<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>koniec &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/koniec/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "koniec"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 07:15:48 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zero procent]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=127</link>
<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 22:15:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=127</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Oceniaj mnie,
Niech jad strumieniami leje się.&#8221;
Kasia Nosowska feat. Kazik - Zoil
Czas]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><span style="font-size:xx-small;"><em>"Oceniaj mnie,<br />
Niech jad strumieniami leje się."</em><br />
Kasia Nosowska feat. Kazik - Zoil</span></p>
<p style="text-align:justify;">Czasem bywa tak, że trzeba zacząć. Oczywiście nigdy nie ma konkretnego początku, bo nie wiadomo, czy gra zaczyna się podczas tasowania czy może od rozdania kart. Ważne jest kiedy coś się kończy - gra, życie, wata cukrowa. Bo kiedy się już dojdzie do mety to można zacząć kolejny wyścig i znów zatoczyć koło - koniec, początek, koniec, początek. Choć, oczywiście, zakończenie nie musi być rozpoczęciem. Całość może się zacząć wcześniej lub później. Nieważne.</p>
<p style="text-align:justify;">U Hitchcocka ważny był początek - trzęsienie ziemi, żeby potem napięcie jeszcze bardziej rosło. Ale jest to niezbyt dobre podejście, bo co jeśli wpierw wszystko zostanie zdominowane jedno zdarzenie, a reszta mu nie dorówna - zacznie się życie przeszłością, a przecież nie o to chodzi. Bardziej pasuje tu millerowe "Mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy". W tym jest dużo mądrości prywatnej oraz ludowej.</p>
<p style="text-align:justify;">W końcu bardziej interesujące i podniecające są sceny z armagedonu od tych jak to wielki pan budował kulę z błota przez siedem dni. Jasne, są wersje o krwi i spermie, o rozczłonkowanym synu czy o wielkim jajku łabędzia (który mieszkał sobie w jeziorze wielkiej pustki), ale wszystkie sprowadzają się do jednego - do "dawno, dawno temu". Dawno temu siusiałem w majtki i nie chcę myślami do tego wracać. Ba, otaczający mnie ludzie też nie chcą, abym im o tym mówił. Są ciekawsze tematy.</p>
<p style="text-align:justify;">W sumie czasem człowiek cofa się do praprzeszłości, do czasów kiedy nikt nie znał zer. Prawdopodobnie to ma coś wspólnego z przesądami. Zwłaszcza w marketingu, gdzie uważa się, że zero przynosi pecha. W końcu zero oznacza nic, pustkę, czarną dziurę. A jak wiadomo, podobieństwa się przyciągają (na przykład nieszczęścia zawsze chodzą parami), dzisiejsi kupcy wolą nie ryzykować i nigdzie zer nie umieszczać. Dlatego ceny mają formę 19,99, żeby nie pisać tych nieszczęsnych trzech zer w 20,00. Tracą na tym jeden grosz, fakt, ale przynajmniej mają pewność, że cokolwiek zarobią.</p>
<p style="text-align:justify;">Początki też bywają trudne. Trzeba mieć pieniądze, znajomości, dobre podejście, optymistyczne - bez zbędnych osób przesyłających smutne emoticony z typowo emocjonalnymi tekstami w postaci "<em>tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro</em>". Biorąc pod uwagę, że mam dwie z trzech wymienionych tutaj rzeczy - brakuje mi, jak każdemu, pieniędzy - to może będę miał jakieś szanse w przyszłości. Choć nawet nie wiem gdzie ten początek będzie. Ale jak już pisałem - to nieważne. Ważne kiedy się całość skończy.</p>
<p style="text-align:justify;">A mam, oczywiście nadzieję, bo głupio by było, gdybym jej nie miał. Gdyby nie obchodziło mnie kiedy nastąpi koniec - czy to happy czy raczej sad - byłbym naprawdę głupcem. Bo wówczas nie miałbym na nic wpływu - nie wiedząc kiedy trzeba się zbierać do wyjścia, można ominąć parę naprawdę smakowitych kąsków, albo skończyć w zamkniętym i bardzo ciasnym pomieszczeniu. Więc czekam i czekam i mam nadzieję, że się nie doczekam. Czego? Końca. Bo końce przeważnie mają to do siebie, że urywają ciągłość i to, co było stanem rzeczywistym staje się niczym i pustką. Jak kawałek kija, który nagle zmienia się w powietrze.</p>
<p style="text-align:justify;">Do końca świata i jeden dzień dłużej.</p>
<p><em>N.O.H.A. - Tu cafe</em><br />
[audio http://zibentrop.wrzuta.pl/aud/file2/znRhJ1vuFl/003_-_n.o.h.a._-_tu_cafe]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paps!]]></title>
<link>http://janstojke.wordpress.com/?p=84</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 19:45:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jan Stojke</dc:creator>
<guid>http://janstojke.wordpress.com/?p=84</guid>
<description><![CDATA[Żegnam tutaj, witam na janstojke.blogspot.com.
