<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ewangelikalizm &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ewangelikalizm/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ewangelikalizm"</description>
	<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 09:32:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zbawienie z łaski a uczynki]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/26/zbawienie-z-laski-a-uczynki/</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 09:42:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/26/zbawienie-z-laski-a-uczynki/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak 
Znany pisarz chrześcijański, John MacArthur, stwierdził: „Patrząc na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Szymon Matusiak</strong> </p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Znany pisarz chrześcijański, John MacArthur, stwierdził: „Patrząc na Kościół jako całość, szczególnie na ewangeliczne chrześcijaństwo, daje się zauważyć wiele apatii i brak prawdziwego zaangażowania. <!--more--> Może w swoim zwiastowaniu za dużo mówimy o łasce, nie wskazując na to, że chrześcijanin prawdziwie zbawiony z łaski, jest również zbawiony do dobrych uczynków, w które ma się angażować (Efez. 2:8-10)” – <i>Charyzmatycy</i>, s. 282. Wiele osób podziela zdanie tego autora, dostrzegając jakąś niemoc i słabość w działalności niektórych zborów i poszczególnych wierzących. Istnieje zatem potrzeba, byśmy odświeżyli w swych umysłach prawdę o roli uczynków w naszym życiu. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><b>Zbawienie z czystej łaski</b></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Słowo Boże naucza, że jesteśmy usprawiedliwieni (ułaskawieni) nie dzięki naszym zasługom, lecz z łaski Bożej objawionej w ofierze Chrystusa <u>(Rzym. 3:23-25a)</u>. Przykładem człowieka usprawiedliwionego na podstawie wiary jest Abraham <u>(Rzym. 4:1-5)</u>. O usprawiedliwieniu z łaski poucza nas też Dawid <u>(Rzym. 4:6-8)</u>. Zbawienie z łaski wyklucza zasługi <u>(Rzym. 11:6)</u>. Łaska to niezasłużona przychylność Boga, wykluczająca wszelki powód do chluby <u>(Efez. 2:8, 9)</u>. Niektórzy lubią jednak cytować ten ostatni fragment tylko do wersetu 9. Przeczytajmy werset 10, który tak chętnie się pomija. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><b>Miejsce uczynków</b></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">List do <u>Efezjan 2:10</u> wskazuje na to, że wierzący będą spełniać dobre uczynki, lecz to Bóg przeznaczył ich do nich. W Liście do <u>Tytusa 3:3-8, 14</u>, Paweł podkreśla całkowicie darmowy charakter usprawiedliwienia, lecz z drugiej strony wskazuje na konieczność pełnienia dobrych uczynków. Dowodzi, że tylko wtedy chrześcijanie będą pożyteczni dla otoczenia, gdy zaspokajają palące potrzeby. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Ciekawe wskazówki znajdujemy w Liście do <u>Tytusa 2:11-14</u>. W gruncie rzeczy łaska Boża skłania do zerwania ze starym, grzesznym stylem życia i do prowadzenia nowego, świętego życia. Jednakże dobre chrześcijańskie życie nie polega tylko na czystości moralnej, lecz przejawia się także w gorliwym pełnieniu dobrych uczynków.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Sporo do naszego tematu wnosi <u>List Jakuba 2:14-26</u>. Jakub nie przeciwstawia tu uczynków wierze, lecz odróżnia fałszywą wiarę, która nie rodzi dobrych owoców od prawdziwej wiary, która przejawia się w dobrych czynach. Prawdziwej wierze zawsze towarzyszą uczynki. Wiara pozbawiona uczynków nie jest autentyczna i nie prowadzi do zbawienia. Przykład: Jeżeli mężczyzna zapewnia kobietę, że ją kocha, ale nie ma dla niej czasu ani nie okazuje jej uczuć, to jego twierdzenia są gołosłowne. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Apostoł Paweł, który tak dużo pisał o usprawiedliwieniu z czystej łaski, również uwypuklił fakt, że autentyczna wiara przejawia się w miłości <u>(Gal. 5:6)</u>. W tym samym Liście do Rzymian, w którym wyłożył naukę o darmowej łasce, stwierdził, że życie wieczne otrzymają ci, którzy będą trwali w dobrym uczynku <u>(Rzym. 2:6, 7)</u>. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">W <i>Londyńskim Wyznaniu Wiary </i>z 1689 roku, ułożonym przez braci baptystów, czytamy:</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.95cm;margin-right:1.08cm;">„<font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Uczynki, które są naprawdę dobre i które są dokonane w posłuszeństwie Bożym przykazaniom, są owocami i dowodem prawdziwej i żywej wiary. Przez nie wierzący okazują swoją wdzięczność, wzmacniają pewność swojego zbawienia, budują braci, ozdabiają swoje chrześcijańskie świadectwo i pozbawiają swoich przeciwników argumentów przeciwko Ewangelii. W tym wszystkim uwielbiają Boga, który uczynił ich tym, kim są, tj. nowymi stworzeniami w Chrystusie i jako tacy wydają owoc, który dowodzi świętości, a rezultatem tego wszystkiego jest życie wieczne” (Rozdział 16, punkt 2). </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><b>Czy otrzymamy nagrodę za nasze uczynki?</b></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Za nasze dobre uczynki płynące ze szczerej wiary na pewno otrzymamy nagrodę (<u>Łuk. 14:13, 14</u>; 2 Kor. 5:9, 10; Obj. 22:12). Musimy pamiętać jednak o jednej zasadniczej prawdzie – <i>ostatecznie chwała za nasze dobre uczynki należy się Bogu, a nie nam</i> (<u>Jana 15:5, 8</u>; 2 Kor. 3:4-6; 1 Kor. 4:7; Filip. 2:12, 13). Koniec końców <i>usprawiedliwienie jest z łaski, nasze dobre uczynki są dziełem łaski, a nasze wytrwanie w wierze również nie byłoby możliwe bez łaski Bożej</i>. <b>My musimy być posłuszni Bogu.</b> </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">W <i>Londyńskim Wyznaniu Wiary </i>z 1689 roku, tak to skomentowano:</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.95cm;margin-right:1.08cm;">„<font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Istnieje nieskończona przepaść między nami a Bogiem i żaden nasz uczynek nie może Bogu przynieść pożytku ani stać się zapłatą za dług naszych poprzednich grzechów. W rzeczywistości, nawet, gdy uczynimy wszystko, co do nas należy, wykonaliśmy zaledwie naszą powinność i pozostajemy nieużytecznymi sługami. Musimy również pamiętać, że nasze dobre uczynki są wynikiem działającego w nas Ducha Świętego” (Rozdział 16, punkt 5, por. <u>Łuk. 17:10</u>). </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><b>Jakich uczynków Bóg od nas oczekuje?</b></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">W <i>Londyńskim Wyznaniu Wiary </i>z 1689 roku znajdujemy takie wyjaśnienie:</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-left:0.95cm;margin-right:1.08cm;">„<font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Tylko te uczynki, które Bóg przykazał w swoim świętym Słowie, mogą być uznane za dobre. Uczynki, których ludzie dokonali w ślepej gorliwości lub z powodu udawania dobrych intencji, nie są dobre, ponieważ nie uznaje ich Pismo Święte” (Rozdział 16, punkt 1). </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">W myśl dwóch zasadniczych przykazań mamy miłować Boga nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego <u>(Mar. 12:29-31)</u>. Powinniśmy przestrzegać wszystkich przykazań odnoszących się do nas, chrześcijan <u>(1 Jana 2:3-6; 3:23)</u>. Czy przejawiasz ofiarną miłość i czy twoja miłość jest praktyczna? <u>(1 Jana 3:16-18)</u>. Pamiętaj o tym, że sposób, w jaki odnosiłeś się do braci Chrystusa, tj. do każdego bliźniego zadecyduje o twoim wiecznym losie <u>(Mat. 25:34-40)</u>. Jednym z przykazań Chrystusowych jest nakaz głoszenia Ewangelii <u>(Mar. 13:10)</u>. Czy dzielisz się swym świadectwem, gdy tylko nadarza się ku temu sposobność? Ktoś może nie wyrządzać krzywdy, ale może dopuszczać się grzechu zaniedbania <u>(Jak. 4:17)</u>. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Ponadto będziemy rozliczeni z tego, co zrobiliśmy z powierzonymi nam talentami – czasem, środkami, zdolnościami i możliwościami (Mat. 25:14-21). Może powiesz: „Nie wiem, jak z nich zrobić użytek. Jestem słabo zorganizowany”. Pamiętaj, że w myśl pewnego powiedzenia: „Pragnienie szuka możliwości, brak chęci szuka wymówek”. Jeżeli naprawdę kochasz Boga i bliźnich, dostrzeżesz możliwości okazywania tej miłości za pomocą twych darów. Brat Jacek Pikuła założył w Katowicach świetlicę dla około setki dzieci oraz hotel dla dzieci, które są ofiarami przemocy w rodzinie. Dociera ze swą pomocą do bezdomnych. Chcąc zdobyć finanse na swą misję, m.in. gra na ulicach poetyckie ballady. Zapewne większość z nas nie będzie działała na tak szeroką skalę, jak ten brat. Jest jednak wiele możliwości czynienia dobra, dlatego weźmy sobie do serca List do Galatów 6:9, 10 BT: „W czynieniu dobrze nie ustawajmy, bo gdy pora nadejdzie, będziemy zbierać plony, o ile w pracy nie ustaniemy. A zatem, dopóki mamy czas, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze”. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><b>Zakończenie</b></font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Podczas dzisiejszego rozważania przypomnieliśmy sobie, że nasze zbawienie jest dziełem niezasłużonej przychylności Bożej, czyli łaski. Tę Bożą łaskę przyjmujemy jedynie przez wiarę w zbawczą moc śmierci Chrystusa. Taka wiara jednak nigdy nie idzie sama, lecz rodzi dobre owoce. Uczynki te potwierdzają, że jesteśmy nowymi stworzeniami w Chrystusie i że działa w nas Duch Święty. Są pożyteczne zarówno dla nas, jak i dla bliźnich. Co prawda otrzymamy pochwałę i nagrodę za dobre uczynki, lecz koniec końców chwała za to wszystko należy się nie nam, ale Bogu. Gdyż to właśnie Bóg ożywił nas ze śmierci duchowej, przeniósł do stanu łaski i uzdolnił nas do pełnienia dobrych uczynków. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Niech za podsumowanie naszych rozważań posłuży tekst „Piosenki o wieży strzelistej”, którą ułożył Don Francisco: </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">„<font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie interesuje mnie to, ile posiadacie autobusów </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Ani jak wielka jest wasza świątynia. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie liczy się to, jak wysoka jest wasza strzelista wieża, </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Jeśli znajduje się ona na cmentarzu. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie interesuje mnie to, czy wybrukowaliście wasze miejsce do parkowania </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Ani to, czy położyliście poduszki w waszych kościelnych ławkach. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Cóż za pożytek z doskonale wyglądającej sceny,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Gdy zgubiliście cały tekst sztuki? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie interesuje mnie to, że wasz pastor posiada nadzwyczajną moc</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Ani to, że zawsze macie nowy program.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Tym, czego potrzebujecie jest miłość i prawda,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Wówczas ludzie do was przyjdą. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie liczy się to, że znacie Biblię,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Jeśli macie ją tylko w głowie.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Lecz muszę zapytać was o to,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy robiliście to, co wam kazałem?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy kochasz swą żonę? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy ofiarowujesz swoje życie </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Za nią i za twoje dzieci? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">A jak odnosisz się do innych?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy żyjesz jako sługa</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Dla twych sióstr i braci? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy biedak musi cię błagać o kość?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy wdowa i sierota płaczą w samotności? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie interesuje mnie to, że modlicie się o cuda </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie obchodzi mnie to, że mówicie językami.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie interesuje mnie to, iż w każdej pieśni </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">śpiewaliście, że Mnie kochacie. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie liczy się to, że wasze uwielbienie</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Jest tak głośne, że mogłoby obudzić umarłego. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Lecz muszę zapytać was o to,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy robiliście to, co wam kazałem?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy kochasz swą żonę? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy ofiarowujesz swoje życie </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Za nią i za twoje dzieci? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">A jak odnosisz się do innych?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy żyjesz jako sługa</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Dla twych sióstr i braci? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy biedak musi cię błagać o kość?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czy wdowa i sierota płaczą w samotności? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Panie, kiedy byłeś więźniem,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">A nie przyszliśmy do Ciebie?</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Kiedy widzieliśmy Cię chorego,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">I nie odwiedziliśmy Cię? </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Zawsze, gdy odwracałeś się</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">I udawałeś, że nie widzisz,</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Czegokolwiek nie uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;text-indent:1.25cm;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3">Nie uczyniłeś tego mnie”. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Arial, sans-serif"><font size="3"><i>Opracował: Szymon Matusiak</i></font></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ewangeliczny protestantyzm u progu XXI stulecia. Recenzja]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=126</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 17:19:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=126</guid>
