<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>loty &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/loty/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "loty"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 16:54:41 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Pemenang L-Men Of The Year 2008 (LOTY 2008)]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=138</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 01:56:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=138</guid>
<description><![CDATA[And the winner is&#8230;

pemenang l-men of the year 2008
Congrats yah buat para pemenang!
Berarti ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>And the <strong>winner</strong> is...</p>
<p align="center">
[caption id="attachment_139" align="alignleft" width="300" caption="pemenang l-men of the year 2008"]<a href="http://ilovenutrifood.files.wordpress.com/2008/07/loty-winner.png"><img class="size-medium wp-image-139 " src="http://ilovenutrifood.wordpress.com/files/2008/07/loty-winner.png?w=300" alt="pemenang l-men of the year 2008" width="300" height="125" /></a>[/caption]
<p align="left">Congrats yah buat para pemenang!<br />
Berarti perut sixpack nya sudah diakui ok :)<br />
Buat yang belum punya perut sixpack, konsumsi terus susu LMen yang tinggi protein, serta baik untuk pembentukan otot.<br />
Moga2 bisa ikutan jadi finalist L-Men of the year 2009 yah...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O chłopcu, który chciał zostać blogerem]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=1177</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 15:49:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=1177</guid>
<description><![CDATA[Ludzie w sieci opowiadają o tym co robią. Koloryzując to stosownie, ubarwiając. Taka opisana kol]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ludzie w sieci opowiadają o tym co robią. Koloryzując to stosownie, ubarwiając. Taka opisana kolorowo prawda o naszym życiu, może faktycznie tę naszą egzystencję poprawić. Bo jakimż jest świat? Takim jak go widzimy, czujemy, czy takim jakim jest de facto? No i nieuniknione pytanie: jaki jest stan faktyczny naszego świata.<br />
Nieliczni spośród tych co mnie czytają, zauważyli, że nie piszę o tym jak się czuję, co jadłem na kolację, czym się zajmuję. Krótko mówiąc: niewiele piszę o sobie.<!--more--><br />
Może powinno się pisać o tym, kim chciałoby się być? Kiedy byłem mały chciałem być marynarzem, potem górnikiem, ale mi przeszło. Kiedy już dorosłem, chciałem wyłożyć jakiś bank, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że chciałbym to zrobić, kiedy już wiedziałem, nie wiedziałem jak. Kiedy nauczyłem się jak to można ewentualnie zrobić, Barings już leżał, sprzedany do ING za jednego funta szterlinga:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/VI86OTaKiVI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/VI86OTaKiVI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Straciłem kupę czasu na kupowaniu i sprzedawaniu pieniędzy. I na reszcie, która jest milczeniem.<br />
Dla człowieka, który nie umie wydawać forsy, takiego jak ja, mija się to z celem. Zarabianie cyferek opanowałem do perfekcji. I wcale mi do tego nie były potrzebne szkoły. Miałem prosty system. I skuteczny. Oczywiście nie niezawodny. Najbardziej skuteczne w inwestowaniu byłyby kobiety, zwykłe kury domowe. Tylko, że one nie zajmują się takimi duperelami jak gra. Jak hazard. Czy najzwyklejsze inwestowanie.<br />
One wiedzą najlepiej jaki gatunek piwa kupić mężowi, które supermarkety mają najlepsze ceny, jakie odkurzacze i telewizory są fajne. I które banki najbardziej dymają klientów. Analitycy tego nie wiedzą, bo nie mają czasu na zakupy, na pogadanie z prostymi ludźmi. Zajęci są czytaniem raportów i analiz innych analityków, dlatego sami inwestują źle, a ich porady są gówno warte. Chodzi też o coś innego, oni nadto komplikują sprawy, a tu jest potrzebne proste myślenie.<br />
Na przykład takie.<br />
Zarabiam swoje pierwsze wielkie pieniądze, jestem ogłupiony, pewny siebie, tracę węch. Jadę pijany taksówką i taksówkarz mnie zagaduje o akcje, zaczyna opowiadać, które na pewno warto kupić. I wtedy, u nawalonego pojawia się banalna myśl: no zaraz, ale jak taksówkarz, który ma zajmować się wożeniem ludzi zaczyna kupować akcje, to komu on je sprzeda? Trzeba spadać. Tak w 1994 roku, jako młody wilk polskiego rynku kapitałowego uratowałem swoją dupę.<br />
W 1999 miałem sąsiada informatyka, który przychodził do mnie z przekrwionymi oczami zrobić mi coś przy komputerze. Był przemęczony, pisał strasznie dużo programów dla jakiejś amerykańskiej firmy, a pieniędzy dostawał niewiele, obiecywano mu dużo, ale on był pasjonatem. Robiłby to za darmo. Jeśli znacie rasowych programistów, to wiecie. Musiałem go opić, żeby odstąpił od komputera. Wtedy zainteresowały mnie akcje IT. Nie było to jakieś wielkie zainteresowanie, ale najzwyczajniej je kupiłem. W ogóle nie wiedziałem czym się te kupione przeze mnie firmy zajmują. I jakie mają perspektywy, wskaźniki. Gdybym to wiedział - nie kupiłbym ich. Wówczas było nieco kłopotu, bo miałem system +20/-20. 20% strat - sprzedaję, 20% zysku, też sprzedaję. Zyski były tak potężne, że pootwierałem długie pozycje i udałem się na długi urlop na Kanary. Zimą tam jest fajnie. W styczniu i lutym trochę pada. Ale grudzień jest super.<br />
Kiedy wróciłem, przy flaszce sąsiad informatyk opowiadał mi, że on pewnych rzeczy nie rozumie. Firma amerykańska, dla której pracował, zaczęła mu strasznie dużo płacić i kazała latać pierwszą klasą samolotami. On był skromnym facetem i wkurzało go takie marnotrawstwo. Nie musiał nocować w hotelach za 500 dolarów. Wolał, za 100, a żeby mu  dali tę resztę, te 400. Dziwił się, że właściciele firmy kupują zamek w Niemczech, w którym nigdy nie zamieszkają i porsche, którym się do dupy jeździ, złote zegarki szwajcarskich firm za kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Które w razie bidy będzie można zastawić w lombardzie za kilka tysięcy. Bo przecież przez wiele lat żyli w biedzie, a żeby nawet utrzymać firmę, jeden z właścicieli zaciągnął się do wojska.<br />
To był banalny sygnał sprzedaży.<br />
Wiem, że to trochę zawiłe, dlatego niechętnie o tym piszę, ale poprzednia notka mnie do tego sprowokowała.<br />
Powiem prościej: gdyby Gates zaczął dziś sprzedawać akcje Microsoftu na NYSE to naturalnym jest, że spowodowałby załamanie ich kursu. Z banalnego powodu, nastąpiłby wzrost ich podaży. Do tego doszedłby  najważniejszy, psychologiczny aspekt: skoro taki wyjadacz pozbywa się udziałów w swojej firmie, to coś na rzeczy musi być.<br />
Ten gość od Gadu Gadu - Fołtyn, też wypluł wszystko co miał i chce się zajmować polityką czy diabli wiedzą czym. Kiedy dobrzy informatycy zaczną zajmować się budownictwem, a gospodynie domowe pisaniem programów, będzie to sygnał dla inwestorów. Ewidentny.</p>
<p>A tak naprawdę, to chciałbym być barmanem w jakimś miejscu, gdzie sezon trwa parę miesięcy, a resztę czasu zajmuje się wyczekiwaniem turystów, pijąc z miejscowymi espresso czy stołowe wino niezbyt wysokiej jakości. No i oczywiście można tam całkiem spokojnie pisać blogaska i opowiadać mniej lub bardziej zmyślone historie. W sumie te blogi to fajna rzecz. Tak sobie teraz pomyślałem. Może ja zawsze chciałem być blogerem, tylko nie wiedziałem tego, kim naprawdę chcę być?</p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tiket L-Men Of The Year 2008]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=130</link>
