<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>historia-sztuki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/historia-sztuki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "historia-sztuki"</description>
	<pubDate>Fri, 16 May 2008 23:11:15 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Olimpijska radość z ojcostwa]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=309</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 07:30:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=309</guid>
<description><![CDATA[
Rzeczą powszechnie znaną i w Polsce i w Europie – przyznaję – że to najczęściej mężczy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/05/pan.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-310" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/05/pan.jpg" alt="" width="500" height="485" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span>Rzeczą powszechnie znaną i w Polsce i w Europie – przyznaję – że to najczęściej mężczyźni pozostawiają kobiety same z dzieckiem. Nigdy tego nie mogłem zrozumieć, jak można nie chcieć być razem z własnym dzieckiem, patrzeć, jak rośnie, kształtować go, uczyć, zaciekawiać. Ja się wstydzę za takich mężczyzn.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ale może być inaczej, to kobieta zostawia mężczyznę z dzieckiem, i do tego małym i ułomnym. W<span> </span>bibliotece przez przypadek wpadł mi w ręce wiersz Homera w tłumaczeniu z 1923 roku (na <span> </span>Tuwima to on raczej nie wygląda):</span></p>
<p class="MsoNormal"><span><strong>Hymn do Pana</strong></span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Hermesa, niebian gońca, śpiewają chyżego,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>którego nawet wichry w locie nie ubiegą.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wywodzą, jako niegdyś owce pasł i skopy</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i do córy Driopsa wzdychał Penelopy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wywodzą, jako zdobył jej serce czerwone</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i szczęśliwy, szczęśliwą uczynił z niej żonę.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Obdarzyła go piękna Penelopa synem,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>co trochę na mieszkańca niebieskich roztoczy:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>przerażał, zaciekawiał i zachwycał oczy.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Dwa rogi miał na czole, kopytka u nogi,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>na ustach uśmiech słońcu podobny i błogi.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ujrzała dziecię matka, krzyknęła, pobladła,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>uszła z domu i w lesie głębokim przepadła.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Podjął niemowlę Hermes, obejrzał przytomnie</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i synem swym rogatym ucieszył ogromnie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Posadził go na ręce, opatulił skórą</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>tchórzliwego zająca miękkuchną i burą</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i w olimpijskie poniósł ochoczo świetlice.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Tam syna tuż przy Zeusie posadził, władyce,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i wszystkim nieśmiertelnym pokazywał z bliska.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Było też w niebie, było śmiechu z widowiska,</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>śmiał się Dzeus i Apollon, śmiały się boginie</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>i wielką rokowały potęgę chłopczynie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>A i że wszystkim z pańska narzucił wesołość</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>dało mu na imię Pana nieśmiertelnych koło.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowe życie zabytków]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=280</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 06:52:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=280</guid>
<description><![CDATA[
Nowa siedziba koncernu Unilever na miejscu dawnych doków nad Tamizą.
Dawne obiekty zmieniają prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/unilever2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-286" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/unilever2.jpg" alt="" width="400" height="185" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nowa siedziba koncernu Unilever na miejscu dawnych doków nad Tamizą.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Dawne obiekty zmieniają przeznaczenie. Ten proces trwa przez wieki, ale teraz dopiero możemy zobaczyć jego zintensyfikowanie. Jak o tym sobie pomyślę, od razu staje mi przed oczyma warszawski Teatr Stara Prochownia i moje młode lata.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Jak myśmy uwielbiali chodzić do tego teatru, nie było na nim wtedy sceny (a jak była wygospodarowana – to malutka), większość sztuk inscenizowana była w sposób jak na te lata nowatorski. Ławy w teatrze ustawione były rzędami prostopadle do wejścia, z wąskim przejściem pośrodku, te dwie połówki siedziały twarzą do siebie, a aktorzy grali w swoich normalnych, codziennych strojach chodząc tym wąskim przejściem pomiędzy widzami. Ale trzeba wytłumaczyć, skąd się wzięło to cudo, ten Teatr Stara Prochownia. Co to był za budynek?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>A! To musimy cofnąć się do XVI wieku. Wielką przeprawę drewnianą przez rzekę zaczął budować Zygmunt August, ale nie zdążył się już po nim przejechać. Budowę skończyła Anna Jagiellonka i 5 kwietnia 1573 r. ten najdłuższy most w Europie otworzony został dla ruchu. (Co ciekawe, od razu ceny spadły na zachodnim, „wysokim” brzegu). Na brzegu warszawskim poleciła królowa Anna wystawić wielką basztę kamienną, ze strażnicami dla obserwacji mostu i sąsiednich budynków, celem ochrony przed pożarem. Most został zerwany na początku XVII wieku i nie został więcej odbudowany, ale do dzisiaj została ulica Mostowa i …. Baszta Mostowa. A sam budynek został </span>"Depositorium Prochowe Koronne", od czego jest dzisiejsza nazwa, na szczęście, jak został więzieniem, to nazwy nie zmienił. Teatr istnieje do dziś, unowocześnił jedynie nazwę i teraz nazywa się Stara ProchOFFnia. Ku mojemu zdziwieniu nie ma w Internecie zdjęcia tego budynku, nawet w Wiki Warszawskiej.</p>
<p class="MsoNormal">Drugim, pięknym miejscem warszawskim tego typu jest Fabryka Trzciny. Budynek fabryki, zbudowany w 1916 roku na Pradze, jest jednym z najstarszych obiektów przemysłowych prawobrzeżnej Warszawy. Początkowo znajdowała się w nim wytwórnia marmolady, potem siedziba zakładów Polskiego Przemysłu Gumowego ( w skrócie PPG - od którego wzięły swoją nazwę słynne tenisówki "pepegi"), jeszcze później produkowano tu wyroby garmażeryjne. Tę właśnie opuszczoną, zrujnowaną fabrykę odkrył kompozytor, producent muzyczny i telewizyjny Wojciech Trzciński. Zachwycił go wyjątkowy, niepowtarzalny klimat i magiczna aura roztaczająca się wśród kompleksu zabudowań starej fabryki. Trzciński od dawna marzył o stworzeniu placówki, w której mogłoby dojść do spotkania różnych gatunków sztuki. Postanowił odremontować budynek i przekształcić go w centrum artystyczne, które swoją nazwę zawdzięcza nazwisku, a raczej funkcjonującemu w środowisku artystycznym przezwisku pomysłodawcy.</p>
<p class="MsoNormal">Czytamy też bardzo dużo o loftach. Loft to z angielskiego poddasze, stryszek, galeria, górne piętro składu lub fabryki, a dziś ma nowe znaczenie. Jest to mieszkanie w starej fabryce. Pofabryczne hale przerabia się na eleganckie apartamenty. Cechą charakterystyczną takich mieszkań jest olbrzymia przestrzeń, ogromne okna i mnóstwo możliwości aranżacji, ponieważ układ takiego mieszkania jest niestandardowy. Dla starych miast przemysłowych jest to olbrzymia szansa. Opuszczone, zdewastowane fabryki z początku XIX i XX wieku stanowiły dla nich problem, świeciły powybijanymi oknami, dzwoniły pourywanymi rynnami. Nie było pomysłu, co z nimi zrobić - zburzyć nie wypada, bo to przecież zabytek, uruchomić się nie da, bo technologia jest już inna. W Polsce pierwszy loft powstał w 2002 r. w dawnej lampiarni Zakładów Górniczo – Hutniczych „Orzeł Biały” w Bytomiu i został nazwany Bolko Loft. Następna jest Łódź, a za mieszkanie w dawnej fabryce Karola Scheiblera trzeba zapłacić nawet 7,5 tys. zł za metr. A ja szykuję się do notki o Żyrardowie.</p>
