<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>cytaty &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/cytaty/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "cytaty"</description>
	<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 13:05:30 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=262</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 08:31:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=262</guid>
<description><![CDATA[
  &#8220;Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie&#8221; (A. Mickiewicz, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/oblawa.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/oblawa.jpg?w=100" alt="" width="100" height="133" class="alignnone size-medium wp-image-264" /></a><br />
  "Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie" (A. Mickiewicz, "Dziady" cz. III).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[*]]></title>
<link>http://vogler.wordpress.com/?p=120</link>
<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 15:54:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>vogler</dc:creator>
<guid>http://vogler.wordpress.com/?p=120</guid>
<description><![CDATA[
Muszę mieć całkowitą pewność, że w żadnym zakamarku mojej duszy nie utrzymuje się przekona]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align:justify;">Muszę mieć całkowitą pewność, że w żadnym zakamarku mojej duszy nie utrzymuje się przekonanie, iż gdzieś we wszechświecie istnieje umysł, który wpływa na nasze myśli i na nasze czyny. Jeżeli uznam możliwość istnienia jednej takiej tajemniczej siły, wtedy wszystkie inne tajemnicze siły powrócą: a więc bogowie, którzy mówią nam, co jest doskonałe, i którzy przyglądają się nam, a więc dusze, które wchodzą w nas przy narodzeniu i które żyją po naszej śmierci, a więc nagrody i kary, które nadają znaczenie każdemu naszemu najmniejszemu czynowi.<br />
O tak, mój przyjacielu, nie jestem przyzwyczajony do wątpliwości, a jednak wątpię w tej chwili. Znasz mnie i wiesz, że nie mam skłonności do oddawania się rozmyślaniom. Jeżeli dochodzę do jakichś wniosków, to sam nie wiem, jak to się dzieje, ale nasuwają mi się błyskawicznie. Nie lubię spekulacji myślowej i od szesnastego roku życia niecierpliwi mnie wszelka filozofia. Uważam ją za nęcące, lecz zupełnie bezowocne ćwiczenie umysłowe i za ucieczkę od wymogów codziennego życia.<br />
Wydaje mi się, że są cztery dziedziny życia, w których z lękiem widzę, na podstawie obserwacji własnego życia i życia innych, możliwości istnienia jakiejś nadprzyrodzonej siły:<br />
Erotyka - czy nie tłumaczyliśmy zbyt płytko wszystkiego, co towarzyszy owym płomieniom, które rozgrzewają świat. Być może, że Lukrecjusz ma rację, a nasz frywolny świat się myli. Przez całe życie byłem pewny, choć wolałem nie przyznawać się do tego, iż wszelka miłość wypływa z jednego źródła i że umysł mój, który pozwala mi stawiać te wszystkie pytania, jest ożywiany, pobudzany i podniecany do myślenia jedynie przez miłość.<br />
Wielka poezja - poezja jest głównym kanałem, przez który płynie wszystko, co najbardziej osłabia człowieka. W niej człowiek znajduje łatwą pociechę oraz owe kłamstwa, które godzą go z ignorancją i bezwolnością. Na pewno nikt bardziej ode mnie nie gardzi poezją, z wyjątkiem prawdziwie wielkiej. A wielka poezja? Czy jest po prostu najwyższym osiągnięciem człowieka, czy też głosem z wyżyn?<br />
Po trzecie - moment, który następuje w chwili ataku mojej choroby, a który daje mi poczucie szczęścia i wtajemniczenia w głębszą wiedzę, moment, którego nie potrafię niczym wytłumaczyć [<em>To ostatnie zdanie jest dowodem bezgranicznego zaufania, jakim Cezar obdarzał przyjaciela. Cezar nigdy nie dopuszczał, by wspominano o jego atakach epilepsji.</em>]<br />
I wreszcie, nie mogę zaprzeczyć, że chwilami wydaje mi się, iż moje czyny i usługi dla Rzymu są mi narzucone przez jakąś wyższą siłę. Być może, przyjacielu, jestem najlekkomyślniejszym z lekkomyślnych i już dawno byłbym ściągnął na Rzym wszystkie nieszczęścia, jakie mogą spotkać państwo, gdyby nie to, że jestem tylko narzędziem w rękach wyższej istoty, która wybrała mnie dla swoich celów właśnie z powodu moich niedociągnięć, a nie moich zalet. Nie oddaję się rozmyślaniom i nie jest wykluczone, że gwałtowność i nagłość moich decyzji jest właśnie dowodem obecności we mnie dajmoniona. Dajmonion ten nie jest mi znany, lecz jest on może wcieleniem miłości, jaką bogowie obdarzają Rzym, jest tym, co uwielbiają moi żołnierze, do czego modlą się co rano moi obywatele.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">T. Wilder, <em>Idy marcowe</em>, przeł. Mira Michałowska, Warszawa 1973, s. 47-48.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cytat, który zapadł w pamięć]]></title>
<link>http://lathea.wordpress.com/?p=141</link>
<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 08:08:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>lathea</dc:creator>
<guid>http://lathea.wordpress.com/?p=141</guid>
<description><![CDATA[Z &#8220;Kłamst Locke&#8217;a Lamory&#8221;
 
– Kłamca! – krzyknęli chórem.