<pubDate>Mon, 14 Jul 2008 01:43:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=130</guid>
<description><![CDATA[Buat yang kepengen nonton L-Men Of The Year 2008 LIVE ternyata bisa dapetin tiketnya secara gratis d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Buat yang kepengen nonton L-Men Of The Year 2008 LIVE ternyata bisa dapetin tiketnya secara gratis dengan menukarkan 2 kotak susu L-Men di kantor Nutrifood (Pulo Gadung).<br />
Berikut beritanya di situs L-Men:</p>
[caption id="" align="alignleft" width="334" caption="Tiket L-Men Of The Year"]<a href="http://ilovenutrifood.files.wordpress.com/2008/07/tiketloty.jpg"><img src="http://ilovenutrifood.files.wordpress.com/2008/07/tiketloty.jpg" alt="Tiket L-Men Of The Year" width="334" height="215" /></a>[/caption]
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grand Final LMen Of The Year 2008]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=124</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 02:33:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=124</guid>
<description><![CDATA[For information&#8230;
Menurut website L-Men (www.l-men.com), grand final LMen Of The Year 2008 (LOT]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>For information...<br />
Menurut website L-Men (<a href="http://www.l-men.com">www.l-men.com</a>), grand final LMen Of The Year 2008 (LOTY) akan ditayangkan di trans7 pada tanggal 19 Juli 2008 pukul 21:30 WIB.<br />
Jangan lupa saksikan kompetisi para pria sixpack ini ya :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fakty, fikcje i fantazje]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=1125</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 14:05:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=1125</guid>
<description><![CDATA[Tak naprawdę to ja mam w nosie jakichś blogerów, którzy są publicystami w mediach i tu, w sieci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak naprawdę to ja mam w nosie jakichś blogerów, którzy są publicystami w mediach i tu, w sieci, kontynuują swoje misje. I swoją pogoń za szmalem. Ich notki są reklamą tego, co prezentują w telewizjach i pismach, dla których pracują.<!--more--><br />
<img class="alignright size-medium wp-image-1126" style="margin:5px;" src="http://proces.wordpress.com/files/2008/06/ficciones.jpg?w=176" alt="" width="141" height="240" /> Tu na blogach, chcę poczytać historie zmyślone, niesamowite, ale chcę też czytać prawdę, którą opowiada kobieta, na przykład o seksie. O jej zdradach, fascynacjach. Takich historii nie mam szans przeczytać u nieanonimowej - nie - szui.<br />
Tak naprawdę nie interesują mnie blogi, w których odnajduję to samo co w gazetach czy w telewizji. Co na głównych stronach portali, a to jest chodliwe, wyszukiwarki to lubią. Nie interesują mnie też popisy elokwencji tych, którzy żyją z publicystyki. Od tego mam gazety lub czasopisma.<br />
Mówiąc prosto: szukam tego, czego nie znajdę poza blogosferą. Dyskusja w sieci jest o tyle interesująca, że mogę w niej zabrać głos, nie muszę słuchać gadających głów, mogę napisać, że się nie zgadzam z opinią blogera.<br />
W czasie mojej młodości często było tak, że to co pisano na murach, na ścianach, to co pisali trolle, było prawdą. To co pisali w gazetach - kłamstwem. Jak się potem okazało, rację mieli trolle: Geremek, Michnik czy Kuroń. Troll hunterzy, tępiciele trolli, tacy jak Passent czy Urban nie mieli racji.<br />
Jakież mam powody dziś by ufać dziennikarzom pracującym w redakcjach? W pierwszym rzędzie muszą oni pisać tak, by pismo się sprzedawało. W innym razie idą na bruk albo do brukowca.<br />
Za czasów PiS, nawet jak zdarzyło się coś pozytywnego, nawet gdy Kaczyński zrobił dobry ruch, pewne media pisały i tak źle. Może to kwestia ogrania, ale ja wiem, co napiszą o jakimś zdarzeniu jutro, wszystkie portale i spora część blogów. Wiem co napiszą o finale Euro2008.<br />
Przy okazji wypowiedzi pana redaktora Bartosza Węglarczyka, mogliście się przekonać co o Was, czytelnikach, widzach, anonimowej statystycznej masie myśli publicysta, który nachalnie upychany jest na wirtualnych półkach.<br />
Czy tak jest do końca? Czy publicyści, których ceniłem, cenię, traktują swoich widzów i czytelników jak łajno, które daje im tylko pracę, a de facto gardzą nimi?<br />
Rozumiem też ból, płynący z tego, że jeśli ma się blog z otwartymi komentarzami, to nie da się nic wyreżyserować, ustawić, powycinać, ugładzić jak w programie telewizyjnym. Owszem, korygują to, tnąc to co piszą zbędne szuje, statyści. Myślę, że ci, którzy anonimowo popierają redaktora Węglarczyka nie są szujami w jego oczach. Niemniej tworzą nawóz, którym żywią się płatni pisarze pism i reklamujące się gwiazdki publicystyki.<br />
Ten konflikt będzie narastał, bo dziennikarze utracili monopol na tłumaczenie i interpretację tego, co podają media. Ludzie znają obce języki, myślą. Z pewnością jest to bolesne dla tych, którzy żyli z przepisywania i tłumaczenia amerykańskiej prasy. Jest to przykre, że ludzie nie mają opinii jaką podaje telewizja czy zdania jakie wypowiadają publicyści nachalnie reklamowani w portalach.<br />
Widzę blog jako teatr, jako mistyfikację, która pomaga nam się uczyć jak poszukiwać prawdy. Dla mnie taki pan Węglarczyk, wyzywający jego widzów, czytelników od chamów, szui i kłamców, jest najzwyczajniej przyziemnym kartoflem. Bez dystansu i zdolności do abstrakcyjnego myślenia.<br />
Mam też świadomość, że nie każdy umie w to grać, nie wszyscy umieją latać w blogosferze, w której próbuje się wyznaczać korytarze powietrzne. Nie wszyscy chcą poruszać się po tej borderline fikcji, fantazji i faktu.</p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czekając na lustro]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=1122</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 17:26:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=1122</guid>
<description><![CDATA[Owszem, można pokazywać twarz w sieci, być popularnym, jak Doda, Wiśniewski czy Węglarczyk. Mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Owszem, można pokazywać twarz w sieci, być popularnym, jak Doda, Wiśniewski czy Węglarczyk. Można opowiadać o swoim intymnym życiu, wystawiać je na pokaz. Ale można też inaczej, pozostać w cieniu.<br />
Autor "Endgame" ("Fin de partie"), Samuel Beckett nie pokazywał swej cierpiącej twarzy, nie był w żadnym razie popularny w dzisiejszym sensie węglarczykowym czy plotkowym. Żył skromnie i ubogo.<br />
Są ludzie, którzy - jak wielki noblista, autor "Czekając na Godota" - wolą żyć w cieniu. Czy po sieci krążą fotki Czechowa, Márqueza?<!--more--><br />
Pod pseudonimami  pisali: Aleksander Głowacki (Bolesław Prus), Mary Ann Evans (George Elliot), Allan Stewart Königsberg (Woody Allen). I wielu innych znanych i wielkich.<br />
Blogerowi piszącemu anonimowo zwykle nie chodzi o pieniądze. Nie jest zdeterminowany do pisania na zawołanie, tak jak publicysta, który zarabia w ten sposób na chleb.<br />
Nikt nie ma obowiązku udowadniać, że nie jest wielbłądem, te czasy odeszły w zapomnienie. Owszem, dziennikarz, najbardziej promowany przez portal, jego pupilek i prymus, może się irytować faktem, że nie zna nazwisk, że nie widzi fotografii jego adwersarzy.<br />
