<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>codziennosci &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/codziennosci/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "codziennosci"</description>
	<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 13:07:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[czy mógłbyś zejść z mojej stopy]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/06/15/czy-moglbys-zejsc-z-mojej-stopy/</link>
<pubDate>Fri, 15 Jun 2007 20:03:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/06/15/czy-moglbys-zejsc-z-mojej-stopy/</guid>
<description><![CDATA[- Kiedy człowiek wraca późnym wieczorem do domu, po kolejnym (tak przerażająco podobnym do wiel]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><img src="http://fafkulec.wordpress.com/files/2007/06/wiewiorek.jpg" align="left" height="100" width="97" />- Kiedy człowiek wraca późnym wieczorem do domu, po kolejnym (tak przerażająco podobnym do wielu innych) dniu w pracy.</p>
<p class="MsoNormal">- Kiedy nie ma już sił na nic, a jednocześnie marzy o jedzonku, gorącej herbacie i wodzie wraz z jakimś miłym żelem, która spłukałaby z człowieka cały ten dzień.</p>
<p class="MsoNormal">- Kiedy spotyka się przypadkiem ludzi, którzy uświadamiają ci od niechcenia jak bardzo jesteś nikim.</p>
<p class="MsoNormal">- Kiedy <span> </span>jest już noc i przechodzi się ukradkiem między nieprzyjaznymi blokami i kontenerami do segregowania odpadów, z których jutro o świcie śmieciarka i tak zabierze wszystko do jednej komory.</p>
<p class="MsoNormal">Wtedy bardzo się żałuje, że nie ma się aparatu.</p>
<p class="MsoNormal">- Bo jeże tuptające po chodniku są śliczne.</p>
<p class="MsoNormal">- Bo lisek szukający jedzenia w śmietniku wzbudza wzruszenie i wściekłość na samolubnego człowieka, który rządzi wszystkim tym, co nigdy naprawdę do niego nie należało. Trochę wzbudza strach, a jednak te oczy, to spojrzenie chciałoby się uwiecznić.</p>
<p class="MsoNormal">- Gwiazdy potrafią nawet w mieście wyglądać przez chwilę tak, że chce się żyć choćby dla tego widoku.</p>
<p class="MsoNormal"> Już wiem, że jak kiedyś popadnę w prawdziwą i głęboką deprechę, to lekarstwem będzie kupno aparatu i cieszenie się z chwil.</p>
<p class="MsoNormal">A na razie jestem smutkiem i tęsknotą.</p>
<p class="MsoNormal">Trudno.</p>
<p class="MsoNormal">Nic mi się nie chce. A trzeba co dzień tak wiele. Za wiele na jednego Fafkulca. Nawet jeśli jest go w przeliczeniu na kilogramy nieco więcej, niż przewidują bardzo mądre tabelki.</p>
<p class="MsoNormal">I zamokły moje jedyne ulubieńsze trampeczki, a po wyschnięciu wzięły i pęknęły.</p>
<p class="MsoNormal">Life sucks.</p>
<p class="MsoNormal">Vanishuję się na czas jakiś. Kwarantanna emocjonalna mi potrzebna.</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lekcja wychowawcza]]></title>
<link>http://codziennosci.wordpress.com/?p=8</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 16:52:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>wędrowiec</dc:creator>
<guid>http://codziennosci.wordpress.com/?p=8</guid>
<description><![CDATA[Leżymy i patrzymy w górę:
- Dlaczego niebo jest niebieskie? - pytam.
- Bo światło odbija się o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Leżymy i patrzymy w górę:</p>
<p>- Dlaczego niebo jest niebieskie? - pytam.<br />
- Bo światło odbija się od różnych gazów. - odpowiada mi Ona - Powinieneś znać odpowiedzi na takie pytania. Co powiesz dzieciom? - burczy na dokładkę.<br />
- Że Bóg jak malował świat to przez przypadek wychlapał niebieską farbę na te bańkę co otacza Ziemię. - nadymam się.<br />
- A jak dziecko zobaczy zdjęcie astronomiczne kuli ziemskiej?<br />
- Wiesz, jak pochlapiesz butelkę na niebiesko, a potem poprawisz czerwonym to od środka ona i tak będzie niebieska, nie? - triumfalnie pstrykam palcami.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Budujemy mosty]]></title>
<link>http://codziennosci.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 08:29:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>wędrowiec</dc:creator>
<guid>http://codziennosci.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Spacerujemy brzegiem Wisły. Dochodzimy do mostu Powstańców Śląskich. Ona szarpie mnie za rękaw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Spacerujemy brzegiem Wisły. Dochodzimy do mostu Powstańców Śląskich. Ona szarpie mnie za rękaw:</p>
<p>- Jak oni budują to coś co podtrzymuje most, jak tam jest woda?<br />
- Mają taką dużą suszarkę z króliczkami. - odpowiadam bez namysłu, i szerokim uśmiechem gestykuluje przy tym swoją wyższość.<br />
- Cooo? - Jej oczy stają się jak pięciozłotówki.<br />
- Mają taką wielką suszarkę w której biegają króliczki i wytwarzają prąd. Suszarka osusza kawałek rzeki i oni wtedy budują tam. Króliczki przestają biegać i woda płynie dalej.</p>
<p>Dla niewtajemniczonych dodam, że od niespełna roku mamy króliczka, który jest oczkiem w naszej głowie. A w Jej głowie to już w ogóle...</p>
<p style="text-align:center;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świadomość]]></title>
<link>http://codziennosci.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 08:11:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>wędrowiec</dc:creator>
<guid>http://codziennosci.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[- Skąd się biorą dzieci? - słyszę jeszcze przez sen Jej pytanie.
- Z ziarenka. - odpowiadam i m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- Skąd się biorą dzieci? - słyszę jeszcze przez sen Jej pytanie.<br />
- Z ziarenka. - odpowiadam i machinalnie przewracam się na drugi bok.<br />
- Z ziarenka? - wyraźnie zdziwiony głos nie daje za wygraną.<br />
- No, z ziarenka. Zjadasz ziarenko i dzidziuś ci kiełkuje w brzuszku.<br />
- To po co mężczyźni? - Jej zdziwienie nie zna granic.<br />
- Wiesz, bo jest dużo nieuświadomionych ludzi, którzy myślą, że to z seksu.</p>
<p>15 minut później.</p>
<p>- Ej, a skąd są te ziarenka? - już prawie na powrót zasnąłem, gdy Ona szturcha mnie w ramię.<br />
- Ze sklepu z dzidziusiami. Im droższe ziarenko tym lepsze dziecko.<br />
- To ty byłeś bardzo tanim ziarenkiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[no i co]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Wed, 28 May 2008 14:21:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/?p=36</guid>
<description><![CDATA[spała, spała i zaspała

Jasna cholera.
Anemia, maligna, stan zawieszenia.
