<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>co-w-duszy-gra &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/co-w-duszy-gra/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "co-w-duszy-gra"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 02:19:08 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[A co ja tam wiem]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=188</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 22:32:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=188</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj w metrze przeczytałam kilka felietonów Masłowskiej z Przekroju. Cos czytac muszę, jak ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;">Wczoraj w metrze przeczytałam kilka felietonów Masłowskiej z Przekroju. Cos czytac muszę, jak nie to, to cokolwiek innego. Potrafię na ten przykład niektóre wasze wpisy sobie wydrukować i czytac w drodze powrotnej. Później sie niektórzy dziwia, ze wchodzę, czytam, ale za diabła nie skomentuję. Komentuje, ależ owszem, niestety tylko we własnej głowie. Nie mam za bardzo czasu przelac tego pózniej w słowa.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Ale wróćmy do Masłowskiej. Nie udało mi się jeszcze przeczytać jej książek, chociaż Pawia zaczynalam kilkukrotnie i leży jak taki wyrzut sumienia, przypomnienie  porażki. Stwierdzić zatem czy Masłowska wielką pisarką jest nie mogę, bo kilka felietonów to chyba za mało. Jednak z tego, co udało mi się do tej pory przeczytać wynurza się niezwykle ponury i pesymistyczny oraz świata. Taka smutna, dołujaca sieczka, ale co ja tam wiem. Masłowka jest teraz ponoć na topie. Trzeba ją czytać, a jak jej ktoś nie lubi, to sie nie zna i basta.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Z reszta ja sie chyba na niczym nie znam. Weźmy taki STOMP. Długi już czas bije rekordy popularnosci, ludziska się wrecz zachwycają. Przyjaciółka powiedziała mi, że naprawdę warto zobaczyć. To zobaczyłam. I wysłuchałam. I chyba się nie znam. STOMP popularny jest na skalę światową, a ja marudzę. Że teatr mały, że za: za długo, za głośno i  w ogóle i w szczególe. I jeszcze stwierdzam, ze Bahok bardziej mi sie podobał. I w ogóle NY City Center to jest dopiero pierwszej klasy teatr. Herezja jakaś. STOMP jest bardziej popularny, a za popularność, my, widzowie płacimy. Płacimy cztery razy wiecej niż za Akram Khana i Chiński Balet Narodowy.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Z resztą sami oceńcie co wam sie bardziej podoba: Oto Bahok:</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/P97FLA0PdGQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/P97FLA0PdGQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">A oto STOMP</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;"> <span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Zu15Ou-jKM0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Zu15Ou-jKM0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kocha, lubi, szanuje]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=187</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 22:27:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=187</guid>
<description><![CDATA[
W Polsce mieszkałam na wybrzeżach miasta. Dzieki temu mogłam wciaż na nowo odkrywać okoliczne ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/blog.jpg?t=1210284619" alt="blog.jpg Dupa baka picture by evita_duarte" /></span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">W Polsce mieszkałam na wybrzeżach miasta. Dzieki temu mogłam wciaż na nowo odkrywać okoliczne łaki. A i do lasu nie mialam daleko. Bardzo mi tego tutaj brakuje. Beton jednak nie jest normalnym przeznaczeniem człowieka. Co innego zielona trawka. </span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Na łakach zawsze rosnie mnóstwo kwiatkow, a z nich powstają najpiekniesze bukiety. Tuziny róz nie maja nawet porowania z pęczkiem rumianków czy habrów. Rósł tam zawsze jeden kwiatek, który mnie i moją koleżankę bardzo rozśmieszał. Nie wiem czy teraz byśmy na to wpadły, ale wtedy nazwałyśmy go dupą bąka. Nie potrzegba było mnóstwa wyobraźni, żeby zobaczyć dlaczego to nam się nasunęło. Kwatek słuzył nam głównie do wrózenia: kocha, lubi, szanuje...</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Wyglądał podobnie do tego, który sfotgrafowałam w Nowym Jorku, z tym, że płatki miał w róznych odcieniach żółtego.</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przyjemnej podrozy z MTA]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=181</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 02:57:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=181</guid>
<description><![CDATA[Jest wiele rzeczy, ktore lubie w Nowym Jorku. Moge smialo powiedziec, ze lubie New York. Nie zamierz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;">Jest wiele rzeczy, ktore lubie w Nowym Jorku. Moge smialo powiedziec, ze lubie New York. Nie zamierzam tu jednak zostac na zawsze. Co to, to nie.  Kiedy juz sie stad wyprowadze na pewno bede tesknic.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Za jedna rzecza z pewnoscia tesknic nie bede. A mianowicie, za codziennymi dojazdami do pracy w metrze. Tego wprost nie znosze. Mam na tyle szczescia, ze udaje mi sie zawsze usiasc. Nie ma sie jednak z czego cieszyc, bo w wiekszosci przypadkow ktos zawsze siada obok mnie , a praktycznie na mnie. Niektorzy ludzie jedza, siorpia, dlubia w nosie, uszach i czym sie da, obcinaja paznokcie, a przede wszystkim sluchaja muzyki niemozliwie glosno. Siedzi czlowiek i probujeczytac, a tu go ktos kopnie, a to szturchnie, a to okicha, a to nadepnie, a to zagluszy.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Najgorszy jest jednak smrod.  Nosek, jak to niektorzy zauwazyli, mam wrazliwy. Wachlarz nie pomaga, niektorzy zwyczajnie smierdza. Wtedy czlowiek modli sie tylko, zeby jak najszybciej dojechac. Do tego na metrze nie mozna polegac. Dzis zmuszona bylam przesiadac sie dwa razy. Dotarlam na piejsce godzine spozniona. Zdecydowanie nie bede za tym tesknic.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">PS. Na parapecie w kuchni zakwitl mi kaktus. Wiosna??</span></h2>
