<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>duchy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/duchy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "duchy"</description>
	<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 19:31:54 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Duchy, egzorcyzmy, egzorcyści cz.7.]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=476</link>
<pubDate>Tue, 05 Aug 2008 10:11:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.wordpress.com/?p=476</guid>
<description><![CDATA[RMF: Prośba policjanta o egzorcyzmy na komendzie
Jeden z funkcjonariuszy zachodniopomorskiej policj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>RMF: Prośba policjanta o egzorcyzmy na komendzie</strong></p>
<p><strong>Jeden z funkcjonariuszy zachodniopomorskiej policji zwrócił się do biskupa o przeprowadzenie egzorcyzmów w komendzie wojewódzkiej policji. Z listu policjanta - do którego dotarło radio RMF - wynika, że opętany ma być radca prawny Koordynatora Zespołu Prawnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.</strong> </p>
<p><em>"Zwracam się z prośbą do Waszej Eminencji o spowodowanie odprawienia zgodnie z prawem kanonicznym publicznych egzorcyzmów w siedzibie komendanta wojewódzkiego Policji w Szczecinie"</em> - napisał funkcjonariusz. Według RMF policjant zaznacza, że zło mogło także rozgościć się w miejscach, gdzie radca przebywa, a więc w szczecińskiej komendzie wojewódzkiej, tamtejszej izbie radców prawnych, Uniwersytecie Szczecińskim oraz jego własnej kancelarii.</p>
<p><strong>Wszystko przez naszą klasę</strong></p>
<p><!--more--></p>
<p>Mundurowy nabrał podejrzeń, gdy przeglądając portal Nasza Klasa, odnalazł profil radcy, a w rubryce "O sobie" wpisane słowa: "adwokat diabła". Policjant zatroskany o dobro wszystkich funkcjonariuszy nie wahał się i napisał list do metropolity szczecińsko-kamieńskiego.</p>
<p>"Eminencjo, są uzasadnione powody do domniemywania, iż mogło mieć miejsce opętanie jego samego lub miejsc, w których przebywa ( ). Zwracam się z prośbą do Waszej Eminencji o wyznaczenie właściwej osoby duchownej i przeprowadzenie tych szczególnych w swej formie, koniecznych sakramentaliów, celem uchronienia wskazanej osoby i miejsc od działania Złego - pisze w liście "zatroskany" o duszę policjant. Według RMF pismo trafiło też do Episkopatu, MSWiA i Komendy Głównej Policji.</p>
<p><em>źródło: <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5555416,RMF__Prosba_policjanta_o_egzorcyzmy_na_komendzie.html?skad=rss">wiadomosci.gazeta.pl</a></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Duchy, egzorcyzmy, egzorcyści cz.6.]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=469</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 08:46:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.wordpress.com/?p=469</guid>
<description><![CDATA[Nie będziesz miał bogów cudzych&#8230;
Okultyzm, magia, horoskopy, wróżby… Czy rzeczywiście ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><strong>Nie będziesz miał bogów cudzych...</strong></p>
<p><em>Okultyzm, magia, horoskopy, wróżby… Czy rzeczywiście są tak groźne, jak powiadają niektórzy?<br />
Czy z tym Harrym Potterem to nie lekka przesada? I czy chodzenie do wróżki może skończyć się kłopotami, którym zaradzić może tylko egzorcysta?</em></p>
<p>Demonolog, badacz prądów duchowych i sekt – o. dr Aleksander Posacki SJ, mówi, że problem jest śmiertelnie poważny, a powszechnie lekceważony, bagatelizowany, nawet ośmieszany. Szeroko pojęty okultyzm wielu, niestety, także duchownych, traktuje na równi z przesądami, z lekkim przymrużeniem oka. Nic bardziej błędnego i niebezpiecznego w skutkach.</p>
<p><!--more--></p>
<p>– Rzeczywistość, która jest źródłem uzależnień duchowych, towarzyszy człowiekowi od zawsze. Nieustannie chodziło o zwiedzenie człowieka, o udawanie dobra, o udawanie boga... – mówi Robert Tekieli, dziennikarz, założyciel słynnego "Brulionu", publicysta, autor popularnych audycji w Radiu Józef i "Jarmarku cudów" w TVP3. – Istnieje ogromna rzesza ludzi, u których została naruszona duchowa bariera ochronna. Wychodzenie z tego stanu trwa czasami latami.</p>
<p>A jednak wielu ulega "magii" magii, nie widząc w tym nic groźnego. Często pojawia się też argument, że wiara np. w tzw. soft-okultyzm: we wróżby, horoskopy, kabałę, nie wyklucza wiary w Pana Boga. Nic bardziej mylnego. Ks. Łukasz Laskowski, biblista, twierdzi, że konfrontacja magii z Ewangelią zmusza do opowiedzenia się po jednej ze stron. Bo magia chce mieć wpływ na człowieka, zmieniać świat wbrew Bogu, ma ambicje dosięgać boskiej miary.</p>
<p>Czy Pismo Święte otwarcie zakazuje uprawiania szeroko pojętej magii? – I to wielokrotnie! – przekonuje ks. Laskowski. W Piśmie Świętym zakazywane są: wróżbiarstwo, czary, magia, wieszczenie. To wszystko wiąże się bowiem z grzechem bałwochwalstwa (cześć oddawana innym bogom), które jest zerwaniem przymierza z Bogiem, przez co człowiek taki staje się duchowym bękartem wyrzuconym, według Pisma, poza nawias ludu Bożego. Biblia nazywa magię "obrzydliwością" dla Boga, a wśród dwóch "grzechów wielkich" wymienia bałwochwalstwo.</p>
<p><strong>Co na to nauka?</strong></p>
<p>W spisie chorób psychicznych istnieje jednostka chorobowa nazwana: trans i opętanie. Dr Joanna Dziasek, lekarz psychiatra ze sporym doświadczeniem psychoterapeutycznym, członek Wspólnoty Mamre, przyznaje, że przez wiele lat była przekonana, iż nie ma czegoś takiego, jak opętanie przez demony, są natomiast histerie. Objawowo podobne. A jako że psychiatrzy wszystko usiłują naukowo wytłumaczyć, dr Dziasek przyznaje: – Długo trwało, nim przekonałam się, że to, co dzieje się z człowiekiem, nie zawsze jest chorobą psychiczną. Bywa, że konieczna jest współpraca kapłana egzorcysty i psychiatry. W wielu diecezjach działają kościelne przychodnie, w których psychiatrzy decydują, czy mamy do czynienia z chorobą, czy z opętaniem. Mogę zbadać, czy ktoś jest chory, ale spotykam takie fenomeny, które mogą być chorobą psychiczną, ale nie muszą, oraz takie fenomeny, które mogą być zarówno działaniem Ducha Świętego, jak i demonów.</p>
<p><strong>Strefy niebezpieczne</strong></p>
<p>Tych zagrożeń duchowych wokół nas jest wiele. Czasem wyglądają niewinnie. Wiele lat temu Leszek Dokowicz, operator, autor filmów dokumentalnych, uczestniczył w spotkaniu ze słynnym bioenergoterapeutą Harrisem. Niewiele z tego spotkania pamięta, ale od tamtej chwili bywał w kościele coraz rzadziej, wreszcie odszedł zupełnie. Przez ponad 20 lat nie łączył tych dwóch faktów. Dopiero potężny życiowy kryzys uświadomił mu początek złej drogi. Jego najbliżsi przyjaciele, człowiek, którego uważał za geniusza, okazali się satanistami. Ledwie uszedł z życiem.</p>
<p>Hanna leczyła ludzi za pomocą wahadełka. Nie przekonywały ją argumenty, że różdżkarz przekracza pewną barierę duchową, nie zawsze wiedząc, co za nią jest. Dzisiaj Hanna jest przekonana, że na skutek jej działalności 7 osób odebrało sobie życie. – Mówimy o sprawach śmiertelnie poważnych – przypomina o. Posacki.</p>
<p>– Magia ma być oddziaływaniem na rzeczywistość, a tak naprawdę niszczy duszę tego, który jej używa – tłumaczy Robert Tekieli, który na własnej skórze doświadczył "innych stanów świadomości". I gdy dzisiaj mówi o duchowych zniewoleniach, wie, o czym mówi, dlatego siła jego argumentów jest ogromna. Przekonuje, że panorama współczesnych zagrożeń duchowych jest spora. – Pamiętajcie, że gdy relaksujecie się, czyli za namową kolorowych pisemek staracie się odprężyć, myśleć o miłych rzeczach, "odpływać", wprowadzacie się w stan głębokiego relaksu, możecie wejść w stan transowy. Te techniki mogą być wykorzystywane w okultyzmie. Jeśli chcecie swojemu dzieciakowi zafundować kurs szybkiego czytania, supernauczania, wszelkie kursy, które poszerzają zdolności umysłu, pamiętajcie, że narażacie dziecko na kontakt z odmienną rzeczywistością duchową. Nie róbcie tego! – przekonuje Tekieli. – To jest po pierwsze sprzeczne z przykazaniami Bożymi, a po drugie, żeby było skuteczne, może wmieszać się w to demon.</p>
<p><strong>Nieproszeni goście</strong></p>
<p>Osoby zajmujące się szeroko pojętym okultyzmem jako niebezpieczne wymieniają stawianie horoskopów, bo wymaga to medytowania kosmogramów, które mają formę zbliżoną do mandali. Niebezpieczne jest wszelakie wróżenie, nawet niewinne z pozoru "czytanie z ręki". Chiromanta bowiem, próbując wyczytać coś z ludzkiej ręki, musi wprowadzić się w stan transu. A każdy stan transowy jest niebezpieczny, jesteśmy wtedy otwarci na nieznaną i groźną rzeczywistość. Pani Jadwiga, niegdyś częsta bywalczyni salonów wróżbiarskich, przyznaje, że zawsze raziła ją spora liczba świętych obrazów, które zazwyczaj wiszą w takich miejscach.</p>
<p>Obawy budzą modne kursy poszerzania możliwości umysłu. Robert Tekieli daje przykład takich popularnych w Polsce kursów doskonalenia umysłu: – Kurs trwa zazwyczaj dwa-trzy dni. Na początek trzeba więc szybko przebudować świadomość człowieka. Natychmiast – czyli radykalnie, np. umożliwić uczestnikowi kursu przejście po rozpalonych węglach. Prowadzący wprowadza więc delikwenta w stan transu. Opowiadano mi o kobiecie, której podczas takiego seansu wybuchowo spalił się lakier z paznokci u nóg. Człowiekowi, który potrafi nami zawładnąć do tego stopnia, że chodzimy po ogniu bez jednego pęcherza, zazwyczaj ufamy bezgranicznie. Czyli nasz "mistrz" może potem zrobić z nami wszystko…</p>
<p>Małgosia wywoływała duchy. Taka szczeniacka zgrywa – myślała. Potem zaczęły się koszmarne sny, zwłaszcza jeden – o tym, jak coś ją dusi. Któregoś ranka zobaczyła w lusterku sine paluchy odbite na szyi... Piotrek bawił się w okultyzm, lubił różne inne stany świadomości. Eksperymentował. Pewnego razu doznał granicznego przeżycia, które przestraszyło go nie na żarty. Doznał wniknięcia w jego umysł i ciało obcego bytu. Tomka fascynowały wschodnie style walki, m.in. tai-chi. Chińczycy, którzy wykonują dziwne powolne ruchy, aby uspokoić umysł. Monotonia powtarzanych gestów ma go wyłączyć. Tomek należał do oazy i nie widział w tym sprzeczności. Otrzeźwienie przyszło, gdy nie umiał poradzić sobie z napadami agresji wobec najbliższych. "Tai-chi to taniec na cześć demona" – wymsknęło się kiedyś jego trenerowi.</p>
<p>– Są walki Wschodu, które są jedynie sportem, to jest w porządku, ale jeśli dodajemy do tego ideologię, pewną filozofię – może być niebezpiecznie. Kolejne stopnie to jak kolejne etapy wtajemniczenia – tłumaczył Robert Tekieli.</p>
<p>Leszek Dokowicz z kolei jest przerażony popularnością muzyki techno w Polsce. Czym jest scena techno, poznał na własnej skórze, jako że przez lata był jej gorącym zwolennikiem i współpracował z niemieckimi ideologami tej muzyki, będącej jednocześnie pewną filozofią życia. Dziś jego opowieść o muzyce techno nierozłącznie wiąże się z doświadczeniami satanizmu. Obawia się, że muzyka ta przejdzie przez Polskę "jak walec".</p>
<p><strong>Nie wyśmiewajcie…</strong></p>
<p>Nie należy też lekceważyć rozmaitych metod leczenia – od wspomnianego już wahadełka, przez seanse bioenergoterapeutyczne, metody reiki, nakładania rąk, po homeopatię, która u dzieci wywołuje depresje, itd. Na temat szkodliwości bioenergoterapii wypowiadają się coraz częściej ludzie, którzy sami zajmowali się nią przez lata. Nie zagwarantują oni, że podczas seansu nie dojdzie do kontaktu z inną rzeczywistością duchową, z demonem. Nie przez przypadek hinduscy jogowie biją na alarm, mówiąc, że to, co wyprawia się z jogą w Europie, jest zatrważające.</p>
<p>Robert Tekieli zwraca uwagę na amulety, talizmany i fetysze – naiwni wierzą, że przedmioty te zapewnią im pomyślność. – Są one często wytwarzane w trakcie rozmaitych rytuałów lub zawierają symbole przynależności do świata demonów – często zupełnie nieświadomi, nie wiemy, co nosimy na szyi – tłumaczy.</p>
<p>O. Posacki przekonuje, że lepiej dmuchać na zimne. Dlatego ten kapłan demonolog zdecydowanie ostrzega przed lekceważącym podchodzeniem do literatury typu "Harry Potter". Książka ta, zdaniem osób zajmujących się tematyką okultystyczną, jest dla młodych czytelników zdecydowanie niebezpieczną lekturą, bo promuje szeroko pojętą magię, uczy pewnych technik, a przez swoją popularność – także postaw przyzwalających na kontakt z odmiennymi rzeczywistościami duchowymi. Tego zdania jest też Małgorzata Nawrocka – autorka coraz bardziej znanych powieści antymagicznych dla młodzieży: "Anhar" i "Alhar, syn Anhara".</p>
<p><strong>Nie czcij obcych</strong></p>
<p>Wracamy do grzechu bałwochwalstwa, w którym jest początek wszelkiego zła. Grzechu cokolwiek dzisiaj zapomnianego. A to, że bałwochwalstwo bywa często początkiem opętania, przyznają egzorcyści nie tylko katoliccy, ale także protestanccy i prawosławni. Bałwochwalstwo nie jest grzechem antycznym i martwym jak łacina. Bałwochwalstwo to obecnie, oprócz klasycznego oddawania czci obcym bogom, także fanatyczny stosunek do pieniędzy, uzależnienie od seksu, szukanie ekstremalnych doświadczeń duchowych, eksperymentowanie z własnym umysłem i ciałem, poszukiwanie przeróżnych polepszaczy życia. Ostrzeżenie adresowane jest także do internetowych maniaków, którzy w wirtualnej rzeczywistości nie potrafią już odróżnić tego, co Boże, od tego, co pochodzi od złego.</p>
<p>– Demony najszybciej trafiają do człowieka, który bałwochwalstwo uprawia – ostrzega o. Posacki. – Ilu ludzi dzisiaj umniejsza Boga, odrzuca Go, ignoruje, eksperymentuje ze stanami świadomości? Ten zwrot ku innym bożkom najpierw i niedostrzegalnie dla świata zewnętrznego dokonuje się w sercu i umyśle człowieka. Tak powstaje błąd intelektualny postrzegający Boga jako kosmiczną energię, wyśmiewający istnienie magii i innych rzeczywistości. A wiadomo, że kto toleruje błąd, będzie tolerował grzech...</p>
<p>Nie wolno nam jednak pozostać w przekonaniu, że świat wokół nas pełen jest demonów, złych duchów, które czyhają na najmniejszą nawet okazję, by nas dopaść i zniszczyć. Silniejszy od wszelkiego zła jest Bóg i dla ludzi wierzących, pozostających w stanie łaski uświęcającej, nie ma lepszej ochrony. Nie zwalnia nas to jednak z myślenia i odrobiny zdrowego rozsądku w kwestiach, które już na pierwszy rzut oka wydają się podejrzane.</p>
<p>Leszek Dokowicz wspomina, że gdy ścigany przez satanistów uciekał przez Europę do Polski, w pewnym dramatycznym momencie powiedział sobie z mocą: – Nic mi nie zrobicie, bo wierzę w Boga!</p>
<p>Świadectwa osób uwolnionych i wykłady egzorcystów i teologów cytowane w materiale prezentowano podczas konferencji "Magia – cała prawda", która odbywała się 31 maja na Jasnej Górze. </p>
<p>Najbliższa konferencja na ten temat odbędzie się w Gdyni-Żabiance w dniach 21-23 lipca br. w kościele Matki Bożej Fatimskiej. Więcej informacji: www.newage.info.pl, www.duchowapomoc.pl, www.jarmarkcudow.pl</p>
<p><em>za: <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1494453,240,1,kioskart.html">onet.pl</a></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Astrologia a chrześcijaństwo]]></title>
<link>http://kazdy.wordpress.com/?p=22</link>
<pubDate>Fri, 13 Jun 2008 02:30:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>kazdy</dc:creator>
<guid>http://kazdy.wordpress.com/?p=22</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio wiele osób zwracało się do mnie z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego jest tak wiele sprze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio wiele osób zwracało się do mnie z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego jest tak wiele sprzeciwu wobec astrologii w kręgach chrześcijańskich. Na pytanie to można znaleźć szereg wyczerpujących materiałów. Najwyraźniej jednak niewystarczających, skoro zagadnienie ciągle budzi wątpliwości.</p>
