<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>marzenia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/marzenia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "marzenia"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 09:46:19 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Każdy nieudacznik sra na Polskę...]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/?p=113</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 21:26:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/?p=113</guid>
<description><![CDATA[Anglicy szydzą z nich, ale żeby tylko Anglicy&#8230; azjaci, murzyni i każda inna rasa i narodowo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Anglicy szydzą z nich, ale żeby tylko Anglicy... azjaci, murzyni i każda inna rasa i narodowość dla której mały Polaczek chce pracować, może inaczej każda narodowość która jest wstanie przedymać Polaczka w jego „karierze”.<!--more--></p>
<p>Ostatnio rozmawiałem ze znajomym (tak, mam coś takiego) no i zaczepił mnie w zasadzie sam, bo sram na takie znajomości, chciał mnie uraczyć wizją swojego życia… a przynajmniej na kilka najbliższych dni:<br />
- Za 2 dni lecę do Norwegii z całą rodziną!<br />
- No i na chuj mnie to mówisz?<br />
- No bo tutaj nie ma perspektyw, bezrobocie, wysokie podatki. Trzeba coś zrobić ze swoim życiem.</p>
<p>No kurwa te zdanie mnie rozśmieszyło i rozwścieczyło, dość niemile wyglądało to pożegnanie.<br />
Kurwa jak to można pierdolić o perspektywach skoro *ON* nie skończył dobrej szkoły, ba! Kurwa nie skończył nawet gimnazjum które jest absolutnym minimum. Z gimnazjum to mogą Cię przyjąć jeżeli w ogóle to do zbierania złomu, ale i tam jest monopol prowadzony przez starszych zbieraczy. Ja rozumie, że żadna praca nie hańbi ale kurwa pierdolenie o perspektywach przez człowieka który nie zrobił w swoim życiu nic co prowadziło by znalezienia dobrej pracy, takie zdanie w ustach człowieka który świadomie sobie spierdolił życie pasuje jak... pięść do nosa. Nie potrafi języka, nie potrafi pracować, nie potrafi kompletnie nic robić i na co on liczy? Że Anglicy to frajerzy i dadzą mu kasę za to, że zaszczyci ich kraj swoją niesamowitą osobowością? Z takimi umiejętnościami i planami w najlepszym razie może zasilić ekipę koczowników w parku.</p>
<p>Anglia to kraj skończonych nieudaczników i zgubionych marzeń, każdy myśli, że niewiadomo jakie krocie zarobi i z niewiadomo z jak pełnymi walizkami pieniędzy wróci do Polski. Na samą myśl o takich ludziach dostaję nagłego ataku sraczki, a wierzcie mi, że stawiam takie twarde stolce, że zapychają cały pion w bloku.<br />
Ponad wszystko mnie wkurwia opowiadanie o tym jakie to zajebiste życie prowadzą, ile to nie zarabiają w pracy w Tesco i stwierdzenie „Ale chujowo tam u Was...” – ja cieniasie nie będę musiał opowiadać swoim dzieciom o tym jak myłem gary u jakiegoś brudasa i odkładałem każdego funta, żeby udowodnić sobie, że jednak wartało wyjechać, mieszkając w obskurnej norze z 8 innymi osobami którzy tak jak Ty przyjechali robić karierę w kraju za morzem.<br />
Wyjeżdżają ludzie najróżniejszej maści: murarze, tapeciarze, kominiarze, studenci, śmieciarze i  wykładowcy. Nic mnie tak nie dziwi jak brak ambicji u tej „intelektualnej” grupy która spędziła większość życia na czytaniu książek i nauce by w środku swojego życia zamiatać ulice Londynu.<br />
Ta gorsza grupa, czyli ludzie młodzi, niewykształceni, alkoholicy, zboczeńcy, kryminaliści, ćpuny i bezdomni, często po konfliktach z prawem itd. świetnie wpływają na obraz Polski – u nas są znani, notowani, mają kartoteki szerokości książki telefonicznej a tam uchodzą za „zwyczajnych” polaków.<br />
Każdy który tam wyjeżdża z niewiadomo jakim wykształceniem i fachem w rękach wie, że będzie musiał pracować fizycznie i żaden anglik nie zatrudni go do podobnej pracy którą zostawił w Polsce. Do tej pracy anglik prędzej zatrudni jakiegoś Niemca, Rumuna albo Chińca.</p>
<p>Zanim wyjedziesz zastanów się nad tym kilka razy.</p>
<p><span style="color:#ff6600;">Poirytowali mnie chuje! Jeśli powyższy tekst godzi w Twoje... w dupie mam te twoje kurewskie poglądy.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[.dylemat wewnątrzmoralny na temat "mojego" Księcia z Bajki, którego odesłałam do banku, kiedy sama mogłam zostać kopciuszkiem]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=73</link>
<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 16:52:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=73</guid>
<description><![CDATA[Każdy śni o kimś.
Zasypia z niewypowiedzianym imieniem na ustach w nadziei, że okaże się ono p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>K</strong>ażdy śni o kimś.<br />
<strong>Z</strong>asypia z niewypowiedzianym imieniem na ustach w nadziei, że okaże się ono prawdziwe. Ot, takie przyzwyczajenie z dzieciństwa, kiedy jeszcze <em>wolno </em>było marzyć.</p>
<p><strong>Z</strong>awsze zastanawiałam się, jak zareaguję w momencie, kiedy spotkam <em>Tego Jedynego</em>. Wyobrażałam sobie jakieś rzuty na szyję, zaproszenia na kawkę, kino, teatr.. Fakt, że jakimś cudem (nie wiem jakim) ów osobnik mnie rozpozna w tłumie (lub nawet na osobności)..</p>
<p><span style="text-decoration:underline;">I co?</span><br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Z</strong>amiast dać mu do zrozumienia "Hej buraku! Śnisz mi się co noc!" wskazałam <em>Mu</em> drogę do banku!..<br />
(<em>I chyba zmaściłam sprawę.</em>)<br />
<strong>M</strong>oże gdyby nie fakt, że <strong>(a)</strong> stałam z siostrą <em> </em><strong>(b) </strong>prawie na przejściu dla pieszych <strong>(c)</strong> z papierami na studia, <strong>(d)</strong> a rekrutacja mogła się skończyć w każdej chwili..<br />
<span style="text-decoration:underline;">Może</span> było by inaczej.. A może nie.<br />
<strong>A</strong> tak to zostanie mi tylko nikły płomyczek nadziei, że spotkamy się jeszcze nie jeden raz.. Jeśli oczywiście to <em>On</em> i jeśli ja mam takie stosunki z Siłą Wyższą, jak Żyd z Jahwe.</p>
<p><strong>Ale!</strong> Gdyby to był <em>Mój Wymarzony</em> to raczej doszłoby to do mnie wcześniej, niż po drugiej stronie ulicy. Chyba.<br />
<strong>Ale!</strong> Czy gdyby tak było to siedziałabym teraz z ogromnymi wyrzutami sumienia?</p>
<p><strong>K</strong>armieni przez książki i filmy romantycznymi wizjami nie zauważamy uczucia, które zachowuje się, jak owoc. Musi dojrzeć.<br />
<strong>P</strong>odświadomie czekamy na grom z jasnego nieba, który oznajmi nam "<em>Oto On!</em>" (albo "<em>Oto Ona!</em>"), a gdy nic takiego się nie zdarza - idziemy dalej, zawiedzeni.. Bo "przecież nie tak miało to wszystko wyglądać"..</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To tylko sen]]></title>
<link>http://indywidualist.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 16:18:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mon'a</dc:creator>
<guid>http://indywidualist.wordpress.com/?p=29</guid>
<description><![CDATA[Bezsenność swego czasu duży problem, nie umiem spokojnie zamknąć oczów i przenieść do innego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Bezsenność swego czasu duży problem, nie umiem spokojnie zamknąć oczów i przenieść do innego świata. A cholernie mi on potrzebny, rzeczywistość - zbyt czysta, zbyt namacalna, zbyt rzeczywista..? Wakacje miały mi pomóc, to rodzaj czasowego przystanku, który ma mi pozwolić wreszcie spokojnie spojrzeć się co jest wokół mnie zastanowić się nad sobą każdemu to chyba potrzebne?</p>
<p>Nie mam żadnych planów na swoje życiu, niby wszystko ma cel i sens ale czegoś w tym wszystkim brakuję i im częściej mówię sobie STOP tym mniej wiem. Może w tym wszystkim coś jest ukrytego, może źle patrze nie na to jest tak oczywiste? Czuje jakąś nieopisaną pustkę, nie chce być chcesz należeć do kogoś nie czuć sie jak ten bezpański pies. Otaczają mnie wartościowi ludzie, zawsze próbuję w każdym widzieć jakoś cząstkę prawdziwego człowieka, nie zwykłego chama, których zresztą nie brakuję.</p>
<p>Ps. Wyszłam, nie próbuj wchodzić oknem bo jego brak.</p>
<p>Kolejne mocne w swoim istnieniu jak zawsze słabe postanowienie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marzenie kolejne...]]></title>
<link>http://jg1978.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 01:04:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>jg1978</dc:creator>
<guid>http://jg1978.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Owszem&#8230; Mam&#8230; Chciałbym porozmawiać z Panem Bogiem&#8230; Natomiast z takich bardziej p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Owszem... Mam... Chciałbym porozmawiać z Panem Bogiem... Natomiast z takich bardziej przyziemnych marzeń to chciałbym zaliczyć 2-tygodniowy pobyt w wahadłowcu na orbicie okołoziemskiej, najlepiej nie sam ale w towarzystwie kilku astronautów z NASA... Mogą to być kobiety rzecz jasna... :)</p>
<p>No cóż... Nie ma nic bardziej żałosnego od marzeń niespełnionych... :(</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Warto mieć marzenia i pomagać im, by się spełniały]]></title>
<link>http://pierwszyebiznes.wordpress.com/?p=103</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 20:21:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Basia Szumocka</dc:creator>
<guid>http://pierwszyebiznes.wordpress.com/?p=103</guid>
<description><![CDATA[Warto marzyć i po trudzie, który wkłada się, by pomóc spełnić się marzeniu, mieć jeszcze si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Warto marzyć i po trudzie, który wkłada się, by pomóc spełnić się marzeniu, mieć jeszcze siły i umieć się cieszyć.</p>