Dobudzić się po tej z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>spała, spała i zaspała</p>
<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://fafkulec.files.wordpress.com/2008/05/sleepy.jpg" alt="" width="200" height="195" /></p>
<p>Jasna cholera.</p>
<p>Anemia, maligna, stan zawieszenia.</p>
<p>Dobudzić się po tej zimie nie mogę.</p>
<p>Ani logiczne argumenty (żeby nie ściemniać, bo nawet u Skaf_ się już zwiośniło) ani ostre fale dyscyplinującego krytycyzmu (Owca R.) ani ludzkie komunikaty (Żabol) nie wyrwały mnie z letargu na czas.</p>
<p>Otwieram oczy i...</p>
<p>Kurde!</p>
<p>Kiedy to się wszystkie stało?</p>
<p>Znowu jestem do tyłu.</p>
<p>I tak właśnie jest ze mną Panie Doktorze.</p>
<p>Wieczne coś.</p>
<p>(A z tego zdenerwowania to się nadziałam na wyr i mam klasycznego sińca na kolańsku. Czyli wszystko w normie. Nadal jestem sobą. Brak pieniędzy, związki bez przyszłości oraz idiotyczne sytuacje to moja specjalność. Polecam się.)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[szufladki...]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 22:35:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Jest zimno, mokro i dołująco. Nie wiem sama co ze sobą robić. Nudzę się koszmarnie i do tego s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jest zimno, mokro i dołująco. Nie wiem sama co ze sobą robić. Nudzę się koszmarnie i do tego sama w domu. Buszuję w sieci i w sumie tylko tyle. Jak mi coś do głowy przychodzi to jakieś strzepy tylko, których nie da się składnie złożyć do kupy, żeby jako tako wyglądały. Kaszana.</p>
<p style="text-align:justify;">Znalazłam kilka ciekawych i nieznanych mi jeszcze stron, m.in. o transgenderyźmie (już wstawione w linkach "inne"). Przeczytałam sporo definicji i zamotało mnie to jeszcze bardziej. Sama nie wiem już kim jestem. Najlepiej jakbym była wyjątkowa ;) i nie musiała zastanawiać się nad tym wszystkim. No bo tak. Transwestytyzm niby owszem, ale dochodzą jeszcze jakieś podziały na feteszystyczny, podwójnej roli. Ja cie!!! To odpada w takim razie. Nie ta szufladka chyba. Idąc dalej podobnie brzmiący transseksualizm też odpada z góry, bo nie mam zamiaru sobie nic wycinać. I po co. Transgenderyzm zalatuje hermafrodotyzmem (palce mi się plączą na klawiaturze), ale ok ok, tutaj chodzi o umysł, róznica jest. Intersex, że miedzy kobietą a mężczyzną, albo oba, albo żadne tylko zupełnie coś nowego. Nie jestem w sumie odmieńcem w takim tego słowa znaczeniu, że w ogóle nie można mnie nigdzie umieścić. To tak jak z dzieleniem muzyki na pop, rock, indi, alternatywną i tak dalej. Niektórych kapel w ogóle nie da się nigdzie wsadzić, dlatego muzyka dla mnie dzieli się tylko na dobrą i złą. No może jak coś trzeba gdzieś przypasować to większość gdzie jest gitara wrzucam do rocka, a jak zamiast niej jest pianinko na przykład to pop. Wiem, wiem. Straszne generalizowanie, ale przecież to tylko dla mnie i nie prowadzę ogólnoświatowych statystyk. A jak w takim razie jest ze mną w "tej" materii? Chętnie wzięłabym z każdej definicji po trochu i ulepiła coś co przypominałoby mnie. Jestem chyba przede wszystkim osobą walczącą ze stereotypami poprzez kontrulturowe ubieranie się. Nie noszę szpilek i spódnic na codzień w sumie. No właśnie. Motam się z tym wszystkim. Zwalam na pogodę i późną porę.</p>
<p style="text-align:justify;">OK. Czas się przyznać - nie wyglądam jak dziewczyna. Nie mam 170cm wzrostu przy 45-50 kilogramach wagi, długich ładnych włosków (z grzywką), figury jako takiej, no i ładnej buźki z delikatną skórą. Fajnie by było. Pomarzyć zawsze można. Przedstawiłam stereotyp, a przecież nie tylko takie dziewczyny chodzą po ulicach. Są też mniej ładne, wysokie, z krótkimi włosami i wagą... trochę inną. Wśród nich na pewno można znaleźć takie z kompleksami, ale też takie, które nic sobie z tego nie robią i żyją swoim życiem. Nie przejmują się tym. Tak samo ja nie powinnam się tym przejmować. I nie chcę. Nie ważne jest jak wyglądamy tylko jak się czujemy, co w nas siedzi. Co do wyglądu to zawsze można coś zmienić, jak np. fryzurę, można schudnąć (przytyć), albo inaczej się ubierać. Nie wszystkim jest dobrze w tym albo innym. Wiele dziewczyn i kobiet nie zdaje sobie sprawy, że wyglądają czasami okropnie, a to że coś im się podoba wcale nie znaczy, ze będą w tym czymś wyglądały tak samo jak modelka, na której to zobaczyły. I tak jest ze mną. W chwili obecnej po, bądź co bądź dłuższej przerwie staram się wykształcić swój własny styl co będzie mozolne i niełatwe i mam nadzieję, że znowu się nie zdołuję tym wszystkim jak ostatnim razem. Ale od czego mam moje kochanie :). Przeglądam dużo zdjęć, wiem co mi się podoba i staram się patrzeć na to wszystko przez mój pryzmat - czy to mi pasuje, jak będę z tym wyglądała, czy mogę coś takiego zrobić lub założyć? Nie chcę, żeby był to styl, który będzie mi towarzyszył tylko na zdjęciach. Do zdjęć mogę założyć co chcę, a na codzień chciałabym wyglądać tak, żeby móc wrócić do domu o własnych siłach. Co do tych zdjęć to widzę, że się da, ale na pewno nie u nas, choć może jeszcze wszystkiego nie widziałam. Mam tylko małe braki, lub niedoskonałości "urody", które chętnie bym naprawiła. Nie zmienię już swojego wzrostu, ani rozmiaru buta, ale chętnie zmniejszyłabym sobie operacyjnie nos. Tutaj już tylko problemem są pieniądze, a 10k złotych piechotą nie chadza. Może kiedyś. No i włosy. Ostatnim razem męczyłam się ze swoimi kudłami. Teraz zapuszczam już w sumie po raz piąty w życiu. Dwa razy miałam taknaprawdę długie, a te ostatnie wyceniłabym tak na 10cm (z tyłu wydawały się dłuższe). Teraz chciałabym wytrwać dłużej. Będę je myć codziennie, stosować różniste preparaty i ogólnie dbać o nie. Byleby grzywka była to już coś da się zrobić. Tylko tyle czekania... Za rok coś powinno już być. Takie życie.</p>
<p style="text-align:justify;">Ciężko mi coś idzie to dzisiejsze pisanie. Chciałabym się już położyć spać. Oddołuję się pewnie dopiero jak słońce się pokaże i będę mogła wyjść gdzieś z domku. Za oknem jest jesień. I to późna. A ja przecież lubię jesień, więc o co chodzi właściwie? Czemu jest tak strasznie ponuro? I jeszcze dochodzą jakieś pospolite problemy, jak praca, pieniądze... Na co to komu. Postanowiłam poszukać jakiejś robótki za granicą. Tak na sezon. Może od czerwca/lipca do września. Zobaczymy. Trochę intensywnej pracy i można jako tako egzystować i rozwijać sowoje małe marzenia. Jedną taką szansę zaprzepaściłam, ale w sumie nie żałuję, bo gdzie bym teraz była i gdzie było by moje kochanie? Dobranoc.</p>
<p style="text-align:justify;">PS. A jesień mi się podoba bo są super fajne wypas kolorki, a teraz to jest zbyt jednolicie zielono i... szaro. Ale zielony też bardzo lubię przecież, więc o co chodzi? Ehhhh....</p>
<p style="text-align:justify;">PS2. Teraz tak spojrzałam na tagi, które przypisuję każdemu postowi tutaj. Proszę się nimi nie sugerować. Służą tylko jako słowa kluczowe przy wyszukiwaniu. Zresztą w sumie nie doszłam w tym poście do żadnego wniosku, ani nie wyjaśniłam kim tak naprawdę jestem i chcę być. Mam jakiś dziwny "okres"...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[again and again do it again...]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 23:07:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[Jest już późno. Siedzę sobię w koszuli nocnej przed komputerem i zastanawiam się, co chciałam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jest już późno. Siedzę sobię w koszuli nocnej przed komputerem i zastanawiam się, co chciałam napisać. Ze mną zawsze tak jest, że w głowie kłębi mi się tysiące myśli i wiem jak co chciałabym przekazać, ale jak zasiadam do klawiatury to jakoś zawsze ciężko mi zacząć.</p>
