<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dyskusje-p-sj &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dyskusje-p-sj/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dyskusje-p-sj"</description>
	<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 07:30:07 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jak rozmawiać ze Świadkami Jehowy? ]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=87</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 16:00:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=87</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak 
Prędzej czy później każdy z nas spotka na swej drodze Świadków Jehowy.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Szymon Matusiak </strong></p>
<p>Prędzej czy później każdy z nas spotka na swej drodze Świadków Jehowy. <!--more--> Wynika to z dużej aktywności misyjnej członków tego wyznania. Ponadto organizacja Świadków w Polsce ma dużą liczbę członków – ponad 128 tysięcy, co sprawia, że jest trzecim co do wielkości wyznaniem w naszym kraju, po katolikach i prawosławnych. Czy jest to wyznanie chrześcijańskie? Jak mądrze ustosunkować się do przedstawicieli tej religii? Jak poradzić sobie w kontaktach z tymi ludźmi?</p>
<p><strong>Czy Świadkowie Jehowy są wyznaniem chrześcijańskim?<br />
</strong>Choć Świadkowie nawiązują do podstawowych prawd chrześcijaństwa, to jednak konsekwentnie je wypaczają. Na przykład większość nauk dotyczących Osoby i dzieła Jezusa Chrystusa jest w doktrynie Świadków poważnie zniekształconych.</p>
<p>1. <strong>Chrześcijaństwo</strong>: Syn Boży jako Słowo został w wieczności zrodzony z Boga Ojca; ma naturę Bożą, równą Ojcu; istniał przed stworzeniem i nie zalicza się do stworzeń.  <strong>Świadkowie Jehowy</strong>:  Jezus jako Słowo jest pierwszym stworzeniem Bożym, archaniołem Michałem, pierwszym i najwyższym z aniołów; nie jest Bogiem, lecz w pewnym, ograniczonym sensie jest boski.<br />
2. <strong>Chrześcijaństwo</strong>:  Na ziemi nasz Pan stał się człowiekiem przez cud Wcielenia, lecz nie przestał być Bogiem, natomiast uniżył się i nie w pełni korzystał ze swej Boskiej chwały i mocy.  <strong>Świadkowie Jehowy</strong>: Jezus przestał być archaniołem, stał się doskonałym człowiekiem, gdyż Bóg przeniósł Jego życie do łona Marii; Chrystus na ziemi nie był Bogiem-Człowiekiem.<br />
3. <strong>Chrześcijaństwo</strong>: Zbawiciel umarł na krzyżu i wszystkim ludziom wyjednał zbawienie, dające im jedną nadzieję. Jego Nowe Przymierze dotyczy wszystkich chrześcijan. Jest Pośrednikiem dla wszystkich wierzących. Jego Nowy Testament bezpośrednio odnosi się do wszystkich chrześcijan. W Wieczerzy Pańskiej mogą uczestniczyć wszyscy wierzący w Jezusa. <strong>Świadkowie Jehowy</strong>: Jezus umarł na palu, zapewniając zbawienie w niebie dla 144 000 wybranych i zbawienie na ziemi dla „wielkiej rzeszy” i „drugich owiec”. Nowe Przymierze dotyczy tylko 144 000, lecz „drugie owce” też korzystają z jego dobrodziejstw. W sensie ścisłym Zbawca jest Pośrednikiem tylko dla 144 000. Nowy Testament jest skierowany do 144 000. W Wieczerzy Pańskiej wolno uczestniczyć jedynie „ostatkowi” 144 000.</p>
<p>4. <strong>Chrześcijaństwo</strong>: Chrystus zmartwychwstał w tym samym ciele, w którym zmarł, lecz wyniesionym do chwały niebiańskiej (ciało chwalebne lub uwielbione). Nadal jest Bogiem-Człowiekiem i pozostanie Nim na zawsze.  <strong>Świadkowie Jehowy</strong>:  Chrystus zmartwychwstał w niewidzialnym ciele duchowym, a Jego ziemskie ciało zostało usunięte przez Boga. Ponownie stał się archaniołem Michałem.</p>
<p>5. <strong>Chrześcijaństwo</strong>: Po swym wniebowstąpieniu Zbawiciel od razu objął Królestwo w niebie, skąd powróci widzialnie, by sądzić żywych i umarłych.  <strong>Świadkowie Jehowy</strong>: Po wniebowstąpieniu Jezus zasiadł po prawicy Ojca, lecz objął Królestwo dopiero w 1914 roku; od tego roku zaczął się Jego niewidzialny powrót, który dopełni się zniszczeniem świata bezbożnych ludzi w Armagedonie i zapoczątkowaniem Tysiącletniego Królestwa na ziemi.<br />
Jak widać z tego porównania niektórych prawd chrześcijaństwa z naukami Świadków, ich doktryna w rażący sposób deformuje prawdę chrystianizmu. Musimy również pamiętać, że praktykują nieważny chrzest, gdyż udzielający chrztu nie wypowiada żadnej formuły, a skoro nie wierzą w Trójcę Świętą, nie jest to chrzest w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Można zatem powiedzieć, że Świadkowie są religią pseudochrześcijańską, głoszącą herezje, tj. nieprawowierne nauki. Ich wersja ewangelii to „inna ewangelia”, a ich „Jezus”, to „inny Jezus” (Gal. 1:6-9; 2 Kor. 11:4).</p>
<p><strong>Czy mimo herezji Świadkowie Jehowy mają jakieś zalety? <br />
</strong>1.  Generalnie są uczciwymi ludźmi i solidnymi pracownikami. <br />
2.  Trzymają się wzniosłych zasad moralnych, np. zabronione są u nich współżycie przed ślubem, cudzołóstwo, homoseksualizm i aborcja. Niestety, pozwalają na rozwód z powodu cudzołóstwa i ponowne małżeństwo, co wywołuje duże problemy. <br />
3.  Na ogół ich zbory dają poczucie braterstwa i wspólnoty. Udzielają sobie wzajemnej pomocy. Przeważnie są bardzo gościnni dla swych braci i często się spotykają poza oficjalnymi zebraniami. <br />
4. Poczuwają się do odpowiedzialności za osoby zainteresowane ich przesłaniem i otaczają je opieką. <br />
5.  Nie ma wśród nich rasizmu ani nacjonalizmu. Zajmują neutralne stanowisko w konfliktach na tle narodowościowym i rasowym. <br />
6.  Postępują słusznie nie biorąc udziału w wojnach agresywnych, natomiast można mieć zastrzeżenia do tego, że uchylają się od obowiązku obrony ojczyzny. Dozwalają przecież bronić siebie i swą rodzinę w razie napadu, czy zatem nie można bronić większej liczby ludzi? <br />
7.  Robią dość szeroki użytek z Biblii, która korzystnie wpływa na ich codzienne życie. Niektórzy z nich autentycznie szukają Boga i polegają na Jego pomocy.</p>
<p>8. Odznaczają się na ogół skromnym ubiorem i dobrymi manierami. Są zdyscyplinowani, punktualni, a ich zgromadzenia cechuje pogodny nastrój, powaga, porządek i bojaźń Boża. Przede wszystkim są wzorowo zorganizowani i bardzo uporządkowani. Kochają czystość i ład.<br />
9.  Własnymi środkami i siłami wznoszą swoje sale zebrań. Nie wynajmują świeckich pracowników ani nie są ciężarem dla państwa. Sami pozyskują środki na budowę swych obiektów, np. sadzą lasy lub wykonują zakontraktowane prace rolne. Mają świetnie zorganizowane budowy. <br />
10.  Są mocno zaangażowani w swoją religię (nie są bierni), a zwłaszcza w działalność głoszenia. Szkoda tylko, że centralnym tematem ich głoszenia nie jest to, o czym głosił apostoł Paweł: ukrzyżowany Chrystus (1 Kor. 2:2). W rzeczywistości głoszenie jest u nich przymusowe i muszą się oni rozliczać ze służby, składając comiesięczne sprawozdania, które następnie są wpisywane do kart poszczególnych głosicieli. Zapewnia to kontrolę działalności członków zboru. Niektórzy nie lubią głosić, inni robią to chętnie. Gdyby zniesiono sprawozdania, niektórzy Świadkowie chętnie zaprzestaliby głoszenia.<br />
11.  Dzielnie znosili ciężkie prześladowania, na przykład w Niemczech hitlerowskich. Byli wierni swoim przekonaniom nawet w obliczu śmierci.</p>
<p><strong>Ujemne strony Świadków</strong><br />
<strong>1. Głoszenie i nauczanie fałszywych doktryn</strong>. Niektóre już wymieniliśmy w pierwszej części. Omówmy inne przykłady:<br />
a.  Zaprzeczanie Boskości i osobowości Ducha Świętego – twierdzą, że jest czynną siłą Bożą. Jest to „inny duch” – 2 Koryntian 11:4.<br />
b.  Twierdzenie, że niezbędnym warunkiem zbawienia jest wzywanie imienia Jehowy.<br />
c.  Fantastyczna nauka o tym, że pierwsze zmartwychwstanie dokonało się w 1918 roku i że miało ono charakter niewidzialny, duchowy. <br />
d.  Zaprzeczanie istnieniu wiecznych mąk. Głoszenie, że karą dla bezbożnych jest brak zmartwychwstania albo wieczna zagłada (por. Obj. 20:10, 15).<br />
2.  <strong>Od początku swego ruchu nauczali fałszywych proroctw.<br />
</strong>a. Fałszywie twierdzili, że koniec świata nastąpi w 1914 i 1925 roku. Sugerowali też, że miał mieć miejsce w 1975 roku.<br />
b. Wskazywali, że święci będą zabrani do nieba w 1878, 1881, 1914, 1918 i 1920 roku.<br />
c. Nauczali, że między 1925 a 1950 rokiem, przed bitwą Armagedonu zmartwychwstaną starożytni przodkowie Jezusa: Abraham i inni.<br />
d. Głosili, ze ostateczny koniec przyjdzie w 1914 roku, potem twierdzili, że nadejdzie zanim wymrze pokolenie roku 1914.<br />
3.  <strong>Twierdzą, że światło prawdy się u nich nasila. W rzeczywistości wielokrotnie zmieniali swe doktryny</strong>. Coś, co jest prawdą dzisiaj, może przestać być prawdą jutro, po nadejściu tak zwanego „nowego światła”. „Prawda” głoszona przez organizację zmienia się, czasami nawet kilkakrotnie.<br />
a. O mieszkańcach Sodomy w 1879 roku napisano, że zmartwychwstaną, zaś w 1952 roku, że nie zmartwychwstaną. W 1965 roku ponownie stwierdzono, że zmartwychwstaną, natomiast w 1988 roku, że nie zmartwychwstaną. („Strażnica” angielska: z 1.07.1879, s. 7; z 1.06.1952, s. 338; z 1.08.1965, s. 479; „Strażnica” polska z 1.09.1988, ss. 30-31.)<br />
b. Początkowo nauczano, że „władze zwierzchnie” z Rzymian 13:1 to władze świeckie, od roku 1929 że to Jehowa Bóg i Jezus Chrystus, zaś w 1962 roku znowu stwierdzono, że to władze państwowe („Wykłady Pisma Świętego”, tom I, s. 313, wyd. pol. z 1919 r.; „Strażnica” angielska z 1 i 15 czerwca 1929; „Strażnice” polskie nr 17 i 18/1963 r.).<br />
<strong>4. Autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica twierdzą, że mają monopol na właściwą i jedyną wykładnię Słowa Bożego</strong>, będąc jedynym kanałem łączności, przez który Jehowa przekazuje swoje prawdy ludzkości. Uważają, że są „niewolnikiem wiernym i roztropnym” z Mateusza 24:45-47. Choć nie można odmówić im talentu pisarskiego (szereg artykułów jest wartościowych), to jednak często okazywali się niedouczeni i niekompetentni, co powodowało wielkie problemy w życiu czytelników.<br />
<strong>5. Zmieniano poglądy w kwestiach medycznych</strong>, co miało fatalne skutki dla życia i zdrowia Świadków. <br />
a. W 1961 roku kwestię transplantacji organów pozostawiono sumieniu, natomiast w 1967 roku zakazano tej praktyki. W 1980 roku zmieniono tę naukę i zezwolono na transplantacje. („Strażnice” polskie nr 6/1962, s.14; nr 14/1968, s. 13; nr 2/1982 r., tom CIII, s. 24). <br />
b. W latach od 1931 do 1952 Świadkom i ich dzieciom nie wolno było przyjmować szczepionek, ponieważ organizacja nauczała, że „szczepionka jest bezpośrednim pogwałceniem wiecznego przymierza” Bożego („Złoty Wiek” z 4.02.1931 r., s. 293).<br />
c. Od 1 lipca 1945 r. aż do chwili obecnej Świadkom nie wolno przyjmować transfuzji krwi. Tymczasem nadal nie wynaleziono płynu, który – tak jak krew – przenosiłby tlen. W przypadku znacznego wykrwawienia (po wypadku, w operacjach na stawach, przy trudnej ciąży) lekarze wciąż stoją na stanowisku, że jedynym ratunkiem jest krew. Co pewien czas słyszymy o śmierci niektórych członków tej społeczności wywołanej odmową przetoczenia krwi. To chyba najbardziej nieszczęsny efekt niekompetencji urzędu nauczycielskiego organizacji Świadków.<br />
6. <strong>Jeszcze w latach 80. Świadków zniechęcano do podejmowania wyższych studiów</strong> (Strażnica nr 17/1983 r., ss. 16-20), zaś od lat 90. zachęca się ich do tego. <br />
7.  <strong>Oprócz służby wojskowej zakazywano służby zastępczej</strong>, czego nie potrafili zrozumieć ani Świadkowie ani urzędnicy wojskowi. W przeszłości wielu młodych Świadków niepotrzebnie siedziało w więzieniach za odmowę służby wojskowej i zastępczej. To dobrze, że od 1996 roku służba zastępcza jest dozwolona.<br />
<strong>8. Pisarze publikacji Towarzystwa Strażnica cytując źródła niejednokrotnie wyrywali zdania z kontekstu, zmieniając zupełnie ich sens, wbrew intencjom autorów</strong>. Wielu uczonych zaprotestowało przeciw tej nieuczciwej praktyce, której padli ofiarą, na przykład Julius Mantey, William Barclay czy Edwin Thiele. Najbardziej poszkodowani są jednak czytelnicy takich publikacji, które wprowadzają ich w błąd. Choć praktyka wybiórczego cytowania nie jest wyłączną domeną Świadków Jehowy, to jednak przejawia się u nich w rażący sposób.<br />
<strong>9. Świadkom udostępnia się specjalnie dobrane, okrojone informacje, nie pozwalające wyrobić sobie pełnego obrazu rzeczywistości, za to zawsze świadczące na korzyść twierdzeń Towarzystwa Strażnica</strong>. Ma to wpływ na ich poglądy, postawy życiowe i podejmowane decyzje. Prowadzi to do zniewolenia umysłu, ponieważ Świadkom przedstawia się tylko jedną, bardzo zubożoną – i w konsekwencji nieprawdziwą - wizję prawdy. Jednocześnie zabrania się korzystać z literatury pisanej przez byłych Świadków i ostrzega się przed niezależnym – czyli krytycznym – myśleniem. Możemy więc mówić o swoistej izolacji intelektualnej członków tej organizacji.<br />
10. Jednym z największych ich grzechów jest widoczna u niektórych z nich <strong>pycha duchowa</strong> (Łuk. 18:9-14). Głoszą, że należą do społeczności, która jako jedyna ocaleje z wielkiego ucisku. W Strażnicy z 1.09.1989 r. na s. 19 w akapicie 7 czytamy: „Tylko Świadkowie Jehowy – bądź to spośród ostatka pomazańców, bądź też z ‘wielkiej rzeszy’ – jako zwarta społeczność pozostająca pod ochroną Najwyższego Organizatora mają biblijnie uzasadnioną nadzieję przeżycia nieuchronnego końca tego skazanego na zagładę systemu, w którym panuje Szatan”. Członkowie innych wyznań chrześcijańskich, czyli Babilonu Wielkiego, jeśli się nie przyłączą do organizacji Świadków, zostaną zniszczeni w Armagedonie. W „Strażnicy” z 1 maja 2002 roku czytamy, że Bóg już potępił chrześcijaństwo: „W roku 1918, gdy I wojna światowa miała się już ku końcowi, słudzy Jehowy dostrzegli, że Bóg potępił chrześcijaństwo oraz resztę religii fałszywej” (strona 22, akapit 12). Nic dziwnego, że mając takie nauki, niejeden Świadek patrzy z góry na wyznawców innych religii.<br />
<strong>11. Niepotrzebnie izolują się od społeczeństwa, na przykład od chrześcijan innych wyznań</strong>. Osoby spoza zboru nazywają „światusami” lub „ludźmi ze świata”. Nauczają, że jedynym dobrym towarzystwem są dla nich członkowie zboru Świadków. W rezultacie osoby, które zostają wykluczone z ich społeczności, z chwilą odejścia od zboru tracą wszystkich dotychczasowych przyjaciół i znajomych. Prowadzi to do załamania psychicznego i depresji, a niekiedy wiąże się z utratą pracy, gdy ktoś wykluczony przedtem pracował u swego brata w wierze. Osoby ubogie lub ułomne, które zostały wykluczone, nie mogą potem liczyć na żadną pomoc dawnych współwyznawców. Nie mają też do kogo się zwrócić, bo utraciły wszystkich dawnych przyjaciół. Ich sytuacja jest rozpaczliwa. Ponadto Świadkowie darzą uwagą ludzi spoza zboru, jeśli widzą w nich potencjalnych nowych uczniów; można w tym się dopatrzyć pewnej interesowności.<br />