<p class="MsoNormal">To ja postanowiłem puścić wodze fantazji. Jest rok 2040.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/cgp31.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-287" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/cgp31.jpg" alt="" width="400" height="157" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Europejska filia koncernu Coca Cola wprowadza się do nowej siedziby.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/pkin2.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-284" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/pkin2.jpg?w=277" alt="" width="277" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Warszawska jaskinia hazardu nie mieściła się w dotychczasowym budynku. Dziesiątki lądujących samolotów przywożących turystów na ruletkę, blackjacka, poker, bakarata, jednorękich bandytów. I do tego te śluby w 10 minut z jednoczesnym rozwodem. W związku z tym spółka przeniosła się do trochę większego budynku.</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/wawel.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-285" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/wawel.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Największy koncern medialny Rzeczypospolitej, trzęsący krajem i wszystkimi politykami, postanowił ukarać Warszawę i wyniósł się do Krakowa. Oto nowa siedziba koncernu. Ku zdziwieniu wszystkich reakcja była odwrotna od spodziewanej. Warszawiacy odetchnęli z ulgą, tymczasem w Krakowie zaczynają się bunty studentów. Jest rok 2068.</p>
<p><span style="font-size:12pt;"><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pragmatyk czy zdrajca?]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=270</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 22:27:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=270</guid>
<description><![CDATA[
Julian Fałat „Polowanie w Nieświeżu”
I znowu musimy się wziąć za ciężki temat. Nie ma l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/falat2.jpg" alt="" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Julian Fałat „Polowanie w Nieświeżu”</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>I znowu musimy się wziąć za ciężki temat. Nie ma lekko. Nie ma to tamto.<br />
</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Od dawna w blogach par excellence politycznych spotyka się dyskusję na temat postępowania wobec zaborców (i innych nacji gnębiących nasz naród) Wielkich Polaków. Wspaniałym przyczynkiem do tego tematu była dla mnie książka </span>„Między romantyzmem a pragmatyzmem” Tadeusza Bodio. Jest prawdą, że od ponad 200 lat polska psychohistoria zawiera dwa podstawowe, będące ze sobą w permanentnym konflikcie, sposoby myślenia o polityce, „dwa odmienne podejścia do problemów polityki, dwa różne style myślenia, przeżywania i działania politycznego: romantyczny i pozytywistyczny”. I nie chodzi mi tutaj o Romantyzm jako prąd ideowy występujący w literaturze i sztuce, ale o sposób spoglądania politycznego.</p>
<p class="MsoNormal">Dla romantyków najważniejszym było z jednej strony państwo, z jego narodem, językiem, kulturą, religią, zwyczajami; z drugiej zaś uważali, że cała polityka wobec zaborców musi opierać się na niewzruszonych zasadach etycznych, Polacy powinni działać w sposób światły, sprawiedliwy, nie idąc na żadne moralne kompromisy. Pragmatycy mieli inne zdanie na ten temat, uważali, że najważniejsza jest praca organiczna, u podstaw, aby rozwijać kraj trzeba iść na współpracę ze światłymi przedstawicielami wielkich mocarstw. Romantycy wywoływali kolejne powstania, najczęściej w najmniej korzystnym momencie, pragmatycy po kolejnej klęsce usiłowali podnieść kraj z upadku.</p>
<p class="MsoNormal">Najczęściej przywoływanymi nazwiskami pragmatyków są: Adam Jerzy Czartoryski, przyjaciel cara Aleksandra I i minister spraw zagranicznych Rosji, Franciszek Ksawery Drucki – Lubecki, Agenor Gołuchowski jako minister spraw wewnętrznych, a przedtem Alfred Józef Potocki jako premier Austro – Węgier, a także Stanisław Koźmian -<span> </span>w latach 1869-1870 poseł do Sejmu Krajowego i deputowany do wiedeńskiej Rady Państwa. Wszyscy wymienieni starali się poprawiać los Polaków idąc na współpracę z władzami zaborczymi.</p>
<p class="MsoNormal">I można powiedzieć, że dyskusja pomiędzy romantykami (choćbyśmy mieli zginąć – żadnych rozmów) a pragmatykami (trzeba się z ciemiężycielem jakoś dogadać i poczekać na dobry moment) toczy się do dnia dzisiejszego. Jedynym wyjątkiem jest właściwie okres okupacji hitlerowskiej, gdzie pragmatyków nie było. Ale w tym wyjątku znowu jest wyjątek dotyczący Powstania Warszawskiego, który romantycy chcieli koniecznie wywołać, a pragmatycy krzyczeli, że to tylko niepotrzebnie wykrwawi naród polski, a nie da żadnych efektów.</p>
<p class="MsoNormal"><span>Niemniej trzeba jeszcze raz podkreślić, że idee romantyzmu miały olbrzymi, niekwestionowany wpływ na rozbudzenie świadomości narodowej, utrzymania języka polskiego, zrozumienie sytuacji polskiego chłopa, ugruntowanie ważności norm etycznych w świadomości narodu. Osiągnięcia pragmatyków są też imponujące: rozwój przedsiębiorczości, przemysłu, handlu, instytucji finansowych, wydawnictw.</span></p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/falat1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-273" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/falat1.jpg?w=400" alt="" width="400" height="242" /></a></p>
<p class="MsoNormal"><span>Bohaterem mojej notki jest Julian Fałat, wspaniały malarz, podróżnik, profesor, otoczony wielkim szacunkiem i poważaniem. Ale…</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>W 1866 roku Julian Fałat, będąc nadwornym malarzem od polowań księcia Antoniego Radziwiłła, poznaje w Nieświeżu Księcia Pruskiego Wilhelma. Ten zachwycony malarskimi zdolnościami Polaka zabiera go do siebie i nasz bohater przez 10 lat pozostaje w świcie ostatniego niemieckiego cesarza i króla Prus, Wilhelma II Hohenzollerna. Dzięki przyjacielskiej postawie cesarza Fałat zorganizował dwie wystawy w Berlinie malarstwa polskiego, w 1891 i 1896 roku, a w</span> 1893 otrzymał nominację na członka berlińskiej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych.</p>
<p class="MsoNormal">Przyjaźń z cesarzem Wilhelmem nie przeszkodziła Fałatowi otrzymać nominacji na Dyrektora Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie po śmierci Matejki (i śmierci Rodakowskiego, który był już zaakceptowany), a po uzyskaniu niepodległości w 1921 roku zostać dyrektorem Departamentu Sztuki, pozostałości po zlikwidowanym Ministerstwie Sztuki i Kultury, w gabinecie Antoniego Ponikowskiego.</p>
<p class="MsoNormal">To, że Fałat był pragmatykiem, a nie romantykiem, i nie wysadził w powietrze cesarza, a miał niejedną okazję, to wiemy. Ale czy był człowiekiem, z którego możemy być dumni, czy też był zdrajcą?</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/falat3.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-272" src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/04/falat3.jpg?w=400" alt="" width="400" height="175" /></a></p>
<p class="MsoNormal">Anegdota</p>
