<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>cwiakalski &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/cwiakalski/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "cwiakalski"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 11:17:15 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Czerwona menda Miller ma pomysly w stylu LBC]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=585</link>
<pubDate>Fri, 13 Jun 2008 20:54:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=585</guid>
<description><![CDATA[(prawy.pl)
Miller chce pomóc 14-latce przeprowadzić aborcję za granicą
Trwa zamieszanie medialne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(prawy.pl)</p>
<p>Miller chce pomóc 14-latce przeprowadzić aborcję za granicą</p>
<div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_intro">Trwa zamieszanie medialne w związku z 14-latką z Lublina, która zaszła w ciążę, a następnie próbowała dokonać aborcji. Sprawę naświetliła "Gazeta Wyborcza" i codziennie podaje nowe informacje na ten temat. Sprawą zaczynają się też interesować politycy, w tym Leszek Miller, szef Polskiej Lewicy. Jak pisze na swoim blogu w Onet.pl, jego partia jest w stanie pomóc dziewczynie i jej matce w przeprowadzeniu aborcji za granicą.</div>
<p><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc">14-letnia Agata (nazwana tak przez "Gazetę") z Lublina przyjechała do warszawskiego szpitala, by usunąć ciążę. Pomimo że miała zaświadczenie z prokuratury, że "zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego - obcowania płciowego z osobą poniżej 15 lat", w Lublinie nie udało się znaleźć szpitala, który wykonałby zabieg. Za dziewczyną do Warszawy przyjechał ksiądz i działaczki z organizacji obrońców życia. Pod szpitalem doszło do awantury. Małoletnia wylądowała w pogotowiu opiekuńczym w Lublinie na czas zakończenia sprawy o pozbawienie matki władzy rodzicielskiej. Jest w 11. tygodniu ciąży, a prawo zezwala na zabieg do 12. tygodnia. Jak donosi "Gazeta", dziewczyna jest cały czas namawiana przez księdza i działaczki ruchów obrony życia do urodzenie dziecka.</p>
<p>Takimi działaniami oburzony jest Leszek Miller, który przywołuje na swoim blogu politykę nazistowskich Niemiec. - "Nie każda kobieta może mieć męża, ale każda może mieć dziecko" – twierdziła przywódczyni nazistowskiego Związku Dziewcząt Niemieckich Gertrud Scholtz-Klink. To wzór do naśladowania dla polskich fanatyków. Wystarczy tylko zmodyfikować hasło na: "Dziecko nie może mieć męża, ale może mieć dziecko", aby dramat 14 letniej dziewczynki z Lublina zobaczyć zupełnie inaczej - pisze Miller na blogu.</p>
<p>- W dzisiejszej Polsce, podobnie jak w brunatnych Niemczech nie można wykonać legalnej aborcji. Przerwanie ciąży w państwowej placówce ochrony zdrowia nie jest możliwe, bo lekarze z lubelskiego szpitala  im. Jana Bożego wyżej stawiają sobie racje religijne niż obowiązujące prawo. A co na to Minister Sprawiedliwości? "Jeśli zostały spełnione wszystkie prawne wymagania, szpital zobowiązany jest aborcję przeprowadzić" – powiedział Zbigniew Ćwiąkalski na antenie TOK-FM. A co jeżeli szpital odmówi? "Moglibyśmy mówić o naruszeniu prawa. Jeśli coś jest zgodne z prawem, trzeba to prawo realizować" - opisuje całą sytuację były premier.</p>
<p>Leszek Miller i jego partia (Polska Lewica) proponuje rzeczywistą pomoc w tej sprawie. - Prawo i instytucje państwa ustanowione na straży porządku konstytucyjnego są silniejsze niż presja fanatyków. Gdyby jednak pan minister przeliczył się z siłami, w imieniu Polskiej Lewicy ponawiam deklarację pomocy dziewczynce w przerwaniu ciąży poza granicami kraju.</p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Operacja "Aneks"]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=556</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 20:30:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=556</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Ledwie tylko premier Donald Tusk w towarzystwie osób towarzyszących odleciał z Polski ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#888888;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="font-family:Tahoma;color:#888888;">Ledwie tylko premier Donald Tusk w towarzystwie osób towarzyszących odleciał z Polski w tak zwaną "podróż życia" do Ameryki Południowej, gdzie, jak wiadomo, Indianie znają takie narkotyki, że stara, poczciwa "marycha" przy nich wysiada i człowiek widzi cuda gospodarcze nawet w biały dzień, w kraju tubylczym razwiedka przystąpiła do operacji "Aneks".<br />
</span></p>
<div><span style="font-family:Tahoma;color:#888888;">O tym "Aneksie" krążą rozmaite fałszywe pogłoski, na przykład - że spółka "Agora" może go sobie kupić, że niczego interesującego tam nie ma, albo znowu, że są tam same kłamstwa, które z brudnego palca, którym zwyczajowo dźga się w chore z nienawiści oczy, wyssał sobie Antoni Macierewicz - i tak dalej i tak dalej - ale nikt niczego nie wie na pewno, bo chyba nikt go nie widział. Stąd też fałszywe pogłoski obejmują nawet byłych ministrów obrony narodowej, panów Onyszkiewicza, Komorowskiego i Szmajdzińskiego, że rozbudowę imperium WSI tolerowali, kto wie, czy wyłącznie bezinteresownie. Przy takich poważnych zastawkach, niechby nawet fałszywych, wszystkich, a zwłaszcza potencjalnie zainteresowanych korci, żeby zobaczyć, co tak naprawdę w tym "Aneksie" jest, bo kto to widział, żeby tylko prezydent Kaczyński miał z tych fałszywych informacji robić jakiś użytek.</p>
<p>W związku z tym razwiedka przygotowała piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną, której celem było doprowadzenie do wyaresztowania jeśli nie całej, to przynajmniej połowy Komisji Weryfikacyjnej - tej powołanej przez prezydenta, i skonfiskowania przy okazji chociaż jednego egzemplarza tajemniczego "Aneksu". W tym celu pułkownik Lichocki, dawny razwiedczyk, co to jeszcze znał samego Andropowa, zaczął rozpowiadać po Warszawie, czego to on nie może załatwić. Konkretnie - że może załatwić kupno sławnego "Aneksu" za 250 tys. złotych, ale to jeszcze nic, bo dzięki wpływom, jakie ma w Komisji Weryfikacyjnej, może wykreślić z tego "Aneksu" każde trefne nazwisko. Tak sobie chodził i chodził, czemu - powiedzmy sobie szczerze - nikt specjalnie się w Warszawie nie dziwił, jako że zdrada stanu to u nas rzecz zwyczajna. Wprawdzie przysłowie mówi, że co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie, ale pułkownik, w dodatku z razwiedki, zwłaszcza taki, co to samego jeszcze znał Stalina, to przecież coś więcej niż jakiś tam wojewoda, więc nic dziwnego, że nikt się nie dziwił. I dopiero dziennik "Dziennik" zaczął, jak to się mówi, "bić na alarm", co zdaje się, było uzgodnionym sygnałem do akcji, niczym podpalenie browaru na Solcu w Noc Listopadową. Natychmiast wszyscy przypomnieli sobie, że Polska jest "demokratycznym państwem prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej", i niezawisła prokuratura nakazała zatrzymać gadatliwego pułkownika, zarządzając przy okazji tak zwane "przeszukania" w mieszkaniach Piotra Bączka i dra Leszka Pietrzaka. Czego agenci ABW na polecenie prokuratury tam szukali - zgadnąć trudno, bo chociaż przedstawiciel organów na konferencji prasowej z tajemniczą miną mówił o wielkiej ilości "dokumentów", które zostały pochowane do "tajnych kopert", to konfiskujący te "dokumenty" sporządzili na użytek rewidowanych ich rejestr, a z rejestru - jak wyjaśnił na konferencji Antoni Macierewicz - wynikało, że żaden z nich nie był opatrzony klauzulą tajności. Wygląda zatem na to, iż "przeszukania" u Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka zlecono na chybił-trafił w nadziei, że któryś może zachomikował sobie odbitkę "Aneksu" i w ten sposób będzie można sformułować "wątek" korupcyjny, do którego już pułkownik Lichocki dorobi, co tam będzie trzeba.</p>
<p><img src="http://iskry.pl/images/stories/Ludzie/boni.jpg" alt="" hspace="4" vspace="1" width="150" height="120" align="left" />Pech chciał, że o akcji ABW skądś dowiedziała się państwowa telewizja i wysłała na miejsce ekipę z kamerą. Tajniaków  obecność kamery tym razem strasznie skonfundowała, oczywiście w obawie, by nie został przypadkowo sfilmowany jakiś tajny, specjalnego znaczenia dokument, toteż kazali ekipie natychmiast się wynosić, a kiedy ta nie posłuchała, zastosowali wobec dziennikarzy "przymus bezpośredni", to znaczy - zabrali im kamerę, a nawet przeprowadzili rewizję osobistą dziennikarzy, obmacując ich "w miejscach intymnych", pewnie w poszukiwaniu tajnej broni.</p>
<p>Ciekawe, czy ABW hołduje homofobii, czy też poszła na pełny luz i tolerancję - bo to by wiele wyjaśniało. Naturalnie trochę to całą piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną "Aneks" komplikuje, ale nie na tyle, by pułkownik Lichocki i zatrzymany wraz z nim pan redaktor Sulmiński nie mieli grać swej roli do szczęśliwego końca, tym bardziej że niezawisły sąd wcale nie obawiał się z ich strony "matactwa" w sprawie o "płatną protekcję", puścił ich za kaucją - bo też wygląda na to, że cały "materiał dowodowy", jaki niezawisła prokuratura w tej sprawie zgromadziła, to donos jakiegoś funkcjonariusza WSI, że za drobną opłatą obiecywano mu puścić płazem: ("Bo mówiła żony ciotka: tych co płacą - nic nie spotka!"). Najwyraźniej niezawisły sąd uznał, że jak na piekielnie skomplikowaną kombinację operacyjną, to trochę za mało, że razwiedczykowie  się polenili, i wziął na przeczekanie. Wygląda na to, że na przeczekanie wziął też policmajster pana premiera Tuska, pan minister Ćwiąkalski. Jeszcze też chyba nie wie, czy ma sądzić Bączka i Pietrzaka, a potem innych weryficatores, czy też - nie sądzić. Być może w najbliższych dniach decyzję w tej sprawie podejmie najwyższy sanhedryn razwiedki i premier Tusk powróci z nirwany w ramach "podróży życia", kiedy Moc się przesili.</p>
<p>Stanisław Michalkiewicz<br />
źródło: Tygodnik "Goniec" Toronto </span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polska polityka]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=637</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 23:12:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=637</guid>
<description><![CDATA[Coraz mniej śledzę wydarzenia polityczne. Nie chce mi się zupełnie&#8230; Tusk się napina, Prez]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz mniej śledzę wydarzenia polityczne. Nie chce mi się zupełnie... Tusk się napina, Prezydent się napina, a ten dziwny człowiek od polityki zagranicznej zgrywa ważniejszego niż jest. Pan od sprawiedliwości, z kolei, wygląda na nie do końca zorientowanego w otaczającej go rzeczywistości. Najlepsze wrażenie robi jednak Donald; przynajmniej jakoś się prezentuje. A poza tym, nie wiadomo, o co chodzi - ciągle im wszystkim coś nie pasuje. No i na koniec: według doniesień pewnej gazety Marcinkiewicz, piastujący w UK wysokie stanowiska, skompromitował się nieznajomością angielskiego. Może to tylko plotka... Tak czy inaczej, mam już powyżej uszu tego politycznego kociołka.</p>
<p><strong>Led Zeppelin "Tangerine" (1970)</strong><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/_Xm3SykupD0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/_Xm3SykupD0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piłkarski poker]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 14:47:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.wordpress.com/?p=86</guid>