Węglarczyk może dać do Plotka, najbardziej dochodowego działu Gazeta.pl, który generuje zyski na gaże dla takich blogerów jak on, fotki swojej żony nago. Może - o ile nie jest szują - pokazać jak się kochają,  na filmiku w RedTube. W innym razie można uznać, że zdradza małżonkę i ich stosunki nie układają się najlepiej. Jak to z szujami bywa.<br />
Kapitalna większość blogerów pisze pod pseudonimami i w żadnym razie nikt nie weryfikuje ich tożsamości. Ukryci za nickami piszą też administratorzy, moderatorzy portali i forów.<br />
Niech Węglarczyk spróbuje zaistnieć w sieci pod pseudonimem, bez agorowej, chronicznej i natrętnej promocji. Bo w rzeczy samej, wciskają go jak przeceniony towar na promocjach w supermarkecie. Ja - anonimowa szuja bez twarzy i nazwiska - wstydziłbym się, gdyby mnie tak upychano na chama i gdzie się da.<br />
Dziś ludzie pokazują twarze bez skrępowania, nagrywają podobne, chamskie filmiki jak ten redaktorek:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/UvrH0EEj-ns'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/UvrH0EEj-ns&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Podziwiam tych blogerów, którzy bez nazwisk, bez fotografii, w których pokazują jacy to oni są seksowni i przystojni i zajebiści, i jak innymi anonimowymi gardzą, potrafili osiągnąć sukces i przyciągnąć czytelników. Bez kolesiów z redakcji, bez linków na pierwszych stronach portali, bez chwalenia się swoimi fotkami i zdjęciami rozebranych małżonek.<br />
Autolustracja w sieci jest, póki co, dobrowolna, a jej orędownik, wielki zwolennik lustracji i lustrzycy, nie ma prawa nazywać swoich komentatorów i czytelników szujami. Skąd zresztą wiadomo, że ów redaktorek nie jest twórcą Plotka i reżyserem na PornHub? Niech to udowodni. Można pisać blogi podpisując się fałszywym nazwiskiem, a można ich pisać wiele, każdy na innym pseudonimie.<br />
Z czata pamiętam, że wiele kobiet, które nie umiały porządnie pisać, wysyłało swoje fotki albo pokazywało się w kamerach. Chętnie też zdradzały swoje nazwisko, nierzadko adres i telefon, w oczekiwaniu na okazję do bezpruderyjnego spotkania. To samo było z facetami.<br />
Są ludzie, których nie interesują sława i pieniądze. No dobra, możemy pisać o czymś takim jak popularność pseudonimu, która nie niesie żadnych korzyści dla naszego realnego życia. Może ciut podnosi nam ego, czujemy się lepsi. Do tego grant w postaci satysfakcji jaką czuje się, kiedy pseudo redaktor się obnaży, licząc na karierę i pieniądze. No i potwierdzi, że w redakcjach pism jest cała masa chamów, nierzadko większych niż ci anonimowi blogerzy. A to pozwala pogodniej spojrzeć na sieć. Bo o ile pamiętam, to na wyzywaniu i obrażaniu swoich czytelników sporą popularność pozyskał Kominek.<br />
W tym naszym kraju, który kiedyś stał węglem i stalą i dymiły kominy hut. A wtedy kiedy dymiły, też tylko wybrani mieli głos, ci, których nazwiska i twarze były znane i przyjazne władzy.<br />
Poza <strong>internetowymi szujami</strong>, proponuję stworzyć pojęcie <strong>internetowej dziwki</strong>. Czyli takiego blogera, który nieproszony obnaża się, żądając od wszystkich tego samego i do przystąpienia do wspólnej orgii. Za pieniądze, a jakże.<br />
To całkiem normalne, że ludzie mają wątpliwości, nie są pewni, że to co piszą ma sens, jak Samuel Beckett próbują porozumieć się z innymi, bratnimi duszami za pomocą luster, a ich pisanie i niepewność, są czekaniem na nieznane. Może nie odkryli jeszcze, nie znaleźli tu swego miejsca. Albo nie mają dokąd pójść? To co, idziemy? Chodźmy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wieczory]]></title>
<link>http://stanyskupienia.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 08:21:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wisse</dc:creator>
<guid>http://stanyskupienia.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Spojrzałem na to co napisałem w nocy. Rzeczywiście. Najlepiej jeśli będę pisał wieczorami]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Spojrzałem na to co napisałem w nocy. Rzeczywiście. Najlepiej jeśli będę pisał wieczorami....</p>
<p>To może być ciekawy film (trochę  z mojego świata)<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/N1Z1nSS0po4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/N1Z1nSS0po4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[L-Men Of The Year Di Bogor]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=115</link>
<pubDate>Fri, 13 Jun 2008 07:00:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=115</guid>
<description><![CDATA[Ada acara meet and greet finalis L-Men of The Year (LOTY) 2008 di bogor loh.
Hari Minggu tanggal 15]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ada acara meet and greet finalis L-Men of The Year (LOTY) 2008 di bogor loh.<br />
Hari Minggu tanggal 15 Juni 2008, Jam 18.00-19.00, di Kampus IPB (Baranangsiang, Bogor)</p>
<p>Sepertinya disitu bisa bertemu dengan para pria berotot dan ber perut sixpack yang sudah jadi finalisnya LMen.<br />
Acara ini juga bekerjasama dengan celebrity fitness yang tenama itu, hypermarket giant, Calvin Klein, dan lain-lain.<br />
Pasti oke punya tuh acaranya. Ada pembagian suvenirnya lagi. Kira2 apa ya?! :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grand Finalist L-Men Of The Year (LOTY) 2008]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=113</link>
<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 07:15:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=113</guid>
<description><![CDATA[Ada foto2 grand finalis nya LMen Of The Year (LOTY) 2008 loh.
Pria-pria berotot dan berperut sixpack]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ada foto2 grand finalis nya LMen Of The Year (LOTY) 2008 loh.<br />
Pria-pria berotot dan berperut sixpack yang rajin nge-gym sambil minum susu L-Men sebagai suplemen fitnesnya.</p>
<p align="center"><a href="http://ilovenutrifood.files.wordpress.com/2008/06/finalis-lmen.jpg"><img class="size-medium wp-image-114" src="http://ilovenutrifood.wordpress.com/files/2008/06/finalis-lmen.jpg?w=300" alt="finalis lmen of the year 2008" width="300" height="232" /></a></p>
<p>Lebih jelasnya bisa dilihat di website L-Men dari Nutrifood berikut ini: <a href="http://www.l-men.com/loty-2008/grand-finalists-2008.html">http://www.l-men.com/loty-2008/grand-finalists-2008.html</a><a title="Grand finalis LOTY 2008" href="http://www.l-men.com/loty-2008/grand-finalists-2008.html" target="_blank"></a>.</p>
<p>Hayooo... Siapa pilihanmu?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wirtualne kariery]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=1062</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 16:19:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=1062</guid>
<description><![CDATA[Dla potrzeb reklamy miejsca w sieci sprawdza się powiedzenie: nieważne jak piszą byle pisali. Bo ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dla potrzeb reklamy miejsca w sieci sprawdza się powiedzenie: nieważne jak piszą byle pisali. Bo kiedy dużo piszą, rośnie pozycja strony w wyszukiwarkach, w rankingach i wpada ona w pętlę wzrastającej popularności.<!--more--><br />
