charles F. Haanel, <em>The Master Key System</em></p>
<p><a title="Oryginalny " href="http://tajemnica.wordpress.com/2007/08/23/oryginalny-the-secret-za-darmo/" target="_self"><br />
</a></p>
<hr />
<p align="center">Zadbaj o swoich przyjaciół i zaaplikuj im e-mailem <a title="Potężna Dawka Inspiracji" href="../2008/05/17/2008/05/15/">Potężną Dawkę Inspiracji</a>*.</p>
<p align="center"><a title="Subskrybuj bloga Sekret Życia w Obfitości" href="http://www.feedblitz.com/f/?Sub=248673" target="_blank">Subskrybuj bloga. Codzienna, Potężna Dawka Inspiracji do Twojej skrzynki e-mail.</a></p>
<p align="center">Pobierz za darmo e-booka: Wallace D. Wattles, <a title="Naukowa metoda wzbogacania się - pobierz e-booka za darmo" href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/naukowa-metoda-wzbogacania-sie.pdf" target="_blank"><em>Naukowa metoda wzbogacania się</em></a></p>
<hr /><span style="font-size:9px;">Potężna Dawka Inspiracji zaspokaja <strong>100%</strong> dziennego zapotrzebowania na inspirację. Bez sztucznych dodatków i polepszaczy. Dostępne bez recepty na <a title="Potężna Dawka Inspiracji" href="../2008/05/17/2008/05/15/">www.inspirujace.wordpress.com</a>.</span></div>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kot-smogonia]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 07:19:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[
W życia wędrówce, na połowie czasu,
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,
W głębi ciemnego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kotdante.files.wordpress.com/2008/05/kosmogonia.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-26" src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/05/kosmogonia.jpg" alt="" width="400" height="288" /></a></p>
<blockquote><p><em>W życia wędrówce, na połowie czasu,<br />
Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi,<br />
W głębi ciemnego znalazłem się lasu.</em></p></blockquote>
<p><em>Dante Alighieri - "Boska Komedia" Pieśń I<br />
przekład: Edward Porębowicz</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uwagi o "Klątwie" Stanisława Wyspiańskiego]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=135</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 20:11:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=135</guid>
<description><![CDATA[ Pierwszy raz wam to, stare ludzie, że się nie potraficie brać? Krzepcej się ruszcie! – mówi ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><span> </span>Pierwszy raz wam to, stare ludzie, że się nie potraficie brać? Krzepcej się ruszcie!</em> – mówi Młoda w jednej z pierwszych scen dramatu określając główną oś problemu. „Klątwa” to opowieść o konflikcie pomiędzy młodością utożsamianą z cielesnością i indywidualizmem, a starością utożsamianą z duchowością i wspólnotowością.<span> </span>A więc z jednej strony nastoletnia, piękna i bezkompromisowa dziewczyna (Młoda), z drugiej zaś stary, zabobonny, ciemny Lud. Postaciami tragicznymi ci, którzy stoją pośrodku: Pustelnik, bliższy Ludowi oraz Ksiądz, bliższy Młodej. Pustelnik jest statyczny, Ksiądz jest w ciągłej nierównowadze, stale ucieka, jest karykaturą duchowości. Na samym środku jest Bóg, skojarzony nie z duchowością, ale z tym, co łączy ciało i umysł: ze Słowem. Stąd ostatnie słowa dramatu: <strong><em>Padajcie o ziem głową!! Bóg mówi – Słowo!!!</em></strong>, po czym rozlegają się pioruny.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Jest to więc wielki dramat antymetafizyczny, ale równocześnie antyhedonistyczny. Bohaterowie opowieści są umiejscowieni na osiach stworzonej przez Wyspiańskiego struktury pojęciowej z matematyczną precyzją. Sam środek tej struktury wydaje się być pusty, pozbawiony postaci centralnej. Wejście Matki wprowadza zamieszanie. Struktura zostaje wstrząśnięta. Następuje próba ponownego ustanowienia postaci centralnej. Nie może tego zrobić niepiśmienna matka, bowiem nie zna Słowa. Stąd też jej odwołania do kary Boskiej nie przekonują nikogo, ani jej syna (Ksiądz), ani Młodej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Przypomnienie tożsamości Boga i Słowa jest w kontekście tej tragicznej historii przekonujące. I potrzebne, bowiem z dramatu przebija zagubienie bohaterów w świecie, który został im dany. Nie wierzą w moc Słowa, uciekając bądź to w cielesność (samospalenie Młodej i jej dzieci było najbardziej radykalną ucieczką w cielesność), bądź to w prymitywną ludową duchowość.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Obie drogi okazują się błędne, ale na swój sposób bezpieczne, bo dotykające zasadniczego problemu bardzo powierzchownie. Prawdziwe igranie z ogniem uprawiają Pustelnik i Ksiądz. Tylko oni wiedzą naprawdę, gdzie leży tajemnica tej gry. Pustelnik mówi do Księdza: <em>Mówię, że trwogę znasz tajemną ty sam, co igrasz z ludem słowami!</em>. Tak więc zabawa językiem jest największą zbrodnią i za nią tak naprawdę czeka nas klątwa. Większym od grzechu cudzołóstwa jest występek zbrodni na języku, nie tyle samego kłamstwa, ale posługiwania się językiem metafizyki w sprawach przyziemnych. Grzech usprawiedliwiania własnych lub cudzych występków popełnia również Pustelnik, powinien więc czuć się tak samo winny za suszę, co Ksiądz.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Koło się więc zamyka. Nie grzeszą ci, którzy albo nie chcą się posługiwać Słowem, wybierając cielesność (Młoda), albo ci, którzy Słowa nie znają (Lud). Igrający ze Słowem, czyli po prostu posługujący się nim nierozważnie, zsyłają na ziemię klątwę. Klątwę, której ofiarami stają się Młoda i Lud.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wronowy... poza czasem i przestrzenią]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/?p=199</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 11:03:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/?p=199</guid>
