<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>cenckiewicz &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/cenckiewicz/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "cenckiewicz"</description>
	<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 20:12:40 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[bo wszyscy esbecy to wielcy patrioci!]]></title>
<link>http://innewidoki.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 07:49:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>darek olejniczak</dc:creator>
<guid>http://innewidoki.wordpress.com/?p=77</guid>
<description><![CDATA[znalazłem dziś w sieci, choć szukałem czegoś innego, internetową wersję bestsellera pt: ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">znalazłem dziś w sieci, choć szukałem czegoś innego, internetową wersję bestsellera pt: "SB a Lech Wałęsa - przyczynek do biografii". nie mam jeszcze drukowanego egzemplarza (spodziewam się "na dniach"), zatem trudno mi zweryfikować zgodność tego sieciowego pirata - jak się domyślam- z oryginałem. z pewnością brak tam skanów dokumentów ilustrujących pracę Cenckiewicza i Gontarczyka. ale właściwie to ja nie o tym, tyle, że w książce mowa o epizodzie, o którym i ja dziś chciałbym napisać...</p>
<p style="text-align:justify;">być może znacie (a jeśli nie, to poznacie) <a href="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,5386170,Walesa_i_zaginione_mikrofilmy.html" target="_blank">tę historię</a>, a w jej uzupełnieniu <a href="http://www.wprost.pl/ar/101225/Uran-za-teczki/" target="_blank">"sprawę uranową"</a>. sprawa byłego oficera SB, Frączkowskiego co jakiś czas pojawiała się w mediach i była przyczynkiem do domniemań i domysłów, snucia teorii spiskowych na temat ewentualnej agenturalnej przeszłości Wałęsy. miałem okazję rozmawiać ponad rok temu z Jerzym Frączkowskim. pewnego styczniowego wieczora zastukałem do jego drzwi i powiedziałem, że chcę pogadać. nie wpuścił mnie do środka, twierdząc, że nie chce denerwować chorej żony. ale wyszedł z domu i podjechaliśmy jego samochodem do pobliskiej knajpki, w której przez ponad godzinę rozmawialiśmy o sprawach rozmaitych. były esbek nie chciał, żeby nagrywać rozmowę (i tak pewnie nie wierzył, że nie nagrywam), ani żeby publikować jej treść w gazecie. zresztą gazeta straciła zainteresowanie sprawą.</p>
<p style="text-align:justify;">oto notatka sporządzona bezpośrednio po tym spotkaniu: <strong>Jerzy Frączkowski</strong> - <em>"</em><!--[if gte mso 9]&#62;  Normal 0 21   &#60;![endif]--> <em><span style="color:#000000;">Ci, którzy wtedy do mnie przyszli to byli moi koledzy, ludzie, którzy mienili się być moimi przyjaciółmi. A tymczasem od dawna knuli spisek za moimi plecami. A ja tymczasem te materiały wyniosłem do domu, tak jak czasem wynosiłem inne, albo jak brałem je z różnych archiwów i przeglądałem w swoim gabinecie. Po co? Po prostu interesowałem się historią Polski, chciałem wiedzieć, poznać pewne mechanizmy. Moja rodzina też ucierpiała przez UB, a kiedyś przodkowie byli wywożeni na Sybir. No i ja tamte materiały wyniosłem, bo chciałem je ocalić dla przyszłych pokoleń, wierzyłem, że kiedyś mogą się komuś przydać. I nie chodziło mi o mnie, ja dla siebie tego nie robiłem. Te materiały to nie były dokumenty bazowe. To były raczej teksty opisowe dotyczące między innymi sprawy „Bolka”. Takie skrawki w zasadzie, kto był w zainteresowaniu służby na przykład. To, co teraz dzieje się z teczkami to sianie nienawiści między Polakami. To niepotrzebne, ale ja to przewidziałem i niszczyłem niektóre dokumenty, które miałem u siebie. Wiedziałem po prostu, że kiedyś ktoś może zechcieć je wykorzystać przeciw innym ludziom. A po co? Wracając do ludzi, którzy zrobili u mnie rewizję – to byli oficerowie, którzy się zweryfikowali, a przecież wszyscy co do jednego pracowali w służbach dłużej ode mnie nawet o dziesięć lat. Więc ja się pytam, co to za weryfikacja? Przecież to wszystko z góry było ukartowane, wiadomo było, kto przejmie władzę, kto kogo ma chronić, kto zachowa wpływy. Znamienne jest też to, że ci wszyscy, którzy w gdańskim UOP dostali stanowiska, to byli ci sami, którzy kiedyś opozycję rozpracowywali. A „obstawa” Wałęsy z lat 80. to byli jego późniejsi ochroniarze. On widocznie uznał, że i tak się z tą ekipą zna, bo przecież nigdy go na krok nie odstępowali, więc ich wybrał, bo byli sprawdzeni. Gdańska SB go chroniła, gdyby mu włos z głowy spadł, to by nas tu wszystkich powiesili. No to oni go potem dalej chronili w nowej Polsce. A sprawa tych rzekomych materiałów promieniotwórczych zakończyła się po 10 latach umorzeniem, bo sąd uznał, że moją jedyną winą było to, że na pojemniki do przechowywania materiałów promieniotwórczych miałem złe dokumenty przewozowe. Tylko! Co do mikrofilmów, to jeszcze w latach 90. zostałem wezwany do warszawskiej prokuratury, gdzie toczyło się śledztwo w sprawie zaginięcia tych materiałów, które skonfiskowano mi w domu. Przesłuchano mnie, ale nie mogę ujawniać szczegółów, bo obowiązuje mnie tajemnica. Śledztwo było tajne. Nie wiem, co się stało z tymi dokumentami. Prokurator stwierdził jedynie, że zginęły one w MSW. Nawet nie wiem, czy one istnieją, czy zostały zniszczone.<span style="font-size:12pt;font-family:&#34;"> Po co mi je wtedy zabrano z domu? Uznano, że były tajne i nie powinny u mnie leżeć. Ja przecież chciałem je oddać, jak odchodziłem ze służby, tylko nie miałem komu. Nikt ich nie chciał. A potem uznali, że może warto je przejąć, może się przydadzą? Tak na wszelki wypadek."</span></span></em></p>
<p style="text-align:justify;">tyle Frączkowski. ja wiem, że najbardziej emocjonujące są sprawy związane z pytaniem - kim był Bolek?, ale pragnę zwrócić waszą uwagę na coś innego. otóż Frączkowski mówi o swoim patriotyzmie, zainteresowaniem historią Polski, zsyłce rodziny na Sybir, o tym, że nie chciał by mikrofilmy kogoś w przyszłości skrzywdziły. no jednym słowem Patryjota! i wiecie co? nie on jeden! nie on jeden z całej armii esbekow i donosicieli tłumaczy się dziś swoim patriotyzmem. zdarzyło mi się w życiu rozmawiać jeszcze z dwoma czy trzema esbekami i TW. i każdy z nich, jak jeden mąż, mówił o historii Polski,  patriotyzmie albo szlacheckich korzeniach. tylko jeden - Maleszka, którego osobiście szczęśliwie nie znam, i którego tylko w telewizorze widziałem - na pytanie "dlaczego?" odpowiada poniekąd słusznie: "to jest bardzo dobre pytanie".</p>