<p><a title="zwycięzca konkursu Wandy Loskot" href="http://www.sprzedawcainternetowy.pl/marzenia-sie-spelniaja/" target="_blank">Mir</a><a href="http://pierwszyebiznes.files.wordpress.com/2008/06/j0283559.gif"><img style="float:left;border:0;" src="http://pierwszyebiznes.wordpress.com/files/2008/06/j0283559.gif?w=70" alt="ale się cieszę" width="84" height="110" /></a><a title="zwycięzca konkursu Wandy Loskot" href="http://www.sprzedawcainternetowy.pl/marzenia-sie-spelniaja/" target="_blank">ek Szmajda cieszy się</a> a ja razem z nim z jego sukcesu. <a title="nagrody u Wandy" href="http://sukcestwojejfirmy.com/?p=275" target="_blank">Na liście wyróżnionych blogów</a>, obok bardzo profesjonalnego blogu Mirka znalazł się ten blog. Jest to miła niespodzianka dla mnie i myślę, że dla wszystkich, którzy tutaj zaglądają. Jestem przekonana, że to wyróżnienie jest sukcesem nas wszystkich. Dziękuję bardzo.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[No i gdzie te świry?]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 16:49:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=37</guid>
<description><![CDATA[Wyruszyliśmy; w ciepły, słoneczny &#8220;poranek&#8221;. Jeden cel - kolejna próba dotarcia do M]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W</strong>yruszyliśmy; w ciepły, słoneczny "poranek". Jeden cel - kolejna próba dotarcia do <strong>Mitycznego Punktu</strong> - Szczawnicy. Ostatnio mapa, tym razem GPS.. I co? Wylądowaliśmy na Słowacji, w Mnisku nad Popradem i.. Cholera wie gdzie.</p>
<p><strong>P</strong>onadto zahaczyliśmy o Niedzicę, Chyżne, Zakopane, Nowy Targ.. Jeszcze oba Sącze w odwrotnej kolejności.</p>
<p><strong>Z</strong>e Szczawnicą minęliśmy się o dosłownie metry, ale co tam..? Kilka razy się zgubiliśmy (nawigacja została na którejś łące) i co z tego?<br />
Obiad zjedliśmy na łące wsłuchani w szum Dunaju.. Nie pytajcie mnie tylko, na której - nie wiem ;).</p>
<p><strong>K</strong>toś kiedyś powiedział, że ważna jest droga, nie cel. I.. Może rzeczywiście coś w tym jest..?<br />
W czasie tej <em>podróży</em> wyszło na jaw kilka spraw; między innymi dlaczego w rodzinie panują takie stosunki, jakich doświadczam niemal codziennie. Dlaczego każdy wyjazd okupiony jest ludzką krwawicą; a moje jakiekolwiek wyjście.. Szkoda gadać.</p>
<p><strong>W</strong>ypłynęły też na wierzch nasze małe słabostki, umiłowanie podróży poszczególnych jednostek, mój "niespokojny duch".</p>
<p><strong>T</strong>ak, wiem.. Wychodzi z tej notki niesłychany smęt, cóż jednak począć? O "rzeczach" na Pe (podróżne, przyjaźń, przygoda, pożądanie xD) pisze się najlepiej od razu - póki wrażenie jest niezatarte.<br />
A teraz? Zdążyłam sie wyspać i zdepresjonować.</p>
<p><strong>Z</strong> resztą, cały ekscytujący opis wycieczki zasłania mi jedna, jedyna <em>rzecz</em>. Ból, nie do przeżycia; koszmar nocy i smutek dnia!<br />
<strong>Nie spotkałam większego świra ode mnie!</strong>- oto moja rozpacz.<br />
Owszem, niektórzy byli blisko - uśmiechnięte wariaty - acz ciągle za daleko. Stale za mało. Suche, nieruchawe Bolki xD.</p>
<p><strong>Z</strong>mykam na obiad.</p>
<p><strong>Z</strong>awsze istnieje <strong>nadzieja</strong> - marzenie, o małej szansie na spełnienie ;). Ale jednak..</p>
<p>Na zachętę kilka zdjęć z cyklu: <em>Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie..</em></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0462a.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-43" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0462a.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0491a.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-39" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0491a.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0453a.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-40" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0453a.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0501a.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-42" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0501a.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0461aa.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-44" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0461aa.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://moanre.files.wordpress.com/2008/06/100_0486a.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-45" src="http://moanre.wordpress.com/files/2008/06/100_0486a.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pragnienia... ]]></title>
<link>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Thu, 29 May 2008 09:34:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>beetweenblankpages</dc:creator>
<guid>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>"Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli."</p>
<p>Paulo Coelho</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[moje marzenia]]></title>
<link>http://colourek.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 22:19:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Color</dc:creator>
<guid>http://colourek.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio mi się marzy wiele rzeczy, są to takie zwykłe marzenia, wyobrażam sobie różne dziwy, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio mi się marzy wiele rzeczy, są to takie zwykłe marzenia, wyobrażam sobie różne dziwy, których właścicielką z całego serca chciałabym zostać, podczas gdy wielu śni o cudach, ja sobie marzę najzwyczajniej w świecie o glebogryzarce zwanej tak fachowo <strong>mechanicznym kultywatorem</strong>, niesamowita nazwa, niesamowity sprzęt.</p>
<p>Tak więc owa glebogryzarka zajmuje mi myśli już od jakiegoś czasu - tak bym chciała być taką właścicielką, która to lata po działeczce, której notabene jeszcze nie mam, ale co tam, z glebogryzarką, toż to wspaniała sprawa, ile radości, istny szał. Tylko ja, ziemia i mechaniczny kultywator - toż to lepsze połączenie niż taki Batman i Robin! Gleba czułaby przede mną respekt, wszak mogłabym ją spulchniać, wyrównywać i to w jaki prosty sposób - popierdzielając taką glebogryzarką - istny szał, mówię Wam, jedyny dylemat to taki, którą wybrać:</p>
<p><img class="alignleft" style="float:left;" src="http://mix.pl/mix1/images/image2/ogrod/1038.jpg" alt="" width="119" height="136" /></p>
<p>taką żółciutką elektryczną, lekką, zwiewną, śliczną, delikatną, subtelną, nieśmiałą glebogryzareczkę, czy też potężn<img class="alignright" style="float:right;" src="http://www.agrocentrum.opole.pl/photo/m_1574.jpg" alt="" width="148" height="150" />ego, silnego, ciężkiego, mocarnego, śmiałego glebogryzaka czerwono-żółtego. Mam dylemat,  obie bardzo mi sie podobają, wyobrażam sobie siebie taką rozochoconą latającą po całej działeczce z tym oto sprzętem, z jednej strony do drugiej, tworząc różne zygzakowate spulchnienia ziemi. Do tego mam wielgachny kapelusz z dużym rondem chroniącym przed słońcem, ubrana jestem w ogrodniczki w kolorze khaki, bluzkę czerwoną, buty zgrabne, choć mocarne przeciwbrudowe, przeciwziemne. Ach, się rozmarzyłam.</p>
<p>Czy tylko ja dostrzegam piękno bijące z glebogryzarek? One mają w sobie taki urok i tak bardzo, ale tak bardzo marzy mi się postawienie w pokoju mym obok łóżeczka moją glebogryzareczkę - cudo techniki, na której widok wzdycham sobie delikatnie, a w myślach mówię tylko: "WOW". Tak właśnie działają na mnie glebogryzarki. Jedno z moich wielkich marzeń.</p>
<p>Dokonałam postępu jeśli chodzi o marzenia, otóż takie jedno marzenie wlokło się za mną od dziecka, a dokładnie od szóstej klasy, kiedy to przeczytałam powieść o wdzięcznym tytule "Godzina pąsowej róży" i tak na moment chciałam mieć taką możliwość, szansę jak Andzia, główna bohaterka, przenieść się do dziewiętnastowiecznej Warszawy i spróbować przez jakiś czas z obecnym bagażem doświadczeń, wiedzy egzystować. Tylko czasem to marzenie daje znać o sobie, zostało wyparte przez glebogryzarkę. No cóż technika wkrada się w me życie niespodziewanie szybko wypierając moje sentymentalne, nierealne, ale za to jakże urocze pragnienia. Pozostają nowoczesne, hmm, czyżbym szła z duchem czasu? ;p Bo czyż na ten przykład marzenie o spotkaniu Elma i o byciu jego dziewczyną można uznać za realne i mocno nowoczesne? ;&#62;</p>
<p>A glebogryzarkę i tak będę mieć, o!<br />
Kiedyś, na pewno. I to mnie napawa ogromną radością ihaaa :D.<br />
Glebogryzarka dająca szczęście :D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdy Cię nie widzę to zdycham i płaczę]]></title>
<link>http://lathea.wordpress.com/?p=91</link>
<pubDate>Wed, 21 May 2008 08:18:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>lathea</dc:creator>
<guid>http://lathea.wordpress.com/?p=91</guid>
<description><![CDATA[Dookoła związki pojawiają się i znikają. Zauroczenie czy miłość? Czasem trwają, czesto znik]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dookoła związki pojawiają się i znikają. Zauroczenie czy miłość? Czasem trwają, czesto znikają we wczesnej fazie fascynacji lub po dłuższym czasie związku.</p>
<p>Tytuł posta jest cytatem z dywagacji mojej postaci, Alekto, na ostatnim LARPie Poznania we Mgłach, na temat miłości. Słuchała historyjek, które jej opowiadano. Dowiadywała się przeróżnych rzeczy o postaciach pozostałych graczy. Uczyła się o tym uczuciu - jak dziecko.</p>
<p>Czym jest miłość dla nas? Czy mogę mieć nadzieję na wieczne uczucie?</p>
<blockquote><p>Miłosne uniesienie         musi z czasem przeminąć, ponieważ na fenyloetylaminę można się uodpornić. Przez         organizm przetacza się burza hormonalna. Po dwóch latach organizm nie jest już w stanie         wytwarzać zwiększonej dawki wyżej wymienionego związku chemicznego, koniecznej do         miłosnego szaleństwa. W takim momencie wiele związków się rozpada.</p>
<p><!--more--></p></blockquote>
<p>A co potem? Dziękuje, to były piękne lata, następny! Czy może potkwimy sobie w tym co umiera? W tym co nie żyje? Nekrofilia. Skazani na cierpienie?</p>
<blockquote><p>Oczywiscie są też pary które żyją bez uczucia, bez miłości ponieważ albo się  wypaliło miedzy nimi, albo nie zaiskrzyło jak trzeba i zgasło uczucie nie rozpalone należycie. Tak wiec są oni ze sobą z wielu powodów (przyzwyczajenie, sex, bo nie lubią samotności a innego nie chce im się szukać).  Jest wiele takich par u których po prostu nie  wyszło jak należy, chcą być razem (i są ze sobą) lecz nie ma miłości.</p></blockquote>
<p>Byłam już kiedyś w takim 'związku'. Może i było warto? Nic przez to nie straciłam, ale też muszę przyznać, za dużo nie zyskałam.</p>
<p>Wiosna, czas zakochanych, czas miłości... skończy się na wycieczkach do parku z moim Tensonem.</p>
