<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>aniol &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/aniol/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "aniol"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 22:11:46 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ego et infernum]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=76</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 18:08:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=76</guid>
<description><![CDATA[Dobro i zło: brzmi aż do przesady banalnie. Wypowiedzieć to lekkim, łagodnym tonem i zabrzmi nie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobro i zło: brzmi aż do przesady banalnie. Wypowiedzieć to lekkim, łagodnym tonem i zabrzmi niemalże niczym morał wyciągnięty z Czerwonego Kapturka czy tam osmolonego Kopciuszka. Ale czy kogoś to śmieszy czy nie, tacy panowie, jak bracia Grimm opisywali ponadczasowe pojęcia, o których Ewangelie, powieści, a nawet współczesne felietony traktują nadal, tyle że w sposób, który może nie bawi nas tak, jak perypetie dziewczynki w kapturku czy spragnionej zabaw nastolatce liczącej ziarna.<br />
Lecz czym dla nas jest dobro i zło? Niebo i piekło? Anioł i szatan? Czy czasem te pojęcia nie rozmyły się i pomieszały ze sobą w ten sposób, że dobro, jak i zło stały się tylko normalnymi stanami ciała i ducha o równej wartości, co smutek, radość...a może miłość? Czy dziś o kimś możemy powiedzieć: to dobry człowiek?<br />
Czasem mam wrażenie, że realia życia codziennego zmusiły nas do zmiany swojego postępowania, swojego charakteru, swojego ego. Wymuszają na nas jeszcze większy dystans do świata, "odwrażliwienie się" na ludzi na jeszcze większą skalę niż to miało miejsce do tej pory. Czy nie przyjęło się wśród ludzi, u mnie osobiście wywołujące odrazę, stwierdzenie głośne wśród gimnazjalnych niedorostków: "Kopać leżącego jest niehonorowo, ale bezpiecznie"? Poniżamy innych, by sobie dogodzić, by innym pokazać, jakimi to nie jesteśmy. I - niech ktoś parsknie śmiechem - stajemy się złymi wilkami albo wrednymi siostrami przyrodnimi.<br />
Karmimy małego biesa siedzącego nam na ramieniu, głaszczemy mu plecy aż zacznie charczeć z przyjemności, sycimy się własnym chorym szczęściem kosztem innych.<br />
Nawet jeśli diabeł to pomocniczy symbol, a piekło wcale nie istnieje, nawet jako stan duszy. A jeśli piekło i diabeł do nas nie przemawia, to czy "czynić zło/sprawiać cierpienie" nic nikomu nie mówi? I nie chodzi tu stricte o sprawianiu bólu drugiemu człowiekowi, ale sobie samemu, bo te małe występki, kiedyś urosną w nas niczym nowotwór i strawią nas od wewnątrz.</p>
<p><strong>"Ego et infernum"</strong></p>
<p><strong>Zagram ci, jak mi rozkażesz<br />
na liry cienkich strunach<br />
spłodzę melodię<br />
twoim uszom łagodną<br />
Zaśpiewam ci pieśń<br />
bezkresną<br />
upojną<br />
sycącą zmysły<br />
nakarmię twą duszę głodną</strong></p>
<p><strong>Nut nie usłyszy<br />
moje ja marne<br />
głuche na ciebie,<br />
gdy świece świątyni<br />
oślepiają oczy</strong></p>
<p><strong>gdy złoto krzyża<br />
z ozdobami błyszczącymi<br />
mami dłonie<br />
spocone od grania<br />
cichego</strong></p>
<p><strong>Matka Dewocja<br />
mnie stamtąd wyprowadzi<br />
i w twoje przepyszne ściany<br />
pokieruje<br />
Matka Dewocja</strong></p>
<p><strong>Ucichną nieśmiałe<br />
pobożne organy,<br />
Głos chóru<br />
Zakrzepnie w progu<br />
wysadzanym rubinami</strong></p>
<p><strong>wchodząc myślę:<br />
- Komu wierzyć: tobie?<br />
Bogu?</strong></p>
<p><strong>I już jestem, już gram<br />
Słyszysz? nowa sonata<br />
powiedz jaka jest?<br />
jak piękna?<br />
jak dumna?<br />
ja nie wiem, ja nie wiem<br />
ja to ty i trumna</strong></p>
<p><strong>Ty to łaska<br />
bogactwo...daj trochę!<br />
Wyrzeknę się wszystkiego<br />
Nawet Jego!<br />
Odrzucę niepokalaną dziewicę<br />
macochę.</strong></p>
<p><strong>Winem upajasz<br />
w aksamitach kładziesz<br />
których brak<br />
w gotyckich murach<br />
zdobnych tabernakulach<br />
chrzcielnicach<br />
ławach rzeźbionych</strong></p>
<p><strong>Jeszcze trochę złota</strong><strong></strong></p>
<p><strong>trochę oszustwa</strong></p>
<p><strong>i gram<br />
i śpiewam dla Ciebie<br />
głosem upojonych</strong></p>
<p><strong>Jest mi dobrze<br />
Ty się śmiejesz?<br />
Złoty klucz chowasz<br />
do drzwi złoconych,<br />
a w proch zamienia się<br />
Twa peruka jasna<br />
rogi rogi<br />
komnata ciemna i ciasna<br />
odór </strong></p>
<p><strong>śmiertelnych kłopotów</strong></p>
<p><strong>Chcę wyjść!<br />
Chcę się uwolnić!<br />
Prawda...nie byłem gotów</strong></p>
<p><strong>- Głupcze! Stąd nie ma powrotu!</strong></p>
<p><strong></strong><a href="http://aniaipawel.files.wordpress.com/2008/06/211927divine_darkness.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-77" src="http://aniaipawel.wordpress.com/files/2008/06/211927divine_darkness.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Dorzucam, moim zdaniem, dwa ciekawe, a może i intrygujące cytaty, wyraźnie ze sobą sprzeczne. Pierwszy pochodzi z Pisma Świętego, drugi, jakże trafny, to sentencja anonimowa:</p>
<p><strong>"Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć." </strong>/1 P 5,8/</p>
<p><strong>"Pierwszym nauczycielem filozofii jakiego miała ludzkość, był wąż w raju."</strong> /Autor nieznany/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy dalej]]></title>
<link>http://serducha.wordpress.com/?p=152</link>
<pubDate>Sat, 21 Jun 2008 21:02:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducha.wordpress.com/?p=152</guid>
<description><![CDATA[Gdy oglądam swoich życia kartek wstecz, to pamiętam je jak własny mecz.
Dopadła mnie melancholi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Gdy oglądam swoich życia kartek wstecz, to pamiętam je jak własny mecz.</strong></p>
<p>Dopadła mnie melancholia, chciałem coś dzisiaj zrobić, ale czułem się jak samolot bez skrzydeł. Na co mi motor z dobrym śmigłem, skoro na jego warkocie, nie polecę tam gdzie chcę? Po co mi szybki cwał, skoro nie mam gdzie biec? Po co mi meta, skoro na jej linii nie ma już mnie? Gdzie jest ten helikopter, skoro jego rotor za drzwiami spadł? Wszystko jest takie bezsensowne, że tylko się śmiać…</p>
<p>Po tych całodziennych marudzeniach zasnąłem. Śniła mi się rzeka, przy której pierwszy raz spotkałem Anioła. Całą tą melancholię zabrałem ze sobą w ten sen. Czekałem na NIEGO. Patrzyłem na spokojnie wartki nurt czystej rzeki, która pomykała pewna swej rześkości. Poczułem na moich plecach JEGO obecność.</p>
<p>- Coś Ty zrobił, zapytał?<br />
- A niby z czym, zapytałem?</p>
<p>I zanim westchnął, powiedziałem mu, że:</p>
<p>- Tobie i Twojej załodze, to się wydaje, że los każdego człowieka można zaplanować, jak w zamierzchłych systemach politycznych. Otóż gwarantuje Ci, że źle myślicie. Wam się wydaje, że jak małe dziecko umie już chodzić i powiecie mu chodź tu – to przyjdzie. Owszem przyjdzie, ale może się wywrócić, a potem pójdzie inną drogą.<br />
- Masz rację, ale mówimy o Tobie,<br />
- A co ze mną? O co Ci chodzi? Że mam rozdwojenie jaźni?<br />
- No tak zaczął się śmiać,<br />
- Opowiem Ci coś. Gdy byłem małym chłopcem w szkole krążyły takie oto bajeczki. Wyobraź sobie, że jesteś myszką. Siedzisz w norze, a ktoś sprytny przychodzi z kijem, żyletką, kawałkiem szynki i sera. Żyletka zostaje zamocowana, na środku kija, serek na jednym końcu , a szynka na drugim. Cały ten sprzęt jest ustawiony przy Twoim wyjściu, czyli jak wychodzisz to wpadasz na żyletkę. Patrzysz w lewo – szynka, patrzysz w prawo serek. Myślisz sobie: szynka , serek, szynka, serek szynka, serek i nagle krzycccććć.</p>
<p>Zaczął się potwornie śmiać, a ja nie wytrzymałem i zacząłem też…</p>
<p>- Ciesz się, że nie mam roztrojenia jaźni bo byłby więcej problemów i nie wiem jakbym Ci to opowiedział, bo na jednym kiju by się nie dało…</p>
<p>ON dalej się śmiał i ja też…</p>
<p>Obudziłem się, za oknem był piękny dzień. Zacząłem sam do siebie gadać: człowieku, jakie motory, jakie rotory, życie jest piękne!</p>
<p>Ogarnąłem się i pojechałem zadowolony do centrum.</p>
<p>+++</p>
<p>Łona i Webber Insert</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/V31q5YGtn48'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/V31q5YGtn48&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rezonans czasu]]></title>
<link>http://serducha.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 02:42:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducha.wordpress.com/?p=97</guid>
<description><![CDATA[Gdy urwie się korba czasoprzestrzeni, masz okazję na wiele marzeń.
