<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>kaczyzm &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/kaczyzm/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "kaczyzm"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 03:16:52 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Gnom IV RP]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1577</link>
<pubDate>Fri, 27 Jun 2008 17:11:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1577</guid>
<description><![CDATA[
Istocie, której podłość
Osiągnęła szczyty,
Żeby się rozmnażać,
Nie trzeba kobity.

/Rola]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" /></p>
<p style="padding-left:450px;"><strong>Istocie, której podłość<br />
Osiągnęła szczyty,<br />
Żeby się rozmnażać,<br />
Nie trzeba kobity.</strong>
</p>
<p style="padding-left:450px;"><em>/Roland Topor/</em></p>
<p>Jarosław Kaczyński wiedział. Domyślał się już wprawdzie przed rokiem '80, że Wałęsa jest agentem, ale trzymał twardo buźkę na kłódkę. Potem też ją trzymał. I w trakcie Okrągłego Stołu, kiedy jego brat przechadzał się z Wałęsą pod rękę - też milczał. I kiedy brat siedział przy zastawionym suto stole, razem z Lucyferem - Michnikiem i Rokitą - Kiszczakiem - też zamilczał...</p>
<p>Nie śmiał nic powiedzieć, kiedy Wałęsa stanął do wyborów prezydenckich w roku 1990. I nawet kiedy, jak twierdził wczoraj w porannej audycji radiowej, minister Milczanowski pokazał mu te "porażające" dokumenty (oczywiście oryginały - sic!) - dalej nie puścił pary...</p>
<p>I tak można by mnożyć daty i sytuacje, kiedy Jarosław Kaczyński, przez prawie 30. lat miał szansę na wykazanie się patriotyczną, obywatelską postawą. Jednak nie - on wolał żyć z tą wielką tajemnicą, skrywaną i pielęgnowaną, która musiała go tłamsić, drążyć, niby robak...</p>
<p>I nagle mógł odetchnąć, bo zrozumiał, pod wpływem zapewne impulsu, że może zrzucić to jarzmo, ze swego steranego ciężką pracą dla Narodu karku...</p>
<p>I my, obywatele, mamy w to wierzyć... Dla podniesienia swej wiarygodności Jarosław Kaczyński jest gotów przysiąść na Wielką Księgę. Mam nadzieję, że to chodzi o Pismo Święte, a nie o wybór dzieł Lenina, z którego czerpał mądrości i cytaty jego brat pisząc doktorat...</p>
<p>Już mnie nie interesuje, czy Lech Wałęsa był "Bolkiem", czy tylko może Lolkiem. Nie ma to dla mnie kompletnie żadnego znaczenia.<br />
Ale każdy powinien sobie postawić to pytanie;</p>
<p>Dlaczego i dla jakich celów trwa atak na niego? Dlaczego tak zależy niektórym grupom politycznym, aby zdezawuować postać byłego prezydenta?<br />
Czy chodzi tu o wyjaśnienie wszystkiego, o prawdę historyczną - czy może jednak o napisanie historii na nowo? Czy książka IPN, wydana bez krytycznej oceny ludzi, którzy byli przez lata towarzyszami Wałęsy, ma wartość historiograficzną, naukową - czy jest tylko publicystycznym atakiem i narzędziem politycznym?</p>
<p>"Określone środowiska", używając dawnego języka, próbują zanegować nie tylko umowę Okrągłego Stołu, ale również prawie 20 lat polskiej demokracji. Chcą udowodnić, za pomocą zniszczenia tego symbolu "Solidarności", że III RP był zbudowana przez agentów i dla agentów. Co w związku z tym z polskim parlamentaryzmem, też był on tworem agentury? Polskie uczestnictwo w NATO i Unii Europejskiej to gra agenturalna? Paranoja...</p>
<p>Genetyczni patrioci IV RP próbują zohydzić Polskę i państwo lat demokracji, na pewno najlepszy okres w historii Polski. Jedność Polaków, jak została zbudowana, jest poddawana manipulacji i zawłaszczaniu. Po wyborach 2007 roku myślano, że wszystko to odchodzi w niebyt, że przyszłość jest celem Polaków. Okazuje się, że demony jednak nie rezygnują. I próbują zatruwać społeczeństwo.</p>
<p>Problem jest tylko taki, że nawet jeżeli się okaże, że TW "Bolek" to Wałęsa - to i tak nikt mu nie zabierze Sierpnia '80, Okrągłego Stołu, prezydentury, nagrody Nobla i miejsca w historii.</p>
<p>A o gnomach - za lat 50. już nikt nie będzie pamiętał...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brzydkie słowo - establishment]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1562</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 17:52:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1562</guid>
<description><![CDATA[
Od samego początku, od kiedy stało się jasne, że książka o Lechu Wałęsie ujrzy światło dz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Od samego początku, od kiedy stało się jasne, że książka o Lechu Wałęsie ujrzy światło dzienne, odbierano ją, pomimo usilnych starań jej zwolenników, jako atak nie tylko na przywódcę "Solidarności". Biorąc pod uwagę nazwiska i funkcje, poza naukowe jej autorów - spodziewano się, że na interpretacji faktów, dokumentów nie poprzestaną. I zgadza się to całkowicie.<br />
Osnową materiału książki są dokumenty SB (a raczej ich kopie) z lat '70, oraz różnego rodzaju katalogi. I oczywiście - bezkrytycznie analizowane. A raczej - nie analizowane, lecz będące składnikiem aktu oskarżenia.</p>
<p>Daje się również zauważyć w niej nierównowagę, polegającą na tym, że dobrze i szeroko potraktowane są czasy pierwszej połowy lat '70, domniemanej współpracy Lecha Wałęsy ze służbą SB, dużo słabiej czasy wybuchu "Solidarności" i lat '80 - i następnie znów autorzy skupiają się na latach prezydentury Wałęsy. Dlaczego?</p>
<p>To proste; Cała książka jest po prostu jednym aktem oskarżenia, skierowanym nie tylko wobec Lecha Wałęsy, ale głównie w stronę Okrągłego Stołu i III RP. Mechanizm, a właściwie manipulacja jest prosta; Uwikłany Lech Wałęsa miał doprowadzić do obrad i "układu" strony komunistycznej z koncesjonowaną opozycją, a potwierdzeniem tego jest obalenie "pierwszego patriotycznego rządu" Jana Olszewskiego.<br />
Ktoś może powiedzieć - to uproszczenie i trywializacja książki. Tak, ale w marketingu politycznym nie chodzi o skomplikowane przekazanie treści, lecz o trafienie do odbiorcy jak najłatwiejszymi metodami, łatwymi sygnałami.</p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński do perfekcji opanowali ten schemat;<br />
Dziś, jak zwykle w nagranym wcześniej i zmontowanym wywiadzie dla porannych "Sygnałów Dnia" Jarosław Kaczyński powiedział;</p>
<p style="padding-left:30px;"><em>Ci ludzie, którzy dzisiaj są na pierwszej linii obrony </em>[Wałęsy],<em> przynajmniej niektórzy z nich, od czci i wiary odsądzali Wałęsę w 90–91 roku. Z tym, że raczej w dziewięćdziesiątym, jak już został prezydentem, to im troszkę przeszło. To zresztą bardzo charakterystyczne dla tej grupy. Natomiast to wskazuje, o co naprawdę chodzi i to jest tutaj najistotniejsze. <strong>Chodzi o obronę establishmentu</strong>, o obronę sytuacji społecznej w tych wyższych częściach hierarchii społecznej, na wyższych piętrach hierarchii społecznej, sytuację ukształtowaną w ciągu ostatnich kilkunastu lat, sytuację, której jedną z podstaw jest kłamstwo, kłamstwo takie można powiedzieć radykalne kłamstwo, które odrzuca rzeczywistość i tę sprzed 89 roku w jej prawdziwym kształcie, jak i tę rzeczywistość po roku 89. I ta książka jest ciosem w ten obraz, obraz, który służy establishmentowi i stąd ta wściekła obrona.</em></p>
<p>I to wskazuje, jak, kto i dla jakich celów wykorzysta sobie tą pozycję.</p>
<p>Andrzej Celiński w jednym z porannych wywiadów radiowych powiedział, że nawet nie chce mu się myśleć o tym, że cała ta hucpa jest implikowana zamówieniem politycznym środowiska Kaczyńskich. Ale jak słucha ludzi z tego kręgu, takich jak Gosiewski, to mu się chce rzygać.</p>
<p>Wyjątkowo te nieeleganckie słowa pasują do sytuacji. Rzeczywiście - za książką o Wałęsie stoją pokraczni, mali mentalnie i miałcy intelektualnie ludzie. Dla nich odzyskanie przez Polskę suwerenności, bezkrwawy przebieg transformacji, obalenie komunizmu nie ma znaczenia. Oni są PONIŻEJ  tego.</p>
<p>Tak, do establishmentu i do zdolności sprawowania władzy, jak i do miejsca w historii trzeba dojrzeć. Oni nie mają na to szans.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[4 czerwca - zwycięstwo demokracji]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1547</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 13:21:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1547</guid>
<description><![CDATA[
Ten dzień jest mi bliski&#8230; głównie dzięki nowoczesnym technikom komunikacji, internetowi, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Ten dzień jest mi bliski... głównie dzięki nowoczesnym technikom komunikacji, internetowi, Wiki i systemowi blogowemu. Sam osobiście nie widzę tej dacie nic magicznego, będąc zawsze niezależny od różnych wpływów - dla mnie to był tylko pewien etap rozwoju państwa.</p>
<p>Dzień 4 czerwca 1989 roku nie był końcem komunizmu, jak by to chciała widzieć egzaltowana aktorka, był tylko zwieńczeniem procesu społecznego, gdzie układ rządzących, niekoniecznie ideowych komunistów, stwierdził, że nie da się dalej trzymać kraju na pustych butlach tlenowych i trzeba się podzielić władzą. A że społeczeństwo okazało się inteligentniejsze niż aparat - skończyło się to tym, aż na pierwszym posiedzeniu KC PZPR po wyborach panowała grobowa cisza...</p>
<p>Komunizm, czyli idea sprawiedliwości społecznej, zakończył się w Polsce w roku 1956, w dniu śmierci robotników Poznania. Potem był Gdańsk, Radom, Sierpień '80, stan wojenny, Okrągły Stół - i to są daty ważne dla polskiej historii.</p>
<p>Dla innych, tych, dla których wszystko jest praktyką ich teorii spisku - 4 czerwca to dzień, w którym został obalony "najlepszy rząd porozbiorowy", czyli rząd Jana Olszewskiego. To takie małe święto państwowe, które z  czasem urośnie do dnia martyrologii byłego premiera i Antoniego Macierewicza. A w rzeczywistości - jest to dzień klęski nieudanego pomysłu lustracji, także dzień, w którym umarł system polityczny oparty o teorie spisku.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Mało kto pamięta, ale usunięcie rządu Jana Olszewskiego było wynikiem wykrycia spisku, jak został zorganizowany wobec Lecha Wałęsy, przez Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego - ludzi, którzy w dalszym ciągu mają wpływy w służbach specjalnych.</p>
<p>Za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego usiłowano pisać na nowo historię opozycji i czasów po Okrągłym Stole. Było to tworzenie nowej polityki historycznej, tworzenie nowego etosu antykomunistycznego, budowanie wizerunku Jarosława Kaczyńskiego, jako tego z kilku sprawiedliwych i ważnych niezłomnych herosów. Przeciwstawiani go Jackowi Kuroniowi, Tadeuszowi Mazowieckiemu – i oczywiście Lechowi Wałęsie, jak głównym obrońcom starego postkomunistycznego układu. Miało to zrobić wrażenie ciągłości jego rządu z rządem Olszewskiego…</p>
<p>Mało kto chce pamiętać, że to właśnie Kaczyński był głównym negocjatorem, z ramienia rządu Jana Olszewskiego z Unią Demokratyczną, a jego działania nie były przez ówczesnego premiera akceptowane… i należy także przypominać, nieustannie – że Kaczyński w Magdalence też był…</p>
<p>Warto przypomnieć, że Lechowi Wałęsie Macierewicz, Naimski i także Jarosław Kaczyński powinni zawdzięczać fakt, że po dniu 5 czerwca 1992 roku nie zostali aresztowani, osadzeni, i osądzeni. To tylko wstawiennictwo Wachowskiego i zrozumienie racji stanu i dobra Polski przez Lecha Wałęsę ,kazało mu szybko zamknąć i wyciszyć sprawę zamachu stanu, realizowanego przez Antoniego Macierewicza, ówczesnego ministra Spraw Wewnętrznych, Piotra Naimskiego, ówczesnego szefa Urzędu Ochrony Państwa i pułkownika Józefa Pęcko – szefa Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych.</p>
<p>Ujawnione przez odwołanego w maju 1992 roku, szefa NJW, generała brygady Edwarda Wejnera fakty, udokumentowane później przez dochodzenie prokuratorskie, jednoznacznie potwierdzają, że ta trójka, przy pomocy wojskowych, usiłowała w pierwszych dniach czerwca dokonać przewrotu i obalić Lecha Wałęsę. Dowodem na to jest szyfrogram nr PF 100, w którym Józef Pęcko nakazywał - na polecenie Antoniego Macierewicza - podległym sobie jednostkom wprowadzenie stanu podwyższonej gotowości do działań.</p>
<p>Dowodem są także ujawnione zeznania poszczególnych oficerów z jednostek, działania osobiste Józefa Pęcko oraz dochodzenie prokuratorskie.</p>
<p>Te działania, próba internowania Lecha Wałęsy, próba opanowania Radiokomitetu i przejęcia władzy – była zrobiona jednak nieudolnie. Nie wyszła poza obszar planowania , ruchów poszczególnych jednostek, postawienia ich w stan gotowości , i rozmów. Jednak sam szyfrogram, a także relacje oficerów, całkowite ominięcie Biura Bezpieczeństwa Narodowego, generała Światowca – są jednoznaczne.</p>
<p>W tej sprawie nazwisko Wachowskiego się nie pojawia…</p>
<p>Ale jak sądzę – kluczową rolę w tym, że cały ten scenariusz się nie powiódł – odgrywają dwie osoby.<br />
Właśnie Wachowski – oraz generał Janusz Petelicki, który stał w 1992 roku na czele Grupy Antyterrorystyczna, późniejszego GROM-u., będącego w składzie NJW. To on miał zająć się bezpośrednio neutralizacją Lecha Wałęsy. I on, jak sądzę – informował Wachowskiego o całości spraw i zagrożeń.<br />
Zamach 4 czerwca swoją nieudolnością przypomina pucz moskiewski Janajewa z sierpnia 1991 roku. Tam jednak doszło do faktycznej próby przewrotu, udaremnionej przez Borysa Jelcyna. Jest także jeszcze jedna różnica. W Moskwie ówczesny minister spraw wewnętrznych, Borys Pugo, honorowo strzelił sobie w łeb, po załamaniu się puczu….</p>
<p>Nie wiem, czy sprawa 4 czerwca 1992 roku zostanie kiedyś do końca ujawniona. Powinna być – choćby po to, aby powtarzane kłamstwo o demokratycznym rządzie Olszewskiego raz na zawsze zamknąć. On, jako szef gabinetu – powinien odpowiadać na równi z Macierewiczem i Naimskim przed Trybunałem Stanu.</p>
<p>I jeszcze jedno – Olszewski, Macierewicz i Naimski – są obecni w polskiej polityce, dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu. To jest znaczący fakt, to wyraźnie mówi – jeżeli w Polsce powstanie sytuacja, kiedy konieczny będzie wybór miedzy praworządnością – i chęcią zdobycia władzy – Kaczyński nie cofnie się przed wykorzystaniem aparatu represji dla własnych celów.</p>
<p>Nie ma takiej granicy, jakiej ten człowiek nie jest gotowy przekroczyć. I dlatego 4 czerwca warto pamiętać - jako dzień, w którym, dzięki Wałęsie - demokracja została uratowana.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Alternatywny świat Jarosława K.]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1544</link>
<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 08:39:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1544</guid>
<description><![CDATA[
To, że Jarosław Kaczyński i jego zwolennicy żyją w świecie iluzji, spisków i negacji wszystk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>To, że Jarosław Kaczyński i jego zwolennicy żyją w świecie iluzji, spisków i negacji wszystkiego, co nie powstało w głowie Genialnego Stratega - to jest wiadome od dawna. Brak poczucia rzeczywistości i odbieranie tego, co się wokół dzieje, jako prostej ekstrapolacji spisku Okrągłego Stołu i wpływu michnikowszczyzny na Polskę, jest stałym, lejtmotywem wypowiedzi szefa PiS. Jest on w tych fobiach wspomagany nie tylko przez swoich współpracowników - ale również przez układ mediów, tak zwany Salon IV RP, składający się z "Rzeczpospolitej", "Gazety Polskiej", "Nowego Państwa", portalu blogerskiego, kiedyś niezależnego, Salon24.pl i mediów publicznych.<br />
