<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>czlowiek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/czlowiek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "czlowiek"</description>
	<pubDate>Fri, 16 May 2008 22:10:26 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jak bez]]></title>
<link>http://prawica.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 16:14:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jerzy Przeniczka</dc:creator>
<guid>http://prawica.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Maj wciąż trwa!
To z pewnością radosna nowina. Wystarczy popatrzeć na przyrodę. Wybuch życia ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Maj wciąż trwa!</p>
<p>To z pewnością radosna nowina. Wystarczy popatrzeć na przyrodę. Wybuch życia nabrał kształtów dwudziestolatki. Jedno co smuci to mdlejące z przejrzenia kwiaty bzu. Ten symbol wiosny zaczyna straszyć kikutami dojrzałości.</p>
<p>Człowiek w istocie podobny jest do krzewu bzu. Ma korzeń, łodygę, liście i w końcu przepiękne kwiaty.</p>
<p>Kwiat piękny i powalający zapachem to jego ciało. Ciało, które jak kwiat bzu piękne jest przez chwilę. Warto się tą chwilą zachwycić. I chwila mija.</p>
<p>Liście bzu, choć rzadko zauważane - przytłoczone wspaniałością kwiatów, też są piękne. Gładkie, kształtne. Są jak psyche. Nasza osobowość i charakter, jak liście bzu, są piękne i ich piękno widać dłużej niż piękno kwiatów. I one jednak z nadejściem jesieni opadają.</p>
<p>Na łodygę a tym bardziej korzeń najmniej się patrzy, nie mówiąc o zachwycie. Gdy jednak nadejdzie zima, śmierć, tylko one pozostają i od nich jedynie zależy czy wiosną zachwycą nas liśćmi i kwiatami.</p>
<p>Korzeń jest jak dusza. To ona pozwoli nam zakwitnąć, gdy minie zima, śmierć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rodzinna historia o polsko - żydowskich relacjach]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=22</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 09:01:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=22</guid>
<description><![CDATA[Są takie wydarzenia, opowieści, które zapisują się w świadomości człowieka i kształtują je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie wydarzenia, opowieści, które zapisują się w świadomości człowieka i kształtują jego postawy już na całe życie. Do dziś pamiętam historię opowiedzianą mi przez mamę dobrych kilkanaście lat temu. Dotyczyła ona jeszcze czasów przedwojennych, a choć mama urodziła się w czasie wojny, znała ją od swojej mamy. Rzecz działa się bodaj w roku 1938 czy 1939 w Warszawie, bo choć cała rodzina ze strony mamy wywodziła się z okolic Postaw i Głębokiego, to dziadek postanowił kupić dom w Warszawie. Dziadek, tj. tata mojej mamy był sprawnym gospodarzem, miał ogromny sad, z którego owoce wysyłał nawet do stolicy. To mieszkanie w warszawskiej kamienicy dziadkowie nabyli być może z myślą o swoich dzieciach, wnukach, prawnukach; zastanawia też dlaczego wybór nie padł na Wilno? Ale dziś już odpowiedzi na te pytania niestety nie poznamy. Zdarzało się czasem, że babcia pomieszkiwała w tym warszawskim mieszkaniu razem ze swoim synkiem, przyszłym bratem mojej nienarodzonej jeszcze mamy.</p>
<p>Któregoś razu podczas jednego z takich pobytów do drzwi mieszkania w warszawskiej kamienicy ktoś zastukał. Babcia byłą święcie przekonana, że to pewna uboga sąsiadka, która choć przychodziło jej to z trudem, to jednak czasem zdobywała się na odwagę i prosiła o pożyczenie zapałek. Tym razem jednak była to inna sąsiadka, mieszkająca w kamienicy Żydówka. Nie wiem czy w owej kamienicy mieszkało kilka czy tylko jedna rodzina żydowska, ale z opowieści należałoby wyciągnąć wniosek, że większość stanowiły jednak rodziny polskie.</p>
<p>Żydówka stała w drzwiach zapłakana, była kobietą cichą, nieśmiałą, lękliwą i bardzo poczciwą, babcia ją szalenie lubiła i szanowała. Owa kobieta, której imienia nie poznam już pewnie nigdy, która z dużym prawdopodobieństwem podzieliła los większości swoich rodaków w czasie wojny, choć miejmy nadzieję, że może jednak jacyś dobrzy Polacy pomogli jej przeżyć ten czas pogardy; przyszła do babci, by prosić ją o zwrócenie uwagi swemu synkowi, by ten razem ze swoimi kolegami nie dokuczał i nie bił jej synka (na imię miał chyba Szymek). Babci zrobiło się ogromnie wstyd i przykro, żal jej było tej dobrej kobiety i jej kilkuletniego synka, który próbował dołączyć się do zabaw swoich polskich kolegów, ale ci najwyraźniej nie mieli ochoty na przyjmowanie go do swojej paczki.</p>
<p>- Pani Szpakowa, niech pani porozmawia ze swoim synkiem, by nie bił mego Szymusia. - takie mniej więcej słowa miała wypowiedzieć zapłakana matka.</p>
<p>Babcia była nie tylko zasmucona i zawstydzona, ale także zła na swego pierworodnego, w rodzinie nie było żadnych antysemickich tradycji, żadnych antysemickich wybryków. W Adamowcach, w których po wyjściu za mąż mieszkała babcia ludzie byli przyzwyczajeni do tego, że w nieodległej wiosce mieszkali Tatarzy, gdzieś troszkę dalej Litwini, tuż za miedzą Łotysze, nieco bliżej prawosławni, a więc pewnie Białorusini, w miasteczkach spotykało się Żydów. Nie było czasu i nie było miejsca na pogardę wobec osób innej narodowości, innej religii, innego języka. Tak więc, choć babcia była osobą o łagodnym usposobieniu i raczej skłonną do wybaczania, to tego wydarzenia nie mogła ot tak po prostu puścić w niepamięć. Jej synek, choć wówczas jeszcze jedynak, oczko w głowie mamusi, 6 może 7 - letni smyk dostał tęgie lanie, gdy wrócił do domu, a historia ta jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, jako ważna bądź co bądź nauka.</p>
<p>Mama opowiedziała mi ją po raz pierwszy, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły podstawowej, nie pamiętam ile mogłem mieć lat, i w której mogłem być klasie. Pamiętam natomiast, że gdy mama mi ją opowiadała żywo sobie wyobrażałem wszystkie obrazy z tej opowieści. Widziałem kilkukondygnacyjną kamienicę z podwórkiem studnią, biegające po podwórku i wydzierające się wniebogłosy dzieciaki, grupkę urwisów, która przypiera do ściany zapłakanego Szymka i małymi piąstkami okłada go po brzuchu i po głowie, a później z wilgotnymi zlęknionymi oczami Żydówkę, która z wielkim trudem przemogła strach, ból i wstyd i przyszła prosić babcię o pomoc.</p>
<p>Można powiedzieć łzawa, sentymentalna historia, ale to właśnie przede wszystkim ona dużo bardziej niż przeczytane później książki, artykuły, obejrzane filmy, wysłuchane audycje ukształtowała moje postrzeganie świata. I szalenie się cieszę, że miałem taką babcię.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przystanek Woodstock 1999]]></title>
<link>http://nomadfh.wordpress.com/2008/05/15/przystanek-woodstock-1999/</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 01:23:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>nomadfh</dc:creator>
<guid>http://nomadfh.wordpress.com/2008/05/15/przystanek-woodstock-1999/</guid>
<description><![CDATA[
Przystanek Woodstock 1999, originally uploaded by nomad_fh.
Straszny staroć 
Zdjęcie zrobione pod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align:left;padding:3px;"><a title="photo sharing" href="http://www.flickr.com/photos/nomad_fh/2493801254/"><img style="border:solid 2px #000000;" src="http://farm3.static.flickr.com/2342/2493801254_6f80496b12.jpg" alt="" /></a></p>
<p><span style="font-size:0.8em;margin-top:0;"><a href="http://www.flickr.com/photos/nomad_fh/2493801254/">Przystanek Woodstock 1999</a>, originally uploaded by <a href="http://www.flickr.com/people/nomad_fh/">nomad_fh</a>.</span></div>
<p>Straszny staroć :)<br />
Zdjęcie zrobione podczas Przystanku Woodstock '99 w Żarach. Sprzętem, który miał prawie tyle lat co ja - Zenit TTL + Astar 37 mm, film Fuji Press 400.<br />
Niestety, w trakcie jakiegoś remontu straciłem negatyw, tak więc zostały mi tylko odbitki wielkości 15x21 :( Zdjęcie jest skanem z takiej odbitki.</p>
<p>Acha zdjecie niepozowane, ot strzał w trakcie pogo.</p>
<p>Very, very old foto. My best reportage pictures :)<br />
I apologize for fatal quality from old print - scan.<br />
Analog cameras: ZENIT TTL + Astar 37 mm. Fuji Press 400</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podsumowanie]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=28</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 21:00:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=28</guid>
<description><![CDATA[Od miesiąca na ścianie wisi napisane kredą &#8216;kurwa mać&#8217;. Odwracamy, kiedy mają przyj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od miesiąca na ścianie wisi napisane kredą 'kurwa mać'. Odwracamy, kiedy mają przyjść uczennice na lekcje. Wtedy jestem poważna i doświadczona...polonistka.</p>
<p>Dziś mi mówią-ładnie wyglądasz, jaka fryzura, a oczy. Oni nie wiedzą, że w moim świecie sięgam najniższego dostępnego mi miejsca. Zawsze tak jest. Kiedy wkurw sięga zenitu, nie znam odpowiedzi, pytań zbyt dużo, zbyt długo to trwa, zaczynam przywiązywać wagę do wyglądu-ubranie, cera, makijaż; później powoli wciąga mnie w siebie świat, wszystko mogę zrobić, wszystkiego się podejmuje, przypadki zdarzają się same, zdarzenia przychodzą niespodziewanie przynosząc odpowiedzi. Więc może w tym szaleństwie jest jakaś metoda?
</p>
<p>Skóra na plecach się już goi, nie boli przy dotykaniu. Uf.<br />
Powoli posuwam się do przodu z zaliczeniami i lekturami. Ciągle jeszcze ogrom i pytanie czy przesunąć 5 z 10 egzaminów. Na razie wierzę w siły, ale już nie własne.
</p>
<p>Czułam się jak muzułmanin wczoraj, kiedy klęczałam na Błoniach odwrócona w kierunku kościoła Mariackiego. Porozmawialiśmy sobie. Ja Mu słowa, On mi spokój.