<p class="MsoNormal">Na wyraźne życzenie cesarza Fałat zaczął malować scenę myśliwską z Schorfheide, na wstępnym szkicu widać było Wilhelma II leżącego na ziemi za wywróconym drzewem, podkradającego się do grupy jeleni. Po zwróceniu uwagi przez marszałka Linkera, „że nie wypada Jego Wysokości malować w takiej pozycji” Fałat poszedł ze skargą do cesarza. Ten natychmiast zapłacił za jeszcze nienamalowany obraz i zwrócił się do polskiego malarza: „Jeżeli pan zechce, to mogę usiąść, aby pozować, mogę się nawet położyć”. Fałat powiedział, że skończy bez pozowania. Kilka dni później, podczas rannego polowania, malarz dostaje wiadomość od cesarskiego strzelca, że ma natychmiast zameldować się u władcy. Po dojściu na miejsce Fałat zobaczył cesarza leżącego za wzgórkiem, który krył go przed jeleniem, i usłyszał ciche: „Jetzt können Sie ruhig Ihr Bild vollenden und allen Leuten sagen, dass der Kaiser<span> </span>Aller Deutschen auf der Jagd auch der Erde Liege kann” (Teraz może Pan swój obraz spokojnie wykończyć i wszystkim ludziom powiedzieć, że cesarz Wszystkich Niemców może także na polowaniu leżeć na ziemi”.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Obrazy w obrazach" czyli zapomniany malarz]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=230</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 11:16:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=230</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj powiemy sobie o malarzu, którego nie ma w polskiej Wiki, Wielkiej Encyklopedii Powszechnej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Dzisiaj powiemy sobie o malarzu, którego nie ma w polskiej Wiki, Wielkiej Encyklopedii Powszechnej ani w mojej „Galerii Sztuki”. Mowa jest o flamandzkim artyście, który nazywał się Willem van Haecht, i który namalował 2 obrazy należące do mojej prywatnej „Galerii arcydzieł". Dziś o pierwszym z nich, za jakiś czas o drugim, a tam do tego będzie cudowna, polska anegdota. Willem van Haecht żył w latach 1593 – 1637, był kuratorem sławnej kolekcji Corneliusa van der Geesta, przyjaciela i mecenasa Rubensa, z którym również był zaprzyjaźniony.</p>
<p class="MsoNormal">Poniższy obraz nosi tytuł „Aleksander Wielki odwiedza pracownię Apellesa”. Ileż w tym obrazie najrozmaitszych znaczeń i alegorii.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/podstawahaecht.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Aleksander Wielki odwiedza pracownię swojego nadwornego malarza Apellesa i obserwuje artystę malującego ulubioną kochankę władcy – Pankaspe. Łaciński kronikarz Pliniusz pisze, że Apelles zakochał się w Pankaspe i Aleksander podarował mu ją z wdzięczności za wspaniałe portrety. Tylko cały dowcip polega na tym, że to wszystko dzieje się w XVII-wiecznej rezydencji albo Corneliusa van der Geesta, albo Rubensa. Co za wspaniała alegoria malarstwa. Ja wiem, że zabawa, którą opisuję poniżej, jest niemożliwa dla Was ze względu na niewyraźny obraz, ale lepszego nie znalazłem w Internecie.</p>
<p class="MsoNormal">Obraz ten (i inne podobne) mają dla mnie jeszcze dodatkowy smaczek. Usiłuję rozpoznać poszczególne „obrazy w obrazach”. Na powyższym odgadłem jak dotąd dwa: w prawym dolnym rogu jest obraz Quentina Massysa „Bankier z żoną”, znany też pod dwoma innymi tytułami „Jubilerzy” i „Lichwiarz i jego żona”,</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/massys.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">a tuż nad malowanym portretem Pankaspe <span> </span>przez Apellesa jest „Bitwa Amazonek” Rubensa.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/bitwaamazonek.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Tego rodzaju prywatne galerie były bardzo popularne w omawianym wieku, w związku z tym wielu artystów malowało swoje dzieła w tej konwencji. Można je podzielić na trzy rodzaje: à la „martwa natura”, scenki rodzajowe i „artysta malujący w swojej pracowni”, a pięknym przykładem „martwej natury” jest obraz Fransa Franckena II „Pokój Sztuki” (jakoś banalnie mi wyszło tłumaczenie „Art Room”).</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/2.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Polacy od czasu do czasu też próbowali tej formy, dla przykładu dam Wincentego Kasprzyckiego, i jego "<span>Wystawę</span> <span>Sztuk Pięknych w Warszawie w 1828 roku</span>".</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/kasprzycki.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poszukiwacze szczegółów]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=190</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 09:42:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=190</guid>
<description><![CDATA[Tym razem Bars była dla mnie inspiratorką. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy gonią za szcz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span>Tym razem Bars była dla mnie inspiratorką. Jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy gonią za szczegółem jakiegoś dzieła, fascynują się tym. Można to robić ogólnie, w postaci przejścia przez Alpy tą samą drogą co Hannibal lub ulicami Dublina śladami Leopolda Kwiatka. Można – za czym ja nie przepadam – badać klatka po klatce taśmę filmową w poszukiwaniu np. słynnej butli gazowej w rydwanie „Gladiatora”.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ale jest dla mnie cudowne odkrywanie szczegółów i błędów, nazwijmy to kulturalnych, cywilizacyjnych. Dam kilka przykładów, część moich, część z Internetu, już wstęp mieliśmy przy obrazie o „pompie próżniowej”, a później przy „Ambasadorach”. Na początek obraz <span>Normana Rockwella pt. „Portret potrójny”.</span></span></p>
<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/normanrockwell.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Nie wiecie, gdzie on na portrecie zgubił okulary? I dlaczego jest dużo młodszy? A co to są za portrety, które mają stanowić inspirację dla artysty? Postanowiłem to rozwikłać: ten pierwszy z lewej na górze to na pewno </span>Dürer, na samym dole niewątpliwie van Gogh, ponad nim Pablo <span>Picasso, ale zastanawiam się nad czwartym. Strona poświęcona Rockwellowi podaje, że to Rembrandt, ale ja takiego autoportretu tego słynnego Holendra nie znam.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ale są i inne cudowne kwestie. W filmie „Indiana Jones i ostatnia krucjata” Sean Connery<span>   </span>grający Profesora Henry’ego Jonesa mówi: „Przypomniał mi się cytat z Karola Wielkiego - niechaj moją armią będą skały, góry i ptaki w niebiosach”, tymczasem tekst „</span>Niech moją armią będą drzewa, skały i ptaki na niebie” wypowiedział … Aleksander Wielki.</p>
<p class="MsoNormal">W filmie „Troja” bohaterowie walczą mieczami żelaznymi, a mnie się wydaje, że walki Achajów były w XII – XIII wieku p.n.e., a wtedy to w Grecji była epoka brązu, epoka żelaza dopiero się zaczynała i wątpię, żeby już było tak dużo broni z tego surowca.</p>
<p class="MsoNormal">W „Czterech pancernych” niektórzy strzelają z karabinu Kałasznikowa, mimo że do produkcji wprowadzono go … po wojnie.. W „Stawce”, w moim ulubionym odcinku „Żelazny Krzyż” całą aferę rozpoczyna Standartenführer Sibelius grany przez Ignacego Machowskiego, odkrywając skrytkę w łazience u hrabiego Edwina Wąsowskiego (Władysław Hańcza). A na samym końcu Kloss z Wąsowskim wmawiają Niemcom, że to właśnie Sibelius był podstawowym zdrajcą i spiskowcem. To po cholerę odkrywał tę skrytkę?</p>
<p class="MsoNormal">We wszystkich filmach o II Wojnie Niemcy jeżdżą tysiącami „Tygrysów”, był to czołg o niebo lepszy od alianckich, ale wyprodukowano ich jedynie … 1.355 sztuk.</p>
<p class="MsoNormal">Fajne jest takie wyszukiwanie szczegółów. Żeby człowiek miał tylko trochę więcej czasu. <span></span></p>
<p>  A na samym końcu mała zagadka. To jest obraz Hendricka Avercampa: "Zimowy widok z jeżdżącymi na łyżwach".</p>
<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/avercamp.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">Mam pytanie – co to takie białe wystaje z komórki? :D</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/03/avercamp2jpg.jpg" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cudowne wspomnienie]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=183</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 22:41:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=183</guid>