<h3>Czym jest astrologia?</h3>
<p>Wikipedia podaje, że <a title="Astrologia" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Astrologia" target="_blank">astrologia</a> to:</p>
<p><em>badanie położenia ciał niebieskich <span style="text-decoration:underline;"><strong>przy założeniu</strong></span>, że istnieje bezpośredni związek między zjawiskami na <a class="mw-redirect" title="Sklepienie niebieskie" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sklepienie_niebieskie">niebie</a> a losem poszczególnych ludzi i wydarzeniami na <a title="Ziemia" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia">Ziemi</a>.</em></p>
<p>Niezwykle istotne jest, że w astrologii <strong>zakłada się</strong> <span style="text-decoration:underline;">bezpośredni związek</span> pomiędzy zjawiskami astronomicznymi, a <em>losem <strong>poszczególnych </strong>ludzi</em>. Ponieważ takiego związku nikt nigdy <a title="Metoda naukowa" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa" target="_blank">nie udowodnił naukowo</a> (patrz chociażby: <a title="Krytyka astrologii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Astrologia#Krytyka_astrologii" target="_blank">Krytyka astrologii</a>), więc to założenie jest <strong>wierzeniem</strong>. Aby ustalić stosunek chrześcijaństwa do astrologii należy jedynie zweryfikować, czy jest to wierzenie wspólne dla zarówno chrześcijaństwa, jak i astrologii. Podstawowym zaś źródłem wierzeń w chrześcijaństwie jest Pismo Święte.</p>
<h3>Pismo Święte o astrologii</h3>
<p>Pismo Święte kilkukrotnie wypowiada się bezpośrednio na temat astrologii. W celu łatwiejszego zrozumienia  cytatów warto zauważyć, że astrologia jest konkretną formą <a title="Wróżenie" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wr%C3%B3%C5%BCenie" target="_blank">wróżenia</a>. Wróżeniem zaś zajmują się wróżbici lub wróżki. Ci spośród nich, którzy ograniczają się do astrologi nazywani bywają również astrologami.</p>
<p>Oto, co mówi Pismo Święte:</p>
<blockquote><p><span class="wyroznienie"><em>Jeżeli jaki mężczyzna albo jaka kobieta będą wywoływać duchy albo <span style="text-decoration:underline;">wróżyć</span>, będą ukarani śmiercią.</em><br />
<a title="Wróżenie wg ks. Kapłańskiej" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=112&#38;werset=27#W27" target="_blank">Kpł 20, 27a</a></span></p>
<p><em><span class="wyroznienie">Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, <span style="text-decoration:underline;">uprawiał wróżby</span>, gusła, przepowiednie i czary;</span></em><a title="Wróżenie wg ks. Powtórzonego Prawa" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=1399&#38;werset1=9&#38;werset2=14#W" target="_blank"><br />
PWt 18, 10</a></p>
<p><span class="wyroznienie"><em>Masz już dosyć mnóstwa twoich doradców.<br />
Niechaj się stawią,<br />
by cię ocalić, owi <span style="text-decoration:underline;">opisywacze nieba,<br />
którzy badają gwiazdy,<br />
przepowiadają na każdy miesiąc</span>,<br />
<span style="text-decoration:underline;"> co ma się z tobą wydarzyć.</span><br />
<a name="W14"></a>Oto będą jak źdźbła słomiane,<br />
ogień ich spali.<br />
Nie uratują własnego życia<br />
z mocy płomieni.<br />
</em></span><a title="Wróżenie wg ks. Izajasza" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=519&#38;werset1=13&#38;werset2=15#W" target="_blank">Iz 47,13-14</a></p>
<p><em><span class="wyroznienie">Bo opór jest jak <span style="text-decoration:underline;">grzech wróżbiarstwa</span>,<br />
a krnąbrność jak złość bałwochwalstwa.<br />
Ponieważ wzgardziłeś nakazem Pana,<br />
odrzucił cię On jako króla<br />
</span></em><a title="Wróżenie wg 1 ks. Samuela" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=1168&#38;werset=23#W23" target="_blank">1 Sm 15, 23</a></p>
<p>W cytatach podkreśliłem odniesienia do wróżbiarstwa i wróżbitów (w tym także konkretne odniesienie do astrologów w księdze Izajasza). Pismo Święte wypowiada się jasno i dobitnie - wróżbiarstwo (w tym astrologia) jest grzechem i to grzechem tak ciężkim, że <a title="Kara śmierci za wróżbiarstwo" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=112&#38;werset=27#W27" target="_blank">karanym śmiercią</a>! Co więcej, jest to jeden z tych grzechów, o których Bóg wypowiada się w sposób następujący:</p>
<p><em>Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. </em><br />
<a title="Wróżbiarstwo jest obrzydliwe w oczach Boga!" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=1399&#38;werset=12#W12" target="_blank">Pwt 18, 12</a></p>
<p>To bardzo silne słowa. Bóg nie chce mieć nic do czynienia z ludźmi wywołującymi duchy i wróżącymi. Podobnie astrologia jest <strong>obrzydliwa</strong> w oczach Boga. I jak dalej poucza księga Powtórzonego Prawa - uprawianie tego typu praktyk jest równoznaczne ze zdradą, odrzuceniem Boga:</p>
<p><em>Dochowasz pełnej wierności Panu, Bogu swemu. <span class="werset"> </span>Te narody bowiem, które ty wydziedziczysz, słuchały wróżbitów i wywołujących umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.<br />
</em><a title="Wróżbiarstwo to niewierność wobec Boga" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=1399&#38;werset1=13&#38;werset2=14#W" target="_blank">Pwt 18, 13-14</a></p></blockquote>
<p>W Piśmie Świętym można odnaleźć jeszcze wiele innych cytatów, które w sposób bardziej lub mniej pośredni będą występowały przeciwko astrologii i wróżbiarstwu. Właśnie interpretacja Pisma Świętego, która jest przekazywana w formie Tradycji, wysuwa inne jeszcze, a bardzo mocne argumenty przeciwko astrologii.</p>
<h3><strong>Doktryna chrześcijańska a astrologia</strong></h3>
<p>Na początku warto sięgnąć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, który poświęca <a title="Katechizm Kościoła Katolickiego o astrologii" href="http://www.parafiabojanowo.com/duchowosc/pokusa/wrozbiarstwo-i-magia-katechizm-kosciola-katolic-2.html" target="_blank">trzy punkty</a> m. in. astrologii i wróżbiarstwu:</p>
<blockquote><p><strong>2115</strong> Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie. Nieprzewidywanie może stanowić brak odpowiedzialności.</p>
<p><strong>2116</strong> Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem - połączonym z miłującą bojaźnią - które należą się jedynie Bogu.</p>
<p><strong>2117</strong> Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim - nawet w celu zapewnienia mu zdrowia - są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.<br />
<span class="article_seperator"> </span></p></blockquote>
<h3>Niezdrowa ciekawość</h3>
<p>Punkt 2115 uderza w sedno sprawy - jest naturalnym, że człowiek nie zna przyszłości, wpływa na nią wiele czynników, których poznanie czy też przewidzenie na drodze naukowej jest często niemożliwe. Skądinąd wiemy, że Bóg, jako Istota Doskonała posiada wszelką wiedzę; również o przyszłości. Istotą chrześcijaństwa nie jest dociekanie tego, co Bóg wie. Byłaby to swoista próba rywalizacji - przepełniona ludzką pychą wynikającą z uzurpowania sobie możliwości poznania tego, co zna tylko Bóg. Tymczasem Jezus upomina uczniów, by raczej prosili Boga w modlitwie o potrzebne łaski (<a title="Bóg odpowiada na modlitwę" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=333&#38;werset1=7&#38;werset2=8#W" target="_blank">Łk 18,7-8a</a>), przejawiając w ten sposób wiarę, że to Bóg jest ostatecznym Dawcą. Jezus zapewnia o miłości Boga do ludzi, czemu w modlitwie również dajemy wyraz - ufamy Bogu, że w swej Miłości nas nie skrzywdzi, a wręcz przeciwnie - obdarzy potrzebnymi łaskami.</p>
<blockquote><p><span class="wyroznienie"><em>A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?  <span class="werset">P</span>owiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę.</em><br />
</span>(<a title="Bóg odpowiada na modlitwę" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=333&#38;werset1=7&#38;werset2=8#W" target="_blank">Łk 18,7-8a</a>)</p></blockquote>
<p>Postawa zaufania, modlitwy i wiary jest zdecydowanie odmienna od tej, która skłania ludzi do zajęcia się wróżbiarstwem i astrologią - czyli lęku o jutro, może nawet podejrzliwości oraz <em>niezdrowej ciekawości</em>.</p>
<h3>Ułuda kontroli</h3>
<p>Lęk o jutro może również wypływać z pobudek, o których traktuje punkt 2116 - lęku przed tym, czego nie sposób kontrolować, a ten lęk bierze się z pragnienia kontrolowania świata, panowania nad <em>wszystkimi </em>zdarzeniami i, w konsekwencji, również dominacji nad innymi ludźmi.</p>
<p>Charakterystyczne, że w takiej wizji świata, w której dominującym celem życia jest pełna kontrola nad życiem swoim i innych, a także nad wszystkimi wydarzeniami, zaczyna brakować miejsca dla Boga i przejawów Jego Miłości. Skoro w pełni kontroluję swoje życie, swój świat, to Bóg nie jest do niczego potrzebny. W konsekwencji więc, dążenie do takiej kontroli, a wrażenie kontroli nabywa się również poprzez wiedzę, prowadzi do praktycznego wyeliminowania koncepcji wszechmogącego, miłującego Boga.</p>
<h3>Źródło mocy</h3>
<p>W punkcie 2117 Katechizm wskazuje na pokrewieństwo pomiędzy <a title="Definicja spirytyzmu" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Spirytyzm" target="_blank">spirytyzmem</a> i praktykami magicznymi, a wróżbiarstwem i astrologią. Jak <a title="ks. Gabriele Amort " href="http://www.tolle.pl/pozycja/wyznania-egzorcysty" target="_blank">potwierdza doświadczenie egzorcystów</a>, źródłem nadprzyrodzonych zdolności (do których należy <em>znajomość rzeczy ukrytych</em>) jest zły duch; Szatan. Część astrologów będzie protestowała twierdząc, że to raczej precyzyjnie wyznaczony horoskop pozwala "przewidzieć" przyszłość danej osoby. Okazuje się, że o sukcesie przewidywania przyszłości (i przeszłości) przesądza osoba interpretatora i proces interpretacji. Gdy zapytać jak ów proces przebiega, to astrologowie mówią, że <em>pytają się duchowych kosmicznych energii.</em> Niekiedy nieświadomie, innym zaś razem z większą lub mniejszą świadomością, proszą oni duchy, a te objawiają im przeszłość i prawdopodobną przyszłość danej osoby. Nie dzieje się to bez szkody dla wróżącego i dla osoby, której się wróży.</p>
<p>Rodzą się pytania:</p>
<ol>
<li>Skąd wiadomo, że te duchy są złe? Czy nie można ograniczać się do pytania tylko dobrych duchów?</li>
<li>W jaki sposób wiedza ukryta może być w posiadaniu duchów?</li>
</ol>
<h3>Zły duch</h3>
<p>Poza <a title="ks. Gabriele Amort " href="http://www.tolle.pl/pozycja/wyznania-egzorcysty" target="_blank">licznymi świadectwami egzorcystów</a> i osób przez nich uwolnionych, można w prosty sposób udowodnić, że na pytania astrologów i wróżbitów odpowiada zły duch. Po pierwsze, jak przedstawia Pismo Święte, a tłumaczy Katechizm Kościoła Katolickiego, postawa, która prowadzi do zasięgnięcia opinii astrologów i wróżbitów jest <strong>grzeszna</strong>. Po drugie, grzech wiąże się z obecnością diabła. Po trzecie, rezultat poznania przyszłości niezmiernie często służy wyrobieniu biernej postawy wobec zdarzeń, sprzyja znajdowaniu wygodnych wymówek i w konsekwencji poddaniu swojej wolnej woli temu, co zostało danej osobie przepowiedziane, jako pewne, a więc nieuchronne. Zaprzecza to moralnej wartości czynów człowieka - które są dobre i złe, a nie nieuniknione. Jezus zaś objaśniał uczniom, że obserwując <em>owoce</em> (rezultaty) można ocenić ich źródło (<a title="Po owocach poznacie ich" href="http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=250&#38;werset1=15&#38;werset2=20#W" target="_blank">Mt 7, 15-20</a>). Nie mogą więc złe owoce (jak tutaj: fałszywe poglądy i wynikająca z nich postawa) pochodzić od dobrego ducha.</p>
<p>Pozostaje pytanie, czy nie można zasięgać opinii jedynie dobrych duchów?</p>
<p>Zakładając nawet, że można nie grzesząc zapytać dobre duchy (a więc anioły), o przyszłość, to pozostaje pytanie, w jaki sposób rozróżnić, czy komunikuje się z nami duch dobry, czy zły? Przecież szatan jest <em>ojcem kłamstwa</em> (gr. <em>diabolos</em> - oszczerca) - będzie starał się wprowadzić w błąd, podszywając się pod <em>anioła światłości</em>. Co więcej, anioły, czyli dobre duchy, przede wszystkim słuchają się Boga, a nie ludzi. Wolą Boga, jak czytamy w Biblii, jest by nie wywoływać duchów, ani nie korzystać z astrologii czy wróżbiarstwa. Można być pewnym, że żaden anioł nie przyczyni się do grzechu.</p>
<h3>Co wiedzą złe duchy</h3>
<p>Można się zastanawiać, skąd właściwie złe duchy znają przyszłe wydarzenia, posiadają <em>wiedzę ukrytą</em>. Warto uświadomić sobie, że zły duch, nie jest ograniczony przez cielesność, "żyje" bardzo długo, jest bytem inteligentnym i jako taki posiada dogłębną wiedzę, potrafi z dużym prawdopodobieństwem przewidywać zachowanie ludzi. Ponadto ma dostęp do emocjonalnej sfery ludzkiego umysłu, zna więc też uczucia ludzi. Z tego względu, choć jedynie przewiduje przyszłość, przewidywania te są całkiem trafne. Zna natomiast przeszłość ludzi. Przykładowo, może przewidzieć, że czeka Cię wkrótce nieprzyjemne wydarzenie związane z wodą, jeżeli właśnie przerdzewiała jakaś rurka w Twoim mieszkaniu i wystarczy, że mocniej poleci przez nią woda to pęknie.</p>
<h3>Skutki</h3>
<p>Warto wiedzieć, że zajmowanie się wróżbiarstwem (w tym astrologią) jest nie tylko bardzo ciężkim grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu, ale zazwyczaj prowadzi również do bardzo poważnych skutków duchowych i cielesnych. Do skutków duchowych należą: przytępienie sumienia (wyczucia dobra i zła), oschłość duchowa, popadanie w coraz to poważniejsze grzechy (stawanie się złym człowiekiem). Często występujące skutki cielesne: choroby (zwłaszcza psychiczne i nowotworowe), samobójstwa, nieszczęścia różnego innego rodzaju. Skutki te rozciągają się również na rodzinę i osoby bliskie.</p>
<h3>Nie wiedziałam....</h3>
<p>Wyżej przedstawiłem, dlaczego wróżbiarstwo (zaś astrologia w szczególności) są przez Kościół uznawane za wielkie zło. Jest jednak wiele osób, które z powodu niewiedzy o naturze astrologii, zasięgali opinii astrologów, bądź samodzielnie parali się stawianiem horoskopów. Co mają zrobić, gdy pragną porzucić te praktyki? Jak pojednać się z Bogiem?</p>
<p>O tym w kolejnym artykuliku pt. <em>Od astrologii do Boga.</em></p>
<h3>Warto przeczytać</h3>
<p>1. <a title="Uważnie patrzeć na znaki" href="http://www.mateusz.pl/donbosco/0807-1.htm" target="_blank"><em>Uważnie patrzeć na znaki</em></a> - rozmowa z o. Aleksandrem Posadzkim, SJ</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przeznaczenie dusz [cz.2]]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/?p=231</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 23:43:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/?p=231</guid>
<description><![CDATA[Uwaga Jeśli zainteresował Cię ten post, &#8220;idź&#8221; najpierw do części pierwszej:
 Wędr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Uwaga Jeśli zainteresował Cię ten post, "idź" najpierw do części pierwszej:<br />
<a href="http://motyl.wordpress.com/2008/05/14/wedrowka-dusz-reinkarnacja-zaswiaty-duchy-cz1/" target="_self"> Wędrówka dusz, reinkarnacja, zaświaty, duchy [cz.1]</a></p>
<p>"Przeznaczenie dusz" tak brzmi następna książka Michaela Newtona, równie ciekawa co pierwsza. Przy czym muszę przyznać że pierwsza zrobiła na mnie szczególne wrażenie, pewnie dlatego że była pierwsza ; - )</p>