<description><![CDATA[Przyznam się, że jestem sympatykiem piłki kopanej – a początek tej intymnej relacji datuje si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignnone" src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" alt="" /><strong>Przyznam się, że jestem sympatykiem piłki kopanej – a początek tej intymnej relacji datuje się mniej więcej na MŚ we Włoszech i ME w Szwecji. Dlatego upadek moralny tej dyscypliny w wydaniu krajowym jest dla mnie szalenie przykry. Zatrzymanie Janusza Filipiaka skłoniło mnie wreszcie do dorzucenia swoich trzech groszy do kloaki.</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--> Nie oglądam Orange Ekstraklasy. Nie chodzę na stadion, bo nie odpowiada mi towarzystwo, skandujących wyrazy uznawane powszechnie za obelżywe, półgłówków, którzy mistrzowski tytuł dla swojego klubu celebrują poprzez bitwę z policją. Nie mam też ochoty na obserwację boiskowej kopaniny w telewizji odkąd kiedyś usłyszałem, jak relację z Pucharu Ligi zdominowaly chóralne rynsztokowe śpiewy kiboli, które komentatorzy podsumowali jako "gorącą atmosferę na warszawskim stadionie". Przyzwolenia na chamstwo być nie powinno i ja firmować go nie zamierzam.</p>
<p style="text-align:justify;">Ostatnie wydarzenia dowodzą jednak, ze słynny <em>Piłkarski poker</em> (młodzieży polecam tytuł Zaorskiego ze świetną rolą Gajosa) był znacznie bliższy prawdy, niż można było spodziewać się w najczarniejszych snach. Minister Ćwiąkalski mówi o 29 zamieszanych w aferę klubach. Policja zatrzymuje kolejnych podejrzanych, których liczba dawno przekroczyła setkę. Do "Fryzjera", z którego TVN zrobiła gwiazdę telewizyjną i niezliczonych działaczy dołączają takie postacie, jak zawodnik aktualnego wicemistrza Polski, obiecujący trener, który jeszcze w latach 90. był podstawowym zawodnikiem drużyn szkockich i angielskich, czy były bramkarz reprezentacji, który - wraz z Andrzejem Juskowiakiem – stał się współautorem pamiętnego zwycięskiego remisu z Francja na Parc des Princes. Los zdegradowanych już za łapownictwo Arki Gdynia czy Górnika Łęczna podzielą w tym sezonie Zagłębie Sosnowiec i Widzew, a mogą do nich dołączyć kluby z Lubina, Białegostoku czy Kielc. Następne czekają w kolejce. Michał Listkiewicz tymczasem na niedzielnym (13.04) zjeździe PZPN zapowiada (który to już raz?), że poda się do dymisji. Nie teraz. We wrześniu. Może i tak - podobno Schetyna przy wsparciu Ćwiąkalskiego i Drzewieckiego mocno go przycisnął. A potem? Już słyszałem, że jego następcą mógłby zostać Antoni Piechniczek. Idzie nowe. Niech żyje młodość.</p>
<p style="text-align:justify;">Najgorsze jest to, ze nie widać perspektyw na radykalną zmianę atmosfery. Listkiewicz, przy wszystkich jego błędach i zaniechaniach, prawdopodobnie nie był osobiście zaangażowany w proceder korupcyjny. Energiczny, elokwentny, dysponuje też dobrymi kontaktami we władzach UEFA - która skądinąd sama jest podobnie koteryjną organizacją, jak PZPN. Na tle panów pokroju Forbicha, Żelazki czy swojego, nieżyjącego już, poprzednika prezentuje się znakomicie. O schedę po Listkiewiczu ubiegać się będzie pewnie Antoni Piechniczek, ćwierć wieku temu niezły trener, a być może i Grzegorz Lato, król strzelców Mundialu z 1974 r., który oświadczył ostatnio, ze PZPN nie powinien za nic przepraszać. Zbigniew Koźmiński, rzecznik Związku, po niedzielnym, przerwanym zjeździe powiedział, że "brak jakiegokolwiek planu również jest planem". Miała być zapewne zgrabna parafraza, wyszła deklaracja programowa zarządu - "weźmiemy ich na przetrzymanie, może sprawa rozejdzie się po kościach". Mam nadzieję, że nie. Kamil Durczok skrótowiec PZPN rozszyfrował jako "przypadkowy zjazd w pewna niedziele". Wiele w tym trafności. Komu naprawdę chodzi o doszlusowanie choćby do Turcji czy Grecji? A bez woli "struktur" Związku zmiany są niemożliwe, bo w odpowiedzi na lament, że państwo ingeruje w kompetencje samorządnego i niezależnego PZPN, koledzy z UEFA gotowi są przyjść z odsieczą i zagrozić zawieszeniem Polski w rozgrywkach międzynarodowych. Na kogo wówczas spadłoby odium odpowiedzialności za to, że chłopcy Beenhakkera nie pojechali do Austrii? Na Listkiewicza? Skąd, na rząd Donalda Tuska.</p>
<p style="text-align:justify;">Jednak coś się zmienia. Wokół futbolu zrobiło się takie zamieszanie, że wątpię, aby dzisiaj ktoś w I albo II lidze – w obawie przed CBA - odważył się kupić mecz. Po nagłośnieniu sprawy kieleckiej Korony Krzysztof Klicki, który wierzył w możliwość budowy od zera profesjonalnego klubu na ugorze, wycofał się ze sponsoringu. To będzie gwóźdź do trumny pierwszoligowej piłki w Świętokrzyskim, ale może stać się przyczynkiem do oczyszczenia środowiska. Jeśli sami piłkarze I kadra szkoleniowa zacznie obawiać się wyjścia z piłki pieniędzy Krauzego czy Filipiaka, jest jeszcze nadzieja. Do Górnika Zabrze wszedł Allianz – czuję przez skórę, że takiej firmie też będzie zależało na wizerunku bardziej, niż, weźmy przykład pierwszy z brzegu, KGHM.</p>
<p style="text-align:justify;">Z drugiej strony, obserwuję pokusę, aby podłączyć do gigantycznej afery korupcyjnej różne sprawy z nią niezwiązane. Jakiś geniusz wymyślił, żeby do PZPN wsadzić Marcinkiewicza – co załatwiłoby mu ciepłą posadkę po odejściu z EBOR – a potem pojawiła się też kandydatura Bieleckiego, który najbardziej zaufanym doradcą Donalda Tuska z racji znajomości z KLD. Szczęśliwie, drugi z wymienionych ma co robić w Pekao po wchłonięciu BPH.</p>
<p style="text-align:justify;">Zatrzymanie Janusza Filipiaka także nie miało kompletnie nic wspólnego z korupcją – zarzucono mu antydatowanie kontraktu z Pawłem Drumlakiem, piłkarzem ściągniętym do Cracovii, któremu odechciało się pracować. Że Filipiak (jak inna z dużych postaci polskiego futbolu, Drzymała) posiada cechy autorytarne, było wiadomo – zresztą, gdyby ich nie posiadał, o Comarchu nikt by dzisiaj nie słyszał. Jednak to nie znaczy, że był zaangażowany w korupcję – ktoś znowu próbował grać kartą „nieuczciwego biznesmena” dla zdobycia aprobaty opinii publicznej. A sprawa wydaje się być nie tylko dęta, ale i ryzykowna dla organów ścigania: Comarch jest spółką giełdową, co może rodzić podejrzenia, że zatrzymanie prezesa pod byle pretekstem stało się środkiem do manipulowania ceną akcji, a z drugiej strony, jako że firma działa na rynku międzynarodowym, może domagać się odszkodowania za utratę zaufania kontrahentów, jeśli zatrzymanie było bezzasadne. Ktoś za to prawdopodobnie beknie.</p>
<p style="text-align:justify;">Do dzisiaj zatem piłka nożna jest obszarem rozgrywania dużych interesów – nie ma w tym zresztą nic złego, futbol jest w końcu potężnym biznesem, tak długo, jak długo nie gra się znaczonymi kartami. W przeciwnym razie, staje się ona przejawem słabości i bezradności państwa, w którym nic nie jest tym, na co wygląda.</p>
<p align="justify"><a href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http://polarwombat.wordpress.com/2008/04/17/pilkarski-poker/"><img class="alignnone" src="http://www.wykop.pl/imgtools/wykop_middle.gif" alt="wykop.pl" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ćwiąkalski odkrywa układ, a sędzia się wiesza czyli tydzień w drugiej Irlandii]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=209</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 18:03:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=209</guid>
<description><![CDATA[Motto: Co jest prawdą dziś, okazuje się fałszem jutro.
Monteskiusz
Newsy, moi drodzy, nie z tej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Motto: <strong>Co jest prawdą dziś, okazuje się fałszem jutro.</strong><br />
<em>Monteskiusz</em></p>
<p>Newsy, moi drodzy, nie z tej ziemi. W krainie powszechnej tusk-szczęśliwości  minister  odkrył "układ płocki".</p>
<blockquote><p>W <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1728904,11,item.html">Płocku</a> działał lokalny układ, który mógł być zamieszany w porwanie i śmierć Krzysztofa Olewnika, a później w utrudnianie śledztwa i mylenie tropów. Mieliśmy tam do czynienia z przenikaniem się pewnych powiązań i znajomości.</p></blockquote>
<p>Czy to Zbyszek Żebro ? Czy to jakiś niedorżnięty [ukłony dla Radzia] kaczysta? Ależ nie, nie, nie to pieszczoch salonów, wybitny teoretyk prawa i praktyk sal sądowych, bojownik z laptopami: Zzzzzbigniew Ćwiąkalski. Powitajmy Pana Zbyszka burzliwymi brawami w drużynie paranoików walczących ew. wierzących w układ[y] [sam się do nich zaliczam of koz].</p>
<p>Porwanie jako zemsta na rodzinie Olewników za odmowę współpracy z układem bizensowo-polityczno-policyjnym to jedna z głównych hipotez, jaką od jakiegoś czasu zakładają prokuratorzy. [za <a href="http://www.wprost.pl/ar/127608/Cwiakalski-w-porwanie-Olewnika-mogl-byc-zamieszany-uklad-plocki/">Wprost</a>]</p>
<p>To nie dziwi, w końcu prokuratorzy zostali zarażeni ziobrozą. Ale że sam minister od Zolla też, no to już niewiarygodne...</p>
<p>Kolejny news. W kaczystowskiej IV RP to byłby co najmniej news tygodnia. Dzień po akcji faszystowsko-kaczystowskich bojówek, które teraz nazywają się Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego powiesił się sędzia sądu rejonowego z Garwolina, podejrzewany o branie w łapę.<br />
Powiesił się w środę, a ja dopiero dzisiaj się o tym dowiedziałem, mimo że czytam Wyborczą, a już co najmniej jedynki tamże.<br />
Dzisiaj ten absolutny hicior znalazł się w Wyborczej na stronie 7-mej. Dopiero dzisiaj.<br />
A jeszcze rok wstecz... wspaniała jedynka... "Zaszczuty sędzia"... piękne przemówienia z ław poselskich: Macie krew na rękach mmmm... a te kolumny wypowiedzi autorytetów bolejących nad stłamszonym polskim wymiarem sprawiedliwości. Rozmarzyłem się. Nie przystoi tak żartować, w końcu powiesił się człowiek, ale te złośliwości same cisną się na usta, pardon, klawisze.</p>
<p>PiS żąda, hehehe, wyjaśnień. Raz, dwa, trzy za demokracją gonisz Ty.</p>
<p>Aha  w Rumunii zrezygnował szef MSZ. Pokłosie <a href="http://tygodnik.onet.pl/30,0,8603,czy_crulic_glodowal__bo_byl_niewinny,artykul.html">sprawy</a> Crulica wykrytej przez Tygodnik Powszechny. Potęga mediów.</p>
<p>Dajcie mi dwie gazety a sam ruszę z posad Ziemię. No, Polskę przynajmniej. </p>
<p>P.S Motto trzeba chyba odwrócić. Będzie bardziej pasowało.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Najlepiej gadać i nic nie robić]]></title>
<link>http://maclawyer.wordpress.com/?p=529</link>
<pubDate>Thu, 13 Mar 2008 14:37:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>maclawyer</dc:creator>
<guid>http://maclawyer.wordpress.com/?p=529</guid>
<description><![CDATA[Pan Minister Zbigniew Ćwiąkalski poza imieniem nic wspólnego z Ziobrą nie ma. Ale pomysłu na zr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pan Minister Zbigniew Ćwiąkalski poza imieniem nic wspólnego z Ziobrą nie ma. Ale pomysłu na zreformowanie wymiaru sprawiedliwości tez nie ma. Szkoda.</p>
<p>Z metodologicznego punktu widzenia Pan Minister Ćwiąkalski robi dokładnie to samo co robił były minister sprawiedliwości Pan Zbigniew Ziobro - chociaż oczywiście w odmiennym kierunku - czyli <em>majsterkuje</em> przy systemie wymiaru sprawiedliwości, bez jakiejkolwiek wizji jego zreformowania. Projekt ustawy zmieniającej prawno-ustrojową pozycję prokuratury, jest właśnie takim <em>majsterkowaniem</em> w systemie wymiaru sprawiedliwości, bez przedstawienia jakiejkolwiek wizji zreformowania całego systemu. A system wymaga reformy. I to pilnej. Tyle tylko, że zreformowany nie będzie. Nie chcą tej reformy politycy i nie chcą tej reformy prawnicy: sędziowie, adwokaci, radcowie i prokuratorzy. Po prostu brak zmian jest wygodny, nie wymaga wysiłku i daje uzasadnienie do narzekania i zrzucania odpowiedzialności za stan polskiego wymiaru sprawiedliwości przez przedstawicieli jednego zawodu prawniczego na inne środowiska prawnicze.</p>