A zresztą. Nie wchodzćie. Nie czytajcie. Nie komen]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Żegnam tutaj, witam na <a href="http://janstojke.blogspot.com/" target="_self">janstojke.blogspot.com</a>.</p>
<p>A zresztą. Nie wchodzćie. Nie czytajcie. Nie komentujcie. W sumie po co? Słońce świeci lepiej wyjść z domu niż czytać moje elukubracje;-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po cichu na paluszkach..]]></title>
<link>http://arkadek.wordpress.com/?p=56</link>
<pubDate>Mon, 30 Jun 2008 13:01:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>arkadek</dc:creator>
<guid>http://arkadek.wordpress.com/?p=56</guid>
<description><![CDATA[&#8230; skradłem się do tego pokoiku, gdzie kiedyś zostawiałem swoje myśli. Czasami głupie, cz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">... skradłem się do tego pokoiku, gdzie kiedyś zostawiałem swoje myśli. Czasami głupie, czasami głupsze, ale zawsze tutaj zostawały.</p>
<p style="text-align:justify;">A teraz tutaj wróciłem, bo mi się nudzi trochę w pracy, więc - napiszę to i owo. O tym i o owym. Muszę tylko uważać, żeby szefostwo się nie zorientowało, przełożeni i współpracownicy - bo to zbrodnia, gdy chce się napisać to, co ślina na język przyniesie. A właściwie palce na klawiaturę - żeby być absolutnie dokładnym.</p>
<p style="text-align:justify;">Niech będzie zbrodnia. Ale bez kary.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koniec się zbliża...]]></title>
<link>http://szon26.wordpress.com/?p=35</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 10:42:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>szon26</dc:creator>
<guid>http://szon26.wordpress.com/?p=35</guid>
<description><![CDATA[29.06.08 12.37
Niedziela, ostatnia niedziela czerwca 2008 roku. Jak ją zapamiętać by nie minęła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>29.06.08 12.37</p>
<p>Niedziela, ostatnia niedziela czerwca 2008 roku. Jak ją zapamiętać by nie minęła jak każda inna niedziela. Nie wiem... kolejny weekend minął pod znakiem standardu. No ok byłem - jestem - u siostry i szwagra. Za kilka godzin jadę do Eliski... chyba tylko się pożegnać. Tak wyglądamy teraz. Rozmawiamy ze soba jak najmniej. W zasadzie o niczym. Czy tu jest wogóle jeszcze sens starać się o cokolwiek. Jest tu jeszcze jakaś miłość ? Ostatnio od niej usłyszałem, że nie ma. Widać nie potrzebnie pytam.</p>
<p>Mieszkam w Katowicach, od poniedziałku być może rozpocznę prace w tyskim Fiacie. Nareszcie jakiś plus czegokolwiek.</p>
<p>Szarość dnia...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Piwo z wielorybem"]]></title>
<link>http://tedeward.wordpress.com/?p=287</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 11:58:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>tedeward</dc:creator>
<guid>http://tedeward.wordpress.com/?p=287</guid>
<description><![CDATA[Piwo za piwem, kufel do dna,
Uśmiech na twarzy ma kształt banana,
Teraz już nie ma co życie co ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Piwo za piwem, kufel do dna,<br />
Uśmiech na twarzy ma kształt banana,<br />
Teraz już nie ma co życie co śmiercią,<br />
Wszechświat się skurcza do tu i teraz.</p>
<p>Piwo za piwem, osuszasz następne,<br />
Kolejna pod krzakiem pusta butelka,<br />
Szczęście przychodzi i euforia łapie,<br />
Śmiech na twych ustach jak nigdy przedtem.</p>
<p>Piwo za piwem, kolejny już biegnie,<br />
Po nową porcję złocistych płynów,<br />
Nie ważne już nasze są ideały,<br />
Pieniądze żadne, życia, kariery.</p>
<p>Piwo za piwem, grosz ci umyka,<br />
A niech to diabły, ale pijemy,<br />
Dalej nikt przecie nie zrezygnuje,<br />
Z kolejnej wspólnej, pijackiej podniety.</p>
<p>(Choć ja wiem przecie, drodzy czytacze,<br />
Że słowo podniety wiele ma znaczeń<br />
I, broń mnie boże, wcale nie chodzi,<br />
O seksualne podłoże, mi drodzy.<br />
A teraz finał tak wyczekiwany,<br />
Z morałem na tacy zgrabnie podanym - )</p>
<p>Wszystko to mija, czytacze kochani,<br />
Szybciej i nawet niż może się zdawać,<br />
Bo już następnego dnia z rana.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W sumie]]></title>
<link>http://kluskova.wordpress.com/?p=150</link>
<pubDate>Sat, 14 Jun 2008 21:44:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jóga</dc:creator>
<guid>http://kluskova.wordpress.com/?p=150</guid>
<description><![CDATA[W sumie to wracam jutro na ojczyzny łono. Miałam w planach powrót szczęśliwy. O jedną ćwierć]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W sumie to wracam jutro na ojczyzny łono. Miałam w planach powrót szczęśliwy. O jedną ćwierć roku starsza, bogatsza o tyle doświadczeń, dojrzalsza miałam wracać.</p>
<p>I jak wracam?</p>
<p>Niespakowany do końca bagaż dojrzałością nie jest obciążony w najmniejszym choćby stopniu.  I w sumie czyja to jest wina? Czy garść doświadczeń była kiepskiej jakości, zwietrzała, została podzielona i wyrzucona razem z resztą rzeczy nieprzydatnych już?</p>
<p>Z niejasnych przyczyn zajmuję się niczym.</p>
<p>Po pokoju krążą ochłapy Bardzo Ważnych Przedmiotów i Bardzo Ważnych Notatek, różne papiery zapisane bóg-wie-czym (o, wiersze dwa), mnóstwo dziwacznych dupereli, z którymi dziwnie się rozstawać, choć nie mają żadnego znaczenia. Bez sentymentów tym razem - do śmieci.</p>
<p>W sumie cały rok zamyka się w dwóch walizkach, jednej torbie podróżnej, trzech reklamówkach i jednej skrzynce na owoce, w której ułożyły się książki. Tyle z mojej nauki.</p>
<p>Tak w sumie, to nie chcę nawet wracać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Goodbye for now]]></title>
<link>http://chyzynski.wordpress.com/?p=61</link>
<pubDate>Sat, 31 May 2008 11:57:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Chyży</dc:creator>
<guid>http://chyzynski.wordpress.com/?p=61</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/YBusQmrqx7Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/YBusQmrqx7Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Już niedługo]]></title>
<link>http://waniliowylisc.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Sat, 24 May 2008 12:49:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iceflame</dc:creator>
<guid>http://waniliowylisc.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[Witaj Wędrowcze.
