<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>2-wojna &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/2-wojna/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "2-wojna"</description>
	<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 17:41:32 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA["Frankfurter Allgemeine Zeitung", Ofiary jako kaci. Spór o żydowskich partyzantów]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/frankfurter-allgemeine-zeitung-ofiary-jako-kaci-spor-o-zydowskich-partyzantow/</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 10:41:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/frankfurter-allgemeine-zeitung-ofiary-jako-kaci-spor-o-zydowskich-partyzantow/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Frankfurter Allgemeine Zeitung&#8221;, 2003-08-12, &#8220;Ofiary jako kaci. Spór o żydowski]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Frankfurter Allgemeine Zeitung&#8221;, 2003-08-12, &#8220;Ofiary jako kaci. Spór o żydowskich partyzantów&#8221;, Lorenz Jäger. W wydanej w Stanach Zjednoczonych publikacji &#8220;Forward&#8221; Marc Perelmann przedstawia sprawę dokonanej przed sześćdziesięciu laty masakry ludności zamieszkującej wieś Koniuchy (obecnie litewskie Kaniuakai).Przypadek ten bada IPN. Śledztwo ma m.in. pokazać, jaką rolę w pogromie odgrywali partyzanci żydowscy. Szacowana liczba ofiar waha się pomiędzy kilkoma tuzinami a trzystoma pomordowanymi. Sprawę podjęcia śledztwa zainicjował Kongres Polsko-Kanadyjski. Rankiem 29 stycznia 1944 r. partyzanci sowieccy zaatakowali wioskę. Według zeznań naocznych świadków prawie połowa z ok. stu dwudziestu uzbrojonych napastników była żydowskiego pochodzenia. Dokumenty sowieckie stwierdzają jedynie, iż &#8220;opór mieszkańców w odczuwalny sposób utrudnił działania bojowników&#8221;. Bojówki żydowskie działały z rozkazu Abby Kovnera, który już w tamtym czasie zajmował się w Wilnie sprawą mordów dokonywanych przez oddziały niemieckie, później zaś w Izraelu został uznanym pisarzem i parlamentarzystą. Mniej znane są jego plany odwetu na Niemcach, które zamierzał urzeczywistnić po wojnie: za każdego pomordowanego Żyda miał umrzeć jeden Niemiec; jego grupa zamierzała zgładzić sześć milionów ludzi przy pomocy zatrutej wody pitnej. Na miejsce akcji wyznaczono Hamburg lub Norymbergę. W opinii Kovnera, czyn ten miał pokazać, że &#8220;po Oświęcimiu nie jest możliwy powrót do normalności&#8221;. Sprawa, którą zajmuje się także IPN, jest kwestią sporów. Polsko-kanadyjskiej grupie zarzuca się, że milczy o przyjaznym nastawieniu mieszkańców wioski do Niemców i wyolbrzymia liczbę ofiar. Autorom &#8220;Forward&#8221; udało się dotrzeć do Dova Levina, ówczesnego członka grupy bojówkarzy &#8220;Śmierć okupantom&#8221;, a obecnie pracownika Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie. Stwierdził on jedynie, iż w Koniuchach doszło do tych wydarzeń, odmówił jednak dalszych zeznań. Według autorów publikacji śledztwo Instytutu ma skupić się na kwestii, w jakim stopniu bojownicy żydowscy posiadali samodzielność działania. W obecnym momencie wychodzi się z założenia, iż masakra była poprowadzona przez ciąg rozkazów prowadzący do Moskwy. Jednocześnie Severin Hochberg, historyk z United States Holocaust Research Institute, przyjmuje jako możliwą &#8220;półautonomię&#8221; bojowników żydowskich przy podejmowaniu decyzji. IPN prowadzi także dochodzenie w sprawie rzezi we wsi Naliboki.<br />
<code>Piotr Gontarczyk mówi o rabunkach braci Bielskich: – Proszę sobie wyobrazić: człowiek ucieka z transportu czy getta, znajduje się w całkowicie obcym środowisku, często nie zna języka. Jest poza nawiasem prawa, ścigany. Do tego dochodzi demoralizacja wojną. Dla niego najważniejsze jest, aby przeżyć. Tylko to się liczy.</code></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Information about the current state of the investigation into the murder of the inhabitants of the town of Naliboki, county of Stolpce, Nowogrodek province, in May 1943.]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/information-about-the-current-state-of-the-investigation-into-the-murder-of-the-inhabitants-of-the-town-of-naliboki-county-of-stolpce-nowogrodek-province-in-may-1943/</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 09:46:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/information-about-the-current-state-of-the-investigation-into-the-murder-of-the-inhabitants-of-the-town-of-naliboki-county-of-stolpce-nowogrodek-province-in-may-1943/</guid>
<description><![CDATA[Information about the current state of the investigation into the murder of the inhabitants of the t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Information about the current state of the investigation into the murder of the inhabitants of the town of Naliboki, county of Stolpce, Nowogrodek province, in May 1943.</p>
<p>The Regional Commission for the Prosecution of Crimes Against the Polish Nation in Lodz is conducting an investigation into the crimes committed by Soviet partisans on the soldiers of the Home Army and civilian population in the Stolpce and Wolozyn counties in the Nowogrodek province.</p>
<p>This investigation was opened on March 20, 2001, and it covers a series of crimes committed by Soviet partisans in the period 1942-1944. One of the main threads of the investigation concerns the attack on the town of Naliboki, county of Stolpce.</p>
<p>Until September 1939, Naliboki was inhabited mostly by Poles and Jews. From 1942 on, various bands, which hid in the surrounding forests, started raiding Naliboki. The activities of those bands had exclusivelycriminal aims, i.e., robbery. In order to protect the local inhabitants, a group of Poles in Naliboki organized a self-defence unit. In the spring of 1943 the commanders of the Soviet partisans stationed in the Naliboki forest tried to subordinate this unit but the Poles refused.<br />
During a subsequent meeting an agreement was reached, whereby the Poles and the Soviets were not to attack each other, and the town of Naliboki with its surrounding settlements was to become the home territory of the Polish self-defense. In spite of this, during the night of May 8/9, 1943, partisans from several units of the Stalin Brigade attacked Naliboki. They seized mostly men, whom they shot after taking them out of their homes. The total number of victims was 120-129 people. All of the houses were plundered, and food and valuables taken. Some buildings were burned down, including the church and the sawmill.</p>
<p>So far 24 witnesses have been questioned, most of them former inhabitants of Naliboki or nearby settlements who were present there<br />
during the attack. Their detailed testimonies about the course of events under investigation mention the names of some of the perpetrators, several of whom have been identified as former Jewish residents of Naliboki. The witnesses also mention the names of Soviet partisans. A review of the case brought against the leader of the Polish self-defense unit in Naliboki before the District Military Court in Warsaw in 1951 has also Been undertaken. During those proceedings a copy of the cryptogram sent by the Stalin Brigade to Ponamarenko and Kalinin on May 11, 1943, had been obtained. The cryptogram in question contains a report about the attack on Naliboki. At present the names and addresses of additional persons having knowledge of these events are being sought and the lists of victims submitted by three witnesses are being verified.<br />
<code>The Commission for the Prosecution of Crimes against the Polish Nation</code></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tuvia Bielski And His Partisans. Heroes Or Common Bandits?]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/tuvia-bielski-and-his-partisans-heroes-or-common-bandits/</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 09:37:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/tuvia-bielski-and-his-partisans-heroes-or-common-bandits/</guid>