<p>Porównując działania poprzedniego ministra z działaniami ministra Zbigniewa Ćwiakalskiego, stwierdzić trzeba, że Zbigniew Ziobro psuł polski wymiar sprawiedliwości z jakąś wewnętrzną pasją; inna sprawa, że będąc kompletnym dyletantem, nie dostrzegał nawet skutków swojej szkodliwej działalności. Pan Minister Zbigniew Ćwiąkalski bez wątpienia jest profesjonalistą. Ale w jego działaniach pasji nie widać. O ile Ziobro psuł polski system wymiaru sprawiedliwości o tyle winą Pana Ministra Ćwiąkalskiego jest to, że systemu tego nie naprawia a nawet nie próbuje naprawić. Innymi słowy robi dokładnie to, czego oczekują od niego środowiska prawnicze. Czyli nic. No może poza pustym gadaniem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Henryk Stoklosy]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/03/06/henryk-stoklosy/</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 20:36:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/03/06/henryk-stoklosy/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Ulotki z nazwiskami krytyków poczynań Henryka Stokłosy, wizerunkami trumien z dop]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)<br />
<b>Ulotki z nazwiskami krytyków poczynań Henryka Stokłosy, wizerunkami trumien z dopiskiem "Henryk Stokłosa funduje" i symbolem "świętej pamięci" rozrzucono wczoraj pod drzwiami mieszkańców Śmiłowa, którzy w mediach opowiadali się przeciwko zwolnieniu z aresztu kontrowersyjnego biznesmena. Za kilkanaście dni prokuratura będzie musiała zadecydować, czy złoży wniosek o przedłużenie aresztu wobec wpływowego przedsiębiorcy, a grupa jego najbliższych współpracowników rozpoczęła działania, które mają stworzyć wrażenie "masowego poparcia dla Stokłosy". Mieszkańcy powiatu pilskiego, którzy od lat wskazywali na łamanie prawa przez Stokłosę, obawiają się, że te działania - koordynowane przez najbliższych współpracowników byłego senatora - mają stworzyć prokuraturze swoisty parawan pozwalający na nieprzedłużenie aresztu wobec niedawnego klienta Zbigniewa Ćwiąkalskiego.</b></p>
<p>Cztery pogrzebowe krzyże, symbole, jakie standardowo umieszcza się na nekrologach, trumny i nazwiska wraz z fotografiami mieszkańców Śmiłowa, którzy w mediach krytycznie oceniali działalność kontrowersyjnego biznesmena i sprzeciwiali się podejmowanym przez rodzinę i współpracowników Stokłosy działaniom mającym na celu wymuszenie na wymiarze sprawiedliwości zwolnienia z aresztu Henryka Stokłosy, rozrzucono wczoraj pod drzwiami sporej grupy mieszkańców tej podpilskiej miejscowości, w której swój zakład HS Farmutil ulokował Henryk Stokłosa. Czy ulotki z pogróżkami to próba zastraszenia tych, którzy nie godzą się na prowadzenie przez grupę osób związanych ze Stokłosą akcji mającej na celu stworzenie wrażenia "masowego poparcia" dla biznesmena-aferzysty? Wszystko wskazuje na to, że tak. Tym bardziej że na ulotce znalazł się napis "Farmutil broni Stokłosy". A jak mówią mieszkańcy Śmiłowa w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" - wśród zatrudnianych przez Stokłosę są "specjaliści" z organów ścigania w okresie PRL.<br />
- Dotąd spotykałyśmy się z groźbami słownymi, gestami nieprzyzwoitymi oraz grożącymi podcinaniem gardła. Teraz przyszedł czas na namacalny dowód, kogo Henryk Stokłosa uznał za swoich wrogów - mówi Jolanta Koper. - Ulotki do ręki nie dostałam, natomiast zauważyłam ją wiszącą w gablocie w szkole, w której mieści się nasze biuro - mówi Irena Sienkiewicz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej. - Zawiadomiliśmy policję - dodaje.<br />
Podobne pogróżki zdarzały się już wcześniej. Za każdym razem jednak zawiadomiona o nich policja ukręcała łeb sprawie. Niekiedy tłumacząc to kuriozalnie. I tak, kiedy w maju 2006 r. Jolanta Koper zawiadomiła policję o groźbach "poderżnięcia gardła", starszy aspirant Dariusz P. odmówił wszczęcia śledztwa w tej sprawie wobec braku formalnego "wniosku o ściganie".<br />
Ten sam formalny powód podał w czerwcu 2006 r. starszy sierżant Sławomir H. z posterunku w Białośliwiu. Decyzje o odmowie wszczęcia postępowania były zatwierdzane przez Prokuraturę Rejonową w Chodzieży. W ubiegłym roku wszczęte po publikacji "Naszego Dziennika" postępowanie kontrolne wykazało, że jedna trzecia spraw kierowanych przeciwko Stokłosie do tej prokuratury była umarzana lub kończyła się odmową wszczęcia postępowania - w sposób bezzasadny. Nie może też dziwić marazm organów ścigania wobec informacji o groźbach. - Przed kilkoma laty pilscy policjanci odznaczyli Henryka Stokłosę medalem "Zasłużony dla NSZZ Policjantów", zaś on sam zasponsorował bankiet z tej okazji.<br />
Nieprzypadkowo również zapewne wybrano czas przygotowywania ulotek, które mają na celu zastraszenie osób niechętnych Stokłosie. W najbliższych bowiem dniach Prokuratura Okręgowa w Warszawie będzie musiała podjąć decyzję o ewentualnym złożeniu wniosku o przedłużenie aresztu wobec Henryka Stokłosy. Od kilkunastu dni małżonka byłego senatora, Anna Stokłosa, oraz grupa jego najbliższych współpracowników przygotowuje akcję mającą na prokuratorze i sądzie - to bowiem od sądu zależy, czy areszt zostanie przedłużony - wywarcie wrażenia "masowego poparcia społeczeństwa dla Henryka Stokłosy".<br />
- Docierają do nas sygnały, że akcja nie jest tak całkiem spontaniczna, że być może ktoś wpadł na pomysł, żeby stworzyć prokuraturze "podkładkę", która pozwoli wścibskim dziennikarzom wytłumaczyć, dlaczego zwolniono z aresztu niedawnego klienta ministra sprawiedliwości, pana Ćwiąkalskiego. "Presja opinii publicznej" to świetne wytłumaczenie. Obyśmy się mylili - mówi nasz rozmówca, jeden z członków ekologicznego Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej, które od lat wskazywało na łamanie prawa przez Stokłosę.<br />
Akcja "nacisku opinii publicznej" przygotowywana jest z rozmachem. Dzisiaj w Śmiłowie, pod budynkiem przedsiębiorstwa Stokłosy, ma odbyć się "spontaniczna manifestacja" osób popierających aresztowanego biznesmena. Do udziału w manifestacji nawołują plakaty i ogłoszenia zamieszczone przez należącą do Stokłosów gazetkę. Nie brakuje też akcentów politycznych, mających wskazać na rzekomą odpowiedzialność za "prześladowanie Stokłosy" polityków PiS. "Spotkanie będzie miało na celu zamanifestowanie solidarności z największym pracodawcą w regionie, który w wyniku politycznych nacisków ze strony członków poprzedniej ekipy rządzącej krajem został zatrzymany i tymczasowo aresztowany". Wcześniej, o czym informowaliśmy na łamach "Naszego Dziennika", zainicjowano akcję "Listu społeczności Śmiłowa w obronie Stokłosy". Organizatorzy akcji planowali wysłanie do sądu i prokuratury pisma w imieniu mieszkańców Śmiłowa - tyle że pod dokumentem podpisało się zaledwie 19 osób z liczącej około tysiąca osób społeczności. Specjalną uchwałę przyjęła więc rada gminy, która zaapelowała o zwolnienie Stokłosy z aresztu.<br />
<b>Wojciech Wybranowski</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hipoteka, czyli dominium pani w czapce z lisa]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/?p=75</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 16:27:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.wordpress.com/?p=75</guid>
<description><![CDATA[Zbigniew Ćwiąkalski dostał od Donalda Tuska nieformalne polecenie, aby zniknąć z mediów, bowie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" height="58" width="100" /><b>Zbigniew Ćwiąkalski dostał od Donalda Tuska nieformalne polecenie, aby zniknąć z mediów, bowiem drażni elektorat... Tzw. opinia publiczna uważa fizjonomię ministra sprawiedliwości za antypatyczną (jak mniemam, w porównaniu do energicznego młodzieńczo poprzednika), a więc podjęto decyzję o wdrożeniu środków zapobiegawczych i powołaniu resortowego rzecznika prasowego, który odciąży przełożonego od wystąpień publicznych. Szkoda, że nikt nie podjął próby wyjaśnienia opinii publicznej, czym powinien zajmować się minister sprawiedliwości - mam na ten temat pewne osobiste przemyślenia.</b></p>
<p style="text-align:justify;"><!--more-->Zbigniew Ziobro epatował nas obrazem kryminalistów i chuliganów, którzy zagrażają społeczeństwu. Temat jest nośny, rzecz jasna, pozwala w dodatku kultywować uczucie lęku przed "wrogiem", przed którym ochronić może tylko przewodnia siła narodu. Nie zamierzam jednak poświęcać czasu socjologicznemu mechanizmowi szeroko komentowanemu w mediach, chciałbym natomiast dowieść na konkretnym przykładzie, że największym wyzwaniem stojącym przez Ministerstwem Sprawiedliwości nie jest sądownictwo karne, a cywilne i administracyjne, które siłą rzeczy dotyczy każdego z obywateli. Oraz pewien model urzędnika, który pozwolę sobie określić jako <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1428313,2677,kioskart.html">"panią w czapce z lisa"</a>.</p>
<p style="text-align:justify;">W 2005 r. kupiłem mieszkanie. W 2007 r. podpisałem wreszcie akt notarialny, przenoszący własność lokalu, a sierpniu tegoż roku złożyłem wniosek o ustanowienie hipoteki na rzecz kredytodawcy. Moja żona stawiła się pewnego pięknego popołudnia do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa przy ul. Solidarności z wypełnionym wnioskiem (abstrahuję już zupełnie od tego, że niezwykle hermetyczny wniosek okazał się nieczytelny także dla osób z doświadczeniem w zakresie wniosków o finansowanie z funduszy unijnych). Biuro podawcze formalnie jest czynne do 1800, a do gmachu sądu interesanci wpuszczani są do 1745. Moja żona odstała swoje w kolejce do kasy, aby uregulować opłatę administracyjną, odstała w drugiej kolejce do biura podawczego, a wreszcie, o 1740,  stanęła przed panią w czapce z lisa. Od niej usłyszała, że trzeba było przyjść wcześniej, bo personel już wychodzi. Po wskazaniu, że do końca pracy brakuje jeszcze 20 minut, urzędniczka jak niepyszna usiadła z powrotem za biurkiem i przyjęła dokumenty.</p>
<p style="text-align:justify;">Minęły 4 miesiące... W międzyczasie dzwoniliśmy kilka razy do sądu i dowiadywaliśmy się, że sprawa jest procedowana. Wreszcie, któregoś grudniowego dnia, krótko przed Bożym Narodzeniem, odebraliśmy awizo z sądu - jak wiadomo, przesyłki sądowe są przetrzymywane na poczcie 7 dni, a listonosze rutynowo antydatują zawiadomienia, więc pozostało nam trzy dni na odebranie dokumentu. Zatarliśmy ręce w radosnym oczekiwaniu na informacje o rozpatrzeniu naszego wniosku - wpis do hipoteki bowiem wiązał się automatycznie ze zmniejszeniem oprocentowania kredytu. Po dwóch dniach pojawiłem się zatem na poczcie, gdzie czekało na mnie duże zaskoczenie: sąd informował ręką pani referent, nazwijmy ją, Gęgawy, że nie dostarczyliśmy wymaganych załączników do naszego wniosku, toteż wzywa nas do uzupełnienia braków w ciągu 7 dni pod rygorem oddalenia wniosku.</p>
<p style="text-align:justify;">Rzecz jasna, popadłem w białą furię. Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Mokotowa cztery miesiące zajęło stwierdzenie, że mój wniosek jest niekompletny. Zadzwoniłem do Gęgawy w czapce z lisa. Zostałem uświadomiony, że pismo z mojego banku, popierające mój wniosek, nie zawierało numeru lokalu, więc nie może zostać zaakceptowane. Pismo z banku, poinformowałem cierpliwie moją rozmówczynię, zostało sporządzone przy podpisywaniu umowy kredytowej, gdy mieszkanie nie miało oficjalnie przyznanego adresu. Niemniej jednak zarówno dane stron postępowania, jak i powierzchnia lokalu obciążanego hipoteką, się zgadzają, w związku z czym sprawa nie powinna być problemową. Gęgawa odrzuciła moją argumentację, po czym zażądała nowego pisma z banku.</p>