<description><![CDATA[Mam to szczęście, że po nadmiernym wysiłku wywołanym myśleniem (ale się chwalę!!!) trafiam d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Mam to szczęście, że po nadmiernym wysiłku wywołanym myśleniem (ale się chwalę!!!) trafiam do miejsc, w których wszystko - łącznie ze mną - nabiera innego wymiaru. Miejsca te sprawiają wrażenie zapomnianych przez Boga i ludzi. Istna metafizyka! Tego nie da się tak do końca opowiedzieć, tam po prostu trzeba być i poczuć przez skórę, nozdrza, uszy, oczy...</p>
<p style="text-align:justify;">Nie wiem, jak się to dzieje, ale gdy trafiam w ten inny wymiar odpoczywam, a mój czas zatrzymuje się. Staję w miejscu, w którym czuję się najlepiej. Zamykam oczy, biorę głęboki oddech i... słyszę zastygły w tym miejscu dawny gwar ludzi, uderzenia metalowej pieczęci na biletach z kartonika, syk pary i gwizdek lokomotywy, trzask drzwi wagonów,  wołanie kierownika pociągu : <strong><em>Wsiadać do pociągu, drzwi zamykać!</em></strong></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=bda52e3ddc1387a8" target="_blank"><img style="border:0 none;" src="http://images29.fotosik.pl/212/bda52e3ddc1387a8med.jpg" border="0" alt="" width="447" height="334" /></a></p>
<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;" src="http://images27.fotosik.pl/212/834b8b678d3c53eemed.jpg" alt="" width="447" height="334" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignleft" style="float:left;" src="http://klub.chip.pl/st_kutno/images/gall/bilet_t.jpg" alt="" width="140" height="246" /></p>
<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;" src="http://images33.fotosik.pl/252/60c4edbbd1140d44med.jpg" alt="" width="330" height="246" /></p>
<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;" src="http://images32.fotosik.pl/251/bfecdd4f95e6eeaemed.jpg" alt="" width="447" height="334" /></p>
<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;" src="http://images32.fotosik.pl/251/977aff975bfba72cmed.jpg" alt="" width="447" height="334" /></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">Zdjęcia wykonane w miejscowości Wronowy (kujawsko-pomorskie), kilka kilometrów za Strzelnem na trasie w kierunku Konina</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;"><em>(20,994)</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[po-kot-em]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 11:46:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kotdante.files.wordpress.com/2008/04/spokotem.jpg"><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/spokotem.jpg" alt="" width="400" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kot-niec świata?]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 08:42:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[
spokojnie, końca świata nie będzie (przynajmniej na razie)
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/nostradamus1.jpg"><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/nostradamus1.jpg" alt="" width="400" height="301" /></a><br />
<em><strong>spokojnie, końca świata nie będzie (przynajmniej na razie)</strong></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[mas-kot-ka]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 08:31:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kotdante.files.wordpress.com/2008/04/na_krzesle.jpg"><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/na_krzesle.jpg" alt="" width="300" /></a><br />
<a href="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/na_krzesle2.jpg"><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/na_krzesle2.jpg" alt="" width="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kota-noc]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 22:39:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[
&#8230;rano, we dnie, w nocy&#8230; 
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="border:0 none #000000;" src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/noc.jpg" border="0" alt="" width="400" /></p>
<p><strong><em>...rano, we dnie, w nocy... </em></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kotem-placja ]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 11:18:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/dsc09122.jpg" border="0" alt="" /></p>
<p><img src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/dsc09123.jpg" border="0" alt="" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawda, kontrowersyjne idee i natura umysłu]]></title>
<link>http://tajemnica.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 17:26:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wojciech</dc:creator>
<guid>http://tajemnica.wordpress.com/?p=63</guid>
<description><![CDATA[W książce Naukowa metoda wzbogacania się W. D. Wattles zawarł pewne koncepcje wywołujące u Czy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a title="Wykop to!" href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http://tajemnica.wordpress.com/2008/03/12/prawda-kontrowersyjne-idee-i-natura-umyslu/&#38;title=Prawda,%20kontrowersyjne%20idee%20i%20natura%20umysłu&#38;desc=Mo%C5%BCesz%20mie%C4%87%20wszystko%20o%20czym%20marzysz" target="_blank"><img src="http://www.wykop.pl/imgtools/wykop_middle.gif" border="0" alt="wykop.pl" align="right" /></a>W książce <a title="Naukowa metoda wzbogacania się - pobierz e-booka za darmo" href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/naukowa-metoda-wzbogacania-sie.pdf" target="_blank"><em>Naukowa metoda wzbogacania się</em></a> W. D. Wattles zawarł pewne koncepcje wywołujące u Czytelnika wewnętrzny sprzeciw. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Ponieważ gdy przyjrzymy się bliżej tym "kontrowersyjnym" ideom, okazują się one niezwykle mądre i praktycznie użyteczne.</p>