<p>A może dwa lata to długo? Dziś gdy nie mamy czas nawet na wyjście do lasu dwa lata związku z kimś moga być ekwiwalentem wieczności. Znalezienie na kogoś miejsca w swoim życiu na tak długi czas... ale co z planami na przyszłość? Zakładaniem rodziny? Zbieraniem na wspólny dom? Może te marzenia powinny potem ludzi trzymać razem? Nie chciałabym nigdy żyć w związku, który trwa z przyzwyczajenia.</p>
<p>Bo nikt nie wpadł na to, że może być inaczej. Że można zerwać.</p>
<p>Straszne.</p>
<p>Z drugiej strony masz w życiu kogoś z kim to życie dzielisz, kto jest dla ciebie ważny, kto zna cię na wylot, wie co lubisz, co cię denerwuje, w jaki sposób się do ciebie nie odzywać.</p>
<blockquote><p>Twój mózg produkuje oksytocynę a także endorfiny, które sprawiają, że przy swojej ukochanej czujesz się spokojny i zrelaksowany. Podsycaj więc poczucie, że tworzycie jedność i macie swój mały świat i rozmawiajcie ze sobą - komunikacja to klucz do wzmacniania więzi. To nie znaczy, że masz zdawać swojej partnerce relację z całego dnia albo zmuszać ją o dyskusji o uczuciu do ciebie. Chodzi o to, żebyście wiedzieli co twoja partnerka myśli i czuje. Żadnej parze jednak nie wystarczy samo gadanie i zero akcji.</p></blockquote>
<p>Może nawet gdy 'zakochanie i zauroczenie' mija to zostaje jeszcze coś, dla czego warto się wcześniej spalać? Statystycznie - jakieś związki jednak trwają dłużej niż te dwa lata, więc zakładając, że całe społeczeństwo nie jest głupie - może coś w tym jest? Coś więcej o tych dłuższych związkach? Mi się nie zdarzyło...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paryski sen o poranku]]></title>
<link>http://esencja.wordpress.com/?p=28</link>
<pubDate>Fri, 16 May 2008 11:17:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Magda Buraczewska</dc:creator>
<guid>http://esencja.wordpress.com/?p=28</guid>
<description><![CDATA[Czasem w chwilach wzmożonego sentymentalizmu przeżywam &#8220;dramat&#8221; istnienia w świecie j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft alignnone size-full wp-image-31" style="float:left;" src="http://esencja.wordpress.com/files/2008/05/w-paryzu.jpg" alt="W paryżu" width="338" height="450" />Czasem w chwilach wzmożonego sentymentalizmu przeżywam "dramat" istnienia w świecie jako Polka. Jakkolwiek to brzmi, zjawisko jest bardzo proste i nie do końca przeze mnie (jeszcze) zbadane. Zastanawiam się jak to się stało, że mieszkam tu, gdzie mieszkam, a może lepiej - że przyszłam na świat tu, gdzie przyszłam, a nie np. w Japonii, Peru czy Zimbabwe.   Jestem pewna, że wtedy wszystko wyglądałoby inaczej.</p>
<p style="text-align:justify;">Czasem mam wielką ochotę być Francuzką, albo przynajmniej paryską Polką, albo Polką w Paryżu, a dzieje się to zawsze wtedy, kiedy uświadamiam sobie jak uwielbiam francuską kulturę  i Francję. Paradoksem w tym wszystkim jest to, że nie za dobrze je znam (i Francję i kulturę), byłam tam tylko raz przez 7 dni, więc śmiem twierdzić, że uwielbiam swoje wyobrażenia i skojarzenia z tym, co francuskie. A są naprawdę piękne.</p>
<p style="text-align:justify;">Jest paryski dzień, budzę się w paryskim łóżku i wita mnie paryskie słońce. Wiem, że w tej paryskiej kamienicy na parterze mieści się mała kawiarenka "A la lumiere". Właściciel rozłożył już stoliki i wypolerował okienne szyby, żeby klienci mogli popodziwiać paryską modę i popatrzeć na zaspanych porannych ludzi, biorąc łyki gorzkiej kawy i zajadając się paryskim croissantem. W tle słychać delikatne brzmienie akordeonu. Paryż budzi się do życia.</p>
<p style="text-align:justify;">Ilekroć o tym myślę, staje mi przed oczami obraz prawdziwej sielanki w czarno białych kolorach pełnych artyzmu (czarno białych, ale nie dlatego, że smutnych - raczej dlatego, że to dodaje klimatu). Obraz mało współczesny - wiem. Najlepiej obraz/fotografia  Cartier Bressona.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-29 aligncenter" src="http://esencja.wordpress.com/files/2008/05/bresson-paryz.jpg" alt="Cartier Bresson - Paryż" width="340" height="450" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone size-full wp-image-30" src="http://esencja.wordpress.com/files/2008/05/cafe-de-flore.jpg" alt="Cafe de flore" width="400" height="300" /></p>
<p style="text-align:justify;">Od zawsze francuskie miasta wydawały mi się takie natchnione, przesiąknięte sztuką, lekkością i melancholijnym spokojem. Nie wiem skąd to się wzięło. Po prostu nie wiem, ale paryski sen o poranku musi być piękny nawet dla Dody</p>
<p style="text-align:justify;">
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/hBimXn312wA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/hBimXn312wA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:justify;">ps. ku mojemu zaskoczeniu - wpisując w graficzną wyszukiwarkę google słowo "Paris" pojawia się mnóstwo zdjęć Paris Hilton hmm...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[skołowana.]]></title>
<link>http://skemblog.wordpress.com/?p=359</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 08:13:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>skem</dc:creator>
<guid>http://skemblog.wordpress.com/?p=359</guid>
<description><![CDATA[10:11 Po wczorajszych newsach nie wiem co ze sobą zrobić, póki co nie mam ochoty nawet oddychać.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>10:11</strong> Po wczorajszych newsach nie wiem co ze sobą zrobić, póki co nie mam ochoty nawet oddychać. Tymczasem siedzę na kanapie, zastanawiam się nad śniadaniem i jego formą i nigdzie się dziś nie ruszam... Muszę się poukładać.</p>
<p><strong>10:45</strong> Po dobrym śniadaniu świat nie jest taki zły a problemy już nie taaaaaakie wielkie. Poradzę sobie, jak zwykle zresztą. Nie będzie tak, to będzie inaczej... tylko, tylko tak już mi się marzy "nasza mała stablizacja". A na deser Pink Floyd - Wish you where here. Wersja koncertowa, bo ja koncertowe zwierze jestem :).</p>
<p style="text-align:center;"><strong><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/3DXCHa9BYfE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/3DXCHa9BYfE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></strong></p>
<p style="text-align:left;"><strong>15:19</strong> Czytam reklame "fajni ludzie w bebo". Włączyło mi się od razu światełko, czerwone. Co to u licha znaczy fajni? Metroseksualni mężczyźni, różowe panny, wszyscy trendy i na czasie? Fajni to nie fajne słowo, to antyreklama raczej niż reklama. Fajni, czyli wszyscy tacy sami? A może poprostu nie jestem w targecie tej reklamy ;P. Bojowa dziś jestem, wiem ;). I co gorsza wszczynam burdy nie tylko u siebie ;P.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>22:40</strong> Zaczęło się od tego, że internet fatalnie ostatnio chodzi. Potem mniejsze lub większe kombinacje z iphonem, a skończyło sie na miłości go Czytnika google, genialna sprawa. Proszę ustawcie sobie na swoich blogach udostępnianie kanałów rss. Szybko i przyjemnie można się dowiedzieć co u Was :). Kolorowych snów...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Twój wewnętrzny krytyk]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=562</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 23:18:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=562</guid>
<description><![CDATA[
Timothy Gallwey, czołowy brytyjski gracz i trener tenisa, napisał książkę &#8220;The Inner Gam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/05/1krytk.jpg" alt="" /></p>
<p>Timothy Gallwey, czołowy brytyjski gracz i trener tenisa, napisał książkę "The Inner Game of Tennis" (Wewnętrzna gra w tenisa), która zyskała ogromna popularność, a kilka lat później - "The Inner Game of Golf" (Wewnętrzna gra w golfa).<br />
Stosowne przez niego metody treningu w obydwu dyscyplinach okazały sie niezwykle skuteczne, a z programowaniem neurolingwistycznym łączy je zrozumienie wpływu myślenia na osiągane wyniki.<br />
Gallwey nie był zadowolony z postępów swych podopiecznych, którzy najwyraźniej <strong>nie mogli poradzie sobie z natłokiem uwag</strong>, wskazujących popełniane błędy i sposób ich skorygowania.</p>
<p>Pewnego dnia przypadkiem zauważył, i jeśli kilka razy zademonstrował uczniom uderzenie, a następnie kazał im je powtórzyć, <strong>powstrzymując sie od</strong> objaśnień i <strong>krytycznych uwag</strong>, osiągali oni znacznie lepsze wyniki ni wówczas, gdy słuchali tradycyjnych instrukcji.<br />
Powyższe spostrzeżenie dotyczyło zarówno nowicjuszy, jak i doświadczonych graczy.</p>
<p>Wydawało sie, ze <strong>analizując</strong> wykonywane ruchy, uczniowie grali gorzej niż wówczas, gdy nie „myśleli", wykonując je tylko lub naśladując, niczym dziecko, które uczy sie nowej gry.<br />
Dokonawszy tego odkrycia, trener <strong>ograniczył instrukcje do niezbędnego minimum</strong>, a wyniki znacznie sie poprawiły.<br />
Gallwey doszedł do wniosku, ze kady z nas posiada wewnętrzny odpowiednik instruktora czy też <strong>krytyka</strong>, który stale dyktuje sposób postępowania.<br />
„Patrz na stopy", „zwolnij trochę", „teraz przyspiesz", „obserwuj piłce", „wyreguluj oddech".<br />
Ów wewnętrzny krytyk negatywnie wpływa na osiągane przez nas wyniki w nie mniejszym stopniu niż jakikolwiek „zewnętrzny" sędzia.<br />
Gallwey zidentyfikował funkcjonowanie dwóch „jaźni".<br />
Jaźń 1 była bystrym i pełnym dobrym chęci, choć nadmiernie surowym krytykiem, który zawsze przeszkadzał, natomiast jaźń 2 była urodzonym tenisista, któremu należałoby po prostu pozwolić grać, by ujawnił swój talent .<br />
<strong>Jażń 1 sadziła, że jest ekspertem, lecz myliła sie.</strong><br />
Jaźń 2 była uzdolnionym graczem i znajdowała przyjemność w uprawianiu tego sportu,<br />
lecz "mądrą" i elokwentna jaźń 1 stale przeszkadzała i onieśmielała ją.</p>
<p>Odwracając uwagę jaźni 1, by pozwolić jaźni 2 grac swobodnie, Gallwey uzyskał nadzwyczajne rezultaty. Następnie zastosował te sama metodę do nauki gry w golfa i potwierdził jej skuteczność na własnym przykładzie, opanowując od podstaw tajniki nowej dyscypliny i szybko osiągając wysoki poziom umiejętności.<br />
