<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>fasolka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/fasolka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "fasolka"</description>
	<pubDate>Thu, 21 Aug 2008 23:45:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://skowro.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 06:03:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>theflyingmccoys</dc:creator>
<guid>http://skowro.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[
Zmiana czcionki mam nadzieje że ta jest lepsza 
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/lfmc080506.png"><img class="alignnone size-full wp-image-51" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/lfmc080506.png" alt="" width="300" height="369" /></a></p>
<p>Zmiana czcionki mam nadzieje że ta jest lepsza :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rozdział 17 - fasolka]]></title>
<link>http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/03/16/rozdzial-17-fasolka/</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 20:56:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>gucia</dc:creator>
<guid>http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/03/16/rozdzial-17-fasolka/</guid>
<description><![CDATA[- Potrzeba ci czegoś córeczko? - zapytała cicho mama wchodząc do jej ciemnego pokoju.
- Nie. - o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">- Potrzeba ci czegoś córeczko? - zapytała cicho mama wchodząc do jej ciemnego pokoju.<br />
- Nie. - odpowiedziała krótko<br />
- A chciałabyś coś zjeść? Może pójdziemy na pizze?<br />
- Nie chce.<br />
- To może przyjdź do nas do pokoju obejrzymy razem z tatą jakiś film?<br />
- Nie, zostaw mnie samą.<br />
- Powiesz jak będziesz czegoś potrzebowała?<br />
Na to pytanie odpowiedziała jej cisza... Minął tydzień od tego strasznego wydarzenia. Od tamtej pory nikt nie ma kontaktu z dziewczyną. Wczoraj Ania wyszła ze szpitala, rodzice mieli nadzieję, że w domu jakoś ustabilizuje się to wszystko... że coś się poprawi, ale niestety... Ania cały czas siedzi w ciszy sama w pokoju, przy zgaszonym świetle wpatrując się w słońce, chmury, gwiazdy... nie rozmawia z nikim. Nikt nie wiedział, co tak naprawdę przeżywa, co czuje. Ona sama nie była tego świadoma. Czuła pustkę, tęsknotę... części jej już nie było... odeszła... i nie wróci... tak bardzo jej tego brakowało... Dnie i noce wyglądały tak samo. Mało jadła, mało spała... mało żyła... z pokoju wychodziła wyłącznie do łazienki i z powrotem... Któregoś dnia Ania postanowiła wyjść na zewnątrz. Narzuciła kurtkę na stary, powyciągany sweter i założyła ciemne okulary. Szwendając się po mieście zauważyła na wystawie piękną czerwoną szkatułkę w kształcie serca. Była wyłożona aksamitnym materiałem i ozdobiona malutkimi, złotymi koralikami, a po środku miała śliczne złote serce. Ania weszła do sklepu i bez zastanowienia się kupiła szkatułkę. Potem poszła na rynek... sama nie wiedziała w jakim celu tam skręciła, ale nogi same ją kierowały. Jej wzrok przykuła biała jak śnieg fasola. Co sprawiło, że ją kupiła? Tego też nie wiedziała... Idąc dalej kierowała się na cmentarz... myślała, że może tam poczuje się bliżej swojego Maleństwa. Zatrzymała się przy grobie dziadka... Usiadła na ławeczce i zaczęła płakać. To był już odruch. Każda myśl o tym wszystkim wywoływała płacz. A myślała jedynie o tym... Podeszła bliżej i ukucnęła przy grobie wpatrując się w płomień palącego się znicza. Tutaj czuła się lepiej niż w domu. Chciała przychodzić tu częściej. Chciała mieć do kogo przychodzić. Wiedziała, że musi coś zrobić, musi poczuć ulgę, rozładować emocje i to napięcie... Teraz zrozumiała, że nie bez przyczyny kupiła fasolkę. Schowała ją do szkatułki, która tak pięknie mieniła się w blasku płomieni. Jeszcze przez parę minut Ania wpatrywała się w nią jak w obrazek... a potem zamknęła i płacząc zakopała w ziemi... i położyła obok dwie małe świeczuszki. Mimo, że jej dziecko nie urodziło się czuła potrzebę pochowania go... Ono zmarło... było martwe kiedy je zabierano... każdego zmarłego należy pochować... Musiała się z nim jakoś pożegnać. Nie znała innego sposobu... chciała się uwolnić od tego wszystkiego, a zarazem być znów blisko dziecka. Jak pogodzić jedno i drugie?<br />