<p>Prześledźmy cały tok rozumowania Autora, zastanówmy się nad naturą umysłu i weźmy pod lupę owe wywołujące mieszane reakcje pomysły.</p>
<p><!--more-->Do wzbogacenia się z zastosowaniem <a title="Naukowa metoda wzbogacania się - pobierz e-booka za darmo" href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2007/08/naukowa-metoda-wzbogacania-sie.pdf" target="_blank">NMWS</a> konieczne jest postępowanie w ściśle określony sposób; we Właściwy Sposób. Działanie we Właściwy Sposób - jak przekonuje Wattles, sposób niezawodnie prowadzący do wzbogacenia się - jest bezpośrednią konsekwencją myślenia we Właściwy Sposób.</p>
<p>Motorem podejmowania jakiejkolwiek świadomej czynności jest wcześniejsze wyobrażenie efektu owej czynności. Myśl poprzedza czyn. W związku z tym opanowanie odpowiedniego sposobu myślenia jest pierwszym krokiem na drodze do bogactwa, gdyż Właściwe Myślenie będzie skutkowało Właściwym Działaniem - nie ma co do tego wątpliwości.</p>
<p>Właściwe Myślenie polega na dostrzeganiu pierwotnej przyczyny wszystkich doświadczanych przez Ciebie materialnych zjawisk. Tą pierwotną przyczyną jest Bezkształt. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś nazywał Go Bogiem, Wszechświatem, czy Wszechmocną Inteligencją, tak jak odpowiada to Twoim najgłębszym przekonaniom.</p>
<p>Owa Pierwotna Przyczyna manifestuje się w materialnych obiektach szukając coraz to nowych form ekspresji Samej Siebie. Jej celem jest rozwój życia i rozwój świadomości, a jej cechą - obfitość wszystkiego, co niezbędne życiu do rozkwitu . Dlatego Bezkształt zawsze zapewnia swoim manifestacjom wszystko, co niezbędne i konieczne do osiągnięcia przez nie pełni istnienia, pełni życia i pełni możliwości samoekspresji.</p>
<p>Dostrzeganie Pierwotnej Przyczyny we wszystkim nie jest łatwym zadaniem, ponieważ wymaga od Ciebie rozwinięcia umiejętności patrzenia przez iluzję; umiejętności dostrzegania Prawdy przez woal pozorów. Konstrukcja ludzkiego umysłu i ludzkiego postrzegania rzeczywistości powoduje, że jest to prawdziwe wyzwanie.</p>
<blockquote><p>Każda widoczna forma w rzeczywistym świecie wytwarza w umyśle obserwatora odpowiadającą jej formę myślową; zjawisko to można powstrzymać wyłącznie utrzymując myśl o PRAWDZIE.</p>
<p>Patrzenie na manifestację choroby wytworzy w twoim umyśle jej myślowy odpowiednik, a ostatecznie - wytworzy chorobę w twoim ciele, chyba że będziesz utrzymywał w umyśle świadomość prawdy, którą jest brak choroby; choroba jest tylko pozorem, rzeczywistością jest zdrowie.</p>
<p>Obserwowanie pozorów biedy wytworzy odpowiadające formy w twoim umyśle, chyba że będziesz pielęgnował myśl, że prawdą jest brak biedy; istnieje tylko obfitość.</p>
<p>Myślenie o zdrowiu będąc otoczonym przez oznaki choroby, albo myślenie o bogactwie będąc w centrum manifestacji biedy, wymaga mocy; jednak ten, kto zdobędzie ową moc, zostanie Mistrzem Umysłu. Będzie mógł stawić czoła przeznaczeniu; będzie mógł mieć co tylko zapragnie.</p>
<p>~ W.D. Wattles, <a title="Naukowa metoda wzbogacania się - pobierz e-booka za darmo" href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/naukowa-metoda-wzbogacania-sie.pdf" target="_blank"><em>Naukowa metoda wzbogacania się</em></a>, s. 30-31.</p></blockquote>
<div style="text-align:center;"><img src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/03/954919_54240183_mirror_dream_cr.jpg" alt="Mirror Dream" /></div>
<p>Umysł jest jak gigantyczna przestrzeń wypełniona lustrami, w których odbijają się i powielają myślokształty - zarówno te, które umysł potrafi sam wytworzyć, jak i te, które stanowią odbicie rzeczywistości. Jeżeli widzisz rzecz, to jednocześnie w umyśle tworzony jest odpowiadający jej myślokształt.</p>
<p>Musisz zdać sobie sprawę, że nie dostrzegasz rzeczywistości <em>per se</em>, a jedynie jej umysłowy obraz, poddany przefiltrowaniu i zniekształceniom. Jest to spowodowane po pierwsze konstrukcją ludzkiego aparatu sensorycznego, a po drugie właśnie ową lustrzaną naturą umysłu, o której można pisać całe referaty. Jednak nie to jest celem tego artykułu. Ważne dla Ciebie jest to, żebyś wiedział, że umysł automatycznie odbija rzeczywistość (to, co za rzeczywistość uważa) tworząc myśli jej odpowiadające.</p>
<p>Twoim pierwszym zadaniem na drodze do bogactwa jest uświadomienie sobie tego procesu.</p>
<p>Następnym krokiem jest utrzymywanie w umyśle świadomości istnienia Pierwotnej Przyczyny będącej źródłem wszystkich fizycznych manifestacji i ich zwierciadlanych odbić umiejscowionych w Twoim umyśle. Tylko w ten sposób <em>widzisz</em> Prawdę - dostrzegasz stojącego za materią Ducha.</p>
<p>Myśli, które bądź to tworzy, bądź też powiela z zewnątrz Twój umysł, są odciskane na Umyśle Wszechświata, co natychmiast wywołuje reakcję i ruch Wszechświata w kierunku stworzenia rzeczy przez te myśli wyobrażane. Także te myśli, które powstają zupełnie nieświadomie w Twoim umyśle w wyniku odzwierciedlenia form zewnętrznych, wprawiają w ruch moce kreacji.</p>
<p>Rozumiejąc to wszystko Wattles przestrzegał, aby nie angażować się z własnej woli w aktywności wpływające negatywnie na to, co - i jakiej jakości - zostanie odbite w Twoim umyśle. Chciał, abyś aktywnie odcinał się od biedy we wszystkich jej aspektach. Zalecał na przykład, aby:</p>
<ul>
<li>nie czytać o biedzie,</li>
<li>nie oglądać przejawów biedy,</li>
<li>nie rozmawiać o biedzie,</li>
<li>nie słuchać kazań gloryfikujących ubóstwo,</li>
<li><strong>nie angażować się w działalność charytatywną.</strong></li>
</ul>
<p>Oczywistym jest, że czytając, oglądając, rozmawiając i słuchając o biedzie, wywołujesz reakcję umysłu, który tworzy bądź przypomina sobie odpowiadające Twojemu doświadczeniu zewnętrznemu myślokształty. A one są komunikatem dla Wyższej Jaźni.</p>