Dwie jaźnie, zidentyfikowane przez Gallweya (nie znającego zasad funkcjonowania mózgu ani najnowszych odkryć w tej dziedzinie) sa oczywiście tymi samymi odrębnymi „umysłami", które odkrył noblista Roger Sperry, prowadzać badania z udziałem pacjentów poddanych operacji rozdzielenia półkul mózgowych.</p>
<p>Krytyczna jaźń 1 odpowiada logicznej, „werbalnej" półkuli lewej, natomiast dziecięco naturalna, ekspresywna, „niewerbalna" jaźń 2 reprezentuje półkule prawą.</p>
<p>Krytyczny „głos wewnętrzny" odzywa sie nie tylko podczas uprawiania sportów, bombarduje on nas swymi uwagami we wszelkiego rodzaju sytuacjach „nigdy ci sie to nie uda", „uważaj", „co by sobie pomyślał?", „czy pomyślałeś o...?".<br />
Czasem taki dialog wewnętrzny dodaje odwagi („Zrób to, przecie potrafisz" lub „ja im jeszcze pokażę") i pomaga osiągnąć pożądane wyniki, <strong>najczęściej jednak negatywna samoocena blokuje prawdziwe możliwości.</strong></p>
<p>Zaimprowizowane przemówienie często udaje nam sie o wiele lepiej ni wystąpienie, o którym zostaliśmy poinformowani ze znacznym wyprzedzeniem.<br />
W ostatnim przypadku krytyk wewnętrzny ma dużo czasu na doradzanie, <strong>przeszkadzanie</strong> i ostrzeganie drugiej jaźni, którą pod presją zaczyna ogarniać strach.<br />
Pamiętasz z pewnością model uczenia sie, opisany w rozdziale 1, zgodnie z którym najwyższy poziom umiejętności osiągamy wówczas, gdy przestajemy być świadomi własnych kompetencji.<br />
<strong>Działając pod kierunkiem jaźni 2, nie myślimy racjonalnie, a krytyk nie zabiera głosu.</strong><br />
Dlatego właśnie, kiedy prowadzisz samochód, twoja lewa półkula mózgu może słuchać radia, zastanawiać sie, co ugotować na obiad lub jak zachować sie wobec rozgniewanego klienta.<br />
Podczas gdy jaźń 1 zajęta jest swymi problemami, jaźń 2 jedzie sobie spokojnie, wykorzystując „kompetencje nieświadomą".<br />
Pewien mój znajomy boleśnie zranił sie w nogę, lecz z grzeczności zgodził sie rozegrać partie golfa, na która wcześniej umówił sie z przyjacielem.<br />
Noga bardzo mu dokuczała i podczas meczu me przestawał o mej myśleć, me mogąc sie doczekać zakończenia gry i powrotu do domu.<br />
Jakie było jego zdumienie, gdy okazało sie, e była to najlepsza partia, jaka kiedykolwiek rozegrał!<br />
Skaleczona noga absorbowała cała jego uwagę, toteż mój znajomy nie „myślał" o grze, dzięki czemu był w stanie osiągnąć tak dobre wyniki.</p>
<p>Chociaż nie zawsze mamy możliwość kształtowania tego rodzaju okoliczności, Timothy Gallwey bardzo skutecznie stosuje zasadę odwracania świadomej uwagi.<br />
Inni sportowcy lub artyści występujący przed publicznością opracowali własne metody przezwyciężania krytycznego, zachowawczego i lękliwego myślenia lewej półkuli przez kompetentną i intuicyjną półkulę prawa.<br />
Tego rodzaju techniki zawsze uwzgledniaja wyregulowanie oddechu i relaksacje (pomagajaca wj eliminowac „frasobliwe" mysli lewej półkuli) oraz rodzaj wizualizacji, zwany w terminologii NLP - "rzutowanie w przyszłość".</p>
<p><em>Harry Adler - Umiejętność Realizowania Marzeń</p>
<p></em><strong>Powiązane posty :</strong><em></p>
<p></em>• <a href="../2008/02/29/kto-jest-premierem-w-twoim-rzadzie/">Kto jest premierem w Twoim rządzie?</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/08/jak-jestes-zaprogramowany/">NLP - jak jesteś zaprogramowany?</a></p>
<p>• <a href="../2008/04/03/inteligencja-emocjonalna-a-praca-zawodowa/">Inteligencja emocjonalna a praca zawodowa</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/24/odpowiedz-na-psychiczny-atak/">Odpowiedź na Psychiczny Atak</a></p>
<p>• <a href="../2007/10/09/dobro-i-zlo/">Co wpływa na nasze życie?</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pozytywne myślenie nie wystarczy!]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=560</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 22:40:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=560</guid>
<description><![CDATA[
Wszyscy mamy marzenia, prawda?
Każdy z nas chce wierzyć, że jest kimś specjalnym, niezwykłym, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/05/angel2345679.jpg" alt="" /></p>
<p>Wszyscy mamy marzenia, prawda?</p>
<p>Każdy z nas chce wierzyć, że jest kimś specjalnym, niezwykłym, że może wywrzeć niepowtarzalny wpływ na życie swojej rodziny, przyjaciół, innych ludzi.<br />
Każdy z nas miał w życiu moment, w którym bardzo dokładnie wiedział, czego chce i na co zasługuje. Jednak zbyt <strong>wielu z nas</strong> <strong>odrzuca swoje marzenia, kiedy pojawiają się życiowe problemy</strong>.<br />
Odkładamy do lamusa własne aspiracje, zapominamy, że to od nas zależy nasza przyszłość, tracimy wiarę w siebie i nadzieję.<br />
Celem mojego życia jest przypominanie ludziom takim jak ty i ja, że siła pozwalająca zmieniać naszą przyszłość drzemie w nas samych. Już dziś każdy z nas może obudzić w sobie tę siłę i znów sięgnąć po marzenia.<br />
<strong>Pozytywne nastawienie stanowi z pewnością bardzo dobry punkt wyjścia. </strong><br />
Bez wątpienia bowiem chcesz skupić się na sposobach zażegnania problemów, na rozwiązaniach, a nie na wszystkim tym, co jest „złe".<br />
<strong>Jednak samo pozytywne nastawienie nie wystarczy, aby odmienić twoje życie.<br />
</strong>Musisz dysponować strategiami, planami, które doprowadzą cię krok po kroku do <strong>zmiany sposobu myślenia</strong>, odczuwania i postępowania od dziś na resztę życia.</p>
<p>Czy nie jest prawdą że każdy z nas chce w swoim życiu coś zmienić na lepsze?<br />
Niemal wszystkie zmiany, które chcemy wprowadzić w naszym życiu, dzielą się na dwie kategorie:<br />
- albo chcemy zmienić sposób odczuwania (mieć więcej pewności i wiary w siebie, pokonać własne obawy,  pozbyć się frustracji, czuć się szczęśliwym lub inaczej osądzać wydarzenia z przeszłości),<br />
- albo też pragniemy zmienić własne działania (inaczej się zachowywać, jak choćby rzucić palenie, picie lub pozbyć się nawyku odkładania wszystkiego na później).</p>
<p>Problem polega jednak na tym, że bardzo <strong>niewielu z nas wie, jak spowodować te zmiany</strong> i jak sprawić, by były <strong>trwałe</strong>.</p>
<p>Jedyne, czego potrzebujesz, aby zacząć ten proces, to <strong>wiara, że zmiana jest możliwa.</strong><br />
Przeszłość się nie liczy.<br />
<strong>Cokolwiek nie powiodło ci się w przeszłości, nie ma żadnego wpływu na to, co zrobisz dziś.</strong> A to, co zrobisz w tej chwili, ukształtuje twoje przyszłe życie.<br />
Właśnie teraz musisz stać się swoim własnym sprzymierzeńcem.<br />
Nie wolno ci zamartwiać się tym, co stało się w przeszłości.<br />
Zamiast tego skup się na sposobach rozwiązania nękających cię problemów - <strong>nie wolno ci ich rozpamiętywać. </strong><br />
Czy chcesz rozpocząć tę podróż?<br />
Zacznijmy więc.</p>
<h3><span style="color:#000000;">Poczucie przytłoczenia wydarzeniami... i jak sobie z nim radzić</span></h3>
<p>Często w życiu następują wydarzenia, nad którymi nie potrafimy panować.<br />
Firma, w której pracujemy, redukuje etaty i zostajemy zwolnieni, porzuca nas współmałżonek, choruje ktoś z rodziny, umiera ktoś bliski, rząd cofa dotację dla programu, w ramach którego pracujemy.<br />
W takich właśnie okolicznościach możemy się czuć, jakby nie było zupełnie nic, co moglibyśmy zrobić, aby odmienić bieg wydarzeń na lepsze.<br />
Być może doświadczyłeś na własnej skórze sytuacji, w której robiłeś wszystko, co możliwe, aby pomóc rodzinie, znaleźć pracę, wspomóc przyjaciela lub po prostu poczuć się szczęśliwszym, i żadne z twoich posunięć nie przynosiło pożądanych rezultatów.<br />
<strong><br />
Kiedy próbujemy czegoś nowego i nasze próby spełzają na niczym, często boimy się spróbować po raz kolejny.<br />
Dlaczego?</strong><br />
<strong>Ponieważ każdy z nas pragnie uniknąć cierpienia!</strong></p>
<p>Nikt nie chce ponieść kolejnej porażki, nie chce dać z siebie wszystkiego tylko po to, by rozczarować się po raz kolejny.</p>
<p>Często po wielu takich rozczarowaniach przestajemy próbować!<br />
Wtedy właśnie dochodzimy do przekonania, że nic już nie pomoże.<br />
Jeśli dotarłeś w życiu do takiego właśnie punktu, w którym nie chcesz nawet spróbować podjąć jakiejkolwiek próby, to doprowadziłeś się do stanu zwanego „<strong>stanem wyuczonej bezradności".</strong><br />
Po prostu nauczyłeś się, wbiłeś sobie do głowy, że jesteś „bezradny".<br />
Dobra wiadomość brzmi: mylisz się!<br />
Potrafisz i możesz wszystko odmienić.<br />
Możesz zmienić całe swoje życie już dzisiaj, zmieniając sposób, w jaki je postrzegasz, oraz podejmowane przez ciebie działania.</p>
<p><em>„Nigdy się nie zniechęcam, ponieważ każda kolejna próba zakończona niepowodzeniem stanowi krok naprzód." </em><br />
<span style="color:#888888;">Thomas Edison</span></p>
<p>Pierwszym krokiem na drodze do zmiany twojego życia jest pozbycie się negatywnego przekonania, że nie masz wpływu na sytuację, w której się znalazłeś, że jesteś bezradny.<br />
Jak to zrobić?<br />
Często ludzie twierdzą, że nie są w stanie niczego zmienić, ponieważ w przeszłości podejmowali już różne próby i żadna z nich się nie powiodła.<br />
Jednak zapamiętaj zdanie, które powtarzam od wielu lat: <strong>TWOJA PRZESZŁOŚĆ NIE RÓWNA SIĘ TWOJEJ PRZYSZŁOŚCI</strong>.<br />
Liczy się nie to, co było wczoraj, lecz to, co dzieje się w tej właśnie chwili.<br />
Jakże wielu ludzi chce jechać naprzód, patrząc we wsteczne lusterko! Jeśli i ty będziesz jednym z nich, z pewnością się rozbijesz.<br />
<strong>Musisz więc skoncentrować się na tym, co możesz zrobić dziś, aby polepszyć swoją sytuację.</strong></p>
<h3>
<span style="color:#000000;"> Wytrwałość popłaca</span></h3>
<p>W rozmowach z ludźmi często słyszę: „Próbowałem już tysięcy sposobów i żaden nie wypalił."<br />
Zastanów się tylko!<br />
Z pewnością nie próbowali nawet sto razy, pewnie nawet i nie dziesięć.<br />
Większość z nich podjęła zaledwie kilka prób zmiany swojej sytuacji i kiedy te się nie powiodły, przestali robić w ogóle cokolwiek.<br />
Dam ci przykład.<br />
Czy kiedykolwiek słyszałeś o pułkowniku Sandersie?<br />
(Pułkownik Sanders, emerytowany oficer Armii Stanów Zjednoczonych, założyciel sieci barów Kentacky Fried Chicken)<br />
Z pewnością.<br />