Było już późno, kiedy zadzwoniła komórka Ani. Na wyświetlaczu wyświetliło się "mama"<br />
- gdzie ty jesteś córciu? - zapytała przestraszona<br />
- zaraz przyjdę<br />
- późno już kochanie, nie chodź sama o tej porze, proszę cię.<br />
- ok.<br />
- kocham cię - powiedziała mama, ale już nikt jej nie odpowiedział.<br />
Mimo, że było już naprawdę późno, Ania nie chciała opuszczać cmentarza. Jednak z wielkim bólem podniosła się z zimnej ziemi i poszła do domu, żeby rano znów przyjść do dziecka.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jack Spicer &amp; Wuya]]></title>
<link>http://kreskowkix.wordpress.com/?p=65</link>
<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 17:03:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Inferno</dc:creator>
<guid>http://kreskowkix.wordpress.com/?p=65</guid>
<description><![CDATA[Jack Spicer - główny wróg mnichów w 1 sezonie. Tytułuje się &#8220;młodym geniuszem zła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jack Spicer - główny wróg mnichów w 1 sezonie. Tytułuje się "młodym geniuszem zła", chociaż do geniusza mu daleko. W 1 sezonie główny pomocnik Wuyi. Idealizuje prawdziwych geniuszy zła - Chase'a Younga i Hannibala Fasolkę. Członek klasztoru Heylin.</p>
<p>Wuya - wiedźma. Można powiedzieć, że w sumie ona jest głównym wrogiem mnichów, ponieważ działa poprzez Jacka Spicera. Przywódczyni klasztoru Heylin. Dawniej walczyła z Mistrzem Mnichem Guanem, Chase'em Youngiem i Wielkim Mistrzem Dashim. Pokonali ją i uwięzili w pudełku. Jack Spicer ją uwolnił, ale stała się duchem. Przez długi czas przebywała w tej formie, nie mogąc samodzielnie przetrwać. Pod koniec 2 sezonu odzyskuje ciało.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przepis na fasolkę po bretońsku bez mięsa]]></title>
<link>http://mojekungfu.wordpress.com/2007/10/04/fasolka/</link>
<pubDate>Thu, 04 Oct 2007 15:13:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>pejot</dc:creator>
<guid>http://mojekungfu.wordpress.com/2007/10/04/fasolka/</guid>
<description><![CDATA[
Dzisiaj zrobiłem nieco podrasowaną wersję mojej fasolki po bretońsku. Jak się okazało poprzed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.flickr.com/photos/pejotphoto/1141413380/" title="photo sharing"><img src="http://farm2.static.flickr.com/1208/1141413380_3e3b1b0637.jpg" class="flickr-photo" /></a></p>
<p>Dzisiaj zrobiłem nieco podrasowaną wersję mojej fasolki po bretońsku. Jak się okazało poprzednią robiłem z przepisu podyktowanego przez telefon, bo gdzieś zapodziała się oryginalna wersja. Niedawno ją odkryłem i przystąpiłem do wykonania wszystkich instrukcji.</p>
<p>Tym samym pomyślałem sobie, że zapoczątkuję serię przepisów na smaczne dania dla faceta. Pożywne, które można jeść przez parę dni i smaczne, które można przygotować dla swojej kobiety.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Oto przepis:<br />
</span>Dla 4 osób na 2 dni lub 8 osób na 1 dzień. Najlepiej jednak zrobić na dwa dni ...bo przygotowanie trochę trwa a i przyjemnie je się szybki obiadek. Ważna w przepisie jest cebula i majeranek. Cebula zapewnia smak a majeranek działa jako substancja przeciwwybuchowa :) Ja należę do tych osób, na które wyjątkowo działa fasola więc wiem co piszę!<span style="font-weight:bold;"></p>
<p></span><span style="font-style:italic;">Ingrediencje:</span></p>
<ol>
<li>1 kg fasoli "jaś"</li>
<li>2 - 3 listki laurowe</li>
<li>około 6-7 szt. ziela angielskiego  (według smaku)</li>
<li>4 duże cebule</li>
<li>trochę oleju</li>
<li>trochę mąki pszennej (pół szklanki)
</li>
<li>szczypta (lub dwie) vegety (lub czegoś podobnego choć wcale być nie musi)</li>
<li>koncentrat pomidorowy (2-3 słoiczki / puszeczki  lub według smaku)</li>
<li>ząbek czosnku</li>
<li>majeranek (1 op.)