<description><![CDATA[In July, 2003, HarperCollins published a book by Peter Duffy &#8220;The Bielski Brothers. The True S]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>In July, 2003, HarperCollins published a book by Peter Duffy &#8220;The Bielski Brothers. The True Story of Three Men Who Defied the Nazis, Saved 1,200 Jews, and Built a Village in the Forest&#8221;. Contrary to Mr. Duffys beliefs, expressed in the interview with Paula Zahn on CNN July 8, 2003, the story of Bielski brothers wasn&#8217;t forgotten. And, they weren&#8217;t too busy to promote their story. His is not the first reference that appeared on the subject. In 1993, Oxford University Press published &#8220;Defiance: the Bielski Partisans&#8221; by Nechama Tec. The account based on interviews of former partisans including Tuvia Bielski before his passing away in 1987. It includes photographs, an organizational directory of the Bielski partisan group, a biographical appendix, and a glossary of foreign terms. Ruth Yaffe Radin wrote &#8220;Escape to the forest: Based on a true story of the Holocaust&#8221;, where Tuvia Bielski and his partisans are mentioned. There was also a documentary film written and produced by David Herman, Soma Productions in1993. And most of all, in 1947, Bielski himself wrote &#8220;Brigade in action&#8221; published in Israel.<br />
<a href="http://torrentflux.files.wordpress.com/2008/06/tewje.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-187" src="http://torrentflux.wordpress.com/files/2008/06/tewje.jpg" alt="Tuvia Bielski and his partisans " width="500" height="338" /></a><br />
In Poland the story of Bielski detachment &#8220;Jerusalem&#8221; and Zorin&#8217;s &#8220;Pobieda&#8221; also hasn&#8217;t been forgotten, but for the quite different reasons. Peter Duffy has never mentioned the massacre in the village of Naliboki, has he? Including it in his narrative would have made his account a completely different story. But let&#8217;s start from the beginning.</p>
<p>The relations between the Polish underground, Polish population, and Soviet and Jewish partisans were complex to say the least. Understanding them is the key to the Bielski brothers&#8217; story.<br />
Background</p>
<p>History of Poland of the last 300 years proves that in times of national crisis, Jews always sided with the stronger even if it meant a betrayal of their neighbours and hosts. There has never been a case of a mistaken identity. Jews stuck out living their lives unbothered independently and separately in their communities in Poland for centuries. When their significant numbers championed Poland oppressors&#8217; case turning against their co-citizens and hosts it always left a feeling of bitter resentment in the common folk memory.<br />
<strong><br />
The most recent history is of no exception.</strong></p>
<p>Conditions throughout occupied Poland varied greatly. In some areas, especially in Eastern Poland, which the Soviet Union invaded in 1939, and subsequently formally annexed, the situation was particularly volatile. During the two year&#8217; occupation till the Soviet-German war outbreak in 1941, the Soviets carried out the ethnic cleansing of Poles considered as a potential threat to full annexation of these territories into Soviet Union. Hundred of thousands of Polish officials, officers, soldiers, policemen, teachers, churchmen, landowners, and civilians with their families were sent to Siberian concentration camps. Local Jews were those who actively helped Soviets to round them up. Many thousands of other Poles were murdered. And, local Jews who joined and led NKVD units affected these murders.</p>
<p>Under succeeding occupation, this time by Germans, Poles, had every right to be suspicious of Soviet motives and to expect the Soviets, at any time, to turn against them. In 1944-1950, large parts of Poland were the scenes of a massive and bloody guerrilla war of Russian and Communist against anti-Communist forces. For Poles, the WWII didn&#8217;t finish in 1945.</p>
<p>The undivided loyalty of the Soviet partisans was to the Soviet Union, which had sized and annexed these territories from Poland in 1939 and intended to hold on to them. The Soviet partisans consisted mostly of former Soviet soldiers caught behind the lines of the German offensive in June 1941, soldiers that escaped from German POW camps and number of men who were parachuted in during the German occupation to lead, organize and reinforce the Soviet partisan units in the area. The field leadership was made up of NKVD officers and was subordinated to Stalin.</p>
<p>They treated the local population as pawns in the war against Germany and used brutal tactics, which aroused resentment and resulted in German reprisals against this population. Witness testimonies and German field reports from this period, attest to the widespread plundering and terrorisation of the population by Soviet partisans (Ereignismeldungen UdSSR and Meldungen aus den Besetzten Ostgebeiten, Institut of the National Memory [IPN] 1992).</p>
<p>Right from the beginning there was a political, ideological and territorial conflict between the two partisan forces - Polish and Soviet. From the outset, the Soviet partisans operating in North-Eastern Poland had as their task the undermining and destruction of the non-Communist Resistance. To accomplish this they resorted to passing onto the Germans lists of members of the Home Army and other forms of collaboration with the Gestapo, German gendarmerie and the local police.</p>
<p>There was also forced recruitment of the local population, mostly Byelorussians. Soviet partisans were joined by the Jews who escaped from various ghettos. According to David Melster:</p>
<p>The core of the first partisan detachment in the Belorussian forests consisted of escaped ghetto inmates and Red Army soldiers. Jews from the Minsk ghetto made up a significant portion of nine partisan detachments (the Kutuzov, Budenny, Frunze, Parkhomenko, Shchors, 25th Anniversary of the Belorussian Republic, No. 106 and No. 406) and the first battalion of the<br />
208th independent partisan regiment. In the Lenin brigade (Baranovichi [Baranowicze] district) 202 of the 695 fighters and commanders were Jews, in Vpered 106 of 579, in Chkalow 239 of 1140 and in Novatory 48 of 126. Jews composed more than one-third of the partisans in the detachments that fought in the Lida partisan zone. In the Naliboki wood [sic] 3000 of the 20 000 partisans were Jews, many of them in position of command. Incomplete data record that some 150 Jews were commanders, chiefs of staff and commissars of partisan brigades and detachments. (&#8221;Byelorussia&#8221; in Walter Laqueur, ed. &#8220;The Holocaust Encyclopaedia&#8221;, Yale University Press, 2001).</p>
<p>The fact that the Jews, with very few exceptions, ended up joining the Soviet partisans, who generally had the upper hand, and were treated as the enemy by most of the local Polish population, didn&#8217;t make them too many friends. Once again Jews sided with Poland&#8217;s enemies.</p>
<p>The only non-Soviet underground military organisation operating in this region was the Home Army (AK), which had to be ready for a fight with both, Germans and Soviets.</p>
<p>That there were Polish retaliations and Soviet counter retaliations was not surprising. Few of the Polish actions, however, were directed at Jews. For the most part, Jews died as members of the Soviet partisan forces. Yisrael Gutman, the director of the Centre of Holocaust Research at the Yad Vashen Institute, conceded:</p>
<p>One should not close one&#8217;s eyes to the fact that Home Army units in the Wilno area were fighting against the Soviet partisans for the liberation of Poland. And that is why the Jews who found themselves on the opposing side perished at the hands of Home Army soldiers - as enemies of Poland, and not as Jews. (Israel Gutman, &#8220;Uczmy się żyć razem&#8221; [tr. Let's learn to live together], Znak, Kraków, June 2000)</p>
<p>Although no one can deny that Jews in hiding were in a difficult and indeed desperate situation, yet the simplistic and much distorted picture promoted by the Holocaust literature is far from the truth. This picture - of bloodthirsty Polish partisans and farmers, who were eager to collaborate with Germans against the heroic Soviet and Jewish partisans and whose only purpose for existence was to hunt the hiding Jews down is simply a blatant lie.</p>
