<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>kraina-frytek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/kraina-frytek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "kraina-frytek"</description>
	<pubDate>Wed, 21 May 2008 23:36:31 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Laïs, piosenki niby ludowe]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2008/02/07/lais/</link>
<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 07:54:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2008/02/07/lais/</guid>
<description><![CDATA[Juz nie piewszy raz polska publicznosc zasmakowala sie w belgijskim repertuarze muzycznym. Nie tak d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Juz nie piewszy raz polska publicznosc zasmakowala sie w belgijskim repertuarze muzycznym. Nie tak dawno <a href="http://www.youtube.com/watch?v=NLyqlwSSpT0" target="_blank">Danzel</a> ubiegal sie o kandydature do reprezentowania Polski na Eurovision 2006. Niezliczone koncerty <a href="http://www.kateryan.uw-host.org/" target="_blank">Kate Ryan</a> w Polsce swiadcza o nieslabnacej fascynacji dla tej artystki z Flandrii.</p>
<p>A teraz odkrylismy <!--more-->w Belgii, ze <a href="http://www.musicmail.be/lais/news.asp" target="_blank">Laïs</a>, trzyosobowa grupa niby-ludowa, a przynajmniej ich utwor " 't Smidtje", swietnie nadaje sie do tanca w bardzo duzej grupie ludzi...  Sama piosenka ma 10 lat i, nie wiadomo jak, zawedrowala do Polski, a tym bardziej taniec, jaki sie do niej w tej chwili przypisuje. Grupa Laïs oglosila wczoraj w telewizji, ze poszukuja osoby, ktora <span style="font-style:italic;">mozenajprawdopodobniejmoglabylabyc </span>odpowiedzialana za ten bardzo sympatyczny eksport. Dziewczyny maja nadzieje, ze dzieki temu przypadkowi stana sie tak samo (albo bardziej) popularne w Polsce jak Kate Ryan.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/qpm-SuLEr_Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/qpm-SuLEr_Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak w sieci to w sieci]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/?p=201</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 16:32:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/?p=201</guid>
<description><![CDATA[
Jeszcze dobrze nie otrzasnelam z Facebooka, ktory jest strasznie sympatyczny, choc pochlania milion]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2008/02/tlp763203.jpg" height="415" width="400" /></div>
<p>Jeszcze dobrze nie otrzasnelam z <a href="http://www.facebook.com" target="_blank">Facebooka</a>, ktory jest strasznie sympatyczny, choc pochlania milion mojego czasu, a tu juz kolejne sieci neca... <!--more-->Facebook jest o tyle fajny, ze ma duze mozliwosci do zabawy ze znajomymi, np. rzucanie kulkami sniegu, przesylanie sobie wirtualnych drinkow, wklejanie kawalow lub filmikow na czyjas tablice wiadomosci, itp.</p>
<p>Potem zostalam zaproszona do <a href="http://www.linkedin.com" target="_blank">LinkedIn</a>, bardzo profesjonalnej sieci znajomosci, utworzonej wylacznie do rozbudowy sieci kontaktow profesjonalych (w poszukiwaniu pracy na przyklad). Linked In  bardzo dobrze pokazuje zasady dzialania <b><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sze%C5%9B%C4%87_stopni_oddalenia" target="_blank">teorii o Szesciu Stopniach Oddalenia</a></b> (The Six Degrees of Separation) , czyli ze miedzy dwiema dowolnymi osobami na swiecie jest tylko szesc innych osob/znajomych.  W  momencie, kiedy mialam 5 bezposrednich znajomych, moja siec liczyla 20.000 osob (wlaczajac znajomych znajomych). Niesamowite!!</p>
<p>Pobawilam sie pare dni, a tu juz mnie ktos zaprosil do <a href="http://www.netlog.com" target="_blank">Netloga</a>. Oczywiscie, ze ponownie sie zapisalam! Netlog jest bardziej towarzyski, podobnie jak Facebook. Znowu pare dni uplynie zanim sie zaczne orientowac, co i jak....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piosenka o Polakach (i prawie III wojna)]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/?p=200</link>
<pubDate>Thu, 31 Jan 2008 21:01:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/?p=200</guid>
<description><![CDATA[Smieszne wiesci gazetowe::
W Holandii jeden piosenkarz, Johan Vlemmix, napisal i nagral karnawalowa ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Smieszne wiesci gazetowe::</p>
<p>W Holandii jeden piosenkarz, Johan Vlemmix, napisal i nagral karnawalowa piosenke o Polakach <a href="http://oliwiadrozd.wordpress.com/wp-admin/Bussie%20Vol%20met%20Polen" target="_blank">"Bussie Vol met Polen"</a> czyli "Autobus pelen Polakow". <!--more-->No i oczywsice mamy tu problem natury niemalze dyplomatycznej. W piosence chodzi o to, ze Polacy masowo przyjezdzaja do Holandii, calymi autobusami, i najmuja sie za male pieniadze do ciezkich lub niewdziecznych prac, ktorych Holendrzy nie chca. I to jest niezaprzeczalny fakt. SUCHY FAKT.</p>
<p>Jednak pani Krystyna Bukowiec, szef artystyczny Polsko-Holenderskiego Stowarzyszenia Kulturowego, jest co najmniej oburzona, a na pewno wielce, cytat:"(...) zniesmaczona. Wiekszosc ludzi uwaza piosenke za slaba. Zarowno Polacy, jak i Holendrzy uwazaja, ze to zly dowcip." To jest jej opinia.</p>
<p>Nie wiem, co Holendrzy o tym utworze sadza, ale z komentarzy (na You Tube, pod sama piosenka) wynika, ze Polacy potrafia robic wszystko, co troszke traci zarozumialstwem, tylko umiejetnosci smiania sie z samych siebie im ewidentnie brakuje. Nie potrafia dolaczyc do grupy i bawic sie razem, tylko musza od razu za szabelke chwytac i wymachiwac. W polityce tez tak jest.</p>
<p>To jest piosenka <u>Karnawalowa</u>. Wytlumaczmy, o co chodzi. W tej chwili trwa tu Karnawal, zreszta w wielu innych krajach tez. I jest tak, ze co rok Parady Karnawalowe, skladajace sie z wielkich bogato ozdobionych wozow tematycznych (maly traktor ciagnie platforme na kolkach, na ktorej tancza ludzie wokol wlasnorecznie wykonanych figur i sytuacji), zawieraja duzo elementow aktualnych politycznie. Parodiuje sie politykow, glowy krolewskie, zenujace sytuacje publiczne oraz ewidentnie w tym roku ogromne ilosci Polakow przyjezdzajacych do pracy. Przy tym nagrywa sie rowniez wlasne tematyczne piosenki. I to jest cala historia.</p>
<p>Ja naprawde nie widze problemu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pisza o nas, wujek!]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/12/23/pisza-o-nas-wujek/</link>
<pubDate>Sun, 23 Dec 2007 09:29:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/12/23/pisza-o-nas-wujek/</guid>
<description><![CDATA[ 
No prosze jakie uznanie na koniec roku!! Linda napisala artykul o moim welniano-zafilcowanym  Woo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"> <a href="http://felting.craftgossip.com/2007/12/16/wool-it-be-felt-artist/" target="_blank"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/12/craft-article-woolitbe.jpg" /></a></p>
<p align="center">No prosze jakie uznanie na koniec roku!! Linda napisala artykul o moim welniano-zafilcowanym  Wool it be"... WESOLYCH SWIAT!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie moja miotla?]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/12/01/gdzie-moja-miotla/</link>