<strong>12. Niejednokrotnie wywierają negatywny wpływ na rodzinę i dzieci</strong>. Gdy Świadkiem zostaje jeden z członków rodziny, wywołuje to rozdźwięki, a nawet może prowadzić do rozwodu. Dzieje się tak, gdyż aktywnego Świadka często nie ma w domu (chodzi głosić i trzy razy w tygodniu uczęszcza na zebrania), a ponadto nie obchodzi żadnych uroczystości. Staje się osobą odizolowaną od otoczenia. Dzieci wychowane w rodzinach Świadków są pozbawione możliwości udziału w świętach Bożego Narodzenia i Wielkanocy, nie mogą też obchodzić urodzin, imienin, Dnia Matki, czy Dnia Babci. Święta chrześcijańskie uważane są przez Świadków za pogańskie, babilońskie, a urodziny, czy Dzień Matki za kult stworzenia. Dzieciom Świadków nie wolno śpiewać hymnu państwowego ani uczestniczyć w modlitwach. Przyjaźnić się mogą tylko z innymi dziećmi Świadków, choćby pozostałe dzieci były porządne i dobrze wychowane. Wszystko to wywołuje problemy w szkołach, w relacjach z rówieśnikami i nauczycielami. Młodzież Świadków często żyje w izolacji i przeżywa różne niepotrzebne stresy. Gdy dzieci Świadków odchodzą od organizacji, mają potem żal do rodziców i źle wspominają te ograniczenia.<br />
<strong>13. Wykluczają ze swego grona</strong> osoby, które ze względu na sumienie, nie potrafią w dalszym ciągu wierzyć w ich doktrynę i traktują takich jak antychrystów niegodnych tego, by ich pozdrawiać lub kontaktować się z nimi. Nie wolno nawet spotykać się z wykluczonymi krewnymi mieszkającymi oddzielnie, chyba, że w ważnych sprawach rodzinnych, jak podział majątku, śmierć krewnego, czy rozwód. Jest to okrutna i nieludzka polityka: babcie i dziadkowie nie mogą się widywać z wnukami; matki i ojcowie z synami i córkami. Najboleśniejsze jest to, że byłych Świadków, którzy odeszli ze względu na poglądy odsądza się od czci i wiary, przypisuje się im najgorsze pobudki, zniesławia się ich. „Strażnica” z 1 października 1993 roku, na stronie 19 zaleca, by „odstępców” znienawidzić i brzydzić się nimi.<br />
<strong>14. Lojalność wobec organizacji stawiają wyżej nad lojalność wobec Boga i Jego Słowa</strong>. Od Świadków oczekuje się, że w ramach programu wytyczonego przez organizację przeczytają co roku średnio ponad 3 tysiące stron publikacji Towarzystwa Strażnica, lecz tylko 197 stron Biblii. Nic więc dziwnego, że na Pismo Święte patrzą przez pryzmat „Strażnicy”. Tymczasem apostoł Piotr i inni apostołowie orzekli: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dzieje 5:29).<br />
<strong>Krytykują Kościół rzymskokatolicki za to, że bardziej polega na autorytecie papieża i magisterium (urzędzie nauczycielskim) Kościoła niż na Biblii</strong>. Wypowiadają się nieprzychylnie o hierarchiczności Kościoła katolickiego. Paradoksem jest jednak to, że ich struktura władzy jest <strong>bardzo podobna</strong>. Co prawda na czele organizacji nie ma jednego człowieka, lecz jest Ciało Kierownicze (coś w rodzaju kolegium kardynałów), a w jego ramach „niewolnik wierny i roztropny” (autorzy publikacji Świadków, czyli urząd nauczycielski organizacji). Ciału Kierowniczemu podlegają komitety oddziałów w każdym kraju, komitetom podlegają nadzorcy okręgu, nadzorcom okręgu – nadzorcy obwodu, a nadzorcom obwodu – starsi i słudzy pomocniczy usługujący w zborach. <strong>Jest to zatem system hierarchiczny i wysoce scentralizowany</strong>. Na jego usługach są potężne drukarnie, wypuszczające co miesiąc dwa dwutygodniki: „Strażnicę” i „Przebudźcie się!”, za pośrednictwem których Ciało Kierownicze steruje sposobem myślenia członków organizacji. Na całym świecie na zebraniach Świadków w tym samym czasie zasadniczo rozważa się ten sam materiał, napisany pod nadzorem Ciała Kierowniczego. Choć samozwańczy „niewolnik wierny i roztropny” rzekomo nie ma pretensji do nieomylności, to wszelka krytyka materiału zamieszczonego na łamach publikacji organizacji jest niemile widziana i skończyć się może wykluczeniem z jej szeregów.</p>
<p><strong>Jak zatem należy ustosunkować się do Świadków Jehowy?<br />
</strong>1. Trzeba szanować ich za ich gorliwość, lecz pamiętać, że ta gorliwość jest nierozsądna (Rzym. 10:2, 3). W rozmowie można ich pochwalić za ich aktywność i uczciwość – Dzieje 17:16, 22. Chcąc zbudować wspólną płaszczyznę, porozmawiajmy z nimi najpierw o tym, co wspólne, na przykład szacunek dla Biblii, zasad, odrzucanie bałwochwalstwa, pragnienie zdobycia dobrego wykształcenia i zawodu.<br />
2. Nie patrzmy na nich z góry, lecz współczujmy im, gdyż są to ludzie szczerzy, lecz zwiedzeni i zniewoleni. Wczuwajmy się w ich położenie, bądźmy bardzo cierpliwi. Okazujmy Świadkom współczucie, zrozumienie i miłość. Ktoś trafnie powiedział, że są oni „ofiarami ofiar”; mają niekompetentnych przywódców, którzy sami są w błędzie. Traktujmy ich jako ludzi poszkodowanych przez swą religię.<br />
3. Możemy otworzyć im oczy, powołując się na częste zmiany w ich naukach i niespełnione przepowiednie.<br />
Szczególnie kontrastowe jest porównanie stopki redakcyjnej „Przebudźcie się!” z 8 października 1995 roku z odpowiednim fragmentem stopki „Przebudźcie się!” z 8 listopada 1995 roku. W pierwszym z tych czasopism m.in. napisano: „Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do obietnicy danej przez Stwórcę, że zanim przeminie pokolenie pamiętające wydarzenia z roku 1914, nastanie nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo”. Natomiast w następnym numerze czytamy: „Co najważniejsze, czasopismo to umacnia zaufanie do obietnicy naszego Stwórcy, że obecny niegodziwy i pełen bezprawia system rzeczy zostanie zastąpiony przez nowy świat, w którym zapanuje pokój i bezpieczeństwo”. Nasuwa się wniosek, że Stwórca wycofał się z obietnicy dotyczącej ustanowienia nowego świata za życia pokolenia pamiętającego wydarzenia 1914 roku.<br />
Takich zmian i zawiedzionych nadziei w historii organizacji było dużo.<br />
4. Pamiętajmy o tym, że podlegają ustawicznej i intensywnej indoktrynacji – stale są im wpajane błędne przekonania. Dlatego są tak trudnymi rozmówcami. Wobec tego jedynie Duch Święty może ich oświecić, a Pan Jezus uwolnić z niewoli „Strażnicy”. Z tych powodów żarliwie módlmy się za nich w duchu w czasie rozmowy z nimi, a także na naszych grupach modlitewnych lub spotkaniach biblijnych. Bądźmy bardzo cierpliwi, gdyż proces uwalniania umysłu od stereotypów „Strażnicy” jest bardzo długi. Zalecajmy im, by odłożyli „Strażnicę” i czytali samą Biblię (w innym niż ich tendencyjny przekład), zwłaszcza Nowy Testament. Niech bacznie zwracają uwagę na kontekst. Polegajmy na Bogu i Jego działaniu.<br />
5. Okazujmy życzliwość i gościnność. Osoby dobrze ugruntowane w wierze mogą zbliżyć się do Świadków na płaszczyźnie prywatnej. Gdy niektórzy Świadkowie przekonają się, że osoby należące do „religii fałszywej” przejawiają owoce Ducha Świętego, zaczynają się zastanawiać, czy może też dostąpią one zbawienia. Zaczynają wówczas wątpić w to, że organizacja jest jedynozbawcza i otwierać się na innych chrześcijan.<br />
6. Jeśli jesteśmy ludźmi nawróconymi, znającymi Pana Jezusa jako swego osobistego Zbawiciela, możemy opowiedzieć swoje świadectwo nawrócenia i poprosić, by opowiedzieli swoje. (Nikt nie może zaprzeczyć temu, co Bóg z uczynił w naszym życiu. Przekonamy się też, czy nasi rozmówcy są ludźmi szukającymi Boga, czy też „strażnicowymi” Świadkami).<br />
7. Warto poruszyć jeden temat, który może wzbogacić Świadków:<br />
- Nowe narodzenie jako konieczność dla wszystkich, a nie tylko 144 000 – Jana 3:3-8.<br />
- Usynowienie (adopcja). Zapytać, czy są dziećmi Bożymi (według ich doktryny tylko 144 000 są nimi) – Rzym. 8:14-17 (są dwie klasy ludzi – dzieci Boże, które mają Ducha Bożego i żyjący według ciała, tj. nieodrodzeni); Gal. 3:26 - 4:7.<br />
- Usprawiedliwienie z wiary i zbawienie z łaski (zrozumienie łaski jest kluczowe) – Rzym. 3:21-31; Efez. 2:1-10.<br />
- Udział w Wieczerzy Pańskiej dla wszystkich – Mat. 28:20 (wszyscy uczniowie mieli przestrzegać wszystkich nauk Jezusa, włącznie z uczestnictwem w Wieczerzy, nie tylko 144 000); 26:26-28; 1 Kor. 10:16, 17 (bez Wieczerzy nie ma wspólnoty chrześcijańskiej).<br />
- Jedna nadzieja dla wszystkich – Efez. 4:4 (powołani do jednej nadziei); Jana 14:1-3 (w domu Ojca wiele mieszkań, gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział); 12:26 i 17:24 (sługa Jezusa będzie z Nim w niebie); Mat. 20:1-16 (dla wszystkich jedna zapłata).<br />
Gdyby się upierali, że zbawienie będzie na ziemi, powiedzmy, że najważniejsze, że będziemy z Panem i będziemy oglądać oblicze Boga, a nie to, gdzie się znajdziemy (1 Tes. 4:17; Obj. 22:3, 4).<br />
Jeśli wspomną o „drugich owcach” z Jana 10:16, to na podstawie Mat. 10:6; 15:24; Jana 11:51, 52 i Rzym. 1:16, 17 wykażmy, że „pierwsze owce” to Żydzi, a drugie, to poganie.<br />
Gdy powołają się na niebiańską klasę 144 000 z Obj. 7:4-8 w odróżnieniu od rzekomo ziemskiej „wielkiej rzeszy” z Obj. 7:9-17, pokażmy im, że skoro dosłownie interpretują liczbę opieczętowanych, powinni również przyjąć, że są to literalni Żydzi. Jeśli zakładają, że są to duchowi Izraelici jako Kościół, to powinni interpretować tę liczbę również symbolicznie. Interpretacja musi być konsekwentna. „Wielka rzesza” zgodnie z Obj. 7:9 i 15 znajduje się „przed tronem”. O takich osobach i przedmiotach, jak lampy ogniste, siedem duchów Bożych, morze szklane, 24 starszych, aniołowie, złoty ołtarz i wreszcie 144 000, napisano, że są przed tronem (Obj. 4:5, 6, 10; 7:11; 8:3; 14:1, 3). Skoro wszystkie te podmioty będąc przed tronem są w niebie, jakim cudem „wielka rzesza” może stojąc przed tronem być na ziemi? Służy ona Bogu w Jego świątyni (w j. greckim „naos”) – Obj. 7:15, a z Obj. 14:17 i 16:17 wynika, że owa świątynia („naos”) jest w niebie, tam, gdzie jest Boży tron.<br />
- Cielesne zmartwychwstanie Jezusa – Łuk. 24:39; Jana 2:19-21.<br />
- Widzialny powrót Chrystusa – Zach. 12:10; Mat. 23:39; 24:30; Mar. 13:26; Łuk. 21:27; Obj. 1:7.<br />
- Natura Pana Jezusa, w kolejności: nie jest aniołem (Hebr. 1:1-2:1-5) &#62; nie jest stworzeniem (Kol. 1:16 – Syn Boży był przed wszystkimi rzeczami stworzonymi; Jana 1:3 – Słowo nie zalicza się do tego, co powstało, tj. do stworzenia, bo było od wieczności) &#62; jest Bogiem (Kol. 2:9 – cała pełnia Bóstwa; Filip. 2:6 – był w postaci Bożej). Uwaga: w ich Biblii teksty takie, jak Jana 1:1 i Kolosan 1:15-17 są wypaczone.</p>
<p>Inne mocne argumenty: W Ewangelii według Jana 20:28, 29 Tomasz oddał Boską chwałę Jezusowi, mówiąc „Pan mój i Bóg mój”. Chrystus nie sprzeciwił się temu, jak to uczynił anioł wobec apostoła Jana w Objawieniu (Apokalipsie) 19:10 i 22:8, 9. Jezus zalecił, aby „wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który go posłał” (Jana 5:23). Myśl tę podjęto w 1 Jana 2:23: „Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca”.<br />
8. Mocno trzymajmy się tekstu Biblii, zwracajmy uwagę na kontekst wersetów przytaczanych przez Świadków i na wypaczenie pewnych wersetów w ich przekładzie. W żadnym wypadku nie zgadzajmy się na to, by prowadzili z nami za pomocą pytań i odpowiedzi tzw. studium biblijne na podstawie jakiejś swej publikacji. Natomiast zaproponujmy rozmowy na podstawie samego Słowa Bożego. Bądźmy stanowczy, gdy próbują nam coś narzucić lub wmówić.<br />
9. Sondujmy, czy cokolwiek przyjmują, czy są otwarci. Jeśli pozostają zamknięci, lepiej może zawiesić kontakty i powierzyć ich w modlitwie Bogu.<br />
10. Przyjmujmy od nich literaturę pod warunkiem, że wezmą coś w zamian od nas. Miejmy pod ręką dobre publikacje chrześcijańskie, np. traktaty ewangelizacyjne. Jeśli nie chcemy, by nas ponownie odwiedzili, bo nie czujemy się pewnie w rozmowie, to nie bierzmy od nich żadnych publikacji. Zawsze wracają tam, gdzie coś pozostawili. Gdybyśmy chcieli szybko ich się pozbyć, bo na przykład mamy zły dzień, zaproponujmy wspólne odmówienie modlitwy „Ojcze Nasz” lub spotkanie z byłym Świadkiem.<br />
11. Nie kierujmy ich na razie do żadnego kościoła. Świadkom pod groźbą wykluczenia nie wolno chodzić do innych wyznań. Poza tym Świadkowie rozczarowani do swej religii nie są skłonni szybko gdzieś się przyłączyć.<br />
12. Przede wszystkim dokładajmy starań, byśmy sami mieli dobrze ugruntowaną wiedzę biblijną i teologiczną, znając podstawy swojej wiary. Nawet ktoś, kto ma osobistą więź z Bogiem i jest prawdziwie odrodzony przez wiarę, lecz słabo zna podstawy swej wiary, może się poczuć zdezorientowany po rozmowie ze Świadkami. Musimy być świadomi pułapek, w jakie możemy wpaść podczas dyskusji ze Świadkami. Przytaczają oni mało znane wersety i na ich podstawie usiłują zasiać wątpliwości co do prawd naszej wiary. Koncentrują się na tekstach uwypuklających człowieczeństwo i uniżenie Chrystusa, by dowieść, że jest niższy od Ojca. Zatem nie bądźmy zbyt pewni siebie, lecz gdy sobie nie radzimy, poprośmy o pomoc wierzących rodziców, pastora lub starszego zboru.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Różne światło na Imię Boże w Rzymian 10:13]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 15:39:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=86</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak
W Liście do Rzymian 10:13 czytamy: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańs]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Szymon Matusiak</strong></p>
<p>W Liście do Rzymian 10:13 czytamy: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie” (BW). Kto jest tym Panem, którego mamy wezwać, by osiągnąć zbawienie? Literatura Towarzystwa Strażnica na przestrzeni lat dostarczała na ten temat rozbieżnych informacji. <!--more--> </p>
<p>1. Książka Boski Plan Wieków, wydanie polskie z 1925 roku, s. 110 przytacza List do Rzymian 10:13 w kontekście imienia Jezusa:</p>
<p>„Nie, jedyną podstawą, o jakiej Pismo św. uczy jest wiara w Chrystusa, jako naszego Odkupiciela i Pana. „Albowiem łaską jesteście zbawieni przez wiarę.” (Efez. 2:8.) Usprawiedliwienie przez wiarę jest podstawą zasady całego systemu Chrześciaństwa. Na pytanie, co mam czynić, aby być zbawionym? Apostoł odpowiada. „Wierz w Pana naszego Jezusa Chrystusa, albowiem nie jest pod niebem inne Imię dane ludziom, w którem mielibyśmy być zbawieni.” (Dzieje Ap. 4:12) i wszelki którybykolwiek wzywał Imienia Pańskiego, zbawion będzie.” – List do Rzym. 10:13 (błędy językowe za oryginałem).</p>
<p>2. W Strażnicy nr 18 z 1973 roku, tom XCIV przedstawiono odmienne zrozumienie:</p>
<p>„Zatem całe te rozważania sprowadzając się do wniosku, że wszelkie nasze starania mają się koncentrować przede wszystkim wokół Jehowy, któremu też powinniśmy się oddać. Musimy to jednak czynić z uwzględnieniem Jego Głównego Pośrednika, Jezusa Chrystusa. – Rzym. 10:6, 7; Hebr. 2:9, 10; 5:8, 9, NW.</p>
<p>Wynika stąd ponownie, że dla uzyskania zbawienia trzeba ‘wzywać imienia Jehowy’ (Rzym. 10:13, NW; Joela 3:5 /2:32, Gd; NW/ . I tutaj właśnie mogą odegrać swoją rolę usta pobudzane przez serce. Ustami bowiem wzywać musimy imienia Jehowy” ( s. 16, akapity 30 i 31).</p>