A jednak!
Ci którzy stracili ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Gdy urwie się korba czasoprzestrzeni, masz okazję na wiele marzeń.</strong></p>
<p>A jednak!<br />
Ci którzy stracili kontrolę nad czasem, zanim się ogarnęli zafundowali mi wspaniałe przeżycia. Wykorzystałem to w możliwie maksymalny sposób. Patrzyłem Ci w oczy, dmuchałem we włosy, koloryzowałem szarość dnia, napełniałem Twoje myśli marzeniami, a na koniec roztopiłem się jak śnieg, gdy patrzyłaś sobie w dal.<br />
Teraz płyniesz, jak żaglowiec miotany wichrami spraw codziennych, a ja cóż, czekam aż trafisz na mieliznę i zrobię dla Ciebie przypływ, czekam aż trafisz na ciszę, wtedy wesołymi wichrami rozdmucham Twoje wahania. Tak to już jest, przecież zawsze będę Twoim aniołem.<br />
A za jakiś czas, jak znajdziemy dla siebie moment, na lampkę czerwonego wina, to będziemy się śmiali z tej urwanej korby czasoprzestrzeni.</p>
<p>+++</p>
<p>Tarja Turunen- I Walk Alone</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/1pudoCDQTmc'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/1pudoCDQTmc&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odlot]]></title>
<link>http://serducha.wordpress.com/?p=89</link>
<pubDate>Wed, 21 May 2008 01:27:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducha.wordpress.com/?p=89</guid>
<description><![CDATA[Zabiłem serce moje – I tak było Twoje.
Sen przyszedł bardzo powoli. Siedziałem na jakimś krze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zabiłem serce moje – I tak było Twoje.</strong></p>
<p>Sen przyszedł bardzo powoli. Siedziałem na jakimś krześle w tej samej hali co ostatnio. Dzisiaj była wietrzna noc. Hala trzeszczała i wyła jak popsuta harmonijka ustna. Smutno mi się jakoś zrobiło, nie wiedziałem co dalej, poza tym, że będę sam. Wstałem, poszedłem w kierunku, gdzie ostatnio znalazłem ten helikopter, miejsce niestety było puste. Ciemność ograniczała widoczność do paru metrów. Po chwili usłyszałem z boku jakiś szelest i znajomy postępujący bełkot wirników, za chwilę w odległości około 10 metrów, ode mnie zapaliła się choinka światełek tej cudownej maszyny. Jakoś zrobiło mi się raźniej, w końcu ta super zabawka zabierze mnie w oczekiwane miejsce. Zobaczyłem, że drzwi są otwarte, podszedłem, w środku nikogo nie było. Westchnąłem, wsiadłem i za chwilę wszystkie wskaźniki uśmiechały się do mnie pełnym stanem gotowości.<br />
Drążek start, ciągniemy do góry, galaktyki świateł miasta są już poniżej mnie. Zataczam radosne koło nad miastem, wciskam płaski przycisk dopalania i za pięć minut jestem na miejscu, o czym informuje mnie srebrzanka księżyca na tafli jeziora. Robię lot nad taflą i zmierzam do miejsca gdzie jest ognisko na plaży. Jedyny charakterystyczny punkt w tej ciemnicy. Ląduje trochę dalej, aby burza piaskowa spod mojej maszyny nie zasypała ogniska. Wychodzę, oświetlam maszyną najbliższy teren. Lekko mokry piasek chrobocze pod butami, jak śnieg w mroźny dzień. Dochodzę do ogniska, nikogo nie ma, słychać tylko jak wielkie ozory ogniska skrzeczą do siebie.</p>
<p>Siadam sobie wygodnie, mam wrażenie, że sekundy zwolniły do minut. Delektuję się tym jasno ciepłym letargiem i na chwilę zapominam o swojej misji. Jest dobrze, przyjazny piasek wyprofilował mi wygodne siedzenie, a ogień smaga mnie falami ciepła. W oddali słyszę budzące się ptaki. Patrzę na księżycową srebrzystość tafli jeziora i zastanawiam się czy te wielopunktowe rozchodzące się koła małych fal, to od ryb, które żerują i pluskają się w nocy? Jednak nie, to wygląda tak, jakby coś spadało do wody. Pomyślałem, że to może jakiś nocny deszcz albo grad. Całe to zjawisko zaczęło się posuwać w moim kierunku. Poczułem lekki niepokój. Za chwilę domyśliłem się wszystkiego, to były metalowe strzały o bardzo ostrych końcach. Widziałem jak sitkują moją maszynę, chociaż to była bardzo zaawansowana technologia. Zacząłem uciekać, ale w każdym kierunku miałem przed sobą ścianę gradu tych okropnych strzał. Całe to zjawisko, zakołowało wokół mnie i ogniska w promieniu paru metrów. Starzały padała jedna blisko drugiej, tworząc jakby taki krzewostan, nie do przejścia. Zacząłem się martwić, jak ja z tego wybrnę. Strzelałem wzrokiem czy jest gdzieś jeszcze przestrzeń ucieczki. Znalazłem tylko w kierunku ciemnego lasu. Nagle zobaczyłem przy tej jedynej drodze ucieczki SERDUCHO, było takie same jak przy pierwszym spotkaniu w metrze, lecz dziewczyny nie widziałem. SERDUCHO stało w niebezpiecznej odległości od strzał. Instynktownie wypchnąłem je poza ten niebezpieczny krąg i zaczęliśmy uciekać do lasu. Potykając się o różne drzewne przeszkody i wpadając co chwilę do jakiś dołów słyszeliśmy, jak za naszymi plecami podąża mordercza ściana tych strzał, łamiąc po drodze drzewa jak zapałki. Za chwilę zobaczyłem źródło tego ataku. Był to niewysoki budynek o dachu, jak jakaś astronomiczna kopuła, błyszcząca w świetle księżyca. Dach ten obracał się w wszystkich kierunkach jak jakieś magiczne oko, miał miliony otworów z których wyskakiwały te śmiercionośne strzały. Ten przerażający deszcz już nas prawie dopadł, kątem oka zobaczyłem światło z otwartej studzienki ściekowej, wskoczyliśmy tam. Fala strzał jakby się zmieniła – wyglądało to jak lecąca za nami wściekła szarańcza. Kluczyliśmy w tych korytarzach, jak w labiryncie, przy jednym zakręcie zauważyłem jakieś napisy ostrzegawcze. Była tam szybka, którą bez namysłu zbiłem, a wtedy zobaczyłem, że jest to jakiś zaplombowany wyłącznik, przy próbie dotknięcia zostałem porażony dawką wysokiego napięcia. Upadłem i słyszałem jak metalowa szarańcza już nas dopada. Urwałem kawałek suchego ubrania, resztką sił owinąłem dłoń i udało mi się zmienić położenie tej wajchy. Momentalnie wszystko ucichło. Strzały upadły z łoskotem, tworząc jakby taką słomianą matę z siebie.</p>
<p>Wyszliśmy na zewnątrz. W bliskiej odległości zobaczyłem łunę ogniska. Zacząłem się cieszyć z SERDUCHEM, że coś się udało. Pomyślałem, że Anioł się ucieszy ze mnie, chociaż nie mam wojowniczej natury, to jakoś dałem radę. Siedliśmy po obu stronach ogniska i dopiero teraz uświadomiłem sobie, że nie umiem rozmawiać z SERDUCHEM. Wstałem, żeby coś powiedzieć, uśmiechnąłem się. SERDUCHO też jakby chciało coś przekazać, zaczęło falować jakby odcieniami czerwieni i nagle w moich kierunku wystrzeliło ogromną strzałą, wielkości jakiejś dzidy. Dostałem prosto w serce, nie miałem czasu na zdziwienie, ani żadną reakcję, czy też emocję. Rękoma wyczułem jak zimne żelastwo parę razy, coraz słabiej poruszyło się w rytm mojego serca, a moja własna krew ogrzała mi sztywne palce. Te moje dłonie jakby zaczęły się rozciągać, a ja widziałem je coraz dalej. Po chwili poczułem się dziwnie. Plaża zostawała coraz niżej, a ja nie czułem żadnych emocji, byłem tylko myślą. Obok jeziora znajdowała się taka skalista górka, popatrzyłem tam i zobaczyłem JEJ sylwetkę wyłaniającą się z ciemności. Stała jak czujna sarna, badająca wokół siebie zagrożenia. Usłyszałem JEJ głos:</p>
<p><em>- to nie tak miało być, powiedziała, pamiętaj chcę być z ciebie dumna…<br />
- pamiętaj! Krzyknęła…</em></p>
<p>Wtedy zobaczyłem jak wstające słońce oświetla z boku jej buzię, a dwa miniaturowe wodospady łez świecą w tym samym kolorze. Jej sylwetka się oddalała i była taka sama, jak z tego zdjęcia wigilijnego…<br />
Widziałem wszystko w każdym kierunku. Ja unosiłem się dalej, nawet nie mogłem się uśmiechnąć, ani nic powiedzieć… ONA była dla mnie już w innym wymiarze…</p>
<p>+++</p>
<p>Prodigy, Matrix - Smack My Bitch Up</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/N0HHdlrkSvI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/N0HHdlrkSvI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spotkanie]]></title>
<link>http://serducha.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Sun, 18 May 2008 03:25:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducha.wordpress.com/?p=86</guid>
<description><![CDATA[Letni deszcz przykrywa moje gorące myśli.