<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 10:03:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/12/01/gdzie-moja-miotla/</guid>
<description><![CDATA[Podobno wczoraj byly tzw. Andrzejki? Zupelnie nie przyszlo mi do glowy. Wrozby, lanie wosku i czytan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Podobno wczoraj byly tzw. Andrzejki? Zupelnie nie przyszlo mi do glowy. Wrozby, lanie wosku i czytanie z fusow. Pamietam, ze kiedys bylo to "duze" swieto, zabawa, tzw. "big deal", imprezka. W Krainie Frytek taka tradycja nie istnieje i tak od wielu lat juz miotla mi sie kurzy w garazu. Glownym tego powodem jest ten prosty fakt, ze tutaj nie swietuje sie imienin!! A polataloby sie tu i tam, na Gore Czarownic i z powrotem... Pewnie czulabym sie, jak w domu, widok znajomy ten (tra la la)...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[_______________________________________]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/28/_______________________________________/</link>
<pubDate>Wed, 28 Nov 2007 16:36:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/28/_______________________________________/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj jednym z puntkow wiadomosci radiowych jest&#8230; i tu uwaga, bo bedzie smieszne&#8230;Kazdy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj jednym z puntkow wiadomosci radiowych jest... i tu uwaga, bo bedzie smieszne...<!--more-->Kazdy wie jakis jest stan drog w Polsce, jedna dziura na drugiej, brak poboczy, o autostradach nie wspominajac... uwaga... "Stan drog we Flandrii wg jakiegos tam raportu, jest bardzo zly". A TO SIE USMIALAM!!! Chyba zaprosze ta komisje na wycieczke do Polski... Oni zlych drog nie widzieli.</p>
<p>Z mojego doswiadczenia wynika, ze wszedzie latwo i szybko mozna dojechac, z reguly 1/3 podrozy to  droga wojewodzka, potem 1/3 - po autostradzie, i znowu kawalek droga miejska. Jedyne dziury, jakie znam to zanizone deksle kanalowe, a stukanie na autostradzie wynika z ruchomych laczen na wiaduktach i mostach, ktorych przy takiej sieci drogowej, musi byc mnostwo. A do tego zdecydowana wiekszosc drog jest w nocy oswietlona i "wraca sie do domu" spokojnie. Doprawdy, to luksus! Fakt, ze luksus tn powoduje w Belgii tzw. zanieczyszczenie swietlne, ale to juz inny temat.</p>
<p>W nocy czlowiek, prowadzac samochod, nie musi pedzic po ciemku miedzy dwiema bialymi kreskami (jak ma fuksa, to sa dwie biale kreski, gorzej jak pechowiec), zakladajac, ze pomiedzy nim jest asfalt, albo wogole jakas nawierzchnia. A do tego niedajboze, jedzie przed nim jakis "maluch" z zawrotna predkoscia. I sie czlowiek troche musi nawyginac, zeby bezpiecznie ominac tego "zawalidroge", choc tak naprawde chcialby go po prostu zepchnac do rowu. Jedno jedynie przyswieca wtedy polskiemu kierowy: wyprzedzic, wyprzedzic, wyprzedzic!!! A im wczesniej, tym szybciej! I wszystko w tych miedzymiastowych ciemnosciach na wirazach. A zakretow u nas nie malo.</p>
<p>Zbaczam z tematu... Temat jak droga. Ale jak tu drogi moga byc w zlym stanie, skoro sa w dobrym stanie (!), bez dziur, o dobrych nowych nawierzchniach i jezdzi sie po nich tak dobrze, spokojnie i rozsadnie... ? Bo trzeba jeszcze dodac, ze tu ludzie nie wyprzedzaja sie jak wariaci, "bo akurat jest dobry kawalek", albo "bo tamten sie wlecze", albo "bo ja mu pokaze, ze mam szybsze auto", albo po prostu "bo czemu nie, taka tradycja", choc ograniczenie predkosci nakazuje 70.</p>
<p>Naprawde nie wiem, czego sie czepili. Gdyby jeszcze raport obejmowal Walonie, gdzie kasy mniej na wszystko, a przede wszystkim remonty drog (choc tam tez drogi sa dobre!!), to bym zrozumiala ta zanizona srednia, a tak... nie kapuje. Ni w zab.<br />
Dla ciekawostki: w samej Flandrii jest 5000km drog i 900km autostrad (HALO!!!!)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po sobocie zazwyczaj jest niedziela]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/18/po-sobocie-zazwyczaj-jest-niedziela/</link>
<pubDate>Sun, 18 Nov 2007 16:12:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/18/po-sobocie-zazwyczaj-jest-niedziela/</guid>
<description><![CDATA[To byl piekny i ciekawy dzien. Przedpoludnie spedzilam na czytaniu Pudelka (oczywiscie przy dobrej m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>To byl piekny i ciekawy dzien. Przedpoludnie spedzilam na czytaniu Pudelka (oczywiscie przy dobrej mocnej kawie i swiezych croissantach), bo mam chyba polroczne zaleglosci, a tak zyc sie nie da. Juz wiem co i jak z Doda, wiec znowu moge stawic czola mojej szarej i malo znaczacej egzystencji. Nie to, zebym sie poczula lepiej, bo na kompleksy mi sie zbiera. Ja jezdze tylko kanciastym bagaznikiem na kolkach, wlasnego zdjecia to nie mam nawet na pulpicie, nie mowiac o masce silnika, nie mam tak wystajacego (swiezego) balkonu, ani nikt o mnie nie pisze, chocby z zazdrosci (sama sie musze wysilac). Ciezkie zycie.</p>
<p>Sytuacja tutaj, tez nie nalezy do najprostszych. Politycy jezdza od siebie do siebie, nibyrozmawiaja, bo taki maja zawod, ale tak, jak nie schodzi im z twarzy wystudiowany podczas 'media training' usmiech, tak nie wychodzi im nic innego z ust, jak 'nie'. Krol chcial zadzialac, sie wtracil, ale dostal po nosie i teraz siedzi zasepialy na tronie, zamyslony, obojetny i tylko poprawia te wielkie rozowe okulary, ktore mu sie od czasu do czasu zsuwaja. Zadowolony i pewien jest on jedynie z tego, ze coraz wiecej wnukow mu przybywa. Matylda sie stara.</p>
<p>W kazdym razie mija dzisiaj 161 dzien, a w mediach coraz mniej informacji na ten temat. Nie wiadomo co dalej. Ja nie wiem. Znani mi tubylcy sie nie interesuja. Jak sie kraj rozpadnie, to pewnie mi dadza jakos znac z urzedu miasta, chociazby po to, zeby przybic inna pieczatke w dowodzie (i pobrac oplate skarbowa). Mam nadzieje, ze tak bedzie, bo z niewazna pieczatka to ja sobie moge... nadmuchac. Zyje na krawedzi.</p>
<p>Ale jakos daje sobie rade. Pogoda byla piekna. Zostalam w domu. Moze to z przemeczenia... W koncu wczoraj mielismy z chlopakami nie lada orzech do zgryzienia. Taka pilke, w te i we wte, przez poltorej godziny, ha! Sniegu po kolana bylo. Za banda. Zimno, ze nie lada co! A jeszcze wykiwac przeciwnika i trafic miedzy te paliki, to dopiero kunszt!!! Ale udalo sie!!!!!!!!!!! Czipsy i orzeszki po jednej stronie kanapy pofrunely pod sufit. Podczas gdy druga strona kanapy... juz dawno z tych emocji chrapala.</p>
<p>Dzis dopilnowalam nadrobienie tych wielkich strat i druga strona kanapy dostala soczyste streszczenie wydarzen, wraz z moim osobistym rozentuzjazmowanym komentarzem. Druga strona kanapy nie byla jedank w stanie docenic mojego wysilku i kazala mi sie zamknac. Ale daje sobie rade. Zyje pod gorke, tak bylo zawsze....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[157 dzien kryzysu]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/14/157-dzien-kryzysu/</link>
<pubDate>Wed, 14 Nov 2007 10:31:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/14/157-dzien-kryzysu/</guid>
<description><![CDATA[A Krol wlozyl rozowe okulary i zadowolony. Pf!