To chyba pożegnanie ale nie smuć się.  Wydaje mi się, choc nie jestem jeszcze ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Witaj Wędrowcze.</p>
<p>To chyba pożegnanie ale nie smuć się. :) Wydaje mi się, choc nie jestem jeszcze pewna, że zamknę już swój blogowy świat. Że nadszedł czas pożegania. Ty tez odchodzisz. Coraz ciebie mniej. Najbardziej ubolewam, że izabela-j.-k. już nie pisze. Nawet nie wiem co się z nia stało.</p>
<p>Kiedys miałam dar. To był dar. Umiałam przelac emocje w słowa tak że płakał ze mną cały mój świat, że cały się cieszył. Dziś jestem sama. Nie wzbudza to we mnie żalu. :) To była, to jest piękna historia. Nie czuję juz potrzeby pisania. Pewnie dlatego też nie czujesz potrzeby by czytać Wedrowcze.</p>
<p>Do zobaczenia w pokojach Twoich światów, na zawsze pozostane Iceflame ( hehe, a jak ktos się podszyje pod mój nick to ma przechlapane :P  ;)   ).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sporty zespołowe]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=107</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 14:28:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.wordpress.com/?p=107</guid>
<description><![CDATA[Myślałem, że nie będzie to konieczne, ale jednak. Sporty zespołowe, inaczej znane jako sporty k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Myślałem, że nie będzie to konieczne, ale jednak. Sporty zespołowe, inaczej znane jako sporty kontaktowe to źródło kontuzji, studnia cierpienia i początek rozczarowań. Kiedy indywidualny trening nastawiany jest na konfrontację z bezmyślnością drugiego człowieka, często wypracowana para uchodzi razem z kontuzją. Wszystko staje się przymusowe: przerwa, rehabilitacja, czy nawet potok tłumaczeń "dlaczego(?)".</p>
<p>Kiedy piłkarski świat obiegła informacja o brutalnym faulu na zawodniku Arsenalu Londyn Eduardo, pomyślałem, że trzeba rozważyć wszystkie za, jeśli chodzi o uprawianie sportów kontaktowych. W dużej mierze przez to, że borykam się od sześciu lat z kontuzją kolana, która zawsze jak budzi się we mnie temperament kiwającego technika, wraca, szczęśliwie nie ze zdwojoną siłą. Taki przeskok w kolanie to minimum tydzień wymuszonego odpoczynku i pogorszenie samopoczucia, w które jakoś nie wierzę, może przez to, że jako przyszły pedagog będę musiał borykać się z jednowymiarowością wyobraźni rodziców skrobiących zwolnienia swych pociech.</p>
<p>Wszelkie decyzje typu: "nigdy więcej" są wyjątkowo trudne. Tym bardziej kiedy wiążą się z miłością od dziecka do kulania futbolówki, kiedy też przypominają momenty pierwszych prób komentatorskich, jak to siedząc na dywanie prognozowałem kolejną akcję w ataku tzw. holendrzyków. Trudne, bo nadal mam wrażenie niespełnionego marzenia, mimo, że grałem w klubie - to nigdy bramki nie strzeliłem, a w ostatniej akcji swojej krótkiej kariery juniorskiej, wychodząc na pozycję sam na sam z bramkarzem, strzeliłem płasko zaliczając tym samym "siatkę" bramkarza, piłka turlała się w kierunku wewnętrznej części słupka by wreszcie zaliczyć cześć zewnętrzną, kibice jeśli byli westchnęli z zawodem, trener powiedział :następnym razem wpadnie", ale ja już na następny mecz, ani trening nie przyszedłem. Tak skończyłem tamtą przygodę. Teraz widząc znajomych przy nożnej zawsze mam problem, iść? zagrać? może doczekam się błysku i odpokutuję wczesny koniec kariery. Wtedy idę i gram, a kolano zacharczy, zaskrzypi, wykręci się i finito.</p>
<p>Aktywność jest dla mnie ważna sprawa, banalne stwierdzenie. Dlatego szukałem, idąc za dobrym pomysłem trafiłem na rajdy na orientację, wymagają przygotowania, zacząłem biegać. I tak do dzisiaj. W tych rozrywkach kolana mają się dobrze, to cieszy i zachęca do pracy, ale wiem, że tylko jeden mecz, jedna brazylijska kiwka, ciężar ciała na boku nogi i koniec także z rajdami.</p>
<p>Postanowiłem. Nigdy więcej sportów zespołowych! Koniec z piłkarskimi uniesieniami, siatkarskimi paradami przy siatce, koszykarskim rozgrywaniem w stylu Chrisa Paula, czy wszelką aktywnością kontaktową. Bark w bark, bliskie krycie, szczelne bloki - to już nie dla mnie.</p>
<p>Nie wiem dlaczego wybrałem formę postu, przecież to powinno się rozegrać we mnie i starczy. Ale dotychczas to nie wystarczało, a wierzę w słowo pisane, ma moc tworzenia, moc kreacji, może chociaż ono raz zapanuje nad rzeczywistością, sprawi, że będzie mi wstyd je zdradzić i zostawić dla starych instynktów. Myślałem o tym, kiedy C. Ronaldo przestrzelił karnego w finale Ligi Mistrzów, a dzisiaj to utrwaliłem. Rezygnując będę mocniejszy w zwykłym bieganiu, chciałbym, żeby tak było. Brzmi to trochę jak publiczny rachunek sumienia, najważniejsze jednak, że słowo się rzekło, oczekuję na kobyłkę...</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-109" src="http://marszoblog.wordpress.com/files/2008/05/kolana1.jpg" alt="" width="400" height="277" /></p>
<p style="text-align:center;">Tak, tak - to moje. W zeszłym roku. Nigdy nie było mi dane być jak kapitan Tsubasa ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koniec działalności Wyszkowskiego Klubu Rowerowego]]></title>
<link>http://browerteam.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 16:48:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ozzy</dc:creator>
<guid>http://browerteam.wordpress.com/?p=37</guid>
<description><![CDATA[Oświadczam że Wyszkowski Klub Rowerowy Brower Team kończy swoją działalność turystyczną. Dzi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Oświadczam że Wyszkowski Klub Rowerowy Brower Team kończy swoją działalność turystyczną. Dziękuję wszystkim sympatykom turystyki rowerowej. Dziesiątki godzin spedzonych w siodle napewno pozostaną w naszych sercach.<br />
Klub zostaje rozwiązany z powodów finansowych jakie spadły na mnie. Osobom, którym to zawdzieczam również "serdecznie dziekuję" za te przysługę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Matura, kurwa mać... Część 4 i ostatnia...]]></title>
