<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>dukaj &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/dukaj/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "dukaj"</description>
	<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 19:30:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Przyjmijmy, że jestem UI tego wszechświata. (PN 402)]]></title>
<link>http://baldyga.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 18:58:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anna Bałdyga</dc:creator>
<guid>http://baldyga.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[Najbliższe seminarium pewnie znowu ja; wtorek - ja, wtorek - ja. Tym razem o Perfekcyjnej niedoskon]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Najbliższe seminarium pewnie znowu ja; wtorek - ja, wtorek - ja. Tym razem o <em><strong>Perfekcyjnej niedoskonałości</strong></em> - dziś zaczęłam indeksować zawartość zapełniając kartki cyframi stron i głowę cytatami. Sczytałam pola infowe śmiesznego, statycznego, 2D Internetu. Do przemielenia jutro:</p>
<p style="text-align:justify;">- de Chardin, noosfera (Rogaczewski, Odczytywanie światów JD; forum JD)</p>
<p style="text-align:justify;">- fizyka Perfekcyjnej (nadszedł czas na wszystkie fizyki walające się po mieszkaniu)</p>
<p style="text-align:justify;">- Anny Łebkowskiej dwie książki o fikcji literackiej + teoria literatury W. Isera</p>
<p style="text-align:justify;">- osobno wątki autotematyczne w charakterze wymuszonego odpoczynku od pisania</p>
<p style="text-align:justify;">- przy okazji tożsamości: Lem, <em>Dialogi</em>; <em>Summa</em>; <em>Tajemnica chińskiego pokoju</em>; <em>Sex Wars</em>; <em>Wyprawa prof. Tarantogi </em>(?); Egan, <em>Permutation City</em>; zahaczyć Chianga <em>Division by Zero</em></p>
<p style="text-align:justify;">- <em>Randomizer </em>[behawioru] <em>podsuwa mi głupie pomysły </em>(PN 392)</p>
<p style="text-align:justify;">W ramach seminarium zawiodłabym wszystkich niefantastycznych uczestników tu, tu, o <a title="Studencki Festiwal Kultury - Platige Image" href="http://www.sfk.pk.edu.pl/harmonogram.html" target="_blank">tu</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Warto czytać 6]]></title>
<link>http://woyke.wordpress.com/?p=186</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 22:45:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Piotr Woyke</dc:creator>
<guid>http://woyke.wordpress.com/?p=186</guid>
<description><![CDATA[Nieco zaniedbałem dział &#8220;Warto czytać&#8221;, a że ostatnio pojawiło się trochę nowych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nieco zaniedbałem dział "Warto czytać", a że ostatnio pojawiło się trochę nowych rzeczy wśród moich zakładek na <a HREF="http://del.icio.us">del.icio.us</a>, polecam następujące strony:</p>
<p><a HREF="http://dukaj.pl/czytelnia/publicystyka/LamentMilosnikaCegiel">...relatywnie stary (z 2005 roku), swego czasu podobnież szeroko dyskutowany, esejo-manifest Jacka Dukaja. "Lament miłośnika cegieł" ma pewne mankamenty, niemniej wywarł na mnie duże wrażenie. Patrząc z perspektywy ponad dwóch lat, bardzo mi się podoba, że autor "Innych pieśni" nie rzucił słów na wiatr i sam napisał świetną "cegłę".</a></p>
<p><a HREF="http://stuffwhitepeoplelike.wordpress.com/">..."Stuff White People Like" to zabawny blog poświęcony utrwalaniu nieszkodliwych stereotypów na temat białych mieszczuchów. Jest co prawda poświęcony białym z Ameryki, ale wiele notek spokojnie można dopasować do niedorozwiniętej, polskiej klasy średniej.</a></p>
<p><a HREF="http://mediumblog.net">Wyżej poleconą stronę odnalazłem dzięki świetnemu Mediumblogowi, paginie bez konkretnego ukierunkowania, ale zapewniającej mi wiele dobrej jakości rozrywki.</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lód]]></title>
<link>http://woyke.wordpress.com/?p=183</link>