– Kradnę tylk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z "Kłamst Locke'a Lamory"</p>
<p><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21   false false false        MicrosoftInternetExplorer4  &#60;![endif]--><!--[if gte mso 9]&#62;   &#60;![endif]--><!--  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal 	{mso-style-parent:""; 	margin:0cm; 	margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:none; 	mso-layout-grid-align:none; 	text-autospace:none; 	font-size:12.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 	{size:612.0pt 792.0pt; 	margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; 	mso-header-margin:35.4pt; 	mso-footer-margin:35.4pt; 	mso-paper-source:0;} div.Section1 	{page:Section1;} --><!--[if gte mso 10]&#62; &#60;!   /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable 	{mso-style-name:Standardowy; 	mso-tstyle-rowband-size:0; 	mso-tstyle-colband-size:0; 	mso-style-noshow:yes; 	mso-style-parent:""; 	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; 	mso-para-margin:0cm; 	mso-para-margin-bottom:.0001pt; 	mso-pagination:widow-orphan; 	font-size:10.0pt; 	font-family:"Times New Roman"; 	mso-ansi-language:#0400; 	mso-fareast-language:#0400; 	mso-bidi-language:#0400;} --> <!--[endif]--></p>
<blockquote><p><span style="font-family:&#34;">– Kłamca! – krzyknęli chórem.<br />
– Kradnę tylko dlatego, że ten występny świat nie pozwala mi pracować i prowadzić uczciwego życia! – krzyknął Calo, wznosząc kieliszek.<br />
– KŁAMCA!<br />
– Kradnę tylko dlatego, że muszę utrzymywać mojego biednego, leniwego brata bliźniaka, którego indolencja złamała serce mojej matce! – Galdo trącił Calo łokciem, wykrzykując te słowa.<br />
– KŁAMCA!<br />
– Kradnę tylko dlatego, że... – zaczął Jean – chwilowo wpadłem w złe towarzystwo.<br />
– KŁAMCA!<br />
Ostatnia część rytuału należała do Pędraka. Chłopiec wzniósł kieliszek nieco drżącą ręką i wrzasnął:<br />
– Kradnę tylko dlatego, że to ubaw jak cholera!<br />
– DRAŃ!<br />
W ogólnym zgiełku, wśród okrzyków i wiwatów pięciu złodziei stuknęło się kieliszkami. Światło rozbłysło w krysztale i rozświetliło mglistą zieleń miętowego<br />
</span></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[On musi wzrastać]]></title>
<link>http://nowezycie.wordpress.com/?p=255</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 07:40:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowezycie</dc:creator>
<guid>http://nowezycie.wordpress.com/?p=255</guid>
<description><![CDATA[On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym. (Jn 3:30)
Uczeń Pana Jezusa to ktoś, kto wchodz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>On musi wzrastać, ja zaś stawać się mniejszym. (Jn 3:30)</p>
<p></strong><span style="color:#006600;"><strong>Uczeń Pana Jezusa to ktoś, kto wchodzi w wąską bramę i idzie wąską drogą, dopóki nie dojdzie do końca wąskiej drogi i pozostaje z niczym, oprócz Chrystusa. Jak widzisz jest to bardzo, bardzo wąska droga i dlatego tylko nieliczni ją znajdują, a jeszcze mniej na niej pozostaje, gdy już ją znajdą. Nic z własnego ja nie może być zatrzymane. Całe ego musi zostać<br />
stracone, aby zyskać Chrystusa.</p>
<p>Gdy idziemy wąską drogą jesteśmy przemieniani z chwały w chwałę. Dziś powinniśmy odzwierciedlać nieco więcej chwały Bożej niż wczoraj; jutro będziemy jej odbijać więcej niż dziś. To jest wzrost. Wzrost to nie zwykłe poznanie czy upływ lat; jest to po prostu więcej Jego, a mniej mnie. On wzrasta, a mnie ubywa. Właśnie to oznacza, być uczniem.</strong><br />
</span><br />
ON MUSI WZRASTAĆ<br />
Chip Brogden</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Deja-vu? Skądże znowu.]]></title>
<link>http://matfiz.wordpress.com/?p=430</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 11:40:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>kuba90</dc:creator>
<guid>http://matfiz.wordpress.com/?p=430</guid>
<description><![CDATA[To tylko moja chęć podtrzymania matfiz&#8217;owego ducha w czasie wakacji  To również za jednym ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>To tylko moja<span> chę</span><span>ć podtrzymania matfiz'owego ducha w czasie wakacji ;) </span>To również za jednym zamachem zapowiedziana w poprzednim poście niespodzianka. <span> W każdym razie jakkolwiek by tego nie sklasyfikowa</span><span>ć przed państwem premierowy odcinek cytatów gdzieś z okresu maj-czerwiec :). W samym centrum wakacji :!: Mam nadzięję że pomysł się spodoba :)<br />
</span></p>
<p>A tak, a propos posty na klasowym blogu mnożą się chyba szybciej w środku lata niż w roku szkolnym. Ciekawe co z czytelnikami... Ale nawet jeżeli napisałem znów post dla siebie, to się świetnie  przy tym bawiłem. &#60;/irony&#62;</p>
<p>No to do dzieła :)</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Religia</strong></p>
<p style="text-align:center;">-1-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>X:</strong> Ej, zaraz zaraz, ten sprawdzian to tak naprawdę, czy to jakaś ukryta kamera :?:</p>
<p style="text-align:left;"><em>"X" symbolizuje cały urok publikowania po 2 miesiącach wypowiedzi, których autorów nie zanotowałem. </em></p>
<p style="text-align:center;"><strong>Historia</strong></p>
<p style="text-align:center;"><em>Jeżeli ze względu na dzisiejszą datę uważasz ten fragment posta za żart </em><em> wyjątkowo </em><em>niesmaczny i nie życzysz sobie go zgłębia</em><span>ć</span><em>, pomiń tą częś</em><span>ć <em>bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmacutą.</em></span></p>
<p style="text-align:center;">-2-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Słuchaj moja propozycja jest taka ... czyli ma się rozumie<span>ć to jest wersja ostateczna, hehe.</span></p>
<p style="text-align:left;"><em>Anegnotka:<br />
</em></p>
<p style="text-align:left;"><em>A: No boki zrywa<span>ć wprost.</span></em></p>
<p style="text-align:left;"><em>B: Mi się już urwał jeden nawet. </em></p>