<p>Historian, Teresa Prekerowa, who was awarded by Yad Vashem for her rescue activities within the framework of the organization called Zegota (The Polish Council for Aid to Jews, run by the Home Army) notes in her essay &#8220;Wojna i okupacja&#8221; [tr. War and occupation] that when the Jews first started to escape from the ghettos in north-eastern Poland at the end of 1941, they encountered only small groups of Soviet partisans. The Polish partisans formed later. Escapees, as more Jews, especially women joined them, established camps.<br />
Initially, the local peasants, who were not overly rich themselves, were fairly generous in providing food, even though they didn&#8217;t have much left after they met the burdensome quotas imposed by the Germans. However, as the numbers of Jews in the forest grew, and demands for contingents (forced contributions) by the Germans and the Soviet partisans were ever escalating, the attitude of the impoverished villagers, who were subjected to these onerous burdens, started to change.</p>
<p>Their first concern was to feed their own families. This had to take precedence before looking after the bands of Jewish escapees. It was also more important for them to meet quotas levied by the Germans on each Polish village. This was literally a matter of life and death for them and their families. Germans proved to treat such contingents most seriously, as they were quite capable of annihilating whole villages as a punishment for not fulfilling them. Little known in the western literature is the fact that the Germans erased from the face of Earth more than 400 Polish villages and towns.</p>
<p>What the villagers didn&#8217;t know was that hiding in Naliboki Forest the &#8220;heroes&#8221; of Tuvia Bielski supported by other Soviet partisans were also capable of such acts.</p>
<p>The virtually exclusive preoccupation of the Jews hiding in forests was not partisan warfare, but scavenging for provisions. They dispatched an endless flow of armed groups into villages to rob the peasants of their food and meagre belongings. The nature and range of the so called &#8220;economic&#8221; operations, for which Jewish partisans were notorious and which became their principal activities have been described in many memoirs, and even by the Jews themselves. According to the widespread impression of the local population, Jews were indeed the most violent and rapacious of all the forest pillagers. They had the protection of Jews who had been accepted into the Soviet partisans and were engaged in similar raids, of &#8220;economic&#8221; operations or actions of massive proportions. Even their Soviet allies very often doubted their fighting abilities and regarded them as not much more than plunderers.</p>
<p>Many skirmishes took place, as the impoverished villagers increasingly opposed being systematically robbed of most of their possessions by partisans and forest dwellers. (Yitzhak Arad, &#8220;Ghetto in flames&#8221;, p. 457). The close association of the Jewish groups with the Soviet partisans also marked them as pro Communist and anti-Polish in the eyes of the local population.</p>
<p>Yet, another reason the peasants hesitated any contacts with people from the forest was because of punitive measures taken by the Germans. Many villages were burned to the ground for their perceived support of the partisans. Their inhabitants were shot or rounded up for slave labour. An assassination or insignificant sabotage operations, like tearing up a railroad track that was promptly rebuilt, caused Germans to extract punishment on the local population. Such was the case near the town of Nowe więciany, where some 1500 Poles were executed by the Germans and Lithuanian police in May 1942. Simply the price of 1500 Polish lives for three German lives-two soldiers and one officer, was far too high to pay. But, the Soviet and Jewish partisans could not care less. They risked nothing. It was not their or their co-patriots&#8217; lives, it was just local Poles.</p>
<p>This brings us back to the subject of Tuvia Bielski and his &#8220;heroes&#8221;.<br />
Narrative</p>
<p>One of the earliest and most heinous episodes was the &#8220;pacification&#8221; of Naliboki, county of Stołpce, Nowogródek province, a village located in the middle of Naliboki Forest (Puszcza Nalibocka), currently part of Belorussia.</p>
<p>The Polish and Belorussian villagers had formed a self-defence group to fend off Soviet and Jewish marauders that robbed them of the food and other possessions. The Holocaust memoirs branded those who attempted to protect their property as anti-Semites and Nazi collaborators.</p>
<p><a href="http://torrentflux.files.wordpress.com/2008/06/8334.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-189" src="http://torrentflux.wordpress.com/files/2008/06/8334.jpg" alt="" /></a></p>
<p>Yet, they simply couldn&#8217;t see any reason for supporting the Jewish bathhouses, lavish lifestyle and synagogues in the forest with the fruits of their labour. Certainly not at the price of starving themselves and their families. Józef Marchwiński, a Polish communist, married to a Jewish woman, for a while acted as Bielski&#8217;s deputy, described the life of plenty and leisure led by Bielski&#8217;s entourage and his &#8220;harem&#8221; of well dressed women, all whom the poor Jews branded as the &#8220;tsar&#8217;s palace&#8221;. Another communist wrote that Bielski had been eager to accept into the camp people who had had gold and other valuables, but less likely to take in the poor.</p>
<p>The dire condition of the people in the camps of Bielski and Zorin painted by some Jews are not quite true. In one of his reports, Bielski boasted that his unit had accumulated large quantities of provisions: 200 tonnes of potatoes, three tonnes of cabbage, five tonnes of beets, five tonnes of grain, three tonnes of meat and a tonne of sausages. (Boradyn, &#8220;Armia Krajowa na Nowogródczynie i Wileńszczynie [tr. Home Army in Nowogrodek and Vilnius regions] (1941-1945) p. 80)</p>
<p>In his memoir, a leading member of the Zorins group presented a similar picture. Once a week, they even sent food surplus to Moscow by a plane, which landed in a field inside the forest. (Wertheim, &#8220;Żydowska partyzantka na Białorusi [tr. Jewish partisans in Belorussia], Zeszyty Historyczne no. 86, 1988).</p>
<p>The food surplus sent to Moscow must have been taken from the impoverished Polish and Belorussian peasants, as Jews had no fields of their own to tend in the forest.</p>
<p>In Soviet eyes, the main &#8220;crime&#8221; of the Naliboki villagers was that when in the spring of 1943 the commanders of the Soviet partisans stationed in Naliboki Forest tried to subordinate the village self-defence unit, the Poles refused.</p>
<p><a href="http://torrentflux.files.wordpress.com/2008/06/ko_12.gif"><img class="alignnone size-full wp-image-190" src="http://torrentflux.wordpress.com/files/2008/06/ko_12.gif" alt="This group of partisans operated in the Naliboki forest" width="472" height="301" /></a></p>
<p>The joint Soviet-Jewish assault on Naliboki occurred in small hours of May 8, 1943. One hundred and twenty eight (128) innocent civilians, including women and children, were butchered in a heinous pogrom that lasted almost three hours. This surprise attack on Naliboki was carried out by the Stalin Brigade, under the command of Major Rafail Vasilevich, with the participation of the Bielski&#8217;s and Zorin&#8217;s detachments, who reported to him at that time.</p>
<p>The Jewish factions who did most of the pillaging and murdering of entire families were the Bielski&#8217;s &#8220;Jeruzalem&#8221; and Zorin&#8217;s &#8220;Pobeda&#8221; units. Eyewitnesses confirmed later that the majority of the 128 people killed died at their hands. Nearly all of them were killed not in the skirmish, but in cold blood executions. Some members of the self defence group, surprised by the attack, fought back and killed a few of the attackers, but seeing their overwhelming numbers and better armaments they withdrew to the forest.</p>
