<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>abolicja &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/abolicja/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "abolicja"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 08:37:36 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[DYPLOMACJA DOMOROSŁA I TA BEZDOMNA]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/?p=221</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 13:02:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/2008/09/04/dyplomacja-domorosla-i-ta-bezdomna/</guid>
<description><![CDATA[Pan dr Wielomski skarży się w swoim kolejnym już tekście (http://adamwielomski.salon24.pl/91660,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pan dr Wielomski skarży się w swoim kolejnym już tekście (http://adamwielomski.salon24.pl/91660,index.html) na "wrzucanie" go do wora z narodowym zaprzaństwem zmieszanym z brzęczącymi rublami, nie unikając jednocześnie innej generalizacji poprzez okreslenie wszystkich, którzy nie podziwiają jego rad geopolitycznych do grona "domorosłych dyplomatów", co ma być synonimem słów "niekompetentny" bądź "niefachowy".</p>
<p>Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę, że o ile kształcony w domu lekarz mógłby być zagrożeniem dla swoich pacjentów, o tyle wyrosły w domu dyplomata niekoniecznie musi kojarzyć się źle, bo dyplomację prowadzi się wszak w interesie domu swojego wobec domów obcych.</p>
<p>I muszę w tym miejscu dr Wielomskiego zapewnić, że zaliczam go również do grona "dyplomatów domorosłych" nie zarzucając służby domom obcym, a jedynie błędne (bo ahistoryczne) analizy prowadzące do równie błędnych wniosków.</p>
<p>Pan Doktor postuluje oparcie się w polityce zagranicznej na związku z Rosją, co - jego zdaniem - miałoby mieć zbawienny skutek w postaci spokojnego czerpania z rosyjskich zasobów surowcowych, bez zagrożenia wasalizacją w polityce wewnętrznej, przy jednoczesnej zapłacie ceny za ten sojusz, jaką miałaby być rezygnacja z prowadzenia własnej polityki zagranicznej.</p>
<p>Tu dwie wątpliwości. Po pierwsze, czy posiadanie i prowadzenie własnej polityki zagranicznej nie jest czasami jednym z koniecznych warunków niepodległości? I czy, a contrario, jej nieposiadanie nie jest z kolei jeną z cech "wasalizacji"?</p>
<p>W innym akapicie piszę Pan Wielomski o tym, że nasza niepodległość i tak jest pozorna, bo od lat nie realizujemy jakiejś tam polityki własnej, ale obcą. Berlina i Waszyngtonu wskazuje, sugerując, że "sojusz" ze współczesną Rosją nie byłby rezygnacją z niepodległosci, ale zmianą suwerena na bardziej przyjaznego srodowisku. Takie "ludzkie panisko", w zamian za "bezdusznego biurokratę" czy "krwawego burżuja - kapitalistę".</p>
<p>Zgadzam się z p.Wielomskim w jednym: rzeczywiście w ciągu ostatnich dziewiętnastu już lat "niepodległości", licząc umownie od nieprzekonującej czerwcowej daty, mało było tej "niepodległości" realnej i to niezależnie od politycznych koterii, które mieniły się być reprezentantem ludu.</p>
<p>A było tak dlatego, że jakkolwiek po latach komunizmu ludu w Polsce było w dostatku, a nawet w nadmiarze, panów (i pań) zabrakło. Pan (lub pani) to ktoś, kto tworzy klasę przywódczą w interesie wspomnianego już ludu, ale i własnym, bo wie, że w przypadku obcoplemiennego suwerena zostanie zdegradowany społecznie, o ile nie rozstrzelany i zasypany w dole z wapnem.</p>