Z pewnością to zjawisko jest korzystne dla tych, którzy na tym zarabiają, tak jak choćby wspomniany przeze mnie w poprzedniej notatce Fraglesi czy mający ambicje polityczne albo - aspirujący tylko do bycia komentatorem politycznym - Azrael. I tu rzeczywiście nie ma znaczenia jak i co piszą, byle pisali. Rejestrują to rankingi, wyszukiwarki, wszelakie Blogscheissy. A to przecież boty, nie analizują wiarygodności informacji czy choćby tak ewidentnej sprawy jak istnienie komentowanych faktów. "Faktu": <em>Ziobro zabił Blidę</em> nie sprawdza bot z Google ani nie analizują administratorzy Blogboksu. Dla nich prawda nie jest istotna, liczy się klikalność, sprzedaż reklamowanych produktów, ewentualnie budowanie rankingu politycznego dla wyborów. Choć tu - myślę, że częściowo - zgodnie z zasadą Dylematu Więźnia, można zaobserwować wręcz odwrotny skutek. Najpopularniejszy polski bloger - politykier - Janusz Korwin Mikke ma znikome poparcie wyborców. Reklamowani nachalnie przez portale politycy paradoksalnie spadają w sondażach. Młody elektorat jest chwiejny, niezdecydowany, nie to co ja - stary pryk, konserwatywny i sentymentalny - praktycznie od 1993 roku głosujący na Tuska.<br />
Pamiętam swoje początki czytywania blogów, gdzie zaskoczeniem było dla mnie, gdy uznana dziennikarka Gazety, została praktycznie schrupana niczym krewetka z grilla przez blogera - amatora. Było to dla mnie niezrozumiałe i nie chciało mi się wierzyć, że ci blogerzy, piszący o polityce, to amatorzy. Piszę tu o Ewie Milewicz, Galbie, ale i też Katarynie. Mogło być też tak, że ktoś z redakcji nie lubił Ewy Milewicz i reklamując ją w portalu, wystawił ją na żer dla amatorów.<br />
To samo zaobserwowałem ostatnio na blogu Bartosza Węglarczyka. Do niedawna jego blog był najczęściej reklamowanym przez Gazetę blogiem. A blog jak to blog, zwłaszcza przy takiej płodności jaką prezentuje Węglarczyk, nie zawsze pisze o faktach, rzadko jest najwyższych lotów, a ranking i oceny ma wysokie. I osobiście sądzę, że notowanie tego bloga w Googlach oraz w ocenie Gazety.pl, będzie odwrotnie proporcjonalne do notowań Pana Bartosza jako papierowego publicysty. Może go w redakcji nie lubią i wystawiają do odstrzału?<br />
To oczywiście moja perspektywa, jak to zwykłem był podkreślać, bo są też felietoniści, którzy osiągnęli właśnie na blogu ich fazę najwyższej dojrzałości i piszą dużo, a każdy tekst jest dobry. Dla mnie przykładem takim jest Daniel Passent, przy którym jednak zawsze muszę unikać pułapki niechęci, bo to przecież czerwony, komuch, kolaborant, sługus Urbana itd. Przy czym zaznaczam, traktuję redaktora jako wirtualnego publicystę, chyba jednego z najlepszych w Polsce, bloger zaś z niego gówniany.<br />
Trzeba się czasem przemóc i nie ulegać tej logice, że jeśli nie był w wojsku i mdleje na widok kałasznikowa, to nie powinien wypowiadać się na temat armii i zasad w niej panujących albo być ministrem obrony. Ministrem zdrowia czy edukacji może być dowolny ptak, choćby dzięcioł.<br />
Wildstein też nie jest żadnym kombatantem w walce z reżimem PRL - u, a głos w tej kwestii ma ważny. Wciąż na jego oceny napotykam, na wirtualnych i nie tylko - szlakach.<br />
Dla popularności blogera to dobrze, że piszą, jakkolwiek by nie pisali, ale dla realnej kariery, to najczęściej źle. Któż teraz pisze o Lepperze, Giertychu, Dornie? A jeszcze rok temu pojawiali się w każdej politycznej dyskusji, opiewani przez portale, blogerów.<br />
Dyskusja o polityce to taka gra kolorowa w brydża, gdzie atutowa blotka bije asa. Dziś nie znam nazwisk bieżących ministrów, ale też nikt nie każe mi się za nich wstydzić, jak to do niedawna jeszcze bywało. Nieważne, powstydzę się za ministrów rządu jakiegoś innego niż Polska kraju. Może szukam czegoś bardziej trwałego, uniwersalnego, jak gra bez atutowa? Choć w takiej też gra najczęściej opiera się na dyżurnym kolorze - robotniku.<br />
Po części to jest też tak, że ja głosowałem w przedostatnich wyborach na PO, wygrał PiS i PO nie dogadało się z nimi. Ja wymagałem od tych, na których głosowałem. Dla mnie za rządów PiS było dobrze, teraz ma być jeszcze lepiej, wiec cóż mam się interesować polityką? Są takie momenty w życiu społeczno - polityczno - seksualnym człowieka, że już lepiej być nie może.</p>
<p>Wybaczcie mi tę notkę, prawie o polityce, ale po ostatnich dyskusjach byłem nieco przez różnych zboczeńców politycznie molestowany.<br />
Tu zachodzi też pewien paradoks, bo dobrzy: lekarz, polityk, prawnik, psycholog, prostytutka, analityk giełdowy, nie będą udzielać porad i dyskutować na blogach o swoich zawodach. Tak jak dobry pisarz pisze książkę, nie blog, dobry piosenkarz śpiewa, a nie pisze o śpiewaniu na blogu. Dobry polityk rządzi krajem, a nie użala się jak cipa nad sobą na blogasku.<br />
Piękna kobieta nie będzie pisać bloga o tym, że jest piękna i fantastycznie zna się na sztuce miłości, że jest damą.  Bo i po co?</p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Samokrytyka wirtualnego impresjonisty]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=1006</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 20:27:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=1006</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj wysmarowałem notkę, w której żegnam się z WordPressem i przenoszę się z blogowaniem n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj wysmarowałem notkę, w której żegnam się z WordPressem i przenoszę się z blogowaniem na Blox. Ale nie opublikowałem. Wywaliłem do kosza.  Pretekstem, celowo nazywam to pretekstem, było usunięcie mnie z lokalnego rankingu. Śmieszne w tym wszystkim jest to, że mi chyba naprawdę niewiele zależy na klasyfikacjach. Nie chciałbym być wszędzie pierwszy. Cóż ja bym napisał młodym ludziom, którzy by tu przyszli albo tym wszystkim komentującym mnie, zapatrzonym we mnie szprotom?<br />
Niby na każdy temat coś tam wiem, niby głupi nie jestem, ot przeciętny, ale nie znam reguł na życie, nie umiem głosić prawd absolutnych. Owszem, czasem się nadmę i przemawiam. Gdybyście wtedy mogli zobaczyć jak śmiesznie wyglądam. Mussolini mógłby mi pozazdrościć.<br />
Ad rem.<!--more--><br />
Chodzi mi o mój stosunek wirtualny do administracji wszelakiej. Kim ma być dla mnie admin?<br />
Mam się go bać, tak jak mam zwalniać na drodze, kiedy widzę policjanta. Nie mogę się z nim spoufalać. Ani on ze mną. Kiedy nie będzie mi chodził Blox, to pójdę go opieprzyć, kiedy zareklamuje kichę na jedynce (stronie głównej portalu) wypomnę mu. Kiedy wywali mnie z rankingu, zwrócę się oficjalnie i zapytam dlaczego. Gdybyśmy byli w bliskich i poprawnych relacjach, mechanizm taki nie mógłby funkcjonować.</p>
<p>Weźmy takiego Olsa, którego być może niepotrzebnie tu nadaremnie wzywam, ale cóż z niego postanowiliśmy uczynić (my proces) jakiś, tymczasowy przynajmniej, symbol admina. Nie tylko w Agorze. W ogóle. Poprawne czy powiedzmy - przyjazne relacje z nim mogłyby budzić podejrzenia, że mi sprzyja i wstawia na przykład tendencyjnie mnie na stronę główną, by przysporzyć portalowi zaniedbywanych wejść. Nie, nie będzie o Siwej, dziś nie.<br />
Blox i forum próbują z niekiepskim skutkiem łączyć klasę i liberalizm w necie. I zgrzyty zawsze będą. Moje niezadowolenie będzie tyczyć platform, portali, którym ufam, które wybrałem. Po kij mam narzekać na Interię czy Wirtualną Polskę, skoro tam nie bywam? I guzik mnie obchodzą tamtejsze fora i blogi. Pewnie są dużo gorsze od agorowych, ale nie widzę tu sprzeczności, bo ja chcę bywać na najlepszych. I mieć dwie niemożliwe do pogodzenia rzeczy: dobry poziom i wolność. I czepiał się będę. Krytykował będę najlepszych. I jasnym jest, że kiedy Blox już wykupi WordPress, to zostanę tu i będę smęcił. O ile będę jeszcze miał ochotę pisać.<br />