<description><![CDATA[Tadeusz J. Zieliński red., Ewangeliczny protestantyzm w Polsce u progu XXI stulecia, Wyższe Baptys]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font size="4">Tadeusz J. Zieliński red., <i>Ewangeliczny protestantyzm w Polsce u progu XXI stulecia, </i>Wyższe Baptystyczne Seminarium Teologiczne w Warszawie Wydawnictwo Credo, Warszawa-Katowice 2004, ss. 169.</font></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Wspólnym wysiłkiem Wyższego Baptystycznego Seminarium Teologicznego w Warszawie oraz Wydawnictwa Credo wydano pozycję „Ewangeliczny protestantyzm w Polsce u progu XXI stulecia”. Składają się nań materiały przedstawione na sympozjum naukowym <!--more--> 23 października 2003 r. w niniejszym seminarium pt. „Ewangelikalizm polski – jaka czeka go przyszłość?”</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Tytuł publikacji sugeruje wyraźnie merytoryczną zawartość prezentowanego materiału. Na rzeczy jest zjawisko określone jako <i>ewangeliczny protestantyzm</i>, jednak tylko w jego polskich przejawach. Umiejscowienie owej rzeczywistości <i>u progu XXI stulecia</i> wskazuje trzy perspektywy: po pierwsze jakąś historię z której ów <i>ewangeliczny protestantyzm</i> wychodzi (używając narzucającego się obrazu drzwi czy przejścia), jakiś stan obecny (ów <i>próg</i>) oraz jakąś rzeczywistość, w którą ów protestantyzm wchodzi – jego przyszłość.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Czy zasugerowana w tytule zawartość merytoryczna publikacji mu odpowiada? Tak. Przejrzyjmy problematykę poruszaną w artykułach. Zbigniew Pasek w pierwszym z nich – <i>Wspólnoty ewangelikalne we współczesnej Polsce</i> – po zarysowaniu treściowej zawartości terminu ewangelikalizm prezentuje w systematyczny sposób <i>stan posiadania</i> owej tradycji protestanckiej, w całej jej złożoności i różnorodności. Krzysztof Brzechczyn w artykule: <i>Zmiana postawy katolickiej większości wyznaniowej wobec środowiska w Polsce na przykładzie Kościoła baptystycznego. Przeszłość i perspektywy rozwojowe</i> skupia się przede wszystkim na analizie postawy katolickiej większości do ewangelikalizmu, z szczególnym uwzględnieniem sytuacji II Rzeczypospolitej i okresu PRL-u. Noemi Modnicka w pracy <i>Polskie społeczności ewangelikalne jako ‘Kościoły wyboru’ w ‘społeczeństwie losu’</i> rozważa ewangelikalną dynamikę społeczną i jej etyczne implikacje w kontekście proponowanych polskich cech narodowych. Wojciech Gajewski, pisząc z perspektywy zielonoświątkowej, omawia jej umiejscowienie w ewangelikalnej wspólnocie oraz, opierając się na danych statystycznych oraz wybranych faktach z życia ewangelikalnych kościołów dokonuje oceny obecnego stanu (<i>Dynamika ewangelikalizmu polskiego. Krytyczne spojrzenie z uwzględnieniem perspektywy pentekostalnej</i>). Mirosław A. Patalon (<i>Jedność Kościoła w XXI wieku. Propozycje dla polskich chrześcijan w perspektywie pytania o przyszłość rodzimego ewangelikalizmu</i>) pytając o wyzwania stojące przed współczesnym kościołem (w tym owym ewangelikalnym w Polsce) w siedmiu punktach proponuje pomocne, pożądane cechy kościoła, oraz wizję reorganizacji edukacji teologicznej. Mirosław Marczak w artykule <i>Przyszłość polskiego ewangelikaklizmu w kontekście jego reformacyjnych korzeni i perykopy ! P 2,9</i> wskazuje konieczność nowego sformułowania tożsamości Kościoła, w którym faktycznie doświadczana misja objawiania Boga byłaby pełnoprawnym jego znamionem. W końcu Tadeusz J. Zieliński, zgodnie z tytułem swej pracy - <i>Hamulce i podniety rozwoju ewangelikalizmu polskiego u progu XXI stulecia. Studium w profilu teologiczno- ewangelikalnym</i> – rozważa w oparciu o obserwowaną rzeczywistość poddaną teologicznej interpretacji czynniki potencjalnie powstrzymujące od i pobudzające polski ewangelikalizm do rozwoju.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Patrząc więc na poruszaną problematykę należy stwierdzić, iż omawia należycie wskazany w tytule zakres badawczy. Całość publikacji dopełnia <i>Wstęp</i> i bardzo cenny <i>Wybór polskiej bibliografii ewangelikalizmu</i>, oba napisane przez Tadeusza J. Zielińskiego, oraz <i>Noty o autorach</i>.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Przechodząc do szczegółowego omówienia prezentowanych materiałów należy rozpocząć od dwóch obserwacji pochodzących ze <i>Wstępu</i>. Pierwsza to brak polskich rzetelnych badań nad ewangelikalizmem. W tym kontekście niniejsza publikacja okazuje się pozycją bardzo potrzebna i unikalną. Z drugiej strony, co przyznają sami autorzy, szczególnie w kontekście propozycji dla przyszłości, choć nie tylko, również ich warsztat podlega istotnym ograniczeniom, często zawężając się do obserwacji i doświadczeń w zakresie własnego wyznania.<sup><a name="sdfootnote1anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote1sym" title="sdfootnote1anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">1</font></sup></a></sup> Druga to znikome znaczenie kulturowe omawianej duchowej formacji w polskiej kulturze, pomimo już 150 letniej historii. Ta znów obserwacja wskazuje nie tylko na zasadność zajmowania się tak ujętym zagadnieniem, ale wręcz wskazuje konieczność podejmowania wszelkich wysiłków dla zrozumienia przyczyn takiego a nie innego stanu oraz dla wyciągnięcia konstruktywnych wniosków.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Sześć artykułów zajmuje się właśnie sprzężeniem polskiej przeszłości z przeszłością; projektowaniu perspektyw w oparciu o analizy obecnego stanu. Pierwsza prezentuje nieco inne podejście do tematu.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;"><b>Zbigniew Pasek</b> nie diagnozuje bowiem ewangelikalizmu, ale pyta o jego stan rzeczowy. Rozpoczyna od zarysowania historii wspólnot ewangelikalnych. Dzieli ją na dwa zasadnicze okresy: okres przed i po 1989 roku, jednocześnie omawiając te z nich, które swa historię wywodzą z tego pierwszego okresu. Taki podział wynika z zaistnienia po tej właśnie dacie istotnych czynników sprzyjających rozwojowi wspólnot ewangelikalnych. Są to przede wszystkim wolność religijna i niczym nie skrępowany przepływ kontaktów środowisk polskich z zagranicą. Powstały również nowe zapisy prawne ułatwiające rejestrację i działanie już istniejącym kościołom; półki zapełniły się nowymi publikacjami, których wydanie przestało być niemożliwością.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Kolejną i najobszerniejszą częścią opracowania jest przegląd kościołów i wspólnot powstałych pomiędzy 1990 a 2003 rokiem. Ciekawy jest sposób ich klasyfikacji. Autor dzieli je na: (i) grupy baptystyczno- ewangeliczne i (ii) zielonoświątkowców i ruchy charyzmatyczne. Wśród pierwszej grupy rozróżnia niezależne zbory ewangeliczne, ruch braci plymuckich, inne zbory, ruchy ewangelikalne wychylone w stronę judaizmu i ewangelikalne misje. Wśród drugiej grupy rozróżnia grupy istniejące od dawna, które ujawniły się dopiero po 1989 roku, niezależne wspólnoty zielonoświątkowe, <i>local church</i> – kościoły miejscowe, <i>Faith Movement</i> – Ruch Wiary, ruch wstawienniczy, ruch prorocki, kościoły komórkowe, oraz wspólnoty, od których większość ewangelikalnych protestantów się dystansuje – ruch Williama Branhama i antytrynitarnych zielonoświątkowców. Całość przeglądu zamyka lista wspólnot, które zaprzestały działalności oraz charakterystyka ewangelikalizmu katolickiego i uwagi podsumowujące. Bardzo pomocnym dodatkiem jest numeryczna lista wszystkich omawianych wspólnot zamieszczona przy końcu artykułu.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Zarówno sposób klasyfikacji jak i komentarze wskazują na fachowość i znajomość omawianego zjawiska. Artykuł jest rzetelnym, pomocnym i potrzebnym ujęciem całości omawianego i diagnozowanego w innych pracach ruchu, które obecnie kolejno omówię.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Pierwsza z nich to praca <b>Krzysztofa Brzechczyna</b>. W bardzo interesujący sposób omawia dostępne źródła prezentujące przedwojenną postawę katolicką do baptystów (w której można dopatrzeć się genezy niektórych dzisiejszych postaw). Można ją streścić w kilku słowach – niechęć, brak chęci zrozumienia, nierzetelność. Ta ostatnia przejawiała się w fałszywym przedstawianiu zarówno genezy baptyzmu (wskazując ją w ekstremalnych wypaczeniach anbaptystycznych automatycznie przypisywanych „następcom”), rytu chrztu, jak i motywacji dla konwersji - otrzymywanie <i>masońsko-żydowskich dolarów</i> (s. 55). Odgrzewano jezuickie pomysły z czasów kontrreformacji o zakopanym pod progiem protestanckich krucyfiksie czy wizerunkiem Maryi; rozsiewano pogłoski o nieuczciwości i propagowaniu wspólnoty żon.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Taka postawa otoczenia skutkowała odrzuceniem konwertyty, wywoływała „społeczną izolację jednostki i wytworzenie się wokół niej emocjonalnej pustki,”<sup><a name="sdfootnote2anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote2sym" title="sdfootnote2anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">2</font></sup></a></sup> która w oczywisty sposób wpływała na zamknięcie się środowisk ewangelikalnych w sobie – cechę, którą skrytykuje w swym artykule Tadeusz Zieliński jako separacjonizm i antykulturowość<sup><a name="sdfootnote3anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote3sym" title="sdfootnote3anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">3</font></sup></a></sup>. Pomimo zaniku owej katolickiej postawy w okresie powojennym, podsycane jednak przez inne uwarunkowania społeczne, owo zamknięcie w sobie pozostało charakterystyczną postawą na dziesięciolecia.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Zmiany nastąpiły dopiero w latach osiemdziesiątych – ze względu na zmianę spojrzenia na wyznanie (jego wybór „stał się sprawą prywatna a nie miernikiem patriotyzmu”<sup><a name="sdfootnote4anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote4sym" title="sdfootnote4anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">4</font></sup></a></sup>), ożywienie spowodowane łatwiejszymi kontaktami ze współwyznawcami z Zachodu, powstawianie wielu parakościelnych inicjatyw, oraz inną atmosferę w kontaktach z protestantyzmem ze strony kościoła katolickiego. Nie bez przyczyn jest w końcu zobojętnienie mas na sprawy religii i wiary w ogóle.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Jaka więc czeka ewangelikalizm przyszłość? Krzysztof Brzechczyn widzi szanse rozwoju w wyjściu „z intelektualnego zaścianka i udział w dyskursie politycznym jako pełnoprawna orientacja światopoglądowo-ideowa”,<sup><a name="sdfootnote5anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote5sym" title="sdfootnote5anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">5</font></sup></a></sup> przełamywaniu wciąż istniejących, choć stłumionych i nie ujawniających się jawną niechęcią uprzedzeń oraz integracji środowiska. Autor sam przyznaje, że projektowanie rozwoju przyszłości jest trudne; najmocniejszą stroną jego artykułu jest bardzo ciekawe i obrazowe przedstawienie historii postawy katolickiej, która tłumaczy postawę zamknięcia się ewangelikalizmu polskiego na społeczeństwo przez długie dziesięciolecia.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Drugi materiał będący analizą tego ruchu to praca <b>Noemi Modnickiej</b>. Osią jej jest kontrast pomiędzy doświadczaniem losu – „świat[em], w którym jednostka zajmuje zwykle miejsce, na które została skazana”<sup><a name="sdfootnote6anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote6sym" title="sdfootnote6anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">6</font></sup></a></sup>, czyli rzeczywistości zastanej, wyznaczonej niezależnie od woli jednostki, a doświadczaniem wyboru. Tezą, iż „to, co dawniej było oczywistym faktem, dziś staje się wyborem”<sup><a name="sdfootnote7anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote7sym" title="sdfootnote7anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">7</font></sup></a></sup> – w tym również wiara i przynależność kościelna. W tym kontekście istotny staje się fakt, iż o ile Kościół katolicki w Polsce jest „religią losu”<sup><a name="sdfootnote8anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote8sym" title="sdfootnote8anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">8</font></sup></a></sup> – to polski ewangeliczny protestantyzm jest <i>par excellance</i> religią (kościołem) wyboru, którego cechy to „świadoma przynależność opart[a] na inicjacji religijnej, konwersj[a] czyli nawrócenie oraz osobowe zaangażowanie jego członków.”<sup><a name="sdfootnote9anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote9sym" title="sdfootnote9anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">9</font></sup></a></sup> Oznaczałoby to, że dla tego ostatniego obecne tendencje są szansą rozwoju.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Temu pozytywowi autorka przeciwstawia inną tendencję obecną w ewangelikalizmie – mówiąc krótko: powierzchowność nawróceń. Wyraża się ciągłym rozpamiętywaniem zepsucia katolicyzmu z którego większość niniejszych protestantów pochodzi w kontraście do własnej prawowierności, przy paradoksalnie jednoczesnym faktycznym braku „głębokiej przemiany mentalności.”<sup><a name="sdfootnote10anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote10sym" title="sdfootnote10anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">10</font></sup></a></sup> Dlaczego? Teza, którą stawia, brzmi, „że protestanckie zasady myślenia, mentalność jest sprzeczna z tak zwanym ‘protestanckim charakterem narodowym’.”<sup><a name="sdfootnote11anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote11sym" title="sdfootnote11anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">11</font></sup></a></sup></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Jest to teza bardzo ciekawa. Dalsza część pracy to jej obrona. Rozpoczyna ją od zarysowania ogólnego rozróżnienia cech społeczeństw protestanckich (praktyczność, wynalazczość, pluralizm, decentralizacja, demokratyczność, zdyscyplinowanie, szacunek do władzy) i katolickich (przemożny wpływ duchowieństwa, większy szacunek dla spekulacji niż praktyki, funkcji administracyjnych i tytułów niż sukcesu gospodarczego, niechęć do innowacji, postępu, i bogacenia się). Następnie wymienia cechy narodowego charakteru Polaków zaczerpnięte z pracy Edmunda Lewandowskiego: „(1) labilność i słaba wola, (2) przywiązanie do wolności i równości, (3) skłonność do sejmikowania, (4) prymat walki i zabawy nad pracą, (5) wielkopańska duma i zawiść, (6) kompleks niespełnionych nadziei, (7) światopogląd tolerancji i nadziei.”<sup><a name="sdfootnote12anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote12sym" title="sdfootnote12anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">12</font></sup></a></sup></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">W opinii autorki niestety wszystkie one są widoczne w protestanckich zborach, co sprawia, że wątpi, by były „atrakcyjne jako alternatywa wobec Kościoła katolickiego”<sup><a name="sdfootnote13anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote13sym" title="sdfootnote13anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">13</font></sup></a></sup>. „Nawrócenia” nie zmieniają owej, ogólne rzecz biorąc, niesympatycznej tożsamości. Zmienia się jedynie kontekst jej praktykowania.