<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>lzy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/lzy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "lzy"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 04:46:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Smutek.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=176</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 19:17:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=176</guid>
<description><![CDATA[Nic tak nie boli, jak brak najbliższej osoby tuż, tuż przy sobie.
Świat traci kolory, a my zacho]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nic tak nie boli, jak brak najbliższej osoby tuż, tuż przy sobie.</p>
<p>Świat traci kolory, a my zachowujemy pozory: uśmiech na twarzy i smutek w sercu.</p>
<p><strong>"W skorupie"</p>
<p>Zamknięta<br />
w swojej twardej łupinie<br />
gdzie powietrze suche<br />
czekam cierpliwie,<br />
aż coś ze mnie zginie.</p>
<p>Szorstkość skorupy<br />
układa mnie do snu<br />
śpiewa kołysanki.<br />
Przez kołdrę ciemności<br />
nie widzę nawet słów<br />
dziecięcej rymowanki</p>
<p>Nie tu<br />
Tu znikł pluszowy miś<br />
radosny uśmiech lalki.</p>
<p>Nawet strzygi spod łóżka<br />
w kąt się pochowały.</p>
<p>Moja łupina<br />
ma twardość skały.<br />
Ma chłód górskiego potoku<br />
Ciemność groty<br />
po zmroku.</p>
<p>Jak orzech zamknięta<br />
wypatruję słońca<br />
z dnia na dzień<br />
coraz bardziej się duszę.</p>
<p>Więc czekam,<br />
aż dojrzeję<br />
i uderzając łupiną o kamień,<br />
jak suchy liść się skruszę.</p>
<p>I wiesz, co po mnie zostanie?<br />
Podmuch wiatru,<br />
co w górę poniesie<br />
liści skruszonych głuche szlochanie<br />
i zawodzenie<br />
a z wiatrem popłynie<br />
gdzieś między drzewa<br />
Najpiękniejsze o Tobie wspomnienie.</strong></p>
<p><a href="http://www.photo-libre.fr/alimentation/Med/Rz_ALIM081.jpg"><img class="alignnone" src="http://www.photo-libre.fr/alimentation/Med/Rz_ALIM081.jpg" alt="" width="500" height="400" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niemocna noc]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=124</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 13:29:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=124</guid>
<description><![CDATA[Wszyscy niosąc swe troski,
bóle, cierpienia, krzyże.
To - co nas rani
bez ustanku, bezdusznie
wyd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;">Wszyscy niosąc swe troski,<br />
bóle, cierpienia, krzyże.<br />
To - co nas rani<br />
bez ustanku, bezdusznie<br />
wydzierając nam krew i<br />
Łzy<br />
toczące się z oczu<br />
zbyt wiele widzących.<br />
Dlaczego?<br />
Za co?<br />
A za co ginęli<br />
Mozart i Chopin...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polish Artists I Love Right Now]]></title>
<link>http://mlipgloss.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Tue, 26 Aug 2008 16:56:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>slaneyt</dc:creator>
<guid>http://mlipgloss.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[So here is a list, of some of the artists in Poland I am really digging right now.  If you want chec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>So here is a list, of some of the artists in Poland I am really digging right now.  If you want check them out :)</p>
<p>Gosia Andrzejewicz</p>
<p>O.N.A</p>
<p>Chyliñska</p>
<p>Myslovitz</p>
<p>Łzy</p>
<p>Normalsi</p>
<p>Video</p>
<p>Also here is a video to Chyliñska's Song Winna.  I am in love with this song so much.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/awwLQOOQQBA'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/awwLQOOQQBA&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chłopaki nie płaczą. Podobno.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=192</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 20:48:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=192</guid>
<description><![CDATA[Chłopaki nie płaczą. Podobno. Ale czy tak jest naprawdę? Wg ankiety przeprowadzonej przez GLAMOU]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chłopaki nie płaczą. Podobno. Ale czy tak jest naprawdę? Wg ankiety przeprowadzonej przez GLAMOUR chyba jednak wygląda to nieco inaczej.</p>
<p>Oto wyniki:</p>
<blockquote><p><span style="font-weight:bold;">Czy płakałeś  kiedykolwiek  przez kobietę?</span><br />
<span style="font-size:medium;">TAK: 73%<br />
NIE: 27%</span></p></blockquote>