<p>A dlaczegóż zabrakło w Polsce Pań i Panów? Ano dlatego, że historia, która Paniom i Panom Polakom spędzała sen z powiek wydarzyła się już wcześniej pochłaniając ich wraz z ich lękami na zawsze.</p>
<p>Natura nie znosi próżni, więc w braku klas przywódczych własnych, polskim ludem dowodzić zaczęli najemnicy Pań i Panów obcych. A że Polska jest krajem położonym i ślicznie i strategicznie, stąd chętnych nie brakowało, a i aspirantów na najemników zdawało się być w nadmiarze.</p>
<p>Wołanie Pana Wielomskiego o sojusz z Rosją jest głośne, ale wcale nie oryginalne, jakby się mogło wydawać. Jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych bowiem nie było wiadomo, czy Rosja Sowiecka chyli, czy nie chyli się ku upadkowi, i czy wychodzenie z Układu Warszawskiego, wpisywanie się do NATO i UE sens ma, czy też go nie ma.</p>
<p>Zwolennicy pozostania w sojuszu z Rosją podnosili różne argumenty, by z wychodzeniem z jednego, a wchodzeniem do drugiego się nie spieszyć. Argumenty przybierały postać "NATO-bis", "partnerstwa prywatno-kagiebowskiego" w pozostałościach po sowieckich bazach wojskowych, badź grożby odrodzenia się słynnego polskiego, ludowego szowinizmu i antysemityzmu w sytuacji braku silnej, obcej ręki stawiającej tamę.</p>
<p>Kandydaci na zarządców majatkiem upadłościowym po PRL-u mieli jednakże problem, bo jakby się do drzwi rosyjskich nie dobijali, nie znajdowali zrozumienia u naszych braci Słowian, co więcej: Rosja ówczesna zdawała się mieć nas głeboko i w poważaniu uznając, że ma istotniejsze problemy do rozwiąznia. Bo i miała.</p>
<p>Ale wygląda na to, że je rozwiązała w postaci odzyskania aparatu polityczno-administracyjego dla fachowców z sowieckich służb specjalnych.</p>
<p>Nadszedł więc czas, by przychylniej przyglądnąć się postulatom "przyjaciół" i sierot po imperium, pozostawianych od Paryża, przez Rzym i Berlin, po Warszawę.</p>
<p>Jeśli więc pan Wielomski o sojusz z Rosją woła, to wcale nie woła na puszczy, choć, zakładam, błednie przypuszcza, że jest odosobniony w swoim wołaniu.</p>
<p>Błąd p.Wielomskiego bierze się z faktu, że reprezentuje polski nurt romantyczno-monarchistyczny bez odpowiedniego (proszę wybaczyć) doświadczenia w panowaniu (bo i skąd?). I dlatego pogląd p.Wielomskiego grzeszy (jeszcze raz pokornie proszę o wybaczenie) "panawielomskicentryzmem".</p>
<p>"Rosja" myśli pan Wielomski i widzi Aleksandra wraz z Mikołajem. "Rosja" myślę i widzę taczanki, walonki, bimber i słoninę. "Polska" mysli pan Wielomski i widzi Batorych wraz Sobieskimi (Wielopolskich w najgorszym razie). "Polsza" myslą Rosjanie i widzą kandydatów na Bierutów nieprzebrane mrowie. Proszę się uprzejmie przyjrzeć "fizjognomiom"* władców królestw Abchazji i Osetii Południowej</p>
<p>Każdy ma swoje mityczne królestwa, do których się przyzwyczaił. I historyczne idee polityczne, które lubi. Można się zastanawiać, czy sojusz z Katarzyną byłby lepszy niż rozbiory. Nie ma wątpliwości, że myślenie o sojuszu z Rosją Sowiecką było bezsensowne, a chocby i z tego powodu, że władcy Rosji Sowieckiej nigdy nie widzieli nas w roli sojusznika.</p>