<p><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/DSC_0613.jpg?t=1207622828" alt="" /></p>
<p><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/DSC_0614.jpg" alt="" /></p>
<p><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/DSC_0610.jpg" alt="" /></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zapudlowany]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=179</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 14:45:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=179</guid>
<description><![CDATA[
Szekspir uwielbia ciemne, male miejsca. Kazdy z moich dotychczasowych kotow nie lubil byc noszony w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;"><img style="vertical-align:middle;" src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/FlorydaChristmas2007035.jpg?t=1207405528" alt="" width="214" height="319" /></span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Szekspir uwielbia ciemne, male miejsca. Kazdy z moich dotychczasowych kotow nie lubil byc noszony w torbie ale ten sam tam wlazi i najlepiej spalby tam. Nawet najmniejsze kartonowe pudelka, dajmy na to po platkach sa przez niego chetnie okupowane. Chowa sie w nich czekajac na okazje by wyskoczyc i nas wystraszyc. </span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Do niedawna Szekspir nie lubil sie przytulac. Zmienilo sie to kiedy mama przyjechala zeszlego lata. Mama jest kociara od urodzenioa, z reszta psiara tez. Nie wiem jak to zrobila, ale nauczyla Szekspira bawic sie z nia, atakowal ja bardzo namietnie. Nauczyla tez go mruczec. Tak, tak czlowiek nauczyla mruczec kota. Spal jej z reszta w nogach i wskakiwal jej na kolana bez przerwy. Teraz robi to nam :)</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">To wszystko przypomnialo mi sie kiedy nad ranem polozyl sie na mnie i zaczal szalenczo mruczec :)</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak tu sie dogadac, no jak]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=178</link>
<pubDate>Fri, 04 Apr 2008 15:05:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=178</guid>
<description><![CDATA[Ludzie maja nad zwierzetami te przewage, ze sa potrafia sie komunikowac. I nie chodzi mi9 tylko o ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Ludzie maja nad zwierzetami te przewage, ze sa potrafia sie komunikowac. I nie chodzi mi9 tylko o komunikacje werbalna, ale tez rozpoznawanie gestow, a interpretacja symboli jest juz rzecza niesamowita. Hej, umiemy tez czytac i pisac, no raj na ziemi normalnie.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Tym bardziej wychodze z siebie, kiedy dochodzi do glupich nieporozumien. Ktos cos powiedzial, ktos zrobil mine i klotnia gotowa. A klocic tez sie umiemy. Wyrzucamy z siebie slowa, straszymy krzykiem, ranimy tymi slowami do zywego, nie robiac fizycznie nawet kroku w strone rozmowcy. </font></h2>
<h2><font color="#000000">A pozniej przepraszamy i jakos te przeprosiny nie wychodza tak dobrze jak klotnia. Wypowiedziane slowa juz nie dociraja tak celnie, a rana nie goi sie tak latwo. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Moze jednak zwierzeta maja lepiej: pogryza sie, zagryza i po sprawie :)</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[sport i polityka]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=177</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 23:06:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=177</guid>
<description><![CDATA[Dawno minely czasy, kiedy Igrzyska Olimpijskie byly rozgrywka wylacznie sportowa. Od dawna i mam tu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Dawno minely czasy, kiedy Igrzyska Olimpijskie byly rozgrywka wylacznie sportowa. Od dawna i mam tu na mysli dawien dawna olimpiada jest tez wydarzeniem politycznym. Sport i polityka ida w parze czy komus sie to podoba czy nie. Wielkie wydarzenia sportowe sa sposobem promocji panstwa, w ktorym sie odbywaja.</font></h2>
<h2><font color="#000000">W 1936 roku w Berlinie odbyly sie pamietne i chyba do tej pory najbardziej upolitycznione Letnie Igrzyska Olimpijskie. Wszyscy znamy okolicznosci w jakich sie odbyla. Wystarczy przypomniec, ze juz cztery lata wczesniej hitlerowskie pismo oglosilo, ze Murzyni nie maja miejsca na olimpiadzie, rozsadni ludzie powinni znac ich miejsce i tego typu rasistowskie brednie. *</font></h2>
<h2><font color="#000000">Mimo zaniepokojenia brakiem olimpijskiego ducha na hitlerowskiej olimpiadzie jedynie niewielki odsetek sportowcow wykazal sie nonkonformizmem i zrezygnowal z olimpiady. Inni, ze wzgelu na pochodzenie nie zostali do niej zwyczajnie dopuszczeni.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Wielkimi krokami nadchodzi olimpiada w Chinach, gdzie nagminnie lamane sa prawa czlowieka. Krew tybetanskich mnichow leje sie srumieniem, a to tylko czubek gory lodowej. Na razie glowy panstw wykazuja zaniepokojenie. Moze wyslane zostana jakies specjalnie bardzo wazne komisje, zeby potwierdzily, ze wszystko jest ok i bez wyrzutow sumienia mozna wyslac naszych sportowcow do Chin. Benedykt XVI wiedzial co robi odmawiajac spotkania z Dalaj Lama. Nie od dzis wiadomo, ze papieze sa najbardziej zatwardzialymi konformistami i trzymaja z silniejszymi, Hitler tez mial blogoslawienstwo glowy KK.</font></h2>
