<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>anegdota &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/anegdota/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "anegdota"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 20:52:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA["Bardzo lubisz deszcz"]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=212</link>
<pubDate>Thu, 26 Jun 2008 18:35:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=212</guid>
<description><![CDATA[
Za osobę, która miała bardzo duży wpływ na twórczość Akiry Kurosawy zwykło uważać się a]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://farm1.static.flickr.com/56/268039442_b85b36ba53.jpg?v=0" alt="" width="259" height="410" /></p>
<p style="text-align:justify;">Za osobę, która miała bardzo duży wpływ na twórczość Akiry Kurosawy zwykło uważać się amerykańskiego reżysera Johna Forda. Kiedy dwaj mistrzowie spotkali się pewnego razu Ford powiedział do Kurosawy po prostu: "<em>Bardzo lubisz deszcz</em>", na co on odpowiedział mu: "<em>A ty na prawdę uważałeś podczas moich filmów</em>".</p>
<p style="text-align:justify;">Ciekawy przykład dogłębnego szacunku w zetknięciu dwóch cywilizacji. Dwóch obcych kulturowo, a zarazem bardzo pokrewnych sobie ludzi w kilku słowach potrafi wyrazić do siebie najwyższy szacunek i wzajemne zrozumienie. Po takich słowach już nic nie trzeba mówić.</p>
<p style="text-align:justify;">Czasem wymiana jednego zdania z kimś całkowicie obcym powoduje, że masz wrażenie że jest to twoja pokrewna dusza. Czasem może starczyć nawet spojrzenie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Potwór, strzała i jajko]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=429</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 06:05:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=429</guid>
<description><![CDATA[
POTWÓR Z RZEKI
Kapłan pewnej wsi nie mógł spokojnie się modlić
z powodu dzieci, które bawił]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/03/amoster.jpg" /></p>
<h2>POTWÓR Z RZEKI</h2>
<p>Kapłan pewnej wsi nie mógł spokojnie się modlić<br />
z powodu dzieci, które bawiły się pod jego oknem.<br />
By się do nich uwolnić krzyknął:<br />
- Jest taki straszny potwór na dole przy rzece.<br />
Pobiegnijcie tam, a będziecie mogły zobaczyć,<br />
jak mu bucha ogień z nozdrzy!</p>
<p>Wkrótce już wszyscy mieszkańcy wsi usłyszeli<br />
o straszliwej zjawie i biegli ku rzece.<br />
Kiedy kapłan to zobaczył dołączył do tłumu.<br />
Kierując się, zdyszany ku rzece, mówił do siebie:<br />
"Co prawda, to ja wymyśliłem tę historię.<br />
Ale nigdy nic nie wiadomo..."</p>
<p><i><br />
Znacznie łatwiej jest wierzyć w bogów, których sami stworzyliśmy,<br />
jeśli jesteśmy zdolni przekonać innych o ich istnieniu.<br />
</i></p>
<h2>ZATRUTA STRZAŁA</h2>
<p>Przy jakiejś okazji zbliżył się mnich do Buddy i zapytał,<br />
czy dusze sprawiedliwych żyją po śmierci?</p>
<p>Budda nie odpowiedział, jak to miał w zwyczaju.</p>
<p>Mnich nalegał.<br />
Codziennie wracał z tym samym pytaniem<br />
i dzień w dzień otrzymywał milczenie za całą odpowiedź.<br />
Nie mógł znieść dłużej tego i zagroził, że opuści klasztor,<br />
jeśli nie otrzyma odpowiedzi na pytanie<br />
o zasadniczej dlań wadze;<br />
bo po co miałby poświęcać wszystko i żyć w klasztorze,<br />
jeśli dusze sprawiedliwych nie miały istnieć po śmierci?</p>
<p>Wtedy Budda, powodowany współczuciem,<br />
złamał milczenie i powiedział:<br />
- Jesteś jak człowiek zraniony zatrutą strzałą<br />
i bardzo bliski agonii.<br />
Krewni pośpiesznie sprowadzili lekarza,<br />
ale ranny nie chciał, by mu wyjęto strzałę<br />
lub by mu dano jakiekolwiek lekarstwo,<br />
póki mu nie odpowiedzą na trzy ważne pytania:<br />
Po pierwsze, ten, który go postrzelił był biały,<br />
czy czarny?<br />
Po drugie, był człowiekiem wysokim, czy niskim?<br />
Po trzecie, był braminem, czy pariasem?<br />