Warto przeglądać te gazety, oglądać programy Sakiewicza, czy Ziemkiewicza, czytać "niezależnych" blogerów, mających swe biurka w redakcjach wspomnianych mediów - aby zrozumieć, że ten układ napędza sam siebie i karmi Kaczyńskiego wiedzą tajemną, którą on następnie filtruje przez swoje chore poglądy - i sprzedaje kłamstwa jako nowe teorie polityczne.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Gościł Jarosław Kaczyński na spotkaniu Klubów "Gazety Polskiej", w miejscowości Bebło pod Krakowem, gdzie wykuwa się "nowa elita" upadłego pomysłu tak zwanej IV RP. Nie tylko on zresztą z polityków tam uczestniczył, bo również był tam Zbigniew Wassermann, poseł PiS z Małopolski oraz Ryszard Czarnecki - europoseł, który, jak widać, próbuje od dawna złapać nowy wiatr w żagle, bo wybory do Europarlamentu już wkrótce. Ale skądinąd wiem, że nie ma szans na wejście na listy PiS - po prostu z tym politycznym obieżyświatem już nikt nie chce współpracować.</p>
<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/Jarkacz.jpg" alt="" /></p>
<p>Kaczyński podzielił się na spotkaniu swymi przemyśleniami - a właściwie emanacją swojego poglądu na rzeczywistość.</p>
<p>Ponieważ PO planuje reformę państwa, poprzez wzmocnienie roli samorządów, przekazanie im dużo większych prerogatyw - to oczywiście jest to spisek, wymyślony jeszcze przez Jana Marię Rokitę w latach 90, który miał wzmocnić układ Okrągłego Stołu, ograniczyć demokrację (!), stworzyć partię klasy politycznej, która kontroluje państwo poprzez wpływy w samorządzie i gospodarce.</p>
<p>Jest to oczywiście logiczne (oczywiście logiką Kaczyńskiego), ponieważ dla niego najważniejsze było dominowanie państwa i partii politycznej wszędzie i na każdym szczeblu. Panowanie przez układ wyborczy, bo to on właśnie wprowadził system blokowania list wyborczych w wyborach samorządowych, który skutecznie wyciął komitety obywatelskie, i on właśnie doprowadził do centralizacji dysponowania środkami Unii Europejskiej, tak aby były one przyznawane tym, którzy się politycznie dobrze zachowują.<br />
Kaczyński również zaatakował PO za próbę zmian w mediach publicznych i za próbę decentralizacji zarządzania wymiarem sprawiedliwości - czyli oddzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Kaczyńskiego, dla którego państwo musi mieć prymat nad wszystkim - a nad tym koniecznie musi panować aparat partii, scentralizowanej partii, finansowanej z budżetu - pomysł jakiejkolwiek niezależności, czy to instytucji państwa, czy samorządu - jest zupełnie obcy - jest wrogi.</p>
<p>Ponieważ gospodarzem spotkania był tygodnik społeczno - polityczny - oczywiście Kaczyński koniecznie musiał przeciwstawić "Gazecie Polskiej" inną "Gazetę...". Dostało się oczywiście także mediom "zagranicznym", czyli "Dziennikowi", oraz telewizji TVN - oczywiście, za ich właścicieli. Najbardziej kuriozalne stwierdzenie, jak padło z ust szefa PiS brzmiało - "W mediach prywatnych żadnej wolności nie ma".</p>
<p>Jest ciekawe, co jeszcze na tym spotkaniu zostało powiedziane - zapewne nie wszystko nadaje się do publikacji.Co ciekawe, portal Niezalezna.pl, stanowiący przedłużenie internetowe "Gazety Polskiej" nie zamieścił sprawozdania z tego ważnego spotkania. Być może horror był większy, niż zdolność percepcji czytelników.</p>
<p>Azrael</p>
<p>[Żródło informacji i zdjęcia: <a href="http://wyborcza.pl/1,75478,5267014,Straszna_Polska_Jaroslawa_Kaczynskiego.html?skad=rss" target="_blank">GW]</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lemingi górą!]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1511</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 19:02:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1511</guid>
<description><![CDATA[
Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Fenomen zwycięstwa Donalda Tuska i jego formacji w wyborach parlamentarnych w 2007 roku został mniej więcej zdiagnozowany. Oczywiście, te diagnozy są różne, w zależności od tego, po której stronie pan socjolog, politolog – czasem fachowiec, a częściej tylko domorosły – siedzi. Czy po stronie wygranych, przegranych – czy poza układem (tfu!) politycznym.</p>
<p>I tak zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości widzą źródło swojej porażki w kontrofensywie właśnie układu politycznego III RP, wspomaganego nieprzychylnymi mediami i mitycznym udziałem – manipulacją służb specjalnych, ze szczególnym naciskiem na WSI. Znany publicysta post upeerowski, Stanisław Michalkiewicz nazywa to z rosyjskiego „razwiedką”, nie zdając sobie chyba sprawy, że użycie tego sformułowania w jego felietonach (a jest prawie w każdym) świadczy o tym, że jego podświadomość jest przesiąknięta sowieckim sposobem pojmowania rzeczywistości, jako spisku wszechogarniającego i wszechobecnego.</p>
<p>Zwycięzcy chętnie by widzieli laur zwycięstwa jako zwieńczenie swojej doskonałości politycznej i planu, który uwiódł elektorat, gdzie znaki i programy nowoczesnego i odnowionego państwa XXI wieku w Unii Europejskiej zostały zaakceptowane bezwarunkowo. Ładny premier, ładna partia, ładny program, polityka miłości i wszystko jasne – i dążymy ku nowoczesnemu państwu w Unii Europejskiej.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Kompletnych badań po wyborach jeszcze nie było, poza pewnymi danymi statystycznymi, powszechnie znanymi – jeszcze nie znalazłem opracowania przekrojowego – a opracowań komentatorów politycznych stale obecnych w mediach czytać nie będę – bo są oni właśnie stale przywoływani, i z reguły mówią to, co chce usłyszeć pytający ich dziennikarz. Tu wyjątkiem jest tylko Marek Migalski, bo on mówi to, co chce usłyszeć Prawo i Sprawiedliwość, i Jadwiga Staniszkis – bo ona mówi pisze i mówi tak,  jak wieszczyła Pytia... wszystko można podłożyć pod jej opinie...</p>
<p>Nikt nie pyta się właściwie tych, którzy zdecydowali o zwycięstwie Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej – czyli młodych, z miast, wykształconych. Tych, którzy po raz pierwszy tak gremialnie wstali z leżanek, nie wyjechali w plener, odstawili piwo i... odstawili Jarosława Kaczyńskiego od władzy – prawdopodobnie na stałe.</p>
<p>Ostatnio pojawił się w komentarzach, w internecie, choć i w maintsreamie termin dość obraźliwy – lemingi.<br />
Określa się tym mianem tych, którzy nieświadomie według krytyków, bez analizy stanu polityki i państwa, bez zastanowienia się poszli do urn, wiedzeni stadnym instynktem – i wybrali według krytyków źle. Źle bo bezideowo.</p>
<p>Tylko, właśnie – czy na pewno ci ludzie, to ogromne, kilkumilionowe „stado” jest naprawdę bezideowe – czy może jednak w ich zachowaniu jest coś, co jest zgodne z kierunkiem rozwoju polityki, państwa, pojmowania interesu swojego i społeczeństwa?</p>
<p>Najczęściej, głównie tego rodzaju pejoratywne oskarżenia o instynkt stadny, o brak idei państwa i brak poczucia odpowiedzialności padają z ust „prawicowych” komentatorów – czyli zbliżonych do Prawa i Sprawiedliwości.</p>
<p>Można z ich ust usłyszeć słowa pogardy, że nie poszli za jedynie słuszną linią partii jedynego wodza i jedynej słusznej, patriotycznej myśli. Krzyczą tak ci, którzy sami w pogardzie mają innych, prawdziwych i autentycznych twórców nowej Polski, których głównym narzędziem jest pomówienie. Zakrzykując własne kompleksy i własne poczucie niedowartościowania – usiłują zwalić winę za swoja porażkę na innych – oskarżając ich o zdradę ideałów – tak, jakby ich ideały były najważniejsze, niepodważalne. Słowa o patriotyzmie, jakimi chętnie sobie wycierają na każdym kroku usta – są traktowane instrumentalnie i bezwstydnie, podobnie jak inne słowa – wytrychu – interes narodowy albo katolicka Polska, honor – i oczywiście – Ojczyzna.</p>
<p>Ludzie ci zawłaszczyli przez dwa lata swoich rządów sukcesy opozycji demokratycznej – a człowiek, który nie przesiedział w „internacie” ani jednego dnia i robił wszystko przez lata kariery politycznej dla rozbicia społeczeństwa, budując atmosferę rozliczeń i spychania dużej części społeczeństwa na margines – chce sobie przypisać większość zasług.</p>
<p>Ci właśnie krytycy, ludzie z właściwościami, które sami sobie przypisują – próbują przypisać młodemu pokoleniu brak rozumu i pojęcia o sprawach społecznych i państwa.</p>
<p>Na szczęście – nie jest to możliwe, nie uda się, biologia, prawa natury i samoświadomość młodego społeczeństwa pozwolą te zmurszałe, chore poglądy, podszyte kłamstwem, zniwelować i w rezultacie pokonać.</p>
<p>Młode pokolenie jest liczniejsze, jest lepiej wykształcone, nie ma kompleksów, nie ma garbu świadomości komunizmu, nie patrzy się w przeszłość – tylko do przodu. Jest świadome swojej siły, swojej przewagi intelektualnej, swoich możliwości i wolności od zasad i idei, które ich ograniczają. Idei podległości źle rozumianych tradycji i idei podporządkowania się wartościom, które obumierają pod pręgierzem przemian cywilizacyjnych.</p>
<p>Ludzie ci, młoda, przyszła elita Polski, obudziła się w odpowiednim momencie, aby pokazać swoją siłę, swoją chęć odsunięcia po 18 latach tych, którzy już tylko uzurpują sobie prawo do decydowania o losie całego społeczeństwa. Określenie tych ludzi, tej nowej, kształtującej się warstwy polskiej klasy średniej mianem lemingów – świadczy tylko o tym, że to co z tymi ludźmi stało, czyli tak zwany projekt IV RP był ideową i intelektualną wydmuszką.</p>
<p>Młode pokolenie, bez słuchania starszych zbudowało sobie samo własny projekt społeczny i moralny, który już funkcjonuje. Wiedzą, że dla powodzenia swojego – i swojej, przyszłej, lub obecnej rodziny konieczne jest dobre wykształcenie, znajomość języków, że podstawą życia nie jest walka o coś, co wymyślił Dmowski czy Jan Paweł II – lecz praca w której mogą się zrealizować. Ludzie ci dla dobra swojego – i w przyszłości kraju – uczą się dodatkowego języka i robią po studiach dodatkowe kursy. A Unia Europejska jest dla nich nie wrogiem – ale szansą na normalny kraj i życie.</p>
<p>Ludzie ci mogą nie lubić gejów, mogą nie zgadzać się z prawem do usuwania ciąży, ale nie będą potępiać ludzi i zachowań innych, ponieważ tolerancja i otwartość, zrozumienie prawa drugiego człowieka o decydowaniu o o sobie – jest dla nich nową ideologią. Nową, nienazwaną – ale ona nie potrzebuje definiowania i kategoryzowania – nie stawia sztucznych barier, zakazów i nakazów.</p>
<p>Podstawą ich wspólnych relacji jest wolny i swobodny związek – co nie oznacza, że związek bez wartości, ślubu, czy sakramentu. Nie interesują ich sprawy ideowe, które w Polsce zostały sprowadzone przez „oszalałych” lustratorów do sprawa rozliczeń i prób wypchnięcia części społeczeństwa poza nawias, a z kolej doktrynerscy katolicy chcieliby zabrać im resztę swobody i wolności, a dyskusje o wartościach sprowadzili do spraw aborcji, in vitro i mszy niedzielnej, jako miejsca spotkań „prawdziwego Polaka”.</p>
<p>Polska i ojczyzna zaczyna się dla nich za rogiem. Interesuje ich obszar małej ojczyzny, bezpieczeństwo swoje, rodziny, ulicy – ale także interes państwa i jego przyszłości. Są jednocześnie pragmatyczni i na swój sposób konserwatywni – wiedzą, że to co osiągną, jest ich i dla nich – i tylko dla tych, którym chcą dać. Dlatego zawsze będą patrzyli na tych, szczególnie na tych polityków, którzy będą chcieli im zabrać – nie motywując dlaczego, po co – i co z tego w przyszłości będą z tego miału ich dzieci. Dlatego populizm, a szerzej – politycy, tacy jacy są w Polsce są im obcy.</p>
<p>To „stado” społeczne, pogardliwie zwane lemingami, jest mądre zbiorowym rozumem. Ono już nie daje się manipulować, jest odporne na przekazy medialne, na socjotechniczne zagrania. Nowoczesny, młody leming idzie do przodu – ale nie pcha go instynkt zagłady – lecz chęć rozwoju. I wbrew pozorom – te lemingi mają poglądy i nie są apolityczne – są lewicowi, prawicowi, konserwatywni, liberalni – ale w odpowiednim momencie wybiorą drogę pragmatyzmu państwa i społeczeństwa.</p>
<p>Prawdziwe lemingi, czyli „ciemny lud” - powoli już umiera, odchodzi w polityczny niebyt.</p>
<p>I dlatego możemy być spokojni, kto w rezultacie w Polsce będzie sprawował władzę i rząd dusz, kiedy dzieci tych tych młodych, wykształconych, którzy teraz dali mandat Donaldowi Tuskowi – wejdą w wiek wyborczy...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kto po "Genialnym Strategu"?]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1505</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 19:42:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1505</guid>
<description><![CDATA[
Kilka ostatnich sytuacji politycznych, w Sejmie i poza nim wskazuje, że Prawo i Sprawiedliwość s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Kilka ostatnich sytuacji politycznych, w Sejmie i poza nim wskazuje, że Prawo i Sprawiedliwość straciło to, co najważniejsze – integralność organizacyjną oraz niczym nie zmąconą wiarę w Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Jeden z dziennikarzy zapytał mnie o osobowości polityczne na polskiej scence politycznej. I oczywiście, musiało to zahaczyć o szefa PiS.</p>
<p>Zastanowiłem się, kiedy skończyła się charyzma i siła tego polityka? Nie tylko dla tych, którzy stoją po przeciwnej stronie barykady politycznej – ale również dla jego zwolenników. I stwierdziłem, że tym przełomowym momentem, kiedy padł mit niepokonanego – była wcale nie przegrana kampania wyborcza – ale, jak to często bywa – jeden moment. Był to wieczór debaty telewizyjnej z Donaldem Tuskiem – kiedy jego mit polemisty i twardziela upadł.</p>
<p>Od tego dnia nie widziałem już ani jednego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, godnego zapamiętania, nie było ani jednego wywiadu radiowego i prasowego, w którym słyszelibyśmy wizjonerskiego, pełnego pasji i zdecydowania wodza.</p>
<p>To zostało też widoczne wewnątrz jego partii, w systemie zarządzania, kreowania i wytyczania drogi. I konflikty zaczęły się mnożyć.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Pierwszym tego sygnałem był słynny list trzech wiceprezesów partii – Kazimierza M. Ujazdowskiego, Pawła Zalewskiego i Ludwika Dorna. Dwóch pierwszych opuściło partię, Jarosław Kaczyński nie pozwolił im nawet na przedstawienie swojej opinii na temat partii i stylu jej zarządzania – trzeci odsunął się sam i po raz drugi w swojej karierze – został politycznym, sejmowym outsiderem – komentatorem działań niegdyś swojego druha. I zwróćmy uwagę – odeszła z kierownictwa partii frakcja „inteligencka”. Wprawdzie na kongresie w grudniu 2007 roku Jarosław Kaczyński przedstawił szczątkowy program dla inteligencji i młodzieży – ale doskonale wiemy, że nie ma on nic dla tych grup do zaoferowania. Nic co by było ciekawe, frapujące, nic co by przyciągało świeżością</p>
<p>Polski inteligent, znający języki, mieszkający w dużym mieście albo za granicą, czytający prasę zachodnią i posługujący się Internetem – patrzy w przyszłość. On nie patrzy na świat oczami Jarosława Kaczyńskiego – tylko swoimi i pozostawia sobie niezbywalne prawo do krytycznej oceny rzeczywistości. Dla niego ważny jest skok cywilizacyjny własnego kraju i swój osobisty rozwój – a nie resentymenty i tanie programy budowane na wadliwych i pustych przesłankach. Wolność umysłu i analizy – to rzeczy, które wyróżniają prawdziwego polskiego inteligenta. Dlatego warstwa inteligencji jest tylko dodatkiem do PiS – a nie jej jądrem</p>
<p>Następnie napięcia pojawiły się przy sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Napięcia wewnętrzne i emocje, rozdmuchane przez zresztą przez samego Kaczyńskiego – uwidoczniły, że oficjalne nastawienie proeuropejskie partii jest co najmniej wątpliwe. Zresztą było to o przewidzenia, po tym, jak partia po okresie rządów z LPR i Samoobroną przesunęła się w stronę populizmu – a jednocześnie – elektoratu narodowo – katolickiego.<br />
Prawo i Sprawiedliwość działa jako spadkobierca Samoobrony i Ligii Polskich Rodzin – i stosuje dokładnie taką samą technikę i retorykę działania.</p>