<p style="text-align:justify;">Wybrałyśmy się dziś na spacer. Właściwie bez celu postanowiłyśmy się poszwędać. Wymyśliłam sobie trasę wąwóz -&#62; ścieżka rowerowa -&#62; Park Ludowy. Do tego doszło jeszcze miejsce kultu nastolatek, czyli Plaza, która otwarta dla wiernych 7 dni w tygodniu przyciąga jak magnez. Zapewne gdyby była otwarta dwadzieścia cztery godziny na dobę dziewczyny w ogóle by nie spały, co jak wszem i wobec wiadomo na urodę za dobrze nie działa. Spacerek był fajny, gdyby nie to, że przed samym wyjściem troszkę pokropiło i zebrały się ciemne chmury, a że nie chciałyśmy w domu siedzieć, więc ubrałyśmy się cieplej, znaczy się zrzuciłam już założone sandałki ;), nałożyłam "adidasy", na górę koszulkę z długim rękawem i lecimy. Po 15 minut wyszło słońce, chmury zniknęły i zaczęłyśmy się gotować. Udało mi się jakoś zrzucić długi rękaw i zostać w samym krótkim, ale stopy mi płonęły. No w każdym razie nie mam zamiaru pisać o każdym kroku, jaki zrobiłyśmy podczas tej wyprawy. Chodzi o to, że jestem "obserwatorką" - patrzę i się nie odzywam, tylko analizuję (to ponoć cecha skorpionów). Zawsze jak gdzieś wychodzę obserwuję innych. Jak się łatwo domyślić głównie dziewczyny - jak są ubrane, jakie mają włosy, makijaż itp. Możecie mi wierzyć albo nie, ale jest to w sumie dosyć dołujące. Szczególnie teraz, gdy zrobiło się tak ciepło i dokoła krótkie spodenki, spódniczki, duże dekolty (co ja bym dała, żeby móc założyć chociaż bluzkę z dekoltem, a mam kilka naprawdę fajnych). Do tego oczywiście na większości stóp balerinki. Tylko ja w adidasach. Mam przez to wszystko takie uczucie, że zabrano mi coś, co było tylko moje, ale ktoś uznał, że mi się nie należy i tyle. Że to przecież normalne, żeby chodzić w spódnicach i sukienkach. Gdybym wyszła ubrana w ten sposób czułabym się najnormalniej na świecie, tylko coś oczywiście byłoby nie tak. Wydaje mi się, że chodzi o moje ciało, które nie pasowałoby do takiego stroju. Nie, nie jestem transseksualistą, chociaż przez te ograniczenia i wewnętrzną ogromną potrzebę bycia tym kim chcę, wydaje mi się czasami, że jestem w niewłaściwym ciele. Ale tylko czasami. Gdyby dano mi wolność ubierania się myślę, że byłoby mi dobrze ze wszystkim. Pomimo wzrostu nie krępowałabym się niczym, zapuściłabym włoski, zrobiła sobie grzywkę, malowała paznokcie na ciemne kolory, do tego makijaż. No i byłoby idealnie. A propos widziałam kilka dni temu w markecie kobietę wysoką, na obcasie, nie brzydką, a do tego z figurą. Czyli, że się da. Oczywiście, że się da, skoro się jest kobietą. Nie? No tak. W moim przypadku pomimo jako takie figury, po której nie koniecznie ktoś by się zastanawiał "o co chodzi" mam twarz, która rzuca się w oczy. Jeden mały szkopuł, który rujnuje wszystko. A miało być tak pięknie... Ehhh. No nic. Summa sumarum tego przydługiego akapitu jest takie, że wśród tylu ładnych dziewczyn, w dużej większości ubranych tak jak mogę sobie tylko pomarzyć, można dostać zwyczajnego świra i się zastanawiać, o co chodzi. Czy ktoś tam gdzięś na górze się pomylił? A może coś odbiło społeczeństwu narzucając takie, a nie inne normy społeczne. A propos miałam w sumie napisać o czymś jeszcze, ale to w następnym akapicie.</p>
<p style="text-align:justify;">Ostatnio trafiłam na pewien <a href="http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,5151755.html" target="_blank">artykuł w Gazecie</a>, który mnie trochę zbulwersował. Otóż tyczy się on kilku crossdresserek, które żyją w związku małżeńskim, natomiast ich żony nie mogą się z tym wszystkim odnaleźć. Artykuł okazał się tendencyjny, nieobiektywny, stronniczy i nie wiem już jakich innych słów użyć. Autor nie tylko opisał kilka przypadków tak naprawdę skrajnych, ale przedstawił transki tak, jakby wszystkie były takie. Trochę mnie to poruszyło, bo mój związek na pewno tak nie wygląda. Wciąż wkurzona zajrzałam do komentarzy. Było ich sporo i trochę czasu zajęło mi przeczytanie wszystkiego. Nie chciałam już nic dopisywać tam od siebie, szczególnie że dyskusja zakończyła się kilka dni temu. Chciałam natomiast tutaj u siebie napisać kilka zdań co o tym wszystkim myślę. Autorzy komentarzy przede wszystkim przerazili mnie swoją głupotą i nietolerancją. Oczywiście przyjęli, że wszystkie transki to podli faceci, którzy wiążą się z kobietami, biorą ślub, płodzą dzieci, a następnie przyznają się, że są tacy a nie inni, każą siebie akceptować i nie dyskutować "bo tak jest i już się nie zmienię" i dodatkowo olewają wszystko siedząc po 2 godziny przed lustrem i wydając całą kasę na kiecki, nie przejmując się w ogóle żoną i wierząc, że nie odejdzie ze względu na dziecko/dzieci. Uffff. Aż się we mnie zagotowało. Zapewne większość uważa jeszcze, że są gejami (oczywiście użyli by innego określenia), pedofilami (padło to słowo przynajmniej raz w komentarzach), lub też robią to tylko w celach samozaspokojenia seksualnego. Kilka (genetycznych) kobiet zdominowało dyskusję wytykając transkom, że bycie kobietą to coś więcej niż ubranie. To emocje, uczucia, wagina (!!!) i ciągłe poczucie zagrożenia gwałtem gdy się wychodzi z domu (sic!). Ok, ok. Ja nie chcę być kobietą. Nawet jakbym chciał to nigdy nią nie będę nawet po tysiącach operacji. Jestem estetą i kocham wszystko co piękne. Potrafię siedzieć przed cudownym obrazem, zachwycać się symfonią Mozarta i zatracić się w krajobrazie z zachodem słońca. A kobieta jest ucieleśnieniem piękna, które mnie szczególnie fascynuje i przyciąga. Tak bardzo, że sama chciałabym być częścią tego piękna, dużo bardziej niż przed obrazem, słuchając muzyki czy oglądając widoczki. Bo wydaje mi się, że mogę (chociaż wielu stara się pokazać, że jednak nie). Nie tylko kobieta jest piękna, ale wszystko co z nią związane, czyli na przykład ubrania dużo dużo dużo fajniejsze niż męskie (nawet można rzec - bez porównania), fryzury, czy też ozdoby. Kiedyś był wyraźny podział na role damskie i męskie. Zatraciło się to w dosyć dziwny sposób. Kobiety przejęły praktycznie wszystkie męskie elementy i zaimplementowały je u siebie pozostawiając facetom to co cały czas mieli.  Ja rozumiem, że na kobiecie i to szczególnie ładnej wszystko dobrze wygląda, ale same mając właściwie "wszystko" nie pozwalają nam transkom korzystać z ich dobrodziejstw. Mało tego - bulwersuje je to. Rozumiem facetów, których może to razić bo przyzwyczajeni do kobiety w sukience, nagle widzą coś pomiedzy mężczyzną a kobietą w tej sukience (w większości bliżej tego pierwszego). Nie chcąc stracić swojej męskości odrzucają to w obawie o bycie potraktowaniem jako gej. A przecież nie o to chodzi, żebyśmy były podrywane wychodząc tak ubrane z domu. Chodzi tylko wyłącznie o akceptację. Przecież nie robimy nikomu krzywdy. Jeżeli ktoś twierdzi, że mu się niedobrze robi na taki widok to może sam nie powinien wychodzić z domu, bo komuś innemu może się niedobrze robić na widok anorektyczki, komuś innemu na widoku otyłego człowieka, komuś jeszcze widząc człowieka na wózku, a jeszcze dla innego dziewczyna w leginsach będzie czymś okropnym (nie wspominając już o "dresach"). Tolerancja to jedyne słowo jakie mi przychodzi na myśl. I jeszcze miłość bo "all you need is love" jak śpiewali The Beatles, bo między mną i moim skarbem jest właśnie taka miłość, dzięki której akceptacja przychodzi z taką łatwością, że nie trzeba się już niczym martwić i można żyć tak jak się chcę. Oczywiście "biorąc" i "dając" po równo.</p>