<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 20:48:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Piotr Woyke</dc:creator>
<guid>http://woyke.wordpress.com/?p=183</guid>
<description><![CDATA[„Lód” nie mógł być złą książką. Wszyscy oczekiwali arcydzieła, książkę pisał autor]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img ALIGN="left" HEIGHT="337" WIDTH="230" BORDER="0" SRC="http://woyke.wordpress.com/files/2008/02/loddukaj.jpg" />„Lód” nie mógł być złą książką. Wszyscy oczekiwali arcydzieła, książkę pisał autor, który ma potencjał aby tworzyć rzeczy ponadprzeciętne, zaś sam blurb budził (przynajmniej we mnie, ale zapewne w każdym historyku-amatorze) jakieś mroczne pożądanie. W grudniu 2007 roku długo zapowiadana powieść trafiła w końcu na półki księgarni. Nabyłem ją niemal od razu po premierze i zmagałem się z ponad tysiącem stron co najmniej miesiąc. Nie oznacza to, że najnowsze dzieło Dukaja jest nudne, o nie. Po prostu książkami wybitnymi należy się rozkoszować.</p>
<p>Rzecz dzieje się w Imperium Rosyjskim roku 1924. Nie wybuchła I Wojna Światowa, ani Rewolucja Październikowa, zaś Europa trwa w starym ładzie nie tknięta przetasowaniami Traktatu Wersalskiego. Skąd ten brak historycznych zawieruch? Przecież świat od połowy XIX wieku nieustannie do nich zmierzał! Otóż w uniwersum Dukaja, normalna historia kończy się w 1908 roku, wraz z Katastrofą Tunguską. To wtedy świat zaczyna pokrywać się zmarźliną (tytułowym Lodem). Klimat znacznie się ochładza, jednak nie to jest najważniejsze. Wraz z Lodem pojawiają się enigmatyczne, tajemnicze istoty- lute, zaś Syberia zaczyna się wzbogacać dzięki eksportowi powstałych przez Katastrofę surowców. Co więcej sam bieg Historji (autor stosuje staroświecką pisownię) wydaje się być zatrzymany.<br />
Centralną postacią jest Benedykt Gierosławski, „zdolny, ale...” student, który w przerwach między oddawaniem się nałogowi hazardu i zapożyczaniem u podejrzanych typków, zgłębia nauki z pogranicza filozofii i matematyki. Poznajemy go w momencie, gdy jest w niezbyt ciekawej sytuacji finansowej i duchowej. Właśnie gdy jest zapożyczony i niezrealizowany w staraniach o kobietę, dopadają go carscy urzędnicy i wyznaczają pewne zadanie... Dalej streszczać nie będę, w każdym razie, uwierzcie mi na słowo, iż całość jest o wiele bardziej oryginalna niż początek.</p>
<p>Na początek muszę się zgodzić ze <a HREF="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4729837.html">stwierdzeniem</a> Wojciecha Orlińskiego- Dukaj napisał książkę XIX-wieczną w formie. Począwszy od używanego języka, poprzez brak pośpiechu przy tworzeniu fabuły i wyrafinowaną erudycję, kończąc na okazjonalnym serwowaniu francuskich słówek. Jeśli poboczny bohater ma do opowiedzenia jakąś ciekawą anegdotę, to ją opowie. Jeśli jest gorliwym wyznawcą jakiejś idei, to nie spiesząc się wyciągnie kieliszki oraz wódkę, i zacznie Gierosławskiemu (a także nam) wykładać o tym jakie prawa według niego rządzą światem. Szczególnie w momentach opisujących podróż głównego bohatera Koleją Transsyberyjską, dane jest nam przeczytać wiele epizodów, które pozornie są mało, bądź nawet zupełnie nieważne dla powieści, a jednak patrząc z perspektywy np.połowy lektury, już wiemy, że to właśnie one tworzą niepowtarzalną atmosferę skutej lodem Rosji. Bardzo ważną rolę grają dialogi, które często budują wiarygodny   opis danego bohatera- ci którzy już są po lekturze niech sobie przypomną choćby szaleńcze tyrady Ziejcowa w pociągu. To jego dziwaczne poglądy, a nie fakt bycia alkoholika tworzą stereotyp na podstawie którego będziemy go kojarzyć aż do końca. Przypowieści, legendy i rozmowy są jednym z powodów, dla których nie da się i nie warto próbować czytać tej książki jak normalnej, szczególnie, że to właśnie w nich tkwi wartość bardzo ciekawych przemyśleń na temat historii, polityki i Polski, ale o nich potem.</p>