<p>Działania Jarosława Kaczyńskiego i wywołanie konfliktu traktatowego, były skutkiem gwałtownie spadającego poparcia. Jest pewna bariera sondażowa, spadnięcie poniżej której może wywołać efekt synergii – następuję połączenie różnych czynników, które w efekcie się wzmacniają – w tym przypadku dając dalszy pogłębiający się efekt. Kaczyński zauważył, że wszystkie dotychczasowe działania, nawoływania do intelektualistów, młodzieży, szukanie innych źródeł elektoratu – nie przynoszą skutku – a wręcz odwrotnie – mogą go pozbawić resztek dawnych wyborców Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin, których przygarnął. Postanowił w związku z tym otworzyć, starym zwyczajem, nowy konflikt, zrobić woltę w stronę pozycji twardych, antyunijnych – i na dzień przed głosowaniem „zaskoczył” sprawą preambuły i zapisów w ustawie ratyfikacyjnej.</p>
<p>Jest jednak coś, co jest nie do przyjęcia. Tym czymś jest ponad polityczny interes państwa i jego społeczeństwa. Gra w myśl i na rzecz własnych interesów politycznych wizerunkiem Polski na arenie międzynarodowej – to rzecz nie do zaakceptowania – i odpycha, już na stałe, elektorat centrowy, który jest więcej niż pozytywnie nastawiony do naszej integracji z UE.</p>
<p>Głosowanie w Sejmie, a także sygnały płynące z Torunia, od „taty kierownika” uwidoczniły, że siła frakcji narodowo – katolickiej jest znaczna – pomimo, że w partii i klubie parlamentarnej nie było już „partii jednej windy” Marka Jurka.</p>
<p>Czyli – nie ma w partii sił inteligencji, również widać rozłam na tle polskiego uczestnictwa w Unii Europejskiej.</p>
<p>Na tym tle rysuje się też inny podział – to już podział czysto personalny. Jest to rywalizacja pomiędzy grupą skupioną wokół Zbigniewa Ziobro – a grupą spin doktorów Prawa i Sprawiedliwości – Michała Kamińskiego i Adama Bielana.</p>
<p>Silna do tej pory, do czasu wyborów pozycja wodza –  taka, która była do tej pory siłą rozstrzygającą spory i waśnie, tłumiącą ambicje -powoli się kończy.</p>
<p>I Zbigniew Ziobro i spin doktorzy – a także Jacek Kurski – mają większe ambicje, niż być tylko przybocznymi Jarosława Kaczyńskiego. Każdy z nich widzi siebie większym i ważniejszym, niż są faktycznie.</p>
<p>Zbigniew Ziobro jest politykiem w dalszym ciągu popularnym – i pozwolił sobie na bezprzykładne nieposłuszeństwo. Jego działania wobec Zbigniewa Wassermanna, przy wyborach regionalnego szefa małopolskiego PiS, były pierwszym tego rodzaju sygnałem, że są ludzie, którzy mogą jednak spróbować zaakcentować swoje zdanie – i prowadzić niezależną politykę.</p>
<p>Jarosław Kaczyński wprawdzie „spionował” Ziobrę bardzo szybko, na Radzie Politycznej partii – ale wcale nie wyszedł z tej rozgrywki całkowicie zwycięsko.</p>
<p>Michał Kamiński i Adam Bielan stoją z boku głównego nurtu partii, szczególnie po przegranych wyborach w 2007 roku. Jeden jest w Parlamencie Europejskim, drugi w Kancelarii Prezydenta. Nie oznacza to jednak, że nie mają ambicji partyjnych – ponieważ doskonale zdają sobie sprawę, że ich pozycja wynika tylko z tego, że są w PiS. Bez zaplecza partyjnego obaj są nikim – są tylko w miarę sprawnymi sprawnymi specjalistami od PR.<br />
I dlatego właśnie muszą walczyć o władzę. Bo objęcie schedy po Jarosławie Kaczyńskim i jego bracie (najpewniej już po roku 2010 – kiedy Lech Kaczyński przegra w wyborach prezydenckich) – to tragedia dla obu.<br />
Stąd pojawiające się opinie, że swoim zwyczajem, mając dobre kontakty z dziennikarzami, inspirują niezbyt przychylne komentarze i artykuły przeciwko byłemu ministrowi sprawiedliwości. Nie wykluczone, że cichym ich wspólnikiem jest... Kazimierz Marcinkiewicz, który ostatnio udzielił wywiadu, w którym dość niedwuznacznie zasugerował, że Ziobro jest jednym z kandydatów do szefowania partii Tadeusza Rydzyka.<br />
Miejsce Prawa i Sprawiedliwości może zająć populistyczna partia katolicka. Byliśmy blisko powstania takiej formacji, pod auspicjami Tadeusza Rydzyka.</p>
<p>W styczniu tego roku, w Łodzi, z inicjatywy Urszuli Krupy, europosłanki, prawej ręki Tadeusza Rydzyka, odbyło się spotkanie kilkunastu polityków, w tej chwili na marginesie polityki krajowej. Podjęto tam decyzję o powołaniu Partii Narodowej, nowego ugrupowania katolicko – narodowego. Na spotkaniu byli, między innymi, Bogdan Pęk, Dariusz Grabowski, Witold Tomczak, Anna Sobecka – a także emisariusz Tadeusza Rydzyka - ojciec Waldemar. Od samego początku ten zalążek partii opowiada się przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu. I ma poparcie w partii Kaczyńskiego.</p>
<p>Jeżeli taka formacja by powstała, to na tym etapie działalności Sejmu – czyli na początku kadencji – ma olbrzymie szanse. Jeżeli z PiS odeszłoby kilkudziesięciu posłów, co dało by możliwość założenie klubu parlamentarnego.</p>
<p>Jest jeszcze w partii grupa weteranów z dawnego PC, taki żelazny legion, całkowicie uzależniony od Jarosława Kaczyńskiego. I właśnie na tym zespole były premier się oparł – i od niego jest uzależniony.</p>
<p>Pozycja partii opozycyjnej w Polsce, szczególnie takiej bezideowej, jaką jest PiS – jest wykładnią partii rządzącej.</p>
<p>PiS wlazł w betonowe buty populizmu – i musi w nich chodzić. Jego program , pozbawiony głębszej myśli intelektualnej, będzie skupiała się krytyce liberalizmu, na atakowaniu układu, na obronie odrzuconych, na formalnej retoryce „obrony polskiej racji stanu” przeciwko Unii Europejskiej i oczywiście klasycznie – na retoryce antyniemieckiej. Nastąpi przesunięcie nie w stronę centrum politycznego – lecz w stronę skrajności. I idiologicznych i społecznych. Histeryczna reakcja na znane przecież projekty upublicznienia i prywatyzacji szpitali – tylko potwierdza tą diagnozę.</p>
<p>Jest paradoksalne – ale obecna pozycja Jarosław Kaczyńskiego w partii zależy od jego brata. Kaczyński zajmie nieformalne stanowisko wiceprezydenta, suflera brata. I dopóki tli się jeszcze nadzieja na reelekcję Lecha Kaczyńskiego – pozycja Jarosława jest mocna. I to właśnie data 2010 będzie końcem działalności politycznej szefa PiS.</p>
<p>Więc kto będzie następcą?</p>
<p>Zbigniew Ziobro? Nie, ponieważ nad nim wisi jeszcze jedna sprawa, mam nadzieję, że kluczowa. To komisje do spraw działalności CBA oraz prokuratury. Sprawy Andrzeja Leppera i Barbary Blidy, w których to Ziobro jest umoczony po uszy.</p>
<p>Spin doktorzy, Kamiński i Bielan? Nie, nie mają wystarczającego zaplecza politycznego.</p>
<p>Ktoś ze starego zaciągu partyjnego, Gosiewski, Lipiński, Brudziński (sic!), Putra? Nie trzeba chyba pisać dużo o zdolnościach intelektualnych tych panów.</p>
<p>Nie, jest tylko jedno wyjście.</p>
<p>Partia poprosi Ludwika Dorna o powrót z Sulejówka...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podtopiony delfin]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1483</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 15:14:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1483</guid>
<description><![CDATA[
O Zbigniewie Ziobro od dawna mówi się per „delfin”. Nie ssak morski, obdarzony inteligencją ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" /></p>
<p>O Zbigniewie Ziobro od dawna mówi się per „delfin”. Nie ssak morski, obdarzony inteligencją i ciepłym charakterem, których temu niedokończonemu prokuratorowi brak – lecz następca tronu Jarosława Kaczyńskiego i jego brata, hologramu z Pałacu Namiestnikowskiego.</p>
<p>Cała sprawa zamieszania wokół wyborów szefa Prawa i Sprawiedliwości w Małopolsce i „wycięcia” Zbigniewa Wassermanna przez zwolenników byłego ministra sprawiedliwości nie warta byłby nie tylko mszy, ale nawet zdrowaśki, gdyby nie to, że oddaje ona stan wewnętrzny partii i stosunki w niej panujące.</p>
<p>Ziobro odstrzelił swojego największego wroga Zbigniewa Wassermanna – prawie natychmiast został oskarżony przez Jarosława Kaczyńskiego szefa partii o „szkodnictwo”. To pierwsza taka sytuacja, gdy k Kaczyński publicznie i jednoznacznie karci swego przybocznego z Krakowa za zbyt duże ambicje. Jak usłużni przeciwnicy Ziobry donoszą – Rada Polityczna skończyła się ostrą wypowiedzią Kaczyńskiego i SAMOKRYTYKĄ byłefo ministra.</p>
<p>W PiS panują zdrowe zasady demokracji – w starym dobrym stylu  – centralizmu demokratycznego. Pan Kaczyński wybiera kandydatów – a „teren” ich demokratycznie zatwierdza – najchętniej przez aplauz i zaakceptowanie...</p>
<p><!--more--></p>
<p>Zbigniew Wassermann  dostał po raz drugi rekomendację prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na szefa małopolskich struktur partii. Ziobro obiecał, że zrobi wszystko, aby Wassermann został zaakceptowany. Jednak to co się stało – to była mała próba sił, z której wbrew pozorom Kaczyński nie wyszedł całkowicie zwycięsko.</p>
<p>Ziobro pokazał, że może być niezależny – i pokazał – wcale nie Kaczyńskiemu – lecz innym, że może być sprawnym i skutecznym politykiem. Pokazał to także swemu drugiemiu cicerone – tacie kierownikowi z Torunia.</p>
<p>Bo nie wierzę, że Tadeusz Rydzyk odłożył projekty swojej partii ultraprawicowej ad acta. On patrzy w sondaże, wie, co się dzieje z poparciem dla PiS – i wie, że jeżeli ono spadnie poniżej 15% - to może się opłacać powołanie, na bazie polityków narodowo – katolickich nowej partii. I kto mógłby stanąć na jej czele? Roman Giertych? Marek Jurek? A może Anna „od Judasza” Sobecka? Nie – właśnie Zbyszek Ziobro...</p>
<p>Dlatego też trzeba inaczej popatrzeć na występ Jacka Kurskiego w programie „Kropka nad i” u Moniki Olejnik.</p>
<p>To co zostało przez jednych odczytane jako „chlapnięcie jęzorem”, o wspólnym gniazdku Patrycji Koteckiej i cherubina Ziobro, lub jako zaplanowana gra na ocieplenie wizerunku byłego ministra i odciągnięcie uwagi od małopolskiej afery – jest zupełnie czymś innym.<br />
Jacek Kurski zawsze powtarza, że jest w PiS dla Jarosława Kaczyńskiego i jest dla niego „pierwszym łańcuchowym”, gotowym na skok do gardła każdemu. Taki jego urok – i taka rola w partii – choć liczy, że wierność zostanie kiedyś nagrodzona.</p>
<p>Kto oglądał program, widział, że Kurski o związku Pati i Zbyszka, w kontekście wymiany pary nie tylko notebookiem – mówił prawie minutę!<br />
Tu nie chodziło o żadne ocieplenie i wybielenie Zbigniewa Ziobro – ale o coś wręcz przeciwnego – o potwierdzenie pogłosek, że Ziobro sterował działaniami Koteckiej, że kierował jej pracą nie tylko z tylnego fotela, a wręcz z łóżka.<br />
I jeszcze jedno – ważne dla elektoratu radiomartyjnego – pokazano Ziobrę nie jako rycerza na koniu – lecz<br />
niemalże jako libertyna, żyjącego w grzesznym związku...kogoś, kto sieje zgorszenie, żyje z kobietą bez sakramentu.<br />
Dla nas – też libertynów – to śmieszne – ale dla setek tysięcy z uszami przy radyjku z Torunia – to poważnie dyskwalifikująca sprawa.</p>
<p>Jarosław Kaczyński wie co robi. On wie, jak ambitny jest Ziobro – i wie, że w swojej miernocie i tak jest brylantem na tle Brudzińskich, Kuchcińskich i innych Cymańskich. Już przed wyborami w 2005 roku Ziobro celował w premierostwo – stąd wyciągnięcie za uszy Kazimierza Marcinkiewicza. Wie, że Ziobrę stać na wiele – i na działania zakulisowe.</p>
<p>Jest ciekawe, nawet bardzo – jak się ich relacje będą układać wraz z rozwojem sprawy postępowania prokuratorskiego wobec Barbary Blidy – a jeszcze bardziej – postępowania przed komisją Kalisza.</p>
<p>Od samego początku twierdzę, że początkiem sprawy, początkiem całej akcji, skierowanej przeciwko Blidzie – była myśl i wola polityczna, zrodzona w głowie Zbigniewa Ziobro, a może i za podjudzeniem Jarosława Kaczyńskiego, aby dochodzenie w sprawie domniemanego udziału posłanki w układzie korupcyjnym, zamienić w dochodzenie i akcję potwierdzającą istnienie „układu”. Układu, który miał się ponoć składać z przestępców, polityków SLD – a Blida miała zostać narzędziem, przy pomocy którego można by było „rozrobić” sprawę.<br />
Ta komisja ma znaczenie kluczowe do zrozumienia, jakim układem, splotem sił politycznych PiS, aparatu ścigania i służb specjalnych chciał zarządzać Jarosław Kaczyński, w myśl zasady, że cel uświęca środki. Inne komisje tylko uzupełnią ten obraz. I dobrze, że dziś ta komisja rozpoczęła działalność. Mam nadzieję, że Ryszard Kalisz poprowadzi ją nie w kierunku medialnej hucpy – ale prostą, jasno wytyczoną ścieżką rzetelnej analizy materiałów i zeznań – ku Zbigniewowi Ziobro.</p>
<p>Jeżeli natomiast okaże się, że jednak Ziobro wywinie się w sprawie – to zagrożenie dla Kaczyńskiego jest olbrzymie. Bo jest to człowiek jednocześnie służalczy – ale i bezwzględny, nie jest inteligentny – ale za to cyniczny, sprytny i pozbawiony empatii. Jeżeli ktoś stanie mu na drodze lub uważa, że może być dla niego zagrożeniem – nie ustaje próbach zniszczenia człowieka. Tak postępuje od lat młodości, kiedy to zadenuncjował – praktycznie bez powodu – swoich kolegów z akademika, posługując się już wtedy i prowokacją i podsłuchami i zwykłym donosicielstwem Wyroki sądowe, odwoławcze, w wielu instancjach wykazywały, że posługiwał się również kłamstwem.<br />
Jest gotów na każde działanie, mające przybliżyć go do celu – czyli do jak najszerszego kręgu władzy. Wypełni każde zadanie, z największą gorliwością – nie patrząc się na okoliczności. Jego celem było być niezbędnym dla Jarosława Kaczyńskiego. W tym celu był gotów nawet na starcie się z ludźmi dotąd wydawałoby się nie do ruszenia – jak Ludwik Dorn. Jego władza opiera się kontakty interpersonalne, wyniesione z krótkiego epizodu pracy w prokuraturze katowickiej – i też mające te same znamiona przypodobania się szefowi. Nie wie tylko Kaczyński, że w granicznym momencie może się okazać, że ta niezbędność Ziobry – obróci się przeciwko niemu.</p>
<p>Ziobro wewnątrz partii, na krótkiej smyczy jest niegroźny – teraz. Ale może być śmiertelnym zagrożeniem za jakiś czas. Na zewnątrz partii – jeżeli ktoś da mu zaplecze polityczne – i pieniądze – a może to zrobić Tadeusz Rydzyk – będzie jeszcze groźniejszy.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Egzegeza wywiadu Potwora]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1436</link>
<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 15:46:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1436</guid>
<description><![CDATA[
Nad wywiadami Jarosława Kaczyńskiego trzeba się zawsze pochylić. Nie tylko dlatego, że jest to]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Nad wywiadami Jarosława Kaczyńskiego trzeba się zawsze pochylić. Nie tylko dlatego, że jest to szef największej partii opozycyjnej, oraz były premier - ale również z tego powodu, że z tych wywiadów (nagrywanych – a nie na żywo, co każdy może zauważyć) wyziera prawdziwszy obraz tego człowiek, niż z jego oficjalnych wystąpień, czy wywiadów dla prasy.<br />
Rozmowy z „Sygnałami Dnia” są zawsze prowadzone przez Jacka Karnowskiego, który już opracował na tyle technikę pytań, że Kaczyński czuje się przy nim odprężony i odkrywa swoje prawdziw "Ja".<br />
No i jeszcze jedno – analizy najlepiej dokonywać dwutorowo – słuchając Kaczyńskiego i czytając stenogram.</p>
<p>Kiedyś już zrobiłem taką analizę, prawie dokładnie rok temu, tytułując to <a HREF="http://azraelk.wordpress.com/2007/04/03/wtorkowy-seans-nienawisci/" TARGET="_blank"><strong>„Wtorkowym seansem nienawiści”</strong></a>. Od tego czasu Kaczyński lekko może złagodniał – co nie oznacza, że nie słychać jego psychopatologii.</p>
<p>No to jedziemy. Pogrubienia pochodzą ode mnie. Tytuł od słynnych już słów Donalda Tuska -  „Potwór dzwoni”, wypowiedzianych w Juracie.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Na pytanie Jacka Karnowskiego (<strong>JK</strong>) o kondycję polskiego katolicyzmu, premier Kaczyński (<strong>PJK</strong>) odpowiada między innymi;</p>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>[...]Wiadomo, że mamy do czynienia z sytuacją, która jest określona z jednej strony postawą samego Kościoła, a z drugiej strony wieloma kontekstami, <strong>kontekstami budowanymi także przez przeciwników Kościoła i tych z Polski, i tych z Europy, i tych można powiedzieć ze świata</strong>. I że Kościół staje na swojej drodze przed nową, wielką i trudną próbą. Przy czym trzeba sobie jasno powiedzieć – w dziejach Kościołach, także tych dziejach nowoczesnych (mówię o Kościele polskim) ta próba trwa bez przerwy. Była próba komunizmu, bardzo trudna, ale w jakiejś mierze, można powiedzieć, prosta.<br />