<p style="text-align:justify;">A ostatnio zachywacam się <a href="http://youtube.com/watch?v=6kxDxLAjkO8" target="_blank">The Bird And The Bee</a> w fajowym teledysku. Piosenka chodziła dziś za mną cały dzień (stąd też ten tytuł).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[do przodu - do tyłu]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 17:32:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[Uh, oh. W końcu mam chwilę dłuższą (mam nadzieję), żeby usiąść i coś sensownego lub nie n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Uh, oh. W końcu mam chwilę dłuższą (mam nadzieję), żeby usiąść i coś sensownego lub nie napisać. Intensywny tydzień to był właśnie ten poprzedni. Kilka dni nad jeziorkiem (bez opalania, jedyna czerwień na ciałku to ta od ugryzień komarów, a były ich ogromne ilości). Wczoraj wróciłyśmy, cały czas czuje się trochę zmęczenie w kościach. Może to przez niewygodne łóżko. Zawsze potrzebuję kilku nocek, aby się zaaklimatyzować w nowych warunkach. No i wszędzie te komary, pająki i inne paskudztwa. Brrrrrr. Moje kochanie dzielnie się ich pozbywało, ale ja też kilku dałam radę :).</p>
<p style="text-align:justify;">Więc dziś postanowiłyśmy wybrać się w podróż po mieście, a dokładnie to do jednej z galerii handlowych. Wchodzimy do Deichmana, zwrot w stronę damskich bucików oczywiście, a tam rozmiary 42-43-44!!! Szok!!! No to przymierzam i nawet pasują. Trochę rozczarowanie jednak jest, gdyż nawet w damskim obuwiu moja stopa wygląda jak męska. Znaczy się jest długa, może nie duża - jest szczupła, ale długa. Czyli po prostu nie dziewczęco. Cos ala duża kobieta. Nie było poza tym żadnych butów na obcasie wyższym lub niższym w takich rozmiarach, ale to i tak niezły zonk, że można w normalnym sklepie coś takiego dostać. Polecam w każdym razie. Nie wiem, czy panie ekspedientki wyrozumiałe i tolerancyjne, ale ja przymierzałam buciki en homme bez strachu i się na nikogo nie oglądałam. Koniec końców nic jednak nie kupiłam, bo w sumie nie planowałam. Rozglądam się za jakimiś trampkami typowo unisex do chodzenia na codzień, ale jest jakiś straszny pomór w tej kwestii. Nawet nie chodzi o rozmiar. Nie ma prawie nigdzie nawet damskim. Znalazłam jak na razie tylko jeden sklep, no ale niestety buty nie na moją nóżkę. Aby uściślić chodzi mi o takie trampki wysokie ze wzorkami, nie czarne znane ze szkoły, tylko właśnie takie... inne. Moje kochanie przywiozło sobie coś takie z zagramanicy - jasne moro. No ale tam to co innego. U nas to wieś.</p>
<p style="text-align:justify;">Drugi przystanek to ciuchland. Jeszcze w nim nie byłem, a duży, więc chwilę tam zabawiłyśmy. Dziś obmyśliłyśmy sobie gadanie szyfrem w sklepach. Aby nie prowokować za bardzo do dziwnych spojrzeń i uśmieszków, gdy oglądamy coś dla mnie to mówimy na przykład "to dla Kaśki", albo "na Kaśkę to będzie pasować". Moje kochanie to wymyśliło. Buziaki :* :). Ciuch jak ciuch. Trzeba oglądać wszystko po kolei bo można coś przegapić. Spódnice w większości to oczywiście dla starszych pań, spodni niestety nie trafisz odpowiednich bez przymierzania, gdyż nawet przymierzalni tam nie było, sukienki z lat 80-tych, więc zostały tylko bluzki. No i kupiłyśmy trzy, w tym trzy dla mnie :). Zaraz po przyjściu przymiarka. Pierwsza zielona z dekoltem koronkowym i taką samą tasiemką do okoła na wysokości "pod biustem" - super. Druga jasno różowa podobna ze sznurkiem, którego w żaden sposób nie mogłam rozgryźć - taka sobie (a wydawała się  dużo fajniejsza). Trzecia czerwona w poziome pasy, długi rękaw... i lipa - rękaw za wąski. A była to bluzka, po którą poleciałyśmy w ostatniej chwili będąc już przy kasie, bo kochanie stwierdziło, że jednak fajna i może warto. No niestety niewypał. Gdyby nie ten rękaw to by była ok, a tak to tylko do oddania, bo dla mojego kochania jest ogólnie w za dużym rozmarze. Więc w sumie 7,5 złotego i mam jedną naprawdę fajną bluzeczkę. Z jednej strony warto chodzić często po różnych dużych ciuchach, gdzie towar jest w miarę często wymieniany, bo od czasu do czasu trafi się coś fajnego. A z drugiej strony takie częste wypady rujnują troszkę budżet. Ale kto tam by się na to oglądał gdy się chce ładnie wyglądać :). Szkoda tylko, że nie pokażę się w tym poza domem.</p>
<p style="text-align:justify;">Skąd właściwie temat wpisu? Weekend oprócz tego, że w sumie był fantastyczny to jednak nie dane mi było poczuć się tak jak lubię , czyli kobieco. Większość osób nie znałam. Sporo facetów. W takim gronie naprawdę ciężko zachować indywidualizm, gdy testosteron jest roznoszony wraz z komarami. Wpada się w jakiś taki dziwny nurt. "Kiedy wejdziesz mięszy wrony, musisz krakać tak jak one". Coś w tym przysłowiu jest, chociaż słowo "musisz" w takich sytuacjach nabiera nowego znaczenia - stajesz się częścią pewnej społeczności (w tym przypadku męskiej), która podświadomie kieruje tobą i "zmusza" do pewnych zachowań. I nie ma znaczenia, że dziewczyny są tuż obok. To się dzieje bezwiednie i nic na to nie byłam w stanie poradzić. Dopiero po powrocie do domu po jakimś czasie powracał mój stan z przed wyjazdu. No i dobrze. Podoba mi się to dużo bardziej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[smutki]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=8</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 20:58:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=8</guid>
<description><![CDATA[Moje kochanie wróciło do domu. Oczywiście wie już, że mam &#8220;nawrót&#8221;, jednakże jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Moje kochanie wróciło do domu. Oczywiście wie już, że mam "nawrót", jednakże jest gotowa wspierać mnie nadal, tak samo jak to robiła ponad rok temu. Kurcze, tyle czasu już minęło. Poddałam się zrezygnowałam, miałam już dość. Może odpoczęłem? Kochanie mówi, że jestem niesamowicie radosna i uśmiechnięta jak dawno nie byłam. Ostatnimi czasy nie układa nam się jeżeli chodzi o pracę i te sprawy, ale powrót do tego kim jestem tak naprawdę w środku wyzwolił we mnie niesamowite pokłady pozytywnej energii, która mam nadzieję wpłynie również na inne dziedziny mojego/naszego życia.</p>
<p style="text-align:justify;">Pokazałam moje zdjęcia, które zrobiłam w weekend. Lekki szok oczywiście i jakoś tak się potoczyło, że zaprezentowałam się ponownie w tym i tamtym :), a przy okazji poprzymierzałam też inne ubrania, między innymi te, które kochanie wzięła ze sobą. Trwało to trochę, bo postanowiłyśmy przy okazji zrobić porządek wśród ciuchów., poukładać, powywalać do prania, lub w ogóle powywalać (moje stare podkoszulki i inne "zbyt duże" ubranie). Mój skarb fajnie skomponował na mnie kilka kreacji, które bardzo mi się podobały. Okazało się, że niektóre ciuchy, które chciała wyrzucić świetnie pasują na mnie i mało tego - super się w nich czuję. Cały czas jednak robi mi się smutno, gdy myślę o tym, że nie mogę tak wyjść z domu. Brakuje mi przede wszystkim tego, że nie mogę nałożyć nic z typowo damskim dekoltem bo będę wyglądać po prostu dziwnie. Byłyśmy dziś razem na zakupach, odwiedziłyśmy kilka sklepów i lumpeksów (i tak skończyło się tylko na kupnie jedzenia). W około nas dziewczyny, a ja w środku czułam jak zwykle coś dziwnego. To wydaje się takie proste - dwie płcie, wszyscy jesteśmy ludźmi, a wszędzie nas takie podziały, które unieszczęśliwiają ludzi. No może nie wszystkich, mnie na pewno. Niektórzy sobie z tym jakoś radzą, akceptują siebie (albo inni ich akceptują). A ja? A cóż mam zrobić? Żyję tak bo nie mam innego wyjścia. Wlele trans czują się dobrze tylko w czterech ścianach. Dla mnie to za mało. Ja chcę być sobą cały czas, a nie tylko wtedy, gdy nikt nie patrzy. Zdaję sobie sprawę, że gdy wyjdę w spódnicy choćby do samej ziemi na dwór może się to skończyć niezbyt fajnie, czy to psychicznie, czy fizycznie. Dlatego też muszę uciekać się do półśrodków - elementy zakamuflowanie (bielizna), ubrania unisex, włosy (marzy mi się grzywka), paznokcie pomalowane lakierem bezbarwnym... No i ten nieszczęsny dekolt, który mógłby naprawdę wiele zmienić. Wzrost też nie pomaga, ani moja twarzy.  