<p>Książka ta składa się z dwóch tomów, do tej pory (patrz na datę posta) nie czytałem pierwszego, ale drugi tak.</p>
<p>Postanowiłem umieścić wywiad z doktorem Michaelem Newtonem</p>
<p>Treść pochodzi ze strony <a href="http://bochenia.pl/index.php?option=content&#38;task=view&#38;id=285" target="_blank">bochenia.pl</a></p>
<p><!--more--></p>
<hr /><em><br />
„Święte prawdy naszej eterycznej historii mogą być dzisiaj odkryte, ponieważ jesteśmy w stanie obejść świadomy umysł i dosięgnąć podświadomości, która nie została zanurzona w Rzece Zapomnienia. Nasza wyższa Jaźń pamięta wybiórczo nasze przeszłe tryumfy i występki, szepcząc do nas poprzez czas i przestrzeń.”</em></p>
<p style="text-align:right;"><em> „Przeznaczenie dusz”, dr Michael Newton</em></p>
<p>Bestseller dr Michaela Newtona „Wędrówka dusz” zaintrygował wielu czytelników swoim odkrywczym spojrzeniem na odwieczne pytania dotyczące naszego przeznaczenia po śmierci. Przedstawił śmiały i nowy koncept świata, do którego udają się dusze pomiędzy kolejnymi wcieleniami. Miejsca, w którym zdecydujemy o doświadczeniach, przez jakie przejdziemy w kolejnym ludzkim ciele, i czego zamierzamy się dzięki temu nauczyć.</p>
<p>Czytelnicy poczuli niedosyt, a ich apetyty dotyczące tematu życia pomiędzy wcieleniami wyostrzyły się i nie zostały zaspokojone przez być może pierwszy udokumentowany opis użycia hipnoterapii do zbadania życia po drugiej stronie. Dr Newton, który rozwinął własną technikę wprowadzania ludzi w głęboką hipnozę, podczas której ludzie mogą przypominać sobie życie pomiędzy wcieleniami, odpowiedział na ten niedosyt kolejną książką opisującą liczne sesje z udziałem dusz o różnym poziomie dojrzałości.</p>
<p>„Przeznaczenie dusz” przedstawia szczegóły wielu aspektów życia duszy jedynie wspomnianych w pierwszej książce. Ukazuje duszę w początkowej fazie jej rozwoju, proces leczenia urazów spowodowanych doświadczeniem gwałtu<br />
i zła panującego na ziemskiej planecie, a także więcej informacji o grupach dusz istniejących w rzeczywistości, której doświadczamy pomiędzy wcieleniami.</p>
<p>A oto wywiad jaki przeprowadził z Autorem Tim Miejan , redaktor magazynu „The Edge”.</p>
<p><em>Przedstawiasz siebie jako posłaniec przekazujący informacje, które otrzymujesz od swoich klientów. Jak wpłynęły one na twoje zrozumienie rzeczywistości?</em></p>
<p>Michael Newton: Rozpocząłem prawie 40 lat temu jako tradycyjny psychoterapeuta. Nie byłem wtedy osobą ani religijną ani duchową. W rzeczywistości byłem ateistą. Wszystkie te lata z ludźmi, którzy objawili mi co jest po drugiej stronie życia, dały mi dużo prawdziwie duchowych doznań.<br />
Chociaż intensywnie studiowałem filozofię i poznawałem różne religie świata, nie rozwinąłem własnej wiary. Nie byłem pod wrażeniem zorganizowanych instytucji religijnych posługujących się raczej sztywnymi doktrynami dotyczącymi określonych tematów. Zacząłem więc studiować Buddyzm i inne wschodnie religie, szukając duchowej perspektywy, którą mógłbym zaakceptować. Zrozumiałem, że zarówno sposób, w jaki żyjemy, jak i nasza postawa wobec innych, mają olbrzymie znaczenie. Brakowało mi tego połączenia z Bogiem. Dla jakiego celu tutaj jesteśmy? Mówiąc całkiem uczciwie nie wierzyłem w ponowne życie. Myślałem, że koniec życia oznacza koniec mojego istnienia.<br />
Mogę powiedzieć, że otrzymałem od moich klientów wspaniały dar. Pomogli mi ukształtować moją obecną duchowość i chociaż nie uważam się za osobę religijną, mam nadzieję, że jestem uduchowiony. Zrozumienie do którego doszedłem jest takie, że bez względu na to jak głęboko jesteśmy religijni w tradycyjnym znaczeniu, czy też nie wyznajemy żadnej religii, nasza nieśmiertelna jaźń istnieje ponad naszym ludzkim ciałem i warunkami, których doświadczamy. Nasze umysły manifestują pozytywną energię, która tworzy naszą tożsamość i jest również poza czasem i przestrzenią. Dla mnie jest to oznaką istnienia wyższego, duchowego autorytetu. Jedną z rzeczy, których się nauczyłem, i która była ważna w moim życiu, było odczucie porządku istniejącego we wszechświecie. To, że nic się nie dzieje przypadkowo.</p>
<p><em>W książce „Przeznaczenie dusz”, przedstawiając jeden z przykładów regresji, wysuwasz tezę, że celem życia na Ziemi jest być może zjednoczenie całej ludzkości, wszystkich ras i narodów.</em></p>
<p>Michael Newton: Tak, chodzi o bardzo ważną zasadę jedności. Jesteśmy wysyłani na Ziemię do bardzo trudnej szkoły, aby uczyć się właśnie tej zasady. Bez wzglądu na naszą rasę, kolor skóry, wiarę czy pochodzenie, wszyscy jesteśmy tacy sami. Dopóki nie nauczymy się wspólnego życia we wzajemnej tolerancji, dopóki nie zrozumiemy jak być dla innych łaskawymi i pomocnymi oraz nie pojmiemy, że mamy jeden, wspólny cel w życiu, i nie zrobimy wszystkiego, aby uczynić ten świat lepszym miejscem, nie nauczyliśmy się tej lekcji. I będziemy tu powracać, aż ją przyswoimy. Ta zasada jedności jest niezwykle ważna. To nie przez przypadek znaleźliśmy się tu na Ziemi, na której istnieje tak zróżnicowane środowisko kulturowe i pojawia się w naszym życiu ten wyższy kontekst.</p>
<p><em>Lubię sposób, w jaki czasami dotykasz tematu Pierwotnego Źródła. Mówisz, że dostęp ten nie pozostaje otwarty zbyt długo. Czego dowiedziałeś się o Pierwotnym Źródle od swoich pacjentów?</em></p>
<p>Michael Newton: W trakcie moich wykładów zadają mi często pytania: „Kiedy powiesz nam coś o Bogu? Kiedy twoi pacjenci widzą Boga?” To co moi pacjenci postrzegają, można by nazwać poczuciem „wielkiej obecności” tak to opisują, gdy znajdują się w stanie pomiędzy wcieleniami. To odczucie ogarnia ich głównie wtedy, gdy stają przed obliczem Rady mądrych istot znajdujących się poziom lub dwa ponad ich przewodnikami, które oceniają dane życie i wybierają kolejne.<br />
W mojej nowej książce „Przeznaczenie dusz” piszę więcej na temat tej obecności. „Wędrówka dusz” zaledwie wspomina o tym. Książka ta opisuje długą podróż, która zaczyna się w momencie śmierci i trwa aż do ponownych narodzin. Jest podzielona na łatwe do zrozumienia rozdziały, w których nie byłem w stanie zawrzeć wszystkich informacji, jakie zgromadziłem. Bardziej szczegółową wiedzę zamieszczam w nowej książce.<br />
Jednym z takich tematów jest obecność. Dla badanych przeze mnie osób jest to najbliższy Boga stan, jaki mogą osiągnąć. Odczuwają obecność jako zbiorową. To jest bardzo interesujące. Pytam ich: „Jak to odbieracie? Czym jest dla was Wyższa Obecność?” Kiedy stoją przed obliczem Rady, postrzegają ją jako Źródło potężnej energii, pod wpływem której wszystko, co im się przydarza, staje się zrozumiałe.<br />
Bardziej to odczuwają, niż widzą. Jest to kontakt z potężnym Źródłem osobowej energii, która jest zbiorowa, nie indywidualna, i istnieje jeden lub dwa stopnie ponad członkami ich Rady. Kto wie jak daleko jeszcze należy iść, aby dotrzeć do Ostatecznego Źródła. Oczywiście nie znam odpowiedzi na to pytanie. Mogłem dojść tylko do tego miejsca, gdyż pracuję z ludźmi, którzy ciągle inkarnują, a oni mówią mi tylko tyle, ile wiedzą.</p>
<p><em>Najbardziej lubię w „Przeznaczeniu dusz” tę część, która mówi o Źródle pochodzenia indywidualnych dusz, którym jest obecność, jaśniejąca jak Słońce.</em></p>
<p>Michael Newton: Chciałbym zwrócić uwagę na to, że wśród moich pacjentów nieczęsto trafia się ktoś tak zaawansowany, by mógł mówić o tych sprawach. Większość badanych ludzi dostarcza mi wiele informacji o świecie duchowym, jednak tylko bardzo zaawansowane osoby maja coś do powiedzenia na tematy, o których właśnie mówimy. Każdy postrzega obecność, ale jej percepcja jako Zródła czy praprzyczyny jest najlepsza u tych zaawansowanych dusz, które zbliżają się do końca swoich inkarnacji, i stają się gotowe na podjęcie roli nauczyciela. Trzeba poświęcić wiele lat tysiącom ludzi i dobrać tych, którzy wspominali o Źródle. Zgodność ich relacji jest dla mnie niezwykła.</p>
<p><em>W przedstawionych przez ciebie przykładach regresji można dostrzec tę zgodność.</em></p>
<p>Michael Newton: Właśnie dlatego napisałem obie książki. Pierwszą, która tak bardzo poruszyła kręgi ruchu New Age, napisałem gdy jeszcze nie zajmowałem się regresją w poprzednie wcielenia. Następnie dokonałem wspaniałego odkrycia, że stan doświadczany po śmierci, pomiędzy życiami, nie jest zamgloną otchłanią. Bardzo mnie to poruszyło.<br />
Jestem bardzo zdziwiony, że osoba o mojej przeszłości, ma przywilej otrzymania tej informacji. Chciałbym, aby inni również mogli zetknąć się z tą wiedzą. Jednym z projektów, które teraz rozpoczynam, jest szkolenie hipnoterapeutów w różnych stowarzyszeniach w kraju, gdyż zbliżam się do siedemdziesiątki<br />
i chciałbym pozostawić po sobie spuściznę, aby techniki i metodologię, których używałem, były utrwalone, a młodzi terapeuci przejęli ode mnie pochodnię i dotarli się jeszcze dużo dalej, niż ja doszedłem. Tak więc zamierzam szkolić ludzi, którzy są uzdolnieni w przeprowadzaniu regresji, do robienia tego co ja.<br />
Taką terapią można zrobić bardzo dużo dla swoich pacjentów. Nie chcę się odcinać od regresji w poprzednie wcielenia. Ludziom może pomóc wiedza o tym, kim byli, czy dokąd mogliby się udać. Jeśli jednak przypomną sobie miejsce pomiędzy wcieleniami, w którym ich wszystkie życiowe doświadczenia są analizowane, a stamtąd pochodzi prawdziwa terapia, tracą szansę prawdziwego uzdrowienia. Niektórzy mogą przejść ponad tą wiedzą, uważając stan pomiędzy życiami za przypominający wpadanie w zamgloną otchłań. Jednak największe bogactwo, jakie możemy posiąść, by zrozumieć naszą prawdziwą tożsamość, pochodzi z analizy wspomnień pomiędzy wcieleniami dotyczących nas, naszej Rady, przewodników i bratnich dusz. Jako terapeuta mogę stwierdzić,<br />
że proces leczenia przebiega najlepiej na poziomie zrozumienia swojej tożsamości jako niezależnej od ciał, w których funkcjonowaliśmy w kolejnych wcieleniach . Myślę, że jest to bardzo ważne z terapeutycznego punktu widzenia.</p>
<p><em>Masz pewne ważne przemyślenia na temat wpływu pamięci duszy na ludzką myśl.</em></p>
<p>Michael Newton: Pamięć duszy jest bardzo interesująca. Podzieliłem ją na trzy kategorie:<br />
· pamięć świadomą, która sięga do podświadomego umysłu po to, czego potrzebuje. Widzimy to w naszych mitach i folklorze, a także w codziennych przebłyskach, których doświadczamy. To się pojawia i nie wiemy skąd. Nie potrafimy tego naukowo wyjaśnić, ale mamy bardzo silne odczucia. Ten rodzaj pamięci manifestowany jest przez nasze świadome ego i przystosowuje się ona do funkcjonowania w fizycznym świecie,<br />
w którym żyjemy<br />
· następnie mamy nieśmiertelną pamięć, do której mamy dostęp przez podświadomy umysł. Ma na nią wielki wpływ nasze ciało, nasze wspomnienia z poprzednich wcieleń oraz przebłyski w umyśle zachodzące nawet bez użycia hipnozy. Medytujemy, czy też podróżujemy pustą autostradą patrząc na białą linię pośrodku drogi, i nagle znajdujemy się w płytkim stanie alfa, w którym dociera do nas coś głębokiego na nasz temat<br />
· trzecią kategorią jest to, co nazywam duchową pamięcią. Pochodzi ona<br />
z naszego wyższego, nadświadomego umysłu. Jest to nasza dusza, która jest reprezentowana przez świadomość, intuicję czy wyobraźnię wyrażane przez podświadomy i świadomy umysł</p>
<p><em>Interesującą rzeczą związaną z Boską pamięcią jest utrata przez duszę dostępu do części jej pamięci z chwilą inkarnacji. Czy sądzisz, że łączy się to z Boską pamięcią?</em></p>
<p>Michael Newton: Tak sądzę. Jest to bardzo interesujące. Niektórzy z klientów widzą to i są w stanie to w ten sposób rozpoznawać. Shirley MacLaine nazywa to srebrzystą struną, połączeniem z naszą wyższą duchową jaźnią. Interesujące jest, iż ludzie, którzy zrozumieli, że jakaś ich część jest zakotwiczona<br />
w bardzo, bardzo duchowym miejscu, mogą nie być w stanie powiedzieć dlaczego tak to odczuwają, a to właśnie dlatego, że niezależnie od ich obecnego życia, ich cząstka pozostaje gdzieś za nimi. Także ciekawe jest to, gdy ludzie pytają: „Jak nasi przewodnicy i aniołowie stróże docierają do nas, kiedy chcą nam coś przekazać?” Są na to różne sposoby. W mojej nowej książce mówię o tym, jak dusze wracają i pocieszają bliskich, których pozostawili za sobą. Sposób,<br />
w jaki oni dotykają umysłów żyjących ludzkich istot jest podobny do tego, jak czynią to nasi przewodnicy. Czasami przewodnik udaje się do urny czy miejsca, w którym zostawiliśmy część naszej energii zanim inkarnowaliśmy w obecnym ciele. Nasz przewodnik okryje ją swoją własną energią poza ziemskim planem astralnym, dotrze to jednak do indywidualnej duszy, której „odciskami palców” jest ta szczególna wibracja energetyczna. Ta konkretna wibracja należy do niej i tylko do niej. To fascynujące!</p>
<p><em>Wskazujesz, że mamy możliwość dokonywania wyborów zarówno tutaj, jak i w rzeczywistości duchowej. Dlaczego kładziesz na to taki nacisk?</em></p>
<p>Michael Newton: Możliwość dokonywania wyborów jest niezwykle ważna, gdyż nie stworzono nas w taki sposób, abyśmy nie posiadali woli czynienia zmian. Jest to ważne do właściwego zrozumienia karmy.<br />
Wolna wola jest ważnym aspektem naszej transmigracji przez różne ciała. Mówimy o możliwości wyboru i o wolnej woli. Gdybyśmy nie mieli prawa do popełniania błędów, nie nauczylibyśmy się niczego. Gdybyśmy nie mieli wolnej woli, nie bylibyśmy odpowiedzialni za nasze działanie.<br />
Czasami ludzie mówią: „Cokolwiek robię, będzie jak ma być”. Jest to postawa fatalistyczna, wypływająca ze zrozumienia, że wszystko jest z góry zdeterminowane. Jest to bardzo złe założenie i bardzo szkodliwa koncepcja.<br />
Z pewnością możemy przyjąć taką postawę wobec rzeczy, które prawdziwie nas bolą w naszym życiu. Możemy również powiedzieć: „Tak, są to sprawy, przez które trzeba przejść, nie da się przed nimi uciec. Są one częścią naszego ludzkiego życia.” Jest to bardzo zdrowe nastawienie umysłu. Trzeba zrozumieć, że jednym z aspektów procesu naszej edukacji jest istnienie w konkretnym ciele, w szczególnym czasie i miejscu oraz doświadczać tego, przez co przechodzi nasze ciało, borykać się z tym i ponosić odpowiedzialność za nasze działania. Jedną z przyczyn, dla których nie pamiętamy poprzednich inkarnacji jest to, abyśmy nie powtarzali błędów z poprzednich wcieleń.<br />
Możemy mieć świeże spojrzenie na nasze życie. Dobrym przykładem będzie gra w karty. Otrzymujesz rozdanie czy to będzie poker, czy brydż w momencie narodzin. Możesz nimi grać na różne sposoby, w zależności od twojego talentu lub towarzystwa. Jest wiele czynników, które decydują o grze w karty.<br />
Jak gramy w karty? Gra w określony sposób przyniesie także konkretne konsekwencje. Gdyby tak nie było, gra nie miałaby sensu. Uczymy się poprzez próby i błędy. Poruszony przez ciebie temat wyboru i wolnej woli jest bardzo ważną częścią naszego życia.</p>
<p><em>Wybrane przez ciebie przykłady pacjentów poddanych regresji inspirują także do odsuwania lęku przed przeprowadzaniem zmian w swoim życiu. Myślę, że dotyka to naszej dyskusji o wolnej woli i wyborze.</em></p>
<p>Michael Newton: Nie powinniśmy być zbyt sztywni w naszym pojmowaniu życia i świata, powinniśmy być otwarci na zmianę. To jest bardzo ważne.</p>
<p><em>Kiedy jesteśmy po drugiej stronie patrząc na to, co chcemy zrobić, to często okazuje się, że nie jest to droga, którą podążaliśmy w przeszłości.</em></p>