<h2><font color="#000000">* Sola w oku Hitlera i zwolennikow jego pogladow musiala byc prawdziwa gwiazda berlinskiej olimpiady- Jesse Owens. O ironio, Jesse byl czarnoskorym atleta, ktory zdobyl cztery zlote medale. Jednak i ten policzek byl dla Hitlera jak najbardziej wytlumaczalny, ech.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Do kogo/czego modli sie kandydat na prezydenta]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=175</link>
<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 23:57:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=175</guid>
<description><![CDATA[Jakis czas temu Stany Zjednoczone obieglo zdjecie B. Obamy w turbanie i tradycyjnym stroju z Kenii. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Jakis czas temu Stany Zjednoczone obieglo zdjecie B. Obamy w turbanie i tradycyjnym stroju z Kenii. Ponoc w tym momencie rozpoczely sie spekulacje na temat wyznania Obamy. Ja sama bylam przekonana wczseniej, ze jest on muzulmaninem, ale nie zaprzatalam sobie tym glowy, bo to akurat ma najmniejsze znaczenie. </font></h2>
<p><img border="0" width="1" src="http://www.whudat.com/news/images/barack-obama-somali-elder-clothing.jpg" height="1" /><img src="http://www.whudat.com/news/images/barack-obama-somali-elder-clothing.jpg" /></p>
<h2><font color="#000000">Od tego czasu ponoc plotka o jego religii bardzo sie rozprzestrzenila. Rozprzestrzenila sie na tyle, ze Obama uznal za konieczne te plotke sprostowac. Na konferencji prasowej Obama powiedzial, ze jest chrzescijaninem i nalezy do tego samego kosciola od 20 lat. Obama dodal, ze modli sie do Jezusa kazdego dnia.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Nie zdziwilo mnie sprostowanie Obamy. Nie to mnie wkurza. Wkurza mnie, ze tak intymna sprawa kazdego czlowieka jak religia odgrywa tak wielkie znaczenie przy ubieganiu sie o jakikolwiek fotel. Niewazne, czy kandydat postepuje w zgodzie z zasadmi swojej religii, niewazne, czy na przyklad zdradza zone (patrz McCain i wielu innych). Wazne, zeby modlil sie do Jezusa, a nie na ten przyklad Allaha, czy zlotego bozka. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Wkurza mnie, ze fakt, iz Obama zalozyl muzulmanski stroj mogl mu tal strasznie zaszkodzic. Wkurza mnie, ze musial sie tlumaczyc. Jesli chce wygrac musi grac w zgodzie z zasadami. A te zasady nie sa fair. I tak mam nadzieje, ze Clinton bedzie prezydentka. Zastanawiam sie jednak, czy cala ta religijna kontrowersja pomogla jej wygrac wczoraj z Obama w Texasie i Ohio. mam nadzieje, ze nie to bylo powodem, ale tego pewnie nigdy nie bede pewna.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Reduce, reuse, recycle]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=172</link>
<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 22:08:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=172</guid>
<description><![CDATA[Reduce, reuse, recycle zwane rowniez &#8220;trzema R&#8221; to podstawowe zasady obywatela tej plane]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Reduce, reuse, recycle zwane rowniez "trzema R" to podstawowe zasady obywatela tej planety, ktorego obchodzi jej los.</font></h2>
<p><a href="http://www.recycling-guide.org.uk/reduce.html"><img width="144" src="http://www.recycling-guide.org.uk/images/589496/template/reducebutton.gif" alt="Reduce" height="140" /></a>  <a href="http://www.recycling-guide.org.uk/reuse.html"></a><a href="http://www.recycling-guide.org.uk/recycle.html"></a></p>
<h2><font color="#000000">Reduce- chodzi jak latwo sie domyslic o redukcje. Co redukowac, ano przede wszystkim zuzycie wszystkiego po kolei. Po pierwsze ekolodzy zalecaja kupowanie tylko i wylacznie tego co jest nam naprawde potrzebne. Wydaje sie to dobra rada, zwlaszcza, ze to nie tylko ekologiczne ale rowniez przyjazne dla naszych portfeli. Po drugie nalezaloby zredukowac ilosc wytwarzanych smieci. Popatrzcie na rzeczy, ktore kupujecie. Jeden chleb zapakowany w dwie reklamowki to naprawde zbyt duza marnotrawnosc, a tak zazwyczaj pakuja moje zakupy na przyklad w Shoprite. Dziwia sie przy tym niezmiernie, kiedy mowie :dziekuje, reklamowki nie potrzebuje. Po trzecie i nie ostatnie nie wyrzucajmy rzeczy, ktorych nie chcemy. Mozna je przeciez odsprzedac lub oddac. To co dla Ciebie jest gratem dla mnie moze byc skarbem i na odwrot.</font></h2>
<p><a href="http://www.recycling-guide.org.uk/reuse.html"><img width="144" src="http://www.recycling-guide.org.uk/images/589496/template/reusebutton.gif" alt="Reuse" height="140" /></a></p>
<h2><font color="#000000">Reuse- czyli obrot wtorny. Uzywaj maksymalna ilosc rzeczy, ktore mozna uzyc ponownie. Staraj sie nie kupowac i nie uzywac przedmiotow jednorazowego uzytku jak kubki, noze, serwetki, ale jesli juz nie ma innej mozliwosci przynajmniej zadbaj by te rzeczy byly papierowe nie plastikowe. Kup torbe z materialu na zakupy. Jesli w sklepie dostaniesz reklamowke nie wyrzucaj jej, zabierz ja zakupy nastepnym razem. Papier zadrukowany z jednej srony nadaje sie na brudnopis.</font></h2>
<p><a href="http://www.recycling-guide.org.uk/recycle.html"><img width="144" src="http://www.recycling-guide.org.uk/images/589496/template/recyclebutton.gif" alt="Recycle" height="140" /></a></p>