<p style="text-align:center;">-3-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Jak ktoś będzie miał na nazwisko Samochód, to nie będzie znaczyło, że ten ktoś jest samochodem :!:</p>
<p style="text-align:left;"><em>Bo Polska Partia Socjalistyczna wcale nie była partią socjalistyczną. Ach ta jego plastycznoś</em><span>ć</span><em> porównań :)<br />
</em></p>
<p style="text-align:center;">-4-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Państwa nie mogą by<span>ć koloniami, a kolonie państwami. To tak samo jak pies nie może być człowiekiem a człowiek psem !</span></p>
<p style="text-align:left;"><em>To tak samo jak historyk nie zrozumie matfizu a matfiz historyka. Cóż począ</em><span>ć.</span></p>
<p style="text-align:center;"><strong>Język Polski</strong></p>
<p style="text-align:center;">Komentarz do wszystkich cytatów brzmi: <em>MATFIZ</em> :!: ;)</p>
<p style="text-align:center;">-5-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Bobek:</strong> Nie odpowiadajmy dzisiaj ... jutro są 2 godziny ... jednych sobie Pan posadzi i każe im pisa<span>ć, a nas Pan sobie wtedy zapyta...</span></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Cool3r:</strong> ... i Bobek nie przyjdzie.</p>
<p style="text-align:center;">-6-</p>
<p style="text-align:left;"><em>Do Kacpra zajętego komórką:</em></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Co tam Kacper masz :?:</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> Motóry.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Gierka :?:</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> No.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Kurcze, no że też ja nie mogę sobie pogra<span>ć na polskim...</span></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> Ależ może Pan :!:</p>
<p style="text-align:center;">-7-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof: </strong>Kto napisał słowa do kolędy "Bóg się rodzi" :?:</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> Jezus :?:</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Nie.</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> Małaszyński :?:</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof:</strong> Też nie.</p>
<p style="text-align:center;">-8-</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper:</strong> Do zgarniania siana, na 6 liter, na G ?</p>
<p style="text-align:left;"><strong>Czarek: </strong>Grabie. Ale dlaczego mnie się pytasz o takie rzeczy :?: Chcesz mnie skompromitowa<span>ć na forum klasy :?:<br />
</span></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Kacper: </strong>Nie. Bo Ty jesteś z regonu rolniczego.</p>
<p style="text-align:center;">-9-</p>
<p style="text-align:left;"><em>Marta czyta jakiś fragment. Nagle Profesor nieoczekiwanie jej przerywa...</em></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Prof: </strong>Marta, poczekaj, bo chłopaki sobie ulepili siusiaka z plasteliny ... przepraszam Cię, ale zrozum ich: siusiak z plasteliny jest ...</p>
<p style="text-align:left;">...</p>
<p style="text-align:left;">No i co dobre szybko się kończy.</p>
<p style="text-align:left;">W ramach ciekawostki dodam że chyba jeszcze żaden z moich wpisów nie wydawał mi się tak płytki i niedopracowany jak ten. To w rzeczy samej ciekawe, prawda ?</p>
<p style="text-align:right;">Pozdrawiam, Kuba.</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[gdzie prawdziwa miłość, tam i pokora]]></title>
<link>http://nowezycie.wordpress.com/?p=253</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 07:44:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowezycie</dc:creator>
<guid>http://nowezycie.wordpress.com/?p=253</guid>
<description><![CDATA[Gdziekolwiek znajdziesz prawdziwą miłość, tam znajdziesz również pokorę. Zapamiętaj coś: po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="color:#660000;">Gdziekolwiek znajdziesz prawdziwą miłość, tam znajdziesz również pokorę. Zapamiętaj coś: pokora nie jest cechą słabości lub bojaźliwości. Zbyt często sądzimy, że pokora jest oznaką słabości. To nie jest tak. To jest znak siły i bezpieczeństwa.</p>
<p>Jako przykład podam doświadczenie jakie miałam jako małe dziecko. Była gorąca sobotnia noc a mój tato i ja mieliśmy wejść do sklepu mięsnego znajdującego się na głównej ulicy Konkordii w Missouri. Byliśmy już przy drzwiach, gdy nagle jakiś mężczyzna, bardzo pijany, popchnął mojego tatę w plecy. Widziałam jak mój tata odsunął się na bok i trzymał drzwi szeroko otwarte, gdy nieznajomy chwiejąc się wchodził do sklepu. W pobliżu stał mężczyzna obserwujący całe zajście. Wiedząc, że tato jest burmistrzem Konkordii spytał: "Joe Kuhlman, zamierzasz pozwolić mu odejść w ten sposób?" Zobaczyłam go uśmiechającego i odpowiadającego: "Mogę pozwolić sobie na to, aby on wszedł pierwszy."  To była lekcja miłości i pokory, której nigdy nie zapomniałam.</p>
<p>Pokora jest pokazem bezpieczeństwa i siły. To jest solidny fundament wszystkich zalet i wierzę, że  prawdziwym pierwszym testem prawdziwego wielkiego człowieka jest jego pokora.</p>
<p></span></strong>Kathryn Kuhlman</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[*]]></title>
<link>http://vogler.wordpress.com/?p=114</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 14:40:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>vogler</dc:creator>
<guid>http://vogler.wordpress.com/?p=114</guid>
<description><![CDATA[
Mutig:&#8230; jeżeli więc wyeliminowaliśmy trwanie.
Fuld: Przepraszam! Bądźmy dokładni - wyel]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align:justify;">Mutig:... jeżeli więc wyeliminowaliśmy trwanie.<br />
Fuld: Przepraszam! Bądźmy dokładni - wyeliminowaliśmy czy pan je neguje?<br />
Mutig: Wyeliminowaliśmy. Jako pojęcie, naturalnie. Negując je, stawialibyśmy jednocześnie problem jego realności, a problem ten jest bez znaczenia, albowiem nam, że tak powiem, chodzi o etykę. Pojmuje pan przecież, jakie znaczenie ma w systemie etycznym negacja pojęcia trwania? Czy jest to dla pana niejasne?<br />