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Taka teza implikuje jakiś istotny defekt polskiego ewangelikalizmu. Wiara w ewangeliczne przesłanie Pisma Świętego przemieniła przecież inne, kiedyś również katolickie społeczeństwa; jest mocą, która wciąż przekształca na całym świecie przeróżne kultury. Czyżby Polska była przypadkiem beznadziejnym? To istotne nasuwające się pytania, które Autorka pozostawia bez odpowiedzi.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;"><b>Wojciech Gajewski</b> zajmuje się dwoma zagadnieniami. Po pierwsze zajmuje się odpowiedzią na pytanie o relacje pentekostalizmu i ewangelikalizmu. Stwierdza, iż „pentekostalizm polski był i jest organicznie związany z ewangelikalizmem.”<sup><a name="sdfootnote14anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote14sym" title="sdfootnote14anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">14</font></sup></a></sup> Przekonują do tego te same zasady dogmatyczne; środowiska zielonoświątkowe i innych kościołów nawzajem się przenikają i na siebie wpływają, tak, iż obecnie „trudno wręcz wyobrazić sobie nasz rodzimy ewangelikalizm bez nurtu zielonoświątkowego”<sup><a name="sdfootnote15anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote15sym" title="sdfootnote15anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">15</font></sup></a></sup>; również w „wyniku kontaktów z ewangelikalizmem, pentekostalizm polski ... został ‘ucywilizowany’ przez środowiska ewangelikalne.”<sup><a name="sdfootnote16anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote16sym" title="sdfootnote16anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">16</font></sup></a></sup></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Po drugie zastanawia się nad dynamiką tego protestanckiego nurtu. Dane statystyczne nie napawają optymizmem: pomimo ożywienia w ostatnim dziesięcioleciu nie nastąpił jakiś znaczący przyrost. Jednak, jak przekonuje, „dynamika nie jest jedynie postępem cyfr.”<sup><a name="sdfootnote17anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote17sym" title="sdfootnote17anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">17</font></sup></a></sup> Ważne są bowiem zmiany w sposobie działania i myślenia, które widać od lat 80. Pojawiają się inicjatywy ponad-denominacyjne i nowe sposoby działania, przy podejmowaniu których trzeba jednak zezwalać na wzajemną różnorodność zaangażowanych stron. Niekorzystnym czynnikiem jest niechęć do edukacji (teologicznej). Swą analizę kończy zwróceniem uwagi na „szeroką gamę ofert, która proponuje Kościół katolicki w Polsce”, które „kiedyś realizowane były prawie wyłącznie przez środowiska ewangelikalne.”<sup><a name="sdfootnote18anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote18sym" title="sdfootnote18anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">18</font></sup></a></sup> Jest to zjawisko pozytywne, które stanowi wyzwanie dla wspólnot ewangelicznych.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Choć opracowanie to jest ciekawe i pouczające, a pierwsza część przekonuje do postawionej tezy, to mankamentem jego drugiej części jest właśnie brak jakieś wyraźnej tezy prowadzącej całość przemyśleń.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Dla <b>Mirosława A. Patalona</b> punktem wyjścia, podobnie jak dla Modnickiej, jest współczesność z jej wyzwaniami i szansami. Zwraca jednak naszą uwagę w inną stronę. Dotyka nas kryzys cywilizacji Zachodu – autorytetów i wartości. Będąc przekonanym o nieuchronności rozwoju Kościoła Chrystusowego (jest on wszak gwarantowany Jego niezłomną obietnicą) pyta jednak, „czy my w tym dziele uczestniczymy”<sup><a name="sdfootnote19anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote19sym" title="sdfootnote19anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">19</font></sup></a></sup>? Jest to pytanie zasadne, bowiem Bóg, choć zobowiązuje się do rozwoju swego Kościoła, nie jest zobowiązany do rozwoju polskiego ewangelikalizmu. „Historia pełna jest przykładów odchodzących do lamusa denominacji, misji, inicjatyw.”<sup><a name="sdfootnote20anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote20sym" title="sdfootnote20anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">20</font></sup></a></sup> Co więc robić, aby tam się nie znaleźć? Autor widzi rozwiązanie w przejęciu się filozofią dialogu, w świetle której dialog i rozmowa jest warunkiem „wszelkiego rozwoju i istoty bycia.”<sup><a name="sdfootnote21anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote21sym" title="sdfootnote21anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">21</font></sup></a></sup> Praktycznym rozwinięciem tego postulatu, scalającym jego pracę naukową i praktykę misyjną jest dziewięć „marzeń” dotyczących kościoła, które są swoistym programem jego reorganizacji w świetle ww. wytycznych.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Kościół więc powinien skupić się w orędziu na żywym Chrystusie, „który daje człowiekowi nadzieję na lepsze jutro, który jedna człowieka z Bogiem i innym ludźmi”<sup><a name="sdfootnote22anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote22sym" title="sdfootnote22anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">22</font></sup></a></sup>, nie poszukiwaniu doskonałego Kościoła, czy apologetyce własnych dogmatów. Powinien być pokorny – czyli stawiający sobie pytania i „twórczo kwestionujący zastane formy”<sup><a name="sdfootnote23anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote23sym" title="sdfootnote23anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">23</font></sup></a></sup> – gdyż inaczej wpadnie w pychę i samoubóstwienie. Powinien przekazywać swe orędzie w zrozumiały dla ludzi niekościelnych sposób. Jego przywódcy powinni znać prawdziwe życie osób, którym przewodzą – stąd pomysł zatrudnienia pastorów na pół etatu. Dalej, powinien być zdecentralizowany - posługiwać się w perswazji raczej przykładem niż hierarchiczną strukturą zależności. Powinien być otwarty na świat – czyli współpracujący z organizacjami spoza własnego środowiska. Powinien dowartościować uczucia, kosztem przewartościowanej roli rozumu w wierze. W końcu, powinien cieszyć się swą różnorodnością raczej niż dążyć do jednolitości – w sferze drugorzędnych nauk czy form pobożności.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">W dalszej części artykułu Mirosław A. Patalon zastanawia się nad edukacją teologiczną. Wychodzi od obserwacji, iż „tradycyjny model edukacji teologicznej jest w wielkim kryzysie i nie przystaje do potrzeb współczesnego Kościoła.”<sup><a name="sdfootnote24anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote24sym" title="sdfootnote24anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">24</font></sup></a></sup> Przyczyną jest wpływ właśnie filozofii dialogu, w świetle której wciąż obowiązująca definicja teologii jako „nauki o Bogu” się nie sprawdza. Bez względu na ten czynnik faktem doświadczanym jego zdaniem jest produkowanie przez seminaria „absolwentów niewiele przydatnych w służbie Kościoła”<sup><a name="sdfootnote25anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote25sym" title="sdfootnote25anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">25</font></sup></a></sup>, skutkiem czego tworzy się „coraz większa alienacja Kościoła i akademii teologicznej”<sup><a name="sdfootnote26anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote26sym" title="sdfootnote26anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">26</font></sup></a></sup>. Postuluje więc, aby seminarium było raczej „miejscem spotkania”<sup><a name="sdfootnote27anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote27sym" title="sdfootnote27anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">27</font></sup></a></sup>. Oznaczałoby to rezygnację z wykładów dla bardziej interaktywnych form nauczania – wiedza wszak „kształtuje się w procesie wymiany idei”<sup><a name="sdfootnote28anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote28sym" title="sdfootnote28anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">28</font></sup></a></sup>. Byłby to powrót do relacji mistrz-uczeń, w oparciu o którą wychowywał swych przywódców sam Chrystus. Polegać to by miało również na skupieniu się na edukowaniu osób już kościołowi przewodzących, zamiast edukacji wyrwanych z kontekstu służby młodych ludzi. Oznaczałoby to także zaangażowanie się w szkolenie chrześcijan w lokalnych zborach. „Szkoła musi wyjść ze szkoły, tak jak Kościół musi wyjść z Kościoła i pójść do świata, tak jak został do tego powołany”<sup><a name="sdfootnote29anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote29sym" title="sdfootnote29anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">29</font></sup></a></sup>. Również, zjawiskiem pożądanym jest ponaddenomiancyjność, która dialogowi pomaga.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Jeśli chodzi o nauczycieli, oznaczałoby to imperatyw bycia świadectwem nie tylko w sferze pracy naukowej: „[n]auczyciele seminaryjni nie mogą być jedynie świetnymi intelektualistami, których królestwem jest jedynie biblioteka (...) [ś]wiat potrzebuje dziś autorytetów, społecznie zaangażowanych chrześcijan – przykładów głoszonej w salach wykładowych nauki.”<sup><a name="sdfootnote30anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote30sym" title="sdfootnote30anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">30</font></sup></a></sup></p>
<p style="margin-bottom:0;"><font size="1"><br />
</font></p>
<p style="margin-bottom:0;">Ewidentnie silną stroną tej pracy jest obfitość odważnych przemyśleń i propozycji. Z tego również względu dyskusja nad nimi wykracza poza format niniejszej recenzji. Bez względu, a może: ze względu jednak na możliwe zastrzeżenia i polemikę, zasługuje na refleksję i rozwagę – zarówno ze strony przywódców kościelnych jak seminaryjnych.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;"><b>Mirosław Marczak</b> jako punkt odniesienia dla dyskusji o kondycji i perspektywach polskiego ewangelikalizmu nie proponuje jego analizy, ale reformowane ujęcie znamion kościoła, które jego zdaniem należy zreinterpretować. Przyczyną jest zmiana społeczeństwa: dyskusja o rolach i tożsamości Kościoła w XVI wieku toczyła się wszak gdy chrześcijaństwo było religią dominującą; spór dotyczył jego interpretacji. W związku z tym koncentrował się na odróżnieniu kościoła prawdziwego od fałszywego, skutkiem czego reformacyjne znamiona kościoła, ogólnie mówiąc, mówią o wiernym (czystym) zwiastowaniu ewangelii i właściwym sprawowaniu ustanowień (sakramentów). Tymczasem kościół dzisiejszy – jego cele i charakter - musi być zdefiniowany wobec świata zasadniczo niechrześcijańskiego. Ze względu na tą różnicę, choć reformacyjne definicje Kościoła „są jak najbardziej pożyteczne”<sup><a name="sdfootnote31anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote31sym" title="sdfootnote31anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">31</font></sup></a></sup> to jednak nie wystarczające, bowiem brak w nich „dwóch zasadniczych punktów odniesienia: (1) do Boga i (2) do świata.”<sup><a name="sdfootnote32anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote32sym" title="sdfootnote32anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">32</font></sup></a></sup> Dlatego podejmuje próbę wskazania – w oparciu bezpośrednio o perykopę 1 P 2,9 – zasadniczych cech kościoła, które owe braki by uzupełniały.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">W oparciu o przeprowadzoną egzegezę Autor wyciąga wnioski dla zrozumienia Kościoła. Mianowicie „ma [on] za zadanie kolektywnie zwiastować ‘za granicą’ [poza sobą] wielkie dzieła Boże”<sup><a name="sdfootnote33anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote33sym" title="sdfootnote33anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">33</font></sup></a></sup>, a więc przede wszystkim śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Owo zwiastowanie wspaniałych, pełnych chwały działań Boga jest powodem jego istnienia, a tracąc swą funkcję, traci swą tożsamość. „Kościół powinien być misją.”<sup><a name="sdfootnote34anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote34sym" title="sdfootnote34anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">34</font></sup></a></sup></p>
<p style="margin-bottom:0;"><font size="1"><br />
</font></p>
<p style="margin-bottom:0;">Ostatnia część pracy to wnioski. Sednem zrozumienia zadania, które stoi przed współczesnym kościołem, w tym polskim, jest „zdolność Kościoła do samookreślenia, do wyrobienia poczucia własnej tożsamości i wartości oraz wyraźnego nakreślenia celu, jaki ma do spełnienia.”<sup><a name="sdfootnote35anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote35sym" title="sdfootnote35anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">35</font></sup></a></sup>Dzięki temu będzie potrafił właściwie odnieść się do wszelkich wyzwań, jakie spotka.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Z pewnością akcent misyjny postawiony w artykule jest słuszny. Zresztą, jest to ekspozycja prawdy podkreślanej również w czasach Reformacji – zasada <i>soli Deo gloria</i> oznacza przecież, że całe życie chrześcijanina i Kościoła ma być przepojone misją niesienia chwały Bogu. Jednak, odczułem brak jakiegoś nakierowania na praktyczne zastosowanie tej zasady w polskim kontekście. Przecież wiemy (chyba, że moje wrażenie jest błędne), że ewangelizacja jest podstawowym zadaniem kościoła; dlaczego więc misja wciąż nie idzie jak powinna? Pytanie to, wynikające z całości bardzo rzetelnego artykułu, nie doczekało się odpowiedzi.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;"><b>Tadeusz J. Zieliński</b> w swej analizie stanu polskiego ewangelikalizmu wychodzi od obserwacji, iż ruch ten na świecie szybko się rozwija. W tym świetle „zasadne wydaje się być pytanie o perspektywy tego środowiska w kontekście polskim”<sup><a name="sdfootnote36anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote36sym" title="sdfootnote36anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">36</font></sup></a></sup>. Czyni to poprzez wskazanie hamulców i podniet rozwojowych polskiego ewangelikalizmu.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Pierwszym hamulcem jest <i>egocentryzm</i> – przekonanie o własnej wyjątkowości, lepszości względem innych grup religijnych. Autor wskazuje jako przyczynę owej „religijnej arogancji”<sup><a name="sdfootnote37anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote37sym" title="sdfootnote37anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">37</font></sup></a></sup> wynikającą z doświadczenia teraźniejszego aspektu zbawienia (nawrócenia) pewność, ze względu na fakt, iż odróżnia typowego ewangelicznego protestanta od typowego katolika. Oczywiście, nie jest to cecha zgodna z przesłaniem Nowego Testamentu. Postawa taka „odstręczać musi jednostki samokrytyczne... potrafiące spojrzeć na siebie z dystansem, o dużym stopniu gotowości do zachowań altruistycznych.”