</p>
<p>Bez wiary mnie by nie było.<br />
Człowiek napisał. Takie właśnie odwagi, tylko inaczej powiedziane.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Człowiek jest Bogiem!]]></title>
<link>http://sielakos.wordpress.com/?p=92</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 15:28:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>sielakos</dc:creator>
<guid>http://sielakos.wordpress.com/?p=92</guid>
<description><![CDATA[Nie wierze w boga, nie wierze w duchy ani inne zjawiska nadprzyrodzone, a jeśli już takie istniej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wierze w boga, nie wierze w duchy ani inne zjawiska nadprzyrodzone, a jeśli już takie istnieją (odnośnie zjawisk) to zawsze istnieje możliwość ich wyjaśnienia za pomocą praw nauki panujących w przyrodzie tylko nie wszystkie te prawa jeszcze odkryliśmy dlatego też wydają się takie niezwykłe. Zresztą mniejsza już o to w co nie wierze, chciałabym wam przedstawić moją "wiarę". Cudzysłów jest zamierzony, bo oczywiście nie jest to żadna wiara ogólnie pojęta jako system religijny tylko przekonanie jakiemu jestem w pełni oddany. Pokrótce brzmi ono jak w temacie tego posta. Trzeba jednak uściślić, że rozchodzi mi się tutaj o całą ludzkość jako grupę nie pojedynczą jednostkę naszego gatunku, a samo pojęcie "Bóg" nie jest tutaj użyte w sensie istoty wszechmogącej. No więc dlaczego tak uważam?</p>
<p>Zacznijmy od początku jak to zwykle bywa. Powstał świat, minęło kilka miliardów lat na trzeciej planecie układu słonecznego zakiełkowało życie, być może jedyne we wszechświecie, a być może nie, w każdym razie nie o tym mowa. Pierwotna ziemia była światem bardzo brutalnym w którym panowało jedno i tylko wyłacznie jedno prawo: "Przetrwa najsilniejszy". Wszystkie chwyty były dozwolone, nie obowiązywały żadne inne zasady liczyło się tylko to aby żyć dalej, często kosztem innych. Po pewnym czasie na tej planetce pojawiła się istota ludzka, z początku kolejne zwierze jakich pełno, lecz z jedną bardzo ważną różnicą. Posiadała pewną cechę, która odróżniała je od innych zwierząt, mianowicie inteligencje. Wkrótce istota ta zaczęła budować osady i rozprzestrzeniać się po całym globie ziemskim (z pewnymi wyjątkami oczywiście). Gatunek ludzki szybko zapanował nad każdym innym obecnym na ziemi, ale mało tego zaczął powoli opanowywać naturalne siły ukryte w naturze uzyskując w ten sposób dostęp do tego co dla ludów pierwotnych byłoby wręcz boską mocą. Lecz nie to jest w tym najważniejsze, nie to stanowi to, że uważam iż człowiek jest "Bogiem". Tym czymś jest to, iż człowiek obalił odwieczne prawo natury sprawiając, że już nie zawsze przetrwa tylko najsilniejszy. Wprawie prawo siły fizyczne przerodziło dalej trwa pod innymi formami np. "Wyścig Szczurów", ale na świecie wreszcie jest miejsce dla słabszy i nie do końca użytecznych, a więc pradawne prawo zostało obalone.</p>
<p>Jak widzicie dla mnie jedynym, choć nie absolutnym i nie wszechmogącym Bogiem jest tylko i wyłącznie człowiek. Sami kreujemy świat, sami tworzymy życie, sami je niszczymy i tylko sami sobie możemy pomóc lub zaszkodzić. Jak dzieje się coś złego nie jest to czas na modlitwe do nie istniejącej istoty tylko na działanie. Nie polegajmy na czymś nieznanym, bo od samego początku naszego istnienia tylko i wyłącznie my dokonywaliśmy cudów i dokonywać ich możemy dalej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obserwacja: huśtawka nastrojów]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/?p=229</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 21:35:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/?p=229</guid>
<description><![CDATA[Coś kiedyś zaobserwowałem i nadal to obserwuje, u siebie oraz innych ludzi.
A jest to coś w rodz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Coś kiedyś zaobserwowałem i nadal to obserwuje, u siebie oraz innych ludzi.</p>
<p>A jest to coś w rodzaju nie dotrzymywania słowa, ktoś jest nie słowny, a nawet ktoś jest kłamcą. Zaprzecza sam sobie, ktoś ma huśtawkę nastrojów.</p>
<p>Ogólnie pewnie ogólnie wszyscy to znają. Napiszę trochę takich moich przykładów...</p>
<p>Moja siostra kiedyś do mojej mamy powiedziała: "a bo byłaś wtedy na nie" domyślam się że może chodzić o jakieś sprawy kobiece kiedy to one wtedy są trochę inne niż zazwyczaj. Generalnie chodzi oto że jednego dnia jest inna i drugiego też inna. Ostatnio siostra zdawała maturę, jeden przedmiot zdała całkiem ok i była wesoła jak małe dziecko, na drugi dzień inny przedmiot zdawała i już nie poszło jej tak dobrze jak ostatnio...jaka była? chodziła trochę smutna i nie pewna, ale nagle zadzwonił chłopak z zagranicy i już wskazówka nastoju przechyliła się na drugą stronę.</p>
<p><!--more--><br />
Czytam nieraz jakieś artykuły i inne czytanki. Niektóre są tak "fajne" że mam ochotę zaraz coś zrobić. Po chwili już mi się odechciewa. Innym razem czytam coś innego albo oglądam coś, już po np filmie mam "dołowaty" nastrój i myśli. Znaczy się wskazówka nastroju mi się przechyliła.</p>
<p><em>Jesteśmy zmienni jak pogoda, jak chorągiewki na wietrze</em></p>
<p>Mam cytat na ten temat...</p>
<blockquote><p>"(...)– Jednym z ważnych błędów człowieka – powiedział – o którym trzeba nieustannie pamiętać, jest jego złudzenie co do swojego “Ja".</p>
<p>Człowiek taki, jakim go znamy, “człowiek maszyna", człowiek, który nie może “czynić", i z którym oraz przez którego wszystko “się zdarza", taki człowiek nie może mieć stałego i pojedynczego “Ja". Jego “ja" zmienia się tak szybko, jak jego myśli, uczucia, nastroje; i popełnia on poważny błąd, uważając się zawsze za jedną i tę samą osobę; w rzeczywistości jest on zawsze inną osobą, nigdy tą, którą był jeszcze przed chwila.</p>
<p>Człowiek nie ma stałego i niezmiennego “Ja". Każda myśl, każdy nastrój, każde pragnienie, każde doznanie mówi “Ja". I za każdym razem przyjmuje się za oczywistość, że wszystko to przynależy do Całości, do całego człowieka i że dana myśl, pragnienie czy niechęć są wyrażane przez tę Całość. W rzeczywistości nie ma żadnej podstawy do takiego założenia. Każda myśl i pragnienie człowieka pojawia się i żyje całkiem oddzielnie i niezależnie od Całości. Całość nigdy sama się nie wyraża z tego prostego powodu, że jako taka istnieje ona tylko fizycznie jako rzecz, a abstrakcyjnie jako koncept. Człowiek nie ma pojedynczego “Ja". Ale zamiast tego, istnieją setki i tysiące małych, oddzielnych “ja", bardzo często zupełnie sobie nieznanych, nigdy nie stykających się ze sobą, albo też wrogich wobec siebie, wzajemnie wykluczających się i niezgodnych ze sobą. W każdej minucie, w każdej chwili, człowiek mówi albo myśli “Ja". I za każdym razem jego “ja" jest inne. W jednej chwili jest to myśl, w innej pragnienie, jeszcze w innej doznanie, inna myśl i tak dalej, bez końca. Człowiek jest wielością. Imieniem człowieka jest legion.</p>
<p>Następowanie po sobie różnych “ja" i ich ciągła, oczywista walka o dominację kontrolowane są przez przypadkowe zewnętrzne wpływy. Ciepło, słońce, piękna pogoda, natychmiast przywołuje całą grupę “ja". Zimno, mgła, deszcz, przywołuje inną grupę “ja", inne skojarzenia, inne uczucia, inne działania. Nie istnieje w człowieku nic, co byłoby w stanie kontrolować tę zmianę “ja". Dzieje się tak głównie dlatego, że człowiek jej nie spostrzega albo o niej nie wie. Żyje on zawsze w swoim ostatnim “ja". Niektóre “ja" są oczywiście silniejsze od innych. Ale nie jest to ich własna świadoma siła; zostały one stworzone dzięki sile przypadku albo dzięki mechanicznym, zewnętrznym bodźcom. Edukacja, naśladowanie, czytanie, hipnotyzm religii, kasty i tradycji albo też urok nowych haseł, tworzy w osobowości człowieka bardzo silne “ja", które dominuje nad całą serią innych, słabszych “ja". Ale ich siła jest siłą “rolek" w centrach. Wszystkie “ja", składające się na osobowość człowieka, mają takie samo źródło jak zapisy na “rolkach". Są one wynikiem zewnętrznych wpływów i, tak samo jak “rolki", są wprawiane w ruch i kontrolowane przez najświeższe z tych zewnętrznych wpływów.</p>
<p>Człowiek nie ma indywidualności. Nie ma jednego, dużego “Ja". Człowiek jest podzielony, jest wielorakością małych “ja".</p>
<p>Każde oddzielne małe “ja" potrafi nazwać siebie Całością, działać w imię Całości, zgadzać się albo nie zgadzać, robić obietnice, podejmować decyzje, z którymi inne “ja" albo Całość będą musiały sobie radzić. To tłumaczy, dlaczego ludzie tak często podejmują decyzje, a tak rzadko wprowadzają je w życie. Człowiek postanawia, że począwszy od następnego dnia będzie wstawać wcześnie rano. Jedno “ja" czy też grupa “ja" to postanawia. Ale samo wstawanie jest w mocy innego “ja", które zupełnie nie zgadza się z podjętą decyzją i może nic nawet o niej nie wiedzieć. Oczywiście człowiek będzie rano długo spał, a wieczorem na nowo postanowi wstać wcześnie. W niektórych wypadkach może to spowodować bardzo nieprzyjemne dla człowieka konsekwencje. Małe, przypadkowe “ja" może w pewnym momencie coś obiecać – nie sobie samemu, ale komuś innemu – po prostu ze zwykłej próżności albo dla zabawy. Potem znika, a człowiek, to znaczy cała ta kombinacja innych, całkiem niewinnych “ja", będzie musiał za to płacić przez całe swoje życie. Jest to tragedia ludzkiego istnienia, że każde małe “ja" ma prawo wypisywać czeki i weksle, a człowiek, czyli Całość, musi je płacić. Całe życie ludzkie często polega na płaceniu weksli, które wystawiło małe, przypadkowe “ja".</p>
<p>Nauczania Wschodu zawieraj rozmaite, alegoryczne obrazy, za pomocą których próbuje się z tego punktu widzenia przedstawić naturę człowieczego bycia.</p>
<p>I tak, w jednym nauczaniu człowiek porównywany jest do domu bez właściciela i bez rzadcy, w którym zamieszkuje wielu służących. Wszyscy oni zapomnieli już o swoich obowiązkach i nikt nie chce robić tego, co powinien. Każdy, chociaż przez chwilę, chce być panem, i nad domem, w takim bezładzie, wisi duże niebezpieczeństwo. Jedyna szansa ratunku znajduje się w rękach grupy bardziej wrażliwych służących, którzy mogą razem wybrać tymczasowego rządcę, czyli zastępcę rządcy. Ten zastępca rzadcy będzie mógł odesłać innych służących na ich miejsca i spowoduje, że każdy zacznie wykonywać swoją własną pracę: kucharz w kuchni, woźnica w stajni, ogrodnik w ogrodzie, itd. W ten sposób dom można przygotować na przyjazd prawdziwego rządcy, który z kolei przygotuje go na przyjazd pana.</p>
<p>Porównanie człowieka do domu, w którym oczekuje się na przyjazd pana, często spotyka się w tych nauczaniach Wschodu, gdzie zachowały się ślady pradawnego poznania. Jak wiemy, temat ten w różnych formach, pojawia się też w wielu przypowieściach Ewangelii.</p>
<p>Ale nawet najbardziej jasne zrozumienie własnych możliwości nie przybliży człowieka do ich urzeczywistnienia. Aby je urzeczywistnić, musi on bardzo silnie pragnąć wyzwolenia i musi chcieć wszystko poświęcić, wszystko zaryzykować, dla dobra tego wyzwolenia.(...)"</p>
<p>Z książki - P.D.Uspieński "Fragmenty nieznanego nauczania"</p></blockquote>