<p style="text-align:justify;">Moja żona udała się zatem do banku po nowe pismo. Pech chciał, że bank w międzyczasie zmienił właściciela, a personel w stu procentach się zmienił, więc pracowniczki banku nie miały zielonego pojęcia, czego my od nich chcemy. Odmówiły przygotowania nowego pisma. Moja żona zrobiła więc karczemną awanturę, która zadziałała - została zaprowadzona do pozbawionych okien kazamatów, gdzie grupa innych pań jadła śniadanie. Nie były chętne do współpracy, jednak rzut oka na wściekłego klienta upewnił je, że lepiej nie ryzykować konfrontacji. Zbiorowym wysiłkiem trustu mózgów w przeciągu pół godziny przygotowały nowe pismo do sądu, z którym moja żona pojechała na Solidarności.</p>
<p style="text-align:justify;">Biuro podawcze, jak sama nazwa wskazuje, służy wyłącznie składaniu dokumentów, więc obsługująca interesantów pani w czapce z lisa nie potrafiła udzielić mojej żonie żadnej informacji. Po telefonicznej konsultacji zdecydowaliśmy, że należy złożyć pismo z banku wraz z listem przewodnim, po czym wziąć potwierdzenie, aby nie okazało się, że dokumenty posłużą komuś do podpierania kwiatka doniczkowego. Pani w czapce z lisa nie zamierzała ani udostępnić kserokopiarki, ani też potwierdzić złożenia dokumentów, ale po kolejnej awanturze ustąpiła.</p>
<p style="text-align:justify;">Następnego dnia zadzwoniliśmy do sądu z pytaniem, czy możemy liczyć na rozpatrzenie sprawy. Do urzędniczki nasze wyjaśnienia wówczas jeszcze nie dotarły, ale pospieszyła z zapewnieniem, że od tego momentu w ciągu kilku dni wpis zostanie dokonany.</p>
<p style="text-align:justify;">Na początku stycznia zadzwoniłem do sądu po raz kolejny. Kolejna z pań w czapce z lisa poinformowała mnie, że wpis zostanie dokonany tego samego dnia lub dnia następnego, i zaraz potem zawiadomienie zostanie do nas wysłane. Ponieważ jednak nic z sądu nie dotarło do nas w ciągu kolejnych tygodni, w ostatnich dniach stycznia zadzwoniliśmy po raz kolejny. Pani w czapce z lisa zapewniła, że wpis został dokonany zgodnie z procedurą i zawiadomienie "z pewnością zostało wysłane na początku tygodnia". Jako, jednak, że w ciągu następnych siedmiu dni nadal nic nie dostałem, zadzwoniłem po raz kolejny i w bardzo zdecydowanych słowach zażądałem informacji. Pani w czapce z lisa poczuła się urażona, ale poinformowała mnie, że potwierdzenie zostało wystawione określonego dnia (trzy dni po moim poprzednim telefonie) i zostało wysłane. Zasugerowała też, abym wstrzymał się z odbieraniem wypisu do momentu, aż bank - i ja - nie otrzymamy informacji.</p>
<p style="text-align:justify;">Minęły dwa tygodnie. Zawiadomienia jak nie było, tak nie było. Tym razem zadzwoniła żona. Dowiedziała się od pani w czapce z lisa, że zawiadomienie zostało przygotowane, ale - najwidoczniej przez przeoczenie - nikt go nie wysłał. Wielce skruszona urzędniczka obiecała dopilnować osobiście wysłania dokumentów nazajutrz.</p>
<p style="text-align:justify;">Minęły dwa tygodnie. Moja żona zadzwoniła do sądu. Ta sama pani w czapce z lisa zdumiała się, że nie dostaliśmy zawiadomienia, a potem skonstatowała, że istotnie - uzyskała potwierdzenie, że informacja trafiła do banku, potwierdzenia, że wnioskodawca odebrał dokument, wciąż brakowało. Obiecała wysłać zawiadomienie ponownie. Dzisiaj wiem już, że list bądź to zaginął na poczcie, bądź to listonoszowi nie chciało się antydatować kolejnego awizo (w sprawie fałszowania daty dwukrotnie składałem uprzednio skargi na urząd pocztowy).</p>
<p style="text-align:justify;">Bogatsi o informację, że bank otrzymał zawiadomienie o wpisie hipoteki, zdecydowaliśmy się działać - każdy kolejny miesiąc zwłoki oznaczał wyższą o kilkaset złotych miesięczną ratę kredytu. Moja żona odstała zatem swoje i odebrała wypis, a ja zaniosłem go do banku. 5 marca 2008 r. awizowano pismo z zawiadomieniem o pozytywnym rozpatrzeniu mojego wniosku o wpis do hipoteki złożonego w pierwszym tygodniu sierpnia 2007.</p>
<p style="text-align:justify;">Podstawową tezą niniejszego tekstu jest konieczność właściwego przedstawienia priorytetów ministerstwa sprawiedliwości: kluczowym zadaniem jest rozwiązanie najbardziej palących, przyziemnych, a przez to najtrudniejszych problemów, które dotykają każdego obywatela tego kraju. Nie należą do nich ani nośne piarowsko sądy 24-godzinne, ani zaostrzanie kodeksu karnego. Bez porównania ważniejsza - dla obywateli jako osób prywatnych, ale też jako prywatnych przedsiębiorców - jest poprawa sytuacji w wydziałach cywilnych i gospodarczych. Ta bowiem w kraju - a z całą pewnością w Warszawie - jest nie do zniesienia. Panie ministrze, do boju!</p>
<p align="justify"><a href="http://www.wykop.pl/dodaj?url=http://polarwombat.wordpress.com/2008/03/06/hipoteka-czyli-dominium-pani-w-czapce-z-lisa&#38;title=Hipoteka, czyli dominium pani w czapce z lisa"><img class="alignnone" src="http://www.wykop.pl/imgtools/wykop_middle.gif" alt="wykop.pl" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[100 dni Donald'a T.]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=389</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 20:34:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=389</guid>
<description><![CDATA[(Nasza Polska)
100 dni rządów Donalda Tuska to farsa a nie odpowiedzialne rządzenie Polską -Rzą]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasza Polska)</p>
<div class="WSTEPTYT"><b>100 dni rządów Donalda Tuska to farsa a nie odpowiedzialne rządzenie Polską -Rząd pozorów</b></div>
<div class="WSTEPTYT"></div>
<div class="WSTEP">Miały być tłumy wracające z Irlandii do Polski. Miał być wzrost gospodarczy... A tu minęło 100 dni i guzik prawda. W samolotach nie widać tłumów zachwyconych polityką rządu i ochoczo wracających do kraju - wyjąwszy, co poniektórych aferzystów. Gospodarka leci na łeb na szyję, a rodziny polskie rozdzielone emigracją coraz częściej stają na salach sądowych i rozwodzą się.</div>
<p><img src="http://www.medianet.pl/%7Enaszapol/IMG/0808wst.jpg" alt="0808wst.jpg" align="middle" hspace="15" vspace="10" /></p>
<div class="WSTEP">I to jest najlepsze podsumowanie 100 dni rządów Donalda Tuska.</div>
<div class="WSTEP">Pamiętam, jak w 2005 r. Platforma Obywatelska i Tusk osobiście straszyli wizją rządów analfabetów politycznych i ekonomicznych z Prawa i Sprawiedliwości. Benzyna miała kosztować ponad 5 złotych, miał podrożeć gaz, miała zawalić się giełda.</div>
<div class="WSTEP">A tu proszę... Ci "analfabeci", wykpiwani przez Tuska i Balcerowicza, sprawili, że stopa bezrobocia spadła do 12,2 procent. W 2007 r. odnotowano rekordową liczbę inwestycji zagranicznych, zaś PKB wzrósł o 7,4 proc. - najwięcej po 1989 r. Rekordzistą był sektor budowlany, który odnotował wzrost o 60 proc. O 22,6 proc. wzrósł eksport, a wynagrodzenia o 8,4 proc. Poprawiło się też bezpieczeństwo: tylko w okresie od kwietnia 2007 do kwietnia 2006 r. o 40 proc. spadła liczba skradzionych samochodów. Deficyt budżetowy udało się zmniejszyć o 21,5 proc. Rozpędzono na cztery wiatry Wojskowe Służby Informacyjne, tworząc Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, pierwszą po 1989 r. służbę specjalną (obok CBA) nieskażoną bakcylem komunizmu.</div>
<div class="WSTEP">Przypominam te fakty, gdyż stanowią one punkt wyjściowy dla zrozumienia, z czym walczy od 100 dni rząd Donalda Tuska, a od 2005 r. Platforma. Jest to walka w interesie "budowniczych okrągłego stołu" z PZPR i lewicy "solidarnościowej" o dalsze zabezpieczenie ich wpływów politycznych i ekonomicznych.</div>
<div class="WSTEP">Tuż po objęciu rządów Tusk zapowiedział, że pierwszy okres pracy gabinetu będzie czasem sprzątania po poprzednikach. I - tu - muszę przyznać - słowa dotrzymuje z żelazną konsekwencją, wprowadzając anarchizujący państwo bałagan skrywany oprawą pijarowską w mediach. Platforma Obywatelska rujnując kraj swoją niekompetencję przesłania "tematami zastępczymi": laptopami Ziobry, tysiącami długu PC, różnego rodzaju "gwoździami" pokazywanymi na kolejnych prasowych klownadach przez ministra Ćwiąkalskiego.</div>
<div class="WSTEP">W zeszłym tygodniu w mediach znów zahuczało "aferą". Obwieszczono, że były minister skarbu Wojciech Jasiński umorzył długi Porozumienia Centrum. Zrobił to zgodnie z prawem, gdyż taka praktyka obowiązuje w przypadku, gdy długi są nieściągalne, ale ten drobiazg umknął większości żurnalistów. Jednocześnie szybko zatrzaśnięto wieko nad skandalem w wykonaniu wicepremiera Waldemara Pawlaka, który umorzył 461 milionów spółce J&#38;S.</div>
<div class="WSTEP">Kiedyś obecny Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził, że PiS uprawia propagandę goebbelsowską. Skierował tę uwagę pod złym adresem, gdyż PiS nigdy nie posłużył się - w odróżnieniu od guru PO - Władysława Bartoszewskiego terminem "bydło" - a to już jest poziom tego, co uprawiał geniusz propagandy III Rzeszy. Obecna ekipa nie ma jednak sobie równych w odwracaniu kota ogonem.</div>
<div class="WSTEP">100 dni rządu charakteryzowała permanentna wojna z prezydentem. Tusk groził: <i>- Jest granica, do której PiS zbliża się w sposób bardzo niepokojący. To jest granica, gdzie nasza dobra wola i nasza gotowość współpracy z prezydentem, nawet poza ramami, jakie wytycza prawo, jest wykorzystywana do paraliżowania pracy (...), ale nie damy się sprowokować, będę cały czas do dyspozycji w sprawach, które wymagają naszej współpracy. </i>Po czym dodał: <i>Szanuję fakt, że prezydent jest głową państwa</i>. Jeszcze szanuje, choć już raz się przejęzyczył, mówiąc o sobie <i>per</i> głowa państwa...</div>
<div class="WSTEP">Prostą konsekwencją ataku na Pałac prezydencki stała się zmiana polityki zagranicznej, gdzie Polska, podobnie jak przed 2005 r., zaczęła pokazywać "miękkie podbrzusze", szczególnie w stosunkach z Niemcami i Rosją, co znakomicie wyszło na jaw przy wizycie Tuska w Moskwie. Premier zerwał z zasadą polityki solidarności Unii Europejskiej wobec Kremla, wypracowaną przez rząd Kaczyńskiego przy skandalu z rosyjskim embargiem na nasze mięso. Osłabił też strategiczne partnerstwo z Ukrainą oraz państwami bałtyckimi, co jest szczególnie niebezpieczne w kontekście naszego bezpieczeństwa energetycznego, a z drugiej strony wpycha naszych sojuszników w ramiona Rosji.</div>
<div class="WSTEP">W polityce wewnętrznej mamy zaś do czynienia z arogancją i ignorancją. Dowiodły tego kolejne protesty społeczne: celników, nauczycieli itd. Protestuje służba zdrowia - zamiast rozwiązań daje im się ochłap socjotechniczny w postaci "białego szczytu", który przeradza się w permanentną gadaninę. Protestują rolnicy przeciwko zbyt niskim cenom skupu żywca, a wicepremier Pawlak oświadcza, że nie będzie z nimi rozmawiał, gdyż ich protesty są wynikiem sentymentu do peerelu.</div>
<div class="WSTEP">Lekarze i pielęgniarki mieli opływać w luksusy, szpitale lśnić czystością... Zamiast tego dziś odchodzą od łóżek, ze szpitali ewakuowane są noworodki... Taka jest troska rządu- w tym o ludzi starszych. Świadczy o tym wypowiedź Waldemara Wierzby, dyrektora rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych - a więc osoby w randze ministra. Oświadczył, że pacjenci, którzy ukończyli już 65 lat nie będą mieli refundowanej protezy stawu biodrowego. Pewnie, szkoda materiału, na coś, co posłuży najwyżej kilka miesięcy czy lat...</div>