W jaki sposób pułkownik Sanders odniósł swój wielki sukces?<br />
Czy urodził się bogaty? Czy miał bogatą rodzinę? Czy studiował na najlepszych uniwersytetach, jak Harvard? A może pracował na swój sukces od wczesnych lat młodości?<br />
Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: <strong>nie</strong>.</p>
<p>Pułkownik Sanders zaczął realizować swoje marzenia dopiero w wieku sześćdziesięciu pięciu lat!<br />
Co skłoniło go do działania?<br />
Był bez grosza i nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc.<br />
Otrzymał pierwszy czek emerytalny na kwotę stu pięciu dolarów i zawrzał z wściekłości. Jednak zamiast narzekać na społeczeństwo albo wypisywać nieuprzejme listy do Kongresu Stanów Zjednoczonych, zadał sobie pytania: „Co mającego wartość dla innych ludzi mogę robić?<br />
Co mogę im dać?" Zaczął się nad tym zastanawiać. Pierwsza odpowiedź na te pytania brzmiała: „Mam przepis na kurczaka, który smakuje wszystkim znajomym. Może więc mógłbym zarobić trochę pieniędzy, sprzedając ten przepis restauracjom?"<br />
Wtedy natychmiast przyszła kolejna myśl: „Nie, to śmieszne. Pieniądze ze sprzedaży mojego przepisu nie wystarczą nawet na zapłacenie czynszu za mieszkanie. Gdybym więc nie tylko sprzedał mój przepis, ale też pokazał, jak przygotować potrawę? A jeśli kurczak okaże się tak smaczny, że restauracja się rozwinie? Jeśli właściciele zdobędą w ten sposób więcej klientów, to pomnożą zyski i być może dadzą mi jakiś godziwy procent od tych dodatkowych zysków?"</p>
<p>Wielu ludzi wpada na wspaniałe pomysły.<br />
Jednak pułkownik Sanders potrafił nie tylko wymyślać wspaniałe plany, ale też i wprowadzać je w życie. Zaczął więc chodzić od restauracji do restauracji i każdemu właścicielowi mówił: „Mam wspaniały przepis na kurczaka i sądzę, że jeśli go wykorzystasz, zwiększysz zyski firmy. Za mój przepis chcę procent od tych zysków."<br />
Wielu właścicieli restauracji śmiało mu się w twarz: „Wynoś się stąd, starcze, zanim się zdenerwuję! Ale zanim wyjdziesz, powiedz mi, po co nosisz ten głupi biały garnitur." Czy pułkownik Sanders się załamał? Nie! Posiadł bowiem pierwszy klucz do sukcesu, który ja nazywam siłą osobowości:<br />
- Siła osobowości oznacza konsekwencję podejmowanych działań: <strong>ilekroć coś robisz, uczysz się czegoś nowego i znajdujesz sposoby, by następnym razem zrobić to lepiej</strong>.</p>
<p>Pułkownik Sanders z pewnością wykorzystał siłę osobowości! <strong>Zamiast załamywać się negatywnym wynikiem rozmowy z poprzednim restauratorem, zastanawiał się, jak bardziej skutecznie przekazać swój pomysł kolejnemu</strong>.<br />
I jak sądzisz, ile razy usłyszał „nie", zanim wreszcie padła pożądana odpowiedź? Otóż odmówiono mu tysiąc dziewięć razy, zanim usłyszał „tak".</p>
<p>Przez dwa lata podróżował po całych Stanach Zjednoczonych, często sypiając na tylnym siedzeniu swojego zdezelowanego samochodu. Jednak każdego ranka budził się z coraz większą chęcią podzielenia się swoim pomysłem z kolejnym właścicielem restauracji.<br />
Często jego jedynym pożywieniem były próbki kurczaka, które przygotowywał przed każdym kolejnym spotkaniem. Ilu ludzi potrafiłoby tak jak on znosić bez mrugnięcia okiem dwa lata odmów, ilu potrafiłoby nie załamać się po usłyszeniu tysiąca dziewięciu „nie"?<br />
Niewielu, ale pułkownik Sanders był jednym z nich.</p>
<p>Jestem przekonany, że większość z nas nie podjęłaby nawet dwudziestej pierwszej próby, nie mówiąc już o setnej czy tysiącznej.<br />
A przecież czasem trzeba próbować właśnie tak wiele razy, aby odnieść sukces. Wszyscy najwięksi ludzie sukcesu w historii świata mieli co najmniej jedną wspólną cechę: nie można ich było zniechęcić. Nie przyjmowali do wiadomości odpowiedzi negatywnej.<br />
Nie pozwalali, by cokolwiek powstrzymywało ich przed realizacją własnej wizji.<br />
Czy wiesz, że Walt Disney trzysta dwa razy spotkał się z odmową, zanim w końcu udało mu się znaleźć źródło finansowania dla „Najszczęśliwszego miejsca na ziemi"?<br />
Wszyscy bankierzy sądzili, że jest szalony.<br />
A przecież nie był.<br />
<strong>Kierował się własną wizją i pragnieniem, by zmienić ją w rzeczywistość</strong>.<br />
Dziś miliony ludzi skorzystało z radości Disneylandu, jedynego w swoim rodzaju świata, który powołała do życia decyzja jednego człowieka.<br />
Kiedy mieszkałem w mojej kawalerce, tak ciasnej, że musiałem prać w wannie, często przypominałem sobie te i inne podobne historie.<br />
Musiałem ciągle sobie powtarzać, że <strong>żaden problem nie trwa wiecznie</strong>.<br />
Żaden nie jest w stanie wpłynąć na całe moje życie.<br />
<strong>Każda trudność przeminie, jeśli podejmę pozytywne i konstruktywne działania, by jej zaradzić</strong>.</p>
<p><em>A. Robbins  "Listy od przyjaciela"</em></p>
<p><strong>Powiązane posty<br />
</strong></p>
<p>• <a href="../2007/10/09/hello-world/">Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/17/czy-istnieja-jakies-ograniczenia-tylko-wtedy-gdy-w-nie-wierzymy/">Czy istnieją jakieś ograniczenia -<br />
czy tylko wtedy gdy w nie wierzymy?</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/29/moc-tworzenia-i-moc-niszczenia-przekonania/">Moc tworzenia i moc niszczenia - nasze przekonania</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/09/podswiadomosc-kluczem-do-bogactwa/">Podświadomość - kluczem do bogactwa</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bitwa pod Asmadronem cz.3]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 11:43:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[
Poprzednie części: część 1, część 2.
Główny wątek: Fantasy Story
Rozpościerający się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://egotrippin.files.wordpress.com/2008/05/bit.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-47" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2008/05/bit.jpg" alt="" width="495" height="100" /></a><br />
Poprzednie części: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/2008/05/04/bitwa-pod-asmadronem-cz1/">część 1</a>, <a href="http://egotrippin.wordpress.com/2008/05/05/bitwa-pod-asmadronem-cz2/">część 2</a>.<br />
Główny wątek: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/tag/fantasy-story/">Fantasy Story</a></p>
<p>Rozpościerający się na co najmniej pięć kilometrów obóz tętnił życiem, zewsząd dobiegały wspaniale zapachy pieczonego mięsa, wina i owoców. Rozbrzmiewała wzniosła muzyka napawająca dumą i mobilizująca do walki, ucztowano tak jakby bitwa już dawno się skończyła. Kenoch wiedział jednak, że najgorsze dopiero przed nimi, że walka rozpocznie się na dobre dopiero z nadejściem Cienia, musiał jednak pozwolić wszystkim nabrać sił przed tym ważnym wydarzeniem. <!--more-->Posuwając się naprzód ku wielkiemu namiotowi stojącemu majestatycznie na środku obozu, zahaczał co jakiś czas o stojące przy głównej drodze namioty by sprawdzić jak mają się ludzie, jakie nastroje panują tuż przed bitwą. Wśród żołnierzy, choć niechcących dać po sobie poznać, dało się wyczuć niepokój wzbudzony osobą Cienia. Ten niematerialny byt budził lęk i podziw wśród wszystkich ludów Heszbonu. Od dawna znana była jego potęga, nie kto inny jak on był niegdyś wśród Irodynów będących najbliższymi bytami Wszechmogącego. Wychodząc z namiotu, spoglądając na gwiazdy rozpościerające się na niebie, migotające niczym stado świetlików w ciemną noc, okalając wzrokiem bezmiar i ogrom kosmosu Kenoch przypomniał sobie opowieść pewnego starego Druida, który to studiował księgi pamiętające czasy pierwszej Emy. Przypomniał sobie słowa, które na zawsze pozostaną w jego pamięci.</p>
<p>To był dzień jak każdy w krainie Trachonu. Słońce dostojnie górowało w zenicie na błękitnym niebie nad wspaniałym zamkiem Bet-Gilea. Przepiękna, imponująca konstrukcja dominowała nad rozpościerającymi się wkoło zielonymi, tętniącymi życiem łąkami. Biała marmurowa fasada kontrastowała z aż gryzącą niczym nieskalaną zielenią otaczającego świata. Okazałe ogrody rozpościerające się po południowej stronie kompleksu dodawały uroku i majestatu i tak fenomenalnej konstrukcji. Trzy wieże górowały nad całym grodem, każda większa od poprzedniej. Największa niczym dobry pasterz doglądający swojej trzody z wysokości ponad trzystu metrów spoglądała na leżącą wokół krainę. Wieże wyrastały ze wspaniałej zabudowy jaką stanowił zespół budowli mieszkalnych, sakralnych i warownych. Monumentalne mury okalały całość niczym ojciec ściskający z miłością swoje jedyne dziecko. Od frontu rozciągał się malowniczy prostokątny dziedziniec z półkolistym zakończeniem przy wyzywająco pięknej bramie, która nie była częścią żadnych fortyfikacji lecz lśniła w świetle słonecznym nadając jeszcze większego blasku znajdującej się nieopodal Świątyni Światła. Była to budowla niczym nie przypominająca innych, otoczona oazą zieleni, z jednej strony przylegająca do ściany skalnej z przeszklonymi ścianami i dachem wydawała się tak lekka i delikatna, że dziecko mogło by ją podnieść czy zniszczyć. W środku przytłaczała urodą, wyłożona najszlachetniejszymi diamentami, konstrukcja praktycznie w całości szklana, powabnie wkomponowana w środowisko naturalne. W istocie była miejscem świętym, nieskalanym punktem wyjścia wszelkiego istnienia, miejscem, gdzie znajdowała się chwała Jedynego. Służyli Jej najwyżsi kapłani, wybierani spośród najczystszej krwi elfów. Nieopodal dziedzińca po wschodniej stronie znajdowało się zejście do ogrodów. Cudne, boskie, powalające świetnością, musiały być szczytem osiągnięć osoby, która je zaprojektowała. Zdawało się, że ręka kreatora była prowadzona przez jakąś nieznaną boską moc. W środku mistycznego ogrodu, w cieniu ogromnych drzew, wśród lekkiej bryzy powiewającej z zachodu znajdowała się skryta baśniowa brama prowadząca do innego świata, była to brama Aszkelonu. Tajemne przejście do krainy tak niezbadanej, że nie stanęła w niej jeszcze stopa ani elfa, ani człowieka, ani żadnej innej istoty całkowicie związanej z tym światem. Było to przejście do świata duchowego, do którego wstęp spośród istot nam znanych mieli tylko synowie Efra, pół ludzie pół duchy, formy należące do obu światów, połączenie piękna, wiedzy i miłości Jedynego, stworzone na Jego podobieństwo od wieków egzystujące u Jego boku.</p>