<p>Jak wynika z powyższego AŻ 73% zapytanych facetów przyznało się, że płakało prze kobietę. Jaki z tego wniosek? Stwierdzenie, że prawdziwi faceci nie płaczą jest mitem.</p>
<p>Jakie jest moje zdanie? Hm. Dobrze jeśli facet czasem zapłacze. Świadczy to wg mnie o jego wrażliwości. A jeśli jeszcze umie się do tego płaczu otwarcie przyznać to już w ogóle bajka ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Na krawędzi]]></title>
<link>http://waniliowylisc.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 19:40:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iceflame</dc:creator>
<guid>http://waniliowylisc.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Dziś byłam juz naprawdę blisko. Szłam tą ścieżką nad krawędzią urwiska a w dole czekały a]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś byłam juz naprawdę blisko. Szłam tą ścieżką nad krawędzią urwiska a w dole czekały anioły by mnie złapać. Jakiż by to piekny mógłł być widok, gdybym tylko wiedziała.</p>
<p>Tak sobie myślę, że w sumie jak będe kiedyś umierać to chciałabym własnie tak - nie wiedziec az do ostatniej chwili. A potem odejść tak szybko i niespodziewanie zostawiając swoje życie takim, na jakie sobie zsłuzyłam.</p>
<p>Dziś mało nie umarłam. Brakowało mi pół godziny i jednego głupiego wydarzenia - np. żeby ktoś zadzwonił do drzwi albo żeby zadzwonil telefon, albo żebym włączyła telewizor. Drzwi od mojego pokoju były niemal zamknięte. Bo przeciąg się robi jak ktoś wchodzi do domu. Minimalny przepływ powietrza akurat był w stronę mojego pokoju i to - być może - uratowało mnie dziś. Poczułam jakiś zaqpach, jakby gaz. Ale w domu instalacje sa szczelne - sprawdzano to wiele razy. Mama wyszła więc nie ma szans by coś zrobiła z gazem.</p>
<p>Okazalo się że jednak zrobiła. Przewracając się, czy tez talerzyk oparła się o kurek gazu. Jak robiła to wiele razy. Tyle że tym razem skapnęłam się troche później, brata nie było w domu. Do kuchni trudno było juz wejsc, w przedpokoju byloby czarno gdyby tylko gaz mial kolor. Cale szczescie mna zapach. Żyje. Mieszkanie wietrzyłam ponad pol godziny na maksymalnym przeciagu.</p>
<p>Płakałam dluzej.</p>
<p>Ja chce zyc, to nie ja mam pierdolonego parkinsona, to nie ja mam 56 lat, to nie ja wyszlam za mąż za jakiegoś gnoja, to nie ja... A jednak.</p>
<p>A jednak anioły istnieją - bez mojego anioła stróża nie mogłabym teraz do Was napisać. A jednak Bóg pozwala byśmy cierpieli, byśmy sami krzywdzili siebie. Nie mam już sił.</p>
<p>Leżę na łóżku i czytam romansidła - jak kiedyś. Myśle o Arku. Jak kiedyś. Tym Pierwszym. Tym jedynym, którego pozwoliłam sobie kochać, jedynym, któremu to powiedziałam tak naprawde - patrzac w oczy. jedynemu za ktorego nawet teraz skoczylabym pod pedzacy samochod by go uratowac. Bo on uratowal mnie, troche inaczej. Tylko dlaczego zostawil mnie samą?</p>
<p>Słodkiego miłego życia sternmayer. Tesknię za Tobą, za twoją siłą, wiem, że rozumiesz.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gry małżeńskie]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=102</link>
<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 21:10:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=102</guid>
<description><![CDATA[Co prawda do ślubu mam jeszcze trochę czasu, choć pierścionek prezaręczynowy już został wręc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Co prawda do ślubu mam jeszcze trochę czasu, choć pierścionek prezaręczynowy już został wręczony (i przynajmniej on nie został zgubiony przez pewną modą damę), ale jednak trzeba by zastanowić sie co będzie po ślubie.</p>
<p style="text-align:justify;">Oczywiście zacznijmy od rzeczy najważniejszych - po ślubie będzie seks. Jak Pan Bóg przykazał, w pozycji misjonarskiej. Choć przecież kościół zabrania misjonarzom współżycia. Ale jak to Cejrowski opisywał - misjonarze w Ameryce południowej są bardzo nietypowi. Niektórzy, nazwani przez niego "Łowcami chrztów", jedzą to samo co Dzicy - węże, leśne ssaki, jaszczurki, inni odprawiają msze w tych strojach co tubylcy - nago. Więc może niektórzy rozmnażają się, żeby mieć kogo chrzcić. To by miało sens. Własne dziecko łatwiej ochrzcić niż cudze.</p>