Dzisiaj był ładny dzień, nagraliśmy trochę materia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Letni deszcz przykrywa moje gorące myśli.</strong></p>
<p>Dzisiaj był ładny dzień, nagraliśmy trochę materiału w profesjonalnym salonie urody. Poszliśmy na kawę do lokalu, co ma w nazwie coś wąskiego… :) Często przychodzą tam tacy, mniej lub więcej znani i lubiani telewizyjni gwiazdorzy. Siedliśmy na zewnątrz, pod parasolami na chodniku, bo trudno to nazwać ogródkiem. Pogadaliśmy o filmie, rozdając sobie miłe uśmiechy. Dziewczyna wyszła do toalety, zostawiając swój telefon na stoliku. ONA się chyba jeszcze niczego nie domyślała, a ja stwierdziłem, że jest fajna okazja na mały komunikat. Wysłałem jej eska o krótkiej treści „Kocham Cię”. W ciągu paru sekund usłyszałem, jak mój komunikat pojawił się na stoliku. ONA wróciła, wzięła telefon do ręki, popatrzyła spokojnie, westchnęła i schowała go do torebki. Poczułem, że nie była zadowolona z treści tego komunikatu.</p>
<p>Wieczorem siadłem do matrixa, aby zobaczyć co tam w świecie słychać. Zobaczyłem, że ONA jest online, więc zagadałem. Za chwilę usłyszałem potok twardych słów, że nigdy przenigdy itp. , które latały jak błyszczące noże w moje serce… Jakoś to przeżyłem i przypomniały mi się słowa Anioła, abym nie patrzył JEJ w oczy. Teraz już wiem co miał na myśli.</p>
<p>W nocy nic specjalnego mi się nie śniło, dopiero nad ranem usłyszałem JEGO głos – to już jutro, polecisz sam.</p>
<p>+++</p>
<p>Eric Clapton - Tears in Heaven</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/VRsJlAJvOSM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/VRsJlAJvOSM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nadzieja]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=122</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 07:07:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=122</guid>
<description><![CDATA[Mój lot trwa już tyle lat, a dopiero teraz znalazłem miejsce do lądowania.
Dzisiaj zrobiłem sob]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Mój lot trwa już tyle lat, a dopiero teraz znalazłem miejsce do lądowania.</strong></p>
<p>Dzisiaj zrobiłem sobie wolne. Wspominałem wczorajsze nagranie, mieliśmy naprawdę ciężki dzień. Udało się nam zrobić prawie 3 godziny materiału. Zgrałem wszystko z kamery do komputera i nawet to zajęło mi sporo czasu. Cały czas w myślach słyszałem JEJ głos, jak opowiada o swoim życiu. Byłem zmęczony i chciałem się zanurzyć w swoim śnie.<br />
Niespodziewanie szybko mi się to udało.<br />
W moim śnie siedziałem w jakiejś ogromnej i przyciemnionej hali. Było bardzo cicho i chyba środek letniej nocy. Miarowe kroplowanie, po niedawnej burzy z dziurawego dachu tego budynku, doprowadzało mnie do szału. Nagle po chwili usłyszałem narastający rytmiczny bełkot wirników helikoptera, który pieścił moje uszy. W pewnym momencie wszystko ucichło. Wyszedłem z tej hali idąc w kierunku tych dźwięków. W pobliżu głównego wejścia wylądował kosmicznie wyglądający helikopter. Podszedłem bliżej, ale w środku nie było pilota. Pojazd miał 2 miejsca z przodu i dwa z tyłu. Z przodu obok miejsca pilota siedziała Nadzieja, z tyłu Złość i ON. No, lepiej już być nie mogło i zanim zdążyłem coś powiedzieć usłyszałem od Niego stanowcze:<br />
- leć!<br />
- gdzie zapytałem, chociaż, się domyślałem?<br />
- Serducho, powiedział, masz pół godziny, żeby je znaleźć,<br />
- Ok, ale gdzie?<br />
Nie usłyszałem odpowiedzi, zacząłem się rozglądać z przerażeniem po kabinie, bo przecież nie jestem pilotem. Założyłem kask z holograficznym monitorem wewnątrz. Pod szybą tego pojazdu nie było żadnych zegarów czy wskaźników – był taki pas dotykowego ekranu jak w mobilnych urządzeniach. Siedziałem po lewej stronie i między mną i Nadzieją był tylko drążek sterowniczy na końcu którego był czerwony przycisk z napisem Start. Po chwili wahania nacisnąłem guzik startowy, usłyszałem miły dla ucha rozgrzewający się bełkot wirników. W tym samym momencie rozjaśnił się dotykowy ekran okalający pół kabiny. Wszystko było genialnie proste i ergonomiczne. Chwyciłem za drążek i pociągnąłem go do góry. Niesamowite, maszyna płynnie zaczęła się wznosić i na wysokości około 100 metrów, za horyzontem betonowego usypiska wieżowców, zobaczyłem startujący świt, w tych swoich sennych rozlewających się barwach. Podniosłem maszynę bardziej do góry i skierowałem się w kierunku tego wschodu. Spojrzałem na Nadzieję i zobaczyłem cichy błysk w jej oczach. To tam pomyślałem i poleciałem z dziobem maszyny ustawionym lekko do dołu. Lecieliśmy tak ze dwadzieścia minut, czas uciekał, a ja czułem, że to nie tu, ani tam. Krajobraz był coraz wyraźniejszy, klocki budowli i mijanych dróg zmieniały się powoli. Popatrzyłem na Nadzieję i zobaczyłem w jej oczach, brak dalszego ciągu tej wyprawy.<br />
Powiedziała mi:<br />
- wracamy,<br />
- nie teraz powiedziałem, sam nie wierząc w swoje słowa.<br />
Pomyślałem o ilości paliwa jakie mamy na pokładzie, za chwilę na dotykowcu pojawiła się cyfra „2 dni bez lądowania”. Na długości czasu około 28 minut lotu, zobaczyłem odblask jakiegoś ogromnego jeziora z wielką piaszczystą plażą. Czułem, że to musi być gdzieś tutaj, ale zostało mi już tylko 2 minuty. Co robić, pytałem siebie? Złość zaczęła już dochodzić do głosu. Byłem wściekły, czułem niemoc. Co z prędkością zacząłem się zastanawiać? Odpowiedź znowu przyszła na ekranie – „leciałeś za wolno”. Lecę wzdłuż plaży, rozglądam się we wszystkich kierunkach, zły sam na siebie. Magiczne 30 minut minęło, Anioł westchnął, a ja w swojej złości leciałem dalej. Nagle na plaży zobaczyłem równoległy napis do linii brzegu:<br />
- Byłam tu, musiałam wracać – Serducho,<br />
Zanim skończyłem czytać, rześka fala rozmyła tekst. Nadzieja zaczęła domagać się głośno powrotu, a Złość darła się:<br />
- przespałeś ważny moment!<br />
- cisza wariatki, zacząłem krzyczeć, będziecie wracać autostopem!<br />
Wylądowałem, kazałem im iść na spacer w prawo. Anioł siedział sobie cicho zanurzony w jakiś ogłoszeniach o nowych lotkach. Ten to ma dobrze pomyślałem. Siadłem koło tej maszyny, czułem jak stygnie powodując rytmiczne trzaskania. Zacząłem bawić się piaskiem, jak małe dziecko. Zrobiłem górkę z mokrego piasku i zacząłem się rozglądać za jakimś patykiem. Popatrzyłem w prawo i zobaczyłem jak Nadzieja ze Złością się kłócą – w sumie zrobiło mi się ich żal. Po lewej stronie zobaczyłem jakiś długi patyk wbity w plażę. Poszedłem w tamtym kierunku. Jak wyciągałem tego kija to zobaczyłem, że przy nim było napisane:<br />
- Będę za tydzień o tej porze – Serd…<br />
Dalsze litery były rozmyte. I to mi wystarczyło, zapakowałem całą wycieczkę do maszyny i wystartowaliśmy. Jednocześnie odkryłem, że trochę poniżej guzika start jest taki płaski przycisk z napisem prędkość, za pięć minut byliśmy przy hali. Z radością zacząłem odliczać godziny do spotkania za tydzień…</p>
<p>+++</p>
<p>Airwolf startup<br />
Fajna bajka o super helikopterze dla dzieciaków w latach osiemdziesiątych.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/0uAPGw0AQLI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/0uAPGw0AQLI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jedna jedyna]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=118</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 04:20:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=118</guid>
<description><![CDATA[Pokaż mi swój księżyc, abym nigdy nie zgubił do Ciebie drogi.