<p style="text-align:justify;">zaanektowanie przez dawnych funkcjonariuszy aparatu represji i ich kapusiów pojęć ze słownika działaczy opozycyjnych, takich jak patriotyzm, Polska, historia, przyszłość, dziedzictwo, zsyłka itp., to manewr tyle przebiegły, co dobrze oddający mentalność tych ludzi. -oto ja, esbek, jestem takim samym patriotą, jak i wy, tak samo ucierpiałem (ja lub moja rodzina) ze strony sowietów, nie różni nas właściwie nic. tyle, że ja postanowiłem służyć Polsce w ten sposób, a wy inaczej. wierzyłem, że mogę coś zmienić od środka, że lepiej układać się z wrogiem, niż jak wy, walczyć z nim. że więcej w ten sposób można zyskać dla kraju.-</p>
<p style="text-align:justify;">podłe? no podłe. ale jakież wytchnienie daje biednej, skołatanej esbeckiej duszy wiara w to, iż gruncie rzeczy jest się przyzwoitym człowiekiem...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MAGIA I POLITYKA]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/?p=174</link>
<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 13:37:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/?p=174</guid>
<description><![CDATA[
 Wbrew temu, co niektórzy czytelnicy mojego bloga mogliby sądzić, nie jestem jakimś tam fanatyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="post_content">
<p><span> Wbrew temu, co niektórzy czytelnicy mojego bloga mogliby sądzić, nie jestem jakimś tam fanatycznym zwolennikiem teorii spisków. Owszem, spiski bywały, jak ten, kiedy to katolik Guy Fawkes chciał wysadzić w powietrze parlament i w ten sposób doprowadzić do restauracji katolickiej monarchii w Anglii i Szkocji, ale przykład ten świadczy jednocześnie o istnieniu i o niepowodzeniu spisków. Jak we wszystkich ludzkich działaniach również i spiskowcom potrzebne jest szczęście.</span></p>
<p><span> Zarówno tajne, jak i jawne przejawy działaności ludzkiej obarczone są ponadto ryzykiem związanym z ułomnościami naszej natury, których jednym z przejawów duractwo. Weźmy przykład pierwszy z brzegu. Nasz najbardziej znany (po Janie Pawle) na świecie Polak - Lech Wałęsa, kiedy dostapił zaszczytu sprawowania godności Prezydenta Najjaśniejszej postanowił przeprowadzić akcję upiększenia sobie życiorysu, o co nie można mieć większych pretensji, jako że któż jak nie Prezydent uosabia majestat Rzeczpospolitej i któż jak nie on powinien go chronić? Skoro Lech Wałęsa przytomnie zauważył, że odpłatna współpraca z bezpieką polegajaca na donoszeniu na kolegów może rzutować na majestat, mógł poczuć się w obowiązku majestat ratować. A któż nadaje się lepiej do ratowania majestatu jak nie oficerowie służb?</span></p>
<p><span> Już i Mietek zawsze robił na Prezydencie wrażenie swoim intelektem, a co tu powiedzieć o dzisiejszych UOP-ach z tą całą ich techniką, zapleczem intelektualnym i profesjonalnym!</span></p>
<p><span> A tu klapa! Kartek nie potrafili powyrywać ani ponumerować porządnie. Jak dzieci nadrysowali nowe numery stron tłustym flamastrem zostawiając przy tym ostatnie strony "czyszczonych dokumentów" nie wiedząc, że katalogowane są nie od lewej do prawej, ale odwrotnie.</span></p>
<p><span> Szanowni Państwo sledzący politykę polską na bieżąco zapewne zauważyliście, że komentuję pokazany w Polskiej Telewizji, a ostatnio dostępny w internecie, film "TW Bolek". Sam film jakoś specjalnie mnie nie zadziwił, zadziwił brak reakcji tych wszystkich, którzy latami rozprawiali o spreparowanych dokumentach SB. W obrazie p.p. Gontarczyk i Cenckiewicz przeprowadzają mini-wykład archiwistyczny dając przeciwnikom tezy o prawdziwości akt zapewne spory materiał do frontalnego ataku. Kudy tam bowiem tym młodzieńcom do sław polskiej archiwalistyki, choćby ukrywali się pod przybranymi rolami różnych redaktorów. A tu cisza! Zaskakujące, nieprawdaż?</span></p>
<p><span> Ale, jak już wspomniałem, film niczego specjalnie nowego do mojej wiedzy o narodzinach III Rzeczpospolitej nie wniósł. Jak ktoś uwierzył, że ludzie, którzy w latch siedemdzisiatych, jako oficerowie LWP, napadali na drobne sklepiki z biżuterią i dywanami na Zachodzie Europy, zamienili się raptem (ew. ich wychowankowie) w profesjonalną i patriotyczną słuzbę Niepodległej, to jego sprawa, zauważę jedynie że wiara w apokatastazy nagłe jest nieporównanie bardziej naiwna niż wiara w spiski.</span></p>
<p><span> Co innego mnie w filmie ucieszyło. Otóż przed kamaremi zgodził się wystapić ubek prowadzący Bolka. Opowiadał chętnie o tym, za ile i za co. Niepozorny, miły, starszy już pan. A dlaczego jego pojawienie ucieszyło mnie jakoś szczególnie? Wróćmy na chwilę do płodnych rozważań o twórcy i tworzywie. Otóż sam Pan Prezydent wielokrotnie podkreślał, że komunizm obalił sam. Ludzie może i byli silni w grupie, ale bez kierownictwa pogubiliby się i nic by z tego obalania nie wyszło. Ja się wyjatkowo z Panem Prezydentem zgadzam. Wojsko mogło rozjechać strajki lubelskie czołgami i do strajków na Wybrzeżu zwyczajnie nie doszłoby. A jesliby nawet, to można było również zdusić go w zarodku.</span></p>
<p><span> Skoro strajk wybuchł, to widać tu jakąś myśl przewodnią. Jakieś kierownictwo. Dzieki strajkom od koryta odessano partię i ssak przełaczono na wojsko. A po udanych eksperymentach z firmami polonijnymi dołaczono do wojska dysydentów prowadzonych i luźnych sztrzelców bez wyobraźni i stworzono Bantustan nad Bantustany, czyli państwo prawa.</span></p>
<p><span> Tu proszę mi wybaczyć krótkie en passant, ale tyczyć będzie państwa prawa własnie. Otóż jednym ze znanych polskich pozytywistów prawniczych był niezyjący już prof. Wróblewski. I własnie ten profesor stworzył definicję prawodawcy. To był taki twór idealny i abstrakcyjny, który tworzył prawo zupełne, spójne i niesprzeczne. Twór quasi-boski. I kiedyś przywołany profesor egzaminował studentów uczących się w trybie wieczorowym. Poziom był średni, profesor siedział znudzony, aż nagle po ostanim z egzaminów wypadł na korytarz wzburzony i pobudzony, jak rzadko. "Co się stało, panie profesorze?" odważył się zapytać nisko stojący w feudalnej hierarchii asystent. "Wyobraż sobie pan" wyszeptał profesor "wchodzi taka nieduża, tęga, lat pięćdziesiąt. Ciężko jej idzie. Ze dwa razy chciałem z dwóją odesłać, ale mi się żal robiło. Norm sprzęzonych nie rozumie, panie, i nie zrozumie." Ale na koniec tak się jeszcze pytam: A czym się panie zajmuje? Jestem szefową biura legislacyjnego sejmu PRL - odpowiada. To był on" profesor opadł pot z czoła "Prawodawca!"</span></p>