<p>Michael Newton: To prawda. Dzieje się tak także wtedy, kiedy udamy się tam po zakończeniu tego życia i zajrzymy w przeszłość by przyjrzeć się temu, czego tu dokonaliśmy w ostatnim ciele. I często odgrywamy role z naszymi duchowymi partnerami. Od nowa inscenizujemy całą sztukę, jaką graliśmy na Ziemi z wieloma duszami, które wykonywały role wspomagające, drugoplanowe (partnerów, braci i sióstr, rodziców) i będziemy przeglądać to, co zrobiliśmy. Nawet przyjmiemy role innych osób powiązanych z nami, aby dostrzec jak mogliśmy lepiej postępować. To jest bardzo elastyczne, a służy naszemu rozwojowi.</p>
<hr />Znalazłem drugi tom (e-book) książki "Przeznaczenie dusz", w sieci:</p>
<p><a href="http://rapidshare.com/files/114961654/M.Newton_-_tom_drugi_-_Przeznaczenie_dusz2.pdf.html" target="_blank">http://rapidshare.com/files/114961654/M.Newton_-_tom_drugi_-_Przeznaczenie_dusz2.pdf.html</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wędrówka dusz, reinkarnacja, zaświaty, duchy [cz.1]]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/?p=230</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 22:52:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/?p=230</guid>
<description><![CDATA[Dzisiejszy wpis dotyczył będzie, jak tytuł wskazuje spraw które określono mianem paranormalnych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiejszy wpis dotyczył będzie, jak tytuł wskazuje spraw które określono mianem paranormalnych, dziwnych, nie znanych, nie wyjaśnionych i WYŚMIEWANYCH. Do tej kategorii ludzie zaliczają wiele, ale wpis będzie o duszy.</p>
<p>Powołam się na pewną książkę pod tytułem "Wędrówka dusz" autorstwa Michaela Newtona.</p>
<p>Zdecydowałem nie pisać dlaczego akurat na tą. Po prostu kieruj się swoim "głosem" i zrozumieniem...</p>
<p>Dalej Obszerny fragment początku książki.</p>
<p><!--more--></p>
<hr />dr Michael Newton<br />
Wędrówka dusz</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Spójrz oczyma nieśmiertelnej duszy</strong></p>
<p>Dlaczego znaleźliśmy się na Ziemi? Dokąd udamy się po śmierci? Co się z nami stanie, kiedy tam<br />
dotrzemy? Napisano wiele książek na temat poprzednich wcieleń, ale bardzo niewiele o nieprzerwanej<br />
egzystencji naszych dusz podczas oczekiwania na powtórne narodziny – do czasu ukazania się tej<br />
wstrząsającej i prowokującej książki.</p>
<p>Kiedy dr Michael Newton, dyplomowany hipnoterapeuta, zaczął cofać swoich pacjentów w czasie,<br />
aby wywołać w nich wspomnienia poprzednich wcieleń, przypadkowo dokonał odkrycia o ogromnym<br />
znaczeniu – mianowicie, że możliwe jest „wejrzenie" w świat ducha okiem umysłu osoby będącej w<br />
stanie hipnozy lub nadświadomości oraz że badani znajdujący się w tym odmienionym stanie potrafili<br />
powiedzieć mu, co robiła ich dusza między wcieleniami na Ziemi.</p>
<p>To, o czym przeczytacie w tej książce, zachwieje waszymi dotychczasowymi wyobrażeniami na<br />
temat śmierci. Autor w ciągu wielu lat zabrał do świata duchowego setki osób. Przedstawiony tutaj<br />
szczegółowy opis 29 przykładów zawiera relacje zarówno ludzi bardzo religijnych, jak i duchowo nie<br />
zaangażowanych   oraz   tych   niezdecydowanych   –   wszystkich,   którzy   wykazali   godną   uwagi<br />
konsekwencję w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania dotyczące świata duchowego.</p>
<p>Dr   Newton   zdał   sobie   sprawę,   że   uzdrawiający   proces   odnalezienia   swego   miejsca   w   świecie<br />
duchowym miał dla jego pacjentów o wiele większe znaczenie niż opis ich poprzednich żywotów na<br />
Ziemi. „Wędrówka dusz" opisuje dziesięć lat jego badań i daje wgląd w to, co pomaga nam zrozumieć<br />
cel leżący ponad naszymi życiowymi wyborami oraz to, jak i dlaczego nasze dusze – i dusze tych,<br />
których kochamy – żyją wiecznie.</p>
<p style="text-align:left;">„Ta   znakomita,   głęboko   poruszająca   książka   odkrywa   niektóre   z   tajemnic   życia   w   świecie<br />
duchowym."</p>
<p style="text-align:right;">NAPRA Trade Journal</p>
<p style="text-align:left;">„Wędrówka   dusz"   jest   pierwszą   prawdziwie   nową,   metafizyczną   pracą,   jaka   ukazała   się   na<br />
przestrzeni ostatnich lat. Książka ta jest podstawową lekturą dla każdego, kto pragnie dowiedzieć się,<br />
co czeka go po drugiej stronie."</p>
<p style="text-align:right;">Dick Sutphen</p>
<p style="text-align:left;">„Mamy tu znakomite i trafne podejście do naszego przyszłego celu, którym jest próba zrozumienia<br />
natury egzystencji."</p>
<p style="text-align:right;">„Gazeta Towarzystwa Terapii i Badań Przeszłego Życia"<br />
dr Winafred B. Lucas i Carole Clark, MSW</p>
<p style="text-align:center;"><strong> WPROWADZENIE</strong></p>
<p style="text-align:left;">Czy obawiamy się śmierci? Czy zastanawiamy się nad tym, co się stanie po naszej śmierci? Czy<br />
jest możliwe, że posiadamy duszę pochodzącą z innego wymiaru, która wróci tam po śmierci ciała,<br />
czy są to tylko pobożne życzenia, wywołane naszym lękiem?</p>
<p style="text-align:left;">To   paradoks,   że   ludzie,   w   odróżnieniu   od   wszystkich   innych   stworzeń   na   Ziemi,   muszą<br />
przezwyciężyć  swój  lęk  przed  śmiercią,   aby  prowadzić normalne  życie.   Mimo   to,  nasz  biologiczny<br />
instynkt nigdy nie pozwoli nam zapomnieć o tym ostatecznym zagrożeniu naszego istnienia. W miarę<br />
starzenia   się,   w   naszej   świadomości   rodzi   się   widmo   śmierci.   Nawet   ludzie   religijni   obawiają   się<br />
śmierci jako końca osobowej egzystencji. Najwyższe stadium lęku przed śmiercią przywodzi na myśl<br />
nicość, która położy kres wszelkim związkom z rodziną i przyjaciółmi. Umieranie sprawia, że wszystkie<br />
nasze ziemskie cele wydają się błahe i bez znaczenia.</p>
<p style="text-align:left;">Gdyby   śmierć   była   końcem   wszystkiego,   wówczas   rzeczywiście   życie   nie   miałoby   sensu.<br />
Jednakże, jakaś wewnętrzna moc pozwala ludzkim istotom wyobrazić sobie przyszłe życie i poczuć<br />
związek z wyższą potęgą, a nawet z wieczną duszą. Jeśli w istocie posiadamy duszę, to gdzie udaje<br />
się ona po śmierci? Czy naprawdę poza naszym fizycznym wszechświatem istnieje jakiś rodzaj nieba,<br />
zamieszkanego przez inteligentne dusze? Jak ono wygląda? Co będziemy robić, gdy się tam udamy?<br />
Czy istnieje najwyższa istota sprawująca pieczę nad tym rajem? Te pytania są tak stare, jak sama<br />
ludzkość, a wciąż dla większości z nas stanowią tajemnicę.</p>
<p style="text-align:left;">Prawdziwe   rozwiązanie   zagadki   życia   po   śmierci   dla   większości   ludzi   pozostaje   zamknięte   za<br />
duchowymi drzwiami. Dzieje się tak dlatego, że ulegliśmy amnezji, jeśli chodzi o tożsamość naszej<br />
duszy,   która   to   tożsamość,   na   poziomie   świadomości,   wspomaga   połączenie   duszy   i   ludzkiego<br />
umysłu. W ciągu ostatnich kilku lat opinia publiczna słyszała o ludziach, którzy przeżyli stan śmierci<br />
klinicznej,   a   wróciwszy   do   życia,   opowiadali   o  tym,   że   widzieli  długi  tunel,   jasne   światła,   a   nawet<br />
doświadczyli krótkich spotkań z przyjaznymi duchami. Jednakże żadna z tych relacji, opisanych w<br />
wielu   książkach   o   reinkarnacji,   nigdy   nie   dała   nam   nic,   prócz   zaledwie   wzmianki   o   rzeczywistej<br />
problematyce życia po śmierci.</p>
<p style="text-align:left;">Książka   ta   jest   dziennikiem   opisującym   precyzyjnie   świat   duchowy.   Przedstawia   wiele<br />
autentycznych przykładów, które ujawniają dokładne szczegóły dotyczące tego, co dzieje się z nami,<br />
kiedy  kończy  się   nasze   życie   m  Ziemi.   Zabierze   nas  ona  poza   duchowy  tunel  do   samego   świata<br />
duchowego, gdzie dowiemy się, co dzieje się z duszami, zanim ostatecznie wrócą na Ziemię w innym<br />
wcieleniu.</p>
<p style="text-align:left;">Jestem z natury sceptykiem, choć pozornie książka ta może świadczyć o czymś przeciwnym. Jako<br />
psycholog i hipnoterapeuta specjalizuję się w modyfikacji behawioralnej, służącej leczeniu zaburzeń<br />
psychicznych.   Znaczna   część   mojej   pracy   związana   jest   z   krótkoterminową   terapią   poznawczą<br />
stosowaną wobec moich pacjentów, która pomaga im połączyć myśli z emocjami tak; aby wywołać<br />
zdrowe zachowanie. Wspólnie ujawniamy znaczenie, funkcję i konsekwencje ich przekonań, ponieważ<br />
wychodzę z założenia, że żaden problem mentalny nie jest urojony.</p>
<p style="text-align:left;">W   początkach   mojej   praktyki   powstrzymywałem   ludzi   przed   zadawaniem   pytań   dotyczących<br />
poprzedniego   życia,   ponieważ   bytem   zwolennikiem   terapii   tradycyjnej.   Kiedy   wykorzystywałem<br />
hipnozę oraz techniki riberthingu (age­re­gression), aby ustalić przyczyny niepokojących wspomnień i<br />
urazów   z   dzieciństwa,   uważałem   wszelkie   próby   dotarcia   do   poprzedniego   życia   za   niezgodne   z<br />
powszechnie przyjętymi zasadami i praktyką kliniczną. Moje zainteresowanie reinkarnacją i metafizyką<br />
miało jedynie charakter czysto teoretyczny do momentu, gdy rozpocząłem leczenie stanów bólowych<br />
u pewnego młodego człowieka.</p>
<p style="text-align:left;">Pacjent ten uskarżał się na chroniczny ból prawej strony ciała, nękający go przez całe życie. Jedną<br />
z metod hipnoterapii, służącą uśmierzaniu bólu, jest nakierowanie pacjenta na zwiększenie bólu tak,<br />
by nauczył się go zmniejszać i w ten sposób osiągać nad nim kontrolę. Podczas jednej z naszych sesji<br />
związanych z intensyfikacją bólu, człowiek ten, aby odtworzyć swoje cierpienie, wyobraził sobie, że<br />
został   pchnięty   nożem.   Szukając   źródeł   tego   obrazu,   ostatecznie   odkryłem,   że   podczas   I   wojny<br />
światowej był on żołnierzem  i  zginał  pchnięty  bagnetem we  Francji.  Dzięki temu byliśmy  w  stanie<br />
całkowicie wyeliminować ból.</p>
<p style="text-align:left;">Zachęcony przez pacjentów zacząłem eksperymentować, cofając niektórych z nich w czasie przed<br />
ich ostatnie życie na Ziemi. Początkowo zależało mi, aby integracja obecnych potrzeb, przekonań i<br />
obaw stworzyła wyobrażenie wspomnień. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę, że nasze głęboko<br />
zakorzenione   wspomnienia   zawierają   zespół   przeszłych   doświadczeń,   zbyt   prawdziwych   i   po­<br />
łączonych z sobą, aby można je było zignorować. Uświadomiłem sobie, jak ważny z punktu widzenia<br />
terapii jest związek pomiędzy ciałem a wydarzeniami z naszych poprzednich wcieleń oraz tym, kim<br />
jesteśmy dzisiaj.</p>
<p style="text-align:left;">Następnie dokonałem odkrycia o niezwykłym znaczeniu. Zorientowałem się, że istnieje możliwość<br />
wejrzenia w świat dusz przy pomocy oczu umysłu hipnotyzowanej osoby, która może zdawać relację z<br />
życia pomiędzy kolejnymi wcieleniami na Ziemi.</p>
<p style="text-align:left;">Tym,   co   otworzyło   mi   drzwi   do   świata   dusz,   był   przypadek   kobiety   w   średnim   wieku,   będącej<br />
niezwykle wrażliwym medium hipnotycznym. Opowiadała mi o poczuciu samotności i odosobnienia<br />
będąc   na   tym   delikatnym   etapie,   kiedy   pacjent   kończy   opisywanie   swojego   ostatniego   ż^cia.   Ta<br />
niezwykła   indywidualność   prawie   samodzielnie   wkroczyła   na   najwyższy   poziom   świadomości.   Nie<br />
zdając sobie sprawy z tego, że w istocie podałem nadzwyczaj krótką komendę do tego działania,<br />
zasugerowałem jej, aby znalazła przyczynę swej obecnej samotności. W tym momencie mimowolnie<br />
użyłem jednego ze słów inicjujących duchowe przywołanie. Zapytałem również, czy miała szczególnie<br />
bliską grupę przyjaciół, za którymi tęskni.</p>
<p style="text-align:left;">Wówczas  moja   pacjentka   zaczęła   nagle   płakać.   Kiedy  poprosiłem   ją,   żeby  powiedziała,   co   się<br />
stało,   wyrzuciła   z   siebie:   „Tęsknię   za   niektórymi   przyjaciółmi   z   mojej   grupy   i   dlatego   jestem   tak<br />
samotna   na   Ziemi."   Byłem   zakłopotany   i   zapytałem,   gdzie   dokładnie   znajdowała   się   ta   grupa<br />
przyjaciół. „Tutaj, w moim wiecznym domu", odpowiedziała po prostu, ,4 w tej chwili patrzę na nich<br />
wszystkich!"</p>
<p style="text-align:left;">Zakończyłem sesję z tą pacjentką i przesłuchując jej nagranie zauważyłem, że znalezienie świata<br />
duchowego wymagało poszerzenia regresji z poprzedniego życia. Istnieje wiele książek dotyczących<br />
poprzednich żywotów, ale żadna, z którą się zetknąłem, nie mówi o naszym życiu w postaci dusz lub<br />
też o tym, jak właściwie podejść do duchowych wspomnień ludzi. Postanowiłem sam przeprowadzić<br />
badania i dzięki praktyce rozwinąłem umiejętność wkraczania do świata duchowego poprzez moich<br />
pacjentów. Zrozumiałem również, że odnalezienie swojego miejsca w świecie duchowym było dla nich<br />
znacznie ważniejsze niż opis ich poprzednich ziemskich wcieleń.</p>
<p style="text-align:left;">W   jaki   sposób   dotrzeć   do   duszy   poprzez   hipnozę?   Przedstawmy   obrazowo   umysł   jako   trzy<br />
koncentryczne okręgi, z których każdy jest mniejszy niż poprzedni i zawiera się w nim, a wszystkie<br />
oddzielone   są   od   siebie   jedynie   warstwą   połączonej   świadomości   umysłu.   Pierwszą,   zewnętrzną<br />
powłoką   jest   świadomy umysł,   będący źródłem  naszego   krytycznego,  analitycznego   rozumowania.<br />
Drugą   stanowi   podświadomość,   gdzie   pierwotnie   podlegamy   hipnozie,   aby   wniknąć   w   obszar<br />
wspomnień tego wszystkiego, co zdarzyło się nam w tym życiu i w poprzednich. Trzecia, stanowiąca<br />
jądro duszy, jest tym, co nazywamy obecnie nadświadomym umysłem. Ten poziom przedstawia naj­<br />
wyższe centrum jaźni, gdzie jesteśmy wyrazem wyższej mocy.</p>
<p style="text-align:left;">Nadświadomość   przechowuje   naszą   prawdziwą   tożsamość,   zasilaną   podświadomością,   która<br />
zawiera wspomnienia wielu przemienionych ego, nabytych przez nas w naszych poprzednich ludzkich<br />
ciałach. Nadświadomość może nie być w istocie poziomem, lecz samą duszą. Nadświadomy umysł<br />
reprezentuje   nasz   wyższy   ośrodek   mądrości   i   umiejętności   widzenia  rzeczy   we   właściwej<br />
perspektywie, a wszelkie informacje o życiu po śmierci pochodzą z tego źródła inteligentnej energii.<br />
Na ile uzasadnione jest wykorzystywanie hipnozy do odkrywania prawdy? Ludzie poddani hipnozie<br />
nie   śnią   ani   nie   mają   halucynacji.   Nie   śnimy   w   porządku   chronologicznym   ani   też   nie   ulegamy<br />
halucynacji będąc w stanie kontrolowanego transu. Kiedy pacjenci są w transie, ich fale mózgowe<br />
zaczynają   działać   wolniej   niż   w   stanie   pobudzenia   Beta   i   w   dalszym   ciągu  Tmienia­ją   wibracje,<br />
przechodząc   przez   stan   medytacyjny   Alfa   aż   do   różnych   poziomów   w   obszarze   Theta.   Theta   to<br />
hipnoza, a nie sen. Kiedy śpimy, dochodzimy do ostatniego stanu Delta, w którym sygnały z mózgu<br />
przechodzą da podświadomości i znajdują ujście poprzez nasze sny. Natomiast w stanie Theta umysł<br />
nie jest nieświadomy, a zatem możemy otrzymywać, jak również wysyłać, sygnały, a wszystkie kanały<br />
pamięci są otwarte.</p>
<p style="text-align:left;">Swego czasu ludzie będący pod wpływem hipnozy opisywali obrazy, które widzą oraz rozmowy,<br />
które   słyszą   w   swoich   nieświadomych   umysłach,   jako   obserwacje   w   znaczeniu   dosłownym.<br />
Odpowiadając na pytania, pacjenci nie mogą kłamać, ale mogą błędnie interpretować coś, co widzą w<br />
swoim   nieświadomym   umyśle,   tak,   jak   to   czynimy,   będąc   w   stanie   świadomości.   Pod   wpływem<br />