<description><![CDATA[Chciałbym sobie powspominać. Ale chciałbym również przerwać bajkę, bo autorzy wyraźnie nie m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span>Chciałbym sobie powspominać. Ale chciałbym również przerwać bajkę, bo autorzy wyraźnie nie mają na nią pomysłu. I po trzecie – to naprawdę nie będzie notka o malarstwie, ona jest tylko inspiracją. I po czwarte – ja już opisywałem tę historię kilka lat temu w blogu u Pana Piotra Adamczewskiego.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Przez całe lata 70. włóczyłem się po Demoludach, kończąc zawsze na Bułgarii. To jest cudowny kraj, pełen słońca, zapachów, zabytków, cudownych mieszkańców. Włóczyliśmy się po całym kraju, po górach, wsiach, małych miasteczkach. Żeby zrozumieć tę moją historię, muszę powiedzieć dwa zdania o geografii Bułgarii. Układ gór jest u nich równoleżnikowy i człowiek lądujący w Sofii pojedzie na wybrzeże południową częścią przez Płowdiw, a nie będzie się pchał na północ w góry. A tam, z dala od szlaków turystycznych, leży Wielkie Tyrnowo, dawna stolica Bułgarii, miasto całe uznane za zabytek klasy „0”. Strasznie chciałem je zobaczyć.</span></p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/tyrnowo.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Postanowiliśmy pojechać szlakiem najwybitniejszego bułgarskiego malarza ikon Zacharija Zografa, więc najpierw trafiliśmy do Trojanu, aby obejrzeć m.in. Ikonę przedstawiającą Cyryla i Metodego (patrz zdjęcie), a później po zwiedzeniu Wielkiego Tyrnowa <span> </span>pojechaliśmy już wieczorem do Preobrażeńskiego Monastyru, leżącego 5 kilometrów od Tyrnowa, a zawierającego mnóstwo ikon Zografa. I spotkała mnie (nas) niespodzianka, którą będziemy pamiętać do końca życia. Nasze dysputy z oprowadzającym nas mnichem przyciągnęły innych braci. Brama została zamknięta, minął już czas zwiedzania, a nam było mało. Mnisi zachwyceni, że tyle wiemy jako Polacy o monastyrach, ikonach i Zografie zaprosili nas na wino. Weszliśmy na górę, a później na duży taras z drewnianymi stołami i ławami. Było całkowicie ciemno. Gospodarze chyba świadomie nie powiedzieli nam, że tuż nad naszymi głowami jest ażurowa konstrukcja, z której zwisały dorodne kiście winogron na wysokości głowy. Oczywiście pierwszą rzeczą było po ciemku pacnięcie nosem w winogrona i … śmiech braci. Trzeba było iść zygzakiem omijając krwawe bomby. Siedzieliśmy później chyba ze cztery godziny, piliśmy wino, śmieliśmy się, rozmawialiśmy o rzeczach wielkich, o świecie, jak i małych, zadawali mi pytania, na które nie umiałem odpowiedzieć (Jakich znam polskich malarzy malujących Święte Obrazy). W oddali widać było tylko odblask miasta.</span></p>
<p class="MsoNormal"><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/trojan.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Dostaliśmy nocleg w pojedynczych celach, a rano śniadanie. Później zaprosili nas do biblioteki, dotykałem bezcennych rękopisów i inkunabułów. Dopytywałem się staruszka - bibliotekarza, czy nie ma czegoś o Państwie Wiślan, mogli być w Wiślicy. marzyło mi się, że zostanę odkrywcą nieznanego dotąd źródła historycznego polskiej historii. Ale niestety stwierdził, że nie natrafił dotąd na nic, co byłoby związane z historią Polski. I tak nie zostałem odkrywcą.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span> Minęło od tego czasu 25 lat, a ja ten taras pamiętam jak dzisiaj.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gustave Caillebotte - zapomniany impresjonista ]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=171</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 07:15:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=171</guid>
<description><![CDATA[
Pierre-August- Renoir (1881) „Śniadanie Wioślarzy”, obraz, jak się śmieją oglądający, na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/renoirwioslarze.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Pierre-August- Renoir (1881) „Śniadanie Wioślarzy”, obraz, jak się śmieją oglądający, na którym malarz umieścił wszystkich, oprócz wioślarzy. Gustave Caillebotte siedzi pierwszy z prawej i zamiast interesować się tym, co mówi do niego aktorka i modelka Angele oraz włoski dziennikarz Maggiolo, on woli podpatrywać narzeczoną Renoira Aline Charigot, bawiącą się kotkiem.</p>
<p class="MsoNormal">Gustave Caillebotte – zapomniany impresjonista, a nawet jeżeli go ktoś zna, to z jednego obrazu „Paryż w deszczu”, który dla mnie jest naprawdę arcydziełem. Tymczasem Caillebotte był bardzo zdolnym malarzem – impresjonistą, a to, że nie był w ogóle znany w I poł. XX wieku było spowodowane … jego bogactwem. Był tak strasznie bogaty, że nie musiał sprzedawać swoich dzieł, zrobili to dopiero jego spadkobiercy.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/cykliniarze.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Cykliniarze" (1875) -  zdaniem krytyków "ramiona jego cykliniarzy są za chude, ich klatki piersiowe zbyt wąskie".</p>
<p class="MsoNormal">Caillebotte czuł zawsze pociąg do malowania w stylu impresjonistycznym, ale związek z innymi Wielkimi spowodowały dwa czynniki: pierwszy to ten, że jego obraz „Cykliniarze” został odrzucony z oficjalnego Salonu, a drugi, że zaprzyjaźnił się z Edgarem Degasem, który go wprowadził do Grupy. W roku 1875 odbyła się pierwsza sprzedaż dzieł impresjonistów zorganizowana w domu aukcyjnym Hôtel<span>  </span>Drouot. Caillebotte robi tam swój pierwszy zakup, nabywa „Zakątek nad rzeką” Claude’a Moneta i jest to zaczątek bogatej kolekcji kompletowanej tyleż dla satysfakcji posiadania podziwianych dzieł, jak i chęci niesienia pomocy młodym artystom nękanym kłopotami finansowymi. Całość kolekcji, 67 dzieł: 19 obrazów Pisarra, 14 Moneta, 10 Renoira, 9 Sisleya, 7 Degasa, 5 Cézanne’a, 4 Maneta<span>  </span>i 1 własne płótno – przekazał Państwu Francuskiemu, a dokładniej mówiąc Muzeum Luksemburskiemu. I dzisiaj nie możemy tego pojąć, ale oferta wykonawców jego testamentu została przez Muzeum … odrzucona. Trzy lata trwały pertraktacje i w końcu Muzeum raczyło je przyjąć (ale tylko 40 obrazów).</p>
<p class="MsoNormal">Nie chcę się za dużo rozpisywać, ale Caillebotte nie powinien być zapomniany, albo znany wyłącznie z jednego dzieła. Monet pisał: „Gdyby żył, zamiast umrzeć przedwcześnie, szczęście uśmiechnęłoby się do niego, jak do nas wszystkich, był bowiem ogromnie utalentowany”. Caillebotte był mistrzem perspektywy, umiał wydobyć w obrazie głębię, był również cudownym malarzem kwiatów i martwej natury.</p>
<p class="MsoNormal">Ja wiem, że są więksi od niego impresjoniści. Ale lubię jego obrazy, a te moje najukochańsze postanowiłem zaprezentować swoim Gościom tego blogu. Już milknę – obejrzyjcie proszę.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/bulwar.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Mężczyzna na balkonie, Bulwar Haussmanna" (1880)</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/slon.jpg" /></p>
<p>"Słoneczka, ogród w Petit Gennevilliers" (1885)</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/scan.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Róże, ogród w Petit Gennevilliers" (1886)</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/most.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Most w Argenteuil" - miejscowość, w której tak lubił przebywać razem z Claudem Monetem.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/rownina.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Równina  Gennevilliers"</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/caillebotte.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">"Dachy Paryża w śniegu" - ten obraz daję tylko dlatego, że był w Warszawie na wystawie impresjonistów i muszę szczerze powiedzieć - oryginał robi wrażenie, to nie to, co zdjęcie.</p>
<p class="MsoNormal">Nie będę Was więcej zanudzał. Ale powtarzam,  Gustave Caillebotte nie zasługuje na to, aby wszyscy o nim zapomnieli.</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zagadka nr 9 (malarska)]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=165</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 17:12:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=165</guid>
<description><![CDATA[Ta zagadka jest sformułowana w sposób prosty jak kłębek drutu kolczastego. Ale prosta nie jest, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ta zagadka jest sformułowana w sposób prosty jak kłębek drutu kolczastego. Ale prosta nie jest, od razu mówię, malarz nie należy do powszechnie znanych. Ale dla mnie jest jednym z fajniejszych.</p>