<p>3. W Strażnicy nr 2 z 1979 roku, tom C, na s. 23 znajdujemy wyjaśnienie odmienne od poprzedniego:</p>
<p>„Istnieją w Pismach Hebrajskich wersety dotyczące Jehowy, które w ››Nowym Testamencie‹‹ przytoczono w kontekście odnoszącym się do Syna (Izaj. 40:3 – Mat. 3:3 – Jana 1:23; Joela 3:5 /2:32, Gd/ – Rzym. 10:13; Ps. 45:7, 8 – Hebr. 1:8, 9).” [Artykuł „Imię Boże kamieniem obrazy dla teologów”, akapit 3].</p>
<p>4. W wielu publikacjach Towarzystwa Strażnica, np. książce Wiedza, która prowadzi do życia wiecznego naucza się jednak, że w omawianym tekście chodzi o Imię Jehowy:</p>
<p>„Kto chce sobie zaskarbić łaskę Bożą, musi się nauczyć wzywać z wiarą Jego imienia. Biblia obiecuje: „Każdy, kto wzywa imienia Jehowy, będzie wybawiony” (Rzymian 10:13). Imię Jehowy rzeczywiście ma głębokie znaczenie. Dzięki wzywaniu Jehowy jako swego Boga i Wybawcy możesz zaznać bezkresnego szczęścia” (Wiedza, s. 27, akapit 13).</p>
<p>A jaka jest prawda?<br />
Zwróćmy uwagę na kontekst: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz” (Rzym. 10:9, BW).<br />
Warto też rozważyć, kogo wezwał ku zbawieniu sam autor tych słów, apostoł Paweł?</p>
<p>„Niejaki Ananiasz, mąż żyjący bogobojnie według zakonu i cieszący się dobrym świadectwem u wszystkich mieszkających tam Żydów. Przyszedł do mnie i stanąwszy przy mnie, rzekł: Bracie Saulu, przejrzyj! A ja w tej chwili przejrzałem i spojrzałem na niego. A on rzekł: Bóg ojców naszych przeznaczył cię, abyś poznał wolę jego oraz abyś oglądał Sprawiedliwego i usłyszał głos z ust jego. Ponieważ będziesz mu świadkiem tego, coś widział i słyszał, wobec wszystkich ludzi. A czemu teraz, zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić i obmyj grzechy swoje, wezwawszy imienia jego.</p>
<p>A gdy powróciłem do Jerozolimy i modliłem się w świątyni, zdarzyło się, że popadłem w zachwycenie, i ujrzałem go, jak do mnie mówił: Pośpiesz się i wyjdź prędko z Jerozolimy, ponieważ nie przyjmą twego świadectwa o mnie.</p>
<p>A ja rzekłem: Panie, oni sami wiedzą, że to ja więziłem i biłem po synagogach tych, którzy w ciebie wierzyli; a gdy lała się krew Szczepana, świadka twojego, ja sam przy tym byłem i pochwalałem, i strzegłem szat tych, którzy go zabijali.<br />
I rzekł do mnie: Idź, bo Ja cię wyślę daleko do pogan” (Dzieje 22:12-21).</p>
<p>Celowo przytaczamy szerszy kontekst, by było jasne, że chodzi o wezwanie imienia Jezusa. Co ciekawe, fakt, że taki jest sens tego fragmentu potwierdzono w Strażnicy z 1 marca 1989 roku:</p>
<p>„A Ananiasz nalegał na Saula z Tarsu: ››Wstań, daj się ochrzcić i zmyj swoje grzechy, wzywając jego [Jezusa] imienia‹‹ (Dzieje Apostolskie 22:12-16). Tak więc chrześcijańskie zanurzenie w wodzie nie oczyszcza z grzechów. Nie chrzest umożliwia uzyskanie przebaczenia, ale przelana krew Jezusa i ‘wzywanie jego imienia’ (Hebrajczyków 9:22; 1 Jana 1:7)” (s. 12, akapit 15).</p>
<p>Być może niechcący autor cytowanego artykułu przyznał, że przebaczenie możemy uzyskać wzywając Imię Jezusa. Oczywiście nie chodzi o samo imię, gdyż w 1 Jana 5:13 napisano: „To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny” (BW). Nie może tu chodzić tylko o wiarę w samo imię Jezus, lecz o przyjęcie z wiarą całej prawdy Słowa Bożego na temat Chrystusa i uznanie Go za swego Zbawiciela, Nauczyciela i Pana. Tylko takie, podyktowane wiarą w prawdę ewangelii wezwanie Syna Bożego jest przyjmowane przez Boga.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowe światło” na „władze zwierzchnie” z Listu do Rzymian 13:1-7 ]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 15:36:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=85</guid>
<description><![CDATA[Autor: Szymon Matusiak
W Strażnicy nr 19 z 1987 roku, tom CVIII napisano: „Od roku 1919 zaczął ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Szymon Matusiak</strong></p>
<p>W Strażnicy nr 19 z 1987 roku, tom CVIII napisano: „Od roku 1919 zaczął napływać wielki strumień nowo zrozumianych prawd i trwa to do dnia dzisiejszego” (ss. 16, 17, akapit 13). Jako jedną z tych nowo poznanych prawd wymieniono w tym samym akapicie następującą doktrynę: <!--more--> „Rok 1962: Określenie››władze zwierzchnie‹‹ z Listu do Rzymian 13:1 słusznie zastosowano do świeckich czynników rządzących, którym chrześcijanie winni się warunkowo podporządkować” (kursywa za oryginałem). Podobnie przedstawiono tą sprawę na stronach 146-147 książki Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego.</p>
<p>Problem polega jednak na tym, że to „nowe zrozumienie” było pierwotną, starą nauką Badaczy Pisma Świętego, o czym świadczą poniższe cytaty:</p>
<p>„Jakkolwiek rządy Pogan były złemi, to jednak panowanie ich było dozwolone czyli ››od Boga ustanowione‹‹ dla mądrych Jego zamiarów (Rzym. 13:1)” (Boski Plan Wieków, wydanie polskie z 1925 roku, s. 274).</p>
<p>„Jezus i Apostołowie, wiedząc, że taki był boski cel, nie sprzeciwiali się pod żadnym względem ziemskim władzom. Owszem, uczyli wiernych, aby byli poddani tym władzom, chociaż nawet często cierpieli z powodu nadużywania ich władzy. Uczyli wiernych, aby byli posłuszni prawom i szanowali władzę dlatego, iż na to jest postanowioną, choćby przedstawiciele tej władzy osobiście nie byli warci szacunku; aby płacili naznaczony podatek i nie sprzeciwiali się ustanowionym prawom, zwyjątkiem jeśliby sprzeciwiały się one boskim prawom (Dz. Ap. 4:19; 5:29; Rzym. 13:1-7; Mat. 22:21). Pan Jezus, Apostołowie i pierwotny Kościół zachowywali prawa, chociaż byli odłączeni od nich i nie brali udziału w rządach tego świata” (Boski Plan Wieków, wydanie polskie z 1925 roku, s. 292, błędy językowe za oryginałem).</p>
<p>Co ciekawe, w książce Świadkowie Jehowy – głosiciele Królestwa Bożego, we fragmencie nie odnoszącym się do „nowego światła” przyznano, że Badacze Pisma Świętego w okresie poprzedzającym wybuch pierwszej wojny światowej utożsamiali „władze zwierzchnie” z Rzymian 13:1-7 z władzami świeckimi (ss. 189-190). Nie powiedziano tam jednak, że ich pogląd był oficjalnym stanowiskiem organizacji, zamieszczonym w publikacjach Towarzystwa Strażnica.</p>
<p>Ponadto o nierzetelności wypowiedzi na temat rzekomo nowego zrozumienia świadczy fakt, że tak wyjaśniali ten fragment uczeni chrześcijańscy przez wszystkie wieki, więc nie była to żadna nowość. W rzeczywistości „nowym światłem”, a raczej „nową ciemnością” była nauka Rutherforda z 1929 roku, w myśl której „władze zwierzchnie” to Jehowa Bóg i Jezus Chrystus. Tak więc zrozumienie z 1962 roku było w gruncie rzeczy powrotem do pierwotnej nauki i powinno się je przedstawiać jako skorygowanie błędnej interpretacji lub naprawienie błędu.</p>
<p>Tymczasem według Strażnicy z 1 maja 1996 roku (ss. 13, 14, akapit 13) błędne zrozumienie, narzucone przez Rutherforda miało korzystny wpływ na wiernych:</p>
<p>„Ponieważ różne rządy zaczęły ustanawiać przepisy zabraniające tego, czego oczekuje Bóg, lub wymagające rzeczy zakazanych w Jego prawie, w roku 1929 uznano, iż zwierzchnościami wyższymi muszą być Jehowa Bóg i Jezus Chrystus. Słudzy Jehowy tak rozumieli tę sprawę od krytycznych lat poprzedzających drugą wojnę światową aż do zimnej wojny, w czasie której na świecie panowała równowaga strachu i utrzymywano stałą gotowość bojową. Spoglądając wstecz, trzeba przyznać, iż w tym trudnym okresie takie uwydatnienie zwierzchnictwa Jehowy i Jego Chrystusa pomogło ludowi Bożemu bezkompromisowo obstawać przy neutralności”.</p>
<p>To doprawdy dziwne, że nieprawda była pomocna ludowi Bożemu w zachowaniu prawości. Czy gdyby lud Boży miał już w owych czasach zrozumienie z 1962 roku, tj. pierwotne zrozumienie, to nie byłby równie bezkompromisowy w obstawaniu przy neutralności? Dlaczego nie wyrażono tu żalu z powodu zwiedzenia ludu Jehowy przez Rutherforda w kwestii „władz zwierzchnich”? Przecież niektórzy Świadkowie Jehowy mogli z tej przyczyny uchybiać w kwestii okazywania szacunku władzom. Przeciwnie, uznano, iż błąd może przyczyniać się do ugruntowania prawej postawy. Czy Bóg posługuje się fałszem, by osiągnąć dobre cele?</p>
<p>„On jest skałą! Doskonałe jest dzieło jego, gdyż wszystkie drogi jego są prawe, jest Bogiem wiernym, bez fałszu, sprawiedliwy On i prawy” (5 Mojż. 32:4, BW).</p>
<p>„Bóg nie ma nic wspólnego z bezprawiem, Wszechmocny z nieprawością” (Joba 34:10, BW).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pytania o życie po śmierci]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:28:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p>Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy mają trudności ze zrozumieniem ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej na temat życia po śmierci. Poniższy tekst zawiera odpowiedzi na szereg pytań zadawanych przez ludzi, którzy na skutek kontaktów z poglądami Świadków nie wiedzą, jaka jest prawda biblijna. <!--more--> Materiał ten jest niepełną, roboczą wersją opracowania, o którego wydaniu mamy nadzieję poinformować szanownych czytelników w przyszłości.</p>
<p><strong>Czy w myśl Księgi Kaznodziei (Koheleta) 9:5, 10 umarli są pozbawieni świadomości?</strong></p>
<p>Słowa te brzmią: „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (…) Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości” (Biblia Warszawska, dalej BW).</p>
<p>Warto zbadać kontekst tej wypowiedzi: „Wszystko to rozważyłem w swoim sercu” (9:1); znaczy to, że są to osobiste rozważania pisarza. „To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem” (9:3). Werset ten wskazuje na fakt, że mowa tu o ziemskim życiu. Gdybyśmy mieli omawiany tekst brać w sensie absolutnym, to co zrobić z takimi zdaniami: „Już nie ma dla nich żadnej zapłaty”, „gdyż ich imię idzie w zapomnienie” oraz „nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem” (9:5, 6)? Jak mają się one do informacji o tym, że imiona niektórych ludzi zapisane są w księdze żywota Baranka (Objawienie 3:5)? Jak pogodzić je z wypowiedzią skierowaną do Daniela, w myśl której nastąpi powszechne zmartwychwstanie i sam Daniel powróci do życia (Daniela 12:2, 13)? Najprościej jest stwierdzić, że Salomon nie rozpatruje tych zagadnień w sensie spraw ostatecznych, lecz w kontekście udziału w zwykłym, ziemskim życiu. W „Strażnicy” nr 13/1976, tom XCVI, na stronach 23 i 24, przyznano:</p>
<p>„Zapoznanie się z kontekstem pozwala nam stwierdzić, że Salomon, pisząc Księgę Koheleta (Kaznodziei), dał w niej wyraz swemu poglądowi na życie takie, jakim ono jest obecnie tu na ziemi, inaczej mówiąc ››pod słońcem‹‹, widziane - rzec by można - ze ściśle ludzkiego punktu widzenia, z obiektywnego stanowiska obserwatora. Nie bierze w tym miejscu pod uwagę zamierzenia Bożego co do zmartwychwstania…”.</p>
<p>„Salomon, przemawiając z pozycji obserwatora, wskazuje, iż ‘przeciętny’ człowiek na świecie wie, że umrze, gdyż widzi, jak wszyscy inni umierają. Zdaje sobie sprawę z czekającej go śmierci. Z obserwacji wie również, że gdy ktoś umrze, przestaje cokolwiek docierać do jego świadomości. Drudzy ludzie nie mogą już nic dla niego uczynić; pieniądz także nie ma dla niego znaczenia. Życie na świecie toczy się dalej, nawet jego krewni i przyjaciele w szybko płynącym strumieniu powszedniego życia nie mogą już go uwzględniać w swych planach i innych sprawach, toteż siłą rzeczy muszą z czasem o nim zapomnieć. Nie znaczy to, by nie pamiętali, iż kiedyś istniał, ale przestają liczyć się z nim, zanika jego rola czynnika znaczącego coś w ich życiu. Wiele cech jego osobowości idzie w niepamięć, a następne pokolenie wcale go nie zna”.</p>
<p>„Zmarły nie jest już w stanie przejawiać miłości, nienawiści ani zazdrości. Bez względu na to, jaką za życia posiadał władzę, jaki autorytet lub bogactwo, przechodzi to w inne ręce, a on nie ma nic więcej do powiedzenia w tej sprawie (Kohel. 2:21). W tym systemie rzeczy zakończył się jego udział w czymkolwiek i zniknąłby bezwzględnie na zawsze z pola widzenia, gdyby nie postanowienie Boże co do nowego porządku i zmartwychwstania”.</p>
<p>„Tak więc Salomon opisuje po prostu sytuację tak, jak by się przedstawiała, gdyby na obecnym świecie wszystko się kończyło i gdyby tylko tyle można było oczekiwać od życia”.</p>
<p>Autor tego artykułu zmuszony był przyznać, że konsekwentna interpretacja tego rozdziału musiałaby prowadzić do wniosku, że dla zmarłych nie ma żadnej nadziei. Dlaczego organizacja omawiając temat życia po śmierci zawsze odwołuje się do tej księgi, skoro ewidentnie poznanie spraw ostatecznych przez jej pisarza było bardzo cząstkowe? Czyż nie powinniśmy na te sprawy patrzeć przez pryzmat Nowego Testamentu i doskonałego dzieła „Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” (2 Tymoteusza 1:10)? Czyż nie lepiej jest przyjąć w z pokorą i prostotą prawdę o stanie przejściowym przekazaną w takich fragmentach, jak Łukasza 16:19-31; 2 Koryntian 5:1, 8; Filipian 1:23; Hebrajczyków 12:23; 1 Piotra 4:6; Objawienie (Apokalipsa) 6:9-11? Z wersetów tych wynika, że umarli żyją i zachowują świadomość. Pamiętanie o tym, że w Biblii mamy do czynienia z rozwojem objawienia Bożego i przyznawanie pierwszeństwa pełniejszemu światłu Nowego Testamentu ustrzeże nas przed popadnięciem w błąd.</p>
<p><strong>Czy zgodnie z Księgą Kaznodziei (Koheleta) 3:19-21 człowiek umiera tak, jak zwierzę?<br />
</strong>Czytamy tu: „Bo los synów ludzkich jest taki, jak los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie. Człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstało z prochu i wszystko znowu w proch się obraca. Bo któż wie, czy dech synów ludzkich wznosi się ku górze, a dech zwierząt schodzi w dół na ziemię?” (BW).</p>
<p>Odnośnie tego fragmentu, w Biblii Poznańskiej czytamy: „1) Ruach to przede wszystkim tchnienie materialne i fizyczne, tchnienie nozdrzy, które daje życie i którego ustanie powoduje śmierć (por. Jb 34, 14-15; Ps 104, 29-30). 2) Nefesz jest określeniem rodzajowym osoby i istoty człowieka. Gdy ludzka istota została ożywiona tchnieniem, staje się ona istotą żyjącą - nefesz (por. Rdz 1,20; 2,7.19), gdy zaś tchnienie ustaje, staje się ona istotą umarłą (por. Lb 6,6; Kpł 21,11). 3) Kohelet mówi zawsze o ruach i nefesz na podstawie wyglądu zewnętrznego (apparentia) i zgodnie z terminologią ludową, a nie filozoficzną czy teologiczną” (kursywa moja - N. Ch.).</p>
<p>Rzecz w tym, że duch w Kaznodziei 3:19-21 różni się znaczeniowo od słowa „duch” występującego w takich tekstach Nowego Testamentu, jak Łukasza 23:46; Dzieje 7:59; Hebrajczyków 12:23, czy 1 Piotra 4:6. Rozważmy także sens słowa „duch” w 1 Koryntian 2:11; Marka 2:8; 14:38; Jana 11:33. Zauważmy, że chodzi tu o coś więcej niż tylko o tchnienie, które mają również zwierzęta. Trzeba również pamiętać o postępach w pojmowaniu istoty człowieka, zaznaczających się w NT.</p>