Kolejny powód dlaczego przed rokiem miałam dość. Po prostu chciałam wszystko albo nic. To, że pomalowałam paznokcie nie zmieniał mnie w piękności, które widziałam, dookoła. Jeżeli wystarczająco długo na nie patrzyłam, wpadałam w pułapkę. Wydawało mi się, że mogę też tak wyglądać  tylko będąc sobą. Wiem, że to dziwne i niedorzeczne, ale tak to działało. Rzeczywistość biła mnie po twarzy jak tylko patrzyłam w lusterko. Złudzenia? Naiwność? Na pewno. Sama siebie oszukiwałam. A co się teraz zmieniło? Niby nic. Jest inaczej, bo mam krótkie włosy, a wtedy miałam dużo dłużesz. Może odpoczęłam przez ten okres i mam teraz siły, żeby próbować na nowo. Wiem, że nie zmienię tego jak wyglądam, a "zakrywanie się" fajnymi ciuchami nic nie da. Ba, może spowodować odwrotny efekt do zamierzonego. Po co w takim razie to robić? Bo to siedzi w głowie. Nie można się tego pozbyć. To jest wiara. Dlatego ludzie odnoszą sukcesy, bo w coś wierzą. Wierzą, że są silni, mogą dokonywać wielkich rzeczy, wspinać się, nurkować, zwyciężać. Gdyby nie wiara nie byłoby postępu, bo nikomu by się nie chciało angażować. Ja mam chyba troszkę trudniej. Krytyka tego co robię może przynieść wiele szkody. Dlatego takie dziewczyny jak ja ukrywają się, a jeżeli jakaś ma odwagę wyjść tak na dwór... Na pewno się da, ale nie w takiej formie o jakiej ja marzę, czyli o normalnym życiu bez udawania. Ale takie rzeczy to chyba tylko na marsie. Albo na wenus.</p>
<p style="text-align:justify;">Dopiero kilka dni minęło od moje powrotu, a już mam plany związane ze swoim wyglądem. Krótkoterminowe - przekłucie drugiego ucha, regulacja brwi, przycięcie (i malowanie regularne) paznokietków, no i lumpeksy lumpeksy, lumpeksy. Długoterminowe - zapuszczenie troszkę włosków. Tak, wiem. Jednak spróbuję jeszcze raz. Bo jeżeli się nie próbuję to skąd ma się wiedzieć, czy to ma jakiś sens? Potrwa to trochę, bo mi rosną bardzo powoli, no i nie liczę na długie tak naprawdę. Jeżeli dojdą mi do oczu wtedy bedę zadowolona.</p>
<p style="text-align:justify;">Słucham <a href="http://www.sellaband.com/t-ka/" target="_blank">T-Ka</a>. Tylko trzy utwory na <a href="http://www.sellaband.com" target="_blank">Selleband</a>, ale dla mnie coś pięknego.</p>
<p style="text-align:justify;">PS. Powiedziałam mojemu kochanie, że chciałabym żyć w kraju, gdzie nikt nie patrzy na to jak wyglądasz i nikomu nie przeszkadza jak się ubierasz. Więc ona na to, żebyśmy wyjechali gdzieś, gdzie będę mogła zacząć nowe życie, gdzie nikt mnie nie zna i będzie mógł poznać moje prawdziwe ja. Pomysł kapitalny. Tylko gdzie jest takie miejsce?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[fotki]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 14:18:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[No i w końcu mam. Zdjęcia, które robiłam podczas sesji opisanej 2 posty temu wywołane i&#8230; ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">No i w końcu mam. Zdjęcia, które robiłam podczas sesji opisanej 2 posty temu wywołane i... umieszczone w sieci na <a href="http://www.flickr.com/photos/narczeska/" target="_blank">flickrze</a> i <a href="http://narczeska.deviantart.com/" target="_blank">deviancie</a>. Sama byłam trochę w szoku, że tak fajnie co poniektóre wyszły. Był środek nocy, pozapalałam wszelkie światła, odpowiednio je poustawiałam i proszę bardzo - nawet nie wiedziałam jakie mam super nogi, gdy się na nie patrzy od tyłu :). A dziś, skoro sama w domu i światełka troszkę naturalnego jest (chociaż mam okno na północ) to też zrobiłam sobie super-fast sesję. Pokicałam trochę na łóżku, ustawiłam sobie lustro, a sama między nim a ścianą. Niestety musiałam zostać przy robieniu zdjęć z ręki. Ze statywu się niestety nie dało. Nie mam pilota, żeby pstrykać na odległość, a już nie miałam sił latać to w jedną to w drugą stronę, przestawiać ostrość na chybił trafił i sprawdzać, czy ciut nie przesunąć i jak wyszło. Ehhhh. Najlepiej jakby ktoś mi robił zdjęcia, wtedy widzi jak najlepiej mam się ustawić. Moje kochanie niestety nie chce się dotykać w ogóle mojego aparatu, boi się, że zepsuje, upuści, itp.</p>
<p style="text-align:justify;">W każdym razie poszalałam trochę. Zeszłej nocy zabrałam się też za robienie sobie makijażu. Jednakże miałam za mało narzędzi, ale pobawiłam się trochę kredką i było ogólnie wesoło/niewesoło. Nigdy nie lubiłam robić sobie (czy ktoś mi) makijażu, gdyż nie mogłam znieść myśli, a następnie uczucia dotykania pędzelkiem, czy czymkolwiek innym rzęs i obawa przed tym, że znajdzie się to coś w moim oku. Brrrrrr. Ale wczoraj jakoś poszło. Może była to tylko kwestia przełamania się. Też dotykanie kredką oka, czy malowanie pod okiem nie było przyjemnym uczuciem, ale czym dłużej to robiłam tym bardziej się do tego przyzwyczajałam. Tak w ogóle to najpierw rozpoczęłam poszukiwania w sieci stron nt. jak się maluje oczu. Nie znalazłam żadnych wyraźnych instrukcji na zasadzie opis i pomocnicze zdjęcie jakim narzędziem gdzie mazać. Tylko teoria, że jak oczy takie to tu pociągnąć bardziej, a tu mniej, że tu przedłużyć, a tam przyciemnić. OK. Mam głęboko osadzone oczy, brwi trochę za nisko i teoretycznie to już wiem co robić, ale dzięki temu nie stanę się pięknością :/. Fajnie by było jakby profesjonalna wizażystka się mną zajęła. Wiedziałby co i jak. A ja nic nie wiem... A marzy mi się <a href="http://lorelix04.deviantart.com/art/Makeup-58427994" target="_blank">takie</a> oko, albo <a href="http://telefona.deviantart.com/art/Makeup-54453532" target="_blank">takie</a>. No co. Pomarzyć zawsze można.</p>
<p style="text-align:justify;">A tak przy okazji to poszperałam w sieci za perukami. Wiem, wiem. Chyba nie mam szans na swoje własne włoski, które by mnie ucieszyły. I w sumie mam dość codziennego mycia głowy. A te włoski co znalazłam w sieci są po prostu rewelacyjnie. Podjarałam się nimi pewnie też dlatego, że cena jest fajna :). Jejku, jejku. Snią mi się teraz po nocach. Średnia długość, grzywka. Jeszcze nie wiem tylko jaki kolor. Sama mam ciemny blond, ale podobają mi się całkowicie jasne. Duży wybór był właściwie. Nie mogę się zdecydować...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upiększanie...]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 15:58:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Już którąś godzinę z rzędu upiększam swój nowy blog. Jest to prawie tak samo wciągające ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Już którąś godzinę z rzędu upiększam swój nowy blog. Jest to prawie tak samo wciągające jak... hmmm... bycie sobą. W każdym razie coraz bardziej mi się tu podoba. Cały czas dodaje nowe linki, segreguje, przestawiam. Nawet tapeta, choć wybór był niewielki, mi się bardzo bardzo podoba. Trzymam kciuki za siebie. Oby mi tym razem znowu nie przeszło za szybko.</p>