<p>Pisze Pan Wielomski o tym, że od czasów sowieckich minęła epoka. Może i minęła. Ale od carskich jeszcze większa. I jeśli z urzędnikami carskimi można by jeszcze podjąć dyskusję o sojuszu, w zamian za nasze wewnetrzne "fide, rege et lege", i mając nadzieję, że nieponasyłają znowu Nowosilcowów, o tyle z obeną ekipą na Kremlu chyba się nie uda.</p>
<p>Bo wiara w co? Korona czy uszanka? I jakie prawo?</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>*Copyrights: Stanisław Ignacy Witkiewicz</p>
<p>P.S.</p>
<p>Co wart sojusz z USA - przypatrujmy się Gruzji.</p>
<p>Ile warta przyjaźń z Rosją - popatrzmy na Serbię</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nie matura lecz chęć szczera naszego Premiera]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=357</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 11:42:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/2008/05/15/nie-matura-lecz-chec-szczera-naszego-premiera/</guid>
<description><![CDATA[
Oczywiście mamy świadomość, że obecne kłopoty z błędami w pytaniach maturalnych, to kukułc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/tabularasa1.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-359" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/tabularasa1.jpg" alt="tabula rasa" width="480" height="353" /></a></p>
<p>Oczywiście mamy świadomość, że obecne kłopoty z błędami w pytaniach maturalnych, to <strong><em>kukułcze jajo</em></strong> podrzucone obecnej <em><strong>Ekipie</strong></em> przez niedouczonych aparatczyków <strong>Romana Wielkiego</strong>.<br />
Bo jak inaczej to wytłumaczyć?<br />
Że urzędnicy Miłości i Ogólnej Buźki dali pupy? TO NIE JEST MOŻLIWE! Fachowcy und Experci tej klasy nie mogą się pomylić.<br />
i co teraz?<br />
co począć<br />
ja myślę, że należy ogłosić Abolicję Maturalną w Imię Pojednania i Miłości (nawet niech nikt nie śmie POmyśleć, że tak, jak Roman o Twarzy Konia!). Nie! to należy zrobić POprawnie:</p>
<p><em><strong><span style="color:#0000ff;">By zdało się lepiej.</span></strong></em><em><strong><span style="color:#ff6600;"> Wszystkim</span></strong></em></p>
<p>To będzie Pierwszy i Wielki Krok na Drodze do Powszechnego Wykształcenia! W ramach Wielkiej Lipcowej Promocji, wszyscy którzy abolicyjnie zdadzą maturę, zostaną przyjęci na wyższe uczelnie, a po roku się ich zrobi od razu magistrami. I będziemy przodującą siłą w Europie albo i na całym Świecie!</p>
<p>Wodzu Prowadź! Rozsądek, rozsądkiem<em> aber</em><strong>Racja</strong> jest po naszej stronie!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wałkujemy - stać nas!]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/?p=149</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 15:28:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/2008/03/02/lustracja/</guid>
<description><![CDATA[      OK, będzie o lustracji. Wałkujemy, ale stać nas. Czy aby na pewno? Tak, zgadzam się z tymi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>      OK, będzie o lustracji. Wałkujemy, ale stać nas. Czy aby na pewno? Tak, zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że tak na prawdę nie bardzo nas stać. Powinniśmy mówić o reformie systemu emerytalnego, i to w trybie pilnym, o błyskawicznej zmianie skrajnie korupcjogennego i nieefektywnego systemu ustaw gospodarczo-fiskalnych. A my o lustracji...</p>