Fuld: Może oznacza to próbę obarczenia odpowiedzialnością, czegoś co nazywamy alibi?<br />
Mutig: Odpowiedzialność! Puste słowo, a nawet mniej niż słowo: utylitarystyczna formuła moralistów. utrudnia wyzwolenie.<br />
Fuld: Które jest pojęciem nie dającym się wyeliminować.<br />
Mutig: Naturalnie - albowiem jesteśmy oportunistami. Co pan ma za pomysły? Eliminować pojęcie wyzwolenia z etyki, której jest podstawą? Dzięki niemu jest ona etyką silnych. Dlatego należy się jej pierwszeństwo. Pan się śmieje?<br />
Fuld: Przepraszam. Wprost przeciwnie. To jest mój pogląd..<br />
Mutig: (skinąwszy niedbale głową w moim kierunku): Ktoś się tu jednak śmieje. (Albowiem uśmiechnąłem się.) Nie tylko mam do wyzwolenia prawo - to jest mój obowiązek. Mam obowiązek zrealizować się. (Pauza). Nasi przeciwnicy nic a nic z naszej etyki nie rozumieją. Mówią: nieodpowiedzialność, swawola, wyzwolenie fundamentalnego zła! Ale my nie jesteśmy źli, jesteśmy tylko wolni. Śmieszko, czy ja jestem zły?<br />
Śmieszka: O, ty i zły! Jesteś tylko groźny.<br />
Mutig: Wyeliminowaliśmy trwanie. Pierwsza konsekwencja - czyn nie posiada genealogii. Czyn jest niezależny od swojego poprzednika, jest wolny, sam w sobie. A więc nie krępuje; nie zawęża. Jedynie człowiek nie liczący się z trwaniem może bez reszty oddać się temu, co mu się ofiarowuje, może temu służyć bez zastrzeżeń...<br />
Fuld: Służyć w danej chwili...<br />
Mutig: Naturalnie, że w danej chwili (piękne ręce zatrzepotały nad jego głową jak białe płomienie). To jest oczywiste. Proszę mi powiedzieć, jak inaczej można się oddawać bez reszty, jeśli nie sprawom, które istnieją w danej chwili i tylko w niej? Gdzie - jeśli nie w tej właśnie chwili - szukałby pan tego, co jest?! Śmieszko, nie jesteś szczęśliwa?<br />
Śmieszka: Ach!<br />
Fuld: Naprawdę jesteś szczęśliwa, Śmieszko? Mimo, że...<br />
Śmieszka: Czemu pan mówi "być szczęśliwą"? Czasownik "być" nie jest czasownikiem pomocniczym. Mówię: jestem. Po prostu: jestem. Trwam.<br />
Mutig: Czym jesteś, Śmieszko?<br />
Śmieszka: Ach, czy to ma jakieś znaczenie, jeżeli jestem z twojej przyczyny?<br />
Mutig: Fuld, czy pan wie, że Śmieszka jest heroiczna? Ona wie i nie ma co do tego żadnej wątpliwości - że w każdej chwili jestem rzeczywiście cały tym, czym się rzeczywiście wydaję. Czegóż więcej mogłaby sobie życzyć?<br />
Fuld: A jeśli jest pan w owej chwili cały niewiernością, zniekształceniem, pogardą, nienawiścią?<br />
Mutig: Jakby to coś znaczyło!<br />
Śmieszka: o, to nic nie znaczy.<br />
Fuld: Śmieszko, a gdyby mu pani zbrzydła, opuściłby panią.<br />
Śmieszka: Tak, wiem o tym. Ale ja do niego należę. Nie mogę i nie chcę należeć do nikogo innego. , jak tylko do Mutiga. Po co więc mam żebrać, jeśli w danym momencie jest on Mutigiem niewiernym, zniechęconym do mnie, nienawidzącym mnie?<br />
Mutig: Jednym słowem, jest sobą. W stanie nieskażonym. Śmieszka rozumie coś, czego pan zrozumieć nie jest w stanie. Rozumie, że ani litość, ani miłosierdzie nie wskrzeszą tych, którzy w nas umarli. Śmieszka rozumie, że jedyną przysługą, jaką możemy wyświadczyć martwym, jest nie włóczyć ich ze sobą, lecz szybko ich pochować. (Życzliwe spojrzenie na Śmieszkę.) Widzi pan, jak nasza etyka rzeczywistnia się w praktyce? Śmieszko, na czym polega szczęście bycia przeze mnie kochaną?<br />
Śmieszka (jak uczennica): Szczęście bycia przez ciebie kochaną polega na świadomości, że ci daję i że niknę.<br />
Mutig (jak nauczyciel przepytujący dobrego ucznia): Dajesz co, Śmieszko?<br />
Śmieszka: Daję złagodzenie twojej udręki z powodu tego, że nie jesteś wszechmogący.<br />
Mutig: Dobrze, Śmieszko. A gdyby <em>nadeszła chwila</em>, gdyby nadeszła taka chwila, w której byłoby możliwe uśmierzyć moją udrękę tylko tym - czyste przypuszczenie, nic więcej - uśmierzyć, czy też oszukać tylko tym (głos zdławił mu się tchórzliwym okrucieństwem), że poderżnęłabyś sobie na moje życzenie gardło?<br />
Fuld: Powiedzmy, że umarłabyś dla mnie.<br />
Mutig (zwięźle): ze poderżnęłabyś sobie..<br />
Śmieszka (z wesołym uśmiechem, w który wkrada się lękliwa trwoga): O!<br />
Fuld (usprawiedliwiająco): Przypuszczenia, które... (coraz szybciej) pańskie przypuszczenia, Mutigu, są krwawe, aż nazbyt krwawe jak na czyste przypuszczenia, mój drogi, aż nazbyt obrazowe, przyjacielu (nagle, jak gdyby pod jakimś nieznanym przymusem podpisał i automatycznie dodał parafę), <em>drogi przyjacielu</em>.<br />
Mutig (tonem profesorskim, ale z jakąś wzruszającą, młodzieńczą niezgrabnością): Abstrahować od trwania -a czymże innym jest nasza eliminacja pojęcia trwania, jeśli nie postępowaniem praktycznym, tak jakby się w danej chwili wszystko zawsze dokonywało? Abstrahować od trwania według pana, Fuldzie, i według tylu innych oznacza uczynić z nieodpowiedzialności swoją życiową maksymę.<br />
Fuld: Ten zarzut...<br />
Mutig: Chciał pan powiedzieć, że ten zarzut właściwie nie jest zarzutem, prawda, drogi przyjacielu? Zapewne, nie odrzucamy nieodpowiedzialności za nasze czyny; oczywiście. Odrzucamy odpowiedzialność jedynie za to, czym będziemy w chwili następnej. W przyszłości.<br />
Fuld: Tylko, że to, co będzie pan czynił w przyszłości, będzie funkcją tego, czym pan w przyszłości będzie. A będzie pan wtedy może kimś, kto wyprze się odpowiedzialności za następstwa tego, co uczynił pan w przeszłości, będąc kimś innym.W tym cały sęk, moim zdaniem (powiedział "moim zdaniem"): czym bowiem jest odpowiedzialność, jeśli nie odpowiedzialnością za skutki?<br />
Mutig: Miły przyjacielu, czyż nie zgodziliśmy się, że nasza etyka i powszechna moralność to dwie różne rzeczy? Ludziom żyjącym tak jak my, wertykalnie, nie wpadnie do głowy - nawet we śnie - że mogliby odpowiadać przed kimś innym, aniżeli przed samym sobą. Etyka to nie kodeks napoleoński. Przeraża pana myśl, że -weźmy to "na chłopski rozum" - nasza etyka nie stawia przeszkód w doprowadzeniu - jak to się mówi - bliźniego do nieszczęścia i zostawieniu go potem na pastwę losu? Nie zapobiega temu. Naturalnie. Nasz współbiesiadnik na przykład myśli teraz z pewnością o Śmieszce (Odwrócił się nagle w moją stronę i był bardzo piękny).<br />