<h2><font color="#000000">Recycle. Przede wszystkim segreguj smieci. Sprzedawaj puszki i butelki albo dawaj je komus, kto to robi. W mojej okolicy jest jedna starsza pani, ktora regularnie sprawdza kosze. Nie mowi chyba po angielsku, ale zawsze grzecznie podziekuje za worek takich skarbow. Oddzielaj papier od innych smieci. Oddawaj albo sprzedawaj makulature. Przede wszystkim jednak przed zakupem jakiegos produktu sprawdz w jakim stopniu mozna go zutylizowac po uzyciu. Wiadomo powszechnie, ze plastik nie podlega utylizacji w tym samym stopniu co szklo czy aluminium.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Jasne, ze liznelam tylko czubka gory lodowej, ale zrobilam porzadki i tknelo mnie sumienie, jak zobaczylamile ja sama produkuje smieci. A wierzcie mi, staram sie, zeby bylo ich jak najmniej.</font></h2>
<p>ilustracje wzielam stad:</p>
<p><a href="http://www.recycling-guide.org.uk/rrr.html">http://www.recycling-guide.org.uk/rrr.html</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Walenty Walentej na Walentynki :)]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=170</link>
<pubDate>Thu, 14 Feb 2008 19:45:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=170</guid>
<description><![CDATA[ 
Kiczowate, plastikowe sercucha. Pluszowe misiaki, czerwien i roz. Czekoladki w kszatalcie sertca,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"><img border="0" width="1" src="http://www.fireworks.com/interactive/e-cards/enter_info.asp?ID=77" height="1" /><img align="center" width="440" src="http://www.fireworks.com/images/postcards/valentine-bear.jpg" alt="VALENTINE BEAR  E-CARD" height="345" /> </font></h2>
<h2><font color="#000000">Kiczowate, plastikowe sercucha. Pluszowe misiaki, czerwien i roz. Czekoladki w kszatalcie sertca, kwiaty, trzymanie dloni, baloniki.  Cynicy wykrzywiajacy sie w grymasie zniesmaczenia cala ta otoczka. Takie sa wlasnie walentynki. Ale czy milosc musi byc podniosla? Czy musza grac fanfary? Ja lubie takie cukierkowate walentynki, te smieszna muzyke w radiu, caly ten cyrk. Nie trzba piedestalow. Zycze Wam duzo milosci w walentynki i przez caly rok.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z kotem]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Mon, 11 Feb 2008 17:32:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[spie ostatnio, bo J. co i rusz wyjezdza i wiecej go nie ma niz jest w domu. Zimno jest okrutnie, wie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">spie ostatnio, bo J. co i rusz wyjezdza i wiecej go nie ma niz jest w domu. Zimno jest okrutnie, wiec przytulam futro do siebie i nie puszczam az sie podda. Z reszta on tez ma zimne lapki, wiec na dobre mu wyjdzie takie przytulanie. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Wlamali nam sie do samochodu. Tydzien temu to bylo. Zniszczyli zamkniecie do szyby, zabrali jakies drobne. Akurat tym razem GPS nie zostal w samochodzie, J. zostawil go przypadkowo w pracy. Kradna jednak wszedzie...</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z JFK z przygodami]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/23/z-jfk-z-przygodami/</link>
<pubDate>Mon, 24 Dec 2007 03:54:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/23/z-jfk-z-przygodami/</guid>
<description><![CDATA[ Wylot byl w niedziele rano. Wrocilismy do domu o pierwszej w nocy, obudzilismy sie na czas i w sum]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Wylot byl w niedziele rano. Wrocilismy do domu o pierwszej w nocy, obudzilismy sie na czas i w sumie to nie wiem naprawde jak to sie stalo, ze spoznilismy sie na samolot. Minimalnie, ale zawsze. gdyby samolot spoznil sie pietnascie minut bylibysmy na czas. Nie bylo mozliwosci doplaty i zalapania sie na nastepny lot, poniewaz w sezonie przedswiatecznym wszystkie miejsca sa wykupione.</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Postawiono nas na "stand by", co generalnie oznacza, ze jesli ktos spoznilby sie na samolot mielismy czekac na wyczytanie naszych nazwisk. Biegalismy od bramki do bramki, od jednego lotu, do innego. Odsylano nas wszedzie z kwitkiem, bo wyobrazcie sobie, ze niezbyt wiele osob spoznia sie na samoloty. Wylecielismy z Nowego Jorku dopiero po siedmiu godzinach od planowanego lotu. Caly ten czas nie moglisy nawet odpoczac, bo musielismy trzymac reke na pulsie i sprawdzac czy przypadkiem teraz na drugim koncu JFK nas nie wezwa. Nie spozniajcie sie nigdy na samolot, naprawde :) My dostalismy pamietna lekcje.</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Dolecielismy wreszcie szczesliwie do Ft. lauderdale i na razie jest super, chyba oprocz tego, ze za wszystko chca tutaj pobierac dodatkowe pieniadze. J. oczywiscie doplacil za wynajecie nowiutkiegosuperfantastycznegoautka. A niech mu bedzie, skoro mu to przyjemnosc sparwia. Jutro i tak ja prowadze, zobaczymy czy bylo warto doplacac :)</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Pozdrawiam Was zatem i zycze Wesolych Swiat z cieplej aczkolwiek nie goracej Florydy.</font></h2>
<h2><font color="#000000">DOBRANOC</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Juz za pare godzin...]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/20/juz-za-pare-godzin/</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 18:43:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/20/juz-za-pare-godzin/</guid>
<description><![CDATA[znow zobacze mame. Ciesze sie jak szczenie/kocie/piskle. 