<p>Ponadto są tacy konserwatywni uczeni, którzy uważają, że w takich wersetach, jak Rodzaju (1 Mojżeszowa) 35:18; 1 Królewska 17:22; Psalm 86:13 już w Starym Testamencie zaznacza się przekonanie o istnieniu czegoś w rodzaju duszy. Niektórzy wskazują na wyrażenie „cienie” odnoszące się do zmarłych w Joba 26:5 oraz Izajasza 14:9. W świetle informacji zawartych w książce „Vine’s Expository Dictionary of Biblical Words” (Słownik objaśniający słowa biblijne Vine’a), hebrajskie słowo „ruach” ma następujące zasadnicze znaczenia:</p>
<p>Tchnienie - Jeremiasza 14:6; Psalm 33:6.<br />
Powietrze, wiatr - Joba 7:7; Jeremiasza 5:13; Rodzaju (1 Mojżeszowa) 3:8; Wyjścia (2 Mojżeszowa) 10:13, 19.<br />
Kierunek - Jeremiasza 49:36.<br />
Pierwiastek życia człowieka i zwierząt - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 7:21, 21; Psalm 104:29.<br />
Usposobienie, temperament - Psalm 32:2; Ezechiela 13:3; Ps. 51:12.<br />
Umiejętność - Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa) 34:9.<br />
Dusza ludzka - Przysłów (Przypowieści) 16:2; Izajasza 26:9 - synonimicznie ze słowem „nefesz”, podobnie Hioba (Joba) 7:11; Kaznodziei (Koheleta) 12:7.<br />
Aniołowie - 1 Królewska 22:21; 1 Samuela 16:14.<br />
Duch Święty - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 1:2; Izajasza 63:10, 11; Psalm 51:13.</p>
<p>Natomiast zgodnie z wiadomościami zamieszczonymi w powyższym słowniku oraz w „Wielkim słowniku grecko-polskim Nowego Testamentu”, greckie słowo „pneuma” posiada m.in. takie znaczenia:</p>
<p>Wiatr - Jana 3:8; Hebrajczyków 1:7.<br />
Tchnienie - 2 Tesaloniczan 2:8; Objawienie (Apokalipsa) 11:11; 13:15.<br />
Usposobienie, stan myśli i ducha - 1 Koryntian 4:21; Galacjan (Galatów) 6:1; Efezjan 4:23; 1 Piotra 3:4.<br />
Źródło i siedziba poznania, woli, uczuć5. , miejsce duchowego życia człowieka - Mateusza 5:3; 26:41; Marka 2:8; 8:12; 14:38; Jana 11:33; 1 Koryntian 2:11.<br />
Niematerialny, niewidzialny element człowieka, mogący istnieć, bez ciała - Łukasza 8:55; 23:46; 24:37, 39; Dzieje 7:59; 1 Koryntian 5:5; 14:14; Hebrajczyków 12:9, 23; 1 Piotra 4:6.<br />
Aniołowie - dobrzy i źli - Hebrajczyków 1:14; Mateusza 8:16.<br />
Duch Święty - Jana 14:26; Dzieje 1:8.</p>
<p>Niektórzy autorzy łączą ze sobą definicje występujące w punktach 4 i 5 i odnoszą je do duszy.</p>
<p>Jak zatem się przekonujemy, Księga Kaznodziei 3:19-21 nie jest ostatnim słowem, jakie pada w Biblii na temat naszego stanu po śmierci. Człowiek nie umiera tak, jak zwierzę, choć kierując się zewnętrznymi pozorami można tak myśleć. Pisarz zaś Księgi Kaznodziei wyciągał wnioski na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Trzeba przyznać rację komentarzowi do tych wersetów zamieszczonemu w dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, s. 1014: „Nie mówi się tu o duchu lub duszy człowieka, lecz ten duch lub tchnienie stanowią czynnik podtrzymujący życie, pochodzący od Boga (Rdz 6:17; Ps 104:29-30)”.</p>
<p><strong>Czy Księga Ezechiela 18:4, 20 naprawdę naucza, że dusza umiera?</strong></p>
<p>W Przekładzie Nowego Świata (dalej NŚ), w Biblii Gdańskiej i w innych tłumaczeniach, czytamy w Ezechiela 18:4, 20, że „dusza, która grzeszy, ta umrze”. Zdaniem Świadków Jehowy słowa te stanowią bezpośrednie zaprzeczenie nauki o nieśmiertelności duszy. Jednakże w tym samym rozdziale czytamy: „A gdy niegodziwy zawraca od swej niegodziwości, której się dopuszczał, i czyni zadość sprawiedliwości i prawości, to taki zachowa swoją duszę przy życiu. Gdy widzi i odwraca się od wszystkich swych występków, które popełnił, na pewno będzie żył. Nie umrze” (Ezechiela 18:27, 28, NŚ). Czy te wersety dowodzą z kolei nieśmiertelności duszy? Czytamy tu przecież, że nawrócony grzesznik zachowa swoją duszę przy życiu i nie umrze.</p>
<p>Fakty są takie, że Ezechiel nie porusza tu wcale kwestii wiecznego zbawienia. W dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, czytamy: „Życie i śmierć w tym kontekście nie są wieczne, lecz fizyczne” (s. 1301). Należy też zwrócić uwagę na fakt, że słowo „nefesz” nie występuje tu w znaczeniu niematerialnej duszy, lecz osoby, stąd inne przekłady tak oddają omawiane wersety: „Umrze tylko [ta] osoba, która zgrzeszyła” (Ezechiela 18:4, Biblia Tysiąclecia) „Ta osoba, która grzeszy, umrze” (Ezechiela 18:20, Biblia Poznańska). Co ciekawe, uczony Gerhard von Rad przypisuje słowu „nefesz” znaczenie „to, co żywe” i zaleca: „Ponieważ Hebrajczyk nie oddzielał funkcji duchowych od witalnych funkcji ciała (basar), powinniśmy, kiedy tylko to będzie możliwe, odstąpić od zwyczaju przekładania tego terminu przy użyciu naszego słowa ››dusza‹‹” („Teologia Starego Testamentu”, s. 128).</p>
<p>Warto przeczytać cały 18 rozdział Księgi Ezechiela. Wówczas przekonamy się, że dotyczy on następującej kwestii: Czy człowiek odpowiada przed Bogiem indywidualnie za swe czyny, czy też obejmuje go odpowiedzialność zbiorowa? Ezechiel odpowiada, że każdy odpowiada sam za siebie, bez względu na postępowanie jego przodków. Prorok w ogóle nie omawia tu zagadnienia życia wiecznego ani zmartwychwstania.</p>
<p><strong>Świadkowie Jehowy mówią, że „dusza” w Mateusza 10:28 oznacza życie</strong></p>
<p>To prawda, że niektórzy bibliści twierdzą, że grecki wyraz „psyche” w Mateusza 10:28 oznacza życie; inni jednak twierdzą, iż odnosi się on do duszy. Zauważmy, że nawet, jeśli w tym wersecie słowo „dusza” zastąpimy wyrazem „życie”, to i tak naucza on, że coś z człowieka pozostaje nadal; istnieje jakieś życie, którego ludzie nie zdołają zabić. Zatem zmiana znaczenia słowa „psyche” niewiele daje, a nawet czegoś pozbawia ową duszę. Czego? Tożsamości, bowiem staje się ona jedynie bezosobowym życiem. I tu jest sedno sprawy i problem dla Świadków. Co jest jądrem człowieka, jego osnową, na którą zostanie nałożone ciało w dniu powszechnego zmartwychwstania? Osoby wierzące w nieśmiertelność duszy (ściślej, w to, że dusza ludzka nie podlega rozkładowi i śmierci, a podtrzymuje ją przy życiu Stwórca), nie mają z tym problemu. Świadkowie poradzili sobie z tą kwestią w ten sposób, że nauczają, iż pobożni zmarli są w pamięci u Boga. A zatem w pewnym sensie żyją! Porównajmy z tym naukę Mistrza, że „Nie jest On przeto Bogiem umarłych, ale żywych. Dla niego wszyscy żyją” - Łukasza 22:37, 38.</p>
<p>Weźmy też pod uwagę fakt, że w innych miejscach Nowego Testamentu słowo „psyche” bywa używane w innym znaczeniu niż tylko życie, sugerując wewnętrzną, duchową jaźń - 1 Piotra 1:9; 2:11. W Liście do Hebrajczyków jest mowa o „duchach ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość” (12:23). Księga Objawienia wspomina o duszach męczenników znajdujących się w niebie jeszcze przed powszechnym zmartwychwstaniem; są one świadome i wypowiadają się (6:9-11). Apostoł Paweł mówi w sposób obrazowy o tym, że po śmierci nasze ciała się rozpadają, a my mamy dom w niebie (2 Koryntian 5:1-10). Ten sam apostoł pragnął rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej (Filipian 1:21-24). Gdyby czekały go nieświadomość i uśpienie, nie powiedziałby, że to daleko lepiej.</p>
<p>Pozostaje nam tylko odpowiedzieć na typowy zarzut Świadków, że w drugiej części Mateusza 10:28 napisano: „Bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle”. Świadkowie argumentują, że dusza podlega zniszczeniu w Gehennie, co ich zdaniem jest równoznaczne z wymazaniem z istnienia. Czy mają rację? Występujące tu greckie słowo „apollumi” znaczy m.in.: „niszczyć, gubić, zabijać, gładzić, tracić” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 64). Nie zawsze jednak jest równoznaczne z niszczeniem czegoś lub kogoś w sensie unicestwienia. Na przykład w Ewangelii według Jana 6:39, NŚ napisano: „A wolą tego, który mnie posłał, jest, żebym nic nie stracił ze wszystkiego, co mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatnim”. Jak widać, słowo „apollumi” występuje tu w sensie utraty lub zgubienia kogoś. Podobny sens ma Ewangelia według Jana 18:9. W innych wersetach jest mowa, że człowiek, który z szacunku dla Chrystusa wyświadczy dobro Jego uczniom, „na pewno nie straci swojej nagrody” (Mateusza 10:42, NŚ; Marka 9:41, NŚ). Słowo „apollumi” występuje również w Jezusowym podobieństwie o zgubionej owcy i zgubionej drachmie (Łukasza 15:4, 8, 9). Zgubiona owca ani zgubiona drachma nie przestały istnieć, lecz po prostu zaginęły. Nasuwa to wniosek, że zgubienie grzesznika w Gehennie lub piekle nie musi oznaczać, że przestanie on istnieć. Dlatego w innych przekładach użyto słowa „zatracić” (Biblia Gdańska, Biblia Poznańska, Nowy Testament w przekładzie z greki ks. Dąbrowskiego) lub „zgubić” (Nowy Testament. Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000).</p>
<p>Pomocne wskazówki znajdujemy w innych wersetach. Księga Objawienia 20:10, NŚ stwierdza, że ci, którzy znajdą się w jeziorze ognia „będą męczeni dzień i noc na wieki wieków”. Ta sama księga informuje nas, że, ten, kto odda cześć bestii „na pewno będzie ogniem i siarką męczony wobec świętych aniołów i wobec Baranka. I dym ich męczarni wznosi się na wieki wieków, a nie mają odpoczynku we dnie i w nocy ci, którzy oddają cześć bestii i jej wizerunkowi, oraz każdy, kto przyjmuje znamię jej imienia” (Objawienie 14:10, 11, NŚ). Występujące w powyższych wersetach greckie słowo „basanizo” znaczy „torturować, męczyć, dręczyć, nękać zadawać katusze, katować” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 92). Na pewno zauważyliśmy również, że cierpienia bezbożnych będą trwać „dzień i noc”, czyli stale i nieprzerwanie, oraz „na wieki wieków”, to jest na zawsze. Z tej przyczyny Pan Jezus ostrzegał, że jeśli chodzi o człowieka, który sieje straszne zgorszenie „pożyteczniej byłoby dla niego, żeby mu zawieszono u szyi kamień młyński, jaki bywa obracany przez osła, i utopiono go w szerokim, otwartym morzu” (Mateusza 18:6, NŚ). Znaczy to, że czeka go coś gorszego niż nagła śmierć (utopienie z ciężarem na szyi). Mistrz powiedział też o Judaszu, że „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”, co również potwierdza, że kara będzie surowsza niż nieistnienie równoznaczne z tym, że ktoś się nie urodził. Zastanawia też fakt, że w Liście do Rzymian 2:8, 9, NŚ napisano, że bezbożnych czeka „srogie zagniewanie i gniew, ucisk i udręka”. Nie brzmi to jak unicestwienie, lecz kojarzy się z cierpieniami.</p>
<p>Niech za podsumowanie naszych rozważań nad Ewangelią Mateusza 10:28 posłuży inna wersja tej wypowiedzi zamieszczona w Ewangelii według Łukasza 12:4, 5, NŚ: „Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskaże wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (w innych przekładach „piekła” - przyp. red.). Tak, mówię wam: Tego się bójcie”. Nie ulega zatem wątpliwości, że Bóg może ukarać człowieka surowszą karą niż tylko zabiciem ciała i może wrzucić go w miejsce wiecznych cierpień lub wtrącić w takie udręki.</p>
<p>W świetle powyższych faktów wbrew zabiegom Świadków Ewangelia według Mateusza 10:28 nadal pozostaje mocnym argumentem na rzecz nieśmiertelności duszy i piekła.</p>
<p><strong>Czy wiara w duszę nieśmiertelną nie kłóci się z prawdą o nieśmiertelności Boga i wiarą w zmartwychwstanie?</strong><br />
Teologia chrześcijańska odróżnia jakość nieśmiertelności duszy ludzkiej od nieśmiertelności Boga. Ks. Wincenty Granat napisał: „Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu” („Eschatologia”, s. 79).</p>
<p>Żaden kościół chrześcijański nie głosi, że życie wieczne sprowadza się do tego, że człowiek będzie żył jako bezcielesna dusza. Przeciwnie, ostatecznym celem jest połączenie duszy z chwalebnym zmartwychwstałym ciałem (Filipian 3:20, 21; 1 Koryntian 15:35-58; Rzymian 8:11). Zbawienie chrześcijańskie nie dotyczy tylko duszy, lecz obejmuje też ciało; Paweł wspomina o „odkupieniu ciała naszego” (Rzymian 8:23).</p>
<p><strong>Gdzie poszli Łazarz i łotr?</strong></p>
<p>Problem Łazarza został przez autorów publikacji Towarzystwa Strażnica niesłusznie wyolbrzymiony. Gdzie był? Prawdopodobnie był w Hadesie, w jego błogosławionej części. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych” (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części - błogosławioną i przeklętą. Trzeba pamiętać o tym, że po prostu w ogóle nie wiemy, co mówił po swym zmartwychwstaniu Łazarz. Ewangelia według Jana nie zawiera żadnych jego słów, które wypowiedział po powrocie do życia ziemskiego. Zatem Towarzystwo argumentuje w sposób nieuczciwy: „Skoro nic nie powiedział, to znaczy, że po śmierci nic nie ma i był nieświadomy”. Jest to argumentacja oparta na braku dowodów. Skoro Biblia nie zawiera żadnej wypowiedzi Łazarza, to nikt nie ma prawa na tej podstawie wyciągać wniosków o tym, co powiedział albo czego nie powiedział. Poza tym sprawozdania ewangeliczne są bardzo zwięzłe.</p>
<p>Jeśli chodzi o łotra z Łukasza 23:43, to znalazł się podobnie jak Łazarz w błogosławionej części Szeolu lub Hadesu. Na fakt, że już po śmierci można zaznawać rajskiego szczęścia wskazuje fragment podobieństwa o bogaczu i Łazarzu: „teraz on tutaj doznaje pociechy” (Łukasza 16:25). Łotr znalazł się wraz z Jezusem w tej rajskiej części Hadesu.</p>
<p><strong>Czy Księga Jeremiasza 7:31 nie obala nauki o wiecznych mękach?</strong></p>
<p>Werset ten brzmi: „I powznosili wyżyny Tofet w dolinie syna Hinnoma, aby palić swych synów i swe córki w ogniu, czego nie nakazałem i co nie zrodziło się w moim sercu” (NŚ). Świadkowie w oparciu o ten fragment wysuwają następujący argument: „Jeżeli w sercu Boga nigdy nie powstała myśl o paleniu ludzi w ogniu, to czy byłoby rzeczą rozsądną wierzyć, że stworzył ogniste piekło dla tych, którzy nie chcą Mu służyć?” („Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” s. 81).</p>
<p>Czy jest to uczciwa argumentacja? Czy faktycznie Bóg nigdy nie pomyślał o paleniu ludzi w ogniu, czy też w Księdze Jeremiasza chodzi o składanie ludzi w ofierze całopalnej dla pogańskiego bożka?</p>
<p>W Księdze Kapłańskiej (3 Mojżeszowej) 20:14, NŚ znajdujemy następujący nakaz Boży: „,Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was”. Z kolei w Księdze Kapłańskiej 21:9, NŚ czytamy: „,A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu”.</p>
<p>Poza tym również w samej Księdze Jeremiasza pojawia się następująca wypowiedź Stwórcy: „Wy zaś słuchajcie słowa Jehowy, wszyscy wygnańcy, których odesłałem z Jerozolimy do Babilonu. Oto, co Jehowa Zastępów, Bóg Izraela, rzekł o Achabie, synu Kolajasza, i do Sedekiasza, syna Maasejasza, którzy wam prorokują fałsz w moim imieniu: ,Oto wydaję ich w rękę Nebukadreccara, króla Babilonu, i on ich zabije na waszych oczach. I cała grupa wygnańców judzkich, która jest w Babilonie, weźmie od nich przekleństwo, mówiące: ››Niech Jehowa ci uczyni jak Sedekiaszowi i jak Achabowi, których król Babilonu upiekł w ogniu!‹‹” (Jeremiasza 29:20-22, NŚ). Jak widać, Bóg nie miał nic przeciwko temu, że owi dwaj prorocy zostali upieczeni w ogniu. Co więcej, nawet wypowiedział przekleństwo, w którym uznał za stosowne przestrzec innych przed podobną karą, jaka spadła na wspomnianych fałszywych proroków.</p>