<p>Gdybyśmy mieli jedno "ja" bylibyśmy nie zmienni, a jesteśmy zmienni. Mamy więc wiele różnych małych "ja". One wszystkie działają w odpowiednich momentach, inne myśli mamy podczas wnerwienia i przyjemności itd. Przykładów można mnożyć, jednak najważniejsza jest obserwacja siebie oraz innych.</p>
<p>Co ma na celu ten post?<br />
-informację</p>
<p>Ludzie są kłamcami dla siebie oraz innych, czynią poprzez swoje małe ja, tak jak wiatr zawieje...</p>
<p>O czym teraz myślę? które "ja" jest w działaniu?</p>
<p>Udapte</p>
<p>Interesujący tekst na temat, na stronie:<br />
<a href="http://quantumfuture.net/pl/gnoza1.htm" target="_blank">http://quantumfuture.net/pl/gnoza1.htm</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[(...) Życie to bitwa, prawdziwa wojna, prawdziwa miłość (...)]]></title>
<link>http://cropa.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 14:02:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>cropa</dc:creator>
<guid>http://cropa.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Życie zmusza nas do codziennych zmagań, walk, wojen a do miłości ? Czy obecny świato pogląd zm]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Życie zmusza nas do codziennych zmagań, walk, wojen a do miłości ? Czy obecny świato pogląd zmusza nas do miłości? Jeżeli małe dziecko jest uczone od małego o miłości, jak jest strasze widzi pary zakochane i tym podobne. Czy to nie wpływa na jego "miłość". Czy miłośc naprawde istnieje? Mam nadzieję że tak bo jak nie to okaże się że człowiek nie ma po co żyć.</p>
<p><strong>"Każdy chce kochać i być kochanym..."</strong> Ale czy każdy może czy też zasługuje na to uczucie? To jest pytanie nie dla mnie... i może nie dla Ciebie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odradzanie się Rosji]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=21</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 13:17:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=21</guid>
<description><![CDATA[Pewna znajoma Rosjanka wysłała mi jakiś czas temu pozdrowienia z Londynu. Nie pojechała tam byna]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Pewna znajoma Rosjanka wysłała mi jakiś czas temu pozdrowienia z Londynu. Nie pojechała tam bynajmniej w poszukiwaniu pracy, lecz jako dobrze zarabiająca specjalistka do spraw marketingu w jednej z moskiewskich firm na wycieczkę turystyczną. Jeszcze kilka lat temu zdarzało jej się podróżować jedynie po bezkresnej Rosji, czasem odwiedzić rodzinę w Finlandii, a teraz cały świat stoi przed nią otworem. Oczywiście młodzi, wykształceni, pracujący w renomowanych firmach i świetnie zarabiający Rosjanie nie są reprezentatywni dla całej Rosji. Różnice między Moskwą, Petersburgiem, oraz innymi dużymi miastami a rosyjską prowincją są wciąż ogromne. Jednak i ci Rosjanie z prowincji nawet jeśli utrzymują się dzięki nader skromnym pensjom czy jeszcze niższym emeryturom chwalą sobie sam fakt ich otrzymywania – co jeszcze pod koniec lat 90-tych nie było rzeczą taką oczywistą (wielu Rosjan znakomicie pamięta kilkumiesięczne przerwy w wypłatach pensji czy emerytur) i ich otrzymywanie na czas.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Polacy, którym często zdarza się bywać w Rosji, mieszkający przez jakiś czas w Rosji, którzy poznali kulturę, tradycje i obyczaje Rosjan twierdzą, że ci nade wszystko cenią sobie stabilność. Stabilność polityczną, społeczną i ekonomiczną.</p>
<p></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Wolność w rozumieniu mojej znajomej to poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego, możliwość podróżowania po całym świecie – nie czysto teoretyczna, stanowiąca suchy zapis prawny, ale przede wszystkim faktyczna – gwarantowana prawem i sytuacją materialną. Wolność dla wielu młodych Rosjan to w ostatnich latach także możliwość odkrywania i wyznawania prawosławia, nie wiążąca się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami ani dla nich samych, ani dla ich najbliższych. Po ponad 70 latach komunizmu, wyjałowienia duchowego, niszczenia Cerkwi prawosławnej, spenetrowania jej przez KGB, uśmiercenia niemal całkowitego wartości chrześcijańskich w życiu publicznym, możność otwartego i wolnego wyznawania prawosławia dla wielu Rosjan stanowi niezwykle ważny wymiar ich życia.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Któregoś razu wspomniana znajoma zapytała mnie czy wiem, co jest w Rosji najpiękniejsze. Miałem wymienić jedną jedyną rzecz, a to przecież wcale nie takie proste zadanie. W moim przekonaniu najpiękniejsza w Rosji jest literatura - „Idiota” Dostojewskiego, „Pierwsza miłość Turgieniewa”, „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa. Okazało się, że najpiękniejsze są w Rosji cerkwie.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">Rosyjska Cerkiew wydaje się być skrajnie zróżnicowana. Popełniłby jednak błąd ten, kto chciałby wyciągać ogólniejsze wnioski na jej temat na podstawie dostępnych w Internecie czasopism prawosławnych: „Фома” (</span></span></span><span style="color:#000080;"><span style="text-decoration:underline;"><a class="snap_shots" href="http://www.foma.ru/"><span><span style="font-size:100%;">www.foma.ru</span></span><img class="snap_preview_icon" style="border:0 none;max-height:2000px;max-width:2000px;min-width:0;min-height:0;font-style:normal;font-weight:normal;font-family:&#34;float:none;position:static;left:auto;top:auto;line-height:normal;background-image:url('http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/theme/silver/palette.gif');background-color:transparent;visibility:visible;width:14px;height:12px;background-position:-944px 0;background-repeat:no-repeat;text-decoration:none;vertical-align:top;display:inline;margin:0 !important;padding:1px 0 0;" src="http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/t.gif" alt="" /></a></span></span><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">), „Нескучный сад” (</span></span></span><span style="color:#000080;"><span style="text-decoration:underline;"><a class="snap_shots" href="http://www.nsad.ru/"><span><span style="font-size:100%;">www.nsad.ru</span></span><img class="snap_preview_icon" style="border:0 none;max-height:2000px;max-width:2000px;min-width:0;min-height:0;font-style:normal;font-weight:normal;font-family:&#34;float:none;position:static;left:auto;top:auto;line-height:normal;background-image:url('http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/theme/silver/palette.gif');background-color:transparent;visibility:visible;width:14px;height:12px;background-position:-944px 0;background-repeat:no-repeat;text-decoration:none;vertical-align:top;display:inline;margin:0 !important;padding:1px 0 0;" src="http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/t.gif" alt="" /></a></span></span><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">), „Истина и Жизнь” (</span></span></span><span style="color:#000080;"><span style="text-decoration:underline;"><a class="snap_shots" href="http://www.istina.religare.ru/"><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">www.istina.religare.ru</span></span></span><img class="snap_preview_icon" style="border:0 none;max-height:2000px;max-width:2000px;min-width:0;min-height:0;font-style:normal;font-weight:normal;font-family:&#34;float:none;position:static;left:auto;top:auto;line-height:normal;background-image:url('http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/theme/silver/palette.gif');background-color:transparent;visibility:visible;width:14px;height:12px;background-position:-944px 0;background-repeat:no-repeat;text-decoration:none;vertical-align:top;display:inline;margin:0 !important;padding:1px 0 0;" src="http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/t.gif" alt="" /></a></span></span><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">). To właśnie w czasopiśmie „Нескучный сад” przeczytałem po raz pierwszy artykuł pewnego rosyjskiego duchownego, który stanowczo przekonywał, że rolą Cerkwi nie jest wspieranie idei nacjonalistycznej, ale głoszenie nauki Jezusa Chrystusa. Z kolei nowoczesna, prezentująca pogłębioną duchowość, pisana żywym i barwnym językiem „ Фома” oprócz spraw <em>stricte</em> religijnych zajmuje się także ważkimi problemami społecznymi nękającymi współczesną Rosję – np. marcowy numer był poświęcony problemowi alkoholizmu w Rosji. „Истина и Жизнь” prezentuje pogłębione prawosławie, często odwołując się do nauczania ojca Aleksandra Mienia – prawosławnego duchownego zamordowanego w 1990 r. Wymienione czasopisma są chętnie czytane przez otwartych i ciekawych świata młodych Rosjan. Ale Cerkiew Prawosławna ma niestety także swoje drugie oblicze. Rosyjski pisarz i prawosławny dziennikarz – Siergiej Putiłow w artykule „Chrześcijańska wolność i polityczna dyktatura” zamieszczonym w portalu Baznica.info (</span></span></span><span style="color:#000080;"><span style="text-decoration:underline;"><a class="snap_shots" href="http://www.baznica.info/index.php?name=Pages&#38;op=page&#38;pid=4820"><span><span style="font-size:100%;">http://www.baznica.info/index.php?name=Pages&#38;op=page&#38;pid=4820</span></span><img class="snap_preview_icon" style="border:0 none;max-height:2000px;max-width:2000px;min-width:0;min-height:0;font-style:normal;font-weight:normal;font-family:&#34;float:none;position:static;left:auto;top:auto;line-height:normal;background-image:url('http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/theme/silver/palette.gif');background-color:transparent;visibility:visible;width:14px;height:12px;background-position:-944px 0;background-repeat:no-repeat;text-decoration:none;vertical-align:top;display:inline;margin:0 !important;padding:1px 0 0;" src="http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/t.gif" alt="" /></a></span></span><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">) pisze o Cerkwi Prawosławnej z goryczą: „Wielu ludzi odstrasza (od Cerkwi – przyp. aut.) obecny państwowy status prawosławia, kiedy to Cerkiew przekształca się w ideologiczne narzędzie „Jednej Rosji”, a przestaje być miejscem, w którym można otrzymać odpowiedzi na najważniejsze duchowe pytania.” Bez wątpienia zasmucać muszą informacje o duchownych Cerkwi Prawosławnej, którzy są w stanie usprawiedliwiać zbrodnie Stalina. Z jednej strony Cerkiew otrzymuje we władanie teren dawnego poligonu Butowo – miejsce, w którym tylko w okresie „wielkiego terroru” od sierpnia 1937 r. do października 1938 r. rozstrzelano 20.765 osób (informacj za portalem Blagoviest info – </span></span></span><span style="color:#000080;"><span style="text-decoration:underline;"><a class="snap_shots" href="http://blagovest-info.ru/index.php?ss=2&#38;s=3&#38;id=18702"><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">http://blagovest-info.ru/index.php?ss=2&#38;s=3&#38;id=18702</span></span></span><img class="snap_preview_icon" style="border:0 none;max-height:2000px;max-width:2000px;min-width:0;min-height:0;font-style:normal;font-weight:normal;font-family:&#34;float:none;position:static;left:auto;top:auto;line-height:normal;background-image:url('http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/theme/silver/palette.gif');background-color:transparent;visibility:visible;width:14px;height:12px;background-position:-944px 0;background-repeat:no-repeat;text-decoration:none;vertical-align:top;display:inline;margin:0 !important;padding:1px 0 0;" src="http://i.ixnp.com/images/v3.28.0.3/t.gif" alt="" /></a></span></span><span><span style="font-size:100%;"><span style="color:#000000;">) – na którym w 2004 r, wznosi świątynię upamiętniająca pomordowanych tu mieszkańców Moskwy i Podmoskowia, których Cerkiew uznała za męczenników; a z drugiej strony w tejże samej Cerkwi zdarzają się duchowni zaprzeczający zbrodniom komunistycznym, bądź je usprawiedliwiający.