<p>Tylko... dlaczego w sumie nie odrobiliśmy tej lekcji 17 lat temu? Zaraz, zaraz... Zmienialiśmy ustrój, z totalitarnego na demokratyczny... Załóżmy, że przenosimy się do Pacanowskiej Republiki Ludowej w charakterze doradców wybijającego się na niepodległość pacanowskiego narodu. Republika Pacanowska wyzwala się właśnie ze swojej brunatno-czerwonej rzeczywistości. Siłą rzeczywistości czerwono-brunatnej są jej funkcjonariusze. Brutalne, inteligentne chamy służące w pacanowskiej policji politycznej, łamiące charaktery i zmuszające co słabszych i głodnych kariery do donoszenia na bliskich i przyjaciół. Cóż doradzimy Pacanowiakom? Jeśli chcecie zbudować Pacanowską Republikę Państwa Prawa musicie przetrącić kręgosłup bezprawiu! Powywieszać? Opcja skuteczna, ale nie w obecnej rzeczywistości międzynarodowej. Karać więzieniem. Hmmm... też chyba nie przejdzie... - Ale te brutalne chamy powynosiły z archiwów akta donosicieli i dzięki wiedzy będą starały się wpływać na życie polityczne. I gospodarkę! - wołają bardziej rozgarnięci Pacanowiacy. - Powstanie Pacanowska Republika Bananowa, a nie Pacanowska Republika Państwa Prawa!</p>
<p><!--more-->Jest wyjście. Wszystkie pozostałe w archiwach materiały trzeba ujawnić, a do prawa karnego wprowadzić sankcję wysokiej kary za przechowywanie, a kary szczególnie wysokiej, za wykorzystywanie materiałów byłej pacanowskiej policji politycznej. Inaczej klapa. Jest oczywiste, że inteligentne chamy nie werbowały cieci i rolników, ale adwokatów, sędziów, księży, artystów i dziennikarzy. A inteligentne chamy niechętnie wezmą się do roboty. Raczej będą usiłowały sprzedać tworzoną przez lata strukturę (albo jej części) każdemu, kto będzie chciał zapłacić, o ile pozostaje tajna. I spróbujcie wtedy zaprotestować przeciwko czemukolwiek! Znana dziennikarka (autorytet moralny) zawrze oburzeniem, kompozytor (autorytet moralny) rozedrze szaty i usta, pisarz (autorytet moralny) wyda z siebie nadobny jęk rozpaczy, Wybitny Opozycjonista (zgadnij koteczku, kto to?) potępi, wskaże rany na stopach i dłoniach i zaapeluje.</p>
<p>Zostawmy Pacanowiaków, niechże sobie radzą... Ważne, że u nas mamy te sprawy dawno z głowy... Że co, że nie mamy? To komuś należałoby rzeczywiście przetrzepać dupę (Ę). Byłym gnidom, szmatom, tym biedakom złamanym za lepsze stopnie w liceum, łatwiejsze egzaminy na studiach, posadę na uczelni, talon na upokarzające jeździdło o numerze 126?</p>
<p>Nie, tym wszystkim baranom kształtującym tak zwaną opinię publiczną, którzy nie mieli takiej nędznej przeszłości, a brak wiedzy, instynktu, wykształcenia i charakteru sprawił, że dzielnie wykonywali swoje partie w baranim chórze. I tak mają szczęście. Pożyteczni idioci za towarzysza Lenina kończyli z kulą w potylicy, kiedy nie byli już potrzebni, im tylko śmiech i drwiny.</p>
<p>I nie mówcie, wicie rozumicie, że to były inne czasy, że kto nie był poddany presji, ten nie zrozumie... Nie, inne czasy to były za okupacji. I za drugiej okupacji, która skończyła się wraz z nadejściem wymownego tow. Wiesława. Kandydatom na konfidentów nie przystawiano nagana do głowy. Raczej machano przed oczami paszportem i talonem. Nie potępiam Piaseckiego, że po rozmowie z Sierowem założył PAX. Kurcze, sam nie wiem, czy podczas rozmowy z Sierowem nie przyznałbym się, że jestem zielony w ciapki i nie zgodziłbym się na założenie KU-Klux Klanu Oddział Polska. A znakomitą większość stowarzyszenie mend stanowili Ci namówieni przez kpt. Borewicza. Który fajnym chłopakiem był, bo nie dość, że pomagał w karierze, to jeszcze za demokracji można się z nim napić wódki. Człowiek honoru, znaczy się.</p>