<sup><a name="sdfootnote38anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote38sym" title="sdfootnote38anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">38</font></sup></a></sup> Dalej, to <i>selektywność etyczna i lekceważenie wysiłku moralnego</i>. Podkreślanie przełomu nawrócenia skutkuje nierzadko lekceważeniem obowiązku ciągłej, żmudnej i bolesnej przemiany życia. Kolejna cecha to wspomniane już w kontekście artykułu Krzysztofa Brzechczyna <i>separacjonizm i antykulturowość</i>. Dalej, to <i>podatność na podział</i>: „brak rozeznania między tym, co fundamentalne, a co adiaforyczne, zdaje się stanowić żyzną glebę multiplikacji prądów i odłamów ewangelikalnych”<sup><a name="sdfootnote39anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote39sym" title="sdfootnote39anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">39</font></sup></a></sup>, co ma wpływ na świadectwo i skuteczność w przekazywaniu ewangelicznego orędzia. Z tej cechy wynika <i>klikowość</i> – dzierżenie władzy przez klany i rody, gdyż niestety „krew wiąże bardziej niż przekonania”<sup><a name="sdfootnote40anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote40sym" title="sdfootnote40anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">40</font></sup></a></sup>. W końcu, <i>klerykalizm</i> – „rozumiany tutaj jako rezerwowanie kluczowych zadań w Kościele dla grupy zawodowych funkcjonariuszy”<sup><a name="sdfootnote41anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote41sym" title="sdfootnote41anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">41</font></sup></a></sup>, sprzeczny z protestanckim przekonaniem o powszechnym kapłaństwie wierzących i <i>duchowość sensualistyczno- psychotyczna</i>. Terminem tym Tadeusz J. Zieliński określa zespół zjawisk, które negując nadrzędną rolę Pisma Świętego przyznaje szczególną rolę różnym charyzmatycznym przywódcom, poszukując nie tyle przeżywania nowotestamentowego przesłania, co coraz to nowych sensualnych doznań.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Lista czynników powstrzymujących rozwój jest długa i, jak Autor sam podkreśla, są to czynniki wewnętrzne, co zasługuje na uwagę w kontekście częstego zrzucania odpowiedzialności na słaby rozwój przede wszystkim na czynniki zewnętrzne. Wynikający z tego postulat brzmi, iż „perspektywy rozwojowe ewangelikalizmu polskiego w olbrzymim stopniu uzależnione są od kryjących się w nim zdolności minimalizowania”<sup><a name="sdfootnote42anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote42sym" title="sdfootnote42anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">42</font></sup></a></sup> własnych wad.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Postulat ten wzmocniony jest przedstawieniem silnych stron polskiego ewangelikalizmu. Ogólnie rzecz biorąc, są to po prostu cechy, którymi charakteryzuje się ewangelikalizm światowy – i które stanowią o jego sile i zdolnościach rozwoju. Przede wszystkim to jego „bliskoś[ć] względem paradygmatu chrześcijaństwa nowotestamentowego”<sup><a name="sdfootnote43anc" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote43sym" title="sdfootnote43anc" class="sdfootnoteanc"><sup><font size="1">43</font></sup></a></sup>, i odmienność od formy religijności typowo katolickiej. Konkretnie, autor wymienia następujące cechy i wartości: wyraziste orędzie ewangeliczne, osobista pobożność codzienności (w kontrze do „rytualistyczno-świątecznego” charakteru typowo polskiej religijności), inicjatywność, przedsiębiorczość, prostota struktur eklezjalnych, odformalizowana liturgia.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Silną stroną artykułu z pewnością jest przekonująca analiza stanu obecnego oraz wskazanie kierunku rozwiązania. Jednocześnie tak sformułowana wizja skorzystałaby przez przedstawienie propozycji konkretnych działań, które mogłyby zmienić zdiagnozowaną sytuację.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Jaki obraz ewangelikalnego protestantyzmu w Polsce u progu XXI stulecia wyłania się na podstawie niniejszych artykułów? Ogólnie, widzę małe środowisko z wszystkimi z tym związanymi problemami, o dużych aspiracjach, podsycanych faktem bycia częścią dużego, osiągającego sukcesy, choć zawsze niestety raczej gdzie indziej, ruchu. Jesteśmy trochę zakompleksieni, trochę zawstydzeni, trochę byśmy chcieli coś pozmieniać, a jednocześnie własna niemoc nas zniechęca, a w tym wszystkim często przytłacza nas własna, wysoka tożsamość – eksponentów Bożej zbawiającej i skutecznej w działaniu i przemianie prawdy; świadków Jezusa Chrystusa, Syna Boga Wszechmogącego. Przede wszystkim, stoimy w tym wszystkim wobec społeczeństwa często albo nam niechętnego albo obojętnego, ledwo nas zauważającego, co w zetknięciu z naszym zazwyczaj autentycznie przeżywanym zrozumieniem łaski Bożej objawionej w Jezusie, którym chcemy się, przynajmniej na pewnym etapie, dzielić, rodzi ostatecznie zniechęcenie lub frustrację.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Czy istnieje coś – prócz modlitwy – co możemy robić, aby tą sytuację zmienić? Pokuszę się na koniec o wskazanie własnej recepty, w oparciu o moje zrozumienie wszystkich opisanych artykułów. Myślę, że może paradoksalnie receptą jest lekceważenie wpływu społeczeństwa na nas. Wpływu, nie społeczeństwa. Wpływ ten bowiem jest szkodliwy; i prawdopodobnie dopóki będziemy znikomą mniejszością, a będziemy nią jeszcze jakiś czas, będzie rodzić frustrację, chęć odwetu za niczym nie zawiniony chłód czy wrogość, bądź też postawę udowadniania wszystkim, a przede wszystkim sobie, własnej lepszości. Obie reakcje są szkodliwe i niszczą nasze świadectwo oraz chrystusową postawę i charakter. Zamiast więc tworzyć swą tożsamość w reakcji na społeczeństwo, powinniśmy zająć się pracą nad sobą i z tego i w oparciu o to, budować swoją tożsamość. Cieszyć się Słowem Bożym; czerpać z protestanckiej tradycji rzetelnej, uczciwej pracy i silnej rodziny; i w tej sferze, w ten sposób odnajdywać satysfakcję i spełnienie. Innymi słowy, skupić się na tym, co z Bożą pomocą okazywało się najważniejszą siłą ewangelikalizmu na świecie.</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Wtedy dopiero nasze świadectwo w społeczeństwie będzie bez obciążeń i kompleksów. I jako takie, jako Boże wyznaczone narzędzie do przemiany świat, w którym żyjemy, zacznie być skuteczniejsze w rozwijaniu Królestwa Bożego w nas i przez nas.</p>
<p style="margin-bottom:0;"><strong></strong></p>
<p style="margin-bottom:0;"><strong></strong></p>
<p style="margin-bottom:0;"><strong>Autor: Mateusz Wichary<br />
</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">Recenzja w skróconej formie ukazała się w Baptystycznym Przeglądzie Teologicznym</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote1sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote1anc" title="sdfootnote1sym" class="sdfootnotesym">1</a> Np. Krzysztof Brzechczyn, s. 64; Noemi Modnicka, 74; Wojciech Gajewski, 93; Tadeusz J. Zieliński 129.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote2sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote2anc" title="sdfootnote2sym" class="sdfootnotesym">2</a> S. 59.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote3sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote3anc" title="sdfootnote3sym" class="sdfootnotesym">3</a> S. 133.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote4sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote4anc" title="sdfootnote4sym" class="sdfootnotesym">4</a> S. 63.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote5sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote5anc" title="sdfootnote5sym" class="sdfootnotesym">5</a> S. 65.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote6sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote6anc" title="sdfootnote6sym" class="sdfootnotesym">6</a> S. 71.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote7sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote7anc" title="sdfootnote7sym" class="sdfootnotesym">7</a> S. 72.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote8sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote8anc" title="sdfootnote8sym" class="sdfootnotesym">8</a> Autorka odnosi się tutaj do pojęcia <i>Volkskirche</i> – kościoła ludu. Główne jego cechy to praktyczna identyczność tożsamości narodowej bądź państwowej i kościelnej, której skutkiem jest niemożność ich rozdzielenia, zaangażowanie się kościoła w sprawy publiczne i społeczne, za które bierze w części odpowiedzialność, podkreślanie hierarchii i pionowej struktury autorytetu, rytualizacja kultu (s. 72-73).</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote9sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote9anc" title="sdfootnote9sym" class="sdfootnotesym">9</a> S. 73.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote10sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote10anc" title="sdfootnote10sym" class="sdfootnotesym">10</a> S. 74.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote11sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote11anc" title="sdfootnote11sym" class="sdfootnotesym">11</a> S. 74.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote12sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote12anc" title="sdfootnote12sym" class="sdfootnotesym">12</a> S. 76.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote13sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote13anc" title="sdfootnote13sym" class="sdfootnotesym">13</a> S. 79.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote14sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote14anc" title="sdfootnote14sym" class="sdfootnotesym">14</a> S. 84.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote15sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote15anc" title="sdfootnote15sym" class="sdfootnotesym">15</a> S. 86.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote16sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote16anc" title="sdfootnote16sym" class="sdfootnotesym">16</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote17sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote17anc" title="sdfootnote17sym" class="sdfootnotesym">17</a> S. 89.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote18sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote18anc" title="sdfootnote18sym" class="sdfootnotesym">18</a> S. 92.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote19sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote19anc" title="sdfootnote19sym" class="sdfootnotesym">19</a> S. 98.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote20sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote20anc" title="sdfootnote20sym" class="sdfootnotesym">20</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote21sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote21anc" title="sdfootnote21sym" class="sdfootnotesym">21</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote22sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote22anc" title="sdfootnote22sym" class="sdfootnotesym">22</a> S. 101.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote23sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote23anc" title="sdfootnote23sym" class="sdfootnotesym">23</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote24sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote24anc" title="sdfootnote24sym" class="sdfootnotesym">24</a> S. 104.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote25sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote25anc" title="sdfootnote25sym" class="sdfootnotesym">25</a> S. 105.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote26sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote26anc" title="sdfootnote26sym" class="sdfootnotesym">26</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote27sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote27anc" title="sdfootnote27sym" class="sdfootnotesym">27</a> S. 107.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote28sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote28anc" title="sdfootnote28sym" class="sdfootnotesym">28</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote29sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote29anc" title="sdfootnote29sym" class="sdfootnotesym">29</a> S. 105.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote30sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote30anc" title="sdfootnote30sym" class="sdfootnotesym">30</a> S. 106.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote31sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote31anc" title="sdfootnote31sym" class="sdfootnotesym">31</a> S.115.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote32sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote32anc" title="sdfootnote32sym" class="sdfootnotesym">32</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote33sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote33anc" title="sdfootnote33sym" class="sdfootnotesym">33</a> S. 118.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote34sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote34anc" title="sdfootnote34sym" class="sdfootnotesym">34</a> S. 119.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote35sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote35anc" title="sdfootnote35sym" class="sdfootnotesym">35</a> S. 120.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote36sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote36anc" title="sdfootnote36sym" class="sdfootnotesym">36</a> S. 128.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote37sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote37anc" title="sdfootnote37sym" class="sdfootnotesym">37</a> S. 130.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote38sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote38anc" title="sdfootnote38sym" class="sdfootnotesym">38</a> S. 131.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote39sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote39anc" title="sdfootnote39sym" class="sdfootnotesym">39</a> S. 134.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote40sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote40anc" title="sdfootnote40sym" class="sdfootnotesym">40</a> S. 135.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote41sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote41anc" title="sdfootnote41sym" class="sdfootnotesym">41</a> Tamże.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote42sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote42anc" title="sdfootnote42sym" class="sdfootnotesym">42</a> S. 144.</p>
</div>
<div>
<p class="sdfootnote"><a name="sdfootnote43sym" href="http://proteologia.wordpress.com/wp-admin/#sdfootnote43anc" title="sdfootnote43sym" class="sdfootnotesym">43</a> S. 137</p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[JAK ROZBIJAĆ ZBÓR zachowując pozory pobożności?]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/jak-rozbijac-zbor-zachowujac-pozory-poboznosci/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 17:13:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/2008/03/24/jak-rozbijac-zbor-zachowujac-pozory-poboznosci/</guid>
<description><![CDATA[&nbsp;


nie przychodź!


jeśli już przychodzisz – przyjdź późno! 