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span><span style="font-size:100%;"></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Cerkiew Prawosławna we współczesnej Rosji, podobnie jak za czasów carów, stała się też znakomitym narzędziem ułatwiającym administracji prezydenckiej sprawowanie władzy. Nie bez przyczyny Władimir Putin w wywiadzie udzielonym tygodnikowi „Time” przy okazji uznania go za człowieka 2007 roku opowiadał o tym, jak w długie podróże zabiera ze sobą Biblię, którą czytuje na pokładzie samolotu: „(...) Biblię mam w samolocie. Wiecie o tym, że często zdarza mi się latać. Mam w samolocie także ikonę. Odbywam często długie loty. Rosja jest rozległym krajem, więc bez problemu znajduję czas, by czytać Biblię.” W tym samym wywiadzie Putin także mówi: „Powiedzmy, że to jest moje głębokie przekonanie, że moralne wartości bez których rodzaj ludzki nie może przetrwać nie mogą być inne niż tylko religijne.”</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej dzięki istnieniu w silnej symbiozie z państwem i za jego pośrednictwem zdarza się także wykorzystywać swoją uprzywilejowaną pozycję do ograniczania prężnie działających na terytorium Federacji Rosyjskiej Kościołów Protestanckich czy Kościoła Katolickiego. W przywołanym wyżej artykule Siergieja Putiłowa czytamy: „Działalność tych, którzy głoszą rzeczywiste prawdy wiary chrześcijańskiej w społeczeństwie – a zwłaszcza protestantów, jest tłumiona. Ograniczenia w głoszeniu Słowa Bożego spotykają także Kościół Katolicki.”</p>
<p></span></span><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Rosjanie znajdują się obecnie na etapie powrotu bądź odkrywania piękna liturgii prawosławnej i nauczania zawartego w Ewangelii. Cerkiew na nowo staje się jednym z filarów ich tożsamości narodowej. Można czasem nawet usłyszeć czy przeczytać – jakby paradoksalnie to nie brzmiało - o „prawosławnych ateistach” w Rosji, tj. ludziach niewierzących w Boga, ale uznających wagę wychowania młodych Rosjan w kulturze prawosławnej. W ich opinii, ale także w opinii ludzi szczerze i głęboko wierzących, dobry obywatel to osoba wyznająca wartości chrześcijańskie przekazywane przez Cerkiew Prawosławną. Wydaje się, że jeszcze nie nastał w Rosji czas, w którym pełna wolność religijna byłaby równie ważna jak możliwość otwartego wyznawania prawosławia. Dotychczas Rosjanie byli przekonywani o istnieniu „terytorium kanonicznego” Cerkwi Prawosławnej, które pokrywa się z terytorium Federacji Rosyjskiej. Prawo federalne uznaje istnienie czterech tradycyjnych religii na terytorium Federacji Rosyjskiej: Cerkwi Prawosławnej, Judaizmu, Islamu i Buddyzmu. Kościoły protestanckie i Kościół Katolicki, jak to zostało już wyżej wspomniane mają utrudnioną działalność.</p>
<p></span></span><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Nie sposób zaprzeczyć, że zainteresowaniu religią sprzyja poprawa sytuacji społeczno – ekonomicznej w Rosji, która sprawia, że wielu Rosjanom nie wystarczają jedynie dobra materialne, zaczynają stawiać pytania odnoszące się do sfery duchowej. I większość z nich odpowiedzi na nie szuka właśnie w Cerkwi Prawosławnej, ale też i innych Kościołach chrześcijańskich. Z pewnością jest to odwrotny trend niż ten obserwowany od dłuższego czasu w Europie Zachodniej, w której dobrobyt zdecydowanie oddala ludzi od religii. Rosjanie po ponad 70 latach komunizmu, przymusowej ateizacji, całkowitej kompromitacji głoszonych przez komunizm idei, są spragnieni wartości budujących i wzmacniających więzi międzyludzkie, dających im nadzieję i wiarę w drugiego człowieka. Po latach komunistycznego wyjałowienia w sferze duchowości, wartości, powszechnego cynizmu, obojętności, nieufności, rozbicia więzi międzyludzkich, proces ten wydaje się być w pełni zrozumiały.</p>
<p></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Ograniczenia wolności religijnej nie są jedynymi obserwowanymi w Rosji. Przy okazji niedawnych wyborów prezydenckich, i nieco wcześniejszych wyborów do Dumy cały demokratyczny świat krytykował ograniczenia wolności odnoszących się do sfery politycznej. Odnotowywano liczne nadużycia, wśród nich kupowanie głosów, zmuszanie do wzięcia udziału w wyborach ze wskazaniem kandydata, na którego należy oddać głos. Odmowa rejestracji jedynego rzeczywistego kandydata opozycji – Michaiła Kasjanowa - w wyborach prezydenckich z uzasadnieniem nieważności tysięcy podpisów spośród 2 milionów, jakie kandydaci są zobowiązani zebrać, by uzyskać rejestrację dokonywaną przez Centralną komisję wyborczą, skłania do zastanowienia czy rzeczywiście opozycja nie ma poparcia społecznego na tyle istotnego, by móc zagrozić kandydatowi namaszczonemu przez Władimira Putina? Jeśli owe poparcie miałoby być rzeczywiście tak znikome, to dlaczego jednak władze uciekają się do odmowy rejestracji?</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Obserwując rosyjską scenę polityczną można czasem odnieść wrażenie, że jedyna naprawdę opozycyjna partia w rosyjskim parlamencie – Partia Komunistyczna Federacji Rosyjskiej - stanowi dla obecnej władzy wygodne alibi, którym może uzasadnić rację swego istnienia. W takiej sytuacji niejako automatycznie uruchamia się myślenie usiłujące usprawiedliwić wszelkie poczynania administracji Putina obawą przed powrotem do władzy komunistów - jeśli nie wygra „Jedna Rosja”, to władzę mogliby przejąć komuniści, którzy mieli już okazję udowodnić do czego są zdolni. Inny schemat myślowy podpowiada, że „Jedna Rosja” czy Władimir Putin, a obecnie Dymitrij Miedwiediew są mniejszym złem niż nieprzewidywalna opozycja nazywająca siebie demokratyczną. Choć z drugiej strony sam jestem wielce sceptycznie nastawiony wobec rosyjskiej opozycji demokratycznej i wydaje mi się ona być wielką niewiadomą.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Kolejny zarzut stawiany przez świat zachodni Rosji dotyczy przejęcia całkowitej kontroli nad mediami w Rosji przez administrację Władimira Putina, uzasadnianego obawą przed wrogimi wpływami zachodnimi w mediach rosyjskich, zagrażającymi państwu i narodowi. To właśnie pod koniec swojej drugiej kadencji Władimir Putin powrócił do retoryki przypominającej tę z czasów „zimnej wojny”. Zgodnie z nią Rosja jest oblężoną twierdzą, a na jej dobrobyt, surowce naturalne i inne bogactwa czyhają wrogie siły, przede wszystkim Europa Zachodnia i Stany Zjednoczone. Wydaje się, że to kolejny zręczny chwyt kremlowskich specjalistów od pijaru. Naród łatwo zjednoczyć, zmobilizować przedstawiając mu wroga, który za wszelką cenę chce ograbić i zniszczyć państwo, a którego powstrzymać może tylko silna władza. Bez wątpienia ta antyzachodnia retoryka ma także za zadanie spotęgować wrażenie bycia liczącym się graczem na scenie międzynarodowej, ma wywołać w społeczeństwie przekonanie, że świat zachodni ponownie - jak za czasów Związku Radzieckiego - boi się Rosji, że Rosja jest imperium, z którym należy się liczyć. Swoją drogą trudno tej taktyce odmówić skuteczności. W uzasadnieniu do przyznania Putinowi tytułu człowieka roku 2007 przez tygodnik 'Time” pojawił się m.in. argument przywrócenia Rosji przez Putina silnej pozycji na arenie międzynarodowej, odnowienia postrzegania jej jako mocarstwa, z którego zdaniem muszą się liczyć nawet Stany Zjednoczone nie wspominając już o krajach Europy Zachodniej. Faktem jednak jest, że ze stanowiskiem Rosji świat zachodni musi się liczyć choćby w sprawie Iranu, Stany Zjednoczone w sprawie rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Największą porażką w polityce zagranicznej Rosji stało się jednak ogłoszenie i uznanie przez wiele państw niepodległości Kosowa. Mimo zdecydowanego sprzeciwu Rosjan nie udało się zapobiec utracie kolebki serbskiej państwowości. Choć i w tym przypadku Rosjanie uzyskali „na pocieszenie” kontrolę nad serbskim sektorem energetycznym. Najwyraźniej Serbowie sprzedali kontrolne udziały w nadziei na skuteczne poparcie Rosji w sprawie Kosowa, które tym razem okazało się jednak być niewystarczające.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">W polityce odzyskiwania pozycji mocarstwowej dużą rolę odgrywają rosyjski gaz i ropa naftowa, od których w znacznym stopniu uzależniona jest Europa Zachodnia. Surowce te stały się istotnymi instrumentami prowadzenia polityki zagranicznej przez Rosję. Jest to oczywiście polityka swoistego szantażu, przynosząca jednakże oczekiwane przez Rosjan rezultaty.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Za sprawą gazu Rosjanom udało się nawet podzielić państwa członkowskie Unii Europejskiej, czego jesteśmy najlepszym przykładem - wbrew protestom Polski, Niemcy i Rosjanie postanowili o budowie rurociągu północnego, który ma być poprowadzony po dnie Bałtyku.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Istnieją też jednak poważne zagrożenia rosyjskiej potęgi budowanej w znacznym stopniu na gazie i ropie naftowej. Eksperci do spraw ekonomii wskazują na poważnie niebezpieczeństwo opierania gospodarki jedynie na eksporcie surowców naturalnych. Rosja od dłuższego już czasu korzysta z bardzo dobrej koniunktury na te bogactwa, z wysokich cen, ale pewnego dnia ten rynek może się załamać, a ceny poszybują na złamanie karku w dół. Wówczas rosyjska gospodarka znalazłaby się w ogromnych tarapatach, być może porównywalnych nawet do tych z końca lat 90-tych. Państwo znalazło się wówczas na skraju bankructwa. W pewnym sensie to właśnie w tamtych wydarzeniach należałoby szukać źródeł sukcesu Putina. Stały się one dla Rosjan swoistym punktem odniesienia. Rosja Borysa Jelcyna wydawała się być państwem słabym ekonomicznie i politycznie, państwem, które całkowicie utraciło swoją mocarstwową pozycję na arenie międzynarodowej. Rosjanie poczuli się upokorzeni i ośmieszeni, wielokrotnie musieli odczuwać zażenowanie z powodu wybryków swego prezydenta, ewidentnie mającego problemy z alkoholem. Ogromne niezadowolenie Rosjan wywoływało także otoczenie się przez Borysa Jelcyna oligarchami, którzy wsparli finansowo jego drugą kampanię prezydencką, bynajmniej nie bezinteresownie. Fortuny oligarchów zdobywane w sposób często niezgodny z prawem i głęboko nieetyczny, rosnące rozwarstwienie społeczne i szalone kontrasty między najbiedniejszymi a najbogatszymi, gwałtowny i wysoki wzrost przestępczości, zwłaszcza zorganizowanej, to wszystko stało się dla Rosjan nie do zniesienia. Właśnie wówczas pojawił się Władimir Putin, jako człowiek namaszczony przez Jelcyna najpierw na premiera, a następnie na prezydenta. W zamian za tę nominację Putin miał po objęciu funkcji prezydenta chronić rodzinę Jelcyna, która odgrywała znaczącą rolę na Kremlu. Putin okazał się być człowiekiem lojalnym i nie dopuścił do jakichkolwiek rozliczeń, ale sukcesywnie odsuwał rodzinę byłego prezydenta od wpływów na Kremlu. Z czasem umocnił swoją pozycję na tyle, że zaczął wprowadzać reformy gospodarcze, centralizować państwo. Putin do wzmocnienia swojej władzy wykorzystał zręcznie odczucia i przekonania zdecydowanej większości Rosjan, dla których synonimami demokracji stały się chaos, bezprawie i anarchia. Rosjanie uznali, że wszystkie te negatywne zjawiska mające miejsce pod koniec lat 90-tych stanowiły nieodłączną część składową demokracji, jej istotę i naturę. Putin umiejętnie zdyskontował te nastroje i przekonał Rosjan, że demokracja w rozumieniu zachodnim nie jest im do niczego potrzebna, a wręcz odwrotnie – jest niebezpieczna i przywiodła państwo na skraj bankructwa, a narodowi odebrała poczucie godności. Przekonał, że Rosjanie potrzebują własnej drogi, własnej odmiany demokracji, uwzględniającej rosyjską specyfikę, dla której nazwy szukają dziś politolodzy na całym świecie, a najpopularniejszą stała się chyba „demokracja sterowana”, choć niektórzy nazywają obecny ustrój Rosji wprost autorytaryzmem. Ze swej strony dodałbym, że jeśli jest to autorytaryzm, to bez wątpienia oświecony.