<p>A co z oświadczeniem Św. Ewy z Grynicy Wądrości wszelakich? Dla mnie -babka, starająca się ostatnim zrywem zaszkodzić procesowi, który powinien był się dokonać 17 lat temu jest mocno podejrzana. Przepraszam, nie wierzę w szczere intencje języka Maleszki. Dla mnie - i by moze tylko dla mnie - Św Ewa nie zasługuje na nimb heroicznej świętości. Dla mnie jest WIELCE PRAWDOPODOBNYM, BYŁYM, TAJNYM I ŚWIADOMYM WSPÓŁPRACOWNIKIWM SŁUŻBY BEZPIECZEŃSTWA, chyba, że podda się lustracji.</p>
<p>A jeśli nie mam racji i ona nie jest zła, tylko głupia? Koledzy dziennikarze, macie możliwość zapoznania się z materiałami zgromadzonymi w IPN. Tak jak mieliście możliwość zbadania przeszłości Wielgusa, Wałęsy (kiedy publikacja w Arcanach?), Herberta. Zróbcie dobrze Pani Ewie. Niech znajdzie się w doborowym towarzystwie wielkich ludzi, których przeszłość uznaliście za "pytajną". Niech się okaże, że jestem oszołomem, a Pani Ewa ma niczym niesplamioną przeszłość Stefanii Bozowskiej łamanej przez Emilię Plater. Słowo Honoru - ułoże panegiryk i uroczyście odszczekam. Do boju!</p>
<address><i> <span class="post_date">2007-03-06, 13:27:14</span></i><br />
</address>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CZY ALIJEWA OBEJMIE ABOLICJA?]]></title>
<link>http://rolex24.wordpress.com/2008/02/28/czy-alijewa-obejmie-abolicja/</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 11:46:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rolex</dc:creator>
<guid>http://rolex24.wordpress.com/2008/02/28/abolicja/</guid>
<description><![CDATA[ Wszystkich, którzy niesłusznie podejrzewali mnie o &#8220;niezianie&#8221; sympatią do premiera ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="post_content"> Wszystkich, którzy niesłusznie podejrzewali mnie o "niezianie" sympatią do premiera Tuska i jego rządu zapewniam, że zieję, choć nienaokrągło.</p>
<p>Podoba mi się na przykład pomysł wprowadzenia podatku liniowego. Uważam, że to dobre rozwiązanie. To znaczy jego wprowadzenie, a nie myślenie o nim. Ostatni<i> passus </i>nie jest kolejnym dowodem "nieziania" ale smutną konstatacją faktu, że pan premier miewa pomysły, które mają tendencję do niezamieniania się w fakty.</p>
<p>Tak było z pomysłem abolicji podatkowej dla mieszkających poza granicami kraju Polaków. Pomysł był fantastyczny, bo wielu Polaków za granicą poparło partię p.premiera w wyborach. Dzisiaj okazuje się, że pomysł, choć nadal fantastyczny, to jednak niekonstytucyjny, jak orzekli "prawnicy". Obok niekonstytucyjności może również (ten pomysł) słuzyć praniu brudnych pieniędzy. No, co jak co, ale p.premier przecież do prania pieniędzy ręki nie przyłoży!</p>
<p><!--more-->Fantastycznym pomysłem było zniesienie podatku Belki, co miało pomóc przyciągnięciu na giełdę krajowych i zagranicznych graczy. Ale, podobnie, pomysł pomysłem a cóż z jego genialności skoro nierealizowalny? Bo jak twierdzi Minister Finansów jego wprowadzenie pociagałoby straty dla budżetu.</p>