<link>http://vhpl.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 16:10:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>vashpl</dc:creator>
<guid>http://vhpl.wordpress.com/?p=25</guid>
<description><![CDATA[No, dzisiaj miałem ostatni dzień matur pisemnych. Konkretnie to biologia. Była trudniejsza niż m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No, dzisiaj miałem ostatni dzień matur pisemnych. Konkretnie to biologia. Była trudniejsza niż myślałem, że będzie. Cóż... Mówi sie trudno i jedzie się dalej.</p>
<p>Teraz czeka na mnie matura ustna z polskiego i angielskiego. Trzeba się wziąć do nauki znowu...</p>
<p>A! Właśnie! Odnośnie tytułu wpisu - to był ostatni wpis maturalny. Nie mam zamiaru dalej tego ciągnąć. Zbyt nudne sie to robi. ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Něco končí, něco začíná]]></title>
<link>http://mar3ek.wordpress.com/?p=133</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 12:13:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mar3ek</dc:creator>
<guid>http://mar3ek.wordpress.com/?p=133</guid>
<description><![CDATA[Dnes pre nás oficiálne skončilo vyučovanie. Je síce pravda, že učiť sme sa prestali asi tak ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Dnes pre nás oficiálne skončilo vyučovanie. Je síce pravda, že učiť sme sa prestali asi tak dva týždne dozadu, ale od dnes je to oficiálne. Každý študent na svete si cez školský rok praje, aby už do tej školy chodiť nemusel. Ale poviem vám, že koniec strednej má horko-sladkú príchuť.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">Už niekoľko dní si uvedomujem, že "niečo končí" (ak vám to niečo pripomína, asi ste čítali Zaklínača ;) ). Všímam si to na každom kroku. Teraz máme poslednú nemčinu (no complaints here). Posledný raz som išiel na nultú. Posledný krát sme všetci sedeli na vyučovaní v jednej triede – ako kolektív. Naposledy sme si zahrali volejbal a naposledy som bol na obede v školskej jedálni. Niečo končí.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">Naša trieda končí tiež. Rozídeme sa a každý sa poberie smerom, ktorý si sám vybral. No pred tým by som rád povedal, že tie štyri roky s vami stáli za to. Na každého jedného z vás, ľudia, mi zostanú spomienky.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">Na urehotanú, vždy dobre naladenú a miestami dosť nekonvenčnú Džonu. Na Sabu, ktorá to so mnou po pravici vydržala celé dva roky. Na Mischa, ktorý korčuľuje po hrádzi tridsiatkou. Na Angelinu, ktorá chodila všade zásadne neskoro. Na Catcu, ktorá snáď  už ani nemôže byť lepším človekom. Na Maťa a volejbal sessions. Na Jančiho, ktorý má rád fantasy snáď viac ako ja. Na Kociho a rok fyzikálneho seminára. A na Tinku, ktorá mi dala košom (chvíľu to trvalo, ale vyrovnal som sa s tým :) veď život ide ďalej ). A na všetkých ostatných, ktorých sem už nebudem písať pre nedostatok miesta – to ale neznamená, že na vás spomienky nemám!</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">Štyri skvelé roky. Boli ste super, ďakujem vám všetkým. Bolo mi cťou.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">Je tiež pravda, že "niečo začína". Začína nám akademické obdobie (naschvál nevravím týždeň, ten začne až v pondelok). Pred nami je už len ôsmy máj, potom do školy po výsledky písomných maturít a na rozlúčku s profesormi, ktorí to s nami nakoniec úspešne vydržali. Myslím, že za takýto výkon si zaslúžia tú poslednú poklonu a poďakovanie – pomohli nám stať sa tým, čím sme. Prešli s nami dlhú cestu – od vyľakaných prvákov, ktorým z očí pozerala iba nervozita z nového prostredia až po "dospelákov" pripravených pobiť sa so životom, ktorí na nás čaká tam vonku. Niečo začína.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">Začína teda nová etapa, v ktorej sa uvidí, kto na čo má. Už nepôjde len o "jednotku z matematiky", príde to, čomu niektorí hovoria "skutočný život". Ale aj to je asi len vec názoru, podľa mňa skutočný život začína na strednej.</p>
<p style="text-align:justify;">&#160;</p>
<p style="text-align:justify;">"Něco končí, něco začíná." No ja dúfam, že aj keď už nebudeme trieda a nebudeme sa stretávať tak často, navždy zostaneme tou starou dobrou štvrtou dé.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jaki jest sens życia? - pisane przez ateistę]]></title>
<link>http://sielakos.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 11:38:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>sielakos</dc:creator>
<guid>http://sielakos.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Nachodzą mnie ostatnio różnego rodzaju przemyślenia nad wszystkim. Nad sensem życia, nad kierun]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nachodzą mnie ostatnio różnego rodzaju przemyślenia nad wszystkim. Nad sensem życia, nad kierunkiem rozwoju świata, dosłownie na każdy temat. Jako, że jestem osobą, która z natury lubi rozmawiać o tym co ją trapi postanowiłem przedstawić moje rozterki na tym blogu, a poza tym lubię pisać, przychodzi mi to jakoś naturalnie.</p>
<p><strong>Czy warto żyć? Po co żyjemy? Jaki jest sens tego wszystkiego?</strong></p>