<p style="text-align:justify;">Co jeszcze po ślubie... Będzie zaakceptowanie oficjalne przez rodzinę. Zwłaszcza ortodoksyjne babcie, nierzadko będące wiernymi słuchaczkami Radia M... z ks. Tadeuszem R. Co prawda gorzej, kiedy katolicka rodzina musi zaakceptować agnostyka, przez co msza łącząca dwoje ludzi (bo msza musi się odbyć - tak w końcu chce narzeczona) nie wygląda tak idealnie, jak wyglądać powinna, i wszystkie kobiety w kościele wylewają odrobinę mniej łez niż zazwyczaj przy takich uroczystościach. Zastanawia mnie też dlaczego, do świętej Pochwy, kobiety się tak na ślubach rozklejają. Nikt nie umiera, nikomu nie dzieje się krzywda. A jeśli to płacz szczęścia to z jakiego powodu? Przecież to tylko zwykła formalność - takie związanie metaforycznym węzłem małżeńskim. Nawet przy narodzinach nowego dziecka nie ma tyle płaczek, mimo, że to chwila bardziej wyniosła. Chyba tylko pogrzeby dorównują ślubom w ilości beczących bab, ale tam przynajmniej jest powód.</p>
<p style="text-align:justify;">&#60;Tutaj następuje przerwa na zlinczowanie autora słów, które zmniejszają wagę tak ważnej uroczystości&#62;</p>
<p style="text-align:justify;">Co jeszcze jest po ślubie? Zeznania majątkowe małżonków, mniejsza ilość papierkowej roboty w jednym resorcie, więcej roboty w drugim. Jest też nowe nazwisko. Albo nowy człon. Jak kto woli. Oczywiście od strony męża, choć nie wiadomo po co. Kiedyś to miało związek z respektem wśród innych rodzin. Nazwisko nie tylko było sposobem rozpoznawania rodzin, ale także marką. Bezosobową firmą, której udziały na giełdzie socjologicznej były zależne od posiadanego majątku i od sławy. Dziś nazwisko straciło na wadze i tylko dla genealogów ma jakąkolwiek wartość.</p>
<p style="text-align:justify;">Po ślubie dostaje się jeszcze zdjęcia. Oczywiście z ceremonii. Mnóstwo prezentów, zabawę weselną, której nikt nie pamięta, gdyż nasza krajowa Wódka leje sie strumieniami, a mózgotrzepiąca kapela wiejska gra największe przeboje disco polo. Co w połączeniu daje zabawę do samego rana biesiadników i wstręt pana młodego, który wolałby, żeby na jego weselu było mniej "<em>bułgarskie centrum chujozy</em>" a bardziej "<em>stan haelucynogenny</em>". Zaś po weselu nie chciałbym ani "<em>filozofii małżeńskiej</em>" ani "<em>cygańskiego zajebu</em>", a bardziej "<em>odpocznijmy</em>".</p>
<p style="text-align:justify;">Są także odpowiednie do + plusów - minusy. Bo równowaga w przyrodzie musi być. Ale o tym może opowie film, który dostałem od <a title="Zapalniczka" href="http://zapalniczka.wordpress.com" target="_blank">Gochy</a> .</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:center;"><em>Gry małżeńskie</em><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Pfe2EJ7Z6jk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Pfe2EJ7Z6jk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szukam, szukania mi trzeba...]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=222</link>
<pubDate>Wed, 28 May 2008 19:31:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=222</guid>
<description><![CDATA[Szukam jakiejś koncepcji, punktu odniesienia, jakiegokolwiek zaczepienia, od czego zacząć pisanie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Szukam jakiejś koncepcji, punktu odniesienia, jakiegokolwiek zaczepienia, od czego zacząć pisanie posta.<br />
Wszystko jest. Kawa, sporo wydarzeń, zapalona lampka (pomaga się skupić), wyłączony komunikator- jeden, drugi, trzeci. Nie, trzeci włączony. W razie czego.</p>
<p>Sporo zmian. Fryzura, plany, program III Dni Kultury Żydowskiej. Wersja pierwotna była taka: cztery wejścia z pieśniami żydowskimi. <em>Hava nagila</em>, <em>Jeruszalaim szel zahav</em>, <em>Hatikvah</em>, <em>Mishaela</em>, <em>Avinu malkeinu</em>, motyw z <em>Pianisty</em>, <em>Rebeka</em> i <em>Hine ma tow</em>. Kilka dni temu telefon od prezesa LFJ z prośbą o przedmowy do projekcji filmów nagrodzonych na 5. Międzynarodowym Festiwalu <em>Żydowskie Motywy</em> 2008. Nie ma problemu. Stres przed dużą publicznością został u mnie zażegnany jakiś czas temu. A dzisiaj kolejna wiadomość- chłopak, który miał poprowadzić warsztaty hebrajskiego niestety się nie pojawi i zostałam o to poproszona. Nie odmówiłam. Nawet chętnie przystałam na propozycję. Od piątku bardzo ciężkie i pracowite cztery dni.</p>
<p>Dostałam też laptopa na nową drogę życia, oczywiście pomaturalnego. Jest piękny, boski, wspaniały, funkcjonalny, wymarzony. Czy mówiłam, że jest piękny i kobiecy? HP Pavilion dv6000 Entertainment. Do tego mały, zgrabny pilocik, na pokrywie srebrnoszare wzory <em>quasi</em> orientalne.</p>
<p><em></em><em>Zachodzi słońce. Lampy już świecą. Niesamowita kolorystyka.</em> </p>
<p>Zmieniłam fryzurę. Dość radykalnie. Od razu blond wygląda żywiej. Inaczej. Czyżbym zaczynała nowe życie? (znowu?)</p>
<p>Do trzeciej w nocy gadać przez telefon z Krapulem. To nienormalne, ale pomaga. :) Dzię-kuuuu-ję!  Został mi nawet wybaczony zapłakany i załzawiony głos.<br />