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A Krol wlozyl rozowe okulary i zadowolony. Pf!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przerysowujemy mape Europy?]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/13/przerysowujemy-mape-europy/</link>
<pubDate>Tue, 13 Nov 2007 08:57:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/13/przerysowujemy-mape-europy/</guid>
<description><![CDATA[Ciekawe, co bedzie dzisiaj? Wprawdzie pomoc moze nadejsc z nieoczekiwanego kierunku&#8230; A tak, bo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawe, co bedzie dzisiaj? Wprawdzie pomoc moze nadejsc z nieoczekiwanego kierunku... A tak, bo Holenderska gazeta Dag przeprowadzila wczoraj ankiete na temat:</p>
<p align="center">"Czy Holendrzy przyjeliby Flandrie do siebie?"</p>
<p align="left">Okazalo sie, ze 43% nie mialoby nic na przeciwko, bo <em>Belgia jest fajnym krajem</em>, co prawda holederski stereotyp mowi, ze <em>belgowie sa glupi, </em>ale w belgii ze wzajemnoscia uwaza sie, ze<em> holendrzy to serowe glowy - kaaskoppen. </em>Jednak z drugiej strony na polnocy uwaza sie, ze <em>belgijska kuchnia jest duzo lepsza, a i burgundski styl zycia wydaje sie lepsza alternatywa na przyszlosc niz holenderskie skapstwo. Zycie jest takie krotkie.</em></p>
<p align="left">Zauwazam mala anomalie, iz cala ankieta traktuje "o Belgii", nie "o Flandrii" (a przynajmniej tak podano w Wiadomosciach), i holendrzy wypowiadaja sie <strong>o belgach</strong>, nie o flamandach, ktorych ewentualnie mogliby przyjac do siebie. Jak widac, w skutek braterstwa jezykowego, wypieraja ze swiadomosci fakt istnienia Walonii... Ciekawa jestem, czy Francuzi postrzegaja Belgie wylacznie jako Walonie, kraj francuzkojezyczny...?? Zawsze sie dziwilam, jak taki sztuczny twor, jak Belgia, moze wogole istniec (jak mozna bylo cos tak nienaturalnego swtorzyc w tak nowoczesnych dziejach historii?... )  ???</p>
<p align="left">W kazdym razie, gdyby Holenrzy mogli nadac nowo utworzonemu panstwu nazwe, to bez zastanowienia bylyby to Zjednoczone Niderlandy (co by sie wreszcie kompletnie graficznie i jezykowo zgadzalo...), albo ewentualnie jeszcze - Utopia, chyba ze wzgledu na zestaw nie do pobicia: belgijskie piwo i czekoladki, wysmienita flamandzka kuchnia, holenderskie coffeeshops (?!) i jeden oszczedny jezyk panstwowy. Hm... jak slodko.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krol sie wkurzyl...]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/12/krol-sie-wkurzyl/</link>
<pubDate>Mon, 12 Nov 2007 07:42:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/12/krol-sie-wkurzyl/</guid>
<description><![CDATA[Ponad 155 dni i przepasc sie powieksza. Belgia zlamala, KRAK!! okruchy polecialy, Flandria spokojni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ponad 155 dni i przepasc sie powieksza. Belgia zlamala, KRAK!! okruchy polecialy, Flandria spokojnie odsuwa sie w gore, a Walonia zsuwa w dol... A miedzy nimi wileka czarna gleboka przepasc. Jedyne, co je jeszczetrrzyma do kupy jest Bruksela w srodku. Ale jak ta pusci, to bedzie huk!</p>
<p>Nie jest dobrze. Nie ma komromisu. Wszyscy chca jaknajszybszego rozwiazania, ale nikt nie chce wspolpracowac. Co partia, to wieksze ego. Az sie krol Albert zaczal interesowac, a nawet ingerowac. Co rowniez wskazue na bardzo krytyczny stan panstwa. Krol Belgii nie ma wladzy wykonawczej, jedynie "dozorcza". Bierze udzial w uroczystosciach, macha reka (czasem z zalozenia czasem calkiem niekontrolowanie), podrozuje duzo, mieszka w duzym palacu, i ma coraz wiecj wnukow.</p>
<p>Albert ma problem, bo jak mu sie krolestwo rozpadnie, to nie bedzie mial sie gdzie podziac. Wiec dzis zwolal socjalistow i zielonych do siebie, by zapytac czy aby ewentualnie moze na pewno aczkolwiek niekoniecznie nie zechcialy pomoc kotlujacym sie we wrzatku watpliwego zwyciestwa katolikom w szukaniu kolalicji i stworzeniu rzadu.</p>
<p>Nie! Nie??!!!! No to nie.</p>
<p>Krol sie zmartwil, bo socjalisci sa nieugieci w sprawie dalszej reformy panstwa, a zieloni dostaja rogow...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I co teraz???]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/10/i-co-teraz/</link>
<pubDate>Sat, 10 Nov 2007 15:37:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/11/10/i-co-teraz/</guid>
<description><![CDATA[Kraj mi sie tu rozpada&#8230; Partia Katolicka (CD&amp;V) wygrala wybory 10 czerwca i do dzisiaj nie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kraj mi sie tu rozpada... Partia Katolicka (CD&#38;V) wygrala wybory 10 czerwca i do dzisiaj nie potrafi zlozyc rzadu do kupy. Piec miesiecy!! I oni sie Boga nie boja??!! Jest gorzej. Nie potrafia sie dogadac na pewne tematy. Kazdy obstaje przy swoim. Precedensowa sytuacja. Byly premier chce opuscic swoj gabinet, ale jeszcze mu nie wolno. Noewego premiera na razie nie bedzie, bo ten okazuje sie niesprawnym politycznie. W miedzyczasie ekonomia lezy troche na lopatkach, bo nikt nie wie, kto ma sie zajac biezacymi sprawami, prawie byly rzad, czy ten jeszcze nieistniejacy. Klotnie o kregi wyborcze i reformy panstwowe calkiem mi nie przystaja do politycznego obrazu Belgii.</p>
<p>Dopoki <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Guy_Verhofstadt" target="_blank">Guy Verhofdstat</a> byl u wladzy drobiazgowe spory byly rozwiazywane za zamknietymi dzrzwiami szybko i raczej bezbolesnie. Verhofdstat byl z osiem lat na szczycie, a na pewno jeszcze dluzej gral w pierwszej lidze politycznej Belgii, ale nie byl uwielbiany, bo glosil, ze kazdy powinien zaPRACOWAC na wlasny dobrobyt (a nie czerpac z socjalu, jak wielu).</p>
<p>A <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Yves_Leterme" target="_blank">Yves Leterme</a>, pomimo zmiany wizerunku (nowy styl ubierania sie, fotografowania sie, zmienil fryzure, odrzucil okulary - prawie George Clooney) myslal, ze zrobi kariere, jednak nie jest w stanie nikogo z nikimi pogodzic. A szkoda, bo wyglada na sympatycznego. Juz kariery nie zrobi. Jest za slaby i powoli przejezdza po jego nazwisku gruba czerwona polityczna krecha.</p>
<p>Ludzie narzekali na rzad Fioletowy (liberalno-socjalny), to sobie wybrali katolikow. Z tymi ostatnimi u wladzy to zawsze jest cos nie tak. Cos mi to przypomina...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Blogada]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/26/blogada/</link>
<pubDate>Fri, 26 Oct 2007 09:55:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/26/blogada/</guid>
<description><![CDATA[Znowu trace dzien na pisanie blogow, jak nie wszytkich czterech, to zawsze ktoregos z nich. Albo na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znowu trace dzien na pisanie blogow, jak nie wszytkich czterech, to zawsze ktoregos z nich. Albo na czytanie blogow innych osob, przewaznie nieznajomych. Nie zapominam tu i owdzie zostawic komentarza. Moi znajomi nie maja blogow (albo sie nie przyznaja), a rodzina rowniez. Najwidoczniej tylko we mnie tkwi nutka ekshibicjonizmu... (motywowanego czysta komercja, jakby nie patrzec). Albo uzupelniam jeden albo drugi sklep na ebay, na etsy, korespondencja, zarowno papierowa jak i elektroniczna. Dogladam mojej grupy Felting ArtCtrafts na yahoo, albo uzupelniam zdjecia na Flikr, odkrywajac po drodze milion nowych ciekwych rzeczy, jak Mappr, Moo cards, Blurb Books, i wiele wiele innych. A nalezac do 11 (chyba) grup na Flikerze, tam tez trzeba sie pokrecic, poodwiedzac, skomentowac, wrzucic zdjecia wlasnych prac w celach reklamowych, poczytac forum jedno, drugie, piate, siedemnaste, poodpisywac, zareagowac, pochwalic, zaprosic do grona znajomych... AAAaaaaa!!!!! Wszystko fascynujace!</p>