<br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Wydaje się, że wielu Rosjan pogodziło się z tym, że nie są im potrzebne w pełni wolne wybory parlamentarne czy prezydenckie, w pełni niezależne media, wolność zgromadzeń, wolność działania partii politycznych. Te wszystkie wartości wywołują w nich skojarzenia właśnie z kryzysem lat 90-tych i w nich doszukują się jego przyczyn. Poparcie dla Władimira Putina nie jest rzeczą wydumaną, ono istnieje rzeczywiście, stąd mało zrozumiałe są te wszystkie wyborcze nadużycia. Różne mogą być motywacje owego poparcia, ale nie sposób go podważyć i nie sposób zaprzeczyć jego istnieniu. W artykule „Econimic revival has Russians yearning for what the West has” opublikowanym 15 marca 2008 r. w „The New York Times” Stephen Kotkin stwierdza: „Większość Rosjan nie kocha Putina dla niego samego, oni kochają Rosję Putina. Kochają być klasą średnią. Kochają planowanie przyszłości. (...) Miliony właścicieli nieruchomości, turystów i inwestorów wydają się być gotowymi, by poprzeć autorytaryzm lub pozostać apolitycznymi. Z pewnością cenią sobie silnego rubla, umiarkowaną inflację, dostępne kredyty hipoteczne, dostęp do wyższej edukacji, telewizji satelitarnej, Internetu, paszportów, wiz zagranicznych – i nade wszystko – brak ekonomicznych wstrząsów.”</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Obecnie rosyjska gospodarka odnotowuje wysoki wzrost, PKB za rok 2007 wyniósł ponad 7%, wartość rosyjskiej giełdy za prezydentury Putina (od grudnia 1999 r. do końca 2007 r.) wzrosła z 60 miliardów dolarów do ponad 1 tryliona dolarów; średnie wynagrodzenie w Rosji wzrasta o 10% każdego roku. Standard życia wzrósł niepomiernie. Nie należy jednak zapominać o wciąż istniejących sporych różnicach między dużymi miastami a prowincją. Wciąż jeszcze wielu Rosjan nie stać na to, by podróżować po świecie, wciąż jeszcze są tacy, którzy żyją w biedzie, ale z drugiej strony towarzyszy im nieodłączna i w pełni uzasadniona nadzieja na poprawę ich losu.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Wielu młodych, wykształconych Rosjan brak pełnej wolności mediów rekompensuje sobie dostępem do Internetu, który daje im możliwość czytania tego na, co w danej chwili mają ochotę.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;"><br />
</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="color:#000000;"><span style="font-size:100%;">Wielkie nadzieje wyzwolone przez Putina, Rosjanie przenieśli teraz na Dymitrija Miedwiediewa. Przed wyborami cały świat demokratyczny okrzyknął go liberałem i również wiązał z nim, i wydaje się, że nadal wiąże, ogromne nadzieje. Niektórzy Rosjanie uważają, że Putin postawił państwo na nogi, a Miedwiediew wprowadzi rzeczywistą wolność. Czy tak się stanie w rzeczywistości przekonamy się zapewne już wkrótce. Tymczasem o współczesnej Rosji można powiedzieć z całą pewnością, że jest krajem, który odzyskał silną pozycję na arenie międzynarodowej, a jej obywatele odzyskali poczucie dumy narodowej.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify">autor - M.D.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify">
<p>**** Artykuł ten napisałem w końcówce marca, nie rości on sobie bynajmniej prawa do bycia rozprawą naukową.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[inteligent]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 11:10:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[Trudno opisać jak bardzo ich nienawidził. Teraz czuł to wyraźnie. Czuł ten ogromny, niewyjaśni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Trudno opisać jak bardzo ich nienawidził. Teraz czuł to wyraźnie. Czuł ten ogromny, niewyjaśniony żal. Do wszystkich, którzy sprawili, że uwierzył w siebie. Uwierzył, że jest wystarczająco DOBRY w tym co robi.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie stało się to tak z dnia na dzień. Dosyć długo bronił się przed słowami życzliwych mu ludzi. Nie wierzył im i miał się z tym dobrze. Miał wystarczającą motywację do ciągłej pracy nad sobą, do zaciskania zębów i mierzenia się z kolejnymi zadaniami. Robił to tylko dla własnej, tajemnej przyjemności. Nie potrzebował pochwał, czy też nagród. Wystarczała mu świadomość samodoskonalenia. To ona dodawała mu skrzydeł. Robił to, co kochał, próbował wszystkiego po trochu i opanowanie tego choćby w podstawowym stopniu nie sprawiało mu trudności. Nie robił sobie nic z niepowodzeń. To trochę dziwne, ale zupełnie się nimi nie przejmował. Można by pomyśleć, że  pozbawiony był ambicji, że robił to wszystko dla siebie. Imponował im, więc go chwalili. Uważali go nie tylko za świetnego w tym co robi, ale również za wspaniałego, wartościowego człowieka. Nie kryli tego przed nim i to go zgubiło. Zaczął wierzyć.</p>
<p style="text-align:justify;">
Nie można tej wiary w siebie nazwać pychą. Był raczej skromny, choć wielu w jego sytuacji zachowywało się zupełnie inaczej. Po prostu zaczął wierzyć w siebie. Wierzyć, że to co robi, może mu zapewnić godziwą przyszłość, że nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracy, utrzymaniem rodziny. Tak! Nawet zaczął myśleć o rodzinie, choć nigdy nie wpisywał jej do swoich planów na przyszłość. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie...</p>
<p style="text-align:justify;">
<em>-Słuchaj! A kim ty masz zamiar być? Co będziesz robił, kiedy się ustatkujesz?</em></p>
<p style="text-align:justify;">
To pytanie pojawiło się w jego życiu odrobinę za późno. Jego szereg umiejętności, mimo że atrakcyjnych, nie pozwalał mu prowadzić statecznego życia. Nie mógł być prawnikiem, ekonomem, handlowcem, lekarzem. Nie nadawał się nawet na sprzedawcę hamburgerów... To pytanie uświadomiło mu, że jest raczej nikim... że nie założy rodziny, bo nie jest w stanie znieść świadomości, że mógłby jej nie utrzymać. Zdał sobie sprawę, że do końca życia będzie w biegu. Że nigdzie nie zagrzeje miejsca. Że będzie to robił za marne pieniądze...<br />
Nie zdawał sobie wcześniej sprawy z tego, jak ważna dla niego jest kasa. Wiecznie na garnuszku rodziców nie musiał się martwić o pieniądze. Po drodze załapał się też na jakieś stypendium, więc do tej pory żył raczej godziwie. Niczego mu nie brakowało...</p>
<p style="text-align:justify;">I nagle go oświeciło. Znalazł drogę i sposób na rozwiązanie problemów, wyładowanie frustracji...</p>
<p style="text-align:justify;">Został mordercą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[inwazja]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 15:37:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[


jeszcze z końca zimy bodajże, huhu! ale wyglądali uroczo z żółtymi kulami na głowach, nie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/035.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/036.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/037.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">jeszcze z końca zimy bodajże, huhu! ale wyglądali uroczo z żółtymi kulami na głowach, nie mogłam się oprzeć ;)</p>
<p style="text-align:justify;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/038.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">a to z dzisiaj. przeszłyśmy z moimi dziewuchami cztery kilometry w ulewnym deszczu tylko po to, żeby na miejscu stwierdzić, że pogoda wcale nie zamierza się poprawić i mimo wszystko jesteśmy skazane na robienie zdjęć w domu. więc robiłyśmy te zdjęcia w domu. to znaczy ja robiłam. i nawet sporo ich wyszło, bo aż sto osiemdziesiąt jeden! światło było słabiuteńkie, pomysłów niewiele, ale i tak jestem zadowolona, bo po prostu dobrze się bawiłyśmy. a po wszystkim te same cztery kilometry drogi powrotnej, pieszo, w trochę mniejszym deszczu. ale, jak to Ania powiedziała - cierpmy dla sztuki ;)</p>
<p style="text-align:justify;">na zdjęciu Kasia, siostra bliźniaczka Ani z poprzednich postów. wiem, że nie powinno się w ten sposób obcinać głowy w kadrze. wiem. po prostu chciałam żeby 'jelenie na rykowisku' były w centrum ;)</p>
<p style="text-align:justify;">[<a href="http://youtube.com/watch?v=fG8eQBSp9Ao">massive attack - teardrop</a>]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[colorful]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 22:53:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=50</guid>
<description><![CDATA[Ziemowit, Magda i bułka:

Ana z Ciastkiem:

trochę zdjęć zaświetlonych (bo jak Ziemek wyjmował]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ziemowit, Magda i bułka:<br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/030.jpg" alt="" /><br />
Ana z Ciastkiem:<br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/031.jpg" alt="" /><br />
trochę zdjęć zaświetlonych (bo jak Ziemek wyjmował film to było 'oj, co ja zrobiłem' ^^):<br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/032.jpg" alt="" /><br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/033.jpg" alt="" /><br />
i trochę nieostrych:<br />
<img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/034.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">i znów trochę geometrii jeśli chodzi o formę.<br />
poza tym mam swój pierwszy w życiu roześmiany portret z bułką. i zmieniłam kolor winampa na jasny róż. pfe. już mi się całkiem w głowie poprzewracało!</p>
<p style="text-align:justify;">[massive attack - angel]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rzecz o oknie.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 20:32:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[I stań przed lustrem.

I powiedz, że to, co Ty przeżywasz
 to Normalne.
I usiądź na łóżku.
I]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I stań przed lustrem.