<p><span>Tu nastapi pointa dwóch watków na raz. Uwaga. Bo z jednej strony jesli przyznamy rację Prezydentowi Wałęsie i przypiszemy mu sprawstwo kierownicze obalenia komunizmu, a z drugiej strony nie możemy z powodów cywilizacyjnych powtórzyć za adamem Michnikiem: „Nawet jeśli to prawda, to to i tak nieprawda”, to kto, przepraszam obalił komunizm? Być może w centrali były jakieś wytyczne, ale tak „własnymi ręcami” to chyba jednak ten oficer prowadzący! I w ten sposób odnaleźliśmy herosa niczym prof. Wróblewski prawodacę. Postuluję film raz jeszcze obejrzeć, żebyśmy wiedzieli komu zawdzięczamy 18 już lat dobrobytu, niepodległosci i poszanowania prawa.</span></p>
<p><span>A skoro była mowa o spiskach, apokatastazie, szczęściu i duractwie. Jest jeden człowiek, który broń Boże, żeby spiskował, szczęście jednak ma. Mowa o byłym Prezydencie Putnie i jego najnowszej emanacji – obecnym Prezydencie Miedwiediewie. Tu kolejna dygresja. Otóż któryś z rosyjskich teologów historii, zwolennik azjatyzmu Lew Gumilow uznał Prezydenta Putina za awatara Piotra I. Coś jest na rzeczy. Mam wrażenie, że niezależnie od tego, czy na rosyjskim tronie zasiada Putin czy Miedwiediew, polityka pozostaje ta sama. A gdyby azjatyckie pomysły emanatystyczne nie przekonywały, to pozostaje jeszcze inna teoria. Otóż być może emanacji nie ma wcale, a za pierwszoplanowymi postaciami, tak jak w przypadku Lecha Wałęsy, stoi skromny, niepozorny starszy pan, którego jedno oko czarne niczym bezdenna studnia, a drugie wypolerowane, ze złotą iskierką w środku.</span></p>
<p><span>Niezależnie jednak od przyjęcia tej czy innej teorii teologiczno-politycznej przyznać nalezy, że wszelkie rosyjskie awatary czerpią z krynicy szczęścia całymi garściami. „Kura nie ptica, Polsza nie zagranica” mawiało się w Rosji oczekując od Najjaśniejszej pokory. Nie smiem podejrzewać, że na nadpobudliwość róznych generałów wpływy mają wschodnie emanacje, w każdym razie Polska zrobiła to, czego Rosja woli nie robić – wymierzyła Ameryce, w dniu jej święta siarczystego kopa w d...” Jak widać nowy, polski rząd, podobnie jak poprzedni nie waha się przyłozyć, zmienił jednak optykę i zamiast przykładać w rurę bałtycką i pomysły czczenia wypędzonych zwolenników Adolfa Hitlera (en masse), wali po pysku największe światowe mocarstwo, ku zadowoleniu niedawno gorszących się i ku szczęściu rosyjskich awatarów.</span></p>
<p><span>Wygląda na to, że nasz wschodni sąsiad – Ukraina – nie poradzi sobie z przygotowaniami do banalnej imprezy jaką jest piłka kopana i wbrew marzeniom Giedroycia pozostanie sezonowym państwem w cieniu wielkiej, dzięki cenom surowców, Rosji.</span></p>
<p><span>Dywersyfikacja gazowa też nie idzie po naszej myśli, a po myśli awatarów, a dzięki odważnej blokadzie polskich archiwów kompletny spis szuj wszelakich znajduje się już tylko w Moskwie, co nie koniecznie być może Rosjan cieszy, ale czy martwi?</span></p>
<p><span>I tak to od spisków doszliśmy do awatarów, przy czym przejście od jednego ku drugiemu niekoniecznie musi mieć logiczny związek. Ot, luźne ciągi skojarzeń w ramach dekonstrukcji, wszelako pamiętajmy, że oprócz związków przyczyno-skutkowych o charakterze oczywistym, istnieją również te nieoczywiste, magiczne i ulotne. A żyjemy przecież w czasach magicznych.</span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CENCKIEWICZ-GONTARCZYK KONTRA LECH WAŁĘSA]]></title>
<link>http://inicjacja.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 18:14:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>El Mo</dc:creator>
<guid>http://inicjacja.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Nazwisko Cenckiewicz jakieś takie trudne dla Polaka do wymówienia. Gontarczyk jakieś takie żydo-]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nazwisko <strong>Cenckiewicz</strong> jakieś takie trudne dla Polaka do wymówienia. <strong>Gontarczyk</strong> jakieś takie żydo-komunistyczne w skojarzeniach pamiętanych z przeszłości. <strong>Paranoja polityczna</strong> szaleje jako schorzenie powszechne i dobrze opisane w sposób naukowy. Szukam kim są ci współcześni <strong>cichociemni</strong> na usługach aktualnej policji politycznej typu IPN, bo jak wiadomo instytucje takie jak IPN to nic innego jak policja polityczna o niejasnych kompetencjach, podobnie jak inna współczesna bezpieka czy tam służba bezpieczeństwa jak ABW. Rasizm, antysemityzm, antysekciarstwo, a teraz jeszcze plaga Antywałęsizmu. Czyżby jakaś choroba macierewiczowska?</p>
<p><strong>Sławomir Cenckiewicz</strong> to dzieciak urodzony w 1971 roku, dzieciak, któremu PRL dał darmowe wykształcenie, niestety nie wiem dlaczego ów gostek zdał egzaminy jako magister z historii, pewnie dlatego, że na studia dostał się około 1990 roku i profesorowie nie wiedzieli za co uwalać tępotę umysłową. Cenckiewicz to dzisiaj świeży wstyd historyczny czy tam histeryczny, wstyd dla całego Uniwersytetu Gdańskiego. Cenckiewicz to jeden z tych pismaków przez których zrezygnowałem z czytywania takich śmietników intelektualnych jak tygodnik "WPROST". Powiem wprost, że gdyby nie tacy jak Cenckiewicz to może bym czytywał tygodnik "Wprost", ale nie czytuję, bo się nie daje. I nic dziwnego, bo ten dla mnie dzieciak i historyczny nieuk to naczelny redaktor faszyzującego pisemka <strong>"Zawsze Wierni"</strong>, w którym głupot jest bez liku, a zajrzeć można, ale po to, aby z głupoty tam piszących się pośmiać. Aktyw lefebrystycznej niebezpiecznej i destrukcyjnej tak zwanej "sekty", jak się mówi o takich grupach oficjalnie na stronach internetowych Kościoła katolickiego. Od 1987 roku członek patologicznie ultraprawicowej <strong>Federacji Młodzieży Walczącej</strong>, czyli jednej z marginalnych bojówek nazistowskich w Polsce. Paranoicznie wszystkich oskarża