<p>Zanim z rana oderwe sie od takiej, tym razem krociutkiej, sesji blogowo-internetowej, to zaczyna zmierzchac...</p>
<p>Malo czasu zostaje potem na tworczosc, choc tyle mam pomyslow ostatnio, ze nie nadazam. Dwa kapelusze chodza mi po glowie, ze trzy torby, jakis naszyjnik i jakies kolczyki (tak typowo z kulek filcowych - no tez musze sie nauczyc, choc to takie juz malo oryginalne) i oczywiscie szale, szale, szale... ciekawe, bo z kapturem!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[De Morgen o Polsce w przeddzien wyborow parlamentarnych]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/20/de-morgen-o-polsce-w-przeddzien-wyborow-parlamentarnych/</link>
<pubDate>Sat, 20 Oct 2007 13:02:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/20/de-morgen-o-polsce-w-przeddzien-wyborow-parlamentarnych/</guid>
<description><![CDATA[Jutro wybory. Jade do Konsulatu w Brukseli. Niby sie zapisalam wysylajac dane mailem, ale i tak nie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro wybory. Jade do Konsulatu w Brukseli. Niby sie zapisalam wysylajac dane mailem, ale i tak nie jestem pewna, czy widnieje na liscie. Musze chociaz sprobowac. Obowiazek, a raczej przywilej obywatelski tym bardziej kluje w bok, ze w porannej flamandzkiej prasie znajduje to:</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/demorgen20paz.jpg" /><!--more--></p>
<p> Tlumacze tytul: "<em>Dlaczego Polacy zawsze sie Europie przeciwstawiaja/stwarzaja problemy?</em>" Cala wielka dwustronna rozkladowka w De Morgen!!! O rozhustanej emocjonalnie i dzialajacej na nerwy Europie Polsce; o autorytarnym konserwatyzmie Kaczynskich, ktorzy blednie sie uwazaja za przywodcow calej srodkowo-wschodniej Europy (!); o antysemickich zaciagach LPRu; o niekonczacych sie gafach i bledach w rzadzeniu tak wielkim krajem; o ucieczce 2 milionow Polakow za granice w poszukiwaniu chleba, ktorych Kaczynski uwaza za zdrajcow narodu (!); o fabryce niemieszczacej-sie-w-glowie propagandy Kaczynskich, jaka jest Radio Ma-ryja, nazywajace Bruksele "druga Moskwa"; o jednostkach przecikorupcyjnych - chlubie Kaczynskich; o, juz uznanej za nielegalny proceder, lustracji urzednikow panstwowych; o stojacej na krawedzi wielkiej przepasci Polskiej demokracji; o stawiajacych sie i trudnych polskich europarlamentarzystach w Brukseli; i o tym wreszcie, ze nie mozna sie bez konca zaslaniac trudna historia narodu, i tlumaczyc wiecznego sprzeciwu panicznym strachem przed "przylaczeniem sie" i przed wspolna Brukselska mysla, bo nie tylko Polska sporod krajow nadbaltyckich ucierpiala z powodow najazdow, aneksow terytorialnych, rozbiorow i wojen. Jednak inne kraje potrafia godnie, aktywnie, aczkolwiek spokojnie i rozsadnie brac udzial w historii nowej Europy.</p>
<p>Autor artykulu, Frank Schlömer, sie nie lituje. Ani zaden z rozmowcow. Europarlamentarzystka Anne Van Lancker mowi, ze "<em>to jest gorsze, niz sytuacja, kiedy to w Austrii, Jörg Haider w parlamencie siedzial</em>". Tak sie zastanawiam, co to o nas Polakach mowi? ...ze tylko szabelka potrafimy wymachiwac i to z byle powodu, a zeby cos sie dzialo, bo niczego innego nas nie nauczyli? A gdzie ta katolicka skrucha??????????!!!!! I rozsadek? Bo nieposkromiona rzadza wladzy i pieniedzy nie nalezy do cnot katolickich, panowie!!</p>
<p>A tym czasem rzadzi nami banda zlodzieji? Przykro to stwierdzic (takze w obliczu ludzi madrych, ktorym nie udaje sie w Polsce jak na razie przebic przez ten szklany sufit), ale stad <strong>tak to wlasnie wyglada</strong>. <a href="http://glosujwrekawiczkach.pl/index.html" target="_blank">Wstyd.</a></p>
<p>Ide jutro oddac moj glos. Musze.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polska kielbasa??]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/19/polska-kielbasa/</link>
<pubDate>Fri, 19 Oct 2007 11:03:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/19/polska-kielbasa/</guid>
<description><![CDATA[
Przeskakujac ktoregos wieczoru z blogu na blog, natknelam sie na &#8220;Gotuj sie!&#8220;, blog kul]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/kielbaski.jpg" /></p>
<p>Przeskakujac ktoregos wieczoru z blogu na blog, natknelam sie na "<a href="http://adamczewski.blog.polityka.pl/?page_id=2" target="_blank">Gotuj sie!</a>", blog kulinarny pana Piotra Adamczewskiego, redaktora i krytyka kulinarnego POLITYKI. Doszlam do wniosku, ze ja tez chce pisac o kuchni. A co?!!<!--more--></p>
<p>Nie jestem kucharzem, ani koneserem, ani recenzentem Michelin'a, ale gotowac lubie, smakosz ze mnie wysmienity, a i poczucia krytyki mi nie brakuje.</p>
<p>Zaczne od czegos prostego. Otoz wczoraj w miejscowym markecie (bo taki super to on nie jest - to tylko OKay, mlodsza siostra najtanszej belgijskiej sieci sklepow Colruyt) udalo mi sie po raz pierwszy od 10 lat kupic cos, co przypomina polska kielbase oraz polskie parowki. Po raz pierwszy, bo ja zakupow w polskich sklepach w Brukseli nie robie. Jestem doskonalym przykladem integracji spolecznej. Mowie po flamandzku, jezdze na rowerze w wysokich obcasach, a nawet mule z frytkami w sezonie jem. Oczywiscie jesli chodzi o smak owej kielbasy i parowek, to nie ma o czym mowic. Oba specjaly przypominaja raczej niemiecki "knoblauch wurst", ale moja uwage zwrocily etykiety. Moze to wina skrzywienia zawodowego, jednak nie moglam sie oprzec tym Krakowiakom na etykietce. Z wlasciwym sobie poczuciem humoru,  usmiechnelam sie szczerze do samej siebie. To bylo rozgrzewajace uczucie, tym bardziej, ze stalam z sklepowej lodowce (osobne pomieszczenie, gdzie stoja warzywa, owoce, jogurty, wedliny i miesa).</p>
<p>Przygladalam sie chwile tej etykiecie... Co artysta mial na mysli? Jest to zdecydowanie wyrob belgijski, adres jest, mozna napisac list milosny. Co dziwniejsze, jest to <strong>kielbasa</strong>, czego Belgowie nie jadaja (jadaja salami), chyba, ze w wyjatkowych sytuacjach pod wiele mowiacym tytulem "szokrut". "Choucroute" to z francuskiego kiszona kapusta, ktora tu sie sprzdaje w konserwach, i ktora wcale nie jest kwasna, i podaje sie ja z boczkiem i taka nieprawdziwa kielbasa. Moja intuicja podpowiada mi jednak, ze taka potrawa, pochodzi raczej z kuchni niemieckiej. I to na pewno nie jest bigos!</p>
<p>Jesli chodzi o nazwe kupionego przeze mnie specjalu, to najpierw jest po francusku, potem po flamandzku. W tym kraju ma to wielkie znaczenie i swiadczy o tym, iz product jest przeznaczony najpierw na rynek Walonii, lub francuskojezyczny, a dopiero w drugiej kolejnosci na rynek flamandzkojezyczny, bo ci i tak rozumieja po francusku. Ale o co tu chodzi??</p>