Po nagraniu w klinice i u stylist]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pokaż mi swój księżyc, abym nigdy nie zgubił do Ciebie drogi.</strong></p>
<p>Po nagraniu w klinice i u stylistki pojechaliśmy na ostatnia stację metra. Tam mieliśmy umówioną wizytę w dosyć nietypowym gabinecie odnowy. Na miejscu powiedzieli nam, że mamy pół godziny wolnego czasu.<br />
Poszliśmy na mały spacer, po drodze wpadliśmy na bazar. ONA kupiła ogromne jabłko, a ja w myślach przypomniałem sobie o raju i oczywiście otrzymałem propozycje spróbowania tego owocu. Nie zastanawiałem się długo. Potem powiedziała:<br />
- usiądźmy na chwilę, na tej ławce.<br />
ONA i ja wiemy kto był patronem tego miejsca. Teraz wiem, gdzie naprawdę mieszka mój Anioł.</p>
<p>Mój sen był bardzo wyrazisty. To było bardzo luksusowe pomieszczenie w którym stał stół bilardowy. Siedziałem w ogromnym fotelu i zastanawiałem się jaki jest mój sens życia. Myśli przelatywały mi, jak przeciągi po firankach, ale żadna nie zagrzała długo miejsca. Westchnąłem i zacząłem rozglądać się po całym tym pomieszczeniu. Na ścianach wisiały jakieś abstrakcyjne obrazy, ale w głównym miejscu był jeden bardzo odmienny i naturalny. Gdy patrzyłem na niego miałem wrażenie, jakbym nastawiał ostrość w obiektywie aparatu. Z lewej strony pojawiła się sympatyczna choinka, po prawej wazon z kwiatami, a w tle było okno. W środku stała ONA, w białej spódnicy oraz czarnej koszulce. Jej wzrok był bardzo kochany… Co tu dużo pisać, teraz jestem pewien, że gdy kiedyś tam będę przechodził na drugą stronę, to zabiorę tą fotografię jako najważniejszą. Być może dojdą jeszcze inne , ale tylko z NIĄ. Gdybym miał stwierdzić, jakie jest moje największe marzenie, to być w takiej sytuacji jak ONA na tym zdjęciu z NIĄ.<br />
Z tych moich rozkosznych marzeń wyrwał mnie JEGO głos:<br />
- zagramy?<br />
- tak odpowiedziałem sennie, wciąż rozkoszując się moimi marzeniami,<br />
- to zaczynaj, powiedziałem, żeby mieć jeszcze trochę czasu.<br />
Graliśmy sobie i ja przegrałem. Zaproponował rewanż i zapytał:<br />
- o co zagramy?<br />
- jak wygram, powiesz mi jaki jest sens mojego życia,<br />
- ok, powiedział, więc zaczynaj, ale jeśli przegrasz, od jutra bierzesz się za JEJ serducho,<br />
- mówiłeś, że to moja misja, zapytałem?<br />
- nadchodzi ten czas, musimy się jednak pośpieszyć.<br />
Zgarnąłem wszystkie kule w trójkąt i zacząłem się przymierzać do strzału. W imię skupienia nakredowałem swój kij i strzeliłem z całych sił. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, jak rozpływające się dno czystego morza, gdzie wszystko rozchodzi się promieniście, a jednocześnie jak grad spadających małych piłek. Kule zaczęły tańczyć po całym stole. Nie wiedziałem co się stało. Pingowaliśmy na siebie wzrokiem, jakby szukając nieznanej odpowiedzi. Trwało to jakąś chwilę i nagle usłyszałem, jakby stuk wszystkich jedna o drugą. Ułożyły się w trzyliterowy napis. Popatrzyłem na NIEGO i ON zbladł. Na stole było napisane kulami <strong>ONA</strong>.<br />
- wiesz, myślałem, że będziesz jednak jednym z nas , powiedział…<br />
- nie martw się, zawsze będę, ale prawdziwa miłość jest najważniejsza. Może TY to kiedyś zrozumiesz, tak jak ja zaczynam rozumieć Was.</p>
<p>+++</p>
<p>Bajm - Krótka historia</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/zsavBnDhrEI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/zsavBnDhrEI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zazdrość...]]></title>
<link>http://emirpl.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 05:23:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Emir</dc:creator>
<guid>http://emirpl.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[
&#8230;to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href='http://emirpl.files.wordpress.com/2008/04/heart.jpg'><img src="http://emirpl.wordpress.com/files/2008/04/heart.jpg" alt="" width="510" height="711" class="aligncenter size-full wp-image-56" /></a><br />
<strong>...</strong>to uczucie, odczuwane w sytuacji frustracji, gdy znany jest obiekt zaspokajający potrzebę i osoba posiadająca ten obiekt. Uważana zazwyczaj za uczucie negatywne, choć w łagodnej formie może być np. bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji.</p>
<p>Chorobliwa zazdrość wiąże się z brakiem zaufania, chęcią kontroli i nadzorowania drugiej osoby oraz agresją.</p>
<p>W chrześcijaństwie jest jednym z siedmiu grzechów głównych.</p>
<p><strong>Chorobliwa zazdrość o partnera</strong></p>
<p>Jedna z ważniejszych odmian zazdrości. Jej najbardziej skrajną formą jest zazdrość urojona, w psychopatologii nazywana zespołem Otella. Przejawia się ona np. podejrzewaniem partnera o notoryczne zdrady, sprawdzaniem partnera i kontrolowaniem jego działań. Może powodować stany depresyjne. W skrajnych przypadkach może doprowadzić do destrukcyjnych zachowań a nie leczona nawet do samobójstwa lub morderstwa w afekcie. Osoba dotknięta takimi zaburzeniami nie jest w stanie racjonalnie oceniać i tłumić własnych zachowań. Nie potrafi pracować nad sobą, często ma niską samoocenę (wygląd, wiek, wykształcenie) a winą za wszystko obarcza partnera. Przedstawia własne, dla siebie, racjonalne wytłumaczenia swego postępowania. W wielu przypadkach chory wie o swojej przypadłości lecz nie jest w stanie z tym walczyć. W życiu towarzyskim czy zawodowym, często objawy te są niezauważalne dla otoczenia. Całość skupia się tylko na partnerze. Osoby cierpiące na chorobliwą zazdrość często nadużywają alkoholu lub innych używek, co potęguje strach przed zdradą partnera i doprowadza do skrajnych zachowań. Przyczyną choroby moze być doznanie wielkiego wstrzasu emocjonalnego w przeszłości (rozstaniem z osobą najbliższą sercu itp...) Osoby te starają się walczyć z chorobą lecz w większości przypadków są bezsilne. Trzeba takim osobom pomagać.</p>
<p><strong>Wybuchy zazdrości</strong></p>
<p>Wybuchy zazdrości łączą się z uczuciem złości, a prowadzą do kłótni, również z rękoczynami, gdzie zwykle poszkodowana jest osoba, o którą druga osoba jest zazdrosna. Zazdrość prowadzi do wielu negatywnych skutków (np. w przypadku związku do rozstania, kłótni, rękoczynów itp.).</p>
<p>Źródło: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zazdro%C5%9B%C4%87">Wikipedia</a></p>
<div align="center">
<img src='http://img177.imageshack.us/img177/3766/upadlyjn6.jpg' alt='' width="397" height="472" class='aligncenter' /><br />
<strong>Jednym z motywów upadku Aniołów stała się zazdrość o ludzi, których ponoć Bóg umiłował bardziej, niż anioły, bo dał im więcej doświadczeń (np. seks)</strong></div>
<p>Kto kocha, ten nikomu nie zazdrości z tego oczywistego powodu, że nie istnieje żadne dobro ani żaden skarb większy od miłości! Zazdrość odbiera człowiekowi zdolność prawego myślenia, zaciemnia jego umysł, wypacza spojrzenie na ludzi i na świat, odbiera pogodę ducha, prowadzi do wielkich napiec emocjonalnych, a także do zawiści i przemocy. Człowiek ulegający zazdrości staje sie bezlitosny i bezmyślny. Często wyrządza krzywdę innym ludziom, a w każdym przypadku krzywdzi również samego siebie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 29.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=102</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 01:54:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=102</guid>
<description><![CDATA[Przestrzeń jest podporą dla naszych marzeń.