o spisek, masoństwo, żydo-komunizm, a sam jest wnuk tak zwanego przez własną orientację politykierską komunistycznego zbrodniarza. Komunizmu co prawda nie było, bo zanim zdążono go zbudować, obywatele w czynie społecznym rozkradli wszystko to, z czego ów komunizm mógłby powstać, a resztę przepili. Ale dziadek był i po tym czym jest i co robi Sławomir Cenckiewicz można wywnioskować czym był genetycznie jego dziadek, jako, że nie daleko pada jabłko od jabłoni. Dziadek Sławka był funkcjonariuszem UB, Urzędu Bezpieczeństwa PRL i gromił partyzantów, stąd nic dziwnego, że sam Sławek, jako genetyczny wnuk swego dziadka jest w służbach specjalnych w bezpiece takiej jak IPN, który jest niczym więcej jak policją polityczną z uprawnieniami prokuratorskimi, specsłużbą do gnojenia wybranych osób. Całkiem możliwe, że paranoja polityczna u wnuka jest dziedziczna, bo ryzyko zachorowania po linii tej samej płci jest największe i kilkakrotnie większe niż przeciętnie w populacji. Centkiewicz jako współczesny Ubolek z IPN potrafi patrzeć oczami bezpieki, potrafi bo ma to w genach po dziadku. Centkiewicz Sławomir jest zdeklarowanym członkiem rozłamowej tak zwanej przez katolicyzm "sekty lefebrystów" i zdecydowanym przeciwnikiem ekumenizmu, czyli jak to osoby paranoicznie, nie znosi kompromisów ani nie ma z nim możliwości współpracy. Idealny człowiek na wiernego Ubolka.</p>
<p><strong>Piotr Gontarczyk</strong> to rocznik 1970, dziennikarz po politycznych studiach dziennikarskich czyli w sumie politolog od robienia ludziom wody z mózgu. Podczas studiów wstąpił do bardziej faszyzującej organizacji niż Młodzież Wszechpolska, jaką jest <strong>Korporacja Akademicka Respublica</strong>. W roku 1939 organizacja ta żądała od władz II RP pozbawienia Żydów wszelkich praw obywatelskich i publicznych czyli wyjęcia spod prawa. Piotr Gontarczyk jest gorącym zwolennikiem ideologicznego bełkotu znanego kryminalisty <strong>Johna Irwinga</strong>, który wbrew faktom twierdzi, że Holocaust to kłamstwo, a obozów takich jak Oświęcim, ani komór gazowych nigdy nie było. Kryminalista faszysta John Irwing za swoje zbrodnie hitlerowskie jest w wielu krajach ścigany listami gończymi i grożą mu wysokie wyroki karne. Popieranie znanego kryminalisty działającego z pobudek rasistowskich i faszystowskich jest w Polsce teoretycznie karane więzieniem do 3 lat, bo jest to według Polskiego <strong>Kodeksu Karnego</strong> znaczący występek, jednak trudno zrozumieć, dlaczego ten nazi-Ubolek związany z policją polityczną IPN nie siedzi jeszcze tam, gdzie jego miejsce, a gdzie w oknach są wyraźne kraty. Piotr Gontarczyk jest na tę chwilę wicedyrektorem  <strong>Biura Lustracyjnego IPN</strong> czyli zastępcą szefa wydziału w tej esbeckiej policji politycznej III/IV RP. Jeśli taka osoba coś mówi albo pisze w książce to robi to jako funkcjonariusz policji politycznej czyli bezpieki obecnego ustrojstwa w sposób oczywisty, a trzeba wiedzieć, że w specsłużbach nie można zrobić nic bez rozkazu z góry od szefa. Pisuje w ultraśmieciowych publikatorach, które zalicza się jeszcze do prasy ale prawackiej czy endeckiej, takiej jak: "Głos", "Najwyższy Czas", "Nasza Polska", ale i niestety w "Rzeczpospolitej" i 'Wprost", których się przez takich autorów czy raczej demagogów czytać już nie daje. Gontarczyk przynosi wstyd i hańbę polskiej nauce historycznej z powodu paranoicznego podejścia do historii i paranoicznego oceniania ludzi. A paranoja to inaczej także demagogia polityczna.</p>
<p>I taki to element, <strong>dzieciaki, które za Gierka robiły w pieluchy</strong>, a za stanu wojennego bawiły się już w wojnę w piaskownicy usiłuje znaleźć kwity na Lecha Wałęsę, ale oprócz konfabulacji typowo esbeckich czy jak kto woli ipeenowskich nic nie wnoszą do rzeczywistości. Ot dwie chore głowy, które nie mając nic do powiedzenia piszą wiele bzdetów i w paru miejscach dopuszczają się ostrzejszych stwierdzeń o Bolku, stwierdzeń politologicznie wodnistych, typowych dla ubeckiej demagogii paranoicznego dziadka Cenckiewicza. Mamy zatem powieść fantastyczną niskiego lotu, na kanwie spisku i zdrady, powieść literacko słabą, faktograficznie kulawą. Niestety, z punktu genetyki i nauki o dziedziczeniu genów obywatel Cenckiewicz ma 25% tylko z dziadka UB-eka w swej osobie, a to za mało, żeby być UBolkiem dobrym w swym zawodzie, ale wystarczająco, by być publicznie UBecką miernotą. Istotne treści ich marnej pisaniny SBolskiej czyli IPNowskiej nie starczą nawet na jedną kolumnę w przeciętnej gazecie. I tyle o faktach, bo reszta to proza niskiego lotu, a tylko z takiej perspektywy można dywagacje dwóch UBolków rozpatrywać. Można powiedzieć, że dzisiejsza bezpieka z IPN to marni gawędziarze, którzy zamiast do historii wejdą na śmietniki literackich miernot. Z taką 'pożal się Boże' bezpieką prawacko-katolicką skrajnie bo lefebrystyczną, to III/IV RP zginie marnie, bo przez tyle lat istnienia tej bezpieki IPNowkiej jakoś nic konkretnego wywęszyć nie mogą. Może powinni sobie zatrudnić parę psów z dobrym węchem, a nie chore głowy z lefebrycznej odnogi katolicyzmu średniowiecznego, która jak to rozłamowa sekta odpadła od katolicyzmu, nie znosi nowoczesnej techniki, a chce aby wszyscy na swych osłach wjeżdżali do Jerozolimy i w poczuciu misji dawali się ukrzyżować na śmierć jako Barany - intelektualne.</p>
<p>Nie wiele znalazłem o autorach niskonakładowej książki "<strong>SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii</strong>", ale jedno wiem, że zanim jakaś policja polityczna czy bezpieka jak IPN kogoś zatrudni, powinna go wysłać na gruntowne badania psychologiczne, szczególnie dla zbadania stopnia zainfekowania mózgu przez objawy paranoiczne i paranoidalne - jak widać bardzo niebezpieczne. Ci dwaj panowie "autorzy", za karę powinni śledzić i tropić UFO, a do końca życia mieliby na pewno dobre zajęcie, bo Archiwum X ma większą poczytność w komiksach i oglądalność na szkiełku. A ja może zacznę pisać książkę o tym, jak dziadek UBek rękami swego wnuka Sławomira Cenckiewicza dokonał pomsty na Lechu Wałęsie za obalenie rzekomej komuny czyli PRL. I zobaczymy czy ktoś nie zejdzie na zawał jak stek bzdur uprawdopodobnionych w sposób usystematyzowany o sobie przeczyta. A co jak ktoś dojdzie do wniosku, że skoro ci dwaj panowie się lubią, razem piszą i pracują, razem się we dwóch spotykają, to są homo... no wiecie, bo nie chodzi o sapiens ale tylko tak na kocią łapkę, no bo lefebrycznym nie wypada tak oficjalnie. A wystarczy pod taką przyjętą tezę spreparować politologicznie z ich spotkań romans historyczny i niech się sprzedaje.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bolek, ketman, pokemon - kto jest kim]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=397</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 13:34:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=397</guid>
