<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>chorowanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/chorowanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "chorowanie"</description>
	<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 11:44:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Straszni mieszczanie]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=442</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 14:16:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.wordpress.com/?p=442</guid>
<description><![CDATA[
Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.
Pleśnią]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://ati.smutek.pl/images/americangothic_small.jpg" alt="American Gothic" /></p>
<p>Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach<br />
Strasznie mieszkają straszni mieszczanie.<br />
Pleśnią i kopciem pełznie po ścianach<br />
Zgroza zimowa, ciemne konanie. </p>
<p>Od rana bełkot. Bełkocą, bredzą,<br />
Że deszcz, że drogo, że to, że tamto.<br />
Trochę pochodzą, trochę posiedzą,<br />
I wszystko widmo. I wszystko fantom. </p>
<p><!--more--></p>
<p>Sprawdzą godzinę, sprawdzą kieszenie,<br />
Krawacik musną, klapy obciągną<br />
I godnym krokiem z mieszkań - na ziemię,<br />
Taką wiadomą, taką okrągłą. </p>
<p>I oto idą, zapięci szczelnie,<br />
Patrzą na prawo, patrzą na lewo.<br />
A patrząc - widzą wszystko oddzielnie<br />
Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo... </p>
<p>Jak ciasto biorą gazety w palce<br />
I żują, żują na papkę pulchną,<br />
Aż papierowym wzdęte zakalcem,<br />
Wypchane głowy grubo im puchną. </p>
<p>I znowu mówią, że Ford... że kino...<br />
Że Bóg... że Rosja... radio, sport, wojna...<br />
Warstwami rośnie brednia potworna,<br />
I w dżungli zdarzeń widmami płyną. </p>
<p>Głowę rozdętą i coraz cięższą<br />
Ku wieczorowi ślepo zwieszają.<br />
Pod łóżka włażą, złodzieja węszą,<br />
Łbem o nocniki chłodne trącając. </p>
<p>I znowu sprawdzą kieszonki, kwitki,<br />
Spodnie na tyłkach zacerowane,<br />
Własność wielebną, święte nabytki,<br />
Swoje, wyłączne, zapracowane. </p>
<p>Potem się modlą: "od nagłej śmierci...<br />
...od wojny... głodu... odpoczywanie"<br />
I zasypiają z mordą na piersi<br />
W strasznych mieszkaniach straszni mieszczanie.</p>
<p><em>Ps. Gdyby tylko Tuwim wiedział czym jest blog :)</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[chorowania ciąg dalszy]]></title>
<link>http://misiolenie.wordpress.com/2007/10/16/chorowania-ciag-dalszy/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 05:40:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>miś</dc:creator>
<guid>http://misiolenie.wordpress.com/2007/10/16/chorowania-ciag-dalszy/</guid>
<description><![CDATA[No i nie poszedłem do pracy. Jak dobrze! Jestem chyba urodzonym domatorem, bo psychicznie od razu j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No i nie poszedłem do pracy. Jak dobrze! Jestem chyba urodzonym domatorem, bo psychicznie od razu jest mi dobrze. Wstałem przed 11 czując się trochę lepiej ale dobrze jeszcze nie. Po "delikatnej" walce w kuchni z Panią Misiową, posileniem się i zakawieniem, udałem się do swojej pracowni... popracować. Ano tak to jest, ważny klient nie może czekać, nawet jak smark z nosa płynie obficie. No i tak mi zleciał dzień do szesnastej. Z kilkoma przerwami na palenie i dawkowanie lekarstw, całkiem uczciwie pracowałem.</p>
<p>Po 16 pojechałem na dworzec po teściową. Przybyła, żeby odciążyć Misiową od pracy przy małym Misiu.  No i dobrze. Niech kobieta z wnukiem pobędzie a my się trochę podkurujemy... Szkoda tylko że jesteśmy chorzy. Można by wtedy tą okazję bardziej kreatywnie wykorzystać :)</p>
<p>Aktualnie jest 7 rano. Spałem dzisiaj dla rozrywki na kanapie w salonie, popalając w kominku. Lubie takie noce :) Do wyra trafiłem dopiero o 6, ale już chyba spania nie będzie. No skoro jestem w domu, to mogę trochę pomieszać dzień z nocą, co zresztą bardzo lubię będąc nocnym markiem, zmuszonym przez rzeczywistość do funkcjonowania za dnia...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