jeśli już przychodzis]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">&#160;</p>
<ul>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">nie przychodź!</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">jeśli już przychodzisz – przyjdź późno! <!--more--></font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span><font size="3"><font color="#000000">jeśli już przychodzisz – przyjdź ponury i kwaśny</font></font></span></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">po każdym nabożeństwie powtarzaj sobie: „nic z tego nie miałem” tak długo, aż zaczniesz w to wierzyć. Dopiero wtedy wstawaj z miejsca i zaczynaj rozmowę z innymi. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span><font size="3"><font color="#000000"><b>Nigdy</b> nie bierz żadnego obowiązku na siebie. Jeśli ktoś zapyta dlaczego nie chcesz się zaangażować, powiedz coś o braku zachęcania w zborze. </font></font></span></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Stój zawsze z boku i krytykuj tych, którzy coś robią.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">odwiedzaj często inne kościoły, aby pokazać innym, że nie jesteś związany ze zborem. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Opowiadaj o cudach i dziełach Bożych dziejących się gdzie indziej, ale nigdy nie dostrzegaj tych dziejących się w zborze.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">nigdy nie śpiewaj, a jeśli już, to bez entuzjazmu.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span><font size="3"><font color="#000000"><b>Nigdy</b> nie wspieraj zboru materialnie. Im więcej dasz, tym bardziej będzie ci zależeć na jego dobrze!</font></font></span></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">Zauważaj wszelkie potrzeby i braki, dowodząc, że ich istnienie wskazuje na brak Bożego błogosławieństwa. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">nigdy nie módl się samemu o pastorów. Nigdy ich nie zachęcaj. Nigdy nie módl się po nabożeństwie (kazaniu). Jeśli cię poruszyło, nikomu o tym nie mów, i jak najszybciej postaraj się o tym zapomnieć.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">zawsze zwracaj uwagę na niedociągnięcia i potknięcia innych – prowadzących śpiew czy nabożeństwo. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">plotkuj. Czyli dziel się złymi rzeczami, o których wiesz z życia innych w zborze. Oczywiście z troską w głosie, dla potrzeb modlitwy</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">bądź czarnowidzem, czyli dziel się z innymi najstraszniejszymi wizjami wszelkiego złą, które może wydarzyć się w zborze. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">módl się publicznie o nawrócenie pastorów i starszych.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">gdy ktoś weźmie się do pracy, nazwij to działactwem.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><font color="#000000"><font size="3">gdy wszystko w zborze dobrze funkcjonuje, nazwij to „apatią duchową” albo „skostnieniem”.</font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span><font size="3"><font color="#000000">I przede wszystkim: wymaż ze swojej Biblii Boże słowa: „<b>Jeśli ktoś niszczy świątynię Bożą, tego zniszczy Bóg, albowiem świątynia Boża jest święta, a wy nią jesteście.</b>” 1 Kor. 3:17.</font></font></span></p>
</li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trynitarne działanie Boga]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=119</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 10:26:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=119</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary

 Bóg działa w życiu chrześcijanina bardzo różnorodnie. Można jednak ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span> <span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg działa w życiu chrześcijanina bardzo różnorodnie. Można jednak odnaleźć w nim pewien wzorzec, który chciałbym przedstawić. Wzorca owego dostarcza nam sposób działania każdej z Osób Bożych dla zbawienia grzesznika. <!--more--> Jest to rozróżnienie, do którego doszedłem już jakiś czas temu, i które moim zdaniem jest bardzo praktyczne. Pomaga bowiem docenić każdy z nich; widzieć wokół nas Boga, i uwielbić Go nie jedynie ogólnie, ale za poszczególne sposoby Jego wpływu na nas. Dalej, nie zagubić się w różnych krążących wśród chrześcijan poglądach na Boże działanie, w których zazwyczaj podkreśla się tylko jeden z nich i pomniejsza pozostałe. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Najpierw jednak krótko o tym, co każde z Bożych działań łączy: to wyrażająca się w nich Boża natura – miłość, łaska i chwała. Wszystkie również spełniają Boży plan; wszystkie wskazują na wiarę w Chrystusa jako jedyny sposób pojednania z Bogiem. Wszystkie w końcu skłaniają upamiętanego grzesznika do odpowiedzi uwielbienia, czci, zachwytu i bojaźni. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Ojciec i spełnianie się Jego planu w historii świata i naszego życia</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Ojciec jest źródłem, autorem planu zbawienia. Przychodząc na świat, dokonując zbawienia przez śmierć krzyżową Chrystus pełni wolę Ojca (Dz 2:23), naśladuje Ojca (nie może Syn sam od siebie nic czynić, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni – J 5:19). To Ojciec również stoi za działaniem Ducha Bożego w życiu grzesznika – z jednej strony to Duch przekonuje świat o sprawiedliwości i o sądzie (J 16:8), ale z drugiej to Pan otworzył serce Lidii (Dz 16:14); to Ojciec objawił Piotrowi kim jest Chrystus (Mt 16:17), wierzą ci, którzy są do tego przeznaczeni (Dz 13:48). W końcu dowiadujemy się, że nikt nie może przyjść do Syna, jeśli to Ojciec, a nie Duch, go nie pociągnie (J 6:44), oraz że przyjdzie do Jezusa wszystko (wszyscy?), którzy dani są Mu przez Ojca właśnie (J 6:37). Oczywiście, wola Ojca w pełni współgra z wolą Syna i Ducha: Syn mówi, że jest z Ojcem jedno (J 10:30; 14:9), Syn przychodzi do nas i jest z nami przez Ducha (J 14:17-18), a Duch realizując wolę Ojca w tajemniczy sposób działa jak chce (1Kor 12:11). Jednak w tym wszystkim zaznacza się pierwotność Ojca: są jedno z Synem, tak, ale to Syn realizuje wolę Ojca a nie na odwrót; z pewnością są jedno z Duchem, ale to Duch działa wykonując wolę (wyroki) Ojca, a nie na odwrót. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując, działanie Boga w historii – przez okoliczności, sploty wydarzeń, zwykłe sytuacje wykorzystywane do niezwykłych celów – to wszystko łączy się właśnie z Ojcem. Bóg Ojciec działa przez Opatrzność: przez aranżowanie i animowanie wydarzeń, „przypadków”, prowadzenie historii w taki sposób, by realizowała Jego cele. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Łączy się ono nie tylko z życiem Jezusa i dokonaniem przez Niego odkupienia. Łączy się również, jak w przypadku Piotra i Lidii, z momentem nawrócenia, gdy w tajemniczy sposób, posyłając Ducha i działając przez różne okoliczności, Ojciec pociąga nas ku Synowi; sprawia, że chcemy się nawrócić, powrócić, ukorzyć, że podejmujemy prawdziwie i na zawsze (a nie na niby i na chwilę) przemieniającą życie decyzję naśladowania Chrystusa.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Ale łączy się również z całym życiem. Przecież Boży plan realizuje się poprzez całe nasze życie. Dawid w swym prowadzonym przez Boga życiu „wykonał służbę, jaką mu wyroki Boże wyznaczyły” (Dz 13:36). Jeremiasz poddany Duchowi Prawdy wyznaje, że wie o tym, że „droga człowieka nie od niego zależy” oraz „że nikt, gdy idzie sam, nie kieruje swoim krokiem” (10:23) – innymi słowy, że Bóg nie tylko nas przyprowadza, ale i prowadzi. Dlatego woła w następnym wersecie o Boże działanie - karcenie. Podobnie Paweł poucza Filipian, że to Bóg, „według upodobania swego” - a więc: zgodnie ze swym planem, wizją tego, co ma się dziać - „sprawia w was i chcenie i wykonanie” (2:13). To On stoi za tym, że chce nam się żyć dla Jezusa. To nie bierze się z powietrza ani z głębi naszych czystych serc. Nie, to Ojciec działa w nas. To jego łaska i miłosierdzie nas dotyka, tak, że nam się chce. I więcej – chce nam się na tyle, że nie tylko mamy dobre chęci, którymi „piekło jest wybrukowane” – ale chce nam się tak bardzo, że realizujemy nasze pragnienia; że działamy zgodnie z naszą nową wolą; że nie zadawalamy się samymi zamierzeniami. To działa Bóg Ojciec. To nie jest przypadek; coś naturalnego, coś zwykłego, coś nieistotnego. To przemożne, potężne, suwerenne działanie Boga, które powinno – jeśli mamy właściwe, duchowe zrozumienie tego, czym to jest – w nas wzbudzać „bojaźń i drżenie” (2:12). Gdziekolwiek bowiem działa Bóg, tam w wierzącym człowieku, widzącym duchowy wymiar rzeczywistości,<span>  </span>budzi się szacunek, pragnienie uwielbienia i poczucie zależności i poddania. Ze względu więc na to, że to sam Bóg działa w naszym życiu, nasze zbawienia mamy sprawować właśnie w takim poczuciu Bożej obecności.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Jeśli więc mamy poczucie, na przykład, patrząc wstecz na ostatni rok czy 10, że nasze życie, poprzez najmniej istotne wydarzenia, oraz te radykalnie zmieniające jego bieg, ma sens, gdzieś nas prowadzi – to widzimy właśnie działanie Ojca. Kiedy widzimy sens trudnych chwil; kiedy odkrywamy, że coś trudnego było nam potrzebne dla czegoś, co dopiero miało nadejść, to właśnie Ojcu powinniśmy podziękować za tak wspaniałą troskę nad nami. Kiedy dzieje się coś „przypadkowo” - i okazuje się, że był to wyjątkowo korzystny albo brzemienny w skutkach splot okoliczności – to działa sam Bóg. To Jego plan sprawia, że nasze życie jest wyjątkowe; sensowne, celowe. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Czasem może być też inaczej – właśnie nie widzimy sensu tego, co się dzieje. Wtedy pociechą może być obietnica, że „Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia Jego są powołani (Rz 8:28). To nie przypadek, że kochamy Boga, że chcemy dla Niego żyć. To właśnie spełniło się Boże postanowienie powołania – zgodnie z nim nastąpiło, pojawiło się w historii to, że Boga kochamy. A więc, Bóg jest obecny w Twoim życiu. On uczestniczy dalej w tym, co rozpoczął. I On robi to ku dobremu – dla osiągnięcia jakichś dobrych celów. Nie ma obowiązku ich wyjawiać; ale wyjawia Ci, że działa, że spełnia swe postanowienia względem Ciebie, że jest obecny, że realizuje swój plan.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">A więc pierwszym sposobem działania Boga w naszym życiu jest kontrolowanie okoliczności; panowanie nad historią naszego życia; kierowanie nim w cudowny, czasem wyjątkowo radosny a czasem bolesny, ale zawsze sensowny i właściwy sposób. To JEST działanie samego Boga, które w ekonomii zbawienia łączy się z dziełem Boga Ojca. Traktowanie go jako „neutralnego”, nie duchowego, obraża Go i wyraża naszą małowierność, niedowiarstwo w panowanie Boga nad historią.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Syn i zbawienie nas poza nami</span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Działanie Bożego Syna jest najmniej widoczne. Dzieło krzyża bowiem, choć niezbędne, w 100% konieczne dla naszego zbawienia, jednocześnie dokonało się w 100% poza nami. To Chrystus cierpiał, nie my (Hbr 9:12). To on stał się naszym grzechem, nie my. To On został potępiony, nie my (Iz 53:5). To Jego Bóg opuścił, a nie nas (Mk 15:34). To On wziął na siebie nam należące się przekleństwo, a nie my (Gal 3:13). To On nas odkupił, nie myśmy się sami odkupili. A jednak, właśnie dzięki temu nie musimy cierpieć, być karani, potępieni, przeklęci! Właśnie dzięki temu jesteśmy usprawiedliwieni, usynowieni, posiadamy obietnice życia na wieki, Bóg nam błogosławi duchowym błogosławieństwem niebios. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">(Gal 4:6; Rz 3:24-25; Rz 5:1;1J 4:11-13; Ef 1:3).<span>    </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Problemem dzisiejszych chrześcijan (choć pewnie nie tylko dzisiejszych) jest niedostrzeganie Boga poza własnym doświadczeniem. Jeśli coś się nie dzieje w moim życiu, to jest nieistotne. Może tego nie być. Ważne jest tylko to, co przeżywam, co mnie dotyka, porusza; a z natury dotyka nas i porusza najbardziej to, co dzieje się <em>w nas</em>. Tylko że z natury nie tej przemienionej, ale starej. Nie ma się więc czym chlubić. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Dlatego też Bóg działając w swej łasce zmusza nas, byśmy odwrócili swe oczy od siebie samych; przestali uważać się za pępek świata – i zwrócili się poza siebie, ku Chrystusowi (Gal 2:16; J 14:6). Ku dalekiemu wydarzeniu sprzed 2000 lat, o którym niektórzy teolodzy twierdzą, że nie ma już dla nas znaczenia, bo to nie nasze życie; nie nasze doświadczenia. Fakt, dla wielu nie ma znaczenia.