Fuld: Oczywiście.<br />
Mutig: Mówiąc, że nie odrzucamy odpowiedzialności za to, co czynimy, mamy na myśli, rzecz prosta, iż w danej chwili uważalibyśmy za haniebne przedsięwziąć cokolwiek w celu uniknięcia naturalnych reakcji swego postępowania.<br />
Fuld: Oczywiście.<br />
Mutig: Więc w końcu doszliśmy do porozumienia! Nie brać pod uwagę trwania mogą tylko ludzie, dla których płonąć i żyć  to są synonimy, a tacy ludzie z kolei nie mogą postępować inaczej, jak eliminować trwanie. Raison d'être płomienia to czasownik: palić - nigdy zaś substantivum - to co pali. Czy jest to dla pana jasne?<br />
Ja: Śmieszko!<br />
Mutig: Proszę ją zostawić! Śmieszka słyszy tylko mnie. Niech pan się nie wysila! Słyszy tylko mnie, a i to jedynie wtedy, kiedy zwracam się do niej bezpośrednio. Poza tym jest głucha - na jej szczęście. (Fachowo). Ale gdy już mówimy o tym podmiocie - podmiot: Śmieszka - to czy nasza etyka nie jest nadzieją także i dla takich stworzeń powołanych do życia jedynie po to, aby dawały?<br />
Fuld (pożądliwie): Proszę, niech mi pan to wyjaśni!<br />
Mutig: Z miłą chęcią. Załóżmy, że ktoś w nas umarł. Załóżmy, że ta oto Śmieszka jest na przykład w tej chwili martwa. Martwa we mnie, to znaczy martwa w ogóle także i dla siebie. Śmieszka, która mnie zna - która miała prawo mnie znać - nie powie: "Mutig mnie porzucił", ale... jak powiesz. Śmieszko?<br />
Śmieszka: Powiem - Mutig <em>jeszcze</em> do mnie nie wrócił, Mutig mną <em>jeszcze</em> pogardza.<br />
Mutig (z triumfalną radością): Zauważył pan różnicę? A jak dalej, Śmieszko?<br />
Śmieszka (recytuje): Mutig nie wiąże się, ale pamięta. Pamięta, że wilee mu dawałam; że mu dawałam, sama niknąć; że to znosił, a więc mnie kochał; że istnieje wiele stworzeń, które muszą dawać, ponieważ jest takie prawo; że jest mało stworzeń, które dają niknąć, ponieważ jest to rzadki zaszczyt; że należę do nich, bowiem on mnie taką uczynił; albowiem stałam się taka z miłości; zasłużyłam więc na nagrodę. Mam więc prawo żywić nadzieję, że jeszcze nie przestałam być Mutiga niewol...<br />
Mutig (machnięciem ręki zgasił ostatnie słowo): Złotko! Wystarczy! (Do Fulda) A pamiętam jeszcze, że nie tak dawno temu chciała wyskoczyć przez okno, ponieważ ją wypędzałem. Czego cię nauczyłem, kiedy chciałaś wyskoczyć przez okno?<br />
Śmieszka: Nauczyłeś mnie, że w tobie jest nadzieja, ponieważ wykreśliłeś słowa "Na zawsze".<br />
Mutig (poprawia z szelmowską pedanterią): Ponieważ - nie biorąc pod uwagę trwania - nie widzę różnicy pomiędzy "teraz" i "na zawsze". Niekonsekwencja jest wielką cnotą. Niekonsekwencja jest odświętną nazwą czynu bez genealogii. To szczególne, ale czy nie wydaje się panu, że nasza - podobno cyniczna - etyka jest dziwnie zbliżona do miłosierdzia?<br />
Ja: Dawcy życia i śmierci. Zależnie od tego, czy ofiarę bliźniego przyjmujecie, czy ją odrzucacie.<br />
Mutig: Mój drogi to jest retoryka. Niech pan w końcu nie zapomina, jak wiele zależało od tego, czy ofiara była Jehowie miła.<br />
Ja: To był Bóg.<br />
Mutig: A my jesteśmy dawcami życia i śmierci. Spalamy dlatego, że sami płoniemy.<br />
[...]<br />
Mutig: Mówią o nas - z gruntu źli. A czym właściwie jest to gruntowne zło moralistów? Niczym innym, jak boskim przebaczeniem. O to nam chodzi - stać się przebaczającym jak Bóg. Niestety - daleko nam jeszcze do tego. Tak daleko, że ciągle jeszcze - ciągle - znajdujemy przyjemność w produkowaniu nawróconych. Kandydaci do boskiej zdolności przebaczania parają się więc utylitarnym rzemiosłem - uczą altruizmu...<br />
Ja: Pan!<br />
Mutig: Śmieszka mnie rozumie. Ale co to właściwie znaczy - rozumieć? Ma klucz. Ale przekręcić go - ba! - to całkiem coś innego. Śmieszka jest uczniem pojętnym. Wie na przykład, że utrata miłości nie może uśmiercać. Śmieszka rozumie, dlaczego neguję trwanie.<br />
Fuld: Czy pan się nie przejęzyczył? Nie neguje pan trwania, lecz wyklucza pan jego potencjał. Jeśli dobrze zrozumiałem. Eliminuje pan, a nie neguje.<br />
Mutig zaniepokoił się, rozejrzał się po widzach, tu i ówdzie posłał przekupny, aktorski uśmiech. Potem spojrzał ponuro, jak zawstydzony dystrakt, drgnął, obrócił się w kierunku Fulda i afektowanym gestem, tak jak to robią ludzie zanadto gadatliwi, zasłonił usta dłonią.<br />
"Powiedziałem, że eliminuję?", rzucił wreszcie.<br />
Ręka z wolna przesuwała się od ust ku skroniom. Oparł na niej głowę i zamyślił się. Ni stąd, ni zowąd na jego twarzy pojawił się osobliwy uśmiech. Bezwstydnie błąkał mu się po wargach, ręka bezwładnie opadła na stół, Mutig podniósł oczy w górę.<br />
"Bynajmniej! Nie eliminuję. Neguję", powiedział.</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">R. Weiner, <em>Gra w ćwiartowanie</em> [w:] tegoż, <em>Gra na serio</em>, przeł. Maryna Miklaszewska, Warszawa 1984, s.69-77</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cytat - o głupocie]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=182</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 05:28:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=182</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Jeśli się tak dobrze rozejrzeć wokoło — ludzie wszyscy razem są głupi&#8221;
(inskryp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>"Jeśli się tak dobrze rozejrzeć wokoło — ludzie wszyscy razem są głupi"</strong></p>
<p>(inskrypcja  na glinianej tabliczce, znalezionej przez archeo­logów w ruinach Babilonu - http://www.polonica.net/rzeczpospolita_klamcow_2.htm</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cytat - Profesoria]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=181</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 19:35:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=181</guid>
<description><![CDATA[ „Żeby zostać profesorem, trzeba być mile widzianym wśród profesorów&#8221;.