Jeśli mi nie odpowiedzą na te trzy pytania,<br />
nie chce żadnego leczenia!</p>
<p>Mnich został w klasztorze.<br />
<i><br />
O wiele przyjemniej jest rozmawiać o drodze, niż ją przebyć;<br />
dyskutować o właściwościach jakiegoś lekarstwa, niż je zażywać.<br />
</i></p>
<h2>JAJKO</h2>
<p>Nasruddin zarabiał na życie sprzedając jajka.<br />
Do jego sklepu weszła pewna osoba i rzekła mu:<br />
- Zgadnij, co trzymam w ręce?</p>
<p>- Naprowadź mnie jakoś - powiedział Nasruddin.</p>
<p>- Dam ci kilka wskazówek:<br />
ma kształt jajka i rozmiar jajka.<br />
Wygląda jak jajko, smakuje jak jajko i pachnie jak jajko.<br />
W środku jest białe i żółte. Przed ugotowaniem jest płynne,<br />
po ugotowaniu twarde. Co więcej, zniosła je kura...</p>
<p>- Już wiem - powiedział Nasruddin - to jakiś rodzaj ciastek.</p>
<p><i><br />
Specjalista ma dar niedostrzegania oczywistości!<br />
Najwyższy kapłan ma dar nie rozpoznania Mesjasza!</i></p>
<p><i>A. de Mello "Śpiew Ptaka" </i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zabójcza broń]]></title>
<link>http://lasrzeczy.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 09:39:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Supero</dc:creator>
<guid>http://lasrzeczy.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[                Poruszony do głębi wiadomością, że nowa broń masowej zagłady m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>                Poruszony do głębi wiadomością, że nowa broń masowej zagłady może zmieść z powierzchni Ziemi ludzką cywilizację, papież wydał bullę, zabraniającą stosowania tej broni przez jakiekolwiek państwo chrześcijańskie przeciwko innym narodom.</p>
<p>      Papieżem tym był Innocenty II, bronią - udoskonalona kusza, a działo się to w pamiętnym roku 1139.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Syrenka dziadka Czesia]]></title>
<link>http://entelepentele.wordpress.com/2007/12/20/syrenka-dziadka-czesia/</link>
<pubDate>Thu, 20 Dec 2007 21:14:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>entelepentele</dc:creator>
<guid>http://entelepentele.wordpress.com/2007/12/20/syrenka-dziadka-czesia/</guid>
<description><![CDATA[
Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wcześniej choć przez moment zazdrościła komuś przeszł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img border="0" width="420" src="http://entelepentele.wordpress.com/files/2007/12/skoda.jpg" alt="uncle Zbyszek's Skoda" height="315" /></p>
<p>Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek wcześniej choć przez moment zazdrościła komuś przeszłości. Szalonych ciotek aktorek, wujków awanturników, zasłużonych generałów, noblistów, ich rezydencji, kapeluszy, księgozbiorów, spadków... Ale jednak kilka dni temu podczas lektury w samo serce ukłuła mnie absolutna i despotyczna zazdrość. Niemal chciałam rzucić w kąt tę książkę (z biblioteki!) i wrzasnąć: Do licha! Dlaczego dziadek Czesio miał tylko syrenkę? A ten dziadek Pawła Huelle i cytryny, i mercedesy? I dlaczego on tak pięknie się prezentuje w tym mundurze obok takiej fury, którą się dziś jeździ do ślubu i za wypożyczenie której bierze ciężkie pieniądze? Dlaczego? Już słyszę, że to fikcja, że to dziadek bohatera "Mercedes-Benz" miał takie auta - akurat! Są zdjęcia w książce! Nie wierzę w manipulację, a nawet jeśli tak jest - moja zazdrość jeszcze wzrasta. No bo jak przy mercedesie, którym książkowy dziadek gonił balony, wygląda sfatygowana syrenka dziadka Czesia albo - to jeszcze lepszy przykład - jego późniejszy samochód, brązowy mały fiat z plastikowymi zderzakami, o których przypomniał mi mój brat? Z krową i jej dyndającym łebkiem? Ze skajowymi siedzeniami, które parzyły w pupę latem, bagażnikiem, który co i rusz się otwierał... Z kropkami rdzy na masce, odpryskującym lakierem... No jak?</p>