<div class="WSTEP">Co jeszcze? Mieliśmy czuć się bezpiecznie, gdyż miały minąć czasy, gdy - cytując Michnika - o szóstej do naszych domów będzie pukać niekoniecznie mleczarz. Dlatego zapewne dynamicznego i zwalczającego przestępczość Ziobrę (o czym świadczą m.in. wskaźniki dotyczące skuteczności tzw. sądów 24-godzinnych) zastąpił Zbigniew Ćwiąkalski, który w 2007 r. zarobił ponad milion złotych m.in. na reprezentowaniu swoich klientów - oligarchów, w tym Henryka Stokłosy.</div>
<div class="WSTEP">Wszystko to, w kontekście obietnic wyborczych, może wywołać uśmiech politowania. Tyle, że nie ma się z czego śmiać. Nie oglądamy bowiem podrzędnej jakości komedii, tylko "zabawę w państwo" ludzi całkowicie nieprzygotowanych do pełnienia odpowiedzialnych funkcji.</div>
<div class="WSTEP">W 2005 r. już po 20 dniach rządów PiS Donald Tusk krzyczał: "Gdzie są te mieszkania". A ja dziś pytam po stu dniach: "A gdzie ta Irlandia?" Nigdzie, gdyż nigdy nie miało jej być.</div>
<div class="WSTEP">W dawnym, dobrym, "Przekroju" była rubryka "Satyra w krótkich spodenkach". Takie spodenki nosi szef rządu...</div>
<div class="WSTEPLD">Piotr Jakucki</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PO-pic !]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/21/po-pic/</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 23:26:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/21/po-pic/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Rząd bez charakteru, bez planu spójnego działania, nieprzygotowany do sprawowania]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Rząd bez charakteru, bez planu spójnego działania, nieprzygotowany do sprawowania władzy i podejmujący chaotyczne decyzje. Pierwsze sto dni rządów Donalda Tuska pokazuje, że jego ekipa nie chce bądź nie jest w stanie podjąć się przeprowadzenia głębszych i niezbędnych reform, koncentrując się w zasadzie na administrowaniu państwem. Utrwalanie swojej popularności rządzący opierają na negowaniu tego, co robili poprzednicy. Czas pokaże, jak długo wyborcy będą takie działania "kupować".</b></p>
<p>Kiedy po ponadtrzygodzinnym exposé premiera Donalda Tuska słuchacze odetchnęli z ulgą, że wreszcie się skończyło, nawet pewnie nie przypuszczali, że nowa ekipa rządząca wcale nie przystąpi z entuzjazmem do realizacji tego, co zapowiedział nowy szef rządu. Pełne szuflady ustaw, które Platforma miała rzekomo w zanadrzu gotowe do wprowadzenia, okazały się nie tyle puste, ile - jak niedawno tłumaczył szef klubu Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski - projekty przystawały do czasu rządów Jarosława Kaczyńskiego, a teraz już są nieaktualne. Kłopoty z przygotowaniem jakiejś aktualnej ustawy mają jednak same resorty. Do tej pory Sejm nowej kadencji zdążył uchwalić jedynie dwadzieścia kilka ustaw. W rezultacie posłowie nie mają za bardzo co robić, kończąc swoje posiedzenia znacznie wcześniej, niż to było w poprzedniej kadencji, a posiedzenia Senatu, jak tego doświadczyliśmy ostatnio, z powodu nikłej aktywności legislacyjnej rządzących zaczynają być wręcz odwoływane. Co jednak takiego stało się np. w dziedzinie ochrony zdrowia, że rzekomo gotowe ustawy z szuflady Ewy Kopacz przestały być niemal z dnia na dzień aktualne - nie wiadomo. Na pewno bardziej medialne jest powiedzenie, że przygotowane projekty - a Platforma stworzyła ich podczas poprzedniej kadencji bodajże ponad 50 - przestały być aktualne niż ogłoszenie, że nie nadają się nawet do tego, by poważną pracą nad nimi mogli zająć się posłowie.<br />
Niemoc rządzących sprowokowała reakcję poszczególnych grup zawodowych. Nic bowiem dziwnego, że widząc, iż niewiele się dzieje, po swoje i przecież obiecane - znacznie wyższe - pensje w budżetówce przyszli do premiera lekarze, celnicy czy nauczyciele. Bo choć, jak to zwykle bywa, w wygłaszanych przez premierów exposé mało jest recept wskazujących, w jaki sposób czynione obietnice będą realizowane, to jednak nie można się nie liczyć z niepodjęciem działań na rzecz ich wypełnienia. Zwłaszcza jeżeli padały one aż przez trzy godziny przemówienia szefa rządu i każdy mógł znaleźć skierowaną do siebie obiecankę.<br />
Rząd Donalda Tuska pokazał jednak przez te sto dni, iż nie jest w stanie lub po prostu nie chce podejmować odważnych decyzji - chociażby w sprawie przeprowadzenia reformy finansów publicznych. Każda decyzja o jakiejś reformie, potencjalnie budząca kontrowersje, mogłaby odbić się na popularności Donalda Tuska - kandydata na prezydenta. Możemy mieć do czynienia jedynie z próbą przeprowadzenia tylko drobnych reform, jak chociażby likwidacją pakietu nieprzystających do rzeczywistości przepisów, co notabene jest wciąż w fazie jedynie zapowiedzi, czy z odwracaniem niektórych reform podjętych przez poprzedników.<br />
Właśnie na negowaniu tego, co robili poprzednicy, zwracając się przy okazji ku temu, co działo się w III RP, rząd postanowił oprzeć swoją kampanię. Realizując tym samym zawołanie przetransferowanego z klubu Prawa i Sprawiedliwości do Platformy Obywatelskiej Radosława Sikorskiego o "dorzynaniu watahy". Twarzą tej kampanii stał się minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, który wbrew swoim zapowiedziom stara się jednak dorównać liczbą konferencji swojemu poprzednikowi w ministerstwie. Zamiast jednak chwalić się sukcesami wymiaru sprawiedliwości i postawieniem zarzutów jakimś groźnym bandytom, przedstawia rzekome haki na poprzednika.<br />
Donald Tusk wraz ze swoim rządem utkwił gdzieś we wstępie swojego exposé, kiedy przez pierwsze pół godziny opowiadał o "zaufaniu" i tłumaczył, dlaczego poprzednia ekipa była "be" i dlaczego "Polacy wybrali nowy rząd". Dla oponentów rządzącej ekipy, którzy liczą na powrót do władzy, może to w jakimś sensie dobrze. Szkoda jednak straconego czasu. A nic nie robiąc na rzecz realizacji wyborczych obietnic, można rzeczywiście liczyć jedynie na "cud".<br />
<b>Artur Kowalski</b><br />
<img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="3" width="3" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po pierwsze, nie narażać się]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=368</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 02:20:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=368</guid>
<description><![CDATA[Bossowie mafii wyprodukowali w więzieniu czarną listę, uzyskawszy dostęp do danych na temat  zez]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Bossowie mafii wyprodukowali w więzieniu <b><i>czarną listę</i></b>, uzyskawszy dostęp do danych na temat  zeznań świadkowie i zaangażowanych w śledztwa policjantów. Mimo składanych doniesień, policja dopuściła  do egzekucji pierwszej osoby z tej listy. Według ostatniej<i> Misji specjalnej  </i>(TVP1)  tego rodzaju spisy przyszłych ofiar powstawały do tej pory  tylko w krajach, tradycyjnie kojarzonych z silnymi organizacjami mafijnymi. Mało tego, potencjalnymi wykonawcami wyroków maja być osławieni już "obcinacze palców", według jednych wypuszczeni z aresztu, według innych nie wypuszczeni, ale niewłaściwie sądzeni.  Pan Ćwiąkalski i Pan Donald jakby tego nie dostrzegli.<b> </b>Miażdżące zwycięstwo PO w więzieniach i aresztach śledczych oczywiście nie wiąże się bezpośrednio z tymi mrożącymi krew w żyłach wydarzeniami, ale ... :( Ćwiąkalski zajmował się ostatnio laptopami, a teraz instytucją prokuratora generalnego, i  innymi reformami czy niby-reformami. Nie czuję się bezpiecznie w tym kraju. Ciekawa jestem, czy  takie historie miałyby miejsce, gdyby nie doszło do ostatniej zmiany rządu... Już mi brakuje Kaczyńskiego i Ziobry. Nie sadziłam, że tak szybko  za nimi zatęsknię :o</p>
<p>P.S.<br />
Glam-rockowy hit w wykonaniu przyszłego skazańca...<br />
<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gary_Glitter">Gary Glitter</a><br />
<b></b></p>
<p><b>Gary Glitter " I'm the Leader of the Gang"</b><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jxvetM7uqms'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/jxvetM7uqms&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Aplikacja adwokacka i radcowska w 2008 r.  ]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=191</link>
<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 12:14:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=191</guid>
<description><![CDATA[Kiedyś tam obiecałem, że napiszę coś o pomysłach Ćwiąkalskiego na aplikacje prawnicze, jak n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedyś tam obiecałem, że napiszę coś o pomysłach Ćwiąkalskiego na aplikacje prawnicze, jak na razie są one w powijakach [ projekty zmian utknęły w konsultacjach albo są na zupełnie początkowym etapie]. Niedawno pisałem o aplikacji sądowo-prokuratorskiej, tam  mają być jakieś zmiany. Jakie? Tego bliżej nie wiadomo bo [z tego co się rozejrzałem] nie ma nawet projektów ustaw w tej materii.</p>
<p>Dzisiaj trochę o <b>aplikacjach tzw. korporacyjnych czyli adwokackich, radcowskich</b>. Na stronie ministerstwa dostępny jest projekt zmian ustaw o radcach, o adwokaturze i  o notariacie. Świeża sprawa bo projekty są z 8 lutego. Z tego co się pobieżnie zorientowałem w tych wszystkich ustawach zmiany [odnośnie aplikacji] będą dość podobne.</p>
<p>1. Prawdopodobnie egzamin na aplikację radcowską będzie w tym roku opóźniony, wynika to z faktu, że aplikacja w myśl projektu rozpoczyna się 1 stycznia. Mówi się coś o wrześniu, ale ile w tym prawdy to nie wiem [plotki].</p>
<p>2. Ma zostać zawężony zakres wymagań na egzaminie  aplikacyjnym [zarówno radcowskim jak i adwokackim]. Wyleci  prawo finansowe [podatki, ustawa o finansach publicznych i cała ta menażeria] oraz zasady etyki. W zeszłych latach z tych zagadnień było po kilka-kilkanaście pytań.</p>
<p>3. Test na aplikację radcowską oraz adwokacką ma być ten sam, a egzamin ma się odbywać w tym samym dniu. W zeszłych latach testy były różne. I tak w 2005 był łatwy test na adwokacką a trudniejszy na radcowską, w zeszłym roku było odwrotnie.</p>
<p>4. Bardzo ważne jest wreszcie to, że ustalona zostanie lista aktów prawnych z których będą tworzone pytania. Jak się przekonacie za parę miesięcy to spore ułatwienie.</p>
<p>5. Nie trzeba będzie zdać egzaminu magisterskiego przed złożeniem dokumentów. Wystarczy zaświadczenie o złożeniu wszystkich egzaminów przewidzianych programem studiów plus info o zaliczeniu praktyk. Zaświadczenie o zdaniu egzaminu magisterskiego wystarczy złożyć na 7 dni przed egzaminem na aplikację.</p>
<p>6. Będzie mniej pytań na teście: 150. Poprawna odpowiedź na co najmniej 100  oznacza pozytywny wynik egzaminu.</p>
<p>Wszystkim chętnym <b>radzę zdawać w tym roku</b>, bo od przyszłego roku system znów ma się zmienić. Napisała o tym <a href="http://rp.pl/artykul/92983.html">Rzepa</a>. Będą wprowadzone dolne limity przyjęć na aplikacje, co oczywiście oznacza, że organy samorządu będą przyjmowały tylko tylu aplikantów ilu Pan Minister wyznaczy za minimum. I zaręczam Wam, że licznych roczników nie będzie. Egzamin aplikacyjny ma być jeden, państwowy, dla wszystkich zawodów prawniczych.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie na satelicie]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=190</link>
<pubDate>Sat, 16 Feb 2008 14:06:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=190</guid>
<description><![CDATA[ 
Premier przemówi do narodu
Ćwiąkalski: Jarosław Kaczyński może trafić do więzienia
Suski: ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/02/trl_4714-1.jpg" /></p>
<p><b>Premier </b>przemówi do <b>narodu</b><br />
<b>Ćwiąkalski</b>: Jarosław <b>Kaczyński </b>może trafić do <b>więzienia</b><br />