Rafał Ziemkiew]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> „<strong>Żeby zostać profesorem, trzeba być mile widzianym wśród profesorów".</strong><br />
Rafał Ziemkiewicz</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[*]]></title>
<link>http://vogler.wordpress.com/?p=109</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 22:48:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>vogler</dc:creator>
<guid>http://vogler.wordpress.com/?p=109</guid>
<description><![CDATA[
Obudziła się trochę później. Wokół była zupełna cisza. Ale na krańcach miasta ochrypłe p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p style="text-align:justify;">Obudziła się trochę później. Wokół była zupełna cisza. Ale na krańcach miasta ochrypłe psy wyły w niemej nocy. Janine zadrżała. Odwróciła się znowu, poczuła przy swoim ramieniu twarde ramię męża i nagle, na wpół jeszcze śpiąc, przytuliła się do niego. Odpływała od brzegu na powierzchni snu, trzymając się tego ramienia nieświadomie, zachłannie, jakby to był jej najpewniejszy port. Mówiła, ale żaden dźwięk nie wychodził z jej ust. Mówiła, ale ledwie słyszała się sama. Czuła tylko ciepło Marcela. Od dwudziestu z górą lat co noc w jego cieple, zawsze ich dwoje, nawet gdy byli chorzy, nawet w podróży, jak teraz... Co zrobiłaby zresztą sama w domu? Nie miała dziecka! Czy nie tego jej brakowało? Nie wiedziała. Szła za Marcelem, ot i wszystko, rada, że ktoś jej potrzebuje. Nie dawał jej innej radości prócz tej, że czuje się potrzebna. Na pewno jej nie kochał. Miłość, nawet pełna nienawiści, nie ma tej kwaśnej twarzy. Ale jaka jest twarz miłości? Kochali się  w nocy, nie widząc siebie, po omacku.  Czy jest inna miłość prócz miłości w ciemnościach, czy  jest miłość krzycząca w świetle dnia? Nie wiedziała, ale wiedziała, że jest Marcelowi potrzebna i że ta potrzeba jest jej potrzebna, że żyje nią dniem i nocą, nocą zwłaszcza, noc w noc, kiedy nie chciał być sam ani starzeć się, ani umrzeć, z tym swoim wyrazem uporu jaki dostrzegała czasem na twarzach innych mężczyzn, jedynym wspólnym wyrazem tych obłąkańców, którzy maskują się przybierając rozsądne miny aż do chwili, kiedy ogarnia ich szaleństwo i rzuca rozpaczliwie ku ciału kobiety, bez pragnienia, szukających w nim ucieczki, przed tym, co straszne w samotności i nocy.</p>
<p style="text-align:justify;">Marcel poruszył się lekko, jakby chciał odsunąć się do niej. Nie, nie kochał jej, po prostu bał się tego, co nie było nią; ona i on od dawna powinni byli się rozłączyć i spać samotnie aż do końca. Ale któż potrafi spać zawsze sam? Są ludzie, którzy śpią sami, powołanie lub nieszczęście odcięło ich od innych, i ci śpią co dzień w jednym łóżku ze śmiercią. Marcel nie potrafiłby nigdy, zwłaszcza on, słabe i bezbronne dziecko, którego zawsze przerażało cierpienie, jej dziecko, tak, była mu potrzebna, jęknął w tej chwili. Przycisnęła się mocniej do niego, położyła rękę na jego piersi. I w myśli przywołała go miłosnym imieniem, nazywała go tak dawniej, czasem jeszcze używali tego imienia teraz, ale nie myśląć o tym, co mówią.</p>
<p style="text-align:justify;">Wołała go z całego serca. Ona także potrzebowała go przecież, jego siły, jego drobnych manii, ona także bała się śmierci. "Gdybym przezwyciężyła ten strach, byłabym szczęśliwa..." Natychmiast ogarnął ją lek bez nazwy. Oderwała się od Marcela. Nie, nie przezwycięży niczego, nie jest szczęśliwa, umrze naprawdę, nie zaznawszy wyzwolenia. Serce ją bolało, dusiła się pod ogromnym ciężarem, świadoma nagle, że wlecze go od dwudziestu lat; teraz walczyła z nim ze wszystkich sił. Chce wyzwolenia, nawet jęsli Marcel, nawet jeśli inni nie zaznają go nigdy! Przebudzona, wyprostowała się na łóżku i nasłuchiwała wołania, które wydawało jej się bliskie. Ale z krańców nocy doszły do niej tylko osłabłe i niezmordowane głosy psów z oazy. Podniósł się słaby wiatr, słyszała, jak poruszał lekkie wody palmowego gaju. Szedł z południa, stamtąd gdzie pustynia i noc łączyły się teraz pod nieruchomym znów niebem, stamtąd gdzie zatrzymywało się życie, gdzie nikt już się nie starzał i nie umierał. Potem wody wiatru ucichły i nie była nawet pewna, czy coś słyszała prócz niemego wołania, któremu mogła przecież nakazać milczenie lub słyszeć je, ale sensu jego nie pozna nigdy, jeśli nie odpowie na nie natychmiast. Natychmiast, tak, to przynajmniej jest pewne!</p>
</blockquote>
<p style="text-align:justify;">A. Camus, <em>Wiarołomna żona</em> [w:] tegoż, <em>Wygnanie i królestwo</em>, przeł. Joanna Guze, Warszawa 1992, s. 21-22</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kochaj Go]]></title>
<link>http://nowezycie.wordpress.com/?p=246</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 14:36:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowezycie</dc:creator>
<guid>http://nowezycie.wordpress.com/?p=246</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nie że mówię z powodu niedostatku, gdyż nauczyłem się być zadowolony w tym, w czym jes]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:x-small;"><strong><span style="color:#800000;">"Nie że mówię z powodu niedostatku, gdyż nauczyłem się być zadowolony w tym, w czym jestem." </span><span style="font-family:Arial;">(Fil 4:11). </span></strong></span></p>
<div><span style="font-size:x-small;font-family:Arial;"><strong>Wszystko co mamy robić to kochać Pana Jezusa, co przeprowadzi nas przez każdy ogień potrzebny do upodobnienia nas do Jego obrazu. </strong></span></div>
<div> </div>
<div><span style="font-size:x-small;">Miles J. Stanford</span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[mówienie "tak" na Boży kierunek  ]]></title>
<link>http://nowezycie.wordpress.com/?p=240</link>
<pubDate>Thu, 10 Jul 2008 08:05:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowezycie</dc:creator>
<guid>http://nowezycie.wordpress.com/?p=240</guid>
<description><![CDATA[Powiedzenie &#8220;tak&#8221; na Boży kierunek i tym samym danie Mu swojej przyszłości nie jest z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div><strong><span style="color:#006600;">Powiedzenie "tak" na Boży kierunek i tym samym danie Mu swojej przyszłości nie jest zawsze proste. W większości razy oznacza to powiedzenie "tak" przyszłości, której nie możesz jeszcze w pełni zobaczyć; możesz nie mieć pojęcia jak to będzie wyglądać. Ale kluczem w takich sytuacjach jest rozpoznanie, że to, co widzisz lub postrzegasz rzeczywiście jest Bożym kierunkiem dla twojego życia. To jest cichy spokojny głos zachęcający cię do czegoś lub czasami naświetlający ci pewną ścieżkę. Jesteś pociągnięty do tego.</span></strong></div>