[...]<br />
<strong>ta zimna wojna z Kościołem prowadzona przez środowiska liberalne i lewicowe na początku lat 90</strong>. Był moment uspokojenia po zawarciu konkordatu. No i teraz znów jest przed nami próba, próba dla Kościoła, czyli także dla wszystkich katolików, także dla katolików świeckich, próba, która może być bardzo, bardzo trudna.</i></font></p></blockquote>
<p>Jak widzimy – Kaczyński jest zawsze ogarnięty syndromem zagrożenia – i w Kościele nie widzi żadnych sprzeczności i win – natomiast zagrożenia, jakimi podlega Kościół – są takie same, jak za czasów komunizmu. Liberalizm to wróg największy i najohydniejszy...</p>
<p>Dalej JK pyta, czy spór o traktat skończył się zwycięstwem, czy porażką dla niego. PJK odpowiada.</p>
<blockquote><p><i><font COLOR="#0000ff">[...]Mówię przede wszystkim o Karcie, ale w mniejszym stopniu, </font></i><strong><i><font COLOR="#0000ff">ale także o Joaninie.</font></i></strong></p></blockquote>
<p>Warto zauważyć, co przypomniał profesor Iwiński z trybuny Sejmowej, że sprawa Joaniny, ustalona bodajże w 1993 roku – jak do tej pory nie zostało użyte w kontaktach pomiędzy państwami Unii Europejskiej ani razu...</p>
<blockquote><p><i><font COLOR="#0000ff">[...] Ja bym radził porównać<strong> przemówienie Donalda Tuska (zresztą chyba najlepsze, jakie w życiu wygłosił, przynajmniej z tych mi znanych)</strong> w Sejmie i moje przemówienie, które ten spór rozpoczęło. Ile wątków czy argumentów jest tożsamych, ale to przecież nie ja przejmowałem język Donalda Tuska, </font></i><strong><i><font COLOR="#0000ff">tylko Donald Tusk  przejmował mój język, czyli nie PiS przejmował język PO, tylko PO przejmowało język PiS-u. I sądzę, że każdy, kto na spokojnie, nie w ramach tego bardzo specyficznego sposobu myślenia, który występuje w mediach, ale takiego właściwego sposobu myślenia, który odnosi się do faktów, to wszystko zanalizuje, to będzie musiał dojść do wniosku, że myśmy odnieśli naprawdę poważny sukces, choć wiem, że ogromna część mediów przedstawia to inaczej, ale mnie interesują realne sukcesy.</font></i></strong></p></blockquote>
<p>No cóż – Kaczyński MUSI mówić o sukcesie. Co innego mu pozostało. Jest to rzeczywiście realny sukces – ale dla Polski, że traktat został jednak przyjęty.</p>
<p>Ale zaraz jednak mamy przyznanie się do porażki – i to nie tylko prestiżowej;</p>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>A po drugie na pewne kompromisy pójść musieliśmy, nie mogliśmy tutaj odnieść pełnego zwycięstwa.</i></font></p></blockquote>
<p>I PJK zapowiada, że jednak nie złoży broni</p>
<blockquote><p><i><font COLOR="#0000ff">[...]Pomysł na ustawę jest w tej chwili w trakcie rodzenia się z tego względu, że tutaj są kłopoty konstytucyjne. My mamy inne spojrzenie na konstytucję, na jej interpretację, ale musimy brać pod uwagę to, co ewentualnie zrobi Trybunał Konstytucyjny i w związku z tym szukamy w tej chwili takiego wyjścia, które byłoby z tego punktu widzenia całkowicie bezpieczne, a które jednocześnie wprowadzałoby te potrzebne, daleko idące zabezpieczenia. Deklaracje drugiej strony, naszych politycznych w tym wypadku partnerów są zachęcające. No, zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce.<strong> Ale przypominam, że ratyfikacja po tym wszystkim.</strong></font></i></p></blockquote>
<p>Co to oznacza? Oznacza to ni mniej, ni więcej, że PiS zgłosi sam projekt ustawy o nowym zakresie kompetencji pomiędzy Sejmem, Senatem i rządem w sprawie ich relacji z instytucjami UE – oraz, że zaskarży Traktat Lizboński do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli zabawa będzie trwać dalej. Ale ostatnie zdanie tego akapitu jest najważniejsze – mówi nam <strong>KTO</strong> wyda dyspozycję do podpisania dokumentu ratyfikacyjnego...</p>
<p>Dalej JK pyta się o sprawy wewnątrzpartyjne PiS i słyszy;</p>
<blockquote><p><i><font COLOR="#0000ff">[...] My nigdy nie ukrywaliśmy, że partia jest wielonurtowa, że jest także nurt eurosceptyczny, nurt, który istnieje wśród brytyjskich konserwatystów, w jakiejś mierze<strong> także w CSU bawarskim, w nieco mniejszej mierze, ale też w CDU niemieckim i w innych partiach prawicowych</strong>. To nic nowego się nie stało, to nadzieje naszych przeciwników, którzy dostrzegają już rysy na gmachu władzy obecnej, no i obawiają się, że kiedy te rysy będą większe niż obecnie (na to pewne przyjdzie trochę poczekać), to my będziemy profitentami tego procesu, który w ten sposób zostanie uruchomiony,<strong> stąd te próby, żeby prawicę rozbić, żeby prawica nie mogła odnieść zwycięstwa w przyszłych wyborach, bo wszyscy, którzy się angażują w tego rodzaju przedsięwzięcia, w gruncie rzeczy zmierzają w tym kierunku niezależnie od tego, co mówią, a nawet niezależnie od tego, co myślą. Każdy, kto dzisiaj chce rozbić polską prawicę, rozbić Prawo i Sprawiedliwość, w gruncie rzeczy dąży do uwiecznienia tej władzy, która jest obecnie.</strong></font></i></p></blockquote>
<p>Kaczyński przyrównuje swoją populistyczną, etatystyczną, socjalistyczną, post elpeerowską, z domieszką Samoobrony, partię do prawdziwych partii chadeckich! To jest właśnie kliniczny przykład tego, jak ten człowiek jest zagubiony we własnych poglądach, głuchy na to, co poza niem, nie znający doktryn politycznych! Franz Josef Strauss i Konrad Adenauer się kręcę ze śmiechu w grobach. No i oczywiście – Kaczyński zabiera PO prawo do tego, aby była ona prawicą.</p>
<p>Dalej pada pytanie o współpracę z Radiem Maryja i Tadeuszem Rydzykiem, w kontekście zaistniałego konfliktu;</p>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>[...]Ja sądzę, że choć obecnie mamy do czynienie ze strony Radia Maryja z niekiedy bardzo ostrą krytyką, to po czasie te stosunki się unormują. <strong>Ci wszyscy, którzy nieustannie twierdzili, że my jesteśmy formacją podporządkowaną Radiu Maryja muszą się wstydzić</strong>, ale wiem, że się nie wstydzą, bo oni się nigdy nie wstydzą, ciągle kłamią i nigdy się nie wstydzą. A jeśli chodzi o porozumienie, to zawsze taka możliwość istnieje. [...]szanujemy i doceniamy ten sposób myślenia i fakt, że radio [Rydzyka] przywróciło podmiotowość polityczną tej części politycznej społeczeństwa, która właśnie tak myśli. Powtarzam: szanujemy to, ale w niejednej sprawie się różnimy i nigdy żeśmy tego nie ukrywali.<br />
[...]<br />
ja dostaję różnego rodzaju zaproszenia, ale to ochłodzenie to jest coś, co można by wziąć w pewien cudzysłów. Ale nie będę się tutaj spierał. Ważne jest to,<strong> że przynajmniej w ciągu ostatnich lat ojciec Rydzyk postępował w sposób racjonalny, a na pewno nie jest w interesie polskiego katolicyzmu, który ojciec Rydzyk chce reprezentować</strong>, by siły, powiedzmy sobie  niekiedy bardzo odległe od tego katolicyzmu, miały władzę na dłuższy czas, a jedynym skutkiem powołania takiej partii będzie to, że ta władza będzie właśnie na dłuższy czas. Innych skutków tutaj nie będzie. Żadnych dobrych stron (...).</i></font></p></blockquote>
<p>Proszę zwrócić uwagę; Kaczyński akceptuje w pełni polityczną rolę Tadeusza Rydzyka i jego chęć reprezentowania Kościoła Katolickiego, jednym słowem – choć odżegnuje się od podległości – to się z nim liczy. Nie wiadomo jednak, czy redemptorysta, który postępuje RACJONALNIE, a nie z duchem Ewangelii w dalszym ciągu to rozumie.</p>
<p>No i ostatni fragment – czyli konflikt (faktyczny, czy tylko iluzoryczny, pomiędzy braćmi Kaczyńskimi).</p>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>[..] Między nami dosyć często dochodzi do różnic zdań. Cała ta opowieść, jak to się dzisiaj mówi, <strong>narracja o braciach Kaczyńskich, z których jeden jest podporządkowany drugiemu jest po prostu jednym wielkim kłamstwem, jest częścią tego syndromu propagandowego skierowanego przeciwko nam</strong>. I znów jeżeli ktoś by miał sumienie spośród tych, którzy głoszą tego rodzaju bzdury, no to musiałby się wstydzić, ale ponieważ ci panowie na ogół sumienia nie mają, wobec tego na pewno się nie wstydzą. Tak, różniliśmy się tutaj w poglądach, co do tego nie ma wątpliwości, ale, oczywiście, to nie była różnica, która by oznaczała jakiś rozłam między nami. <strong>My się w wielu sprawach różnimy i jednocześnie jesteśmy całkowicie zgodni co do tego, że trzeba Polskę budować inaczej niż to było w czasach III Rzeczypospolitej</strong> i to jest zupełnie wystarczające, żebyśmy ze sobą blisko współpracowali nie tylko jako bracia, no, w sprawach rodzinnych i tym podobnych, tylko żebyśmy ze sobą współpracowali także i politycznie.<br />
[...]<br />
</i></font><strong><font COLOR="#0000ff"><i>mamy bardzo podobną wizję Polski, Polski, która  – mówiąc najkrócej – będzie IV Rzeczypospolitą.</i></font></strong></p></blockquote>
<p>I znów mamy syndrom oblężonej twierdzy, ale najważniejsze w tym jest to, że Kaczyński nie rozumie, że projekt, który wymyślił, projekt tak zwanej IV RP – został przez niego samego kompletnie skompromitowany.</p>
<p>Gdyby nie to, że Kaczyński nie zna się na komputerach, na sieci – można by napisać, że żyje w jakimś wirtualnym, nierealnym świecie, z którego patrzy przez układ zniekształcających soczewek na zewnątrz.<br />
Jest coś zadziwiającego dla mnie, dlaczego człowiek o takich  poglądach i tak w sumie ograniczonych horyzontach poznawczych, pełny fobii, podejrzliwości i kompletnie nie rozumiejący trendów, relacji społecznych, nowoczesnego świata – jest w tym miejscu, w którym jest i ma w dalszym ciągu tak wieli zwolenników. I to tych, których wielokrotnie już zawiódł, a ono trwają i wracają...</p>
<p>Tego człowieka i jego partii nie niesie żadna idea i żadna myśl społeczna. Tylko walka i władza są jego motorem i motywacją. Ten człowiek nie myśli o Polsce.</p>
<p>Azrael</p>
<p>[Źródło: <a HREF="http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/artykul13829.html" TARGET="_blank"><strong>wywiad J.K. dla PR1</strong>]</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poszedł Jarek na jarmarek...]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1400</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 15:11:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1400</guid>
<description><![CDATA[
Osobiście nie jestem zwolennikiem zmuszania ludzi do brania udziału w wyborach ani też znacznych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>Osobiście nie jestem zwolennikiem zmuszania ludzi do brania udziału w wyborach ani też znacznych ułatwień jeśli chodzi o oddawanie głosu. Akt głosowania powinien być według mnie czynnością poważną, świadomą, wymagającą pewnej fatygi. Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota. Zwolennicy głosowania przez Internet chcą tę powagę odebrać. <strong>Dlaczego? Wiadomo, kto ma przewagę w Internecie i kto się nim posługuje. Tą grupą najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować.</strong> </i></font></p></blockquote>
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff"><i>Jak namówić do pójścia do wyborów, tych, zwłaszcza mieszkańców prowincji, którzy na nie regularnie nie chodzą, tego nie wiem. O ile mi wiadomo, żaden socjolog nie dał do tej pory odpowiedzi na pytanie, dlaczego w wolnej Polsce – w której mamy społeczeństwo nieporównanie lepiej wykształcone niż w II Rzeczpospolitej - frekwencja jest niższa niż przed wojną, w tych czasach, kiedy wybory były jeszcze mniej więcej demokratyczne. <strong>W moim prywatnym przekonaniu, przed wojną, w ramach tradycyjnej kultury istniało wiele kanałów komunikacyjnych, które nawet tym często bardzo prostym ludziom były w stanie coś przekazać. Na przykład przemówienia na jarmarku były takim kanałem informacyjnym. Teraz one już nie istnieją.</strong></i></font></p></blockquote>
<p>Proszę spokojnie – to co widzicie na górze, nie jest żadnym mottem, ani bynajmniej moją dewizą. Jest to tylko kolejny wykwit intelektu Pana Prezesa Kaczyńskiego, inteligenta z Żoliborza, byłego premiera europejskiego kraju, może nie do końca jeszcze nowoczesnego – ale dynamicznie się rozwijającego.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Miałem nie zajmować się egzegezą słów Pana Jarosława, tym bardziej, że internauci już go i jego słowa rozjechali jak walec i dlatego, że dokonał już tego pierwszy mózg partii PiS – <strong>Joachim Brudziński</strong> (<font COLOR="#0000ff"><i>- Ja też się bardzo denerwuję, gdy korzystając z kawiarenek internetowych widzę watahy młodych ludzi, którzy w sposób nie do końca kulturalny komentują to co widzą na ekranie monitora</i></font>), ale sprawa przecież, jako użytkownika internetu – i komentatora politycznego – dotyka mnie osobiście.</p>
<p>Jestem niewiele młodszy od Jarosława Kaczyńskiego, zaczynając pracę zawodową szczytem możliwości komunikacyjnych był telex, zaczynałem pracę na komputerze PC XT, z bursztynowym monitorem. Teraz nie wyobrażam sobie pracy bez internetu, telefonu komórkowego. I nie dlatego, że jest to fanaberia, lecz w obecnej chwili każde stanowisko pracy, poza łopatą, wymaga dostępu do informacji i wiedzy. Dosłownie każde. Nie wiem czy Pan Kaczyński wie (pewnie nie), ale już mamy za sobą nawet operacje chirurgiczne, wykonywane przez internet, przy pomocy manipulatorów, na odległość tysięcy kilometrów. Każdy nowoczesny, ba, każdy człowiek za kilka – kilkanaście lat, będzie użytkownikiem internetu – tak jak jest już w tej chwili, może czasami nieświadomie, użytkownikiem komputera.</p>
<p>Internet nie jest przyszłością – jest teraźniejszością, ludzie bez dostępu do wiedzy z mediów elektronicznych i właśnie internetu – to ludzie, którymi można sterować i manipulować. Tak więc słowa, które Kaczyński wypowiedział o możliwości manipulacji – są nieprawdą. Nie kłamstwem, bo Kaczyński nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, w swoim zamkniętym umyśle, że te zdanie tylko obnaża właśnie jego chęć manipulacji.<br />
Bo gdyby nie internet, to ludzie może by uwierzyli, że koalicja LPR – SO i PiS jest najlepsza, że raport WSI zawiera porażające informacje, że... wiele mniej i bardziej ważnych informacji to kłamstwa i manipulacja. Ale to właśnie internet był jednym z tych mediów, w którym świadomość obywatelska się obudziła i przegnała butę i ciasnotę umysłową od władzy.<br />
Niebanalnym problemem jest dostęp do sieci i płynące z tego korzyści dla olbrzymiej w naszym kraju grupy ludzi niepełnosprawnych.</p>
<p>W internecie przewagę ma wolne i nieskrępowane myślenie, w którym demokracja pokazuje swoje prawdziwe oblicze (nie wyjątkiem jest nawet zagroda polityczna, zwana Salonem24). WEB 2.0 pozwala na swobodną wymianę poglądów – i jak właśnie pokazuje sytuacja z cytowanym wywiadem Jarosława Kaczyńskiego – na wykazenie miałkości intelektu Jarosława Kaczyńskiego, wzmocnione przez całkowity brak zrozumienia otaczającego go świata.</p>
<p>Kaczyński pragnie odzyskać młodzież i inteligencję. Jego słowa pokazują, że jest to niemożliwe, bo jak można zawierzyć człowiekowi, który nie rozumie i tego, co się wokół niego dzieje, i trendów cywilizacyjnych i ludzi, z którymi chciałby się zbratać.</p>
<p>Śmieliśmy się z braku konta bankowego, prawa jazdy, uwiązania do mamusi Jarosława Kaczyńskiego. To nie zbrodnie, to śmiesznostki. Ale obrażanie i całkowity brak zrozumienia do milionów ludzi, którzy internet traktują jako swoje środowisko życia, wiedzy, informacji – a także kultury i nauki – jest niedopuszczalne.</p>