<p>Jedne z rzeczy nad którymi bardzo często myślę tuż przed zaśnięciem. Zastanawiam się nad tym czy naprawdę warto żyć skoro i tak wszyscy kończymy jednakowo, nie ważne czy było się dobry czy złym człowiekiem. Koniec każdego z nas jest taki sam - śmierć. Czy nie lepiej skończyć z tym wszystkim skoro i tak wszyscy umrzemy? Jedyna odpowiedź do jakiej dochodzę to jest to, że warto żyć, warto kontynuować swoją wędrówkę przez czas, warto kroczyć wciąż tą drogą, ponieważ daje mi ona wiele przyjemności. Kocham życie, kocham świat, kocham te niebieskie chmury sunące po niebie, kocham ludzi. Tak do cholery kocham ten zasrany świat! Więc dlaczego muszę umrzeć? Dlaczego czeka mnie koniec tak jak wielu przede mną? Dlaczego?! Nie wiem i nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Wiem jedno źle jest być człowiekiem, źle jest być świadomym swego końca, źle jest wiedzieć, że czeka na mnie śmierć. Wolałbym żyć w błogiej nieświadomości, ale nie mogę. Mógłbym uciec do wiary, do irracjonalnej religii, którą żyją miliony słabych duszyczek. Jednak nie, zdrowe zmysły podpowiadają mi, że wszystko to nie prawda. Bóg nie istnieje, nie ma życia po śmierci, jest tylko nicość, czystka próżnia, kompletne nic. Tej pustki, tej nicości właśnie się boje, nie chce tego! Jest to moja największa słabość, jednak czuje się silniejszy od tych milionów co wierzą. Dlaczego skoro aż tak bardzo się boje, a oni mają spokój i błogą nieświadomość końca? Ponieważ mimo strachu, mimo tej świadomości brenę dalej, mimo mojej słabości stawiam czoła życiu. Jestem słaby, tak to prawda, ale na tyle silny, iż mogę spojrzeć prawdzie w oczy i z tego jestem dumny. Chociaż wolałbym się nigdy nie narodzić, ale skoro już żyje to trwam w stanie w jakim jestem.</p>
<p>Uff... No to koniec. Wiem, wiem namieszałem, ale pisałem to głównie dla siebie. Podsumowując boję się śmierci, bo wiem, że ona jest końcem. Mimo tej mojej słabości czuje się silny, bo potrawie spojrzeć prawdzie w oczy.</p>
<p>edit: Zapraszam do przeczytania <a href="http://sielakos.wordpress.com/ja-ateista/">Ja - Ateista</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szkoła, szkoła i po szkole...]]></title>
<link>http://vhpl.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 11:23:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>vashpl</dc:creator>
<guid>http://vhpl.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[Tak, właśnie nadszedł ten czas, kiedy szkoła średnia się kończy. W ogóle kończy sie jeden e]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak, właśnie nadszedł ten czas, kiedy szkoła średnia się kończy. W ogóle kończy sie jeden etap w życiu, a zaczyna kolejny - pora wejść w dorosłe życie. I w te wszystkie problemy całe. Wydawało mi się, że to wszystko jest odległe, jeszcze przede mną, a tu (_!_). Stoję przed wielkimi drzwiami, a one tylko czekają, aż nacisnę klamkę i przejdę na drugą stronę..</p>
<p>Co prawda muszę jeszcze zdać maturę, więc jeszcze tylko jedne ostatnie spięcie pośladków i potem pora znaleźć wreszcie pracę. A - i jeszcze gdzieś dalej sie kształcić - nie chcę iść do woja, a mam kategorię A. Duh...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[no happy ending]]></title>
<link>http://allicja.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 19:48:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>allicja</dc:creator>
<guid>http://allicja.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Tak sobie dziś myślę, że są pewne rzeczy, które się kończą i to nie boli. Po prostu pewnego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak sobie dziś myślę, że są pewne rzeczy, które się kończą i to nie boli. Po prostu pewnego dnia budzę się i czuję, że jestem wolna. I jestem wdzięczna za możliwość przeżycia tego właśnie.</p>
<p>A czasem, i tak jest właśnie teraz, czuję przez skórę, że to już koniec. Ale tak bardzo tego nie chcę, że zamykam oczy i udaję, że status quo jest utrzymany. Czasem nachodzi mnie syndrom wysokiej odporności na fakty. Nie chcę poczuć, że to koniec, chociaż wiem, że nic więcej się nie wydarzy.</p>
<p>Chciałabym, żeby tym razem było inaczej. Żeby coś się zaczęło i żeby trwało.</p>
<p>Tak, to o to chodzi. Dopóki zaprzeczam, mam złudne poczucie trwania.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cześć, nie zajmę Ci dużo czasu. Kimkolwiek jesteś.]]></title>
<link>http://chyzynski.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 16:39:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Chyży</dc:creator>
<guid>http://chyzynski.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[Cześć,
Pozwolisz, że opowiem Ci bajkę?
Nie będzie to literackie. Tym razem moje słowa nie będ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Cześć,<br />
Pozwolisz, że opowiem Ci bajkę?</p>
<p>Nie będzie to literackie. Tym razem moje słowa nie będą piękne.</p>
<p>Czasem śnią mi się uśmiechnięte twarze dzieci, na poboczu wiejskiej drogi, jest tam kurz, polne kwiaty i stare, znoszone ubranie robocze i dużo, bardzo dużo słońca. W pobliżu las i pole pszenicy. Dzieci uśmiechają się do mnie i przytulają się do mojej brudnej twarzy. W dłoniach trzymam grabie, albo inne widły i chce bardzo pójść z nimi, ale nie mogę bo dorośli nie mogą po prostu tak biegać po łąkach. Cały czas się uśmiecham. Kocham takie sny. A w moich koszmarach jestem znów agresywny, jak kiedyś. Krzyczę na ludzi których kocham. Żądam i rozkazuję. Czasem śni mi się, że ktoś mnie powiesił albo rozstrzelał. Właśnie wtedy cieszę się, że się obudziłem. Trudno mi żyć z moim egoizmem, i z tym że jestem tylko nieudacznikiem. Marzycielem który goni z jednego beznadziejnego miejsca do drugiego. Z jednego ślepego zaułku do następnego. Że nie mogę się nastawić na jeden konkretny cel. Jestem nikim i świadomość tego sprawia, że nie mogę nic zrobić. I nie potrafię stać się kimś innym. Bycie nikim to jest to kim jestem. Jestem jaki jestem. As esu as. Nienawidzę tego. Moje dni. Wszystkie zwykłe dni w halach produkcyjnych, w fabrykach. Pachnące kawą z automatu i tanimi fajkami zimne poranki, kurz i ludzie do których nie czuję nic, a na których obecność jestem skazany codziennie. Wszystkie zmiany, numery konta i wypłaty których nie chcę. Zwykłe dni poprzetykane małymi chwilami pięknego spokoju. Mój syn… Radość - kiedy siedzę w kolejnym autobusie albo pociągu, kiedy piszę, albo kiedy jestem (byłem?) z Nią.  Kiedy jestem w jakimś miejscu gdzie jest dużo ludzi. Albo kiedy coś opowiadam i ktoś chce mnie słuchać. Kiedy wschodzi słońce. Chłodna letnia noc. Czasem. Pocałunek… Może życie po prostu nie jest takie i zbyt długo poszukiwałem drogi. Może nie ma sensu walczyć o coś, przecież tak długo nie wiedziałem czego chcę. Może to tylko po to… Tylko ślady Twoich stóp pozostaną elementem mojej ścieżki. Pójdę dalej sam. Marzenia się nie liczą. Może dorosłość polega na wybieraniu prostszych rozwiązań? Nie mam marzeń nie związanych z Tobą. Powinienem chyba cynicznie wykorzystywać innych ludzi i zarabiać jakieś pieniądze. Nie chcę tego. Ile bym dał za to, żeby konstrukcja budynku nie wytrzymała. Tak po prostu. Miałem napisać jeszcze o moim ulubionym mieście, które kocham od pierwszego wejrzenia. I o miłości do Niej. Dzięki niej już nigdy nie będę taki sam jak przedtem. I jak pokochałem kolor pomarańczowy. O żelkach owocowych. O hotelu „Hilton”. O pociągach. Deszczu. Zachodach słońca. Morzu i tym co mi przyniosło. Nadziei. Prawdzie.<br />