<b>Suski: </b>Działania <b>mediów </b>podobne do metod <b>hitlerowskich</b><br />
<b>Stasiak</b>: Przekazałem <b>prezydentowi </b>informację o <b>satelicie</b><br />
<b>Prezydent</b>: Zawetuję <b>reformę </b>ministra <b>Ćwiąkalskiego</b></p>
<p><b><i>(powyższe</i></b> to tytuły z tekstów gazety.pl, w takiej własnie kolejności ułożone; a mówią, że jakiś <a href="http://www.n2yo.com/?s=29651" target="_blank">satelita </a>nam zagraża)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PO-Pic na wode ...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/09/po-pic-na-wode/</link>
<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 20:54:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/09/po-pic-na-wode/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Z wielkiej chmury mały deszcz. Żadnych nazwisk, dat ani numerów spraw. Sensacje, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Z wielkiej chmury mały deszcz. Żadnych nazwisk, dat ani numerów spraw. Sensacje, którymi od kilku dni karmiła się część mediów, okazały się całkowitym niewypałem. Zamiast elektryzujących informacji o nielegalnych podsłuchach, zakładanych gdzie popadnie przez "pisowskich siepaczy", minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski zrobił posłom repetytorium z przepisów prawa w kwestii stosowania technik operacyjnych. Tyle że do tego nie trzeba było utajniać obrad Sejmu.</b></p>
<p>Wstyd, żenada i kompromitacja - taka opinia przeważała wśród posłów zarówno koalicji, jak i opozycji po zakończeniu utajnionych obrad Sejmu, na których minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski miał przedstawić informację o - jak przez szereg dni zapewniała Platforma Obywatelska - nielegalnych podsłuchach i niezgodnym z prawem wykorzystywaniu technik operacyjnych przez służby specjalne w okresie rządów PiS. Takie informacje jednak nie zostały posłom przedstawione, a jedyne, co Ćwiąkalski miał do powiedzenia, to streszczenie przepisów prawa w kwestii stosowania technik operacyjnych. Zdaniem posłów PiS, poprzez zawyżenie klauzuli tajności i utajnienie obrad doszło do złamania prawa przez marszałka Bronisława Komorowskiego; w związku z tym parlamentarzyści domagają się wszczęcia z urzędu postępowania w sprawie możliwości popełnienia przez niego przestępstwa.<br />
- Jeżeli celem Platformy Obywatelskiej było ośmieszenie się, to muszę powiedzieć, że im się udało. Obok cudów mają wreszcie sukces - ironizował po zakończeniu niejawnych obrad Sejmu poseł Przemysław Gosiewski, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PiS.</p>
<p>Nigdy jeszcze po wystąpieniu ministra sprawiedliwości większość posłów, zarówno opozycji, jak i koalicji, nie była tak zgodna w ocenie jego przemówienia. Nigdy jeszcze też nie było one, podobnie jak decyzja o utajnieniu obrad parlamentu, oceniane tak krytycznie. Fiasko, kompromitacja i klapa - mówili posłowie LiD pytani o tę sprawę. Dobitniej ubrał to w słowa poseł Eugeniusz Kłopotek, członek współrządzącego PSL. - Wstydzę się za siebie i za parlament, że po raz kolejny daliśmy się podpuścić - mówił.<br />
Piątkowe posiedzenie Sejmu utajniono, ponieważ spodziewano się, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski przedstawi posłom informacje o nielegalnych podsłuchach, jakie - jak przekonywali w chętnie udzielanych wywiadach politycy PO - miały być zakładane w okresie rządów PiS. Nielegalne techniki operacyjne miały dotykać zarówno polityków ówczesnej opozycji, dziennikarzy, jak i niektórych prokuratorów. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości domagali się, by posiedzenie Sejmu ujawnić, tak by opinia publiczna również mogła poznać te informacje. Kiedy ich propozycja została odrzucona, parlamentarzyści PiS ostentacyjnie opuścili salę posiedzeń Sejmu. Kilkadziesiąt minut później okazało się, że nic nie stracili. Ćwiąkalski, posiłkując się faktem, że większość posłów nie ma dostępu do informacji niejawnych, ograniczył się do przedstawienia... zapisów prawa obowiązujących obecnie i regulujących tryb i warunki stosowania technik operacyjnych przez służby specjalne. Jedyną publicznie nieznaną informacją, jaką uzyskali posłowie, były dane dotyczące wzrostu liczby podsłuchów w roku ubiegłym w stosunku do roku 2006. Miały one wzrosnąć o jedną czwartą.<br />
- Kieruję się ustawą, powiedziałem tyle, ile mogłem - tłumaczył wczoraj dziennikarzom minister. Przyznał, że uprzedzał posłów PO, iż będzie mógł podać jedynie ogólne dane.<br />
- Myślę, że pan minister Ćwiąkalski powinien rozważyć wniosek o podanie się do dymisji po dzisiejszym posiedzeniu. Platforma, a więc ugrupowanie, które powołało go na stanowisko ministra sprawiedliwości, doprowadziło do utajnienia obrad, a przecież Ćwiąkalski jako prawnik doskonale wiedział, że żadnych tajnych informacji posłom przekazać nie może - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Beata Mazurek (PiS).<br />
Oburzenia przebiegiem debaty, a także nijakością przedstawionych informacji nie kryli również politycy koalicyjnego PSL i opozycyjnego - choć jak dotąd nad wyraz życzliwego wobec obecnego rządu - LiD.<br />
- Partia rządząca, Platforma Obywatelska, nie uzgodniła jednak, co może być powiedziane, co nie. W sumie zakończyło się to klapą, żeby nie powiedzieć - kompromitacją - podsumował poseł Wojciech Olejniczak (LiD).<br />
- Piątkowa informacja nie musiała być utajniona - stwierdził wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL).</p>
<p><b>Komorowski do prokuratury?</b><br />
To właśnie bezpodstawne utajnienie obrad Sejmu ma być podstawą wniosku do prokuratury, którego złożenie zapowiedział wczoraj klub PiS. Zdaniem polityków tego ugrupowania, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, zawyżając klauzule tajności, dopuścił się przestępstwa.<br />
- Nawet jeśli nie było to sprawstwo wykonawcze, to na pewno było to nakłanianie posłów do czynu, który był niezgodny z prawem - mówił poseł Przemysław Gosiewski (PiS). Z kolei Antoni Macierewicz zapowiedział, że jeśli minister Ćwiąkalski nie rozpocznie w tej sprawie postępowania z urzędu, to sam złoży zawiadomienie do prokuratury.<br />
- Złamaniem prawa jest zarówno zaniżenie klauzuli ze "ściśle tajnej" na "tajną", jak i jej zawyżenie. Tutaj nie było nic, co by mogło mieć nawet klauzulę "poufne" czy "zastrzeżone" - mówił Macierewicz.<br />
Klub PiS złożył również wniosek do marszałka Sejmu o odtajnienie stenogramów z przedstawionej w piątek posłom przez ministra sprawiedliwości informacji o skali podsłuchów i prowokacji.<br />
<b>Wojciech Wybranowski</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[100 dni c.d.]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=271</link>
<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 21:53:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=271</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Trudno dziś jeszcze ocenić, czy kolejne rewelacje medialne, tym razem na temat kopiowan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(iskry.pl)</p>
<p><font face="Tahoma" size="2"><b>Trudno dziś jeszcze ocenić, czy kolejne rewelacje medialne, tym razem na temat kopiowania danych Służby Kontrwywiadu Wojskowego, są prawdziwe. Antoni Macierewicz im zdecydowanie zaprzecza. Ale Komisja do spraw Służb Specjalnych zdominowana przez rządową koalicję oraz LiD orzekła, że trzeba “ograniczyć prace SKW dla minimalizowania strat”.<br />
</b></font></p>
<div align="justify"><font face="Tahoma" size="2">Ta sama komisja wcześniej swoją energię skupiła na nielegalnych podsłuchach, jakie – podobno – poprzednia ekipa zakładała. A minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski sporo czasu poświęcił laptopom popsutym przez Zbigniewa Ziobrę i jego ludzi. Przy okazji służby rządowe szczegółowo badają także niszczenie kart telefonicznych w resorcie sprawiedliwości…</p>
<p>Mija już ponad trzy miesiące od wyborów, gabinet Donalda Tuska działa blisko 100 dni. W tym czasie nie poznaliśmy całościowego projektu reformy służby zdrowia ani się nie dowiedzieliśmy, co właściwie rząd chce zrobić z problemami w oświacie. Kolejne kłopoty sfery budżetowej są odkładane na później.Rząd PO zachowuje się tak, jakby jego najpoważniejszym zadaniem było – jak wyraził się niegdyś Radek Sikorski – “dorżnięcie watahy”, czyli walka z PiS do upadłego. I niszczenie instytucji, które poprzedni rząd zbudował. Do tej pory żaden gabinet nie zajmował się rozliczeniami z takim zapamiętaniem.</p>
<p>Jeśli zakładano nielegalne podsłuchy i nielegalnie kopiowano dane operacyjne, to sprawy trzeba wyjaśnić, a winnych ukarać. Tylko proszę o twarde dowody. Doświadczenie z CBA uczy, że warto najpierw sprawdzić, a potem dopiero oskarżać.</p>
<p>I na koniec jeszcze jedno – gorliwość w polowaniu na błędy poprzedników jest wygodnym narzędziem do ukrycia własnej bezradności, ale też wprowadza nowy polityczny obyczaj. Dzisiejsza opozycja zapamięta na pewno, ile komisji śledczych powołała obecna koalicja. I być może zechce zapytać w następnej kadencji – na podstawie już przecież istniejących opinii prawników – czy premier Tusk złamał konstytucję, powołując szefów służb specjalnych bez opinii prezydenta. Może to się nadaje na komisję śledczą? A może na Trybunał Stanu?</font></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Laptop Ziobry, czyli kryminał na miarę polskiej polityki]]></title>
<link>http://podciety.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Sat, 02 Feb 2008 23:00:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Podkręcony</dc:creator>
<guid>http://podciety.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[Historia zniszczonego laptopa Ziobry jakiś czas temu zaczęła przypominać kryminał. Każdy kolej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.scottgoldbergfilms.com/images/interrogation4.jpg" align="left" height="179" hspace="2" width="238" />Historia zniszczonego laptopa Ziobry jakiś czas temu zaczęła przypominać kryminał. Każdy kolejny dzień odsłania przed nami nowe wersje zdarzeń, nowe wątki, nowe postaci odrywające kluczową rolę w całym tym zamieszaniu. Fabuła to istny majstersztyk, którego nie powstydziłby się sam Hitchcock - im więcej faktów odkrywanych jest przed widzem, tym mniej ów widz wie. Nie można sobie obrać ulubionej postaci, ponieważ każda kolejna wersja wydarzeń wywraca całą sprawę do góry nogami. A napięcie cały czas rośnie... Widz zadaje sobie nowe, coraz to bardziej intrygujące pytania: "Co tak naprawdę było na tym dysku?", "Czy uda się odzyskać chociaż część danych?", "Czy to było morderstwo na zlecenie, czy też chuligański wybryk?", "Jaką rolę w tej sprawie odgrywa Ćwiąkalski?".</p>
<p>PB PodCięty postanowił dokonać krótkiej, nieco ubarwionej retrospektywy tych zdarzeń, która być może pozwoli choć naruszyć mgłę tajemnicy okalającą zdarzenia zaistniałe w ostatnich dniach...<!--more--></p>
<p><b>Rozdział 1: Śmierć danych<br />
</b></p>
<p>Deszczowa jesienna noc przeglądała się w śliskim asfalcie, kiedy to Zbigniew Ziobro stanął w drzwiach ministerstwa. Gryzipiórki z nocnej zmiany zanurzone w tonach papierów dostrzegły jego sylwetkę, której jeszcze nie ogrzało ciepło ministerialnych jarzeniówek. Ciemny kształt ministra zdawał się kurczowo trzymać w ramionach jakiś przedmiot.</p>
<p>-Nie żyje... - łamanym głosem powiedział Ziobro i wyłaniając się z mroku położył na biurku w sekretariacie zmasakrowanego laptopa, który wydał z siebie jeszcze kilka pośmiertnych bzyknięć. Zwłoki laptopa wyglądały jak Violetta Villas bez makijażu.</p>