I tak dziwne, że moja Nokia jeszcze działa. Ostatnio, podczas spełnienia warunków ostatecznego wręczenia laptopa przed wynikami pisemnych egzaminów telefon wpadł mi do miski z Prontem. Pronto może i posprząta, ale na dwie godziny spowodował u mnie spore niedociśnienie i dygotanie połączone z myślami stricte niebiałymi. Potem zaczął działać, ale nic nie zastąpi metalicznego sygnału łączenia.</p>
<p>Dzisiaj oglądam "Ostrze pamięci" ("True, true, lie") na laptopie, ale wcześniej "You can dance" dla zabicia czarnych myśli i uspokojenia skołatanych nerwów.</p>
<p>P.S.<br />
Poplątanych snów ciąg dalszy...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To powiedz, czemu tak mi jest, że czasem tylko siąść i płakać...]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=209</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 21:38:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=209</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Cudzoziemka&#8221; przeczytana. Oczywiście przy końcówce się popłakałam, mimo bardzo p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>"Cudzoziemka"</strong> przeczytana. Oczywiście przy końcówce się popłakałam, mimo bardzo późnej pory. Ale ja Ją nawet jestem w stanie zrozumieć. Kobieta nieszczęśliwa, uwikłana w węzeł gordyjski własnej osobowości. Żyła w świecie, który sama sobie stworzyła i on Ją zabijał. Źle ulokowawszy swe uczucia (o ironio), na kiepskim podłożu stworzyła rodzinę. Śmierć synka, narodziny Syna Idealnego, lustrzanego Jej odbicia i córka- zbyt podobna do ojca, żeby mogła zasłużyć na matczyną miłość. Na dodatek poczęta wskutek nienawiści Adama do muzyki (a może tylko do koncertu Brahmsa, nota bene bardzo wzruszającego i porażającego swoim kunsztem).</p>
<p><em>Kokietowała każdym ruchem, każdym zimnym słowem. Pobudzała do zazdrości, bo tak samo ozdobnie i drażniąco poruszała się wobec wszystkich mężczyzn.</em></p>
<p><a href="http://izanna.files.wordpress.com/2008/05/kw.jpg"><img src="http://izanna.wordpress.com/files/2008/05/kw.jpg?w=212" alt="" width="212" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-210" /></a></p>
<p>Staram się nie myśleć o tym, co usłyszałam wczoraj o 23.35. Zastanawia mnie tylko, czy alkohol uwalnia ludzkie myśli, czy zamienia człowieka w wulgarne zwierzę, bazujące wyłącznie na instynktach ("pozbyć się", "zniszczyć", "zaatakować").<br />
Zostałam rozbita psychicznie na kilka dni przez najważniejszym dla mnie egzaminem maturalnym. Dziękuję bardzo. Masz klasę.</p>
<p>P.S.<br />
Szabat szalom!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A przeciwko Tobie może być użyty każdy czuły gest...]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=208</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 11:47:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=208</guid>
<description><![CDATA[Postanowienia właściwie wypełnione, wyłączając &#8220;Cudzoziemkę&#8221; . Szukam desperacko ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Postanowienia właściwie wypełnione, wyłączając <em>"Cudzoziemkę" </em>. Szukam desperacko skrzypcowego koncertu <em>Brahmsa</em>. Rower odświeżony. Pojechałam wczoraj na wycieczkę. Siedziałam godzinę nad Odrą, na łące. Łabędzie, konie. Widok na Połupin- stare dzieje. </p>
<p>Nie wiem dlaczego, ale powrócił do mnie wczoraj <strong>Buxtehude</strong>. Łzy mi leciały, że to wszystko się rozpadło. Z czyjej winy? Dlaczego? </p>
<p>Tak nie powinien się zachowywać człowiek zakochany. </p>
<p>Znów miałam dziwny sen. Czytałam książkę, potem obserwowałam pająka. Czy pająk przynosi szczęście? Przydałoby się trochę...</p>
<p>No, ale nie można narzekać. <strong>Życie jest piękne</strong>, świeci słońce, jest ciepło, PITy już do skarbówki zaniesione, wernisaż "Żyd niemalowany" już załatwiony na nowym zamku krośnieńskim.</p>
<p>Dobrze jest. Nieźle. Zawsze może być gorzej.</p>
<p>P.S.<br />
Znów na "Pręgach" płakałam...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Abiturient. To brzmi dumnie.]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=206</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 19:51:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=206</guid>
<description><![CDATA[Tak, Moi Drodzy. Jak to powiedział dzisiaj Pan Dyrektor: &#8220;Za Wami pierwszy z najważniejszych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, Moi Drodzy. Jak to powiedział dzisiaj Pan Dyrektor: <em>"Za Wami pierwszy z najważniejszych momentów w życiu. Przed Wami drugi..."</em>. Trochę się Biedaczyna plątał w prowadzeniu gali, ale zostało mu to wybaczone, gdyż wcześniej nas ostrzegł.</p>