O Formule Szczęścia.<br />
O poszukiwaniach które zaprowadziły mnie do punktu wyjścia. O tym, że zawsze pisałem wiersze tylko dla Niej. Długo zanim ją poznałem ona już tam była. Czekała na mnie. Teraz zostałem sam. Mam iść dalej? Po co?<br />
Przeszłość dała mi wiele bólu i była dobrą lekcją. To że pozbyłem się nienawiści. Tak dużo straciłem z własnej winy. Potem znalazłem dwa magiczne klucze do ścieżek i bezdroży: Nie wiem. Nie obchodzi mnie to. Słowa jak tarcza i zbroja. Niezniszczalność.<br />
 Teraźniejszość jest dowodem, że nie ma spraw absolutnych, i że koniec może nadejść cicho i niepostrzeżenie. Że nie warto wierzyć. Że można tylko udawać. Że są rzeczy ważniejsze niż miłość.<br />
Od przyszłości oczekuję odpowiedzi. Na jedno, jedyne  pytanie. Najpierw jednak muszę dowiedzieć się o co chcę spytać, kogo i gdzie…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grymas...]]></title>
<link>http://robertvellopez.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 18:57:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>robertvellopez</dc:creator>
<guid>http://robertvellopez.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[&#8230; Pojawia się na mej twarzy, kiedy przełykam piwo, które jest mocne i pełne goryczki. Wspa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>... Pojawia się na mej twarzy, kiedy przełykam piwo, które jest mocne i pełne goryczki. Wspaniale pasuje do tego dnia. Jednego z 365 dni roku. Dnia, który mimo powodu jest tak bezbarwny jak większość innych.<br />
Spoglądam w kalendarz, aby jeszcze raz upewnić się, że to dzisiaj. Rozczarowanie nie musi się malować. Ta mina ciągle szpeci mi buzie. Imieniny obchodzę dziś. Tylko jest jeden problem. Nikt o tym nie pamiętał. Właściwie nie spodziewałem się, żeby ktoś mi składał życzenia. Ale nie mniej byłoby miło. Wystarczyło mi, że ktoś zamieni ze mną przyjazne słowo. Ale nie... Należy gardzić. Bo tak jest bezpiecznie i czujesz się kimś. Kolejny dzień spłynął na niczym. Żadnego znaku poprawy. Agonia dobrego humoru to co mi pozostało.<br />
Tak. Dobry humor towarzyszył mi dwa dni temu. Mogłem zapomnieć o tym kim jestem. Nie obchodziło mnie nic. Czułem niewypowiedzianą rozkosz. Był headbanging, crowd surface i moshing też był. Bo nikt na świecie nie ma takich spodni jak ja!<br />
<a href="http://aisza16.wrzuta.pl/audio/9heAEjMTAF/stapajac_po_niepewnym_gruncie">Pidżama Porno i Kasia Nosowska - Stąpając po niepewnym gruncie</a></p>
<p>"<em>Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Choć kto inny śpi przy tobie,<br />
Nie ty mnie rano budzisz<br />
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Czasem nawet jest z tym dobrze<br />
Wstyd o tym głośno mówić<br />
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Kiedy myślę, że cię kocham<br />
Kiedy czuję, że cię chcę<br />
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach<br />
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg<br />
Przy nadpalonych mostach<br />
Gdzieś pomiędzy wierszami<br />
Na skrzyżowaniu słów...<br />
Niewypowiedzianych<br />
</em><em>Gdzieś pomiędzy wierszami<br />
Gdzieś pomiędzy wierszami </em><br />
<em>Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo<br />
Już nie panuję nad zmysłami<br />
Moje oczy są oczami wariata<br />
Kiedy spotykają się z twoimi oczami....</em>"</p>
<p>Permanentnie jednak trapi mnie coś. Skończyć szkołe chce wreszcie i zrobić coś. Priorytetem zdać mature. Mam już pierwsze propozycje pracy co sprawia, że jakoś zaczyna rysować się przede mna przyszłość.</p>
<p>Cholera czasami brakuje odwagi...<br />
"<em>I want a new mistake, lose is more then hesitate</em>"<br />
No niestety nie tym razem.</p>
<p><a href="http://turskawa.wrzuta.pl/audio/5x9vvXAq1B/zaopiekuj_sie_mna_-_rezerwat">Rezerwat - Zaopiekuj się mną<br />
</a></p>
<p>Ballada klasyk na zakończenie dla nadania klimatu i wymowy. Aby oddać uczucia.</p>
<p>Bo ja kochać chce. Wiesz co to znaczy?</p>
<p>Życie moje kręci się wokół muzyki. Dlatego też mam swoja ulubioną piosenkę o miłości. Wzrusza mnie ona do łez prawie za każdym razem. Ma to coś w sobie<br />
<a href="http://rysiek33.wrzuta.pl/audio/5oV7mKYd93/pidzama_porno_-_nikt_tak_pieknie_nie_mowil_ze_boi_sie_milosci">Pidżama Porno - Nikt tak pięknie nie mówił, że boi się miłości</a></p>
<p>"<em>Tych ranków jak febra,<br />
u okien Twych jak żebrak,<br />
siedziałem za drzewem nieraz"</p>
<p></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pierwszy kwiat cz. 2]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=65</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 21:23:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.wordpress.com/?p=65</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Czuję jak rosną Ci kości
Wszystkich nieprzyzwoitości
I foliowych pocałunków,
Pocałunk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><span style="font-size:xx-small;"><em>"Czuję jak rosną Ci kości<br />
Wszystkich nieprzyzwoitości<br />
I foliowych pocałunków,<br />
Pocałunków moc całą długą noc<br />
I spojrzenie bez litości.<br />
Dusza błąka się w zazdrości"</em><br />
Koniec Świata - Cynamon</span></p>