<p>“Lód” może się wydawać archaiczny również w wymowie. Książka przez niemal cały czas stara się udowodnić, iż “zamrożenie” świata w jakiś sposób zatrzymało bieg historii, ponieważ w „normalnych” warunkach ma ona określony bieg, który wraz z odpowiednim nakładem wysiłku i woli da się przewidzieć. W tle przewijają się porównania historii do matematyki i nieustanne próby tworzenia różnych monumentalnych równań. Przy tym Dukaj stosunkowo rzadko wymienia słowo „historiozofia”, jakby ostatecznie skazywało ono naukę o dziejach na pozostanie w sferze humanistycznej. Pomimo wyraźnej fascynacji XIX-wiecznymi historyzmami, wyczuwam jednak w całości wyraźny sprzeciw wobec romantycznej wizji dziejów (a przecież to ona przebijała w teoriach historiozoficznych) i bardziej charakterystyczną dla pozytywizmu fascynację nauką, jako narzędziem zmiany rzeczywistości. Nie chcę zbyt wiele ujawniać z fabuły, ale wraz z jej rozwijaniem się, powyższe jest coraz bardziej widoczne.</p>
<p>Niewątpliwie warto oddać dziełu honory, jako dobrej powieści przygodowej z gatunku fikcji historycznej. Wrażenie zrobiła na mnie szczególnie Rosja znana z Dostojewskiego jako tło dla pościgów, rautów, skrytobójstw i intryg. Istnieją dziwaczne sekty, beznadziejna biedota, a ludzie odnajdują mądrość w wódce. Jest więc domorosły filozof i pijak Ziejcow, ale i ambitny gubernator Szulc. Gdzieś pomiędzy nimi sytuuje się bogate mieszczaństwo, które w przeważającej większości tworzą Polacy, potomkowie zesłańców. O ile Orliński z właściwą sobie wielką radością, jeśli chodzi o polskie mity narodowe, pisze, że Dukaj obala legendę polskiego zesłańca (co jest prawdą, ale nie tak ważną), ja zwróciłbym uwagę na co innego. Otóż, zamieszkujący stołeczny Irkuck polscy burżuje nie są zdegenerowaną warstwą, która w związku ze wzbogaceniem się jest za utrzymaniem obecnego porządku. Nie, oni po prostu przedstawiają zupełnie inną drogę do niepodległości, która wiedzie przez inne drogi, niż te wyznaczone przez Piłsudskiego. Ten ostatni też jest zresztą obecny, jako współpracujący z Japończykami (oczywiście trwa rozpoczęta w 1904 rywalizacja) dowódca partyzantki. „Dziadek” nadal wierzy z zbrojną drogę walki z okupantem, co kontrastuje ze wspomnianymi mieszczanami, do których zdecydowanie bardziej pasują koncepcje pracy u podstaw i dogadywania się z Petersburgiem. Pomimo, że historia nie toczy się „tak jak powinna” i nie jest mielona przez młyn Postępu, Polacy nadal próbują stawić jej czoło.</p>
<p>Kłębią mi się w głowie kolejne impresje, a jednak zdecydowałem się na zwykłą recenzję, choć nie jest ona w tym przypadku sycąca. „Lód” to rzecz na większy esej, w którym bez obawy przed ujawnianiem czytelnikowi fabuły, można by spokojnie nad wszystkim podeliberować. Najnowsza książka Jacka Dukaja jest zapewne pomnikiem, który on sam sobie wystawił. Imponującym nie tylko rozmiarami, ponieważ jest to rzecz, która powinna być zauważona nie tylko w świecie fanów fantastyki. Mnogość refleksji, oryginalność formy (Dehnel jeszcze długo tak nie będzie pisał), odważna próba połączenia wielkiej wartości intelektualnej z emocjonującą fabułą, a także coś niestety rzadko dziś spotykanego- pisanie o polityce i historii bez patosu, grafomanii i przeintelektualizowania. Niezbyt lubię pisać bezkrytycznie, ale ta książka jest przełomowa. Bardzo trudna, czasochłonna, ale wybitna.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O prawdzie i niedoborze mrozu]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/01/22/o-prawdzie-i-niedoborze-mrozu/</link>
<pubDate>Tue, 22 Jan 2008 19:43:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/2008/01/22/o-prawdzie-i-niedoborze-mrozu/</guid>
<description><![CDATA[Teraz będę kłamała. Nazywam się Julia.
Tymi słowami zaczynam pisanie każdego pamiętnika.