hipnozy   ludzie   mają   trudności   z   ustosunkowaniem   się   do   czegokolwiek,   co   według   nich   nie   jest<br />
prawdą.</p>
<p style="text-align:left;">Niektóre z osób krytykujących hipnozę sądzą, iż osoba będąca w transie jest w stanie stworzyć<br />
wspomnienia   i   przejawić   nieobiektywne   reakcje   po   to,   aby   potwierdzić   jakąś   teoretyczną   tezę,<br />
zasugerowaną przez hipnotyzera. Uważam tę generalizację za fałszywą daną. W mojej pracy traktuję<br />
każdy przypadek w taki sposób, jakbym słyszał informacje po raz pierwszy. Jeśli którejś z badanych<br />
osób udałoby się pokonać działanie hipnozy i stworzyć rozmyślnie wyobrażony albo luźno związany z<br />
ustalonymi koncepcjami na temat życia po śmierci obraz świata duchowego, wówczas szybko takie<br />
opisy ujawniłyby swą sprzeczność z relacjami innych badanych przeze mnie osób. Podczas mojej<br />
pracy wkrótce poznałem wartość precyzyjnych krzyżowych pytań i nie znalazłem żadnego dowodu na<br />
to,   by   ktokolwiek   zmyślił   swoje   duchowe   doświadczenia,   aby   mnie   zadowolić.   Przeciwnie,   osoby<br />
poddane przeze mnie hipnozie nie wahały się korygować mojej błędnej interpretacji ich stwierdzeń.<br />
Wraz  z  powiększaniem  się   mojej  dokumentacji   pacjentów,   metodą   prób   i  błędów  odkryłem,   że<br />
pytania   dotyczące   świata   duchowego   należy  zadawać  w  odpowiedniej  kolejności.   Osoby  w  stanie<br />
nadświadomości   nie   mają   szczególnych   motywacji   do   udzielania   informacji   na   temat   wszystkich<br />
aspektów   życia   duszy   w  świecie   duchowym.   Trzeba   posiąść  odpowiedni   komplet   kluczy  do   okre­<br />
ślonych   drzwi.   Ostatecznie   udało   mi   się   wypracować   niezawodną   metodę   dotarcia   w   pamięci   do<br />
różnych   części   świata   duchowego,   w   czym   pomogła   mi   wiedza   o   tym,   które   drzwi   otworzyć   w<br />
odpowiednim momencie trwania seansu.</p>
<p style="text-align:left;">W miarę, jak nabierałem pewności po każdej sesji, coraz więcej osób wyczuwało, że nie trzeba się<br />
mnie   obawiać,   jeśli   chodzi   o   kwestie   związane   z   przyszłym   życiem,   i   że   można   ze   mną   o   tym<br />
rozmawiać.   Niektórzy   z   moich   pacjentów,   zarówno   kobiety,   jak   i   mężczyźni,   byli   bardzo   religijni,<br />
podczas   gdy  inni   w  ogóle   nie   wierzyli   w  żadne   duchowe   aspekty.   Większość  zaś  znajdowała   się<br />
gdzieś pośrodku, prezentując mieszaninę osobistych poglądów na temat życia. Zadziwiającą rzeczą,<br />
jaką   odkryłem   wraz   z   rozwojem   moich   badań,   był   fakt,   że   jeśli   dana   osoba   przeniosła   się   raz   z<br />
powrotem   do   stanu   duchowego,   przejawiała   niezwykłą   zgodność   z   innymi   pacjentami   w   zakresie<br />
udzielania odpowiedzi na temat świata duchowego. Każda z tych osób mówiąc o swoim życiu jako<br />
duszy używała nawet tych samych słów oraz opisów wizualnych wziętych z języka potocznego.<br />
Mimo   to,   owa   zgodność   doświadczeń   tak   wielu   osób   nie   powstrzymała   mnie   przed   dalszymi<br />
próbami   weryfikacji   stwierdzeń   moich   pacjentów  oraz  potwierdzania   szczególnych   czynnościowych<br />
aktów duszy. Między relacjami w poszczególnych przypadkach istniały pewne różnice Jednak były<br />
one spowodowane bardziej poziomem rozwoju duszy niż rozbieżnościami w sposobie widzenia świata<br />
duchowego przez poszczególne osoby.</p>
<p style="text-align:left;">Badania posuwały się niezwykle powoli, ale w miarę, jak rosła ilość rozpatrzonych przeze mnie<br />
przypadków, uzyskałem w końcu dostatecznie dokładny obraz świata wiecznego, w którym żyją nasze<br />
dusze.   Odkryłem,   że   myśli   o   świecie   duchowym   dotyczą   prawd   uniwersalnych   wśród   dusz   ludzi<br />
żyjących   na   Ziemi.   To   właśnie   spostrzeżenia   tak   wielu   rozmaitych   ludzi   przekonały   mnie,   że   ich<br />
twierdzenia są wiarygodne. Nie jestem osobą religijną, ale odkryłem, że w miejscu, gdzie udajemy się<br />
po śmierci, panuje ład i porządek i uświadomiłem sobie, że istnieje wspaniale skonstruowany plan<br />
życia oraz życia po śmierci.</p>
<p style="text-align:left;">Zastanawiając się, jak najlepiej zaprezentować wyniki moich badań, zdecydowałem, że metoda<br />
analizowania   przykładu   w   najbardziej   opisowy   sposób   pozwoli   czytelnikowi   ocenić   odwołania   się<br />
pacjentów do życia po śmierci. Każdy z przykładów, które wybrałem, jest bezpośrednim dialogiem<br />
między   mną   a   pacjentem.   Dowody   potwierdzające   każdy   przykład   zaczerpnąłem   z   nagrań<br />
magnetofonowych, dokonywanych podczas sesji. Książka nie jest pracą o przeszłych życiach moich<br />
pacjentów, lecz raczej dokumentalnym zapisem ich doświadczeń związanych z owymi życiami.<br />
Czytelnikom, którzy mogą mieć trudności z  postrzeganiem  dusz jako obiektów  niematerialnych,<br />
historie przykładów zamieszczone w pierwszych rozdziałach wyjaśnią, jak pojawiają się dusze oraz w<br />
jaki sposób działają. Opis każdego przykładu jest do pewnego stopnia skrótowy, z uwagi na ogra­<br />
niczoną ilość miejsca oraz po to, by dać czytelnikowi uporządkowany plan czynności duszy. Rozdziały<br />
są   skomponowane   tak,   aby   ukazać   prawidłowy   rozwój   dusz   wewnątrz   i   na   zewnątrz   świata<br />
duchowego, w połączeniu z innymi duchowymi informacjami.</p>
<p style="text-align:left;">Obraz wędrówek dusz od momentu śmierci do ich następnego wcielenia wyłonił się dla mnie z<br />
gromadzonego od dziesięciu lat rejestru pacjentów. Początkowo zaskoczył mnie fakt, że były wśród<br />
nich osoby pamiętające fragmenty swego życia duchowego dokładniej niż ostatnie wcielenia, mimo że<br />
dzieliło ich od tego wiele żywotów. Lecz z jakiejś przyczyny żadna z badanych przeze mnie osób nie<br />
była w stanie przypomnieć sobie pełnej chronologii czynności duszy tak, jak przedstawiłem to w mej<br />
książce. Moi pacjenci pamiętają pewne aspekty swego duchowego życia dość dokładnie, podczas gdy<br />
inne jedynie mgliście.</p>
<p style="text-align:left;">W rezultacie uświadomiłem sobie, że nawet wykorzystując te dwadzieścia dziewięć przykładów,<br />
opisanych   przez   mnie,   nie   będę   mógł   przekazać   czytelnikowi   pełnego   zakresu   informacji,   jakie<br />
zgromadziłem na temat świata duchowego. Dlatego też moja książka zawiera szczegóły pochodzące<br />
z większej ilości przypadków.</p>
<p style="text-align:left;">Czytelnik może odnieść wrażenie, że w niektórych momentach moje pytania są dość natarczywe.<br />
Jednak w praktyce hipnozy istotne jest nakłanianie badanej osoby, by trzymała się tematu. Jeśli zaś<br />
chodzi o sferę duchową, wymagania hipnotyzera są jeszcze wyższe niż w przypadku wspomnień z po­<br />
przedniego   życia.   Większość   osób   pod   wpływem   transu   jest   skłonna   do   dywagacji   duchowego<br />
umysłu,   kiedy   pojawiają   się   interesujące   sceny.   Moi   badani   często   chcą,   abym   przestał   mówić   i<br />
pozwolił im oderwać się od relacjonowania tego, co widzą i po prostu cieszyć się swoimi przeszłymi<br />
doświadczeniami   jako   dusz.   Staram   się   być   delikatny   i  nie   nazbyt   zasadniczy,   ale   moje   sesje   są<br />
zazwyczaj pojedyncze i trwają tylko trzy godziny, a jest przecież wiele kwestii, które należy poruszyć.<br />
Wielką nagrodę stanowi dla mnie widok zdumienia na czyjejś twarzy po skończonej sesji. Dla tych<br />
z nas, którzy mieli możliwość ujrzenia swojej nieśmiertelności, odsłania się nowy wymiar zrozumienia<br />
siebie. Zanim obudzę pacjenta, często, poza sugestią, wszczepiani mu odpowiednie wspomnienia.<br />
Posiadanie świadomej wiedzy o życiu duszy w świecie duchowym oraz o historii fizycznego istnienia<br />
na planetach daje silniejsze poczucie celu oraz energię do życia.</p>
<p style="text-align:left;">Kończąc   chciałbym   dodać,   że   to,   co   przeczytacie,   może   być   szokiem   w   kontekście<br />
dotychczasowych wyobrażeń na temat śmierci. Przedstawiony tutaj materiał może być sprzeczny z<br />
waszymi   filozoficznymi   lub   religijnymi   koncepcjami.   Niektórzy   czytelnicy   znajdą   tu   zapewne<br />
potwierdzenie swoich własnych opinii. Dla innych zaś informacje zawarte w tej książce będą jawić się<br />
jako subiektywne opowieści z gatunku science fiction. Niezależnie od wszystkiego mam nadzieję, że<br />
zastanowicie się czy – jeśli to, co moi badani rnają do powiedzenia o życiu po śmierci jest prawdziwe<br />
– ta książka ma jakieś znaczenie dla ludzkości.</p>
<p style="text-align:center;"><strong> ŚMIERĆ I ODEJŚCIE</strong><br />
ROZDZIAŁ l</p>
<p style="text-align:left;">Przykład l</p>
<p style="text-align:left;">P.  (pacjent) – O, mój Boże! Nie jestem naprawdę martwy! To znaczy, moje ciało jest martwe –<br />
widzę je pod sobą – ale ja unoszę się w powietrzu... Spoglądam w dół i widzę moje ciało rozciągnięte<br />
na szpitalnym łóżku. Wszyscy wokół mnie myślą, że nie żyję, ale to nieprawda. Chcę krzyczeć: „Hej,<br />
nie   umarłem   naprawdę!"   To   niewiarygodne...   pielęgniarki   przykrywają   mi   głowę   prześcieradłem...<br />
ludzie, których znam, płaczą. Powinienem być martwy, aleja wciąż żyję! To dziwne, moje ciało jest<br />
całkowicie martwe, aleja unoszę się nad nim. Ja żyję!</p>
<p style="text-align:left;">Są   to   słowa   człowieka   pogrążonego   w   głębokiej   hipnozie,   opisującego   doświadczenie   śmierci.<br />
Mówi krótkimi, nerwowymi zdaniami, pełnymi lęku, jako że widzi on i czuje, co to znaczy być duszą<br />
dopiero   co   oddzieloną   od   fizycznego   ciała.   Ten   człowiek   jest   moim   pacjentem,   leżącym   teraz   na<br />
wygodnym   fotelu   z   oparciem;   przed   chwilą   towarzyszyłem   mu   w   odtwarzaniu   sceny   śmierci   z<br />
poprzedniego życia. Nieco wcześniej, stosując się do moich instrukcji podczas wprowadzania w trans,<br />
cofnął się do wspomnień z dzieciństwa. Jego podświadoma percepcja stopniowo jednoczyła się, w<br />
miarę, jak razem pracowaliśmy nad powrotem do łona jego matki.</p>
<p style="text-align:left;">Następnie   przygotowałem   go   do   wejścia   w   mgłę   czasu,   wykorzystując   wizualizację   tarczy<br />
ochronnej. Kiedy wykonaliśmy ten ważny dla stanu umysłu krok, przeniosłem mojego pacjenta przez<br />
wyobrażony   tunel   czasu   do   jego   ostatniego   życia   na   Ziemi.   Było   ono   krótkie,   gdyż   umarł   nagle<br />
podczas epidemii grypy w 1918 roku.</p>
<p style="text-align:left;">Kiedy początkowy szok wywołany wizją jego samego oraz tego, jak jego dusza krążyła nad ciałem,<br />
zaczął   powoli   mijać,   mój   pacjent   chętniej   zaakceptował   obrazy,   które   widział   w   swoim   umyśle.<br />
Ponieważ niewielka świadoma, krytyczna część jego umysłu nadal funkcjonowała, zdał sobie sprawę,<br />
że odtwarzał poprzednie doświadczenie. Trwało to nieco dłużej niż u innych pacjentów, gdyż jest on<br />
młodszą duszą i nie jest przyzwyczajony do cyklu narodzin, śmierci i ponownych narodzin w takim<br />
stopniu, jak inne badane przeze mnie osoby.</p>
<p style="text-align:left;">Jednak po  chwili  przystosował  się   i  zaczął  odpowiadać  na  moje  pytania  z  większą  pewnością.<br />
Wkrótce zwiększyłem jego podświadomy poziom hipnotyczny do stanu nadświadomości. Pacjent jest<br />
teraz gotowy do rozmowy ze mną o świecie duchowym, a ja pytam, co się z nim dzieje.<br />
P. – Więc... wznoszę się wyżej... wciąż płynę patrząc na moje ciało. Przypomina to oglądanie filmu,<br />
tyle   że   ja   w   nim   gram!   Lekarz   pociesza   moją   żonę   i   córkę.   Żona   szlocha   (pacjent   wierci   się<br />
niespokojnie na krześle). Staram się dotrzeć do jej umysłu... powiedzieć jej, że wszystko ze mną w<br />
porządku. Jest tak pogrążona w żalu, że nie udaje mi się to. Chcę, aby wiedziała, że moje cierpienie<br />
się skończyło, że uwolniłem się od mojego ciała... że już go dłużej nie potrzebuję... że będę na nią<br />
czekał. Chcę, żeby wiedziała, że... ale ona... mnie nie słucha. Och, oddalam się...<br />
I w ten sposób mój pacjent, prowadzony serią poleceń, rozpoczyna proces zagłębiania się w świat<br />
duchowy. To droga, którą w zaciszu mego biura podróżowało już wielu innych badanych. Zazwyczaj,<br />
w miarę, jak narastały wspomnienia w stanie nadświadomości, osoby zahipnotyzowane stawały się<br />
coraz   bardziej   związane   z   kanałem   duchowym.   Wraz   z   posuwaniem   się   sesji   naprzód   mentalne<br />
obrazy pacjentów można było coraz łatwiej przełożyć na słowa. Krótkie opisowe wyrażenia prowadzą<br />
do szczegółowego wyjaśnienia tego, jak przebiega wkroczenie do świata duchowego.</p>
<p style="text-align:left;">Posiadamy   ogromną   ilość   dokumentacji   (w   tym   również   obserwacje   personelu   medycznego)<br />
dotyczącej doświadczenia wyjścia  z ciała w momentach bliskich śmierci u osób ciężko  rannych  w<br />
wypadkach. Ludzie ci zostali uznani za zmarłych, zanim wysiłki lekarzy nie sprowadziły ich z „drugiej<br />
strony". Dusze są w pełni zdolne do opuszczania i powracania do ciał ich właścicieli, szczególnie w<br />
sytuacjach zagrożenia życia, kiedy ciało umiera. Ludzie opowiadają, że unosili się nad swoimi ciałami,<br />
szczególnie   w   szpitalach,   obserwując,   jak   lekarze   wykonują   czynności   ratujące   życie.   Z   upływem<br />
czasu, po ich powrocie do życia, wspomnienia te zacierają się.</p>
<p style="text-align:left;">W początkowych fazach cofania się pod wpływem hipnozy do poprzednich wcieleń, opisy osób<br />
przechodzących   mentalnie   przez   swe   przeszłe   śmierci   nie   różnią   się   od   relacji   osób,   które<br />
rzeczywiście umarły na kilka minut w tym życiu. Różnica pomiędzy tymi dwoma grupami osób polega<br />
na   tym,   że   ludzie   będący   pod   wpływem   hipnozy   nie   będą   pamiętali   doświadczenia   tymczasowej<br />
śmierci.   Osoby   w   stanie   głębokiego   transu   są   w   stanie   opisać,   jak   wygląda   życie   po   ostatecznej<br />
śmierci.</p>
<p style="text-align:left;">Jakie są podobieństwa pomiędzy wspomnieniami życia po życiu osób, u których doświadczenie<br />
wyjścia z ciała było wynikiem tymczasowego fizycznego urazu a tych, którzy pod wpływem hipnozy<br />
opisują śmierć w poprzednim życiu? Zarówno jedni, jak i drudzy mówią o tym, że unosili się wokół<br />
swoich ciał w dziwny sposób, starając się dotknąć stałych przedmiotów, które dematerializowały się<br />
przed nimi. Wszystkie te osoby mówią również, ze czuły się zawiedzione, kiedy próbowały porozumieć<br />
się z żyjącymi, a ci nie odpowiadali. Jedni i drudzy twierdzą też, że mieli wrażenie, iż coś odciąga ich<br />
od   miejsca,   w   którym   zmarli,   a   także   doznawali   uczucia   przypominającego   bardziej   odprężenie   i<br />
ciekawość niż strach.</p>
<p style="text-align:left;">Wszystkie te osoby wspominają o błogim uczuciu wolności oraz o światłości wokół nich. Niektórzy<br />
z   moich   pacjentów   widzą   błyszczące   światło   otaczające   ich   w   chwili   śmierci,   podczas   gdy   inni<br />
zauważają tę światłość w znacznie dalszej odległości od obszaru ciemniejszej przestrzeni, przez którą<br />
są   ciągnięci.   Odnosi   się   to   często   do   wyobrażenia   tunelu,   które   stało   się   dobrze   znane   ogółowi<br />