<div><strong><span style="color:#006600;">Będziesz wiedział, że to jest Boży plan dzięki pokojowi, jaki będziesz odczuwał. Dopóki nie masz tego pokoju, nie jesteś zobowiązany powiedzieć "tak". Głęboko zasiany pokój jest najważniejszym znakiem, że następny krok jest Bożym planem dla ciebie. </span><span style="color:#006600;font-family:Arial;">Pamiętaj - to, że będziesz miał pokój nie musi oznaczać, że będziesz znał wszystkie odpowiedzi. Oznacza to jednak na pewno, że będziesz miał pełne przekonanie, iż po zakończeniu okresu zmian, wszystko będzie lepiej. </span></strong></div>
<div> </div>
<div>John Paul Jackson</div>
<div>"Smile! You Are in a Transition Period"</div>
<div> </div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Kto nie czyta poezji ma wjebane"]]></title>
<link>http://chyzynski.wordpress.com/?p=101</link>
<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 16:06:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Chyży</dc:creator>
<guid>http://chyzynski.wordpress.com/?p=101</guid>
<description><![CDATA[Wpis tytułuję cytatem z Michasia Z. Cytat kurwa pasuje. Kilka innych rzeczy nie, ale nie będę si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wpis tytułuję cytatem z Michasia Z. Cytat kurwa pasuje. Kilka innych rzeczy nie, ale nie będę się użalał bo "możliwość wyspy istnieje".<br />
Przy okazji, gadałem ostatnio z jednym typem i googlnąłem sobie jego nazwisko.<br />
Polecam:<br />
<a href="http://www.fa-art.pl/pliki/kwartalnik/FA-art_65_36-39_www.pdf">http://www.fa-art.pl/pliki/kwartalnik/FA-art_65_36-39_www.pdf</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[demaskator zjawisk paranormalnych]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=38</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:42:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=38</guid>
<description><![CDATA[&#8221; [...] Dziennikarzy nie interesuja rzetelne badania naukowe, ktorych wynik jest negatywny. Te]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><cite>" [...] Dziennikarzy nie interesuja rzetelne badania naukowe, ktorych wynik jest negatywny. Te dwa kartony pod sciana sa zapelnione opisami dziesiatkow eksperymentow, w ktorych nie udalo sie wykazac najmniejszej skutecznosci akupunktury. W innych pudlach gromadze negatywne wyniki dotyczace homeopatii. Nie znajdziecie o nich wzmianki w popularnej prasie. Jesli eksperyment niczego nie wykazal, to po co o nim pisac? Tak mysli znaczna czesc mediow. Natomiast o kazdym pozytywnym wyniku - nawet watpliwym - natychmiast trabi sie na caly swiat. [...] "</cite></p>
<p><a href="http://www.randi.org/jr/">James Randi</a></p>
<p><cite></cite></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica;font-size:x-small;"> </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[entropia]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=33</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:34:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=33</guid>
<description><![CDATA[&#8220;In my lifetime, we&#8217;ve gone from Eisenhower to George W. Bush. We&#8217;ve gone from Joh]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><cite>"In my lifetime, we've gone from Eisenhower to George W. Bush. We've gone from John F. Kennedy to Al Gore. If this is evolution, I believe that in 12 years, we'll be voting for plants."<br />
</cite><br />
Lewis Black</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wypiski z 'autoportretu reportera' kapuścińskiego]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=30</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:31:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=30</guid>
<description><![CDATA[

[...]
poznawanie swiata jest wysilkiem. To nie jest zadna przyjemnosc,
ale wysilek wymagajacy pewn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em><br />
<cite></cite></em></p>
<p><em>[...]<br />
poznawanie swiata jest wysilkiem. To nie jest zadna przyjemnosc,<br />
ale wysilek wymagajacy pewnego skupienia, pewnej koncentracji,<br />
pewnego dazenia do poznawania innych ludzi, kultur, itd. [...]<br />
wszelka praca tworcza wymaga skupienia i samotnosci.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Nie ma czegos takiego jak obiektywizm. Obiektywizm to jest kwestia<br />
sumienia tego, ktory pisze. I sam powinien sobie odpowiedziec na<br />
pytanie, czy to, co pisze, jest bliskie prawdy, czy nie.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Gorki, jako doswiadczony i stary juz pisarz, opiekowal sie mlodymi<br />
talentami. Przychodzili do niego, przynosili teksty, ktore z nimi<br />
omawial, krytykowal, ocenial. Kiedys przyszedl do niego mlody<br />
czlowiek, ktory nazywal sie Konstanty Paustowski, i przyniosl mu<br />
opowiadanie. Gorki przeczytal i powiedzial mniej wiecej tak:<br />
'Mlody czlowieku, to, co napisales, jest bardzo interesujace i<br />
powinienes pisac. Ale nie teraz. Przerwij pisanie na<br />
dziesiec-pietnascie lat i idz w Rosje. Zyj, pracuj. Nic nie notuj.<br />
A potem zacznij pisac. Dlatego ze to, co przezyjesz naprawde -<br />
zapamietasz, a tego, o czym zapomnisz - i tak nie warto pisac.'<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
'Cesarz' jest bardzo popularny w Szwajcarii: ludzie widza tam podobne,<br />
zhierarchizowane zachowania w wielkich korporacjach lub instytucjach.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Zawsze mialem jedna filozofie - miec jak najwiecej ksiazek. Do dzis<br />
zwoze je ze swiata. W latach szescdziesiatych, w Nigerii, kiedy<br />
powaznie sie rozchorowalem, wyslali mnie samolotem, a rzeczy osobno.<br />
Celnik na Dworcu Gdanskim dopytywal sie, gdzie wlasciwie jest moj<br />
bagaz, bo przyszla skrzynia ksiazek, jedne dzinsy i patelnia.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Najwieksza trudnoscia, ale i najwiekszym osiagnieciem jest uczynienie<br />
z kariery normalnego procesu zycia i tworzenia.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Pytaja mnie czesto: czy spotkal pan w Afryce Polakow ? Wtedy<br />
odpowiadam, ze z Polakami moge kontaktowac sie w Polsce, w kraju,<br />
w ktorym mieszkam. Nie mam powodu, by w tym celu jezdzic do Afryki.<br />
Jezeli jade do Afryki, to po to, by sie spotkac z Afrykanczykami<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Wielkie centra medialne traktuja informacje jako towar, a nie<br />
jako nosnik prawdy.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
Dzisiejsze media poruszaja sie stadnie, jak owce. Nie umieja sie<br />
zdobyc na posuniecia odrebne, niezalezne od nikogo. Z tego tez<br />
powodu wszedzie czytamy i sluchamy tych samych relacji, tych samych<br />
wiadomosci.<br />
[...]</em></p>
<p><em>[...]<br />