<description><![CDATA[
pokemony generuje się tu
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/06/pokemony3.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-398" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/06/pokemony3.jpg" alt="" width="691" height="459" /></a><br />
pokemony generuje się <a href="http://pokemon.step.lv/index.php?l=pl">tu</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PRL 2 (lub 3) ?]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=613</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 20:59:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=613</guid>
<description><![CDATA[(prawy.pl)
Wracamy do PRL-u?
Niedzielna demonstracja prezydentów Gdańska i Sopotu pod pomnikiem po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(prawy.pl)</p>
<p>Wracamy do PRL-u?</p>
<div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_intro">Niedzielna demonstracja prezydentów Gdańska i Sopotu pod pomnikiem poległych stoczniowców, ujawniła cele akcji, której detonatorem jest wściekła obrona Lecha Wałęsy przed tak zwanymi „oszczerstwami”.</div>
<table style="border:1px double #d1d4db;float:left;width:420px;margin-right:0;margin-bottom:10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td style="width:410px;text-align:center;"><img class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img" src="http://prawy.pl/r2_grafa_prop.php?nazwa_obrazka=./admin/felietony/gfx/39082.jpg&#38;px=400" alt="" /></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc"> Okazało się, że chodzi o likwidację, a przynajmniej ograniczenie działalności Instytutu Pamięci Narodowej, którego największą zbrodnią było wydanie książki doktorów Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Pacyfikacja IPN nie jest zresztą celem samym w sobie, tylko elementem celu szerszego – likwidacji wszystkich swobód, jakie od 1980 roku naród polski sobie wywalczył.</p>
<p>Razawiedka, dla której Platforma Obywatelska jest jedynie narzędziem ułatwiającym przywrócenie okupacji nad Polską, żadnych swobód tolerować nie mogą. Z punktu widzenia razwiedki idealnym stanem jest PRL, w której o żadnych swobodach bez pozwolenia bezpieczniaków mowy być nie mogło, podobnie, jak nie mogło być mowy o interpretacjach historii odmiennych od zatwierdzonych przez Ministerstwo Prawdy.</p>
<p>Z tego punktu widzenia Instytut Pamięci Narodowej jest nie tylko niepotrzebny, ale wprost szkodliwy, więc w końcu musiało dojść do demonstracji panów prezydentów, będącej wyraźnym sygnałem, że okres wolnościowej pieriedyszki dobiega końca i Polska wraca pod okupację bezpieki. Być może patronem tego powrotu będzie również Lech Wałęsa, jako bohater wielokrotnego użytku.</p>
<p>www.michalkiewicz.pl</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Heurystyka i Hermeneutyka- panowie "historycy"]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=207</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 19:55:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=207</guid>
<description><![CDATA[Nie wytrzymałem&#8230;
Już na pierwszych zajęciach ze &#8220;Wstępu do Historii&#8221; dowiedzia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Nie wytrzymałem...</p>
<p style="text-align:justify;">Już na pierwszych zajęciach ze "Wstępu do Historii" dowiedziałem się, że istnieją takie dwa słowa jak Heurystyka i Hermeneutyka.  Dwa podstawowe elementy, dwie czynności, które <strong>KAŻDY</strong> historyk powinien zastosować podczas swojej pracy i powinny one stać się z czasem elementami naturalnymi pracy - jego odruchami bezwarunkowymi.</p>
<p style="text-align:justify;">W skrócie:</p>
<p style="text-align:justify;">- <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Heurystyka" target="_blank"><strong>Heurystyka</strong></a> - wyszukiwanie i zapoznanie ze źródłami tematu i literaturą - nabywanie erudycji i poszukiwanie innych źródeł informacyjnych.</p>
<p style="text-align:justify;">- <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermeneutyka" target="_blank"><strong>Hermeneutyka</strong></a> - interpretacja / analiza źródła historycznego - wydobywanie z niego faktów, ocenianie ich i konstruowanie hipotez.</p>
<p style="text-align:justify;">i jeszcze parę innych czynności o których zdali się zapomnieć panowie <a href="http://wyborcza.pl/1,76498,5333802,Cenckiewicz_walczy_z_grzechem.html" target="_blank">Sławomir Cenckiewicz</a> i <a href="http://wyborcza.pl/1,76498,5333824,Gontarczyk__maczuga_na_komunistow.html" target="_blank">Piotr Gontarczyk</a>. Historycy z wykształcenia, niestety chyba niezbyt dobrze uważali na "Wstępie do badań historycznych"...</p>
<p style="text-align:justify;">Ich książkę znam tylko z recenzji i fragmentów, jednak wyłania się z nich obraz tego co jest chyba najczęstszym błędem historyków, zazwyczaj młodych i niedoświadczonych, czasem starszych, najczęściej tych posiadających ideologiczne zacięcie. Jest teza którą chce się udowodnić i analizuje się materiał pod określonym kątem starając się zepchnąć niewygodne fakty na margines i z wielu możliwości interpretacyjnych przyjmować zawsze tę pasującą do tery, nie koniecznie najoczywistszą...</p>
<p style="text-align:justify;">Sam przyznaje sie robiłem tak w liceum na fizyce :) Robiliśmy eksperyment, w odpowiedziach znajdowaliśmy potrzebny wynik, a potem po wykonaniu fikcyjnego przelewanie, mierzenia, eksperymentowania ustawialiśmy tak wyniki ćwiczenia żeby ostatecznie wyszedł oczekiwany wynik. Nie żebyśmy zmyślili wszystko. Po prostu tu dodało się kilka milimetrów, tam ujęło kilka sekund i jakoś to wychodziło.</p>