<p>Skoro Wszechmocny nie uznał palenia ludzi w ogniu za coś absolutnie niedopuszczalnego, a nawet sam nakazał dokonywanie takich egzekucji w swym Prawie, to jak należy pojmować Jego wypowiedź z Księgi Jeremiasza 7:31? Wskazówki dostarcza Księga Jeremiasza 19:5, NŚ: „I wznieśli wyżyny Baala, by palić w ogniu swych synów jako całopalenia dla Baala, czego im nie nakazałem ani o czym nie mówiłem i co nie zrodziło się w moim sercu”’. Jest zatem rzeczą oczywistą, że tym, co było obce sercu Bożemu, było składanie ofiar całopalnych z ludzi dla fałszywych bóstw. Pan mówi tutaj, że tego nie nakazał; faktem jest, że tego zabronił - Kapłańska (3 Mojżeszowa) 18:21. Jak się jednak przekonaliśmy, Jahwe nakazał palenie w ogniu ludzi dopuszczających się strasznych grzechów.</p>
<p>Choć może trudno nam to przyjąć, Pan Jezus powie potępionym: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” (Mateusza 25:41, BW). Ewangelia według Marka zapewnia, że będzie to „ogień nieugaszony”, który „nie gaśnie” (Marka 8:43, 44, BW). Księga Objawienia nie pozostawia złudzeń co do długości trwania cierpień osób, które znajdą się w tym ogniu, gdyż czytamy w niej, że „będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Objawienie 20:10, BW).</p>
<p>Wobec tego, zamiast wyrywać z Biblii wersety nie odnoszące się do piekła (jak tekst z Jeremiasza 7:31) i nadawać im narzucony sens, lepiej pokornie uznać gorzką prawdę o wiecznym potępieniu niezbawionych.</p>
<p><strong>Czy nauka o wiecznych mękach nie przeczy prawdzie o miłości Bożej?</strong></p>
<p>Nie, nie zachodzi tu sprzeczność, gdyż wieczna kara jest wyrazem innego ważnego przymiotu, jakim jest sprawiedliwość Boga. Nie należy przeciwstawiać miłości Boga Jego sprawiedliwości, bowiem u Pana cechy te pozostają ze sobą w doskonałej harmonii. Chociaż nie potrafimy tego w pełni pojąć, prawdziwa jest wypowiedź z Księgi Przypowieści 16:4: „Pan wszystko uczynił dla swoich celów, nawet bezbożnego na dzień sądu”. W Bożym porządku jest miejsce nie tylko na nagrodę i błogosławieństwo, lecz również na karę i potępienie. Ponadto Świadkowie Jehowy są przekonani, że Pan Jezus jest pełen miłości Bożej, wielce miłosierny i łaskawy. Tymczasem to właśnie Chrystus wypowiedział najwięcej przestróg przed ogniem piekielnym (Mateusza 5:29, 30; 8:12; 10:28; 13:41, 42; 18:8, 9; 25:41, 46; Marka 9:42-48, itp.).</p>
<p>Błędne jest też przedstawianie Stwórcy karzącego piekłem jako sadysty, gdyż nigdzie nie czytamy, że Najwyższy będzie się znęcał nad potępionymi. Musimy też pamiętać, że wieczną karę przedstawiono w Biblii za pomocą obrazów, których sens sprowadza się do wiecznych cierpień. Należy unikać naiwnych, ludowych wyobrażeń o diabłach gotujących grzeszników w kotłach. Przecież demony też będą wiecznie cierpieć, będąc obiektami kary, a nie jej wykonawcami (Objawienie 20:10; Mateusza 25:41).</p>
<p><strong>Cielesne zmartwychwstanie</strong></p>
<p>Jakie ma znaczenie nauka o cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa? Ma ona po prostu taki sens, że jest to jedna ze starożytnych prawd wiary chrześcijańskiej, którą - podobnie jak wiele innych nauk - wypaczyli przywódcy Świadków. Pan powiedział, że w trzy dni odbuduje świątynię swego ciała (Jana 2:19-22). Po zmartwychwstaniu zaprzeczył, jakoby był duchem (Łukasza 24:36-40). Niektórzy Świadkowie pytają, jak się do tego ma 1 Koryntian 15:50? Otóż „ciało i krew” oznaczają tu prawdopodobnie ziemskiego, grzesznego człowieka, na co wskazuje druga część wersetu - „ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”. Ciało Zmartwychwstałego było chwalebne, wyniesione do wyższej godności, by mogło żyć w niebie; podobne ciała mają otrzymać wierzący zmarli, zaś ci, którzy dożyją przyjścia Pana, zostaną przemienieni w takie ciała (Filipian 3:20, 21; 1 Tesaloniczan 4:15-17; 1 Koryntian 15:42-54). Ciało ewidentnie ulega rozkładowi, lecz tym, co z człowieka zostaje jest dusza. Duszę możemy nazwać osnową lub jaźnią, która bez ciała jest niekompletna. Dlatego mówimy o zmartwychwstaniu ciał.</p>
<p><strong>W jakim sensie zbawieni będą jak aniołowie? Czy będą duchami?</strong></p>
<p>„Bo przy zmartwychwstaniu ani mężczyźni się nie żenią, ani kobiety nie wychodzą za mąż, ale są jak aniołowie w niebie” (Mateusza 22:30, NŚ). Sens tego wersetu jest prawdopodobnie taki: zbawieni będą nieskażeni i nieśmiertelni jak aniołowie oraz podobnie do aniołów nie będą zakładać rodzin. Zatem nie chodzi tu o zrównanie nas z aniołami w tym sensie, że staniemy się jak oni duchami, lecz że nasze „warunki życiowe” będą podobne do ich warunków. Werset ten stanowi dowód, że życie wieczne nie będzie kontynuacją teraźniejszej egzystencji lub unieśmiertelnieniem ziemskiego porządku życia. Przeciwnie, życie w wieczności będzie czymś daleko wspanialszym, będzie to zupełnie nowa jakość. Z tych powodów ilustracje przedstawiające „raj” w publikacjach Towarzystwa Strażnica należy uznać za przejaw myślenia o rzeczach ziemskich (por. Filipian 3:19-21). Tymczasem Słowo Boże zaleca: „O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Kolosan 3:2, BW).</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2005.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Osobowość Ducha Świętego]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=52</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:02:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=52</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Wiele osób, szczególnie po zetknięciu się z naukami Świadków Jehowy ma ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</p>
<p></strong>Wiele osób, szczególnie po zetknięciu się z naukami Świadków Jehowy ma problemy z akceptacją faktu, że Duch Święty jest osobą. <!--more--> Niestety, dotyczy to również niektórych odrodzonych przez Boga chrześcijan. Wydaje mi się, że po części wynika to z faktu, iż najważniejszy argument dla protestantów (byłym) Świadkom Jehowy wydaje się pozbawiony siły. Chodzi mi mianowicie o fakt, iż Duch Święty postrzegany jest przez nowotestamentowych autorów jak osoba: posiada wolę, emocje i uczucia; można być z nim w bliskiej więzi, i tą więź zakłócić.</p>
<p>W „Prowadzeniu rozmów na podstawie Pism” - „podręczniku teologii systematycznej” według którego myślą i mówią prawowierni Świadkowie, w ustępie dotyczącym hasła „Duch”, na str. 82 czytamy:</p>
<p>„Jezus nazwał też ducha świętego wspomożycielem” i powiedział, że ten wspomożyciel będzie „nauczać”, „zaświadczy”, „powie”, usłyszy”. W Piśmie Świętym często spotyka się personifikacje i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Na przykład o mądrości jest powiedziane, że ma „dzieci” (Łuk 7:35). O grzechu i śmierci - że są królami (Rz 5:14, 21). Wprawdzie z jednych wersetów wynika, że duch „powiedział” ale inne fragmenty wyjaśniają, że działo się to ustami aniołów lub ludzi (Dz 4:24, 25; 28:25; Mt 10:19,20; por. Dz 20:23 z 21:10,11). W 1 Jana 5:6-8 czytamy, że nie tylko duch „składa świadectwo”. Lecz czynią to także „woda i krew.” A zatem żadne z wyrażeń użytych w tych wersetach nie dowodzi, że duch święty jest osobą. Prawidłowe utożsamienie duch świętego musi być zgodne z wszystkimi wersetami, które go dotyczą. Jeśli wyjść z tego założenia, nasuwa się logiczny wniosek, że duch święty jest czynną mocą Bożą. Nie jest osobą, tylko potężną siłą, która z woli Boga emanuje z Niego, aby spełniać Jego świętą wolę (Ps 104:30; 2 Piotra 1:21; Dzieje 4:31).”</p>
<p>Podsumowanie rozumowania zawartego w „Prowadzeniu rozmów” jest następujące: (1) Duch jest postrzegany jako osoba; (2) to są jedynie personifikacje; (3) personifikacje są biblijnym zabiegiem; (4) wychodząc z założenia, że należy rozumieć Ducha Świętego w świetle wszystkich wersetów należy dojść do przekonania, że jest On czynna mocą Bożą, o pewnej określonej funkcji, realizująca Boży plan. Głównym argumentem jest tu 1 Jana 5:6-8.</p>
<p>Zanim przejdziemy do omawiania poszczególnych argumentów uwaga o kompozycji: wybór fragmentów, które mówią o osobowym działaniu Ducha jest wyjątkowo skąpy. Czytelnik ma wrażenie, iż omawia się jakieś marginalne zjawisko, którego przebrzydli odstępcy się czepiają jak tonący żyletki. Przypomnijmy więc: zgodnie z Pismem Duch zamieszkuje, naucza i przypomina, świadczy, przekonuje, prowadzi, słucha, mówi, oznajmia, uwielbia, posyła, przemawia, powołuje na służbę, zabrania, wzbudza z martwych, wstawia się, uświęca, objawia, poszukuje, zna, rozdziela każdemu poszczególnie jak chce; posiada zamiar, można Go zasmucić, okłamać, kusić, opierać się Mu, obrazić Go, bluźnić Mu, wzywać Go, postanawiać wraz z Nim. Podane przykłady czynności często nie ograniczają się do jednego fragmentu, w którym występują. W końcu, pomimo rodzaju nijakiego słowa „duch” w grece większość autorów uparcie zachowuje w przypadku Ducha rodzajnik męski, pomimo oczywistej niezgodności rodzajów.</p>
<p>Kilka z przytoczonych powyżej argumentów „Prowadzenia rozmów” od razu można wskazać jako nie na miejscu. Po pierwsze, z faktu, że personifikacje istnieją, nie wynika w żadnym stopniu wniosek, że tak właśnie jest w przypadku Ducha Świętego. Gdyby tak było, równie dobrze moglibyśmy powiedzieć o każdym, kogo w Biblii uważamy za osobę, łącznie z Jezusem Chrystusem, że jest „czynną mocą.” Przecież personifikacje są biblijnym zabiegiem. Na przykład o mądrości jest powiedziane, że ma „dzieci” (Łuk 7:35). O grzechu i śmierci - że są „królami” (Rz 5:14, 21). Nie powinno więc nas dziwić, że podobnie jest w przypadku Jezusa, Marii Magdaleny, Piotra Pawła, Mojżesza i Miriam. Komiczne? Jeśli tak, to tylko potwierdza słabość przytoczonego powyżej argumentu.</p>
<p>Po drugie, fragment z Jana 5:6-8, w którym Duch stoi pośród świadków-nie-osób nie dowodzi, że jest tej samej natury, co one. Bóg świadczy o sobie bezpośrednio (przez swoje słowa) i pośrednio (przez swoje czyny). Nie ma w tym nic niestosownego, że Jan wskazuje na jedne i drugie. I jedno i drugie jest dla czytelników dostępne, stąd i jedno i drugie ma swoją funkcję jako świadek. Ponadto, to jeden z mniej znaczących wersetów jeśli chodzi o osobę Ducha. Fragment ten nie musi dowodzić, że Duch jest osobą; czynią to inne fragmenty. Wystarczy, że nie udowadnia, że osobą być nie może.</p>
<p>Po trzecie, jeśli wyjść z założenia, że „aby zrozumieć kim jest Duch Święty należy wziąć pod uwagę wszystkie wersety,” wcale nie nasuwa się logiczny wniosek, że jest czynną mocą Bożą. Wręcz przeciwnie. Po pierwsze, mamy wersety, które mówią o Duchu jako o osobie. To nie nasuwa wniosku, i nie może nasuwać wniosku, że jest czynną mocą Bożą. Nawet, gdyby to twierdzenie było prawdziwe, to wersety mówiące o Duchu jako o osobie zdecydowanie w tym nie pomagają, lecz na odwrót - świadczą o tym, że jest czymś innym, mianowicie osobą. Po drugie, mamy kilka fragmentów, które jednoznacznie rozróżniają Ducha od mocy Boga Ojca: „Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, (Efez. 3:14-16). Najwyraźniej Duch jest tym, który używa mocy Ojca dla utwierdzenia Efezjan, nie będąc samą mocą. Gdybyśmy podstawili w tym fragmencie pod „Duch” definicję „Prowadzenia rozmów” efekt byłby następujący: „ Dlatego zginam moje kolana przed Ojcem ... by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez czynną moc Bożą jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku.” Jeśli „czynna moc Boża” nie ma tutaj cech osobowego wykonawcy zamierzenia Ojca, posługującego się Jego mocą, to werset ten pozostaje dla nas do końca czasów niewyjaśnioną tajemnicą. Po trzecie, istnieje jeden wyjątkowy werset, w którym Duch Święty wydaje się być traktowany dokładnie tak samo jak Bóg Ojciec i Syn: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28:19). Uczniowie Jezusa mają iść (wychodzić do) pogańskich narodów, czynić je uczniami i chrzcić w jedno imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Mamy tu jeden wyraz „imię” oraz trzy imiona (tytuły): Ojciec, Syn i Duch. To nakaz formuły chrzcielnej, a więc pewnego rodzaju wyznanie wiary: do kogo osoba chrzczona należy. Ojciec i Syn są osobami, i w pełni Bożej natury. Czy słuszne byłoby nakazywanie chrztu w ICH imię i jednocześnie w imię jednej wybranej cechy Ojca, mianowicie posługiwania się (między innymi mocami) czynną mocą Bożą? Takie zrozumienie wydaje mi się dziwne i mocno naciągane; o ile nie mamy jakichś bardzo istotnych powodów -fałszywe. Zgodnie z kontekstem bowiem powinniśmy bowiem rozumieć naturę Ducha jako podobną do tej Ojca i Syna.</p>
<p>W końcu, ostatni argument: „żadne z wyrażeń użytych w tych wersetach nie dowodzi, że duch święty jest osobą.” To opinia o wszystkich tych wersetach, które traktują Ducha jako osobę. Odpowiedź jest prosta: to nieprawda. Dowodzą, o ile ktoś nie pokaże, że istnieją istotne powody by traktować je figuratywnie. Jeśli takich powodów nie ma, bądź nie zostały wskazane, to nie potrzeba żadnych dodatkowych wyjaśnień.</p>
<p>Kiedy ktoś z nas chce udowodnić, że coś ma inna naturę niż najwyraźniej ma, to na nim ciąży obowiązek uzasadnienia tej opinii. Załóżmy, że widzę drzewo i twierdzę, że to kanarek, pomimo wskazania mi przez innych cech drzewa takich jak kora, liście, gałęzie i jabłka, które ten obiekt posiada. Na mnie ciąży zadanie przekonania innych, że pomimo tych wszystkich cech to kanarek. Podobnie z Duchem Świętym. Jeśli jawi się jako osoba, a twierdzę, że osobą nie jest, to powinienem wykazać, dlaczego uważam, że nie jest osobą. Wskazanie na przykład kijka wbitego w ziemię, który przez nieuważnego obserwatora może być uznany za młode drzewko nie rozwiązuje problemu twierdzenia o zdrowym, dużym drzewie, że to coś innego niż drzewo. I tak samo z Duchem: jeśli posiada wszelkie cechy osoby, oprócz fizycznego ciała - co w przypadku Ducha Świętego akurat nie może być zarzutem - a ja w odpowiedzi pokazuję, że grzech nazwano królem, i na tym opieram swój dowód przeciwko Duchowi, to nie jest to argument, który udowadnia moje twierdzenie.</p>
<p>Wydaje mi się więc, że o wiele prościej i zgodniej z Pismem, biorąc pod uwagę WSZYSTKIE wersety dotyczące Ducha, dojść do wniosku, że jest jednak osobą. Nie muszę dowodzić, że drzewo jest drzewem w inny sposób, niż przez wskazanie na konary, korę i liście. Nie muszę dowodzić, że jestem osobą inaczej, jak przez wskazanie na moją umiejętność dokonywania decyzji, posiadanie pewnych szczególnych tylko dla mnie cech, postawy; w końcu osób, które za osobę mnie uważają. Nie potrzebuję nic więcej, i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie ode mnie wymagał na to testów. Zresztą, czy wymyślono testy na odróżnienie osoby od czynnej mocy? Ktoś kiedyś powiedział, że najtrudniej udowodnić, że się nie jest wielbłądem. To prawda - spróbujcie! Tak samo jest i z Duchem Świętym. O ile nie zostaną wskazane konkretne powody, dlaczego mielibyśmy rozumieć uwagi o Duchu jako osobie inaczej niż w prosty i zgodny ze zwykłymi zasadami zrozumienia sposób, nie ma żadnych przyczyn, by zakładać, że jest inaczej. Chyba, że ktoś na wstępie uważa, że to nieprawda. Ale wtedy to on ma obowiązek udowodnić, że ma rację.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Doktryna ŚJ, cz. III: czym jest Ewangelia? ]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 09:49:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