<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/ladne.jpg" /></p>
<p>Kto namalował ten obraz i jaki on nosi tytuł?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Makabryczny ciąg skojarzeń czyli myślowy danse macabre]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=163</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 08:05:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=163</guid>
<description><![CDATA[
Początek nie jest makabryczny. Z wielkim zadowoleniem witam rozwój blogów swoich przyjaciół in]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/1466731.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Początek nie jest makabryczny. Z wielkim zadowoleniem witam rozwój blogów swoich przyjaciół internetowych, ich wpisy są coraz ciekawsze i zachwycają poziomem. Ale szczególne brawa należą się Dru’ za ostatnią notkę, z tym że temat poruszany jest nie do ogarnięcia. Z braku czasu nie mogłem uczestniczyć w dyskusji, bo komentarz winien mieć objętość pracy doktorskiej. Punktem wyjścia moich rozważań (więc i kolejnych skojarzeń) był moment Wielkiego Wybuchu, który spowodował Stwórca. Tak sobie pomyślałem: wywołał nieprawdopodobną eksplozję, powstały tryliony galaktyk, gwiazdozbiorów, a nasza matematyka nie ma chyba określeń na ilość powstałych planet, gwiazd, księżyców czy ton gruzu kosmicznego. I raptem przewidział, że gdzieś na krańcach Wszechświata, w mało liczącej się galaktyce „Droga Mleczna”, przy małej gwieździe na 3 planecie budować będzie swoją przyszłość Lud Wybrany (mówię o ludzkości). I przewidział, że trzeba ostrzec ich, aby nie pożądał żony swojego bliźniego, nie pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego. I wszystko to głosił człowiek jeżdżący na osiołku wśród kamienistych wzgórz.</p>
<p class="MsoNormal">I tak sobie pomyślałem, że jeżeli naprawdę Wybuch spowodował Stwórca, to spojrzawszy na swój czyn i jego nieprawdopodobne skutki, machnął ręką i powiedział: „Ale narobiłem. Pójdzie to na rozkurz”. A więc świat zmierza ku nieuchronnej katastrofie. A jak tak, to wziąłem sobie do poczytania i pooglądania małą książeczkę o Hansie Holbeinie. Widok tańczących kościotrupów, ludzi obejmujących Śmierć, kosy jako narzędzia, działa strasznie na moją wyobraźnię.</p>
<p class="MsoNormal">Jak książeczkę odłożyłem, zacząłem się zastanawiać, czy Holbein rysował pod wpływem epidemii dżumy pustoszącej Europę w XIV wieku, a ta tragedia wprowadziła nowe dwa skojarzenia. Po pierwsze, bez epidemii nie byłoby jednego z największych dzieł literackich świata: „Dekameronu” Boccaccia, po drugie – dlaczego w gruncie rzeczy choroba pustosząca wszystkie kraje dookoła Polski jej w gruncie rzeczy nie dotknęła. Dużo czytałem na ten temat i specjaliści nie są zgodni, dlaczego nasz kraj został tak uprzywilejowany. Jedna z propozycji jest na pewno bliska sercu Hoko: otóż niektórzy twierdzą, że na Zachodzie koty były traktowane jako Diabelskie Zwierzęta i palono je na stosie i prześladowano. Polacy zaś kochają te mruczące ssaki.</p>
<p class="MsoNormal">Jak wyszedłem z niezadżumionej Polski moja myśl powędrowała do „Rozmów Polikarpa ze śmiercią”. Czy ten utwór powstał też pod wpływem dżumy?</p>
<p class="MsoNormal">A może ja powinienem przestać myśleć i kombinować, i zająć się czymś pożytecznym?</p>
<p class="MsoNormal">Edycja tekstu pod wpływem komentarzy Jacobski'ego i Wachmistrza</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/dzuma.png" /></p>
<p><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';"><br />
</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zagadka nr 6 (malarska)]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=147</link>
<pubDate>Tue, 05 Feb 2008 20:22:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=147</guid>
<description><![CDATA[
Jak już kiedyś pisałem, moja percepcja malarska kończy się w gruncie rzeczy na impresjonistach]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/02/musialemzmienicnazwe.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Jak już kiedyś pisałem, moja percepcja malarska kończy się w gruncie rzeczy na impresjonistach. Ale są wielcy artyści XX wieku, którzy mi się po prostu podobają, więc kupiłem sobie kalendarz ścienny ze słynnymi obrazami. Mam w związku z tym pytanie, jaki obraz, i przez kogo namalowany, jest związany z lutym.</span></p>
<ol>
<li><span>Jest to jeden z największych malarzy (i nie tylko) świata i lubi zegary przypominające ser żółty.</span></li>
<li><span></span><span>Nazwa obrazu jest czterowyrazowa, dwa ostatnie wyrazy są identyczne z nazwą obrazu, który przedstawił ostatnio Hoko.</span></li>
<li><span></span><span>Fragment obrazu powyżej.</span></li>
</ol>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kres vita Wita wita!]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Thu, 31 Jan 2008 18:38:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Ociemniały Wit Stwosz z wnuczką&#8221; Jana Matejki 
Wit Stwosz, jeden z największych art]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/matejkoblind.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>"Ociemniały Wit Stwosz z wnuczką" Jana Matejki </span></p>
<p class="MsoNormal">Wit Stwosz, jeden z największych artystów działających w Polsce, którego imię zna chyba w naszym kraju każde dziecko. Ale moja notka nie dotyczy rozważań, czy był Niemcem czy Polakiem. Człowiek ten interesował mnie zawsze z dwóch powodów:</p>
<ol>
<li>Kto zaprosił Wita Stwosza do Krakowa i dlaczego?</li>
<li>Co spowodowało, że Wit Stwosz po 20 latach dostatniego życia w Krakowie wyjechał do Norymbergii, gdzie poniósł największą porażkę swojego życia?</li>
</ol>
<p class="MsoNormal">Trudno przypuścić, aby ostrożni patrycjusze i radni krakowscy chcieli powierzyć wykonanie największego ołtarza w głównym kościele parafialnym miasta komuś, kto nie był znany z osiągnięć gwarantujących powodzenie wielkiego przedsięwzięcia. Tymczasem całkowicie pewnych dzieł Stwosza z okresu poprzedzającego przybycie do Krakowa nie znamy. Udokumentowanych jest jedynie kilka prac snycerskich i modeli do figurek, przypisywane mu poprzednio rzeźby w środkowej szafie ołtarza w kościele Św. Jerzego w Nordlingen z roku 1462 okazały się autorstwa Mikołaja z Lejdy. A w ogóle w 1462 roku Wit miał około 14 lat. Tak więc Ołtarz Mariacki wyłania się dość nagle i tajemniczo z nieznanej dotąd przeszłości artysty. Przypuszczalnie sprowadziła go szwabska rodzina Kezingerów, gdy na początku 1477 roku Walter Kezinger stanął na czele krakowskiej Rady Miejskiej (Wit również urodził się na terenie Szwabii).</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/ogrojec.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">Późnogotycka płaskorzeźba z kościoła p.w. Wszystkich Świętych w Ptaszkowej, przedstawiającej Modlitwę Chrystusa w Ogrojcu.</p>
<p class="MsoNormal">Co się stało, że Wit Stwosz opuścił Kraków i wyjechał do Norymbergii? Co się takiego stało, że człowiek znający osobiście Kazimierza Jagiellończyka, Jana Długosza i Zbigniewa Oleśnickiego, stojący u szczytu powodzenia, w środku zimy, opuścił Kraków? Musiały być jakieś niesłychanej ważności przyczyny, bowiem jeszcze 10.I.1496 roku Stwosz zawarł z biskupem kujawskim Krzesławem z Kurozwęk umowę o nagrobek, a zaraz potem znalazł się w Norymberdze. Wit Stwosz nie miał łatwego charakteru, procesował się nawet o minimalne sumy, pobił też kleryka.</p>
<p class="MsoNormal">Obok rzeźbiarstwa głównym zajęciem dla Stwosza było pomnażanie pieniędzy. Będąc zwolnionym z podatków w Krakowie Stwosz zajmuje się tekstyliami i minerałami, doradztwem w sprawach architektury i budownictwa. Po przyjeździe do Norymbergii kapitały zaczęły topnieć i Wit Stwosz zajął się pożyczaniem pieniędzy. I wtedy robi największy błąd swojego życia. Za radą Jakuba Banera, znanego kupca norymberskiego, pożycza wielkiemu przedsiębiorcy Hansowi Starzedlowi 1.265 guldenów i … wpada w zasadzkę. Starzedl był bowiem bankrutem, a Baner chciał od niego odzyskać pieniądze. Stwosz po odkryciu prawdy wytoczył Banerowi proces, ale nie wierząc w sukces sądowy sfałszował czek Banera. Za taki czyn w Norymberdze karano śmiercią lub oślepieniem, ze względu jednak na jego zasługi zmieniono wyrok.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/bambergstwosz.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">Ołtarz Wita Stwosza, tzw. Ołtarz Bamberski w katedrze w Bambergu, 1523</p>