<span>  </span>Ale dla prawdziwie wierzących – właśnie w tym dalekim życiu Galilejczyka, w Jego śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu widoczny w chwale i mocy jest sam Bóg (J 1:14). Bóg nie tylko się ujawniający – ale Bóg dokonujący najważniejszego zadania, jakie sobie zaplanował ze wszystkich, jakie łączą się ze zbawieniem człowieka – stania się sługą, wyrzeczenia się swej chwały, wyparcia się samego siebie, dobrowolnego i nieprzymuszonego uniżenia. Którego zwieńczeniem jest złożenie z samego siebie doskonałej ofiary, okupu za wielu, stanie się doskonałym Arcykapłanem i Barankiem na wieki, korzystając z której ludzie mogą pojednać się z Bogiem (Flp 2:6-11; Hbr 9:15; Obj 21:22). </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Chrystus jest poza nami. Chrystus jest obecnie w niebie, siedzi po prawicy Ojca, skąd przyjdzie powtórnie w chwale, aby przeprowadzić sąd i wprowadzić nową epokę – nowych niebios i nowej ziemi (Obj 21:1). I do tego właśnie Chrystusa poza nami musimy koniecznie się zwrócić; przyjść; skłonić. Musimy wyjść z siebie – przestać się interesować sami sobą, koncentrować na własnych wysiłkach i zdolnościach, pobożności, moralności – i odnaleźć zaspokojenie i ukojenie w tym, co stało się poza nami, czego On dokonał. W Jego doskonałej ofierze, którą nas uświęcił. W Jego doskonałym życiu, którego zasługi są przypisane każdemu, kto do Niego przychodzi. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">W jaki sposób to Boże działanie poza nami jest w nas obecne? Tylko poprzez nasze wyjście poza siebie, odwrócenie się od siebie i zwrócenie się ku Niemu; czyli tylko poprzez naszą wiarę. Osoba prawdziwie wierząca widzi konieczność krzyża; potrafi się na nim skupić; potrafi nim żyć – radością z tego, co uczynił dla niej Chrystus. Taka osoba ma pokój, wdzięczność, radość niezależnie od okoliczności życia i ponadnaturalnych dzieł Ducha, bowiem prawdziwe ufa Chrystusowi. „W wierze a nie w oglądaniu” pielgrzymuje; widzi krzyż i żyje łaską, pojednaniem, miłością, którą tam odnalazła. Jest jej to bliskie, i dla niej bardzo cenne, choć to życie Kogoś Innego. Potrafi mówić o Jezusie, zachwycać i podniecać się tym, co o Nim czyta; dzielić się tym z innymi. Dotykają ją nie tylko Boże dary w życiu (lub ich brak), widzialne błogosławieństwa, jakby nie były ważne, prowadzenie Boże w rodzinie, pracy czy Kościele. Ale właśnie, i to bez względu na zrozumienie Bożego planu; bez względu na widoczne w życiu działanie Ducha – zwraca swój wzrok na Jezusa. I to jej wystarcza, bowiem widzi w Nim swego Zbawiciela i Stwórcę; widzi w Nim naturę Boga Ojca, do którego może w ufności wołać Abba. Mając Chrystusa ma wszystko; wszystko inne choć dobrze, że jest, nie jest jej potrzebne.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">To Boże działanie – zwracające nas w stronę Chrystusa i sprawiające, że interesuje nas i jest dla nas cenne coś, co z natury nas nie pociąga i z natury nie ma dla nas znaczenia – było podkreślane przez purytan jako świadectwo prawdziwości nawrócenia. To, że ktoś widzi sens w historii, Boga, który działa, jeszcze nie czyni z niego osoby zbawionej. Owszem, doświadcza błogosławieństwa, ale tego błogosławieństwa doświadczają również ludzie niezbawieni. Ręka Boża jest czasem tak silnie widoczna w życiu, czy to osobistym czy narodowym, że i niewierzący się zgodzą, że Ktoś kieruje ich życiem. To jednak<span>  </span>jeszcze nie czyni z nich osób zbawionych. Podobnie cuda – wielu się zgodzi, że istnieją, że jakiś Bóg za nimi stoi; zgadzały się z tym nawet tłumy idące za Jezusem. I co? I nic. Chodziły i przestały chodzić. Wiara jest ze słuchania, a nie z cudów; a treścią tego, czego słuchamy nie jest Słowo Cudów ani Słowo Błogosławieństwa, ale Słowo Chrystusowe (Rz 10:17). Innymi słowy, nawet jeśli ktoś rozpoznaje Boże dzieło Ojca i Syna, musi ujrzeć Syna i przyjść do Syna.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując: osoba prawdziwie nawrócona wie, że coś wyjątkowego stało się poza nią. Potrafi sięgać wzrokiem – zainteresowaniem, ciekawością, pragnieniem poznawania i przeżywania – poza własne odczucia i życie. Odnajduje wielkie pocieszenie, wdzięczność i pokój słuchając nie o sobie, skupiając się nie na sobie, opowiadając nie o sobie, mówiąc nie o Bożym działaniu w sobie, ale słuchając o Chrystusie, skupiając się na Chrystusie, opowiadając o Chrystusie, o Bożym działaniu w Chrystusowym życiu, śmierci i zmartwychwstaniu. To mało efektowne, fajerwerkowe, ale pełne największej przemieniającej życie mocy<span>  </span>i konieczne dla zbawienia działanie Boże (Rz 1:16: wiara w coś poza nami, ewangelię Chrystusową właśnie, jest mocą ku zbawieniu). Bez tego działania wiary nie mamy Chrystusa. Mamy może cuda i poczucie Boga jako Stwórcy, ale nie mamy uwalniającego, dającego zbawienie od wszelkiego grzechu i egoizmu odwrócenia wzroku do siebie i znalezienia naszego ukojenia poza sobą, w wyjątkowej postaci wcielonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa; On jest Zbawicielem każdego, kto Jemu powierzy swoje życie i złoży nadzieję pojednania z Bogiem w Jego doskonałej ofierze.<span>    </span></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><span></span></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"><span> </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Bóg Duch Święty i przekonujące świadczenie o prawdziwości zbawienia</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Duch został dany wszystkim wierzącym Synowi przez Ojca (Łk 24:49). Jest pośród nas (J 14:17), wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem (1Kor 12:13); On rozdziela zgodnie ze swa wolą dary (1Kor 12:11). Naucza i przypomina to, czego nauczał Jezus (J 14:26), uwielbia Go, oznajmia to, co otrzymał od Syna (J 16:14). Jest Duchem Prawdy, pochodzącym od Ojca, którego zadaniem jest złożyć świadectwo o Synu (J 15:26). On sprawia, że ludzie wyznają Jezusa Panem (1Kor 12:3); On również wspiera nas w niemocy naszej, pomagając w modlitwie (Rz 8:26), a przede wszystkim potwierdza w naszych sercach rzeczywistość nowej więzi Bogiem: świadczy że jesteśmy dziećmi Bożymi (Rz 8:26).<span>   </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Duch również przekonuje świat o istnieniu grzechu, Sądu Bożego i wyjątkowości Jezusa, potrzebie zbawienia (J 16:8-11) i sprawia, że ludzie nawracają się do Boga przez Syna. Czasami robi to w bardzo wyjątkowy sposób: przez ogłaszanie prawdy w mocy na nabożeństwach (1Kor 14:25),<span>  </span>czy w końcu przez cuda, czyli znaki (Mk 16:20) – uwalnianie ludzi od demonów (Dz 8:7), uzdrowienia (np. Dz 9:34-35; 14:10), wskrzeszenia (Dz<span>  </span>9:40) czy inne (Mk 16:18). </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowując, w życiu człowieka wierzącego działanie Ducha zauważalne jest przede wszystkim przez świadczenia w sercu o synostwie oraz świadczenie o Bogu w mocy, przez cuda względem zboru i świata. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Obecnie chyba właśnie temu ostatniemu sposobowi Bożego działania poświęca się najwięcej uwagi. Z pewnością w historii często było to działanie Boże nie doceniane, zaprzeczano realności składania świadectwa przez Ducha Bożego - o prawdziwości zbawienia dokonanego przez Syna i dostępnego przez wiarę w ewangelię i upamiętanie - w ponadnaturalny, spektakularny sposób. I z pewnością nie jest to postawa wiary i zaufania do Boga. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Z drugiej strony obecnie widzę niebezpieczną tendencję skupiania się tylko na tym jednym sposobie Bożego działania w życiu i traktowania go jako jedynego prawdziwego. Albo jedynego wartościowego. Często jego obecność (lub mniemana obecność) jest traktowana jako test duchowości. Czy to właściwa postawa? </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Z pewnością nie. U Boga wcale nie to co najbardziej efektowne jest najważniejsze. Np. upodobało się Mu zbawiać ludzi w bardzo nieefektowny sposób – przez głupie kazanie, a nie znaki czy mądrość (1Kor 1:21-22). Zbawił ludzi nie przez coś wspaniałego i wielkiego, ale przez hańbiącą śmierć. Obiecuje swym naśladowcom nie zaszczyty i chwałę na tym świecie, ale współcierpienie (Rz 8:17) zapieranie się siebie i noszenie krzyża (Mt 16:24-25). Tak więc wiele osób przez ciągłe pragnienie cudowności i niezwykłości swą postawą lekceważy Bożą logikę postępowania, całe dzieło Boga Ojca i Syna - skupiając się tylko na cudach Ducha. Jednocześnie w ogóle nie rozumie celu działania Ducha – tym celem bowiem jest zawsze POTWIERDZENIE prawdziwości dzieła Syna, wskazanie na wyjątkowy plan Ojca zrealizowany przez Syna i realizujący się w Jego ciele – kościele, nie zaś samemu bycie w centrum. Duch świadczy o Ojcu i Synu, a nie zajmuje ich miejsce! Duch prowadzi do Ojca i Syna – a nie do siebie. Duch zawsze chce wskazywać Syna, a przez Syna Ojca; nie chce, by na nim się zatrzymać. Po to też są Jego cuda i w ogóle Jego działania. Nie daje cudów po to, by były w naszym życiu i sprawiły, żeby było ciekawe i emocjonujące, troszeczkę nadnaturalne, tak jak u buddystów czy na kursie jogi. Naprawdę ciekawe, duchowo, nasze życie będzie nie wtedy, gdy będą w nich cuda, ale wtedy, gdy będzie w nim Syn i Ojciec dzięki Duchowi i przez Ducha.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Cuda czynili magowie egipscy; cuda czynił Szymon Czarnoksiężnik. Cudem byłoby objawienie się anioła z nieba, o którym mówił Paweł, a jednak to nie dowodzi, że działa Bóg (Gal 1:8). Cuda nie są jakimś wyróżnikiem prawdziwej wiary. Owszem, łączą się z nią, towarzyszą jej, ale ona nie na nich polega i nie ich szuka. Szukanie cudów jest pomyleniem Bożych priorytetów. Szukaj Boga, a cuda znajdą ciebie; szukaj cudów, a odnajdziesz dużo udawania i podróbek. Bowiem Bóg czyni prawdziwe cuda w nieprzymuszony sposób, i czyni je nie tam, gdzie rozwydrzone względnie znudzone tłumy ich oczekują, ale tam, gdzie ludzie szukają wiary i Boga. </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">I jeśli ktoś tego nie rozumie, a obawiam się, że sporo dzisiejszych protestantów tego nie rozumie, to w ogóle może nie jest zbawiony. </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Chrześcijaństwo nie polega bowiem na dostarczaniu uciechy i zadowolenia zarozumiałym grzesznikom, którzy chcą cudów, a nie Boga (może nawet mówią, że chcą Boga, ale tak naprawdę przez Boga rozumieją cuda); którzy chlubią się i wywyższają ponad innych czymś, co dostali z łaski – darami łaski, charyzmatami. Albo może nawet czymś, co od Boga nie pochodzi – bo<span>  </span>przecież można czynić cuda i uzdrawiać, i to w imieniu Jezusa, a i tak nigdy Jezusa nie poznać.<span>  </span>Jezus zna grzeszników tylko wtedy, gdy znają Go jako Tego, który przemienia życie grzeszne w sprawiedliwe (Mt 7:23). Albo może chlubią się czymś, co po prostu jest udawaniem przed innymi i co gorsza samymi sobą, że jest cudem - koloryzują własne doświadczenie wiary, dodają i manipulują, żeby poprawić swoje samopoczucie i udowodnić sobie przez to własną wyjątkowość.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Nie żyjmy więc dla cudów i szukając cudów; żyjmy dla Boga, a cudowne działanie przyjdzie samo.<span>  </span>To działanie nie zastąpi nam znajomości dzieła Bożego Syna ani Ojca; ono również niczego do treści naszej wiary nie doda. Bo nie po to jest dawane. Dawane jest dla świadectwa – dla potwierdzenia prawdziwości tego, w co wierzymy. Świadek nie czyni czegoś prawdziwym bądź fałszywym; świadek stoi obok i wzmacnia słowa prawdy i osłabia słowa kłamstwa. Pieczęć na dokumencie nic nie dodaje do jego treści. On jest prawdziwy i bez niej. Ale pieczęć dowodzi, potwierdza, wzmacnia przesłanie zawarte w dokumencie. Podobnie działanie Ducha. Ono nie sprawia prawdziwości dzieła Ojca i Syna, ale w przekonujący sposób potwierdza zbawienie, które przez wiarę zyskujemy w Chrystusowej śmierci i sprawiedliwości.</span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Podsumowanie</span></b></p>
<p><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><b><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></b><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Życie chrześcijańskie, w łasce Bożej, przez wiarę, to doświadczanie działania Ojca, Syna i Ducha. Potrzebujemy rozpoznawać Boga jako Pana nad światem; czerpać nadzieję i pocieszenie z Jego prowadzenia historii naszej i historii w ogóle. Człowiek wierzący to widzi i to go wzmacnia i napełnia czcią i bojaźnią. Potrzebujemy wychodzić poza siebie – sięgać wiarą ku Chrystusowi; w Nim odnajdywać zaspokojenie i spełnienie. Odginać, odkręcać nasze skupione przez grzech na sobie spojrzenie; odnajdywać w Chrystusie Boga i Zbawiciela. Potrzebujemy działania Ducha Bożego, który na różne sposoby, towarzysząc nam w pielgrzymce wiary, potwierdza naszą tożsamość i przynależność do Bożej rodziny oraz świadczy niewierzącym o realności żywego Boga.<span>  </span></span><span style="font-family:'Bookman Old Style';"> </span><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Każdy z nas prawdopodobnie skupia się na którymś z nich. Potrzebujemy jednak wszystkich, aby nasze doświadczenie Boga odzwierciedlało Boże zamierzenie. Doświadczając wszystkich nie zaprzeczajmy żadnemu; nie wywyższajmy jednego nad pozostałe. Potrzebujemy Boga w całej różnorodności Jego wpływu; odkrywać i uwielbiać Go za całą pełnię Jego zbawiającego działania<span>  </span>dla nas i w nas.<span>  </span></span></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><span style="font-family:'Bookman Old Style';"></span></p>