<p><a href='http://izanna.files.wordpress.com/2008/04/abiturient.jpg'><img src="http://izanna.wordpress.com/files/2008/04/abiturient.jpg?w=150" alt="" width="150" height="150" class="alignnone size-medium wp-image-207" /></a></p>
<p>Gala jak każda inna. Do przewidzenia. Przemówienia, podziękowania, część artystyczna (swoją drogą nienajgorsza- popłakałam się na parodii lekcji fizyki). Poźniej wyjście na scenę, świadectwa, dyplomy, nagrody i oficjalne uściski i kwiat dla dyrektora. Bonusowo wszyscy otrzymali czerwone róże, ale tylko moja klasa- słoniki z wetkniętą w ... porcelanową dziurę sentencję prof. Kotarbińskiego. Oryginalnie.<br />
Pod koniec rozdałam kilka kwiatków- germanistce, historycy i wychowawczyni. Bukiet oczywiście dla polonistki. Plus kartka z podziękowaniem i nieco mniej oficjalnymi słowami. Uściski. Łzy.<br />
<em>-Izka, nie płacz<br />
-Nie mogę<br />
-Możesz, nie rycz<br />
-Kiedy ja...<br />
-No nie<br />
-Tak wyszło<br />
-Bo ja się zaraz popłaczę<br />
-Trudno, ja już płaczę</em></p>
<p>Fajna babka z polonistki. Oj, będę za Nią tęsknić, będę.</p>
<p>I za kilkoma ludźmi z III LO... dziś zawiodłam się po raz kolejny na części mojej klasy, ale to już nie ma znaczenia. Teraz czas skupić się na maturze. </p>
<p>Postanowienia na jutro:<br />
-<strong>nauka</strong>:<br />
*szkoły narodowe<br />
*suita<br />
*sonata da chiesa<br />
*uwertura barokowa<br />
-rower<br />
-"Cudzoziemka"<br />
-ogólny zarys prezentacji <em>"Inspiracje muzyczne w literaturze. Zanalizuj na podstawie wybranych utworów"</em><br />
-znalezienie choćby pod ziemią koncertu skrzypcowego Brahmsa<br />
-dłuuugi spacer (jeśli wszystko zrobię- tak w ramach nagrody)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Durnam, oj durnam...]]></title>
<link>http://flammette.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 12:10:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sol</dc:creator>
<guid>http://flammette.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Ja się nie nadaję do oglądania filmów romantycznych, romanssssideł tym bardziej. No nie i już.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ja się nie nadaję do oglądania filmów romantycznych, romanssssideł tym bardziej. No nie i już. Bo za durna jestem na nie. Inni są za mało ynetlygentni na filmy ambitne, semi-ambitne i do miana ambitnych jedynie pretendujące. A ja jestem za durna na romansssidła. Dlaczego? Bo ja po takich filmach myśleć zaczynam. Sobie znalazłam bodziec, wiem... ale nie poradzę, że właśnie wtedy strumień asocjacji zaczyna się robić niebywale rwący i rozrabiać w mojej głowie. Co sobie myślę? Nie powiem, bo mnie Siostra zruga... a to nic miłego jak Cię ktoś opieprza ;P</p>
<p>W związku z powyższym, najwyraźniej takich filmów nie powinnam oglądać. No cóż, widać jestem masochistką, bo lubię takowe. Co więcej, w najbliższej przyszłości najprawdopodobniej powlokę się do kina na taki.</p>
<p>Konkluzja: jestem niezrównoważoną emocjonalnie rozwydrzoną nastolatką z przeciągiem między kolanami, której umysł stymulują do myślenia niezwykle ambitne romansssidła. Czas poszukać pomocy...?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmierć whooohoo wooo!! Sram na śmierć.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/31/smierc-whooohoo-wooo-sram-na-smierc/</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 21:30:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/31/smierc-whooohoo-wooo-sram-na-smierc/</guid>
<description><![CDATA[W każdej religii życie kończy się, a może raczej zaczyna po czymś, co ogólnie przyjęto pod t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">W każdej religii życie kończy się, a może raczej zaczyna po czymś, co ogólnie przyjęto pod tajemniczym pojęciem „śmierci”, Chrześcijanie marudzą o raju, Vikingowie coś o Valhalli, terroryści o armii dziewic (przesadzili z tą armią). Nie muszę opisywać ile człowiekowi sprawia bólu odejście człowieka, którego się znało i spędzało z nim dużo czasu, ale chciałbym się skupić na czym innym, mianowicie istocie tego bólu.<!--more--></p>
<p class="MsoNormal">Chrześcijanie, którzy wierzą, w istnienie raju, ziemi obiecanej, nieba i jeszcze miliarda innych synonimów określających te zajebiste miejsce tak naprawdę chuja wierzą w to wszystko.</p>
<p class="MsoNormal">Zapytacie: skąd taki wniosek?</p>