Pisałem sporo ostatnio na temat administracji wszelakich. I zauważyłem pewną sprzeczność w moim rozumowaniu.<br />
Gdzie leży mój błąd w pojmowaniu rzeczy? Z jednej strony chcę by portal traktował wszystkich równo, czyli nie dobierał znajomych na jedynkę, nie faworyzował promocjami syndykatów, zasłużonych blogerów. Z drugiej zaś sam często oczekiwałem, a nawet wymagałem specjalnego traktowania. Weźmy Blog Roku, chciałem by jakoś admini zachęcali do udziału w nim i pomagali tym, którzy grali w konkursie. A niby dlaczego? Skoro chcę by wszystkich traktować jednako, to nie mogłem tego oczekiwać. Przecież kupa ludzi uważała ten konkurs za głupotę, tak jak ja uważam wiele blogów za głupotę, a mimo to są reklamowane i promowane. Więc Ols dobrze zrobił, że nic nie zrobił w kwestii konkursu (wiem, że są tam ponoć ważniejsi, Mpieck czy Ememzet), ale ja tego nie wiem, stąd wymieniam Olsa.<br />
Nie chciałem nic innego tylko po prostu tego, by moje gówienko pływało na wierzchu. To był logiczny błąd. To samo na forum. Wkurzam się gdy widzę specjalne traktowanie niektórych uczestników, a sam czego chciałem? Specjalnego traktowania mojego forum i nieingerowania weń w kwestiach cenzury. Nie chcę dziś się żalić, dziś chcę się kajać, więc powiem tylko, że i tak admini i my, którzy te fora budowaliśmy, świetnie sobie przez te lata radziliśmy z tym całym czatowym gównem, które tam ściągało. Z tymi niedyskrecjami, z głąbami, tymi co śmiecili, wyzywali itd. Dziś napiszę, że te ponad dwa lata trwania i prosperity forum Lotu, Zawróconych, Pokerowa były sukcesem, naszym i też portalu, który nam to umożliwił. Są fora na prywatnych serwerach, czaty tlenu mają tego masę i co? Kupa, żadnych nowych, ani kreatywnych ludzi, a tam tylko cenzura i zarządzające fajfusy - admini z czata, którzy osiągnęli na czacie swój szczyt życiowej kariery.<br />
Olsa nie będę przepraszał za moje wcześniejsze rozważania, on jest od tego by na niego napieprzać. Niemniej jednak należy cenić ludzi, którzy próbują ten cholernie zrelatywizowany świat netu uporządkować, nie naruszając przy tym niczyjej wolności.<br />
Tak jak nie miałem racji, kiedy przyszedłem napuszony i pełen złości do Reuptake, wrzucając mu pod jego notką jakieś niezwiązane ze sprawą swoje żale czy chwilowe złości. Zaraz tam pójdę i go przeproszę.<br />
On mi nic złego nie zrobił, a chciał czegoś dobrego. Bo najlepiej tak jak ja: siedzieć i narzekać i nic nie robić. Ludzie, którzy mają pasję tworzenia w sieci, są dla niej najwartościowsi. A że ich pomysły nie zawsze natrafiają na euforię, to oczywiste. Bo zamysł linkowania i podawania źródeł jest jak najbardziej słuszny. Chciałbym by można było linkować fotografie, obrazy i podawać ich źródło w sieci. Ale czy mogę to robić, kiedy znaleziony obraz pochodzi z jakiegoś bloga, gdzie jestem pewien, że właściciel bloga nie jest autorem obrazu czy fotografii? Pisząc teraz do Was też z pewnością kogoś cytuję, ktoś w przestrzeni napisał poprzednie moje zdanie. Poprzednie i następne, które napiszę, a teraz jeszcze nie wiem, jak ono będzie brzmieć. Srał tam na to co Gazeta wystawiła na czołówkę, ale przychodząc tam do "Netto" zachowałem się źle, a Reuptake nie usunął mojego komentarza i nawet nie nazwał mnie bezpośrednio trollem, tylko między wierszami. I byłem niesprawiedliwy pisząc potem o nim to co czułem.<br />
Mogłem odnieść się merytorycznie do pomysłu, który przecież jest kapitalną ideą. Tyle, że niewygodną i trudną do wykonania. Tak jak odsyłanie lenia do biblioteki.<br />
Myślę, że autorowi - Reuptake - chodziło o coś innego, czego ja zrazu nie pojąłem. O to by docenić myśl w sieci. Pochwalić konstruktora czy twórcę frazy bądź tekstu, który dał innym uśmiech, pomoc, radę czy pomysł na pisanie, a może nawet i życie.<br />
Pójdę przeproszę, ale nie będę linkował ani tu ani tam, żeby nie trollować;)</p>
<p>Tak jak wspominałem, miałem już napisaną mowę pożegnalną i chciałem się przenieść, nie gdzie indziej, jak właśnie na Blox z tym oto głównym mym blogiem. Bo mam  kilka blogów, co jest moją zmorą i sprawia, że w dzień nie jadam, a nocami nie sypiam.</p>
<p>Może zbyt mało używam emotek? Kafka i Czechow ich nie używali, niech chociaż w tym będę do nich podobny.<br />
Wiem, że dziś tekst jest trudniejszy, bo ja nie umiem pisać tak jak ci dwaj pisarze, których wymieniłem. Inna rzecz, że czyta mnie też sporo głąbów oraz pipek, które komentują tekst zanim przeczytają. A potem jak już skomentują to po co mają czytać?<br />
Prawda leży pewnie pośrodku. Nie piszę fatalnie, ale i też niezbyt dobrze. A czytają mnie mądrzejsi i głupsi ode mnie. Choć akurat ci ostatni upodobali sobie mój blog w szczególności.</p>
<p>No i na koniec żalu za grzechy powiem o co chodziło z WordPressem. Kilka dni nie było mnie w rankingu WordPressu. I nie będę tłumaczył nikomu, że to nie jest dla mnie ważne, bo akurat będąc poza rankingiem miałem chyba najwięcej wejść w historii tego bloga. Kiedyś tu dam screeny statystyk. Chodzi o zasadę. Byłem spakowany, ale piknęło mnie, żeby napisać do nich maila i zapytać dlaczego mnie usunęli. No i odpisali, że już nie jestem usunięty.<br />
Nie umiem Wam tego objaśnić, ale to jest tak: chcę grać o pierwszą pozycję w platformach blogowych, ale moja mentalność ma taką konstrukcję, że pozycję lidera czułbym jako ciężar. Może nawet balast, który musiałbym dźwigać. Z taką ilością czytelników mógłbym napisać, że ktoś kogo nie lubię jest idiotą, złym człowiekiem, oszustem. Wielu by mi uwierzyło. Idąc za prostym myśleniem: skoro ma tylu czytelników - wie lepiej. Co oczywiście jest brednią, ale jednak istnieje takie zjawisko w rzeczywistości. Dla mnie ważna jest sama gra, nie jej efekt. I naprawdę nie przeszkadza mi bycie frajerem czy pożytecznym idiotą i nabijanie za friko statystyk platformom, na których pisuję.<br />
Miałem nawet taki moment, że pomyślałem sobie: a to fajnie że jestem poza tym rankingiem, niewidocznym i oznakowanym "as mature", będę mógł dawać fotki z Playboya i filmiki z RedTube. A liczba wejść mi się potroi. Potem jednak uniosłem się ambicją. Jakże to tak? Jeśli jakiś bank czy agent ubezpieczeniowy mnie choćby ciut próbuje oskubać, momentalnie zmieniam firmę. Dla zasady.<br />
Zatem Blox może odetchnąć z ulgą, nie przenoszę tego kramu tam, ale będę im zapewniał wejścia, te niezaniedbywalne. Poczekam aż Agora kupi WordPress.pl wraz  ze mną. Oczywiście nie dotyczy to Cyca, który walczy o ranking i siedzi Kominkowi na ogonie. Jeśli Kominek nie naciśnie mocniej na pedały to go mamy już za dwa, góra trzy tygodnie. A wtedy Janusz Korwin Mikke  przyjdzie do nas i poprosi, żebyśmy go na Cycu zalinkowali.<br />
Oczywiście zasad nie zmieniam w tej kwestii i jeśli możliwe są jakiekolwiek profity materialne z faktu dużej ilości wejść na blogu, to chciałbym dzięki temu wspomóc kogoś potrzebującego. Myślałem, że to mogłoby być tak: mamy pierwszą pozycję w Blox, przychodzi do nas Onet i mówi: wstawcie linka do nas, a my: dobrze, ale ufundujecie laptopa jakiejś szkole. Oni: zgoda. I gra.<br />
Wstawiam wszędzie Pajacyka, innego pomysłu nie mam. Ale i tak nikt w niego nie klika, co sprawdziłem i to się da sprawdzić, więc ostrzegam,  żeby nie było. Wiem kto nie klika! I kiedyś wymienię te osoby, które nie klikają z nicka!<br />
Jeśli ktoś ma jakiś podobny - jak Pajacyk -  pomysł w tej kwestii, proszę uprzejmie o informację.<br />
Nie zrozumcie mnie źle, nie przeszedłem lobotomii i nagle nie spokorniałem. Chcę się edukować, jestem ciekawy świata. I czasem wypada też ocenić siebie i swoje błędy.<br />