Cito zrobila dla mnie wpis na tymczasie, c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">znow zobacze mame. Ciesze sie jak szczenie/kocie/piskle. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Cito zrobila dla mnie wpis na </font><a href="http://tymczasem.blox.pl/2007/12/Manhattan.html#ListaKomentarzy"><font color="#000000">tymczasie</font></a><font color="#000000">, chociaz ten na </font><a href="http://ekoblog.blox.pl/2007/12/Zakopane-aj-lof-ju.html"><font color="#000000">ekoterrorymie</font></a><font color="#000000"> tez mi siedzi w sercu. Mimo, ze na Zakopane narzeka. Milo...</font></h2>
<h2><font><font color="#800000"><em>Na wprost Rysy a w dole Zakopane. Na stoku Gubałówki, nad Budrysówką stary cmentarz a tam miejsce spoczynku między innymi Hasiora, Kornela Makuszyńskiego i wreszcie wielkiego piewcy Zakopanego - Stanisława Witkiewicza. To tu na Pęksowym Brzyzku stoi nadal stary zabytkowy kościółek, ulubione miejsce spotkań zakochanych par. To tu zauroczeni widokiem okolicy chłopcy oświadczają się swym dziewczynom a dziewczyny cierpiące na niedotlenienie mózgu, z racji </em><em>rozrzedzonego powietrza normalnego na tej wysokości - wyrażają zgodę. Ale przecież to zrozumiałe wytłumaczenie, gdy sam siebie człowiecze zapytasz po latach : gdzie ja miałem oczy – ano tu... i ja to rozumiem.</em></font></font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Strach przed...]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/10/strach-przed/</link>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2007 16:22:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/10/strach-przed/</guid>
<description><![CDATA[ 
Pajak Krzyzak
Czy wiecie, ze ludzie o wiele bardziej boja sie pajakow niz smierci? Przynajmniej t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"> <img border="0" src="http://www.free-nature-photos.org/fotodb/107_wlochaczu.jpg" alt="Zdjęcie makro. Pająk krzyżak (Araneidae)" style="border:#404040 1px solid;" /></p>
<p align="center"><em>Pajak Krzyzak</em></p>
<h2><font color="#000000">Czy wiecie, ze ludzie o wiele bardziej boja sie pajakow niz smierci? Przynajmniej tak podaja w statystykach. Moze dlatego, ze o umieraniu staramy sie nie myslec za wszelka cene. Odrzucamy, zakopujemy w najglebsze zakamarki mysl o wlasnym nieistnieniu. Tak samo staramy sie nie myslec o tym, ze ktos najblizszy moglby odejsc. To dzieje sie w innych rodzinach, to przytrafia sie innym, nie mnie...</font></h2>
<h2><font color="#000000">Zaczynamy o tym myslec dopiero kiedy ktos jest chory. Kiedy dwudziestokilkuletni kuzyn dzielnie znosi chemie, wypadaja mu wlosy, czy przestaje przypominac samego siebie. Wtedy chyba przecietny czlowiek sie boi. Boi sie tego bardziej niz pajakow, ktore tak ogolnie sa przeciez calkiem sympatyczne.</font></h2>
<p>Wiecej zdjec pajakow: http://www.free-nature-photos.org/pl/Pajaki/Zdjecie_krzyzaka/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po grudzie]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/04/po-grudzie/</link>
<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 15:53:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/12/04/po-grudzie/</guid>
<description><![CDATA[   Jest czas kiedy wszystko idzie jak nalezy. Leciutko, jak przy pomocy czarow wszystko robi sie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">   Jest czas kiedy wszystko idzie jak nalezy. Leciutko, jak przy pomocy czarow wszystko robi sie "samo". Teraz mam jednak zupelnie odwrotnie. Wszystko idzie jak po grudzie. Nie, nie rozsypuje sie jeszcze, ale nie widac zadnych rezultatow moich staran. A w koncu po to sie cos robi, zeby zobaczyc rezultat, prawda? </font></h2>
<h2>  <font color="#000000">A moze to tylko pogoda tak wplywa na moje samopoczucie? W sobote spadl pierwszy snieg i juz tego samego dnia rozpuscil sie za sprawa deszczu. Caly weekend przelezalam zawinieta w kocyk elektryczny, mruczac Szekspirowi do uszka dla odmiany. Costam poczytalam, costam sie nauczylam. Oby nauka nie poszla w las, to i weekend nie bedzie stracony.</font></h2>
<h2>  <font color="#000000">Czuje, ze najwyzszy czas na zmiany w moim zyciu. Moze na razie nie grunowne, ale od czegos musze zaczac.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trzy tuziny]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/29/trzy-tuziny/</link>
<pubDate>Thu, 29 Nov 2007 21:12:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/29/trzy-tuziny/</guid>
<description><![CDATA[  Przyszly wczoraj do mnie. Roze. Trzy tuziny. Zaskoczyly mnie najmilej jak mozna. KTOS mnie kocha.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">  Przyszly wczoraj do mnie. Roze. Trzy tuziny. Zaskoczyly mnie najmilej jak mozna. KTOS mnie kocha.</font></h2>
