<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>ewa-bem &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/ewa-bem/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "ewa-bem"</description>
	<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 15:38:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Za książki dają złote płyty, za książki]]></title>
<link>http://chacinski.wordpress.com/2008/02/19/za-ksiazki-daja-zlote-plyty-za-ksiazki/</link>
<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 18:56:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>Bartek Chaciński</dc:creator>
<guid>http://chacinski.wordpress.com/2008/02/19/za-ksiazki-daja-zlote-plyty-za-ksiazki/</guid>
<description><![CDATA[Prawdę mówiąc, czekałem cierpliwie, aż Jarek Szubrycht podejmie temat. No i podjął. Bardzo si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Prawdę mówiąc, czekałem cierpliwie, aż Jarek Szubrycht podejmie temat. No i <a href="http://szubrycht.wordpress.com/2008/02/17/klopot-z-agora/" title="O Agorze i Fryderykach" target="_blank">podjął</a>. Bardzo się z tego powodu cieszę i w zasadzie chcę tylko przekierować w tym miejscu do jego bloga. Tam więcej o działaniach Agory, która produkuje książki (no wiecie, namnożyło się tych pisarzy ostatnio: Wojciech Waglewski, Ewa Bem,  Shakin&#8217; Dudi&#8230;), sprzedaje je w salonikach prasowych jak gazety, a potem wręcza złote płyty za ich sprzedaż. A na koniec roku nominuje artystów do Fryderyków, bo fakt, że coś jest książką, nie przeszkadza Akademii Fonograficznej w uznaniu tego za fonogram (to smutny powód do tego, żeby wypisać się z zaszczytnego grona AF, jak dla mnie). Po co to wszystko, przeczytacie sobie u Jarka. Ale można się domyślić, o co idzie, jeśli nie wiadomo, o co chodzi.</p>
<p>Jedno, co mogę dodać w tej sprawie: po raz kolejny nie mogę się nadziwić artystom. Zacnym, lubianym przeze mnie postaciom z górnej półki. Już trzykrotnie w ciągu ostatniej dekady zadziałali z żelazną konsekwencją na swoją własną niekorzyść, powodując kryzys na rynku muzycznym (tylko proszę mi tu nie proponować starej śpiewki o tym, że to Kasia Kanclerz wywołała kryzys do spółki z Wojciechowskim et consortes, proszę doczytać):</p>
<p><b>Po pierwsze</b>, w latach 1998-99 cała branża konsekwentnie poparła pomysł koncernów płytowych, żeby nie kupować reklam w prasie branżowej, bo - jak wyszło z badań - bardziej przy sprzedaży płyt opłacają się radia, telewizja, a nawet (sic!) plakaty na mieście. Finał? Śmierć prasy muzycznej w Polsce. Szybka i bezbolesna. Po dwóch latach okazało się, że nie ma gdzie publikować wywiadów, wysyłać płyt do recenzji itp. Zostały pisma o ogólnym profilu i prasa kobieca. I czasem tylko, dzwoniąc do &#8220;Przekroju&#8221;, ktoś załkał w słuchawkę, że przecież nikt o tych wszystkich płytach nie pisze, a artyści tak bardzo chcieliby poczytać, co o nich sądzą dziennikarze. Odpowiadałem zawsze tak samo: &#8220;Przykro mi, ale nie mamy tyle miejsca na recenzje płyt, nie jesteśmy w końcu pismem muzycznym&#8221;.</p>
<p><b>Po drugie</b>, mniej więcej w tym samym czasie, polska branża poszła na totalną ugodę ze stacjami radiowymi. Zgodziła się na to, żeby zaufać wynikom badań telefonicznych potencjalnych przebojów (w sensie: puszczają wam parę sekund refrenu przez trzeszczące łącza TP S.A., a wy macie powiedzieć, czy wam się podoba, a na tej podstawie ktoś inwestuje pieniądze w muzykę; pewnie znacie całą sprawę dobrze, ale jej debilizm cały czas robi wrażenie, czyż nie?). I dziś znajomy Maryli Rodowicz mówi mi: &#8220;Stary, przecież ona nie może nagrać takiej płyty, jaką by chciała, bo nie graliby tego w Radiu Zet, to wszystko przez rozgłośnie, one nam zepsuły rynek!&#8221;. Otóż nieprawda, radio ma prawo wymyślać głupie triki, a artyści są po to, żeby się na nie nie nabierać. Na dodatek artyści podzielili się na tych, którzy reklamują RMF i na tych, którzy wspierają Zetkę - tylko po to, żeby załapać mniej lub bardziej świadomego &#8220;bana&#8221; u konkurencji i ograniczyć sobie pole rażenia o połowę. Słabo? Tak, a to działania, które trwają do dziś. Aż trudno uwierzyć.</p>