<p>
I powiedz, że to, co Ty przeżywasz<br />
 to Normalne.<br />
I usiądź na łóżku.<br />
I powiedz, że ktoś ma podobnie.<br />
Albo inaczej.<br />
Że jego normalne i twoje normalne spełniają standarty życia.<br />
Więc także i normy tych rzeczy, które jesteś w stanie znieść.<br />
I odetchnij.<br />
A potem pozwól sobie na emocje.<br />
Czas.<br />
Minie go trochę.<br />
I wtedy spojrzysz na to inaczej.</p>
<p>I pamiętaj, że ważne to zobaczyć Człowieka w człowieku.<br />
Chyba, dobrze, że przyjechał.</p>
<p>Muzyka. Żeby przypadkiem ciszy nie usłyszeć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ekipa z zielonego dżipa]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=46</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 16:45:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=46</guid>
<description><![CDATA[
właśnie nastąpiło cudowne odnalezienie tych dwóch polaroidów. a na nich moja osobista, niezas]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/025.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">właśnie nastąpiło cudowne odnalezienie tych dwóch polaroidów. a na nich moja osobista, niezastąpiona grupa. jako że jakość skanów woła o pomstę do nieba, wrzucam tylko miniaturki. i to tyle jeśli chodzi o początek maja.</p>
<p style="text-align:justify;">btw, dostałam dziś najmilszego esemesa pod słońcem. on też dołącza do listy rzeczy przyjemnych. pozwolę sobie zacytować:</p>
<blockquote>
<p style="text-align:justify;"><em>niech ci bóg w zdjęciach wynagrodzi. w jakości i w ilości.</em></p>
</blockquote>
<p>bardzo chętnie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[maj]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 09:38:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[
z tych dwóch zdjęć średnio jestem zadowolona. nie mam na razie nic innego. modelki mi się do m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/024.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">z tych dwóch zdjęć średnio jestem zadowolona. nie mam na razie nic innego. modelki mi się do matury uczą, a skany z negatywów - zważywszy na dzień wolny od pracy - będą dopiero jutro po południu :)</p>
<p style="text-align:justify;">uparłam się ostatnio, że codziennie będę sobie zapisywać na jakiejś kartce wszystkie dobre rzeczy, jakie się tego dnia wydarzyły. i dziś, do wszystkich kaw i herbat ze znajomymi, do wszystkich spacerów, koncertów, sałatek greckich i miłych rozmów, dołącza maj. po prostu. bo właśnie się zaczął. bo lubię maj. bo za dwanaście dni przestanę być dwudziestolatką. bo właśnie za dwanaście dni mijają trzy lata odkąd wzięłam do ręki pierwszy aparat :)</p>
<p style="text-align:justify;">[<a href="http://youtube.com/watch?v=RE8EAqneUbM">kylie minogue - in my arms</a>]<br />
pierwszy raz w życiu podoba mi się piosenka Kylie. zapachniało mi klimatami Roisin i odpłynęłam zupełnie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[portret]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 11:43:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[
jeszcze raz Ania. w takim właśnie wydaniu, bo lubię wysokie kontrasty. nie przepadam za to za zd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="vertical-align:middle;" src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/023.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">jeszcze raz Ania. w takim właśnie wydaniu, bo lubię wysokie kontrasty. nie przepadam za to za zdjęciami pionowymi, ale inaczej się nie dało. jakoś będę musiała to przeżyć ;)</p>
<p style="text-align:justify;">generalnie padam po wtorkowej siłowni. przechylając się w prawo odnoszę wrażenie, że zaraz mi się złamie kręgosłup, z przechylaniem się w lewo sprawa wygląda całkiem podobnie. chodzę jak połamana, a poranne ciąganie za sobą wielkiej walizki wcale mi samopoczucia nie poprawiło. zjadłabym sałatkę grecką, która w tym momencie wydaje się być tylko odległym marzeniem nie do spełnienia. siedząc w busie do reszty popsułam i tak już ledwo działające słuchawki od playera, czym skazałam się na ponad godzinne wsłuchiwanie się w warkot silnika pomieszany ze szlagierami płynącymi z radia zet. dobrze, że nie leciała eska... i nawet włosy mi się dziś nie układają jak trzeba. świat przeciwko mnie :)<br />
ale wczoraj było miło posiedzieć przy dżinie z tonikiem i pośmiać się ze znajomymi. i obejrzeć pięć odcinków Ally McBeal praktycznie na raz. tak. to mi się podobało :)</p>
<p style="text-align:justify;">czekam na skany z rossmannowych negatywów, z pożyczonego zenita.</p>
<p style="text-align:justify;">[<a href="http://youtube.com/watch?v=uA6J2dJmsco">goldfrapp - caravan girl</a>]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 09:02:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[Dosyć dawno temu stwierdziłam, że muszę ponosić pełną odpowiedzialność za to, co mówię. D]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dosyć dawno temu stwierdziłam, że muszę ponosić pełną odpowiedzialność za to, co mówię. Dlatego nie można się ze mną pokłucić, a w sprzeczce posługuję się słowami osoby, z którą rozmawiam i jedynie wskazuje na błędy logiczne lub niezgodność między słowami, a tym co za nimi idzie. Kondensuję też treść, czasami na tyle, że muszę rozszyfrowywać, co można zauważyć także po pisaniu.
<p>
Przestałam używać słów zawsze i nigdy, bo każde z nich ma swoje kiedyś. </p>
<p>
I było mi z tym dobrze, do momentu, kiedy w głowie słowa z wiersza- i nigdy nie zobaczę. Pierwszy raz mogę świadomie i z pełną odpowiedzialnością użyć słowa "nigdy". Dopóki jestem właśnie taka-treść i forma, dusza i ciało, to nigdy. I nawet nie śmiem wątpić w to, że to kiedyś mogłoby nie nastąpić.</p>
<p>
Na razie żyj jak umiesz. Przyjadę pierwszego, to coś wymyślimy.</p>
<p>
A ona dziś pojechała w moją stronę, która dziś nie była już moją. Prawie jak siostra. I jak rodzina.</p>
<p>
A wczoraj piosenka jeszcze sorzed studiów: Wybuduj mi dom, kochanie, od samotności wybuduj najdalej....</p>
<p>Zgubiłam się.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesteś rybą, tak, Ty też.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=150</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 17:37:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/?p=150</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nasz organizm został zaprojektowany dla zwierzęcia aktywnego, a musi radzić sobie z trybem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Nasz organizm został zaprojektowany dla zwierzęcia aktywnego, a musi radzić sobie z trybem życia ziemniaka"</p>
<p style="text-align:right;">Magdalena Frender</p>
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:left;">Ewolucja to proces, podczas którego dobór naturalny zmienia nam wedle swojego widzimisie nasze cechy w taki sposób, by były one jak najlepiej przygotowane do środowiska, w którym żyją. To, tak z grubsza.</p>
<p style="text-align:left;">Ludzki genom, który przeszedł bardzo długą drogę, żeby znaleźć się w ówczesnym stanie, zawiera fragmenty, które są identyczne z fragmentami genomu owadów czy bakterii. Przepis na wygląd i działanie naszego ciała powstawał przez 3,5 miliarda lat, zaczynając swoją drogę od organizmów komórkowych, poprzez wszelakie ryby, gady, płazy, skończywszy na ssakach i wreszcie na nas - na homo sapiens sapiens. Ale ludzie, niby tak cudowni, nosimy w sobie informację genetyczną, która pozostała nam po naszych przodkach. Choćby taka czkawka.</p>
<p style="text-align:left;">Zastanawialiście się z jakiego powodu ludzie mają czkawkę?</p>
<p style="text-align:left;">Czkawkę ma bardzo wiele ssaków, jednak zawdzięczamy ją rybom i płazom. Pień mózgu wysyła impulsy nerwowe, pobudzające do pracy kilka mięśni, w tym przepony. Jednak na te impulsy reagują w naszym ciele komórki odpowiadające za oddychanie, a w przypadku ryb za wentylację skrzeli. Z tym, że ryby są doskonalsze pod tym względem. Ich połączenie nerwowe wiodące do skrzeli jest krótkie - nerwy ryb łączą się z gardłem i skrzelami są tuż przy pniu mózgu, co oznacza, że niewiele może zakłócić im to połączenie. U ludzi jednak jest inaczej, obwody nerwowe muszą pokonać bardziej skomplikowaną drogę - od mózgu do szyi, u podstawy czaszki, potem do klatki piersiowej, gdzie łączą się z mięśniami piersiowymi i przeponą. Rezultat takiej budowy jest prosty - cokolwiek co zakłóci ich pracę na tym dystansie, objawia się czkawką.</p>
<p style="text-align:left;">Sama czkawka to skurcz mięśni oddechowych, po którym gwałtownie wciągamy powietrze, następnie głośnia zamyka się i blokuje drogi oddechowe. Procesowi temu towarzyszy znany nam wszystkim dźwięk. A on jest z kolei dziedzictwem kijanek, które oddychały za pomocą i płuc i skrzeli. Gdy kijanki wciągają wodę do gardła i skrzeli, zamykają głośnię, nie pozwalając, by do płuc dostała się woda. Tyle, że dzięki temu - czyli czkawce - kijanki oddychają, a my się męczymy i wydajemy śmieszne odgłosy.</p>
<p style="text-align:left;">Ze względu na powinowactwo z rybami, wielu mężczyzn cierpi na przepuklinę pachwinową. Podczas rozwoju płodowego ludzkie gonady są położone wysoko, przy wątrobie, jednak podczas rozwoju przesuwają się one coraz niżej, aż do moszny. Torując sobie drogę przez ciało, zostawiają pustą przestrzeń, do której może dostać się kawałek jelita cienkiego, wypchniętego z jamy brzusznej - i już mamy przepuklinę.</p>
<p style="text-align:left;">Ciało człowieka nie jest idealne. Proces ewolucji do stadium homo sapiens można porównać z przerobieniem volkswagena garbusa na najnowszy model mercedesa. Szkielet i wnętrze zostały ulepszone tak jak w mercedesie, jednak gdy spróbujemy się zanadto rozpędzić, to niechybnie zabraknie nam mocy.</p>
<p style="text-align:left;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[a heart or an apple?]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=40</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 12:25:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=40</guid>
<description><![CDATA[
jeden z osiemdziesięciu portretów, jakie dziś zrobiłam. reszta spokojnie czeka na obrobienie w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/022.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">jeden z osiemdziesięciu portretów, jakie dziś zrobiłam. reszta spokojnie czeka na obrobienie w osobnym folderze, więc efekty będą innym razem. w każdym razie wielki buziak dla Ani za dobre chęci, odporność na rosę, pająki i pokrzywy i oczywiście za niewyczerpane pokłady cierpliwości :*</p>
<p style="text-align:justify;">[smolik - all i]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pochwała człowieczeństwa]]></title>
<link>http://robertszymczak.wordpress.com/?p=207</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 16:30:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Robert Szymczak</dc:creator>
<guid>http://robertszymczak.wordpress.com/?p=207</guid>