<p>-Zbigniew, kurwa, co się stało? Co my teraz zrobimy? Przecież on miał poświadczyć twoją niewinność! - wykrzyknął jeden z pracowników resortu.</p>
<p>-N... Nie wiem. Ja... - Zbigniew cedził przez łzy - Wszedłem do domu i wołam jak co dzień: "co na obiad?" i nikt nie odpowiadał. No to idę do kuchni, a tam... a tam... - w tym momencie z natury twardy Ziobro rozpłakał się jak bóbr, który sam użarł się w ogon.</p>
<p>-Spokojnie... będzie dobrze. - pocieszał go pracownik - Odzyskamy te dane.</p>
<p>-Nie! - wybuchnął Ziobro i odepchnął gryzipiórka. Wtedy poczuł na sobie przeszywające spojrzenia pozostałych pracowników. - To znaczy, uszanujcie jego śmierć i nie nękajcie już go... Poradzimy sobie bez niego.</p>
<p>Pracownicy umilkli. Ziobro w ciszy sięgnął po szary kapelusz, przyłożył go do piersi i roniąc gorzką łzę spojrzał raz jeszcze na zwłoki swojego laptopa.</p>
<p>-Żegnaj. - powiedział zakładając kapelusz i ruszając w stronę drzwi.</p>
<p><b>Rozdział 2: Powrót tajemnicy<br />
</b></p>
<p>W ministerstwie jeszcze przez pewien okres czasu spekulowano na temat tego zajścia. W końcu jednak, cała sprawa rozeszła się jak kręgi na wodzie i zdawało się, że nie zostało już po niej śladu na tafli rzeczywistości. Do czasu, kiedy na czele resortu nie stanął minister Ćwiąkalski.</p>
<p>- Pamiętacie tego rozjebanego laptopa od Ziobry? - zagaił urzędników minister.</p>
<p>- No tak, a co?</p>
<p>- Byłem wczoraj u wróżki. Powiedziała mi, że Ziobro rozwalił ten Laptop bo mu się zawiesił od nadmiaru nagrań z obrad sejmu, pornograficznych dokumentów i tapet z pedofilami. Szefo powiedział że trzeba to rozdmuchać, bo raz, że będzie fajnie, a dwa, że odwrócimy uwagę od przygotowań do EURO.</p>
<p>Wkrótce później pocztą pantoflową rozeszła się plotka o tajemniczej zawartości komputera Ziobry. Do ministerstwa wpadła nawet roztrzepana dziennikarka jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Polsce <i>Faktu</i>, która odpaliła martwego laptopa i nawet otworzyła folder <i>Moje dokumenty</i>, ale jak się później okazało... to nie był ten laptop...</p>
<p>Nakazano przeprowadzenie sekcji zwłok, która wykazała, że zgon laptopa nastąpił po przyjęciu licznych uderzeń młotkiem... Opinia publiczna nie ustawała w snuciu podejrzeń odnośnie potwora, który dokonał tego bestialskiego mordu. Wymieniano nazwiska takie jak Senyszyn, Dzierżyński, Giertych, jednak każdy podejrzany miał niepodważalne alibi. W końcu, Zbigniew Ziobro postanowił zorganizować konferencję prasową.</p>
<p><b>Rozdział 3: Morderca</b></p>
<p>W jednej z sejmowych sal zaczynało robić się coraz bardziej tłoczno. Dziennikarze zwołani na konferencję prasową z Ziobrą żywiołowo dyskutowali, czekając na pojawienie się ex-ministra, od którego to spodziewali się usłyszeć wyjaśnień w związku ze sprawą śmiercią jego laptopa. Gwar momentalnie ucichł, gdy do sali wszedł Ziobro. Dziennikarze nie patrzyli już na niego tak samo jak kiedyś. Każdy z nich głęboko w duszy rozważał wszystkie możliwości, włącznie z tą, że to sam Zbigniew zabił swojego laptopa...</p>
<p>- Szanowni państwo - zaczął Ziobro. Dziennikarze zamarli w bezruchu, słychać było jedynie spadające na parkiet kropelki potu ściekającego z ich rozemocjonowanych głów. - Ostatnio w prasie pojawiło się wiele spekulacji odnośnie sprawy śmierci mojego laptopa. Dzisiaj chciałbym je wszystkie rozwiać, albowiem znam prawdę. Niedawno zadzwoniłem do ministerstwa i poprosiłem o wycenę szkód. Pragnąłbym je pokryć ponieważ... To ja go zabiłem.</p>
<p>Za oknem uderzył piorun, a jego złowieszczy blask padł na twarze przerażonych dziennikarzy. Ziobro zachowywał kamienny wyraz twarzy. W pewnym momencie odstąpił od stołu, zasiadł przy znajdujących się przypadkiem w sali gotyckich organach i począł grać demoniczną melodię przeszywającą mury sejmu na wskroś. Dziennikarze uciekli w popłochu...</p>
<p>Czy ciąg dalszy nastąpi? Nie wiadomo. Pewne są natomiast dwie rzeczy. Śmierć i deser:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/WvfBxz6W_SE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/WvfBxz6W_SE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziwne miny polityków]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=313</link>
<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 19:46:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=313</guid>
<description><![CDATA[Nie wiem, co myśleć,  gdy  tzw. Radek Sikorski stroi dziwne miny w trakcie swoich wypowiedzi dla m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, co myśleć,  gdy  tzw. Radek Sikorski stroi dziwne miny w trakcie swoich wypowiedzi dla mediów. Ostatnio chyba wysilał się, aby ośmieszyć obecnego Prezydenta, ale tylko sam zbłaźnił  się swoją mimiką, która pewnie jest charakterystyczna dla czwartorzędnych aktorów.  Z kolei pan Ćwiąkalski prezentuje komicznie zabawne uśmieszki do kamer. No, i sam Donald strzeli czasem minę, jak jego sobowtór, wielki aktor tragikomiczny, Malcolm McDowell. Wiele jest tam talentów w nowym rządzie...  Gdy PO wygrało, ktoś powiedział,  że nawet jeśli nie będzie lepiej, to przynajmniej "gęby" będą przyjemniejsze. Ale czy są?<b><br />
</b></p>
<p><b>Led Zeppelin "Gallows Pole" (1970)   <i>   folk rock</i></b><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/a3osxtLPhhY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/a3osxtLPhhY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Imperium kontratakuje]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/2008/01/21/imperium-kontratakuje/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jan 2008 23:50:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/2008/01/21/imperium-kontratakuje/</guid>
<description><![CDATA[Jak podaje gazeta.pl,  Ćwiąkalski awansował prokuratora odpowiedzialnego za zwolnienie Mazura. R]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jak podaje<b> <i>gazeta.pl</i></b>,  <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4853258.html">Ćwiąkalski awansował prokuratora odpowiedzialnego za zwolnienie Mazura</a><b><a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4853258.html">.</a></b> Ręce opadają, gdy czyta się takie rzeczy, zwłaszcza że było więcej takich dość kontrowersyjnych historii związanych z ministrem sprawiedliwości w rządzie PO-PSL. Czy po to była ta dwuletnia i, jak wydawało mi się jeszcze niedawno, całkiem słuszna walka z PIS-em, aby teraz przytłaczać ludzi takimi wiadomościami. Esbeckie imperium kontratakuje? Co się dzieje w tym dziwnym kraju? Mnie robi się niedobrze od takich<i> newsów</i>.</p>
<p>Po "wejściu"<b> </b>PO mogłoby się wydawać, że wszystko  z dnia na dzień się stabilizuje, uspokaja, gdyby nie pewne kontrowersyjne osoby w nowym rządzie. A teraz  sytuacja już nie wygląda na taką względnie normalną, jak niedawno jeszcze, a Donald jakby mniej fajny... Przypomnieć tu można również sześć <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4852758.html">dymisji</a> sekretarzy bądź podsekretarzy stanu  w krótkim okresie działania nowej władzy.<br />
P.S.<br />
Czy miałam rację, gdy kiedyś krytykowałam agresywny, prostacki <b><i>antykaczyzm</i></b>? Nie ma nic gorszego niż skrajności, i w polityce, i w życiu. Patologiczny nadmiar skrajności rzuca się w Polsce w oczy :(</p>
<p>Led Zeppelin <b>"The Battle of Evermore"</b> (1971)   <i><b>Lord of the Rings</b></i><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/wHj_fZG8-lU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/wHj_fZG8-lU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O aplikacji sądowo-prokuratorskiej czyli żałuję, że nie ma już Ziobry]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/2008/01/05/o-aplikacji-sadowo-prokuratorskiej-czyli-zaluje-ze-nie-ma-juz-ziobry/</link>
<pubDate>Sat, 05 Jan 2008 17:33:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/2008/01/05/o-aplikacji-sadowo-prokuratorskiej-czyli-zaluje-ze-nie-ma-juz-ziobry/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj będzie trochę prywaty bo mnie Ćwiąkalski wkurzył. Od 1 stycznia 2008 r. zmieniły się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj będzie trochę prywaty bo mnie Ćwiąkalski wkurzył. Od 1 stycznia 2008 r. zmieniły się zasady aplikacji sądowych i prokuratorskich. Do tej pory były to dwie oddzielne aplikacje odbywane przy Sądach Okręgowych [ew. Prokuraturach Okręgowych]. 1 stycznia weszła w życie "Ziobro-nowelizacja" ustawy o Krajowym Centrum Szkolenia Kadr Sądowych i Prokuratorskich, w myśl której powstała jedna, 3 letnia, aplikacja: sądowo-prokuratorska odbywana w ramach tego Centrum.</p>
<p>Ważne w całej reformie są trzy rzeczy. Po pierwsze centralizacja i połączenie aplikacji ma wyrównać  poziom aplikantów na przestrzeni całego kraju. Po drugie aplikanci mogą otrzymywać  stypendium [a dzisiaj z opłacaniem aplikantów jest różnie, raczej nieciekawie]. Wreszcie, po trzecie,  zakończenie aplikacji daje gwarancję  zatrudnienia.  W zależności od wyników może to być asesor sądowy/prokuratorski, asystent, referendarz czy zawodowy kurator.</p>
<p>Wszystko schludnie i pięknie. Ale tu zaczynają się schody.</p>
<p>Schodek pierwszy. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego odbierający[upraszczając] asesorom sądowym prawo do wyrokowania. Powoduje to, że cała instytucja asesury traci rację bytu. Odwleczone o 18 miesięcy[wyrok wejdzie w życie po tym czasie] wykończenie asesorów uratować może jedynie świeżo upieczonych, którzy, jak przebąkuje Ćwiąkała, mogą wejść na fast lane i już po roku dostać nominacje sędziowskie. Reszta, np. aplikanci sądowi I, II, III roku, na taki układ nie ma wielkich szans.</p>
<p>Schodek drugi. Rojenia Ćwiąkalskiego, Dąbrowskiego i całej tej radosnej bandy o tym, że zawód sędziego ma być "ukoronowaniem" kariery prawniczej. Jak sami kończyli jakieś pierd..... post-<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Centralna_Szko%C5%82a_Prawnicza">Duraczówki </a>[moje hasło w Wiki:)))] to było dobrze, ale teraz o nie, o nie. Ma być ukoronowaniem. Żaden dobry prawnik na to nie pójdzie, bo kasa sędziego w porównaniu z panem mecenasem jest śmieszna. I jeszcze przez lata taką będzie.</p>
<p>Schodek trzeci. Wierzcie lub nie, ale Ćwiąkała i jego zespół sami jeszcze nie wiedzą, jak ma wyglądać dojście do zawodu sędziego. A egzaminy na aplikacje zwykle bywają w czerwcu. Chyba, że w tym roku ich nie będzie. A wtedy na korporacyjne zwali się większy tłum niż w ostatnich latach. Coś więcej mają powiedzieć w połowie stycznia czyli już niedługo.</p>
<p>Jak to mówiła moja promotor, jest "spór w doktrynie" co do kształtu aplikacji sądowej. Doktryna to w tym wypadku wesoła gromadka Ćwiąkały. Prawie pewne jest tylko to, że świeżo zmieniona ustawa o Centrum Szkolenia Kadr Sądowych i Prokuratorskich znowu zostanie znowelizowana, a system Ziobry umrze jeszcze zanim się naprawdę narodził.</p>
<p>Szkoda, że nie ma Ziobry. Szkoda. Bo mnie ten system aplikacji pasował.</p>
<p><b>Update. o6.o2.08.</b> Dla tych co jeszcze tu wpadają: Od kilku dni znana jest już "aplikacyjna" propozycja Ćwiąkały. Coś o niej napiszę tylko muszę mieć dłuższą chwilę:))) wolnego.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Edukacja Zbyszka Ziobro]]></title>
<link>http://rydzykfizyk.wordpress.com/2008/01/03/edukacja-zbyszka-ziobro/</link>
<pubDate>Thu, 03 Jan 2008 00:49:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>rydzykfizyk</dc:creator>
<guid>http://rydzykfizyk.wordpress.com/2008/01/03/edukacja-zbyszka-ziobro/</guid>