Wczorajszy dzień był bardzo męczący, a po w miar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przestrzeń jest podporą dla naszych marzeń.</strong></p>
<p>Wczorajszy dzień był bardzo męczący, a po w miarę spokojnej nocy, tym razem dopadł mnie jakiś sen około południa. Śniło mi się, że jechałem starym tramwajem nad rzekę, gdzie zawsze spotykałem się z Aniołem. Tramwaj ciągle zmieniał kierunki jazdy, jakby nie mógł się zdecydować, którędy jechać. W końcu dojechaliśmy na miejsce, przystanek był blisko jakiejś starej fabryki. Fabryka mieściła się przy ulicy Niespełnionych Nadziei, w otoczeniu nowoczesnych zabudowań. Taka enklawa staroci, w wielkim mieście pomyślałem. Zacząłem się rozglądać i liczyłem, że GO tam znajdę. W środku cisza tylko szum z zewnątrz dawał nadzieję, że nie jestem na pustkowiu. Siadłem na jakiś metalowych częściach wielkiej maszyny i zobaczyłem namalowaną cyfrę siedem. Znowu ta siódemka, oby była szczęśliwa…<br />
Było tak cicho, że czasem miałem wrażenie, iż słyszę jak rdza pożera resztki tego zakładu. Po chwili siedział obok mnie. Nie chciało mi się nic mówić, ale w końcu zapytałem:<br />
- czy to teraz?<br />
- ale co teraz?<br />
- no ten cały „rezonans czasu”,<br />
- nie wiem, powiedział,<br />
- ja tym bardziej nie wiem, powiedziałem,<br />
- ale teraz to twoja misja i ty kierujesz…<br />
- wiesz, powiedziałem do NIEGO, mam takie wrażenie, że kręcę się w koło, albo, że dochodzę już prawie do mety i padam.<br />
- tak ma być, powiedział, nie mogę powiedzieć ci, rób tak albo inaczej, a jutro będzie koniec, albo pojutrze coś się wyjaśni,<br />
- więc? zapytałem<br />
- to twoja misja powiedział, nie spiesz się, musisz jeszcze trochę pobłądzić, to tak jakbyś miał nauczyć się jeździć i porysować trochę samochód.<br />
- no dobra, a co ze mną?<br />
- popatrz na siebie, zmieniłeś się, jesteś innym człowiekiem, czy to mało?<br />
- no niby tak, ale ja o NIEJ myślę,<br />
- jesteś jej potrzebny, nie jako facet, rozumiesz?<br />
- niby tak, ale ciężko mi to pojąć,<br />
- ok, masz wolną wolę, powiedział, możesz to wszystko zostawić, ale ONA będzie miała źle, chociaż sama o tym jeszcze nie wie. Jesteś skazany na NIĄ, a ona na ciebie. Nie tak jak myślisz, że będziecie zaraz jak facet z kobietą. To coś więcej, z czasem to zrozumiesz…<br />
- chciałbym to zrozumieć…<br />
- nie marudź, powiedział tylko bierz się do roboty.</p>
<p>+++</p>
<p>Takie tam moje – <strong>Fun 2008</strong> - posklejałem parę bitów, a zdjęcia kręciłem w Muzeum Przemysłu w Warszawie, dawna fabryka Norblina.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/RIK3D9e0pzo'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/RIK3D9e0pzo&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[piórko]]></title>
<link>http://gosmaga.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 21:11:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Madzia Gostkowska</dc:creator>
<guid>http://gosmaga.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[
Anioł

Przyszedł do mnie anioł biały,
ale trochę ręce mu drżały.
Łza popłynęła po polic]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://gosmaga.wordpress.com/files/2008/03/piorko.jpg" alt="piorko.jpg" /></p>
<h3>Anioł</h3>
<p><strong></strong><br />
Przyszedł do mnie anioł biały,<br />
ale trochę ręce mu drżały.</p>
<p>Łza popłynęła po policzku,<br />
serce zabolało od ścisku.</p>
<p>Otworzył złote drzwi,<br />
za którymi stałeś Ty.</p>
<p>Stanęłam przed Tobą,<br />
zostawiając wszystko za sobą.</p>
<p>I wkroczyłam wprost w sam środek....<br />
miłości....</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 21.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 04:37:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=86</guid>
<description><![CDATA[Patrzyłem na Ciebie, chociaż anioł mi zabronił.
Zadzwoniłem do NIEJ i powiedziałem, że jeste]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Patrzyłem na Ciebie, chociaż anioł mi zabronił.</strong></p>
<p>Zadzwoniłem do NIEJ i powiedziałem, że jesteśmy umówieni w klinice w następny piątek. Obiecałem, że adres prześle jej w matrixie i jak będzie miała jakieś pytania to pogadamy jeszcze. Zgodziła się, więc pomyślałem, że coś zaczyna się dziać. Popatrzyłem na swoją super siódemkę i zapytałem się jej czy chce więcej światła. Oczywiście odpowiedzi udzieliłem sobie sam, tak chcę abyś dał mi więcej światła. Wyruszyłem do znajomego sklepu, w moim pobliżu. Chłopak sprzedawca czując moje zainteresowanie, zmartwionym głosem poradził mi abym udał się do centrum siódemek, tam mają odpowiednie światło. Ok., postanowiłem nie marnować dnia i wyruszyłem za głosem sprzedawcy. Na miejscu przywitała mnie miła dziewczyna, która powiedziała, że mają. Jednocześnie pobawiliśmy się w zgaduj zgadulę – ona porozumiewawczo stwierdziła, że:<br />
- wesela,<br />
- nie odpowiedziałem z uśmiechem,<br />
- więc co?<br />
- fashion, odpowiedziałem<br />
Jakież było jej zdziwienie, więc pomyślałem, że będąc w centrum zacznę się targować, wykorzystując odmienność moich zainteresowań.<br />
- a bateria taka najmocniejsza, zapytałem?<br />
- jest ale kosztuje sporo<br />
- dam trochę mniej jak sporo i wezmę światło z baterią.</p>
<p>W domu wszystko przymierzyłem, poczułem się jak snajper składający swój sprzęt.<br />
Zmęczony zasnąłem i nie śniło mi się nic. I tak wiedziałem, że pogadam z nim jutro.</p>
<p>+++</p>
<p>Hide And Seek - Imogen Heap<br />
Kolejny wyraz uznania dla super baby.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/sd2DeysnK3Q'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/sd2DeysnK3Q&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 18.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=80</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 02:09:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=80</guid>
<description><![CDATA[Niech Anioł dobroci rozsypie Ci kwiaty piękna w Twoich myślach.
Dzisiaj sobie biegnę myślami to]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Niech Anioł dobroci rozsypie Ci kwiaty piękna w Twoich myślach.</strong></p>
<p>Dzisiaj sobie biegnę myślami to tu, a nawet tam dalej. Do gustu przypadła mi agresja. Agresja jest potrzebna dla tych co są wrażliwi, inaczej przecukrowane życie przyprawi nas o mdłości. Popadniemy w marazm. Agresja to motyw do twórczości, inaczej balansując w towarzystwie pięknoduchów pozlepiamy się lukrem, będziemy taplać się w zachęcających pączkach i ukradkiem wycierać ręce w spodnie. Czyż nie lepiej po burzy wejść do ciepłego pokoju, niż siedzieć w nim całe życie i umrzeć z nudów?</p>
<p>+++</p>
<p>The Prodigy - Firestarter</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/28ow4TLMTqM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/28ow4TLMTqM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 17.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 03:49:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[Twoje ręce są doskonalsze jak skrzydła anioła, obejmują nie tylko duszę, ale i ciało.
Czuję ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Twoje ręce są doskonalsze jak skrzydła anioła, obejmują nie tylko duszę, ale i ciało.</strong></p>
<p>Czuję się tak, jakbym chodził po jakimś labiryncie.<br />
Najgorsze jest to, że nie wiem co się stanie jak trafię do celu. Żebym chociaż wiedział po co mam tak kluczyć? Anioł coś wspominał o jakimś szczęściu. Ale co to dokładnie jest?<br />
Czym jest szczęście, skoro pokój naszego życia ma mały metraż?<br />
Gdy kiedyś tam przejdziemy do innego pomieszczenia, czy zabierzemy ze sobą nasze zmysły?<br />
A może dostaniemy nowe i w niepamięci będziemy myśleć, że to one są właśnie tymi jedynymi.<br />
Więc jak?<br />
Nakarmić zmysły tutaj, czy czekać na nowe?</p>
<p>+++</p>
<p>Paul Van Dyk - Nothing but you</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/53eAR0GgnMw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/53eAR0GgnMw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 15.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=74</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 01:16:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=74</guid>
<description><![CDATA[Reflektorem wyobraźni świecę w studni twoich pragnień.