<p>W tej sielankowej krainie elfy, efry i lorchowie wiedli wspaniałe niczym usypane różami życie. Każdy dzień był jakby spędzony w raju, był idylliczną egzystencją. Każdy posiadał niczym niezmąconą dusze, beztroską jak małe dziecko. Żyło się godnie, w obfitości, natura składała swe dary w nieprzerwanym cyklu zbiorów. Kraina ta zawsze wydawał się Kenochowi bajkowa, nieosiągalna, uważał ją bardziej za legendę i tak mistyczne miejsce, że aż niewyobrażalnym było by jej rzeczywiste istnienie. Teraz jednak gdy bitwa z oddziałami Cienia miała się na dniach, historia ta przypominała mu się co noc gdy tylko spojrzał w gwiazdy. Gdyż to w niej po raz pierwszy poznał swojego przeciwnika, po raz pierwszy miał kontakt, chociaż mglisty i nierealny, z jego mocą. Cień bowiem występował w niej jako najwyższy z Irodynów, bytów najbliższych Jedynemu zamieszkujących Aszkelon, a także jako jeden z siedmiu Dronów. Jego potęga i przyjaźń jaką darzył go Iknu, znana była zarówno w Aszkelonie jak i całej ziemi Trachonu. Odpowiedzialny był za doglądanie dobrobytu i porządku aż po granice kraju daleko w górach Ilyho. Iknu w darze swej miłości ofiarował mu cząstkę swej mocy, cząstkę która dawała niewyobrażalną moc, nieporównywalną z żadną znaną mu ziemską energią. Kenoch co dnia zastanawiał się co skłoniło Cień do sprzeciwienia się Iknu, do zdrady przyjaciela jakiego miał w osobie Jedynego, co sprawiło, że obrócił się przeciwko Niemu i opuścił Aszkelon, krainę, która musiała być jeszcze doskonalsza niż znany mu z opowiadań Trachon. Nie to jednak było teraz najważniejsze, musiał on brać pod uwagę, że w jakiejś części ta opowieść może być prawdziwa. Myśli Kenocha zaprzątała cząstka mocy Iknu, którą zapewne ciągle posiadał Cień. Bo jak pokonać taką potęgę? Co uczynić by uchronić swych ludzi od klęski? Zadając sobie te pytania udał się w stronę łopoczącej na wietrze flagi z wizerunkiem czarnego Gryfa na szarym tle, udał się do głównego namiotu dowództwa.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>C.D.N. Zapewne<br />
</strong></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://egotrippin.files.wordpress.com/2008/05/herb-gandamu2.jpg"><img class="size-full wp-image-53" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2008/05/herb-gandamu2.jpg" alt="" width="200" height="207" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdyby kamień potrafił mówić...]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 14:00:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[
„Gdyby kamień potrafił mówić, jaką historię by opowiedział?”
Tyle, ile na świecie kamie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://egotrippin.files.wordpress.com/2008/05/kam.jpg"><img src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2008/05/kam.jpg" alt="" width="495" height="100" class="alignnone size-full wp-image-49" /></a></p>
<p><strong>„<em>Gdyby kamień potrafił mówić, jaką historię by opowiedział?</em>”</strong></p>
<p>Tyle, ile na świecie kamieni, tyle historii. Każdy z nich mógłby przytoczyć całkiem prywatną opowieść, okalaną chmurą tajemnic, złożonych z garści prawdy, szczypty ironii i ziarenka niedopowiedzeń. Idąc przed siebie, goniąc za własnym szczęściem, doczesnymi dobrami, deptamy kolejne kamienie, nie zastanawiając się, co mogłyby nam powiedzieć. <!--more--> Może wytknąć nasze wady, naprawić nasze życie? Gdybyśmy choć na chwilę zatrzymali się. Przestali być… zresztą, na co komu przydadzą się moje, dziecinne, nic nie znaczące słowa? Przecież jestem tylko dzieckiem, rozwrzeszczaną nastolatką, wiedzącą o życiu tyle, co nic. A co może wiedzieć głupi, niepotrzebny nikomu kamień? Zapewne miliard razy więcej, niż wszyscy rodzice, niż wścibska sąsiadka, niż uparty nauczyciel historii, czy biedak, żebrający obok kościoła…</p>
<p>Cicho leżę w ukryciu, patrząc na Ciebie. Obserwuję, jak coraz bardziej zataczasz się, spadasz w otchłań swojego pustego życia, jednocześnie upadając na ziemię. Skrawki stłuczonego na ziemi szkła przedziurawiły Ci skórę dłoni, jednocześnie powiększając bliznę na Twoim starym, zimnym sercu. Jest zimniejsze niż temperatura powietrza w ten grudniowy wieczór. Spoglądasz przed siebie, widzisz świecące lampki na szyldzie zamkniętego, monopolowego sklepu. Jest wigilia. Prychnąłeś lekceważąco, przecież to zwykły, przereklamowany dzień dla zaimprowizowania rodzinnej sielanki, dla wszystkich snobów i pseudo-katolików. <span style="text-decoration:underline;">Nie dla Ciebie</span>. Resztką sił siadasz na pokrytej lodem starej, drewnianej ławce, wycierając krew o rąbek kurtki. Uważnie oglądasz ten przerażający nocą park. Pamiętasz, jaki wydawał Ci się piękny dwadzieścia lat temu? <em>Leżałem tutaj i wtedy.</em> Widziałem, jak rozradowany patrzysz na swojego pięcioletniego syna, biegającego za waszym psem po trawie. Jaką radość przynosiło mu rzucanie tego spróchniałego patyka i obserwowanie jak zwierzę przynosi go z powrotem. Wierzchem dłoni ocierasz mokre od łez oczy. Ile to już lat, od kiedy nie widzieliście się? Trzy, może cztery, komu chciałoby się to liczyć? <em>Może Twojej cudownej żonie</em>. –podpowiadam cicho, lecz nie słyszysz. Nie mogła znieść faktu, że Twoja miłość do butelki jest silniejsza od tej, którą przyrzekałeś jej przy ołtarzu.  Wracając do waszego zadbanego domu, późną nocą zwyczajnie zobaczyłeś swoje rzeczy przed drzwiami. I tą kartkę z mrożącą krew w żyłach wiadomością, że zmieniła zamki i że… że nie potrafi dalej cierpieć, kochając Cię.</p>
<p><em>Co mogłeś zrobić?</em> Odszedłeś, topiąc swoje smutki w butelce. Pierwszej, drugiej, czterdziestej, setnej… Czasem widziałeś ją. Jak pięknie, z godnością starzała się, nie próbując ukrywać coraz to większej ilości siwych włosów. Widziałeś też swojego syna. Widziałeś jak przychodzi do parku z kolegami, paląc za starym murem tanie papierosy. Odwracałeś wzrok, kiedy patrzył na Ciebie z pogardą, nie mogąc znieść faktu, że ten obrzydliwy alkoholik jest jego ojcem. Nie mogłeś nawet zwrócić mu uwagi, że używki nie są dla niego, że nie warto się przy nich zatrzymywać. Co by odpowiedział? „<em>I kto to mówi?</em>”<br />
- <span style="text-decoration:underline;"><em>Zniszczyłem to.</em></span> – mówisz cicho. Tak, żeby nikt przypadkiem nie ujrzał Twojej słabości. Zresztą, kto mógłby ją teraz ujrzeć? Wszystkie szczęśliwe rodziny teraz stoją, zgromadzone wokół stołów pełnych wyszukanych smakołyków, może właśnie dzielą się opłatkiem? Ile byś dał, żeby tam być? Żeby syn objął Cię tak, by zabrakło tchu w Twoich starych płucach i żeby żona patrzyła na was ze łzami w oczach?</p>
<p>Bezradność zniosła Cię na drugi plan, alkoholowa powódź znieczulała Cię na szept własnego serca.  Powoli kładziesz się na ławce. Zaciskasz powieki, spod których wymykają się dwie zbłąkane łzy. Trzęsiesz się z zimna, łkając cicho. Pierwszy raz czujesz ten nieludzki strach, bo oto minął Twój czas. Jedna, najjaśniejsza gwiazda świeci Ci prosto w oczy, przypominając, że za kłębem brudnej pary ze spalin jest coś ważniejszego od Twojego przywiązania do alkoholu.</p>
<p>Nie wspomnienia bolały Cię najbardziej. Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka sposobów zadawania bólu sobie samemu jest miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha, kto nas porzucił, dla kogoś, kogo sami opuściliśmy. Żyjesz samotnie od tylu lat, chociaż wcale tego nie chcesz. Każdego dnia masz nadzieję, że ktoś usłyszy Twoje niewerbalne, rozpaczliwe wołanie o pomoc.</p>
<p><strong><em>Krzyczysz, lecz nikt nie słyszy.<br />
Biegniesz, lecz stoisz w miejscu.<br />
Wstajesz, by za chwilę upaść.</em></strong></p>
<p>Jeszcze żyjesz, czy już umarłeś? Śmierć duchowa już dawno przyszła, by Cię zabrać, wiedząc, że już nigdy nie zmienisz swojego nędznego życia; że nie wrócisz do żony na kolanach, prosząc, by w końcu Ci wybaczyła; że nie wynagrodzisz swojemu dziecku tych wszystkich lat nieobecności. Pozostało Ci przejść się tylko po granicy dobra ze złem, usiąść na zerwanej skarpie życia i przytulić się do własnej samotności…</p>
<p>Kamień mógłby opowiedzieć miliony podobnych historii. Może wiedział też, jak bardzo Syn chciał mu pomóc, a bał się postawić ten pierwszy, decydujący krok? Pewnie zauważył łzy w oczach jego żony, kiedy widziała go, żebrującego pod supermarketem? Zapewne zastanawiał się, jak mogli go tak zostawić, jak mogli z kamienną twarzą wracać do mieszkania w swojej kamienicy, znikając jak kamień w wodę. Nie próbując pomóc mu ukamienowali go pretensjami i oszczerstwami. Wyciągnięcie do niego ręki byłoby jak kamień milowy, decydujący o ich dalszym, rodzinnym życiu. Być może wszystkim spadłby kamień z serca? Gdyby wszystkie historie mogły kończyć się szczęśliwie…</p>
<p><strong>Autor: Alicja M. </strong></p>
<p>Z mojej strony wielki respekt za ten genialny tekst ;)<br />
Należą się brawa, bez dwóch zdań...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bitwa pod Asmadronem cz.2]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/?p=46</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 13:38:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/?p=46</guid>
<description><![CDATA[Poprzednie części: część 1
Główny wątek: Fantasy Story
Z daleka było już widać łunę roz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzednie części: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/2008/05/04/bitwa-pod-asmadronem-cz1/">część 1</a><br />
Główny wątek: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/tag/fantasy-story/">Fantasy Story</a></p>
<p>Z daleka było już widać łunę rozdzierającą ciemność, rozpościerającą się nad miejscem, w którym rozbito namioty. Na kilometr przed obozem napotkali patrol strzegący bezpieczeństwa pozostałych. Kenoch widząc nadchodzących zbrojnych postanowił ukryć się za niskim wzniesieniem wyrastającym z ziemi niczym garb. Nakazał oddziałowi rozdzielenie się i sprawdzenie czujności patrolujących. <!--more-->Już po chwili wszyscy przyjęli pozycje, bezdźwięcznie niczym pikujący orzeł przemykając się między zaroślami. Niczego nie spodziewający się aczkolwiek jak zawsze czujni żołnierze zatrzymali się w pobliżu wzniesienia aby rozeznać teren.<br />