<p style="text-align:justify;">Mam przeczucie że coś podobnego zaszło i tutaj. Ufam w tej kwestii prof. Andrzejowi Friszke i jego artykułowi z sobotniego wydania Gazety Wyborczej.</p>
<p style="text-align:justify;">Pisze na ten temat WYBORCZA - <a href="http://wyborcza.pl/1,76498,5334929,Zniszczyc_Walese.html" target="_blank">[tutaj]</a></p>
<p style="text-align:justify;">Pisze na ten temat DZIENNIK - <a href="http://www.dziennik.pl/polityka/walesa-czy-bolek/article195592/Kiedy_Lech_Walesa_znowu_bedzie_Bogiem.html" target="_blank">[tutaj]</a></p>
<p style="text-align:justify;">Pisze na ten temat RZECZPOSPOLITA - <a href="http://www.rp.pl/artykul/151171.html" target="_blank">[tutaj]</a> i słowami swojego publicysty R. Ziemkiewicza - <a href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/06/22/zolnierze-wolnosci-z-wyborczej/" target="_blank">[tutaj]</a></p>
<p style="text-align:justify;">Ehhh... co do niektórych opcji politycznych to po prostu łapie mnie obrzydzenie i niechęć do samej formy wypowiadania sie o tym. Panie Rafale, a można było jeszcze takie fajne książki napisać :)</p>
<p style="text-align:justify;">kiedy w końcu nadejdą czasy TECHNOKRACJI!!!!!!!!!!!!!!!!! Koniec z politykowaniem i każdemu wg zasług. Nie mogę się doczekać!</p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lech Wałęsa: a hero / a lesser hero / a traitor. Choose your title.]]></title>
<link>http://polandian.wordpress.com/?p=439</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 23:02:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pawel</dc:creator>
<guid>http://polandian.wordpress.com/?p=439</guid>
<description><![CDATA[[edited June 20th, 3pm]
This is a follow up from Ian’s post just below. Read his post first, and t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>[edited June 20th, 3pm]</em></p>
<p>This is a follow up from <a href="http://polandian.wordpress.com/2008/06/19/lech-walesa-was-communist-spy-claims-book/">Ian’s post</a> just below. Read his post first, and then come back to mine.</p>
<p>Done? Ok. The book in qustion was not published yet. However it has already become the subject of a heated debate. Fragments were published in one of the dailies. Television presenters parade around their studios carrying massive files containing this book photocopied before publication. News channels and front pages are not talking about anything else for at least three days.</p>
<p>The book came as a special gift for the 25th anniversary of Wałęsa's Nobel Peace Prize and Wałęsa's nameday - which he is celebrating this Saturday.</p>
<p>Those, who criticise he book, say it is based only on Secret Service paperwork, and not cross-examined with other possible sources (like party files, interviews with communist figures, former oppositionists, diaries, etc.... and impossible sources like the vast archives in Moscow, to which there is no access). They also say that where proves cannot be found, authors make guesses and assumptions that prove their theory.</p>
<p>The book authors are educated historians, however some people claim their clear political agenda allows to call them politicians. They are employees of the IPN, the Institute of National Remembrance. It is an institution that was created to educate about the history of Poland, investigate unknown facts, and prosecute perpetrators of crimes against the Polish nation. Many of its employees have a clear opinion about the recent Polish history, that is corresponding with the ideas of the Kaczynski brothers (see below).</p>
<p>Notice that when talking about Secret Service inkjob, I am deliberately  not using the word “documents”, as in my vocabulary this word only applies to paperwork produced legitimately.</p>
<p><strong>How did the Secret Service work?</strong></p>
<p>Lets try to have a look at how were they getting their their paperwork. They had their own people lets call them secret servicemen. The secret servicemen were trying, among other things, to infiltrate the opposition and do all sorts of things to disturb them. And give information about what is going on to those who were holding political power. What were the ways of disturbing? First that come your mind are probably arrests, beating, threatening, detention – yes that of course was there. But also trying to make some oppositions distrust others (giving for instance false evidence of some of them conspiring with secret services), to make them quarrel, to strengthen personal dislikes among them, to make the opposition look bad in the eyes of the general public (once for instance fake recordings of Lech Wałęsa discussing how to fraud Solidarity money was broadcast in tv). Using various methods they tried to gain their agents (“tajny współpracownik”) among the oppositionists. Agents were (mostly, but not always) those who were aware that they were talking to the Secret Services. Sometimes they were worked on, someties they wanted to co-operate, sometimes they were forced to. They could be threatened, given money in exchange for information or "favour". Agents had code names, and could also be given tasks - in order for instance to orchestrate some situation, or gain information from someone else. Apart from agents, there were also “sources of information” (who were also given codenames). People labeled in  such way in the papers may or may not have known that they have supplied Secret Services with information. They could be thinking they were talking to a friend or a co-worker. Or someone might have installed a bug in their flat. Etc.<br />
Apart from that Secret Services are known for creating fake “agents” and “sources of information” in their paperwork, to use these papers later somehow. Information for such fake papers could come from person A, while attributed to person B. It could come from recorded telephone calls, from anecdotal knowledge, from serviceman’s imagination etc. etc. Why? For producing good and interesting results, Secret Servicemen were, for instance given more money, or promoted. Alternatively such papers could be shown to one oppositionist to make them think someone else was a traitor. Et caetera.. Secret Services were very creative. For instance special actions could be organized, like kidnapping of agents-oppositionists, just to make them more credible in the eyes of their opposition colleagues.</p>