<p>Jakby nie wydawały się kontrowersyjne powyższe zalecenia, nie można odmówić im racji w świetle <a title="Naukowa metoda wzbogacania się - pobierz e-booka za darmo" href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/naukowa-metoda-wzbogacania-sie.pdf" target="_blank"><em>Naukowej metody wzbogacania się</em></a>. Co jednak w przypadku, gdy siłą rzeczy jesteś konfrontowany z przejawami biedy? Co w przypadku, gdy napotykasz na swojej drodze żebraka proszącego o datek? Co w przypadku, gdy ktoś prosi Cię o pieniądze na leczenie chorego dziecka?</p>
<p>To są sytuacje, które napotykasz na swojej drodze niezależnie od siebie. Sytuacje, które Ci się przydarzają. Wtedy oczywiście nie masz wyboru, tylko dokonać decyzji, co z daną sytuacją zrobić. Zauważ - to jest bardzo ważne - że Twój umysł zdążył już stworzyć odzwierciedlenie tych konkretnych okoliczności, inaczej nie mógłbyś ich doświadczyć. Jedynym wyjściem z sytuacji jest takie pokierowanie dalszym rozwojem wypadków, aby przekazać swojemu umysłowi i swojej podświadomości <strong>wrażenie dostatku</strong>.</p>
<p>Możesz to zrobić tylko w jeden sposób: <strong>dając</strong>.</p>
<p>Jedynie dając coś innym wywierasz na swoim umyśle wrażenie dostatku; mówisz swojemu umysłowi (a przez swój umysł przekazujesz ten komunikat dalej, do Wyższej Jaźni): <strong>mam tak dużo bogactwa, że mogę się nim podzielić!</strong></p>
<p>Myślisz w ten sposób o obfitości, jakiej masz zaszczyt i błogosławieństwo nie tylko doświadczać osobiście, ale także którą możesz wykorzystać i którą możesz obdarowywać. Jednocześnie, biorąc pod uwagę lustrzaną naturę umysłu, możesz zechcieć w niektórych momentach traktować pewne rzeczy, ludzi i zjawiska jako elementy siebie samego! W końcu, przypominam, abyś mógł doświadczyć rzeczywistości, Twój umysł wpierw musi wytworzyć jego odbicie. To tak, jakbyś w pewnym sensie doświadczał wyłącznie własnego umysłu (co absolutnie nie oznacza, że rzeczywistość obiektywna nie istnieje). Rozumując w ten sposób, obdarowując kogoś, <strong>dajesz sam sobie, wzbogacasz się wewnętrznie.</strong></p>
<p>Chciałbym zakończyć zadaniem dla Ciebie. Staje się to już powoli małą tradycją tego bloga :)</p>
<p>Twoim zadaniem jest... <strong>dawanie</strong>. <strong>Bądź hojny</strong>, gdy spotka Cię bezpośrednio szansa na okazanie serca. Absolutnie unikaj aktywnego poszukiwania przejawów ubóstwa czy niedostatku w każdej formie, jednakże gdy ktoś stanie u Twoich stóp i wyciągnie rękę, stań się ucieleśnieniem Obfitości.</p>
<p>Z wyrazami miłości i życzeniami zaskakującego bogactwa,</p>
<p>Wojtek Diechtiar</p>
<hr />
<p style="text-align:left;">Powiązane artykuły:</p>
<ul>
<li><a title="Sekret Życia w Obfitości" href="http://tajemnica.wordpress.com/sekret-zycia-w-obfitosci/">Sekret życia w obfitości</a></li>
<li><a title="Oryginalny " href="http://tajemnica.wordpress.com/2007/08/23/oryginalny-the-secret-za-darmo/">Oryginalny "The Secret" za darmo</a></li>
<li><a title="Tworzenie obfitości" href="http://tajemnica.wordpress.com/2008/02/28/tworzenie-obfitosci/">Tworzenie obfitości</a></li>
<li><a title="What The Bleep Do We Know?" href="http://tajemnica.wordpress.com/2007/12/09/what-the-bleep-do-we-know/">Co do pika właściwie wiemy? </a></li>
</ul>
<hr />
<div style="text-align:center;"><a title="Subskrybuj blog Sekret Życia w Obfitości" href="http://www.feedblitz.com/f/?Sub=248673" target="_blank"> Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości</a>.<br />
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im <a title="Sekret Życia w Obfitości" href="www.prawdziwysekret.pl" target="_blank">link do tej strony</a>.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jon Krakauer "Wszystko za życie"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 21:40:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[
Into the Wild Jona Krakauera to rekonstrukcja podróży życia i śmierci dwudziestokilkuletniego a]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"></div>
<p align="justify"><img src="http://oryszczyszyn.wordpress.com/files/2008/03/krakauer.jpg" align="left" height="221" width="156" /><i>Into the Wild</i> Jona Krakauera to rekonstrukcja podróży życia i śmierci dwudziestokilkuletniego amerykańskiego młodzieńca, który pewnego dnia postanawia opuścić swój dom i wyruszyć „w dzicz” (<i>into the wild</i>). Zafascynowany postawą moralną Lwa Tołstoja i awanturniczym życiem Jacka Londona, przemierza Amerykę – najpierw samochodem, który porzuca na rzecz autostopu, kolei i pieszej wędrówki.</p>
<p class="MsoNormal" align="justify">Stacją Astopowo Chrisa McCandlessa jest opuszczony, zdezelowany autobus nr 142 z Fairbanks, stojący w głębi alaskańskiej tundry. Mieszka tam około 100 dni, w całkowitym osamotnieniu, by na przełomie lipca i sierpnia 1992 roku umrzeć śmiercią głodową.</p>
<div align="justify"></div>
<div align="justify"></div>
<p class="MsoNormal" align="justify">Historia McCandlessa jest na wskroś niepokojąca, tajemnicza i niejednoznaczna. Interpretować ją można albo trywialnie, albo bardzo głęboko – wszelkie interpretacje pośrednie nie są możliwe. Jednocześnie, im bardziej autor opowieści próbuje ją zracjonalizować i wytłumaczyć, tym większa tworzy się przestrzeń głębi. W ten sposób pozostajemy z wrażeniem, że najważniejsze w tej historii jest to, co nie zostało powiedziane, że jest jakaś wielka otchłań, która bez wątpienia jest, lecz o której należy milczeć. Zupełnie jak u Wittgensteina, który przecież podobnie jak McCandless zaczytywał się Tołstojem, a następnie pisał w Traktacie Logiczno-Filozoficznym: <i>O czym nie da się powiedzieć jasno, o tym trzeba milczeć</i>.</p>
<div align="justify"></div>