<p class="MsoNormal">Norymberga, dzień Św. Barbary, mroźne grudniowe popołudnie 1503 roku. Wit Stwosz klęczy mając rozkrzyżowane ręce przywiązane do pręgierza, w ustach ma żelazną gruszkę. Pomocnik kata łapie go za włosy i odciąga głowę do tyłu, a kat rozżarzonym do białości prętem przebija mu policzki. Ponieważ Wit Stwosz był napiętnowany do końca życia w oczach obywateli Norymbergii – radni tego miasta zabronili rozgłaszania listu cesarskiego z 1506 roku przywracającego mu pełną cześć obywatelską. Legendę, że podczas tego bezpowrotnie uszkodzono rozpalonym metalem jego nerwy wzroku, utrwaliła epoka romantyzmu.</p>
<p class="MsoNormal"><span>PS 1. A co czytamy w Encyklopedii Orgelbranda z 1867 roku w tomie 24. na stronie 269? „Stwosz Wit (…) urodził się w Krakowie między rokiem 1438  a 1447 z rodziców w temże mieście zamieszkałych, a wiodących pochodzenie swoje ze Spiża, z okolic Bardyowa”. Zastanawiające jest w ogóle, dlaczego Polacy „zapomnieli” o Stwoszu na przeciąg prawie 400 lat?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>PS. 2 Mam dla Was podwójną zagadkę, przy czym pierwsza z nich jest według mnie bardzo łatwa, druga zaś przeraźliwie trudna. Pytanie brzmi:</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>„Proszę przedstawić proces myślowy, co łączy Wita Stwosza i jego dzieło z weselem, tak wspaniale opisanym przez Wyspiańskiego”:</span></p>
<ol>
<li><span>Biorąc pod uwagę organizację kościelną.</span></li>
<li><span></span><span>Biorąc pod uwagę literaturę i – ewentualnie – film (kłania się wtedy Gustaw Holoubek).</span></li>
</ol>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zagadka nr 4]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2008/01/23/zagadka-nr-4/</link>
<pubDate>Wed, 23 Jan 2008 19:46:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2008/01/23/zagadka-nr-4/</guid>
<description><![CDATA[
Hurrrrra! Blog odzyskany! Ale ja zeenowi jestem gotów oddać blog za darmo, gdyby tylko miał ocho]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/akuku.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Hurrrrra! Blog odzyskany! Ale ja zeenowi jestem gotów oddać blog za darmo, gdyby tylko miał ochotę go dalej prowadzić. Sprzyjam również Jolinkowi w głosowaniu na Dorę. Udało mi się wejść przy pierwszej próbie do swojego blogu, napisałem po prostu słowo „torlin” małymi literami, ale dalej nie wiem, co się stało. Ponieważ z tej złości nie przygotowałem nowej notki, a jestem trochę zmęczony siedzeniem przy komputerze – to nowa zagadka.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Mam w domu dwa komputery, jaki obraz na tapecie mam w laptopie – to już wiecie. Teraz chciałem się Was spytać, jaki obraz mam na tapecie w komputerze stacjonarnym. Ponieważ mam do czynienia z takimi ekspertami, że boję się cokolwiek napisać, dlatego będą tylko 3 zdania wyjaśniające, i to niesłychanie ogólne, a mam nadzieję, że poznacie obraz po powyższej próbie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Jak się nazywa ten obraz i kto go namalował:</span></p>
<ol>
<li><span>Fragment obrazu przedstawiam powyżej.</span></li>
<li><span>Malarz ten był znany do ostatnich lat jedynie prawdziwym pasjonatom malarstwa, teraz z powodu literatury i filmu znany jest powszechnie.</span></li>
<li><span></span><span>Jeden z jego najsłynniejszych obrazów przedstawia widok miasta, obejrzenie tego właśnie dzieła spowodowało, że pewien francuski krytyk sztuki i kolekcjoner „odkrył” artystę. Nazwa tego miasta bardzo podobnie brzmi jak pewien słynny święty okrąg kultu.</span></li>
</ol>
<p class="MsoNormal"><span>Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obrazy do magazynu?]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2008/01/21/obrazy-do-magazynu/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jan 2008 23:04:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2008/01/21/obrazy-do-magazynu/</guid>
<description><![CDATA[
Ja ostatnio, z małymi przerwami na humor, biorę się za niesłychanie trudne tematy. Teraz czeka ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/scan.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ja ostatnio, z małymi przerwami na humor, biorę się za niesłychanie trudne tematy. Teraz czeka mnie następny: „Co zrobić z malarstwem antyżydowskim, należącym jednocześnie do kanonu wielkich dzieł europejskich”? I od razu mówię, nie będę pisał o polskim antysemityzmie, o wstrętnych artykułach, wypowiedziach, napisach. Dla mnie to jest obrzydliwe. Ale to nie jest temat tej notki.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Wszystko zaczęło się od Sandomierza. W Katedrze gotyckiej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Sandomierzu ściany naw bocznych obudowane są boazerią z obrazami namalowanymi przez Karola (Charles) de Prevot w latach 1708 - 1737, przedstawiającymi m.in. rzeź ludności Sandomierza dokonaną przez Tatarów. Cykl obrazów zawieszonych dookoła wszystkich ścian kościoła nosi nazwę "Martyrologium Romanum", kolejne obrazy przedstawiają różne męki na przestrzeni stuleci zadawane chrześcijanom przez ich wrogów. Pomysłowość malarza, wyrafinowanie tortur, wyraz twarzy świątobliwych kapłanów miała z założenia budzić przerażenie. Zasada rządząca cyklem jest bardzo prosta - jeden męczennik przypada na każdy dzień, obrazów jest bodajże tyle co dni w roku. Mamy tu więc całe bataliony ścinanych, żywcem obdzieranych ze skóry, gotowanych w oleju, przypiekanych na rożnie - doskonałą galerię okrucieństw rodzaju ludzkiego, z tym że wszystkie owe straszności wymierzone są w Kościół chrześcijański. Jest tam również najsłynniejszy polski obraz związany z tą tematyką: „Posądzenie Żydów o mord rytualny na dzieciach w roku 1698 – 1710). Nie bardzo wiedziałem, jak ugryźć temat, traf chciał, że natrafiłem w Internecie na<a href="http://www.batory.org.pl/doc/Polak_w_szafie.pdf"> pasjonującą dyskusję. Wzięło w niej udział dużo bardzo kompetentnych osób: historyków (w tym kultury), filozofów, ludzi zajmujących się tematyką żydowską, a dla mnie najjaśniejszymi gwiazdami byli Konstanty Gepert i Anna Bikont.</a></span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Co z takim obrazem zrobić? Sprawa jest niesłychanie skomplikowana, gdyż sama treść obrazu jest obrzydliwa i szkalująca, z drugiej zaś strony jest to zabytek kultury reprezentatywny dla dawnych wieków. Jedną z propozycji jest zamienienie tego obrazu na inny o nazwie „Eklezja i synagoga”, rozumiem przez to, że dzieło Prevota znajdzie się w magazynie. I tu wielu ludzi pyta, czy ten fakt nie będzie kolejnym zafałszowaniem? Za schowaniem go przed wzrokiem ludzkim są jednak przeciętni ludzie słuchający barwnych opisów przewodników po świątyni, którzy z katedry robią sobie forum antysemickie.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Drugą propozycją jest napisanie tablicy informującej w kilku językach o nieprawdziwej treści obrazu. Ale czy ludziom słuchającym przewodnika będzie się chciało czytać?</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Trzecią, zaproponowaną przez Leszka Tybonia, jest przeniesienie obrazu do nowostworzonego Muzeum Tolerancji i Dialogu w Sandomierzu.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Ten problem mają nie tylko Polacy. Oto trzy z sześciu tablic dolnej części ołtarza (pradella) z kościoła w Urbino, przedstawiające profanację hostii.</span></p>
<p class="MsoNormal"><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/urbino1.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Pierwsza tablica przedstawia żydowskiego piekarza, kupującego skradzioną hostię.</span></p>
<p class="MsoNormal"><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/urbino2.jpg" /><br />
<span> Druga — żydowską rodzinę przestraszoną widokiem wypływającej krwi z palonej przez nich hostii. W tym czasie do pokoju włamują się żołnierze.</span></p>
<p class="MsoNormal"><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/urbino3.jpg" /><br />