- Stać! – powiedział grzmiącym głosem Laeb dowodzący patrolem, nakazując podzielić się oddziałowi na cztery części. Dwie grupy miały okrążyć wzniesienie od obu stron, trzecia wspiąć się na nie a czwarta wraz z dowódcą pozostać na straży polnej ścieżki wiodącej do obozu. Już po chwili odnaleziono czających się za wzgórzem żołnierzy Kenocha.<br />
- Nakaż swoim ludziom złożyć broń! – rzekł donośnym głosem lekko zaniepokojony przewagą liczebna przeciwnika dowodzący grupy.<br />
Żołnierze przyjęli bezzwłocznie szyk bojowy słysząc odmowę ze strony tajemniczych gości. Kenoch znając możliwości własnych ludzi nie mógł pozwolić aby doszło do niepotrzebnego rozlewu krwi. Reagując natychmiastowo wydał rozkaz do przyjęcia szyku znanego tylko Madryjczykom. Następnie powiedział:<br />
- Jam jest Kenoch, syn Asbara, syna Ektrona, potomka Eleszbara wstrzymaj swych ludzi!<br />
- Wybacz o Panie – z przerażeniem wykrzyczał dowodzący.<br />
Dało mu to bowiem do zrozumienia, że zostali poddani testowi sprawdzającemu ich zaangażowanie w powierzone im zadanie. Minuty później trzecia grupa odkryła kryjówkę pozostałych żołnierzy.<br />
- Dobra robota bracie, wykazaliście się pełnym profesjonalizmem, a Ty Laebie trzeźwością myślenia, rozwagą i rozsądkiem. Jestem z was dumny. Nie mogłem spodziewać się niczego innego. – powiedział ze wzniosłością Kenoch do dowódcy oddziału, po czym zmobilizował swoich ludzi do dalszego marszu.<br />
Oddalając się spostrzegł znikający za wzgórzem patrol, idący w pełnym szyku, z gracją, dostojeństwem, dumny ze swoich czynów. Wiedział, że przyczynił się do podniesienia morali swoich wojowników. Z uśmiechem na twarzy i umocnionym przekonaniem o potędze swoich żołnierzy wkroczył do wielkiego i wspaniałego obozu.</p>
<p>C.D.N.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bitwa pod Asmadronem cz.1]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 12:53:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/?p=44</guid>
<description><![CDATA[Główny wątek: Fantasy Story
Losy Madryjczyków podczas starcia z oddziałami Cienia na polach Asm]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Główny wątek: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/tag/fantasy-story/">Fantasy Story</a></p>
<p>Losy Madryjczyków podczas starcia z oddziałami Cienia na polach Asmadronu za panowania króla Mesesa II. Pod wodzą  Kenocha, syna Asbara, syna Ektrona, potomka Eleszbara. Roku 1354 drugiej Emy.</p>
<p>Niebo było ciemnozłote, chmury pokrywały zachodnią część nieboskłonu, rozpościerały się niczym żagiel od północy aż po południowy kraniec gór Arma. W oddali rysowały się ośnieżone szczyty Dea. Słońce mozolnie chyliło się ku horyzontowi. To był przepiękny letni wieczór, Kenoch spoglądał przez przymrużone oczy na tysiące żołnierzy majestatycznie sunących po równinie Asmadronu. </span><!--more-->Błyszczące w świetle zachodzącego słońca zbroje napawały go dumą i nostalgią. Wiedział, że tam w dole maszerują najlepiej wyszkoleni i najdzielniejsi wojownicy w tej części ziemi Heszbonu. Wzgórze na, którym się znajdował kończyło się klifem, z którego rozpościerał się widok aż po pola Ekronu. Miał stamtąd doskonały ogląd sytuacji, jego wzrok powoli i dokładnie analizował każdy skrawek terenu znajdującego się poniżej. Mimo, że nie przystąpiono jeszcze do rozbijania obozu w jego umyślę rodził się już plan walki, doskonały, wręcz bezbłędny. Widział oczyma wyobraźni padających niczym muchy żołnierzy wroga. Jego serce przepełniało się gniewem na przemian z rozczarowaniem i smutkiem. Zaiste fakt zdrady napawał go bólem, jednak dobrze wiedział, że po przeciwnej stronie staną jego bracia, ludzie, których znał od urodzenia, u boku, których się wychowywał. Zimny dreszcz przeszywał jego plecy na myśl o walce z nimi. Buntownicy, głupcy, skazani na śmierć przez swoją własną pychę. Z drugiej jednak strony, co jakiś czas, uświadamiał sobie fakt obecności Cienia w ich szeregach. Mimo odwagi i walecznego ducha jakiego w sobie posiadał, miewał chwilę, w których musiał wziąć pod uwagę inną opcje niż wygrana, musiał rozważyć potęgę jaką dysponuje Cień. Wiedział, że nie będzie to łatwe starcie i, że nikt nie przyjdzie mu z pomocą. Wiedział, że musi liczyć tylko na siebie i swoich ludzi, że to od niego zależą losy Gandamu. Nagle jego rozmyślanie zostało przerwane przez huk trąb, dudniący dźwięk rozpływał się w dolinie wzbudzając ogólne zainteresowanie żołnierzy.<br />
- Panie, przybył posłaniec królewski, szuka Cię. – rzekł do Kenocha sługa, który niezwłocznie przybył aby poinformować go o fakcie.<br />
- Wiem, biegnij i powiedz, że już nadchodzę. Przekaż tez Kachedowi, aby zatrzymał wojska na tej równinie, tu rozbijemy obóz i przenocujemy. – powiedział dowódca łamanym głosem spoglądając ku zachodzącemu Słońcu.<br />
- Tak Panie. – odrzekł bez namysłu sługa pospiesznie oddalając się.<br />
Nie minęło trzydzieści minut a Kenoch był już u podnóża góry. Bez pośpiechu z dostojeństwem zbliżył się do oddziału, który pozostawił tu przed wejściem na szczyt. Nie okazujący zmęczenia żołnierze oddali cześć dowódcy a następnie na rozkaz zaczęli maszerować na północ ku obozowi.<br />
C.D.N.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moja Tablica Wizji]]></title>
<link>http://tajemnica.wordpress.com/2008/05/02/moja-tablica-wizji/</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 08:20:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wojciech</dc:creator>
<guid>http://tajemnica.wordpress.com/2008/05/02/moja-tablica-wizji/</guid>
<description><![CDATA[
Na stronie Scrapblog, jak już pisałem wcześniej w artykule Wizja na ekranie, można w łatwy spo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.scrapblog.com/viewer/viewer.aspx?sbid=232646"><img src="http://scrapblog-87.vo.llnwd.net/c/d1/userPhotos/00175/00175_232646_0.jpg" alt="My Scrapblog" width="500" /></a></p>
<p>Na stronie <a href="http://www.scrapblog.com/">Scrapblog</a>, jak już pisałem wcześniej w artykule <a href="http://tajemnica.wordpress.com/2008/01/06/wizja-na-ekranie/">Wizja na ekranie</a>, można w łatwy sposób zaprojektować swoją "tablicę wizji".</p>
<p>Do czego może przydać się taka tablica?<br />
<!--more--></p>
<p>Własna Tablica Wizji pomoże Ci zachować w umyśle jasny obraz tego, co chcesz zrealizować. Mając ją w zasięgu wzroku możesz co chwilę wracać w myślach do swojego wyobrażenia i delektować się nim tak, jakby już zostało urzeczywistnione. Umysł automatycznie będzie tworzył myśli z obrazami rejestrowanymi przez oczy gdy będziesz spoglądał na swoją Tablicę Wizji.</p>
<p>Myśli te - jak każde myśli - będą odciskane na Wszechumyśle, który rozpocznie ruch w kierunku stworzenia form przez te myśli zobrazowanych.</p>
<p>Tobie pozostaje zadbanie o zachowanie nieporuszonej wiary, pielęgnowanie wdzięczności oraz wyczekiwanie na chwilę, w której odbierzesz od Wszechmocnego produkt Twoich myśli - Twoją wymarzoną rzeczywistość.</p>
<p>Na Forum utworzyłem <a href="http://tajemnica.phorum.pl/viewforum.php?f=12">specjalne miejsce</a>, w którym możesz umieścić swoją Tablicę Wizji stworzoną w Scrapblogu (bądź po prostu zdjęcia czy opisy upragnionych rzeczy, miejsc czy sytuacji).</p>
<p>Jak zbudować swojego Scrapbloga?</p>
<ol>
<li>Wejdź na stronę <a href="http://www.scrapblog.com">www.scrapblog.com</a></li>
<li>Kliknij '<a href="http://www.scrapblog.com/signup/signup.aspx">Log-in or sign up</a>'<br />
<a href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/scrapb011.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-78" src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb011.png" alt="" width="500" height="200" /></a></li>
<li>Kliknij 'Create account'<a href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/scrapb02.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-79" src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb02.png" alt="" width="500" height="200" /></a></li>
<li>Uzupełnij wymagane pola i naciśnij 'Create account'<a href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/scrapb03.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-80" src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb03.png" alt="" width="500" height="382" /></a></li>
<li>Jeżeli wszystko przebiegnie jak trzeba możesz nacisnąć 'Continue' :)<a href="http://tajemnica.files.wordpress.com/2008/05/scrapb04.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-81" src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb04.png" alt="" width="500" height="201" /></a></li>
<li>Teraz możesz przejść do tej bardziej zabawowej części - kliknij 'Create New Scrapblog'<a href="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb05.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-82" src="http://tajemnica.wordpress.com/files/2008/05/scrapb05.png" alt="" width="500" height="200" /></a></li>
<li>Rozpocznij zabawę :D</li>
</ol>
<p>Z życzeniami jak najszybszego urzeczywistnienia Twojej Wizji,</p>
<p>Wojciech :)</p>
<p align="center">
<hr />
Powiązane artykuły:</p>
<ul>
<li><a title="Oryginalny &#34;The Secret&#34; za darmo" href="http://tajemnica.wordpress.com/2007/08/23/oryginalny-the-secret-za-darmo/" target="_self">Oryginalny "The Secre" za darmo</a></li>
<li><a title="Wizja na ekranie" href="http://tajemnica.wordpress.com/2008/01/06/wizja-na-ekranie/" target="_self">Wizja na ekranie </a></li>
</ul>
<hr />
<div style="text-align:center;"><a title="Subskrybuj blog Sekret Życia w Obfitości" href="http://www.feedblitz.com/f/?Sub=248673" target="_blank"> Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości</a>.<br />
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im <a title="Sekret Życia w Obfitości" href="http://www.prawdziwysekret.pl/" target="_blank">link do tej strony</a>.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jedna jedyna]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=118</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 04:20:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=118</guid>
<description><![CDATA[Pokaż mi swój księżyc, abym nigdy nie zgubił do Ciebie drogi.