<p><img ALIGN="left" HEIGHT="233" WIDTH="300" BORDER="0" SRC="http://images28.fotosik.pl/175/06571b2bc9b2a5d1.jpg" /></p>
<p>W Polsce internetem posługuje się około 40% obywateli. Ludzi młodych i wykształconych, Tych już Kaczyński mieć nie będzie za swoich wyborców. Oczywiście – znajdzie ich na festynach i jarmarkach – tak ukochanych przez niego, Pan Prezes równie chętnie jeździ na „gospodarskie wizyty”, jak towarzysz Gierek (kiedyś opisywała to „Trybuna Ludu” - teraz – Michał Karnowski...) - tylko, że przy ich pomocy można zbudować co najwyżej stodołę – a nie nowoczesny gmach państwa XXI wieku.</p>
<p>Wątek erotyczno – alkoholowy pominę, sam nie pijam raczej, kiedy piszę, natomiast, rzeczywiście – e-voting, to pieśń przyszłości. Nie tylko dlatego, że internauta to człek nieświadomy, ale ilość problemów natury prawnej i technicznej jest olbrzymia. <a HREF="http://ipsec.pl/podpis/e-voting-głosowanie-wspomagane-elektronicznie-i-przez-internet.html" TARGET="_blank">Można się z nimi zapoznać pod tym adresem</a> (usłużnych zwolenników Jarosława Kaczyńskiego uprasza się o wydrukowanie i dostarczenie do siedziby PiS...).</p>
<p>Azrael</p>
<p><strong>* My tu sobie tak piszemy... a mnie wczoraj stuknęło 750.000 odwiedzin na moim blogu,  za co Wam serdecznie dziękuję. Ponieważ za ostatnie 6 miesięcy średnia wychodzi około 50.000 odsłon - w lato będzimy się witać z okrągłym milionem.</strong></p>
<p>A.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To Tusk ukazał nagość króla]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1385</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 16:36:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1385</guid>
<description><![CDATA[
Ostatnie badania opinii publicznej, ogłoszone przez prawicową i sprzyjającą Prawu i Sprawiedliw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Ostatnie badania opinii publicznej, ogłoszone przez prawicową i sprzyjającą Prawu i Sprawiedliwości gazetę „Rzeczpospolita”, są dla tej formacji miażdżące. Miażdżące w wartościach bezwzględnych, jak w porównaniu z wynikami wyborów z 2007 roku.<br />
16% poparcia społecznego, przy trzykrotnie lepszym wyniku dla Platformy Obywatelskiej – to już nawet nie dzwonek alarmowy dla Jarosława Kaczyńskiego – to jest potężny odgłos bijących dzwonów.</p>
<p>Jak to się dzieje, że partia, która jest u steru rządów, na której spoczywa odpowiedzialność, która przeżyła w ciągu ostatnich kilkunastu tygodni ostre niepokoje społeczne – nie traci, a wręcz zyskuje? Co jest powodem tego, że Donald Tusk dalej trzyma sztywne poparcie dla siebie i swojej ekipy?</p>
<p>Według mnie wynika to ze słabości i katastrofalnej działalności opozycji.</p>
<p>Lewicą i Demokratami nie będę się tu zajmował. Ona w tym składzie, w tej konfiguracji i pod tym kierownictwem, jest na dziś praktycznie trupem politycznym. Jeżeli nie pracuje Sejm – to Olejniczka i Napieralskiego praktycznie nie ma. Jest widoczny Marek Borowski. Ale generalnie – ani nie ma pomysłu na opozycje, ani nie ma pomysłu na przewalczenie własnej, wewnętrznej niemożności.</p>
<p>Z PiS jest jeszcze gorzej. I w wymiarze wewnętrznym i własnej polityki – polityki opozycyjnej.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość przyjęło model opozycji autorstwa PO, z poprzedniej kadencji. Atakować, atakować i atakować  wszystko i za wszystko. Za to, że mają program – ale zły, za to że nie mają. Albo za to, że ulegają związkom zawodowym, lub... ze nie spełniają żądań pracowniczych. I koniecznie, ale to koniecznie muszą stać na straży demokracji zagrożonej przez „reżim Donalda Tuska” - szczególnie w mediach (boska jest w tym pani Kruk...) I czekać na potknięcia rządu, może na jakieś afery, może na większe społeczne niepokoje. A jak nie – to zawsze można Śniadka i jego harcerzy z „Solidarności” wyprowadzić na ulice.</p>
<p>Tylko, że ta retoryka ma krótkie nogi. Ta retoryka opozycyjna była powszechnie krytykowana wobec opozycji Platformy w poprzedniej kadencji – i tak naprawdę nie przyczyniała się do wzrostu popularności. I tak naprawdę to nie dzięki tej taktyce PO wygrała wybory – lecz dzięki błędom PiS – w tym głównie Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>I to właśnie Jarosław Kaczyński jest największym obciążeniem tej partii. To on wisi całej formacji, niczym kamień młyński u szyi.</p>
<p>Wszyscy doradcy Prawa i Sprawiedliwości mówią jak mantrę, zresztą jeszcze za czasów rządów koalicji PiS, SO LPR;</p>
<ul>
<li>przesunąć partię do centrum sceny politycznej (copyright by J. Staniszkis)</li>
<li> zdobyć nowy, centrowy, inteligencki i młody elektorat</li>
<li> zmienić retorykę wypowiedzi, stonować hasła</li>
<li> zamknąć konflikty, nie otwierać nowych, działać na zasadzie konsensu</li>
</ul>
<p>A my co mamy?<br />
Jarosław Kaczyński jeździ po Polsce, jak to zapowiadał, co tydzień jest co najmniej w dwóch miejscach, spotyka się, przemawia i dyskutuje. Media relacjonują – i znów słyszymy o niemieckich mediach, o złej Agorze i Walterze, o tym, że ponoć układ wraca, że patologie wychodzą na wierzch, o Ćwiąkalskim.<br />
W trakcie jego ostatniej „gospodarskiej” wizyty w Gnieźnie, doszło już do takiego kuriozum, że najcieplejszymi słowami prezesa PiS była zapowiedź przejęcia programu budowy drugiej Irlandii...</p>
<p>Jarosław Kaczyński był kiedyś najsilniejszą bronią marketingu politycznego Prawa i Sprawiedliwości. To on stworzył i wymyślił nie tylko partię – ale również jej image. On jako pierwszy zaczął stosować zabiegi o charakterze socjotechnicznym.</p>
<p>Pamiętamy wszyscy, jak wyglądały zjazdy i konwencje polskich partii prawicowych choćby Olszewskiego, czy Macierewicza; nadęte twarze pompatyczne przemówienia, hasła i tylko hasła odnoszące się do martyrologii i koniecznie w pierwszym rzędzie parę osób o laskach…. jako kombatanci. Zero odniesienia do spraw społecznych, gospodarki innych „niepotrzebnych” rzeczy.</p>
<p>A PiS wystartowało od razu w stylu niemalże amerykańskim - bannery, flagi, aplauz, otwartość, zdecydowane jasne przemówienia…. Pamiętam te pierwsze zachwyty mediów. I jednoznaczny program, nacechowany wszelkiego rodzaju resentymentami braci Kaczyńskich i już wskazujący wroga. I ta twarda retoryka – już dziś wiemy, że głównie rewanżystowska – która się w tych światłach doskonale sprzedawała.</p>
<p>I nagle – z Kaczyńskiego uszło powietrze, uszedł cały ten urok trybuna, gdzieś znikła ta jego charyzma. Kiedy to się stało?<br />
Stało się to w trakcie niezapomnianej debaty w Telewizji Polskiej, debaty z Donaldem Tuskiem. To tam właśnie została dokonana demistyfikacja kultu Jarosława Kaczyńskiego.<br />
Kaczyński dał się wyraźnie zaskoczyć. Myślał, że będzie lekka, przyjemna rozmowa, tak dość luźna – i to on będzie zadawał trudne pytania o Niemcy, o liberalizm, o małżeństwa homoseksualne… a tu okazało się coś wprost przeciwnego.<br />
Tusk był swobodny, luźny – i precyzyjny. Kaczyński – rozkojarzony i nawet pod grubą warstwą pudru było widać – że zmęczony.<br />
To Tusk atakował, w czułe miejsca – brak rodziny, brak prawa jazdy – Kaczyński praktycznie cały czas był w defensywie. Jego riposty – na tle szpil Tuska – były wyraźnie słabsze. Szef PO kierował się zarówno do swego interlokutora – jak i do obywateli, robił to bardzo zręcznie. Dwa wystąpienia Kaczyńskiego wprost do kamery – były wprost żenujące, na poziomie komunistycznego aparatczyka.<br />
Tusk prowokował – i Kaczyński na koniec po prostu się pogubił.</p>
<p>Po tej debacie – Jarosław Kaczyński już nie dał nigdy przemówienia, ani wystąpienia, które by zapadło w pamięci. A może po prostu zdano sobie sprawę, że za tym jego pustosłowiem nic nie ma...<br />
Kaczyński przegrał, bo wbrew panującym do tej pory obiegowym opiniom o jego sprawności intelektualnej i zdolności do dyskusji – okazał się polemistą marnym. Nie wyszedł poza banały, poza zgrania socjotechniczne (mówienie do kamery, w stylu postgomułkowskim), operował sloganami wyborczymi – i pod naciskiem Tuska – gubił się. Kaczyński był dobrym do tej debaty mówcą wiecowym, czy sejmowym. Ale jako dyskutant – okazał się słaby. Już nieprzygotowany prezydent Kwaśniewski dał sobie z nim radę – a Tusk go obnażył. Odarł szaty z króla – a pod spodem – wiadomo co jest...</p>
<p>Jan Wróbel, świetny felietonista „Dziennika”, podsuwa dziś myśl, aby Prawo i Sprawiedliwość pozbyło się tego balastu – i dokonało na Jarosławie Kaczyńskim ojcobójstwa. Podpiera swój wywód przykładem brytyjskich torysów, którzy tak długo trzymali  Margaret Thatcher na czele partii i rządu – do kiedy społeczeństwo nie dało znaku, że czas na zmiany. I w 1990 działacze partii, z Howe i Major'em na czele – zmusili ją do odejścia.</p>
<p>Wróbel ma rację. Oczywiście – jest to jedyna RACJONALNA droga na rozwiązanie tego problemu – i dalszego<br />
dołowania notowań sondażowych.</p>
<p>Tylko nie bierze pod uwagę dwóch elementów.</p>
<p>Po pierwsze – żaden satrapa sam nie oddaje władzy – a Kaczyński jest nie tylko twórcą, ale i jedynowładcą partii. A to tworzy pewien obraz psychopatologiczny, z którego trudno się uwolnić. A osoba Kaczyńskiego zamyka w obecnej chwili jakiekolwiek możliwości współpracy z innymi formacjami – jak i powrót i integrację z innymi środowiskami politycznym. Nie mówiąc już o poszerzeniu elektoratu.</p>
<p>I drugi el element, którego Wróbel nie wziął pod uwagę – to sprawa odpowiedzialności wobec swojego brata.<br />
Jarosław Kaczyński był twórcą prezydentury Lecha Kaczyńskiego, i biorąc pod uwagę kalendarz wyborczy – pierwsze są wybory prezydenckie – w 2010 roku, a później – dopiero parlamentarne. I dlatego – Jarosław Kaczyński będzie trwał aż do pełnego zatracenia na swoim posterunku. Bo jego dymisja i odsunięcie się w cień – to automatycznie klęska w reelekcji brata.</p>
<p>Styl, jaki został narzucony PiS, retoryka, image – to styl Jarosława Kaczyńskiego. Jednowymiarowy, sztywny i odpychający. I tak jest jest cała partia. Bo żaden polityk Prawa i Sprawiedliwości, nawet Ludwik Dorn – bez niej – i bez Jarosława Kaczyńskiego – nie ma znaczenia.</p>
<p>Cóż – nie jest to tragedia antyczna na miarę Sofoklesa. Ale sprzeczne racje partii i jej tysięcy członków – oraz jej wodza – muszą się skończyć klęską.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[„Rodzina” Jarosława Kaczyńskiego]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1384</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 09:37:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1384</guid>
<description><![CDATA[
Mecenas Leszek Piotrowski, w wywiadzie dla dzisiejszej „Gazety Wyborczej” ujawnia informacje na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Mecenas<font COLOR="#ff6600"> Leszek Piotrowski,</font> w wywiadzie dla dzisiejszej <font COLOR="#ff6600">„Gazety Wyborczej”</font> ujawnia informacje na temat zeznań, jakie składali Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro, w prokuraturze łódzkiej. Oczywiście chodzi o zeznania w sprawie zbadania i ujawnienia okoliczności śmierci Barbary Blidy.</p>
<p>Prezes Prawa i Sprawiedliwości przyznał podczas przesłuchania przed łódzką prokuraturą, że od lutego do kwietnia 2007 roku w jego kancelarii odbyło się pięć narad, na których omawiano najważniejsze śledztwa w kraju. Zwoływał je telefonicznie, nie wykorzystując pracowników sekretariatu – powiedział mecenas Piotrowski.</p>
<p>Brali w nich udział, obok wyżej wspomnianych, również szef ABW, Bogdan Święczkowski, prokurator Engelking, minister Janusz Kaczmarek, prokuratorzy katowiccy.</p>
<p>Okazuje się, że spotkania były na tyle tajne, że nie ma z nich stenogramów, ani nagrań co przyznali zeznający świadkowie Kaczyński i Ziobro.</p>
<p>Leszek Piotrowski twierdzi, że według samych zeznających, Kaczyński otrzymywał informacje tylko takie, które miały uprawdopodobnić i legitymizować działania wobec Barbary Blidy.</p>
<p>Najbardziej szokujące jest jednak stwierdzenie mecenasa Piotrowskiego, że te nieformalne spotkania mogą świadczyć, że na szczycie władzy działała zorganizowana grupa przestępcza, coś w rodzaju  grupy mafijnej, podejmując decyzje o „mordach politycznych”, niczym don Vito Corleone i jego doradcy...</p>
<p><!--more--></p>
<p>Nie jest to dla mnie nic tajemniczego, ani nic dziwnego – mafijny sposób działania Jarosława Kaczyńskiego jest powszechnie znany.</p>
<p>Kazimierz Marcinkiewicz, już wiele miesięcy temu, powiedział w wywiadzie prasowym, że w Prawie i Solidarności jest twarde jądro partyjne, składające się z dawnych działaczy Porozumienia Centrum. I był łaskaw ich porównać do swoistego zakonu, który podejmuje nieformalne decyzje i następnie narzuca jej całej partii…</p>
<p>To oni mieli Kazia wygryźć ze stanowiska premiera, to również oni wypromowali swoją ciężką pracą Przemysława Edgara na stolec wicepremierowski.</p>
<p>To dość trafne porównanie, w zderzeniu z faktami i informacjami na temat tego, w jakim trybie podejmowane były decyzje w partii Jarosława Kaczyńskiego i w rządzie – każe jednak porównać to do innej z hierarchizowanej instytucji – do Cosa Nostry….</p>
<p>No bo popatrzmy;</p>
<p><strong>Capo di Tutti</strong> – no wiadomo, jeszcze do tego Don <strong>rodziny Pisnovese</strong><br />
Donowie Brudziński, Ziobro, Lipiński, Wasserman, Mariusz Kamiński, inni szefowie służb za czasów rządów PiS.<br />
<strong>Sottocapo</strong> – czyli zastępca rodziny – wiadomo, brat, taki trochę nie do końca udany, jak Frankie z „Ojca Chrzestnego”.<br />
<strong>Consigliere</strong> – doradca i księgowy – hmmm, tu trudno - może Bielan/Kamiński?<br />
<strong>Capo</strong> – czyli pomniejsi szefowie… na przykład Kuchciński, Cymański, Putra…<br />
<strong>Boss</strong> – doradca, najważniejszy – aspirował kiedyś Ludwik Dorn, teraz – nie obsadzone miejsce…</p>
<p>No i żołnierze… czyli posłowie, wojewodowie, szefowie struktur wojewódzkich… wierni, i oddani, zwani też „czarnym ludem”…</p>
<p>Dlaczego tak było – i dlaczego tak jest? Dlaczego z tej partii odeszli ludzie pokroju Ujazdowskiego  czy Marka Jurka?</p>
<p>Bo Prawo i Sprawiedliwość to partia wodzowska. A w takiej partii, jak w mafii – może być tylko jeden don.</p>
<p>Już po wyborach parlamentarnych,  Dorn i jego koledzy zakwestionowali po raz pierwszy otwarcie fuhrerprinzip Jarosława Kaczyńskiego, wysyłając pamiętne listy o demokracji partyjnej.</p>
<p>Prezes Kaczyński wówczas swoim zachowaniem dał sygnał w dół partii – że o tym, kto i co ma do powiedzenia w partii – decyduje on i tylko on. Wszystkie „farmazony” Gosiewskiego, Lipińskiego czy Brudzińskiego o demokracji wewnątrzpartyjnej obalił zresztą sam Jarosław Kaczyński, wyraźnie mówiąc w listopadzie w wywiadzie dla „Sygnałów dnia”, że od czasu wyborów w 2005 roku Rada Polityczna partii była tylko dodatkiem do jego decyzji. Decyzje podejmował tylko on – i tylko jego głos się liczył.</p>
<p>Te metody i techniki działania Jarosława Kaczyńskiego zostały przeniesione na grunt rządu, gdzie, jak dobrze pamiętamy, Andrzej Lepper i Roman Giertych pełnili role czysto figuratywne – a państwem zarządzała grupa.</p>
<p>Za czasów afery Rywina popularne było stwierdzenie – Grupa Trzymająca Władzę (<strong>GTW</strong>).</p>
<p>Teraz, po doniesieniach mecenasa Piotrowskiego – ale nie tylko, również po tym, co wielokrotnie mówił, zeznał przed Sejmem i komisją do spraw służb specjalnych, oraz opisał w swojej książce były minister Janusz Kaczmarek – śmiało możemy pisać o „<strong>Rodzinie</strong>” skupionej wokół Jarosława Kaczyńskiego.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Umizgi Jarosława Kaczyńskiego do inteligenta]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1381</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 10:58:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1381</guid>
<description><![CDATA[
Nie czekałem, ale się doczekałem.