Sami wiecie jak to potem wygląda: Piszę jakąś kiczowatą notkę dla gospodyń domowych w papućkach bądź urzędniczych nierobów i zaraz pod spodem lądują dziesiątki, albo i nawet setki komentarzy, które są nieobiektywne, pełne lizusostwa, pochwały mojej kiczowatej twórczości. Pełno w nich zachwytów, pelargoniowego pierdzenia, perfumowanych komplementów. A nie ma żadnej dyskusji merytorycznej. Głaszczecie mnie tylko, a sami wiecie, że i kota można na śmierć zagłaskać. Chcę byście mi wypominali moje błędy i niekonsekwencje, a nie tylko mnie tu lizali i głaskali. Krytyka musi być, choć wiadomo, że lepiej tak robić, żeby tej krytyki nie było.</p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żegnaj Forum]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/?p=807</link>
<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 18:17:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/?p=807</guid>
<description><![CDATA[Zbłądziłem. Po ingerencji w moje forum przez adminów z Agory powinienem był zbojkotować tamtej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zbłądziłem. Po ingerencji w moje forum przez adminów z Agory powinienem był zbojkotować tamtejsze miejsce. Nic nie otwierać, nie kombinować z "Zawróconymi", nie dumać kogo wpuścić, a kogo nie.<!--more--><br />
Forum "Z pokerową twarzą" traktuję jako nic innego jak przedłużenie "Zawróconych w Czacie". W innym razie musiałbym potraktować - przyjaźnie do mnie nastawionego Pokera - jak sępa, budującego na moim ścierwie swą popularność.<br />
Wiem, że tak nie jest i otwarcie nowego forum zaraz po likwidacji Zawróconych, było impulsem i czymś czynionym w dobrej wierze.<br />
Tworzyłem forum dwa lata, napisałem, głównie na moich forach, 18178 listów. Jeśli pod byle pretekstem można unicestwić czyjąś dwuletnią pracę twórczą i to jednym kliknięciem butnego admina, to wybaczcie, ale nie odpowiada mi taki układ.<br />
Pod śmiesznym pretekstem, że obraża się Ukraińców, bo kurna akurat Ukraińcy nie mają nic innego do roboty tylko pilnie śledzić gówniane, procesowe forum. Być może obrażają mnie na forach japońskich, brazylijskich, ale nawet gdybym je pilnie śledził, to gówno bym z tego kumał.<br />
Tak jak banują za obrażanie Murzynów, Żydów czy Wizygotów. Jakby rzeczywiście te nacje nie miały lepszego zajęcia, tylko uczyć się języka polskiego, by śledzić fora bacząc, czy tam aby się ich nie obraża.<br />
Jeden z adminów napisał mi tam, że piszę <a href="http://proces.wordpress.com/2008/01/02/debil-vii/" target="_blank">debilny blog</a>, czyli nie wprost nazwał mnie debilem, czy ja domagałem się przez to kasacji forum "O forum"? Na dodatek gość ten drwi z Żydostwa, nosząc w logo <a href="http://proces.wordpress.com/files/2008/02/obraza_jan-w.jpg" target="_blank">koszulkę Mossadu</a>, sugerując jakoby Mossad był jedynym interesującym elementem kultury żydowskiej.<br />
Koszulka Mossadu obraża też GRU, CIA, a przez to pośrednio drwi z tak wielkich narodów jak Rosjanie czy Amerykanie.<br />
Zaś adminka Siwa, która zlikwidowała mi forum obraża mnie okrutnie, bowiem moja ukochana babcia, którą szanowałem, a umarła, również była siwa. Dlatego login taki rani me uczucia. Poza tym ingerencja w moje forum, ubezwłasnowolnianie mnie i czynienie ze mnie forumowego terrorysty uwłacza mi i szkodzi memu wizerunkowi.<br />
Po co to piszę? Ano by oświadczyć, że na forum "Z pokerową twarzą" pisał nie będę, ani też nie zamierzam czytać tego forum. Pożegnam się podając link do tej notki. Forumowiczom życzę powodzenia i dziękuję za wielomiesięczną, wspaniałą przygodę.</p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Video L-Men ada di YouTube!]]></title>
<link>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 07:12:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>ilovenutrifood</dc:creator>
<guid>http://ilovenutrifood.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[Buat para penggemar susu L-Men sekarang dapat melihat video lmen di youtube.
Video nya mengenai even]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Buat para penggemar susu L-Men sekarang dapat melihat video lmen di youtube.</p>
<p>Video nya mengenai event-event l-men seperti LOTY (L-Men Of The Year) 2008, mulai dari audisi sampai pengumuman pemenang di tiap daerah di Indonesia.</p>
<p>Ini video L-men Of The Year 2008 audisi Semarang:<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/6abA8d0frKQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/6abA8d0frKQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Banyak laki-laki keren yang mengkonsumsi susu l-men dan berolah raga (nge-gym atau fitness gitu) sehingga berhasil mengecilkan perut dan membuat perut six-pack. Susu l men memang sangat bermanfaat bagi para pria yang ingin membentuk otot nya dengan mudah. Hanya dengan mengkonsumsi susu lmen disertai dengan fitnes ringan maka para pria akan dapat lebih mudah memikat wanita dengan tubuh berotot dan perut sixpack nya.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cara masukkan video dari Youtube ke Blog]]></title>
<link>http://fabianyafa.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Fri, 01 Feb 2008 03:28:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>hsan6</dc:creator>
<guid>http://fabianyafa.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Aku hanya coba untuk embed video lmen&#8230;
Ternyata hanya perlu meng-copy text bagian disebelah k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Aku hanya coba untuk embed video lmen...</p>
<p>Ternyata hanya perlu meng-copy text bagian disebelah kanan dari video yang akan<br />
di" embbed" dan pastenya di blog editor. Dan ini hasilnya...<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jfgT1W0T9A0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/jfgT1W0T9A0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span><br />
<!--more--><br />
Pria yang berjalan bak model didalam video l-men ini adalah para finalis dari ajang lomba pemilihan pria berbadan ok, L-Men of the year (LOTY) 2007. Mereka terlihat sangat serasi dengan balutan busana dari berbagai daerah di Indonesia. Mungkin ini adalah salah satu appresiasi dari PT Nutrifood Indonesia sebagai produsen produk susu L-men terhadap kekayaan budaya Indonesia.</p>
<p>Untuk para pria, apakah tergoda untuk memiliki tubuh dengan otot dan perut six pack seperti mereka? tidak ada salahnya mencoba susu l-men rasa dark chocolate (yang pernah saya minum juga :) karena enak rasanya) dan mulai berlatihan di fitnes terdekat. Atau bisa tanya mengenai latihan di <a href="http://www.l-men.com">website resminya L-men</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pośród elit polskiej blogosfery]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/2008/01/21/posrod-elit-polskiej-blogosfery/</link>
<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 21:56:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/2008/01/21/posrod-elit-polskiej-blogosfery/</guid>
<description><![CDATA[A tymczasem piszę na bloxowym blogu, bowiem muszę jakoś zarobić na te SMS- y, które ludziska wy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font size="2">A tymczasem piszę na bloxowym blogu, bowiem muszę jakoś zarobić na te SMS- y, które ludziska wysyłają.<br />
Tam zrobię trochę porządku, bo mam zamiar wygrać ten konkurs. Tu zostaną wszystkie notatki, łącznie z tymi całymi czatowymi zadymami innego typu śmieciami. Ad futuram rei memoriam.<br />