<h2 align="center"><font color="#000000">♥:*♥</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Thankful]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/22/thankful/</link>
<pubDate>Fri, 23 Nov 2007 02:37:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/22/thankful/</guid>
<description><![CDATA[Swieta Dzekczynienia nie obchodze. Nie jest to moje swieto, a powody do jego obchodzenia nie za bard]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;">Swieta Dzekczynienia nie obchodze. Nie jest to moje swieto, a powody do jego obchodzenia nie za bardzo mnie przekonuja. Jednak tradycja dziekowania podoba mi sie bardzo.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Zawsze jest komu i za co podziekowac. Trzeba tylko docenic to, co sie ma. Ja dziekuje za moja rodzine, za meza, za szekspira, za odwiedziny mamy. Dziekuje, ze nie zawsze jest pod gorke. Jestem teraz chora ale dziekuje, ze goraczka nie taka znow wysoka i moge pisac. A za co Wy dziekujecie?</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Opad wytrzeszczony]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/16/opad-wytrzeszczony/</link>
<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 04:10:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/16/opad-wytrzeszczony/</guid>
<description><![CDATA[Malo pisze ostatnio, bo jakis taki balagan mam w glowie. Probuje sobie wszystko poukladac i jak mi s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Malo pisze ostatnio, bo jakis taki balagan mam w glowie. Probuje sobie wszystko poukladac i jak mi sie wydaje, ze to juz, to zaraz okazuje sie, ze jest jeszcze bardziej zakrecone niz myslalam.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Kogiel mogiel zrobil mi sie chyba w kazdej dziedzinie zycia i tylko w domu mam orobine spokoju, ale tez nie zawsze. Z reszta mala to pociecha, zwazywszy ze w domu zazwyczaj tylko sypiam. A sypiam niewiele, bo czlowiek pogadac z malzonkiem by chcial, a i obowiazki sie znajda jakies, jak glaskanie Szekspira na ten przyklad. A Szekspir skocil sie niemozliwie, juz prawie nie atakuje, za to przytula sie i, o bogini, nawet mruczy. Spalby tylko i jadl. I jeszcze troche spal i troche wiecej jadl :)</font></h2>
<h2><font color="#000000">W zwiazku z powyzszym nie chce mi sie pisac, bo cokolwiek bym nie napisala to i tak ma srednie znaczenie. A w ogole to zawiodlam sie na ludziach, rece mi opadly , oczy sie wytrzeszczyly i w takim satanie probuje funkjonowac. Dobranoc.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hola amigos]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/08/hola-amigos/</link>
<pubDate>Thu, 08 Nov 2007 21:28:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/08/hola-amigos/</guid>
<description><![CDATA[ Probuje sie uczyc hiszpanskiego. Nadal. Kupilam ksiazke, inna dostalam od mojego studenta. Pisze c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Probuje sie uczyc hiszpanskiego. Nadal. Kupilam ksiazke, inna dostalam od mojego studenta. Pisze cwiczenia, zapamietuje slowka. Nie moge sie jednak zdobyc na mowienie. Mam to co wielu moich studentow, z tym, ze oni maja problem z angielskim. Jak mam cos powiedziec to robi mi sie supel na jezyku i nie chce puscic. Boje sie cholernie, ze zrobie z siebie glupia. Nie trafia do mnie to, do czego przekonuje moich studentow. Zawsze im powtarzam, ze lepiej mowic duzo i popelniac bledy niz nie mowic wcale. W koncu to na bledach mamy sie uczyc, nikt nie jset doskonaly. Nie pamietam, zebym kiedykolwiek miala takie opory z angielskim. Przeciez kiedys tez dukalam slowko po slowku. Musze cos z tym zrobic, tak nie moze byc!</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[All Saints- Swieto Zmarlych]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/04/all-saints-swieto-zmarlych/</link>
<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 02:57:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/04/all-saints-swieto-zmarlych/</guid>
<description><![CDATA[ Swieto Zmarlych zawsze mniej wiecej wygladalo u mnie w domu tak samo. Rano wyruszalo sie cala rodz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2> <font color="#000000">Swieto Zmarlych zawsze mniej wiecej wygladalo u mnie w domu tak samo. Rano wyruszalo sie cala rodzina na cmentarze- jeden i dugi. Odwiedzalo groby blizszych i dalszych, powinowatych i znajomych. Na poczatku byly to dla mnie kawalki kamienia jak kazde inne i nalbardziej czekalam na obwarzanki i balony, ktore zawsze mozna bylo kupic przy cmentarzu. Z biegiem czasu jednak grobow przybywalo,  zdarzalo sie nawet, ze pamietalam osoby, ktore byly tam pochowane. Pozniej bylo juz tylko gorzej- znalam coraz wiecej osob, ktore odwiedzalam w ten dzien.</font></h2>