<p style="text-align:justify;">W zeszłym roku nawet nie wiem co się stało. Wydaje mi się, że przeszedłam jakiś dziwny kryzys. Stwierdziłam, że i tak wyglądam beznadziejnie, nie mogę do końca włożyć tego co chcę, nie czułam się dopełniona. Ubierałam spodnie dżinsowe biodrówki, majtki, stanik, bluzkę. Unisex po prostu. Malowałam paznokcie. Regulowałam brwi. I chyba w końcu zobaczyłam się w lusterku. Może to przez twarz? Albo przez włosy rosnące w miejscach niechcianych. Pamiętam, że przez tydzień je usuwałam. I to jak? Depilacja woskiem oczywiście. Bo głupia myślałam, że jak je wyrwę to będę miała na dłuższy czas spokój. Niestety moje owłosienie tułowia jest bardzo niesforne. A sama depilacja to był koszmar... Ufff. Wolę tego nie wspominać. Na szczęście miałem moje kochanie, które trochę mi pomagało.</p>
<p style="text-align:justify;">No i w końcu stwierdziłam, że to nadaremne. Włosy, które zapuszczałam (już chyba 4 raz w życiu) nie dały nad sobą zapanować, były cienkie i przerzedzone. Niedługo później je ścięłem, robiąc sobie trochę z buntu przedziwną fryzurę. Teraz mam krótkie i nie jestem pewien czy będę próbowała znowu. Chyba wolę perukę. Nie można mieć wszystkiego. Jedyne co mi zostało już po fakcie to chęć przekłucia uszu. I zrobiłam to, ale tylko jedno. To chyba też było powiązane z tym całym buntem i jeszcze innymi zawirowaniami w moim życiu.</p>
<p style="text-align:justify;">Zawsze marzyłam sobie, tak po prostu. O magicznych urządzeniach, o wróżkach. Kiedyś był taki serial czechosłowacki "Arabella". Pragnęłam takiego pierścienia jaki mieli bohaterowie. Wystarczyło przekręcić na palcu i pomyśleć życzenie, aby się spełniło. Albo bransoletka, która po nałożeniu na rękę powodowałaby zmiane płci. Ale to tylko fantazje. Nie jestem genetyczna i nigdy nie będę bez względu na to jak bardzo bym chciała. Skoro już jestem kim jestem to wyobrażam sobie, że na przykład jestem niższa, powiedzmy metr siedemdziesiąt, mam delikatnieszą cerę, nie rosną mi włosy na torsie i brzuchu, mam gęstsze włosy, mniejszy nos, jestem szczuplejsza (no w sumie to jestem dosyć szczupła, ale przy takim wzroście fajnie by było być naprawdę szczupłą i np 50 kilo wagi) i najważniejsze dla mnie - krótsze ręce (tak, tak, to nie jest śmieszne, mam jakieś kurcze za długie i ciężko mi cholera trafić na odpowiednie ciuchy). Wtedy życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Nowe możliwości, dzięki którym mogłabym uczynić moje życie naprawdę cudownym. A tak... ehhh, szkoda gadać. Trzeba iść naprzód.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zaczynam od nowa.]]></title>
<link>http://narczeska.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 11:54:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>narczeska</dc:creator>
<guid>http://narczeska.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Po prawie roku znów sięgam do tego miejsca. Zarzuciłam już myśl o tym, że mogę żyć zupełni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Po prawie roku znów sięgam do tego miejsca. Zarzuciłam już myśl o tym, że mogę żyć zupełnie tak jak chce. Przechodziłam wiele kryzysów, ale ostatnio coś mnie znowu zaatakwoało i chcę spróbować zacząć od nowa. Chciałabym, aby mi się udało, ale życie weryfikuje takie rzeczy dość szybko. No zobaczymy. Jestem tutaj i piszę, więc pierwszy kroczek już jest zrobiony.</p>
<p style="text-align:justify;">Tak więc wczoraj był tak jakby przełomowy dzień dla mnie. Moje kochanie wyjechało do rodzinki i zostałam samiutka na kilka dni. Wczoraj ogoliłam się ładnie i zrobiłam sobie małą rewię mody. Niestety nie mogłam znaleźć swoich starych rajstopek, ale na szczęście były jeszcze moje pończoszki, niestety zaciągnięte troszkę, ale tylko od wewnątrz, więc nie było bardzo widać. Nałożyłam je, do tego czarne majteczki z koronką na dole i czarny staniki. Nie miałam co na górę założyć, znalazłam tylko luźną czarną bluzkę z krótkimi rozkloszowanymi rękawami i baaaaardzo dużym dekoltem. Znaczy się tak dużym, że bluzka opadała całkowicie i trzymała się tylko na pół ramionach. Ale tak miało być. Fajnie to wygląda. I widać ramiączka od staniczka.</p>
<p style="text-align:justify;">Został teraz dół. Tutaj wybór był... taki sobie. Na pierwszy ogień poszła nowo zakupiona spódnica w kolorze czerwono-pomarańczowym. Fason? Za kolano, rozkloszowana, postrzępiona po prostu ssssuper :). Chyba zostanie jedną z moich ulubionych. Kupiona oczywiście w ciuchu za niecałe 3 złote. Później było jeszcze kika innych spódnic w okolicach kolanka, ale żadna już nie była w stanie dorównać czerwonej. Nie przepadam za pokazywaniem nóg ogólnie. Uważam, że mam za grube uda, brzydkie kolana... ALe postanowiłam przymierzyć krótką mini dżinsową... i bingo. Idealna. Może z przodu faktycznie nie prezentowały się moje nogi zbyt rewelacyjnie, ale z tyłu był odjazdowe :). Czułam się niesamowicie, fantastycznie, wspaniale i wszystkie synonimy słowa cudownie jakie istnieją. Pozmieniałam trochę top na inne, bardziej obcisłe. Jednak jest dużo prawdy w tym, że dźinsy pasują do wszystkiego :).</p>
<p style="text-align:justify;">Nie osiadając na laurach przeszłam dalej. Kolejna i ostatnia już mini spódniczka, ze zwykłego materiału (nawet nie wiem jakiego) okazała się bardzo ciasna i trudna do zapięcia. Niestety przez ten rok cały przytyło mi się troszkę nad czym bardzo ubolewam. Chodzi oczywiście o brzuszek. Gdyby nie to w spódniczkę zmieściłbym się myślę bez problemu. Udało się jednak. I kolejny strzał w dziesiątkę. Czułem się znowu wspaniale. Obciskająca uda i biodra powodowała we mnie zupełnie nowe odczucia, których nie byłem w stanie wyjaśnić. Może każda dziewczyna potrzebuje poczuć się sexy, gdy ładne ciuszki opinają jej wymodelowane ciałko :). Moje wymodelowane bardzo nie jest, jednakże jestem dosyć szczupła, a pończoszki zrobiły jednak swoje.</p>
<p style="text-align:justify;">I znowu kolejne spódnice poszły w ruch. Doszedłem do końca i przyszła kolej na sukienkę. Bardzo fajniutka zakupiona w zeszłym roku w Belgii. Bez ramiączek, do kolana, rozkloszowana, tiul pod spodem, kolor brąz w białe kropeczki. Ciężko troszeczkę byłą ją z tyłu zapiąć, ale w końcu się udało. Nawet nie mam słów opisać jakie to uczucie móc się w końcu normalnie ubrć. Tak jakbym chodziła w worku przez całe życie i na reszcie pozowlono mi się ubrać tak jak powinnam. Nic nie było w stanie zepsuć tej chwili, chociaż zdaję sobię sprawę, że na codzień ubierać się tak nie mogę :(.</p>
<p style="text-align:justify;">Po sukience wróciłam do mojej ulubionej spódniczki dżinsowej. Pochowałam pozostałe ciuszki do szuflad i tak zasiadłam sobie jeszcze do komputera. W końcu przyszedł jednak czas spać. Byłam jednak w tak fantastycznym nastroju, że postanowiłam kontynuować to także w łóżeczku, czyli... koszula nocna. Mam tylko jedna, ale i tak bardzo fajną. Założyłam ją i położyłam się spać. Zasnąć jednak długo jeszcze nie mogłam. Czułam się tak dobrze i myślałam o tylu rzeczach, które mam zrobić, m.in. o powrocie do pisania tego bloga. Nie chciałam, żeby ten dzień się kończył i chodź nastawał nowy to marzyłam o tym, żeby to mogło trwać zawsze. Była tak gładziutka i delikatna. Wciąż marzyłam...</p>
<p style="text-align:justify;">PS. W trakcie zabawy zrobiłam sobie trochę zdjęć. Mam nadzieję, ze coś fajnego wyszło i będę mogła się tym pochwalić ;). Pa.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[aponocyprzychodzidzień]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 07:03:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Pewnego dnia kalendarz powiedział, że jest wiosna.