<p class="MsoNormal">Nie trzeba być ślepym, żeby zauważyć łzy, ból i smutek towarzyszący takim sytuacjom i opiewający rodzinę i bliskich, którzy masowo składają bezwartościowe wyrazy współczucia – współczucia, czego? Współczucia z powodu pójścia do nieba? Współczucia z powodu zmienienia tego życia przepełnionego gównem na coś wspaniałego? To jak w końcu jest? Niebo może nie jest aż takie dobrym miejscem skoro w momencie „odprawy” człowieka w drogę do nieba wszyscy płaczą? Może nie wierzycie do końca w to, co jest Wam obiecane za godne i dobre życie? Na tyle słabo wierzycie, że dochodzicie do wniosku, że wcale nie wierzycie i wiecie, że na człowieka po śmierci czeka, co najwyżej gnicie w trumnie 6 stóp do ziemią? Nie ingerując w Waszą moralność – może wydaje się Wam, że Wasze życie, tudzież życie Waszych zmarłych bliskich nie było na tyle dobre, żeby mogli trafić do nieba?</p>
<p class="MsoNormal">Smutek z powodu rozłąki? Jeśli życie po śmierci naprawdę istnieje to człowiek za lat 10, 20, 50 zobaczy wszystkich, na których pogrzebach przyszło mu płakać, ale tym razem w innym, przyjemniejszym miejscu.</p>
<p class="MsoNormal">Egoizm? Strach przed śmiercią, a co jeśli tego samego dnia nie obudzimy się nigdzie i nasze życie na ziemi i gdzieś indziej po prostu skończy się? To przecież nie ma i tak sensu, bo czy Ja, czy Ty, czy On, – któremu już grają marsz pogrzebowy nie robi różnicy, po prostu – kiedyś wszyscy znikniemy. Ból tego, że z większością problemów zostajemy sami, (jeśli chodzi o rodzinę, ale to też nie we wszystkich przypadkach) i w dodatku śmierć jest wspaniałą okazją do zwalenia się na naszą głowę nowych problemów.</p>
<p class="MsoNormal">Po czyjej śmierci tak naprawdę odczuwamy ulgę i wewnętrzną radość? Można zaprzeczać, ale coś takiego występuje, kiedy giną, zabija się albo umierają w sposób naturalny osoby, które były dla nas ciężarem, gnębił, zabijały, prześladowały. Niekoniecznie nas, ale tych wszystkich biednych ludzi, których twarzy masowo pokazuje telewizja – ile razy wewnętrzny głos powiedział, że lepiej jakby ON umarł, zginą albo najlepiej nigdy się nie narodził. Człowieczeństwo w momencie śmierci bliskiej osoby pozwala na dopuszczenie niejednokrotnie myśli, że zamiast jej w tym grobie powinien leżeć ktoś, kogo życie jest dla innych ciężarem.</p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#333333">Więc, na chuj płaczecie owieczki?</font></p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#ffffff">- </font></p>
<p><i>Tekst pisany pod wpływem fali zgonów wśród osób które w mniejszym lub większym stopniu znałem... </i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[***]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/2008/03/20/198/</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 16:33:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/2008/03/20/198/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Zbudowałeś kiedyś bramę snów, tak bardzo chciałeś ją otworzyć. Zgubiłeś klucz.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>"Zbudowałeś kiedyś bramę snów, tak bardzo chciałeś ją otworzyć. Zgubiłeś klucz."</em></p>
<p>Ano zgubiłam. Cholernie mi smutno.</p>
<p><img src='http://izanna.wordpress.com/files/2008/03/poster.jpg' alt='poster.jpg' /> </p>
<p>Dlaczego nie można panować nad swoimi uczuciami? Dlaczego serce robi nam na przekór? Dlaczego działa irracjonalnie?</p>
<p>Nienawidzę tego uczucia. Nienawidzę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Time]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 21:23:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[The grass was greener
The light was brighter
With friends surrounded
The nights of wonder


Wieczyst]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="right"><em>The grass was greener<br />
The light was brighter<br />
With friends surrounded<br />
The nights of wonder</em></p>
<p align="right"><img src="http://rzeczywisnie.wordpress.com/files/2008/03/centrala.jpg" alt="centralne miejsce" /></p>
<p><em></em></p>
<p align="justify">Wieczystość doczesności, w którą się zagłębiam i o której fantazjuję. Zanurzam się w kojącym zapachu lasu i wyobrażam sobie bezpotomne, ale namiętne chwile. Wierzę w swoją moc sprawczą, skuteczność przy stwarzaniu ważnych momentów. Czasem obawiam się tej mocy. Wierzę w bliskość, przyciągającą ludzi z tych samych stron serca, którzy zawsze znajdują do siebie drogę, niezależnie od piętrzących się przeszkód. Bo chcą tego.</p>
<p align="justify">Każda wiara ma jakieś ciało. Każda wyraża się jakimiś słowami, gestami i snami. Uśmiecham się do myśli na granicy realności, które przywołują spełnienie. Przyjmuję je z radością, ale i pewną nonszalancją. Bo nie chcę powodu do łez. Moja wiara potrzebuje dużo czasu. Robię krok naprzód, ale lunatykując zawracam.</p>