<h2><font color="#000000">1 listopada byl zawsze dniem kiedy pierwszy raz zakladalam zimowe buty i palto. Po powrocie z cmentarza wracalimy do pustego, odswietnie wysprzatanego domu , jedlismy obiad i ogladalismy smetne programy w telewizji. Nigdy nie lubilam Swieta Zmarlych. Wolalam chodzic na cmentarz, kiedy nie bylo tam tlumow. Bez pospiechu przejsc znajomymi alejkami, ktore po jakims czasie bylam w stanie odtworzyc z pamieci. Zmieniac kwiaty w wazonie, zapalac swieczki. Trzymalam moja mame pod reke, siostra z drugiej strony i tak to trawalo latami.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Odkad jestem tutaj, nie bylam nawet raz na cmentarzu. Czuje sie winna, bo wiem, ze to moj obowiazek i czuje tez taka potrzebe. Ale tutaj wszystko jest inne, nie tylko Swieto Zmarlych. Niektore zmiany sa dobre inne nie, ot zycie.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lekarze]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/10/05/lekarze/</link>
<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 16:44:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/10/05/lekarze/</guid>
<description><![CDATA[ Nie ide do lekarza po to, zeby byc traktowana jak mieso. Nie jestem obiektem badan, ciekawym przyp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Nie ide do lekarza po to, zeby byc traktowana jak mieso. Nie jestem obiektem badan, ciekawym przypadkiem, a czlowiekiem.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Chcialabym, zeby lekarze zawsze o tym pamietali. Dla nich wszystko jest takie oczywiste i nie maja za grosz wrazliwosci. To oni sa tam dla mnie, nie ja dla nich. To ja jestem tam wazna, ja- czlowiek, nie ich medyczna paplanina. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Jestem tak wsciekla, ze lepiej niech nikt mi w droge nie wchodzi, bo ugryze.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czas]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/16/czas/</link>
<pubDate>Mon, 17 Sep 2007 03:24:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/16/czas/</guid>
<description><![CDATA[ Zeszly weekend byl goracy i parny, ale juz w ciagu tygodnia mozna bylo zauwazyc (i odczuc na wlasn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Zeszly weekend byl goracy i parny, ale juz w ciagu tygodnia mozna bylo zauwazyc (i odczuc na wlasnej skorze), ze lato odchodzi. Z roku na rok czas mija coraz szybciej. Czy tylko ja mam to wrazenie? W szkole sredniej spedzilam cztery lata. Wydawalo mi sie to cala wiecznoscia. Studiowalam przez piec lat i trwalo dlugo, choc wydaje mi sie, ze jakby krocej niz liceum. W Ameryce jestem juz ponad trzy lata i nadal mam wrazenie jakbym dopiero co przyjechala. Owszem, wiele sie zmienilo przez ten czas, ale nie az tyle. Kiedys trzy lata wydawaly mi sie wiecznoscia, a teraz? Teraz wlasnie konczy sie kolejne lato i pozostawia jakis smutek. Ma sie jeszcze co prawda ocieplic, ale chyba nie na dlugo. Moze jeszcze choc raz w tym roku pojde na plaze. I znow nadejdzie kolejna zima i po niej lato. Jesien i wiosna sa tu jakby mniej widoczne. I tak bedzie mijal ten czas. Jakos mi sie smutno robi.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przeglad]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/06/przeglad/</link>
<pubDate>Thu, 06 Sep 2007 15:00:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/06/przeglad/</guid>
<description><![CDATA[  Czytam, czytam i czytam i oczom nie wierze. Ostatnio zafundowalam sobie odpoczynek od polskich in]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">  Czytam, czytam i czytam i oczom nie wierze. Ostatnio zafundowalam sobie odpoczynek od polskich informacji. Nie interesowalam sie, nie chcialam wiedziec. Pojechalam do wod i lasow na dlugi weekend, zrelaksowalam sie. Teraz czytam i nie moge uwierzyc. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Premier powiedzial, ze Rydzyk wzmocnil polski kosciol. Ze bez tego czlowieka nie ma radia. Tylko po co nam radio. Czy ja mam halucynacje, czy jeszcze niedawno Rydzyk plul na Kaczynskich? Czy mi sie zdaje czy byly wtedy jakies wezwania do przeprosin?O ludzie zlapalam sie za glowe i nie wierze.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Po drugie Vaclav Havel zaproponowal, by na wybory w Polsce przyjechala komisja miedzynarodowa. Uwaza, ze nalezaloby prowadzic obserwacje tego co sie dzieje, a wiemy wszyscy, ze dobrze sie nie dzieje. I co? I wielkie oburzenie w kraju. O co sie oburzac, czyzbyscie jeszcze wierzyli w praworzadnosc Prawa i Sprawiedliwoosci? Ja nie jestem naiwna i tez wolalabym, zeby te wybory byly NA PEWNO uczciwe.</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Czytam tez o wypadku samolotow na pokazie w moim rodzinnym miescie. Smutno mi, bo zawsze lubilam te pokazy i chyba do konca nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze sa naprawde niebezpieczne. </font></h2>
<h2><font color="#000000">Przeczytalam tez o smierci Pavarottiego, ech zycie. </font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ukontentowana]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/08/14/ukontentowana/</link>