<p class="MsoNormal" align="justify">Podobnie jak ludzie gór, nomadzi i wagabundowie nie potrzebują metafizyki, by żyć głęboko i „metafizycznie”, podobnie ludzkie historie potrzebują przestrzeni milczenia, niewiedzy. Przypominają one trochę bańki mydlane – ulatują, gdy tylko próbujemy ich dotknąć. Jedyną metafizyką jest dla nich milczenie o metafizyce.</p>
<div align="justify"></div>
<p class="MsoNormal" align="justify">Jest więc życie i śmierć Chrisa McCandlessa traktatem antymetafizycznym w najbardziej klarownej do wyobrażenia postaci. Krakauer, próbując dowieść trywialnego powodu śmierci McCandlessa, wypełnia treścią, szczegółami, w całości przestrzeń, o której należy mówić. W  ten sposób, w przesycie możliwych motywacji, w nadmiarze przyczyn i skutków, otwiera się ogromna przestrzeń metafizyki, której nie da się wysłowić. Jedyne, co da się odczuć, to niepokój i chłodne dreszcze na skórze.</p>
<div align="justify"></div>
<div align="justify"></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kot-yń]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 11:21:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[
Andrzej Wajda nie dostał Oskara 
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img BORDER="0" SRC="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/dsc05006.jpg" /></p>
<p><strong><i>Andrzej Wajda nie dostał Oskara </i></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Linea vitae - appendix]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/?p=75</link>
<pubDate>Sun, 10 Feb 2008 17:37:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/?p=75</guid>
<description><![CDATA[Życie samo dopisuje komentarze do mojego wcześniejszego posta nt. uwikłania w życie i naszych pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Życie samo dopisuje komentarze do mojego wcześniejszego posta nt. uwikłania w życie i naszych próbach trzymania się po właściwej stronie linii oddzielającej życie od drugiej strony. O ile wcześniejszy post mówił o pewnej niefrasobliwości tych, którzy mają nas wspierać w zachowaniu zdrowia, o tyle dzisiaj jest o tych, którzy igrają naszym życiem dla... pieniędzy.</p>
<p align="justify"><img border="0" align="left" width="200" src="http://m.onet.pl/_m/700803137d75546e6569275660c31345,0,1.jpg" hspace="10" height="228" style="width:200px;height:226px;" />Media donosiły o ewakuacji oddziału neonatologii w Jędrzejowie, gdyż troje lekarzy - poprzez markowane zwolnienia lekarskie - odstąpiło od opieki nad noworodkami... najsłabszymi i najbardziej bezbronnymi istotami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zbieżność w czasie protestów i żądań płacowych z chorobą tych <em>wybitnych</em> uczniów Hipokratesa. Obraz miernoty i degrengolady moralnej tych medyków dopełnia informacja, że pani ordynator tego oddziału w czasie - jak sądzę - lewego zwolnienia chorobowego wyjechała na wycieczkę do Izraela.</p>
<p align="justify"><em>Pani ordynator Jolanta Moś</em> - napisał Jan Gierada dyrektor jednego ze szpitali w świętokrzyskiem - <em>która wyjechała sobie do Ziemi Świętej powinna już tam zostać - będzie bliżej Pana Boga, a dalej od dzieci. Nie rozumiem tego, żeby niewinne dzieci skazywać na niebezpieczeństwo.</em></p>
<p align="justify">W dalszej części listu otwartego zaapelował, by żaden ze szpitali nie zatrudniał tych tzw. lekarzy, gdyż stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia powierzonych im pacjentów.</p>
<p align="justify">W czasie, gdy się to rozgrywało i media na wszystkich kanałach informowały o sytuacji noworodków,  żaden z prominentnych przedstawicieli medyków nie wypowiadał się z taką troską i pryncypialnością, jak w sprawie kasy. Panowie Krzysztof Bukiel - szef OZZL i Konstanty Radziwiłł z NRL nagle przestali się pojawiać w mediach... rozpłynęli się w swoich <em>ważnych obowiązkach</em>.</p>
<p align="justify">Dlaczego? Konieczność zajęcia stanowiska w tej sprawie zepsułoby ich wizerunek w środowisku, które wyniosło ich na szczyty. Łatwiej i milej rozmawia się o pieniądzach niż o podłych metodach, do jakich uciekają się ich koledzy.</p>
<p align="justify">Zoabacz: <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9642466,wiadomosc.html?ticaid=15562">Ordynator na wycieczce</a> </p>
<p align="justify">PS.Na stronach Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy nie znajdziecie nic nt. Jędrzejowa. jest za to dużo o tym, jak to mało zarabiają w poszczególnych szpitalach <a href="http://www.lekarzpolski.pl/">http://www.lekarzpolski.pl/</a> . Natomiast na stronie Naczelnej Rady Lekarskiej <a href="http://www.nil.org.pl/">http://www.nil.org.pl/</a> jest sporo o godzinach pracy, opienie prawne itp. itd. Brakuje jednego: opinii na temat lewych zwolnień medyków i zagrożenia jakie niektórzy z nich wywołują.</p>
<p align="justify"><em>(571)</em></p>
<p align="justify">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Linia życia]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/?p=73</link>
<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 11:27:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/?p=73</guid>
<description><![CDATA[Ciekawość ludzka i pragnienie poznania nieznanego sprawiły, ze odkryto odległe lądy, dotarto w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Ciekawość ludzka i pragnienie poznania nieznanego sprawiły, ze odkryto odległe lądy, dotarto w najgłębszą otchłań oceanów, postawiono stopę na księżycu, czy wysłano sondy poza Układ Słoneczny.</p>
<p align="justify">Pamiętacie film o intrygującym tytule <i>Linia życia</i>, w którym grupa studentów medycyny podejmuje ryzyko sprawdzenia tego, co znajduje się po tej drugiej stronie? Naruszyli pewne tabu, które było dominium religii. Naruszyli zastrzeżoną przestrzeń. Film oglądało się z zapartym tchem i w jakimś sensie z przerażeniem... Można to określić łacińskim <i>tremendum et fascinosum.</i></p>