glowna cecha swiata, w ktorym od zawsze panuje nedza,<br />
jest brak nadziei<br />
[...]</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[z 'podróży z herodotem' mistrza kapuścińskiego]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:18:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[[...] Pojalem, ze kazdy swiat ma wlasna tajemnice i ze dostep do niej jest tylko na drodze poznania ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em><cite>[...] Pojalem, ze kazdy swiat ma wlasna tajemnice i ze dostep do niej jest tylko na drodze poznania jezyka. Bez tego swiat ow pozostanie dla nas nieprzenikniony i niepojety, chocbysmy spedzili w jego wnetrzu cale lata. [...]</cite></em></p>
<p><em>[...] stwierdzalem po powrocie do hotelu, ze  widzialem na miescie tylko to, co umialem nazwac, ze na przyklad pamietalem napotkana akacje, lecz juz nie drzewo, ktore stalo obok niej, ale ktorego nazwy nie znalem. [...]</em></p>
<p><em>[...] Czlowiek wspolczesny nie troszczy sie o wlasna pamiec, poniewaz zyje otoczony pamiecia zmagazynowana. Wszystko ma na wyciagniecie reki - encyklopedie, podreczniki, slowniki, kompendia. Biblioteki i muzea, antykwariaty i archiwa. Tasmy dzwiekowe i filmowe. Internet. [...]</em></p>
<p><em>[...] Podroz nie zaczyna sie w momencie, kiedy ruszamy w droge, i nie konczy, kiedy dotarlismy do mety. W rzeczywistosci zaczyna sie duzo wczesniej i praktycznie nie konczy nigdy, bo tasma pamieci kreci sie w nas dalej, mimo ze fizycznie dawno juz nie ruszamy sie z miejsca. Wszak istnieje cos takiego jak zarazenie podroza i jest to rodzaj choroby w gruncie rzeczy nieuleczalnej. [...]</em></p>
<p><em>[...] Traurusowie trzymaja sie we wszystkim tych samych zwyczajow co reszta Trakow, ale z noworodkami i zmarlymi tak postepuja: dookola noworodka siadaja krewni i oplakuja go, ile on nieszczesc musi zaznac, skoro sie urodzil, i wyliczaja wszystkie ludzkie cierpienia; zmarlego natomiast wesolo i radosnie grzebia i mowia przy tym, ze pozbyl sie wszystkich nieszczesc i zyje teraz w zupelnej blogosci. [...]</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[sztuka życia według lema]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:14:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Cała sztuka życia w takim świecie, w jakim teraz żyjemy, polega na  rezygnowaniu z 99 % t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><cite>"Cała sztuka życia w takim świecie, w jakim teraz żyjemy, polega na  rezygnowaniu z 99 % tego, co możliwe, żeby się skoncentrować  na tym jednym procencie, ktory dla nas jest ważny." </cite></p>
<p><cite></cite>Stanisław Lem</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[kuroń o najważniejszym]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:12:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Najważniejsze dążenie każdego człowieka, to tworzyć i kochać, to znaczy żyć w miło]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><cite>"Najważniejsze dążenie każdego człowieka, to tworzyć i kochać, to znaczy żyć w miłości i tworzyć świat, w którym pragniemy żyć z tymi, których kochamy." </cite></p>
<p>Jacek Kuroń</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[political language]]></title>
<link>http://realistyka.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 01:06:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>realistyka</dc:creator>
<guid>http://realistyka.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Political language . . . is designed to make lies sound truthful and murder respectable, and ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>"Political language . . . is designed to make lies sound truthful and murder respectable, and to give an appearance of solidity to pure wind." </em></p>
<p>George Orwell</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[()]]></title>
<link>http://celzycia.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 19:15:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>patkle</dc:creator>
<guid>http://celzycia.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Obawiać się należy nie tych, którzy walczą, lecz tych, co unikają walki&#8221;
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Obawiać się należy nie tych, którzy walczą, lecz tych, co unikają walki"</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie moja mądrość]]></title>
<link>http://coellus.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 16:40:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>coellus</dc:creator>
<guid>http://coellus.wordpress.com/?p=11</guid>
<description><![CDATA[Nic tak nie zatruwa powietrza jak rozkładająca się przyjaźń.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Nic tak nie zatruwa powietrza jak rozkładająca się przyjaźń.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poznanie...]]></title>
<link>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 22:12:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>beetweenblankpages</dc:creator>
<guid>http://betweenblankpages.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ście]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>Życie każdego człowieka jest drogą ku samemu sobie, próbą znalezienia drogi, zaznaczenia ścieżki. Żaden człowiek nie był nigdy w pełni samym sobą, lecz mimo to każdy ku temu dąży, jeden w mroku, inny w światłości, jak kto umie.</p>
<p>Ach, wiem to dzisiaj: nic na świecie nie jest dla człowieka bardziej przykre, niż iść drogą, która wiedzie go ku niemu samemu! Wiele istnieje dróg, przy pomocy których Bóg otoczyć nas może samotnością i przywieść ku nam samym.</p>
<p>Rzeczy, które widzimy [...] to te same rzeczy, które istnieją w nas. I nie ma żadnej innej rzeczywistości prócz tej, jaką mamy w sobie. Dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą, gdy pozna się już raz tamto, inne, nie ma się już wyboru i nie może iść drogą, którą obiera większość. Sinclairze, droga owej większości jest łatwa, a nasza trudna. Chodźmy!</p></blockquote>
<p><a href="http://cytaty.eu/autor/hermannhesse.html">Hermann Hesse</a> — <a href="http://cytaty.eu/zrodlo/demian.html">Demian</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[()]]></title>
<link>http://celzycia.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 13:48:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>patkle</dc:creator>
<guid>http://celzycia.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłyn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie"</p>
<p><em> "Jeśli robisz tylko to, co wiesz, że możesz zrobić</em></p>
<p><em> - nigdy nie robisz zbyt wiele."</em></p>
<p>- Tom Krause</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