<p>Jak spadki na polskiej giełdzie mają się przełożyć na podatek od zysku i straty dla budżetu, nie wiem, ale wierzę w chociaż tyle, że za odmową Ministra Finansów kryje się głęboka wiara, że przyszłoroczne wpływy z tytułu "belkowego" będą oszałamiające.</p>
<p>Jeśli przy okazji ziania sympatią miałbym panu premieru coś poradzić, to radziłbym więcej otwartości w wyrażaniu założeń swojej polityki. Taka otwartość pomaga prowadzić dyskusję. I tak, są w Polsce ludzie, którzy uważają, że za wszelką cenę należy się uniezależnić od rosyjskich dostaw surowców energetycznych. Pomijając cenę i jakość tych surowców, z ich dostawami wiążą się pewnego rodzaju produkty wiązane, które przychodzą do Polski w pakiecie. Na przykład zwyczaj podejmowania prób korumpowania naszych polityków za pomocą słynnych "wzjatek". Nie podoba mi się ten zwyczaj, chociaż jak wiemy pozostał na etapie "prób", bo jako żywo nic nie wiadomo, aby ktokolwiek cokolwiek wziął. Oprócz Leszka MIllera, ale ten brał dla wszystkich ideowców z byłej PZPR, nie dla siebie, i oddał.</p>
<p>Dopuszczam jednak do siebie myśl, że są w Polsce i tacy ludzie, którzy zupełnie bez związku z "wzjatkami" uważają, że uzależnienie Polski od rosyjskich dostaw surowców niczym Polsce nie grozi. Dlaczego tak sądzą? Nie wiem, nie o to chodzi. Może uważają, że klimat się ociepla i w związku z tym przetrzymamy, nawet jak nam wyłaczą, może wiedzą z poufnych źródeł, że już za rok będziemy jeździć samochodami na powietrze? A może uważają, za niektórymi politykami endecji, że naszą politykę trzeba oprzeć o sojusz z Rosją? Czemu nie. Ja nie uważam pomysłu sojuszu z Rosją za trafny, a to ze względów cywilizacyjnych, ale jestem gotowy do dyskusji.</p>
<p>Podejrzewam, że premier jest zwolennikiem uzależnienia Polski od dostaw z Rosji - wolno mu - ale chciałbym poznać bardziej dogłębnie jego zdanie na ten temat. I móc podyskutować. Póki co premier jakoś nie ma odwagi ogłosić wprost, co sądzi, a realizacji jego niejasnych planów służą różnego rodzaju komunikaty zastępcze.</p>
<p>Ostatnio ze zdumieniem przyznał, że nic nie wie o wizycie w Polsce niejakiego Alijewa. Jasne, kto by tam znał jakiegoś Alijewa? Pan zna? A pani? Jakby zajrzał na łoneta to by się dowiedział, że ten Alijew ma jakiś mglisty związek z polską energetyką, a w zasadzie z tak zwaną (powoli zapominajmy to pojęcie, nie będzie przydatne) dywersyfikacją dostaw surowców. Być może (nie wiem) prezydencka kancelaria zapomniała powiedzieć p.premierowi, że niejaki Alijew przyjeżdża. Być może pan premier zapomniał. Ale jak się dowiedział, to już wiedział?</p>
<p>Więc wolałbym, żeby wystapił w telewizji i uczciwie powiedział, że nie ma sensu wiedzieć, kto zacz Alijew, bo i tak ropy i gazu z tego nie będzię. A kwitując wzruszeniem ramion wizytę gościa dał mu do zrozumienia, gdzie polski rząd ma jego osobę, surowce i kraj, z którego p.Alijew przyjechał. Nieładnie. Duzi chłopcy nie boją się mówić, co myślą.</p>
<p>Więc zwrazam się do pana premiera kochanego (że tak sobie zazionę sympatią) o połączenie dwóch doskonałych pomysłów w jeden. Jesli nie można abolicji i dywersyfikacji osobno, spróbujmy jakoś połaczyć, np.... zróbmy abolicję dla Alijewa! Niech chłop ma! Chociaż on.</p>
<p>Pozdrawiam</p></div>
<p><a href="http://rolex.salon24.pl/63368,index.html"><span class="post_comments">komentarze (7)</span></a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