Fafkulec poruszyła się niespokojnie, przygoto]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnego dnia kalendarz powiedział, że jest wiosna.</p>
<p>Fafkulec poruszyła się niespokojnie, przygotowując uśpione mięśnie do wybudzenia się z zimowego snu.</p>
<p>Prawa powieka bardzo powoli uniosła się do połowy, wpuszczając parę kropel szarawej poświaty sączącej się zza zakurzonej zasłony.</p>
<p>Jak stop-klatka. Parę ujęć otoczenia. Gałka oczna zrobiła kilka zgrabnych obrotów.</p>
<p>Chyba można wstać.</p>
<p>Dłonie przypomniały sobie definicję dotyku i zsunęły nieśpiesznie kołdrę.</p>
<p>(Jak zwykle zgubiła gdzieś nocą jedną skarpetkę.)</p>
<p>Coś zaskrzypiało, gdy ciało przybierało pozycję pionową.</p>
<p>Pierwsze nieśmiałe kroki w kierunku okna.</p>
<p>Delikatnie odsunęła zasłony, ale i tak zachłysnęła się chmurą kurzu, która przed nią powstała.</p>
<p>Gdy już opanowała atak kaszlu, spojrzała za okno próbując wyklarować nieco zniekształcony łzami obraz.</p>
<p>Chciała zobaczyć wiosnę i się obudzić.</p>
<p><img src="http://fafkulec.files.wordpress.com/2008/04/wiosna.jpg" alt="" width="410" height="307" /></p>
<p>Błąd.</p>
<p>Przewróciła się więc na drugi boczek i posapując cichutko śni dalej o chłodnym miąższu arbuza kojącym spierzchnięte wargi w upalny dzień.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[cos]]></title>
<link>http://kartonzulicy.wordpress.com/2008/01/16/cos/</link>
<pubDate>Wed, 16 Jan 2008 21:03:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>gosiastroka</dc:creator>
<guid>http://kartonzulicy.wordpress.com/2008/01/16/cos/</guid>
<description><![CDATA[1.	Logujemy się
2.	W polu w którym wcześniej się logowaliśmy pojawi się opcja „register a bl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>1.	Logujemy się<br />
2.	W polu w którym wcześniej się logowaliśmy pojawi się opcja „register a blog”<br />
3.	W pierwszym polu wybieramy adres bloga, nie będzie można go później zmienić.<br />
4.	W drugim polu wybieramy tytuł bloga, nie będzie on ostateczny, będzie można go później zmienić.<br />
5.	W trzecim polu wybieramy język polski<br />
6.	Niech opcja „Prywatność” pozostanie odhaczona, jeżeli chcemy aby inni mogli oglądać naszego bloga.<br />
7.	Po zatwierdzeniu pojawi się tekst gratulacyjny.<br />
8.	Na bloga można wchodzić poprzez adres, który wpisaliśmy w pierwszym polu(3)<br />
9.	Żeby edytować bloga, będziemy musieli logować się na stronie www.pl.wordpress.com i kliknąć na nazwę bloga, pod napisem „Yourblogs”</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Master Fafkulec]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/12/27/master-fafkulec/</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 11:59:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/12/27/master-fafkulec/</guid>
<description><![CDATA[tyle czasu
nerwów
wysiłku
i wszystkiego
dla trzech literek
paranoja

i co ja mam sobie tego magist]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>tyle czasu</p>
<p>nerwów</p>
<p>wysiłku</p>
<p>i wszystkiego</p>
<p>dla trzech literek</p>
<p>paranoja</p>
<p><img src="http://school.discoveryeducation.com/clipart/images/diploma.gif" height="379" width="346" /></p>
<p>i co ja mam sobie tego magistra na tyłku wytatuować, czy jak?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[piwnica w głowie]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/12/01/piwnica-w-glowie/</link>
<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 19:57:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/12/01/piwnica-w-glowie/</guid>
<description><![CDATA[ 
Potrzebuję światła i tlenu.
Dużo i natychmiast.
Może dostanę od Mikołaja? (taaa&#8230;. ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://fafkulec.wordpress.com/files/2007/12/crim0006.jpg" height="331" width="443" /></p>
<p>Potrzebuję światła i tlenu.</p>
<p>Dużo i natychmiast.</p>
<p>Może dostanę od Mikołaja? (taaa.... chyba kopa, ewentualnie nową dziurę w zębie.)</p>
<p>Męczy mnie strasznie zawalanie kolejnych spraw. (W końcu robienie z siebie idiotki wymaga niezłego wysiłku.)</p>
<p>Upadłych aniołów ani samobójstw nie będzie.</p>
<p>(Chyba, że można się zajeść owsianymi ciasteczkami na amen.)<br />
W końcu Jaś Fasola też się nigdy nie ciął ani nie wieszał. (?)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[mana mana badibidibi]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/29/mana-mana-badibidibi/</link>
<pubDate>Thu, 29 Nov 2007 13:45:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/29/mana-mana-badibidibi/</guid>
<description><![CDATA[Pogoda ma wahania nastroju. To tak jak ja.

Stres, wiek, hormony, pora roku? Eee. Nie. Taki typ racz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pogoda ma wahania nastroju. To tak jak ja.</p>
<p><img src="http://fafkulec.wordpress.com/files/2007/11/crim0006.jpg" height="331" width="445" /></p>
<p>Stres, wiek, hormony, pora roku? Eee. Nie. Taki typ raczej.</p>
<p>I. Nie znoszę, jak ktoś w odruchowo wmawia ciążę, tylko dlatego, że zjadłam więcej niż jednego kiszonego ogórka na raz.</p>
<p>A z okazji rozpoczęcia moich corocznych dolegliwości związanych z syndromem "Panie doktorze, nienawidzę świąt", słucham tematycznej materii muzycznej.</p>
<p>(Aktualnie najbardziej prześladują mnie "The Happy Elf" w wersji H. Connick'a Jr. i "The Man With The Bag" Diany Krall ;-) )</p>
<p>Mam ostatnio niepokojący objaw. Płacę za coś i jak wyciągam rękę z kasą, to mi się we łbie automatycznie dana suma przelicza na liczbę przeharowanych w pocie czoła godzin. I szlag mnie trafia.</p>
<p>Oprócz babcinego ciasta (w duuużych ilościach i spożywanego koniecznie w symultanie z ukochaną <a href="http://lucrecia.mylog.pl">Lukrecjową</a> kuzynką, która ma wtedy diabelskie iskry w oczach) niewiele rzeczy jest mnie w stanie ostatnio wprowadzić w błogostan. A i ta wersja nie pozostaje bez obciążeń... stan żołądka i wyrzuty sumienia nie pozwalają na częste stosowanie tego magicznego leku.</p>
<p>Chyba poszłabym na kina.  Najlepiej na jakąś pierdołę.</p>
<p>Syzyfuję wciąż.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[herbata ze szczypiorkiem]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/21/herbata-ze-szczypiorkiem/</link>
<pubDate>Wed, 21 Nov 2007 09:37:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/21/herbata-ze-szczypiorkiem/</guid>
<description><![CDATA[- To zielone to, takie, co to?- zapytała nieśmiało fafkulec, mierząc wzrokiem nieufnie kubeczek ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- To zielone to, takie, co to?- zapytała nieśmiało fafkulec, mierząc wzrokiem nieufnie kubeczek wypełniony aromatycznie dymiącą herbatą.</p>
<p>- ... -</p>
<p>Po zsunięciu okularów i potarciu nasady noska wyuczonym ruchem (w celu roztarcia miejsca okularowo odciśniętego), przystąpiła do szczegółowej analizy zielonego zjawiska.</p>
<p>- Szczypiorek.- Zawyrokowała po chwili tonem noszącym znamiona naukowej pewności.</p>
<p>- DLACZEGO w mojej herbacie pływa szczypiorek!? - Ni to się zdziwiła, ni to oburzyła.</p>
<p>- ... -</p>
<p>Nikt na to ważkie pytanie nie odpowiedział.  (Co jest dość mało zaskakujące, jako że nikogo prócz f. w pomieszczeniu nie było.)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[czasu tajemnica chaos chaos chaos!]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/17/czasu-tajemnica-chaos-chaos-chaos/</link>
<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 15:05:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/11/17/czasu-tajemnica-chaos-chaos-chaos/</guid>
<description><![CDATA[ 
Nie wiem, nie wiem&#8230;
Nic nie wiem.