The]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Teraz będę kłamała.</b> Nazywam się Julia.<br />
Tymi słowami zaczynam pisanie każdego pamiętnika.</p>
<p><i>There'll be days<br />
When I'll stray<br />
I may appear to be<br />
Constantly out of reach</i></p>
<p>Spokoj<b>nie</b>spokoj<b>nie</b>spokojnie. Leżę sobie. Między sufitem a podłogą, na łóżku. Mija kolejna godzina. Rozważam etat <b>Kochanki</b>. Po co zdobywać tytuły naukowe, po co się męczyć w jakiejś beznadziejnej pracy? Mocny sen do południa, rozpieprzanie się całymi popołudniami. Wieczorem kąpiel, makijaż i obłudne ścielenie łóżka. Dzwonek do drzwi, piwo z lodówki, nastrojowa muzyka. Uważne słuchanie, w które dyskretnie przemyca się komplementy i podziw dla niego. A potem piwo się kończy, słowa się kończą i można wreszcie dać się przewrócić na poduszki. Można pozwolić się rozebrać i można zgadzać się na wszystkie propozycje, co zrobić dalej z tak miło rozpoczętą nocą. Potempotem można czytać przez ramię smsa od żony i pocałować na do widzenia.</p>
<p><i>I give in to sin<br />
Because I like to practise what I preach</i></p>
<p>Nie jest się tym kim się jest, jest się tym kim się siebie wymyśli. Między sufitem a podłogą, na łóżku. W myśl "Lodu" takie  wymyślanie się mówi o człowieku więcej niż prawda, bo kłamstwo zakłada większy w nim udział. Prawda o mnie istnieje sobie niezależnie, a kłamstwo sama stwarzam. Dlatego kłamstwo o mnie jest prawdziwsze od prawdy.</p>
<p>Nieważne czy piszę prawdę czy nie, tak czy inaczej opowiadam siebie.</p>
<p>Czy jestem pilną studentką, czy pijaczką łażącą wieczorami po knajpach, czy czyjąś kochanką, czy miłą dziewczyną z dobrego domu, czy uciekinierką z psychiatryka, czy osobą grzeczną, czy rudą, czy samobójczynią, czyczyczy... Nieważne.</p>
<p>Czasem by się chciało się <b>zamarznąć</b> już w jakąś formę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cytat na dziś (i najprawdopodobniej na jutro).]]></title>
<link>http://staruszek.wordpress.com/2007/11/02/cytat-na-dzis-i-najprawdopodobniej-na-jutro/</link>
<pubDate>Thu, 01 Nov 2007 22:24:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>staruszek</dc:creator>
<guid>http://staruszek.wordpress.com/2007/11/02/cytat-na-dzis-i-najprawdopodobniej-na-jutro/</guid>
<description><![CDATA[Chodzi o senną, leniwą śmierć ludzi starych. O taką śmierć, kiedy siadając zimnym rankiem pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chodzi o senną, leniwą śmierć ludzi starych. O taką śmierć, kiedy siadając zimnym rankiem przed domem patrzysz na świat niczym na piękny malunek i niczego po tym dniu się nie spodziewasz, niczego nie oczekujesz za wyjątkiem śmierci właśnie; bo na nią czekasz jak na wizytę starego przyjaciela, z którym rozstałeś się tak dawno, że nawet nie pamiętasz jakie było to rozstanie, w zgodzie czy w gniewie, i nie wiesz co przyjaciel powie, jak się zachowa ujrzawszy cię po latach - jest to jedyny rodzaj lęku jaki ma do ciebie dostęp, taki łagodny niepokój, nic poważniejszego: czasami wypatrujesz gościa z niecierpliwością, a czasami po prostu wolisz żeby przyszedł w inny dzień, jutro, pojutrze. Uśmiechasz się w myśli, uczestnicząc w dyskusjach, w których mowa o przyszłym miesiącu, roku. Lubisz ciszę, bo cisza oddala cię od teraźniejszości, pozwala na zanurzenie się we wspomnienia, bezpieczne swą niezmiennością; lubisz bezruch, lubisz ciepłą stagnację. Nie jest cię w stanie nic poruszyć, zranić - bo nie istnieje dla ciebie przyszłość, w której rzecz takowa posiadałaby jakiekolwiek znaczenie, a poza tym nie chcesz, by przyjaciel zastał cię nieprzygotowanym. Twój spokój niewiele się różni od spokoju dziecka zamkniętego w łonie matki. To nie są uczucia motywowalne rozumowo.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