<p>This was not the end of the Naliboki village misery. Four months later, in August 1943, as part of a massive anti-partisan operation known as &#8220;Operation Herman&#8221;, some 60 000 German troops arrived and with the assistance of Lithuanian auxiliary forces, attached to the SS and Byelorussian police, rounded up the civilian population of dozens of villages in the area of the Naliboki Forest suspected of supporting the partisans. Some 20 000 villagers were deported to the Reich as the slave labour, many were killed, while their houses were burned. The village of Naliboki was consumed by fire.</p>
<p>In &#8216;From Victims to Victors&#8217; (p. 125), Silverman writes:</p>
<p>After a few weeks of fighting, the blockade suddenly ended. The German army units had been transferred to Stalingrad. Before they left, they burned all the villages in and close to the forest. The farmers in each place were told to assemble for a meeting and while they were concentrated in one building the Germans set it on fire. Men, women and children in village after village, were burned alive. The Germans wanted to make sure that no one could, or would help the partisans and the Jews again. They tried to make sure that we were deprived of food and supplies.</p>
<p>It would appear that the poor peasants of Naliboki couldn&#8217;t win. First, the Soviet-Jewish partisans murdered and robbed them, then the Germans burned their village for supporting the same partisans. They were between a rock and hard place indeed.</p>
<p>The Polish Institute of National Memory (The Commission for the Prosecution of Crimes against the Polish Nation in Łód) is currently conducting an investigation into &#8220;heroic&#8221; deeds of Tuvia Bielski, Sholem Zorin and their partisans in Naliboki. This investigation was opened on March 20, 2001.</p>
<p>According to their report, issued on March 1, 2002, 24 witnesses have been questioned so far, most of them former inhabitants of Naliboki or nearby settlements who had been present there during the attack.</p>
<p>Their detailed testimonies about the course of events under investigation mention the names of some of the perpetrators, several of whom have been identified as former Jewish residents of Naliboki. The witnesses also mentioned the names of Soviet partisans.</p>
<p>The Naliboki atrocity was not an out of character event marking the Soviet-Jewish units.</p>
<p>Similar atrocity, being also investigated by Institute of National Memory, was committed in the village of Koniuchy, township of Bienakonie, county of Lida, Nowogrodek province, at the edge of the Rudniki Forest, where numerous Soviet partisan groups had their bases. Members of these groups frequently carried out raids against the nearby villages and settlements including Koniuchy.</p>
<p>The Rudniki Forest partisans were under the command of the Central Staff of the Partisan Movement in Moscow. The massacre at Koniuchy was committed by a group of around 100-120 partisans from various units, including a Jewish partisan unit of about 50 people strong.</p>
<p>The Jewish partisans in the Rudniki Forest, who had subordinated themselves to the Soviet partisan command, consisted of four divisions: &#8220;Death to Fascism&#8221; led by Jacob (Yaakov) Prenner; &#8220;Struggle&#8221; led by Avrasha Rasel; &#8220;To Victory&#8221; led by Shmuel Kaplinsky; and &#8220;Avenger&#8221; led by Abba Kovner.</p>
<p>There were fifty partisans in each division, and the four divisions together formed the so-called Jewish Brigade, of which Abba Kovner was the commander. (Rich Cohen, &#8220;The Avengers&#8221; New York: Alfred A. Knopf, 2000).</p>
<p>Like in Naliboki and many other places in Poland, the purpose of those raids was to rob the local population of their property, mostly clothing, footwear, cattle and stores of flour. In the course of raids, violence was commonly used against the rightful owners. Again like in Naliboki, villagers driven to desperation formed a self-defence group to guard the village in order to prevent further robberies. The only &#8220;crime&#8221; committed by the inhabitants of Koniuchy was the fact that they had had enough of the daily, nightly robberies and assaults, and they wanted to organize a self-defence. The Bolsheviks from Rudniki Forest decided to annihilate the village in order to terrorize into submission the inhabitants of other settlements.</p>
<p>For this reason, on the night of 28/29 January 1944, a group of Soviet partisans from the Rudniki Forest surrounded the village. In the early morning, they used incendiary bullets to set the buildings on fire. The escaping inhabitants - men, women and children, were shot down. Most of the village was destroyed.</p>
<p>In this case 17 witnesses were questioned. This group included former members of the Home Army units stationed in the Rudniki Forest and the relatives of the victims.</p>
<p>Some witnesses supplied the names or pseudonyms of Soviet partisans, locations of their units and their numerical strengths. They also confirmed that the largest group consisted of Jewish partisans. These partisan units were commonly called &#8220;Wisincza&#8221;, from their base location between this village and the Kiernowo lake.<br />
It appears from the depositions that some of the victims, especially the old and infirm, were burned to death in their homes. Those who tried to escape were fired at.</p>
<p>According to the Investigation Reports on Koniuchy and Naliboki, issued by the Institute of National Memory on March 1, 2002, in Koniuchy between 36 and 50 inhabitants, men, women, and children, were killed on the spot, many others were wounded. The survivors escaped to nearby villages.</p>
<p>But according to the perpetrators themselves, approximately 300 of Koniuchy&#8217;s inhabitants were killed in this action. It would appear that this massacre of the defenceless people is quite often mentioned in various Jewish publications and presented as a glorious battle of the heroic Jewish and Soviet partisans against Nazis and so called Nazi collaborators, that is, unarmed farmers trying to defend their property. A very curious case of murderers who take pride in their crime. Let&#8217;s look at few such testimonies:</p>
<p>The peasants ducked into houses. Partisans threw grenades onto roofs and the houses exploded into flame. Other houses were torched. Peasants ran from their front doors and raced down the streets. The partisans chased them, shooting men, women and children. Many peasants ran in the direction of the German garrison, which took them through a cemetery on the edge of town.<br />
The partisan commander, anticipating this move, had stationed several men behind the gravestones. When these partisans opened fire, the peasants turned back, only to be met by the soldiers coming up from behind. Caught in a cross fire, hundreds of peasants were killed. <code>(See Rich Cohen, "The Avengers", New York, Alfred A. Knopf, 2000, 145)</code></p>
<p>Of course there was no German garrison in Koniuchy, only peasants from a self-defence group armed with a few rusty rifles. But this &#8220;German garrison&#8221; sounds good in the memoirs of Rich Cohen. At least it looks like there was a real battle, not just a massacre of unarmed civilians, women and children. The nearest German garrisons or police post was six kilometres away in Rakliszki.</p>
<p>The entire village [of Koniuchy] was laid in ashes and its inhabitants were killed - according to Zalman Wylozny who served in the &#8220;Death to Fascists&#8221; detachment.<br />
<code>(See Golota, "Losy Żydów ostrołęckich w czasie II wojny wiatowej" [tr. Fate of Jews of Ostroleka during the II World War], Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego, no. 187, 1998, 32. Also Kowalski, &#8220;A Secret Press in Nazi Europe&#8221;, 333-34; also reproduced in Isaac Kowalski, &#8220;Anthology on Armed Jewish Resistance 1939-1945&#8243;, volume 4, Brooklyn, New York: Jewish Combatants Publishers House, 1991, 390-91.)</code></p>
<p>In &#8220;Destruction and Resistance&#8221;, Chaim Lazar wrote:</p>