Konkurs jest ważny, zgłosiło się doń 15 105 najlepszych blogów w Polsce, a spośród nich wyłonione zostanie 250 do finałów. Mam spore szanse z moim blogiem w Blox znaleźć się  w tej ćwierci tysiąca elity polskiej blogosfery.<br />
Kiedy już wygram i pozbieram te nagrody, wrócę tu naładowany, ostry jak peerelowski polsilver.<br />
Mam sporo energii, która była wypluwana na czatach i forach, a że teraz mniej tam pisuję, to mam w sobie naładowane akumulatory. I popiszę tu więcej.<br />
Zerkam tu, kręcę się jak zwykle w pobliżu. Im dalej jestem od czata, tym bardziej widzę ile czasu tam zmarnowałem.<br />
Wolę mieć dwa blogi, a może mam więcej?;) To zwykła dywersyfikacja portfela blogowego, o czym już pisałem na moim bloxowym i konkursowym.</font></p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Catch 22]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/2008/01/10/catch-22/</link>
<pubDate>Thu, 10 Jan 2008 18:47:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/2008/01/10/catch-22/</guid>
<description><![CDATA[Sądzę, że zrobiłem parę błędów w tym całym moim pisaniu na czacie, forum, i blogach. Powini]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><font size="2">Sądzę, że zrobiłem parę błędów w tym całym moim pisaniu na czacie, forum, i blogach. Powinienem był się bardziej skondensować, zdefiniować w jednym miejscu. Zewrzeć się twórczo. Takie rozdrabnianie się nie jest dobre. Dużo pisałem na forum “Lot nad bocianim gniazdem”, potem na “Zawróconych w Czacie”. Teraz piszę w “Catch 22″ i “U Pokera”.<br />
Obserwuję, że moje pisanie w owych miejscach ożywia ludzi, pobudza ich i w znacznym stopniu wpływam na ich nastrój. To dobrze, ale przez to wiele cennych myśli, moich pomysłów i kreacji mi umyka. Rozsypie się to po forum i czacie, zaginie pośród innych, lepszych i gorszych słów.<br />
Wydaje mi się że czuję nieco trendy panujące w świecie dyskusji sieciowej. Tworzy się tam tendencja zamykania się na innych, ucieczki w blogi. Każdy sobie pisze, a komentują niechętnie. Bo ludzie chcą cenne swe myśli mieć u siebie. Pewnie, że wolę napisać obfity i błyskotliwy komentarz u siebie. Nikt mi go nie skasuje, mogę go odpowiednio wyeksponować.</font><!--more--><br />
<font size="2"> Owszem, chętnie napisałbym na jakiś temat u kogoś, ale musiałoby to być miejsce, które ma więcej czytelników niż ja. Jeśli zaś mniej, to zupełnie różnych niż moi. Każdy chce swe światłe myśli przekazać ludzkości i jest przekonany o ważności tego. Wątpliwości są, zawsze, ale tyczą one jakości formy. No, ale przecież formę zawsze można podszlifować, poprawić, cyzelować. Uczyć się.<br />
Gdzie leży mój paragraf dwudziesty drugi?<br />
Uważam i uważałem, że fora, czaty i blogi muszą mieć tematykę. Weźmy taką jaką ja sugerowałem, mówiąc najkrócej: czat.<br />
Jeśli nie będę pisał na czacie i forum, to nikt mnie tu czytał nie będzie, jeśli poruszę tę tematykę. Pisanie na ów temat, mój zasadniczy, straci sens. Gdy zaś będę pisał o czacie i forum w ich języku, to tam wyczerpię tematykę i blog straci jakikolwiek sens. Nie da się mieć dużego forum towarzyskiego o czacie i dobrego bloga traktującego o tematyce.<br />
Sam się zniewoliłem miejscami, a przecież wirtualne zadupia można tworzyć w nieskończoność. Tak jak byłem zakładnikiem “Lotu”, potem “Zawróconych”. Bo chciałem być wiernym wyznawanym przeze mnie poglądom, w skrócie polegających na: nie usuwaniu treści oraz na traktowaniu miejsc wirtualnej dyskusji jako dobra wspólnego. Dziś postanowiłem zamknąć ostatnie moje forum- “Catch 22″. Ludzie zaczęli protestować, oburzać się i oskarżać mnie. Wpadłem na prosty pomysł: po prostu je opuszczę. Zaraz zostawię tam ostatni list. Zachowam ideę, a przestanę być zakładnikiem forum.<br />
W zasadzie to powinny mi zwisać opinie o mnie ludzi, którzy eksterminowali mnie z czata, uważają za buca czy skurwysyna. Takim nic nie jestem winien. Wewnątrz tylko czuję, że chcę czynić to co założyłem. To w zasadzie banalne zajęcie odciąć się od czata, nie chcę też mieć swojego forum. Właściwie to ja nawet nie chcę mieć własnego bloga. Gdyby było od kogo i jak, pożyczałbym chętnie. Niektórzy wiedzą swoje, że śni mi się jakaś władza. Gówno prawda, zawsze lubiłem gry zespołowe, jest z kim dzielić sukcesy, radować się, a i gorycz porażki zespół osłodzi.<br />
Mój sposób rozumowania był prosty: skoro krytykuję “władze czatowe”, “rządy forumowe”, to winien byłem przedstawić alternatywę i zawsze gotów byłem do objęcia władzy na forach czy czatach. Na moje szczęście, nikt na to nie wpadł przez moje dwa i pół roku pobytu na czacie. Żaden pazerny Sjuperjuzer nie wpadł na banalną myśl: masz proces reda w pokoju “Dla dojrzałych”, albo “40- tkach”, albo “30 -tkach”. Wszystko jedno. Masz i zapanuj nad tym burdelem. Nie wpadli na to, a zrobiliby mi wielką krzywdę, to byłby najlepszy sposób na udupienie procesa7. Pokochać go, a nie banować.<br />
Sam postrzegałem tę grę jako mało ryzykowną, albowiem suma inteligencji fioletów na czacie Tlenu nie należy do wielkich liczb.<br />
No sami pomyślcie. Skoro administracja Tlenu nie potrafiła dogadać się z niegłupim facetem, za jakiego się uważam, to jak ona może porozumieć się z głąbami? Chyba, że to jest na zasadzie jak to głąb z głąbem, bo oni muszą być solidarni. Oni doskonale o tym wiedzą. Inteligencją łatwiej się manipuluje. Ona uważa, że jest ponad i nad, nawet jak ją gówniarze na czacie banują czy serialowo- hipermarketowe średniactwo wypiera z forów. Inteligent czy wykształciuch nie chce być żandarmem. A po co mu to, po cóż ma się narażać, obnażać? Pokazać to, co najbardziej skrywa: brak poglądów, wieczne wątpliwości i niezdecydowanie. Lęk i chciwość.</font></p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kiedy już będziemy w Wyoming]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/2007/12/26/kiedy-juz-bedziemy-w-wyoming/</link>
<pubDate>Wed, 26 Dec 2007 17:25:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/2007/12/26/kiedy-juz-bedziemy-w-wyoming/</guid>
<description><![CDATA[Gdzie można zwiać? Jeśliby ścigali mnie: urząd skarbowy, ZUS, żona, wierzyciele, prokurator? Z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font size="2">Gdzie można zwiać? Jeśliby ścigali mnie: urząd skarbowy, ZUS, żona, wierzyciele, prokurator? Za niezapłacone alimenty, mandaty, VAT, CIT, PIT i SHIT? Za zaległą składkę na ubezpieczenie zdrowotne, niepoddanie się obowiązkowej eutanazji, złamanie ciszy wyborczej? Albo za jakieś inne zbrodnie przeciw ludzkości? Każdemu może się zdarzyć, że nie wymieni dowodu na czas, nie zapłaci abonamentu RTV. Może mi się wyrwać, gdzieś po pijaku, choć na ogół nie piję, że nie lubię gejów, feministek. Choć lubię, ale po pijaku różne rzeczy się gada.</font><!--more--><br />
<font size="2"> Jeśli  nie zgadzamy się z opiniami TVN czy Gazety Wyborczej? Brzydzimy się Murzynami, Żydami?  Dojdziemy do wniosku, że nie pragniemy żadnych emerytur, nie chcemy iść do szpitala, kiedy będziemy chorzy, a dzieci nie poślemy do szkoły, bo uważamy, że tam zgłupieją? Nie zechcemy płacić tych wszystkich opłat i podatków. Bo ja chcę na stare lata być biedny, bez emerytury i opieki zdrowotnej.  Mało mnie zajmuje to, że rządowi może zabraknąć pieniędzy na pomoc dla rolników, którzy nie będą mogli sprzedać swojej wieprzowiny.<br />