<description><![CDATA[

&#8220;Wybudujemy wieżę -
wierzę, wierzę, wierzę&#8230;
Choć różne słowa, różny kolor s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-medium wp-image-208" src="http://robertszymczak.wordpress.com/files/2008/04/babilon.jpg?w=500" alt="" width="368" height="277" /><br />
<em></em></p>
<p><em>"Wybudujemy wieżę -<br />
wierzę, wierzę, wierzę...<br />
Choć różne słowa, różny kolor skór<br />
Byle się tylko znaleźć<br />
w pozaziemskiej sferze<br />
Gdzie szczyty gór<br />
Gdzie pośród chmur<br />
Można się z Bogiem samym oko w oko zmierzyć."</em></p>
<p><em>Metro (musical) "Wieża Babel"</em></p>
<p>Człowiek jest słaby i grzeszny. Człowiek to zwierze, człowiek to puch marny, to śmiertelna kupa białka, to nicość wobec istnień wielkich, tak wielkich, że malutki homo sapiens nic przy nich nie znaczy. I nie jest to Nic w sensie przytłaczającej pustki, jest to drobniutkie przez nikogo nie zauważone nic.</p>
<p>Wszechświat, Bóg, Śmierć etc. jakie to są dumne słowa. Takie Pompatyczne, Wzniosłe, Nieśmiertelne i Wielkoliterowe. Od zawsze głoszono, że człowiek to maluczki jest przy nich, że się właściwie nie liczy, że jest o taki, taki drobniutki. Właściwie jakby go nie było, jego życie, uczucia czy śmierć przy czymś tak ogromnym się nie liczy. Człowiek jest niżej.</p>
<p>Zawsze mnie takie myślenie mierziło, średniowieczna filozofia o marności człowieka, o pochwale upodlania się, utrzymywania własnej niemocy i błagania, na kolanach, na podłodze, czołgania się, ślinienia, stękania i umęczania. Tak jakby człowiek od zawsze musiał przepraszać cały świat za to kim jest, za to, że nie jest lepszy, idealny, wręcz boski, tylko tak dojmująco ludzki.</p>
<p>Nie twierdzę wcale, że człowiek jest ideałem i że powinien być stale pyszny i dumny z każdego swojego zachowania. Bo to prawda, w człowieku jest wiele słabości, lecz nie powinno się tylko na nich skupiać. Wręcz nie wolno.</p>
<p>Bo przecież człowiek codziennie dokonuje czynów, które muszą być pamiętane, które może i nie są tak medialne zamiana wody w wino, ale równie wspaniałe, jak nie bardziej. Potrafimy wszak kochać, kochamy pięknie i namiętnie, kochamy różnie, deszczowo i pogodnie, ale kochamy. Mamy marzenia i dążymy do nich. Zachwycamy się nawzajem Umiemy się wspierać, podnosić się z bruku i iść dalej. Umiemy być piękni i tworzyć piękno, a na dodatek mądrze łączymy to z mądrością. Zdarza nam się odwaga i dobroć, oraz solidarność.  Powiedzcie, czy to nie jest piękne?</p>
<p>Zaraz jakiś Ważny Czytelnik powie z cynicznym uśmieszkiem, że wybrałem tendencyjnie tylko pozytywne cechy. Oczywiście, że tak. Ale szczerze mówiąc wolę bardziej na nie zwracać uwagę, niż na zawiść, głupotę i agresje. Człowiek w końcu jest mieszaniną jednego i drugiego i w tym wszystkim jest na swój sposób wspaniały. I ja to wielbię i chwale! I wierzę, że człowiek może stanąć oko w oko z Bogiem. Jak syn przed ojcem, a nie sługa przed panem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[edyta]]></title>
<link>http://purepleasure.wordpress.com/?p=39</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 11:28:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>ola</dc:creator>
<guid>http://purepleasure.wordpress.com/?p=39</guid>
<description><![CDATA[


przeszłyśmy się wczoraj z Edytą do lubelskiego ogrodu botanicznego. pogoda była po prostu ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/019.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/020.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://i5.photobucket.com/albums/y196/smakowanie/021.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align:justify;">przeszłyśmy się wczoraj z Edytą do lubelskiego ogrodu botanicznego. pogoda była po prostu niesamowita. poza tym cykam teraz zupełnie bez sensu sporo zdjęć zenitem i powolutku zaczynam je nawet wywoływać. i jeden film już zdążyłam urwać. ha! zdolna bestia ;)</p>
<p style="text-align:justify;">[cocorosie - brazilian sun]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O arogancji]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 08:40:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[Nie wywarły na mnie większego wrażenia przeprosiny posła Kalisza skierowane do rodziny Olewnikó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wywarły na mnie większego wrażenia przeprosiny posła Kalisza skierowane do rodziny Olewników, we fleszach lamp, w obecności licznych kamer nie mogły wyglądać na szczere, włącznie z wymuszonym podaniem ręki Włodzimierzowi Olewnikowi. Po pierwsze - koś kto chce szczerze przeprosić znajdzie na to sposób, by uczynić ten gest w warunkach dużo bardziej kameralnych. Po drugie - należało to zrobić dużo wcześniej. Nie jest to odkrywcze stwierdzenie, ale owe farsowe przeprosiny to nic innego, jak polityczny marketing, razem ze wczorajszym emocjonalnym apelem do generała Rapackiego, by poświadczył, że pan Kalisz, jako minister zaangażował się całym swoim sercem i całą duszą swoją w wyjaśnienie tej bulwersującej sprawy. Rodzina Olewników twierdzi coś zupełnie przeciwnego. Pan Kalisz miał być wobec nich arogancki, ironiczny i usiłował - mówiąc wprost - jak najszybciej ich się pozbyć ze swego biura. Nie spodziewał się, że cała sprawa wyjdzie na jaw, że zostanie nagłośniona, i że ktoś będzie szargał jego dobre imię, jego - "jednej z najsympatyczniejszych twarzy lewicy", "człowieka z klasą" (takimi duserami określali posła Kalisza niektórzy dziennikarze i różni specjaliści po mianowaniu owego na szefa sejmowej komisji zajmującej się wyjaśnieniem okoliczności śmierci Barbary Blidy).</p>
<p>Jestem w stanie wyobrazić sobie arogancję pana Kalisza. Miałem niestety wiele razy wątpliwą przyjemność kontaktu z urzędnikami szczebla samorządowego, państwowego, mniej i bardziej ważnymi, u których arogancja stanowiła cechę niemal wrodzoną.</p>
<p>Arogancja stała się w Polsce w ostatnim czasie nieodłączną cechą sporej części naszego społeczeństwa, sposobem na życie, filozofią życia. Jest ona bez wątpienia podszyta lękiem, nadwrażliwością wobec własnej osoby, własnego ego; wynika też z pewnością z nieumiejętności utrzymania zdrowego, mądrego, kulturalnego dystansu w relacjach międzyludzkich, a czasami z czystej "potrzeby serca", wówczas jest bezinteresowna, wypływa ze złego wychowania lub wrodzonego chamstwa. Ale czy jej źródła mają jakieś znaczenie? Próba ich dochodzenia sprawia wrażenie lichego usprawiedliwiania.</p>
<p>Zabawne są tłumaczenia posła Kalisza, że był podczas spotkania z rzeczoną rodziną zmęczony. Kiedyś już podobne tłumaczenia gdzieś słyszałem. Zmęczenie zwalnia człowieka z kultury osobistej, z konieczności panowania nad sobą? Poza tym czy korelatem zmęczenia jest chamstwo i arogancja? To oczywiście próby taniego usprawiedliwiania się. Wątpię jednak byśmy jako społeczeństwo wyciągnęli jakiekolwiek wnioski z tej lekcji; odnoszę wrażenie, że stajemy się coraz bardziej bezwolną, bezrefleksyjną masą, dla której arogancja, cynizm, nieufność, zarozumialstwo stają się jedynie prawdziwą i w subiektywnym odczuciu głęboką filozofią życia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kraj którego nie ma (1)]]></title>
<link>http://kafkarna.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 20:48:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>eSeN</dc:creator>
<guid>http://kafkarna.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Muszę się jednak przyznać do kilku rzeczy.
To jest trochę tak jakby szukać rzeczy tam, gdzie ic]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Muszę się jednak przyznać do kilku rzeczy.</p>
<p class="MsoBodyText" style="text-align:justify;">To jest trochę tak jakby szukać rzeczy tam, gdzie ich zupełnie nie ma. Bo przecież szaleństwem byłoby uznać ślad za to, co ślad ów zostawia. Pamiętam jeszcze o tym więc nie zwariowałem, chociaż to wszystko zaczyna przypominać jakiś obłęd. I to obłęd coraz mniej kontrolowany.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Zastanawiam się z czym można to porównać. Obserwowali mnie od jakiegoś czasu. Najpierw za mną jechali. Stanęli za winklem domu i kukali jeden przez drugiego, co ja też robię takiego. To był jeden z tych starych domów jakie mijałem po drodze. Niektóre rozsypywały się czkając aż w ich murach wyrośnie trawa. Inne jak mantra mówiły te swoje „na prodej”.<span> </span>Było widać, że nikt nie chce od dawna ich  kupić. Ten przed którym się zatrzymałem był z grona tych pierwszych. Kolejne lata zdążyły przełamać dach, który teraz ledwo wisiał nad tym wszystkim. Właśnie pod tym dachem rozegrała się ta scenka.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Tuż ponad porcelanowymi izolatorami stanowiącymi jedyny znak, że kiedyś dotarła tu cywilizacja, była kapliczka,<span> </span>a właściwie to, co po niej pozostało. I tym razem ślady okazały się trwalsze od konkretu, do którego widocznie czas ma łatwiejszy dostęp. Z tego wszystkiego, co zobaczyłem, wynikało, że stał tu kiedyś krzyż na którym on kiedyś wisiał. Pod krzyżem zaś miały stać dwie postaci. Nie będę zgadywał kim byli bo i tak to nic nie zmieni. Wyobrażam sobie to mniej więcej tak: któregoś dnia promienie słońca coraz bardziej wysuszały stare drewno, na drzazgi, na wiór, aż wypadły gwoździe, poprzeczna belka nie mogła się trzymać na słowo, słowo honoru, czy słowo co się ciałem stało, więc spadła, ci dwaj, ci dwoje, albo te dwie (w każdym razie te dwie postacie) znikły spod krzyża, razem z belką i rękami Boga. Bóg został sam. I nie tylko opuścili go ludzie, ale opuściły go także symbole. Nawet nie wiem co jest właściwie dla niego straszniejsze.<img class="alignright" style="float:right;margin:3px;" src="http://img402.imageshack.us/img402/354/krzyzyy3.jpg" alt="" width="255" height="327" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Co do tych, co pod krzyżem stali, to najpierw myślałem, że po prostu ze stoickim spokojem opuścili Boga. Potem przyszło mi do głowy, że ta lecąca w dół belka mogła ich pociągnąć za sobą, a nawet zabić. Może była w tym odrobina heroizmu. Poszedłem szukać ich w trawie. Zachwaszczone było jak cholera. Na parapecie z cegieł, ponad którym w oknie pływały na żółtej firanie łabędzie, wygrzewały się dwie jaszczurki. Kiedy zbliżyłem się za bardzo uciekły przez szparę do domu. Kucnąłem i przeczesywałem trawę. Chłopcy, którzy mnie śledzili zdążyli wyjść zza węgła i podjechać swymi bicyklami na mostek, przez który przed chwilą przechodziłem. Ośmielili się. Nie ma przecież potrzeby ukrywać się przed kimś kto zachowuje się jak wariat. Znalazłem belkę i przybite do niej ręce Boga. Ludzi nie było. To wszystko wprawiło mnie w jeszcze większe zakłopotanie. Bo albo oni sobie poszli, albo ktoś ich znalazł, ale jeśli tak, to czemu porzucił belkę i ręce Boga? A może zgnili. Przecież w konfiguracji Bóg – symbol – człowiek, przynajmniej teoretycznie, Bóg powinien być najtrwalszy, zaś człowiek najszybciej odchodzić w niebyt.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Jakkolwiek by nie było tych dwóch młodych Czechów patrzyło na mnie nie tylko z zainteresowaniem, ale i niekłamanym politowaniem. Potem pojechali mnie śledzić dalej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rzecznik Praw Dziecka - instytucja niezbędna czy balast?]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 09:50:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Nie bawi mnie samo znęcanie się nad panią Sowińską. Sprawia wrażenie osoby nieśmiałej, nieco]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie bawi mnie samo znęcanie się nad panią Sowińską. Sprawia wrażenie osoby nieśmiałej, nieco zagubionej, którą piastowana funkcja znacznie przerosła. Niestety, kto się decyduje odgrywać jakąkolwiek rolę w życiu publicznym, a już zwłaszcza obejmować najważniejsze urzędy państwowe czy samorządowe, musi być otwarty na kontakty z mediami, nie unikać ich, a przede wszystkim nie traktować ich jak dopust Boży. Rację we wczorajszej dyskusji w TVN24 (w programie Bogdana Rymanowskiego) miała Kazimiera Szczuka, która stwierdziła, że pani Sowińska opanowała tylko jeden język - klerykalno - narodowy, natomiast nie potrafi posługiwać się językiem mediów liberalnych. Z łatwością opowiada o masonach, zagrożeniach, dewiacjach, homoseksualistach, ale już nie potrafi podjąć dyskusji z przedstawicielami tego drugiego świata, w jej przekonaniu zapewne wrogiego.</p>