<p>The Brigade Headquarters decided to raze Koniuchy to the ground to set an example to others. One evening a hundred and twenty of the best partisans from all the camps, armed with the best weapons they had, set out in the direction of the village. There were about 50 Jews among them, headed by Yaakov Prenner. At midnight they came to the vicinity of the village and assumed their proper positions. The order was not to leave anyone alive. Even livestock was to be killed and all property was to be destroyed.</p>
<p>The signal was given just before dawn. Within minutes, the village was surrounded on three sides. On the fourth side was the river and the only bridge over it was in the hands of the partisans. With torches prepared in advance, the partisans burned down the houses, stables, and granaries, while opening heavy fire on the houses. Half-naked peasants jumped out of windows and sought escape. But everywhere fatal bullets awaited them. Many jumped into the river and swam towards the other side, but they too, met the same end. The mission was completed within a short while. Sixty households, numbering about 300 people, were destroyed, with no survivors. <code>(See Chaim Lazar, Destruction and Resistance, New York: Shengold Publishers, 1985, 174-75)</code></p>
<p>The massacre of the population of Koniuchy, including women and children, has been described by Chaim Lazar as an outstanding &#8220;combat operation&#8221;, of which he was genuinely proud.</p>
<p>So, how many villagers of Koniuchy did the partisans truly murder? Fifty, as stated in the Investigation Report of the Institute of National Memory, or a few hundred, as quoted in the memoirs of the perpetrators? Perhaps, it is a case of boasting &#8220;heroes&#8221;, self-censure of IPN, or a mixture of both? I challenge any one to name all few hundred inhabitants of one&#8217;s native village after 60 years.</p>
<p>In his CNN interview Mr. Duffy describes Bielski&#8217;s partisans as aggressive fighters that at the end of the war, reported to the Soviets the 381 Nazi and Nazi allied fighters killed. Out of these 381 &#8220;Nazi and Nazi allied fighters&#8221; 128 were defenceless inhabitants of Naliboki. At least they were so-called confirmed kill. How many more innocent people did Bielski&#8217;s partisans kill nobody really knows. It is not that hard to become &#8220;aggressive fighters&#8221; against unarmed men, women and children. Most likely Bielski&#8217;s partisans were aggressive plunderers, not aggressive fighters. Probably many more peasants lost their lives trying to defend their property. Of course in Jewish testimonies, they all became &#8220;Nazi allied fighters&#8221; and anti-Semites. This sounded better. There was no glory in murdering defenceless civilians.</p>
<p><code>Christopher Janiewicz and K.M., Nasza Witryna, 2003-09-02 </code></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świadkowie wymieniają znane sobie nazwiska partyzantów biorących udział w ataku, zaznaczając, iż wśród nich były również kobiety oraz mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej.]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/swiadkowie-wymieniaja-znane-sobie-nazwiska-partyzantow-bioracych-udzial-w-ataku-zaznaczajac-iz-wsrod-nich-byly-rowniez-kobiety-oraz-mieszkancy-nalibokow-narodowosci-zydowskiej/</link>
<pubDate>Wed, 18 Jun 2008 08:19:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/06/18/swiadkowie-wymieniaja-znane-sobie-nazwiska-partyzantow-bioracych-udzial-w-ataku-zaznaczajac-iz-wsrod-nich-byly-rowniez-kobiety-oraz-mieszkancy-nalibokow-narodowosci-zydowskiej/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Śledztwo dotyczące mordu na polskich mieszkańcach kresowego miasteczka Naliboki zakończy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Śledztwo dotyczące mordu na polskich mieszkańcach kresowego miasteczka Naliboki zakończy się w tym roku - poinformowała nas naczelnik pionu śledczego łódzkiego oddziału IPN Anna Gałkiewicz. W śledztwie przesłuchano m.in. około 70 świadków, ale żadnego z Kanady czy Izraela. Dlaczego? Jak tłumaczy IPN, nie ustalono ich danych. Prowadząca śledztwo m.in. w sprawie zbrodni w Nalibokach prokurator IPN Anna Gałkiewicz poinformowała nas, że w tej chwili analizowany jest materiał dowodowy, czy zachodzi jeszcze konieczność przeprowadzenia jakichś czynności śledczych. - Większość czynności dowodowych została zakończona, ale ponieważ jest to kompleksowe śledztwo i dotyczy nie tylko Naliboków, więc trzeba przed zakończeniem dokładnie przeanalizować cały materiał - zaznaczyła prokurator. Gałkiewicz uchyla się od odpowiedzi, jak zakończy się to śledztwo - czy umorzeniem, czy też postawieniem komuś zarzutów. - Nie zwykłam mówić, czego się można spodziewać, póki nie usiądę i nie podejmę jakiejś decyzji - tłumaczy naczelnik.&#8221; Nasz Dziennik 6.06.2008 r. </p>
<p>  Informacja o stanie śledztwa w sprawie zabójstwa w maju 1943 roku mieszkańców miasteczka Naliboki pow. Stołpce woj. nowogródzkie</p>
<p>Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez partyzantów radzieckich na żołnierzach Armii Krajowej i ludności cywilnej na terenie pow. Stołpce i Wołożyn, woj. nowogródzkie.<br />
Śledztwo w tej sprawie podjęto w dniu 20 marca 2001 roku. Postępowaniem objętych jest szereg zbrodni popełnionych przez partyzantów radzieckich w latach 1942-1944. Jeden z głównych wątków śledztwa dotyczy napadu na miasteczko Naliboki pow. Stołpce.<br />
Naliboki do września 1939 r. zamieszkane były głównie przez ludność polską i żydowską. Począwszy od 1942 r. na Naliboki zaczęły napadać bandy, ukrywające się w okolicznych lasach. Działalność tych band miała charakter wyłącznie rabunkowy. W celu obrony miejscowej ludności w Nalibokach powstał, składający się z Polaków, oddział &#8220;samoobrony&#8221;. Wiosną 1943 r. dowódcy partyzantów radzieckich, stacjonujących w Puszczy Nalibockiej, zapragnęli podporządkować sobie &#8220;samoobronę&#8221; z Naliboków. Polacy nie wyrazili na to zgody. Doszło jednak do spotkania w trakcie którego zawarto porozumienie na mocy, którego partyzanci sowieccy i członkowie polskiej &#8220;samoobrony&#8221; nie mieli napadać wzajemnie na siebie. Miasteczko Naliboki i pobliskie osady miały stanowić domenę Polaków z &#8220;samoobrony&#8221;. Pomimo tego w nocy z 8 na 9 maja 1943 r. partyzanci z kilku Oddziałów Brygady Stalina zaatakowali Naliboki. Zatrzymywali głównie mężczyzn i po wyprowadzeniu ich z domów rozstrzeliwali. Łącznie zginęło 120-129 osób. Plądrowano wszystkie domy zabierając z nich żywność i wartościowe przedmioty. Spalono część domów oraz m. in. miejscowy kościół i tartak.<br />
Do chwili obecnej, w toku śledztwa, przesłuchano 24 świadków, w większości osób, w chwili zbrodni, zamieszkałych w Nalibokach lub pobliskich wioskach. Złożyli oni obszerne zeznania co do przebiegu wydarzeń będących przedmiotem postępowania. Część świadków wskazuje na konkretne nazwiska atakujących, zeznając, iż wśród nich znajdowali się również byli mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej. Świadkowie podają również nazwiska rosyjskich partyzantów. Przeprowadzono oględziny akt sprawy przeciwko dowódcy samoobrony w Nalibokach, przeprowadzonej w 1951 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. W toku postępowania uzyskano kserokopię szyfrogramu Brygady Stalina z dnia 11 maja 1943 roku do Ponamarienki i Kalinina. Szyfrogram ten zawiera meldunek o przeprowadzeniu ataku na Naliboki.<br />
Aktualnie ustalane są nazwiska i adresy kolejnych osób posiadających wiedzę na temat zbrodni. Weryfikowane są również listy ofiar przedstawione przez trzech świadków.<br />
 1 marca 2002 ipn</p>