<description><![CDATA[Obserwując byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę można mu tylko współczuć, że do]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="justify">Obserwując byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę można mu tylko współczuć, że dowiaduje się on co chwila różnych nowych, perwersyjnych rzeczy będąc im poddany niczym ofiara praktyk markiza de Sade.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify">Pierwszym podszeptem Złego naruszającym nieskalaną duszę Zbyszka było szatańskie <font COLOR="#333399"><strong>domniemanie niewinności</strong></font>, które jakoby nie pozwala ministrowi demokratycznie wybranego rządu nazywać kogo zechce – zabójcą.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify">Zdecydowanie złą wiadomością z drzewa poznania dobra i zła była informacja, że <strong><font COLOR="#333399">areszt jest jedynie tymczasowy</font></strong>, nawet wobec osoby wspaniałomyślnie wskazanej przez tego ministra demokratycznie wybranego rządu.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify">Patriotyczne serce Zbyszka, nawet gdy będzie się go nazywać <a HREF="http://ludzie.wprost.pl/cr/2006/chyba_nigdy.php" TARGET="_blank"><strong>„polskim Eliotem Nessem”</strong></a>, od razu wyczuje fałsz w przeszczepianiu na polski grunt anglosaskiego, barbarzyńskiego pojęcia <strong><font COLOR="#333399">konfliktu interesów</font></strong>. Przecież stanowiąc prawdziwe przedmurze polskiego systemu prawnego <a HREF="http://rydzykfizyk.salon24.pl/29272,index.html" TARGET="_blank">nasz oddany Prokurator Generalny potrafiłby się sam przesłuchać</a>, nie tracąc ani krztyny ze swojego legendarnego obiektywizmu.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify">Dlatego boję się pomyśleć do jakiego zdeprawowania umysłu naszego brylantu aplikacji prokuratorskiej dojdzie w momencie gdy dowie się on, że istnieje tak zgniła moralnie instytucja jak <strong><font COLOR="#333399">tajemnica adwokacka</font></strong>, która narusza <a HREF="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4804983.html" TARGET="_blank">Jego święte prawo do poznania wynagrodzenia każdego adwokata bez zgody jego klienta</a>.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify">I tylko dziw bierze, że na koniec ten nasz polski heros, Magister Sprawiedliwości nie schronił się jeszcze w objęciach swojskiego terminu, ukutego przez inną tęgą prawniczą głowę:</div>
<p>w...<strong><font COLOR="#333399"> <a HREF="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4376255.html" TARGET="_blank">„kręgu podejrzeń”</a></font></strong>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ćwiąkalski się dziwi, a Katarasińska liczy na Lesia]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/2007/12/28/cwiakalski-sie-dziwi-a-katarasinska-liczy-na-lesia/</link>
<pubDate>Fri, 28 Dec 2007 16:18:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/2007/12/28/cwiakalski-sie-dziwi-a-katarasinska-liczy-na-lesia/</guid>
<description><![CDATA[Po kilku dniach odpoczynku od polityki wchodzę na onet. A tam same ciekawostki. Sz. P. Minister Spr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Po kilku dniach odpoczynku od polityki wchodzę na onet. A tam same ciekawostki. Sz. P. Minister Sprawiedliwości Zbysio Ć.  zdziwiony tempem pracy swoich prokuratorów wzywa ich na dywanik i opier...a za opieszałość w informowaniu mediów o przesłuchaniu <a href="http://wiadomosci.wp.pl/kat,50316,wid,9515541,wiadomosc.html?ticaid=15142">Ryszarda K. </a>ps. "Najlepszy płatnik", które odbyło się 21 grudnia. <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article101664.ece">Czytałem</a> dzisiaj w Dzienniku, że to opóźnienie jest wynikiem wolnego 24 grudnia  pani prokurator ds. kontaktu z mendiami.<br />
Panie Ćwiąkalski kobieta chciała mieć rodzinne święta a Pan ją teraz prześladuje. Ręczne sterowanie gorsze niż za Ziobry !!  [ a wędliny jak za Gierka]. Polska demokracja upada, a gdzie "ałtorytiety"?</p>
<p>W sprawie zabrał <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/article101660.ece">głos</a> Zbysio Ziobro:</p>
<blockquote><p>Wygląda na to, że Ryszard K. jest traktowany przez apolityczną prokuraturę niby ekskluzywny klient. W opinii publicznej może wytworzyć się przekonanie, że ma on prawo do luksusowej obsługi łącznie z ukrywaniem przed mediami informacji o postawieniu mu zarzutów.</p></blockquote>
<p>No tak, w materii informowania Zbysio [niektórzy komentatorzy z salonu 24 powinni przeczytać tak: Wielce Szanowny Pan Minister (były) i Prokurator Generalny (były) Zbigniew Ziobro, magister praw nieobojga] jest b. doświadczony. Na pewno zrobiłby z 5 konferencji na których trąbiłby o koronkowej akcji podległych mu służb. Układ zdemaskowany. A potem klops.</p>
<p>***</p>
<p>Kolejny news. Flaszka Katarasińska <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1664892,11,po_liczymy_ze_l_kaczynski_nie_zglosi_weta,item.html">"liczy"</a>, że Prezio nie zawetuje jej nowelizacji ustawy o KRRiT. Z tego co wyczytałem na onecie chodzi mniej więcej o to[wnikamy w materię, a nie w słodkie pierdzenie Flaszki], żeby KRRiT zabrać z rąk polityków i oddać w ręce Salonu, o pardon, niezależnego środowiska twórców. Koń by się uśmiał.<br />
Zresztą to może nie byłoby, aż takie zabawne [w końcu można powołać jakieś stowarzyszenia-wydmuszki, co to za problem, które rekomendowałyby "naszych kolegów"], gdyby nie fakt, że w wyniku zmian Katarasińskiej trzeba będzie wybrać nową KRRiT i nowe rady/zarządy mediów.</p>
<p>Iwonko strzelacie na wiwat, chyba wiesz o tym. A cała akcja potrzebna jest po to żeby obłudnie popłakać nad "niezależnością" mediów publicznych.  Lesio Was zablokuje, a czerwoni mu pomogą [może Pacławski wróci?:)))].</p>
<p>No chyba, że się jakoś dogadacie... w końcu piwniczki w Pałacu są pełne dobrych trunków ułatwiających rozmowę.</p>
<p>I byłbym zapomniał. Życzeń świątecznych nie składałem [teraz to musztarda po obiedzie], więc chociaż Happy New Year 2008.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brukselscy łukaszenkowcy]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/2007/12/14/brukselscy-lukaszenkowcy/</link>
<pubDate>Fri, 14 Dec 2007 12:53:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/2007/12/14/brukselscy-lukaszenkowcy/</guid>
<description><![CDATA[Dziennikarze emocjonują się Traktatem Reformującym[jedynki w Dzienniku i GW]. Moim zdaniem nie ma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziennikarze emocjonują się Traktatem Reformującym[jedynki w Dzienniku i GW]. Moim zdaniem nie ma czym, jakby i tym razem nie wyszło to znowu coś się wytnie, coś zmieni, da inny tytuł. W ostateczności powie się ludziom, że "nie dorośli do demokracji" i odbierze możliwość wypowiedzenia się w referendum.</p>
<p>Tylko Irlandia planuje poddać ten traktat pod osąd tzw. suwerena czyli Narodu. Bawcie się tak dalej Panowie.<br />
Demokracja stosowana po europejsku.</p>
<p>A na krajowym podwórku?</p>
<p>Ćwiąkalski czyści prokuraturę z nalotu katowicko-ziobrowego.</p>
<blockquote><p>Nominacje <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4758576.html?skad=rss">dostali</a>: •  Bogusław Michalski na prokuratora apelacyjnego w Warszawie, <strong>ma opinię fachowca</strong>. •  Marek Jamrogowicz w Krakowie - dotąd prokurator okręgowy w Tarnowie (uwaga - z nominacji Ziobry). •  Iwona Palka została szefem apelacji w Katowicach. •  W Rzeszowie prokuratorem apelacyjnym została Anna Habało, naczelnik wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, •  Zaś apelacyjnym w Lublinie Jacek Radoniewicz.</p></blockquote>
<p>Jak twierdzi Gazeta Wyborcza tylko jeden z świeżo powołanych prokuratorów apelacyjnych ma opinię fachowca:))). Reszta jest, no powiedzmy, anonimowa:))).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Adwokat nie może być ministrem sprawiedliwości...]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/2007/11/13/adwokat-nie-moze-byc-ministrem-sprawiedliwosci/</link>
<pubDate>Tue, 13 Nov 2007 10:32:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.wordpress.com/2007/11/13/adwokat-nie-moze-byc-ministrem-sprawiedliwosci/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;Tyle przynajmniej wynika z wypowiedzi interpretatorów stanowiska Pałacu Namiestnikowskiego.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" height="58" width="100" /><strong>...Tyle przynajmniej wynika z wypowiedzi interpretatorów stanowiska Pałacu Namiestnikowskiego. Przykładowo, dzisiaj rano niezmiernie spodobała mi się wypowiedź redaktora Magierowskiego, który celnie, a chyba przypadkiem, przedstawił wykładnię rozumowania Lecha Kaczyńskiego.</strong></p>
<p><!--more--></p>
<p align="justify">Michał Kamiński przedstawiając zastrzeżenia Prezydenta RP w stosunku do kandydata na ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska powiedział 9 listopada:</p>
<blockquote><p>Stanowiska ministra sprawiedliwości nie powinien obejmować człowiek, który jako adwokat broni pana Stokłosy czy pisze opinie dla pana Ryszarda Krauze.</p></blockquote>
<p align="justify">Krótko mówiąc, najlepiej nie podejmować zawodu adwokata, bowiem z natury rzeczy pracuje on z ludźmi mającymi kłopoty z wymiarem sprawiedliwości, co ktoś pokroju Lecha Kaczyńskiego może uznać za czynnik dyskwalifikujący w ubieganiu się o stanowisko. Lepiej wybrać zawód prokuratora, to zawsze bezpieczniejsze. Wystarczy spojrzeć na kariery Zbigniew Wassermanna czy Andrzeja Kryże. Należy też uważać, dla kogo pisze się opinie, bo jeśli - nie daj Boże - zamawiający w przyszłości popadnie w konflikt z kimś pokroju Lecha Kaczyńskiego, efekt może być podobny, jak w przypadku obrony oskarżonych.</p>
<p align="justify">Wiele wniosła w moją świadomość sprawy dzisiejsza wypowiedź zastępcy redaktora naczelnego Rzeczypospolitej, Marka Magierowskiego, w radiu TOK FM. Pan redaktor był łaskaw powiedzieć, że absolutnie "nie czyni zarzutów Zbigniewowi Ćwiąkalskiemu z tego, że bronił Henryka Stokłosy (...) <strong>Ale nie każdy adwokat musi być ministrem sprawiedliwości.</strong>" Logika tej wypowiedzi wybija z rąk wszelkie argumenty. No jasne, że nie musi być ministrem. Ktoś go zmusza? Nie. No to nie musi. Proste przekształcenie powyższej wypowiedzi na gruncie logiki prowadzi do stwierdzenia, że <strong>istnieją adwokaci, którzy nie powinni być ministrami sprawiedliwości. </strong>Na przykład ci, którzy bronili Stokłosy albo pisali ekspertyzy dla Ryszarda Krauzego, zwłaszcza, jeśli wnioski z tych ekspertyz były sprzeczne z sugestiami Zbigniewa Ziobry.</p>
<p align="justify">Bo przecież o to chodzi, prawda, Panie Prezydencie? Prof. Zbigniew Ćwiąkalski krytykował koncepcje Pana protegowanego. Powinien wiedzieć, że nie należy tego robić, bo krytykując Ziobrę, krytykuje założenia IV RP. A krytykując IV RP, krytykuje całą platformę ideologiczną Prawa i Sprawiedliwości, a więc pośrednio Lecha Kaczyńskiego.</p>
<p align="justify">Dodam, że 12 listopada Zbigniew Ćwiąkalski postawił kropkę nad "i" i zrezygnował z obrony Henryka Stokłosy.</p>
<p align="justify"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/cwiakalski.jpg" alt="Zbigniew Ćwiąkalski" /><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zbigniew_%C4%86wi%C4%85kalski"> Profil Zbigniewa Ćwiąkalskiego</a></p>
<p align="justify">Nie będę komentował zastrzeżeń Pałacu Namiestnikowskiego wobec kandydata na ministra spraw zagranicznych. Zrobił to Azrael w tekście pt.<a href="http://azraelk.wordpress.com/2007/11/12/skandal-z-radoslawem-sikorskim/#more-1201"><br />
"Skandal z Radosławem Sikorskim".</a></p>
<p align="justify">W pełni zgadzam się z tym komentarzem.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