<p>... i tu zaczyna mi switac. Reasumujac, mamy niemieckopodobna kielbase, o francuskiej nazwie, z polskimi Krakowiakami na opakowaniu... To moze oznaczac tylko jedno. Polacy w Brukseli. Tylko w Brukseli jest tak wielu Polakow mowiacych po francusku. W ramach otwarcia rynku pracy (w zeszlym tygodniu byly Targi Pracy i zatrudniono od reki 3000 Polakow), przybywa Nas w tym kraju w tak zastrzaszajacym tempie, ze wprowadzanie polsko-podobnych produktow do podstawowych sklepow widocznie zaczyna sie oplacac. Moze w ramach belgijskiej goscinnosci? W Niemczech podobno nawet w Lidlu mozna kupic mielone ziemniaki (takie na placki ziemniaczane) albo kopytka.</p>
<p>Ja sie jednak nie dam nabrac. Najlepsze parowki byly za czasow komunizmu. To chyba widac po mnie, bo sie na nich wychowalam. Kapuste kiszona robi wysmienicie moja mama. Prawdziwa wedzona (spalona, jak mowia belgowie) kielbase, mianowicie sucha krakowska, przywoze z Polski. A kopytka potrafie zrobic sama.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Emigranci]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/17/emigranci/</link>
<pubDate>Wed, 17 Oct 2007 09:38:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/17/emigranci/</guid>
<description><![CDATA[Poczytalam troche tzw. blogow emigranckich, czyli &#8220;ludzie wyjechali, ludzie pisza&#8221;. I ma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Poczytalam troche tzw. blogow emigranckich, czyli "ludzie wyjechali, ludzie pisza". I mam takie uczucie, jak tego dnia, kiedy pojechalam do Antwerpii szukac Polskiego Klubu. To bylo dawno temu. Teraz juz bym sie nie dala nabrac. <!--more-->Nawet Antwerpii nie znalam az tak dobrze.</p>
<p>W kazdym razie, co sie nachodzilam, to moje. I gdzies, juz teraz nie mam pojecia gdzie, w bocznej uliczce od bocznej uliczki bedacej baczna uliczka jakies nieduzej ulicy, znalazlam wlasciwy adres. To jeszcze nic nie wrozylo... Ulica, a wlasciwie ciemny, martwy zaulek, w ktorym wiatr zawracal, a smieci unosily sie na wysokosc pierwszego pietra, jak w amerykanskim filmie o Bronxie, sie zgadzala. Odnalazlam tez numer. Numer widnial nad blaszanymi drzwiami, jakie sie w supermarketach montuje, do tylnego wyjscia ewakuacyjnego. Na tych jakze eleganckich drzwiach wisiala jeszcze bardziej elegancka kartka z kolorowym nadrukiem, rodem z ink-jetowej drukarki, ktore wtedy moze jeszcze byly szczytem szczescia.</p>
<p>Nie pamietam, co bylo na tej kartce, ale wiem, ze nadgorliwy projektant uzyl chyba wszystkich rodzajow czcionek jakie posiadal, rowniez postaral sie o dynamike projektu nadajac kazdej literze inna wielkosc i inny kolor. Juz nie wspomne o przereklamowanym efekcie 3D. Word - wolna tworczosc. Nie pamietam tekstu, bo to chyba bylo nawet wogole nieczytelne. Jakis na wpol zdechly szyld, wiszacy nad drzwiami, szeptal do mnie "klub polski", wiec, z tylko mi dana spostrzegawczoscia, domyslilam sie, ze to TU.</p>
<p>Need I say more...? Oczywiscie, ze nie weszlam. Ze strachu. Ze wstydu. Zdegustowana do ostatniej nitki, opuscilam to miejsce i nigdy nie potem nie przyszlo mi na mysl, zeby wybrac sie do jakiegokolwiek polskiego klubu (choc zajrzalam, doslownie wsadzilam glowe w drzwi i szybko wyjelam, do polskiej restauracji, a wlasciwie baru, w brukseli). Moje zniesmaczenie musialo mnie pochlonac od stop do glow, bo potem na kazda wzmianke o "polonii", gdziekoliek i jakiejkolwiek, robilo mi sie niesmacznie. Nic nie poradze na to, ze widze facetow w srednim wieku, co drugi ma wasy i pija wodke przeklinajac co drugie slowo. Nie potrzeba do tego barow, na ulicy tez sie potrafia tak zachowywac. Czy bardzo sie myle? Prawda lezy po srodku.</p>
<p>Bylam w bibliotece polskiej w Brukseli, jest i polska szkola, bywalam w konsulcie, bywalam w polskich sklepach w Brukseli, bywalam na targach i imprezach promocyjnych Polski (oooo, to tez dluga i ciekawa historia, moze kiedys ja opisze, polskie stanowisko z bigosem i wodka w brukselskim hotelu... och!! przygoda, ze palce lizac!!) i tyle sie napatrzylam na ta "polonie", ze jeszcze bardziej przylozylam sie do integracji, zeby sie wtopic w tlum, zeby nikt nie musial za mna wolac "POLAK !!", bo jeszcze pare lat temu bylo to brzydkie wyzwisko, a nie okreslenie osoby pochodzacej z kraju typu Polska.</p>
<p>Bardzo ogolnikowe podejscie, wiem. Moja prywatna niemila wizja. Polonia to dla mnie zle kojarzace sie okreslenie. Wole przbywac wsrod Polakow w Polsce, niz wsrod Polakow za granica, tak juz mam. Nie potrafie opisac dlaczego, ale zauwazylam, ze Polacy polonijni maja inna, bardziej agresywna, (wyzwolona? wyzwolona z biedy??) mentalnosc od rodakow w domu. Moze ja tez sie tak zmienilam, trudno mi jest powiedziec, ale mam nadzieje, ze niewiele i nie na gorsze. Troche na pewno, co jest efektem doskonalej integracji; zdarzaja sie i tacy, ktorzy biora mnie za flamandke, a jak sie prawdy dowiedza, to pieja z zachwytu "Oooh! Gij spreekt zo goed vloms!!! Oohh! Gij zou da nie zeggen, hé!!!?!?!!!" Ale to juz inny temat, rownie rozlegly, o ile nie bardziej...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co robic w piekny weekend... cz.2]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/15/co-robic-w-piekny-weekend-cz2/</link>
<pubDate>Mon, 15 Oct 2007 07:15:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/15/co-robic-w-piekny-weekend-cz2/</guid>
<description><![CDATA[W niedziele wyrwalismy sie z wioski na miasto.
Pojechalismy do Gentu, odchamic sie troszke, bo juz d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W niedziele wyrwalismy sie z wioski na miasto.</p>
<p>Pojechalismy do Gentu, odchamic sie troszke, bo juz dawno nie bylismy. <a href="http://www.smak.be/index.php?la=en&#38;id=&#38;i=0&#38;t=&#38;tid=&#38;y=&#38;l=a&#38;kunstenaar_id=&#38;kunstwerk_id=" target="_blank">Muzeum S.M.A.K.</a> (Miejskie Muzeum Sztuki Wspolczesnej - jedno z bardziej trendy miejsc w miescie!) ma w tej chwili najwieksza do tej pory retrospektywe amerykanskiego artysty o nazwisku Paul McCarthy. Na dachu budynku stoi kilkumetrowa, nadmuchana butelka keczupu. Nie to, zeby to takie szokujace bylo. Nie takie rzeczy ntam na dachu stawiali... Znak rozpoznawczy jedynie. W kolejce do kasy - juz kilkanascie osob i ciagle przybywa. A w srodku juz pelno ludzi. Wyburzono kilka scian, aby pomiescic "te sztuke". Projekcje na scianach, krzyki, keczup sie leje, wielka lodz, w lodzi projekcje, czerwone nosy, dziwne postaci, halas, piraci, mechaniczna swinia, i inne czekoladowe "swinstwa". I ten keczup sie leje. Nie dla wrazliwych!!! Ja mam szerokie horyzonty (w koncu po szkole artystycznej, daa...), ale tych grup 5-latkow, ktore sie tam przewijaly w ramach doksztalcania kulturowego, albo dzieci w wozkach, to ja bym akurat na ta wystawe nie zabrala. Dzieciom w tym wieku wystarczy, dla dobra ich rozwoju psychospolecznego, ich wlasny maly horyzoncik, ktory jest wystarczajaco skomplikowany. <a href="http://www.smak.be/polkadots/chapter.php?id=82" target="_blank">Mozna inaczej.</a></p>
<p>Paul McCarthy... Co artysta mial na mysli? Podobno Holywood, Disneyland i Klatwe Czarnej Perly.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co robic w piekny weekend...]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/14/124/</link>
<pubDate>Sun, 14 Oct 2007 06:33:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/14/124/</guid>