Jarosław Kaczyński rozpoczął odzyskiwanie inteligencji, pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" border="0" height="58" width="60" /></p>
<p>Nie czekałem, ale się doczekałem.</p>
<p>Jarosław Kaczyński rozpoczął odzyskiwanie inteligencji, próbując przedstawić coś na kształt programu, a może idei, coś na kształt programu walki o dusze... a wyszło – jak zwykle. I tego się spodziewałem. Znów mogłem się poczuć jak za dawanych, dobrych lat, czyli jak za czasów towarzysza „Wiesława”, dla którego inteligencja nie była pojęciem klasowym, bo pojęcie walki klas wykluczało taką klasyfikację, lecz była „warstwą”, w ramach zjednoczonego, ludowego społeczeństwa.</p>
<p>Zanim przystąpiłem do tej krótkiej analizy, postanowiłem sobie przypomnieć, jak kształtuje się poparcie dla towarzysza... pardon, Pana Kaczyńskiego, wśród inteligencji.<br />
Biorąc pod uwagę wyniki ostatnich wyborów i przyjmując, że inteligencja to ludzie wykształceni, dobrze sytuowani, młodzi i w średnim wieku, mieszkańcy miast – czyli kształtująca się klasa średnia – otrzymałem dane, że Platforma Obywatelska wygrała w tym środowisku z PiS mniej więcej 2 : 1. Dodając do tego głosy oddane ma LiD – porażka PiS jest jeszcze bardziej znacząca. A sam wynik wyborczy PiS wśród inteligencji jest poniżej całościowego wyniku tego ugrupowania – i to dość znacznie.<br />
Oznacza to ni mniej, ni więcej, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią inteligencji.</p>
<p>Te uwagi należy uzupełnić o wiedzę na temat aktualnego stanu partii. Jest ona, jak ktoś ładnie napisał, partią monolitu. Partią jedności, partią jednej myśli. Ja bym to określił – partią jedynej słusznej myśli swojego wodza. Ostatnie wolne myśli inteligenta w tej partii, siedzą w ostatnim rzędzie ławy sejmowej, pod postacią Ludwika Dorna. Nie ma konserwatystów, nie ma nurtu liberalnego, nie ma żadnego nurtu ideowego w tej partii – jest tylko „ferment intelektualny”, emanujący z głów Brudzińskiego, Gosiewskiego, Putry, czy niepokojąco szybko upodabniającego się do reszty towarzystwa, młodego Mariusza Kamińskiego.</p>
<p>Przejdźmy do dostępnego nam materiału z konferencji <b><font color="#ff6600">"Polska inteligencja a życie publiczne po wyborach 2007"</font></b>, zorganizowanej przez  profesora <font color="#ff6600">Ryszarda Legutkę</font>,  w warszawskiej Akademii Muzycznej.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Otóż Jarosław Kaczyński widzi konieczność <i><font color="#666699">"przełamania kryzysu polskiej inteligencji", "zburzenia murów" i nadania inteligencji nowej formuły</font></i>.</p>
<p>I w tych krótkich słowach znajdujemy cały sens tego, o co Kaczyńskiemu chodzi. Jemu nie chodzi wcale o inteligencję, jako grupę społeczną, jako środowisko, które będzie popierało jego, jego program społeczny, program polityczny dla państwa i obywateli. Jemu w dalszym ciągu marzy się ukształtowanie<b> „nowego człowieka”</b>, nowego Polaka i inteligenta, który będzie myślał tak jak on, który będzie działał w ramach JEGO programu. Potwierdził to słowami, że istnieje konieczność przedstawienia nowej formuły polskiej inteligencji.<br />
Kaczyński stwierdził, <i><font color="#666699">„że można myśleć inaczej, niż to jest w tej chwili powszechnie przyjęte, narzucane”</font></i>, nie widząc jednocześnie, że to właśnie on próbuje narzucić nowe schematy myślenia, a właściwie – stare schematy, które już dawno przeszły do lamusy i myśli społecznej i doktryn politycznych.</p>
<p>Była słowa o kryzysie polonizmu, były hasła o utracie tożsamości i przynależności narodowej, bez uzasadnienia, na czym ma polegać ten kryzys i te zagrożenia. Kaczyński stawia się w pozycji tego jedynego, który m decydować, kto jest dobrym Polakiem.</p>
<p>To nie pierwsza tego rodzaju próba „<b>odzyskania inteligencji</b>” - i nie ostatnia, po Jarosław Kaczyński zapowiada powołanie wielkiego kongresu polskiej inteligencji, oczywiście – pod auspicjami swojej partii.<br />
Warto może sobie przypomnieć może, co nam do tej pory prezes Prawa i Sprawiedliwości proponował.</p>
<p>Na kongresie partyjnym w lecie 2006 roku, w Łodzi, Jarosław Kaczyński powiedział, że PiS nie jest nie jest partią antyinteligencką. Zaproponował, aby inteligencja włączyła się w tworzenie nowego państwa, państwa republikańskiego. Stwierdził, że do budowy tego nowego państwa jest konieczne stworzenie nowego inteligenta. Takiego, który będzie podzielał poglądy i ideały tworzonej z mozołem i w pocie czoła IV RP. Zapachniało to już wtedy ideą „nowego człowieka”, ze starych, dobrych czasów komunistycznych.<br />
Dyskusja na tamtym kongresie toczyła się także w trakcie prac „programowych”. Kazimierz M. Ujazdowski, obecny dysydent i odszczepieniec, doszedł wtedy do odkrywczego wniosku, że silne państwo nie przeszkadza państwu obywatelskiemu. Jak to państwo obywatelskie się miało realizować – tego już nie znaleźliśmy w materiałach po tamtym kongresie. . Na obrzeżach obrad toczyły się dyskusje i debaty pisowskich ideologów, jeden z nich stwierdził, że polskie elity zostały kupione za mieszkania i przywileje – i tylko ta część, wierna PiS, jest bez skazy.<br />
Już wtedy, w 2006 roku, widać było wyraźnie, że inteligencja była potrzebna tylko jako kwiatek do kożucha – uważano, że wyborów nie wygrywa się głosami inteligencji, lecz głosami tych, którym można sprzedać hasła bez pokrycia.</p>
<p>Program dla inteligencji, program dla młodzieży, wszystkie programy tworzone w głowie Jarosława Kaczyńskiego – to tylko słowa, beż żadnej zawartości intelektualnej, bez spójnej myśli przewodniej, to tylko mity.</p>
<p>Mitem w całości był program tak zwanej IV RP.<br />
Ten projekt, budowany przez historyka – amatora, Kaczyńskiego, i niedowarzonego socjologa, Ludwika Dorna,  był zbitką różnych teorii post piłsudczykowskich, endeckich, zabarwionych hasłami narodowo – katolickimi. Na to wszystko narzucona jest fascynacja Kaczyńskiego gaullizmem i podlane to jest sosem populizmu. A do realizacji tego „czegoś” mają służyć tanie socjotechniczne metody.<br />
Prawdziwa inteligencja, która ma przygotowanie intelektualne – czegoś takiego nie „kupuje”. Dla niej ważne jest to, co w przyszłości – a nie wieczne oglądanie się za siebie i budowanie projektów społecznych na bazie starych, zgranych teorii politycznych, wielokrotnie przemielonych - i nie przystających do nowoczesnego państwa w Europie XXI wieku.</p>
<p>Na mit IV RP składały się inne, pomniejsze, takie jak mit taniego państwa, solidarnego państwa, państwa „oddanego” obywatelom. Były to wszytko tylko słowa, takie intelektualne wydmuszki, które po jakimś czasie śmierdziały populizmem i były strawne tylko dla wyborców Prawa i Sprawiedliwości i pozyskanego elektoratu Samoobrony i Ligii Polskich Rodzin.</p>
<p>Jednym z elementów walki ideologicznej była tak zwana „polityka historyczna”, zapisana już w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości, jeszcze w 2005 roku. Ta polityka miała być jednym z fundamentów tworzenia IV RP. I był realizowana, miała wpływ zarówno na polską politykę zagraniczną, jak i na wewnętrzne relacje, szczególnie pomiędzy PiS a społeczeństwem.</p>
<p>Polityka historyczna została substytutem dyskusji o rozwoju Polski,  epigonistycznie czerpała z różnych doktryn politycznych, tkwiących korzeniami w wieku XIX.</p>
<p>Prawdziwa polityka historyczna miała być realizowana także w innych sferach. Dotyczyła ona czasów współczesnych, tej wstrętnej III Rzeczpospolitej – oraz oczywiście – czasów PRL.<br />
Wszelkie ustawy dezubekizacyjne, dekomunizacyjne, lustracja, które były kwintesencją polityki braci Kaczyńskich, miały na celu tylko jedno – takie pokazanie tamtych czasów, żeby wszystkim tym, którzy popierali rządy Prawa i Sprawiedliwości – wydawało się, że to nie oni w nich żyli, ale jacyś mityczni, inni ONI. To nic innego, jak szukanie wroga, wmawianie społeczeństwu, że to oni są wszystkiemu winni, także są winni temu, że została zbudowana po roku ’89 demokracja, oczywiście – zła demokracja.<br />
Naukowcy, lekarze, środowiska prawnicze – to byli najwięksi wrogowie władzy PiS – i obiekt ataku.</p>
<p>Polityka historyczna, która przybrała formę propagandy, wmawiała tym odrzuconym, że to oni ta zła inteligencja, ci naukowcy, którzy się nie chcą poddać lustracji – to oni są winni temu, że w Polsce są takie podziały.</p>
<p>Polityka historyczna była narzędziem, które jednoznacznie się kojarzy się inteligencji z totalitaryzmem i próbą zapanowania nad jego poglądami.</p>
<p>Jarosław Kaczyński nie ma nic do zaoferowania polskiej inteligencji. Nic co by było dla niej ciekawe, frapujące, nic co by przyciągało świeżością</p>
<p>Polski inteligent, to człowiek znający języki, mieszkający w dużym mieście albo za granicą, czytający prasę zachodnią i posługujący się Internetem i patrzący w przyszłość. Dla niego ważniejszy jest skok cywilizacyjny własnego kraju i swój osobisty rozwój – a nie resentymenty i tanie programy budowane na wadliwych i pustych przesłankach.<br />
Polski inteligent myśli samodzielnie i nie da sobie narzucić ciasnego światopoglądu, swoistej monokultury ideowej i umysłowej. Dla niego otaczający świat jest wielobarwny – i wie, że nie na podziału na białe – czarne, że wszystko da się zadekretować tylko według jedynie słusznej linii moralnej. Wolność umysłu i analizy – to rzeczy, które wyróżniają prawdziwego polskiego inteligenta. I dlatego – nie kupił on polityki historycznej, zaproponowanej przez ideologów Prawa i Sprawiedliwości, Krasnodębskiego, Legutkę czy Zybertowicza, nie kupuje manichejskiego spojrzenia na Polskę lat dziewięćdziesiątych.</p>
<p>Polski inteligent nie boi się Świata – bo w przeciwieństwie do doktrynerów pisowskich, zna go i rozumie i potrafi z niego zaadaptować dobre, pozytywne wartości – tolerancję, otwartość światopoglądową, poszanowanie dla innych ludzi, kultur, religii. Dla niego Polska jest dobrem wszystkich obywateli. Nie ma podziału na „onych” i „nas”, jaki chciał zaszczepić Jarosław Kaczyński. Polska to dla inteligenta jeden obszar społeczny, dla którego rozwoju będzie pracowała – bez oglądania się na podziały, sztuczne, jakie chciano nam wpoić przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości. I wie, że przyszłość kraju i jego obywateli zależy od tego, jak sprosta wyzwaniom nowoczesności, cywilizacji. A tego PiS na pewno nie zapewni.</p>
<p>Pamięć jest ważna i u człowieka wykształconego jest ona pojemna. Nie zapomni polski inteligent „wykształciucha”, „łże elit”, „lumpenliberałów” czy tego, że chciano go wziąć w „kamasze”.</p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość i Jarosław Kaczyński nie mieli, nie mają – i nigdy nie będą mieli programu dla polskiej inteligencji. To wymaga wykształcenia, wiedzy, zrozumienia prądów naukowych i otaczającego Świata.</p>
<p>Trzeba sobie również zdać sprawę z tego, że Kaczyński nie rozumie i nie umie posługiwać się metodami nowoczesnymi współczesnego polityka – i inteligenta. Że metoda pisania programów, odwoływania się do starych projektów, pomysłów, resentymentów – skazuje go z góry na porażkę. Kaczyńskiemu i jego otoczeniu, jego partii brakuje po prostu zrozumienia, że inteligencja to także kwestia umiejętności nawiązywania relacji społecznych, na tworzeniu nowych kanałów komunikacji, na umiejętności przezwyciężania stereotypów i negatywnych emocji. Kaczyński nie widzi w dalszym ciągu, że zbudował sobie tak ogromny elektorat negatywny, właśnie wśród młodej inteligencji, klasy średniej, tego środowiska, które będzie kształtowało przyszłość Polski, że jego szanse na odbudowę poparcia są minimalne.</p>
<p>Polska inteligencja posługuje się rozumem – ale również emocjami. A Jarosław Kaczyński wzbudza emocje negatywne. I nie wiem ile i jak mocno chciałby walić głową w mur, jak przyznał na tej konferencji w Akademii Muzycznej, to to go odróżnia od Piłsudskiego, że tamten miał ideę, wizję, charyzmę i miłość do Polski – a Kaczyński ma tylko pustą zbitkę pojęciową w głowie.</p>
<p>Z Jarosławem Kaczyńskim u steru, Prawo i Sprawiedliwość ma małe szanse powrotu do władzy. Bez niego – jeszcze mniejsze.</p>
<p>To tragedia tej partii. Ale nie Polski.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pamięć Skarbnicą Narodu]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=218</link>
<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 10:31:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=218</guid>
<description><![CDATA[
WładzeWrocławia - najbardziej opozycyjnego miasta IVRP -
postanowiły uczcić okrągły ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img SRC="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/02/dsc05015.jpg" BORDER="0" /></p>
<p>WładzeWrocławia - najbardziej opozycyjnego miasta IVRP -<br />
postanowiły uczcić okrągły Jubileusz obalenia (również głosami<br />
Dzielnych, Liberalnych Wrocławian) kaczystowskiego reżimu.<br />
Tak, tak - to już 4 miesiące odkąd MałyBratMałegoPrezydenta dostał demokratycznego kopa.</p>
<p>oj, się zagalopowałem  - wracając do Wrocławia.</p>
<p>W magistracie długo radzono, w jaki sposób uczcić (tanio i znacząco) obalenie IV RP, po burzliwych naradach okazało się, że najprościej będzie zmienić nazwę ulicy Piaskowej na Fiaskową. Wystarczy zamalować końcówkę "brzuszka" w literze "P" i już mamy "F". Pozostaje kwestia nazw ulic w dokumentach, ale tu swoją pomocną dłoń podał MinisterSprawWewnętrzynch (związany wszak z Wrocławiem - złośliwi twierdzą, że licznymi interesami). Otóż obywatele, będą mogli sobie ręcznie wydrapać, to co władze municypialne będą zamalowywały - znaczy końcówkę "brzuszka" w literze "P".</p>
<p>Wkrótce ogłoszony zostanie również konkurs na projekt monumentu upamiętniającego Heroiczną Walkę Narodu Polskiego o odzyskanie Umiłowanej Ojczyzny z brudnych łap kaczyzmu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polish plumbers pack their bags!]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=193</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 00:39:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=193</guid>
<description><![CDATA[
No to macie niewierne PiSowskie Tomaszki:
CUD! prawdziwy Cud! &#8220;jak mówią, tak robią&#8221;]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/02/cud.jpg" /></p>
<p>No to macie <a href="http://analogicznie.wordpress.com/files/2007/11/powr.jpg" target="_blank">niewierne </a>PiSowskie Tomaszki:</p>
<p>CUD! prawdziwy Cud! "jak mówią, tak robią"</p>
<p>juz nawet zagramaniczna prasa pisze, że wracają:<br />