Czas mija w cholernie nieuchwytny sposób, codziennie na n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://fafkulec.wordpress.com/files/2007/11/have-another-prozac.jpg" /></p>
<p>Nie wiem, nie wiem...</p>
<p>Nic nie wiem.</p>
<p>Czas mija w cholernie nieuchwytny sposób, codziennie na nowo umieram zawałowo patrząc na kalendarz. I każdego ranka kolejna, wrzucona do pękatego worka świadomości myśl. Że nadal nic sensownego. Że nadal chaos. Że takie nic.</p>
<p>Dziesiątki spraw, setki obowiązków, tysiące czynności, miliony myśli.</p>
<p>A jednak w gruncie rzeczy- po prostu nic.</p>
<p>Zimowe buty mi przemakają. Jakim prawem pytam?! I skarpetki się od nich farbują, jak są takie mokre. (Dobrze, że Skaf_ przysłała kolorowe skarpsy. W takiej tęczy nagła plama zrozpaczonej czerwieni nie wydaje się podejrzana.)</p>
<p>Ciągły bieg. Ale zamiast zadyszki, która kiedyś była i jakiejś wewnętrznej radości, że coś się dzieje, że dużo się dzieje, jest ziewanie. Mętne spojrzenie na swoje odbicie w smutnej trolejbusowej szybie. (Nie jestem pewna, czy to szyba była smutna, czy moje odbicie, czy może ja.) Płytkie codzienne uśmiechy. "Tak, u mnie wszystko ok, jak zawsze &#60;cheeeese&#62;" Wcale nie jak zawsze. Ale nikt kto pyta "co u Ciebie", nie ma tak naprawdę ochoty usłyszeć czegokolwiek co zepsuje mu dzień. Wiem przecież.</p>
<p>Wszystko się oddala.</p>
<p>I choć czasu ciągle brak, to jakby większość z tych spraw była poza mną. Patrzę na siebie, a jakbym była obok. Dziwne wrażenie, jak oglądać film z własnym udziałem w czasie rzeczywistym.  Nie zapytam nawet, czy to normalne.</p>
<p>Nawet już wkurzam się inaczej.</p>
<p>Przecież kiedyś "Panie doktorze, wszystko mnie..." było z krwi i kości. Teraz smętne "...yyy...znowu...".</p>
<p>I ja się nie nadaję do komputra. (A do czegoś w ogóle?...)</p>
<p>Zazdroszczę ludziom, którzy mogą cały dzień siedzieć przy kompie. Ja już po paru godzinach mam oczy jak angora, a łzawią i pieką tak, że więcej czasu muszę poświęcać na ich ciągłe przecieranie, żeby cokolwiek widzieć, niż na faktyczną działalność przez-komputrową jakąś tam wszystko jedno.</p>
<p>Irytuje mnie to. Nie lubię jak mi się obraz przed ślepiami rozmywa. Kurde balans. Jak można mieć taki defekt, żyjąc w XXI wieku, w świecie naszpikowanym zaawansowaną technologią na każdym kroku? Wkurza mnie to organizacyjnie najbardziej, bo tak w ogóle to uczucie, że oczy mi zaraz wypłyną, jest dość interesujące samo w sobie.</p>
<p>Kolekcjonerka wrażeń.  A. I nie wiedziałam, że można sie zatruć kiwi. Można. (Nie, nie zeżarłam pasty do butów.)</p>
<p>***</p>
<p>Tak więc:</p>
<p>- Co u ciebie fafkulcu?</p>
<p>- Wszystko w najlepszym porządku do jasnej cholery, wszystko!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[mamo, zjadłam pełzaczka]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/?p=21</link>
<pubDate>Sun, 26 Aug 2007 18:12:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/?p=21</guid>
<description><![CDATA[-Córeczko, co robisz?
-Jem mięsko.
-Skąd masz?
-Samo przypełzło.
***
Jest XXI wiek, a ludzie je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>-Córeczko, co robisz?</p>
<p>-Jem mięsko.</p>
<p>-Skąd masz?</p>
<p>-Samo przypełzło.</p>
<p>***</p>
<p>Jest XXI wiek, a ludzie jedzą robale.</p>
<p>Krewetki, małże, ośmiorniczki, kalmary, cholera wie co tam jeszcze było.</p>
<p>Mamo, w moim makaronie były pełzaczki.</p>
<p>Zjadłam je.</p>
<p>ueeee</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zapamiętać]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/08/22/zapamietac/</link>
<pubDate>Wed, 22 Aug 2007 07:56:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/08/22/zapamietac/</guid>
<description><![CDATA[Alkohol to złooooo.
Wymienię niesprawny żołądek na sprawny błędnik.
Pilne.

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Alkohol to złooooo.</p>
<p>Wymienię niesprawny żołądek na sprawny błędnik.</p>
<p>Pilne.</p>
<p><a href="http://www.nataliedee.com" target="_blank"><img src="http://www.nataliedee.com/083006/drink-this.jpg" height="223" width="410" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[duszę się]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/08/10/dusze-sie/</link>
<pubDate>Fri, 10 Aug 2007 13:21:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/08/10/dusze-sie/</guid>
<description><![CDATA[Gorąc, duchota, wilgoć, ble.
Niewiadomoco takie jakieś z tą pogodą.
Mój ząb chyba przeszedł ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Gorąc, duchota, wilgoć, ble.</p>
<p>Niewiadomoco takie jakieś z tą pogodą.</p>
<p>Mój ząb chyba przeszedł na wegetarianizm.</p>
<p>Mogę jeść cokolwiek i jest si, a zeżrę kawałek jakowejś padliny i po kwadransie umieram.</p>
<p>Nie podoba mi się taka impreza.</p>
<p>Oprócz tego jestem zacofana, w związku z czym strasznie się zdenerwowałam jak bez uprzedzenia na stacji SKM postawili automat do sprzedaży biletów.</p>
<p>A jakie to cholerstwo przemyślnie skomplikowane! Fiu, fiu!</p>
<p>Domyślam się, że w planach miało to pewnie zmniejszyć kolejki przy kasie i  wydatki na obsługę okienek kasowych ALE na razie jakoś tego nie widzę. Ludzie proste so. I nie trawią takich różnych. Przynajmniej na początku. Ciągle ktoś drze mordacza albo ciska wzrokowo-emocjonalnymi piorunami w kierunku niewinnych całkowicie współudziałowców innowacyjnej niedoli.</p>
<p>I dlaczego ja tak lubię oscypki z grilla?</p>
<p>Zaczynam też powoli chorować na <a href="http://dialogfestival.pl" target="_blank">październikowy Wrocław</a>, który mi oczywiście z wielu względów nie wypali i wiem to już teraz. Ale pochorować można, poudręczać się troszkę, poznęcać nad własną psychiką. Ot takie współczesne samobiczowanie.</p>
<p><img src="http://bellelavie.blox.pl/resource/giertych.jpg" height="393" width="483" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[a tam ]]></title>
<link>http://fafkulec.wordpress.com/2007/07/11/a-tam/</link>
<pubDate>Wed, 11 Jul 2007 13:50:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>fafkulec</dc:creator>
<guid>http://fafkulec.wordpress.com/2007/07/11/a-tam/</guid>
<description><![CDATA[
bo głodna jestem i deszcz pada
i jakieś cholery mnie pogryzły
pchły, komary i jeszcze jakieś b]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://fafkulec.wordpress.com/files/2007/07/culex-pipiens.jpg" align="left" height="116" width="176" /></p>
<p>bo głodna jestem i deszcz pada</p>
<p>i jakieś cholery mnie pogryzły</p>
<p>pchły, komary i jeszcze jakieś bzyczące gówno co nie wiem jak się nazywa</p>
<p>zero kultury, nawet się nie przedstawi, nie poda swojej wizytówki, nic. tylko bezczelnie i bez pytania wdziera się w moją prywatną, osobistą cielesność. i zostawia tam nie wiadomo co. tfu. co w Polsce roznoszą takie latające gówna, skoro malarii na razie nie mamy w menu?</p>
<p>(bo jak już się nam całkiem ociepli klimat, to nie wiadomo...)</p>
<p>na razie globalne ocieplenie odczuwam tak, że jest prawie środek lipca, a ja śpię w długiej piżamie i podwójnych skarpetkach ( w tym jedne puchate)</p>
<p>ubaw po pachy</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