Głupi teatr zaległych namiętności prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Reflektorem wyobraźni świecę w studni twoich pragnień.</strong></p>
<p>Głupi teatr zaległych namiętności przyplątał się dzisiaj do moich marzeń. Pognałem go na 3 wiatry, bo czwarty to już za dużo pomyślałem.<br />
Nie ma, nie było, nie będzie i dobrze, że tak jest wszędzie. Odjechałem kolejką linową, aby było z czego spadać i dotarłem do wielkiej góry. Tam szukałem anioła, ale ON jak zwykle skakał jak pasikonik po kartkach pamiętnika. Podarłem pamiętnik na strzępy i rzuciłem za uciekającym w popłochu konikiem polnym.<br />
Jeszcze tu wrócisz krzyknąłem za nim!<br />
No, i mam to czego chciałem, trzasnąłem drzwiami kolejki i pojechałem do domu.</p>
<p>+++</p>
<p>FANTA 4 - Sie ist weg</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/x3FMenn7vrY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/x3FMenn7vrY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 10.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=64</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 17:45:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=64</guid>
<description><![CDATA[Odtrącony Anioł nigdy nie wraca, on spełnia każdą prośbę…
Dzisiaj znowu wracałem metrem do]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Odtrącony Anioł nigdy nie wraca, on spełnia każdą prośbę…</strong></p>
<p>Dzisiaj znowu wracałem metrem do domu. Przy stacji Bikini poczułem dreszczyk emocji. Jeszcze się nic nie wydarzyło, a już to miejsce jest dla mnie jakieś magiczne. W ostatniej chwili wysiadłem z metra. Poszedłem do centrum handlowego. Zacząłem rozglądać się po różnych miejscach. Przypomniało mi się, że lubię takie dwa filmy, gdzie jeden bohater jest biegającym idiotą o sercu wielkim jak szafa, a drugi to spadający anioł do ukochanej kobiety. Pomyślałem o dziewczynie, że pokażę jej te filmy.</p>
<p>Zadowolony z zakupów wracałem do domu.</p>
<p>+++</p>
<p>Goo Goo Dolls - Iris</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/y3En9tWY_DY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/y3En9tWY_DY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 08.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Sat, 08 Mar 2008 22:51:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Dwie siódemki, to zawsze lepiej jak trzynaście, bo spadam do Ciebie jak odrzutowy anioł.
Dlaczego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dwie siódemki, to zawsze lepiej jak trzynaście, bo spadam do Ciebie jak odrzutowy anioł.</strong></p>
<p>Dlaczego czasem, zatrzaskujemy drzwi godząc się z tym, że coś już nie wróci? Mówimy potem, że taki lajf, że tak miało być, ale przecież mogło być inaczej. Wspominamy po latach, pieszcząc, się tym, że wiesz miałam, miałem, znałem, byłem, ale nie byłem, była, płakała itp. No i co z tego? Gramy w rytm tego, że wszyscy są tacy twardzi, to dlaczego nie my? Gdy raz puścimy, potem już wielokrotność błędów nie ma znaczenia. Dorabiamy do tego teorie o przeznaczeniu.<br />
To nie prawda, wszyscy są mięczakami, bo zachowują się tak jak jest w danym momencie na topie. Można przecież czasem wstrzymać oddech, zanim się strzeli pochopną decyzją. Popatrzeć na coś inaczej, zapomnieć, że zdarzenie miało miejsce. I to tyle…</p>
<p>+++</p>
<p>TLC – Waterfalls – wspaniała piosenka, chociaż ma już trzynaście lat:)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/m-n-jZJhpT4'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/m-n-jZJhpT4&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 06.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 22:45:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Opakowany technologią i tak zawsze zmierzam do zielonego lasu wspomnień.
Dzisiaj rano dostałem wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Opakowany technologią i tak zawsze zmierzam do zielonego lasu wspomnień.</strong></p>
<p>Dzisiaj rano dostałem wiadomość, że modelki wracają za parę godzin. Przygotowałem sprzęt i wyruszyłem na lotnisko.<br />
Samolot się opóźnił, więc w hali przylotów ponakręcałem jakieś maszerujące watahy podróżnych, pilotów, wojskowych, trafił się nawet jeden polityk.<br />
W końcu wyszły, a na końcu ONA. Zacząłem kręcić sceny z innymi modelkami, aby w końcu dotrzeć do tej właściwej. Wynikło jakieś nieporozumienie. Coś zaiskrzyło w grupie. Więc się zwinąłem. Po wyjściu zauważyłem, że ONA jest sama i ma niewesołą minę.<br />
Zapytałem co słychać gwiazdo?<br />
Zobaczyłem takie dziwne spojrzenie, jakbym był kimś totalnie nieznanym,<br />
- a nic, problemy…<br />
- mogę Ci jakoś pomóc?<br />
- nie dziękuję<br />
Wiedziałem, że tak odpowie, pomyślałem, żeby lepiej spadać i nie zawracać głowy.<br />
- ok., powiedziałem i spadłem…</p>
<p>W domu jakoś też miałem nastrój słodko kwaśny. Łaziłem z kąta w kąt i szukałem dziury w oknie. Wypakowałem oko snajpera, czyli moją profi siódemkę. Popatrzyłem na nią, ziewnąłem i poszedłem spać.</p>
<p>Sen jakoś długo nie nadchodził. Wstałem, włączyłem magiczne oko i trafiłem, na jakieś mordobicie, na wysokim poziomie. To chyba była jakaś waga ciężka, więc pewnie i wygrana była mocna, pomyślałem.<br />
Znowu ziewnąłem i tym razem sen przykrył mnie kloszem szarości.</p>
<p>Usłyszałem jednostajne skandowanie jakiegoś tłumu. Dźwięk narastał jak obsesyjna mantra. Znalazłem się na ringu, Na widowni siedziało serducho. Zrozumiałem, że jestem bokserem i wiedziałem dla kogo mam walczyć. Mój przeciwnik był takim blond mięśniakiem. Taki koleś dopieszczony przez geny i bardzo pewny siebie. No nic, przeszło mi przez głowę, szanse nie wyglądają najlepiej, ale kto nie strzela ten nie trafia… W moim rogu ON machał skrzydłem, zamiast ręcznikiem. Popatrzyłem na NIEGO i zapytałem:<br />
- w co ty żeś mnie wkręcił?<br />
- przecież ja prowadzę matrixowy tryb życia, nie objadam się jakimiś dopalaczami dla mięśniaków,<br />
On nic nie mówił tylko poważnie machał tym skrzydłem.<br />
Ale jazda, nie dość, że bez trzymanki, to jeszcze niewiadomo czy droga cała…<br />
Byczek z przeciwnego rogu zaczął świecić białą nasadką na zęby zaczepnie. Mantra była coraz głośniejsza. No dobra startujemy, jakiś gong nam to oznajmił. Podszedłem bliżej do niego, ale ten ring coś miał miękką podłogę i nie można było skakać, bo nogi wpadały jak w pierzynę na zapadniętym łóżku. Na początku spodziewana niespodzianka – dostałem ciosa w lampę, zobaczyłem błysk, poczułem spóźniony ból oraz słodki smak pokruszonych zębów w ustach. Leżałem tak przez chwilę, czułem odliczanie i jakoś się podniosłem. Przyjąłem technikę walki chińczyka, czyli totalny unik. Mięśniak się zaczął wkurzać i o to chodziło. W pewnym momencie naprężyłem się jak krab,  złapałem go wpół, rzuciłem jak manekinem o liny, odbił się i podczas lotu zasadziłem mu prostą lufę w ten pewny dziób. Poczułem tylko, jak od uderzenia przesuwa mi się coś w łokciu. Widzowie szaleli jak w czasach zamierzchłych z kciukami w dół. Sędzia liczył już druga dziesiątkę z niedowierzaniem, że pierwsza była może za szybka. Hormoniak leżał na ringu i ręką dawał znać, że przeżył.<br />
Odwróciłem się popatrzyłem na NIEGO, potem na serducho i poszedłem.</p>
<p>+++</p>
<p>Powiało milenijnym niepokojem, ale i tak wśród tych elektronicznych gadżetów najważniejsza jest kobieta - Tina Cousins - Mysterious Times.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/2syiIGRsyvI'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/2syiIGRsyvI&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 05.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=53</link>
<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 06:09:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=53</guid>
<description><![CDATA[Biegnę do ciebie już tyle lat – nie pozwól złapać mi oddechu!
Kocham czerwone czapki z daszki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Biegnę do ciebie już tyle lat – nie pozwól złapać mi oddechu!</strong></p>
<p>Kocham czerwone czapki z daszkiem, jakbym mógł to bym w nich spał.<br />
Zasnąłem na wiele godzin. Za oknem moich snów zobaczyłem molo i przygotowania do pokazu. Wiedziałem, że dzisiaj ON jest projektantem mody.<br />
Pierwszy raz zapytał czy mam ze sobą kamerę.<br />
Powiedziałem, że tak.<br />
To poczekaj, powiedział.<br />
Nagle zobaczyłem, że podeszła do mnie ONA. Wyglądała bardzo majestatycznie. Z wrażenie, mało kamera mi ze statywu nie zleciała. Nie widziałem co powiedzieć. Zapytałem wprost:<br />
- czy możesz przejść się, o tutaj w zasięgu mojego filmowania pokazałem ręką zataczając małe koło?<br />
- oczywiście, otrzymałem szczery uśmiech.<br />
- super – powiedziałem, nie mogąc wyjść z podziwu.<br />
Zajęty trafianiem okiem kamery w jej sylwetkę, nie zwracałem uwagi na detale, które były nagrywane.<br />
Poprosiłem ją jeszcze o to, żeby usiadła na krześle. Za chwilę odpłynęła jak żaglowiec do grupy modelek, a za nią na krzesło spadło takie małe piórko jak w filmie Forrest Gump.<br />
Pierwszy raz filmowałem pokaz mody, ale nic nie pamiętam. Cały czas miałem przed oczami jej uśmiech i to piórko schowane ukradkiem do kieszeni.<br />
Po pokazie podszedł do mnie ON, z takim zawadiackim uśmiechem i powiedział:<br />
- pogadamy jutro.<br />
Nawet się ucieszyłem, bo i tak nie byłbym w stanie o niczym rozmawiać.</p>
<p>+++</p>
<p>Forrest Gump – jeden z moich ulubionych filmów. Czasem upodabniam się do głównego bohatera, no i ta muzyka…</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/4anPT4pp1gk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/4anPT4pp1gk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 04.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 04:33:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Moja Insomnia jest jak sen o Twojej duszy.