<pubDate>Tue, 14 Aug 2007 17:51:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/08/14/ukontentowana/</guid>
<description><![CDATA[Harry Potter wreszcie przeczytany. Ile ja sie musialam nagimnastykowac, zeby nie dowiedziec sie zako]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">Harry Potter wreszcie przeczytany. Ile ja sie musialam nagimnastykowac, zeby nie dowiedziec sie zakonczenia od tych wszystkich podelcow, ktorzy tylko czekali, aby opublikowac zakonczenie jako pierwsi i zepsuc zabawe calej reszcie. Trudne to bylo zwlaszcza, ze wzgledu na pobyt mamy i zwiazany z tym brak czasu na czytanie. Skonczylam przed chwila i jestem zadowolona jak dzeciak, ktory wlasnie pochlonal swoj ulubiony, ukochany i dlugo wyczekiwany deser. Teraz wszystko az mnie swedzi, wiec zaraz wyruszam na poszukiwanie tych, co przeczytali przede mna, zeby pogadac o Harrym, smierciozercach i Voldemorcie rzecz jasna.</font></h2>
<h2><font color="#000000">PS. Tymczasem jestem znajdowana po coraz to ciekawszych frazach. Ostatnio: Zdjecia piersi mojej siosry. Slowo daje o piersiach mojej siostry nie pisalam, ani nie publikowalam ich zdjec :)</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przyleciala]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/07/12/przyleciala/</link>
<pubDate>Thu, 12 Jul 2007 16:55:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/07/12/przyleciala/</guid>
<description><![CDATA[   Wyczekiwana wreszcie nadleciala. Zaraz po wejsciu na terminal uslyszelismy: LOT Polish Airlines]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000">   Wyczekiwana wreszcie nadleciala. Zaraz po wejsciu na terminal uslyszelismy: LOT Polish Airlines Warsaw- JFK has just landed. Stanelismy przy barierce pelni napiecia. Ja z balonikiem, J. z kwiatami. Przez caly czas J. probowal wprowadzic mnie w stan emocjonalego wzruszenia. Chcial gamon popstrykac zdjecia rozryczanej zonki. Moze wlasnie dlatego, na przekor jemu, trzymalam sie dzielnie. W koncu po prawie godzinie czekania wyszla. Przelazlam przez barierke i pobieglam, nic sobie nie robiac z obcasow. Nie, nie ryczalam, naprawde bylam dzielna :) J. pstrykal caly czas zdjecia, ktore zalacze innym razem. Pozniej wreczyl mamusi kwiaty, ja o baloniku zapomnialam z wrazenia :)</font></h2>
<h2><font color="#000000">   Nie mialam z nia nawet czasu jeszcze porzadnie usiasc i sie nagadac, albo chociaz naprzytulac. Wolne wzielam dopiero od poniedzialku, wiec mamusia wiecej czasu spedza z ukochanym zieciam niz z nie mniej ukochana corcia. Poza tym mamusia sprzata, nie pytajcie mnie dlaczego... Szekspir zaakceptowal mamusie jak swoja. Spal z nia w lozku juz pierwszej nocy.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Autodestrukcja, czyli znow niewiele spalam]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/07/06/autodestrukcja-czyli-znow-niewiele-spalam/</link>
<pubDate>Fri, 06 Jul 2007 18:09:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/07/06/autodestrukcja-czyli-znow-niewiele-spalam/</guid>
<description><![CDATA[ Poznajemy ludzi, zaprzyjazniamy sie z nimi, kochamy. Tych, ktorzy sa najblizsi naszemu sercu, prag]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Poznajemy ludzi, zaprzyjazniamy sie z nimi, kochamy. Tych, ktorzy sa najblizsi naszemu sercu, pragnelibysmy ochronic przed zlem wszelakim. A oni chadzaja wlasnymi drogami, co z reszta jest naturalne jak to, ze po jesieni nastepuje zima. </font></h2>
<h2><font color="#000000">  Kiedy kogos kocham nie moge patrzec jak niszczy siebie. Jak nie widzi rzeczywistosci, nawet jesli ta walnie ja w twarz obuchem, sponiewiera, polamie, wdepcze w ziemie. Kazdy cios mam ochote odeprzec sama, ale wiem, ze nie moge. Nie wolno mi. Wolno mi tylko sluchac placzu, pocieszac, przekonywac, starac sie ratowac. Widze jak tonie w bagnie, ale nie zlapie wyciagnietej reki. Boli mnie to niemalze fizycznie. </font></h2>
<h2><font color="#000000">  Wolalabym miec tylko madrych przyjaciol. Kochac ludzi, ktorzy nie beda krzywdzic samych siebie i nie beda pozwalac na to innym. Niech robia glupstwa, ale niech wyciagaja konsekwencje z lekcji, ktore daje im zycie. Niech odrobia prace domowa do cholery, bo nie chce wiecej miec nieprzespanych nocy w kolko z tego samego powodu.</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Czasem mam ochote powiedzec: <em>Wiesz co mam dosc, radz sobie sama. Nie sluchalas mnie nigdy, nie posluchasz i teraz.</em> Nigdy tak jednak nie powiem. Bede za to sluchac godzinami placzu, bede sie martwic, bede przekonywac. Czasem wrzasne z calej sily z marna nadzieja, ze przywolam zdrowy rozsadek. Ech, zeby tak tylko kochac wylacznie rozsadnych ludzi.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