<description><![CDATA[A ten weekend byl przepiekny. Bylo cieplutko, slonecznie i prawie wiosna. Zliczylismy specerek przez]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A ten weekend byl przepiekny. Bylo cieplutko, slonecznie i prawie wiosna. Zliczylismy specerek przez pola i wioski. Wyszlo 8,5km. Po drodze nie omieszkalismy wstapic do tzw. brazowej tawerny (<em>fl.: bruine kroeg</em>) na piwo oczywiscie. Kiedys tutaj bylo tak, ze kazda wioska, mala, czy duza, miala swoj klasztor, mniejszy lub wiekszy, gdzie mnisi nie tylko pedzili piwo wedlug wlasnej receptury, ale i robili ser wedlug wlasnego przepisu. No bo czego wiecej trzeba strudzonemu i glodnemu...? Do dzisiaj zreszta do piwa podaje sie ser w kosteczkach posypany selerowa sola.</p>
<p>Belgia szczyci sie 450 rodzajami piw, tyle jedynie (!) pozostalo po sredniowiecznych kulinarno-komercyjnych zdolnosciach. Nie znam sie za bardzo na piwach, ale te klasztorne zazwyczaj naleza do grupy Trapistow. Takie mamy z niedalekiego (posluchaj jak mnisi spiewaja) <a href="http://www.affligembeer.be/" target="_blank">Affligem</a>. Jest Affligem Blond, Dubbel i Tripel. Trapisty to zazwyczaj mocniejsze piwa o bardzo specjalnym, glebokim, slodowo-chmielowym smaku i bursztynowym kolorze.  Ale nie tylko mnisi byli tak zapobiegliwi, bo kazdy burmistrz prawie mial swoj browar. Stad rozne rodzaje piw, ktorych nie spotyka sie w innych krajach, jak np. Geuze, ktore 'spontanicznie' dojrzewa tylko w okolicach Brukseli (czyli na powietrzu).</p>
<p>Te dobre czasy (choc zalezy jak na to spojrzec, wtedy woda byla trujaca) juz sie skonczyly. Browar w Opwijk nadal istnieje i ma sie swietnie, bo oprocz Affligem pedzi sie tam rowniez Op-Ale, czyli piwo typu 'ale' z Op-wijk. Moim ulubionym jest 'kriek', a szczegolnie <a href="http://www.lindemans.be/start/kriek/en/" target="_blank">Kriek Lindemans</a>. Jest to wisniowe piwo, bardzo intensywne, bardzo kwasno-slodkie, z przewaga soczystych wisni w smaku. Kriek nie jest pilsem z dodanym smakiem wisni, ale napojem, ktory pedzi sie z wisni. Podaje sie go w duzym okraglym kielichu, zwezanym do gory, na wysokiej eleganckiej nozce. Zaprojektowano go, albo na przyklad drzewa wisni w ogrodzie, albo wisienki z koniuszkiem do gory nogami, znaczy koniuszkiem... Kriek jest ciemno bordowy, a jego piana rozowiutka. Mmmmmm.......palce lizac, mmmm.....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mglisto to widze]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/11/mglisto-to-widze/</link>
<pubDate>Thu, 11 Oct 2007 21:54:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/11/mglisto-to-widze/</guid>
<description><![CDATA[To jest ulica przy ktorej mieszam. Tak bylo rano&#8230;.

Tak bylo w poludnie. Tak bylo po poludniu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="left">To jest ulica przy ktorej mieszam. Tak bylo rano....</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/mgla11paz2007xs.jpg" /></p>
<p>Tak bylo w poludnie. Tak bylo po poludniu...</p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/mgla12paz2007-02xs.jpg" /></p>
<p align="left">I tak pozostalo przez cala noc... Nigdy, od kiedy tu mieszkam, nie zdarzylo sie tak, zeby przez dwa tygodnie, dzien w dzien, noc w noc, byla taka mgla.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Europa sie rozwodzi]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/08/europa-sie-rozwodzi/</link>
<pubDate>Mon, 08 Oct 2007 14:35:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/08/europa-sie-rozwodzi/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Tradycyjny model rodziny odchodzi w Europie w przeszłość. Prawie połowa małżeństw rozp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"<em>Tradycyjny model rodziny odchodzi w Europie w przeszłość. Prawie połowa małżeństw rozpada się, a rodzice co trzeciego noworodka nie mają ślubu.</em></p>
<p><!--k0--> 	                                                                     Takie dane opublikował właśnie hiszpański Instytut na Rzecz Polityki Rodzinnej w raporcie "Ewolucja rodziny w Europie 2007".<br />
Największy odsetek rozwodów w stosunku do liczby małżeństw jest <strong>w Belgii - to aż 71 proc</strong>. Na kolejnych miejscach są Hiszpania, Estonia, Czechy i Niemcy.(...)" pisze <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4554763.html?skad=rss" target="_blank">Gazeta.pl</a><br />
Artukul Dominiki Pszczółkowskiej, z Brukseli</p>
<p>No i po co tu wychodzic za maz????????!!!!! Zawsze to powtarzam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...hm]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/08/hm/</link>
<pubDate>Mon, 08 Oct 2007 10:28:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/08/hm/</guid>
<description><![CDATA[
Sobota i niedziela byly przepiekne, pogoda typowo wrzesniowa, slonecznie i cieplutko. Byl spacer, j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/mgla5paz2007xs.jpg" height="304" width="405" /></p>
<p>Sobota i niedziela byly przepiekne, pogoda typowo wrzesniowa, slonecznie i cieplutko. Byl spacer, jeden i drugi, a nawet przyjecie na tarasie. A dzis jest poniedzialek i mamy... mgle. Prawde mowiac, to troche niezywkle. Jeszcze nigdy nie zauwazylam, zeby tyle dni pod rzad kazdy poranek zasunty byl taka mgla. Ciagle deszcze to juz dla mnie normalka, ale takie mgly, to zdecydowanie zwiastun jakis wiekszych zmian klimatycznych.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O jak my nakrywamy!!]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/06/o-jak-my-nakrywamy/</link>
<pubDate>Sat, 06 Oct 2007 07:55:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/06/o-jak-my-nakrywamy/</guid>
<description><![CDATA[Pierwsza lekcja tenisa za nami. Jesli wyobrazasz sobie, ze stoimy na korcie w krotkich bialych gatka]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsza lekcja tenisa za nami. Jesli wyobrazasz sobie, ze stoimy na korcie w krotkich bialych gatkach, w rzedzie pomiedzy siegajacymi nam do pasa szesciolatkami z kilkuletnim stazem tenisowym i wygladamy, jak przerosniete, niegramotne nastolatki, to sie zdecydowanie mylisz. CALE szczescie! Nie chcielibysmy narazac reputacji wlasciciela kortow na szwank. A jesli wyobrazasz sobie, ze jest nas dwoje na wielkim, nieposkromionym, czerwonym polu z krzyzujacymi sie bialymi liniami, gdzie nauczyciel-trener rzuca rozkazy na prawo i lewo (swoje prawo albo swoje lewo, zeby do nas dotarlo, bo czlowiek w tym wieku juz slabiej slyszy), a my biegamy za pilkami i nakrywamy, i nie boimy sie uderzyc mocno, i nakrywamy, postawa, mysl o nogach, przygotuj od dolu, i dalej nakrywamy, no to tak wlasnie to wyglada.</p>
<p>Nie bylo to pierwsze spotkanie z tenisem. Razem grywamy juz chyba od siedmiu lat, ale dopiero w tym roku zaczelo cos z tego wychodzic. Moj sporadyczny autodydaktyzm zaczal wreszcie przynosic wyniki. Pilka, o dziwo, zaczela przelatywac ponad siatka, zarowno z przedniego handu jak i z tylnego, zdecydowanie obnizyla lot do rozsadnych wysokosci, a nawet osiagnela predkosc powyzej zera. Juz od dobrych dwoch, trzech lat nie musze szukac pilek po lesie, ani nie gubie ich w krzakach. Nawet nie pamietam kiedy, moze ze cztery lata temu, po raz ostatni pilka spadla mi na jeden z zaparkowanych wokol kortu samochodow. Statystyki mam swietne. Jednak zeby nie popasc w jakies ekstatyczne samozadowolenie, a szczegolnie niepoprawne przyzwyczajenia, postanowilismy oddac nasz nieposkromiony talent w rece profesjonalisty. Kto wie, moze beda z nas jeszcze jakies Navratilove...?! Albo chociaz <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Justine_Henin" target="_blank">Henin</a> - tutejsza <a href="http://www.justine-henin.be/" target="_blank">narodowa duma</a> <em><a href="http://www.sonyericssonwtatour.com/2/players/playerprofiles/playerbio.asp?PlayerID=80350" target="_blank">(WTA 1)</a></em> !</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ptasie mleczko]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/04/ptasie-mleczko/</link>