Świadkowie Jehowy są bardzo zaangażowani w głoszenie swojej „dobrej nowiny]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p>Świadkowie Jehowy są bardzo zaangażowani w głoszenie swojej „dobrej nowiny”, czyli ewangelii w interpretacji Towarzystwa Strażnica. Na przykład w roku służbowym 2002, w skali całego świata 6 304 645 Świadków spędziło 1 202 381 302 godziny w służbie kaznodziejskiej, prowadziło 5 309 289 studiów biblijnych, zaś ich praca zaowocowała chrztem 265 469 nowych uczniów. <!--more-->  To prawda, że w żadnym innym wyznaniu w działalność głoszenia ewangelii nie jest zaangażowanych tylu członków, co u Świadków Jehowy. Świadkowie nie podzielają poglądu wielu chrześcijan, jakoby głoszenie ewangelii było zadaniem jedynie dla duchownych. To doprawdy smutne, że niejedna osoba uważająca się za nawróconą i wierzącą w Chrystusa w ogóle nie odczuwa potrzeby mówienia o swej wierze i dzielenia się prawdą z innymi. Jeśli chodzi o Świadków, każdy członek zboru jest zobowiązany do głoszenia dobrej nowiny. Trzeba przyznać, że jest to odgórnie narzucone i nie każdy członek organizacji w pełni odnajduje się w tej pracy lub ochoczo ją wykonuje. Są tacy, którzy pozornie tylko pełnią tę służbę, ograniczając się do łatwiejszych jej form, jak studium z własnymi dziećmi lub zainteresowanymi, względnie odwiedziny u znajomych. Jednakże wielu jest takich, którzy z oddaniem i z wielką gorliwością pełnią tę służbę, czym zawstydzają wielu letnich chrześcijan.</p>
<p>Chociaż żarliwość Świadków w dziele ewangelizacji nie podlega dyskusji, poważne wątpliwości budzi treść głoszonego przez nich przesłania. W swoich publikacjach sami przyznają, że ich ewangelia diametralnie się różni od tej, którą od wieków głoszą Kościoły chrześcijańskie. Na przykład w „Strażnicy” nr 24 z 1981 roku, tom CII, na stronie 7, w akapicie 3, czytamy:</p>
<p>„Pozwólmy szczerym osobom porównać działalność głoszenia ewangelii o Królestwie, którą od stuleci prowadziły systemy religijne chrześcijaństwa, z pracą podjętą przez Świadków Jehowy po zakończeniu pierwszej wojny światowej w 1918 roku. Nie jest to jedna i ta sama ewangelia. Świadkowie Jehowy rzeczywiście głoszą ››ewangelię‹‹, czyli ››dobrą nowinę‹‹, gdyż mówią o niebiańskim Królestwie Boga, które zostało ustanowione po zakończeniu ››czasów pogan‹‹ w roku 1914 wprowadzeniem na tron Jego Syna, Jezusa Chrystusa (Łuk. 21:24, NP)” [kursywa moja, N. Ch.].</p>
<p>Skoro Świadkowie głoszą jakąś nowatorską ewangelię, nieznaną chrześcijanom żyjącym w poprzednich stuleciach, zachodzi obawa, że być może głoszą nową, fałszywą naukę, stając się fałszywymi prorokami, przed którymi ostrzegał nas Pan (Mateusza 24:24). Istnieją zatem ważne powody, by przeanalizować treść ewangelii przekazywanej przez organizację Świadków w świetle Biblii. Zastanowimy się nad następującymi kwestiami:</p>
<p>Czy Świadkowie Jehowy wierzą w usprawiedliwienie z łaski przez wiarę?<br />
Jak należy ocenić ich naukę o dwóch klasach zbawionych?<br />
Czym jest Królestwo Boże w doktrynie Świadków, a czym w teologii chrześcijańskiej?<br />
Czy Chrystus powrócił niewidzialnie w 1914 roku?<br />
Czy ewangelia Świadków jest prawdziwa?</p>
<p><strong>Czy Świadkowie Jehowy wierzą w usprawiedliwienie z łaski przez wiarę?</strong></p>
<p>Wszyscy chrześcijanie podzielają pogląd, że zbawienie człowieka jest inicjatywą Boga, który ratuje grzeszników kierując się swą niezasłużoną przychylnością względem człowieka, czyli łaską. Słowo Boże wyraża tę prawdę w wielu miejscach; przytoczmy dwa fragmenty. „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boże to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił. Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili” (Efezjan 2:8-10). „Ale gdy się objawiła dobroć i miłość do ludzi Zbawiciela naszego, Boga, zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego przez kąpiel odrodzenia oraz odnowienie przez Ducha Świętego, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy usprawiedliwieni łaską jego, stali się dziedzicami żywota wiecznego, którego nadzieja nam przyświeca. Prawdziwa to mowa i chcę, abyś przy tym obstawał, żeby ci, którzy uwierzyli w Boga, starali się celować w dobrych uczynkach. To jest dobre i użyteczne dla ludzi” (Tytusa 3:4-8).</p>
<p>Dość ściśle precyzują to zagadnienie niektóre spośród Kanonów o usprawiedliwieniu, sporządzonych na Soborze Trydenckim [Autor niniejszego opracowania nie jest entuzjastą tego Soboru, lecz docenia wartość niektórych jego sformułowań - przypis N. Ch.]:</p>
<p>Kanon 1: „Jeśli ktoś twierdzi, że człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem przez swoje czyny dokonywane albo siłami natury ludzkiej, albo dzięki nauce Prawa, lecz bez łaski Bożej poprzez Chrystusa Jezusa - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.<br />
Kanon 2: „Jeśli ktoś twierdzi, że łaska Boża przez Jezusa Chrystusa na to jest tylko dana, aby człowiek łatwiej mógł sprawiedliwie żyć i na życie wieczne zasłużyć, jak gdyby [siłami] wolnej woli - bez łaski - jedno i drugie, chociaż niełatwo i z wielkim trudem [jednak] mógł wysłużyć - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych”.</p>
<p>Kanon 3: „Jeśli ktoś twierdzi, że bez uprzedniego natchnienia Ducha Świętego i Jego pomocy człowiek może tak jak należy wierzyć, ufać, miłować lub pokutować, aby została mu udzielona łaska usprawiedliwienia - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych” („Breviarium Fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła”, Stanisław Głowa SJ, Ignacy Bieda SJ, s. 326, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 2000).</p>
<p>Pod nauką tych kanonów na temat łaski podpisaliby się wyznawcy wszystkich Kościołów. Czy zgodziliby się z nimi Świadkowie Jehowy?</p>
<p>Pamiętając o tym, że Świadkowie łaskę określają zgodnie z prawdą mianem niezasłużonej życzliwości, posłuchajmy ich komentarza na ten temat:</p>
<p>„Wszystko, co Bóg czyni dla naszego wybawienia, jest wyrazem Jego niezasłużonej życzliwości. Potomek Adama, bez względu na to, ile dobrego by zdziałał, w żaden sposób nie jest w stanie osiągnąć wybawienia o własnych siłach. Jest ono darem Boga dla tych, którzy wierzą w gładzącą grzechy wartość ofiary Jego Syna” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, s. 408, wydanie z 1991 roku, Watchtower Bible and Tract Society of New York, Inc.)</p>
<p>Wobec tego można odnieść wrażenie, że Świadkowie przyjmują powszechną naukę chrześcijańską o fundamentalnym znaczeniu łaski Bożej dla zbawienia człowieka.</p>
<p>Z drugiej strony wyznają pogląd, że Bóg przyjmuje do grona swych czcicieli jedynie osoby uprzednio odpowiednio usposobione do życia wiecznego. W jednej z publikacji Towarzystwa Strażnica czytamy:</p>
<p>„Każdy, kto ma czyste serce, może widzieć Boga dzięki dokładnej wiedzy i udziałowi w prawdziwym wielbieniu (Psalm 24:3, 4; 1 Jana 3:6; 3 Jana 11). Ludzie tacy są odpowiednio usposobieni do życia wiecznego w niebie albo na rajskiej ziemi (Łukasza 23:43; 1 Koryntian 15:50-57; 1 Piotra 1:3-5). Kto nie jest odpowiednio usposobiony do życia wiecznego, ten nie stanie się człowiekiem wierzącym. Nie zdoła uwierzyć (2 Tesaloniczan 3:2). Co więcej, prawdziwym naśladowcą Jezusa Chrystusa nie będzie nikt, kto nie jest gotów się uczyć i kogo nie pociągnie Jehowa, który zna stan serca (Jana 6:41-47)” („Strażnica” z 15 stycznia 1991, ss. 16, 17, akapity 4 i 5).</p>
<p>Zgodnie z tą wykładnią, chociaż to Bóg pociąga ku zbawieniu, to jednak osoby, które mają być zbawione muszą wykazywać się pewnymi przymiotami, spełniać określone warunki. Mają być już od razu odpowiednio usposobione do życia wiecznego, mieć czyste serca i być gotowe się uczyć. Z tej racji wielu Świadków Jehowy, z którymi rozmawiałem na temat zbawienia dzięki niezasłużonej życzliwości Bożej, czyli z łaski, mówiło mi, że zostali powołani do życia wiecznego, ponieważ Bóg zobaczył w nich coś dobrego i właśnie dlatego ich wybrał.</p>
<p>Tymczasem każdy ortodoksyjny teolog chrześcijański przyzna, że odpowiednie usposobienie do życia wiecznego jest odpowiedzią człowieka na przemożne działanie Ducha Świętego i rodzi się dopiero po tym, jak ów Duch rozpoczął Swe zbawcze dzieło w sercu człowieka. To działanie Ducha Świętego jest pierwsze, dopiero potem człowiek może przyjąć lub odrzucić Bożą ofertę zbawienia. Bez Ducha Świętego człowiek nie może stworzyć w sobie czystego serca lub odpowiedniego usposobienia. „I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze, w których niegdyś chodziliście według modły tego świata, naśladując władcę, który rządzi w powietrzu, ducha, który teraz działa w synach opornych. Wśród nich i my wszyscy żyliśmy niegdyś w pożądliwościach ciała naszego, ulegając woli ciała i zmysłów, i byliśmy z natury dziećmi gniewu, jak i inni; ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem - łaską zbawieni jesteście” (Efezjan 2:1-5). Nauka Pisma Świętego jest jasna - człowiek przed nawróceniem jest z natury dzieckiem gniewu, jest martwy duchowo i zasługuje na gniew Boży. Jedynie dzięki Bożej inicjatywie płynącej z Jego miłości, miłosierdzia i łaski może dostąpić łaski nawrócenia. Przed nawróceniem nie ma w nim nic takiego, co by go szczególnie predysponowało do zbawienia. Zmienia się w reakcji na działanie Boże. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na List do Rzymian 10:20: „A Izajasz waży się nawet powiedzieć: Dałem się znaleźć tym, którzy mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy o mnie nie pytali”. Pięknym przykładem jest również Lidia, „której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił” (Dzieje 16:14).</p>
<p>Trzeba zatem przyznać, że nauka Świadków na temat łaski Bożej jest niezbyt konsekwentna, bowiem zakłada, że warunkiem nawrócenia jest uprzednie przejawianie pozytywnych cech.</p>
<p>Jak Świadkowie pojmują znaczenie naszych uczynków w dziele zbawienia? „Nie można uczynkami zapracować sobie na zbawienie. Niemniej szczerej wierze będą towarzyszyć uczynki świadczące o posłuszeństwie wobec nakazów Boga i Chrystusa, a jednocześnie o wierze i miłości. Bez takich uczynków wiara byłaby martwa” („Prowadzenie rozmów na podstawie Pism”, ss. 408, 409). Trudno odmówić racji temu komentarzowi. Chrześcijanie z kościołów protestanckich dodaliby tylko, że jesteśmy usprawiedliwieni samą wiarą, która jednak wyraża się w uczynkach. Katolicy i prawosławni nie mieliby żadnych zastrzeżeń do tego oświadczenia; ponadto wierzą oni, że w procesie zbawienia ważną rolę odgrywają sakramenty.</p>
<p>Chociaż Świadkowie deklarują, że uczynkami nie można zapracować na zbawienie, to jednak równocześnie twierdzą, że jeśli ktoś nie uczestniczy w ich dziele głoszenia, nie będzie zbawiony. W „Strażnicy” nr 19 z roku 1979, tom C, na stronie 23 znalazł się taki ciekawy komentarz do Ewangelii według Mateusza 7:22, 23:</p>
<p>„Jak już wspomniano, Jezus zaznaczył wyraźnie, że prawdziwym chrześcijaninem jest ››ten, kto pełni wolę Ojca‹‹. A co jest ››wolą Ojca‹‹ na obecne czasy? Zgodnie z zapowiedzią Jezusa wola ta przewiduje, żeby ››dobra nowina o /ustanowionym/ królestwie /była/ głoszona (…) na całym świecie, na świadectwo wszystkim narodom‹‹, zanim ››nadejdzie koniec‹‹ (Mat. 24:14, Kow). Czy pośród licznych odłamów nominalnego chrześcijaństwa znajdują się takie, które ogłaszają nadejście Królestwa Bożego? Niestety nie; jedne uważają je za coś istniejącego tylko w sercach ludzkich, podczas gdy inne odsuwają je w daleką przyszłość. Obłudnie służą Jezusowi ustami, ale uchylają się od wykonywania woli jego Ojca. ‘Zwiastowaniem dobrej nowiny’ o zamierzeniach Bożych związanych z Królestwem zajmuje się wyłącznie stosunkowo mała grupa chrześcijan znanych jako Świadkowie Jehowy; mimo to ››po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa‹‹ (Rzym. 10:15, 18; zobacz również List 1 do Koryntian 9:16)”.</p>
<p>„Każdy powołujący się na związki z Jezusem Chrystusem, jeśli nie uczestniczy w dziele Królestwa i nie przybiera prawdziwie chrześcijańskiej osobowości, znajdzie się w przykrym położeniu, gdy Chrystus z upoważnienia Bożego przystąpi do wykonania pomsty na obecnym systemie rzeczy. Syn Boży wtedy ‘oświadczy’, inaczej mówiąc wykaże publicznie, że ‘nigdy nie znał’ tych, których chrystianizm polegał jedynie na służbie warg i tak zwanych darach charyzmatycznych. Mimo przechwalania się dokonywaniem ››wielu cudów‹‹ nie zdołają tym Jezusa wyprowadzić w pole. Zamiast odznaczać się sprawiedliwością, w rzeczywistości okażą się czynicielami ››nieprawości‹‹. Toteż gdy w nadciągającym ››wielkim ucisku‹‹ Chrystus wystąpi w roli wykonawcy wyroków Bożych, powie im: ››Odejdźcie ode Mnie‹‹. Wszyscy tacy rzekomi chrześcijanie zostaną pozbawieni dostępu do wiecznotrwałych błogosławieństw Królestwa Bożego (Porównaj z tym Ewangelię według Mateusza 24:21, 22; 25:41, 46, NP)”.</p>
<p>Wymowa tego tekstu jest straszna - każdy, kto nie głosi wraz ze Świadkami ewangelii o już ustanowionym Królestwie Bożym (to znaczy w 1914 roku), pójdzie na potępienie. Przy tym pamiętać należy, że Królestwo Boże Świadkowie pojmują jako niebiański rząd złożony z Chrystusa i 144 000 wybranych. Mamy tu do czynienia z jawnym zaprzeczeniem nauki o zbawieniu z łaski. Głosi się tu zbawienie z uczynków, a konkretnie zbawienie dzięki głoszeniu nowatorskiej wersji dobrej nowiny w wydaniu Towarzystwa Strażnica. Jednocześnie tego rodzaju nauki wywołują lęk u przeciętnych głosicieli, że mogą okazać się nie dość pilni w głoszeniu i utracić łaskę Bożą. Wciąż pamiętam, jak pewien starszy wiekiem, gorliwy Świadek mawiał: „Co, z dwiema godzinkami do Królestwa?”. Chodziło mu o to, że jeśli ktoś głosi tylko dwie godziny miesięcznie, wówczas może nie wejść do Królestwa Bożego. W świetle powyższych faktów trzeba przyznać, że Świadkowie Jehowy nie kładą należytego nacisku na zbawienie z łaski Bożej i w znacznej mierze uzależniają swoje zbawienie od własnych wysiłków. Ciężar odpowiedzialności za zbawienie człowieka bardziej spoczywa na Świadku Jehowy niż na Bogu. Ponadto Świadkowie Jehowy pojmują samo usprawiedliwienie w specyficzny, sobie właściwy sposób. Według nich:</p>
<p>„Istnieją dwa aspekty przypisania komuś sprawiedliwości, czyli uznania go za sprawiedliwego: 1) Bóg przestaje poczytywać danej osobie jej winy; 2) Bóg ogłasza tę osobę za doskonałą i godną życia wiecznego na ziemi. Uznanie 144 000 namaszczonych chrześcijan za sprawiedliwych obejmuje obydwa aspekty; zrzekają się oni prawa do życia ludzkiego i zostają zrodzeni jako ››synowie‹‹ duchowi, powołani na współkrólów i współkapłanów Chrystusa w ››nowych niebiosach‹‹” („Strażnica” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, artykuł „Uznani za sprawiedliwych, ››godnych życia‹‹”, ramka na s. 9).</p>