<p>Wzrusza mnie cudzy strach przed utratą bliskości. Ludzie dużo płaczą i mówią mi o tym. Płaczą w nocy, w samotności, przy pożegnaniach. Ze smutku, wzruszenia, radości, strachu. Przeżywam to z oddali, bo zazdroszczę i boję się.</p>
<p align="justify">Piję kawę, drugą, trzecią. Mam problemy z artykulacją myśli, zamieniam je na skurcze serca i pełne napięcia milczenie, wybuchające czasami gwałtownością liter, zadające obrażenia słowem pisanym. Odłamki wpadają do oczu stojących najbliżej, udzielających braterskiej pomocy w ciemnej, mokrej codzienności okopów. Dożylny zastrzyk dobrych wspomnień, kilkugramowa dawka akceptacji, spirytus oczyszczający zakażone poczuciem winy wrażliwe miejsca. Ile trwa godzina na froncie walki o siebie? A miesiąc?</p>
<p>Mam sporo czasu, spotkamy się?</p>
<p align="justify">Siedzimy centralnie. Towarzyszy nam wieczystość niektórych emocji związanych z konkretnymi sposobami patrzenia na świat, określonym poczuciem humoru, albo z czyimś zapachem. Ciągnie nas do siebie ciepło słów, pamięć dotyku i wspólne tajemnice, rozbijające się o wrażliwość i głupotę młodości. Między nami łzy, zaniechania, brak kontaktu. Czy to jest przyjaźń? Czy to jest szukanie potwierdzenia siebie w Tobie? Lubię Cię, lubiłam Cię od pierwszej wspólnej chwili i przez wszystkie chwile od tamtego czasu. Bardzo.</p>
<p align="justify">W mojej głowie plany niezobowiązujacych romansów, słodkiego spalania się przy czyimś udziale. Najważniejsze to mieć marzenia - ich spełnienie jawi się jako czysta formalność. Zagryzam tę esencję potrzeby relaksu ciastkiem z kawałkami czekolady, które w magiczny sposób nie stopiły się przy pieczeniu. Cieszę się, że masz własne zadanie, cieszę się, że mogę Ci wszystko powiedzieć. Cieszę się, że mogę znowu słuchać o rowerach, o rzeczach tak doczesnych, a jednak niezmiennych.</p>
<p align="justify">Uśmiecham się. Do Ciebie, do siebie. Wtuleni w kanapę, jesteśmy inni niż kiedyś. Inaczej mówimy o sobie, inaczej reagujemy.<br />
Tak samo chcemy. Bliskości, porozumienia.</p>
<p align="right"><em>Home, home again<br />
I like to be here when I can<br />
And when I come home cold and tired<br />
It's good to warm my bones beside the fire</em></p>
<p>Mamy jeszcze sporo czasu. Spotkamy się.</p>
<p align="right"><em><span style="color:#800000;">Krzysiowi</span></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kolejny nudny i bezsensowny wiersz(choć niepodobny)]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/2008/02/21/kolejny-nudny-i-bezsensowny-wierszchoc-niepodobny/</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 22:08:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/2008/02/21/kolejny-nudny-i-bezsensowny-wierszchoc-niepodobny/</guid>
<description><![CDATA[czarne anioły
co dzień zbierają łzy
wszystkich ludzi
w jakim celu
nie wiem
i nie będzie mi dane]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>czarne anioły<br />
co dzień zbierają łzy<br />
wszystkich ludzi</p>
<p>w jakim celu<br />
nie wiem<br />
i nie będzie mi dane<br />
go poznać</p>
<p>"świat nie może być lepszy"<br />
śpiewają w locie swym</p>
<p>dlaczego?</p>
<p>dlaczego?</p>
<p>dlaczego?</p>
<p>echo powtarza me pytanie<br />
któremu sensu brak</p>
<p>i choćbym całe me życie<br />
poświęcił ogólnemu dobru<br />
na me miejsce znajdzie się<br />
co najmniej stu, którzy to<br />
zniszczą<br />
zmiotą<br />
zetrą</p>
<p>by o mnie nikt nie pamiętał<br />
nikt nie znał<br />
by tego dobra<br />
nie dostrzeżono</p>
<p>albo</p>
<p>uznano by je<br />
za zło<br />
grzech</p>
<p>pierdo*ę<br />
idę spać!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fałszywy krok]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/02/21/falszywy-krok/</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 22:06:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/02/21/falszywy-krok/</guid>
<description><![CDATA[Był małomówny. Nie miał wady wymowy, nie miał niefajnego głosu. Jego ojciec też niewiele mów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Był małomówny. Nie miał wady wymowy, nie miał niefajnego głosu. Jego ojciec też niewiele mówił. Jego dziadek oblał się w dzieciństwie wrzącym mlekiem, rany twarzy przez dłuższy czas utrudniały swobodne mówienie, zostały liczne blizny.</p>
<p>Nie dziedziczy się ran i blizn, tylko małomówność.</p>