społeczeństwa.</p>
<p style="text-align:left;">Drugi  przykład   zaprowadzi  nas  głębiej  w  doświadczenie   śmierci  niż  pierwszy.  Badanym   jest   tu<br />
mężczyzna po sześćdziesiątce, opisujący okoliczności swojej śmierci jako młodej kobiety o imieniu<br />
Sally, która została zabita przez Indian Kiowa podczas ataku na pociąg towarowy w 1866 r. Chociaż<br />
zarówno w tym, jak i w ostatnim przykładzie doświadczenie śmierci dotyczy ostatnich wcieleń osób<br />
badanych, dokładna data śmierci nie ma szczególnego znaczenia, ponieważ odnosi się do niedaw­<br />
nych   czasów.   Nie   dostrzegam   znaczących   różnic   między   okresem   starożytnym   a   nowożytnym   w<br />
zakresie przypomnienia obrazu świata duchowego lub też jakości nabytych doświadczeń.</p>
<p style="text-align:left;">Powinienem również wspomnieć, że większość badanych w transie posiada niesamowitą zdolność<br />
dokładnego   skupienia   się   na   datach   i   miejscach   z   wielu   poprzednich   żywotów.   Dotyczy   to   nawet<br />
wcześniejszych   okresów   ludzkiej   cywilizacji,   kiedy   granice   państw   oraz   nazwy   miejscowości   były<br />
odmienne niż obecnie. Dawne nazwy, daty i położenie geograficzne mogą nie zawsze, w odniesieniu<br />
do każdego poprzedniego życia, być z łatwością przywołane, ale opisy powrotu do świata duchowego<br />
oraz życia w tym świecie są nadal żywe.</p>
<p style="text-align:left;">Scena w przykładzie 2 ukazuje południowe równiny Ameryki, wkrótce po tym, jak strzała ugodziła<br />
Sally w szyję z bliskiej odległości. Jestem zawsze ostrożny, jeśli chodzi o sceny śmierci z poprzednich<br />
wcieleń, w których występuje uraz wywołany przemocą, ponieważ podświadomy umysł często nadal<br />
zachowuje w pamięci takie doświadczenia (w omawianym przykładzie badana osoba pojawiła się u<br />
mnie ze względu na towarzyszące jej przez całe życie kłopoty z gardłem) – w takich przypadkach<br />
potrzebna jest zazwyczaj terapia uwalniania i wymazywania tych przeżyć.</p>
<p style="text-align:left;">W   relacjach   z   poprzedniego   życia   wykorzystuję   czas   bezpośrednio   poprzedzający   śmierć   do<br />
spokojnego przyjrzenia się wszystkiemu oraz sytuuję pacjenta na pozycji obserwatora, aby złagodzić<br />
ból i emocje.</p>
<hr />Dalej jest przykład 2 i wiele więcej ciekawych przykładów.</p>
<p><a href="http://bochenia.pl/index.php?option=content&#38;task=view&#38;id=285" target="_blank"></a></p>
<p>Następny wpis na tym blogu w kolejności dotyczył będzie drugiej książki.</p>
<p>ps. znalazłem e-book do ściągnięcia w sieci</p>
<p><a href="http://rapidshare.com/files/114953755/Newton_Michael_-_Wedrowka_dusz.pdf.html" target="_blank">http://rapidshare.com/files/114953755/Newton_Michael_-_Wedrowka_dusz.pdf.htm</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[DUmb Critic Hack Award: THIS TIME, IT'S PERSONAL]]></title>
<link>http://artzcritz.wordpress.com/?p=1033</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 17:09:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://artzcritz.wordpress.com/?p=1033</guid>
<description><![CDATA[Well, well, well. We&#8217;re back and we&#8217;re bad, and we&#8217;ve resuscitated the DUCHIES (pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://artzcritz.files.wordpress.com/2008/04/summerseve21.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1034 alignright" style="float:right;" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2008/04/summerseve21.jpg" alt="DOUCHE" width="122" height="245" /></a>Well, well, well. We're back and we're bad, and we've resuscitated the DUCHIES (pronounced, <em>DOUCHE-ees</em>) because <a href="http://www.nytimes.com/2008/04/21/arts/dance/21out.html?ref=dance" target="_blank">Jenny D.'s recent review of a mixed bill at BRIC Studios</a> in Brooklyn has us fired up. The interesting thing is that C.C. was personally involved and invested in one of the pieces she took down.</p>
<p>Now, before we all start tearing our hair out and screaming, "But you can't criticize a review of something you were part of!", I can.  Not only is this a blog, and therefore, I make up the rules. But, I can't think of anything more healthy than an artist responding to a critic in a manner that is thoughtful and critical. Why is this dialog not happening in the first place? Why are artists afraid of critics, and vice versa? Well, there are probably a lot of reasons. But the greatest value the medium of <em>bloggery</em> has, a value that is sadly underemployed, is the way it can mediate immediacy in discourse and public discussion. It's an experiment, but here goes.</p>
<p>According to J. Dog, <strong>"the program was a flaccid and dispiriting affair."</strong> And she's partially right. Only two of the night's five acts, all curated by Ishmael Houston Jones, were at all interesting or moving.</p>
<p>The first of these was Pele Bausch's "ism", where she and Christine Sandifer gently moved about the space, their bodies wrapped in plastic bags that have be stuffed under flesh-tone nylons, so that with each miniscule movement, you heard a soft, swishing of crinkling plastic, like gentle sheets of rain falling on leaves. It really was magical in its way; the sound creating a total aural analog to the entire force and presence of the human body. In this regard, I think J. Dog under-recognized them.</p>
<p>Now, the second, and here's where it gets fun, was the solo "Empty Every Night" by dance artist, Jeremy Laverdure. Jeremy is not only a friend of mine of several years, but he and I are actually collaborating on a dance piece together, some of which found its way into his solo (with my acquiescence). This means, not only do I have a vested interest in the success of some of the choreography, but I also have the inside creative scoop on how some of the choreography came about, which, in this particular instance of dance, is deeply important: The opening moments of Jeremy's solo were lifted from Jerome Robbin's "Afternoon of a Faun."<!--more--></p>
<p>Now, the fact that J. Dog doesn't mention this raises some questions. Namely, <em>Did she recognize it? </em>One would expect that maybe a seasoned dance critic would have. Perhaps A.M. might have been more cognizant of the material which, as performed by Jeremy, was exact, even if it was filtered through his unorthodox body (unorthodox to the choreography since he is a tall and solidly built man, while the movement was designed for the lines and limbs of a female ballerina).</p>
<p>Secondly, and trickier, is, if she <em>had </em>noticed it, why wouldn't she have mentioned it? Is it an unimportant detail? She writes in the beginning of her review that <strong>"Dance seems to have entered into post-postmodernism."</strong> So she's aware of developments in dance, and, I would assume would be sensitive to the evocation of older forms or styles. You would think watching a young dance artist treat the work of a legendary choreographer would have some resonance; at least some relevance.</p>
<p>Now, none of this is to say that she would have enjoyed the piece had she recognized the choreography. That's a false positive.  But it does draw concern as to how attentive she might or might not be to what she's watching. I think even an average viewer would have noticed that Jeremy was dancing in a balletic style. It makes the movement humorous and meaningful at the same time. But Dunning either didn't see that, or didn't care to comment on it. I'm not sure which is worse.</p>
<p>But the choreography is what it is. I obviously love the idea and the execution. But the critical discrepency can always be chalked up to tastes. So, there you are.</p>
<p>But the second thing that annoys me about Dunning's piece is her direct attack on Jeremy as a performer. She writes: <strong>...he did not have the presence or comic skills to pull off the coy soliloquies, mock vamp and other bits.</strong></p>
<p>So, aside from my own enamored appreciation of Jeremy's performance--I was very moved, to tears and to laughter--it also seemed the entire audience was very much into Jeremy's stage presence. At least, that's what I recall. If anyone was there and cares to chime in, please do. There's always the chance that I was too absorbed in my own reaction to objectively evaluate the crowd's response. But I seriously felt like Jeremy drew big laughs, commanded the audience's attention through the more poignant passages (they could detect when laughing time had ended), and presented an entertaining, if intentionally understated approach to dance.</p>
<p>Now, I have been to performances where audiences were going nuts and I was like, <em>Oh, hell no</em>. But in that case, I don't think I have ever specifically questioned the performer's "presence" or "skill" <em>as</em> a performer. If I have, then hang me up to dry. But still, to make such an attack seems incongruous with how his performance was received. I'm obviously making an attempt to provide some kind of objective evidence to counter Dunning's comment. If I were acting as the hard critic, I would just be like, <em>She's wrong</em>. But we do things a little differently around here. Everything is open for discussion, and my opinions are not set in cement. But the fact that J. Dog spent more of her frugal word-count writing how good he <em>wasn't</em>, rather than considering any of the merits of his work, of which there are many, makes me question the level of her engagement in the performance, and her willingness to fully consider what an artist may be going for.</p>
<p>Now--and I'm just going to throw it out there and see where it lands and/or what it stirs up--there is also the possibility that Dunning was dumb to the political resonance that Jeremy's solo work exhibits. Political how?</p>
<p>Well, it's queer performance. (Keep your eyes peeled for a review that will come out in next month's "Rail" where I discuss two other recent queer performances.)</p>
<p>Jeremy has a queer presence. He's a tall hairy guy, who wears a thick, bushy moustache, and he performs in a combination of underwear, women's wear, wigs, ballet shoes and various other paraphernalia. It's queer, both as in <em>homosexual</em> and as in <em>gender different</em>. The references--to Robbins, to ballet, to jazz dance, to diva monologues--and even simple phrases like "You look really young in this picture" resonate with specifically contemporary queer notions of gender, sexuality, interpersonal relationships and relationships to objects and culture.</p>
<p>NOW, like with what I was saying regarding the conceit behind the choreography, it isn't the particulars that make Jeremy's work good, but Jeremy uses the particulars to make good work. He presents them with heart, humor and wit. And anyone with any sort of access to queer culture will be sensitive to it. Again. Doesn't make it good, de facto. But it does make it fabulous.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sposób na teściową]]></title>
<link>http://coolcreation.wordpress.com/?p=160</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 18:13:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>SunSet</dc:creator>
<guid>http://coolcreation.wordpress.com/?p=160</guid>
<description><![CDATA[
dla małego testu otagowałem ten wpis normalnie oraz dodałem kilka często szukanych fraz&#8230; ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>[dailymotion id=x4i2p0]</p>
<p>dla małego testu otagowałem ten wpis normalnie oraz dodałem kilka często szukanych fraz... jestem ciekaw o ile zwiększy się liczba odsłon :P</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Korytarze Komitetu]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=99</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 21:25:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=99</guid>
<description><![CDATA[Pracuję w budynku, w którym przed 1989 rokiem mieścił się Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednocz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Pracuję w <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/hf/fi/hhon/VPdLzVab8CKfaS5XWX.jpg">budynku</a>, w którym przed 1989 rokiem mieścił się Komitet Wojewódzki <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Zjednoczona_Partia_Robotnicza">Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej</a>. Pomimo, iż wraz ze zmianą systemową został on przejęty przez studentów, przez cały czas, przechodząc wąskimi korytarzami Wydziału, czuje się ciężki oddech historii. Tak jakby, pomimo remontów i przewietrzeń, pomiędzy cegłami tego monumentalnego gmaszyska, czaiła się atmosfera partyjnych narad. I nawet ludzie pukający do drzwi katedr i zakładów, bardziej są petentami niż studentami. Jaki jest powód, aby rozmowę rozpoczynać od "przepraszam"?</p>
<p align="justify">Być może, pomimo, iż urodzeni raptem rok przed <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%85g%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_(historia_Polski)">Okrągłym Stołem</a>, ci młodzi ludzie odziedziczyli pamięć i świadomość roli tego miejsca. Być może wiedzą, skąd te pozasłaniane regałami z książkami tajemnicze przejścia między gabinetami. Być może wierzą, że schodząc do wydziałowej czytelni, a potem jeszcze - po schodach - niżej, można dotrzeć do tajemniczego tunelu, którym da się dojść do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_Bia%C5%82ystok-Krywlany">lotniska na Krywlanach</a>.</p>
<div>
<p>W tym miejscu na pewno są duchy. Kiedy wychodziłem dzisiaj jako ostatni z pracy, idąc długim, ciemnym i wąskim korytarzem w stronę wyjścia, uchylały delikatnie drzwi katedr i zakładów duchy sekretarzy, referentów, skarbników, sekretarek i zagubionych w Kafkowskim gmachu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_K.">Józefów K.</a></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Shaman Security. Pewność i niezawodność.]]></title>
<link>http://podciety.wordpress.com/2008/01/09/shaman-security-pewnosc-niezawodnosc-oryginalnosc/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 22:43:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Podkręcony</dc:creator>
<guid>http://podciety.wordpress.com/2008/01/09/shaman-security-pewnosc-niezawodnosc-oryginalnosc/</guid>
<description><![CDATA[ 27 grudnia podczas powyborczych zamieszek w Kenii spora część manifestujących skorzystała z za]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.lektyka.pl/_userSended/kenia_kobieta_400.jpg" align="left" height="162" hspace="2" width="170" /> 27 grudnia podczas powyborczych zamieszek w <a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Kenia">Kenii</a> spora część manifestujących skorzystała z zamieszania i przywłaszczyła sobie małe co nieco: łóżka, kanapy, stoły, krzesła i... No inne rzeczy które można ukraść w Kenii, czyli zapewne kurczaki, brokuły, sandały, iPody etc.</p>
<p>Takich sytuacji w dziejach świata było niemało i zapewne nieraz się powtórzą. Jednakże zdaje się, że ten incydent przejdzie do historii, bowiem niedawno stacje telewizyjne w Kenii pokazały jak rabusie pokornie odnoszą na miejsce wszystek swoich łupów. Wywołało to oczywiście nieskrywaną konsternację funkcjonariuszy.</p>
<p><!--more--></p>
<p><i>- Są, czy nie, duchy naprawdę ułatwiły nam pracę. Chciałbym, żeby były w całym kraju</i> - podkreślał miejscowy dowódca policji.</p>