<p>Najwięcej ofiar zginęło w wyniku ataku partyzantów sowieckich na Naliboki. Stacjonujące w Puszczy Nalibockiej radzieckie oddziały partyzanckie, ale również członkowie działających w okolicy zwykłych band rabunkowych, siłą zabierali Polakom żywność, odzież, żywy inwentarz. W sierpniu 1942 r. utworzono w Nalibokach oddział samoobrony. Dla części członków samoobrony, od dawna działających w konspiracji, udział w samoobronie był przykrywką dla podziemnej działalności. Członkostwo w samoobronie dawało bowiem możliwość legalnego posiadania broni. Zdawali sobie z tego sprawę partyzanci sowieccy. W marcu i kwietniu 1943 r. doszło do dwóch spotkań partyzantów sowieckich z członkami samoobrony. W czasie tych spotkań partyzanci sowieccy namawiali Polaków, aby wstąpili do ich oddziałów. Dowódca samoobrony nie wyraził na to zgody. Zawarto jednak porozumienie, na mocy którego partyzanci sowieccy i członkowie polskiej samoobrony mieli unikać starć ze sobą. Wbrew zawartemu porozumieniu nad ranem 8 maja 1943 r. partyzanci sowieccy zaatakowali Naliboki. Wyciągali oni z domów mężczyzn, rzeczywistych członków samoobrony lub jedynie podejrzewanych o przynależność do tej formacji, rozstrzeliwali ich nieopodal domów pojedynczo lub w kilku- i kilkunastoosobowych grupach. Część zabudowań podpalono, rabowano gospodarstwa. Atak trwał 2-3 godziny. Łącznie zabito 128 osób, głównie mężczyzn, ale wśród ofiar były również trzy kobiety, kilkunastoletni chłopcy i dziesięcioletnie dziecko.</p>
<p>Dotychczasowe ustalenia śledztwa opierają się głównie na zeznaniach naocznych świadków zbrodni. Do akt załączono opinię historyka – OKŚZpNP odnośnie struktury oddziałów partyzantki sowieckiej stacjonujących w Puszczy Nalibockiej. Przeprowadzono również kwerendę w archiwach, poszukując dokumentów dotyczących tej zbrodni. W swych meldunkach do dowództwa partyzanci sowieccy przedstawiali atak jako swój sukces, informując o 250 zabitych, zarekwirowanej dużej ilości broni i amunicji, uprowadzeniu 100 krów i 78 koni oraz określając napad, jako skuteczne rozbicie niemieckiego garnizonu „samochowy”. W rzeczywistości podczas ataku, w Nalibokach nie było Niemców, jedynie przez przypadek nocował tam tylko jeden policjant białoruski. Akcją kierowali dowódca brygady „Stalina” Paweł Gulewicz, komisarz Aleksander Makajew i major Rafał Wasilewicz – przedstawiciel iwienieckiego międzyrejonowego centrum. Uczestniczący w ataku partyzanci mieli też rekrutować się z brygady Czkałowa (dowódca Michał Gribanow, komisarz Iwan Kazak). W akcji na Naliboki brali również udział partyzanci żydowscy. Świadkowie wymieniają znane sobie nazwiska partyzantów biorących udział w ataku, zaznaczając, iż wśród nich były również kobiety oraz mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej.<br />
<strong>&#8220;Partyzanci&#8221; Tewje Bielskiego i Simchy Zorina są bowiem oskarżani o współudział w pacyfikacji Naliboków, dokonanej 8 maja 1943 r. przez zgrupowania sowieckie. </strong><br />
Grupy żydowskie przeprowadzały bowiem te rekwizycje (zwane operacjami gospodarczymi) najbardziej bezwzględnie. Według jednego z raportów, obóz Bielskiego &#8220;zgromadził&#8221; &#8220;200 t ziemniaków, 3 t kapusty, 5 t buraków, 5 t zboża, 3 t mięsa i 1 t kiełbasy&#8221;. Z raportów sowieckiej partyzantki wynika, że nie było problemu z wyżywieniem, co więcej, rabunki prowadzono na tak wielką skalę, że istniał wprost nadmiar żywności, a &#8220;partyzanci&#8221; mogli dowolnie wybierać rodzaj jadła: &#8220;Wyżywienie partyzantów jest bardzo dobre (&#8230;). Zawsze mają tłuszcze, mięso, mleko, jajka, kury itd. Odżywiają się jak żadne wojsko w czasie pokoju. Zapasów nie robią, ale jedzą cały czas bez końca&#8221;. Z kroniki jednej z brygad wynika, że &#8220;we wszelkich warunkach partyzant jadł bez ograniczeń. Duże spożycie mięsa źle odbijało się na zdrowiu niektórych partyzantów&#8221;. Jeszcze długo po wojnie sowieccy partyzanci wspominali te czasy jak raj na ziemi: &#8220;Po partyzancku mówiliśmy, jedz, ile się zmieści. To samo dotyczy mięsa. Do 1944 roku mięsem pogardzaliśmy. U nas była wyłącznie wieprzowina, cielęcina, baranina. (&#8230;) Wiele osób wzdycha teraz do tamtej kuchni&#8221;.<br />
W powojennych wspomnieniach żydowscy &#8220;partyzanci&#8221; z tych obozów podkreślali męstwo i niezwykłe zasługi obozu Bielskiego. Na przykład Anatol Wertheim pisał: &#8220;Na jego czele stało czterech braci Bielskich, synów młynarza spod Nowogródka. (&#8230;) Z czasem znalazło się w ich szeregach trzystu bojowników, których brawura stała się legendarna w całej Puszczy. Partyzanci z podziwem powtarzali opowieści o ich pomysłowych zasadzkach na Niemców, odważnych akcjach i o karach, jakie bracia Bielscy wymierzali kolaborantom&#8221;.<br />
Niestety, żaden z nich nie podaje konkretów, nie można więc zweryfikować owej potężnej akcji antyniemieckiej&#8230;<br />
O polskim wątku współczesnym historii Bielskiego pisze publicysta dziennika Pan Leszek Żebrowski-<br />
Jest jeszcze jeden polski wątek, który wiąże się z historią braci Bielskich, całkiem współczesny. Oto kilka miesięcy temu media doniosły, że amerykańskie małżeństwo - Aron i Henryka Bell - porwało 93-letnią Janinę Zaniewską z Florydy i umieściło ją w domu opieki Hospes Hospiti w Pobiedziskach pod Poznaniem. Miały to być jej &#8220;wakacje&#8221; w dawno niewidzianej Polsce. Przy okazji małżonkowie wyłudzili od niej pełnomocnictwo i ogołocili jej konto z sumy 250 tys. dolarów życiowych oszczędności. Sprawa wyszła na jaw i Aron oraz Henryka Bell zostali w USA aresztowani pod zarzutem porwania i oszustwa.<br />
Aron Bell do 1951 r. nazywał się&#8230; Bielski. Jest najmłodszym bratem Tewjego. Wyłudzenie 250 tys. dolarów od Janiny Zaniewskiej było zapewne jego ostatnią już &#8220;operacją gospodarczą&#8221;, których tyle przeprowadził w latach okupacji wraz ze swymi braćmi.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[w sprawie braku reakcji polskiego MSZ na próby podejmowania na Ukrainie prac nad projektami ustaw przyznających uprawnienia kombatanckie żołnierzom UPA]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/05/25/w-sprawie-braku-reakcji-polskiego-msz-na-proby-podejmowania-na-ukrainie-prac-nad-projektami-ustaw-przyznajacych-uprawnienia-kombatanckie-zolnierzom-upa/</link>
<pubDate>Sun, 25 May 2008 17:06:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/05/25/w-sprawie-braku-reakcji-polskiego-msz-na-proby-podejmowania-na-ukrainie-prac-nad-projektami-ustaw-przyznajacych-uprawnienia-kombatanckie-zolnierzom-upa/</guid>
<description><![CDATA[w sprawie braku reakcji polskiego MSZ na próby podejmowania na Ukrainie prac nad projektami ustaw p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>w sprawie braku reakcji polskiego MSZ na próby podejmowania na Ukrainie prac nad projektami ustaw przyznających uprawnienia kombatanckie żołnierzom UPA</p>
<p>   Na Ukrainie od dłuższego już czasu w środowiskach parlamentarnych, naukowych i dziennikarskich prowadzone są prace nad projektem ustawy o przyznaniu członkom UPA uprawnień kombatanckich, a także o uznanie tej formacji za uczestnika sprzymierzonych sił koalicji antyhitlerowskiej. Te poczynania budzą reakcje sprzeciwu wśród uczciwych Ukraińców, ale także rodzą pewne kroki podejmowane na niwie dyplomatycznej ze strony państw, których ten problem dotyczy, głównie w aspekcie historycznym.</p>
<p>   Sądzę, że Polacy jako naród i RP jako państwo dbające o wszechstronny interes swoich obywateli nie mogą pozostać obojętni wobec prób rehabilitacji organizacji wsławionej niespotykanymi okrucieństwami, jakich dopuściła się w stosunku do ludzkości polskiej b. Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej. W społeczeństwie naszego kraju coraz częściej pojawia się oczekiwanie na oficjalną reakcję polskiego MSZ na wszelkie próby (ze strony ukraińskiej) relatywizowania oceny moralnej zbrodni ludobójstwa, która była postulatem programowym OUN i jej ramienia zbrojnego, jakim była UPA.</p>
<p>   Z licznych kontaktów z wyborcami odnoszę wrażenie, że nie ma społecznego przyzwolenia na przemilczanie prawdy historycznej za cenę ˝strategicznego partnerstwa˝, które w wielu wypadkach jest ilustracją tylko naszych nadziei i dobrych intencji przy jednoczesnym braku zrozumienia tychże intencji przez stronę ukraińską. W mojej refleksji na temat skuteczności polskiej dyplomacji w tym kierunku mieści się pytanie o jakość kadry (zwłaszcza szczebla kierowniczego zarówno w Ambasadzie RP w Kijowie, jak też i w KG RP we Lwowie), chociaż ten ostatni aspekt jest tylko fragmentem niezbyt przychylnej dla stanu spraw polskich na Ukrainie - rzeczywistości.</p>