<pubDate>Thu, 04 Oct 2007 09:11:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/04/ptasie-mleczko/</guid>
<description><![CDATA[
Zawsze cos! Najpierw przez trzy dni nieustannie lalo, a teraz od trzech dni jest mleko. Klimat ocea]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/4paz2007-mgla.jpg" height="299" width="398" /></p>
<p>Zawsze cos! Najpierw przez trzy dni nieustannie lalo, a teraz od trzech dni jest mleko. Klimat oceaniczny, a zeby go...!!! Mam mnostwo "takich" zdjec tutejszego krajobrazu.</p>
<p>Spojrzmy na to jednak z tej piekniejszej strony: NIE PADA!!!! A do tego jest cieplo. Znowu wybiore sie na spacer. Ale najpierw zrobie sto lat temu obiecana torbe dla Nataschy... Natascha jest sympatyczna pol-Polka mieszkajaca niedaleko, ktora uwielbia miec ekscentryczne, recznie wykonane rzeczy (ubrania, bizuterie,akcesoria, itp...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pracy w brod]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/03/pracy-w-brod/</link>
<pubDate>Wed, 03 Oct 2007 14:36:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/03/pracy-w-brod/</guid>
<description><![CDATA[
No prosze, wczoraj jeszcze czytam w gazecie (Het Nieuwsblad 2/10/2007), ze pracy w Belgii starczy d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/10/gazeta-polacy.jpg" height="299" width="399" /></p>
<p>No prosze, wczoraj jeszcze czytam w gazecie (Het Nieuwsblad 2/10/2007), ze pracy w Belgii starczy dle miejscowych, dla Walonczykow, a nawet dla Polakow. A dzisiaj w aktualnosciach gazety.pl znaduje <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80281,4506147.html" target="_blank">artykul o fantastycznie rozwijajacej sie gospodarce</a> w Polsce o zawrotnym tempie 7,1% !!! Jak milo. Kraina miodem plynaca.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przepis na zakalec]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/01/przepis-na-zakalec/</link>
<pubDate>Mon, 01 Oct 2007 15:28:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/10/01/przepis-na-zakalec/</guid>
<description><![CDATA[Od samiusienkiego bozego ranka leje jak z cebra. Nie przestalo nawet na minutke. Niebo jest zasnute ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od samiusienkiego bozego ranka leje jak z cebra. Nie przestalo nawet na minutke. Niebo jest zasnute jakas szara mazia, a z niej sie leje... Nie ma tu tak, zeby spadlo, powialo i sie skonczylo. Jak sie w Belgii rozpada, to trzymajcie sie ludzie, moze po tygodniu sie skonczy. I tak siapi, i tak sie leje, <!--more-->i tak czlowieka cholera trafia. Ani to wyjsc, ani sie przejsc, ani przejechac, ani nie ma na co popatrzyc i czlowieka depresja  nachodzi, bo ciagle wszedzie SZAROoooooo......</p>
<p>Szaro, czarno, buro, nie buro, musialam sie wybrac na poczte. W zeszlym tygodniu odswiezylam oferty w sklepie <a href="http://stores.benl.ebay.be/Wool-it-be" target="_blank">Wool it be"</a>, a poza tym rok szkolno-akademicki sie zaczal, wiec i ludzie do swoich hobby wrocili i m.in.  zaczynaja z powrotem wiecej welny kupowac. To bardzo mile. Bylam na poczcie wyslac kilka takich welnianych paczek. Pojechalam samochodem, bo w taki deszcz to jedyna opcja, choc gdyby bylo cieplo i slonecznie, skusilabym sie na rowerek. W kazdym razie jade, z nieba sie leje, spadaja wielgasne krople, tak wielkie, ze jak sie jedna rozchlapnie, to pol szyby na te kilka sekund zasloni, niebo ciemno-szare, lekki polmrok, a wiekszosc Belgijskich kierowcow jedzie se w najlepsze... BEZ SWIATEL. Nie to, ze oni tak jada sobie spokojnie, a w miejscach po lampach  z przodu samochodu zieja takie przerazliwie puste oczodoly po wyrwanych galkach... Az tak strasznie nie jest, ale polski policjant to by sie za glowe zlapal, albo zaczal strzelac na oslep (ha, na oslep!!), radarem, jakby zobaczyl tyle samochodow jadacych w ulewe bez wlaczonych swiatel. Dramat przezylam (zreszta jak zwykle, na belgijskiej drodze w czasie deszczu), bo ja ich normalnie nie widze tych kierowcow. Przeciez tak bezmyslnie nie mozna, oni sa malo, wrecz slabo widoczni na jezdni!!!!!!!! Stanowia zagrozenie dlasiebie i dla innych. Nie bylby to zaden problem, a przy najmniej duzo mniejszy, gdyby wszystkie tutejsze auta byly w kolorze zotlo-kanarkowym we fluorescencyjne pomaranczowe kropki. A tu wiekszosc ma modne kolory: wszystkie odcienie szarosci, a dla odmiany czarny, jak jezdnia.  Zlewaja sie z asfaltem, z deszczowym niebem i ze soba dokumentnie. A juz nie wspomne o tych rzadkich przypadkach, kiedy to pada snieg, a przy tym  spada i widocznosc... Wlos sie na glowie jezy. Otoz <strong>wlaczone swiatla nie sa w Belgii obowiazkowe, nigdy</strong>. Co za szok dla polskich uszu (i oczu)! Poza malym wyjatkiem: w nocy tak. Zastanawiam sie, czy ludzie nie maja wyobrazni???????????</p>
<p>Ale jest taki jeden przepis drogowy w Belgii, ktory bije na glowe wszystkie inne: otoz ogolnie rzecz biorac obowiazuje  w ruchu drogowym <strong>zasada pierwszenstwa prawej reki</strong>. Nie byloby w tym nic dziwnego, bo w Polsce tez jest podobny przepis, ale w Belgii obowiazuje WSZEDZIE, chyba ze jest "zaznaczone inaczej".  Juz tlumacze. Moze wezmy za przyklad ulice Wroclawska w Walbrzychu, bo jest mi najlepiej znana. Jedziemy sobie spokojnie autem do centrum, a moze tylko na Satre Miasto, bo jak sie za chwile okaze, do centrum nie damy rady dojechac w ciagu jednego dnia. Zasada ogolnego pierwszenstwa prawej reki nakazywalaby nam zatrzymac sie przy kazdej (!) bocznej uliczce, dochodzacej do ulicy Wroclawskiej i dopuscic do ruchu nadjezdzajacy stamtad samochod, ktory dobrze znajac ta fajna zasade, nie przychamowalby nawet, tylko wprulby sie w nasza Wroclawska. My musimy uwazac ze wzgledu na wlasne interesy, bo jesli dojdzie do kolizji, to wina jest po naszej stronie. Czesto w ten sposob finguje sie uzyskanie odszkodowania powypadkowego. I nie powiem nikomu, obywatele ktorego zachodnio-afrykanskiego kraju sa najwieksza grupa reprezentujaca "takich poszkodowanych" w Brukseli. No wiec jadac ulica Wroclawska przychamowujemy co piecdziesiat metrow, bo uliczek dochodzacych z prawej strony jest bardzo duzo, szczegolnie bardzo malutkich, aby sprawdzic, czy przypadkiem nie nadjezdza jakis chetny z prawej strony. Uprzejmie wpuszczamy, jesli jest chetny, bo nawet jesli nie jest chetny, bo zachamowal(!!), to i tak musimy udzielic mu pierwszenstwa. Czyli przez kilkanascie sekund oba auta, czyli obie nitki ruchu, stoja nieruchomo i czekaja na to, kto kogo wpusci, kto komu zajedzie droge, albo kto w kogo przy...dzwoni. A nie daj boze, jak z prawej uliczki nadjezdza korowod samochodow stojacych uprzednio przed zamknietym przejazdem kolejowym!!!!</p>