<p>Jednak - jak się dłużej zastanawiam - dochodzę do piorunującego wniosku: mój dziadek jest za młody, by móc mieć taką rasową cytrynę. Taki wóz mógł mieć mój pradziadek, ale kto wie, gdzie on teraz jest? Poza tym, na 99% był chłopem, więc mógł mieć wóz drabiniasty i konia - o, to już coś! Ale jest drobiazg, przy którym dziadek pana Huelle wysiadłby ze swojej limuzyny i zagwizdał z podziwu. Dziadek Czesio był kierowcą pięknego Stara, z musztardową szoferką. Do dziś pamiętam noce, w środku których dziadek wyjeżdżał na Śląsk, a babcia szykowała mu termos i kanapki... I słyszany przez sen warkot silnika... I te przejażdżki - tu pewnie dokonam jakiejś drobnej konfabulacji - podczas których dziadek brał któreś z wnuków na kolana, pozwalał prowadzić, a przede wszystkim trąbić! Tego nie pamiętam, ale pewnie tak było, spytam brata (on ma lepszą pamięć). Tak, tego dziadek pana Huelle nie mógłby sobie nawet wyobrazić. I to, nie ukrywam, bardzo mnie cieszy, a z zazdrości uchodzi powietrze. W końcu o te historie i anegdoty idzie przecież najbardziej, w sumie mają jednakową wagę, niezależnie od marki samochodu, które pomogły je utrwalić. Oto jaką refleksję mam na koncie - dzięki panu Huelle i jego dziadkowi Karolowi:)</p>
<p>PS. Te dwie sroki na samochodzie to ja i moja kuzynka. Drób obok to gęsi babci Jadzi i dziadka Leona. A samochód to skoda wujka Zbyszka.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czerwony płaszcz]]></title>
<link>http://entelepentele.wordpress.com/2007/11/29/czerwony-plaszcz/</link>
<pubDate>Thu, 29 Nov 2007 20:37:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>entelepentele</dc:creator>
<guid>http://entelepentele.wordpress.com/2007/11/29/czerwony-plaszcz/</guid>
<description><![CDATA[Wzięło mnie na czerwień. Wygląda to tak:

Wyłapuję w otoczeniu czerwone elementy, drobiazgi, j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wzięło mnie na czerwień. Wygląda to tak:</p>
<p><img border="0" width="400" src="http://entelepentele.wordpress.com/files/2007/11/redred.jpg" alt="red things" height="531" /></p>
<p>Wyłapuję w otoczeniu czerwone elementy, drobiazgi, języki ognia, sprytne małe detale, które potrafią rozświetlić i rozgrzać cały pejzaż... Lgnę do nich najczęściej nieświadomie, dopiero potem zauważając, że są czerwone...</p>
<p>Parę dni temu usiadłam w autobusie naprzeciw dziewczyny w czerwonym płaszczu. Płaszcz po babci - zawyrokowałam zaraz w myślach. Był trochę za duży, ukształtowany na osobie innej figury, trochę stary, trochę niemodny... Dziewczyna jednak wyglądała na szczęśliwą, ubrana w jakąś miłą dla niej historię, w dobry czas, w miłe babcine poczucie bezpieczeństwa. Miałam wrażenie, że za nic by nie zamieniła tego płaszcza na nowszy model. Od razu przypomniał mi się mój czerwony płaszcz, wyszperany w szmateksie w czasach studenckich - wcale piękny, flauszowy, z dwoma rzędami czerwonych guzików. Nosiłam go kilka zim, chociaż nie był najcieplejszy (kolor grzał i to jak!), zakładałam do zupełnego zdarcia rękawów i dokumentnego podarcia podszewki. Byłam nim zachwycona tak, jak autobusowa dziewczyna była zadowolona ze swojego. Miło się było przy niej ogrzać... tym bardziej, że znajdowała się właśnie w samym środku procesu twórczego - próbowała coś zapisać w zeszycie. Próbowała, bo niczego nie zapisywała, koncentrowała się jedynie, gryzła długopis, patrzyła przez okno zadumanym wzrokiem, jakby szukała słowa, które zna, a które uleciało. Zabawnie wyglądało to zmaganie się ze sobą, stanowcza koncentracja, przykładanie długopisu do uroczego dołka w brodzie, zamglone spojrzenie. Życzyłam sobie, by to dziewczę w czerwonym płaszczu pisało coś ogromnie ważnego, emocjonalnego; list - niekoniecznie miłosny - ale istotny, jakąś prozę, może wiersz, może chociaż kartkę do pamiętnika. Żeby nie był to ordynarny test z angielskiego albo nie wiadomo co... Chyba by we mnie jakiś ognik zgasł...</p>
<p>PS. Zrezygnowałam z pokusy ustawienia przed sobą lustra, gdy będę pisać tę notatkę. Przestraszyłam się myśli, że zobaczę diabła z czerwonym jęzorem...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