<p>Apart from that some people could have been registered as candidates for agent (“tajny współpracownik”), there could be their signed pledge for cooperation in files, while they did not take any action whatsoever.</p>
<p>People’s attitudes towards Secret Services were different. Some were afraid and talked "with caution" trying not to spill the beans, some wanted to play their game with them and trick them... Only when in late 1970s an instruction was issued by Komitet Obrony Robotników (Workers’ Defence Commitee - an intelligentsia opposition organization) people became aware they shouldn’t talk with Secret Services at all, and shouldn’t sign anything.</p>
<p>Credibility of Secret Service files is questionable, and it is difficult to say what is fake and what is based on facts. Many files were destroyed or hidden in various moments in time: some most likely during the times of transition in 1989-1990.</p>
<p><strong>Basic claims in the book</strong></p>
<p>The book reportedly claims that Lech Wałęsa was giving information to the Secret Services in the early 1970s, as “tajny współpracownik” - agent. He was not a known figure back then, he was an ordinary person, taking part in opposition demonstration in Gdańsk and engaging in the movement. The Secret serviceman whose report is in the file, writes that he has paid “Bolek” 13000 złotys. However there are no receipts. Nothing signed by Wałęsa, nothing hand-written at all.</p>
<p>And then, when Wałęsa became president he requested to view his file. When the files were reopened during the presidency of Aleksander Kwaśniewski, it turned out several hundred pages were missing.</p>
<p>However the index is still there, it is therefore known what is missing. And these are typed reports of this agent “Bolek” - of being whom Wałęsa is being accused. Among the missing papers there are no signed or handwritten papers or receipts. Therefore the material missing would only be handy for cross-examination with other sources.<br />
It is not certain when the pages were taken away and who did it. Pages were not checked when the file was being delivered to Wałęsa, and Wałęsa reportedly did not check them either.</p>
<p><strong>What does Wałęsa say?</strong></p>
<p>Wałęsa says that if had done what thay say he did, he would have said long time ago. He denies any involvement with Secret Services. He claims he never gave them any information, never gave in his colleagues. He claims he was not important enough then for the Secret Services wanting him for an agent. He is very angry, and thretens to sue the authors of the book. He says he did view his file during his presidency, however he did no remove anything from there. He wanted to check whether the files contain any materials from his and his wives sexual lives.</p>
<p><strong>What do others say?</strong></p>
<p>Other oppositionsts are divided. Some of them, who believe in the vision 2, believe these accusatins are true. Other's don't, and are talking about how the reality of the time is difficult to explain.</p>
<p><strong>What is the political context?<br />
</strong></p>
<p>What the book does is to try and put Wałęsa in a certain context, of an alternative interpretation of Polish history and current Polish affairs.</p>
<p>The history most people know looks like this: Solidarność fought our freedom. And thanks to the Round Table Compromise between Solidarność and communist government Poland was able to enter the path to independence and democracy. It also opened the possibility for democratic change in other countries from the Eastern Bloc. And this was one of the greatest moments in Polish history.</p>
<p>The alternative version of history (let’s call it version 2) has it that Wałęsa and Solidarność were orchestrated by the Secret Services, the Round Table Talks were the moment when Polish nation was betrayed. That the elite of Solidarność betrayed the ideals of the workers, and, conspiring with the communists, sold Poland. Sold the companies and factories, the market, the people as work-force. To the foreign capital, to foreign banks... Arranging the new reality in such a way, that post-communists (incl. Secret Servicemen), intelligentsia and elites are well-off, while workers are poor and disrespeted. Elites did not care for them.<br />
Ian <a href="http://polandian.wordpress.com/2008/06/19/lech-walesa-was-communist-spy-claims-book/">in his previous post</a> rightly points that Kaczynski brothers and their party, who also have a deep personal dislike for Wałęsa, strongly believe in the second version (although Lech Kaczynski took part in the Round Table Talks himself).<br />
There is also a claim, that Wałęsa's policies, which are interpreted as againt <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lustration">lustration</a>, during his presidency, were because of his problems with his own past.</p>
<p>The book is a supporting the version 2, reportedly being such an interpretation of certain facts from Lech Wałęsa’s past (and assumptions of Wałęsas 1970s agentship) to make the version 2 work well together.Some of those who prefer this version believe that Wałęsa is controlled by ex-Secret Servicemen until this day.</p>
<p><strong>What is the general context?</strong></p>
<p>What I would like people to remember from this story is not the fate of Wałęsa, who EVEN IF was broken by the Secret Services was also a victim. A victim of Police state, a victim of Secret Services who imposed themselves on people’s lives, who destroyed people, whowere paid by the state to disorganise, to plant distrust...</p>
<p>Wałęsa is still a great figure in Polish history, he was chosen by workers as their representative. In the 1980s had the strength and courage to stand up. He was a real leader, he had the skills, he had the talk, he had the charisma.</p>
<p><strong>Epilogue</strong></p>