<p>   W świetle powyższego pragnę uzyskać odpowiedź na pytanie: Czy należy się spodziewać oficjalnego stanowiska polskiego MSZ wobec deformacji prawdy historycznej o ludobójstwie UPA dokonywanej na ludności polskiej?</p>
<p>   Czy w MSZ jest program - równoprawnego, wypełnionego właściwą treścią - urzeczywistnienia ˝strategicznego partnerstwa z Ukrainą˝ oraz ocena dotychczasowego funkcjonowania tego założenia?</p>
<p>   Poseł Tadeusz Samborski</p>
<p>   Warszawa, dnia 30 września 2002 r. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN]]></title>
<link>http://torrentflux.wordpress.com/2008/05/24/w-czasie-ii-wojny-swiatowej-na-kresach-nacjonalisci-ukrainscy-z-oun/</link>
<pubDate>Sat, 24 May 2008 08:19:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>prtr</dc:creator>
<guid>http://torrentflux.wordpress.com/2008/05/24/w-czasie-ii-wojny-swiatowej-na-kresach-nacjonalisci-ukrainscy-z-oun/</guid>
<description><![CDATA[W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN, a potem UPA we współpracy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W czasie II wojny światowej na Kresach nacjonaliści ukraińscy z OUN, a potem UPA we współpracy z Niemcami, a czasem i z Rosjanami zamordowali na miejscu, lub swymi działaniami doprowadzili do śmierci co najmniej <strong>120 tysięcy</strong> polskich cywilnych mieszkańców dawnych województw wschodnich i południowo-wschodnich to jest: wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego, lwowskiego, a także częściowo poleskiego i lubelskiego. Ludobójstwa tego dokonano, poza niewielkimi wyjątkami, na zamieszkujących kresowe wsie polskich chłopach, członkach wielodzietnych rodzin, z reguły słabo wykształconych, nieposiadających wpływowych koneksji w kraju ani za granicą, a nade wszystko, pozbawionych opieki naturalnych przywódców i działaczy społecznych, których w czasie sowieckiej i niemieckiej okupacji zgładzono, aresztowano lub wywieziono.<br />
W połowie roku 1944 położenie polskiej ludności kresowej pogorszył jeszcze fakt poboru mężczyzn do Armii Czerwonej i armii Berlinga przez Rosjan, wkraczających ponownie na te tereny. Od tej pory ofiarami mordów OUN-UPA stawały się przede wszystkim kobiety, dzieci i starcy. W latach 1943-1945 polskie kresowe wsie ginęły w milczeniu i przerażeniu.</p>
<p><a href="http://torrentflux.files.wordpress.com/2008/05/1112.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-158" src="http://torrentflux.wordpress.com/files/2008/05/1112.jpg?w=217" alt="lipki" width="217" height="300" /></a></p>
<p>Zbrodnie słynnego legionu Suszki dokonane na jeńcach polskich okazały się jedynie przygrywką do późniejszych (z roku 1941) działań sformowanych przez Niemców batalionów „Nachtigall” i „Roland”. Batalion „Nachtigall” z ukraińskim przywódcą Romanem Szuchewyczem i członkowie innych pomocniczych formacji niemieckich, w niemieckich mundurach uczestniczyli w aresztowaniu i zamordowaniu profesorów lwowskich. Są też sprawcami mordów polskiej inteligencji i nauczycieli w Krzemieńcu, Stanisławowie, Winnikach i wielu innych miejscach.</p>
<p>1946-1947. Niebywały głód w Ukrainie i Mołdawii zabrał życia 1,5-2,5 mln osób w ten czas, kiedy Związek Radziecki bezpłatnie eksportował ziarno do krajów socjalistycznej wspólnoty (i do komunistycznej Polski), aby trzymać tę wspólnotę na kiju.</p>
<p>Lecz proszę nie myśleć, że u nas w szkołach wychowiwują nacjonalizm czy czegoś podobnego. Kiedy uczyłem się, przypominam, że miałem badanie w szkole na temat typu „Problemy politycznej i patriotycznej świadomości w szkole”, tak nikt z uczniów nie powiedział, że nam nawiązują nacjonalizm czy komunizm, ale u wszystkich wychwiwują takie idea, jak pragmatyzm, patriotyzm i demokracja.<br />
A co do naszej diaspory w USA i Kanadzie, to muszę napisać, że emigracja miała kilka fal jeszcze do II wojny światowej, i jeszcze powiedzę, iż SS-Galizien, &#8230; i dużo niewinnich Ukraińców – byłych jeńców Niemiec, alianci oddali Szalinowi, a ich dola już jest wiadoma. A neutralitet między OUN i Niemcami trwał 8 dniów; kiedy 30 czerwca 1941 roku było utworzono we Lwowie Ukraińskie państwo, Niemcy od razu zabili z OUN, kogo można było zabić, - po tym wrógami UPA byli Niemcy i Związek Radziecki. Niemcy swoimi głównymi wrógami w Ukrainie uważali OUN, a nie komunistów, a Węgry, np., mają do UPA lepsze stawienie,niż sami Ukraińcy, bo ta armia bardzo pomógła demokratycznej rewolucji 1956. Tu także muszę napisać, że pół Ukrainy widzi w OUN-UPA cudzych narodowi katów.<br />
Ukraińska diaspora na Zachodzie zrobiła dużo korzysnego dla nas; a mój prapradziadek był Polakiem, na początku XX wieku on na pewny czas emigrował do USA (aby zarobić pieniądze), dlatego nie można uważać, iż tam są jedni ukr. nacjonaliści. Do rzeczy, kolaboracjonistów pod czas wojny ma każda nacja, a reżim nacystów był dla niektórych Ukraińców w kilka razy lepszy, niż komunistyczny; innej alternatywy, niestety, nie było.<br />
Oczywiście, i Polacy ginęli w 1920. Przykro, że wtedy ta wojna okończyła się porażką dla Ukrainy, napewno, w innym razie nie było by tych nieprawdopodobnych ofiar.<br />
Również przepraszamy za to zło, co zrobili nasze przodki, lecz na świecie jeszcze warto poszukać takiego cierpliwego i dobrożyczliwego narodu, jak Ukraińcy.<br />
Widzę z tej dyskusji, że, może, nie warto rozmawiać Polakom z Ukraińcami o historii, ale dobrze, że w obu państwach są ludzie, którzy śmiało patrząc w przeszłość, rozumieją, że w cywilizowanj przeszłości niema miejsc dla mściwości i nie szerokim nacjonalistycznym poglądom.<br />
Dziękuję za rozumienie.</p>
<p><span style="font-family:Verdana;font-size:x-small;">W nocy z 22 na 23 lutego 1944 r. ukraińscy nacjonaliści zamordowali ponad stu mieszkańców Berezowicy Małej w powiecie tarnopolskim. Ponad 20 polskich zagród puścili z dymem. Nazajutrz, w środę popielcową, pozostali przy życiu Polacy pochowali w pośpiechu zabitych i uciekli z rodzinnych stron. Podzielili los milionów rodaków na polskich Kresach.</span> Mord w Berezowicy Małej był jedną z typowych rzezi dokonanych w latach 1943-45 przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej zamieszkującej Kresy. W napadach na poszczególne wioski liczba ofiar najczęściej szła w setki, czasami &#8220;tylko&#8221; w dziesiątki, a już pojedynczych i najczęściej zapomnianych polskich mogił na tych ziemiach nikt nie zliczy.</p>
<p> Ostrożne szacunki wskazują, że na Wołyniu i Podolu Ukraińcy wymordowali grubo ponad 100 tys. Polaków. W samej Berezowicy Małej jednej nocy z rąk bandytów Ukraińskiej Powstańczej Armii padło 131 osób, z których 30 spalono żywcem.</p>
<p> O Polsce za Bugiem i o martyrologii ludności kresowej w okresie PRL-u nie wolno było głośno mówić. Po 1989 r. jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać stowarzyszenia kresowiaków, a w ślad za nimi ukazywać się monografie dokumentujące życie na Kresach i ukraińskie zbrodnie. Za sprawą świadków, którzy najczęściej własnym sumptem wydają swoje wspomnienia, Kresy powoli przestają być białą plamą na mapie naszej narodowej martyrologii.</p>
<p> W tej niejako &#8220;czarnej serii&#8221; dokumentującej zagładę polskich Kresów w latach czterdziestych ubiegłego stulecia ukazało się już wiele pozycji, m.in. książka Władysława Kubowa pt. &#8220;Polacy i Ukraińcy w Berezowicy Małej koło Zbaraża&#8221;, Jana Białowąsa &#8220;Wspomnienia z Ihrowicy&#8221;, Władysława Bąkowskiego &#8220;Zagłada Huty Pieniackiej&#8221; czy &#8220;Podolskie korzenie&#8221; Jana Kanasa, opisujące życie i tragiczny koniec społeczności polskiej we wsi Łozowa. Zima na Kresach w pierwszych miesiącach 1944 r. była wyjątkowo sroga<br />
- śnieżna i mroźna. Dla miejscowej ludności był to okres wytężonej pracy. Cofający się przed Armią Czerwoną Niemcy organizowali na Podolu linię obrony. Do kopania okopów i zwożenia drzew na umocnienia zmuszali miejscową ludność.</p>
<p> Mieszkańcy położonej w pobliżu historycznego Zbaraża Berezowicy Małej pracowali przy niemieckich umocnieniach codziennie, nawet w niedziele. Władysław Kubów, jeden z niewielu żyjących do dziś berezowiczan, pamięta pilnującego ich Niemca krzyczącego: &#8220;weiter weiter, schneller&#8221;, i uderzającego szpicrutą po cholewie buta.</p>