<p>Sam mam do pani Rzecznik zupełnie inne pretensje, i nie do niej jako do osoby, lecz jako do urzędnika państwowego, a i do samego urzędu, jako instytucji. Swego czasu zdarzyło mi się udzielać pomocy prawnej pewnej Białorusince zamieszkałej w Białymstoku, która wyszła za mąż za Polaka, ale przyjechała tu do Polski z dziećmi z pierwszego małżeństwa z Białorusinem, który zginął w wypadku. Miała poważne problemy z zalegalizowaniem pobytu na terytorium Polski swego 12 - letniego syna, odpowiedni wydział podlaskiego urzędu wojewódzkiego odmawiał wydania chłopakowi zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony, a aroganccy urzędnicy odsyłali matkę do konsulatu w Brześciu - tam zresztą też odmawiano jej udzielenia pomocy. Sytuacja wydawała się beznadziejna, chłopakowi groziła deportacja na Białoruś i umieszczenie go w jednym z tamtejszych domów dziecka, ze względu na brak najbliższej rodziny. Jedyne co mogłem zrobić ze swej strony, to napisać solidne odwołanie od decyzji urzędników białostockiego urzędu wojewódzkiego do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, co też uczyniłem. Jednocześnie wystosowałem oficjalne pismo jako prawnik organizacji działającej na rzecz praw człowieka do Rzecznika Praw Dziecka, by ten ze swej strony objął jakimś nadzorem ową sprawę, by się do niej przyłączył, monitorował ją, by podjął jakiekolwiek działania leżące w zakresie jego kompetencji. Po bodaj miesiącu otrzymałem odpowiedź drogą mejlową, która zawierała streszczenie ustaw odnoszących się do sytuacji cudzoziemców chcących zalegalizować swój pobyt na terytorium RP. Jako prawnik zajmujący się sprawami cudzoziemców znałem te przepisy niemal na pamięć. Ręce mi opadły i byłem wściekły na cały ten kraj i na fikcyjne, fasadowe urzędy. Dlatego rozbawiło mnie, gdy we wspomnianej wyżej dyskusji w TVN24 były poseł Krzysztof Boska twierdził, że biuro Rzecznika podejmuje interwencje w podobnych sytuacjach.</p>
<p>Całe szczęście urzędnicy z Urzędu do Spraw Cudzoziemców podzielili moją argumentację z odwołania i przyznali chłopakowi zezwolenie na zamieszkanie na czas oznaczony. Rodzina zatem może spokojnie i swobodnie mieszkać razem w Polsce. Czy podobne historie zawsze kończą się happy endem? Ile jeszcze podobnych pism dotarło do biura Rzecznika Praw Dziecka, po których ten nie podejmował żadnych działań, a pracownicy biura wysyłali jedynie krótkie resume ustaw? Nie mam pojęcia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kontekst. Ekspresja.]]></title>
<link>http://grunniens.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 20:00:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>grunniens</dc:creator>
<guid>http://grunniens.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Gwiazdy spadają. Lecą bez celu, ich droga jest spokojna i bezkolizyjna. Nie ma końca ani początk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Gwiazdy spadają. Lecą bez celu, ich droga jest spokojna i bezkolizyjna. Nie ma końca ani początku. Gwiazdy te trwają w spadaniu, nieznane fizykom ciała niebieskie. Pędzą przez wszechświat by się zatrzymać - błysnąć - mignąć - zawirować - albo po prostu zakręcić się dookoła własnej osi, spojrzeć na płonący ogon, chuchnąć na lodowate tło i wrócić. Z zainteresowaniem oglądać coraz to nowe krajobrazy.<br />
Dźwięk i uśmiech pod rozpadającym się niebem. Tak samo bez celu, tak samo bez myśli, pusta masa wypełniająca świat. Ręka która szarpie struny zapamiętale wybija poczucie własnego sensu, poszukiwania - a może to? A może tym razem? A... zatrzymać się - błysnąć - mignąć - zawirować - zabawić się - - i v'oila! Życie spędzone aktywnie wykorzystane z każdej miary, z wszystkich perspektyw.<br />
Teraz tylko zatrzymać się i uszami - beznadziejnymi nałogowcami słuchania - wysłuchać cichego tykania - - cisza jest nudą, otchłanią bezdenną - czas! - czas! - - marnującą... - a więc ciche tykanie - musi być tykanie (jak bomba jak zegar jak niecierpliwe oczekiwanie w pełni uniesienia) ... więc tykanie - oczywiście - powoli - może być cicho ! ale byle było dokładnie słyszalne, wyczuwalne i gęste jak dym, gęste - że złapiesz i rozpłyniesz w dłoni. Wyrzucić spokój, schludną marną estetykę i patrzeć i uśmiechać się dźwięcznym uśmiechem!<br />
Gwiazdy spadające wirują na nieboskłonie, tańczą, pędzą, tworzą kolorowe linie, krzywe. Niezwykle są piękne kształty żywiołowe. Nieoczekiwane i nieodgadnione, nieznane fizykom. Kreślą po niebie szalone linie, żarzące się kontrastem w zimnych okolicznościach.<br />
Tyka...? Cicho... ledwie słyszalnie - - - - - ale jednak tyka! Jednak trwa... -zaczekasz na mnie? -zaczekam, nie szkodzi, oczywiście - i hałas - cóż innego być może? Chaos dźwięków, słów, tupiących myśli pozbawionych smaku i finezji. Aż się brzydzę -dziękuję bardzo! - a proszę bardzo,  nie ma za co - i szare, rozpadające się niebiosa za oknami wypełnione chłodnym spokojem - zanudzić się tym zimnem na śmierć.    Nic więcej.<br />
I czas rozmięka w erze względności - zegar rozpływa się na stole i kapie na podłogę.<br />
Chwila zrozumienia.<br />
Szukanie, wybieganie do przodu, przyklękanie przy podłodze i szukanie sensu pod łóżkiem.<br />
Teraz! - - uciekło - - ale czekać! - - czekam - - dziękuję - nie ma za co - cicho... słuchajmy tykania.<br />
Dzień jak najwydajniej spędzony, jak najmilej, jak najprzyjemniej, buntować się przeciwko schematom mając świadomość, że schemat nasz jest klonem obalanego schematu. I stały, niewzruszony, nigdy niezachwiany okrąg obecności przeszłości obecnej - minionej - niezmiennie aktualnej.<br />
Gwiazdy spadają. Jakie są zjawiskowe, pełne zapału i pasji. Jedna gwiazda zapala drugą, kręcą się, wirują, tańczą, kolorowe jezioro pod nimi świeci się ich blaskiem. Gwiazdy spadają. Nic ambitnego.<br />
Tylko niebo stoi pusto - pełne i znudzone kręci tępo głową.<br />
Tyk... tyk... tyk...<br />
Atom to jądro, parę elektronów i wielka przestrzeń pustki.<br />
Wielka przestrzeń pustki.<br />
Tyk... tyk... tyk... wyprostujcie, bracia, plecy, wyciągnijcie ku górze ręce, namalujcie uśmiech sobie na twarzach, zmuście się do śmiechu, zaprzęgnijcie siebie samych do zabawy, gdyż czas was nadchodzi! Z hukiem i grzmotem i cichym tykaniem.<br />
Bracia - - dziękuję - nie trzeba.<br />
Otchłanio człowiecza - -<br />
- - tak? Czekam, oczywiście, czekam.</p>
<p style="text-align:justify;">Niewypowiedziane.</p>
<p>Tyk. Tyk. Tyk. Zatrzymują swe obroty prześliczne ciała niebieskie nieznane nikomu. Odliczają na palcach i z błyskiem w oku czekają.<br />
I nagle, wśród lodowatej nudy, nad Ziemią pojawia się pełne ognia światło wypełniające całą przestrzeń od tu do tam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzikie pola]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 08:31:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[Pilch niedawno na łamach bodaj &#8220;Polityki&#8221; pisał, że Polska była zawsze i pozostanie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pilch niedawno na łamach bodaj "Polityki" pisał, że Polska była zawsze i pozostanie dzikimi polami Europy. Z początku nieco się oburzyłem, ale po chłodnej refleksji uznałem, że trudno mu nie przyznać racji.</p>
<p>Słabe państwo, ludzie skrajnie obojętni i nie mający w sobie żadnych cech, które kwalifikowałyby ich, jako obywateli, a nie jak zwykłe monady żyjące tylko dla siebie i obok innych, którzy jeśli wzbudzają w nich jakieś uczucia, to najczęściej zawiść, niechęć i złość.</p>
<p>Słabość państwa aż razi, najpierw morderstwo Marka Papały, bo prawdopodobnie za dużo wiedział o czymś, co mogło naruszyć interesy gangsterów mających wpływy wśród polityków lub nawet nimi władających. Następnie zupełnie bezpodstawne aresztowanie Romana Kluski - choć właściwie mające podstawy - nie chciał łożyć na polityków pewnie SLD. Sąd co prawda uznał, że aresztowanie było niezgodne z prawem, ale zasądził odszkodowanie w wysokości 5.000 zł stosując przy tym wielce pokrętną argumentację, której nie mogłem się nadziwić, gdy ją czytałem.</p>
<p>Teraz sprawa zamordowanego Krzysztofa Olewnika, którego ojciec nie chciał wchodzić w lewe interesy z miejscowymi oprychami, wspieranymi przez lokalnych polityków, policjantów, bankowców i Bóg raczy wiedzieć przez kogo jeszcze.</p>
<p>W niedzielę ciocia opowiedziała historię pewnego byłego działacza "Solidarności" w białostockich "Uchwytach", świetnego fachowca, który odmawiał kolejno swoim znajomym wspólnego założenia firmy, ponieważ miał zupełnie odmienną jej wizję niż jego niedoszli wspólnicy. Uważał, że pracodawcy powinni oferować pracownikom przyzwoite warunki pracy - umowę o pracę, godne wynagrodzenie, dobrą atmosferę pełną szacunku wobec podwładnych i troski o wspólne firmowe dobro. Koledzy nie podzielili jego wizji, więc z firmy nic nie wyszło. Po pewnym czasie był jednak zmuszony zatrudnić się w jednej z firm, założonych przez kumpla, i nie wytrzymał, nie zniósł tego wszystkiego czego musiał być świadkiem - wyzyskiwania pracowników, złego traktowania, niskich płac przy wysokim zysku firmy i wysokich pensjach kierownictwa. Serce nie wytrzymało i odmówiło posłuszeństwa. Stres, ból, empatia, aż wreszcie zawał. Wydobrzał, wrócił do zdrowia, przeszedł na wcześniejszą emeryturę i niestety nie wiem, co teraz - czy czuje się wolny? Ostatnio jechał do córki, by pomóc jej urządzić się w Gdyni, gdzie osiadła razem z mężem...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