Dziwna jest ta bezsenność. Jest jak schody na końcu kt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Moja Insomnia jest jak sen o Twojej duszy.</strong></p>
<p>Dziwna jest ta bezsenność. Jest jak schody na końcu których chcemy, zobaczyć coś na co czekamy.<br />
Przecież to ja czekałem na Ciebie od tylu Insomnii, pamiętasz?<br />
Grałem główne role w twoich snach, zataczałem koła nad twoim domem, patrzyłem z góry jak migają zimy, wiosny, lata i jesienie wokół twoich włosów. Kiedy mogłem rozsypałem kulki radości w twoim pokoju, które czasem, ktoś niechcący lub chcący przydeptał. Teraz jestem bliżej, jeszcze mnie nie znasz, bo spotkania po latach są trudne i wymagają pewnych zmian w jadłospisie naszych oczekiwań. Zobaczysz, popłyniemy razem wesołą żaglówką w nasze życie. Wylądujemy na wyspie przeznaczenia, a ja wtedy pokażę ci miejsca, które znamy od wieków. Wejdziemy na szczyty naszych marzeń i zobaczymy góry radości otulone mgłą promieni słońca. Będziemy biegać po korytarzach naszych tęsknot i zdyszani odpoczniemy obok siebie.<br />
Nie budź się, jeszcze chwila, już odlatuję aby czuwać z góry.</p>
<p>+++</p>
<p>Faithless i bardziej współczesna wersja Insomnii z 2005. Ten kawałek zawsze dodaje mi energii, szczególnie od 1:51</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/RKk3unesG6Y'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/RKk3unesG6Y&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 03.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/2008/03/03/serducho-03032008/</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 22:45:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/2008/03/03/serducho-03032008/</guid>
<description><![CDATA[Dlaczego Twoje oceany tak mocno zalały moją duszę?
Od dawna nosiłem się z zamiarem, żeby pobus]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dlaczego Twoje oceany tak mocno zalały moją duszę?</strong></p>
<p>Od dawna nosiłem się z zamiarem, żeby pobuszować trochę w matrixie tak bez powodu. Dzisiaj niewiele mam energii na jakieś mniej lub bardziej pożyteczne manewry. Oglądam tak trochę bez celu strony. Spotykam różne przejawy wrażliwości, każdy z autorów jest oryginalny. Daje mi to trochę do myślenia, wydaje mi się, że mój przejaw wrażliwości w tym wszystkim jest taki banalny i  śmieszny. Jednocześnie, jest to jak pożywka dla wyobraźni, widzę jakby nowe drogi i zakręty przez które mogę polecieć do JEJ oceanów. Z jednej strony mam doła, a z drugiej nakarmiłem swoją fantazję nowymi przyprawami.</p>
<p>+++</p>
<p>Jaco Pastorius i jego SLANG - ten człowiek miał wielki wpływ na "inne" granie z gitarą basową w roli głównej. Nagranie ma tylko 29 lat:)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/RdY-KAmj5fU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/RdY-KAmj5fU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 02.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/2008/03/02/serducho-02032008/</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 22:49:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/2008/03/02/serducho-02032008/</guid>
<description><![CDATA[Przebiegłem ocean dźwięków, a tylko dwa z nich są najważniejsze.
Moja czterostrunowa to niesam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przebiegłem ocean dźwięków, a tylko dwa z nich są najważniejsze.</strong></p>
<p>Moja czterostrunowa to niesamowita maszyna. Jest miękka, elastyczna i wrażliwa. To nie przesada, gitara basowa ma grube struny i łatwo nabawić się bąbelków na palcach. Ma wąski gryf, który pozwala robić różne łamańce. Bardzo mi to odpowiada, lubię grać swoim stylem – dwa palce flażolety trzeci dociska linie basową. Po wrzuceniu tego na przetworniki robi się niesamowita ściana dźwięku. Wpadam w samozachwyt i męczę do znudzenia niektóre akordy. Tak akordy, ja gram akordami na basie. Przypomniał mi się mój stary kawałek, który teraz trochę przerobiłem i nazwałem „ONA leci”. Zgrałem to na dwie ścieżki w komputerze, po uprzednim nagraniu rytmu z automatu. Jak obczaję resztę gadżetów w moich programach, to porobię jakieś dodatkowe loopy, żeby nie było za monotonnie.</p>
<p>Kolejny raz śni mi się Sopot. Niestety pogoda nienajlepsza, znowu pada i wieje silny wiatr. Szukam JEGO na molo, ale nikogo nie widzę. Plaża mokra, więc chodzę tylko po bezpiecznych deskach długiego pomostu. Jednak pomimo złej aury, spaceruje czasem jakaś para, zatroskana o swoje samopoczucie. Żal mi się robi, że nie mam kogo przytulić, ochronić przed wiatrem…<br />
Przypomniało mi się zdarzenie z NIM dotyczące strachu, a konkretnie ta para w pociągu. Teraz wiem jakie dźwięki są najważniejsze w życiu, to DWA SERDUCHA.</p>
<p>+++</p>
<p>Doug Wimbish of Living Colour<br />
Tego Pana bardzo lubię – łączy w sobie grę na basie z całą masą różnych gadżetów. Kto się domyśli ze słuchu, że to tylko gitara basowa?:)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xiXcziXRtso'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/xiXcziXRtso&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 01.03.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/2008/03/01/serducho-01032008/</link>
<pubDate>Sat, 01 Mar 2008 22:18:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/2008/03/01/serducho-01032008/</guid>
<description><![CDATA[Twój uśmiech jest jak strzała dobroci.
Przeglądam nagranie z lotniska na komputerze i zaczynam s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Twój uśmiech jest jak strzała dobroci.</strong></p>
<p>Przeglądam nagranie z lotniska na komputerze i zaczynam scalać niektóre sceny. Najbardziej podoba mi się efekt fadowania. Sceny przenikają się wzajemnie. Znowu dotarłem do najważniejszego uśmiechu i nie mogę sobie odpuścić jak maniak, powiększam go na cały ekran.<br />
Dzisiaj pobawię się jeszcze tym sprzętem, a jutro wezmę się za granie.</p>
<p>Znowu jestem w Sopocie. Od morza wieje silny wiatr i pada deszcz. Na molo widzę, że coś się dzieje. Ktoś organizuje pokaz mody, pomimo takiej paskudnej aury. Modelki szykują się do wybiegu. Szukam projektanta  i nagle ku mojemu osłupieniu widzę, że  to jest ON. Coś tam pokazuje, daje znać całej obsłudze, że jeszcze nie teraz, lepiej będzie jutro. Wszyscy się zwijają i rozchodzą. Kiedy zostaje sam, podchodzę do niego i pytam co jest grane?<br />
ON się uśmiecha i mówi, że nic szczególnego, tak sobie improwizuję powiedział.<br />
Jak to, niedowierzam?<br />
No tak to, po prostu dziewczyna jest modelką, chciałem się przekonać, jak to jest w rzeczywistości – odpowiada.<br />
No, a ci ludzie skąd ich wziąłeś – pytam dalej?<br />
To znajomi z pracy – uśmiecha się.<br />
Ale to jakiś absurd! Co to jakieś targi nowych skrzydeł czy co?<br />
Zaczął się głośno śmiać, dawno nie widziałem go tak rozbawionego…<br />
To test, powiedział, naprawdę. Chcę zainscenizować pewną sytuację, to dotyczy, też ciebie – powiedział. Jutro wszystkiego się dowiesz.<br />
Nie wiedziałem czy się cieszyć, czy denerwować, jedno było pewne – ON coś wymyśla i pewnie mnie czymś zaskoczy.<br />
Pogadałem z NIM trochę o lataniu, takie tam pytania – jak się zatrzymać, skręcać itp.</p>
<p>+++</p>
<p>City of Angels to jeden z fajnych nastrojowych filmów jakie znam. W jakiś sposób oddaje to co czuję.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/RYMC822iT4I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/RYMC822iT4I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 29.02.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=38</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 22:57:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=38</guid>
<description><![CDATA[Schować do kieszeni strach i wypuścić go dla innych.