<p><b>Po trzecie</b>, dziś sprzedają swoją muzykę nie wydawcom płyt, albo chociaż producentom empetrójek czy dzwonków do komórek, tylko wydawnictwu prasowemu, które proponuje im dobry układ w ramach pewnej luki prawnej. Nagrywają więc płyty i sprzedają je, w zamian za doraźny zysk rujnując możliwość rozwoju własnej branży, o słabości której często wspominają. Jeżeli to nie jest nieodpowiedzialność, to podajcie mi właściwszą definicję.  <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>No proszę, a chciałem tylko przekierować do Jarka&#8230;</p>
<p>PS. Aha, ja tam cały czas czekam na nagrody Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek dla Waglewskiego i Bem. Byłoby przynajmniej zabawnie. A kiedyś może Nike? Czekam na nominacje i trzymam kciuki za konsekwencję w obozie Agory S.A.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kłopot z Agorą]]></title>
<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/02/17/klopot-z-agora/</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 09:01:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>szubrycht</dc:creator>
<guid>http://szubrycht.wordpress.com/2008/02/17/klopot-z-agora/</guid>
<description><![CDATA[Mam kłopot z Agorą. Nie żeby mi sen z oczu spędzały pionowe korytarze, nie żebym się zamartwi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Mam kłopot z Agorą. Nie żeby mi sen z oczu spędzały pionowe korytarze, nie żebym się zamartwiał, kto jest TYM zastępcą Adama Michnika w GW, a kto tylko zastępcą&#8230; Moje rozterki dotyczą marginalnego aspektu ich rynkowej działalności, choć z mego subiektywnego punktu widzenia nader istotnego, czyli wydawania płyt.</p>
<p>A właściwie nie płyt, książek raczej&#8230; Takich jednak, których się nie czyta, bo służą jedynie sprzedawaniu płyt, które rzekomo nie są płytami. To zupełnie tak, jak z listami, które jeśli dokleić do nich kawał pancerza czołgu już listami być przestają i można je przesyłać do woli, bez narażania się na konflikt z prawem chroniącym monopolistę. Z kolei Agora wydaje swoje płyty jako książki nie dlatego, że tacy z nich mole książkowi, ale dlatego, że można nie zapłacić państwu 22% podatku VAT (taka jest stawka na kompakty z muzyką i słusznie, bo to przecież nie jest towar pierwszej potrzeby, to nie chleb, ani pieluchy). VAT na książki wynosi równe 0% (bo naród trzeba edukować, żeby mu się lepiej żyło), więc na każdej sprzedanej w ten sposób płycie-nie-płycie, która kosztuje trzy dychy, mamy sześć zeta dodatkowego zysku. Źle?</p>
<p>Oczywiście, wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Z literą prawa, bo przecież nie z jego duchem. No, ale ja to jestem za młody i za głupi, żeby o prawie i o duchach na blogu pisać&#8230; Może któryś z moralnych autorytetów Gazety podejmie temat? O łódce Bols chyba pisaliście? </p>
<p>Sprawa tym bardziej smutna, że na to, co wolno gigantowi, nie mogą (nie chcą?) sobie pozwolić mali, ale waleczni - niezależne labele, jak Vivo, Rockers czy Mystic, które z podziwu godnym bohaterstwem rzeźbią w gównie, płacąc te 22% od płyt, które na rynku, na sklepowych półkach, walczą z wydawnictwami Agory o potencjalnych nabywców. Cokolwiek nierówne szanse, prawda? Poza tym, skoro już decydujecie się wydawać książki, to czemu pchacie się do konkursów dla płyt (Fryderyki) i wręczacie swoim artystom Złote Płyty?</p>
<p>Tak naprawdę jednak, mój kłopot z Agorą polega na tym, że choć niesmak pozostaje, nie jestem w stanie ich potępić w czambuł. Bo mam nadzieję, że dzięki tym ich wydawnictwom coś drgnie w polskiej fonografii, że znajdą się pieniądze na wykonawców w których inne firmy bałyby się zainwestować. Ostatnie propozycje Agory - Ewa Bem, Shakin&#8217; Dudi, Dusza i Mercik, Sztywny Pal Azji&#8230; - to może jeszcze nie szczyt marzeń i na pewno nie lista polskich artystów na których płyty czekałbym teraz najbardziej (no, może poza panią Ewą, której nigdy dość!), ale zarazem świadectwo, że ludziom, którzy zajmują się na Czerskiej doborem repertuaru nie zależy na łatwym poklasku, że chodzi o muzykę, nie tylko o dochód. No, chyba że są na tyle naiwni by myśleć, że na płycie SzPaLa z wokalistą z &#8220;Idola&#8221; zbiją fortunę?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