<p>Przecinam żyłę. Patrzę jak wypływa miłość, lęk, wdzięczność, wstyd, poczucie winy. Plamią mi wszystko, przenikają kolejne warstwy codzienności, zostawiają ślady. Parę zbłąkanych w tej powodzi beztroskich radości próbuje ratować się ucieczką na suchy ląd, ale wszystkie toną. Powódź zalewa mi płuca, najważniejszy organ, w którym jest dusza. To dlatego nie palę - nie chcę jej zatruwać. I to dlatego w skrajnych momentach tracę oddech, jakby mi ktoś wypełnił płuca łzami. W takiej chwili można to tylko z siebie wykrztusić albo się udusić. Zepsute przewody łzowe. Zamiast wylewać co trudniejsze do strawienia rzeczy oczami, zalewam sobie nimi płuca. Nie umiem normalnie płakać. A wykrztuszenie tego z płuc wcale nie jest łatwe. Wszak dobre wychowanie nakazuje kasłać dyskretnie.</p>
<p>Wywalanie na wierzch własnej duszy to niewybaczalne faux pa.</p>
<p>Miałam ze trzy latka, gdy wykorzystując chwilową nieuwagę rodziców, wlałam sobie do buzi pół butelki trującego kleju. Rodzice po chwili zauważyli co się stało i zaczęli krzyczeć, żebym to natychmiast wypluła. A ja nie chciałam wypluć, mimo obrzydliwego smaku.<br />
Żeby nie pobrudzić dywanu.</p>
<p>To nie jest dobre wychowanie. To jest głębsza rodzinna przypadłość. Może jakiś mój przodek przeżył coś strasznego w związku z krztuszeniem się i pluciem. W myśl hellingerowskiej psychologii. Bo moje Ja to nie tylko wypracowane nawyki. To także rodzinny spadek.</p>
<p>Dziękuję rodzino inteligentnych, dumnych, wywyższających się ludzi, którzy cenią wiedzę, erudycję i dobre maniery bardziej niż swobodę bycia zwykłą, ale szczęśliwą osobą.</p>
<p>Która pozwala sobie czasem (o zgrozo!), bez wyrzutów sumienia splunąć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Narysuj mi gothkę!]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 21:26:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=36</guid>
<description><![CDATA[&#8220;A gothic vixen, a vampire queen
Valentines Day on Halloween&#8221;
Lesbian Bed Death - Goth g]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="right"><span style="font-size:xx-small;"><em>"A gothic vixen, a vampire queen<br />
Valentines Day on Halloween"</em><br />
Lesbian Bed Death - Goth girls are easy</span></p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy smutne, czarnoskrzydłe anioły zstąpią na ziemię i swymi mrocznymi piórami zasieją smutek w pustych sercach śmiertelników - ja będę płakać krwawymi łzami, opierając się o płytę nagrobną nadziei. Tak jak każdego dnia, od początku mojego marnego żywota, po koniec oczyszczający mnie z samotności, niepewności, strachu. Ja - upadły anioł, którego Bóg nie przyjął pod swoją opiekę, lecz zrzucił na Ziemię, bym tarzał się w kurzu i brudzie i nigdy nie zaznał spokoju, a na rękach wypisywał bliznami krwawe przykazania Śmierci. Będę czekać na zemstę - siedząc na grobach, tych, którzy już dostali swoją szansę i odeszli z tego padołu zła, bólu i łez. Będę czekać i zalewać świat moją gorejącą krwią płynącą z ran po, odciętych przez Stwórcę, skrzydłach - jak grób płaczący na wietrze...</p>
<p style="text-align:justify;">Bo moje mroczne serce, cięte żyletkami smutku, pompuje czarną krew w moje żyły. Bo wiatr, smutno wyjący pomiędzy grobami, powoduje u mnie smutek. Bo śmierć na świecie, choroby, głód, wojny wwiercają się w mój mózg i wrzeszczą doprowadzając mnie do furii i spazmów nieszczęścia. Bo samotność, która przychodzi, kiedy siedzę sam w kącie, przytula mnie swymi czarnymi skrzydłami upadłego anioła i szepce do ucha wersy wierszy o samobójstwach i łzach płonących, wypalających na policzkach niezmywalne blizny. Czemu życie mnie tak karze, czemu każe być wiecznie samotnym? Życie jest straszliwie i piekielnie bolesne...</p>
<p><em>Przepraszam, narysujesz mi gothkę?</em></p>
<p>Słucham?</p>
<p><em>Narysujesz mi gothkę?</em></p>
<p>Ale ja nie umiem rysować gothek.</p>
<p><em>Nie szkodzi - na pewno będzie mi się podobać.</em></p>
<p>No dobrze, narysuję.</p>
<p align="center">**********</p>
<p>PS. A jeśli ty też nie masz co robić z wolnym czasem - narysuj mi gothkę. :)</p>
<p>PS2. Ładny wstęp. Podoba mi się, bo już dawno nie popełniłem takiej megakiczowatej grafomanii. Brakuje jeszcze tylko czarnego tła, purpurowej czcionki i smutnego "wiersza" o upadłych aniołach. Gratuluję sobie.</p>
<p align="center"><em><span style="font-size:x-small;">Lesbian Bed Death - Goth girls are easy</span></em><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/8EIHDKDp0es'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/8EIHDKDp0es&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