Nie sądziłem, że latanie jest takie wielo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Schować do kieszeni strach i wypuścić go dla innych.</strong></p>
<p>Nie sądziłem, że latanie jest takie wielowymiarowe. Po tych moich doświadczeniach, stwierdziłem, że ważne jest po co się lata, a nie jak. ONA wyjechała i miałem przygotowywać się technicznie do filmu. Jednak, gdzieś tam w podświadomości wiedziałem, że film to jedno z narzędzi, a najważniejsze jest jej serducho. I tak zacząłem rozmyślać o lataniu i o NIM. Co nowego mi przekaże? Po całodziennym rozmyślaniu zasnąłem.</p>
<p>Znowu byliśmy w Sopocie, na szczęście nie było ludzi. Przypomniał mi jak nad rzeką poleciałem do samolotu. Potwierdził moje przypuszczenia, że najważniejsze jest serducho – latanie to jak nauka jazdy, aby umiejętnie trafić do celu. Powiedział, że kiedy mnie oswoi z tym przemieszczaniem, pogadamy o rzeczy najważniejszej i powie mi dlaczego są w mojej głowie pytania dlaczego. Zobaczyłem w NIM starego wyjadacza, rzemieślnika, który do niektórych spraw podchodzi rutynowo i  jak z automatu, ale wie jak pokierować, aby nie było nudno. Zabierał się do tego wolno i bez stresu.<br />
Widzisz – powiedział, jesteś człowiekiem, masz emocje takie jak strach, ale to nic.<br />
Nagle znalazłem się z nim na torach, a na nas pędził wściekły pociąg, dodający sobie animuszu przeraźliwym gwizdem sygnału lokomotywy. Czułem pod stopami coraz większe dudnienie zbliżającego się ogromu żelastwa. ON tylko się uśmiechał i stał przy mnie, w momencie gdy już lokomotywa zbliżała się do nas, poczułem silną wibrację powietrza, a po chwili huk był już za nami. Nic nie czułem, ale widziałem jak kalejdoskopowo przelatują przez nas różne przedziały wagonów.<br />
Już – powiedział i znaleźliśmy się w przedziale, gdzie siedziała zakochana para. Za oknem w rytm jednostajnego świstu falował krajobraz gór, budynków, ulic, a my siedzieliśmy naprzeciwko tej pary. Widziałem ich serducha, jak pulsowały jednakowo. Nie były takie duże jak JEJ i wyglądały jak własne odbicia.<br />
Tak ma być, powiedział i znowu byliśmy na plaży.<br />
Zrozumiałeś coś z tego – zapytał?<br />
Powiedziałem, że dwie rzeczy:<br />
- mam zapomnieć o strachu,<br />
- jednym z moich zadań jest być momentalnie u jej serducha, gdy mnie zawoła, opleść go jak wąż kokonem, którego nikt i nic nie przebije, oraz chronić je tak, aby te ogromne rany nigdy więcej nie zostały rozdrapane. Doskonale – powiedział, mówiłem Ci że jesteś niezły.<br />
To do jutra, powiedział i zniknął.<br />
Zostałem sam, patrzyłem na latające mewy, dzisiaj były cicho i patrzyły na mnie z podziwem.</p>
<p>+++</p>
<p>Lubię Schillera, pamiętam go z czasów „Ruhe” , ale to co zrobił z Tarja Turunen albo ona z nim, jak kto woli bardzo mi się podoba. Zawsze jak słucham tego utworu to naprawdę czuję, że latam jak Anioł.</p>
<p>Tarja Turunen feat Schiller-Tired Of Being Alone</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Yb4W2PhCchE'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Yb4W2PhCchE&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 28.02.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=35</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 22:48:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=35</guid>
<description><![CDATA[Tniemy i  montujemy.
Nie sądziłem, że obróbka materiału filmowego, to taka wdzięczna praca. C]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Tniemy i  montujemy.</strong></p>
<p>Nie sądziłem, że obróbka materiału filmowego, to taka wdzięczna praca. Człowiek chciałby wszystko zachować, ale film rządzi się swoimi prawami. To co dla nas jest fascynujące, dla przeciętnego oglądacza robi się nudne. Najpierw nakreśliłem sobie schemat sceny odlotu – przyjazd, odprawa uśmiechy.<br />
To wystarczy, pomyślałem, no może między przyjazdem, a odprawą jakieś przebitki typu gołębie i czule żegnająca się para, ostatnie przypominamy radzimy od agentki. Wszystko gra, jest ruch początkowy, spadam z oddalonego budynku na faceta, który ciągnie walizę – potem wpadam z nim w ten rytm, aż do momentu kiedy mija modelki. Rozmowy, śmiechy itp. Skaczę z dachu lotniska na nie dwa razy – raz z jednego gołębia, potem z pary gołębi. Odprawa, bagaż, ostatnie SMS-y, czułe pożegnanie pary z boku, tablica odlotów, model samolotu, uśmiechy i machania. Dobra mam. Na pierwszy raz nie jest źle. Uradowany, oglądałem parę razy najważniejszy dla mnie uśmiech…<br />
Zobaczę jutro czy mi się będzie podobać. Zadowolony z siebie poszedłem spać.<br />
Tym razem przyśniło mi się, że jestem na lotnisku, a pasem startowym jest molo w Sopocie. Nikogo nie było, słońce świeciło i wiał lekki wiatr. Pomimo dnia wszystkie lampy na molo świeciły na maksa! Na końcu zobaczyłem JEGO jak mi macha, abym przyszedł do niego. Zacząłem iść powoli i za każdym krokiem widziałem, że podnoszę się coraz wyżej, a lampy z molo robią się coraz mniejsze. Niesamowite, ja po prostu wystartowałem! Molo zrobiło się malutkie, widziałem tylko JEGO jak tańczy uradowany na dole. Wokół mnie latały zdziwione mewy i widziałem jak kręcą głowami jedna do drugiej na zmianę, z charakterystycznym piskiem plotkarek:<br />
- widzisz to – on lata,<br />
- to niemożliwe, wtórowała jej druga.<br />
Między kolejnymi mewami ten cykl się powtarzał, jak w starej zabawie – moja kasa nie przyjmuje – podaj dalej…</p>
<p>+++</p>
<p>Victor Wooten - Norwegian Wood<br />
Rewelacyjna technika gry na gitarze basowej i to bez żadnych elektronicznych gadżetów.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/f9a4ThBNacY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/f9a4ThBNacY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serducho 27.02.2008]]></title>
<link>http://serducho.wordpress.com/?p=34</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 23:00:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Darek</dc:creator>
<guid>http://serducho.wordpress.com/?p=34</guid>
<description><![CDATA[Wyjechała na tydzień.
Agentka poprosiła mnie abym nakręcił parę scen z lotniska jak odlatują.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wyjechała na tydzień.</strong></p>
<p>Agentka poprosiła mnie abym nakręcił parę scen z lotniska jak odlatują. Oczywiście zgodziłem się. Miałem okazję, aby ją zobaczyć. Najpierw kręciłem z bliska, potem odszedłem dalej. Zrobiłem zrzut oka kamery z dachu na wejście przy którym stały dziewczyny. Dziwna sprawa na dachu był taki śmieszny gołąb. Zrobiłem jeszcze jeden zrzut i o dziwo tym razem były dwa gołębie, jeden podążał za drugim. Pewnie jakaś para pomyślałem. Na koniec scenka przed odprawą, na pożegnanie otrzymałem szeroki uśmiech od niej, więc z radością wracałem do domu.<br />
Zgrałem materiał z lotniska na komputer i postanowiłem, że jutro potrenuję montaż i cięcia scen.</p>
<p>Tym razem śni mi się molo, siedzę sobie wygodnie na białej ławce i patrzę jak maszerują ludzie w różnych kierunkach. Czas mija trochę wolniej niż zwykle, promienie słońca drażnią się ze mną chowając sie co chwilę, za strzępy białych chmur. Poczułem jego obecność. Już w myślach zacząłem sie wkurzać na NIEGO, że zostawił mnie na tyle dni samego, a ja się plącze tutaj w niewiedzy i obijam od nastroju do nastroju. Zobaczyłem GO. Usiadł przy mnie. Zdałem sobie sprawę, że zawsze jak się widzieliśmy nikogo nie było, a teraz pełno tu turystów. Poczułem się jak w kościele, gdy chce komuś coś powiedzieć, robię to takim szeptem, jakbym się nie ruszał i nie mówił. On był szybszy,<br />
- dostałem trochę urlopu. Szef był ze mnie zadowolony, a właściwie z Ciebie. Mam nadzieję, że nie popadniesz w samozachwyt powiedział.<br />
- Ja ? nie żartuj sobie, powiedziałem, jednak zwykła ludzka złość zwyciężyła, przeszło mi przez głowę, musiałem mu trochę dokuczyć...<br />
Mówisz mi o jakiś misjach, że serducho trzeba ratować, a ja normalny facet jestem kapujesz? Czemu ta dziewczyna jest taka piękna? Nie mówię, aby była straszna, ale chociaż przeciętna. A tak to moje życie wywróciło się do góry nogami, jak ja mam dalej żyć? Ty sobie na urlopy latasz, a ja już totalnie straciłem głowę.<br />
Zaczął się śmiać, no widzisz powiedział jaki ty odpowiedzialny jesteś, dlatego zostałeś wybrany. Myślisz o wszystkim, przejmujesz się. Pomyśl tak, dziewczyna jest piękna, to trudna misja, bierzemy najlepszych, bo taki jesteś kapujesz?<br />
E tam, nie cukruj...<br />
I tak gadaliśmy trochę, mnie złość mijała, a on był jak najlepszy przyjaciel. Czasem tylko ktoś z turystów popatrzył na mnie jakbym był brzuchomówcą.</p>
<p>+++</p>
<p>Every Breath You Take</p>
<p>Jedna z ciekawszych wersji tej piosenki - koncert w TOKYO DOME<br />
Najbardziej podoba mi się od 3:13</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xvGZbpORQUg'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/xvGZbpORQUg&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