<p>Z pierwszym aspektem usprawiedliwienia zgodziliby się wszyscy chrześcijanie. Jest to zdrowa nauka biblijna. W tej samej „Strażnicy”, na poprzedniej stronie, trafnie powołano się na słowa apostoła Pawła z Listu do Rzymian 3:22-24, 29, 30, które cytujemy: „Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. (…) Bo czyż Bóg jest Bogiem jedynie Żydów? Czy nie również i pogan? Zapewne również i pogan. Przecież jeden jest tylko Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego przez wiarę” (Biblia Tysiąclecia). Należy przy tym podkreślić, że ten pierwszy aspekt usprawiedliwienia Świadkowie pojmują - podobnie jak protestanci - w sensie sądowniczym. W cytowanym artykule mowa jest o „przypisaniu sprawiedliwości”, o „uznaniu za sprawiedliwych”.</p>
<p>Jeśli chodzi o drugi aspekt usprawiedliwienia, mamy tu do czynienia z oryginalną doktryną Świadków Jehowy, zupełnie obcą ogółowi chrześcijan. W omawianym artykule napisano, że przypisanie sprawiedliwości polega na tym, że „Bóg ogłasza daną osobę za godną życia w charakterze Jego doskonałego syna ludzkiego. Ponieważ należący do grona 144 000 utworzą sprawiedliwe „nowe niebiosa”, więc muszą na zawsze zrezygnować z wszelkiej nadziei życia wiecznego na ziemi; zrzekają się jej z uwagi na inne zadania, do których zostają powołani (Ps. 37:29; 115:16). W tym też znaczeniu umierają śmiercią ofiarną. Poddają się ››śmierci podobnej jego‹‹, to jest Chrystusa (Filip. 3:8-11)” („Strażnica” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, ss. 8, 9, akapity 12 i 13). Wedle tej osobliwej wykładni, usprawiedliwienie umożliwia nawróconym życie w doskonałości na naszej ziemi. Jednakże tacy ludzie dobrowolnie wyrzekają się życia w raju na ziemi, żeby w niebie spełnić swoją misję. Jest to doprawdy niezwykła nauka. Szkoda tylko, że jest pozbawiona wszelkich podstaw biblijnych. Apostoł Piotr wyjaśnił, że Bóg „odrodził nas ku nadziei żywej przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, ku dziedzictwu nieznikomemu i nieskalanemu, i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla nas” (1 Piotra 1:3, 4; w tych i dalszych wersetach kursywa moja - N. Ch.). W takim razie bezpośrednim następstwem duchowego odrodzenia, tak ściśle związanego z usprawiedliwieniem jest przeznaczenie do życia w niebie, a nie na ziemi. Innymi słowy, Bóg nie udziela usprawiedliwionym prawa do życia w raju na ziemi, by ci następnie zechcieli z niego zrezygnować na rzecz służby w niebie. Nigdzie, w żadnej księdze biblijnej nie przedstawiono takiego sposobu rozumowania. Jest to przykład daleko posuniętej interpretacji, która dopasowana jest do z góry przyjętych założeń.</p>
<p>Chcąc mieć jednak pełny obraz doktryny Świadków o usprawiedliwieniu, musimy rozważyć, na jakich zasadach dostąpią usprawiedliwienia osoby nie należące do 144 000 wybranych. W „Strażnicy” nr 10 z 1986 roku, tom CVII, znajdujemy rozwinięcie tematu usprawiedliwienia w drugim artykule, pod tytułem: „Uznani za sprawiedliwych, godnych życia”. Na stronie 15, zamieszczono tam ramkę streszczającą doktrynę mającą dotyczyć drugiej klasy zbawionych:</p>
<p>„Przez wiarę ››w krew Baranka‹‹ należący do ››drugich owiec‹‹ zyskują przychylność w oczach Jehowy, dzięki czemu zostają uznani za sprawiedliwych, których darzy On przyjaźnią i zamierza ocalić z ››wielkiego ucisku‹‹; pod koniec Tysiąclecia osiągną doskonałość, a po ostatecznym wypróbowaniu zostaną ogłoszeni za sprawiedliwych, godnych życia”.</p>
<p>W artykule napisano, że ponieważ ludzie ci „okazują wiarę w Jehowę i Jego Syna”, „oddają Jehowie swe życie na podstawie ofiary okupu złożonej przez Chrystusa”, „zostają ochrzczeni” i pielęgnują „owoce ducha”, „imiona ich zostają wpisane do księgi pamięci Jehowy” (s. 14, akapit 13).</p>
<p>Napisano tam również, że „››Drugie owce‹‹ zgromadzane w obecnym czasie końca utworzą ››wielką rzeszę‹‹, która w wizji apostoła Jana pojawiła się zaraz po 144 000 duchowych Izraelitów (Obj. 7:4, 9). Jak czytamy, członkowie ››wielkiej rzeszy‹‹ ››wyprali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka‹‹ (werset 14). Ponieważ wierzą w jego przelaną krew, zostaje im przypisana pewna miara sprawiedliwości, co wyobrażają ich symboliczne białe szaty” (s. 14, akapit 14, kursywa moja - N. Ch.). Następnie w nawiązaniu do przypowieści o owcach i kozłach, podkreślono: „zaliczeni do ››drugich owiec‹‹ cieszą się przyjaźnią z Bogiem i już teraz w pewnej mierze są w Jego oczach sprawiedliwi. Otrzymują od Niego błogosławieństwo i zyskują sobie miano ››sprawiedliwych‹‹, ponieważ wyświadczają dobro ostatkowi 144 000 ››braci‹‹ Chrystusa, przebywającemu jeszcze na ziemi. Podobnie jak Abraham zostają poczytani bądź też uznani za sprawiedliwych jako przyjaciele Boga. Ta sprawiedliwa pozycja zapewni im ocalenie, gdy ››kozły‹‹ odejdą w ››wieczne odcięcie‹‹ (Mat. 24:3 do 25:46). Natomiast ››owce‹‹ wyjdą bezpiecznie z ››wielkiego ucisku‹‹, w którym zginie obecny niegodziwy system rzeczy (Obj. 7:14) [ss. 14, 15, akapit 15, kursywa moja - N. Ch.].</p>
<p>Wobec tego członkowie drugiej klasy zbawionych nie są całkowicie usprawiedliwieni; cieszą się tylko pewną miarą sprawiedliwości, niezbędną do tego, by przeżyć zagładę obecnego systemu rzeczy.</p>
<p>Potwierdzają to dalsze myśli podane w „Strażnicy”:</p>
<p>„Należący do ››wielkiej rzeszy‹‹ przetrwają ››wielki ucisk‹‹, co jednak nie będzie równoznaczne z ogłoszeniem ich za sprawiedliwych, godnych życia. (…) Chociaż więc Bóg poczytał ich już za sprawiedliwych w porównaniu z ogółem ludzkości, a także za swych przyjaciół, to jednak ogłoszenie ich za sprawiedliwych godnych życia, wymaga udzielania im dalszej pomocy”.</p>
<p>„Podczas oczekiwanego Tysiąclecia wyniesiony na tron Baranek Chrystus Jezus oraz 144 000 towarzyszących mu królów i kapłanów będą realizować program cielesnego i duchowego ››uzdrawiania narodów‹‹ (Obj. 22:1, 2). W skład tych ››narodów‹‹ wejdą ci, co przeżyją ››wielki ucisk‹‹, ewentualnie dzieci, które urodzą się im po Armagedonie, a także wskrzeszeni w ramach ››zmartwychwstania zarówno sprawiedliwych, jak też niesprawiedliwych‹‹ (Dzieje 24:15). Imiona tych wszystkich, którzy uwierzą w wartość krwi Chrystusa i wykażą się właściwymi ››uczynkami‹‹, zostaną ostatecznie wpisane do ››księgi życia‹‹ (Obj. 20:11-15)”.</p>
<p>„Pod koniec tysiącletnich rządów Chrystusa mieszkańcy ziemi, którzy dowiodą, że uznali złożony przez niego okup i żyją zgodnie z miernikami Jehowy, będą już podźwignięci do doskonałości. Będą tacy sami, jak Adam, zanim zgrzeszył. I tak jak on zostaną poddani próbie posłuszeństwa”.</p>
<p>„Kiedy zakończy się Millennium, Chrystus niezwłocznie przekaże doskonałą ludzkość swemu Ojcu (1 Kor. 15:28). ››Szatan zostanie zwolniony‹‹ ze swego uwięzienia, po czym nastąpi ostateczne wypróbowanie wszystkich ludzi (Obj. 20:7, 8). Kto zawiedzie w tej próbie, tego imię ‘nie znajdzie się zapisane w księdze życia’. Mówiąc symbolicznie, zostanie on ››wrzucony w jezioro ognia‹‹, co ››oznacza drugą śmierć‹‹ (Obj. 20:15; 21:8)”.</p>
<p>„Imiona tych, którzy dowiodą swej lojalności wobec Jehowy, będą na stałe wpisane do ››księgi życia‹‹, gdyż okazali się doskonałymi w swej prawości i godnymi wiecznego życia na ziemi. Sam Jehowa ogłosi ich wtedy za sprawiedliwych w pełnym znaczeniu tego słowa (Rzym. 8:33) [kursywa moja - N. Ch.]. Uzna ich sprawiedliwość, przyznając im prawo do życia na zawsze (Obj. 20:5). Przybierze ich za swych ziemskich synów, których udziałem stanie się obiecana ››chwalebna wolność dzieci Bożych‹‹ (Rzym. 8:20, 21)” [ss. 15, 16, akapity 16 do 20].</p>
<p>Podsumujmy krótko te wywody. Członkowie drugiej klasy zbawionych, tak zwanej „wielkiej rzeszy” nie będą usprawiedliwieni nawet po przeżyciu „wielkiego ucisku”. Podczas Tysiącletniego panowania Chrystus wraz ze 144 000 stopniowo będzie prowadził zarówno członków „wielkiej rzeszy”, jak i ich nowo narodzone dzieci oraz zmartwychwstałych do ludzkiej doskonałości. Do końca Millennium wszyscy ludzie, którzy swoimi uczynkami potwierdzą swą wiarę w okup Chrystusowy i będą przestrzegać przykazań Bożych uzyskają doskonałość, która jednak nie będzie równoznaczna z usprawiedliwieniem. Jedynie ci, którzy po upływie Tysiąclecia odbędą pomyślnie ostateczną próbę wywołaną przez Szatana, dzięki własnej doskonałej prawości okażą się godnymi życia wiecznego na ziemi. Dopiero wtedy staną się dziećmi Bożymi i zostaną usprawiedliwieni.</p>
<p>Przemyślmy dobrze sens tego aspektu doktryny o usprawiedliwieniu w wydaniu „Strażnicy”. Przedstawiciele 144 000 od razu są uznani za sprawiedliwych. Tymczasem należący do drugiej klasy, do „wielkiej rzeszy”, najpierw są uznani w pewnej mierze za sprawiedliwych, by mogli przeżyć zagładę złego systemu i wejść do nowego świata. Nie oznacza to jednak pełnego usprawiedliwienia, lecz coś, co można by nazwać usprawiedliwieniem tymczasowym, celowym i ograniczonym. Nie jest to zatem w ogóle usprawiedliwienie w sensie biblijnym. Następnie pod koniec Tysiąclecia zostają doprowadzeni do ludzkiej doskonałości równej Adamowi przed upadkiem, lecz nadal nie są usprawiedliwieni ani nie są dziećmi Bożymi. Dopiero po zajęciu właściwego stanowiska podczas ostatecznej, diabelskiej próby zwiedzenia ludzkości, stają się dziećmi Bożymi i zostają usprawiedliwieni, właściwie dzięki własnemu osiągnięciu, dzięki osobistej prawości.</p>
<p>Czy Słowo Boże gdziekolwiek uczy o takich dwóch rodzajach usprawiedliwienia - jednym, dostępnym od razu i w całej pełni oraz drugim, ograniczonym, a dopiero później rozwiniętym i na koniec zdobytym dzięki własnej zasłudze? Niech na to pytanie odpowie natchniony apostoł Paweł: „Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczana przez Prawo i Proroków. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich wierzących. Bo nie ma tu różnicy: wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi. Chciał przez to pokazać, że sprawiedliwość Jego względem grzechów popełnionych dawniej - za dni cierpliwości Bożej - wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość, i [aby pokazać], że On sam jest sprawiedliwy i usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa. Gdzież więc podstawa do chlubienia się? Została uchylona! Przez jakie prawo? Czy przez prawo uczynków? Nie, przez prawo wiary. Sądzimy bowiem, że człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę, niezależnie od pełnienia nakazów Prawa. Bo czyż Bóg jest Bogiem jedynie Żydów? Czy nie również i pogan? Zapewne również i pogan. Przecież jeden jest Bóg, który usprawiedliwia obrzezanego dzięki wierze, a nieobrzezanego przez wiarę” (Rzymian 3:21-30, Biblia Tysiąclecia).</p>
<p>Apostoł Paweł nie uczy tu o dwóch klasach zbawionych, o dwóch rodzajach usprawiedliwienia. Mówi, że usprawiedliwienie z łaski przez wiarę dotyczy wszystkich wierzących w Jezusa. Powiada, że nie ma różnicy i że Bóg usprawiedliwia każdego, który wierzy w Jezusa. Człowiek, tak każdy człowiek osiąga usprawiedliwienie przez wiarę i to nie dzięki własnym zasługom. W usprawiedliwieniu pierwszeństwo ma łaska Boża objawiona w ofierze złożonej przez Jezusa Chrystusa.</p>
<p>Wobec tego nauka o dwóch rodzajach usprawiedliwienia jest wynalazkiem autorów publikacji Towarzystwa Strażnica. Czy można nazwać Ewangelią naukę, w myśl której usprawiedliwienie jest tak niepewne i trudno osiągalne, jak w przypadku „wielkiej rzeszy”? Czy nie jest tak, że oferta, którą proponują Świadkowie Jehowy jest dla biblijnie wierzących chrześcijan propozycją zamiany czegoś wspaniałego na coś znacznie gorszego? Przecież ci, którzy dadzą posłuch „ewangelii” Świadków, wyrzekają się pewnego, już dzisiaj dostępnego usprawiedliwienia i decydują się na niewyraźne i bardzo odległe w czasie „usprawiedliwienie” dzięki własnej prawości, a nie dzięki usprawiedliwieniu, które jest z Boga. W takim razie trudno nazwać orędzie Świadków dobrą nowiną. Dla każdego ortodoksyjnego chrześcijanina jest to zła nowina, odbierająca mu jego status dziecka Bożego, który już ma dzięki swej wierze w Jezusa. Nauka, że zostanie dzieckiem Bożym, jeśli najpierw przeżyje „wielki ucisk”, potem pomyślnie dojdzie do doskonałości po tysiącu lat, i wreszcie nie zawiedzie w ostatecznej próbie, może jedynie ograbić takiego człowieka z dobrodziejstw zagwarantowanych w Nowym Przymierzu. Co gorsza, taka doktryna odcina jednostkę od Jezusa Chrystusa, w którym każdy wierzący staje się dzieckiem Bożym. „Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie” (Galatów 3:26, Biblia Tysiąclecia). Paweł pisał, że „wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi”, lecz organizacja Świadków odnosi ten tekst wyłącznie do 144 000 (Rzymian 8:14, Biblia Tysiąclecia). Należy jednak wziąć pod uwagę wcześniejszy werset: „Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rzymian 8:9, Biblia Tysiąclecia). A zatem „dobra nowina” w wersji „Strażnicy” pozbawia człowieka Ducha Świętego i łączności z Chrystusem. Przyjęcie jej jest w gruncie rzeczy duchowym samobójstwem.</p>
<p>Dotychczasowe rozważania prowadzą nas do następującego wniosku: Choć Świadkowie Jehowy deklarują swe przekonanie co do prawdy o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę, to jednak ich doktryna daleko odbiega od ortodoksyjnej doktryny chrześcijańskiej. O tym, że znacznie różni się ona od starożytnych prawd wiary, świadczy też nauka o dwóch klasach zbawionych, o której teraz powiemy nieco szerzej.</p>
<p><strong>Dwie klasy zbawionych?</strong></p>
<p>Świadkowie Jehowy głoszą, że istnieją dwie nadzieje zbawienia:<br />
1. Nadzieja niebiańska dla 144 000 wybranych;<br />
2. Nadzieja ziemska dla „drugich owiec”.</p>
<p>Przyjrzyjmy się bliżej wersetom przytaczanym na korzyść tej doktryny, przy czym zaczniemy od zagadnienia „drugich owiec”. Termin ten występuje w Przekładzie Nowego Świata Ewangelii według Jana 10:16: „A mam drugie owce, które nie są z tej owczarni; te również muszę przyprowadzić i będą słuchać mego głosu, i będzie jedna trzoda, jeden pasterz”. W związku z tym zachodzi pytanie: Kim są pierwsze owce z tej owczarni, a kim drugie, które w niej się wówczas nie znajdowały?</p>
<p>Odpowiedzi na to pytanie należy poszukać w innych wypowiedziach Pana Jezusa oraz w pozostałych wersetach na ten temat. Gdy Mistrz rozsyłał apostołów do głoszenia Ewangelii, zalecił im: „Nie oddalajcie się na drogę narodów [pogan - uwaga moja, N. Ch.] i nie wchodźcie do miasta samarytańskiego, ale raczej chodźcie do zaginionych owiec z domu Izraela” (Mateusza 10:5, 6, NŚ). W świetle tego wersetu pierwszymi owcami byli Żydzi, a tą owczarnią był lud izraelski, natomiast drugimi owcami były narody pogańskie. W tej samej Ewangelii opisano spotkanie Pana z niewiastą fenicką z okolic Tyru i Sydonu, której Chrystus powiedział: „Nie zostałem posłany do nikogo oprócz zaginionych owiec z domu Izraela” (Mateusza 15:24, NŚ). Ponownie utożsamiono pierwsze owce z domem Izraela. Czy jednak nie są to odosobnione wersety?</p>
<p>Oczywiście, że nie. W Ewangelii według Jana możemy znaleźć stosowną wypowiedź arcykapłana Kajfasza: „Tego jednak nie powiedział sam z siebie, ale będąc w owym roku arcykapłanem, prorokował, że Jezus ma umrzeć za naród, i nie tylko za naród, lecz po to, by w jedno zebrać rozproszone dzieci Boże” (Jana 11:51, 52). Fragment ten mówi o narodzie izraelskim, to jest o pierwszych owcach oraz o rozproszonych dzieciach Bożych, czyli o poganach, drugich owcach.</p>