<p align="justify">Lubimy takie wyimaginowane i inscenizowane emocje, w których współuczestniczymy. Zapominamy, że realne życie dostarcza ich aż nadto. To, co opisuję poniżej jest rzeczywistym dotknięciem, czy może raczej otarciem się o <i>linię życia.</i></p>
<div style="text-align:center;" align="justify"><img src="http://www.gizmos.pl/img/tunel.jpg" style="width:454px;height:248px;" border="0" height="300" width="400" /></div>
<div style="text-align:center;" align="justify"></div>
<p><span style="font-family:Georgia;"><span style="color:blue;"></span></span><span style="font-family:Georgia;"><span style="color:blue;"><u></u></span></span><span style="font-family:Georgia;"><span style="color:blue;"></span></span></p>
<p align="justify">Ktoś - opisany przeze mnie w poście <a href="http://lunetarius.wordpress.com/2007/10/18/z-gwiazdami-jej-do-twarzy/" target="_blank"><i>Z gwiazdami jej do twarzy</i></a><i> - </i>doświadczył nie tak dawno takiego otarcia się o <i>linię życia</i>. Wyobraźcie sobie sytuację, że jesteście zdrowi... owszem macie jakieś tam dolegliwości, ale są pod kontrolą i traktowane są jako swoista uroda organizmu. Nagle <i>dybie</i> Was jakieś przeziębienie, ostry kaszel, duszności etc. Lądujecie na pomocy doraźnej, ale wszystko kończy się dobrze. Następnie pojawiacie się u lekarza na badaniach... sprawdzacie, czy nie przypałętało się coś niedobrego, czego wszyscy się boją, ale głośno o tym nigdy nie mówią. Okazuje się, że jest dobrze. W tym czasie ktoś bliski łamie nogę, drugi choruje, innym też mniej lub bardziej niedobre rzeczy się przytrafiają. Jednym słowem wszystko w normie i pod kontrolą.</p>
<p align="justify">Pewnego pięknego dnia Anisia gwiazdolica - bo o niej pisze - odbiera telefon, że ma pojawić się w ciągu półtorej godziny u lekarza, który kilka dni temu robił jej badania. Nogi się jej uginają, życie jak kadry filmu przebiega przed oczami, rozlicza się ze sobą w sumieniu i powoli żegna z bliskimi i światem.</p>
<p align="justify">Wyobrażacie sobie ten czas od telefonu do wejścia do gabinetu lekarza? Czujecie tę cienką linię oddzielającą Was od tego, co jest po tej drugiej stronie?</p>
<p align="justify">I teraz czytajcie uważnie!!!<u></u></p>
<p align="justify">Lekarz z uśmiechem informuje, że przeprasza, że kazał jej jeszcze raz przyjść, ale do kartoteki potrzebne było jeszcze jedno prozaiczne badanie, które nic nowego do diagnozy, nie wnosi, ale trzeba je wykonać, by wszystko było w porządku w papierach dla NFZ. Balon rozdęty do granic wytrzymałości został przekłuty, pożegnanie ze światem i przyjaciółmi okazało się nieaktualne, a rachunek sumienia niepotrzebny... Cóż! Do tematu ostatecznego odejścia trzeba będzie powrócić jeszcze raz. Oby w sensowniejszych i uzasadnionych okolicznościach... Nikt nie lubi umierać powielokroć. Co ja pisze... nikt nie chce umierać, a co dopiero powtarzać to doświadczenie.</p>
<p align="justify">Lekarz nie wiedział jednego, że pani z rejestracji nie raczyła Gwiazdolicej powiedzieć, w jakim celu ma przyjść na określoną godzinę do lekarza. Zapytana dlaczego nie powiedziała, że chodzi tylko o badanie, z rozbrajającą szczerością odpowiedziała, że nie jest upoważniona do udzielania takich informacji. Dziwne i zaskakujące, bo to nie była informacja o zdrowiu - takich informacji może udzielać wyłącznie lekarz - ale czynność administracyjna niemalże, jak wezwanie na szczepienie. Przecież takim zachowaniem mogła przytrafić kogoś o zawał, że nie wspomnę o spowodowaniu wypadku samochodowego w drodze do lekarza</p>
<p align="justify">Czy czujecie tę linię życia? Czy potrzebny jest jakiś wymyślony scenariusz i film, by przeżyć chwile grozy?</p>
<div style="text-align:center;" align="justify"><img src="http://lunetarius.wordpress.com/files/2008/02/1141323810_gal_dsc_0032l.jpg" alt="linia zycia" style="width:432px;height:188px;" height="266" width="481" /></div>
<p align="justify"><i>(445)</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie moje papierosy!?]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/2007/11/10/gdzie-moje-papierosy/</link>
<pubDate>Sat, 10 Nov 2007 12:42:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/2007/11/10/gdzie-moje-papierosy/</guid>
<description><![CDATA[    Gdzie są? Gdzie leżą? Gdzie je od niechcenia rzuciłem? Dlaczego muszę ich szukać, skoro wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>    Gdzie są? Gdzie leżą? Gdzie je od niechcenia rzuciłem? Dlaczego muszę ich szukać, skoro wiem, że nie dają niczego oprócz pieprzonego raka w piersi i chwilowej przyjemności dymu w ustach, płucach, się tak rozchodzi z wolna, biegnie przez krtań, pisze dymem w powietrzu wzory, ciekawe serduszka wyobrażeń? Czy to mnie przekonuje?</p>
<p>Absolutnie. Tli się, znalazłem je, nowa paczka, nowe życie, nowe dwa dni, w których czasie będę palił, by żyć, żył, by palić. Do tego oczywiście muzyka, różna od ciężkiego, absolutnie samotnego metalu, do prawie-że-komercyjnej Nirvany i do absolutnie niekomercyjnego Kazika razem z jego Kultem. Gdybym wiedział, to co teraz wiem..., ile rzeczy bym mógł zrobić inaczej. Carpe diem wymaga ode mnie spalania się każdego dnia, tracenia siły na pozornie nieważne działania, które jednak dają mi tyle radości. Czy jednak z choroby można czerpać radość? Chory człowiek tak już nie myśli, carpe diem odpada gdzieś na bok, trącone lekko przez gorączkę, ból mięśni, pieczenie w gardle, ale nadal palę, nadal sie spalam, bo jakże tu inaczej żyć, niż pełnią wszystkiego co mnie otacza? Gdzie moja muzyka?!</p>