<p>Okazało się, że u niemal wszystkich szabrowników pojawiły się problemy z... wydalaniem. <i>Mówię prawdę. Nie kłamię. Są ludzie, którzy nie mogli się załatwić</i> - wypowiadała się pewna Kenijka w kenijskiej NTV. Tym samym całe to niezwykłe zajście przypisano klątwie. Jak się później okazało, o nałożenie tejże klątwy na złodziejaszków postarał się handlarz drewnem z Mombasy, któremu złupiono towar. Niczym starszemu bratu przedstawił on sytuację członkowi starszyzny, który postanowił nie obcyndalać się z podjęciem drastycznych kroków.</p>
<p><i>- Dał nam 10 dni na zwrot drewna. Zrobię to w nocy, bo w dzień wszyscy by się ze mnie śmiali - </i>mówił rabuś-anonim w NTV.</p>
<p>Szabrownicy uznali tym samym problemy gastryczne za przedsmak przyszłych cierpień. Niemniej, klątwa podziałała. Dobrym pomysłem zdaje się być zatem sprowadzenie kilku takich szamanów do Polski i zezwolenie im na otwarcie agencji ochrony. Mając na uwadze skuteczność obecnie funkcjonujących na rynku agencji, których to ochroniarze w razie alarmu przyjadą (jak skończą pizzę oczywiście), rozejrzą się ilu jest włamywaczy, czy są duzi i ewentualnie wezwą policję, popyt na usługi szamana byłby olbrzymi.</p>
<p>Niestety... póki co najlepszą bronią przed złodziejami pozostaje nasza czujność i... czasem sami złodzieje:</p>
<p align="center"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/rd8hntjJX-M'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/rd8hntjJX-M&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p align="center">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[DUmb Critic Hack Award: Anne Midgette on Nothing New]]></title>
<link>http://countercritic.com/2007/12/26/dumb-critic-hack-award-anne-midgette-on-nothing-new/</link>
<pubDate>Wed, 26 Dec 2007 17:22:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://countercritic.com/2007/12/26/dumb-critic-hack-award-anne-midgette-on-nothing-new/</guid>
<description><![CDATA[Okay, it&#8217;s not too late to sneak in a little douche before the New Year. You know C.C.&#8217;s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/10/summerseve21.jpg" title="summerseve21.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/10/summerseve21.jpg" alt="summerseve21.jpg" /></a>Okay, it's not too late to sneak in a little douche before the New Year. You know C.C.'s pet peeve is lazy critics, and arts writers who think they're too above general standards of journalism to be bothered with reporting seriously on the arts. So, when we read <a target="_blank" href="http://www.nytimes.com/2007/12/23/arts/music/23midg.html?_r=1&#38;ref=music&#38;oref=slogin">Anne Midgette's year-end wrap-up</a>--all six slender paragraphs--supposedly explicating a list of potential future stars of the opera stage, we were compelled to smack Midgette with a douche for leaving out like, totally awesome people, and devoting way too much time to the Anna Nebtrenko, who we're totally over hearing about (and we haven't even heard her...yet).  With so little space (we know editors determine word count) why waste time on the most obvious drama in opera?</p>
<p>What about fresh voiced starlette-to-be <a href="http://countercritic.com/?s=oropesa">Lisette Oropesa</a>, or bubble-butted tenor, <a href="http://countercritic.com/?s=jovanovich">Brandon Jovanovich</a>?  Or the awsome debuts by hardcore hopefulls <a href="http://countercritic.com/?s=vondung">Vanke Vondung</a>, <a href="http://countercritic.com/?s=markov">Alexej Markov</a> and <a href="http://countercritic.com/?s=poplavskaya">Marina Poplavskaya</a>? Or even <a href="http://countercritic.com/?s=%22Nancy+Allen+Lundy%22">Nancy Allen Lundy</a>, the lone shining star in Tan Dun's "The Gate" at BAM?</p>
<p>There were like, so many things she could have picked to plug, and you know The Midge sees way more shit than we do.  So what gives? A case of the last-minute ommisions? Or just bad journalism?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ "Opętanie" i formy myślowe wg Huny.]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/22/opetanie-i-formy-myslowe-wg-huny/</link>
<pubDate>Sat, 22 Dec 2007 00:48:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/22/opetanie-i-formy-myslowe-wg-huny/</guid>
<description><![CDATA[


Trochę o &#8220;duchach&#8221; i formach myślowych:

Ogólne pojęcie oznaczające ducha to aku]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:11pt;color:black;"></span><span style="font-size:12pt;"></span><b><span style="font-size:14pt;color:black;"></span></b><span style="font-size:12pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/12/zen_afirmacja_medytacja_kobieta2.jpg" /><br />
<span style="font-size:11pt;color:black;"><b><br />
Trochę o "duchach" i formach myślowych:<br />
</b><br />
Ogólne pojęcie oznaczające ducha to <i>akua, </i>niezależnie od tego, czy chodzi o dobrego, czy też złego ducha. Można mieć wtedy również na myśli coś niezwykłego lub jakieś wyobrażenie. Gdy jednak przyjrzymy się tajemnej mowie kahunów, wtedy dostrzegamy, że <b>słowo to odnosi się konkretnie do naładowanej energetycznie formy myślowe</b>j, która skierowana jest na przeszłość lub przyszłość i czasami może być również dostrzegana oczami.<br />
W tajemnej mowie kahunów nie znajdujemy żadnej wskazówki odnośnie samodzielnie istniejących inteligentnych istot. Natomiast bardzo wyraźnie kod huny mówi, iż "duchy" powstają w podświadomości i również tam są dostrzegane.</span><span style="font-size:12pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><span style="font-size:11pt;color:black;">Zajmijmy się najpierw samym pojęciem opętania.<br />
W języku hawajskimi istnieją dwa słowa oznaczające opętanie: <i>noho </i>i <i>haka. Noho </i>w zewnętrznej formie oznacza „osiedlić się”, co potocznie oznacza samodzielną istotę, która opanowała ciało. Jednak tajemna mowa odkrywa zupełnie inne znaczenie. Dowiadujemy się, iż <b>„być opętanym” oznacza zachowywać się jak inny człowiek</b>, <b>ponieważ na skutek dziury w osobistej strukturze po prostu uwidaczniają się inne aspekty lub myśli <i>tego samego </i>człowieka</b>. Powierzchowne znaczenie <i>haka </i>to platforma, na której coś może kucnąć lub usiąść, jednak wewnętrzne znaczenie pokrywa się z <i>noho </i>i również wskazuje na dziury w osobistej strukturze, jak również na <b>wydostawanie się ukrywanych do tej pory aspektów osobowości</b>. W związku z powyższym opętanie jest procesem, w którym wychodzą na światło dzienne ukryte części osobowości, zarówno dobre, jak i złe.</span><span style="font-size:12pt;"></span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><span style="font-size:11pt;color:black;">Istnieją jeszcze dwa dalsze hawajskie słowa używane w związku z opętaniem przez złe duchy: <i>nukumane'o </i>oraz <i>aumiha. </i>Na podstawie kodu pierwsze pojęcie wskazuje na <b>wybuch bardzo silnych podświadomych emocjonalnych kompleksów, przy których najczęściej chodzi o strach, nienawiść, złość i/lub instynktowne działanie</b>. <i>Aumiha </i>opisuje <b><u>wyrażanie nienawiści do samego siebie i ekstremalnie tłumione uczucia w obrębie odizolowanej osobowośc</u>i</b>. <font color="#008000">Nigdzie w tajemnej mowie kahunów nie znajdujemy żadnych wskazówek na temat tego, że człowiek może być opętany przez coś, co znajduje się poza jego istotą. </font>Osobowości wychodzące na jaw w przypadku opętania zawsze są uosobionymi kompleksami, które stwarza podświadomość jako reakcję na wewnętrzny lub zewnętrzny bodziec. Nawet jeśli tak bardzo różnią się one od normalnej struktury osobowości danego człowieka, że zmieniają się nawet fale mózgowe i zwierzęta domowe zachowują się tak, jak wobec obcego człowieka, to jednak nawet wtedy osobowości te pochodzą zawsze z wnętrza danej osoby.</span><span style="font-size:12pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><span style="font-size:11pt;color:black;"><b>Gdy Jezus i jego uczniowie wypędzali złe duchy, usuwali złe kompleksy a nie diabła. Huna nie zna nawet odpowiedniego określenia na oznaczenie diabła, ponieważ jest on tylko produktem ludzkiego myślenia. </b><br />
Jezus potwierdził to wielokrotnie, gdy wyjaśniał, że sami stwarzamy sobie naszą rzeczywistość. [...] W wersecie 19. kontynuuje: „Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa”. </span><span style="font-size:12pt;"></span>
</p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><b><span style="font-size:14pt;color:black;">Czy naprawdę nie istnieją „prawdziwe duchy”?</span></b><span style="font-size:12pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><span style="font-size:11pt;color:black;">Nie istnieją źli aniołowie ani duchy, żaden diabeł lub demony, jak również żaden szatan pragnący skraść ludzkie dusze. Istnieje to, co reprezentuje słowo szatan (przeciwnik, kusiciel, krytyk, oskarżyciel, złośliwy i chytry kłamca), lecz nie ma czegoś takiego jak potężna samodzielna istota, która chce odciągnąć kogoś od Boga wbrew jego woli.<br />
Istnieje destruktywna telepatia występująca między żywymi ludźmi, jak również  <u><b>formy myślowe</b></u>, którym nadawane są takie nazwy jak diabeł, demon lub szatan. <b>Jednak nic nie może na ciebie wpływać, chyba że pozwolisz na to na jakimś poziomie świadomości*. </b>Dysponujesz mocą odrzucenia każdej myśli, która przechodzi ci przez głowę i niewykonania jej. <u><b><font color="#008000">Stwarzasz sobie rzeczywistość, którą przeżywasz za pośrednictwem sposobu własnego myślenia.</font></b></u></span><span style="font-size:12pt;"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="background:white none repeat scroll 0 50%;"><span style="font-size:11pt;color:black;">Serge Kahili King - "Wiedza z Hawajów"<br />
</span><span style="font-size:12pt;"></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[THE 2007 COUNTER CRITIC AWARDS OF THE YEAR AWARDS]]></title>
<link>http://countercritic.com/2007/12/19/the-2007-counter-critic-awards-of-the-year-awards/</link>
<pubDate>Wed, 19 Dec 2007 16:34:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://countercritic.com/2007/12/19/the-2007-counter-critic-awards-of-the-year-awards/</guid>
<description><![CDATA[We know we&#8217;ve only been in action since May, but we&#8217;ve been toiling away like little Chr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf6.jpg" title="elf6.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf6.jpg" alt="elf6.jpg" /></a>We know we've only been in action since May, but we've been toiling away like little Christmas elves to bring you the badest, most awesomest, completely ridiculous critical commentary out there. We've laughed, we've cried, we've tore a few new holes. But mainly, we've been genius. So we're going out in 2007 by honoring the best (and worst) of this years criticism, performance and culture. Umm...don't be surprised when we win Blog of the Year.</p>
<p><strong>Performance of the Year:</strong> <strong><em><a target="_blank" href="http://www.youtube.com/watch?v=xS9f_XQqVi0&#38;eurl=http://ps22chorus.blogspot.com/2007/05/ps22-chorus-featuring-tori-amos.html">PS22 Chorus singing "Dragon" for Tori Amos</a></em></strong></p>
<p>With a single video, the kids chorus of PS22 (check 'em out on our blog roll) on Staten Island became internet celebrities, and proved that children's voices can make even the most vagi-centric song sound like an anthem for world peace.</p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf2.jpg" title="elf2.jpg"><img align="left" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf2.jpg" alt="elf2.jpg" /></a><strong>Outrageous Moment of the Year:</strong> <a href="http://countercritic.com/2007/09/10/ann-liv-young-a-cause-for-outrage/"><em><strong>Ann Liv Young and Family's "The Radio Show" @ Rush Arts</strong><br />
</em></a></p>
<p>Let's just say, if dance aficionados out there are questioning whether or not Ann Liv Young is a choreographer, wait till they try to digest her parental habits. The inclusion of her four day-old infant as a performer/prop at the Rush Arts gallery back in September made this critic nervous and prompted our second most-read posts ever!</p>
<p><strong>Dance of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/2007/11/09/jerome-bel-and-pinchet-klunchun/"><em>Jerome Bel's "Pichet Klunchun and myself" @ DTW</em></a></strong></p>
<p>Fuck. This one was tough. Just so's you know, the short list included...<a href="http://countercritic.com/2007/10/30/the-glory-of-sport-and-the-unexpected-beauty-of-its-contenders/">David Neumann's <em>Feedforward</em></a> (hot), <a href="http://countercritic.com/2007/10/01/tere-oconnor-serves-up-some-humble-pie/">Tere O'Connor's <em>Rammed Earth</em></a> (cool), <a href="http://countercritic.com/2007/11/14/transformers/">Batsheva's <em>Three</em></a> (fierce), and Jeremy Wade's first ensemble piece <a href="http://countercritic.com/2007/09/12/jeremy-wade-when-beauty-health-and-logic-fail/"><em>...and pulled out their hair</em></a> (crazy!). But somebody had to win, and, more than Bel's lyric conceptualism and sophisticated execution, the heartfelt emphasis on civil understanding tipped the scales.</p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf3.jpg" title="elf3.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf3.jpg" alt="elf3.jpg" /></a><strong>Best Orchestral Performance of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/2007/10/08/lets-talk-about-the-lucerne-festival-orchestra-at-carnegie-hall/"><em>Pierre Boulez and the Lucerne Festival Orchestra @ Carnegie Hall</em></a></strong></p>
<p>Seriously, the best sound out of an orchestra we have ever heard in our entire lives, and Mahler's <em>Symphony No. 3</em> is no cakewalk. Some people think <a target="_blank" href="http://www.nytimes.com/2007/12/01/arts/music/01phil.html">a teenage muppet bouncing off the podium</a> is what will save concert music. Boulez kind of proved that its really music of the highest caliber that will save it, that is, if anything needs saving.</p>
<p><strong>Best Opera of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/2007/10/22/its-already-been-broughtn/"><em>"The Marriage of Figaro" @ The Met</em></a></strong></p>
<p>We're going with our gut on this one. As much as we wanted to give this to <a href="http://countercritic.com/?s=carmen+and+pleasure"><em>Carmen</em></a> (just cuz it was so much fun), The Met's <em>Le Nozze di Figaro</em> wins the prize for its truly sophisticated set design and solid cast--including lispy American starlet Lisette Oropesa and the awesome Vanke Vondung in her Met debut--and for keeping opera alive and full of the breath of theater.</p>
<p><strong>Best Theater Experience: <a href="http://countercritic.com/2007/12/10/a-cowboy-a-pirate-a-bat-an-antoinette-and-a-broadway-hoofer-walk-into-a-former-children%e2%80%99s-gymnasium/"><em>Nature Theater of Oklahoma's "No Dice"</em></a></strong></p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf4.jpg" title="elf4.jpg"><img align="left" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf4.jpg" alt="elf4.jpg" /></a>If we hadn't seen this little mini-masterpiece of theater just two weeks ago, we would have given this award to Mexican company <a href="http://countercritic.com/2007/07/24/when-beauty-becomes-anarchy/">Teatro de Ciertos Habitantes' <em>De Monstruos y Prodigios</em>,</a> which was a riotous tour de force that questioned beauty, fame, and fashion. But the sweethearts of the zany Nature Theater of Oklahoma won us over with their child-like exuberance and mad acting skills. The Wooster Group's <em>Hamlet</em> was a close third, but, to be honest, we're still digesting that one. I mean...we didn't even blog about it.</p>