<p>Apostoł Paweł podobnie pojmuje dwie grupy zbawionych. „Albowiem nie wstydzę się dobrej nowiny, jest ona przecież mocą Bożą ku wybawieniu każdego, kto wierzy, Żyda najpierw, ale także Greka” (Rzymian 1:16, NŚ; porównaj 1 Koryntian 1:24). Jak widać Ewangelia była najpierw skierowana do ludu wybranego, do Żydów, to jest pierwszych owiec, a potem do Greków, którym to terminem umownie określano pogan, czyli drugie owce. Co ciekawe, apostoł narodów przestrzegał tej zasady w swej działalności misyjnej. Będąc w Koryncie „w każdy sabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków. Kiedy jednak Sylas i Tymoteusz przyszli z Macedonii, Paweł oddał się całkowicie słowu, przedkładając Żydom świadectwa, że Jezus jest Chrystusem. Lecz gdy mu się sprzeciwiali i bluźnili, otrząsnąwszy szaty, rzekł do nich: Krew wasza na głowę waszą, ja jestem czysty, od tej chwili pójdę do pogan” (Dzieje 18:4-6, BW). Wobec tego Paweł najpierw zwracał się do pierwszych owiec, Żydów, a kiedy nie chcieli słuchać, szedł do drugich owiec, pogan.</p>
<p>W niezwykle trafny sposób apostoł ukazuje te dwie grupy powołane do zbawienia w Liście do Efezjan 2:11-18: „Przeto pamiętajcie o tym, że wy, niegdyś poganie w ciele, nazywani nieobrzezanymi przez tych, których nazywają obrzezanymi na skutek obrzezki, dokonanej ręką na ciele, byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzy niegdyś byliście dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową. Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni, On zniósł zakon przykazań i przepisów, aby czyniąc pokój, stworzyć w sobie samym z dwóch jednego nowego człowieka i pojednać obydwóch z Bogiem w jednym ciele przez krzyż, zniweczywszy na nim nieprzyjaźń; nieprzyjaźń przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i tym, którzy są blisko. Albowiem przez niego mamy dostęp do Ojca, jedni i drudzy w jednym Duchu” (BW). Fragment ten wyraźnie rozróżnia dwie grupy zbawionych:<br />
1. Pierwsze owce - chrześcijanie wywodzący się z Żydów, nazywanych tu bliskimi, obrzezanymi, mającymi przymierza i prawo Mojżeszowe, oddzielonymi od pogan;<br />
2. Drugie owce - chrześcijanie pochodzący z pogan, niegdyś dalekich jako ludzie pozbawieni nadziei, Boga, przymierza i prawa Bożego.</p>
<p>Te dwa ludy dzięki ofierze Chrystusa zostały w Kościele połączone w jeden organizm, także jest „jedna trzoda, jeden pasterz”.</p>
<p>Co więcej, klasycznym argumentem organizacji Świadków Jehowy na rzecz istnienia dwóch klas ludzi zbawionych jest interpretacja siódmego rozdziału Księgi Objawienia. W początkowych wersetach tego rozdziału czytamy o czterech aniołach powstrzymujących cztery wiatry ziemi, którym nakazano, by nie wyrządzili szkody ziemi, morzu i drzewom, dopóki nie zostaną opieczętowani słudzy Boży (7:1-3). Następnie Jan pisze:</p>
<p>„I usłyszałem liczbę tych, których opieczętowano: sto czterdzieści cztery tysiące - opieczętowanych z każdego plemienia synów Izraela”, po czym wymienia po dwanaście tysięcy z następujących plemion: Judy, Rubena, Gada, Aszera, Naftalego, Manassesa, Symeona, Lewiego, Issachara, Zebulona, Józefa i Beniamina (Objawienie 7:4, NŚ).</p>
<p>W kolejnych wersetach apostoł nagle przedstawia nową wizję:</p>
<p>„Potem ujrzałem, a oto wielka rzesza, której żaden człowiek nie zdołał policzyć, ze wszystkich narodów i plemion, i ludów, i języków, stojąca przed tronem i przed Barankiem, ubrana w białe długie szaty, a w rękach ich gałęzie palmowe. I wołają donośnym głosem, mówiąc: ››Wybawienie zawdzięczamy naszemu Bogu, który zasiada na tronie, i Barankowi‹‹ […] ››Są to ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i wyprali swoje długie szaty, i wybielili je we krwi Baranka. Właśnie dlatego są przed tronem Boga i dniem i nocą pełnią dla niego świętą służbę w jego świątyni; a Zasiadający na tronie rozpostrze nad nimi swój namiot‹‹” (Objawienie 7:9, 10, 14, 15, NŚ).</p>
<p>Prócz tego liczba 144 000 pojawia się dwukrotnie w innym miejscu tej proroczej księgi:</p>
<p>„I ujrzałem, a oto Baranek stojący na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące mających napisane na swych czołach jego imię i imię jego Ojca… I śpiewają jak gdyby nową pieśń przed tronem i przed czterema żywymi stworzeniami, i starszymi; i nikt nie zdołał opanować tej pieśni oprócz stu czterdziestu tysięcy kupionych z ziemi. Są to ci, którzy się nie skalali z kobietami; w rzeczywistości są dziewicami. Ci stale podążają za Barankiem, dokądkolwiek idzie. Ci zostali kupieni spośród ludzi jako pierwociny dla Boga i dla Baranka, a w ich ustach nie znaleziono fałszu; są bez skazy” (Objawienie 14:1, 3-5, NŚ).</p>
<p>Na podstawie powyższych fragmentów Świadkowie Jehowy twierdzą, że:</p>
<p>1) 144 000 to Izrael duchowy, Zbór lub Kościół Chrystusowy, jedyna klasa ludzi, która jest powołana do życia z Chrystusem w niebie; jedynie z tą grupą Pan zawarł Nowe Przymierze i jedynie oni są uprawnieni do spożywania Wieczerzy Pańskiej. Grupa ta wraz z Panem Jezusem tworzy Królestwo Boże, które będzie panowało z nieba podczas Milenium.<br />
2) „Wielka rzesza” to klasa ludzi, która przeżyje „wielki ucisk”, to jest ostateczne prześladowanie chrześcijan i zagładę niesprawiedliwej części ludzkości u schyłku dni ostatnich oraz przejdzie żywo do życia na ziemi, która przez tysiąc lat będzie przeobrażana w raj. Przeznaczeniem tej grupy jest życie wieczne na ziemi, pod warunkiem, że jej członkowie okażą się lojalni w ostatecznej próbie po upływie tysiącletniego panowania Chrystusa i 144 000.</p>
<p>Zastanówmy się najpierw nad znaczeniem liczby 144 000. Przede wszystkim musimy pamiętać o podstawowym fakcie, że Księga Objawienia jest napisana za pomocą wielu symboli, do których zaliczają się również symboliczne liczby. Przekład Nowego Świata tak oddaje wstęp do tej księgi: „Objawienie od Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby pokazać swym niewolnikom, co ma się stać wkrótce. A on posłał swojego anioła i przez niego przedstawił je w znakach swemu niewolnikowi Janowi” (Objawienie 1:1, NŚ) Wspomniane znaki to symbole lub obrazy, które mają swoje znaczenia.</p>
<p>Autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica konsekwentnie twierdzą, że plemiona synów Izraela z Księgi Objawienia 7:4-8 należy potraktować jako przenośnię lub symbol duchowego Izraela, czyli Zboru lub Kościoła Chrystusowego. W książce „Prowadzenie rozmów na podstawie Pism” tak to skomentowano:</p>
<p>„Nie mogą to być plemiona cielesnego Izraela, ponieważ nigdy nie było plemienia Józefa, nie są wymienione plemiona Efraima i Dana, zaś Lewici byli oddzieleni do służby świątynnej, ale nie uznawano ich za jedno z 12 plemion. Zobacz 4 Mojżeszową 1:4-16” (s. 203, wydanie z 1991 roku).</p>
<p>Poniżej zamieszczono dwa fragmenty mające potwierdzać tę argumentację:</p>
<p>Rzymian 2:28, 29: „Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele, ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery”.</p>
<p>Galatów 3:26-29: „Wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa. (…) Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem we wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie. A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy”.</p>
<p>Ponadto w publikacjach Towarzystwa Strażnica przytacza się na poparcie tej interpretacji jeszcze inne wersety:</p>
<p>„Nie ma bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, bo nad wszystkimi jest ten sam Pan, bogaty dla wszystkich, którzy go wzywają” (Rzymian 10:12, NŚ).</p>
<p>„Gdyż nie wszyscy, którzy wywodzą się z Izraela, rzeczywiście są ››Izraelem‹‹. I nie wszyscy przez to, że stanowią potomstwo Abrahama, są dziećmi, lecz: ››Co będzie zwane ‘twoim potomstwem’, będzie poprzez Izaaka‹‹. Znaczy to, że dzieci cielesne nie są rzeczywiście dziećmi obietnicy, ale dzieci według obietnicy - te są poczytywane za potomstwo” (Rzymian 9:6-8, NŚ).</p>
<p>„A nad wszystkimi, którzy będą porządnie chodzić według tej reguły postępowania - nad Izraelem Bożym - niech będzie pokój i miłosierdzie” (Galatów 6:16, NŚ).</p>
<p>W oparciu o powyższe teksty twierdzi się, że Izraelem Bożym jest obecnie Kościół lub Zbór Chrystusa. Czy jest to nowa nauka, właściwa jedynie Świadkom Jehowy?</p>
<p>Okazuje się, że jest to interpretacja przeważająca w historii teologii biblijnej. Jednakże znakomita większość komentatorów traktujących synów Izraela jako symbol Kościoła, konsekwentnie uznaje za symbol liczbę 144 000. W opinii wielu uczonych, zgodnie z zasadami interpretacji Biblii, dany fragment należy traktować albo jako w całości symboliczny, albo zupełnie dosłownie. Nie można zatem mówić o dosłownej liczbie 144 000 Izraelitów duchowych (symbolicznych). Nie do przyjęcia byłoby też nauczanie, że chodzi tu o symboliczną liczbę Żydów. Trzeba się zdecydować: albo mamy tu do czynienia z symboliczną liczbą duchowych Izraelitów, albo chodzi tu o dosłowną liczbę rodowitych Żydów.</p>
<p>To doprawdy dziwne, że autorzy publikacji Towarzystwa Strażnica traktują 12 000 z każdego plemienia wymienionego w Księdze Objawienia 7:5-8 jako przenośnię. Warto zastanowić się nad tym, czy suma symbolicznych liczb (12 x 12 000) może utworzyć liczbę braną dosłownie? Taka wykładnia jest wewnętrznie sprzeczna. Jeżeli liczby cząstkowe są symboliczne, to również ich suma nie może być liczbą literalną.</p>
<p>A oto typowy przykład konsekwentnej interpretacji tego fragmentu:</p>
<p>„Przebieg zapieczętowania nie opisano, lecz po ogłoszonej przez anioła zapowiedzi podano natychmiast wynik czynności i liczbę zapieczętowanych: 144 000, tj. dwanaście razy 12 000. Liczba ta ma znaczenie symboliczne i nie może być przedmiotem spekulacji. Jest tu mowa o dwunastu pokoleniach izraelskich, które stanowią pełnię ludu Bożego, a każde jest reprezentowane przez dwanaście tysięcy członków. W związku z tym dokładnym wyliczeniem trzeba zauważyć dwie rzeczy: 1) Wykaz imion rozpoczyna się, w przeciwieństwie do starotestamentowych list synów Jakuba (I Mojż. 35,22-26; IV Mojż. 13, 4-15; V Mojż. 33, 6-25; I Kron. 2, 1-2; Ezech. 48), nie od Rubena jako najstarszego, lecz jako pierwszy wymieniony jest Juda (por. I Kron. 2,3 nn.). Znalazł się on tu na pierwszym miejscu jako szczep królewski, z którego pochodził Dawid. Z niego miał przyjść Mesjasz i jego członkiem miał być Jezus z Nazaretu (Rzym. 1,3 nn.; II Tym. 2,8; Mat. 1,1-17; Łuk. 3:23-38). 2) Wśród imion brakuje Dana. Jego miejsce zajął Manasse, jakkolwiek przytoczony jest też Józef. Wymienione są oba pokolenia Józefowe - Efraim (Józef) i Manasse - aby mogła być zachowana liczba dwunastu. Dan prawdopodobnie został wykluczony dlatego, ponieważ popadł w bałwochwalstwo (por. Sędz. 17 nn.) i już w judaizmie mówiono o nim, że szatan będzie jego księciem (Testament Daniela 5,6 nn.). Ojcowie Kościoła (Ireneusz, Przeciw kacerzom V,30,2) wspominają tradycję, według której antychryst przyjdzie z pokolenia Dana. Bałwochwalców zaś i towarzyszy szatana nie można zaliczyć do ludu Bożego”.</p>
<p>„Jeśli wyliczono tu imiennie dwanaście pokoleń, to nawiązano w ten sposób do nadziei żydowskiej, że w czasach ostatecznych Izrael będzie całkowicie odbudowany (Izaj. 49,6; Ezdr. 13, 39 nn.; Apok. Barucha 78,1 nn.; Mat. 19,28; Obj. 21,12). Jednak oczekiwanie to nie jest skierowane ku przyszłości ludu izraelskiego, lecz odnosi się w sensie przenośnym do Kościoła Jezusa Chrystusa jako ludu Bożego czasów ostatecznych. Kościół jest Izraelem Bożym (Gal. 6, 16), to on stanowi dwanaście pokoleń (I Piotr. 1,1; Jak. 1,1 nn.). Kościół składający się z Żydów i pogan jest własnością Boga, opatrzoną Jego znakiem, która będzie zachowana pod Bożą opieką wśród wszystkich okropności i ucisków” („Objawienie św. Jana”, Eduard Lohse, Wydawnictwo „Zwiastun”, Warszawa 1985, ss. 67, 68).</p>
<p>Jak się przekonujemy, autor tego komentarza w sposób symboliczny ujął zarówno „synów Izraela”, jak i liczbę 144 000. Taka interpretacja jest przejrzysta i nie można jej zarzucić niekonsekwencji lub niespójności. Przypatrzmy się jednak bliżej liczbie 144 000:</p>
<p>„Liczba 144.000 określa wszystkich odkupionych. Podobnie jak inne liczby w tej księdze jest ona symboliczna i nie należy jej traktować dosłownie - złożona jest z liczby dwanaście razy dwanaście razy tysiąc. Liczba dwanaście reprezentuje dwunastu patriarchów Izraela…, a także dwunastu apostołów. Liczba tysiąc wyraża pojęcie wielości i całości” (Philip E. Hughes, „Objawienie św. Jana. Komentarz”, Instytut Wydawniczy Agape, Warszawa, 1995, s. 102).</p>
<p>Co ciekawe, cała Księga Objawienia zawiera w wielu miejscach liczbę dwanaście i jej wielokrotności. Na przykład: „korona z dwunastu gwiazd”; „dwudziestu czterech starców”; „dwanaście bram”; „dwunastu aniołów”; „imiona dwunastu plemion synów izraelskich”; „dwanaście kamieni węgielnych”; „imiona dwunastu apostołów Baranka” (Objawienie 12:1; 5:8; 21:12, 14). Interesujące są też rozmiary miasta: „dwanaście tysięcy stadiów” i rozmiary muru: „sto czterdzieści cztery łokcie” (Objawienie 21:16, 17). Zwłaszcza ta ostatnia liczba - 144, to jest 12 do kwadratu dowodzi, że liczba 144 000 jest liczbą symboliczną.</p>
<p>Rzecz jasna, są tacy fundamentalistyczni komentatorzy, którzy wyrażają przekonanie, że chodzi tu o literalną liczbę 144 000 dosłownie pojętych Izraelitów. Choć ta interpretacja jest równie konsekwentna, co wykład symboliczny, można wytknąć jej słabe punkty lub brak logiki. Czy faktycznie w plemionach Efraima i Dana nie ma ani jednej owieczki Bożej, że je całkiem pominięto? Czyżby Bóg miał faktycznie zbawić z każdego plemienia żydowskiego dokładną liczbę 12 000? A jeśli w jakimś plemieniu nawróciłoby się trochę więcej osób, to czy Stwórca już ich nie ocali, bo ustalił normę liczebną, od której nie ma odstępstw? Co wtedy, gdy w jakimś plemieniu nawróci się nieco mniej ludzi? Przecież Bóg jest miłością, a nie matematyką. Zbawiając ludzi nie kieruje się wyliczeniami arytmetycznymi. Chyba nie chcemy powielać błędu św. Augustyna z Hippony, który głosił, że liczba zbawionych jest z góry ustalona i ściśle odpowiada liczbie upadłych aniołów? Poza tym, rozważmy, co pewne dzieło mówi na temat podziału na plemiona:</p>
<p>„W I w. po Chr. Dwanaście pokoleń Izraela nie istniało już jako odrębne grupy plemienne. Z kilkoma wyjątkami, jedynie Juda, Beniamin i Lewi zachowywali swoją tożsamość, dzisiaj zaś większość ówczesnych podziałów nie jest pewna” (Craig S. Keener, „Komentarz historyczno-kulturowy do Nowego Testamentu”, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2000, s. 606).</p>
<p>Istnieje jeszcze trzecia interpretacja, która niektórym osobom wydaje się również przekonywająca. Jej autorzy nie traktują omawianego urywka w sposób jednoznaczny. Liczby 12 000 i 144 000 uznają za symbole. Twierdzą, że choć liczby są symboliczne, mają