Po nagraniu w klinice i u stylist]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pokaż mi swój księżyc, abym nigdy nie zgubił do Ciebie drogi.</strong></p>
<p>Po nagraniu w klinice i u stylistki pojechaliśmy na ostatnia stację metra. Tam mieliśmy umówioną wizytę w dosyć nietypowym gabinecie odnowy. Na miejscu powiedzieli nam, że mamy pół godziny wolnego czasu.<br />
Poszliśmy na mały spacer, po drodze wpadliśmy na bazar. ONA kupiła ogromne jabłko, a ja w myślach przypomniałem sobie o raju i oczywiście otrzymałem propozycje spróbowania tego owocu. Nie zastanawiałem się długo. Potem powiedziała:<br />
- usiądźmy na chwilę, na tej ławce.<br />
ONA i ja wiemy kto był patronem tego miejsca. Teraz wiem, gdzie naprawdę mieszka mój Anioł.</p>
<p>Mój sen był bardzo wyrazisty. To było bardzo luksusowe pomieszczenie w którym stał stół bilardowy. Siedziałem w ogromnym fotelu i zastanawiałem się jaki jest mój sens życia. Myśli przelatywały mi, jak przeciągi po firankach, ale żadna nie zagrzała długo miejsca. Westchnąłem i zacząłem rozglądać się po całym tym pomieszczeniu. Na ścianach wisiały jakieś abstrakcyjne obrazy, ale w głównym miejscu był jeden bardzo odmienny i naturalny. Gdy patrzyłem na niego miałem wrażenie, jakbym nastawiał ostrość w obiektywie aparatu. Z lewej strony pojawiła się sympatyczna choinka, po prawej wazon z kwiatami, a w tle było okno. W środku stała ONA, w białej spódnicy oraz czarnej koszulce. Jej wzrok był bardzo kochany… Co tu dużo pisać, teraz jestem pewien, że gdy kiedyś tam będę przechodził na drugą stronę, to zabiorę tą fotografię jako najważniejszą. Być może dojdą jeszcze inne , ale tylko z NIĄ. Gdybym miał stwierdzić, jakie jest moje największe marzenie, to być w takiej sytuacji jak ONA na tym zdjęciu z NIĄ.<br />
Z tych moich rozkosznych marzeń wyrwał mnie JEGO głos:<br />
- zagramy?<br />
- tak odpowiedziałem sennie, wciąż rozkoszując się moimi marzeniami,<br />
- to zaczynaj, powiedziałem, żeby mieć jeszcze trochę czasu.<br />
Graliśmy sobie i ja przegrałem. Zaproponował rewanż i zapytał:<br />
- o co zagramy?<br />
- jak wygram, powiesz mi jaki jest sens mojego życia,<br />
- ok, powiedział, więc zaczynaj, ale jeśli przegrasz, od jutra bierzesz się za JEJ serducho,<br />
- mówiłeś, że to moja misja, zapytałem?<br />
- nadchodzi ten czas, musimy się jednak pośpieszyć.<br />
Zgarnąłem wszystkie kule w trójkąt i zacząłem się przymierzać do strzału. W imię skupienia nakredowałem swój kij i strzeliłem z całych sił. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, jak rozpływające się dno czystego morza, gdzie wszystko rozchodzi się promieniście, a jednocześnie jak grad spadających małych piłek. Kule zaczęły tańczyć po całym stole. Nie wiedziałem co się stało. Pingowaliśmy na siebie wzrokiem, jakby szukając nieznanej odpowiedzi. Trwało to jakąś chwilę i nagle usłyszałem, jakby stuk wszystkich jedna o drugą. Ułożyły się w trzyliterowy napis. Popatrzyłem na NIEGO i ON zbladł. Na stole było napisane kulami <strong>ONA</strong>.<br />
- wiesz, myślałem, że będziesz jednak jednym z nas , powiedział…<br />
- nie martw się, zawsze będę, ale prawdziwa miłość jest najważniejsza. Może TY to kiedyś zrozumiesz, tak jak ja zaczynam rozumieć Was.</p>
<p>+++</p>
<p>Bajm - Krótka historia</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zsavBnDhrEI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zsavBnDhrEI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie chcę już wierzyć w cud.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=163</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 17:49:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=163</guid>
<description><![CDATA[Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,
 Nie chcę już wierzyć w cud,
 Mówią m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,<br />
<strong> Nie chcę już wierzyć w cud</strong>,<br />
<strong> Mówią mi: nie trać sił, bo z tego już nie będzie nic,</strong><br />
bo z tego już nie będzie nic, nie będzie nic już więcej...</p>
<p>Uczucia zagubiłam, utraciłam to, co piękne<br />
Może na szczęście nigdy nie było wieczne<br />
Nigdy nie będę już śnić o tym, by ponaprawiać błędy<br />
Nie będę szukać chwil - tych, które odeszły<br />
Teraz wiem, że nigdy się nie złamię już więcej<br />
<strong> Smutek to szczęście, gdy z kamienia mam serce</strong><br />
Nagle zawiodła pamięć, zgubiłem gdzieś wspomnienia<br />
<strong> Miłość to piękne uczucie - zwłaszcza gdy jej nie ma</strong><br />
Od teraz muszę iść, muszę żyć bez uczuć dalej<br />
<strong> To, co jest popiołem kiedyś było żarem</strong> i niech to już tak zostanie<br />
Niech to już zostanie, bo tak lepiej<br />
<strong> Mam już święty spokój, wolę żyć bez Ciebie</strong><br />
Teraz telefon milczy, skasowane wiadomości<br />
<strong> Nie uwierzę już nigdy nawet szczerej miłości</strong><br />
Jestem sama i tylko jedna myśl porusza<br />
- jak zaufać teraz komuś, skoro anioł mnie oszukał?</p>
<p>Stoję samotnie pośród tłumu, zostałam z niczym, bez uczuć<br />
<strong> Jak coś poczuć, gdy serce milczy?</strong><br />
Dziś widziałam zbyt wiele, o jeden obraz za dużo<br />
<strong> Dla Ciebie nie mam już miejsca, gdy marzenia się kruszą</strong><br />
Wiesz, stoję <strong>sama między szeptem a ciszą</strong><br />
Wiesz jak to jest gdy się myśli kołyszą w głowie, która nie chce już tego, co było<br />
Jesteś nie wywołaną kliszą dla mnie, jesteś ciszą, która <strong>usypia mnie, gdy próbuję powstać</strong>, męczy mnie, <strong>zabija, gdy nie zamierzam poddać się</strong><br />
Stoisz obok, ale jakby Cię nie było,<br />
zapomniałam o tobie, nawet jeśli byłaś słodką chwilą<br />
<strong> Stoję sama, tak bez uczuć</strong>, wiesz<br />
Które zgasiłam właśnie, ugasiłam wszystkie je<br />
Może łatwiej będzie po prostu nie rozmawiać,<br />
<strong> zamykam rozdział ten</strong>, z mego życia spadaj...</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#202020;">Verba "Nic więcej"</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/dK475k4ix6/verba_-_nie_wiecej_remix" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Verba -  Nie Wiecej (Remix)" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zabawa w boga.]]></title>
<link>http://skemblog.wordpress.com/?p=330</link>
<pubDate>Thu, 24 Apr 2008 06:51:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>skem</dc:creator>
<guid>http://skemblog.wordpress.com/?p=330</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj mąż przyniósł newsa z pracy. Nasi znajomi, którzy od dłuższego czasu starali się o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj mąż przyniósł newsa z pracy. Nasi znajomi, którzy od dłuższego czasu starali się o dziecko, zdecydowali się na in vitro... i to z powodzeniem. I bardzo się cieszymy, i nasze gratulacje, ale... gdzieś w połowie meczu słyszę... <em><span style="color:#000000;"><strong>a może też byśmy spróbowali</strong>?  </span></em>Zamurowało mnie... tym razem przyjęłam jego metodę rozmawiania o dzieciach, przemilczałam...</p>
<p>Bo ja osobiście, nie jestem za bawieniem się w boga. Gdyby ewolucja dopuszczała do zapładniania tego co nie powinno być zapłodnione, nie byłoby nas tutaj dziś. Żadne z dzieci in vitro nie dorosło jeszcze, nie zestarzało się... nie wiemy co je czeka na starość... a co jeśli badania prenatalne wykażą, że jest chore? wtedy spróbujemy jeszcze raz? a co jak będzie ich pięcioro? ze trzy odstrzelimy?</p>
<p>Kiedy ostatnio rozmawialiśmy o adopcji powiedział, że już jesteśmy za starzy na dzieci... przyjęłam, zapamiętałam, wdrożyłam ideę w życie, a on mi tu teraz z takim czymś wyjeżdża...</p>
<p>***</p>
<p>Tak jakoś mi się dziś przypomniało...</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/1_bCGj5avLE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/1_bCGj5avLE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