<p>Cale szczescie, ze mozemy sie zatrzymac w Orbisie na noc!</p>
<p>Ps.: Znam jeszcze taki przepis drogowy w Belgii, gdzie pierwszenstwo prawej reki obowiazuje rowniez na.... rondzie!!!!!!!!! Nie na wszytskich, ale sa TAKIE RONDA.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pan Franek sie czyma]]></title>
<link>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/09/27/pan-franek-sie-czyma/</link>
<pubDate>Thu, 27 Sep 2007 20:31:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>oliwiadrozd</dc:creator>
<guid>http://oliwiadrozd.wordpress.com/2007/09/27/pan-franek-sie-czyma/</guid>
<description><![CDATA[
Mamy sasiada, po prawej, pod numerem nastepujacym. Po lewej jednak nie ma numerow &#8220;odstepujac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://oliwiadrozd.wordpress.com/files/2007/09/3701-001554.jpg" height="276" width="212" /></p>
<p>Mamy sasiada, po prawej, pod numerem nastepujacym. Po lewej jednak nie ma numerow "odstepujacych", ale "poprzednie". Po prostu. Ciesze sie, ze to sobie ustalilismy.</p>
<p>Nasz sasiad ma ponad 80 lat i na imie mu Franek. Mieszka sciane w sciane z nami <!--more-->-  w jedna sciane. Nie w dwie, lub trzy, ani nawet nie w cztery, bo jesli ktos tak mieszka z kims innym, to nawet nie sa sasiadami. My mieszkamy z sasiadem, jak to zazwyczaj sie tu domy szeregowe buduje, w jedna, osierocona na jedna cegle, chudziutka, mizerniutka scianke. A zeby komfort mieszkania byl optymalny, sciana ta nie jest izolowana ani dzwiekoszczelna. W ten sposob wiem na ten przyklad, ktora jest godzina bez patrzenia na zegarek. Sasiad ma kukulke. Moge zaoszczedzic na abonamencie radiowym, bo sasiad slucha tej samej stacji. I doskonale... Chcial nie chial, spontanicznie pobieram rowniez lekcje gry na saksofonie (!), codziennie (!!), w najbardziej niezwyklych godzinach (!!!).</p>
<p>Pan Franek, osiemdziesiecioletni mlodzieniec o bardzo jasnych wlosach i wysokim czole, caly rok na okraglo chodzi w tych samych ciemnobezowych spodniach, ktore kiedys pamietaly kancik, a dzis cierpia na skleroze. Spodnie wisza na dwoch czarnych, szerokich szelkach, ktore z powiedzmy-bialego podkoszulka robia istne przejscie dla pieszych. Teraz mi sie przypomnialo, ze to nie jedyny stroj pana Franka. W te lepsze dni, kiedy pan Franek czuje forme, wtedy wklada ciemno-zielony, niemalze enerdowski (a moze byc i luftwaffe!!! hm... zwazywszy te rzeczy, o ktorych sie nie mowi, przy okazji wspomnien o II Wojnie Swiatowej w Belgii...) dresik na katorzniczych sciagaczach w czerwone paseczki i idzie na tak zwana przechadzke. Ma tez czapke z daszkiem, ale z jakiej epoki, to jeszcze trudniej okreslic niz ten dresik. Przechadzka pana Franka musi byc wykanczajaca, bo idzie od drzwi wejsciowych, az do konca swojej posesji, do ulicy. Czyli jakies 6m. Raz na jakis czas pan Franek idzie, w tym dresie oczywiscie, do najblizszego sklepu znajdujacego sie 75m od domu. Jako dbajacy o siebie nawzajem sasiedzi jestesmy wniebowzieci, bo cieszy nas krzepa sasiada.</p>
<p>Jednak prawdziwe Swieto Lasu jest, kiedy nasz sedziwy sasiad wsiada w samochod i gdzies jedzie. To musi byc cos bardzo waznego, moze jedzie do banku, albo do notariusza, albo na comiesieczne kontrole moczu. Pan Franek staje na wysokosci zadania i jest, moze wykapany i ogolony - nie wiem, ale uczesany, elegancko ubrany w szary (inny, nie brazowy, szary czyli inny) garnitur, skladajacy sie ze wszystkich czesci, czyli podkoszulka (najprawdopodobniej tego samego, ktory nigdy nie wisi na sznurze do bielizny), jasnej koszuli, kamizelki dzianinowej (Modnis!) i marynarki. Ma spodnie na kancik i czarne polbuty. Wyprowadza auto z garazu, wsiada, z trudem, bo to bardzo male autko, ale widac, ze to siedzenie przynosi ulge. Ja wszystko wiem, saisadka z pieciu numerow dalej wie i  burmistrz wioski obok tez wie, bo ten jego garaz tak przerazliwie skrzeczy, ze martwego by z grobu przegnalo.</p>
<p>Czasem pan Franek wyglada jak martwy. Szczegolnie, kiedy siedzi przed domem, przyklejony do przymknietych drzwi wejsciowych, jakby progu pilnowal. Pewnie progu pilnuje. Siedzi na swoim bialym, plastikowym, chybotliwym krzeselku tarasowym Jak zawsze ma na sobie te bezowe spodnie na kancik-widmo i chyba-bezowy podkoszulek, choc nie sadze, zeby osiemdziesiecioletni pan byl az tak wielkim fanem Burberry. W ustach trzyma grube, dymiace sie cygaro, a na twarz jego cien rzuca gleboko na czolo nasunieta czapka typowo meska, najprawdopodobniej wlasnie od Burberry, tylko, ze sprzed piecdziesieciu lat. Kiedy nie pada deszcz, co w Belgii zdarza sie raz na sto lat, Pan Franek siedzi, siedzi tak godzinami i kontempluje. Tylko czasem powoli podniesie glowe, kiedy przechodze i sie klaniam. To znaczy ja sie nie klaniam, co prawda z konia kiedys spadlam, karetke sobie wezwalam sama, bo koledzy poszli do domu, do szpitala mnie zabrano, (do dzis zaluje, ze nie na sygnale; zabraklo tego dramatu!!) i o gruby konski wlos nie pocieli mnie tam na dwa nierowne kawalki, ale zglupiec, nie zglupialam. Co to, to nie. Wiec kiedy przechodze obok, po prostu  grzecznie mowie “dzien dobry”. Takie sa tu zwyczaje, ze sasiad sasiadowi jak najlepszego dnia zyczy, kiedy sie spotkaja. Zreszta nie tylko sasiedzi palaja do siebie taka zyczliwoscia. Obcy ludzie, w sklepie, czy na ulicy mowia do siebie “dzien dobry”, czy cos w rodzaju “witaj”, nawet wtedy, kiedy grzebia w ogrodku, po lokcie uwaleni gnojem grzadkowym.</p>
<p>Dzisiaj stala sie rzecz nieslychana. Z samego rana, do pana Franka przyjechala wnuczka. Zdziwilo mnie to, choc nie tym, ze nigdy bym takiego mlodzieniaszka, pana w sile wieku nie podejrzewala o wnuki. Nie. Zdziwilo, bo przedwczoraj ta wnuczka tez byla i to razem z matka, czyli corka pana Franka. Wiezy rodzinne nalezy podtrzymywac i wzmacniac, jak zaczynaja slabnac i opadac, zreszta, jak wiele innych rzeczy... trzeba podtrzymywac, ale srednia spotkan rodzinnych mojego sasiada, zazwyczaj nie przekracza stalej swiat narodowych w ciagu roku. Na dodatek, po poludniu zajechalo pod dom wielkie, czarne, wypasione BMW cztery-rzy-cztery. Od razu pomyslalam, ze lekarz. To byl lekarz. Co, jak co, ale troszke mnie to zaniepokoilo. A jakby tego bylo malo, wieczorem podjechalo jeszcze male biale autko, z bialo-zoltym krzyzem. Pomyslalam, ze to nie moga byc templariusze, bo oni mieli inne kolory. Mialam racje, to byla pielegniarka domowa z “Bialo-Zoltego Krzyza”. Mam tylko nadzieje, ze to nic powaznego. Oczywiscie mam na mysli pana Franka, ktory wyglada, jak dziadek do orzechow, jak nie wlozy szczeki. Bo templariusze, to inna bajka.</p>
<p>Pan Franek juz od jakis kilku miesiecy nie bierze do ust saksofonu. Belgijski wynalazek, Belgowi nie przystoi. Brakuje mi tych lekcji, jeszcze zaniedbam moja gre, och!! A jednak daje mi spokoj, przestal falszowac jakiekolwiek piosenki, ani nawet pol zdechlej wygietej nutki, a mi przestalo wyc w uszach. Teraz jest tak jakos dziwnie. Cicho.<br />
...<br />
Uf, jeszcze jest ok: przed chwila tak sobie porzadnie soczyscie odkaszlnal... w pokoju na gorze... stal pod oknem... uchylonym. A kukulka wybila dziesiata.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