<span> Trzecia tablica przedstawia całą rodzinę żydowską płonącą na stosie. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Autorem jest jeden z najsłynniejszych malarzy świata Paolo Uccello i Włosi też nie wiedzą, co z tym fantem z robić.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span>Miałem przygotowane jeszcze: </span>niemiecką miniaturę z 1493 roku, przedstawiającą mord rytualny na Szymonie z Trydentu, dokonany rzekomo przez Żydów w 1475 roku oraz obraz nieznanego artysty z Muzeum Okręgowego w Jarosławiu z I połowy XVIII wieku pt: „Przedstawienie mordu rytualnego, dokonanego przez Żydów na chrześcijańskim chłopcu” – ale sobie darowałem, żeby nie było tego za dużo. I muszę przyznać, że kompletując materiał do tej notki w większości stron znajdowałem materiały antysemickie. Chciałem trochę więcej wiedzieć na temat Szymona z Trydentu i Andrzeja z Rinn (zwanego Anderlem z Rinn) i dałem sobie spokój, bo takich bzdur to czytać nie można.</p>
<p class="MsoNormal">Ale pytanie pozostaje. Co zrobić z wybitnym dziełem sztuki, które jest „niepoprawne”? Ja – szczerze mówiąc – sam nie znam odpowiedzi. Oczywiście najprościej jest zdjąć i zakazać, ale taka była w końcu historia Europy. Nie wiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paradoks, tygrys i dziewczyna]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2008/01/18/paradoks-tygrys-i-dziewczyna/</link>
<pubDate>Fri, 18 Jan 2008 09:56:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2008/01/18/paradoks-tygrys-i-dziewczyna/</guid>
<description><![CDATA[
Oto przykład niesamowitego chrześcijańskiego paradoksu historycznego. Jest rok 1204. Przywódcy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/delacroix.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal"><span>Oto przykład niesamowitego chrześcijańskiego paradoksu historycznego. Jest rok 1204. </span>Przywódcy IV krucjaty zorganizowanej przez papieża Innocentego III celem odzyskania Jerozolimy z rąk niewiernych zamiast udać się w jej kierunku, w bezprzykładny sposób napadli na Konstantynopol, dwukrotnie go zdobyli, mordując ludność, grabiąc i niszcząc to bogate, sojusznicze miasto. Eugène Delacroix - „Wkroczenie krzyżowców do Konstantynopola” (1841, Luwr Paryż).</p>
<p class="MsoNormal">Ale ja nie o tym. Od dawna pasjonuje mnie jeden z paradoksów. Zawodnik stoi przed trzema zasłoniętymi bramkami. Za jedną z nich (za którą – wie to tylko prowadzący program) jest nagroda (umieszczana całkowicie losowo). Gracz wybiera jedną z bramek. Prowadzący program odsłania inną bramkę (co istotne – anonsując, że jest to bramka pusta) po czym proponuje graczowi zmianę wyboru.</p>
<p class="MsoNormal">Intuicyjnie nie ma znaczenia, czy zawodnik pozostanie przy swoim wyborze, czy nie. Okazuje się jednak, że jest inaczej. Przy wyborze strategii pozostawania przy swoim pierwszym wyborze prawdopodobieństwo wygranej wynosi 1/3. Natomiast przy wyborze "strategii zmiany" wynosi 2/3. Oznacza to, że zawodnikowi opłaci się zmienić bramkę, ponieważ ma wtedy dwa razy większe szanse na wygraną.</p>
<p class="MsoNormal">Rozwiązanie jest<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Monty_Halla"> TUTAJ</a>, ale ja cały czas kombinuję, jak to jest możliwe matematycznie. Zobaczcie również inne paradoksy w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks">WIKIPEDII</a>.</p>
<p class="MsoNormal">Z tym mi się kojarzy jedna z najwspanialszych przypowieści, zamieszczona jest ona w książce „Dama czy tygrys” Franka Stocktona. Pewien władca sądził przestępców w oryginalny sposób, umieszczał ich w pokoju z dwojgiem drzwi, za jednymi drzwiami była śliczna dziewczyna, a za drugimi głodny tygrys. Delikwent kończył albo w tygrysim żołądku, albo na ślubnym kobiercu. Ale pewnego razu dowiedział się, że jego córka romansuje z pewnym młodym człowiekiem i postanowił poddać go zwykłej próbie (a za drzwiami „zgodnie z umową” był tygrys i inna śliczna dziewczyna). Tuż przed wyborem weszła zakochana córka i kiwnięciem głowy pokazała ukochanemu jedne z drzwi. Otworzył je bez wahania – i co zobaczył? Do końca swojego życia autor nie chciał odpowiedzieć na to pytanie, nawet na łożu śmierci w 1902 roku nie puścił pary z ust. Ciekawy przyczynek do psychiki kobiet.</p>
<p><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">A Wy jak myślicie, tam za drzwiami był tygrys, czy inna piękna dziewczyna?</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zagadka kulturalna nr 2]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2008/01/14/zagadka-kulturalna-nr-2/</link>
<pubDate>Sun, 13 Jan 2008 23:01:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2008/01/14/zagadka-kulturalna-nr-2/</guid>
<description><![CDATA[
Postanowiłem raz na pewien czas dawać Wam zagadki kulturalne. Szybkość, z jaką została rozwi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2008/01/kuszenie2.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:top;">Postanowiłem raz na pewien czas dawać Wam zagadki kulturalne. Szybkość, z jaką została rozwiązana poprzednia, i przy której można dyskutować, czy wygrał Cyprian Vago czy Dana1 – budzi mój podziw i zdumienie. Więc jeżeli chcecie, to dam jednodniową zagadkę malarską, a na jutro przygotuję znowu ciężki temat.</p>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:top;">„Jaki obraz mam na tapecie i czyjego jest on autorstwa”?</p>
<ol>
<li>Fragment tego obrazu jest na górze (nie, to nie jest      sztuka nowoczesna, to nie jest Wojtek <span>Siudmak).</span></li>
<li>Życie tego artysty zawiera się w latach 1300 – 1600.</li>
<li>Jest to jednocześnie i obraz i część obrazu.</li>
<li>Obraz ten znajduje się aktualnie w tym samym mieście, w którym      urodził się bohater przedstawiony na obrazie, ale malarz nie pochodził z tego państwa.</li>
<li>Bohatera obrazu można scharakteryzować mottem      biblijnym „Szukajcie, a znajdziecie”.</li>
<li>Jeżeli nazwisko malarza wrzuci się do Google, to      wylecą 102 miliony stron, w większości nie dotyczące malarstwa, tylko      działalności całkowicie współczesnej (jest niesłychanie popularne w sferach kompletnie nieartystycznych).</li>
<li>Jest pewien punkt wspólny tej zagadki z notką      poprzednią.</li>
</ol>
<p class="MsoNormal" style="vertical-align:top;">Cholercia, nie wiem, czy to nie jest za trudne. Miałem ochotę dać nazwę muzeum w oryginale, ale przypomniałem sobie, że można skopiować, wsadzić do Gogola i będzie wynik. W razie czego podpowiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Matejko alegorystą?]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2007/12/30/matejko-alegorysta/</link>
<pubDate>Sat, 29 Dec 2007 23:01:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2007/12/30/matejko-alegorysta/</guid>
<description><![CDATA[Trudno, żebym miał pretensję do Dana1, że skorzystał z mojego lenistwa. Pisząc notkę o wspó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Trudno, żebym miał pretensję do Dana1, że skorzystał z mojego lenistwa. Pisząc notkę o współczesnym wpływie Kościoła na moje życie przygotowywałem równocześnie wpis pod powyższym tytułem. A że zastanawiałem się, jaki obraz dać na początku tekstu o religii, ze zwykłego lenistwa sięgnąłem po Matejkę z następnego wpisu. Mam za swoje.</p>
<p class="MsoNormal">Ale dumny byłem z tego, że nie tylko odnalazłem w Internecie 11 obrazów alegorycznych Jana Matejki umieszczonych na terenie Politechniki Lwowskiej, ale że na stronie tej są wspaniałe omówienia tych obrazów będące tłumaczeniem <span>Doroty Kamisińskiej</span> <span>z angielskiej wersji </span>jubileuszowego zbioru Litteris et Artibus Wydawnictwa Politechniki Lwowskiej. W związku z tym nie będę przepisywał linku, nie będę kopiował obrazów, ani ich omówień, bardzo Was tylko proszę, wpadnijcie<a href="http://www.wsp.krakow.pl/apismo/nr10/kultura.html"> NA TĘ STRONĘ</a> i poczytajcie i pooglądajcie. Naprawdę warto. Dana – opowieść o ciotecznym dziadku i drezynie – cudowna.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/12/matejko11.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Jan Matejko - „Polonia 1863 (Zakuwana Polska)” - 1864</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">Bardzo modne artystycznie w XIX wieku były obrazy alegoryczne dotyczące upadku Polski. Już kogo jak kogo, ale Matejki nikt o ten rodzaj twórczości nie podejrzewał. Tymczasem powyższy przykład zaprzecza potocznym osądom. W ogóle ten twórca był w rzeczywistości zupełnie innym człowiekiem niż się potocznie sądzi. Matejko zasłużył się w zakresie opieki nad zabytkami Krakowa, uczestniczył w pracach komisji konserwatorskich podczas odnawiania gotyckiego ołtarza Wita Stwosza w Kościele Mariackim (1867-69), restauracji gmachu Sukiennic (1875-79), zamku na Wawelu (1886) oraz Kościoła Mariackiego (1889), a także w działalności pedagogicznej.</p>