<p>- Pomyślałem wtedy sobie, żeby tak kiedyś nasze role zamieniły się - wspomina pan Władysław. - I tak się stało, bo mniej więcej po roku to ja pilnowałem Niemców przy kopaniu okopów w Lanzbergu, dzisiejszym Gorzowie.</p>
<p> W Berezowicy po całodziennej pracy przy zwożeniu drzewa i rozbijaniu zamarzniętej ziemi ludzie myśleli tylko o odpoczynku. Tak przeszedł we wsi karnawał i nawet w zapusty nikt nie miał ochoty na zabawę.</p>
<p> Tymczasem w nieodległym sąsiedztwie wsi zaczęły gromadzić się znaczne siły przybywających z Wołynia banderowców. Polaków ostrzegali przed nimi znajomi Ukraińcy, a także wysyłani na przeszpiegi wywiadowcy. W obawie przed UPA we wsi zorganizowano nocne posterunki i patrole. Jednak tej akurat nocy berezowiczanie - po części ze zmęczenia, a po części licząc na bliskość niemieckiego wojska - zlekceważyli ten obowiązek. Nocą, gdy zmęczeni mieszkańcy Berezowicy Małej pogrążyli się już we śnie, od północy furmankami i saniami nadciągnęli banderowcy. Było ich kilkuset. Wprawieni w rzeziach na Wołyniu podchodzili w ciszy, starając się wykorzystać element zaskoczenia.</p>
<p> Napad zaczęli od wymordowania mieszkańców przysiółka położonego kilometr od wsi. Zabijano bez jednego wystrzału. Piotra Szewczuka przerąbano siekierami na trzy części. Wdowę Katarzynę Tomków i jej siedmioro dzieci zakłuto bagnetami.</p>
<p> Janowi Nowakowskiemu cięciem siekiery w usta przerąbano głowę. Zginął też najbliższy sąsiad Nowakowskiego - Józef &#8220;Słunka&#8221;, a także jego matka i siostra. Śmierć poniosła także nieomal cała rodzina Kurylczuków, która tego akurat dnia zebrała się w komplecie, by pochować zmarłą w połogu żonę Władysława Kurylczuka. Jego trzyletniego synka Ukraińcy nabili na bagnet i wijącego się z bólu unieśli do góry, a gdy dziecko machało rękoma, śmiali się, że to polski orzeł.</p>
<p> Rzeź w przysiółku przeżyła tylko szwagierka Kurylczuka, którą siedem razy pchnięto bagnetem, a także przeoczona przez rezunów córeczka Nowakowskich. Oprawcom zdołał wyrwać się również Władysław Kurylczuk. W koszuli i kalesonach, po pas w śniegu dobiegł do wsi, wszczynając alarm.<br />
 - Riżut, riżut - krzyczał co sił, przebiegając przez całą wieś Kurylczuk, ratując w ten sposób życie wielu mieszkańców Berezowicy.</p>
<p> Jednak zanim zaspani ludzie zdążyli przygotować jakąkolwiek obronę, do wsi wtargnęli Ukraińcy. Rodzina Jaworskich z bronią w ręku podjęła walkę z bandytami i dzięki temu przeżyła. Przeważnie jednak ludzie szukali ocalenia w ucieczce. Biegli do lasu, chowali się po sadach lub w obejściach ukraińskich sąsiadów. Wiele osób w popłochu schroniło się w nielicznych we wsi murowanych oborach. Części udało się ukryć w kamiennych schronach pobudowanych wcześniej na wieść o rzeziach wołyńskich.</p>
<p> Niebronione domostwa były bez trudu zdobywane przez banderowców. W umocnionym niczym twierdza spichlerzu Antoniego Kwaśnickiego Ukraińcy rozbili podwójne i zaryglowane od wewnątrz drzwi. Sześcioosobową rodzinę po zamordowaniu obłożyli słomą i podpalili. Podobny los spotkał 30 osób, które schroniły się w murowanej oborze Mikołaja Sesiuka. Ukraińcy najpierw wyprowadzili z niej inwentarz, a potem rozstrzelali z karabinu maszynowego posadzonych pod ścianą ludzi. Choć oborę podpalono, kilku osobom udało się przeżyć. Postrzelony Michał Budnik uciekł przez strych, zostawiając zabitą żonę i czworo dzieci. Ocalał też Hryńko Pańczyszyn. Ukraińcy zastrzelili mu żonę i córeczkę, a jemu samemu darowali życie, gdy odmówił po ukraińsku pacierz. Mimo postrzału w pierś przeżyła też Maria Dżygała. Oprzytomniała w płonącej oborze i przedarła się z niemowlęciem przez ścianę ognia.</p>
<p> Więcej szczęścia mieli ludzie, którzy ukryli się w murowanej oborze Jana Krąpca, ojca o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca, słynnego filozofa, wieloletniego rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Obora Krąpców nie została całkiem spalona, gdyż leżała zbyt blisko budynków ukraińskich sąsiadów. Zresztą sąsiad ten uratował życie Polakom, gdyż oszukał banderowców, mówiąc, że obora Krąpca była już przeszukiwana. Z ukrywających się w niej ludzi zginęła &#8220;tylko&#8221; Paulina Ciurys, która nie wytrzymała nerwowo i wyszła na podwórze. Banderowcy zastrzelili ją, a następnie przerżnęli na pół piłą.</p>
<p> Ucieczką do lasu salwował się miejscowy ksiądz Jan Mądrzak. Razem z rodziną Ziółkowskich, u których mieszkał, uciekł do pobliskiego zagajnika. Brnąc po pas w śniegu, wydostali się też z wioski bracia Władek i Bronek Kubowowie. Strzelali do nich nie tylko Ukraińcy, lecz także stacjonujący w rejonie Turowej Góry Niemcy, na których obecność tak liczyli Polacy. Braciom udało się dotrzeć do znajomych we wsi Dobrowody. Bracia Kubowowie wrócili do Berezowicy nazajutrz rano. Przywitał ich swąd spalonych ciał i tlące się pogorzeliska. Obok domu dostrzegli ojca pochylonego nad zwęglonymi zwłokami leżącymi w śniegu. Okazało się, że szukał synów&#8230;</p>
<p>- Gdy szliśmy przez wieś, wszędzie widzieliśmy trupy i zgliszcza - wspomina po latach Władysław Kubów. - Przed swoim domem leżał zakłuty Jan Szymków, ojciec naszego kolegi Tadzika. Niektóre zwłoki były tak spalone, że nie sposób było ich zidentyfikować.<br />
Władek Kubów zajrzał też do domu swojego kolegi Franka Sowińskiego. Zdrętwiał na widok leżących obok siebie zastrzelonych rodziców Franka i jego samego, w dramatycznej pozie przewieszonego przez okno. - Widać kule skosiły go przy próbie ucieczki - wnioskował Kubów.</p>
<p> Tej nocy zginęło w Berezowicy Małej 131 polskich mieszkańców. Zamordowanych grzebano w niezwykłym pośpiechu. Pozostali przy życiu musieli zdążyć z pochówkiem za dnia, by nie nocować we wsi-cmentarzysku. I nie tyle chodziło o lęk przed złymi duchami, co przed powrotem nacjonalistów ukraińskich, którzy w bestialski sposób mordowali dosłownie każdego napotkanego Polaka.</p>
<p>- Popalone trupy pozbierano w prześcieradła, włożono do paczek i tak pochowano - wspomina Maria Kozibroda, której udało się uciec w czasie masakry do lasu. - Ksiądz Jan Mędrzak powiedział, żeby wszystkich pochować w jednym grobie - to będzie pamiątka tych wydarzeń.<br />
- Zbiłem dużą skrzynię i włożyłem do niej żonę i czworo dzieci - wspomina ranny i poparzony owej nocy Michał Budnik. - Nie zostali jednak pochowani. Zawieźliśmy skrzynię ze zwłokami na cmentarz i tak ją zostawiliśmy. Zbliżał się wieczór i trzeba było uciekać.  Większość berezowiczan schroniła się w Tarnopolu. Wielu miało tam rodziny i znajomych. Wkrótce zaczęło się oblężenie i zdobywanie miasta przez Sowietów.<br />
- Sowieccy żołnierze padali jak muchy, a Niemcy zmuszali Polaków do grzebania ich - opowiada Władysław Kubów. - Miasto było bombardowane z samolotów, ostrzeliwane przez artylerię i czołgi. Bomba zniszczyła cały nasz dobytek: konie, krowę, sanie, worki ze zbożem i mąką, a także rower - dodaje.</p>
<p> Walka o Tarnopol trwała pięć tygodni. Poszczególne dzielnice przechodziły z rąk do rąk.<br />
- Do naszej piwnicy wpadali raz zdyszani Niemcy, a za chwilę Rosjanie - opowiada Kubów. - Przepędzali nas z dzielnicy do dzielnicy. Głód nieraz zaglądał nam w oczy.<br />
Po zajęciu Podola przez Armię Czerwoną niedobitki berezowiczan wróciły w rodzinne strony. Ukraińskie bandy jakby przycichły, ograniczając się do sporadycznych napadów. Burza rozpętała się pod koniec 1944 roku.</p>
<p> W listopadzie dokonano napadu na pobliską polską wieś Gontowa, dokonując masowej rzezi jej mieszkańców. Wśród Polaków narastała groza i strach. Berezowiczanie bali się nocować w domach. Coraz zimniejsze noce spędzali w lasach lub u zaufanych ukraińskich sąsiadów.</p>
<p>W listopadzie w biały dzień dokonano mordu, który wstrząsnął polską społecznością Berezowicy Małej.</p>
<p>- Stałam przy oknie, patrząc na ulicę - wspomina Maria Kozibroda. - Kogoś prowadzą, a on tak głośno prosi ich i błaga o życie. To był Franek Kubów. Powiesili go na krzaku bzu.<br />
Dnia 14 grudnia ukraińscy bandyci w niezwykle okrutny sposób zamordowali sołtysa Pawła Wiśniowskiego i Piotra Kubowa. To był przełomowy moment.<br />
- Ludzie powiedzieli, że jak zabili Piotra i Pawła, to trzeba uciekać - wspomina Maria Kozibroda. - Uciekliśmy do Tarnopola, gdzie czekała już polska delegacja, która wyrobiła nam karty ewakuacyjne. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