<p style="text-align:justify;">I nastał dzień kolejny. Kwiaty powoli budziły się do życia, liście chłonęły energię promieni słonecznych, a oczy powoli przyzwyczajały się do ciepło-złotych zaokiennych promieni (No może w istocie nie było tak do końca, bo na zewnątrz wszystko było szare i wilgotne, ale kto by na to zwracał uwagę, leżąc koło pięknej niewiasty. Mogłaby być burza z piorunami, a ja i tak zarzekałbym się pewnie, że za oknem jest letni żar, a pszczółki robotnice pracują w pocie czoła, aby przygotować nam miód na osłodę życia.).</p>
<p style="text-align:justify;">No więc wstaliśmy z tego wygrzanego łóżka, spod pierzyny, z uścisków, naprzeciw kolejnemu dniowi, stawiając mu dumnie, choć trochę durnie, czoło. I ruszyliśmy swoje tyłeczki, każde swoje 3 dupy i po chwili znów zmierzaliśmy ku Grzesiowi, którego zostawiliśmy na pastwę kobiety odchudzającej się, prawnika i nieznanego, tajemniczego weganina (oraz wielgachnego Owczego kubasa). Co prawda do samej siedziby zła i bezeceństw (gwałtów, upadłych zębów i zjazdów) nie dotarliśmy, bo z człowiekiem z afro spotkaliśmy się na rondzie. Ale kogo to obchodzi - przejdźmy do konkretów.</p>
<p style="text-align:justify;">Czyli do jedzenia i przyjemności fizycznych. Bo wiecie, kiedy się schodzi do piwnicy w Republice Róż (nielubianej przez niektóre persony, co jest bardzo dziwne, bo moi goście bardzo miło się poczuli nawet jeszcze przed wejściem do środka) to niektóre Owce dobierają sie do niektórych Afro i smyrają po skórze głowy doprowadzając do rozpieszczenia milionów nagłownych punktów G. Ale to jeszcze nic, bo kiedy zamówienie zostało złożone i już wszystkie dobrodziejstwa zostały przyniesione to nawet moja dieta siedząca w mojej głowie dała się zamknąć na chwilę do klatki, żeby tylko móc skosztować tych smakołyków.</p>
<p style="text-align:justify;">I tak razem z nami przy stole zasiedli: duże cappuccino wraz z pucharem gorących malin, frappe truskawkowe razem z pieczonymi owocami i migdałową kruszonką, zaś garnitur kolekcji smakołyków został wypełniony czekoladą bananową przytuloną do sałatki owocowej. "<em>Gdyby kubki smakowe mogły przeżywać orgazm to moje właśnie by szczytowały</em>". Tak to jest, kiedy człowiek niedoświadczony przyjemnościami Matki Natury zasiada przed stolikiem nakrytym koronkowym obrusem zastawionym ambrozjami, afrodyzjakami, antyanorektykami. Jak to przyjezdni określili - to jest jedna z tych rzeczy, dla których warto by przeprowadzić się do Poznania. Najprawdziwsza prawda - drzwi do Edenu.</p>
<p style="text-align:justify;">No, ale kiedy sie istotki niewinne napchały kaloriami, słodkościami i innymi otylcami to musiały je spalić, bo wczorajszy koncert nie wystarczył na takie słodyczowe fanaberie. No więc wzięli się zebrali, żeby nie zamówić kolejnej porcji raj-ust i wybrali sposób spalenia - kręgle!. Tak, tylko, jak się na miejscu okazało, cała kasa została wydana podczas uczty, a na spalenie nie zostało nic, co doprowadziło do tego, że miast rzucania kulą w słupki wzięliśmy tyczki i uderzaliśmy kulki. Ekhm... w sensie, ze się zbillardowaliśmy. I to ostatni raz, bo Grześ jest za dobry w te klocki. Znaczy się kulki.</p>
<p style="text-align:justify;">&#62; A teraz skrót z kolejnych kilku godzin. Najpierw żarliśmy, gdyż moja dieta jeszcze nie wróciła z wakacji. Pani Liszowska zamiast śpiewać kwiczy, a Empik jest miejscem gdzie można spędzić bardzo długi czas. Ba - nawet więcej, gdyby Owca nie wyciągnęła Afromana siłą. Wróciliśmy też do dzieciństwa, czytając bajeczki. &#60;</p>
<p style="text-align:justify;">I wróciliśmy znów do domu. Jednak teraz ta scena nie zostanie wycięta, bo po co? Grześ w końcu zobaczył moją ciasną klitkę i chyba mu się spodobała, bo od razu dobrał się do komputera i zaczął nas zabawiać filmikami z TyTuby. Śmialiśmy się tak szaleńczo (a przynajmniej ja się tak śmiałem, że mój śmiech zagłuszał wszystko inne), że rodzice stwierdzili, ze na pewno ćpam, a siostra ze swoimi kumplami chcieli ode mnie załatwić zioło. "<em>Grześ jest świetny!</em>" - jak by to powiedziała Ola. Co więcej - ja jestem gościnny więc moi goście zostali uraczeni kawałkiem ciasta pseudosernikowego, ale się nie skarżyli więc im smakowało chyba. Tylko niestety na moich oczach zostałem zdradzony przez moją dziewczynę. Smutne acz prawdziwe. Ale jak to było w Shreku "<em>znaj łaskę pana</em>", więc przebaczyłem niewieście nie wiedzącej co czyni (co prawda później sam zostałem oskarżony o zdradę, ale to już inna historia.</p>
<p style="text-align:justify;">A teraz powoli dochodzimy do końca. A właściwie dojeżdżamy bestiami komunikacji miejskiej. Grześ został wsadzony do tramwaju i czule pożegnany, wyściskany, ucałowany i pijany, dlatego trochę się o niego baliśmy, ale dał sobie radę, choć po pięciu minutach zapomniał jak dojechać do swojego lokum, mimo, że było w linii prostej. Ale niepełnotrzeźwemu można wybaczyć.</p>
<p style="text-align:justify;">Słowem zakończenia - było wspaniale. Co prawda weekend zakończył się dopiero następnego dnia, ale działy się wtedy takie rzeczy o których się nie śniło filozofom, dlatego zostawię wam odrobinkę miejsca do domysłów. A macie!</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KONIEC</strong></p>
<p style="text-align:justify;">PS. Dziękuję wszystkim ,którzy brali udział we wspaniałości tego weekendu: Oli, Grzesiowi, Michałowi i Laurze, Hani i Zosi oraz Joannie Liszowskiej (NIE ŚPIEWAJ!). Buziaki.</p>
<p style="text-align:left;"><span style="font-size:x-small;"><em>Dropkick Murphys - Johny, I hardly knew ya</em></span><br />
[audio http://lcd_muzyka1.w.interia.pl/14-dropkick_murphys-johnny_i_hardly_knew_ya.mp3]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Koniec Naszej Klasy?]]></title>
<link>http://ioculus.wordpress.com/?p=161</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 19:46:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>ioculus</dc:creator>
<guid>http://ioculus.wordpress.com/?p=161</guid>
<description><![CDATA[I stało się! Choć oczekiwano najgorszego, to to co się stało jest przynajmniej ulgą dla mas. B]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I stało się! Choć oczekiwano najgorszego, to to co się stało jest przynajmniej ulgą dla mas. Bo mieli zlikwidować Naszą Klasę, a tymczasem:</p>