<p><strong>Let Down of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/2007/11/19/nothing-to-get-upset-about/"><em>Yvonne Rainer's "RoS Indexical"</em></a></strong></p>
<p>Is it possible to write too much about a bad thing? Maybe. <a href="http://countercritic.com/?s=Rainer">Click here</a> for the the uber list of posts we dedicated to this let-down of the millennium, or what we've dubbed "The Yvonne Rainer Drainer." This thing was an SBD all the way, and it doesn't help its cause when <a href="http://countercritic.com/2007/12/10/thems-fightin-words/">certain douche bags try to rush to Rainer's defense</a>.</p>
<p><strong>Let Down of the Year - Honorary Mention:</strong> <a href="http://countercritic.com/2007/10/10/lucia-poop/">Lucia Poop</a>, <a href="http://countercritic.com/2007/10/18/beethoven-deconstructed-or-rather-dismantled-at-carnegie-hall/">Beethoven Compressed, Dismantled</a>, <a href="http://countercritic.com/2007/06/29/doll-parts-review-glenn-rumsey-little-virtue/">Doll Parts</a>, and the choreography for <a href="http://countercritic.com/2007/12/05/when-bad-things-happen-to-obscure-music/">Harry Partch's <em>Delusion of the Fury</em> at Japan Society</a>: It was just...<em>awful.</em></p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf5.jpg" title="elf5.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf5.jpg" alt="elf5.jpg" /></a><strong>YouTube of the Year: <a href="http://countercritic.com/2007/12/03/im-gonna-go-out-on-a-limb-here/"><em>She without arm, he without leg - ballet - Hand in Hand</em></a></strong></p>
<p>"Dancing For Your Limbs" is the perhaps more (in)appropriate title. Either way, this glorious number is set to a song that won't leave you (...ever), and is cheered on by perhaps one of the most actively disinterested audiences on record.</p>
<p><strong>Top Post of the Year: <a href="http://countercritic.com/2007/11/28/first-word-review-the-mets-iphigenie-ed-tauride/"><em>FIRST WORD REVIEW, The Met's "Iphigenie en Tauride"</em></a></strong></p>
<p>Who the F knew that a review of a new production of an obscure Gluck opera by The Met would bring down the most hits out of any post we have ever written, far surpassing the other front runners, <a href="http://countercritic.com/2007/09/10/ann-liv-young-a-cause-for-outrage/">the aforementioned</a>, <em>and</em>...<a href="http://countercritic.com/2007/05/19/alastair-macaulay-cries-at-ballet-not-feeling-so-fresh-at-bam/">the little post that could</a>.</p>
<p><strong>Newcomer Critic of the Year: <em><a href="http://countercritic.com/2007/12/13/its-carter-bitch/">Britney</a></em></strong></p>
<p>Despite stellar contributions to this site from <a href="http://countercritic.com/category/double-your-pleasure/">Sidekick</a> and L.A. correspondent, <a href="http://countercritic.com/category/los-angeles/">Benn Widdey</a>, the Newcomer Critic of the Year Award goes to Britney Spears for her candid, gum-smacky, and mostly sober cameo critique of Elliott Carter's 99th Birthday/music concert at the Miller Theater.</p>
<p><strong>Douche of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/page/2/?s=macaulay"><em>Alastair Macaulay</em></a></strong></p>
<p align="left"><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf7.jpg" title="elf7.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf7.jpg" alt="elf7.jpg" /></a>Whether he's trodding up to Lincoln Center for an evening to mainline more ballet than most humans could possibly ever digest in an entire lifetime, <a href="http://countercritic.com/2007/09/25/in-defense-of-alastair-macaulay/">lecturing little Barnard dancers about the future of an illusion</a>, or whether he's whisping off away to Paris for like...<em>ever</em>, handing over some prime media real estate to the French for some inexplicable reason (seriously, folks, what's up with that?), Alastair Macaulay is the dance critic we love to hate, and hate to love. He's received both <a href="http://countercritic.com/?s=macaulay+and+%22%28CAD%29%22">awards of praise</a> and <a href="http://countercritic.com/2007/08/17/dumb-critic-hack-awards-the-duchies-2/">the big old douche</a>. And, to tell the truth, <a target="_blank" href="http://www.culturebot.org/?p=941">his awful writing about Merce Cunningham</a>, way back when, is what inspired us to start this blog. Perhaps we can say then that, like Golum, even the creepiest, slimiest, smelliest creature in Middle Earth can still be responsible for a modicum of good in the world.</p>
<p align="left"><strong>Critic of the Year:</strong> <strong><a href="http://countercritic.com/?s=la+rocco"><em>Claudia La Rocco</em></a></strong></p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf8.jpg" title="elf8.jpg"><img align="left" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf8.jpg" alt="elf8.jpg" /></a>Is anyone surprised? I mean, seriously, come <em>on!</em> You know, we may have given her <a href="http://countercritic.com/2007/09/14/claudia-say-it-aint-so/">a douche</a> and <a href="http://countercritic.com/2007/12/14/semi-douche-l-ro-on-doug-elkins/">a half</a> over the past seven months (you know we did it out of love), but the fact remains that her writing on dance (and even a little theater) is the sharpest, most insightful you will find. Not only does she tend to go for the really edgy shit, but she expects the highest level of professionalism from artists and isn't smoke-screened by reputations or hype. She also totally knows how to take down some god-awful piece of shit in like two seconds flat. And even though we accused her of being old and crusty (which, you know, we might have been <em>not right</em> about), she's turned out to be a critic (with a darling speaking voice) we love to read and write about, and our affection for her work has even landed her one of the most awesome <em>nom de blogs</em> out there: You can call her L. Ro.</p>
<p><strong>And now, the award you've all been waiting for...</strong></p>
<p><strong>Blog of the Year: <a href="http://countercritic.com"><em>Counter Critic</em></a></strong></p>
<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf9.jpg" title="elf9.jpg"><img align="right" src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/elf9.jpg" alt="elf9.jpg" /></a>We told you not to be surprised. I mean, think of it this way. In that one America's Next Top Model episode, there were like four chicks left, and scary Tyra asked each of them, one at a time, who had the most potential to be America's Next Top Model, and like, the only one who didn't say <em>herself</em>, totally got the boot (probably a Prada boot, still a boot). So, we're shining with vaseline confidence here and giving our blog the biggest award there is out there ever in the entire history of human awards (that even includes the Gold, Frankincense and Mhyr that the baby Jesus won from the wisemen). Thanks to our gloriously bored-at-work readers for keeping loyal and chatty. Douches to all who got catty. And try not to forget us while we go on vaca. We might even check in every now and then. And maybe, if you've bought presents for everyone else this year, you can treat yourself to <a target="_blank" href="http://countercritic.com/feed/">the Counter Critic RSS Feed</a>, which will let you know each and every time we decide to post something awesome and stupid. Do it for yourself. Do it for the world.</p>
<p><em>Happy Holidays, everyone.</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Semi-Douche: L. Ro. on Doug Elkins]]></title>
<link>http://countercritic.com/2007/12/14/semi-douche-l-ro-on-doug-elkins/</link>
<pubDate>Fri, 14 Dec 2007 15:16:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://countercritic.com/2007/12/14/semi-douche-l-ro-on-doug-elkins/</guid>
<description><![CDATA[Now, y&#8217;all know we could eat us up some Claudia La Rocco like, any day. And you know, this is ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/summerseveyoga.jpg" title="summerseveyoga.jpg"><img src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/summerseveyoga.jpg" alt="summerseveyoga.jpg" align="right" height="205" width="128" /></a>Now, y'all know we could eat us up some Claudia La Rocco like, any day. And you know, this is going to hurt us more than it hurts her, but what must be done, must be done.</p>
<p>Thus...in <a href="http://www.nytimes.com/2007/12/14/arts/music/14elki.html?ref=dance" target="_blank">her otherwise erudite and kick-ass endorsement</a> of Doug Elkin's <em>Sound of Music</em> inspired dance piece at Joe's Pub, L. Ro. drops a queer reference that, although cute, miiiiight just be about two decades behind schedule:</p>
<p><strong>References to José Limón and Paul Taylor rub elbows with breaking and Balanchine, as well as a host of club moves, vaudeville gags and syncopated rhythms. (This mix was topped off by gestures like the split-fingered Vulcan salute.) There is even locker-room humor, albeit of the kind most likely to be found in Christopher Street locker rooms.</strong></p>
<p>Honey, even if there were any locker rooms left on Christopher Street, they would most likely be filled to the brim with straight yuppies complaining about how much they paid for their luxury duplex and wondering when the next cupcake shop is going to open. Perhaps a more on-the-mark reference would have been, you know, Chelsea (still works), or Hell's Kitchen, or...I don't know...my place?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Them's Fightin' Words]]></title>
<link>http://countercritic.com/2007/12/10/thems-fightin-words/</link>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2007 15:59:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://countercritic.com/2007/12/10/thems-fightin-words/</guid>
<description><![CDATA[THE FIRST EVER: MEGA DOUCHE
It&#8217;s pretty rare these days that one critic will call out another ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>THE FIRST EVER: MEGA DOUCHE</strong></p>
<p><a href="http://www.johnperreault.com/" target="_blank" title="colt_anal_douche.jpg"><img src="http://artzcritz.wordpress.com/files/2007/12/colt_anal_douche.jpg" alt="colt_anal_douche.jpg" align="right" height="245" width="214" /></a>It's pretty rare these days that one critic will call out another critic for his/her work. Well, okay, except for here at <a href="http://www.countercritic.com">Counter Critic</a>. So how awesomely surprised were we when we found out that hacky old retard with an Arts Journal blog, <a href="http://www.artsjournal.com/artopia/2007/12/yvonne_rainer_reigns_again.html#friend" target="_blank">John Perreault</a>, <a href="http://www.artsjournal.com/artopia/2007/12/yvonne_rainer_reigns_again.html#friend" target="_blank">sent a flaming bag of shit</a> <em>Times</em>ward, aimed at none other than C.C. BFF and genius critic, <a href="http://countercritic.com/?s=%22La+Rocco%22+or+%22L.+Ro.%22">Claudia La Rocco</a>, for her piece--which we found hot and delicious--on what we have now dubbed <a href="http://countercritic.com/?s=Rainer"><em>the Yvonne Rainer drainer</em></a>, <em>RoS Indexical</em>?</p>
<p>Perrault calls L. Ro. "untalented" and "poisonous" while blaming her for why "dance lost its edge" in the art world. He goes further to mislabel her as "conservative." If Perreault read dance reviews at all, he would know that La Rocco's schtick is a taste for the cutting edge plied to a relentless expectation of artistic rigor. I'm pretty sure her arguments against Rainer were that the piece was neither rigrous, nor at the cutting edge, and that, in fact, the whole RoS affair has its conceptual head firmly lodged up the ass of the 1960s: We're paraphrasing, of course.</p>
<p>At any rate, there's only one hope for douchey gossipmongers who can't let go of a decade that often couldn't see beyond its own infantile taste for self-satisfaction--let's all say it together: <a href="http://countercritic.com/?s=%2260s%22+and+%2260%27s%22">GET OVER THE 60s</a>!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Time(s) To Dance: Mini-Award Edition]]></title>
<link>http://countercritic.com/2007/11/30/times-to-dance-mini-award-edition/</link>
<pubDate>Fri, 30 Nov 2007 14:50:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>countercritic</dc:creator>
<guid>http://countercritic.com/2007/11/30/times-to-dance-mini-award-edition/</guid>
<description><![CDATA[L. Ro. is a poet. And you&#8217;ll know it when you read her review of the girl/boy double bill of B]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>L. Ro. is a poet. And you'll know it <a href="http://www.nytimes.com/2007/11/30/arts/dance/30gill.html?ref=dance" target="_blank">when you read her review</a> of the girl/boy double bill of Beth Gill and Daniel Linehan at DTW, so we're giving her the Mini-CADDY</p>
<p>Dunning is just...dry in <a href="http://www.nytimes.com/2007/11/30/arts/dance/30gibn.html?ref=dance" target="_blank">her review of Gina Gibney</a>, so she gets a Mini-Douche</p>
<p>Roslyn Sulcas gets a Mini-CADDY for using the word "denuded" in <a href="http://www.nytimes.com/2007/11/30/arts/dance/30papp.html?ref=dance" target="_blank">her review of Pappa Tarahumara</a>'s "Ship in a View" at BAM</p>
<p>And Alastair Macaulay gets, of course, the Mini-Douche, since I couldn't even get through the first <em>sentence</em> of his latest piece, which begins, <a href="http://www.nytimes.com/2007/11/30/arts/dance/30aile.html?ref=dance" target="_blank">"For those of us who attend too many galas..."</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Egzorcyzmy i opętanie]]></title>
<link>http://paranormalx.wordpress.com/2007/11/20/egzorcyzmy-i-opetanie/</link>
<pubDate>Tue, 20 Nov 2007 13:32:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>silencee</dc:creator>
<guid>http://paranormalx.wordpress.com/2007/11/20/egzorcyzmy-i-opetanie/</guid>
<description><![CDATA[Czym są Egzorcyzmy? według kościoła są próbą uwolnienia osoby, miejsca lub rzeczy od duszy ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czym są Egzorcyzmy? według kościoła są próbą uwolnienia osoby, miejsca lub rzeczy od duszy nieczystej. Egzorcyzmowanie jest wykonywalne w kościołach za zamkniętymi drzwiami, więc mało kto wie, co dzieje się w czasie wypędzania diabła. Można rozróżnić kilka rodzajów i pośrednich stopni ingerencji demonicznych, od kuszenia po opętanie. Opętaniem określa się jako przejęcie kontroli nad ciałem i duszą człowieka przez złowrogiego ducha. Stan taki w efekcie prowadzi opętaną osobę do utraty całkowitej kontroli nad własnym ciałem. Opętania cechują się typowymi oznakami, po których możemy je rozpoznać. Opętani mówią nienaturalnym, a przede wszystkim nie swoim głosem, reagują strachem bądź stają się agresywni na widok symboli religijnych np. krzyży, choć nie zawsze. Każdy z nas może stać się ofiarą złych mocy, bez znaczenia, kim jest, w jakiego Boga wierzy... jeśli nikt nam nie pomoże, sami jesteśmy bezsilni w walce z demonem.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/hlu2pq-mYwQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/hlu2pq-mYwQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p><strong> <font COLOR="#ff0000">Przebieg egzorcyzmów: </font></strong></p>
<p>W Kościele Katolickim pełne egzorcyzmy obejmują obszerne modlitwy wstępne, po których następują trzy różne egzorcyzmy właściwe. Sakramentalium udziela s