<p class="MsoNormal">Pozycję Matejki jako jednego z najwybitniejszych malarzy ówczesnej Europy potwierdzało również przyznanie członkostwa wielu prestiżowych instytucji - m.in. francuskiej Académie des Beaux-Arts (1873) oraz Institut de France (1874), Akademii Sztuki w Berlinie (1874), Rafaelowskiej Akademii w Urbino (1878) oraz Wiener Kunstlergenossenschaft (1888).</p>
<p class="MsoNormal">W 1882 roku Wydział Krajowy we Lwowie ufundował stypendium imienia artysty na studia zagraniczne dla wybranego przez niego ucznia krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych. W tym samym roku jego imieniem został nazwany plac, przy którym wzniesiono nowy gmach szkoły (był to grunt wcześniej ofiarowany Matejce przez władze miasta, a przez niego z kolei przeznaczony pod budowę Szkoły), a w 1883 r. z okazji dwudziestopięciolecia pracy twórczej, w Zamku Królewskim na Wawelu, została urządzona wystawa jubileuszowa blisko stu dzieł artysty. W 1887 roku Matejko uzyskał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego.</p>
<p class="MsoNormal">Matejko był również znakomitym propagandzistą. Swojego „Sobieskiego pod Wiedniem” (1883)<span>  </span>ofiarował papieżowi Leonowi XIII jako dar od Narodu Polskiego, za co został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Piusa IX. Ale w drodze do Watykanu obraz ten świadomie wystawił wcześniej w Wiedniu, mając świadomość, że bitwę tę Austriacy uważają za swoje własne zwycięstwo. Aby zmobilizować publiczność do zobaczenia obrazu Matejko wprowadził wstęp wolny, czego się nie spotykało dotychczas w Wiedniu. Na wystawę przyszły tłumy.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/12/wyspianskipolonia.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Stanisław Wyspiański - "Polonia" - 1893 - 94</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.45pt;">Innym wielkim artystą, którego w życiu nie podejrzewalibyśmy o obrazy alegoryczne dotyczące tej tematyki był Stanisław Wyspiański. Tymczasem jego „Polonia” dzisiaj są to kartony do dwóch okien, dolnego ze sceną historyczną - ślubowaniem króla, i górnego – z Polską ginącą, przedstawioną w żałobnej sukni, gronostajowym płaszczu i z koronacyjnym Szczerbcem, osuwającą się bezwładnie – jako projekty witraży do Katedry Lwowskiej.</p>
<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/12/aryschefferpolonia.jpg" /> Ary Scheffer - "Polonia" - 1831</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.45pt;"> Ciekawy jest również obraz holenderskiego malarza i grafika Ary Scheffera „Polonia”, gdzie Polska przedstawiana jest jako brutalnie atakowana, bezbronna dziewica.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.45pt;">Nie piszę oczywiście ani słowa o Jacku Malczewskim, bo on się specjalizował w alegoriach, a obrazu „Polonia” Jana Styki (1891)  z Muzeum Narodowego we Wrocławiu nie mogę odnaleźć w Internecie.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-indent:35.45pt;">Tak Głosie, jak to dobrze, że nasi artyści już nie muszą się bawić w tego typu alegorie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bar w Folies-Bergere]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2007/12/06/bar-w-folies-bergere/</link>
<pubDate>Thu, 06 Dec 2007 09:12:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2007/12/06/bar-w-folies-bergere/</guid>
<description><![CDATA[
I znowu mam okres bezmózgowia blogowego, brakuje mi inspiracji, czasu na wyszukiwanie tematów. Po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/12/lebarauxfoliesbergere.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">I znowu mam okres bezmózgowia blogowego, brakuje mi inspiracji, czasu na wyszukiwanie tematów. Postanowiłem pójść za Hoko i pokazać swoje ulubione obrazy. Ponieważ ze wszystkich kierunków malarstwa najbardziej kocham impresjonizm, to wybrałem obraz naj z naj. <span>Jest to „Le Bar aux Folies-Bergère” czyli “Bar w Folies-Bergere” Edwarda Maneta. </span>Dla mnie ten obraz jest po prostu piękny, zastanawiający uśmiech dziewczyny i przede wszystkim cudowna kompozycja. Dzięki lustrom widać, z kim dziewczę rozmawia (przypuszczalnie z samym Manetem), widać rozbawioną salę. Zresztą ci z Was, którzy są ze mną od dłuższego czasu wiedzą, że jestem zafascynowany tą epoką, patrząc na ten obraz czuję zapach dymu papierosowego, palonej świeżo kawy, smak absyntu (to tak nawiązując do Hoko, chociaż przyznaję szczerze – nigdy tego alkoholu nie piłem). I pomyśleć, że tak wspaniałe dzieło namalował człowiek praktycznie umierający. Impresjoniści, właściwie wszyscy, dzięki wam za sztukę, radość oglądania, przeżycia estetyczne, nieskończoną zabawę barwą, odcieniami, niuansami. Wielkie dzięki.</p>
<p><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';">PS. I można <a href="http://www.artpuzzle.pl/produkt-puzzle-ok-898.html">zamówić puzzle</a>. Ten obraz do tego się nadaje jak żaden inny.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tiffany - człowiek Renesansu]]></title>
<link>http://torlin.wordpress.com/2007/10/17/tiffani-czlowiek-renesansu/</link>
<pubDate>Wed, 17 Oct 2007 12:21:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>torlin</dc:creator>
<guid>http://torlin.wordpress.com/2007/10/17/tiffani-czlowiek-renesansu/</guid>
<description><![CDATA[
Louis Comfort Tiffany zajmował się bardzo wieloma gatunkami sztuki. Jak wiemy, przede wszystkim u]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/10/tiffani0005.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Louis Comfort Tiffany zajmował się bardzo wieloma gatunkami sztuki. Jak wiemy, przede wszystkim umiłował szkło, był prawdziwym artystą umiejący stworzyć rzeczy piękne. Zafascynowany <span> </span>był witrażami europejskich katedr. To on właśnie zaczął produkcję kolorowego szkła do witraży, bez konieczności ich malowania, stworzył nazwane przez siebie „szkło tekstylne”, doskonale oddające trójwymiarowość wszelkich zagięć na ubiorach. Tiffany tworzył mozaiki przezroczyste i nieprzezroczyste, cętkowane, z mieniącymi się kolorami i lśniące opalizującym wykończeniem.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/10/tiffani0007.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Próbował również swoich sił w malarstwie, jego obrazy malowane akwarelą uwidaczniają zamiłowanie artysty do przedstawiania szczegółów i intensywności kolorów. Założył w związku z tym własną szkołę „Society of American Artits”. Przedstawiam jego obraz „Meczet Mohammeda Ali i groby Mameluków na drodze pomiędzy Starym i Nowym Kairem” z 1872 roku.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/10/tiffani0006.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">Bawialnia zaprojektowana dla Marka Twaina w jego posiadłości w Connecticut.</p>
<p class="MsoNormal">Wkrótce po tym zafascynował go nowy kierunek sztuki – projektowanie wnętrz. Tiffany miał wizję wnętrz pełnych koloru, z bogatą ornamentyką, przepychem tkanin i mieniącym się szkłem. Zdobnictwo było inspirowane bizantyjskim i arabskim przepychem. Zaprojektował i stworzył również kurtynę dla teatru, a także Salę Wschodnią w Białym Domu ze szklaną ścianą.</p>
<p class="MsoNormal"> <img src="http://torlin.wordpress.com/files/2007/10/tiffani0004.jpg" /></p>
<p class="MsoNormal">I w tym miejscu spotykamy się z … krytyką sztuki propagowanej przez Tiffany'ego. Wielu amerykańskich znawców twierdzi, że jak w przypadku szkła nasz bohater był prawdziwym artystą, tak w pozostałej swojej działalności był bardziej… kiczownikiem niż artystą.</p>
<p class="MsoNormal">Zapraszam <a href="http://torla.blog.interia.pl/?id=1236030">do siebie do Interii</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