<p><span style="font-family:'Bookman Old Style';">Artykuł ukazał sie w miesięczniku "Słowo Prawdy"</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ostateczność zbawienia: przyczyna ostateczności objawienia]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=118</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 15:37:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=118</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Artykuł niniejszy stawia sobie za cel wskazanie zależności między Bożym ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p>Artykuł niniejszy stawia sobie za cel wskazanie zależności między Bożym dziełem zbawienia a objawieniem i kościołem. W skrócie, idą one ze sobą w parze. Odpowiadają sobie w swej <!--more--> naturze i rozwoju. Oznacza to, że jeśli zbawienie dokonane przez Chrystusa jest pełne i ostateczne, czyli nie wymagające poprawy ani uzupełnienia, to równie ostateczne jest i dostępne nam dzisiaj objawienie. Jest nim Słowo Boże o Chrystusie, Starego i Nowego Przymierza, które tak samo jak zbawienie nie może być dopełnione ani udoskonalone. To by przecież insynuowało, że do zbawienia trzeba dowiedzieć się czegoś więcej niż Chrystusa. To oznacza że Kościół, jako ciało Chrystusa, przez Niego zbawiony i opierający się na Słowie Chrystusowym i niczym innym - ma działać i wierzyć cały czas w zgodzie z tymi samymi niezmiennymi zasadami biblijnymi, aż do powrotu swego Zbawiciela i Pana.</p>
<p>Zrozumienie tej zależności między zbawieniem a objawieniem uzbraja Kościół w podstawowy argument przeciwko „nowym objawieniom”, rzekomo koniecznym Kościołowi. Wszelkie takie powiewy „lada wiatru nauki” (Ef 4:14) okazują się w jej świetle oczywistym błędem. Skłanianie się do nich  jest niewiernością zbawieniu w Chrystusie i ewangelii. Kościół potrzebuje dziś zrozumienia tej zasady, bo wszelkiej maści proroków i samozwańczych apostołów, chcących dodawać nowe nauki do Biblii, niestety nie brakuje.</p>
<p><strong>1. Ostateczność zbawienia</strong><br />
Czym jest zbawienie krzyża? Jest ostatecznym dziełem odkupienia. Jeden z ważniejszych teologów XX wieku wyjaśnia:<br />
„Koncepcja odkupienia nie może być uproszczona do ogólnego pojęcia uwolnienia. Język odkupienia jest językiem pozyskania, a bardziej konkretnie, okupu. Natomiast okup jest zabezpieczeniem wolności przez zapłatę ceny. (...) Same słowa naszego Pana (Mt 20:28; Mk 10:45) powinny ponad wszelką wątpliwość ustalić trzy fakty: (1) że zadanie, które przyszedł spełnić na ziemię, to złożenie okupu; (2) że oddanie swego życia było ceną okupu, i (3) że okup ten był w swej naturze zastępczy. Okup zakłada jakiegoś rodzaju związanie czy niewolę, a odkupienie, stąd, wskazuje na to, od czego okup nas zabezpiecza. Tak jak ofiara odpowiada na potrzebę stworzoną przez naszą winę, zadośćuczynienie na potrzebę powstałą z gniewu Boga, a pojednanie na potrzebę powstałą z naszej obcości względem Boga, tak odkupienie ratuje od niewoli, w którą nasz grzech nas wprowadził. Skutkiem tego odkupienie jako pozyskanie czy okup otrzymuje szeroki wachlarz odniesień i zastosowań. Odkupienie odnosi się do każdego aspektu naszego związania, i uwalnia nas do wolności, która jest niczym mniej niż wolnością i chwałą dzieci Bożych.”(J. Murray, <em>Redemption Accomplished and Applied</em>, Edinburgh 1979. Autor wymienia podstawowe obszary, w których odkupienie ma swą wyzwalająca moc: prawo, przekleństwo prawa, prawo uczynków i grzech).</p>
<p>Odkupienie więc po pierwsze, jest pozyskaniem, za cenę śmierci Chrystusa, wolności dla osób wierzących Chrystusowi. Jest to wolność od wszelkiej niewoli, ale i do pełnej chwały wolności dzieci Bożych. Łączy się z innymi terminami opisującymi skutek śmierci Chrystusa, które wskazują jej skutki dla różnych wymiarów więzi człowieka z Bogiem: to ofiara względem winy, zadośćuczynienie wobec gniewu, pojednanie względem wrogości/obcości. Wszystkie one skupiają się na grzechu jako przyczynie zła obecnej sytuacji; na człowieku, jako osobie potrzebującej ratującej zmiany; oraz na bliskości i społeczności z Bogiem, która jest celem odkupienia.</p>
<p><strong>Zastosowywanie odkupienia</strong>.<br />
Chrystus dokonał odkupienia. Skończył to dzieło. Zaprasza obecnie grzeszników do udziału w jego wspaniałych skutkach; oferuje za darmo skorzystanie z tych korzyści grzesznikom. Potrzeba więc, by dokonane dzieło odkupienia do nich dotarło. Musi ono znaleźć swoje zastosowanie w życiu konkretnych osób. To dzieło zastosowywania, dystrybucji skutków dzieła Chrystusa do konkretnych osób, jest dziełem Bożym, obecnie realizowanym w historii. Murray pisze:</p>
<p>„Kiedy myślimy o zastosowaniu odkupienia nie wolno nam myśleć o tym jako o jednym prostym, niepodzielnym wydarzeniu. Zawiera w sobie serię aktów i procesów. Aby wymienić kilka, mamy powołanie, odrodzenie, usprawiedliwienie, adopcję, uświęcenie i uwielbienie. Wszystkie się od siebie różnią, żaden z nich nie może być zdefiniowany jako jeden z pozostałych. Każdy ma swe własne znaczenie, zadanie i cel w działaniu i łasce Bożej.”</p>
<p>Powołanie, odrodzenie, usprawiedliwienie i adopcja, choć są różne w swej naturze, następują symultanicznie (jednocześnie) wiążąc się z momentem nawrócenia. Warto wspomnieć, że są to jedynie przykładowe działania zastosowujące odkupienie w życiu grzesznika. Murray wymienia i opisuje również wiarę i upamiętanie, wytrwanie i unię z Chrystusem. Uświęcenie trwa przez całe życie chrześcijanina. Uwielbienie (nie należy go tu mylić z obecnym oddawaniem Bogu chwały!) jest ostatecznym etapem zastosowania odkupienia: „jest tym, co doprowadza do kompletności proces, który rozpoczął się od skutecznego powołania. W rzeczy samej, jest to zwieńczenie całego procesu odkupienia.”</p>
<p>Choć więc dzieło odkupienia jest kompletne i dokonane przez Chrystusa, realizacja skutków, jakie – będąc właśnie dziełem dokonanym – wprowadza w egzystencję grzeszników, jest ciągle jeszcze nie skończonym procesem. I tak, zdaniem Murraya:</p>
<p>„Odkupienie, które Chrystus zapewnił swemu ludowi jest odkupieniem nie tylko od grzechu ale również od wszystkich jego konsekwencji. Śmierć jest żądłem grzechu i śmierć wszystkich wierzących nie uwalnia ich od śmierci. Ostatni wróg, śmierć, nie został jeszcze zniszczony; nie została ona jeszcze pochłonięta w zwycięstwie. Stąd uwielbienie ma na celu zniszczenie samej śmierci. (...) My, którzy mamy zaczątek Ducha »wzdychamy w sobie«, apostoł nam przypomina, »oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego« (Rz 8:23). Oto uwielbienie. To całkowite i ostateczne odkupienie całej osoby, kiedy jedność ciała i ducha Bożych dzieci będzie upodobniona do obrazu zmartwychwstałego, wywyższonego i uwielbionego Odkupiciela, kiedy znikome ciała będą przemienione na obraz uwielbionego ciała Chrystusa (por. Flp 3:21). Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych i dlatego nic innego niż zmartwychwstanie do pełnego radowania się Bogiem nie może być chwałą, do której żywy Bóg wprowadzi swych odkupionych. Chrystus [w swym zmartwychwstaniu] jest pierworodnym spośród umarłych, pierwociną spośród tych, którzy zasnęli; jest pierworodnym pośród wielu braci.”</p>
<p>Odkupienie jest więc skończonym dziełem: ale wprowadzanie jego skutków w grzeszny świat, który potrzebuje je przyjąć i zostać przez nie przemieniony jest ciągle trwającym procesem, którego końcem będzie nie co innego, jak powrót Jezusa – skończenie współczesnego świata (Mt 28:20). Jakie z tego wynikają wnioski dla kościoła?</p>
<p><strong>2. Ostateczność kościoła i danego mu objawienia<br />
</strong>Kościół nowotestamentowy jest ostatnią formą istnienia Bożego Ludu przed powrotem Chrystusa. „W dniu Pięćdziesiątnicy Kościół został oderwany od narodowego życia Izraela i stał się niezależną organizacją. To, co do tego czasu było Kościołem narodowym teraz ma w założeniu charakter powszechny.” (L. Berkhof, Manual of Reformed Doctrine, 284). Jest nim Kościół Chrystusowy. Okres kościoła trwa aż do końca historii (przynajmniej w sensie, w jakim owej historii – dziania się świata – doświadczamy poprzez całość dotychczasowego istnienia ludzkości), którym będzie powrót Chrystusa. Powodem, dla którego tak właśnie należy postrzegać historię świata jest przyjście Jezusa Chrystusa jako centralne i ostateczne wydarzenie w historii działań Bożych dla zbawienia człowieka. Zbawienie jest skończone i kompletne – Chrystus „zasiadł” po prawicy Boga, gdyż nic więcej w swej mesjańskiej służbie czynić nie musi. I tak w Ef 2:6 Chrystus siedzi w okręgach niebieskich; a wraz z Nim – czy: w Nim – również Ci, którzy do Niego należą: jest to obraz całkowitego zwycięstwa i kompletności ratunku Bożego w i poprzez Jezusa Chrystusa. Podobnie w Hbr 10:12: „Lecz gdy On złożył raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, usiadł po prawicy Bożej.” Znów, złożenie ofiary z siebie samego ma wiecznie aktualne zastosowanie – nie musi być ona powtarzana, uczynił to bowiem „raz na zawsze”; „usiadł” to emfatyczny obraz kompletności wykonanego dzieła odkupienia i rozpoczęcia nie kończącego się odpoczynku.</p>
<p>Ów ostateczny wymiar dzieła i objawienia Chrystusa jest zarówno zapowiedziany w Starym Testamencie, jak i poświadczony przez nauczanie Nowego. Geerhard Vos opisuje je następująco:</p>
<p>„eschatologiczne i mesjańskie proroctwo [Starego Testamentu - MW] kieruje się ku przyszłości, i nie jedynie ku przyszłości jako relatywnie lepszemu okresowi, ale jako absolutnie doskonałemu i trwałemu okresowi, który stoi w kontraście z teraźniejszym w [cechującym go] następowaniu po sobie rozwinięć. (...) [W] Jr 31:31-34 (...) oprócz nazwy »nowe przymierze« są opisane dwie najwyraźniej odróżniające cechy nowego porządku. Pierwsza to: Jahwe stworzy posłuszeństwo prawu poprzez wypisanie go na sercach. Druga to: nastąpi kompletne odpuszczenie grzechów. I, co najbardziej dotyczy naszych obecnych rozważań, »nowość« jest rozumiana nie jako jedynie opis ogólny stanu religii, ale wyjątkowo  konkretnie odnosi się do sfery objawienia i poznania Boga: »wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich«.”</p>
<p>Nowy okres, okres Kościoła, cechuje się więc skończonością w sensie kompletności – wypisanie praw na sercach zażegnuje niedoskonałość starego okresu. Sprawia autentyczne posłuszeństwo, wynikające nie z zewnętrznie egzekwowanego posłuszeństwa, ale z nowej, pragnącej posłuszeństwa natury. Nastąpi coś, co spowoduje „kompletne odpuszczenie grzechów” – czyli pojawi sie doskonała ofiara. Przyjdzie objawienie o jakości takiej, iż jego przyjęcie spowoduje powszechne (z punktu widzena Starego Testamentu) poznanie natury Bożej. Wszystkie te „doskonałości” łączą się z Nowym Przymierzem, czyli okresem Kościoła.</p>
<p>Jeśli chodzi o nauczanie Nowego Testamentu, to np. słowa Jezusa opisujące ustanowienie kościelne – Stół Pański – iż „nie będę pił odtąd z tego owocu winorośli aż do owego dnia, gdy go będę pił z wami na nowo w Królestwie Ojca mego”(Mt 26:29) implikują, że „to, co nazywamy »Nowym Przymierzem« ukazuje się tutaj od samego początku jako przymierze wieczne. (...) Słowa te mówią o nowej erze w religijnym dostępie do Boga.” (Vos). W końcu List do Hebrajczyków rozpoczyna się od znamiennych słów: „Bóg przemówił – powiedział – w Synu – którego wyznaczył dziedzicem wszechrzeczy (...) w Hebrajczyków 1:1-2, jak w stwierdzeniach Starego Testamentu, oraz Jezusa i Pawła, nowa dyspensacja jest ostateczna. To odnosi się również do objawienia, które ją wprowadza. Nie jest to jakieś nowe odsłonięcie, po którym nastąpią kolejne, ale odsłonięcie będące ostatecznym celem, po którym niczego więcej nie należy oczekiwać” (Vos jeszcze raz).</p>
<p>Najwyraźniej więc owa kompletność i doskonałość zarówno dzieła odkupienia jak i związanego z nim objawienia łączą się wyłącznie z osobą Jezusa Chrystusa. To On dokonał zbawienia; i w Nim w doskonały sposób – w jego życiu i przesłaniu – Bóg przemówił tak, iż dokonał, dopełnił, „skompletował” objawienie.</p>
<p>Oznacza to, że Kościół od samego swego początku – Dnia Pięćdziesiątnicy – jest Bożym Ludem w okresie czasów ostatecznych, co wynika ze słów kazania Piotra wygłoszonego w tym dniu: „Ale tutaj [zstąpienie Ducha Świętego] jest to, co było zapowiedziane przez proroka Joela: i stanie się w ostateczne dni...” (Dz 2:16-17). Najwyraźniej, to co się stało w Dniu Pięćdziesiątnicy – „tutaj” -  stało się w ostatecznych dniach („jest” a nie: „będzie”), a więc ostateczne dni właśnie zostały rozpoczęte przez ówczesne wydarzenia. „Ostateczność” czasów nie wynika więc tyle z chronologicznej ich bliskości względem końca świata i powrotu Chrystusa, ale raczej z ich umiejscowienia w historii świata po ostatecznej bitwie, która o wszystkim rozstrzyga; dokonaniu się dzieła zbawienia, co już nastąpiło (ukrzyżowanie Chrystusa) i zostało ogłoszone i objawione w prawdzie jako zwycięstwo (zmartwychwstanie i wniebowstąpienie) 2000 lat temu.</p>
<p>Nie będzie więc żadnej nowej jakości Bożego Ludu, na która czekamy. Kościół jest ostatecznym zgromadzeniem Bożym, jakie w Bożym planie zbawienia miało się pojawić w historii. Oczywiście, kościół jako taki zmienia się, pojawiają się taki czy inne wyznania i nurty; ale wzór, ideał, zasady są zawsze te same – nowotestamentowe i żadne inne.</p>
<p>Kompletne dokonanie dzieła zbawienia przez wcielone Słowo jest również jedynym powodem obecnego Jego królowania: „Dana mi jest wszelka moc na niebie i ziemi”(Mt 28:18); „[Bóg] wzbudził go z martwych i posadził po prawicy swojej w niebie ponad wszelką nadziemską władzą i zwierzchnością, i mocą, i panowaniem, i wszelkim imieniem, jakie może być wymienione, nie tylko w tym wieku, ale i przyszłym” (Ef 1:20-23); „dlatego [ze względu na wypełnienie zbawczej misji] też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zginało się wszelkie kolano na niebie i na ziemi, i pod ziemią” (Flp 2:9-10).</p>