<p>Ile dworców mógłbym odwiedzić, słuchając tych piosenek Kazika, tak traktujących lekko, ale i refleksyjnie, o przemijaniu każdego dnia, każdego przyjaciela, każdego znajomego, każdej miłości wreszcie? Ile mógłbym patrzeć na te zimne, brudne dworce, na te kolejowe szyny, obok niedopałków papierosów, myśląc o tym wszystkim, co miałem i co straciłem, o tym co stracić mogę każdego dnia? Każda droga, każdy człowiek, którego znam, czasami się oddala, ucieka ode mnie, sprawia, że mój stosunek się zmienia, że jest inny, nieco bardziej skłonny do irytacji, że kolejna osoba, nierzadko ważna i żyjąca pełnią dla mnie(dla mnie pełnią, tak jak ja pełnią dla niej!), oddala się. By powrócić czy by uciec kompletnie, zrzucić wzajemne stosunki w przepaść wspomnień i czasami tylko wracać nad jej brzeg i przypominać sobie te chwile, te godziny, te sekundy zrozumienia, że to wszystko było takie wspaniałe, takie miłe, takie ckliwe, takie niesamowicie wręcz ludzkie, że czując znowu te sekundy można było płakać z żalu i radości. Czy czekać na powrót tych chwil czy szukać nowych? Czy żyć mocno z każdego dnia, pomimo tego, że się nie ma sił już, by żyć mocno?</p>
<p>Bezapelacyjnie.  Coś nowego. Posłuchaj, jak bije serce moje. Dwa razy szybciej niż normalnie, choć nadal prawie śpię, choć ciśnienie cały czas spada i nie chce pozwolić na aktywność, jakąkolwiek aktywność, która niosła by za sobą coś nowego, coś zawierającego w sobie wzruszenia? Nic tylko spać, nic tylko odpoczywać w półśnie, marząc by ten ciepłozimny puch przestał padać i by wyjrzało słońce, by oświetliło nas i by dało siłę na kolejne godziny. To prawda, że ludzie to stworzenia solarne i jestem przekonany, że nigdy nie będziemy inni, bo miłość nasza do słońca jest za duża, by mógł ją zaspokoić zimny blask księżyca czy gwiazd. A ja nadal chcę tej nocy, nadal pragnę mroku, który ukrywa i daje osłonę przed zdarzenia, które mogą łamać i które mogą wzmacniać; zależy jak na nie patrzeć - z optymizmem czy z pesymizmem, albo z realizmem, który wprawia w jeszcze większy smutek i jeszcze większe łaknienie słońca. Łaknienie.</p>
<p>Łaknę Cię, moja droga, łaknę i łaknę. Pragnę i pragnę. Wielbię i czczę. Duszo słońca, wielbię Cię, a Ty tak daleko, niby Twoje światło tak mnie oświetla co dnia, niby daje siłę, ale daje tyle, bym przetrwał, tylko i wyłącznie przetrwał, czy jedynie trwał w tej bezsilności ciała i umysłu, bym czekał na Twoje ponowne przybycie i zaspokojenie mojej żądzy mocy. Czy to nie zabawne, moja duszo słońca? Ja, stworzenie prawie lunarne, chce Twojego dotyku ciepła, a Ty mi tylko dajesz wyobrażenie, ułudę, iluzję tego dotyku, bo nie możesz dać mi nic więcej, oprócz tej ułudy, która daje malutkie porcyjki siły do życia. A co ja mogę Ci dać, światło moich gwiazd, moich wyobrażeń, które znaczą tyle co, wypiszę w tej chwili w powietrzu dymem z tlącego się papierosa? Czy daję Ci stabilność, duszo słońca? Czy daje Ci pewną gwarancję, że tak będzie, że ja nocą, Ty dniem, będziemy sobie stanowić naszą siłę, że ja wieczorami, Ty porankami będziemy sobie rozjaśniać nasze kosmiczne drogi, prowadzące tylko i wyłącznie do następnego dnia, do kolejnej chwili razem, gdy trajektorie naszych ciał znowu się przetną i znowu sobie zapewnimy tyle, by żyć pełnią naszej gonitwy. Ale czy teraz, w dzień, tak silnie zabielający się horyzontem śniegu, mam siłę, by być w nocy i dać Ci kawałek tej siły?</p>
<p>Nie mam, duszo słońca, nie mam. Leżę, siedząc, zwijam się w konwulsjach, próbując cały czas walczyć, faszeruję się medykamentami, które niby mają mi pomóc, a jedynie otępiają, dlatego uciekam, muszę zapaść w błogosławiony puch kołdry, błogość poduszek, dotyk materiału, Twojego materiału, który nadal leży, nadal jest, niczym totem naszego wyścigu, w którym się nie ścigamy my, a ściga się tylko nasz czas, nasz niewspólny czas. Muszę uciekać, muszę zapaść w ten sen o Tobie, duszo słońca, muszę pomarzyć chwilę, wyrwać się z gonitwy, stanąć i pomyśleć. Dlatego uciekam, by stanąć, by pomarzyć i pomyśleć, by znaleźć siłę na wieczór, który będzie sprawdzianem moich mizernych sił.</p>
<p>Uciekam, duszo słońca.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://fuzjakultur.wordpress.com/2007/10/28/</link>
<pubDate>Sun, 28 Oct 2007 17:58:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>fuzjakultur</dc:creator>
<guid>http://fuzjakultur.wordpress.com/2007/10/28/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://fuzjakultur.wordpress.com/files/2007/10/papiez1.jpg" alt="ojciec święty" height="320" width="427" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu...]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/2007/10/17/krocz-spokojnie-wsrod-zgielku-i-pospiechu/</link>
<pubDate>Wed, 17 Oct 2007 15:11:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/2007/10/17/krocz-spokojnie-wsrod-zgielku-i-pospiechu/</guid>
<description><![CDATA[Wmyślając się w Desideratę
DESIDERATA, Baltimore 1692
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><em>Wmyślając się</em> w Desideratę</p>
<p style="text-align:justify;">DESIDERATA, Baltimore 1692</p>
<p style="text-align:justify;"><em>Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.</em> <em>Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.</em> <em>Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.</em> <em>Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu. Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien. </em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...</em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O nadziei i banalności zła]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/2007/10/16/o-nadziei-i-banalnosci-zla/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 14:36:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/2007/10/16/o-nadziei-i-banalnosci-zla/</guid>
<description><![CDATA[Człowiek zderza się z życiem, które wali w niego niczym taran. Ktoś  zapytał mnie niedawno, cz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Człowiek zderza się z życiem, które wali w niego niczym taran. Ktoś  zapytał mnie niedawno, czy mam takie chwile w swoim życiu, które chciałbym wymazać?</p>