<div class="news">
<div class="news_title" style="margin-left:40px;"><a href="http://nasza-klasa.pl/news/61">Dementi</a></div>
<div class="news_date" style="margin-left:40px;">dzisiaj 16:35</div>
<div class="news_body">
<div style="margin-left:40px;">W związku z rozpętaną dzisiaj burzą medialną nt przejęcia Naszej Klasy przez Polsat donosimy, że kierunek transakcji był odwrotny. NK kupiła Polsat i zamierza uczynić go kanałem transmitującym tylko Wasze spotkania po latach.</div>
<p style="margin-left:40px;"><em>zespół nasza-klasa.pl</em></p>
</div>
</div>
<p>I znów można spać spokojnie :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ustawowe równouprawnienie w Polsce?]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=128</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 15:55:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=128</guid>
<description><![CDATA[
 Kobiety i mężczyźni będą traktowani jednakowo. Zasada ta dotyczy między innymi zarobków: os]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<div class="div-header"> Kobiety i mężczyźni będą traktowani jednakowo. Zasada ta dotyczy między innymi zarobków: osoby wykonujące tę samą pracę będą musiały zarabiać tyle samo. Dotyczyć to będzie nie tylko etatowców, jak teraz, ale też związanych z firmą umowami o dzieło i zlecenia - zapowiada "Polska".</div>
<div class="div-content">Zmiany zamierza wprowadzić rząd. Projekt ustawy o równym traktowaniu, do którego dotarła gazeta, przygotowało już Ministerstwo Pracy. Nowe przepisy poprawią też w innych dziedzinach sytuację osób wykonujących pracę na umowę-zlecenie. Dotychczas na dyskryminację ze względu na płeć mogli skarżyć się tylko pracownicy etatowi.</p>
<p>Firmy nie będą mogły podczas naboru zastrzegać, że szukają do pracy w recepcji tylko młodych kobiet, a do ochrony obiektu - jedynie rosłych mężczyzn. Nowe przepisy lepiej ochronią przed molestowaniem seksualnym. Do tej pory skarżyć się na molestowanie w pracy mogły tylko osoby zatrudnione na etat. Teraz będą to mogli robić wszyscy pracujący.</p>
<p>- Przepisy odniosą się też do usług. Np. za molestowanie będzie mógł odpowiadać kierowca autobusu, który pozwoli sobie na uwagę o podtekście seksualnym wobec pasażerki lub barman za niewłaściwe zachowanie w stosunku do klientki - mówi Grzegorz Wrona, prawnik z Departamentu do spraw Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji w Ministerstwie Pracy.</p>
<p>To nie wszystkie nowości. Zmienić się muszą np. cenniki zakładów fryzjerskich. Kobiety i mężczyźni będą płacić tyle samo za określoną usługę. - Jeśli mam krótkie włosy, to dlaczego wydaję więcej niż mężczyzna? - pyta Urszula Nowakowska, przewodnicząca Centrum Praw Kobiet.</p>
<p>Projekt zmienia również przepisy dotyczące organizacji pozarządowych. Nie będą mogły przyjmować do swojego grona tylko osób określonej płci, rasy czy orientacji seksualnej. W konsekwencji członkiem każdej organizacji feministycznej będzie mógł wkrótce w Polsce zostać mężczyzna.</p></div>
<div class="div-content"> 			Każdy przekonany o tym, że jest dyskryminowany, będzie mógł wystąpić do sądu o odszkodowanie (nie mniejsze niż minimalne wynagrodzenie za pracę). Będzie też mógł poprosić o pomoc policję, a ta skieruje sprawę do sądu grodzkiego. Sprawcy będzie groziła grzywna - co najmniej 3 tys. zł. Przyjęcia tych przepisów domaga się UE. Wejdą w życie jeszcze w tym roku.</div>
<div class="div-content"></div>
</blockquote>
<div class="div-content" align="right">
<pre>Źródło: wprost.pl</pre>
</div>
<div class="div-content" align="left"></div>
<div class="div-content" align="left"> Jak najbardziej jestem za równouprawnieniem. Co prawda kobiety to słaba płeć, ale to nie znaczy, że mamy zarabiać mniej niż mężczyźni zajmujący te same stanowiska. Świat idzie do przodu i kobiety mają większe ambicje niż tylko siedzienie w domu, pranie, sprzątanie, gotowanie czy zajmowanie się dziećmi. Więc dlaczego miałyby być ograniczane przez to, że są kobietami??</div>
<div class="div-content" align="left"> Do artykułu był taki komentarz: "<i>A kiedy mężczyźni będą mieli takie same prawa jak kobiety? Np. osiąganie wieku emerytalnego?</i>". Co ja mam w tym temacie do powiedzenia... hmm... jak już powiedziałam, kobiety to słabsza płeć i może właśnie dlatego wcześniej osiągają wiek emerytalny? Jejku... żeby osiemnastolatka (no prawie :P) rozwodziła się nad wiekiem emerytalnym. Przecież całe życie przede mną. No ale skoro zaczęłam...</div>
<div class="div-content" align="left"> Zdarza się, że mężczyźni nie są w stanie pracować wcześniej niż kobiety, ale to jest rzadkość. W społeczeństwie panuje przekonanie, że skoro mężczyzna jest wysoki i wygląda na dość silnego to już jest super zdrowy i może wszystko. Już samo to, że jest mężczyzną! Otóż nie! To jest bardzo błędne myślenie. Jako przykład mogę podać dzisiejsze zdarzenie w sklepie z kosiarkami. Mój tata rozmawiając z panem sprzedawcą powiedział, że zależy nam, żeby kosiarka była dosyć lekka i dało się nią łatwo manewrować. Na co pan sprzedawca odparł coś w stylu "<i>No tak... pan to może sobie dźwigać dowolną kosiarkę, ale kobiety już mogą mieć z tym problem</i>". Zmierzyłam tego pana wzrokiem. Chyba nawet nie wiedział jak bardzo się myli. W ramach wyjaśnienia mój tata ma poważne problemy z kręgosłupem (dyskopatię) i nie może dźwigać ciężarów większych niż karton z sokiem, wykonywać gwałtownych ruchów i jeszcze paru innych rzeczy, bo mogłoby to się źle skończyć. Dlatego kiedy np trzeba przenieść komputer etc spada to z reguły na mnie :/</div>
<div class="div-content" align="left">No ale to jest tylko wyjątek. Dobra. Koniec mojego rozwodzenia się w tym temacie. Ale skoro panom tak bardzo przeszkadzałoby równouprawnienie w wynagrodzeniach za pracę to może faktycznie należałoby wyrównać wiek emerytalny?</div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