No i kiedy już dokonamy tak poważnych naruszeń dobrych obyczajów, zachowamy się nagannie społecznie, złamiemy prawo, gdzie możemy jako przestępcy zwiać? Nie tak łatwo jest zwiać, ale gdybyśmy mogli, to dokąd?<br />
Myślałem o Afryce, w Nigerii czy Sudanie wyróżniałbym </font><font size="2">jednak </font><font size="2">się za bardzo, a jak na dodatek trafiłbym na rasistów? Azja, choć wielka, odpada. No bo powiedzmy, że nauczyłbym się perfekt putonghua (guoyu, język mandaryński), to czy oni uwierzyliby mi, że jestem rodowitym Chińczykiem? Bo przecież chciałbym się zasymilować, wpleść w tamtejszą społeczność. Może Indie?<br />
Niemcy ścigani przez trybunały i prawo europejskie po II wojnie światowej uciekali do Ameryki Południowej. Najczęściej do krajów, które już zdobyły mistrzostwo świata w piłce nożnej albo miały je dopiero zdobyć w przyszłości.<br />
Andy Dufresne ze "Skazanych na Shwashank" zwiał do Meksyku. Thelma i Louise z filmu Ridleya Scotta też uciekały na południe. Sam Bromden z R.P. McMurphym z "Lotu nad kukułczym gniazdem" planowali zwiać na północ, do Kanady. Choć ani w książce, ani w filmie nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie czy Chief znalazł się w Kanadzie.<br />
Neil McCauley (Robert De Niro) w filmie "Heat" (<i>Gorączka, 1995, reżyseria Michael Mann</i>) chce zwiać do Nowej Zelandii.<br />
Franz Maurer z "Psów II: Ostatnia Krew" (<i>W. Pasikowski, 1994</i>) wieje na jakieś egzotyczne wyspy. Jemu się udaje, niestety do końca nie wiemy dokąd zwiał. W każdym razie nie było to jakieś wielkie zadupie, bo Linda, w ostatniej scenie popija tequilę i rozmawia przez telefon komórkowy. W 1994 roku z telefonu komórkowego można było w Polsce korzystać tylko w niektórych dużych miastach i przy najważniejszych drogach. Telefon kosztował majątek i trzeba go było wozić samochodem ze względu na wagę. Więc te wyspy aż tak bardzo egzotyczne być nie mogły. Na pewno mniej egzotyczne niż wówczas Polska.<br />
W "Pieskim popołudniu" (<i>1975</i>) Sydneya Lumeta, Sal nie wie, gdzie chciałby zwiać, kiedy dostaną z Sonnym okup i już podstawią im samolot. Sonny przerywa negocjacje z FBI i pyta wspólnika. Sal nieśmiało wymienia Wyoming. Stan ten  jest, po Alasce, najsłabiej zaludnionym stanem USA. Jego powierzchnia jest nieco większa od obszaru, jaki zajmuje Wielka Brytania, choć mieszka tam tylko około pół miliona ludzi.</font></p>
<div align="justify"></div>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify"><font size="2"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/fajHAoEv2v8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/fajHAoEv2v8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></font></p>
<p align="justify"><font size="2"> Powstaje pytanie: czy łatwiej ukryć się w Londynie, czy w Australii? W filmach, ścigani przez prawo uciekają raczej na egzotyczne odludzia.<br />
W obrazie "Dog Day Afternoon", opartym notabene na faktach, Sal (<i>John Cazale</i>) jest jakby niedorozwinięty, ale ten jego- należący do klasyki kinematografii światowej, w zasadzie przypadkowo zaimprowizowany w obrazie Lumeta- <b>Wyoming</b>, wcale do końca niedorzeczny nie jest.<br />
Gdybym musiał dziś uciekać, choć nie tak łatwo jest przecież zwiać, to dokąd? Kiedyś, kilkanaście lat temu, leciałem samolotem nad Pustynią Gobi w słońcu, która wyłoniła mi się z wysokości Boeinga 747, kiedy maszyna zostawiła za sobą Wielki Chiński Mur. Wtedy, z tej perspektywy pułapu dziesięciu tysięcy metrów, pomyślałem, że jest to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Może jeszcze nie ma tam zasięgu telefonii komórkowej, nie ma bankomatów i nie dociera tam internet, ekolodzy i dopłaty unijne?<br />
Nie wiem, nigdy tam nie byłem, tak jak nigdy nie widziałem lotniska w Cheyenne. Wiele jest miejsc, gdzie nie byłem, choć dziś świat stał się mały. Nasze dzieci już nie będą miały dokąd uciec. Bo te wszystkie miejsca niebawem ogrodzą ekolodzy, urzędnicy opodatkują wielbłądy Gobi, żeby zanieść oświaty kaganek mongolskim dzieciom i zbudować hipermarkety, koniecznie zamknięte w niedzielę i święta, i ze związkami zawodowymi oraz z ustaloną minimalną i maksymalną przez stosownych urzędników płacą kasjerów.<br />
Cywilizowany, demokratyczny świat zaniesie te wszystkie dzikie miejsca postęp, normy, zasady. Przyniesie im swe fobie i lęki, choroby i religię. Ochroni ich nowoczesną technologią i armią. Tak jak ponad sto lat temu biali przywieźli Indianom postęp i butelkę, taką, o jakiej Chief Bromden opowiadał McMurphy'emu, co to wessała jego ojca. Bo kiedy dostajesz pięknie opakowaną butelkę urzędniczego porządku, demokracji, praw człowieka i cywilizacji godności ludzkiej, to wydaje ci się, że to ty z niej pijesz i dostałeś wielki dar od ludzkości i historii. Nie wiesz, że to ona, ta butelka ciebie wsysa i nie chcesz nigdzie uciekać, choć droga ucieczki zdaje ci się prosta i banalna.</font></p>
<p>proces7</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gone with the Chat]]></title>
<link>http://proces.wordpress.com/2007/12/22/gone-with-a-chat/</link>
<pubDate>Sat, 22 Dec 2007 20:52:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>procesVII</dc:creator>
<guid>http://proces.wordpress.com/2007/12/22/gone-with-a-chat/</guid>
<description><![CDATA[Teraz już wiem jak to jest, wiem i znam rozwiązanie. Najważniejsze jest by nie rozpamiętywać st]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font size="2">Teraz już wiem jak to jest, wiem i znam rozwiązanie. Najważniejsze jest by nie rozpamiętywać straconego czasu, bo pociągnie to za sobą następne straty, bezsensy. Musisz działać bezmyślnie, zakodowany, metodą prób i błędów, bezładnie przejść przez tunel. Absolutnie nie wolno ci się zastanawiać nad istotą, sednem. Nie możesz myśleć, że zbraknie ci dróg, żelaznych mostów, którymi będziesz się błąkał po mrocznym, obskurnym i wilgotnym mieście. Niektórzy dochodzą do tego od razu, wiedzą to samo czego ty szukałeś kilka lat.<br />
Kiedy byłem mały, bałem się, swoją potężną dziecinną fobią wielkich statków, samolotów, lokomotyw. Wcale nie przekonywały mnie zabawkowe kształty miniatur, takie same w wymiarze dziecięcego pokoju. Lęk polegał na skrzyżowaniu się chęci poznania, ucieczki i  przerażeniu rozmiarem, dźwiękiem, zapachem. Wtedy, wiele lat temu, odkrywałem swoją prawdę, że z dala rzeczy są mniejsze. Mógłbym sobie to podkolorować ulubionym słowem <i>perspektywa</i>, bo ono zamyka rozważania w niemożność ich sprecyzowania, relatywizuje je. To uspokaja, gasi niepokój i pozwala przejść do innych cudownych zajęć.</font><!--more--><br />
<font size="2"> Decyzja sprowadza się do tego, czy iść w szyku, może nawet bojowym, z grupą, czy samemu dziwić się światu. Bo jest czemu się dziwić. Choć, dziś wiem, że to obojętne, bo i tak sprowadza się do tego samego. Tylko niektórzy udają, że nie wiedzą, a w tej grze zapominają, że sami idą drogą jakiegoś mędrca z dawnych lat, który zrobił im psikusa.<br />
Nie napiszę, że umieram, żem srodze się zawiódł. Bo tak nie jest. Jedno jest pewne, opery mydlanej pod tytułem "Proces7" na czatach już grać nie będę.  Być może powstaną jeszcze jakieś recenzje, być może ktoś inny zagra. Choć to chyba tylko takie gadanie, bo ludzie różne rzeczy gadają. Jak to w życiu.<br />
Z czata zmykam, ale jak zawsze, będę się gdzieś kręcił w pobliżu. Jakby co, to wołać.</font></p>
<p>proces7</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/5WJgQ37JmFc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/5WJgQ37JmFc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