<p>
<div style="text-align:center;"><a href="http://bp3.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/RxTXyaNYStI/AAAAAAAAA94/l1iHOHvikms/s1600-h/200710131218.jpg"><img style="display:block;text-align:center;cursor:pointer;margin:0 auto 10px;" src="http://bp3.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/RxTXyaNYStI/AAAAAAAAA94/l1iHOHvikms/s400/200710131218.jpg" alt="" border="0" /></a><span style="font-size:78%;">Opiera się naporowi czasu... jeszcze<br /></span></div>
<p>A jakże!!! Jest ich wiele i co najciekawsze wbrew doświadczeniu człowiek brnie w sytuacje takich doświadczeń po raz kolejny, popełnia głupstwa i krzywdzi innych. Najgorsze jest, że czyni to niemalże bezwiednie.<br />Dlaczego gorsze??? Bo jeśli byłby w tym jakiś zamysł to świadczyłoby to o racjonalności. A w <span style="font-weight:bold;">bezwiedności</span> brak racjonalności. Wyświadczane zło jest banalne.</p>
<p>***</p>
<p>Jesień jest jak rachunek sumienia... po owocach ich poznacie. To czas zbiorów. Oby kosz zbiorów był jak największy, a owoce najpiękniejsze i najdojrzalsze. Zbieram, zbieram, a tu... ledwie dno przykryte.</p>
<p>***</p>
<p>Czy jest nadzieja??? Chce wierzyć, że tak.</p>
<p><span style="font-style:italic;font-weight:bold;"></span>
<div style="text-align:center;"><span style="font-weight:bold;">Wbrew nadziei wierzymy nadziei</span></div>
<p><span style="font-style:italic;font-weight:bold;"></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Metafizyka]]></title>
<link>http://lunetarius.wordpress.com/2007/09/24/metafizyka/</link>
<pubDate>Mon, 24 Sep 2007 15:05:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>lunetarius</dc:creator>
<guid>http://lunetarius.wordpress.com/2007/09/24/metafizyka/</guid>
<description><![CDATA[Florentynowo jest jak niekończąca się opowieść. Ile razy, by nie mówić o tym miejscu, to zaws]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Florentynowo jest jak niekończąca się opowieść. Ile razy, by nie mówić o tym miejscu, to zawsze pojawi się jakaś nowa inspiracja i powróci jakieś zakurzone już wspomnienie. Ciągle przywołuję to miejsce myślami, ale i też pojawiam się w nim osobiście. Spoglądam na miejsca, krajobraz<a href="http://bp1.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/RvjxU6NYSFI/AAAAAAAAA2g/UDP6aRjSXI4/s1600-h/200708301054.jpg"></a>y... nakładam na ten widok starą kliszę wspomnień i przenoszę się w czasie. Tak... mam taki swój osobisty wehikuł czasu.<a href="http://bp2.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/Rvjy4KNYSII/AAAAAAAAA24/Tk8h-7ySXDs/s1600-h/200708301054.jpg"><img src="http://bp2.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/Rvjy4KNYSII/AAAAAAAAA24/Tk8h-7ySXDs/s200/200708301054.jpg" style="float:left;margin:0 10px 10px 0;" border="0" /></a>Najczęściej zaglądam do gospodarstwa wuja Mateusza Lewandowskiego, bo tylko on tam został spośród osób zapoznanych przeze mnie w okresie dzieciństwa. Rzadziej do gospodarstwa obok, gdzie mieszkałem ze swoim ukochanym dziadkiem Romanem. Mieszkają tam ludzie, których wcześniej nie znałem, przybyli ze świata zewnętrznego.</div>
<div><a href="http://bp2.blogger.com/_xz8G2oAQS7M/Rvjx-KNYSHI/AAAAAAAAA2w/yPbt02vgKc8/s1600-h/200708301054.jpg"></a>Ostatnio nie zastałem wuja na miejscu, co jest w jego przypadku rzadkością. Była tylko ciotka Krystyna i ich wnuk Przemek Kubin, syn Hani Lewandowskiej. Przemek jest studentem V roku Akademii Rolniczej w Poznaniu. Wuj Mateusz, który już od dłuższego czasu walczy ze swoim zdrowiem, a właściwie z jego brakiem, był na jakiś badaniach w Koninie, na które zawiozła go córka Urszula.</p>
<div>
<div align="justify">Pisząc o Florentynowie tak naprawdę chcę napisać kilka słów o Przemku, który tylko 3 lub 4 lata swego dzieciństwa spędził w miejscu, w którym go zastałem. Później mieszkał i dorastał na ziemi lubuskiej, dokąd wyprowazili się jego rodzice. Dziś już wiadomo, że Przemek po ukończeniu studiów obejmie 42-hektarowe gospodarstwo. Obawa, jaką żywili wujostwo Lewandowscy, że nie będzie miał kto przejąć po nich schedy, została rozwiana. Decyzja zapadła jakieś 2-3 lata temu. Na Florentynowie pojawi się młody i dobrze wykształcony gospodarz. Ziemia, którą przejmie, jest w rękach rodziny Lewandowskich niemalże od 100 lat. Nabył ją jeszcze Franciszek Lewandowski (1883-1970), pradziadek Przemka. Gospodarstwo, które obejmie, stanowi tylko cząstkę Florentynowa, które kiedyś w całości było w rękach rodziny.Przemka spotkałem przelotnie u jego dziadków jakieś 2 lata temu. Dopiero teraz mogliśmy porozmawiać tak "po duszam". Z tej nie najdłuższej rozmowy mam odczucie niedosytu, ale wszystko jest do nadrobienia. Jestem dobrej myśli. Przemek może nie do końca jeszcze odczuwał sens i znaczenie tego, co stanie się za rok, ale myślę, że po pewnym czasie dopadnie go metafizyka miejsca. Czas i przestrzeń, marzenia i doświadczenia życiowe bliskich, którzy go poprzedzili w tym miejscu po jakimś czasie ujawnią się, a on stanie się ich cześcią i współgospodarzem.</p>
<p>Każdy z nas ma jakiś określony czasem i miejscem świat, w którym najlepiej się czuje i definiuje... Inaczej mówiąc taka własna czasoprzestrzeń to sposobność do odnajdowania siebie w przedmiotach i miejscach naznaczonych obecnością naszych przodków.</p></div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Metafizyka-Ontologia]]></title>
<link>http://filozofia.wordpress.com/2006/12/10/metafizyka-ontologia/</link>
<pubDate>Sun, 10 Dec 2006 21:03:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>komory</dc:creator>
<guid>http://filozofia.wordpress.com/2006/12/10/metafizyka-ontologia/</guid>
<description><![CDATA[Metafizyka czyli teoria bytu
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Metafizyka czyli teoria bytu</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