<i><b>Polish plumbers pack their bags as pickings get richer <a href="http://www.timesonline.co.uk/tol/news/uk/article3378851.ece" target="_blank">back east</a></b></i></p>
<p>Co sami  plumbersi przyznają, klimat w naszej Nowoodrodzonej Ojczyźnie się zmienił, ale też bardziej prozaiczne powody są:</p>
<p><b>£1</b> equals 7.23 Polish zloty (2004)</p>
<p><b>£1</b> equals 4.83 Polish zloty (2008)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zybertowicz niecnota]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1367</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 19:22:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1367</guid>
<description><![CDATA[
Prawo i Sprawiedliwość w ramach „odzyskiwania” inteligencji wielkomiejskiej będzie zapewne s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" height="58" width="60" /></p>
<p>Prawo i Sprawiedliwość w ramach „odzyskiwania” inteligencji wielkomiejskiej będzie zapewne sięgało po swoje kadry intelektualne. Piszę – zapewne – bo nie jestem do końca przekonany, czy Jarosław Kaczyński będzie potrzebował wsparcia intelektualnego. Wszak nie tylko genialnym strategiem jest – ale i wielkim myślicielem. Zupełnie jak Lenin...</p>
<p>Czytam ja sobie często dość propisowskich myślicieli i przyznam się szczerze (całkowicie bez ironii), że obcowanie z tekstami Szlachty, Gawina, Cichockiego czy nawet Legutki – bywa niezłą rozrywką i rozgrywką intelektualną. Gorzej już jest z Krasnodębskim. Ale cóż, i tak Jarosław Kaczyński oparł swój program tak zwanej IV RP na przemyśleniach z lat swojego „Sulejówka”, rozmowach z wiernym Dornem i lustrem (czytaj: bratem) a nie na analizie pism innych – w założeniach – gorszych I dostaliśmy zlepek idei narodowo – gaullistowskich w sosie populizmu.</p>
<p>Jednym z tych, których jednak Kaczyński słuchał – był zapewne Andrzej Zybertowicz. To on dał Kaczyńskiemu „mięso” jego projektu, coś, co go napędzało, co było osnową projektu zmiany państwa – czyli walki z układem.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Układ – słowo w czasie funkcjonowania tak zwanej IV RP najbardziej rozpowszechnione, pozostanie w słowniku politycznym już na zawsze – tylko teraz raczej w znaczeniu lekko kabaretowym. Układ służb, układ zależności, układ mafijno – biznesowy... ilość zastosowań jest nieograniczona. Większą karierę zrobiło tylko słowo „porażający”, ale już w połączeniu – porażający układ – wzbudza teraz paroksyzm śmiechu...</p>
<p>Zybertowicz wypłynął po raz pierwszy w roku 1993, kiedy wydał książkę ( w znakomitym, jedynym prawdziwie patriotycznym wydawnictwie „Antyk”) pod tytułem <b>„W uścisku tajnych służb”.</b><br />
W tej wiekopomnej pozycji Zybertowicz właśnie zawarł obraz mitycznego układu, oplatającego Polskę oraz nakreślił supozycję równie słynnego czworokąta, składającego się ponoć z przestępców, służb specjalnych, polityków i biznesmenów..</p>
<p>Ta wielka pozycja została przeczytana przez Jarosława Kaczyńskiego, zaadaptowana i ustaliła jego spojrzenie na III Rzeczpospolitą . Wystarczyło dodać do tego tylko „zdradę Okrągłego Stołu” „inwigilację prawicy” - czyli mityczną szafę Lesiaka – oraz na przeciw postawić wroga ludu – Adama Michnika – i świat już był poukładany.</p>
<p>Prawdziwą karierę Zybertowicz zrobił jednak dopiero w latach tak zwanej IV RP, kaczyzm pozwolił mu wypłynąć na szerokie wody i dał poznać jego szeroką i niebanalną wiedzę. Tropi wprawdzie wprawdzie układ „od zawsze”, ale dopiero czasy „naporu i przełomu” pozwoliły mu na szersze wypowiedzi. Pełno go było w prasie i mediach elektronicznych, gdzie mógł wreszcie wesprzeć swego protektora twórczą myślą. Już same tytuły jego artykułów i wywiadów z nim mówią nam wszystko...</p>
<blockquote><p><i>„Kulisy IV Rzeczpospolitej”<br />
„Układ w niemalże modelowej postaci”<br />
„Szara siatka”<br />
„Okiełznać enklawę tajności”<br />
„Układ zasadniczy”<br />
„Układ czuwa”</i></p></blockquote>
<p>Za czasów jedynie słusznej władzy, Zybertowicz został ekspertem komisji weryfikującej WSI, a na toruńskim <b>UMK, w Instytucie Socjologii</b>, stworzono specjalnie dla niego <b>studium Socjologii Bezpieczeństwa, zwane popularnie „toruńską szkołą wywiadu”</b>. Warto zajrzeć tam i zapoznać się z programem – a jeszcze lepiej z listą wykładowców. Całe bydgoskie ABW tam sobie dorabia – a wcześniej można było znaleźć też tam nazwisko byłego szef UOP za czasów rządów AWS, a obecnie jeszcze  szefa Agencji Wywiadu,. Zbigniewa Nowka.</p>
<p>Zwieńczeniem działalności Zybertowicza było funkcja doradcy przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, oczywiście do spraw bezpieczeństwa – bo nazwanie jego stanowiska „doradca ds. rozbijania układu” jakoś nie pasowało...</p>
<p>Ostatnimi czasy wychodzą jednak na światło dzienne dokonania naukowe i szkoleniowe pana doradcy.</p>
<p>Otóż w ramach budowy nowych struktur Andrzej Zybertowicz doradzał Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i szkolił nowy narybek funkcjonariuszy.</p>
<p>Kilka tygodni temu „<b>Gazeta Wyborcza</b>” ujawniła materiał o reformie „firmy”, jaką chciał wprowadzić nasz wybitny socjolog, poprzez wprowadzenie jej w "okres drgań" i "skoordynowane posunięcia rozwibrowujące".</p>
<p>Idea miała polegać na tym, aby jak to zostało zapisane – wprowadzić ABW w „drgania” - czyli tak naprawdę ją zacząć rozmontowywać i poprzez działania socjotechniczne rozbić układ zależności służbowych i homogeniczności organizacji – a następnie – po atomizacji całego układu – złożyć ją na nowo z ludzi już tylko poddanych nowemu układowi odniesienia – czyli takich, nad którymi nowa władza będzie panować.</p>
<p>Całość miała się składać z siedmiu faz – i dać nie tylko nową służbę – ale i nowego człowieka służb.</p>
<p>Te wiekopomne opracowanie kosztowało 60 tysięcy złotych – ale chyba nie zostało zaadaptowane przez „fabrykę” ABW – bo patrząc na Bogdana Święczkowskiego – wolał on zapewne prostsze metody panowania nad podwładnymi – wrzask – albo pieniądze.</p>
<p>Ale Zybertowicz nie ustawał w staraniach o naukowe oddziaływanie na swoje ukochane służby – a i ABW chciała szerokim garściami czerpać z krynicy wiedzy nowoczesnej socjologii.</p>
<p>I znów nieoceniona „Gazeta Wyborcza” (przypomnijmy – element układu) dotarła – a właściwie otrzymała od jednego z kursantów -  materiały z seminarium dla funkcjonariuszy ABW prowadzonego przez Andrzeja  Zybertowicza (i innego „wielkiego” minionego okresu – Jerzego Targalskiego).</p>
<p>Tu już się posłużę bezpośrednimi cytatami z „GW”, by nie uronić nic z wielkich słów;<br />
Otóż toruński profesor wykładał teorię "niecności" tajnych służb.</p>
<blockquote><p><i>"Tajne służby to enklawa <b>niecności</b> - nauczał Zybertowicz. - <b>Służby specjalne to instytucja, w której przestrzeganie zasad niecnych jest cnotą"</b>. A "<b>niecnota powinna służyć ochronie zasad zacnych"</b> - podkreślał.</i></p></blockquote>
<p>... i dalej...</p>
<blockquote><p><i>"Czy aby chronić naszą wolność i wizję dobrego życia, musimy posługiwać się metodami wrogów wolności i innych wartości demokratycznych?". Wyliczał, że takie metody to "skrytość, podstęp, manipulacja, dezinformacja i zdrada".</i><i>Na to pytanie Zybertowicz odpowiada twierdząco: ponieważ "wrogowie [państw demokratycznych] w swoim postępowaniu nie ograniczają się do zasad dobrego społeczeństwa i działają w sposób tajny", więc "<b>przeciw tajności bronią jest tajność" oraz "niecność".</b></i></p>
<p><i>Żeby uściślić, co to jest "niecność", profesor stwierdza, że "na gruncie norm naszej kultury" można powiedzieć, że <b>"zasady rzymskie są zacne", a "zasady arabskie są niecne".</b></i></p>
<p><i>Do zasad i metod "niecnych" Zybertowicz zaliczył podejrzliwość i tajność. Jako typowe w działaniach służb wymienia: manipulację, dezintegrację, dezinformację, prowokowanie do zdrady, szantaż w zamian za współpracę, wreszcie "gromadzenie informacji tzw. wrażliwych, czyli haków na temat każdego".</i></p>
<p><i>W konkluzji mówi o trudnej równowadze między "niecnymi" służbami a demokratycznym państwem i o tym, że "niecnota" może zainfekować demokratyczne otoczenie.</i></p>
<p><i>"Działania służb muszą być nieprzenikalne" i "nie muszą być zrozumiałe dla obywateli", a <b>"dochody z funduszu operacyjnego nie muszą być wykazywane w zeznaniach podatkowych"</b> - rozwija swoją teorię toruński naukowiec.</i></p></blockquote>
<p>Po przeczytaniu tych słów – na wszelki wypadek kilkakrotnie, aby nie uronić nic z wielkich przemyśleń – jednego mogę być pewien;</p>
<p>Polska socjologia rozpoczęła całkowicie nową erę. Erę, w której taki prawdziwy humanizm i głębia zagości wśród funkcjonariuszy. Już widzę oczyma duszy, jak oficerowie w stołówce nie mówią do siebie słowami z „Psów” Pasikowskiego (<b><i>„Ty się ode mnie odp*, Olo!”</i></b>) lecz nad przysłowiowym kotletem mielonym rozprawiają o niecności służb arabskich – i zapewne rosyjskich. I już nie będą mówić i pisać o <i>„zadaniach operacyjnych”</i> lecz o <i>„tajnych, ale cnotliwych działaniach na terytorium niegodnego i niezacnego kraju”</i>...</p>
<p>Aż szkoda, że służby za rządów PO odżegnują się szkoleń Pana Andrzeja i bajdurzą coś o legalizmie działań...</p>
<p>Na szczęście myśl, wiedza i erudycja naszego socjologa nie będą się marnowały:</p>
<p>Został on niedawno doradcą w Kancelarii Prezydenta RP – obok innych połamanych manekinów ze sceny tak zwanej IV RP – Anny Fotygi i Ryszarda Legutki.</p>
<p>Może też będzie <b>„rozwibrowywał”</b> Pałac Namiestnikowski?</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zu Befehl, Herr Kacynski!]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1360</link>
<pubDate>Mon, 11 Feb 2008 18:59:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1360</guid>
<description><![CDATA[
Jarosław Kaczyński ma wielu wrogów. Tak to już jest z ludźmi wielkimi. ONI zawsze mają wielu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" BORDER="0" WIDTH="60" HEIGHT="58" /></p>
<p>Jarosław Kaczyński ma wielu wrogów. Tak to już jest z ludźmi wielkimi. ONI zawsze mają wielu wrogów. I wśród tych wrogów na drugim miejscu są media. Kto na pierwszym – nie muszę przypominać, mam nadzieję...</p>
<p>W trakcie Parteitagu w grudniu ubiegłego roku, pan były premier za porażkę swojej wielkiej partii winił media.<br />
Bo to media przekonały w 2005 roku Donalda Tuska aby nie zakładał z PiS koalicji i nie tworzył wyśnionej przez uciskany lud IV RP. W związku z tym – w myśl znanego nam hasła „mniejszego zła” i moralnego serwilizmu – trzeba było zawrzeć koalicję z LPR i Samoobroną. I to wstrętne media naigrawają się z kochanego braciszka, nie mówiąc o tych „ścierwojadach” (by Dorn) z kamerami i aparatami, którzy tak źle kamerują hologram Jarosława Kaczyńskiego z Pałacu Namiestnikowskiego, że zawsze ma uśmiech człowieka z pogranicza...</p>
<p>Jarosław Kaczyński dobrze się czuje tylko chyba w towarzystwie Jacka Karnowskiego, który wizytował go zawsze w poniedziałek wieczorem, aby nadać „na żywo” wywiad z Jarosławem Mądrym we wtorek, w „Sygnałach dnia”. Ponoć Jacek przyjeżdżał z Michałem – bo tylko wtedy Jarosław się otwierał, widząc bliźniaków równie udanych...</p>
<p>Dziś w ramach odzyskiwania zaufania mediów, Kaczyński znów podjął zadanie zbliżenia się do nich. Takie freundliche Anneaherung.</p>
<p>Rano radio RMF FM, jak wszyscy genetyczni patrioci wiedzą – radiostacja niemiecka, z korzeniami żydowskimi – podało, że były premier podpisał dokument o zagłuszaniu telefonów pielęgniarek w trakcie czerwcowego strajku, okupujących Kancelarię w Alejach Ujazdowskich. Czyli podpisał Befehl, dla BOR o podjęcie stosownych działań.</p>
<p>Wszystko mogłoby być cacy – choć nie wiadomo po cholerę takie działania były potrzebne w ogóle – gdyby nie to, że po pierwsze – mówiono że takie działania w ogóle nie miały miejsca – po drugie – kwit o wykonaniu Befehl został podpisany ostatniego dnia okupacji kancelarii...Zagłuszarki pracowały 7 dni na wariackich papierach – lub inaczej – na gębę. Zresztą inne doniesienia mówią, że krąg osób, które widziały o zagłuszaniu = jest szerszy – i obejmuje między innymi osobistą ochronę Kaczyńskiego – Jolantę Szczypińską – i byłego wiceministra zdrowia - Piechę</p>
<p>Na konferencji w Nowym Sączu (Pressekonferenz) dziennikarze poprosili pana przewodniczącego o ustosunkowanie się do tej sprawy. Usłyszeli na to;</p>
<blockquote><p><font COLOR="#333399"><i>"Ja bym bardzo prosił radia, w szczególności niemieckie, by nie prowadziły kampanii zmierzającej do tego, aby odwracać uwagę od ważnych spraw, a zajmować się jakimiś bzdurami, zupełnie drobnymi wydarzeniami"<br />
[...]<br />
"to powinno dotyczyć wszystkich mediów, ale media niemieckie (...) powinny być tutaj szczególnie ostrożne, bo zawsze mogą być posądzone o wtrącanie się do polskich spraw wewnętrznych, o interwencje w polskie sprawy wewnętrzne".</i></font></p></blockquote>
<p>Rzeczywiście – są ważniejsze sprawy do wyjaśnienia – co nie oznacza, że nie można się spytać byłego szefa rządu, którego naczelną zasadą była uczciwość i prawdomówność – dlaczego mijał się, delikatnie mówiąc z prawdą? (Wahrheit).</p>
<p>Kaczyński uważa od dawna, że dziennikarze są poddawani presji i zniewoleni. Ciekawe, że jakoś nie protestował głośno, kiedy tuż przed oddaniem władzy jego ludzie z Ministerstwa Skarbu próbowali karkołomnie „opchnąć” resztę udziałów PressPubliki, wydawcy między innymi „Rzeczpospolitej”, Angolom...</p>
<p>Oczywiście – sprawa z punktu widzenia działania państwa (szczególnie w zderzeniu z działaniami Mariusza Kamińskiego, Bogdana Święczkowskiego czy Zbigniewa Ziobro) to pryszcz. Ale pokazuje, jak chory, zgniły i podły był tamten układ. A podłość zaczynała się na samej górze.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Panie Kaczyński – inteligencja Panu już dziękuje...]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1335</link>
<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 10:10:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1335</guid>
<description><![CDATA[
Jarosław Kaczyński ponownie wczoraj zakomunikował, że PiS rozpoczyna KAMPANIĘ o przekonanie in]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Jarosław Kaczyński ponownie wczoraj zakomunikował, że PiS rozpoczyna KAMPANIĘ o przekonanie inteligencji do tej partii. "PiS to formacja w gruncie rzeczy inteligencka" – powiedział inteligent z warszawskiego Żoliborza, którego rodzinnym domem jest willa, nadana jego ojcu, Rajmundowi, przez władze komunistyczne.</p>
<p>Spyta się ktoś – dlaczego wypominam tą willę byłemu Panu Premierowi, nie mówiąc już o ojcu?</p>