<p>So was Wałęsa or was he not an agent? Did he or did he not remove his papers from the file? That depends on what you want to believe. It can't be proven that he is guilty. It can't be proven he is not guilty. Do you prefer to assume innocence or guilt?</p>
<p>-----<br />
See a Polish <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=657oeR8my2g">news report</a> with Lech Wałęsa (youtube).<br />
Have a look at <a href="http://polishpress.wordpress.com">other news from Poland</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niezachwiana wiara Cenckiewicza w teczki]]></title>
<link>http://kriskul.wordpress.com/?p=56</link>
<pubDate>Mon, 19 May 2008 10:59:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>kriskul</dc:creator>
<guid>http://kriskul.wordpress.com/?p=56</guid>
<description><![CDATA[„Elementem większej operacji departamentu II, która miała doprowadzić do wyeliminowania Aleksa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">„Elementem większej operacji departamentu II, która miała doprowadzić do wyeliminowania Aleksandra Małachowskiego z roli głównego ideologa związku i wprowadzenia na to miejsce własnego źródła informacji". Zabawny cytat, prawda? Aleksander Małachowski  głównym ideologiem związku. Kto poważny uwierzy w takie brednie wypisywane przez esbeków? Jest taki jeden „historyk" - pan Cenckiewicz Sławomir, wielbiciel esbeckich teczek, chłonący każdą literę, każde słowo tam zapisane.</p>
<p style="text-align:justify;"> Bezpieczniacy piszą że Małachowski to główny ideolog Solidarności - Cenckiewicz łyka to natychmiast i całości. Niezwykła wiara prawicowego publicysty i ulubieńca Macierewicza w słowa  „katów polskiego narodu" jest zaiste zastanawiająca. Wychodzi na to, że pracownicy SB może i czynili wiele złego, ale jednego im nie można zarzucić - kłamstwa. Może i bili, robili prowokacje, śledzili ale nigdy nie splamili się mówieniem nieprawdy.</p>
<p style="text-align:justify;"> Do teczek z IPN-u  trzeba podchodzić z dystansem. Cenckiewicz tak nie potrafi, dla niego to prawda objawiona, czyste źródło informacji którego nie trzeba weryfikować, przecież po co esbecy mieliby kłamać. Pisze esbek że Małachowski to główny ideolog związku więc tak musiało być. Mogą oczywiście zaprzeczać temu osoby który w tamtym okresie działały w Solidarności, ale mając do wyboru ich słowa lub słowa jakiegoś „sługusa KGB" Cenckiewicz wybiera bez wahania te drugie.</p>
<p style="text-align:justify;"> Na miejscu Wałęsy nie przejmowałbym się, co też napisze Cenckiewicz. Jeśli ktoś powtarza brednie za esbekami, chociażby takie o roli Małachowskiego w Solidarności - zasługuje tylko na uśmiech politowania. Nic więcej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rzetelne, obiektywne dzieło Gontarczyka i Cenckiewicza]]></title>
<link>http://kriskul.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 10:22:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>kriskul</dc:creator>
<guid>http://kriskul.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Prawicowcy drżą z podniecenia. Oto dwóch „niezależnych&#8221; i „obiektywnych&#8221; pracown]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Prawicowcy drżą z podniecenia. Oto dwóch „niezależnych" i „obiektywnych" pracowników IPN -  Piotr Gontarczyk i Sławomir Cenckiewicz - bierze się ze lustrowanie Lecha Wałęsy. Ksiązka wyjdzie już na dniach. Każdy rozsądny człowiek wie że prac tych dwóch panów nie należy brać poważnie, bo trudno tak bardzo nieobiektywne prace brać za rzetelne opracowania historyczne. Dla prawicowców dyszących nienawiścią do Wałęsy będzie to jednak co najmniej duga Biblia.</p>
<p style="text-align:justify;">Szukałem trochę w sieci o Cenckiewiczu, informacji co o jego pracy sądzą poważni badacze. Ciekawy artykuł na temat zdolnego jastrzębia z IPN-u był w Polityce z dnia 20 stycznia 2007r. Oto co mówili o Cenckiewiczu koledzy po fachu:</p>
<p style="text-align:justify;"><em> </em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>Cenckiewicz ma dwie istotne cechy: pracowitość i zdolności</em> <em>Czy Cenckiewicz potrafi te cechy właściwie wykorzystać, to inna sprawa. Na pewno zapowiadał się na dobrego historyka. Co się stało? Nie umiem powiedzieć. Może to zachłyśnięcie się materiałem, który oni dostali w ramach IPN. Materiałem pokazującym, jak upodlone było społeczeństwo, dającym łatwe wytłumaczenie postaw kompromisowych, braku rozwiniętego oporu.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em> </em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>To nie jest konserwatyzm. To jest prawicowość polegająca na mieszance klerykalizmu, antykomunizmu i nacjonalizmu.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em> </em></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Sam Cenckiewicz opowiadał o sobie</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em>Obrzydzenie do komunizmu spowodowało, że w mojej młodocianej głowie nie mieściło się to, że można siedzieć z komunistami przy stole, tak po prostu, i o czymś gadać, np. o likwidacji strajków w sierpniu 1988 r., których byłem świadkiem i je wspierałem. Później była obrona majątku PZPR przez ministrów rządu Mazowieckiego, usuwanie siłą tych, którzy zajmowali budynki PZPR, a ostatnim akordem, który mną wstrząsnął, był upadek rządu Olszewskiego.</em></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><em> </em></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Czy ktoś taki może być rzetelnym badaczem. Młody chłopak, o ultraprawicowych poglądach zachłysnął się teczkami. Każde słowo z ubeckich wypocin przyjmuje za prawdę. Tak jak i zwolennicy jego prac. Wizja Solidarności jako związku zakładanego przez esbecję, i przez nią kierowana ma wielu zwolenników. Potrzebny jest taki Cenckiewicz który z radością nurza się w esbeckim błocie i dostarcza „niezbitych" dowodów na potwierdzenie tej tezy.</p>
<p style="text-align:justify;">Książka o Wałęsie nie wzbudzi raczej wielkich emocji. Ekscytować się nią będą niszowe pisma typu Gazeta Polska czy Głos. Może w Rzepie Wildstein coś napisze na jej temat. Reszta albo przemilczy albo (co bardziej prawdopodobne) wytknie książce nierzetelność i zaangażowanie polityczne autorów. I słusznie, ksiązki Cenckiewicza są równie wiarygodne co dzieła profesora Nowaka.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