</li>
<li>tymianek</li>
<li>bazylia
</li>
<li>pieprz i sól</li>
<li>2-3 łyżki stołowe cukru
</li>
</ol>
<p><span style="font-style:italic;">Przygotowanie (dzień wcześniej):<br />
<span style="font-style:italic;"><span style="font-style:italic;"><br />
</span></span></span>Wybrać spory garnek i wsypać fasolę. Namoczyć w zimnej przegotowanej wodzie na około 15 godzin (całą noc i trochę więcej). Woda może być letnia po zagotowaniu.</p>
<p><span style="font-style:italic;">Przygotowanie</p>
<p></span>Od dnia poprzedniego ubyło wody (nie martw się, nikt jej nie wylał - fasola wypiła).  Należy ją uzupełnić tak żeby była nad fasolką około 5 cm. Do wody z fasolą wrzucić listki laurowe i ziele angielskie oraz wegetę. Gotować razem pod przykryciem kilka godzin, aż fasola zmięknie (będzie nadawała się do jedzenia). Ja zwykle rozpoznaję to po tym, że woda robi się mętna. Trzeba też jedną fasolkę wyłowić i sprawdzić czy nie oszukuje.</p>
<p>W międzyczasie pokroić cebulę i czosnek w kosteczkę i <span style="font-weight:bold;">podrumienić</span> na oleju na jakiejś sporej patelni. Powinno się wydzielić sporo soku. Później do tego trzeba dodać powoli mąkę by zagęścić (zrobi się tzw. szary sos). Tak się ma dusić przez jakiś czas. Cebula powinna się dobrze rozgotować. Następnie zmniejszyć (do minimum) ogień pod patelnią i dodać do tego przecier pomidorowy. Nie za dużo, żeby fasolka nie była za kwaśna. Sos powinien się zrobić czerwony, trochę jaśniejszy niż koncentrat. <span style="font-weight:bold;">Dokładnie rozprowadzić.</p>
<p>Jeżeli fasolka jest już ugotowana, </span>można przerzucić do niej sos. Porządnie wymieszać (ale nie gwałtownie - fasolka nie może się rozwalić).</p>
<p><span style="font-style:italic;">Przyprawianie</p>
<p></span>Od przypraw i ich ilości zależy smak naszego efektu końcowego. Pierwsze co zawsze robię, to sypię majeranek i to naprawdę w dużych ilościach. Śmiało nasyp tyle by przykrył całą powierzchnię fasolki. Następnie nasyp trochę bazylii, tyle samo tymianku (albo trochę więcej). <span style="font-weight:bold;">Wymieszaj. </span>Teraz skosztuj i nasyp tyle soli (po trochu), pieprzu i cukru by fasolka nie była ani za słona ani za słodka ani za pikantna. Ja lubię lekko pikantną, o słodkawym smaku. <span style="font-weight:bold;">Fasolka nie może być gorzka i kwaśna! Jeżeli przesadziłeś (aś) z przecierem pomidorowym trzeba będzie odpowiednio posolić i posłodzić.</p>
<p></span>Jak uznasz, że jest dobrze przyprawiona, jeszcze raz dobrze wymieszaj i odstaw ją na około pół godzinki pod przykryciem żeby się dobrze przegryzło :)</p>
<p>PS: Jeżeli dodasz dużo majeranku zniwelujesz efekt wzdęć i smrodliwych bąków :-)</p>
<p><strong>SMACZNEGO!</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