<p>Otóż Jarosław Kaczyński wczoraj powiedział jeszcze kilka ciekawych zdań, skierowanych pod adresem Bogdana Klicha, ministra obrony. W nawiązaniu do konfliktu telefonicznego po katastrofie pod Mirosławcem, Kaczyński, ten kulturowy inteligent z Żoliborza, łaskaw był stwierdzić;</p>
<blockquote><p><i>Mamy do czynienia z deficytem kulturowym. Żeby rządzić, trzeba być człowiekiem na pewnym</i> <i>poziomie kulturowym<br />
[...]<br />
- Mówię nie o złej woli, ale o pewnym typie kultury. Nie każdy może być ministrem obrony, nie każdy może rządzić. Ktoś jest dobrze wychowany, a ktoś nie. Jak wywodzi się z pewnego środowiska, to trudno mu być dobrze wychowanym. Ci ludzie nie nadają się do wypełniania swoich funkcji.</i></p></blockquote>
<p>Jestem, jako inteligent z Żoliborza właśnie, dość już uodporniony na wypowiedzi Jarosław Kaczyńskiego.<br />
Ale takiego skrajnego chamstwa, nie tylko politycznego, i pogardy dla adwersarzy – bo wiadomo, że nie chodzi tu tylko o Bogdana Klicha, lecz również o Donalda Tuska, pod adresem którego również padały podobne inwektywy – nie spotyka się na co dzień. I mówi to ktoś, kto zawdzięcza znośne warunki mieszkaniowe i życiowe ojcu, który w latach 50. wysługiwał się komunistom!</p>
<p>Ktoś, kto nie może się powstrzymać od tego rodzaju uwag i prostackich tekstów – jednocześnie chce „odzyskiwać” inteligencję...</p>
<p><!--more--></p>
<p>Panie Kaczyński – polski inteligent ma w głębokim poważaniu, żeby nie powiedzieć dosadniej, pańskie umizgi do niego.</p>
<p>Pan nie ma nic do zaoferowania polskiej inteligencji. Nic co by było dla niej ciekawe, frapujące, nic co by przyciągało świeżością Bo polski inteligent, znający języki, mieszkający w dużym mieście albo za granicą, czytający prasę zachodnią i posługujący się Internetem – dokładnie widzi, jaki zaściankowy, ciemny kraj chciałby pan tu, nad Wisłą stworzyć. Polski inteligent myśli samodzielnie i nie da sobie narzucić ciasnego światopoglądu, swoistej monokultury ideowej i umysłowej. On nie patrzy na świat pańskimi oczami – tylko swoimi i pozostawia sobie niezbywalne prawo do krytycznej oceny rzeczywistości. Dla niego otaczający świat jest wielobarwny – i wie, że nie na podziału na białe – czarne, że wszystko da się zadekretować tylko według jedynie słusznej linii moralnej. Wolność umysłu i analizy – to rzeczy, które wyróżniają prawdziwego polskiego inteligenta. I dlatego – nie kupił polityki historycznej, zaproponowanej przez ideologów Prawa i Sprawiedliwości, Krasnodębskiego, Legutkę czy Zybertowicza, i nie kupuje manichejskiego spojrzenia na Polskę lat dziewięćdziesiątych.</p>
<p>Panie Kaczyński - polski inteligent nie boi się Świata – bo w przeciwieństwie do pańskiego, ciasnego i doktrynerskiego umysłu zna go, rozumie i potrafi z niego zaadaptować dobre, pozytywne wartości – tolerancję, otwartość światopoglądową, poszanowanie dla innych ludzi, kultur, religii.</p>
<p>Dla inteligenta Polska jest dobrem wszystkich obywateli. Nie ma podziału na „onych” i „nas”, jaki chciał Pan zaszczepić. Polska to dla inteligenta jeden obszar społeczny, dla którego rozwoju będzie pracowała – bez oglądania się na podziały, sztuczne, jakie chciano nam wpoić przez ostatnie dwa lata. I wie, że przyszłość kraju i jego obywateli zależy od tego, jak sprosta wyzwaniom nowoczesności, cywilizacji. A tego PiS z Panem na czele na pewno nie zapewni.</p>
<p>Polski, wykształcony inteligent szanuje prawo i Konstytucję Rzeczypospolitej Polski – i nawet widząc jej niedoskonałości – z wielkim niesmakiem patrzył na jej kontestowanie przez demokratycznie wybranego prezydenta i premiera, Pana i swojego brata, którzy na każdym kroku komentowali wyroki niezawisłych sądów, w tym także Trybunału Konstytucyjnego. Pamięta też dwa lata zawłaszczania państwa, zniszczenia Korpusu Służby Cywilnej, partyjniactwa najwyższej próby. Widzi również, jak Pański brat, sprawujący urząd prezydencki, kompromituje go każdego dnia.</p>
<p>Pamięć jest ważna i u człowieka wykształconego jest ona pojemna. Więc nie zapomni polski inteligent „wykształciucha”, „łże elit”, „lumpenliberałów” czy tego, że chciano go wziąć w „kamasze”. Nie wybierze sobie na przewodników w podróży intelektualnej takich ludzi jak, pańscy totumfaccy, Przemysław Edgar Gosiewski, Joachim Brudziński, Nelly Rokita, Zbigniew Ziobro czy nawet Zdzisław Krasnodębski – nie mówiąc już o Panu.   Bo polski inteligent myśli. I buduje samodzielnie swoją tożsamość i miejsce w społeczeństwie, na bazie własnych doświadczeń, znajomości polskiej historii i polskiego etosu i nie potrzebując takich “liderów”, jakich skupia  Pan  wokół siebie.</p>
<p>Polskiemu inteligentowi już składano różne propozycje – i jakoś udało mu się zachować niezależność i umiejętność oceny – kiedy znów próbuje się go okłamać.</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PiS kabareton]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/2008/01/14/pis-kabareton/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 10:02:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/2008/01/14/pis-kabareton/</guid>
<description><![CDATA[
Informacje dochodzące ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości zaczynają powoli przypominać donie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Informacje dochodzące ze środowiska Prawa i Sprawiedliwości zaczynają powoli przypominać doniesienia quasi kabaretowe. To już nie są ważkie decyzje i komunikaty z partii politycznej – lecz bardziej doniesienia folklorystyczne – jak z jarmarku odpustowego połączonego z występami sztukmistrzów i prześmiewców, przebranych dla niepoznaki za głupków. . Każda wypowiedź polityka tej formacji, konferencja prasowa czy wpis na blogu politycznym, to coś na kształt kupletu.</p>
<p>Paweł Kowal przy udziale Przemysława Gosiewskiego oświadczył w sobotę na konferecnji, że artykuł „Dziennika” o tym, że TYLKO 15 razy się spotkał z funkcjonariuszami WSI i dopiero potem rozpoznał, z kim  zacz – to działanie tak zwanej spółdzielni byłych funkcjonariuszy służb. Kowal nie widzi żadnych korelacji z tym, że te informacje były znane głównie WEWNĄTRZ jego partii i wypłynęły na tuż przed jego spodziewaną nominacją do politycznej struktury partii. A ciekawe – bo głównymi osobami posiadającymi taką wiedzę byli, poza samym Jarosławem Kaczyńskim ludzie z którymi Kowal nie jest w najlepszych relacjach – czyli Kamiński Michał i Bielan – konkurent bezpośredni Kowala do władz partii.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Na posiedzeniu Rady Politycznej (d. Sekretariat KC) PiS zostali wybrani nowi wiceszefowie partii.<br />
Zostali nimi Zbigniew Ziobro, b. szef Klubu Parlamentarnego PiS Marek Kuchciński i posłanka Aleksandra Natalli-Świat. Wybory odbyły się w myśl formuły „centralizmu demokratycznego”, polegającego na tym, że partia i Rada Polityczna sobie demokratycznie dyskutuje – a Jarosław Mądry podejmuje centralnie decyzje.<br />
Zbigniew Ziobro (i jego dyktafon) zostali oficjalnie namaszczeni na pierwszych po... Jarosławie w partii.<br />
Ziobro i Kuchciński mają „odzyskiwać” inteligencję i młodzież, co brzmi tak, jakby dawni klauni Friko i Koko mieli prowadzić wykłady na Uniwersytecie Kardynała S. Wyszyńskiego z prawa pracy. No, ale ta szacowna uczelnia ma innego wykładowcę tego przedmiotu....o podobnym potencjale.</p>
<p>Nominacje w PiS nie spotkały się z aprobatą Wielkiego Nieobecnego Myśliciela – Ludwika Dorna.<br />
Dorn na swoim blogu zamieścił kolejny wpis, w którym po raz pierwszy tak jednoznacznie i twardo krytykuje decyzje Jarosława Kaczyńskiego. Pisze wprawdzie, że rządy Prawa i Sprawiedliwości byłyby dla Polski najlepsze – ale nie ma tu standardowo w takiej sytuacji umieszczanego peanu na cześć Wodza.</p>
<p>Dorn krytykuje nominacje na wiceprezesów partii i do Komitetu Politycznego, ujawnia (prawdopodobnie dlatego, aby nie uczynili to jego partyjni wrogowie), że jego propozycje, od których uzależniał swój powrót na stanowisko wiceprezesa, zostały odrzucone przez Genialnego Stratega, i stwierdza, że podjęte decyzje umacniają kierunek partii, jedynie słuszny kierunek Wodza. Dorn wyraźnie stwierdza, że partia uzyskała przez te nominacje jednoosobową podmiotowość, gdzie przestały się liczyć opinie i poglądy nie tylko innych działaczy partyjnych – ale także opinie ciał statutowych. Warto to pamiętać, kiedy znów jakiś Gosiewski czy inny Lipiński będzie bredził o demokratycznych procedurach, dyskusjach i decyzjach partyjnych. Passus na temat posła Suskiego i jego zdolności intelektualnych – perełka.<br />
Dorn, podobnie jak za czasów AWS – odchodzi na emigrację wewnętrzną Odszedł ostatni, który potrafił (i się nie bał) formułować w tej partii samodzielnie poglądy.</p>
<p>Klamrą spinającą wszystkie te wesołe, karykaturalne i trochę straszne doniesienia z jedynie słusznej partii jest informacja o powołaniu i uruchomieniu jeszcze w styczniu portalu multimedialnego, w którym naczelne miejsce będzie zajmowała tak zwana PiS TV, jak to określił rzecznik partii – Mariusz Kamiński II. Ma ten portal przyciągnąć młodych ludzi, wyborców wykształconych i z miast. Będą videoblogi, gry on – line i inne gadżety, jak tapety czy wygaszacze...<br />
Kaczyński konsekwentnie stara się coś zrobić, aby młodzież wróciła do partii. Tylko, że problem nie w formie – a w treści. Jeżeli partia jest przez niego zdominowana – to portal będzie również. Nie ma dla nikogo różnicy, czy widzi „pingwina” w TVN 24, czy w internecie.<br />
Chyba, że zostanie utrzymana i rozwinięta konwencja kabaretu... Cóż, może zatrudnienie Marcina Wolskiego byłoby jakimś pomysłem? Pamiętamy „sukces” kabaretonu z Opola, z roku 2006, kiedy widzowie klaskali... nogami, uciekając z amfiteatru opolskiego przed Rosiewiczem i innymi...</p>
<p>Ale może się mylę. Pokłady humoru w Kuchcińskim (jak się zioła napali) czy Gosiewskim, nie mówiąc o elokwencji posła Cymańskiego – są nie do przecenienia. Ich występy „na stojaka” mogą przynieść niezatarte wrażenia. Może jednak warto będzie subskrybować ten kanał..</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nasz człowiek w WSI]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/2008/01/11/nasz-czlowiek-w-wsi/</link>
<pubDate>Fri, 11 Jan 2008 08:53:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/2008/01/11/nasz-czlowiek-w-wsi/</guid>
<description><![CDATA[
Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych rządu Prawa i Sprawiedliwości współpracowa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img HEIGHT="58" WIDTH="60" BORDER="0" SRC="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" /></p>
<p>Paweł Kowal, były wiceminister spraw zagranicznych rządu Prawa i Sprawiedliwości współpracował z Wojskowym Służbami Informacyjnymi. „Nieświadomie”, jak sam mówi, spotkał się 15 razy  z przedstawicielami<br />
„pewnego ministerstwa” i równie nie zdając sobie z tego sprawy, z kim rozmawia -  na jednym ze spotkań podpisał zobowiązania do zachowania w tajemnicy swych kontaktów z panami, o których nawet nie przypuszczał, że mogą być z takie organizacji.</p>
<p>Paweł Kowal, klasycznie, jak dawni współpracownicy służb specjalnych PRL – idzie w zaparte. Współpracował, ale nie „donosił”, nic nie pisał  – ale w jego teczce minister Wassermann znalazł jego opracowania na temat krajów byłego ZSRR, w raporcie Macierewicza go nie umieszczono – ale i Lech Kaczyński i Sławomir Cenckiewicz, szef komisji likwidacyjnej WSI wiedzieli o współpracowniku o pseudonimie „Pallad” wiedzieli...</p>
<p><!--more--></p>
<p>Żeby było jasne – wbrew ortodoksyjnym przeciwnikom wszystkiego, co się działo po roku 1989, aż do czasów działania „najlepszego rządu tysiąclecia” Jarosława Kaczyńskiego – nie mam nic przeciwko współpracy obywatela Polski z legalnie działającymi służbami specjalnymi.<br />
Z tym, że te służby zostały przez formację polityczną, której wiernym działaczem, żołnierzem jest Sławomir Kowal, uznane za organizację przestępczą.</p>
<p>Raport Antoniego Macierewicza zrównał w „zbrodniczym procederze” tych, którzy działali dla służb PRL – i dla WSI, czyli służy III RP. Raport był jednoznaczny i wyraźnie objął anatemą dziesiątki, nawet setki osób, oficerów i współpracowników służb.</p>
<p>Wiele osób, które się w tym raporcie znalazły, ma prawo zapytać – kto, dlaczego i w jaki sposób decydował o tym, czyje nazwiska mają zostać ujawnione – a czyje mają pozostać w cieniu. Jednym z ujawnionych jest Jerzy Marek Nowakowski. Nowakowski, jak pamiętamy został ujęty w raporcie jako agent WSI, o pseudonimie „Falkowski” i miał w ramach działań operacyjnych – donosić na prawicę, w tym informować o nastrojach w Prawie i Sprawiedliwości – którego był członkiem w trakcie publikacji raportu.. Publicysta nie zaprzecza, że w ramach swoich obowiązków był konsultantem ds. zagranicznych, ale nie zajmował się inwigilacją partii prawicowych. Nowakowski wystąpił do sądu w sprawie ochrony swojego dobrego imienia.  Ale on nie był potrzebny, sterowalny i nie można było nad nim panować</p>
<p>Prawi i Sprawiedliwi zawsze się posługiwali podwójną listą zasad moralnych – inną dla siebie, inną dla „onych”, za których uważali wszystkich, którzy nie z nimi.<br />
W myśl tej zasady, Kowal jako „nasz dobry współpracownik” mógł zasiadać w gremiach kierowniczych partii – i pełnić odpowiedzialną funkcję rządową.</p>
<p>Ceniłem Kowala, bo pomimo, że nie zgadzałem się z wieloma jego opiniami na tematy zagraniczne – jak choćby w sprawie Karty Praw Podstawowych – to jego opinie zawsze były poparte przemyślanymi argumentami i w przeciwieństwie do innych „specjalistów”, takich jak Anna Fotyga – on wiedział o czym mówił.</p>
<p>Ale w tym przypadku widać, że jego kręgosłup moralny został ładnie wymodelowany – lub się sam dostosował – do potrzeb jego partii. Zawsze sądziłem, że Kowal powinien odejść z PiS – i wejść w obszar działalności naukowej i doradczej. Ale on wybrał drogę partyjnej kariery – która jak się okazało – dała mu parasol ochronny. Do czasu.</p>
<p>Andrzej Olechowski swego czasu spokojnie i otwarcie przyznał się do współpracy z wywiadem operacyjnym, gospodarczym PRL. Dało mu to ten komfort, że nikt nie może mu zarzucić, że coś prze kimś ukrywa, że mogą być na niego jakieś haki.</p>
<p>„Koń jak jest, każdy widzi”. Jak się okazuje – Kowala poznajemy na nowo...</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[obowiązek jazdy w foteliku]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/2008/01/09/obowiazek-jazdy-w-fotelik