<p>A zatem ludzie zbawieni przez Chrystusa, w tym okresie, są zbawieni kompletnie; ich zbawienie nie wymaga dopełnienia, uaktualnienia czy poprawki. Oznacza to, że nie istnieje jakość doskonalszego czy pełniejszego zbawienia, niż zbawienie z łaski przez wiarę w ewangelię, czyli zwiastowanie Jezusa Chrystusa, którym jest poddanie życia Jezusowi Chrystusowi w zaufaniu Jego doskonałemu dziełu odkupienia. Wyznanie „Chrystus jest Panem”(np.  Rz 10:9; 2 Kor 4:5; por. Dz 10:42 – „jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych” – definiuje tą władzę) nie oznaczało w pierwszym rzędzie wyznania, że jest Panem osoby wyznającej, ale rozpoznanie w Nim Pana, czyli Władcy, Króla, panującego nad całym światem – i w tym dopiero sensie, jako osobista decyzja podporządkowania się Jemu, było osobistym wyznaniem wiary.</p>
<p>Jedyny aspekt wciąż należący do przyszłości dotyczy nie dodania czegoś do zbawienia, ale wprowadzenia w czyn skutków uzyskanych już przez owo dokonane zbawienie. Daczego Bóg z tym zwleka? Ich wprowadzenie w czyn przez Boga jest obecnie odwlekane ze względu na Bożą cierpliwość i oczekiwanie na „wszystkich”, aby doszli do upamiętania (2P 3:9).</p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong>3. Ostateczność danego Kościołowi objawienia<br />
</strong>Zakończone sukcesem (ostateczne) odkupienie ujawnia swą skuteczność poprzez istnienie Kościoła. Kościół jest ostatecznym ludem, jaki chce mieć Bóg przed swym powrotem. Oznacza to, że objawienie dane Kościołowi, które opowiada o ostatecznym zbawieniu, również jest ostateczne. Od momentu skończenia odkupienia (dzieła krzyża) jest wciąż to samo, nigdy nie traci swej aktualności (bo ludzie wciąż są grzesznikami i stąd wciąż potrzebują pojednania z Bogiem), jest niezmienne w swym poselstwie, aż do skończenia świata.</p>
<p>Jest nim ewangelia, czyli dobra nowina. To konieczne, nie mające sobie równych przesłanie Kościoła dla zgubionego świata o dokonanym w Jezusie Chrystusie odkupieniu. Nic innego nią być nie może.  A skoro tak, to objawienie Boże dane Kościołowi o Chrystusie jest ostateczną Dobrą Nowiną i żadnej innej nie ma i nigdy nie będzie.</p>
<p>Objawienie w okresie kościoła jest przede wszystkim apostolskie. Jest takie dlatego, że właśnie ich wybrał Chrystus, aby przekazali Jego prawdę kościołowi i zgubionemu światu, przy współdziałaniu Ducha Bożego – zarówno w nich jak i odbiorcach ich świadectwa. Warto się nad tym zatrzymać, gdyż własnie apostolstwo jest obecnie wykrzystywane jako furtka do wprowadzania nowego objawienia do kościoła. Jest to działanie zarówno Kościoła rzymskokatolickiego, którego Urząd Nauczycielski opiera się o rozumienia apostolstwa jako ciągłego charyzmatu, który może wprowadzać nowe prawdy (choć nie może zmieniać juz objawionych), jak i Ruchu Nowoapostolskiego, który twierdzi, iż posiada nowe przesłanie i strategie, którym kościół ma się podporządkować, by być wiernym Duchowi Bożemu (wcześniejsze objawienie nie ma żadnej mocy wiążącej).</p>
<p><strong>Pojęcie apostolstwa.<br />
</strong>Greckie άπόστολος wg słownika Bauera posiada trzy zasadnicze znaczenia. Po pierwsze, delegata, wysłannika jakiejś grupy ludzi czy instytucji; również – misjonarza – jako posłanego przez zbór. Po drugie, posłańca Bożego. Może to być prorok, a może być i sam Chrystus Pan. Po trzecie, członka „otoczonej wyjątkowym szacunkiem grupy wierzących, o szczególnej funkcji.” Zdaniem Bauera termin ten „początkowo oznaczał kogoś, kto ogłasza ewangelię, i nie był w jakikolwiek inny sposób zawężony (...), następnie 12 apostołów (...), ciało kierownicze wraz z starszymi Dz 15:2, 4,6,22nn; 16:4, posiadaczy najważniejszego duchowego daru z 1 Kor 12:28nn (...), czyniących cuda z 2 Kor 12:12 (...), Chrystusa z apostołami jako fundament Kościoła z Ef 2:20.” Encyklopedia Katolicka wyróżnia tylko to ostatnie znaczenie, pozostałe dwa wskazując jako poboczne: „kolegium Dwunastu, w znaczeniu szerszym określa także innych jego współpracowników”, definiując tych pierwszych „jako patriarchów, sędziów i proroków nowego Ludu Bożego, fundament i kolumny Kościoła.”</p>
<p><strong>Apostołowie w I w. i dziś<br />
</strong>Istnieją ruchy rozpoznające się jako chrześcijańskie, które twierdzą, iż istnieją dziś apostołowie o randze równej tym, którzy wyjaśniali znaczenie odkupienia dokonanego przez Chrystusa. Zdaniem katolików jest nim Papież, ze swą prerogatywą nieomylności, oraz najwyższe zgroamdzenia kościelne. Wprost do takiej perspektywy odwołują się reprezentanci protestantyzującego Ruchu Trzeciej Fali, mówiąc o nowej grupie apostołów w XXI w.</p>
<p><strong>Apostolstwo w perspektywie Reformacji XVI w.<br />
</strong>Czy tak rozumiana grupa dzisiaj istnieje? Od samego początku protestantyzm odpowiada na to pytanie negatywnie: nie, taka grupa nie istnieje. 18 kwietnia 1520 roku na sejmie rzeszy w Wormacji Luter w słynnej mowie postawił autorytet Pisma nad autorytetem kościoła, mówiąc: „Ja ani papieżowi samemu ani soborom wierzyć nie mogę, ponieważ oczywiste jest, iż i jedni i drudzy nieraz w błędy popadali i sami sobie przeczyli. A dlatego, jeśli mnie w oparciu o świadectwo Pisma Świętego nie zwyciężą, i nie wyzwolą sumienia mojego, które słowem Bożym jest związane, to ja niczego odwołać nie mogę i nie chcę. Nie jest bowiem dla chrześcijanina ani rzeczą bezpieczną ani słuszną cokolwiek czynić niezgodnie ze swym sumieniem. Tak oto stoję; inaczej nie mogę; tak mi dopomóż Bóg” (Za: M. D'Aubigne, Historia Reformacji, t. II, 200).  Apostolskość w sensie autorytetu rozstrzygającego, jest więc cechą Pisma, a nie Kościoła.</p>
<p>I choć to był właśnie najważnieszy krok w całości reformacji, to nie jedyny. Rok później pojawili się w Niemczech ludzie, którym „zachciało się jakiegoś nowego bezpośredniego objawienia Bożego. Z tego powodu głosili, że Bóg powołał ich do ukończenia reformacji, której Luter dopiero pierwsze zarysy nakreślił. 'Czyżbyśmy mieli tak wyłącznie trzymać się Biblii?' powiadali ci ludzie. 'Cóż to! Biblia i zawsze Biblia! Alboż to ona do nas przemówi? Czy w ogóle do nauki naszej wystarczy? Tylko Duch Boży może nas oświecić. Bóg sam mówi do nas, On sam nam objawia, cośmy czynić i co mówić powinni.'” (D'Aubigbne, HR t. III, 36). Niejaki Mikołaj Storch utrzymywał, że archanioł Gabriel „oznajmił mu rzeczy, których jeszcze objawić nie może”. Wkrótce okazały się ustanowieniem Królestwa Bożego na ziemi, z Storchem jako Bożym namaszczonym królem. Dobrał sobie jeszcze 2 proroków i w mieście Zwickau trafili na podatny grunt, wzywając do buntu i obalenia władz. Przepędzeni, 27 grudnia 1521 trafiają do Wittembergii, w czasie, gdy Luter przebywa na zamku w Wartburgu. Melanchtonowi przedstawili się następująco: „My jesteśmy posłani od Boga... Mieliśmy poufne rozmowy z Bogiem i wiemy, co się w przyszłości stanie; jestesmy apostołami i prorokami”. Odwoływanie się do osobistego objawienia zdumiało Melanchtona i nie był w stanie tego rozstrzygnąć. Podobnie Fryderyk Mądry: „Prorocy i apostołowie w ziemi saskiej, jak nigdyś w Jeruzalemie! 'To ważna sprawa', rzekł książę; ' ja jej jako świecki czlowiek nie rozumiem; ale Bogu się nie będę sprzeciwiał'”. Posłano więc po Lutra. </p>
<p>Luter nie przyjechał; nakazał swobody sumienia, jakiej dla siebie wcześniej żądał, im nie odmawiać (co ciekawe, po kilku latach, zmieni zdanie). W Wittemberdze prorocy namawiają do gwałtownych zmian, następuje niekontrolowane niszczenie kościołów. Odrzuca się znaczenie solidnego poznania Pisma; Karlstadt, który uległ „nowej fali”, zachęca studentów by odrzucili naukę; skutkiem tego „studenci popadli w rozpustę i rozpierzchli się.” Miasto ogarnia anarchia. D'Aubignbe komentuje: „W łonie reformacji powstał wróg większy od papieża i cesarza, i zdawało się, że jej śmiertelny cios zada.” Ewangelia, zamiast wprowadzać nowy ład i życie, wprowadza rozprężenie, chaos i zamęt.</p>
<p>Luter przed przyjazdem wysyła do Melanchtona list, w którym wskazuje jako test pochodzenia ducha od Boga jakość doświadczenia duchowego. W skrócie, jest nim poniżenie, trwoga i upokorzenie serca: „jeśli tylko o przyjemnych rzeczach o cichych wrażeniach duszy, o uniesieniu i pobożności opowiadają, tedy nie wierz im, choćby nawet o zachwyceniach do trzeciego nieba mówili. Przez śmierć wszedł Chrystus do chwały Ojca swego, tak i wierzący tylko przez trwogę sumienia nad grzechami pokoju dostępują.” Jednak najważniejszą zasadę, opierającą się o Biblię, przedstawił po swoim przyjeździe. Po pierwsze, odrzucił rozwiązania siłowe: „Orężem słowa musimy walczyć i zburzyć, co ludzka przemoc ustanowiła.” Po drugie, do tego samego Słowa sie odnosi jako siły, która ma wprowadzić zmiany: zmiany siłowe, przekonuje, są powierzchowne; to Słowo, nie siła, ma przekonać do zmian w kościele. Po trzecie, rozmawiając z Stubnerem, jak ów „kościół i świat przemienić zamierza”, podsumował: „o tym wszystkim nie ma w Piśmie św. ani wzmianki. To tylko bajki.”</p>
<p>Zdaniem historyka, ta historia „[u]dowodniła, że mniędzy reformacją na słowie Bożym opartą i między szaleństwem fanatyzmu ogromny istenieje podział”. Oraz: „Reformacja równie się roszczeniom mistycyzmu jak dekretom Rzymu sprzeciwiła. I podniosła znaczenie Pisma św. ponad wszystkie inne inne powagi świata i kościoła. W kroku tym uwydatniła się wewnętrzna cecha reformacji i najwyższa jej zasada; zawsze ona między dwiem ostatecznościami a mianowicie martwotą papiestwa i konwulsyjnymi drganiami szaleństwa utrzymać się umiała.”</p>
<p>Czy powinniśmy naśladować reformację i dziś? Dlaczego?</p>
<p><strong>Apostolstwo w NT<br />
</strong>Określenia takie jak „fundament” (również w Ef 2:20) czy „kolumny” wskazują na wyjątkową wagę apostolskiego nauczania, czyli przekonanie pierwszego Kościoła o otrzymanym przez tę zamkniętą grupę wyjątkowym objawieniu, z którego wynikał ów niezrównany autorytet. Byli oni „świadkami i interpretatorami Chrystusa, ale nie jako ab extra dodani do niego jako odrębne źródła informacji. (...) [Chrystus] nigdzie nie izolował Siebie od Swych interpretatorów [czyli Apostołów], lecz przeciwnie, identyfikował ich ze Sobą, zarówno w absolutności ich autorytetu jak adekwatności uzyskanego przez nich poznania (Łk 24:44; J 16:12-15)” (G. Vos).. Tak istotna funkcja Apostołów wynikała z umiejscowienia ich w historii zbawienia: „działania odkupieńcze naszego Pana rozwijały się w taki sposób, iż istotne dla interpretacji fakty kumulowały się na samym jej końcu, gdy odejście Jezusa od uczniów pozostawiało wyjaśnienie ich znaczenia przez Niego Samego niemożliwym. Z tego też względu nauczanie Jezusa, nie tylko nie podważa znaczenia nauczania Apostołów, lecz wręcz je postuluje.” Apostołowie mieli więc wyjątkowy autorytet, ze względu na miejsce w Bożym planie zbawienia, jako natchnieni interpretatorzy Odkupienia dokonanego przez Chrystusa z perspektywy owych „kumulujących się na samym końcu” wydarzeń - zmartwychwstania, wniebowstąpienia i Pięćdziesiątnicy. Perspektywy, na której nadejście Jezus uczniów przygotował, ale której opisanie zaplanował jako zadanie już właśnie dla nich, pod natchnieniem zesłanego im Ducha, samemu królując już w tym czasie w chwale. </p>
<p>Warto na chwilę się tu zatrzymać i zastanowić się nad sensem obietnicy Jezusa, iż „gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę” (J 16:13; por. J 14:26). Wydaje się, że w sposób bezpośredni i bezwarunkowy odnosi się do „was” literalnych, a więc apostołów, podczas gdy w sposób pośredni i uwarunkowany różnymi okolicznościami oraz stanem kościoła i umiejętnościami konkretnych nauczycieli, do Kościoła jako całości. Nie przeczy to przy tym skuteczności, ale wprowadza ważną różnicę jakości. I tak np. J. Murray pisze: „ Duch Święty, zgodnie z obietnicą Chrystusa, wprowadził apostołów we wszelką prawdę (por. J 16:13) w sposób współgrający z ich wyjątkowym zadaniem i funkcją. Ale On również jest obecny w kościele poprzez wszystkie pokolenia jego historii, zaopatrując kościół w jego organicznej jedności jako ciało Chrystusa w dary zrozumienia i wyrażania [go]”  (Collected Writings of John Murray, 4: Studies in Theology, Edinburgh 1982, 6).</p>
<p>Ów autorytet Apostolski w pierwszym Kościele uznawano za nieprzechodni i niepowtarzalny. Świadczą o tym również źródła historyczne, w świetle których Kościół II i III w. interpretował ówczesnych przywódców nie jako kontynuatorów Apostolatu, lecz „stróżów nauczania apostolskiego” (Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, 37) – najwyraźniej traktowanego jako zamknięte wraz z ich śmiercią. Zakładano też brak możliwości pojawiania się nowych dzieł posiadających ów niepowtarzalny przymiot Apostolskości. Warto tu również dodać dla porządku oczywisty fakt, iż w dyskusjach nad kanonicznością ksiąg w starożytnym Kościele najważniejszym kryterium ich rozpoznania jako takie była właśnie apostolskość – kryterium pozbawione sensu, gdyby ową apostolskość rozumiano jako ciągle istniejący w Kościele charyzmat. </p>
<p>Apostolski fundament Kościoła należy więc interpretować właśnie tak – jako położenie raz na zawsze, przez służbę nakazaną i wyznaczoną przez Chrystusa, pod przewodnictwem Jego Ducha, właściwego, prawdziwego, wyjaśnienia wszystkiego, co